Close

Strona 12 z 27 PierwszyPierwszy ... 2101112131422 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 111 do 120 z 263

Wątek: repoglamour

  1. #111

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Al Bundy Zobacz posta
    I tutaj jest pies pogrzebany bo ludziom wydaje się że oceniać mogą tylko Ci którzy mają podstawy - nazwijmy to formalne. Uważam że ocenić może każdy choć nie każdy ma rację. Są ludzie którzy oceniają czyjeś wypociny w PS mimo iż sami z tego narzędzia nie korzystają. Czy to złe? Moim zdaniem nie bo oceniają nie to a efekt końcowy który tej ocenie podlega. Czy krytyk filmowy musi być reżyserem, scenarzystą czy aktorem, czy musi dostać oscara by uznano go za godnego posłuchu? Tutaj jest podobnie. Fotograf jak każdy twórca wystawiając zdjęcia dobrowolnie poddaje się ocenie a czasem może niesłusznej krytyce. Na to jednak powinien być przygotowany a nie stroszyć się że komuś może się to co robi nie podobać - że ten ktoś nie ma prawa głosu bo sam nie ma takich samych doświadczeń...
    A mój pies jest pogrzebany całkiem gdzie indziej.

    Oczywiście, krytyk filmowy nie musi robić świetnych filmów, nie musi robić filmów wcale, żeby oceniać. Ba, żeby być świetnym fachowcem w swoim fachu. Ale gdyby ten krytyk robił filmy nędzne, potężnie by to osłabiło jego autorytet.

    Plagą Internetu jest to, że każdemu się wydaje, że może sobie naszczekać na kogoś innego, kogo sobie wybierze. Albo na jego, albo na na jego efekty pracy. A nawet nie naszczekać, tylko wyrazić 'mądrą' opinię - bo przecież ma prawo.
    Jasne że ma.
    Ja nikomu niczego nie zamierzam zabraniać, do pewnych rzeczy każdy musi sam dojrzeć.

    Ku przemyśleniu niektórych:

    http://theonlinephotographer.blogspo...-internet.html
    Usunięto komercyjną stopkę - regulamin forum!

  2. #112

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez kalina Zobacz posta
    Oczywiście, krytyk filmowy nie musi robić świetnych filmów, nie musi robić filmów wcale, żeby oceniać. Ba, żeby być świetnym fachowcem w swoim fachu. Ale gdyby ten krytyk robił filmy nędzne, potężnie by to osłabiło jego autorytet.
    Czy właśnie nie mamy do czynienia z ostrą krytyką w tym zdaniu? Sens rozumiem i jak najbardziej się zgadzam. Jestem natomiast przeciwny ogryzaniu się z automatu bo nigdy do niczego dobrego to nie prowadziło...

    Plagą Internetu jest to, że każdemu się wydaje, że może sobie naszczekać na kogoś innego, kogo sobie wybierze. Albo na jego, albo na na jego efekty pracy. A nawet nie naszczekać, tylko wyrazić 'mądrą' opinię - bo przecież ma prawo.Jasne że ma.Ja nikomu niczego nie zamierzam zabraniać, do pewnych rzeczy każdy musi sam dojrzeć.
    Zgadzam się choć widzę to jeszcze inaczej. Zwykle Ci którzy nie starają się za każdym razem bronić gdy ktoś leje im pomyje na głowę mają spokój. Może dlatego że się nie odgryzają w czasie tej obrony? A może dlatego że czasem oceniający ma rację ale ocenianemu brak pokory? Do tego dochodzi jeszcze nie do końca jasne przekazywanie myśli poprzez klawiaturę. Mam np. wrażenie że teraz też się bronicie ale nie rozumiem przed czym. Może i ja niejasno się wyraziłem...? Nie mam absolutnie żadnych ale to żadnych uwag ani do samych fotografii ani do kursu bo nic mi do tego. Jak poprosicie o ocenę konkretnej foty to oczywiście mogę wyrazić swoje zdanie a tak - dla mnie szkoda na to czasu. Do rozmowy się włączyłem bo ciekawie się rozwinęła pomijając wycieczki osobiste
    Ostatnio edytowane przez Al Bundy ; 18-06-2009 o 16:19
    Al "CAPONE" Bundy
    Puszka, słoik, świeczka... tylko brak talentu.

  3. #113

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Al Bundy Zobacz posta
    Mam np. wrażenie że teraz też się bronicie ale nie rozumiem przed czym.
    ładnie powiedziane: wrażenie

  4. #114

    Domyślnie

    Celowe Chyba wszyscy się często nie rozumiemy i stąd te zgryzy. Być może dlatego wątek tak się wykoślawił

    Pozdrawiam
    EOT.
    Al "CAPONE" Bundy
    Puszka, słoik, świeczka... tylko brak talentu.

  5. #115

    Domyślnie

    Na początek wyrażę swoje zaskoczenie. Dlaczego tak niewielu z uczestników wyraża swoją opinię na zadane w pierwszym poście pytanie ("co może wnieść do mojego codziennego życia kurs taki jak pana Adam i Kaliny typu repoglamour ?"). A piszą przede wszystkim ci, którzy nie byli, nie uczestniczyli i mają informacje z drugiej i trzeciej ręki (vide: bugdi, który wypisuje zabawne poetyckie epopeje esejowe - chyba polecę po chusteczki). elanek pisał, że "zadowoleni muszą byc". Taaak? 1 post na 12 stron to niewiele.
    Cytat Zamieszczone przez Argraf
    7 punktów Kellbiego" + presety + garść informacji praktycznych, z tego co mi koleżka opowiadał to dobra jest zmiana mentalności
    Cytat Zamieszczone przez Adam
    musiał skurczybyk sporo przespać, choć nie przypominam sobie nikogo śpiacego
    Jak pewnie Adam i kalina pamiętają, nie spałem. Spóźniłem się drugiego dnia, ale wtedy była mowa o technicznych aspektach archiwizacji zdjęć itp. Po przemyśleniu kwestii - jest tak, jak pisze Argraf - workfshop - iluzorycznie podobny do Kelbiego (którego przejrzałem po warsztatach). Ta garść informacji (z warsztatów) jest jednak dość spora, a zmiana myślenia o zdjęciach i fotografii ślubnej - największa i chyba najwartościowsza (to pierwsze - myślenia i budowania świadomości fotograficznej). Co do presetów - jak dla mnie przynajmniej o połowę za dużo. Ale one to drobiazg, naprawdę. Jak pisał wilus, trzeba mieć podstawy i elementarną wiedzę. Doświadczenie też.

    Co do ostatniego postu kaliny (nie będę cytował) - jak to było - "Krytyka zdjęć jest tak trudna, jak robienie zdjęć, a może nawet trudniejsza". Jak już wiesz, zgadzam się z tym. I do tego, że do pewnych rzeczy trzeba dojrzeć. Ale do tego, że czasem krytykujący mają rację, a "krytykowanym" brak pokory - też. Autorytety też się mylą i czasem zdarzy im się coś palnąć.

    Pytanie moje co może wnieść do mojego codziennego życa kurs taki jak pana Adam i Kaliny typu repoglamour ?
    [bierze dyplom do ręki i myśli - dyplom - moja ocena]
    1.Wzbogacenie się o wiedzę:
    - założenia stylu repoglamour, jego definicja i geneza. Chromolenie w bambus i gryz banana.
    - marketing w fotografii ślubnej (rynek, techniki, sposoby promocji i pozyskiwanie klienta). Chromolenie w bambus i gryz banana.
    - fotografowanie ślubu, żelazne ujęcia, techniki, strategia pracy, efekt końcowy. Mały banan.
    - albumy, oprawy, fotoksiążki, okładki CD itp. Bananowe eldorado - 20% zniżki w drukarni i atrakcyjne ceny na odbitki/okładki CD. Biorąc pod uwagę ceny odbitek w miastach (x2 i 3!) i jakość tego, co mozemy mieć - nic, tylko zrobić punkt przyjęć ;-].
    - praktyczne zajęcia z modelami. Bananowe eldorado i mandarynka.
    - twórcze, kreatywne techniki obróbki (bazujące na programie PS i konwertertze ACR coś tam, coś tam dalej). Mandarynka. W przypadku lektury Kelbiego - mały banan.
    - workflow (presety, akcje, tła). Mandarynka. Ilość teł (jak to się dziwnie odmienia...) - mała, bodaj 5 sztuk. Ale to drobiazg - Corel Texture czy inny soft lub http://www.cgtextures.com/. 50% presetów - zbędna.
    2. Zmiana myślenia o fotografii (Mandarynkowe eldorado i bananowe też).

    Gdzieś tam na początku ktoś pisał o chmurze kapitalizmu, która krąży nad krajem. Że cena warsztatów ma wzrosnąć? Podeślijcie do Łukowa panienkę z tuzinem red bulli...
    Kto tam znów rusza prawą? Lewa, lewa, lewa!

  6. #116

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Kinski Zobacz posta
    Na początek wyrażę swoje zaskoczenie. Dlaczego tak niewielu z uczestników wyraża swoją opinię na zadane w pierwszym poście pytanie ("co może wnieść do mojego codziennego życia kurs taki jak pana Adam i Kaliny typu repoglamour ?"). A piszą przede wszystkim ci, którzy nie byli, nie uczestniczyli i mają informacje z drugiej i trzeciej ręki (vide: bugdi, który wypisuje zabawne poetyckie epopeje esejowe - chyba polecę po chusteczki). elanek pisał, że "zadowoleni muszą byc". Taaak? 1 post na 12 stron to niewiele.

    Jako uczestnik chciałbym napisać od siebie kilka słów.

    Na początku może napisze jaki jest mój status fotografii ślubnej.
    Mam za sobą 1 sezon czyli 2008 rok to jakieś 10 ślubów na koncie.
    Pojechałem na te warsztaty z wielkim strachem i nadzieją.
    Dlaczego strachem- otóż dla mnie 1600 zł to kupa kasy bałem się że to zwykła ściema i że wydając taka fortunę na "jakieś tam warsztaty " będę pluł sobie w twarz że źle zrobiłem.
    Z drugiej strony byłem pełen nadziei że będę mógł "dotknąć" tego czegoś co jest w fotografiach Adama i Kaliny.
    Że pozwoli mi to na wypracowanie swojego stylu w ślubniakach.

    Po 2 m-c po warsztatach i kliku ślubach mogę powiedzieć z całą pewnością że bliżej mi do tej drugiej strony, dlaczego??

    Zrobiłem po warsztatach już 3 śluby i obrazu widzę z jaką łatwością mi przychodzi pracować na ślubie.
    Nie chodzi tu o obróbkę lecz o łatwość samej pracy i pewności jaką mam po tych 2 dniach warsztatowych.
    Praca z młodymi jest dla mnie 100 razy łatwiejsza niż wcześniej i to obrazu widać na zdjęciach.

    Po 2 od strony marketingowej już tak czy siak zyskałem, sama rozmowa teraz z przyszłymi klientami jest o wiele łatwiejsza i zazwyczaj prowadzi do tego że zostaje przy swoim.
    Już nie jest tak że cieszę się że w ogóle ktoś zadzwonił i biorę każda robotę jaka wpada mi w ręce.

    Podsumowanie moje jest takie :
    "Pewien milioner udzielając wywiadu dla prestiżowej gazety ekonomicznej, na pytanie :"w co zainwestował byś swój pierwszy milion $" bez wahania odpowiedział - w SIEBIE - dla mnie te warsztaty były wielką inwestycją co gorsza ryzykowną- opłaciło się.

    Jesli ktoś się zastanawia podpowiadam, jeśli sam nie spróbujesz nigdy się nie dowiesz.
    Usunięto komercyjną stopkę - regulamin forum!

  7. #117

    Domyślnie

    Dziś dopiero zauważyłem ten wdzięczny temacik. Ostatni wpis dokonał mój kolega z warsztatów repoglamour - Kinski. Tak się składa, iż z owym Panem miałem możliwość uczestniczenia podczas pierwszej edycji warsztatów prawie w tym samym rzędzie krzeseł Pozwólcie, że ja też napiszę co nieco o tych warsztatach odwołując się do tekstu mojego kolegi...

    Cytat Zamieszczone przez Kinski Zobacz posta
    [bierze dyplom do ręki i myśli - dyplom - moja ocena]
    1.Wzbogacenie się o wiedzę:
    - założenia stylu repoglamour, jego definicja i geneza. Chromolenie w bambus i gryz banana.
    Czy ja myślę tak samo? Zanim nie poznałem prac Kaliny, nie miałem pojęcia o żadnym repoglamour. Potem okazało się, iż styl ten może nie powstał, ale rodził się powoli przy okazji spotkań Adama z Kaliną. Jednak sama nazwa dużo mi nie mówiła. Na warsztatach dowiedziałem się z czym to się je. Mam nadzieję, że mentorzy mi wybaczą lekkie zdradzenie tajemnicy :P Jest to styl, który pokazuje emocje (na czym mi najbardziej zależy), wydarzenia, itp., ale nie jest to styl surowy, bo otoczony bajkowym klimatem, który emanuje ze zdjęć. Pięknem, innym światem. Zdjęcia przedstawiają zdarzenia, ale nie surowe, tylko w delikatnej bajkowej otoczce.

    Cytat Zamieszczone przez Kinski Zobacz posta
    - marketing w fotografii ślubnej (rynek, techniki, sposoby promocji i pozyskiwanie klienta). Chromolenie w bambus i gryz banana.
    Nie wiem gdzie wtedy był Kinski, gdy to było omawiane. Musiał gdzieś zniknąć. Inaczej nie pisał by tu takich dziwnych rzeczy Przyznam, że ja w ślubniakach (przed warsztatami) siedziałem rok. Byli wśród nas jednak tacy, którzy siedzieli kilka lat i każdy był pod wrażeniem wskazówek, informacji, porad, przykazań, przestróg, którymi obdarzyli nas Kalina i Adam. Sporo mi to dało. Rok temu miałem tylko 4 klientów i to tylko na siłę. Bo się uganiałem za nimi, aż w końcu pozwolili mi fotografować. Po warsztatach to się zmieniło. Może nie aż tak, że nie mogę się od nich odpędzić, ale na pewno jest na plus. W tym roku mam 12 zleceń + 2 zlecenia już na za rok + 1 na za dwa lata. Zbytnio nie muszę szukać klientów. Oni sami do mnie przychodzą, co jest dla mnie olbrzymim, może nie zaskoczeniem, ale jakiegoś rodzaju zadowoleniem i dumą Może dla wielu z Was 12 zleceń w roku to pestka, ale dla mnie to wielki krok na przód. Olbrzymi. A to wszystko po zastosowaniu się do informacji marketingowych na warsztatach.
    Cytat Zamieszczone przez Kinski Zobacz posta
    - fotografowanie ślubu, żelazne ujęcia, techniki, strategia pracy, efekt końcowy. Mały banan.
    Gratuluję w takim razie obcykania z tematem, skoro dla Ciebie te informacje wywołały tylko uśmiech pogardy na twarzy. Jednak patrząc na Twoje zdjęcia przed warsztatami, zauważam:
    - albo słabo wykorzystywałeś/wykorzystujesz informację, które wywołują u Ciebie tylko błahy śmiech
    - albo jednak nie masz ich w małym paluszku – jednakże wtedy skąd ten uśmiech?
    Ja dowiedziałem się sporo w tym temacie. Może powiecie, że jestem zielony bo siedziałem wówczas tylko rok w ślubniakach. Ok, macie prawo. Jednakże pod wrażeniem informacji i zdobytej wiedzy w tym zakresie były osoby, które ślubniakami zajmowały się od lat dziewięćdziesiątych. Po warsztatach wiem na co patrzeć, czego szukać, na co zwracać uwagę, czego się bać, jak zaradzić trudnym sytuacjom, itp.

    Cytat Zamieszczone przez Kinski Zobacz posta
    - albumy, oprawy, fotoksiążki, okładki CD itp. Bananowe eldorado - 20% zniżki w drukarni i atrakcyjne ceny na odbitki/okładki CD. Biorąc pod uwagę ceny odbitek w miastach (x2 i 3!) i jakość tego, co mozemy mieć - nic, tylko zrobić punkt przyjęć ;-].
    Naprawdę jestem pod wrażeniem Twojego doświadczenia, Stary Wyjadaczu labów wszelakich :] Ty widzisz to tak. Ja widzę to inaczej. Miałem możliwość obejrzenia albumów, fotoksiążek, okładek CD moich mentorów. Zapoznałem się ze sposobem w jaki oni oddają finalny produkt. Nie przeczę, że byłem pod wrażeniem. Wcześniej nie widziałem takich okładek, takich jakości zdjęć, takiego papieru. Żyłem w pełni nieświadomy, iż prócz samych zdjęć, ważna jest oprawa i jej najdrobniejsze szczególiki. Mogłem dotknąć papieru, albumów moich mentorów, w spokoju (nikt nie popędzał) delektować się ich finalnymi produktami.

    Cytat Zamieszczone przez Kinski Zobacz posta
    - praktyczne zajęcia z modelami. Bananowe eldorado i mandarynka.
    I znowu jesteś tu najlepszy, który nie potrzebuje nic wiedzieć bo sam wie wszystko najlepiej :P Ja na Twoim miejscu bym prowadził już swoje warsztaty. Zbieraj chętnych. Ja z przyjemnością bym na nie zajrzał. Bo widzę, że wiesz lepiej i umiesz więcej niż Kalina i Adam, a mi potrzebna jest wiedza. Chłonę ją jak gąbkę. Co mi pokazał ten punkt? Czego nauczył? Nauczył rozmowy z młodymi na plenerze. Obserwowałem moich mentorów – bardzo uważnie. Robiłem oczywiście sam zdjęcie także, ale bardzo dużo uwagi poświęcałem obserwacji Kaliny i Adama. Samo patrzenia bardzo dużo daje. Dodatkowo co chwilę Kalina i Adam udzielali uwag, pokazywali swoje triki, zachęcali nas do przejęcia inicjatywy i pokierowania modelami wg własnych widzimisię. Nauczyłem się postrzegać kadry na plenerze. I to nie jako zapamiętane wcześniej pomysły innych, ale wyewoluowane pod swój własny styl (no może też troszkę), ale pojąłem, że kadry są wszędzie i nie są to: pozycja nr 5, pozycja nr 8… Są to… Zapraszam na warsztaty to się przekonacie na czym to polega

    Cytat Zamieszczone przez Kinski Zobacz posta
    - twórcze, kreatywne techniki obróbki (bazujące na programie PS i konwertertze ACR coś tam, coś tam dalej). Mandarynka. W przypadku lektury Kelbiego - mały banan.
    - workflow (presety, akcje, tła). Mandarynka. Ilość teł (jak to się dziwnie odmienia...) - mała, bodaj 5 sztuk. Ale to drobiazg - Corel Texture czy inny soft lub http://www.cgtextures.com/. 50% presetów - zbędna.
    I znów się dziwię, że mając tak potężną wiedzę, ani trochę nie wykorzystałeś jej wcześniej w swoich pracach… Przed warsztatami czytałem Kelbiego. Miałem jego 4 książki. Zgadza się. Jest tam kilka trików, których uczyli Kalina i Adam. Porównaj też zdjęcia Kelbiego i naszych mentorów warsztatowych – zdjęcia się różnią. Na warsztatach dowiedziałem się o wiele więcej niż to Kelbie opisał w swoich książkach. Najważniejsze – widziałem na własne oczy krok po kroku, jak oni to robią. Zgadza się, że wszystkiego na pewno nie pokazali, bo i czasu na wszystko za mało i sporo na pewno tego jest. Ale nie poszliśmy tam by kopiować przez kalkę Kalinę i Adama, ale by stworzyć swój własny styl. Może oparty na swoich mentorach, mistrzach z zza granicy, ale swój własny. Kroolik z tego forum napisał w jednym z postów, że na warsztatach dostaliśmy kilka fajnych kredek. Ale to od nas zależy i od naszego talentu jak te kredki wykorzystamy. Na pewno potrzebna jest cierpliwość i samozaparcie. Kubica też nie zaczynał od F1 Co do presetów… Może Tobie zbędna? Mi się przydają

    Cytat Zamieszczone przez Kinski Zobacz posta
    2. Zmiana myślenia o fotografii (Mandarynkowe eldorado i bananowe też).
    Widzę, ze Ty nie zmieniłeś myślenia. Ja wręcz przeciwnie. Inaczej patrzę przez aparat, inaczej wykorzystuję sytuacje (niż to miało miejsce przed warsztatami). Wszystko to przekłada się na moje zdjęcia, które, wg sporej ilości ludzi, są o wiele lepsze niż te przed warsztatami. Sam również to zauważam. Oczywiście doskonałe nie są. I pewnie jeszcze trochę czasu minie nim dorównam (czego bardzo bym chciał) moim mentorom. Ale to co teraz osiągnąłem jest moim prywatnym zwycięstwem nad dawnym sobą. Teraz jestem bliżej niż dalej lepszej fotografii. I takie jest moje zdanie. Dziwię się, że facet, który był ze mną jest zupełnie innego zdania niż ja. Może byliśmy na innych zajęciach? W każdym bądź razie na pewno nie szukam z Tobą zwady. Ot napisałem co ja o tym myślę. Pozdrawiam!
    Usunięto komercyjną stopkę - regulamin forum!

  8. #118

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Kinski Zobacz posta
    Na początek wyrażę swoje zaskoczenie. Dlaczego tak niewielu z uczestników wyraża swoją opinię na zadane w pierwszym poście pytanie ("co może wnieść do mojego codziennego życia kurs taki jak pana Adam i Kaliny typu repoglamour ?"). A piszą przede wszystkim ci, którzy nie byli, nie uczestniczyli i mają informacje z drugiej i trzeciej ręki (vide: bugdi, który wypisuje zabawne poetyckie epopeje esejowe - chyba polecę po chusteczki). elanek pisał, że "zadowoleni muszą byc". Taaak? 1 post na 12 stron to niewiele.
    Wpisz w google "repoglamour". Na stronkach i blogach fotografów uczestniczących w warsztatach są same ochy i achy. Zresztą jeżeli nie podobało się komuś to nie będzie o tym smęcił. Znam tylko dobre opinie.
    U "antagonistów" wyczuwam zazdrość. Każdy człowiek sukcesu ma wielu wrogów. Sukcesu: czy to artystycznego czy finansowego - nie ma znaczenia.
    Qrka, chyba sobie fundnę takie warsztaty...
    "Na początku poznaj wszystkie zasady, żeby o nich zapomnieć"
    John Coltrane

  9. #119

    Domyślnie

    Przeczytalem caly watek i jestem pod wrazeniem wszystkich przywolanych tutaj opini... nie ma to jak merytoryczna dyskusja na pytanie postawione w pierwszym poscie

    Cytat Zamieszczone przez Raflik Zobacz posta
    Witam wszystkich .
    Interesuje sie fotografia od niedawna raczej bardzo amatorsko , jak każdy z nas chciałbym by moje zdolności i spojrzenie przez obiektyw były bardziej kreatywne . Fotografuje imprezy rodzinne żadne tam wesela czy chrzciny.
    Pytanie moje co może wnieść do mojego codziennego życa kurs taki jak pana Adam i Kaliny typu repoglamour ?
    Powiem szczerze zdjęcia ich wykonania zapierają dech w piersiach i to każdy mi przyzna .
    Pozdrawiam bardzo serdecznie
    Bylem na pierwszej edycji (notabene razem z Kinskim) i co nieco moge napisac o wrazeniach. Raflik - co moze wniesc do Twojego codziennego zycia ten kurs niestety nikt Ci nie odpowie, gdyz zawsze jest to kwestia indywidualna. Ja moge tylko napisac co sam przezywalem przed kursem, w jego trakcie oraz po. Mowiac szczerze, w momencie gdy sie dowiedziem o istnieniu warsztatow - przezylem lekka euforie... Wczesniej nie dotarlem do zadnych kursow organizowanych przez osoby na takim poziomie fotograficznym jak Adam i Kalina. Dlatego tez przez kilka dni chodzilem jak nakrecony, ze bedzie okazja wymienic sie doswiadczeniami... Tyle, ze doswiadczenia w slubach nie mialem, wiec chodzilo aby po prostu pogadac o fotografii. Poszedlem wiec z otwarta glowa, chociaz chcialem dostac "weddingowa pigule" z racji na totalny brak doswiadczenia w temacie. I ku mojemu zaskoczeniu... dostalem zdecydowanie wiecej. To "wiecej" to mozliwosc poznania sposobu podejscia do tematu fotografii.... to mozliwosc zobaczenia jak pracuja... to mozliwosc porozmawiania o swoich rozterkach fotograficznych... to po prostu mozliwosc wymiany doswiadczen i dyskusji na wiele wspolnych tematow. Najwieksza satysfakcja jednak jest chwila, kiedy juz po czlowiek dochodzi do wniosku, ze kroczy ta sama droga. Utwierdzenie sie w swoich przekonaniach moze dac na prawde duzego kopa... czlowiek zaczyna duzo mocniej wierzyc w to, iz jego starania nie ida na marne. Moje zdanie do tych, jak i kazdych innych warsztatow chyba nigdy sie nie zmieni... jesli kogos podziwiacie... ZAWSZE warto sie spotkac z taka osoba
    regulamin

  10. #120

    Domyślnie

    Hy, hy - nie ma to jak chlusnąć oliwą do ognia. I od razu kareta rusza z kopyta jak się koniom palą ogony (albo coś ogonopodobnego ;-] ). I wracamy do meritum.
    Uczestnictwo w warsztatach dało mi to wszystko, czego potrzebowałem, co wykorzystam/wykorzystuję i co chciałem osiągnąć/wiedzieć. Jedni robią potem 100% normy, inni nie (bo nie muszą i wiedzą, ze nie dostaną takiej kasy), ale i mniej też mi wystarcza. Bądź co bądź trzeba zarobić na dziwki i majonez, ale przedsiębiorczego harakiri nie zamierzam popełnić rzucając w cennik o jedno zero za dużo (lub za mało, przynajmniej nie teraz).

    I widzę nawet Pierwszy Przypochlebca Kacyka Repoglamour i Wyznawca Matki Teresy i Papieża Polskiego Weddingu walnął elaborat. Widzę, że cały czas na kolankach przed "mentorami". No to dwie zdrowaśki. No, dobra, jedną, i rymowankę "Anioł Stróż". Potem "spać, iść spać" - jak mawiał Franz Maurer ("Więc, proszę, nie mów mi nic o fotografowaniu" ). Oceny [nawiasem mówiąc "Bananowe eldorado i mandarynka" są jak 5 w szkolnej skali, więc coś ci się pomyliło przy wyciąganiu wniosków - jeszcze jedna zdrowaśka] wynikają wyłącznie i tylko z mojego zastosowania poszczególnych punktów. Jakby nie było - zapłaciłem, mam wiedzę, wykorzystuję ją jak chcę. I nie pisz, że nie zmieniłem myślenia, bo skąd możesz o tym wiedzieć? Przynajmniej nie klęczę i nie włażę nikomu tam, gdzie nie powinno się włazić i lizać. I nie zamierzam prowadzić jakichkolwiek warsztatów - jak ktoś chce wiedzieć, co było - niech buli 2 kafle i jedzie do Krakowa/Warszawy. Ja jestem szczery chłopak z prowincji i jak mnie koledzy spytają, to chętnie im opowiem, pokażę, wyjaśnię. Jak umiem najlepiej. Za darmochę, bo nie uzurpuję sobie tego przywileju, żeby brać za to kasę. Uczciwie wobec siebie i wobec innych.

    elanekTak, niestety, są same ochy i achy. A było kilka organizacyjnych uciążliwości, nad którymi kalina i Adam nie zapanowali (a próbowali). Nie jestem antagonistą czyjegoś sukcesu, szczególnie kaliny i Adama, ale nie lubię jak się nie mówi i przymyka oczy na te niepozytywy (pozytywów było oczywiście zdecydowanie więcej, ale jak to Ktoś powiedział na warsztatach "diabeł tkwi w szczegółach"). Czemu niektórzy chcą się na siłę przypochlebić i wszystko przedstawiać w delikatnej bajkowej otoczce... Bądźmy uczciwi - nie tylko wobec innych, ale i wobec siebie. A nie polega to na smyraniu się nawzajem noskami. Dotyczy to też oceny/krytyki. Nie róbmy sielanki (tragedii też).

    Co do doświadczenia - to przed warsztatami zrobiłem 1 (słownie: jeden) cały ślub (od początku do końca, wcześniej to były przysługi dla znajomego przedsiębiorcy ślubnego). Teraz zaczyna się to diametralnie zmieniać, na plus of corz. Jednak praca w gazecie też mnie pociąga ;-].

    I na koniec:
    Interesuje sie fotografia od niedawna raczej bardzo amatorsko , jak każdy z nas chciałbym by moje zdolności i spojrzenie przez obiektyw były bardziej kreatywne . Fotografuje imprezy rodzinne żadne tam wesela czy chrzciny.
    Jeśli zamierzasz na tym zarabiać, a nie bawić się w Dobrego Wujka lub Armię Zbawienia - to jak najbardziej. Warto. Jeśli nie - to kup jakieś fajne szkło (+ Kelbiego może) i ciesz się fotografowaniem.
    Kto tam znów rusza prawą? Lewa, lewa, lewa!

Strona 12 z 27 PierwszyPierwszy ... 2101112131422 ... OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •