Każdego kogo interesuje co jest poprawnie zbudowanym i działającym układem elektronicznym.
Oczywiście, bo do tego trzeba mieć odpowiednio szybki oscyloskop. Niestety taki kosztuje pięciocyfrowe kwoty. Siłą rzeczy, domowy składacz z definicji jest pozbawiony możliwości oceny jakości tego co wybiera do składaka. Wniosek jaki wypływa z tego automatycznie, mówi że w takim wypadku zupełnie nie jest możliwe stwierdzenie co jest "wynalazkiem" a co nie.
O, to, to... nie trzeba być elektronikiem, żeby skojarzyć to z tym co napisałem wyżej.
Komponent elektroniczny nie ma możliwości "lubienia" lub nie czegokolwiek. Jeśli nie działa przy napięciu katalogowym to jest wadliwy. Próby ożywiania go podnosząc napięcie to reanimacja trupa.
Zasila Pan układ napięciem 17% wyższym od znamionowego. Tyleż samo rośnie prąd, a z nim ciepło. A elektronika czego jak czego, ale zwiększonego ciepła nie toleruje dobrze i jest głównym powodem awaryjności. Można więc wysnuć prosty wniosek logiczny, że zwiększając napięcie zasilania zmniejsza się trwałość. To bardzo uproszczona dywagacja, ale obrazująca nieprawidłowość w działaniu. Proszę spróbować zasilić normalną żarówkę napięciem 17% wyższym, czyli ok 270V. Ile czasu popracuje?
Nie "wypasionych", tylko poprawnie działających. Nie pojmuję dlaczego rzeczy które działają normalnie, traktowane są przez składaczy jako zbędne burżujstwo. Miłośnicy wadliwych podzespołów czy co?
... które nie różnią się zasadniczo jakością.
Szukaj




Odpowiedz z cytatem
Skontaktuj się z nami