Szukaj
Mój szwagier miał Subaru Forester 2.0 boxer, więc czasami jeździłem, a sam obecnie jeżdżę terenowym Isuzu Trooper, więc twierdzę, że do normalnej jazdy po suchym nie potrzebuję stałego napędu na dwie osie.
Gdy jest mokro lub ślisko załączam 4x4 z tzw. momentem na żądanie, które zaczyna działać, gdy przednie koła tracą przyczepność.
Jeśli Disco z Td5 uznać za "naprawdę mocne auto"...Po szosie prowadzi się genialnie, nawet po suchym w zakrętach idzie pewniej niż niejedna osobówka. No ale z drugiej strony jeśli ktoś lubi jeździć w stylu "na emeryta" (zupełnie no offence), to pewnie dla niego to rozwiązanie będzie miało więcej wad niż zalet. Dla mnie różnica w trakcji jest na tyle pozytywna, że uważam iż warto poszukać czegoś z pernamentnym 4x4, a przynajmniej samemu sprawdzić jak się czymś takim jeździ.
Edyta: i nie, nie uważam się za godnego nastęoce Hołowczyca czy Hakkinena, a ulic nie traktuję jak OS-ów czy toru wyścigowego.
Ostatnio edytowane przez de Fresz ; 14-07-2010 o 11:41
Powiem tak - jechałem po suchym Mitsubishi L200 i Outlanderem, które mają Superselecta i gdzie można sobie to usrojstwo wyłączyć - no więc zdecydowanie lepiej się jechało bez dołączonej przedniej osi: w kabinie ciszej, a autko zdecydowanie żwawsze. Jedno i drugie było mulaste, więc trakcja nie była specjalnie istotna, zresztą L200 wogóle nie ma trakcji i niezależnie od przeniesienia napędu w łukach legitymuje się gracją mastodonta.
Natomiast w zimie - pod wyciągiem narciarskim, na śliskich górskich serpentynach czy przy nieodśnieżonym podjeździe - 4x4 to genialna sprawa, bez dwóch zdań.
Skontaktuj się z nami