Nieistotna jest nazwa, istotne jest to czy i jak to działa.
W canonie ten tryb ma inną nazwę (HSS) niż w nikonie (FP), a to jest dokładnie to samo. Nazwa nie ma znaczenia
w lampach reporterskich jest to seria błysków, ale pamiętajmy, że w praktyce jest to jak jeden długi błysk, gdyż zanim gazy w palniku sie ostudzą, to już następuje kolejne wyładowanie. W efekcie wykres świecenia wygląda jak pofalowana linia.
Wykres pojedynczego błysku lampy studyjnej wygląda inaczej, ale ten pojedynczy błysk jest za to długi.
Błysk lampy studyjnej używanej jak FP ma swoje minusy - zmiana intensywności w trakcie świecenia, zmiana barwy światła i inne "niuanse" są na minus. Natomiast zaleta jest to, że ... jest i działa. Bo jeśli czas będzie bardzo krótki i trafimy w odpowiedni moment błysku to te wady mogą się nam na zdjęciu nie ujawnić. I najczęsciej się nie ujawniają!
Wracając do innej nazwy dla tego trybu. Specyfiką trybu FP jest to, że błysk zaczyna się wiele wcześniej. Zaczyna się, gdy lamelka zaczyna odsłaniać matrycę. W trybie normalnym błysk się zaczyna gdy ta lamelka już odsłoniła matrycę.
Powinno się to nazwać przedwczesnym błyskiem![]()
Szukaj



Odpowiedz z cytatem

Skontaktuj się z nami