Jak zawsze, są dwie szkoły, falenicka i otwocka, i jedna nakazuje używania (dobrych) filtrów dla ochrony obiektywu, a druga tego zakazuje w trosce o jakość obrazu. W Internecie można znaleźć strony, na których dowodzona jest jedna i druga racja. A prawda, jak zwykle, leży gdzieś pośrodku.
Ja należę raczej do tej pierwszej szkoły i używam filtrów (bo zdarzyło mi się już porysować obiektyw przez nieostrożność), ale są to zwykle filtry Hama HTMC albo Hoya HMC lub HMC Super (paskudnie źle się czyszczą!). Wychodzę z założenia, że filtr taniej wymienić niż przednią soczewkę. Ale zdarza się, że robiąc zdjęcia np. pod światło zdejmuję filtr, bo jednak powoduje powstanie dodatkowych odblasków czy pogorszenie kontrastu.
Nie mam doświadczeń z super-drogimi filtrami wielkich firm - pewnie są lepsze od najdroższej Hoyi.
Najtańsze chińskie filtry no-name niby mają napisy MC, ale napisać można sobie wszystko. Ich powłoki nie są zbyt skuteczne. Do tego mogą dochodzić takie defekty jak nierównoległość powierzchni, nieidealna płaskość, itd. - filtr wtedy działa jak soczewka czy pryzmat. Ale o tym raczej czytałem niż sam się z tym spotkałem.
Szukaj



Odpowiedz z cytatem

Skontaktuj się z nami