Szukaj
Oj wykłócacie się o statystki i procenty, a wystarczy użyć chłopskiego rozumu. No i nie porównujmy dwóch, tak różnych od siebie, państw.
W Polsce bardzo łatwo jest zdobyć broń, jeśli chce się być przestępcą. Nigdy nie próbowałem, bo nie mam takiej potrzeby (gdybym interesował się polityką, to bym miał potrzebę na około 450 naboi, LOL), ale wnioskuję (z dużym prawdopodobieństwem), że kupiłbym gnata w ciągu paru dni. Wystarczy trochę gotówki, złapanie paru menelskich kontaktów w pewnych warszawskich dzielnicach i w ciągu paru dni ma się sprzęt w kieszeni. Tak robią bandyci i przed śmiercią ratuje nas tylko to, że bandyci strzelają najczęściej między sobą.
W Polsce jest tzw. ułańska fantazja i poczucie bezradności policji, więc mało kto się realnie boi kary. Gdyby był ogólny dostęp do broni, to ludzie by strzelali do siebie przy kasach w sklepie, na parkingach, na przystankach i w parkach. No bo czego się bać, skoro policja ma i tak słabe wyposażenie i słabą wykrywalność przestępstw. Monitoring jest słaby, bo niewiele firm zakłada kamery (no w porównaniu z Londynem, gdzie mamy widoki jak z Orwella) i tak dalej. Mielibyśmy faktycznie tutaj Dziki Wschód.
W USA jest nieco inaczej, bo policja działa szybko (u nas nie przyjechaliby w ciągu 120 sekund na miejsce zbrodni), a u nas nawet straż pożarna boi się zarysować samochody źle zaparkowane podczas pożaru bo się boją, że im się po pensjach przejedzie. W USA również faktycznie istnieje ryzyko, że bandyta dostanie kulkę od ofiary i to trochę zniechęca.
Uważam, że bezsensowne zamachy, za którymi nie kryje się żadna idea to kwestia przypadku i w pewnym sensie 'tradycji'. Jeśli nasiąkasz informacjami o różnych masakrach na przestrzeni lat (Oklahoma, Columbine, WTC itd.) to łatwiej jest samemu takie coś urządzić. Broń tu nie ma znaczenia. Gdyby nie było pistoletów, to psychole robiliby bomby. Gdyby nie było bomb, to psychole oblewaliby kwasem. Gdyby zakazano kwasów, to psychole zatruwaliby wodę pitną albo podpalali budynki z ludźmi itd.
Podobnie jest z czarnymi w USA. Oni się nie asymilują, nie kształcą bo po prostu nie chcą. Państwo amerykańskie na nich dmucha i chucha, żeby nie poszła informacja, że są dyskryminowani a oni i tak zachowują się jak bydło bo to ich tradycja: dziadek kradł i mordował, ojciec też i syn też to będzie robił. Analogicznie można w Polsce wyprowadzać ludzi z alkoholizmu. Wiele osób by mogło z tego wyjść ale tego nie robi bo ich wybór i tradycja to chlanie tak jak cała reszta rodziny, a na koniec libacji zawsze ktoś dostaje 'kosę' w żebra i umiera. Witamy we wschodniej Europie.
Ostatnio edytowane przez Michał Jędrak ; 21-07-2012 o 13:20
Jakby przestępca wiedział, że ileś osób na sali może mieć broń to by użył kilku ładunków wybuchowych. Miałbyś osobno kończyny na ścianach zanim byś pomyślał, że powinieneś wyjąć swoją broń. Jeśli przestępca wie, że ktoś może mieć broń działa od początku brutalniej. Większość broni w przestępstwach nie jest używana, żeby kogoś zabić, ale żeby postraszyć. Przestępca w czasie napadu jest tak samo wystraszony jak ofiara, więc jakikolwiek ruch ze strony ofiary kończy się interpretacją, że próbuje sięgnąć po broń i napastnik strzela. W sytuacjach takich napastnik ma tę przewagę, że ma broń przygotowaną do strzału w ręce. To jest przewaga sekundy, ale na tyle wystarczająca, że zanim przygotujesz się do strzału masz gustowną dziurkę w jakiejś części ciała. Pistoletem to odstraszysz dresów z bejzbolami albo żula z tulipanem. Jeśli trafisz na zdeterminowanego uzbrojonego przestępcę to spowodujesz tylko jego większą agresję.
Najlepszym przykładem jak skuteczna jest taka samoobrona, jest przykład dwojga słynnych przestępców Bonnie i Clyde. Byli uzbrojeni, zdeterminowani. Miejscowi szeryfowie nie radzili sobie z nimi, mimo, że tam kultura posiadania broni jest znacznie wyższa, a to były czasy, gdy broń była jeszcze powszechniejsza. Dopiero powołanie służb federalnych pozwoliło zatrzymać tę parę. No ale cały czas żyje legenda, jak bym miał broń to bym dał sobie radę.
Pomijam to, że w USA zdarzają się morderstwa popełnione w ten sposób - wydawało mi się, że ten facet jest dla mnie zagrożeniem i strzeliłem. Ostatnia głośna sprawa to strażnik obywatelski, który zastrzelił małolata. Są też sytuacje, że ktoś przez pomyłkę wszedł na czyjąś posesję i został ostrzelany. Ale o tym jakoś zwolennicy łatwego dostępu do broni milczą.
D, F, Xmm/xx, Już sam się gubię w tym wszystkim.
Szczególnie ciekawe dane są od 3 minuty. Najlepszy cytat wg mnie: "żadna z masowych strzelanin nie odbyła się w miejscu, gdzie można nosić broń przy sobie. Ci ludzie (przestępcy) idą na łatwiznę, szukają łatwych celi i dużej ilości trupów".
5D, 28 1.8, 17-35 2.8-4, 50 1.4, 85 1.8
Legalny dostęp do broni to skuteczna zapora dla wszelkiej maści bandziorów. A w Ameryce jest inny problem, czarni. Nie jestem rasista ale w USA ponad polowe przestępstw dokonują czarni a jest ich tylko 10% wiec sami sobie policzcie.
W polsce w ciagu ostatnich 10 lat policja dość skutecznie radzi sobie z bandytyzmem ale prawo jest wypaczone i samoobrona często kończy się wyrokiem, wstyd...
Ostatnio edytowane przez FHR ; 30-07-2012 o 15:47 Powód: łączenie postów
No ale u nas przestępcy mają tak prosty dostęp do broni, a ludzie nie mają się czym bronić (przestępcy o tym wiedzą) więc takie masakry powinny być na porządku dziennym. *g*
A tak poważnie to rozśmieszyła mnie bzdura, że nigdy masakra się nie odbyła w miejscu, w kórym można nosić broń. Dużo wstecz nie trzeba sięgać:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Strzela...e_w_marcu_2009
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomos...zolnierzy.html
Ta druga jest pouczająca i pokazuje jak krótkowzroczna jest nadzieja na brak takich zdarzeń gdy dookoła pełno uzbrojonych osób (w tym przypadku dodatkowo przeszkolonych w posługiwaniu się bronią)
PS. A tak dla informacji: sprawca masakry w kinie, posiadał legalnie broń, którą użył.
Ostatnio edytowane przez pawelp ; 21-07-2012 o 18:37
Skontaktuj się z nami