Problem polega na tym, że przy krótkich czasach, migawka nigdy nie jest otwarta w całości. Ruch obu lamelek odbywa się jednocześnie i w każdej chwili odsłaniają one tylko wycinek kadru. Standardowo można synchronizować błysk na pierwszą lamelkę (błysk zaczyna się, gdy pierwsza lamelka zakończy ruch), ale wtedy błysk zacznie się zbyt późno i na zdjęciu będzie "pasek". Można synchronizować błysk na drugą lamelkę (błysk kończy się, gdy druga lamelka rozpoczyna ruch), ale wtedy błysk skończy się zbyt wcześnie i też będzie "pasek". Sabina w trybie FP jest potrzebna do tego, żeby oszukać ten cały bajzel, żeby błysk rozpoczął się wtedy, gdy "rusza" pierwsza lamelka. Wtedy fotocele lampy zareagują na pierwszy błysk Sabinki, czyli błysk rozpocznie się wtedy, gdy do boju rusza pierwsza lamelka, a czas błysku lamp jest na tyle długi, że całe zdjęcie ma szansę być w miarę prawidłowo naświetlone. Jest tylko jeden drobny problem, czyli charakterystyka błysku lamp studyjnych, która nie jest stała w czasie całego błysku, ale na to już rady nie ma.
Szukaj



Odpowiedz z cytatem

Skontaktuj się z nami