Zobacz pełną wersję : Stolikowy advertorial i edytorial
W tym temacie chciałbym pisać o studyjnym "stolikowym" advertorialu i edytorialu. Ponieważ nie każdy zna te pojęcia - najkrócej mówiąc to zdjęcia wykorzystane przez redakcję do ilustracji artykułów. Jeśli zdjęcie jest nie obrendowane to edytorial. "Dziwnym" zbiegiem okoliczności przeważnie jednak są to bardzo konkretne przedmioty z jeszcze konkretniejszymi markami i wtedy mówimy o advertorialu. Mam nadzieję, że w kolejnych tekstach napiszę coś o tym jak odróżnia się to realizacyjnie od trzeciego składnika wizualnego czyli fotografii reklamowej i innych ciekawych uwarunkowaniach. Postaram się aby każdy tekst miał dokładną myśl przewodnią. Zakładam, że będą ilustrowane moimi (gotowymi) realizacjami plus ewentualnie projektami-szkicami przygotowanymi przez redakcję. Oczywiście wątek jest otwarty i jak ktoś ma ochotę wstawić coś od siebie to jest mile widziany.
Na początek robótki ręczne - czyli cierpliwość wskazana.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/07/gallery_168102_613_1135583-2.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_1135583.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/07/gallery_168102_613_833303-2.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_833303.jpg)
Pierwsze dwie edytorialowe układanki były ilustracjami do tekstu o dietach sportowców. O co tam chodziło nie pamiętam, z jakiegoś powodu dobrane były takie a nie inne składniki. Te prace nie są specjalnie trudne - główny problem to przeniesienie projektu na tło. Rozwiązań jest pewnie sporo, tak na szybko:
- można przerysować projekt na podświetlanej szybie
- można go zgoła przeszpilkować
- można wydrukować na tle
- można użyć rzutnika
To ostatnie rozwiązanie będzie szczególnie sensowne w dwóch przypadkach: gdy jako tła użyjemy szyby, metalu, plastiku i nie będziemy go chcieli (a nigdy nie chcemy) uszkodzić. Druga sytuacja jest gdy fota będzie po skosie (czyli w perspektywie) ale efekt rysunku ma być jak z rzutu (mam nadzieję, że to zrozumiałe) a plan jest duży i zróżnicowany przez bryły.
W tych dwóch, konkretnych, realizacjach narysowaliśmy to chyba "z ręki" twardym ołówkiem na arkuszu kartonu B1. Przy doborze tła trzeba się przyjrzeć układanej żywności - jak jest sucha to używamy kartonu (bo jest najtańszy) jak nie (przy np białym serze) można produkt wcześniej odsączyć. W ostateczności wybieramy inne podłoże (np folia). A dalej to układanie ziarnko po ziarnku. Z tego powodu plan robimy na pewnej wysokości aby przy nim siedzieć a nie kucać, obok jest stoliczek z składnikami. Co jakiś czas coś się przesuwa, coś trzeba poprawić ale powoli idzie to do przodu.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/07/gallery_168102_613_679557-2.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_679557.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/07/gallery_168102_613_2701514-2.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_2701514.jpg)
Pozostałe zdjęcia są znacznie trudniejsze w wykonaniu.
Co do koncepcji - pierwsze omawia rodzaje makaronów, drugie kasz. Kłopot z tymi zdjęciami jest taki, że w zasadzie niewiele da się tu poprawić w przypadku błędów. Przy braku czujności może się okazać, że fotę trzeba powtórzyć. I to też nie jest oczywiste bo z reguły jakiś jeden, dwa składniki są egzotyczne (makaron albo kasza za 30 zł w jakimś małym pudełeczku, dostępne w razie czegoś w jednym sklepie po drugiej stronie miasta) i jest tylko na jedną próbę. Więc trzeba zaprojektować kolejność warstw, odmierzyć grubości i najlepiej od strony aparatu ułożyć to ręcznie albo przy pomocy pensety. O ile makarony mimo wszystko nie były wielkim wyzwaniem to z kaszami sporo prób wykonałem szukając rozwiązania "dynamicznego". I była to porażka. Chaos - może po 30-tej próbie coś by wyszło. Koniec końców to co jest wysypane zostało artystycznie usypane warstwa po warstwie a słoik ostrożnie dołożony.
Teraz kwestie kompozycyjne - nie jest przypadkiem, że to obszerne jasne układy centralne. Obok trzeba zmieścić opisy, na górze tytuły. Ewentualne kadrowania robione są przy fotoedycji a od fotografa oczekuje się materiału dającego dużo swobody. Tło u mnie przeważnie ma 5-10%, dalej sprawia wrażenie białego ale najjaśniejsze światła dzięki temu nie mają konkurencji.
Oświetleniowo pierwsze dwie foty były świecone bezcieniowo. W makaronach wszystko widać - w odbiciach są tinty założone na bokach słoika (dzisiaj być może zrobiłbym to jeszcze mocniej na ostro). Najbardziej lubię takie sytuacje jak na czwartej - wyrżnięte cienie budujące dobrą podstawę i zagęszczające obraz a ich głębokość jest regulowana poziomem światła wypełniającego.
Pozdro
Wiesiek
Brawo za to, że Ci się chciało i w zrozumiały sposób przedstawiłeś cenne porady dla tych, którzy pewnego pięknego dnia staną przed takim wyzwaniem ;)
Swoją drogą "robótki ręczne" robią wrażenie - super to wyszło ;)
But i kasza bardzo bardzo :)
Kto wymyśla co ma być na zdjęciu? Dostajecie temat (dieta sportowców) czy szczegółowo co ma być?
Kto wymyśla co ma być na zdjęciu? Dostajecie temat (dieta sportowców) czy szczegółowo co ma być?
Przeważnie dostaję szkic projektu wymyślony przez redakcję, czasem jakąś fotę z wytycznymi trzymania np klimatu czy stylu, część to tylko luźne uwagi i wtedy mam wolną rękę. Zawsze jest określony format, muszę przewidzieć łamanie jeśli jest to rozkładówka, jeśli zdjęcia sąsiadują to też dobieram ich współgranie, kolor i klimat całości też są uzgodnione. Bardzo dokładnie przekazywane są informacje co jest ważne i o czym jest artykuł tak abym mógł to podkreślić na fotografii. Jak widzę minę na którą mogę wpaść to proponuję zmiany i praktycznie zawsze redakcja uwzględnia moje obawy. Ogólnie jestem trybikiem w machinie - w szczytowym momencie robiłem do 20 stron A4/m-c do druku teraz jest dużo mniej ale pewnie z 8 stron jest.
Pozdro
Wiesiek
Lodowe Klimaty
Ponieważ udało mi się zrobić kiedyś parę zdjęć z lodem to niejako "z automatu" dostaję takie realizację.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.jurewicz.eu/images/fotografia_reklamowa/ciuchy/buty/8.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.jurewicz.eu/images/fotografia_reklamowa/edytorial/kompozycje1/14.jpg)
Nie zdziwiło mnie więc jak moja producentka powiedziała:
- będą do zrobienia zdjęcia z częściami rowerowymi w lodzie do tekstu o tym by nie odstawiać roweru na zimę, zamówiliśmy wszystko w fabryce, oni to przygotują ładnie, przywiozą a ty tylko to zrobisz, projekt dostaniesz na emaila.
- OK, nie ma problemu (to moja standardowa odpowiedź, mógłbym ją odtwarzać z dyktafonu)
W miedzy czasie dostałem szkice i producentka przywozi koło.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/07/gallery_168102_613_360191-1.png
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_360191.png)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/07/gallery_168102_613_575569-1.png
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_575569.png)
Uzgodniliśmy dostawę rano (czego nie cierpię) ale chciałem mieć więcej czasu. O 8.00 przyjechał spory samochód z windą, szczęka mi opadła jak się dowiedziałem, że jedna bryła waży 130 kg druga kolejne 80. Jeszcze bardziej zdziwił mnie kształt - idealne prostopadłościany. Pada pytanie:
- gdzie panu to wstawić?
- (myślę sekundę) do warsztatu.
Pełen najgorszych przeczuć rozpakowuję pierwszą większą bryłę. Kurde, co to jest??? Po prostu doskonale, niewiarygodnie przezroczysty prostopadłościan, na jednej ze ścian jest nacięta szczelina na koło. Najgorsze jest to, że nijak nie trzyma to proporcji z projektu. Patrzę na to podłamany, humoru nie poprawia mi fakt, że dowiedziałem się, że TO kosztowało 1600 zł, żartów nie ma. Jak coś pójdzie nie tak to szefowa wydawnictwa urwie mi klejnoty a co gorsza producentka też bedzie miała przewalone. No dobra trzeba się wziąć w garść i szybko ustalić plan ratunkowy. Przyglądam się bryle i dochodzę do wniosku, że jak odetnę wzdłuż długiego boku około 45% procent wysokości, potem skośnie pozostałość to powinno starczyć lodu na całą rzeźbę. Powierzchnią zajmę się później. Po odcięciu zyskam pole manewru bo główny blok bedzie ważyć ok. 60-65 kg i tym można już manewrować. Zapomniałem powiedzieć, że kazałem większą bryłę ustawić na szerokiej desce na stole roboczym (aby ją wygodnie przenieść) a drugą na wózku (i dokładnie ją okryłem tekturą i tkaninami). Biorę telefon dzwonię do fabryki czym to tną i aby mi przysłali zaraz kogoś kto to zrobi. Fabryka jak się okazuje jest 50 km ode mnie. Tną to mechanicznymi piłami łańcuchowymi zbliżonymi do tych do cięcia drzew. Gorzej, że nie mogą mi nikogo przysłać - mają dwie imprezy i po prostu nie ma ludzi. No cóż trzeba sobie radzić. Sprawdzam dostępne narzędzia i wygląda, że piły do drewna względnie się nadają - kupuję więc dwie największe piły ramowe jakie są w mieście, jakąś płatnicę z największymi zębami. Jedna z pił nawet nieźle sobie radzi (choć zęby też się ślizgają). Problemem jest to, że jest po prostu za mała można dojść może do 1/3 bloku. Obracać taki obiekt po prostu się boję, pomijając, że nawet nie wiem czy dam radę. Do pomocy wzywam kumpla z agencji reklamowej co to jest za ścianą. Bierze opalarkę i ja piłą a on poszerza to gorącym podmuchem i po bardzo długiej godzinie mamy dwa kawałki. Reszta cięcia jest łatwiejsza. Idę przygotować plan. Na podłogę, która u mnie jest doskonale pozioma, kładę płat białego plastiku 2 x 3 m, pod brzegi idą kantówki, tworząc zgrabny basenik. Minęło pół dnia a ja właśnie zabieram się za robotę... Układam z kawałków lodu kształt jest to dość kłopotlwe bo niezbyt chce się trzymać. Pora zabrać się za powierzchnie - do reki dłutko i "moletkuję" ostrożnie tworząc jakieś lokalne tekstury. Teraz oświetlenie - standardowe tylnio-górne jak w takich tematach, zakładam niebieskią folię 3 dM, druga jest lampa pierścieniowa - da mi ostre, krótkie, słoneczne bliki bez ryzyka jakiś niezgodnych cieni. Strzelam fotę, jeszcze na szybko sprawdzam czy da się z tego osiągnąć założony efekt. Trochę malowania, trochę kopiowania, trochę formowania i jest OK.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/07/gallery_168102_613_7437042-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_7437042.jpg)
Wysyłam do Dyrektora Artystycznego a odpowiedź:
- kapitalne, zdecydowanie poprawia mi humor.
Teraz pora na następną fotę. Przywożę na plan drugą bryłę - nawet nie zaczęła się topić. Dochodzę do wniosku, że drugi projekt jest tautologią pierwszego i nie będzie dobrze wygladał po tymże. Postanawiam, że zrobię to inaczej i tej zmiany nie będę konsultował. Z tym konsultowaniem to bywa czasem tak, że dyrektor artystyczny daje mi kwaśno do zrozumienia, że mógłbym być trochę samodzielniejszy i abym mu nie truł tyłka bo ma robotę. Ale innym razem jak coś zmienię samowolnie to wysłu****e, że po to on robi briefy abym się ich trzymał. I czasem ostro się z tego tłumaczę a bywa (rzadko), że poprawiam. Tutaj takiej możliwości jednak nie będzie!
Kładę bryłę poziomo na planie do stopienia jest dobrych kilkanaście centymetrów lodu. Na aparacie uruchamiam interwałometr aby rano sobie obejrzeć tempo zmian, jeszcze liczę czy wystarczy objętości "basenu" aby mi się nie wylało na studio i do domu. Rano stwierdzam, że to się stopi za dwa dni ale też widzę, że schodzi równo ze wszystkich stron czego nie chcę. Podwieszam więc nad planem 9 kW ogrzewacz i uruchamiam gorący strumień powietrza. Pakuję sprzęt i jadę na jakąś wyjazdową robotę. Krzysztof ma kontrolować postęp i w razie czego wyłączyć urządzenie. O 15.00 jest jeszcze 2 cm lodu nad zębatką więc koniec ogrzewania. Jak w dwie godziny później przychodzę jest akurat idealnie. Zapinam aparat na statyw biorę opalarkę do ręki i lokalnie podgrzewam powierzchnię aby dostać ciekawą fakturę (pęcherzyki powietrza na metalu), jeszcze dłutko, dołożyć bryły pozostałe bryły lodu, przestawić lekko światło. I dalej zabawa jak wczoraj na kompie. Kopiowanie, rysowanie, formowanie - czyli trzeba trochę uruchomić wyobraźnię. Fota się podoba i nie ma wspominania o briefie.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/07/gallery_168102_613_1994414-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_1994414.jpg)
Teraz na spokojnie mogę przeanalizować robotę. Z efektu jestem prawie zadowolony, poniewczasie widzę, że poziomy odcinek gdzie koło wnika w lód należało też podrzeźbić, do drugiej foty nie mam uwag. Zdecydowanie większe zastrzeżenia mam do swojej organizacji. Czyli tego, że nie policzyłem objętości czyli wagi - gdybym to zrobił to od razu uruchomiłby mi się alarm, nie sprawdziłem też co właściwie ma zrobić fabryka (i jak to w życiu bywa coś zrobili). Te błędy można trochę usprawiedliwić - po to mam producentki abym się niczym nie zajmował. To jest mega wygodne - jak raz zaczniecie pracować w takim układzie to już nigdy nie będzie się Wam chcaiało zajmować się przygotowaniem logistycznym. Często zajmuje ono więcej czasu jak realizacja. Zdecydowanie gorzej oceniam chwilowy stupor jaki mnie opanował gdy zdałem sobie sprawę w jakim jestem kanale. Zamiast po odmowie fabryki chwilę pomyśleć uznałem, że trzeba działać i popędziłem po narzędzia. Co prawda cięcie drutem oporowym od razu przyszło mi do głowy (ale jakoś na nic nie mogłem trafić od ręki) ale piłę śnieżną np do wycinania bloków do igloo powinienem skojarzyć mimo, że na lodowcach nocuję w schroniskach czy schronach. Oddzielną kwestią jest to, czy kupiłbym to od ręki - pewnie jednak nie. Ale ręczne piły survivalowe wyskakują w necie szybko i to być może kupiłbym łatwo.
Pozdro
Wiesiek
tomisiek
02-08-2016, 10:37
Dziękuję za rewelacyjny opis wspomnień z planu ;) i proszę o więcej.
Tytułem uzupełnienia.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/08/gallery_168102_613_1941665-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_1941665.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/08/gallery_168102_613_431233-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_431233.jpg)
A tutaj jest gotowe "surowe" zdjęcie - możecie zobaczyć co zostało później przerobione. O ile z lewą stroną było prosto to prawa była lekko kłopotliwa (ale nie na tyle aby chciało mi się przerabiać plan).
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/08/gallery_168102_613_1289917-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_1289917.jpg)
Pozdro
Wiesiek
ależ fantastyczny wątek, dzięki autorze!
śledzę z uwagą i zainteresowaniem.
Ciucholand czyli faza wstępna, dojrzała i śmierć produktu
Na przykładzie jednego z moich stałych tematów spróbuję Wam opowiedzieć o wpływie czasu na pracę fotografa. Myślę, że to bardzo dokładnie pokażę czym różni się advertorial od "klasycznej" fotografii katalogowo-reklamowej. A w następnych częściach (za jakiś czas) opowiem o innych alternatywnych rozwiązaniach jakie można stosować w tym bardzo szerokim temacie.
Temat zaistniał gdzieś koło 2005 roku. Zgadaliśmy się w redakcji na temat "robienia" ciuchów i obecności (nieobecności) modeli. Mimo, że nie kojarzyłem takich realizacji odpowiedziałem, że nie ma problemu aby ze zdjęcia usunąć całkowicie modela. Dostałem zielone światło i na początek zaczęliśmy robić takie, dość grzeczne, foty. Napisałem, że "zaczęliśmy" bo montażem (czyli tą "nowatorską" częścią roboty) oraz pomocą w zdjęciach, w tym czasem też pozowaniem zajmował się nasz forumowy kolega, doskonale tu znany Tomek czyli TOP67.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/08/gallery_168102_613_1116897-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_1116897.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/08/gallery_168102_613_1022494-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_1022494.jpg)
Czuliśmy się nowatorami i z tej okazji napisałem taki krótki tekścik:
"Ilustracje te ukażą się już niedługo... Przewiduję narastającą panikę u niektórych - tych odpowiedzialnych za ochronę a także tych "posiadających". Już teraz jednak nasi przezroczyści (rodem z Wellsa) modele budzą wielkie zainteresowanie u co bardziej otwartych kobiet. Niewidzialny kochanek? To jest coś! Nasi modele nie zagrzeją jednak dłużej miejsca w naszym kraju. Zbliżające się coraz niższe temperatury grożą ich stanowi zdrowia i o ile wiem wybierają się w cieplejsze rejony.
Tak żartobliwie napisałem w 2005 roku kiedy opracowałem koncepcję "niewidzialnych" (pewnie zresztą nie jako jedyny). Konwencja ta pozwala ominąć wpływ modela na zdjęcie i skoncentrować się na ubiorze. Jednak brak człowiek na fotografii nie powinien oznaczać braku pomysłu na zdjęcie, kiepskiej choreografii czy słabego światła - powiedziałbym nawet, że elementy te stają się ważniejsze."
Niewidzialni na stale zagościli na łamach. Już w pierwszych realizacjach uznałem, że musi się pojawić jakaś anegdota, ruch. Mam nadzieję, że z tematem ruchu w nieruchomych zdjęciach jeszcze kiedyś się zmierzę bo to jedna z ważniejszych kwestii. Pojawiły się takie pomysły
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/08/gallery_168102_613_441589-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_441589.jpg)
Zmieniał się też przekrój tematów, całkiem sporo było outdooru
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/08/gallery_168102_613_1273802-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_1273802.jpg)
Włączyliśmy silniej kolor, cienie
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/08/gallery_168102_613_1066492-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_1066492.jpg)
Akurat mnie zdecydowanie bardziej pasowała taka ascetyczna (kolorystycznie) a zdecydowanie ciekawsza kompozycyjnie i ruchowa droga.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/08/gallery_168102_613_241003-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_241003.jpg)
Z czasem zdecydowanie mocniej mogłem operować światłem i te foty bardzo lubię do dzisiaj.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/08/gallery_168102_613_1246203-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_1246203.jpg)
Dalej pojawiły się zdecydowanie większe wyzwania.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/08/gallery_168102_613_6987580-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_6987580.jpg)
Ale to już był schyłek. Ostatnim łabędzim śpiewem tematu była taka realizacja:
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/08/gallery_168102_613_1555600-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_1555600.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/08/gallery_168102_613_2172418-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_2172418.jpg)
no i fota co była już troszkę szalona
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/08/gallery_168102_613_1318630-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_1318630.jpg)
W międzyczasie ta metoda realizacji przeniknęła szerzej - pojawiły się billboardy z tak podanymi ciuchami, startowały sklepy internetowe i w niektórych już też to widziałem. Zasadniczo redakcja po trzech latach uznała, że temat się wyeksploatował , ostatnie prace te z żywiołami były o dwa lata późniejsze ale jak napisałem to był łabędzi śpiew. A przez ostatnie 6 lat już tej metody na pokazanie ciuchów nie zastosowałem.
Przechodząc teraz do refleksji ogólniejszej. Kocham advertorial za to ciągłe poszukiwanie pomysłów i nowych koncepcji. Nieraz te zdjęcia w takim "forumowym" myśleniu opartym gdzieś na poprawności katalogowej mogą dziwić. Ale męska gazeta nie może pokazać "miksera" w sposób doskonale znany z ulotek, reklam czy opakowań. Cały czas szukamy interesujących zestawień (o tym może też napiszę), kompozycji, chwytów nieobecnych gdzie indziej (o to strasznie trudno), światło też jest ważnym czynnikiem - naciągam je jak mogę. Ale ta zmienność powoduje, że ciągle z przyjemnością przychodzę do studia. Choć oczywiście z pewnej odległości advertorial też jest rutynowy w wielu aspektach, i o tym może też kiedyś opowiem.
Pozdro
Wiesiek
Kapitalny wątek! Czekam na wszystkie kolejne "może kiedyś też opowiem"!
Kurde, fajnie się ogląda i czyta takie rzeczy. Brawo, oby więcej.
Wystawa sklepowa i układanki
Z tym ciuchami to jest więcej gadania niż mi się wydawało. Następnym punktem wyjścia i inspiracji może być witryna sklepowa. W najprostszym ujęciu to po prostu ubrany manekin. Wierzcie mi takich zdjęć nie chcielibyście robić! Dla takich realizacji ukuliśmy ze stylistką określenie "sztywniaki".
- dzisiaj sztywniaki, brrr...
Odbierałem taki tel i wiedziałem, że czeka mnie praca, którą robię dla forsy, wyłącznie forsy. Ubieranie manekina a szczególnie mozolne naciąganie butów i spodni. Wyciąganie rękawów koszul, likwidowanie tego co się źle układało, w tym luzów na rękawach. Po to aby za chwilę to rozbierać. To nie była fajna robota a tak ze dwa lata (moze 3) była na to faza. Robiliśmy co mogliśmy aby wybić to z głowy ale była stała rubryka w tej konwencji i nic nie poradzisz. W ramach higieny psychicznej tego więc nie pokażę. Znacznie fajniejsze, także inspirowane wyglądem witryny, były za to takie realizacje
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/08/gallery_168102_613_236433-2.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_236433.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/08/gallery_168102_613_2175689-2.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_2175689.jpg)
Zaletą tych powyżej był mały zakres koniecznej aranżacji, czasem trzeba było bardziej się napracować, zwróćcie proszę uwagę na prawą fotę bo później do niej wrócę omawiając pewną kwestię oświetleniową.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/08/gallery_168102_613_2030297-2.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_2030297.jpg)
Z pogranicza domu i sklepu byłoby jeszcze np to
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/08/gallery_168102_613_101773-2.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_101773.jpg)
Najogólniej jak widzicie w tej metodzie - nawet wybierając tonację Low Key (no nie ma przypadków) - jakąś komodę , krzesło, wykładzinę trzeba przytargać. Czyli wypożyczyć, zapłacić kaucję, uważać na sesji i potem odwieźć. Nic dziwnego, że powstaje pytanie czy nie można tego zrobić inaczej.
Tak dochodzimy do układanek.
I na początek parę zdjęć z mojej ostatniej sesji (pewnie jest to właśnie na półkach)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/08/gallery_168102_613_945749-2.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_945749.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/08/gallery_168102_613_2173829-2.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_2173829.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/08/gallery_168102_613_3410188-2.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_3410188.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/08/gallery_168102_613_2036955-2.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_2036955.jpg)
To bardzo wdzięczna metoda pokazywania. Główny problem realizacyjny to wygodne fotografowanie obszernych poziomych planów. Nawiasem mówiąc, ten właśnie aspekt jest dla mnie jednym z mierników jakości uniwersalnego studia fotograficznego - jeśli można bez problemu wykonać plan 2 x 2 m i dowolnie go oświetlić to jest dobrze. Fotograf i stylistka powinni też mieć wygodną kontrolę planu i możliwość dopracowania kompozycji.
Przechodząc teraz do kwestii "artystycznych". Robiąc taką serię problemem jest osiągnięcie spójności z jednej strony ale też uniknięcie powtórzeń formalnych. Tutaj pomysłem była niebieska bluzka wokół której zbudowano "stylistyczną opowieść". Jako fotograf pomijając, że oczywiście nie byłbym sobą nie ingerując w kompozycję i dobór elementów, po dokładnym obejrzeniu przedmiotów doszedłem do wniosku że:
- dokładnie omówię pomysły na poszczególne foty tak aby przy ostatniej nie okazało się, że coś nam się powtarza
- zastosuję bardzo ostre światło, tak aby białe ciuchy przypadkiem nie zginęły mi na białym tle (zapomniałem powiedzieć, że białe tło było wytyczną)
- poziom światła wypełniającego musi być wysoki bo na planie ciuchy czarne sąsiadują z białymi (kłania się filmowa zasada 2:1)
- światło wypełniające będzie niebieskie - w ten sposób nadam wspólny ton różnym w końcu ciuchom i zharmonizuję to z niebieską bluzeczką
I teraz dłuższa dygresja. W światku fotograficznym jest wprost nadwrażliwa tendencja to "poprawnego" balansu oświetleniowego, dla odmiany w realizacjach telewizyjnych - jedno światło niebieskie, drugie pomarańczowe. Tymczasem typowa sytuacja oświetleniowa w słoneczny dzień jest taka, że słońce daje światło 5400 K ale w cieniach jest 8000 K i więcej, z czaszy nieba. Dlatego taki sam układ zastosowany w studio będzie sprawiał wrażenie naturalnego. Nikt nam nie każe jednego stosować tego układu jako jedynego, na focie przy której prosiłem Was o zapamiętanie, zastosowałem bursztynową folię - pięknie zrównoważyło to kolorystykę. Nagminnie w realizacjach stosuję lekkie (a czasem większe) rozbalansowanie źródeł światła.
Wracając do tematu. Sprawdzianem dla sesji jest wobec tego takie zestawienie ex-post
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/08/gallery_168102_613_268347-2.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_268347.jpg)
Następnym tematem ciuchowym będzie kreatywność w tej materii. Czyli pomysły, które trzeba było wymyśleć.
Pozdro
Wiesiek
Jeszcze zawieruszyła mi się taka fota co miała być też w układankach
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/08/gallery_168102_613_3290084-2.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_3290084.jpg)
Pokazuję ją jako przykład silnej kreacji oświetleniowej no i też jakiś troszkę odlecianych pomysłów stylizacyjnych. Dostałem po prostu trzy dość beznadziejne piżamki i uznałem, że coś muszę zrobić :wink:
Sami możecie sobie odpowiedzieć na ile się udało.
Pozdro
Wiesiek
Do ciuchów jeszcze wrócę na razie umieszczam tu tekst, który napisałem wiele lat temu ale zdecydowanie łapie się na edytorialową tematykę.
Będzie o rozwiązywaniu problemów podczas realizacji zdjęć.
Tak wygląda gotowa realizacja. Napiszę jak do niej doszło.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.jurewicz.eu/images/artykuly_o_fotografi/na_marginesie/01.jpg)
Szkic obejmował zarys przedmiotów. Pod szklanym słojem narysowany był zapalony palnik, w słoju napis rosół, do tego lecące do słoja warzywa i plusk plus reszta przedmiotów. Od razu mi się nie spodobało. Lata, śpiewa, tańczy i... gazy puszcza. Nie cierpię baroku!
Zabieram się do pracy. Producentka przywozi zabawki, oglądam wszystko. Zaczynam od analizy komplikatorów:
- otwarty ogień w studio. Raz, że groźba pożaru. Ale aby był widoczny - ciemne tło.
- słoj do rosołu wielki i nie koniecznie wygląda na żaroodporny
- rosół - jak wygląda rosół? Czy chodzi o przezroczystą żółtawą ciecz czy mętnawą zupę. Rosół jest oczywiście mętny ale przy efektach chlapania i szklanym naczyniu o wymiarze sporego gara nie będzie nic widać... To pierwsza rzecz do uzgodnienia jeszcze przed realizacją
- rosół wymaga ewidentnie jasnego tła a płomień ciemnego.
- kuchenka którą dostałem nie podoba mi się jest ewidentnie za wysoka i nie pasuje mi do kolorystyki. Teoretycznie mógłbym ją przemalować albo zakleić. Ale muszę ją oddać w stanie nienaruszonym (dygresja - to bardzo często jest jeden z warunków zdjęć - oddaje się przedmioty w stanie idealnym, szczególnie jak są to zegarki za 100 000 zł). Najwyżej przerobię w PS.
- zarejestrowanie "pluskania" to co najmniej 1/1000 s czyli lampy systemowe lub 20 kW ciągłego na planie.
- lecące warzywa
- duży plan, jakiś pomysł na stół
- ponieważ to rozkładówka to trzeba ją skleić z dwóch fot (mam Nikona d300)
Kurde... dużo tego. Jeden, dwa problemy to luzik, ale tyle...Zaczynam analizować kłopoty po kolei. Na początek (póki redakcja jeszcze jest) trzeba uzgodnić rosół. Powtarzanie takiego zdjęcia z tytułu niewłaściwej zupy byłoby głupie. Przygotowuję trzy próbki (klarowną, normalną i pośrednią w tonacji od jasnożółtej do ciemniejszej) wysyłam foty do akceptacji, wybierają zgodnie z rekomendacją pośrednią.
Teraz muszę spokojniej pomyśleć o wyrazie zdjęcia. Sterylny laboratoryjny styl kojarzy mi się z kontrastowym dolnym oświetleniem. Ustalam, że będzie to główny pomysł na wyraz zdjęcia. Postanawiam dodać do tego odbicie. Ale nie chcę aby to było "zwykłe"lustro tylko coś mniej oklepanego. Może poliwęglan.
- decyduje się jednak na światło z kompaktów, systemowe może być za słabe i mam tylko cztery lampy, żarowego na takim skomplikowanym planie z pluskaniem po prostu się boję. Mam nadzieję, żefekt będzie przyzwoity
- tło - musi być szare, zrobię tintę możliwie jasną za rosołem i możliwie ciemną za płomieniem
- decyduję się na "wpuszczenie" kuchenki pod blat, tracę w ten sposób kawałek płyty ale to najszybsze i najmniej kłopotliwe rozwiązanie. Robię więc piłką włośnicową odpowiedni otwór.
- postanawiam oddzielnie zrobić "plusk" i lecące warzywa - ze względów bezpieczeństwa.
Czas na montaż planu. Ponieważ studio ma słabe wyciemnienie a ja będę rejestrował płomień buduję wielki czarny namiot wokół planu. Rozkładam lampy. Ustalam światło, przynoszę rosól i resztę, wrzucam co tam trzeba do zlewek. Robię próbną fotę. Jest ok.
Teraz krytyczny moment - trzeba zapalić palnik. Przynoszę gaśnicę i czytam jej instrukcję. Wyobrażam sobie dwa warianty pesymistyczne:
- zapala się płyta a ja w ferworze gaszenia polewam sprzęt wodą. Później we włośienicy i sznurem pokutnym tłumaczę się Bartkowi (który gościnnie przytulił mnie chwilowo w studiu) i Przemkowi (właścicielowi wycacanej agencji) ze swojej głupoty. Jeszcze raz czytam instrukcję gaśnicy
- drugi wariant jest znacznie optymistyczniejszy. Pod wpływem ognia pęka szklany gar. 5 litrów rosołu zalewa mi dwie dolne lampy. Mam chlew, niedotrzymany termin ale straż nie musi przyjeżdżać.
Pora zaczynać. Zapalam gaz, rozkręcam go na maksa, uruchamiam pilota i zaraz gaszę. Sprawdzam wynik - jest dobrze. Pora na pluskanie. Przestawiam migawkę. W tej zabawie główny problem polega na złapaniu właściwej synchronizacji kiedy wrzucić przedmiot a kiedy nacisnąć spust. Bardzo często bywa, że spust trzeba uruchomić na chwilę przed rzutem bo aparat ma zwłokę w działaniu.Po paru rzutach łapię synchronizację i uznaję, że wystarczy już chlapania - są dwie przyzwoite klatki. Samo zamrożenie ruchu nie jest perfekcyjne ale uznaję, że jakoś z tą świadomością będę musiał żyć. Nadziewam warzywa na cienki drut wstawiam w plan. Póżniej wyretuszuję drut ale oświetlenie będzie się zgadzało.
Rozkładówkę uzupełniam zestawem próbek produktów. Mogę sobie poszaleć - ustawiam kontrastowe światło ale jednocześnie skupiam się na doskonałym oddaniu faktur produktów. Wychodzi nad podziw ładnie - taką robotę lubię!
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.jurewicz.eu/images/artykuly_o_fotografi/na_marginesie/02.jpg)
Pozdro
Wiesiek
Panta Rhei
Zbliżając się powoli z tymi nieszczęsnymi ciuchami do finału chciałbym zająć się teraz pojedynczymi ciuchami także w kontekście upływu czasu.
Na początek dwie foty z przed 10 lat.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/08/gallery_168102_613_918550-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_918550.jpg)
Wbrew pozorom nie są to ps-owe montaże (choć wydawałoby się, że są wykonane podobnie jak niewidzialni). Te ciuchy zostały po prostu podwieszone. Z takiej metody realizacji są same korzyści - nie potrzeba modela i mamy wielką swobodę oświetleniową. W "niewidzialnych" pasowanie kraciastych podszewek jest nietrywialnym zadaniem a jeśli do tego są tam ostre cienie to trzeba mocno się postarać. Podwieszanie też oczywiście zajmie kilka minut (a może i kwadrans) ale per saldo jest duży zysk czasowy. Głównym problemem jest uzyskanie jakiejś interesującej bryły albo dobrego ruchu. I kiedyś to było coś na czym się koncentrowałem. Nadal bardzo chętnie podwieszam ciuchy i inne przedmioty ale zmianę w myśleniu pokaże takie zestawienie
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/08/gallery_168102_613_1146030-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_1146030.jpg)
Ciuch już nie jest 100% "poprawny". Czy to pomarszczenie coś wnosi? Sami sobie odpowiecie - ja widzę w tym chęć odróżnienia advertorialu od katalogu, znudzenie (po paru latach wszystko się znudzi). A poza tym ta "zadra" być może na chwilę zatrzyma wzrok.
Drugi zestaw zdjęć, który przygotowałem dotyczy tematu sporo trudniejszego - lekkich przeciwdeszczowych kurtek PU.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/08/gallery_168102_613_925866-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_925866.jpg)
Pierwsza realizacja zgodnie z logiką moich opisów jest najstarsza. Zrobiłem ją metodą "niewidzialnych" czyli została zmontowana. Dość szybko jednak zauważyliśmy, że słabo pokazuje ona lekkość i zwiewność zastosowanej "tkaniny". Trudno jest też pokazać częściową przezroczystość materiału. Wobec tego kolejna realizacja miała być inna - skoncentrować miałem się na tych dotąd pomijanych cechach. Początkowo myślałem, że po prostu podrzucę parę razy te kurtki i zmontuję z tego coś. Parę pierwszych prób skutecznie mnie zniechęciło do tego pomysłu - musiałbym wykonać pewnie kilkadziesiąt prób żeby wyszło coś w miarę. Pomnożone to przez 4 kurtki i przez fakt, że to trzeba zmontować do zwartej kompozycji pokazało, że szkoda czasu. Czyli narysowałem sobie projekt (dwa płaskie duchy nad dwoma postaciami) i powiesiłem kurtki (oczywiście każdą oddzielnie). Gwoli ścisłości dolną prawą wykorzystałem z tych wcześniej rzucanych. W takiej pracy najtrudniejsze jest zobaczenie całej kompozycji na początku tak aby komponenty później do siebie od razu dobrze pasowały. Jak widać tu jeszcze jest jakaś gra - gdzie mimo wszystko są dwie dość realistyczne postacie
A teraz teraz.
Szkoda, że gdzieś mi wcięło zmontowany materiał (zrobiła to redakcja) - taki szalony "wiatr" omiatający grupę kurtek - wyglądało rewelacyjnie. Ale w końcu rozmawiamy o fotach. Jak widzicie kurtki to specyficzne rzeźby zaanimowane jakimś nie do końca antropocentrycznym (a raczej owadzim) ruchem.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/08/gallery_168102_613_4021033-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_4021033.jpg)
I w tym kontekście takie zdjęcie, zrobione chyba z 10 lat temu było "prorocze".
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.jurewicz.eu/images/fotografia_reklamowa/ciuchy/pojedyncze/3.jpg)
Pozdro
Wiesiek
Myślenie w cenie
Ta część będzie w opozycji do trzech poprzednich. Tam pokazałem w zasadzie takie dość rutynowe rozwiązania. Trzeba mieć świadomość, że czasem (a nawet przeważnie) fotografia ma coś pokazać. Tym czymś jest np ciuch. Można troszkę podskoczyć ale najlepiej niewiele. Nie ma w tym wielkiej filozofii. Z pewnej odległości wszystko jest dość powszednie, oklepane i ci co grają akurat w tej lidze znają reguły gry. Ale od czasu do czasu są pomysły i realizacje na które człowiek patrząc się uśmiecha, mając poczucie jakiejś odrobiny świeżości. Czasem jest nawet wrażenie, że to oryginalny pomysł i nasz malutki wkład do myśli advertorialowej. Pokażę więc parę moich ciuchowych realizacji, które być może są takie.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/08/gallery_168102_613_85115-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_85115.jpg)
Tutaj rzecz była o kolorze. A ponieważ zostały tutaj zderzone dwa obrazy - barwnych koszulek i puszki po farbie - to byłaby to jukstapozycja. To chyba jedna z ciekawszych "metod" na szukanie interesujących pomysłów.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/08/gallery_168102_613_1713736-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_1713736.jpg)
Do tego zdjęcia mam wielki sentyment bo to była jedna z moich pierwszych advertorialowych prac (a po takich paru pierwszych robotach znalazło się dla mnie stałe miejsce). Te dwie splecione sylwetki w jakimś ruchu - ni to tańcu ni to przewrocie plus agresywne środki wyrazu. Po 10 latach nadal mi się podoba i chyba jest świeże. Choć może to autosugestia.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/08/gallery_168102_613_2134440-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_2134440.jpg)
Z podobnej bajki jest też ten projekt. Z grupy szalików wymyśliłem koszykarza - powiem szczerze, że nie wiem skąd mi się to wzięło. Redakcja wycięła mi kosz (formalnie to mamy taką umowę, że mogą robić z moimi fotami co chcą i czasem... boli, oj boli). Została więc po prostu sylwetka. A wracając do tego co kiedyś pisałem - widać, że było tu bardzo silne pomarańczowe światło wypełniające.
Na koniec jeszcze taka fota.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/08/gallery_168102_613_5198395-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_5198395.jpg)
Trochę mi szkoda, że to męskie kapelusze bo się zrobiło tak szowinistycznie (bo na babkach). To taki przykład szybkiej wygodnej realizacji. Przy okazji - 20 litrowe wiadro ładnego przesianego piasku to obowiązkowe wyposażenie studia. Ile razy ten piasek zapracował na siebie!
Pozdro
Wiesiek
- - - - kolejny post - - - - - -
I jeszcze.
Zamknąłem jakiś pierwszy kawałek advertorialowo - edytorialowego pisania. Trochę brakuje mi tu jakiegoś feed backu. Patrząc na statystyki to widzę, że ktoś to jednak czyta (kłaniam się drogi czytelniku). Analizując jednak ciszę w tym moim wątku mogę domniemywać, że jest wprost tak wyczerpujący i genialny, że nie wymaga pogłębiania albo dokładnie odwrotnie tak beznadziejny, że nie warto o nic pytać. W każdym razie ja miałbym pytania:
- czy studio jest dobrym miejscem na ten wątek (padła propozycja aby to przenieść do tutoriali)
- co Wam się bardziej podobało (ewentualnie podobało), takie próby podejścia bardziej całościowego ogarnięcia tematu (jak w ciucholandzie), czy może ciekawe "keysologiczne" studia jak pozostałe
Zawsze możecie próbować wpłynąć na kierunek wątku, może rozwinąć się jakaś dyskusja, z reguły to jest ciekawsze od takiego oficjalnego stanowiska.
Pozdro
Wiesiek
david555
09-08-2016, 21:32
Nie chcemy Ci przerywać, bo całkiem dobrze Ci idzie. :D
Nie chcemy Ci przerywać, bo całkiem dobrze Ci idzie. :D
i czytamy, chłoniemy to co piszesz
Nie chcemy Ci przerywać, bo całkiem dobrze Ci idzie. :D
To miło (tzn o tym, że całkiem dobrze, bo o przerywaniu już pisałem)
Wycisnąć fotę
Sytuacja wyjściowa:
dostajecie dwa mniej więcej takie przedmioty (mniejszy i większy)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/08/Multitool_Leatherman_Rebar_831557_2014-1.jpg
źródło (https://www.militaria.pl/upload/wysiwyg/gfx/produkty/noze/Leatherman/Multitool_Leatherman_Rebar/Rebar_831557/Multitool_Leatherman_Rebar_831557_2014.jpg)
i dyspozycję:
- będziemy pisali o multitoolach, zrób nam taki pojedynek tych dwóch scyzoryków. Materiał będzie o różnych multitoolach potrzebujemy rozkładówkę i trochę miejsca dookoła.
Hmmm... Zaczynam myśleć - przychodzi mi do głowy coś na kształt westernowego pojedynku w ostrym słonecznym dniu. Błyszczą colty, jeszcze sekunda i padnie trup. Patrzę na te scyzoryki, patrzę w swoją głowę i coś jakby nie tak. Nie widzę tego - nie tędy droga... Może "pojedynek" to po prostu mordobicie? Biorę przedmioty do ręki i bardzo uważnie oglądam. W rozwartych szczękach kombinerek dostrzegam analogię do jakiś gadów. Jest jakiś punkt zaczepienia, ostrze może robić za żądło. Ok! Widzę TO. Drugi tool ma inne proporcje, mógłbym go co prawda też otworzyć ale to będzie tautologia a poza tym różnią się bardzo wielkością. Ma też zdecydowanie więcej końcówek co bardziej mi się kojarzy z obroną jak atakiem. Można w nim dostrzec też "oczy". Ok też TO widzę! Przypisuję rolę - mały będzie agresorem i będzie w pierwszym planie. Dodatkowo musi być w powietrzu (co jest dość oczywiste). Duży zostanie zaatakowany ale los pojedynku nie jest nijak przesądzony. Manewr i agresja małego kontra wielkość i wyposażenie dużego. Teraz pomyślmy o reszcie. Takie gwałtowne starcie kojarzy mi się z mrocznym zaułkiem oświetlonym jedną latarnią, brutalne szybkie jak błysk starcie. Tonacja low key dodatkowo załatwi inne sprawy - zniknie problem aranżacji drugiego planu, wystarczy wybrać podłoże. Tutaj decyduje się na blachę.
Skoro wiem co chcę osiągnąć pora zacząć budować plan. Ustawiam plan i aparat. aby mieć dostęp wybieram dłuższą ogniskową. Mały scyzoryk podwieszam na sztywnym drucie, drugi chyba tylko podpieram. Teraz światło. Tu mogę wykorzystać moją przewagę konkurencyjną bo zbudowałem sobie fantastyczny system do oświetlania małych planów wykorzystując znakomity pierwowzór w postaci zarzuconego już włoskiego systemu Q50 (produkowanego przez grupę Manfrotto). Nie będę Wam zdradzał szczegółów co zmieniłem w stosunku do tego bazowego (bo ciągle mi chodzi po głowie czy go nie zaoferować na rynku - choć wycofanie się Włochów z tego produktu nie zachęca niestety do takiego pomysłu). Mając wielką kontrolę nad takim małym planem mogłem zrobić coś takiego (zwróćcie uwagę, na dziwnie dobrze oświetlone logotypy, jak się tego nie zrobi to poprawka gwarantowana)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/08/gallery_168102_613_3692349-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_3692349.jpg)
Ponieważ wiem, że Dyrektor Artystyczny nie lubi charakterystycznych "nic nie wnoszących" elementów to wymieniam podłoże na gładkie, koryguje też światło na "żądle". Słowem robię bardziej poprawnościową, lekko wykastrowaną wersję, co mi się prawie nigdy nie zdarza. Kiedyś napiszę o sensowności tworzenia (a właściwie nietworzenia wariantów).
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/08/gallery_168102_613_700034-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_700034.jpg)
Wysyłam rekomendując pierwszą i ta ku mojemu zadowoleniu ląduje na rozkładówce. Nawiasem mówiąc to chyba najczęściej eksploatowane zdjęcie jakie wykonałem - w ciągu paru lat było użyte pewnie z cztery razy i chyba też wylądowało w edycjach zagranicznych. Dostaliśmy też za to Best Edytorial (to kapitalny dla fotografów wynalazek Amerykanów - opiszę później jak to działa)
Teraz zupełnie inna fota.
Tu też wpierw poopowiadam. Pomysł był prosty. Otwarta torba w której facet nosi rzeczy na siłkę a wśród nich kosmetyki pielęgnacyjne. Stylistka przynosi mi stos rzeczy z showroomu. Fajne buty, bidony, kolorowe ręczniki itd. Do tego dwie, trzy torby. Zaczyna mi z tego coś układać ale...nie tędy droga, szkoda czasu, od razu widać, że podstawowe zadanie polega na tym jak zrobić żeby ktoś te tubki (powiedzmy, że minimalistyczno-ascetyczne) w ogóle zauważył na focie. Wywalam z foty kolor (tzn kolorowe rzeczy), czego nie ma na planie znajduję w studio, wybieram szarą torbę, uspokajam cały układ. Stylistka to podłapuje, uzgadniamy obecność śladowego koloru korespondującego z opakowaniem i dopracowujemy układ. Ustalam kadr, zakładam główne światło - tym razem bardzo miękkie. Robię fotę i mojej towarzyszce rzednie mina:
- co ta za paskudny kloc, ta torba jest tragiczna
- spoko, zaraz torby nie będzie
Dokładam trzy jednostki, starannie dobieram moc aby szarość, tylko o ton, była ciemniejsza od bieli, strzelam fotę:
- jest genialnie, rewelacja (ulga i radość w głosie potwierdzają to co mówi)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/08/gallery_168102_613_3717636-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_3717636.jpg)
Jak widać czasem osiągnięcie przyzwoitego rezultatu wymaga sporej czujności i człowiek się cieszy z czegoś na co czytelnik nie zwróci większej uwagi. Obydwie te realizacje wymagały dokładnego przemyślenia każdego kroku. Z szeregu kroczków powstała na końcu zgrabna całość. Dlatego napisałem o wyciskaniu zdjęć tam gdzie ich pozornie nie widać (a nawet tam gdzie je widać).
Fotografowanie jako proces
I możemy płynnie przejść do bardzo ciekawego zagadnienia, które raczej nie tylko nie gości na forach ale nie spotkałem się z tym w literaturze. Ta ostatnia nawiasem mówiąc rzadko kiedy uczy myślenia i trafić coś wartościowego jest dość ciężko. Zastanawiając się nad moim procesem fotograficznym doszedłem do wniosku, że jest on prawie liniowy, bardzo mało mam sprzężeń zwrotnych. Taka metoda pozwala bardzo szybko osiągnąć poprawny (według mnie) rezultat. Oczywiście obserwowałem też organizację wspólnika jak też paru zawodowych fotografów którzy czasem u nas goszczą. Wracając do procesu (możecie też nazwać to metodologią) wygląda to tak:
idea >>wytyczne formalne>>plan realizacyjny>>perspektywa>>plan zdjęciowy>>oświetlenie>>zdjęcie (najlepiej już dobre)>>ewentualne pętle zwrotne>>zdjęcie końcowe>>postprodukcja
I po kolei
1. Idea
To ogólny pomysł na zdjęcie (np kosmetyki w torbie na siłkę). bez pomysłu szkoda zaczynać.
2. Wytyczne formalne (gdzie będę tego używał, sąsiedztwo innych elementów przekazu, tytuł, kolorystyka, format). I tutaj dygresja jeśli to jest ważna fota to trzeba przewidzieć funkcjonowanie projektu (w tym i fotografii) w formacie poziomym, pionowy, kwadracie. Fotografia to komponent projektu z którym inni powinni móc zrobić jak najwięcej. Zrozumienie tego zajęło mi całe lata. Pamiętam jak Tomek (TOP67) przychodził do mnie i mówił mi:
- z twoimi fotami nic nie da się zrobić nie można ich ruszyć ani przyciąć z żadnej strony
- no widzisz to znaczy, że są dobrze skomponowane i tak trzeba ich używać
Nic tak nie pomaga fotografowi jak samodzielne projektowanie większych całości, jak przeszedłem na druga stronę barykady to mi się klapki odsłoniły. Fotografia jest zawsze składnikiem większej całości nawet jak to jest oglądanie serii zdjęć z urlopu.
3. Jak już mamy świadomość co chcemy zrobić i gdzie to będzie używane trzeba pomyśleć jak to zrobić. Pierwszy może być szkic (taki jak Wam pokazywałem) od klienta, na to można zrobić projekcję z głowy. Teraz można pomyśleć głębiej i tu są takie decyzje:
- plan poziomy, pionowy, skośny ze świadomością co niesie to dla budowy planu
- punkty podwieszeń światła, konieczne odległości do skutecznego operowania światłem w tym kluczowa odległość od tła
- komunikacja na planie (robimy tak aby wszędzie był szybki dostęp, było miejsce na częste przechodzenie, miejsce na statywy, murzyny itd)Jak zobaczymy plan przed jego budową to unikamy zbędnej szamotaniny
4. Perspektywa. Czyli plan (na razie pusty) i aparat z założonym właściwym obiektywem
5. Budowla planu (u mnie wygląda to tak)
- infrastruktura:wtyczki do odpowiednich gniazdek, statywy i punkty podwieszenia lamp, jeśli światło jest nad planem to od niego zaczynam, dalej stolik o odpowiedniej wielkości (mogę mieć dosłownie każdy rozmiar)
- teraz plan fotograficzny, tu mogłaby być długa opowieść, najogólniej rozstawiamy tak wszystko aby uzyskać zaplanowaną kompozycję
6. Oświetlenie (ponieważ zakładam, że światło mamy w maleńkim paluszku) to na każdy stojący statyw zakładamy lampę z odpowiednią końcówką dobieramy siłę światła. I tyle. Dwoma zdaniami załatwiłem jedną z najważniejszych kwestii w fotografii ale tutaj rozmawiamy o procesie tworzenia zdjęć.
7. Mamy fotę jak jest 100% dobra (co nie zawsze wychodzi) to koniec zabawy (a początek pracy na kompie).
8. Przeważnie zdjęcie wymaga drobnych poprawek kompozycyjno-oświetleniowych i są to małe pętle zwrotne w procesie fotografowania. To chyba najczęstszy scenariusz. Z każdą poprawką zbliżamy się do celu. I jest to szybka scieżka
Zdecydowanie gorzej jest jak wynik jest kompletnie nie satysfakcjonujący i trzeba wrócić do np punktu 1.
Przedstawiona metodologia nie jest jedyna. Obserwując innych fotografów stwierdziłem, że są jeszcze co najmniej dwie inne sensowne ścieżki. Sam zresztą w niektórych uzasadnionych sytuacjach też je stosuję choć preferuje ten pierwszy schemat. Oczywiście zdarzało mi się być na planach gdzie ze zdumieniem patrzyłem jak fotograf miota się w twórczym amoku próbując jednocześnie wpływać na kilka zmiennych. I wcale nie przekreśla to efektu z którego to koniec końców jesteśmy wyłącznie rozliczani.
Pozdro
Wiesiek
I pytanko na koniec.
Czy ten metafotograficzny opis metodologii nie jest dla Was nieco zbyt abstrakcyjny? Może trochę zbyt odjeżdżam???
david555
10-08-2016, 14:21
Na razie prawisz w zrozumiałym języku. :)
Powróćmy do metodologii wykonania fotografii:
idea >>wytyczne formalne>>plan realizacyjny>>perspektywa>>plan zdjęciowy>>oświetlenie>>zdjęcie (najlepiej już dobre)>>ewentualne pętle zwrotne>>zdjęcie końcowe>>postprodukcja
Zauważcie, że w tym schemacie oświetlenie "wjeżdża" na plan na ostatnim etapie pracy na planie. Obserwując pracę innych fotografów zauważyłem często zupełnie inną kolejność. Może być np tak:
idea >>wytyczne formalne>>plan realizacyjny>>oświetlenie>>perspektywa>>plan zdjęciowy>>zdjęcie (najlepiej już dobre)>>ewentualne pętle zwrotne>>zdjęcie końcowe>>postprodukcja
albo tak
idea >>wytyczne formalne>>plan realizacyjny>>perspektywa>>oświetlenie>>plan zdjęciowy>>zdjęcie (najlepiej już dobre)>>ewentualne pętle zwrotne>>zdjęcie końcowe>>postprodukcja
Czyli krótko mówiąc wielu fotografów szybko (czasem bardzo szybko) stawia światło fotograficzne. Od razu powiem, że w pewnych uzasadnionych sytuacjach też tak robię. Jednak są określone korzyści z zrobienia tego na końcu - dostęp do skomplikowanego planu z każdej strony, bez potykania się o stado statywów zdecydowanie przyspiesza i ułatwia pracę nad planem. Jeśli mamy dobrze rozwinięte poczucie światła (w tym szczególnie właściwości powierzchni) a sytuacja jest dość standardowa to warto skorzystać z "rekomendowanego" schematu. Niezależnie od kolejności (który moglibyśmy uznać za styl pracy fotografa) kluczowa jest minimalizacja ilości pętli zwrotnych i miejsc do których odsyłają.
- ale o so choci???
Chodzi o to, że słabo to jest gdy po godzinie pracy dochodzi się do wniosku, że trzeba coś poprawić w koncepcji (np zmienić kolor tła!). A choćby "tylko" przekomponować plan (a za nim oświetlenie). Zdecydowanie lepsza jest droga od punktu do punktu. Nawet jeśli na każdym etapie poświęcimy temu chwilę roboty (a przede wszystkim myślenia) więcej. Najmilej jest gdy dokładnie omówimy fotę, zbudujemy plan rozumiany jako układ w przestrzeni, wniesiemy lampy, podłączymy do sieci ustawiając moce i po strzeleniu pozostają drobniutkie poprawki mocy. I to się często udaje. W ostateczności można czasem nieznacznie przestawić składowe kompozycji i lampy.
Muszę napisać, że mając taki sposób pracy długo miałem problemy z przetłumaczeniem tego klientom.
- no OK, zdjęcie jest fajne ale czy mógłbyś nam pokazać jakieś inne warianty?
- nie mam innych wariantów (z poczuciem winy)
- jak to nie masz innych wariantów??? Krzychu (Zdzichu) dają nam wybór...
- pomyślcie - jeśli mam pracować 3 x 3 godziny nad różnymi wariantami to wolę dopracować jedno zdjęcie przez 9 godzin...
Z trudem ale jakoś udaje się ich przekonać (wszystko to dotyczy oczywiście stolika bo przy pracy z ludźmi jest diametralnie inaczej). Koniec końców klienci są skłonni płacić dobrze tylko za dobre zdjęcia więc skoro oni szanują swoją kasę to ja muszę szanować swój czas.
Poniżej zamieszczam fotę, która pokazuje dlaczego warto mieć łatwy dostęp do planu
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/08/gallery_168102_613_8110806-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_8110806.jpg)
Myślę, że widać, że nie jest to montaż - zacienianie obiektów (buty i sznurówki) byłoby chyba trudno zrobić wiarygodnie inaczej. Przy tej robocie cała sztuka polega aby podwiesić całość na możliwie małej ilości "sznurków" - maks dwa na but powinny całkowicie wystarczyć. Później przy retuszu jest trochę roboty ale można to zrobić 1/20 mózgu przesłu****ąc jakąś ciekawą płytę i będąc 100% pewnym właściwego wyniku (w sumie to też można za niewielkie pieniądze wysłać do obróbki komuś innemu). Do kompletu było jeszcze
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/08/gallery_168102_613_7490784-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_7490784.jpg)
A skoro już mamy te zdjęcia na tapecie to omówię jeszcze na ich przykładzie inną sprawę. To sprawa koloru tła. Najogólniej nie cierpię kolorowych teł - przeważnie zdecydowanie szlachetniej tematy wyglądają na:
- czarnym
- białym (właściwie to prawie białym)
Pierwsza opcja, najwygodniejsza - zapomnij - to może 1 temat na 30, druga, może troszkę mniej efektowna, ale najczęstsza. Niestety dyrektor artystyczny, który ma w głowie cały numer, dochodzi często do wniosku, że "monotonię" białych stron trzeba złamać jakimiś przerywnikami. I wtedy słyszę:
- zrób to nam na jakiś kolorowych tłach (i skóra mi cierpnie bo po pierwsze trzeba to jakoś zharmonizować i po drugie to jakoś musi jeszcze wyglądać)
I tu są znów różne sytuacje:
- tło można oddzielić od planu (luz)
- przedmiot leży na planie (czerwona lampka)
Tutaj mamy pierwszą lajtową sytuację. Porażki raczej nie będzie ale są dwie zasadniczo różne drogi. Pierwsza to powiesić kolorowy karton - mam ich kilkadziesiąt. Nie jest to jednak właściwy kierunek - kolorowy karton zawsze wygląda jak... kolorowy karton. Nie wiem dlaczego (choć mam podejrzenia) ale nawet zakładając jakieś sprytne tinty dalej trudno uzyskać wrażenie przestrzeni. I dlatego zdecydowanie lepiej jest użyć kolorowego światła. Implikuje to oczywiście określone podejście (rzekłbym strukturalne, funkcjonalne) do techniki oświetleniowej. Ale ta ostatnia to zdecydowanie najszybszy i najtańszy (do efektu) składnik pracy fotografa - czyli co się da należy zepchnąć na światło.
A ponieważ ponarzekałem, że trudno jest osiągnąć dobry efekt na kolorowym kartonie to zamieszczam foty na których sami możecie ten aspekt ocenić.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/08/gallery_168102_613_370753-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_370753.jpg)
Temat metodologii pracy w studio jeszcze później pociągnę.
Pozdro
Wiesiek
@david555
Doceniam Twój wkład w podtrzymanie zainteresowania wątkiem :lol: (tak, tak - nie śpimy jeszcze)
Ale najogólniej jakieś zwrotne uwagi zawsze mile widziane! (to do wszystkich)
tomisiek
01-09-2016, 10:47
O Jezusie... Widzisz. Jak można pisać, jak otwierasz oczy na rzeczy o których człowiek nie wiedział (lub rzadziej - wiedział a zapomniał). Właśnie porzuciłem swoją pracę przy obrabianiu zdjęć ślubnych, by móc przeczytać cały wątek od początku strony 2. Cholera. Zazdroszczę Ci realizacji i podziwiam wiedzę. Jeżeli chciałbyś organizować warsztaty - piszę się na nie :) i proszę o więcej. Wątek arcyciekawy. A czy byłbyś w stanie (bo te ciuchy mnie mocno nakręciły) powiedzieć coś więcej o "podwieszaniu"? Bo technikę łączenia fragmentów zdjęć znam (teoretycznie - w praktyce nie miałem możliwości nic wykonać). W jaki sposób podwieszasz, że widać wypchane ramiona, mankiety itp....? O ile to nie tajemnica oczywiście. I drugie pytanie - jak udało się osiągnąć brak "zaniebieszczenia" fotografowanego przedmiotu od tła? Czy to efekt postprodukcyjnej obróbki? ;)
Kojocisko
01-09-2016, 13:33
Ja też z zapartym tchem, mimo, że zupełnie nie moja dziedzina. Ale nie ma to jak dobrze opowiedziana (i zilustrowana) historia. Mam nadzieję, że nie będzie niestosownym zareklamowanie pokrewnej dziedzinowo relacji DR5000 z sesji produktowej obiektywów Tokina (dostępna na YT) - też dobre story.
Każda taka opowieść (zwłaszcza tej klasy) rozwija. Opowiadaj dalej, proszę....
Jeśli chodzi o podwieszanie to nie ma w tym żadnej filozofii.
Mam stalowy pręt fi 6 mm i odpowiednio go wyginam do kształtu ramion. Do pręta dowiązałem kawałek druta i tak powstaje odpowiedni wytrzymały a jednocześnie "plastyczny" wieszak. Jedyna na co trzeba uważać to aby nie zasłonić wszywki z logiem. Retusz takiego wieszaka nawet na drobnej kratce to sekund 5. Kształtowanie ciucha (szczególnie ramion) też jest proste - najlepiej sprawdza się folia bąbelkowa bo jest lekka i można ją bardzo łatwo układać. Jest jednocześnie wystarczająco sztywna. Z reguły aby mieć dobry kształt trzeba jeszcze założyć ze 3-4 odciągi (np na podniesienie rękawów, odchylenie poły itd). Do zaczepienia każdy chwyt jest dobry - przeważnie używam zacisków do krokodylka.
Pytanie o tło jest tak naprawdę pytaniem o filozofię świecenia. Dla mnie kwestią fundamentalną jest maksymalne rozdzielenie funkcji świateł na planie tak aby maksymalnie dowolnie wpływać na jedną wybraną cechę oświetlenia (np kolor tła). Nie wchodząc zbyt głęboko (bo to temat na książkę) omówię to na przykładzie fotografowania na stoliku bezcieniowym. Podświetlając płytę staje się ona źródłem światła - każdy punkt wysyła światło w półsferze, jednakowej (bo to emisja opalowa) siły w każdym kierunku. Część światła trafia do aparatu (tworząc białe tło) ale znaczna część "sieje wszędzie w tym po krawędziach produktu. Odsuńmy myślowo tę płytę pleksi od obiektu o parę metrów - okaże się, że znaczna część światła dotąd podświetlająca krawędzie obiektu "ucieknie" na boki i problem tego niepotrzebnego światła zniknie. Oczywiście powstaje pytanie jak za to umieścić obiekt "w powietrzu". Nie wdając się już w rozważania jak to zrobić (to temat co tu się często przewija - choćby w wątku poniżej) warto wysnuć konkluzję, że należy tak budować plan aby minimalizować niekorzystny wpływ użytego światła. Najogólniej sprzymierzeńcem jest tutaj odległość światła od planu a także planu od ścian i sufitów studia, staranna praca polegająca na murzynowaniu światła i ograniczenie działania światła tylko do niezbędnych fragmentów. Można powiedzieć, że w oświetleniu "Wszystko co nie jest niezbędne jest zbędne"
po tej uciążliwej gadaninie dwa przykłady - jeden z wczoraj - pliki były więc pod ręką
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/09/gallery_168102_613_485275-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_485275.jpg)
To początkowa faza roboty gdy chcieliśmy ze stylistką/producentką wybrać wyraz zdjęcia. Wydawało mi się, że niebieski ton będzie pasował do tonów grupy. Pierwsza fota jest neutralna, w drugim na lampę "tłową" założyłem słaby niebieski filtr , jak widać odbija się on w kaflach ale zneutralizowanie jego byłoby bezproblemowe (jakby ktoś chciał). Następna fota jest przy tej samej sile lampy ale filtr jest już mocniejszy. Najbardziej pouczające jest ostatnie zdjęcia - znacznie zwiększona siła lampy spowodowała rozjaśnienie tła (o co mi chodziło) a jednocześnie silnie wpłynęła na podłoże (o co mi też chodziło). Wrócę jeszcze do foty dwa - gdybym tam bardzo starannie ograniczył zastawkami obszar oświetlony niebieskim światłem to niebieska dominanta prawdopodobnie byłaby niedostrzegalna. Jak widać można dość swobodnie wpływać tutaj na dwa aspekty foty - kolor tła i podłoża.
No koniec końców uznaliśmy, że nie dajemy koloru i fota po dopracowaniu jest taka (usunę pewnie jeszcze w niej horyzont)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/09/gallery_168102_613_6257801-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_6257801.jpg)
Teraz drugi przykład dlaczego warto starannie pracować. Komponenty wyglądały tak. Druga fota powstała przez wyłączenie części oświetlenia (i jest bardzo silnie skontrastowana). To praktycznie gotowa maska. A ponieważ zrobiłem to na ciężkim statywie i nie dotykając niczego to idealnie pasuje. Tutaj obiekt jest jeszcze dość łatwy do ewentualnego szparowania ale gdyby tam było sitko?
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/09/gallery_168102_613_1873901-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_1873901.jpg)
Ponieważ nie byłem pewien o jaki efekt chodzi to do klienta wysłałem zapytanie
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/09/gallery_168102_613_1671892-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_1671892.jpg)
Gotowa rozkładówka była taka
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/09/gallery_168102_613_19505-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_19505.jpg)
Uzupełniłem to takim okładkowym zdjęciem
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/09/gallery_168102_613_6407570-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_6407570.jpg)
Bo temat był przed Mistrzostwami.
Pozdro
Wiesiek
tomisiek
01-09-2016, 17:49
Wiesiek! Dzięki. Czytam (ogląda się) z zapartym tchem. Od razu rodzi się w głowie: "A może rzucić wszystko i jechać w Bieszczady robić zdjęcia takie jak Ty"?! :) Dziękuję bardzo serdecznie i czekam na kolejne odcinki. Zagadnienia, rozpracowanie, opis - rewelacja. Sam w życiu nie będę robił takich fot, ale dałeś mi inspiracje i motywację do zimowego ćwiczenia w studio.
Świetne foty i bardzo ciekawe rozważania. Dziękuje że się podzieliłeś swoim doświadczeniem. Pozdrawiam
Wychodzi mi, że szybciej robię nowe zdjęcia jak jestem w stanie pisać o starych. :(
Poczekam ze dwa tygodnie jak gazety będą w sprzedaży i opiszę dwie bardzo interesujące dzisiejsze realizacje.
A na razie będzie coś sprzed paru miesięcy. Takie zdjęcie jeszcze z 5 lat temu nie przyszłoby nam do głowy. W dobie oglądania świata przez ekran telefonu i umieszczania tego na fejsie inspiracja jest raczej oczywista. Poza tym "nowatorskim" ujęciem zwróciłbym Waszą uwagę na sposób tworzenia tej serii. W zasadzie jest to constans - stały układ (jak w katalogówkach). Zaletą tej kompozycji jest to, że temat jakim są bransolety i inne "śmieci" noszone na przedramieniu zajmuje zasadniczą część kadru (czyli producenci będą ukontentowani). Ciuchy (małe i niezbyt ostre) są dopełnieniem wskazując na styl. Dwa pozostałe aspekty jakim był dobór koloru i póz pozwolił nam stworzyć interesującą opowieść w ramach przyjętego constansu. Do tego dodałem ciekawe, wyraziste cienie i przyjemne światło w pierwszym planie.
Pierwsze fioletowe zdjęcie ma miejsce na tytuł. Dwa pozostałe tworzyły rozkładówkę. Razem dało to piękną realizację za którą (bezkrytycznie) przyznałem sobie 5 (w skali do 5)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/09/gallery_168102_613_2844069-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_2844069.jpg)
Pozdro
Wiesiek
Jak opowiedzieć o tematach trudnych do opowiedzenia (a przy okazji ruch, światło i aranżacja na przykładzie paru zdjęć)
Ruch, w martwej fotografii jaką się przeważnie zajmuję, jest jednym z ważniejszych problemów. Jak ożywić martwą materię tak aby coś opowiedziały, dodać tam emocję a choćby zaskoczyć?
Drugim też często trudnym zadaniem jest opowiedzenie o "trudnych" tematach. Przy pewnym poziomie ogólności konkretne zdjęcie może okazać się zbyt dosłowne (a przez to ciężkie).
Jak znaleźć niedosłowne i zgrabne rozwiązanie???
Te dwa aspekty powiązały się ze sobą w takich to lalkowych realizacjach.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/09/gallery_168102_613_481223-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_481223.jpg)
Tematem były wyzwania jakie spadają na młodego faceta. Czy to wygląda optymistycznie (???) - no cóż oceńcie sami. Ale wracając do wątku - lalki same w sobie niosą sporo dramatyzmu i jak dołożyć do tego "choreografię" to bez specjalnego wysiłku można uzyskać zadowalający efekt. Jak widać szpagat plus rozrzucenie uwagi na trzy fronty dało w prosty sposób ładunek dramatyzmu. Zdjęcie w kuchni - żonglerka - też było łatwe. W tańcu nie obyło się już bez pewnej większej interwencji - ale stosunkowo prosty zabieg wystarczył aby pokazać, że mogą być troszkę lepsze chwile w życiu młodego faceta. Choć z tymi lepszymi chwilami to to też jest względne bo fota pokazuje "ona jest królewną a ty musisz ciągle się starać". A w końcu nie po to tyle się natyraliśmy aby ciągle się dalej starać! Pozostałych aspektów zdjęć nie będę omawiał bo ogólnie to jest średnio - to bardzo stare foty i teraz po latach zrobiłbym to lepiej. Ale w zakresie ruchu i "sprzedaży" tematu jest moim zdaniem OK.
Do lalek parę razy wracałem później w tym i takiej trzy zdjęciowej realizacji w której też zdecydowanie zaistniał ruch.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/09/gallery_168102_613_535054-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_535054.jpg)
Tematem było bohaterstwo czyli, że czasem trzeba będzie się wykazać. Na początek był akwen wodny. Jakaś historia (wpół zatopiony sprzęt, topielec no i nasz bohater). Zadbałem o ruch ręki i nóg. I znów patrząc po czasie myślę sobie (z przykrością), że błędem było zostawienie czystej, niezaburzonej tafli wody, jakoś ona słabo koresponduje z katastrofą (choć oczywiście mogłaby to być awaria sprzętu czy choćby jakiś drobny udar albo zawał u ofiary :wink: ). Co jakiś czas oglądam sobie swoje stare foty i zastanawiam się co zrobiłbym inaczej. Czasem widzę takie niewykorzystane szanse jak tutaj choć bywa, że po 20 latach - mówię ********a robota, Wena nade mną wtedy czuwała. I pracując teraz myślę sobie - dobrze by było abym za czas jakiś jako swój recenzent znów powiedział - jest ok.
Teraz jest fota co wytrzymała dotychczasowe weryfikacje. Rzecz dotyczy pomocy ofiarom wypadków.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/09/gallery_168102_613_58958-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_58958.jpg)
Pamiętam, że był spory problem z ruchomością lalki i łokcie przybliżałem do siebie prawie je łamiąc (użyłem drutu, który wyretuszowałem). Tak aby resuscytacja była choć trochę wiarygodna. Dramatyzm zbudowałem tu oświetleniem i kontrastem między sztywną trupią sylwetą ofiary a zaangażowaniem naszego bohatera (w tym jego ciuchów). Ale przy takim zdjęciu zdecydowanie warto pociągnąć rozważania o oświetleniu.
To kliniczny przykład skalowalności oświetlenia (to jest moje autorskie określenie). Czyli jeśli w realu chciałbym użyć reflektora 60 cm to w skali 1 : 6 (jak tutaj) należy zastosować 10 cm. Przenosząc to na inne tematy. Klasyczny parabol 16 cm będzie małym źródłem oświetlenia przy portrecie, przy sylwetce bardzo małym a we wnętrzu budowli wręcz punktowym (podobnie jak softbox 1x1m). Ten sam reflektor za to na planie stolikowym jest wielki a na tym konkretnie zdjęciu może nadałby się do oświetlenia tła choć i tam byłby zbyt duży. Dlatego klasyczne zestawy oświetleniowe stosowane w studiach, na małych planach mogą się okazać (bardzo często tak jest) zbyt duże. Zupełnie jakby ktoś kazał robić portret 3 x 3 m płaszczyznami. Oczywiście jest to wszystko opowiedziane na dużym poziomie ogólności ale chodzi mi o chwycenie pryncypiów. Proponuję czasem zrobić eksperyment myślowy. Powiększyć sobie fotografowany temat np 5x i zastanowić się jak bym to zrobił a za chwilę zmniejszyć go 5 x i też poszukać odpowiedzi. Doprowadzi nas to do nieuchronnego wniosku, że za każdym razem powinniśmy zwiększyć/zmniejszyć proporcjonalnie relacje geometryczne. To po pierwsze, a po drugie - wygląda, że istnieje jedno dokładnie optymalne rozwiązanie oświetleniowe do którego możemy się przybliżać bądź oddalać. Mówię oczywiście o rozwiązaniu w ramach naszej koncepcji.
Takie rozważania doprowadziły mnie kiedyś do konkluzji, że skoro nie mam dobrego zestawu do małych tematów (bo wysłanianie wielkich lamp jest tylko z pozoru sensowne) a kupić ciężko, to trzeba sobie go zrobić. Stworzyłem nawet sobie wskaźnik - podstawowa jednostka do małych planów nie powinna mieć czaszy większej jak 5 cm a do bardzo małych 1 cm. Wracając do foty - widzę na niej (bo oczywiście nie pamiętam dokładnie) 5 reflektorów w tym dwa bardzo precyzyjne.
Na zakończenie jeszcze takie "zachodzące" zdjęcie. Znów o pomocy w górach. Choć tak raczej ofiar się nie wydobywa - czyli licencja poetica.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/09/gallery_168102_613_590852-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_590852.jpg)
Pewnie już zauważyliście, że wbrew obowiązującym trendom bardzo lubię cienie. Tutaj są istotnym kawałkiem foty dodając dramatyzmu, nadałem im niebieski ton. Jeszcze w tych realizacjach można byłoby się odnieść do części aranżacyjnej. Nie jestem modelarzem i niezbyt lubię bawienie się w robienie świata. Dlatego pierwsze dwie foty bardzo starannie obchodzą problem (płaszczyzna wody i nocne niebo), w ostatnim bezkompromisowo puszczam oczko używając kartonu. Realizm aranżacji niczego by tu nie wniósł. A przynajmniej nie chciało mi się tego sprawdzać.
Pozdro
Wiesiek
O zaletach pracy w zespole czyli o tym, że czasem można się zdziwić
Jak już pewnie zauważyliście z pewnej odległości znaczna część advertorialowych produkcji jest przewidywalna i powtarzalna. Skojarzenia, użyte metody pokazywania można podzielić na jakieś główne nurty (jak to zrobiłem np w ciuchach) i oswoić w ten sposób eksploatowany obszar. Ale czasem gdy w redakcyjnym powietrzu ni stąd ni z owąd pojawią się miazmaty, jako żywo przypominające subtelne ezoteryczne nutki ektoplazmy, nutki wdychane i wydychane przez redakcyjną maszynkę, wtedy strzeżcie się fotografowie! Bo reszta wkrótce otrząśnie się z chwilowego obłędu a wy zostaniecie z jakimś prowizorycznym szkicem i rosnącym zdumieniem w oczach. O tym, że jest to realna groźba niech zaświadczą poniższe zdjęcia.
Oczywiście wykorzystam te przykłady też jako dydaktyczne (jak będzie nad czym się rozwodzić)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/09/gallery_168102_613_742158-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_742158.jpg)
Kosmiczny kamień dryfujący gdzieś w kosmosie a w nim zatopione super trwałe (bo o tym był tekst) przedmioty. Kto na to wpadł??? Analizując tak po czasie: - dlaczego zdecydowałem się na prostopadłościan? Może chodziło o antropocentryczne pochodzenie? Katastrofę jakąś? Ale od strony realizacyjnej była zabawa bo tę makietę trzeba było zrobić i oczywiście to spadło na mnie... I ten aspekt wydaje mi się, że obronił, to troszkę w sumie szalone, zdjęcie.
Kolejne foty są z podobnej bajki. Zbiorowy umysł oszołomiony jakąś ad hoc rzuconą uwagą wyprodukował takie to skojarzenia robiąc z elektronicznych gadżetów recenzję filmów sf. I znów biedny fotograf musiał na klatę wziąć ten cokolwiek odjechany projekt.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/09/gallery_168102_613_905571-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_905571.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/09/gallery_168102_613_620813-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_620813.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/09/gallery_168102_613_1078813-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_1078813.jpg)
A tutaj (po prawej) widać korzyść z posiadania idealnie poziomej podłogi w studio, dosłownie pół centymetra wody pozwala na uzyskanie efektu jeziora
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/09/gallery_168102_613_2829359-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_2829359.jpg)
Jeśli będziecie w stanie przypisać poszczególnym fotom konkretne tytuły filmów to znaczy, że nie było to tak bardzo abstrakcyjne. Może wzorem wątku "znasz li ten kraj" powinienem przyznać za każdy odgadnięty tytuł 1 pkt?
Pozdro
Wiesiek
Wychodzi mi, że to chyba mój 13 tekst w tym wątku więc będzie coś specjalnego. Zdjęcie jest całkiem świeże (akurat minął okres karencji). Jak będą takie jeszcze ciepłe foty to będę je oznaczał jako robotę Zdzisia(j).
Zaczęło się tak
- Wiesław, dzisiaj ch....owa robota (oznajmiła mi moja stylistka, wchodząc do studia z trzema dużymi charakterystycznymi foremkami)
- no nie rób se jaj
Dalej było równie interesująco
- no chyba wyszedł mi za duży
- nie, no co ty, wygląda normalnie :wink: , no ale pewnie... lepiej się znasz (to ja)
- trzeba trochę skrócić
- rób co trzeba
- może byś jeszcze troszkę białka tutaj naniosła, tak z boku (to już podczas zdjęć)
I tak dalej niezbyt... wybrednie. Skutek też był taki ...dosłowny.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/09/gallery_168102_613_524916-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_524916.jpg)
A w kwestiach modelarskich to przygotowałem plastelinę, wypełniłem nią delikatnie pierwszą skorupkę i wbiłem patyk do szaszłyków. Wyciągnąłem wkrętarkę i przepołowione na pół skorupki jąłem delikatnie wiercić. Moja stylistka popatrzyła na to z politowaniem i resztką patyka - dziab - elegancka dziureczka. Chwila i makietka była. Na planie troszkę walczyłem, założyłem światła konturowe ale efekt nie był zadowalający (bo eksponowało potrzaskaną linię) więc uprościłem światło dając tylko trochę bocznego. Aby wprowadzić dynamikę dodałem to ściekające białko. Wcześniej była dłuższa dyskusja o kolorze i już nie przytaczając argumentów powiem, że wygrał ten ciepły, powiedzmy cielisty, żółty. Na zakończenie te rozbite dwadzieścia parę jajek wlałem do słoika i dałem kumplowi aby je zutylizował.
W poniedziałek przyszedł i powiedział:
- moja znajoma zrobiła z tego ciasto - sprzedaliśmy je na festynie parafialnym
- piękne...
:lol:
Pozdro
Wiesiek
Buty z membraną
Okres karencji właśnie mija wrzucam więc nowe foty.
Tematem miały być wodoodporne buty trekkingowe. Redakcja zaproponowała mi aby wykorzystać piękne gotowe rozbryzgi ze stocków i zrobić jakiś efektowny montaż. Na szczęście udało mi się wybić ten pomysł - bo nie wiem jak trzeba być dobrym aby to jakoś wyglądało. A zresztą jestem fotografem a nie grafikiem-ilustratorem. Wspomniałem w rozmowie, że na czarnym wyglądałoby to świetnie i ku mojemu zdumieniu usłyszałem:
- masz wolną rękę, zrób to jak chcesz, prześlę ci tylko układ strony abyś wiedział ile ma być miejsca na opisy
Z tą wolną ręką to oczywiście należy to rozumieć - rób jak chcesz ale aby nam się podobało. Ale czarny bardzo mnie ucieszył (bo od razu oświadczyłem, że będzie czarne) bo dawno nic tak nie robiłem a to bardzo wygodna dla fotografa konwencja). Stylistka przywiozła buty, kandydat na okładkę był już znany i miał zgodę na topienie. Co do reszty na rozkładówkę to jakieś drobne ochlapanie wchodziło w rachubę ale nic więcej. Wybieramy więc 5 pozostałych butów. Jest problem kompozycyjny do rozwiązania, trzy buty mają wysoką cholewkę, dwa to trzewiki więc nie ma szans tego zrobić aby któryś wysoki botek nie przechodził przez łamanie strony. Typujemy kandydata i układamy taki szkic
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/09/med_gallery_168102_613_900141-2.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/med_gallery_168102_613_900141.jpg)
Linia to będzie poziom wody. Taki układ ma tę zaletę, że można swobodnie operować położeniem drugiego i czwartego buta zmieniając proporcje kadru. Moja stylistka pyta się mnie do której planuje zdjęcia i wspomina, że jedzie do Warszawy na zdjęcia na parę dni i fajnie byłoby aby zdążyła się spakować. Tak nawiasem mówiąc przeważnie współpracuję z dziewczynami z filmu i powiem jak macie możliwość wyboru to korzystajcie tylko z usług takich. Mówię więc:
- spadaj, dam sobie radę sam
- ale na pewno?
- spoko dam sobie radę sam, idź odpocznij sobie choć chwilę, nie jesteś mi potrzebna.
Patrzy podejrzliwie i nie jest to całkiem nieuzasadnione, bo wolne ręce do pracy na planie zawsze mile widziane, szczególnie takie ręce. Ale damy radę!
Skoro pozbyłem się pomocy to postanawiam sobie dzisiaj przemyśleć temat, przygotować plan a właściwą robotę zrobić na spokojnie w sobotę. Pierwsze pójdzie zdjęcie okładkowe. Odszukuję akwarium, które sobie spokojnie stoi od paru lat. Jest trochę małe ale trudno, będę musiał dać radę. Doprowadzam je do porządku, Kumpel zakleja dół i boki folią matówkową. Ustawiam ażurową podstawę pod dno daję dodatkową szybę z poliwęglanu. Rano napełniam je wodą. Moje doświadczenia wskazują, że zdecydowanie najlepsza jest źródlana. Dopiero wypełnienie takiego niedużego w sumie pojemnika za 30 zł uzmysławia jak koszmarnie droga jest woda w sklepie. Po dłuższym namyśle dochodzę do wniosku, że jeśli zostawię około 4 cm niewypełnionej wodą przestrzeni to ograniczę chlapanie ale jednocześnie "korona" powinna wyjść jeszcze dobrze. Przy takich zdjęciach podstawowy jest czas błysku - minimum to 1/2000 a krócej też mile widziane. Na szczęście moje lampy mają deklarowany czas błysku 1/10 000 więc tego problemu nie będzie. Teraz kwestia oświetlenia. Na pewno konieczne są światła boczne i być może też dolne. Instaluję dwie jednostki z parabolami i plastrami miodu. Po dłuższym namyśle rezygnuję z dolnego - po pierwsze ta lampa będzie najbardziej narażona na wodę a po drugie trochę dołu powinno się odbić od dwóch pozostałych. Teraz samo wrzucanie - but musi być na uwięzi aby lepiej panować nad efektem ale też nie rozbić akwarium. Instaluję więc potężny statyw z poprzeczką aby móc dokładnie panować nad wysokością. Teraz pora zatopić buta aby nasiąknął wodą i tu lekkie zdziwko bo zdecydowanie ma ochotę pływać. Szukam obciążników i mocuje je tak aby przypadkiem nie miały ochoty wypaść i rozbić szyby. Czyli chowam pod wkładką. Jeszcze zakładam wielkie worki foliowe na lampy, ustalam siłę (okazuje się, ze wykorzystam całą siłę błysku). Chwila próby się zbliża...
Od dłuższego czasu mam zamiar nabyć jakiś trigger ale jakoś było nie po drodze a takie zdjęcia są u mnie dość sporadyczne więc trzeba to zrobić "po staremu" czyli na oko. Biorę wężyk do prawej ręki lewą podnoszę buta. Prawie jednocześnie rzucam buta i naciskam spust. I jest naprawdę nieźle ale ponieważ zamocowałem lekko asymetrycznie podwieszenie buta (aby mieć mniej retuszu) to zbyt mocno pokazana jest podeszwa. Poprawiam mocowanie. Wycieram szybę i powtórka i jeszcze raz. Czwarta fota jest już idealna w dolnej części wcześniej miałem przynajmniej dwie dobre góry w zasadzie mógłbym skończyć. Ale nadgorliwość każe mi podjąć jeszcze trzy próby. Nic lepszego już nie wychodzi a nie chce mi się sprzątać więcej jak trzeba - idę na komputer sprawdzić co mam.
Oglądam i upewniam się, że jakieś próby montażu z jakiś gotowych fot wody w stosunku do "rzetelnej fotografii" to jest nieporozumienie. no bo popatrzcie
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/09/med_gallery_168102_613_1234738-2.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/med_gallery_168102_613_1234738.jpg)
W górze to jest w ogóle kosmos
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/09/med_gallery_168102_613_254649-2.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/med_gallery_168102_613_254649.jpg)
Najbardziej zdumiewa mnie rodzina poruszonych komet - jeśli mam tę 1/10000 s to muszą się poruszać naprawdę szybko.
Gotowa fota sklejona z dwóch plus "poszerzenie planu" (bo od buta miałem może po 5-7 cm planu) i plus sporo zmian w kompozycji poszczególnych elementów i pousuwanie całej drobnicy i wyszło coś takiego
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/09/gallery_168102_613_3003601-2.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_3003601.jpg)
Teraz druga fota. Na początek mam dylemat. Mógłbym opróżnić trochę akwarium i wykorzystać cały układ ale będę miał krawędź do retuszu (bo akwarium jest zbyt niskie) plus warstwę psującą jakość i jakieś krople do ciągłego wycierania. Druga opcja - dopełnić wodę dokładnie do krawędzi poza minusem chlapania po studiu ma też taki, że jeślibym chciał mieć identyczne światło to powinienem zainstalować na przedłużeniu ścianki płaszczyznę rozpraszającą np blendę. Lenistwo bierze górę i dochodzę do wniosku, że podniosę tylko parabole (te z plastrami). Pierwsze i trzeci but idą szybko ale z piątym robię chyba z 10 fot i tylko jedna może być - tutaj jest już maleńki margines na błąd a ja się już rozkoncentrowałem uznaję więc, że ta jedna fota musi wystarczyć. Fota dwa i cztery to formalność bo buty polewam z butelki. Wołam komponenty szkicuję sposób montażu i wysyłam je do obrobienia i montażu.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/09/gallery_168102_613_4766778-2.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_4766778.jpg)
W poniedziałek wysyłam to do redakcji i... no nie rozdzwoniły się tel ...ale dostaje takie emaile:
jpd... posrałem się :)
fantastyczne te foty!
no dla mnie POWAŁKA!
chylę czoła Mistrzu.
i sms
Super zdjęcia z butami! Szapoba :)
Zastanawiam się czy podpompować swoje ego czy uznać, że to "normalnie rzetelnie zrobiona robota - jak każda którą robię". Ale ogólnie to fajnie jest czasem dostać szansę na fajne foty.
Pozdro
Wiesiek
Znów postaram się zająć kwestiami istotnymi w fotografii. Temat dalej dotyczy metodologii pracy, skupię się nad rozwiązywaniem problemów w nieoczywistych realizacjach. Łącznikiem z poprzednim postem będzie zdjęcie perfum w wodzie. To alternatywna "pozytywowa" konwencja do tej poprzedniej.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/09/gallery_168102_613_1243852-2.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_1243852.jpg)
Perfumy są tu nie z przypadku to częsty temat w mojej pracy. Częsty i przeważnie nieoczywisty w wykonawstwie. Na ich przykładzie chciałbym wrócić do metodologii realizacji. Przypomnę, że preferowałem następującą kolejność: bardzo dokładne przemyślenie i weryfikację koncepcji, budowę planu pod określoną perspektywę, wjazd oświetlenia, drobne korekty i gotowa fota. To najkrótsza droga ale nie zawsze możliwa. Jeśli analiza zdjęcia wykaże, że są sprzeczności w sposobie świecenia poszczególnych przedmiotów to rozwiązywanie problemów należy zacząć od budowy planu w sposób eliminujący lub obchodzący widoczne na horyzoncie niebezpieczeństwo. Przyjrzyjmy się tym dwóm zdjęciom.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/09/gallery_168102_613_5003859-2.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_5003859.jpg)
W pierwszym akurat główne problemy były skoncentrowane raczej po stronie kompozycyjnej. To stado kompletnie nie pasujących do siebie przedmiotów ale zasadniczo o podobnym charakterze bo przezroczystych (pewnej pacyfikacji wymaga tylko CK). Oświetleniowo rzecz biorąc wymaga to jasnej płaszczyzny za flakonikami. Jednak trochę metalu i błyszczące plastiki wymagają dla odmiany poświecenia z przodu. Korzystamy tu z faktu, że odbijają one dobrze światło wobec tego wystarczy bardzo mało światła ze stosunkowo ograniczonej powierzchni. Oprócz tylnogórnego dość niewielkiego światła założyłem więc blendę, z miękkim przejściem, z przodu. Jej wpływ był głównie na trzy przedmioty a kąty pozostałych zostały tak dobrane aby nie było tam tego widać. Oczywiście zasadnicza robota odbyła się tu na płaszczyźnie kompozycyjnej aby zamiast "przeglądu obiadowego" mieć kompozycję. Analiza komponentów do drugiego zdjęcia dała bardzo nieciekawe konkluzje:
- dwa przedmioty przezroczyste białe, jeden niebieski (światło z tyłu)
- czarny matowy prostopadłościan wymagający sporo światła (światło z boku, raczej kierunkowe)
- miedziane lustro (światło z przodu od fotografa)
- czarny obły przedmiot z paskudną etykietą wymagający teoretycznie szerokiego przedniego oświetlenia
Pisząc o kierunkach mam na myśli kierunki względem obiektów a konkretnie ich etykiet. Zestawione to obok siebie wyglądało jak jedna wielka porażka fotografa. Nic nie siedziało z niczym. Dramat. Taka realizacja wymagała więc specjalnych środków. Zdecydowałem się na skórę wilka - nadało to wspólny mocny wyraz focie i tematycznie siedziało w męskich kosmetykach (o ile oczywiście ktoś to załapie no chyba, że podkreślimy w tytule). Coś co jest a jednocześnie niby nieistotne, bo tło. Skóra też pasowała do tej etykiety Tokyo na którą tak narzekałem. Założyłem ostre tylno-boczne niskie światło i było ono jedynym (coś co raczej jest bardzo nietypowe dla mojej pracy). Teraz zacząłem budowę planu - przezroczyste butelki podniosłem trochę w górę aby światło swobodnie dotarło do sierści i było tam jasno. Niebieską z kolei postanowiłem utopić w cieniu tak aby jej kolor nie rozbijał mi tej ascetycznej tonacji. Cały plan, czego nie widać, był przestrzenną przypominającą góry formą. Pod tym względem jest to nawet lepsze od tkanin (których teraz już nikt nie używa). Moją "ulubioną" etykietę wtopiłem jeszcze we włosy zostawiając tylko górne maziaje w kolorystyce pasującej do sąsiada. W Lacoste zdecydowałem się zostawić silny efekt lustra - głównie po to aby nie stracić etykiety. Zauważcie, że wszystkie logotypy są dobrze widoczne. Koniec końców trzeba pamiętać kto mnie żywi.
Oczywiście klienci z działów marketingu producentów to pewnie byliby najbardziej zadowoleni z katalogówek równo położonych na stronie (bo to taki mental) na szczęście redakcji zależy, żeby to jeszcze wyglądało.
Teraz kolejna fota zbudowana do oświetlenia. Znów zestaw przypadkowych (aczkolwiek ładnych) przedmiotów i to krechy cieni i to co sie w nich dzieje budują spójność przekazu.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/09/gallery_168102_613_2451820-2.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_2451820.jpg)
Tutaj dwa kolejne przykłady - a w opozycji realizacja trzecia.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/09/gallery_168102_613_413895-2.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_413895.jpg)
W tych pierwszych nie sposób nie traktować cieni jako ważnego składnika budującego emocje. Tutaj światło nie było tak obrazobudujące ale jest jednak pełnoprawnym tworzywem kompozycji, przynajmniej w pierwszym przykładzie. Trzecie zdjęcie (którego chyba mi zresztą redakcja nie przyjęła) zestawiłem abyście mogli porównać sytuację gdy grupa przypadkowych przedmiotów nie jest zespolona jak poprzednio. Oczywiście w tej focie chodziło o coś innego i uznałem, że narzucanie kreatywnego światła będzie niewskazane. W tej focie padł zarzut, że maziaje są mało kobiece i żebym wczuł się bardziej w ducha "kobiecości" (co, po tygodniach chodzenia w rajstopach, chyba mi się udało bo teraz więcej fot robię dla babek jak dla facetów).
Podsumowując omówiłem już dwie "liniowe" alternatywne metodologie realizacji. Przez liniowość rozumiem pracę etap po etapie bez powtórek i rewizji wcześniejszych faz. Oczywiście każdy może pracować jak lubi. Nieraz widziałem fotografów co ganiali po planie co chwila przestawiając a to plan a to światło a za chwilę... zmieniali obiektyw. By na końcu dojść do wniosku, że trzeba jednak zweryfikować koncepcję. Uważam to za mało zawodowe ale dla klienta liczy się efekt i nie pyta się ile to czasu zajęło.
Pytanie 1
Czy zdarzają się tematy gdzie trudno jest ustalić optymalną ścieżkę roboty i pętle zwrotne i iteracja musi być wpisana w realizację?
Odpowiedź brzmi - TAK
Pytanie 2
Czy w kosmetyce można obejść kłopoty formalne przez ciekawą koncepcję realizacji?
Odpowiedź brzmi - TAK
Pytanie 3
Drodzy czytelnicy na które pytanie 1 cz 2 wolelibyście teraz usłyszeć odpowiedź???
Pozdro
Wiesiek
Carlos_lo
23-09-2016, 17:42
dziekuje Wujku Wiesku:) od razu przyjemniej
--------
no signature
kolorowooka
26-09-2016, 09:19
Jak zwykle czytam z zainteresowaniem. Najchętniej przeczytałabym odpowiedzi na oba pytania :)
@ Kolorowooka! Mówisz i masz!
Pociągnę wątek perfumowy ale jak zawsze będzie to pretekst aby popatrzeć na fotografowanie szerzej. Na początek dokonam szybko taksonomii advertorialowej fotografii Kosmetycznej. Pierwsze to będą grupówki - zbiory ładnych przedmiotów. Jak już widzieliście czasem jest to trudne (gdy jest to przypadkowa zbieranina) a czasem całkiem łatwe i przyjemne. Jeśli całą grupę można podzielić na podgrupy to wychodzą całkiem ładne foty. Czasem można wprowadzić jeszcze jakiś pomysł (np ruch). Z reguły trzeba takie ugrupowania poświecić z tyłu i przodu (tzn, kierunki boczne, boczno-przednie, przednie).
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/09/gallery_168102_613_570392-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_570392.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/09/gallery_168102_613_722031-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_722031.jpg)
Teraz dydaktyczny przykład, który pokaże na co zwrócić uwagę przy oświetlaniu z przodu. Każda ze strzałek to skutek zastosowanego z przodu oświetlenia. Światło to samo skutek różny co oczywiście wynika z geometrii. Idąc od góry - łagodne miękkie przejście na obłej nakrętce - tu wydaje się to bardzo OK, Na tej okrągłej i małej mamy wąską linię z miękkimi brzegami, ciekawy jest nieregularny efekt odbicia na szkle tego flakonika - gdyby się nam on nie podobał to lekkie obrócenie (przeciwnie do ruchu zegara) zlikwidowałoby ten odblask. Czwarty odblask w metalizowanej nakrętce dokładnie pokazuje wielkość użytej powierzchni ale też co bardzo istotne jej charakterystykę emisyjną. Jak widać środek zdecydowanie mocniej świeci jak brzegi. Od "zawsze" twierdzę, że umiejętność tworzenia dowolnych charakterystyk to jedna z podstawowych konieczności zawodu fotografa studyjnego. Softboxy tego nie umożliwiają (może kiedyś zajmę się tym zagadnieniem). Piąty odblask jest dokładnie skorelowany z wielkością i charakterystyką użytej powierzchni. Zwróćcie uwagę, że ten flakon jest lekko obrócony aby złapać odpowiednio odbicie. Reasumując wypracowałem jakiś kompromis oświetleniowy dla tej grupy.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/09/gallery_168102_613_505721-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_505721.jpg)
Wracając do taksonomii - drugi częsty sposób pokazywania to nawiązanie do szafki łazienkowej. Czyli szklane półki. To bardzo dobry sposób fotografowania bo jest pełny dostęp światła i można pozwolić sobie choćby na dolny kierunek. Co zawsze wygląda intrygująco. Pokazywane zdjęcie zostało zmontowane z 6 składowych.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/09/gallery_168102_613_40442-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_40442.jpg)
Druga fota oprócz kategorii "półkowej" załapie się na "inne kreatywne" podejście. W ten prosty sposób zostały pokazane grupy kosmetyków dziennych i nocnych. Analiza światła pokazuje, że oprócz tego z tyłu, było przedni górne plus dwa konturowe na dolnej półce.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/09/gallery_168102_613_442292-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_442292.jpg)
Kolejnym trzecim kierunkiem (głównie w kosmetyce pielęgnacyjnej) jest powiązanie z wodą czy pianą. Pierwsze to są nawilżające drugie widać.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/09/gallery_168102_613_891855-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_891855.jpg)
Powoli dochodzimy do tego co nie mieści się w tych najbardziej typowych ramach. Zaczniemy od takiego zamówienia - a przy okazji wyjaśni się dzisiejszy tytuł. Dostajecie takie zadanie:
- zrób nam przegląd kosmetyków, taka wyspa, kosmetyki obok siebie - tak jak Manhattan, zrób nam Manhattan.
Kurcze powiedzieć to można wszystko - ma być jak o poranku, przepełnia to wszystko poranna bryza, skrzą się krople rosy ale musi być w tym radość. Nasi bohaterowie powinni być ucieleśnieniem dumy ale też doświadczeniami życiowymi. Czujesz to? Czy zetknęliście się z takimi briefami? Pitu, pitu poezja a ty się zmóżdżaj co autor miał konkretnie na myśli, a właściwie jak to upchnąć w focie.
No więc w tym konkretnym przypadku myślę sobie
- k...a o co biega, stado butelek to stado butelek nijak się to ma do budowli.
Ale myślę, Manhattan to oczwiście odbicie w lustrze wody, z drugiej strony budynki to po prostu szeregi okien czyli podziały poziome. Może coś z tym da się zrobić? I koniec końców wpadam na pomysł aby zrobić to tak.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/09/gallery_168102_613_17542-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_17542.jpg)
A teraz przepiękny pomysł na niebanalne i w dodatku naturalne pokazanie grupy kosmetyków. Co prawda retuszer to się zapłakał przy tej robocie bo nawet najlepszy plastik ma tysiące drobnych wad. Ale efekt świeżutki.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/09/gallery_168102_613_1247838-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_1247838.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/09/gallery_168102_613_1099106-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_1099106.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/09/gallery_168102_613_4000787-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_4000787.jpg)
Na zakończenie pomysły cokolwiek inne. Zdjęcia ze ślimaczkami nie podejmuję się wytłumaczyć. Jakoś mi się tak zrobiło. Za to zrozumiałe jest to z SOS - pierwotnie miało to być napisane na piasku ale pomysł wydał nam się zbyt oklepany. Temat dotyczył oczywiście nawilżania i byłby w takim razie klasyfikowany też do "kierunku trzeciego" będąc oczywiście alter ego tej foty z kafelkami.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/09/gallery_168102_613_856186-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_856186.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/09/gallery_168102_613_4057190-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_4057190.jpg)
Teraz coś z wiosennego odrodzenia a także warsztatu faceta. Ta ostatnia fota ma z 10 lat i o tyle wyprzedza to ostatnio modne w advertaisingu mówienie o męskich kosmetykach jako narzędziach do obsługi skóry. Patrząc na tę realizację szkoda mi, że nie zrobiłem tego na jakiejś warsztatowej desce, w jakiś ścinkach i resztkach, może z kawałkiem akumulatora. A jeśli mowa o nie całkiem wykorzystanych szansach to jeszcze taka stara fota. Koncepcji tłumaczyć nie trzeba. Zrobiłem piękne cienie zbliżone kształtem do pomysłu. Jak widać nie nadążył tu grafik. Najśmieszniejsze, że wtedy uznałem, że jest OK a teraz po latach jak to wygrzebałem to mówię trochę szkoda.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/09/gallery_168102_613_798929-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_798929.jpg)
W ten sposób wyczerpałem mini poradnik jak zabrać się za fotografowanie advertorialowe kosmetyków.
UFF
Pozdro
Wiesiek
Nie wiem jak odczytujecie moją pisaninę ale być może jednak wychodzi w niej to co wydaje mi się istotne. A są to dla mnie takie sprawy jak oryginalność - świeżość, jakieś napięcie-ruch-emocja, kultura plastyczna - wizualizm. To ostatnie jednak jak uzupełniająca cecha. Fotografię bardziej postrzegam jako posłuszne narzędzie jak lustro rzeczywistości (co brzmi lekko paradoksalnie w kontekście zdjęć do omówienia). Zdałem też sobie sprawę, że Was troszkę oszukiwałem bo miało być o advertorialu i edytorialu a parę pokazanych zdjęć jakkolwiek robionych dla czasopism jest de facto advertisingiem czyli fotografią reklamową. Choćby dlatego, że są akceptowane przez klientów-reklamodawców. Postanowiłem więc, że jeśli pojawią się uzasadnione powody to moją fotografię reklamową też pokażę. A właściwie to pokażę to co tak naprawdę jest przed fotografią reklamową - myślenie w kategoriach kodów wizualnych.
O ile oryginalność w advertorialu jest dla mnie ważna to w realizacjach reklamowych dla mnie to sprawa kluczowa. Od dobrych paru lat mało już "robię w reklamie" co było świadomą decyzją bo dość miałem klientów ale też zelówki zbyt cienkie i abonament telefoniczny za drogi więc z tego rynku wypadłem. Nie mniej czasem dostaję "po starej znajomości" takie roboty i mam tam dużo swobody. Prezentowana realizacja powstałe dla Jadwigi - niszowej firmy kosmetycznej (kosmetyki do salonów) z mojego terenu. Na tym rynku jest ciasno i wszystko już było ale pomyślałem sobie, że nie mam szans zrobić jakiegoś recyklingu idei równie dobrze jak to robią wielcy. No mało samokrytycznie uznałem, że może i zrobiłbym wszystko - tylko pytanie czy moich klientów byłoby na to stać. Jako punkt zaczepienia dostałem też dwie przesympatyczne dziewczyny... córki właścicielek jako twarze firmy. Przejrzałem sobie co robią inni aby przypadkiem nie skopiować jakiejś idei. Teraz mogłem zabrać się do myślenia. Pomyślałem sobie o takiej sytuacji codziennej - patrzysz w lustro oglądasz swoje oblicze. Może z tego lustra mógłby ktoś do nas przemówić. W każdym razie lustro jest bardzo blisko kosmetyki (i tej pielęgnacyjnej i upiększającej). Konkluzja była taka mam dziewczyny i mam lustro. Co z tym zrobić dalej aby nie skopiować zbyt oklepanych rozwiązań a uzyskać przy tym też coś funkcjonalnego projektowo? Koniec końców wymyśliłem sobie, że z mojego lustra w łazience "przemówi boginka". Tak to wyszło
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/09/gallery_168102_613_986861-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_986861.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/09/gallery_168102_613_1139723-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_1139723.jpg)
Realizacja była niebanalna. Zbudowałem skośne lustro z dziurą takiej wielkości aby modelki mogły się przecisnąć. Rozrysowałem wcześniej układ i okazało się, że ogniskowa musi być ścisłej wielkości ani zbyt duża ani za mała. Był to kompromis między wielkością lustra (to malało z wydłużeniem ogniskowej) a koniecznej białej płaszczyzny co odbijała się w lustrze (tu było już z 10 m2). Koniec końców było 30 mm (plus crop). Reszta była jak w normalnej fotografii ludzi. Modelki trochę cierpiały w tym stelażu. Opracowałem też resztę komunikacji wizualnej - to jest coś podstawowego bardzo często widać, że ktoś gdzieś coś zrobił ale jak to podłączyć do reszty nie wiadomo. Tutaj miało być szaro w katalogówkach, pomysły z lustrami gdzie się da, łącznie ze srebrnymi okładkami itd. łączenie szarego z kolorem w grafice.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/09/gallery_168102_613_1839525-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_1839525.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/09/gallery_168102_613_1221480-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_1221480.jpg)
W ten sposób powstał spójny myślowo i oryginalny (bo nikt takiego nie miał) kod wizualny (w zasadzie to nawet więcej jak wizualny). Dorzuciłem jeszcze do tego slogan
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/09/gallery_168102_613_227409-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_227409.jpg)
Być może będzie jeszcze kiedyś okazja (choć to już oczywiście nie advertorial) aby o tym porozmawiać. Takie myślenie to wprost podstawowa sprawa a ponieważ nikt tak dobrze nie ma świadomości wizualnej jak fotografowie to dlaczego mamy to zostawiać jakimś niedorobionym ;) grafikom.
Jeśli temat wydał się Wam intrygujący to mogę jeszcze raz skręcić z poletka advertorialowego...
Pozdro
Wiesiek
Carlos_lo
29-09-2016, 23:19
bardzo mi sie podoba, mam nadzieje, ze watek i posty nie zgina ew masz to u siebie na blogu? dziekuje
Sent from my iPhone using Tapatalk
@ Carlos_lo
skoro to napisałem to raczej nie zamierzam usuwać. Nawet założyłem katalog do którego zapisuję zlinkowane zdjęcia (oryginały) tak aby ewentualnie łatwo można to odtworzyć.
Jak już mi się skręciło z typowo zadaniowego advertorialowego poletka to pociągnę temat na dwóch przykładach. W tym odcinku będzie praca jaką wykonaliśmy w 1996 roku. Nie będę zbyt mocno zarysowywał sytuacji marketingowej ale zostało nam postawione zadanie "wymazania" dotychczasowego wizerunku marki. Zadanie było zdecydowanie rewolucyjne co nie zdarza się często. Chodziło o zwiększenie prestiżu marki i pokazanie zmian w ofercie. Oczywiście komunikacja była wielopiętrowa, pokażę to co było najważniejsze - zasadniczy zręb komunikacji reklamowej.
Pierwszy poziom to było takie rozwiązanie, które właściwie zdradzało już sposób myślenia. Jeśli widzicie tam skojarzenie "fotograficzne" z dobrze znaną i cenioną w Polsce marką to... dokładnie o to chodziło. Używaliśmy tego wszędzie gdzie chodziło aby mówić o producencie na poziomie ogólności. Takie powiedziałbym okładkowe zastosowanie, spajające całą ofertę.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/10/gallery_168102_613_113595-2.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_113595.jpg)
Na poziomie drugim, najważniejszym wyglądało to tak. Te zdjęcia przypisane były do obu najważniejszych filarów producenta i były najszerzej wykorzystywane. Na poziomie psychofizjologi jest tutaj gra między semiotycznym odbiorem obrazu a jego drugim dnem (czyli realnością). Obrazy były wystarczająco intrygujące a jednocześnie wystarczająco czytelne
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/10/gallery_168102_613_109614-2.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_109614.jpg)
Poziom trzeci uzupełniający. Te zdjęcia przypisane zostały do pobocznego asortymentu i wykorzystywane w bardziej rozbudowanej komunikacji.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/10/gallery_168102_613_790176-2.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_790176.jpg)
Poziom czwarty - intrygujący. Ponieważ akcja reklamowa była niezwykle silna i długotrwała postanowiłem zmierzyć się z problemem znudzenia przekazem i dołożyć rozwiązania wymagające już pewnego wysiłku ze strony odbiorców. Tutaj już pewna, niemała część odbiorców miała kłopoty z szybkim odczytaniem realnej części przekazu. Ale ponieważ dawali sobie radę z poprzednimi to podejmowali wysiłek aby zobaczyć "prawdziwe" przedmioty. Można powiedzieć, że semiotyka brała tu już wyraźnie górę nad realizmem fotografii.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/10/gallery_168102_613_232383-2.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_232383.jpg)
A teraz realizacja (w sumie też z poziomu czwartego), którą była konsekwentnym dojściem do ściany, gdzie większość ludzi już nie potrafiła "przeczytać" realnej sytuacji wyjściowej. I to mimo, że przedmiot czyli lodówka z szklanymi drzwiczkami (czyli witryna) jest przecież doskonale znana.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/10/gallery_168102_613_15253-2.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_15253.jpg)
Na zakończenie trochę różnych ciekawostek. Przy realizacji tej koncepcji poczytałem sobie trochę o semiotyce. To nauka o znakach a najbardziej tym zajmują się chyba teolodzy więc sięgnąłem do opracowań tej proweniencji. W sumie nic przydatnego tam nie wyczytałem (choć byłem pełen podziwu ile tam było rozważań i taksonomii). Zdałem się więc na intuicję i to, że co i rusz fascynują nas znaki. Znaki, których przecież często nie rozumiemy a jednak zatrzymują uwagę.
Nasz klient zrobił też rzecz "straszną" - już po kampanii (na którą poszło drobne 6 baniek) zamówił badania skuteczności tej koncepcji. Dni przed prezentacją wyników przez agencję badawczą, jako sprawca tego zamieszania, dłużyły mi się niemiłosiernie a ewentualny blamaż byłby pewnie od razu końcem pracy nad tym projektem. Po długiej prezentacji wpierw metodologi, potem różnych aspektów (w tym np tego, że 5% ludzi całkowicie odrzuciło ten przekaz bo czarny) okazało się, że w stosunku do kampanii konkurencji osiągnęliśmy dwukrotnie większą zapamiętywalność przy idealnym wprost skojarzeniu pożądanych cech. Wyszło więc, że kampania za 6 mln warta była standardowe 12. I był to dowód, że o ile w planowaniu mediów można wycisnąć 10-20% to kreacja rządzi bo można zyskać znacznie więcej! Uśmiechy działu marketingu i dyrektora zapowiadały dalszą pracę i rzeczywiście kolejne 4 lata były moje.
Za całą tę realizację dostaliśmy kupę nagród a nawet znaleźliśmy się w przeglądach projektowania w Europie, została opisana w podręczniku wydanym przez PWN, byłem nawet w TVP i PR. I prawdę powiedziawszy do dzisiaj jest to jedna z najlepszych moich robót. Gwoli ścisłości nie wykonałem jej sam i przynajmniej Grzesia Prokopa, Tomka Zielińskiego i Piotrka Gielca powinienem tu wspomnieć. No i nie zapomnieć o naszym TOP67, który jako szef działu dtp odpowiedzialny był za produkcje komputerowe.
Z realizacji fotograficznej dodam jako ciekawostkę, że w wypowiedziach komentujących nasze prace (np jury) podkreślano perfekcyjną pracę komputerową. W powyższych pracach jest jej dokładnie 0. Za to w realizacji z pralką z poziomu jeden możecie zobaczyć możliwości aparatów wielkoformatowych bo całość została zrobiona na 4"x5" a dokładniej to pewnie 9x12 cm bo tych materiałów (FUji) używałem częściej. Niebieski ton nie był przypadkiem, nałożyliśmy to albo na światło a najprawdopodobniej jednak na obiektyw.
Na płaszczyźnie realizacji graficznej wyglądało to np. tak:
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/10/gallery_168102_613_36156-2.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_36156.jpg)
Jak widać był tam smaczek akcentujący długą jak na tamte czasy gwarancję.
Ta realizacja nie jest jedyną semiotyczną wizją fotograficzną jakie wcieliłem w życie. O kolejnej opowiem w następnym odcinku.
Pozdro
Wiesiek
No brawo, świetnie pokazane i opisane
Carlos_lo
02-10-2016, 21:16
Kolego Wiesiu, jestes skarbem na forum, kopalnia wiedzy, doswiadczenia, moge sie domyslac, wydasz ksiazke ktora sie dobrze sprzeda, poprosze w takim razie o namiary gdzie mozna kupic, a jesli nie w najblizszym czasie to czy mozna liczyc na skromnego pdfa z tym wszystkim? czytanie ma forum przyprawia mnie o bol glowy na malym ekranie, na duzym tez, zawsze moge sobie zrobic kopiuj/wklej i poukladac co juz wytworzyles, ale czy to ma sens?;)
Sent from my iPhone using Tapatalk
Kolego Wiesiu, jestes skarbem na forum, kopalnia wiedzy, doswiadczenia, moge sie domyslac, wydasz ksiazke ktora sie dobrze sprzeda, poprosze w takim razie o namiary gdzie mozna kupic, a jesli nie w najblizszym czasie to czy mozna liczyc na skromnego pdfa z tym wszystkim? czytanie ma forum przyprawia mnie o bol glowy na malym ekranie, na duzym tez, zawsze moge sobie zrobic kopiuj/wklej i poukladac co juz wytworzyles, ale czy to ma sens?;)
Sent from my iPhone using Tapatalk
korzystam z edytora forumowego więc eksport do pdf-a nie jest możliwy.
Co do książki to o tyle trafiłeś, że myślę o tym od dawna, nawet zbieram sobie materiały ale ponieważ to wielce niepewny interes to na razie koncentruję się na moich "statutowych" działaniach, które na pewno przyniosą kasę. Nie stać mnie na eksperymenty w tej materii. Pomyślałem sobie, że prowadząc taki wątek i mając jakiś odzew (no z tym to jest słabo) zawsze robię jakiś krok w kierunku poukładania sobie myśli i może coś z tego za parę lat wyjdzie.
Pozdro
Wiesiek
Kończąc ten wtręt chciałbym Wam pochwalić się jeszcze jedną realizacją sprzed paru lat. Zostałem poproszony o przygotowanie SIW (System Identyfikacji Wizualnej) przez jedną z instytucji zajmujących się kształceniem. Jako bardziej fotograf jak grafik postanowiłem oprzeć się na fotografii. Zresztą naprawdę wierzę w siłę fotografii. Klient był z sektora wrażliwego społecznie - zajmował się kształceniem opiekunów/ek, masażystów, terapeutów. Klientela w zasadzie kobieca co też warto było zauważyć. Po namyśle postanowiłem oprzeć się na sercu - wydawałoby się pomysł co najmniej wyeksploatowany. Miałem jednak przekonanie, że potrafię to podać świeżo. Ponadto analiza konkurencji pokazała mi, że nie grozi mi jakiś plagiat pomysłu. Oczywiście nie chciałem serca a'la PCK czy WOŚP. Przygotowałem logo a po akceptacji zielonego, groszkowego serduszka także resztę wizji. I tak patrząc od strony fotografii wyszło to tak
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/10/gallery_168102_613_33534-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_33534.jpg)
Każde serduszko przypisane było do określonej specjalizacji (choć nie zakładałem, że ktoś to specjalnie zapamieta). Istotna było współgranie całej dziewiątki. Postanowiłem, że dominować będzie zielony i jasnoszary kolor. Nie zależało mi jednak na dokładnie określonym zielonym stąd paleta zieleni. Oczywiście nie da się całej komunikacji zbudować na dziewięciu serduszkach (choć sporo można zrobić) więc stopniowo przygotowałem uzupełniający materiał fotograficzny dokładnie według tego samego klucza. Czyli biel, sporo zieleni i oczywiście też co tam się pojawi (ale z umiarem). Razem grało to tak.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/10/gallery_168102_613_310166-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_310166.jpg)
Ponieważ nie wszędzie jest sens pakować fotografie to jeszcze przewidziałem takie formy
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/10/gallery_168102_613_537454-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_537454.jpg)
Jeszcze podstawowa forma w powiększeniu
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/10/gallery_168102_613_112307-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_112307.jpg)
a np plakaty mogły wyglądać tak
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/10/med_gallery_168102_613_412966-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/med_gallery_168102_613_412966.jpg)
Jak widać prościutkie zdjęcia z których tylko część wymagała pomysłowości (trzy uważam za oryginalne) razem zbudowały bardzo przyjazny wizerunek. Pomysł był w zestawieniu. no i oczywiście w konsekwencji trzymania się założeń, w tym i dla zdjęć uzupełniających.
Czyli z cyklu uwierz w zdjęcia!
Pozdro
Wiesiek
Carlos_lo
03-10-2016, 18:39
jak konczac, jak konczac ja sie pytam? to dopiero poczatek, ja przynajmniej sie rozgrzewam, nie wiem czy tym dopinguje, ale mysle, ze tyle serca i przemyslen malo kto tu wklada, wiec bede czekac na wiecej, w sumie tez przyjemne spojrzenie troche wstecz co juz sie zrobilo, i najprzyjemniejsza czesc: co jeszcze przede mna, czy mozna pojsc dalej?;)
Sent from my iPhone using Tapatalk
No właśnie ja też czekam na więcej. Dobrze się czyta. Bym powiedział nawet, że można się tego i owego dowiedzieć o fotografii czy pracy na "planie"
Bardzo dziękuję Wam za zainteresowanie i mobilizację.
Ciucholand sportowy
Zostawię na chwilę rozważania i śmiałe syntezy ;)
Pora nadrobić Zdzisie, szczególnie, że kolejka tam się powoli zrobiła. Na początek rutyna - czyli kurtki PU. Jak się trzeci raz robi temat w ciągu pięciu lat to człowiek staje się już specjalistą z danej dziedziny. W sumie to nawet nie powinno dziwić bo przecież dzisiaj wystarczy obejrzeć filmik na YT i już można nie tylko być specjalistą ale nawet udzielać się szkoleniowo. Akurat te poprzednie realizacje załapały się w poście http://forum.nikoniarze.pl/showthread.php?t=274205&page=2&p=3730297&viewfull=1#post3730297 i możecie sobie przypomnieć. Mądrzejszy o tamte doświadczenia postanowiłem, że teraz spróbuję połączyć bardziej animację czysto ludzką z powiewem wiatru. Miało więc być troszkę normalnie a troszkę nietypowo - coś na kształt tańca robotów. Wyciągnąłem druty i krokodylki i... przez pierwsze parę minut walka. Jak mi się drzewiej udało te szmaty tak ukształtować??? Kaptury to była jakaś podłamka. Jak ściery. Ale ponieważ wiedziałem, że się da (to jest najważniejsze) to stopniowo odtworzyłem metodę. Statystycznie szmata wymagała sześciu dobrze dobranych punktów w tym kaptur dwóch. Co do wypełnień to użyłem foli bąbelkowej w rękawach, dwa razy w kapturze, jeden ciuch (ostatni) był praktycznie półprzezroczysty więc postarałem się podkreślić to otwartą formą. Najtrudniejszy był niebieski, lejąca się pognieciona tkanina kompletnie nie trzymała kształtu - "zemściłem" się na niej robiąc ducha. Ponieważ ostatnio pokazałem "więcej jak foty" to teraz też tak zrobię.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/10/gallery_168102_613_489196-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_489196.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/10/gallery_168102_613_2269533-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_2269533.jpg)
Druga robota to kamyczek do ciuchowych taksonomii i przykład na zgrabne pokazanie tematu. A także, że czasem wychodzi nie do końca dobrze. Miałem zaplanować rozkładówkę, tyle tylko, że nie do końca wiedziałem ile trzeba zostawić miejsca na opisy. Zaplanowałem sobie kolejność ciuchów i przystąpiłem do realizacji. W takim montażu można na przykład założyć stałe miejsce do fotografowania i ganiać z oświetleniem tak aby mieć wrażenie oświetlenia z jednego punktu. Znacznie wygodniej jest jednak "ganiać" modelkę po planie. Przygotowałem więc biały prostokąt (baner) 2 x 3 m oświetliłem go na całej powierzchni (światło główne modelujące) i wypełniające tak aby cień był wyrazisty ale nie smolisty. Modelka poruszała się ruchem zegara po planie a ja przemieszczałem się po antresoli. Zrobiłem osiem składowych (oczywiście w wielu podwariantach) i wysłałem to grafikom. W toku pracy doszło do roszady kompozycji i wyszło tak
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/10/gallery_168102_613_2706087-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_2706087.jpg)
Prawdę powiedziawszy o problemach dowiedziałem się dopiero jak zobaczyłem gotowy (wydrukowany) materiał, gdzie oczywiście jedno zdjęcie walnęło mnie w głowę. Ale pewnie poza mną to naprawdę mało kto z czytelników gazety to zauważy...
Praca w advertorialu to jest fabryka, redakcja robi ze 300 stron projektów miesięcznie, wychodzi 15 dziennie. Każdemu oczywiście zależy na poziomie ale siłą rzeczy może poświecić tylko chwilę czasu na dany materiał. Z tego powodu pracujemy zupełnie inaczej jak w reklamie, często jest tak, że w czwartek robię foty a w piątek jest zamknięcie numeru. Nie piszę tego aby jakoś usprawiedliwiać lekkie niedoróby, które czasem wyłażą tylko po prostu pokazuję jak jest. Takie życie :)
Pozdro
Wiesiek
Carlos_lo
05-10-2016, 19:09
wielki cien stopy?;) w sumie dobra zabawa, poszukajcie bledow co ja sie dopatrzylem..[emoji106]
Druga postac u gory od lewej. Cien nie po tej stronie?
Druga postac u gory od lewej. Cien nie po tej stronie?
Bingo
Pozdro
Wiesiek
Carlos_lo
05-10-2016, 22:01
tez widzialem, ale cien stopy mi bardziej przeszkadzal;)
tez widzialem, ale cien stopy mi bardziej przeszkadzal;)
Dla mnie to było naturalne i nie widziałem problemu, ale gdyby to większości przeszkadzało to można było to zmienić. W reklamie gdzie 17 osób z marketingu przyglądałoby się temu zdjęciu przez tydzień i każdy chciałby się wykazać swoją spostrzegawczością to byłby koszmarny błąd. :)
Pozdro
Wiesiek
Carlos_lo
06-10-2016, 00:24
wiadomo, kiedys obrabialem 150 wzorow koronek, to byla jazda, kazda inna, jak zaczeli mi nad glowa medrkowac to wyszedlem, zeby sie dogadali, bo sprzeczali sie o kazda nitke;) nawet o ta co nie bylo widac;)
W zasadzie to podobne zdjęcia już pokazywałem, akurat jest to logiczna kontynuacja poprzednich fot bo też ciuchy sportowe. W sumie też idea Zdzisiów była taka aby pokazać normalną typową codzienną robotę. Na marginesie, fotografowie często w portfolio pokazują starannie wyselekcjonowane zdjęcia z określonych obszarów (np w przedmiotach jest to szkło) i prawdę powiedziawszy nijak się to ma do realnych tematów. Dokładam więc
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/10/gallery_168102_613_3244084-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_3244084.jpg)
Od dłuższego czasu myślę nad tym tematem bo doszliśmy do ściany. Wbrew pozorom pole manewru w tej konwencji jest małe - górę trzeba pokazać na wprost a dół bocznie. Wynika to bezpośrednio z możliwości ułożenia ciuchów. Prawe zdjęcie jest wprost normowe, to lewe jest ciut inne - ma taką synchronizację z rozgrzewki. Podstawowym problemem było tutaj skomponowanie logicznego obrazu ze stada rzeczy. Dopasowanie wszystkiego pod kątem kolorystycznym i logicznym należy oczywiście do stylistki i nawet nie próbuję się w to mieszać. Nad kompozycją i wyrazem pracowaliśmy z Donatą już razem, przekładając przedmioty w te i wewte. Krok po kroku powoli zbliżając się do końcowego efektu. Z punktu widzenia stylistki też nie ma swobody bo musi skomponować całość z dostarczonych rzeczy i wcale niełatwo jest zestawić to aby siedziało.
Fotograf musi to oświetlić a ponieważ to reprodukcja to pole manewru nie jest wielkie, albo światło ostre słoneczne dające światłocień albo rozproszone. Można byłoby oczywiście zmieniać kolor tła ale to oczywiście można zrobić w postprodukcji. Ale wszystko poza bielą wnosi jakąś dosłowność, podobnie jest z fakturami. Wydaje się, że w toku ewolucji dopracowaliśmy wygodną metodę realizacji i nie wiadomo jak to zmienić. Pytanie tylko jak. Drugie czy na pewno trzeba to zmienić skoro ciągle są na to zamówienia...
Chodzą mi jakieś pomysły (związane z dodatkową pracą) - jak uda się coś wymodzić to się pochwalę a na razie z prezentowaniem zdjęć według powyższego sposobu w poniższym wątku dam sobie spokój.
Pozdro
Wiesiek
Tak się zastanawiałem o czym by tu. Udało mi się jak dotąd z grubsza oswoić typowe powtarzalne tematy (choć i tutaj nie było czasu zająć się np butami, torbami, plecakami, dodatkami - elektronika też leży). Myślałem o zegarkach bo to bardzo specyficzna (i niebezpieczna) działka i zero rutynowych zagrań. Jest też zaległy temat z metodologii. Czyli "?". Zajrzałem więc do archiwum i natknąłem się na zdjęcie będące odpowiedzią.
Jak dowcipnie opowiedzieć o konserwie
Zacznę więc opowieść o fotografowaniu "żywności". Ale nie, nie, nie będzie to fotografia kulinarna (którą zresztą uważam za dość nudną i zrutynizowaną).
Gazety, dla których pracuję traktują temat odżywiania się w sposób ambiwalentny. Z jednej strony chętnie wpasowują się w hedonistyczną wizję świata gdzie Kuchnia jest jedną z największych namiętności człowieka ale... nie bezwarunkowo. Przyjemność musi być pod kontrolą. Pełną kontrolą. Mierzenie kalorii, badanie składników, układanie diety.
Zdjęcia, które Wam przygotowałem co do klasyfikacji zdecydowanie wchodzą w klasyczny edytorial. Na początek przyjrzymy się parówkom.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/10/gallery_168102_613_953649-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_953649.jpg)
To zdjęcie realizacyjnie wbrew pozorom nie było trudne. Dwa pręty w poprzek garnka, trochę drutu, ciężarek do kropki i wystarczyło włączyć gaz. Szare tło sugeruje niekoniecznie sympatyczny wynik naszego parówkowego śledztwa.
Na nieufne podejście zasługują (w myśl wiedzy redakcji) także konserwy (mam nadzieję, że pod lupę nie wezmą liofów)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/10/gallery_168102_613_3558203-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_3558203.jpg)
Niebezpieczny może być ser no i , tak to już wiecie, parówki
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/10/gallery_168102_613_478279-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_478279.jpg)
Nawiasem mówiąc kod militarny dość często jest przez nas używany. Chyba to niektórych kręci. I dalej coś z tej półki. Tym razem chodziło chyba jednak o pokazanie, energii skumulowanej w puszkach.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/10/gallery_168102_613_1252067-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_1252067.jpg)
Na przykładzie tej foty widać, że realizacja w realu daje czasem jakieś zaskakujące smaczki. Iskry odbijające się od puszek były niespodziewanym bonusikiem przy tej robocie. Dlatego przeważnie wychodzę z założenia, że lepiej osiągać efekty podczas fotografowania jak je dodawać w postprodukcji. Ale taka moja opinia pewnie po części wynika z słabych (jak na obecne czasy) umiejętności komputerowych. No, po prawdzie, też z tandety niektórych realizacji jakie się widuje.
Na zakończenie realizacja co mogłaby temat otwierać
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/10/gallery_168102_613_181343-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_181343.jpg)
CDN
Pozdro
Wiesiek
W ostatnim czasie to dla mnie najciekawszy wątek na naszym forum. Nigdy nie robiłem i nie przewiduję w najbliższej przyszłości wykonywania takich zdjęć, ale zawsze z dużym zainteresowaniem
czytam Twoje wpisy. Należą Ci się duże brawa i podziękowania za chęć dzielenia się wiedzą i doświadczeniem.
Z ostatniej części bomba parówkowa przebija wszystko.
kolorowooka
11-10-2016, 21:14
Ja też każdy wpis czytam z zaciekawieniem. I czekam na następne.
Carlos_lo
12-10-2016, 00:19
zgodze sie z przedwpisaczami, fakt, parowa mnie rozwala:) stylizacje sa przemyslane, jak ogladam foty ostatnie to zastanawialem sie nad tym magazynem, kto to czyta, troche mi to podciaga pod bodajze brode ktory robil twarze z warzyw dawno temu;) watek na chwile obecna najtresciwszy na forum, nie znam wszystkich, za bardzo sie rozroslo i rozwodnilo, ale Wiesiu nie raz wykazal sie pozytywnym nastawieniem i cierpliwoscia do poszukujacych i dal pare cennych rad i spostrzezen w tym mi, za co dziekuje;
mam nadzieje, ze kolejne projekty i pomysly wypala a nam wszystkim pozostaje robic swoje i to jak najlepiej, wiedzec, ze czasem mozemy na kogos trzezwego liczyc w rozterkach;)
W ostatnim czasie to dla mnie najciekawszy wątek na naszym forum. Nigdy nie robiłem i nie przewiduję w najbliższej przyszłości wykonywania takich zdjęć, ale zawsze z dużym zainteresowaniem
czytam Twoje wpisy. Należą Ci się duże brawa i podziękowania za chęć dzielenia się wiedzą i doświadczeniem.
Z ostatniej części bomba parówkowa przebija wszystko.
Przede wszystkim bardzo dziękuję Wam za wsparcie.
W "moim" wątku mało jest zapytań, dyskusji - prawdę powiedziawszy to zadawałem sobie pytania jak tę ciszę rozumieć. Czy jest tak beznadziejnie, że nie warto komentować czy może jakaś bariera z mojej strony, bo prawdę powiedziawszy gdybym czytał taki wątek to miałbym milion pytań. Ale być może nie wiecie o co spytać albo wrodzona delikatność nie pozwala drążyć "tajników alkowy". Z tym drugim to nie ma problemu bo jak nie będę chciał o czymś pisać to najnormalniej to powiem. O wielu szczegółach realizacyjnych zupełnie świadomie nie wspominam bo interesuje mnie w fotografii myślenie. Parafrazując: po pierwsze koncepcja, po drugie koncepcja i po trzecie koncepcja. Ale oczywiście realizacja jest bardzo ważna (to warunek sine qua non) i nie mając elementarnej swobody w tym zakresie można się wyłożyć. Fotografia jest tutaj o tyle zdradliwą dziedziną, że wpierw odsiewa tych wszystkich co nie potrafią zgłębić warsztatu (a często mają potencjał "komunikacyjny") a ci wszyscy co przez to przejdą muszą zmierzyć się z barierą w zakresie kreowania nowej jakości. Większość, co tego nie potrafi, zamyka się samokopiującym się procesie, tworzy nudne kanony i sztywne kryteria. Dyskusja techniczna przesłania tę artystyczną czy "wizjopoglądową". Kończy się to tworzeniem swoistego fotograficznego getta z którego trudno się bardzo wyrwać. Mocno to widać na tym portalu.
Jakoś troszkę przypadkiem znalazłem się w tutejszej "strategicznej" dyskusji prezentując pogląd, że tylko zmiana jakościowa może wyrwać to miejsce z marazmu. Stałem się po trosze zakładnikiem swojej diagnozy bo tylko poprzez aktywność mogę tę tezę udowodnić. Miałem też nadzieję, że obudzę troszkę bardziej innych użytkowników, czas to pokaże.
Dopracowałem się swojego mikrośrodowiska z którego czerpię garściami, moi kumple z reklamy, którzy nie mają większego pojęcia o niuansach realizacyjnych ale za to używają fotografii jako języka, identycznie z redakcją, która wie co się na świecie dzieje, dyrektor artystyczny co ma ambicje i którego sukcesem jest, że nasza polska edycja jest klasyfikowana jak trzecia (z kilkudziesięciu) w magazynie numer 1-2 w światowym rankingu. Najwięcej nauczyłem się od środowiska artystycznego - malarek, graficzek, artystek w szkle i glinie. Równie dużo dały mi stylistki z którymi pracuję. Trochę inspiracji miałem od środowiska architektów. Do mojego mikroświata zalicza się też Tomek (TOP67), który jest jedną z lepszych "rzeczy" co mi się w życiu trafiła. Bardzo dużo dała mi praca na poziomie strategicznym bo to jest część moich dochodów. Chcę przez to powiedzieć, że szanse na rozwój są bardziej nawet poza wąsko pojmowaną fotografią, patrzeć trzeba na wszystkich co posługują się obrazem jako formą komunikacji. Warto bardzo uważnie słuchać innych, każda uwaga jest bezcenna, nawet jak boli. Z czasem przychodzi też pokora, człowiek zaczyna widzieć z całą ostrością swoje ograniczenia...
Te prace, które oglądacie to wynik zespołowy nawet jeśli robię je całkowicie "samodzielnie". Choćby przez to, że to mikrośrodowisko mnie ukształtowało.
Oczywiście akurat advertorial to jest jednak robota, nie żaden temat życiowy. Występują tu ograniczenia i ściśle sprecyzowane ramy, pewnych spraw się nie przeskoczy. I dokładnie o tym jest ten wątek - o pewnym wycinku mojej pracy, dość egzotycznym dla statystycznego fotografa a rutynowym dla tych co to robią.
A teraz dla kazzi na szybko dwie foty. Jak parówki są destrukcyjne, tak ogórki,okazuje się, że dobre, podobnie jak woda z cytryną i miodem. Ten sam kod a przekaz 100% inny. Czyżby Orwell???
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/10/gallery_168102_613_738742-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_738742.jpg)
Pozdro
Wiesiek
Kolego Wiesiu, jestes skarbem na forum, kopalnia wiedzy, doswiadczenia, moge sie domyslac, wydasz ksiazke ktora sie dobrze sprzeda, poprosze w takim razie o namiary gdzie mozna kupic, a jesli nie w najblizszym czasie to czy mozna liczyc na skromnego pdfa z tym wszystkim? czytanie ma forum przyprawia mnie o bol glowy na malym ekranie, na duzym tez, zawsze moge sobie zrobic kopiuj/wklej i poukladac co juz wytworzyles, ale czy to ma sens?;)
Jako jeden z czytających i subskrybujących temat, lepiej bym tego nie ujął. Większość z racji czasu ogląda i czyta się niestety na telefonie. TV z przeglądarką zaczynam w tym celu wykorzystywać i doceniać, niemniej jest to znacznie bardziej pracochłonne.
korzystam z edytora forumowego więc eksport do pdf-a nie jest możliwy.
Co do książki to o tyle trafiłeś, że myślę o tym od dawna, nawet zbieram sobie materiały ale ponieważ to wielce niepewny interes to na razie koncentruję się na moich "statutowych" działaniach, które na pewno przyniosą kasę. Nie stać mnie na eksperymenty w tej materii. Pomyślałem sobie, że prowadząc taki wątek i mając jakiś odzew (no z tym to jest słabo) zawsze robię jakiś krok w kierunku poukładania sobie myśli i może coś z tego za parę lat wyjdzie.
Pozdro
Wiesiek
Nie myślałeś o tym, żeby najpierw pisać posty w ".doc" a później "wklejać" na forum? Zdjęcia? Numerować zarówno nazwy plików jak i podpis z tekstu w ".doc". Przyznam - nigdy nie próbowałem takiego rozwiązania - tylko głośno pomyślałem. Pewnie będzie to mocno pracochłonne, ale przy ewentualnym zebraniu wszystkiego w jedną całość, oraz ewentualnym wykorzystaniu w późniejszej publikacji, najpewniej znacznie wszystko ułatwi.
Zapomniałem dodać, że kolega, który opublikował kilka książek, czy skryptów, nie korzystał z Worda, tylko jakiegoś linuksowego edytora tekstu. Najważniejszą różnicą jest brak różnej interpretacji tekstu, w różnych wersjach edytora i na różnych komputerach. Coś z czym chyba każdy się spotkał, próbując wydrukować swój tekst na innym komputerze - inna ilość stron i inny wygląd. Jak wspomniał kolega, coś co w przypadku druku - publikacji, jest niedopuszczalne.
Przepraszam za długą wstawkę trochę poboczną od wątku, a to dlatego, że wzmianka o publikacji, bardzo przypadła mi do gustu.
Dziękuje za wątek i zawarte w nim informacje, pozdrawiam.
Nie myślałeś o tym, żeby najpierw pisać posty w ".doc" a później "wklejać" na forum? Zdjęcia? Numerować zarówno nazwy plików jak i podpis z tekstu w ".doc". Przyznam - nigdy nie próbowałem takiego rozwiązania - tylko głośno pomyślałem. Pewnie będzie to mocno pracochłonne, ale przy ewentualnym zebraniu wszystkiego w jedną całość, oraz ewentualnym wykorzystaniu w późniejszej publikacji, najpewniej znacznie wszystko ułatwi.
Zapomniałem dodać, że kolega, który opublikował kilka książek, czy skryptów, nie korzystał z Worda, tylko jakiegoś linuksowego edytora tekstu. Najważniejszą różnicą jest brak różnej interpretacji tekstu, w różnych wersjach edytora i na różnych komputerach. Coś z czym chyba każdy się spotkał, próbując wydrukować swój tekst na innym komputerze - inna ilość stron i inny wygląd. Jak wspomniał kolega, coś co w przypadku druku - publikacji, jest niedopuszczalne.
Przepraszam za długą wstawkę trochę poboczną od wątku, a to dlatego, że wzmianka o publikacji, bardzo przypadła mi do gustu.
Dziękuje za wątek i zawarte w nim informacje, pozdrawiam.
Jeśli chodzi o książkę (tej o której myślę) to miałaby ona mało wspólnego z tym wątkiem - zdecydowanie metodologia pracy w tym szczególnie oświetleniowa. Chciałbym to napisać jednak nie od strony "przepisów kuchennych" jak to teraz się robi, tylko od strony myślenia ale też charakterystyk źródeł świecenia, właściwości powierzchni. Skupić się na dokładnym zrozumieniu zależności między kontrastem własnym, kontrastem oświetlenia a kontrastem sceny ale w ujęciu lokalnym a nie globalnym (jak to robi film). Powiedzmy, że bliżej mi do Dederkowej metodologii (jakkolwiek ta publikacja to manufaktura).
Wracając do wątku to piszę w tutejszym edytorze i jak nie zapomnę to wrzucam sobie do *.txt i do archiwum gdzie składuję też oryginały zdjęć wykorzystane w wątku. Jeślibym chciał to kiedyś odtworzyć to nie powinno z tym być dużo roboty. W przypadku publikacji drukowanych (których robię bardzo dużo) korzystam przeważnie z notatnika lub jakiegokolwiek edytora i zapisuję wtedy jako *.rtf . To najbezpieczniejsza metoda, teksty kopiowane zawsze przepuszczam przez notatnik.
Badanie za pomocą młotka
Realizacja jest z 2012 roku.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/10/gallery_168102_613_469676-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_469676.jpg)
Od Maćka dostałem takie szkice
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/10/gallery_168102_613_148922-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_148922.jpg)
Z punktu widzenia fotografa były to trzy różniące się metodą realizacji foty. Baton w imadle to typowa aranżacja, pewien drobny kłopot to tylko takie jego uformowanie aby wyglądał jakby był zgniatany. Odpryski zostały dodane w postprodukcji i tych parę drobin skutecznie przekonuje nas, że tak było. Najprostszy był makaron - wystarczyło wstawić gniazdo w żabki i poświecić i już. Należało tylko pamiętać o podświetleniu od tyłu aby było tam trochę przestrzeni. Najmniej wdzięczne było trzecie zdjęcie. Bardzo nie lubię efektów z płynami innymi jak woda (z wodą lubię umiarkowanie). Najgorsze co mi się przytrafiło to olej - sprzątanie po tym było paskudne. Jogurty też nie są tym co budzi mój entuzjazm. Nigdy nie wiadomo gdzie to będzie fruwało... Zamocowałem w jakimś imadle wiertarkę, włożyłem mieszadło do zlewki. Włączyłem silnik na chwilkę, zrobiłem fotę i zaraz wyłączyłem. Rozbryzgi okazały się bardzo podobne do wodnych (co mnie raczej niemile zaskoczyło). W postprodukcji więc prawie wszystko "latające" wyciąłem a całą górę przerysowałem i przeformowałem aby wyglądała na coś gęstego. Zapomniałem dodać, że wcześniej "zapomniałem" o kawałkach truskawek co miały być w jogurcie. Uznałem, że przy czystych fotach to zbędny element a jak trzeba będzie to się to dołoży. Oddzielnie sfotografowałem wiertarkę bo i tak miała zbyt długie mieszadło.
Oświetleniowo wszystkie trzy zdjęcia zostały potraktowane podobnie - światło przednie (centralne) i boczne (choć jak widać jego charakter się trochę zmieniał). Plus oczywiście tłowe.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/10/gallery_168102_613_206018-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_206018.jpg)
Komunikacyjnie i wizualnie wyszło to bardzo ładnie. Przeniesienie "męskiego" kodu nie dość, że intryguje - piękne (dla faceta) przedmioty budują obraz. Jednolita kolorystyka dopełnia spójnego wyrazu całości. Zauważcie, że to bardzo skuteczny advertorial producentów narzędzi.
To myślenie jest bardzo symptomatyczne - żadnego rozczulania, fartuszków i zniewieściałych facecików w kuchni. Jak już jesteśmy w tej kuchni to najlepiej z młotem pneumatycznym!
Zobaczcie, że ten kod stosowany jest od pewnego czasu w reklamie kosmetyków (to są już narzędzia do pielęgnacji).
Z całej tej roboty zapamiętałem to imadło Stanleya - kosztuje ca 150 zł (sporo) ale ma szczęki rozsuwane chyba aż do 11 cm plus skutecznie blokowana głowica. Na głowę bije Topexowe (3x tańsze) "odpowiedniki".
Pozdro
Wiesiek
Cukry CD
Kontynuując węglowodanowy wątek dodam dla porządku najbardziej narzucające się rozwiązanie. Co prawda mam tutaj akurat wątpliwości natury logicznej. Bo wielocukry zawarte w skrobi to nie jest to samo co sacharoza ale... w czasach dramatycznych uproszczeń można widocznie i tak. Podobnie z Colą - nie wiem czy jest słodzona syropem glukozo-fruktozowym czy "zwykłym" cukrem. Ale zostawmy to.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/10/gallery_168102_613_1003299-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_1003299.jpg)
Drugi zestaw (też sypkie) jest ciekawszy. Może nie ze względu na tematykę (zupy w proszku) ale sposób realizacji gdzie wykorzystałem tylko oświetlenie fotograficzne.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/10/gallery_168102_613_362404-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_362404.jpg)
Ponieważ w prawym projekcie proszek miał być w ruchu to oczywiście musiało być światło ciągłe. Wobec tego uznałem, że resztę zrobię po prostu z błysku co da niebieski kolor nieba. Jak widzicie zaskutkowało to bardzo efektownymi przebiegami na obu fotach. Dwa reflektory ciągłe (albo po prostu piloty) plus błyskowe wypełniające w pierwszym a w drugim widzę trzy ciągłe i pewnie jedno błyskowe.
Szare "kryształy" na lewej fotografii zostały wymienione na wyrenderowane kolorowe kryształy bo tekst był o chemii, którą w zupach można znaleźć.
Pozdro
Wiesiek
Ostatnio kolejny raz przeglądałem ten wątek (dołączam się do podziękowań, świetny temat), i przyszło mi do głowy pewne pytanie.
Niektóre produkty wykorzystywane do tworzenia aranżacji mają własną, rozpoznawalną markę, można skojarzyć markę z wyglądem przedmiotu. W pierwszej wiadomości jest mowa o różnicy między "edytorialem" i "advertorialem", jednak nie do końca o to mi chodzi. W niektórych realizacjach przedmioty np. lalki ratujące życie ( http://forum.nikoniarze.pl/showthread.php?t=274205&page=3&p=3742771&viewfull=1#post3742771 ) budzą pozytywne skojarzenia, ale w innych, np. konserwa-mina ( http://forum.nikoniarze.pl/showthread.php?t=274205&page=6&p=3758410&viewfull=1#post3758410 ) skojarzenia nie są tak pozytywne. Czy właściciele wzorów nie mają zastrzeżeń przy wykorzystywaniu ich w takich celach? Występujące w tym samym wpisie "bombowe parówki" są "anonimowe" (podobnie jak ogórki, kawałki cytryny) i do tego nie mam żadnych wątpliwości.
Ostatnio kolejny raz przeglądałem ten wątek (dołączam się do podziękowań, świetny temat), i przyszło mi do głowy pewne pytanie.
Niektóre produkty wykorzystywane do tworzenia aranżacji mają własną, rozpoznawalną markę, można skojarzyć markę z wyglądem przedmiotu. W pierwszej wiadomości jest mowa o różnicy między "edytorialem" i "advertorialem", jednak nie do końca o to mi chodzi. W niektórych realizacjach przedmioty np. lalki ratujące życie ( http://forum.nikoniarze.pl/showthread.php?t=274205&page=3&p=3742771&viewfull=1#post3742771 ) budzą pozytywne skojarzenia, ale w innych, np. konserwa-mina ( http://forum.nikoniarze.pl/showthread.php?t=274205&page=6&p=3758410&viewfull=1#post3758410 ) skojarzenia nie są tak pozytywne. Czy właściciele wzorów nie mają zastrzeżeń przy wykorzystywaniu ich w takich celach? Występujące w tym samym wpisie "bombowe parówki" są "anonimowe" (podobnie jak ogórki, kawałki cytryny) i do tego nie mam żadnych wątpliwości.
Mógłbym, jako podwykonawca, odpowiedzieć, że nie interesuje mnie specjalnie aspekt prawny wykonywanych zdjęć. I w sporej mierze tak jest - wychodzę z założenia, że to redakcja ma wiedzę i środki (w tym prawników) i wie co może a co nie. Ale oczywiście coś tam wiem.
1. Zdjęcie z konserwami - wątpliwości nie mam, powołałbym się na prawo prasowe w myśl którego można publikować krytyczne opinie. W tym konkretnym wypadku redakcja, jak sądzę, zebrała udokumentowane dane na temat takich a nie innych cech puszkowanego żarcia. Publikując te informacje działała na korzyść społeczeństwa i dla zdrowia ludzi. To jest zresztą fundament prasy (i innych mediów) bez którego nie byłoby możliwe jej funkcjonowanie. Jeśliby nie było podstaw naukowych lub informacje były sfałszowane to poszkodowany mógłby wytoczyć sprawę cywilną i domagać się odszkodowania. Zauważ jeszcze, że w tym zdjęciu puszki są mało rozpoznawalne bo jedyna co miała nadrukowaną etykietę została zamaskowana piaskiem - jeszcze jedna puszka jest dość charakterystyczna ale tam nazwy nie ma. Czyli w przeglądach produktów (a to ilustrowała fotografia) niezależnie od charakteru oceny (pozytywna, negatywna) problemu nie widzę.
2. Za to zdjęcie z Kenem (lalki) nie jest już takie oczywiste gdyż to jest ilustracja luźno związana z tematem. Tutaj, jak sądzę, traktowane byłoby to jako działanie artystyczne zupełnie analogiczne do tego co go zrobił Libera tworząc instalację obozu zagłady z klocków Lego. Firma co prawda wytoczyła mu proces ale po jakimś czasie się wycofała. Sądzę, że ocenili, ze trudno byłoby go wygrać. Rozpętałaby się zresztą dyskusja na temat wolności artystycznej i per saldo byłoby jeszcze więcej szkód wizerunkowych. Sama praca, dla mnie genialna, choć oczywiście rozumiem furię Lego (i nawet wiem, że nie zasłużyli sobie swoją polityką na to skojarzenie).
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://culture.pl/sites/default/files/images/imported/sztuki%20wizualne/opisy%20dziel/libera%20%20%20lego/libera%20%20lego%20%20%20pudelko_6194625.jpg)
Ale oczywiście masz rację, że "pozytywny" charakter użycia wizerunku przedmiotu zabezpiecza przed takimi niebezpieczeństwami. I wygląda to tak, że kiedy mówimy, że coś jest dobre to logotypy są na froncie (i jest to advertorial) a gdy złe to jest anonimowe (i jest to wtedy... edytorial ;) )
Nie bez znaczenia jest, że czwartej władzy nikt tak chętnie nie ruszy bo środowisko nie raz wykazywało się w tej materii solidarnością. Kontrola pośrednia sprawowana jest przez pieniądze z reklam i naturalny konflikt między zespołem redakcyjnym a marketingowym wpisany jest w funkcjonowanie każdej gazety. Ja na szczęście podlegam dyr artystycznemu i praktycznie słucham tylko jego (+ redaktorów prowadzących dany temat). Jak ostatnio musiałem konsultować fotę z reklamodawcą, który z oryginalnego, świeżego projektu (z którego byłem bardzo zadowolony) zrobił mi żałosną cepelię to, po raz nie wiem który, doceniłem układ w którym jestem.
Pozdro
Wiesiek
Fajnie się czyta, po raz któryś, dzięki
Ale skoro już wspomniałeś, to może opisz ten cały temat adv- edyt- torial właśnie od strony: klient, pomysł, redakcja, dyrektor art czy inny, ty, grafik, itp itd, oczywiście na tyle na ile znasz te wszystkie ścieżki i punkty
Myślę, że to również zaciekawić może czytających twój wątek. Tak samo możesz podać przykłady ile twojej pracy idzie na marne albo ile jest później zmian, czy uwag ze strony czy to klienta czy agencji.
Fajnie się czyta, po raz któryś, dzięki
Ale skoro już wspomniałeś, to może opisz ten cały temat adv- edyt- torial właśnie od strony: klient, pomysł, redakcja, dyrektor art czy inny, ty, grafik, itp itd, oczywiście na tyle na ile znasz te wszystkie ścieżki i punkty
Myślę, że to również zaciekawić może czytających twój wątek. Tak samo możesz podać przykłady ile twojej pracy idzie na marne albo ile jest później zmian, czy uwag ze strony czy to klienta czy agencji.
Jeśli chodzi o część koncepcyjną to zasadniczo odbywa się to w redakcji w układzie Dyrektor Artystyczny - Redaktorzy - Naczelna - Marketing. W kobiecych tematach decyduje mocno Szefowa, w męskich Dyrektor Artystyczny. Podczas makietowania gazety omówione są tematy, ich wymowa i jakieś ogólne kierunki, dalej w dyskusji pojawiają się konkretniejsze pomysły. Z tego powstają wytyczne dla fotografa. Czasem są to dokładne projekty ale bywa też dość często, że dostaje tylko bardzo ogólnikowe założenia (zrób to podobnie jak robiłeś kiedyś to i to). Trzeba powiedzieć, że jak zgłaszam swoje zastrzeżenia to jestem uważnie słuchany i od czasu do czasu uzgadniamy zmianę koncepcji. Ważną rolę gra też moja ostatnia stylistka, która ma o wiele mocniejszą pozycję jak wcześniejsze i tu idziemy zawsze ramię w ramię. Jak widać nie ma stałej ścieżki bo nawet Dyrektor Artystyczny (dla mnie najważniejszy) do części moich produkcji (przeważnie kobiecych) nie zagląda.
Na początku bywałem w redakcji i tam trochę dyskutowaliśmy ale chyba fotograf nie bierze w tym udziału z przyczyny prozaicznej. Robota jest rozdzielana dopiero po powstaniu koncepcji. Zasadniczo to nikt nie jest niezastąpiony (przecież bierzemy urlopy) ale widać wyraźnie, że pewne rzeczy trafiają w określone ręce. Widocznie redakcja ma swoje racje. Wiem, że wszystkie nieoczywiste zdjęcia trafiają przeważnie w moje ręce ;) . Aby to jakoś bardziej ogarnąć musiałbym jeszcze znać stawki innych. Wiem, że wewnętrzne przepisy mówią z jaką ilością fotografów należy współpracować tak aby nie było ryzyka dla terminów.
To jest zresztą kluczowe, tempo pracy jest takie, że robi się zdjęcia w określony dzień i ma być dobrze. Robię foty np w środę, w czwartek zabiera się za to grafik w piątek numer idzie do druku. Czasem są to proste realizacje ale jest wiele trudniejszych (możecie to sami ocenić po wątku) i doświadczenie to sprawa kluczowa. Redakcja na nasze szczęście już nie eksperymentuje z młodymi zdolnymi (był taki okres) ale w zamian 100% zdjęć ma być dobrych. Nie zdarza mi się sytuacja aby coś poszło w kubeł ale bywa, że coś muszę poprawić. Dlatego szybko (na bieżąco) uzgadniam dany plan i robię następny gdy mam klepniętą fotę (lub gdy uważam, że jest na pewno dobrze). Czasem bywa, że są zastrzeżenia a ja ściągnąłem plan (powody mogą być różne) wtedy trzeba poprawiać na kompie. Jak poradzę sobie z tym tematem żywnościowym to pokażę Wam ostatnie Zdzisie gdzie musiałem przerobić fotę na kompie a w przypadku reklamy wcześniejsze i późniejsze warianty.
Pozdro
Wiesiek
super dzięki, więcej poproszę tego co do tej pory napisałeś/pokazałeś
To w takim razie kontynuuję. Były proszki i będą proszki.
Ten temat był mi bliski bo od dawna nie mogę pojęć czemu się sypie tyle chemii do niektórych wyrobów przemysłu spożywczego. Żarcie czasem dosłownie odstręcza od jedzenia/picia zbyt nasyconymi kolorami, często wręcz śmierdzi (żadna przesada nie jest dobra, także i w użyciu substancji zapachowych) no i przeważnie wszystko jest zbyt słodkie. Czy to tylko ja tak mam??? Chyba większości to musi pasić...
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/10/med_gallery_168102_613_54636-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/med_gallery_168102_613_54636.jpg)
Z punktu widzenia realizacji odbyło się to dokładnie tak, że dostałem e-mailem powyższy szkic (czyli nawet nie wiem czyj to pomysł) a producentka przywiozła ze sklepu odpowiednio wybrane produkty tak aby łatwo można było je przerobić. Nie pamiętam jak przygotowałem całkowicie białe foremki - chyba po prostu oderwałem delikatnie etykiety (i raczej obyło się bez malowania), za nową zawartość robił jogurt grecki do którego kapnąłem po kropelce ecoliny. Jak widać dzięki temu nie było kłopotu aby uzyskać "wydmową" fakturę widoczną na powierzchni. Foremki zostały położone na białej, opalowej błyszczącej powierzchni ale nie były świecone z dołu. Było jedno duże źródło z góry.
Widać jak dużo zależy od zgrabnej koncepcji - kolor zderzony z delikatnymi szarościami daje nie tylko elegancką całość ale to idealny materiał wyjściowy dla grafika - można z tym zrobić dosłownie wszystko.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/10/gallery_168102_613_343706-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_343706.jpg)
Pozdro
Wiesiek
Małe sprostowanie w kwestii oświetleniowej, przyjrzałem się jeszcze raz i zobaczyłem, że oprócz głównego światła (ustawionego z tyłu z lewej) jest jeszcze niski reflektor z prawej. Wygląda to na parabola.
Pozdro
Wiesiek
Jakiś czas temu pojawiło się pytanie o wątek w formacie PDF. Kolega Wujot dał "zielone światło", więc proszę:
https://www.easypaste.org/file/yHAjUW6d/Stolikowy.advertorial.i.edytorial.1.01.pdf?lang=pl
Postaram się aktualizować dokument w miarę rozwijania się wątku, oczywiście wszelkie uwagi co do tego PDFa mile widziane (aby nie zaśmiecać tematu, prosiłbym na priv).
Przeglądnąłem na szybko, jest dobrze, napisał bym tylko na początku samym, adres forum, nie tylko nazwę działu (u mnie nie klikanly, w przeciwieństwie do linku strony autora)
Jakiś czas temu pojawiło się pytanie o wątek w formacie PDF. Kolega Wujot dał "zielone światło", więc proszę:
https://www.easypaste.org/file/yHAjUW6d/Stolikowy.advertorial.i.edytorial.1.01.pdf?lang=pl
Postaram się aktualizować dokument w miarę rozwijania się wątku, oczywiście wszelkie uwagi co do tego PDFa mile widziane (aby nie zaśmiecać tematu, prosiłbym na priv).
Przede wszystkim to chciałbym "oficjalnie" podziękować, że Ci się chciało.
Ten pdf jest też o tyle fajny, że w jednym ruchu mogłem zobaczyć wszystko co dotychczas opublikowałem. Policzyłem sobie i wyszło, że pokazałem dotąd około 180 realizacji. Ponieważ mam wyselekcjonowane kolejne tematy to mogłem oszacować, że powoli widać światełko w tunelu - zbliżam się już do połowy drogi!
Kompromisowy Zdziś
Dzisiejszego Zdzisia w zasadzie nie planowałem pokazywać bo mam trochę zastrzeżeń do wyniku (z czegoś to wynikało). Naszła mnie jednak refleksja, że raz jest to pokazane w 100 000 nakładzie i podpisane moim nazwiskiem (czyli parę odsłon na forum nie ma znaczenia) a dwa to ciekawa realizacja z dość silnymi kompromisami zarówno "wpisanymi" w koncepcję jak i realizacyjnymi. I choćby z tego powodu warto rzucić na to okiem a ewentualny dyskomfort, że nie jest to w pełni takie jak bym chciał wezmę bohatersko na twarz. W dodatku Zdziś idealnie siedzi w aktualnie poruszanej w wątku tematyce.
Wytyczne wyglądały tak:
- ilustracje większego raportu mówiącego o produktach spożywczych wartych uwagi
- na stronach redakcyjnych będą tabelki, packshoty a towarzyszyć im będzie duże zdjęcie charakterystyczne dla danej grupy produktów
- foty 5 szt (oczywiście piony) powinny być prawe i lewe tak aby nie było monotonnego układu
Jak dotąd nic specjalnego ale
- ponieważ to najlepsze produkty to powinny towarzyszyć im złote opakowania ale sam produkt ma być naturalny
- i lista propozycji (jajka z foremkami, przetwory warzywne w puszce, świeże owoce z lodem i wafelkami, czekolada w kartoniku)
Od razu w oczy rzuciły mi się dwa słabe punkty. Dlatego po pierwsze dopytuję się o co chodzi z tymi owocami - okazuje się, że to mrożonki z torebek. A ponieważ owoców mrożonych nie można pokazać to są świeże z lodem (OK) ale wafel jest z d...y. Dyskutujemy, coś tam podpowiadam ale nie podoba się. Koniec końców macham na to ręką to w końcu w założeniu ładna ilustracja towarzysząca tabelkom. Nawiasem mówiąc, jeśli "zgrzyta" mi koncepcja to jest dla mnie poważny problem a inni częstokroć nie widzą nawet dużo większych niekonsekwencji. Czyli nauczyłem się, że czasem tylko ja odczuwam drzazgę w zadku - innym wsio gra. Odpuszczam szczególnie, że już intensywnie myślę o większej trudności. A przyjdzie mi się z nią zmierzyć samodzielnie. Złoty kolor (w zasadzie żółty z lustrzanym odbiciem) najlepiej wychodzi przy mocno ograniczonym co do kierunków świetle a żarcie wymaga dokładnie odwrotnego podejścia. W dodatku gdybym miał prawdziwe złote makiety (czyli np z tworzywa metalizowane w specjalnej komorze) to nawet kompromisowe światło dałoby niezły efekt.Tymczasem mam złoty spray i termin przy którym na pewno nie mam szans na zamówienie makiet (nawet na rendery może nie starczyć).
Kolejnym negatywnym czynnikiem jest konieczność zachowania spójności serii a przecież to będą różne kompozycje (co do wysokości i charakteru użytych przedmiotów). Oczywiście ze stylistką myślimy jednocześnie o poszczególnych kompozycjach - trzy pierwsze są raczej oczywiste a co do czwartej to doprecyzujemy później (do kierunku to mamy wstępne założenia). Piaty będzie montowany przez redakcję (złoty kartonik ze szprycą z soku) - tutaj dostarczam komponent i zajmę się tym później.
Ciągle tkwię w rozkroku ale Donata lekko zdziwiona (czemu nie zabieram się za robotę) daje mi cierpliwie czas. Koniec końców nie mogę już dłużej myśleć (bo i tak nie potrafię znaleźć dokładnego rozwiązania). Zapomniałem powiedzieć, że przedmioty pomalowałem parę godzin wcześniej (właściwe byłoby powiedzieć, że malowałem je przez parę godzin kładąc kolejne cienkie warstwy). Rozstawiam oświetlenie - będzie jedno wspólne główne, górne oświetlenie. Rozmiar plamy dosłownie na szerokość planu z wyraźnie wyróżnionym mocniejszym środkiem - czyli parabol z bardzo gęstym (10 stopni) plastrem miodu. Do tego przewidująco instaluję 3 reflektory ze strumienicami z wysokości horyzontu aby doświetlić to czego zabraknie z góry. W ten sposób foty będą miały wspólny charakter a jednocześnie będę miał dość swobody.
Przechodzimy do realizacji.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/10/gallery_168102_613_50610-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_50610.jpg)
Kolejność realizacji zgodna jest z tym co widzicie. Pierwsza fota najwdzięczniejsza do roboty, jedynym problemem był układ jajek i po przekładankach wyszło jak na focie. Drugi był, jak to ładnie określiła Donata, "rzyg". Tutaj troszkę się pomęczyliśmy z kształtem plamy. Widać też sens postawienia strumienicy. Z trzecim o tyle nie było problemu, że bojąc się o rozpuszczenie przez wodę złotych wafli po prostu położyłem wszystko na plan i błyskawicznie strzeliłem. Były tam dodatkowo dwie strumienice. Najbardziej w kość dało nam ostatnie i to przez moją upierdliwość. Stylistka połamała czekoladę i zrobiła z tego nieregularny stos. Zrobiłem fotę i
- jest super (to Donata)
- brakuje pomysłu, to popłuczyny po "rzygu", drugi raz to samo ale gorsze
Kolejne próby układania i dalej marudzę, i tak się męczymy. Próbujemy, na mój wniosek, zrobić jakąś falę (na kształt rzeki z płynącymi krami), kolejne układy między chaosem a porządkiem. Wszystko to jest słabe i tak się kręcimy i kręcimy. Ale Donata nic nie mówi, kombinuje - skoro fotografowi nie pasuje to może być jednak jakiś problem. I wreszcie przebłysk, trzy ruchy i mamy to. Jest dokładnie takie jak ma być - wymięte, żadnych aksamitów, miękkości to nie reklama. Ale co najważniejsze siedzi w serii.
I tak przechodząc do konkluzji - tworzenie serii, zestawu, prezentacji, reportażu czy wystawy to projektowanie wszystkich składników naraz. Oczywiste jest, że podobne foty będą się kasowały nawzajem a zbyt odległe niszczyły spójność. Ma to wymiar zarówno koncepcyjny jak i formalny. Jeśli jakaś fota psuje drugą to ją wyrzucamy nawet gdy jest jej szkoda. Dotyczy to tak samo advertorialu jak np. krajobrazu.
W zasadzie miał to być koniec ale tak mi się skojarzyło takie coś.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/10/gallery_168102_613_195925-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_195925.jpg)
Oświetleniowo zauważcie, że można sobie ukształtować odbicie tak aby było takie jak jest potrzebne. Jak już wspominałem fotograf powinien umieć osiągnąć każdą nawet skomplikowaną charakterystykę powierzchni świecących. Z tego powodu mimo swojej wygody softboxy nie są przez mnie zbyt często używane.
Co do koncepcji - widać, że można wykorzystać obszary przeważnie omijane. Czyli oczy (i głowa) szeroko otwarte. Czego Wam i sobie życzę.
Pozdro
Wiesiek
Carlos_lo
19-10-2016, 20:40
cos w koncu drgnelo i kolega Wiesiu poczul, natchnienie, ze lata ciezkiej pracy, pomyslow do tej pory nieokrzesane zaczynaja nabierac rumiencow i ksztaltow, tak trzymac, fajnie ze r_m podchwycil pomysl pdfa... teraz dobrego tlumacza na angielski... ;) coby z takim jajem i latwoscia mogl oddac temat, hm... pare razy bylem w calumecie na spotkaniach z ciekawymi autorami, mysle, ze Wiesiu pozamiatalby tam w swoich tematach i kto wie co dalej...?, ludzie spotkajmy sie z Wiesiem;) mam pomysla ale o tym nastepnym odcinku
cos w koncu drgnelo i kolega Wiesiu poczul, natchnienie, ze lata ciezkiej pracy, pomyslow do tej pory nieokrzesane zaczynaja nabierac rumiencow i ksztaltow, tak trzymac, fajnie ze r_m podchwycil pomysl pdfa... teraz dobrego tlumacza na angielski... ;) coby z takim jajem i latwoscia mogl oddac temat, hm... pare razy bylem w calumecie na spotkaniach z ciekawymi autorami, mysle, ze Wiesiu pozamiatalby tam w swoich tematach i kto wie co dalej...?, ludzie spotkajmy sie z Wiesiem;) mam pomysla ale o tym nastepnym odcinku
Nie wiem czy mnie nie przeceniasz - chyba już nigdy nie nauczę się fotografować. Jestem chyba przykładem zmarnowanego talentu - po prostu za mało temu poświęcam czasu. To pewnie, jak szacuję 1/3 mojej aktywności zawodowej. W reszcie jest co prawda sporo rzeczy pobocznych, wtórnie przydatnych też przy robieniu zdjęć. Ale wszystkie swoje siły i pomysłowość lokuję od dłuższego czasu jednak w inne projekty. Fotograficznie rzecz biorąc Wrocław to zaścianek a zbyt jestem wygodny aby budować swoją pozycję gdzie indziej...
Co do spotkania to zawsze chętnie, choć może być trudno z czasem. Zaczyna się sezon narciarski (to moja wielka pasja) a tak 60-70 dni w górach powodują, że jest strasznie ciasno (w lecie jest za to rower :)
Pozdro
Wiesiek
Carlos_lo
20-10-2016, 18:33
a nic... tak sie rozmarzylem;) ludzie maja wlasne plany i wlasne zycie:) powodzenia w ich realizacji
a nic... tak sie rozmarzylem;) ludzie maja wlasne plany i wlasne zycie:) powodzenia w ich realizacji
:) :) :)
Kody wizualne - recykling języka
O tworzeniu własnego kodu wizualnego już było:
http://forum.nikoniarze.pl/showthread.php?t=274205&page=4&p=3753511&viewfull=1#post3753511
http://forum.nikoniarze.pl/showthread.php?t=274205&page=4&p=3754532&viewfull=1#post3754532
http://forum.nikoniarze.pl/showthread.php?t=274205&page=5&p=3755080&viewfull=1#post3755080
Oczywiście takie działanie ma sens gdy zakładamy, ze odbiorca będzie miał szansę poznać go, zrozumieć, utrwalić. Prościej jest skorzystać z tego co nam w głowach siedzi. Na początek kawałek tekstu z Ikonosfery.
"W analizowanym przez Rolanda Barthesa fenomenie fotografii, właściwie tekst w ogóle nie musi funkcjonować (1996). Fotografia staje się sama w sobie kodem służącym komunikacji i nie potrzebuje do tego celu werbalnego opisu konstruowanego przez nadawcę; „przemawia” za pośrednictwem charakterystycznego dla danej fotografii, subiektywnie odczytywanego punctum oraz noszącego charakter bardziej obiektywny, odzwierciedlający społeczno-kulturowy kontekst, studium. Fotografia stanowi właściwie ten rodzaj kodu, który można uznać za pierwotny względem prób komunikacji podejmowanych przez twórców reklamy, również korzystających ze środków wizualnych."
Nie wdając się w rozważania na ile rzeczywiście fotografia może skutecznie funkcjonować bez dodatkowej informacji (uważam, że nie może) trzeba stwierdzić, że niewiele czasem trzeba dodać. Na początek trzy proste w realizacji zdjęcia towarzyszące... , no tak żarcie na tapecie.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/10/gallery_168102_613_2124561-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_2124561.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/10/gallery_168102_613_305723-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_305723.jpg)
Prawie nic tutaj nie ma, metalowy blat, medyczna nerka, skalpel, zlewka, woreczek na próbki. A jednak wiemy wszystko: dokładne badania i dyplom analityka medycznego. Słowem "poważna" sprawa. Żartów nie ma. Zauważcie, że kawałek mięsa, który mógłby być kotletem (gdybym go położył na desce kuchennej) zyskał jakby nowe znaczenie. Podobnie z bananem, czy na pewno macie ochotę na jego konsumpcję??? Za pomocą niewyszukanych środków opowiedzieliśmy sporą historię, wystarczyłoby teraz tylko dodać "maleńki" tekst. Spróbujmy z pierwszym:
- 100% dobre mięso
- priony znów atakują
- co siedzi w dziku?
- zanieczyszczone mięso z Referbergerstanu
Jak widać ze zdjęciem, które sporo mówi można/trzeba jeszcze"sporo" zrobić. Nie zmienia to postaci rzeczy, że posługując się charakterystycznym kodem wizualnym (w tym przypadku związanym z laboratorium medycznym) można uzyskać szybko bardzo dokładny przekaz. Wniosek jest taki, że jak chcemy o czymś opowiedzieć to warto sprawdzić dostępne nam skojarzenia wizualne. Teraz coś podobnego choć już nie tak oczywistego. Fotograficzne infografiki. Czyli plasterki i podziały koła. Pierwsza tytułowa fota była otwierająca i mówiła o nawykach żywnościowych Polaków (i chyba też mogłaby być ilustracją jak przenoszą się znaczenia). Drugiej nie trzeba chyba tłumaczyć, wszystko widać. W trzeciej jedyne, że nie każdy potrafi rozpoznać rodzaje mięsa więc to musiało być w opisie.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/10/gallery_168102_613_871027-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_871027.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/10/gallery_168102_613_539923-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_539923.jpg)
Pokazane fotografie są też moim zdaniem przykładem bardzo dobrych projektów pod względem edycyjnym. Postaram się kiedyś zebrać informacje o czym należy pamiętać przygotowując zdjęcia jako składniki projektu.
Pozdro
Wiesiek
pees
A co do tego kawałka mięsa z nerki medycznej to stał się on jednak... kotletem ;)
Czyli niechlubne skutki obżarstwa
Którz z nas nie poddał się świątecznym rozkoszom podniebienia zakończonym brzuchem ciężkim i twardym jak kamień? Gdy do tego jeszcze dodamy męczarnie przeciążonej wątroby i jelit to bilans tego obżarstwa będzie można uznać za ujemny. Nic dziwnego, że redakcja w trosce o nasze zdrowie apeluje o umiar. Jak pokazać to elegancko ale dostatecznie wymownie? Z pomocą przyszły przezroczyste peszle i lejek benzynowy. Wspólnym mianownikiem było kontrowe światło, które odrealniło te przedmioty. Troszkę światła kluczowego wydobywa nam z mroku winowajcę.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/10/gallery_168102_613_58654-2.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_58654.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/10/gallery_168102_613_607040-2.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_607040.jpg)
Na tych przykładach widać jak łatwo można "zmienić" znaczenie przedmiotów. Albo jak wolicie uzyskać zamierzony efekt. Wystarczyło w pierwszym przypadku zsyntezować kształt a w drugim poplątać przeważnie ładnie sklarowane rury. Dałem tam lekko laboratoryjny kolor (bo czerwień chyba wyszłaby zbyt dosłownie???). To w końcu świąteczny temat
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/10/med_gallery_168102_613_409643-2.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/med_gallery_168102_613_409643.jpg)
Od pewnego czasu pokazuję bardzo "proste" zdjęcia. Wbrew pozorom to najtrudniejsze foty. Stado latających butów, piękne zegarki - ok, czasem trzeba się nad tym napracować ale to... zawsze wyjdzie. Gdy dostaję zadanie zrobienia "miski z ryżem" na rozkładówkę to uruchamia mi się syrena alarmowa. Najdrobniejszy aspekt wykonawczy zadecyduje czy uciągnie to dwie strony. Takie projekty są z reguły bardzo wdzięczne dla typografii i grafik i często wyglądają łącznie znakomicie. Ale kiepskiej dużej foty nic nie uratuje.
Pozdro
Wiesiek
Stado interesujących tematów czeka, są jakieś zaległe Zdzisie a ja ugrzązłem w tych szeroko pojętych kulinariach i ciągle nie ma końca...
Zdałem sobie sprawę, że jak w żadnym innym temacie, obecne jest w tych pomysłach takie myślenie koncepcyjno-graficzno-edytorialowe (tak, tak tkwimy już od dłuższego czasu w edytorialu). Przedmioty schodzą na plan dalszy a istotne jest co za ich pomocą przekazujemy. Dzisiaj też wrzucę dwa takie przykłady. Podobnie jak te wcześniejsze są minimalistyczne i mogłyby być miną na której łatwo się wysadzić. No bo popatrzcie sami:
- sfotografuj gąbkę w kształcie ludzika (to będzie o konieczności nawadniania)
- zrób szklankę z piaskiem i torebką herbaty (to będzie o wysuszaniu)
Propnuję zamknąć na chwilę oczy i pomyśleć co zrobilibyście z takimi tematami.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/10/gallery_168102_613_5937329-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_5937329.jpg)
Trochę głupio jest pisać o fotografiach (w końcu koń jest jak każdy widzi) ale to taki wątek gdzie ciągle piszę o rzeczach widocznych (i przeważnie nieprzypadkowych). I tak aby pozbyć się paskudnej bryłowatości gąbki oświetliłem boczne ścianki aby maksymalnie to zniwelować, zadbałem też o zgubienie konturu (tyle ile było to rozsądne). Zastosowałem białą płytę o dużej hydrofobowości aby warstwa wody była możliwie gruba (plastyczna). Sam ludek jest chyba dobrze zaanimowany wprowadzając troszkę napięcia. Tuż przed zdjęciem zmoczyłem rękę i nogi i ta różnica koloru też podkreśla temat szczególnie na tle ogólnej ascezy kolorystycznej. Słowem w tym "nic-zdjęciu" zagrało parę czynników aby opowiedzieć historię i mieć przyzwoity obraz. Kompozycyjnie jest to jeden z dość nielicznych przykładów układu zamkniętego - przeważnie robię centralne otwarte. Ale tym zajmę się w przyszłosci.
Druga fota - z wysuszaniem skojarzył mi się słoneczny klimat, stad kolor i ostre światło. boczne światło dodatkowo rozjaśniło zdjęcie. Bardzo ważne było zawieszenie kartonika od herbaty w powietrzu - to jest ten ruch o którym często piszę. Niby nic a pozwala związać wzrok na ułamek sekundy (mój ułamek). Podsumowując kolejne "nic-zdjęcie" w którym każdy drobiazg jest istotny
Pozdro
Wiesiek
Muszę powiedzieć, że takie uparte trzymanie tematu jest cokolwiek męczące ("ogólnie była menconca" - tak powiedział góral o swojej zamordowanej gaździnie). Czy to Was też znużyło - mam pisać blokami czy co mi ślina na język przyniesie?
Na razie trzymając się tematu kulinarno-kreacyjnego zapodam fotkę, której siła leży w złamaniu stereotypu. Rzecz była o złych nawykach żywieniowych kasty "białych kołnierzyków". Jak widać przestraszyłem się całkiem monochromatycznego charakteru i stąd trochę koloru. Widać, też, że oświetlenie zostało bezwzględnie podporządkowane tematowi. Czyli jak najmniej konkurencji dla plastików przy pokazaniu oczywiście najważniejszych kawałków ciuchów. Sądzę, że na białym temat nie miałby tej siły.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/11/gallery_168102_613_117494-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_117494.jpg)
Jutro a'propos sąsiedniego wątku wrzucę coś z "białym tłem"
Pozdro
Wiesiek
A w ogóle czy takie pokazywanie rozwiązań z zakresu kreacji pomysłów jest tym co chcielibyście widzieć czy bardziej interesujące jest "rzemiosło".
Carlos_lo
02-11-2016, 21:00
pisz, dobrze Ci idzie :)
Ta forma jest o niebo bardziej interesująca!!!
Rzemiosło w stylu : robione d750, nikkor 50/1.4 na 2.8, 1/200 ISO 100. Jest dla odmiany nudne jak flaki z olejem.
Jak napisał przedmówca, prośba - pisz tak dalej. Idzie dobrze a nawet bardzo dobrze. Czyta się to jak powieść przygodową w krainie fotografii. Jak książkę Benno Wundshamer - fotografia dla wszystkich. To najlepsza książka o fotografii, jaką czytałem, a sporo ich było.
Garnitur oświetlony z trzech źródeł? Lewa, prawa i górnego-tyłu?
Garnitur oświetlony z trzech źródeł? Lewa, prawa i górnego-tyłu?
To przykład kreatywnego powiedziałbym teatralnego oświetlenia. Mamy tutaj trzy ostre reflektory; górny parabol z plastrem, podobnie lewe (z trochę większej odległości), prawe to chyba snoot (ewentualnie jak poprzednie). Mamy tutaj kolizję cieni, która wtedy mi nie przeszkadzała (zresztą nie mówię, że teraz bardzo mnie to kłuje). Od pewnego czasu jednak raczej unikam takich rozwiązań i nawet jak mam 5 reflektorów to tego nie widać. Cały projekt to taki przykład myślenia - pokazuję tylko to co ważne (jak w teatrze). Czyli po pierwsze sztućce i butonierka, dalej krawat i biały kołnierzyk - w zasadzie można byłoby na tym skończyć. Jednak linia barku wydaje się potrzebna - zasłońcie sobie to kawałkiem czarnego - znika sylwetka. Patrząc po czasie teraz zrobiłbym ją zdecydowanie delikatniej - węziej. Często tak jest, że po czasie widać możliwość zmiany projektu i tutaj jest to akurat dość oczywiste.
Na białym tle
Bardzo często tutaj na forum występuje "problem" białego tła. Albo to tło nie chce być białe albo psuje się krawędź obiektu. Do fotografów jakoś nie może dotrzeć prosty fakt, że białe tło to źródło oświetlenia wstawione w kadr. I jeśli jest ono blisko fotografowanego przedmiotu a musi mieć określoną luminancję na matrycy aparatu to jest potężnym źródłem światła. Jest na to oczywiście rada im dalej odsuniemy tło za obiekt tym jego wpływ zmaleje (zgodnie z kwadratem odległości). Dochodzimy do raczej oczywistego a nie popularnego wniosku studio, nawet katalogowe musi być duże tak aby można było rozdzielić funkcje. I tak jak fotografuję stolik z odległości 2-3 m to tło mam kolejne 3 m za stołem (mówię o fotografowaniu w linii horyzontu). Kolejną sprawą jest aby tego tła było jak najmniej. Po cholerę potężne białe połacie świecącego ekranu z bezsensownego kierunku jak nie bierze to udziału w zdjęciu a oświetla obiekt ze złego kierunku? Murzynowanie panowie fotografowie kłania się i to bardzo, nie ma potrzeby być tutaj poprawnym politycznie! Aby tła było jeszcze mniej trzeba użyć wąskiej optyki (co oczywiście zwiększa wymagania co do odległości). Dokładnie identycznie jest z wysokością - 3,5 m w studio stolikowym to rozsądne minimum.
Jak już wiemy jak oddzielić krawędź obiektu od białego tła to możemy sobie odpowiedzieć czy chcemy to zrobić. I na ile chcemy to zrobić. Popatrzmy na fotę z sąsiedniego wątku http://forum.nikoniarze.pl/showthread.php?t=276824&p=3766980&viewfull=1#post3766980 . Tutaj gdybyśmy rzeczywiście kurtkę ustawili przy białej ścianie to błyszcząca tkanina na krawędzi konturu odbiłaby trochę światła tworząc charakterystyczne rozjaśnienie. Jak widać fotografowi nie zależało na takim efekcie i podejrzewam, że użył szarego tła. Choć przy bardzo starannej pracy można mieć jasne tło i szarą krawędź. Wracając do tego czy chcemy to zrobić odpowiem, że przedmiot wyszparowany (fotograficznie czy komputerowo) odcina się od tła a ten z wyraźnym wpływem z oświetlenia tła osadza w przestrzeni. Pierwszy efekt jest pożądany w katalogu (i dlatego fotografowie, którzy tutaj szukają porady chcieliby go łatwo osiągnąć, tak aby nie wchodzić w obróbkę w PS ). Ale w mojej pracy nie jest to takie oczywiste. Z jednej strony chce mieć żyletę na krawędzi ale też chce mieć związek z przestrzenią. Nienawidzę wyszparowanych przedmiotów leżących na stronie. Wygląda to na toporny kolaż - wycinankę. Wypracowałem dwa rozwiązania. Jeden to wspominana przez mnie metoda używania "prawie" bieli - 5-10% to nadal jasna strona ale światła kluczowe mam na poziomie 3%, najjaśniejsze (małe bliki) nawet 0%. I zachowuje to przestrzeń w którą można wrzucić grafikę. Bywa jednak, że tło ma mieć całkowite zero. Tutaj postępuję w następujący sposób - oddzielam bardzo dokładnie tło fotograficznie od obiektu tak aby mieć ostry kontur oraz dokładam światła konturowe gdzieś z tylnej sfery. Efekt jest taki, że sugeruje to silne tylne światło, które rozświetla bok obiektu ale też tło (w odbiorze). Mamy więc dwa w jednym - wrażenie jedności z przestrzenią a jednocześnie to tak lubiane 0% w tle.
Teraz pora na foty, z lewej fota z prawej projekt.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/11/gallery_168102_613_2525240-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_2525240.jpg)
Jak widzicie światło z boku jest potężne, tam gdzie dociera potrafi wypalić czarny do prawie zera. Zielony też znika ale jednocześnie obok są obszary zielono-czarnego z pełną żyletą. Wypalona butelka (korek) ze względu na mały rozmiar także jest raczej plusem jak minusem.Takie potraktowanie tematu związanego z outdoorem gdzie poruszamy się w świetlistej przestrzeni wydawało mi się bardzo naturalne. Do tego bardzo ograniczone w przestrzeni swiatło główne(strip) i kolejny dowód, że wcale czasem nie potrzeba dużo (w sensie rozmiarów) światła. Teraz rzut okiem na projekt i pytanie czy tam siedzi? Siedzi jak cholera! Tytuł jest dokładnie tam gdzie powinien w centrum zdarzeń. Kolumna tekstu podkreślona linią kijka. Przycięcie troczka otwiera przestrzeń.
Jeszcze troszkę o technikaliach. Zauważyliście już, że zawsze podkreślam, że trzeba znać ogólny projekt strony chyba ten projekt dobitnie pokazuje dlaczego. Bardzo ważne jest aby zostawić grafikowi swobodę wobec tego dokładam przynajmniej po 15% w każdym kierunku aby mógł swobodnie pracować. Gdybym myślał jak fotograf to w wielu pracach zastosowałbym fajne kadry. Ale ponieważ sam projektuję to mogę powiedzieć kadr zostawcie projektantowi. Dotyczy to tak samo innych dziedzin - w krajobrazie jak robię pion to dokładam dwa kadry z boku aby mieć ewentualny poziom. Teraz aranżacja - ponieważ najdrobniejszy szczególik jest ważny to zobaczcie jak starannie jest wymodelowana uprząż no i to, że plecak jest podwieszony. Dlaczego o tym mówię? Bo dalej mamy rozkładówkę i aby nie było nudno tam plecaki "stoją". Foty zrobiłem więc takie.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/11/gallery_168102_613_353540-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_353540.jpg)
Zaczynając od aranżacji - tylko pozornie to stoi. Plecaki są podwieszone (aby nie były bezkształtnymi workami) nad białą płaszczyzną. Staranne kształtowanie dotyczy szczególnie tych zewnętrznych plecaczków. Ponieważ projekt był określony (taki jak jest na zdjęciu) to zachowałem stały układ oświetlony w dwóch ostrych bocznych światłach plus górę dającą tylko półcień (czyli powierzchniowe źródło światła). Redakcja to zmontowała zmieniając proporcję albo jak wolicie perspektywę. Zapomniałem dodać, że w takich seriach zawsze zachowuję stałą odległość od planu tak aby grafik miał też prawdziwe relacje (a co z tym zrobi to już jego sprawa). Na końcu dorobiłem jeszcze wymagane szczegóły (starając się z grubsza trzymać charakter oświetlenia ale już nie dbając o kierunki). Projekt wyszedł tak.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/11/gallery_168102_613_1466735-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_1466735.jpg)
Podsumowując:
Widać, że jeśli 5 plecaków ma uciągnąć 3 strony w gazecie i nie ma tam miejsca na myślenie koncepcyjne (a tym sie ostatnio długo zajmowaliśmy) to na poziomie realizacyjnym trzeba niezwykle dokładnie przemyśleć co chcemy zrobić myśląc o każdym szczególe. Suma tych drobiazgów decyduje o efekcie. Wyglada to tak, że jeśli w wyniku jakiegoś ruchu polepszę zdjęcie o 5% to zaczynam myśleć co tam jeszcze zrobić. Po dwóch (np) godzinach i wykonaniu 20 kroczków mam zdjęcie o 100% lepsze. Pamiętacie to - pisałem już o "wyciskaniu" zdjęć.
Pozdro
Wiesiek
I ty się jeszcze pytasz czy chcemy to czytać?
No pewnie, że chcemy, bo przyjemnie się czyta i ogląda a wiedza jest bardzo dobra.
I ty się jeszcze pytasz czy chcemy to czytać?
No pewnie, że chcemy, bo przyjemnie się czyta i ogląda a wiedza jest bardzo dobra.
Taka reakcja zwrotna jest dla mnie cenna. Pomyślałem, że skoro spodobał się Wam taki temat o konturze (w sumie przecież drobiazg za to często występujący w zakładce "studio") to może wezmę kolejny taki drobiazg na tapetę. Będzie o odbiciu.
Jak doskonale wiecie przedmioty błyszczące (a szczególnie błyszczące i ciemne) dobrze odbijają otoczenie. Jeśli to są w dodatku jeszcze powierzchnie obłe (np walcowate) to zakres tego odbicia jest duży. To jest częsty problem w fotografii o nim był de'facto sąsiedni temat http://forum.nikoniarze.pl/showthread.php?t=276116. Ponieważ nie jest łatwe osiągnięcie dobrego wyniku to bardzo często fotografowie za dobrą monetę przyjmują to co "musi" wyjść. Popatrzcie na pierwszy link z tego postu http://forum.nikoniarze.pl/showthread.php?t=276116&p=3755275&viewfull=1#post3755275 . Od razu powiem, że nie jest to krytyka takiego rozwiązania - w zasadzie wszyscy się do niego przyzwyczailiśmy i w katalogu z pewnością może (choć nie musi) być. O ile w butelce podłużne "paski" światła jakoś mogę znieść to w okularach przeciwsłonecznych ordynarnych białych kwadratów nie trawię. Oczywiście nie ma problemu aby je sfotografować bez odblasków ale wtedy dla odmiany jakoś nie ma życia. Powstaje pytanie co tam dać? I kiedyś w mojej advertorialowej robocie stanąłem przed takim problemem. Założenie było takie, że nie będzie to nic oczywistego - ani kwadraty, ani koła. Jako modyfikator światła wykorzystałem płyty z poliwęglanu komorowego plus ekrany. Wykonałem po parę zdjęć dla każdej z trzech par. Cztery zdjęcia macie poniżej i możecie zobaczyć, że da się panować nad czymś takim i stopniowo dopracowywać efekt.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/11/gallery_168102_613_554202-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_554202.jpg)
A całość po zmontowaniu. Wyglądała tak
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/11/gallery_168102_613_360966-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_360966.jpg)
Ciekaw jestem czy ktoś kto to oglądał zajarzył, że jest to cokolwiek inne. I czy to miało to jakiekolwiek znaczenie...
Nieraz moja producentka mówiła mi:
- odpuść sobie, poza tobą nikt tego nie widzi, a i tak ci za to nie zapłacimy więcej...
- przecież nie robię zdjęć dla Was tylko dla siebie!
Pozdro
Wiesiek
Ale ewentualnie możecie napisać czy to było istotne
Taka reakcja zwrotna jest dla mnie cenna. Pomyślałem, że skoro spodobał się Wam taki temat o konturze (w sumie przecież drobiazg za to często występujący w zakładce "studio") to może wezmę kolejny taki drobiazg na tapetę. Będzie o odbiciu. To jeszcze kontynuując, czemu się podoba, bo to nie jest opis w stylu: mam aparat firmy x, użyłem też lampy firmy y i programu zzz. To jest opis właśnie takich niuansów typu odbicia, typu kontur, typu czemu plecak jest jednak podwieszony mimo, że wygląda jak by stał na podłożu, albo czemu zrobiłem takie a nie inne tło, bo wiem, że gdzieś tam grafik będzie płakał mniej przy ustawieniu layoutu.
To są niby drobiazgi jak sam piszesz, ale często to one "robią" zdjęcie.
A to, że czasami nikt nie pisze "dobre, dzięki, więcej" to się nie ma co przejmować, po prostu głupio tak co chwilę pisać, że jest ok. (Tym bardziej, że forumowy silnik nie dopuszcza mniej niż 8 liter w poście :D )
A to, że czasami nikt nie pisze "dobre, dzięki, więcej" to się nie ma co przejmować, po prostu głupio tak co chwilę pisać, że jest ok. (Tym bardziej, że forumowy silnik nie dopuszcza mniej niż 8 liter w poście :D )
Bardziej od "dzięksów" brakuje mi takich reakcji w którym kierunku iść. No bo jak piszę np 5-ty post o kulinariach i cisza, to zaczynam się zastanawiać interesuje to kogoś? Może zmienić temat i tak zresztą zrobiłem. Dwa ostatnie to była reakcja na to co działo się w wątkach obok. Ogólnie trochę to monolog a dialog/rozmowa zawsze jest ciekawsza. Ale dopuszczam myśl, że jednak jest w miarę OK. W najbliższym czasie będą znów dwa Zdzisie. Szczególnie, że z oboma były pewne problemy - cóż nie zawsze idzie idealnie po drodze. Ale podejrzewam, że niepucowany real będzie dla Was najciekawszy.
Cały ten wątek ma taką myśl, że myślenie, koncepcja, kompozycja a także różne drobiazgi estetyczne (które ja nazywam kulturą wykonawczą) są bardzo ważne. Stoję też w głębokim sprzeciwie do metody uprawiania zawodu fotografa na zasadzie kopiowania rozwiązań upowszechnianych w sieci. Pomijając, że przeważnie wykonawczo rzecz biorąc są one beznadziejne, to co gorsza dając szybką namiastkę wyniku hamują samorozwój. Więc tak wychowany fotograf jak zderzy się z rafą to rozpaczliwie będzie szukał pomocy z zewnątrz. Ale jak się okazuje nawet stosunkowo banalnych przypadków można nie znaleźć. Oczywiście inspiracji należy szukać bez przerwy, obserwować co robią inni ale bazą powinien być własny krytyczny osąd i umiejętność analizy.
Robiąc fotografię zawsze zadaję sobie pytanie co mógłbym zmienić, czy wycisnąłem z tematu maksimum, bardzo czuję swoje ograniczenia. Pomaga mi każda uwaga, czasem niepozorna dygresja może spowodować zmianę koncepcji. Znam swoją wartość (potwierdzoną nawet nagrodami) ale znam też prace zawodowych fotografów ze świata i czasem... im zazdroszczę (może kiedyś też o tym napiszę). Dlatego nie mam zamiaru robić tu za guru - po prostu dane mi było przebyć jakąś fotograficzną drogę. Mogło być lepiej, mogło gorzej, bo trochę szczęścia (i pracowitości) miałem. Zresztą nie mam zamiaru kończyć zabawy z fotografią, jak zawsze uważam, że najlepsze mam przed sobą.
Ale ten wątek może być równie mój jak i Wasz, spróbujcie z tego skorzystać.
Pozdro
Wiesiek
Carlos_lo
05-11-2016, 14:31
ty Wiesiu cierpliwie czekaj az u mnie sie uspokoi i dorwe sie do kompa, poki co mam mlyn i nie wiem za co sie chwycic jako pierwsze, wiec tak po lebkach wynotowuje sobie niejasnosci, pozniej zasypie gradem pytan, ze sie nie wykopiesz przez ruski rok, poki co - pisz;)
ty Wiesiu cierpliwie czekaj az u mnie sie uspokoi i dorwe sie do kompa, poki co mam mlyn i nie wiem za co sie chwycic jako pierwsze, wiec tak po lebkach wynotowuje sobie niejasnosci, pozniej zasypie gradem pytan, ze sie nie wykopiesz przez ruski rok, poki co - pisz;)
Strach się bać, czekam cierpliwie ;)
Dzisiaj będzie o tym, że czasem trzeba się troszkę pomęczyć a i tak nie jest się zadowolonym. Przeważnie zdarza się tak gdy jest mało czasu. Numer był zamykany w piątek, we wtorek usłyszałem, że w środę trzeba zrobić zdjęcie do reklamy szamponów. Następnego dnia dostałem koncepcję a stylistka przywiozła opakowania. Koncepcja jednak była oparta na negatywnym zestawieniu i razem uznaliśmy, że w klasycznej reklamie jest to po pierwsze ryzykowne, a po drugie jest mało prawdopodobne by klient się na to zgodził. Diagnoza była trafna bo tak też w dwie godziny później się stało - byliśmy w punkcie wyjścia. Uratowało mnie to od podwójnej roboty. Mógłbym teraz uznać, że niech redakcja sobie negocjuje i ustala następny projekt. Tyle tylko, że zarezerwowałem sobie czas, stylistka tak samo a robotę i tak trzeba będzie zrobić i w dodatku nie wiadomo na ile wykonalny i akceptowalny będzie ten kolejny projekt. Mając więc świadomość małej ilości czasu wzięliśmy sprawy w swoje ręce i zaproponowaliśmy skojarzenie tych szamponów z jedwabiem (nie trzeba tego jakoś specjalnie uzasadniać). Właściwie to była trzecia koncepcja, którą ad'hoc (ale nie w 30 sekund) przygotowaliśmy - dwie poprzednie klientka odrzuciła (wśród nich jedna była niezwykła - mam nadzieję, że kiedyś Wam będę mógł pokazać). Jedwab został zaakceptowany. Super! Ale po kolejnej godzinie okazało się, że... nie w klasycznym "rustykalnym" wykonaniu (gdzie widziałem jakieś bliżej nie sprecyzowane fale miękkości itd). Miało być "nowocześnie". O tej "drobnej modyfikacji" dowiedzieliśmy się jak już Donata pojechała po tkaniny (no bo czas pilił). Masz babo placek. Co tutaj nierustykalnego zrobisz z kawałków szmat. Kombinujemy i kombinujemy. Układy formalne (czyli kawałki tkaniny jak tło), jakieś "poduszki" (podobne do tego jak się daje specjalne prezenty). Nic nie wygląda dobrze. Wygląda za to na niezły kanał. Wreszcie wpadam na pomysł aby z tkanin upleść warkocz. Donacie pomysł się bardzo podoba, ja też uważam, że ma potencjał bo widać, że można to odnieść i do włosów w ogólności (jako fryzura) ale też nawet nawiązuje do pojedynczego. Konsultacja z Dyrektorem i klientką jest pozytywna. Czyli mamy! Dobieramy kolory tkanin tak aby reprezentowały te najczęściej występujące na głowie. Białe lekko podświetlone tło. Robię kompozycję i fotę. I jest. Naprawdę jestem zadowolony (szczególnie biorąc pod uwagę głębokość kanału w którym byliśmy) bo to jest moje autorskie skojarzenie, którego raczej dotąd nie było - lekkie wdzięczne, powinno dać też spore możliwości grafikowi. Wysyłam do klientki i słyszymy kategoryczne nie. Dobrze, że rozmawia Donata. Powodów odrzucenia nawet Wam nie podam bo do dzisiaj w to nie wierzę (klientka zobaczyła tam coś czego nikt inny nigdy nie zobaczy). Sam warkocz został klepnięty. Dostałem polecenie uporządkowania i zrobienia tego ortogonalnie. Co wykonałem przygotowując trzy warianty z których rekomendowaliśmy jeden. Odpowiedź sms - "idziemy w dobrym kierunku" wbiła mnie w podłogę bo do zamknięcia numeru zostało już parę godzin.
W jednym z wariantów butelki były sfotografowane oddzielnie i dalej to już grafik mieszał sobie po stronie. Nawet nie wiem co wyszło (może nawet strawnego)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/11/gallery_168102_613_2523021-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_2523021.jpg)
Jak widzicie w projekcie z prawej zostały poprzemieszczane elementy. Reszta to samo. Tylko z lekkiego pomysłu zrobiła się coś co kojarzy mi się z... wystawą Cepeli z lat 80-tych. To w kwestii jak bardzo czasem drobiazgi mogą zmienić odbiór całości. Mówię tu oczywiście o tym subiektywnym, bo rozumiem też oczywiście klientkę , która za to płaci a też chciałaby się czuć dobrze. Zawsze mówię klientom, że jestem krawcem co ma uszyć gajurek w którym to oni mają się czuć dobrze. Na szczęście przeważnie udaje się robić gajurki w których klienci dobrze się czują a ja też nie mam wątpliwości.
Pozdro
Wiesiek
Zdziś z latarkami
Zapowiedź tematu "latarkowego" zdecydowanie mnie zainteresowała. Raz, że jako fotograf i narciarz wysokogórski jestem tym sprzętem żywotnie zainteresowany. Dobra latarka z wąską szpilą pozwoliła mi parę zdjęć nocnych zrobić. Jeszcze ważniejsza dla mnie jest czołówka bo zdarzyły mi się już nocne zjazdy po lodowcu i wiem ile znaczy dobre światło w górach. Dlatego namiętnie oglądam i wypróbowuje ten sprzęt. Po drugie często są to piękne przedmioty i można to pokazać.
Szkic do projektu jaki dostałem wyglądał zonk tak.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/11/gallery_168102_613_976440-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_976440.jpg)
Po prostu latarki poukładane na tle. Jedna świeci. I mam dylemat - układ jest łatwy i szybki do zrobienia w zasadzie nie ma co kombinować. Ale robak drąży - wiem, że nie pokażę zbyt dobrze tych przedmiotów i to z dwóch powodów. Po pierwsze boczna (elewacyjna) perspektywa nigdy nie jest tak dobra jak ujęcia z ukosa. Tutaj w dodatku nie pokażę clou czyli odbłyśnika. Dodatkowo nie założę świateł konturowych tak aby dobrze wydobyć boczne powierzchnie, ich połysk i fakturę. Biorę tel dzwonię do Maćka (zastanawiając się ciągle, że jestem durny) i klaruję mu wątpliwości proponując alternatywny przestrzenny układ troszkę na zasadzie ciem (od ćmy) wokół świecącej latarni. Maciek, jak zawsze jest otwarty na propozycje, i
- możesz to zrobić jak uważasz
Uzgadniamy jeszcze tło - proponuję bardzo ciemny granat a może czarny
- może być granat
Zabieram się do roboty, Donata przywiozła wszystkie zabawki i dodatkowo pożyczyła kierownicę roweru. Budowa planu zgodnie z powiedzeniem powoli do przodu. Włączam światła latarek, dokładam światła boczne. Na czarnym tle wygląda kosmicznie. Donacie też się podoba.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/11/gallery_168102_613_2052418-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_2052418.jpg)
Wysyłam do akceptacji, czekamy czas jakiś ale ponieważ trzeba oddać kierownicę to ściągam plan. W dwie godziny później dostaję emaila
Dla mnie za ciemno, mówiliśmy o niebieskim, zlewa mi się to
M
i jeszcze
Wiesz, tu chodziło o odcięcie czerni od błękitu oraz zróżnicowanie w stosunku do poprzedniego miesiąca, butów
M
Kurczę, rzeczywiście coś mówiłem o granatowym (myśląc też o czerni), dałem ciała. Normalnie poprawka to byłoby sekund 5 ale ściągnąłem już misternie zmontowany plan. Trudno trzeba będzie to przerobić. Nie napisałem, że jest piątek a na pon obiecałem foty. Ponieważ na sobotę i niedzielę jadę na MTB w MTB Sudety (największy system tras w Polsce) to szybko trzeba znaleźć chętnego do pracy i przygotować mu komponenty. Wpierw jednak okładka - pozwoli to dokładnie dogadać się w kwestii koloru. Przygotowuję fotę w dwóch podwariantach.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/11/gallery_168102_613_302942-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_302942.jpg)
Maciek odpowiada - kolor jest OK. Teraz przygotowuję fotograficzną tintę do podmianki w pierwszej focie, jeszcze dodatkowe zdjęcie z tą środkową lampą (bo klosz z przezroczystościami), wrzucić to na dropboxa i myślami jestem już na rowerze.
Pozdro
Wiesiek
A w gazecie jest tak
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/11/gallery_168102_613_1264499-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_1264499.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/11/gallery_168102_613_18819-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_18819.jpg)
Spieszyłem się pisząc ostatni temat i zapomniałem o dwóch sprawach dotyczących koncepcji, które brałem pod uwagę.
Jak już doszło do tego, że miało pojawić się tło (czyli nie czarny) to zauważyłem, że można byłoby to zrobić w silnym, centralnym kręgu sugerujących reflektor z tyłu. To rozwiązanie kusiło i gdybym nie musiał tego przerabiać na komputerze to sprawdziłbym to na planie. Prześwietlony krąg dałby silne rozmycia brzegów przedmiotów. Sporym problemem byłyby te dwie lampy campingowe w centrum i w tym układzie szanse na to, że byłaby to udana fota byłyby chyba typu 1/3. Można byłoby za to zmienić układ dając je na zewnątrz plus te żółte i to mogłoby wyjść. Pytanie czy taki, już mocno kreatywny układ, byłby równie udany pod względem projektowo-marketingowym? Ale sam pomysł aby źródła światła pokazać w snopie reflektora z pewnością w sferze koncepcyjnej jest kuszący.
Druga myśl była pokłosiem pierwszej bo przecież ten nieciekawy "elewacyjny" pierwszy układ też można zrobić na podświetlanej płycie (chyba jednak już równo). Powinno to dać całkiem dobrą plastykę choć pytanie czy kontury nie gubiłyby się, no i oczywiście też byłby poważny problem z campingówkami.
W każdym razie ten układ co go zrealizowałem na focie powyższej jest takim "bezpiecznym" i sztampowym rozwiązaniem troszkę z poprzednich epok fotografii a te dwa byłyby zdecydowanie nowocześniejsze. Pytanie czy lepszymi pozostanie chyba tylko w sferze domysłów.
Pozdro
Wiesiek
Od początku tego wątku mam taką lekką wątpliwość. Pokazuję fotografię saute (w sosie własnym) a przecież zawsze są składniki dodatkowe, które i smaku dodają a często też widoku. Pokazywanie tutaj zdjęć o tyle ma sens, że to jest "czysta praca fotografa" a to jest forum foto a nie projektowe. Z drugiej strony jest wielka pokusa aby swoją pracę pokazać we właściwym kontekście i oprawie. I tak widzę, że coraz bardziej mam ochotę na pokazywanie całości. Nie jest to też tak całkiem z d... bo jednak dopiero robiąc projekty widać, że pewne fotograficzne rozwiązania formalne są wygodne a inne nie. Ale o tym może spróbuję kiedyś. Na razie pokażę co gazeta zrobiła ze Zdzisia, którego już pokazywałem http://forum.nikoniarze.pl/showthread.php?t=274205&page=8&p=3761773&viewfull=1#post3761773
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/11/gallery_168102_613_1088109-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_1088109.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/11/gallery_168102_613_2137131-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_2137131.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/11/gallery_168102_613_3247462-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_3247462.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/11/gallery_168102_613_2737329-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_2737329.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/11/gallery_168102_613_15011-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_15011.jpg)
Fotograf to ma klawe życie
Taki koleś sobie wygodnie siedzi w studio projekt mu pod nos podsuną, nazwożą gadżetów, wypucują gdy trzeba, wypowiedzą się co do realizacji, pokażą co poprawić. Na końcu tylko pierś wypnie i dumnie pokaże swoje nazwisko, które nie wiedzieć czemu jest zawsze pierwsze a często jedyne. I co tu ukrywać zgarnia przeważnie najwięcej kasy...
A tak trochę poważniej, to co widać, to wypadkowa pracy wielu osób i tu muszę wyraźniej wspomnieć o moich advertorialowych partnerach. Dyrektorem Artystycznym był i jest Maciek Glinka, stylizacją i produkcją sesji zajmowały się Agnieszka Czuma, Agnieszka Herbst, Mila Stojanowska i Donata Kaufhold, gdzieś w tle jest szefowa czyli Aneta Martynow i zespoły redakcyjne (pracuję dla Men's Health, Women's Health, Runner's, sporadycznie dla Auto Motor Sport). Jeśli nie mam czasu albo umiejętności to zdjęcia obrabiali mi Marcin Kisiecki, Krzysztof Wronikowski, Andrzej Siejeński, TOP67. Przy budowie trudnych planów pomaga mi Bogumił Nowicki. Kolejnych parę osób konsultuje mi foty, mówiąc co o tym sądzą.
Mimo narzekania (w tym i mojego) na deprecjację zawodu fotografa, to na tle innych zawodów artystycznych, mamy bardzo dobrze - bo jednak jest spore zapotrzebowanie i jest to towar konieczny a nie luksusowy.
Aby jednak oddać sprawiedliwości to jednak koniec końców to fotograf odpowiada za wynik. Wychodzi źle (nawet gdy inni dali ciała) winien fotograf. I to jest proste, liczą się tylko foty.
Pozdro
Wiesiek
Carlos_lo
10-11-2016, 17:08
mam nadzieje, ze ta lista plac nie zamknales watku;) chyba przerobie tego pdfa bo ciemne tlo jest zle ;) zle sie czyta
mam nadzieje, ze ta lista plac nie zamknales watku;) chyba przerobie tego pdfa bo ciemne tlo jest zle ;) zle sie czyta
Wątek dopiero się rozpoczyna ;) z przerażeniem stwierdziłem, że jest jeszcze multum tematów - nie wiem w co ręce włożyć. Może za pół roku uda się skończyć...
Teraz wrzucę jeszcze jeden mniejszy temat związany ze światłem a później będzie bardzo ciekawie - o tworzeniu serii.
Zdecydowanie białe tło byłoby właściwsze - popatrz zresztą na te projekty powyżej, a co do listy płac to zobacz, że na tych projektach powyżej zapomnieli mnie dopisać (na szczęście o fakturze nie zapomnieli).
pozdro
Wiesiek
Też mam nadzieję, że lista płac to dopiero napisy początkowe a nie końcowe serialu ;-)
I fajnie też zobaczyć jak to później wygląda "na gotowo"
Rzecz będzie o paru sprawach
Z tematem latarkowym skojarzyły mi się takie już chyba mocno leciwe zdjęcia. Rzecz była o zdrowych nawykach gdzie sport (czyli ruch) oraz dobre odżywianie (w tym też pamiętanie o witaminach) było warte artykułu.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/11/gallery_168102_613_57423-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_57423.jpg)
Przyjrzyjmy się tej realizacji na płaszczyźnie koncepcyjnej, realizacyjnej i wykonawczej.
Na płaszczyźnie koncepcyjnej zagrało tutaj skojarzenie świeci się = dobre. To rzeczywiście jest dość fascynujące gdy zdamy sobie sprawę jak pozytywnie działają na nas źródła światła. Owszem pożar jest groźny, choć hipnotyczny, rozgrzany czerwony gwóźdź ostrzega przed dotykaniem. Ale coś co świeci widzialnie jest fascynujące. Zauważyli to zresztą filmowcy i ulubionym chwytem jest nadanie nieznanemu niebezpieczeństwu właśnie efektu olśniewającej jasności. Z reguły połączone jest to z wielką zmiennością i dynamiką procesów emisyjnych. Tutaj mamy światło w jego spokojnej postaci i jak sądzę w bardzo prosty sposób przenosimy pozytywne skojarzenia na dziedziny które reprezentują artefakty.
Teraz płaszczyzna "budowy obrazu". Tutaj jest bardzo poważny problem. O ile w realnym świecie najczęściej kontrast sceny sięga, powiedzmy, 1:256/512 to gdy mamy w polu widzenia ostre bezpośrednie światło to pewnie 1:10 000 będzie na dzień dobry. Czyli bardzo dużo. W moim przypadku gdzie podstawowym nośnikiem jest "gazetowy" CMYK (dlatego używam w opisach % nasycenia kolorów a nie współrzędnych RGB jak robi to wielu z Was) mam do dyspozycji jedynie 1:40. Taka jest faktyczna różnica między białym niezadrukowanym papierem a tym miejscem gdzie jest czarna farba (w praktyce 280% w podkolorach). Powstaje pytanie jak tworzyć obrazy dające wrażenie tego kontrastu 1:10 000 (na wejściu) mając 1:40 (na wyjściu). I oczywiście nie ma tu innej metody jak przesunąć światła do czystego białego papieru ograniczając powierzchnię takich miejsc do stosunkowo małego obszaru. Reszta mogłaby być czarna ale z reguły coś tam trzeba pokazać - w końcu to projekt. Kontrast jakościowy (1 :10 000) jest więc de facto zastąpiony kontrastem "ilościowym" reprezentowanym przez stosunki powierzchni. W wysiłku budowy wiarygodnego przekazu wspomaga nas też fizjologiczne zjawisko kontrastu równoczesnego i to na dwóch płaszczyznach zarówno jasności (czyli ciemne tło wydobywa jasny środek) ale też i kontrastu barwnego. Warto tutaj pamiętać aby zderzać w miarę możliwości barwy dopełniające (w przypadku foty z kiwi tak jest).
Trzecia płaszczyzna z której możemy popatrzeć na tę realizację to wykonawstwo. W pierwszej focie włożyłem oczywiście lampę do buta ale nie było to wystarczające (bo przecież skóra praktycznie nie przepuszcza światła). Zauważcie więc, że sam przedmiot został silnie doświetlony z zewnątrz. Wydaje mi się, że były to trzy bardzo nisko ustawione reflektory tak aby nie oświetliły tła. Teraz zrobiłbym to w powietrzu i byłoby to chyba nawet łatwiejsze.
W drugim zdjęciu z jakiś zupełnie tajemniczych powodów zdecydowałem się na to tylno-górne światło co daje cień. Patrząc z punktu "budowy obrazu" jest ono nawet zbędne. Być może były to względy kompozycyjne (więcej koloru w obrazie) albo coś związane z wewnętrznymi odbiciami w miseczce. Albo coś innego - nie potrafię jednoznacznie odpowiedzieć co mi wtedy przyświecało ;)
Pozdro
Wiesiek
Znów nie daliście się sprowokować do pytań mimo niewątpliwej podpuchy ;)
Postanowiłem kontynuować temat
http://forum.nikoniarze.pl/showthread.php?t=274205&page=4&p=3754532&viewfull=1#post3754532
Większa wypowiedź fotograficzna - Polar 2
Tam zagadnienie dotyczyło budowy charakterystycznego, "własnego", języka wykorzystywanego w szeroko pojętej komunikacji. To była taka, dość ambitna, próba stworzenia "autorskiego" kodu wizualnego. Znacznie częściej trzeba stworzyć pewną spójną zamkniętą ale mniejszą całość. Mam na myśli wystawę, prezentację albo... kalendarz. Takie mniejsze tematy dają oczywiście dużo więcej swobody jak tworzenie bardziej uniwersalnego języka. Na początek pierwsze dwie strony. A później parę słów.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/11/gallery_168102_613_521380-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_521380.jpg)
Na pierwszy dużym kalendarzu Polaru znalazły się oczywiście te semiotyczne projekty z postu #40. Nie da się ukryć, że niewątpliwy sukces całej tej linii (a i kalendarza w szczególności) otworzył nam drogę do kolejnych działań w tym obszarze. Myśląc nad tym doszedłem do wniosku, że jest to myślowo bardzo bliskie advertorialu. Jedno i drugie lokuje się w sferze PR i jest taką trochę zawoalowaną działalnością marketingową. W tym drugim kalendarzu nie musiałem już oczywiście trzymać się "oficjalnej" komunikacji reklamowej a nawet z definicji powinien zaproponować coś innego.
Kompleks "baby"
Nie wiem jak jest teraz ale te blisko 20-25 lat temu najprostszą receptą na kalendarz to było dołożenie modelki, najlepiej z dużym biustem, do przedmiotu. Były więc kobiety z pilarkami, drabinami, pędzlami wiaderkami itd. I było to przeważnie żenujące. Miałem więc wielką ochotę na zmierzenie się z tym podejściem. Zastanówcie się sami - czy może być coś bardziej beznadziejnego od baby (wybaczcie na chwilę drogie czytelniczki ten dosadny termin) przy lodówce? Postanowiłem się z tym problemem "przespać" i opracować koncepcję w której można byłoby pokazać piękno kobiety i wyroby klienta. Tak aby była to sensowna całość a jednocześnie nie była to "baba" przy przedmiocie.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/11/gallery_168102_613_1018110-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_1018110.jpg)
Koncepcja wyjściowa
Wymyśliłem sobie, że obiekty Polaru staną się przedmiotami kultu. Czyli głazami, "ołtarzami", podestami, magicznymi kręgami czy cokołami. Miały stać się centrum obrzędów, miejscem ofiarowania czy bachanalii czy zgoła czci. Koncepcja została przyjęta i szefowa marketingu poprosiła o przygotowanie wstępnych projektów. Tak się stało i... usłyszałem:
- panie Wieśku niech pan robi co chce ale nasze produkty mają być dobrze widoczne
Przyjąłem (absolutnie bez entuzjazmu) tą wytyczną. Zrobiliśmy kolejne sesje a ich wynik właśnie oglądacie.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/11/gallery_168102_613_2050726-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_2050726.jpg)
Lekki kac powykonawczy
Długo, bardzo długo, miałem kaca, że wykastrowałem swoją koncepcję. Pytałem się sam siebie czy nie należałoby zatrzymać się w pół drogi szukać kompromisu, naciągać klienta. A tak zamiast niedookreślonych obelisków, dopiero w drugim, trzecim oglądaniu identyfikowanych, zrobiło się to trochę łopatologiczne. Na pocieszenie: znów były nagrody, słowa uznania. Dyrektor dołożył kolejne kopie statuetek (za drobne 4000 zł/szt) w swoim gabinecie. Czyli dało to dobrą pozycję na następne lata. I z tego punktu widzenia spełniło zadanie.
Teraz dalej. Klient wybrał 12 produktów. Na poziomie realizacyjnym zależało mi aby pomysły się nie powtarzały i były intrygujące. Od strony artystycznej nie mam sobie nic do zarzucenia. Realizacja w moim odczuciu była wysmakowana. I wizualizm i kultura wykonawcza przysłoniły tą, troszkę już zbyt dosłowną, koncepcję.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/11/gallery_168102_613_1105834-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_1105834.jpg)
Po kolei
Jak widać na całość można czy tam trzeba spojrzeć z paru poziomów. Będę się upierał, że koncepcja to zawsze jest rzecz najważniejsza. Dobry pomysł, idea są w stanie uciągnąć całość, nawet gdy fotografie nie są jakieś nadzwyczajne. Na drugim poziomie jest zestawienie poszczególnych prac. Najprościej jest położyć obok siebie wykonane (wcześniej zaplanowane zdjęcia). Z jednej strony powinny być "podobne" ale jednocześnie w żadnym wypadku nie powinny się powtarzać. W tym konkretnym wypadku nawet jeśli mieliśmy dwa pomnikowe, to jeden był z odsłonięcia i na stojąco a drugi dość abstrakcyjną rzeźbą na zróżnicowanym cokole. Podobnie, dwa zdjęcia z sylwetkami stojącymi, raz są tyłem a drugi w klasycznym ciągu architektonicznym. Najbardziej zbliżone są te Świętowitowe ujęcia: stojące i klęczące. Dlatego "odsunąłem" je od siebie walorowo a i też "odległościowo". To 12 zupełnie różnych fot, połączonych logo klienta no i oczywiście jedną modelką. Z tych projektów możemy ułożyć ciąg czyli następstwo. Trzeba mieć świadomość, że będą oglądane po sobie (a nie tak jak tutaj parami). I należy to wykorzystać tak aby po jednym projekcie utrzymać uwagę w drugim. W kalendarzu musicie mieć świadomość, że takie oglądanie jest tylko na początku - ale ten moment jest bardzo ważny. Jest oczywiście jeszcze drugi aspekt - zawsze zadaję sobie pytanie czy dana ilustracja wytrzyma miesiąc na ścianie. Schodząc niżej mamy już wykonawstwo. Tutaj zależało mi na tym aby dominowały rejestry czarne i bardzo jasne, wręcz białe.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/11/gallery_168102_613_2344731-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_2344731.jpg)
Na następnym poziomie jest forma podania. Tutaj także nie powinno być kompromisów, mały (zbyt mały format), nędzny papier czy kiepski projekt to powiedziałbym częste, zbyt częste grzechy. To naprawdę może boleć gdy z takiego powodu robotę biorą diabli. Lepiej jest nie wydać w ogóle jak zepsuć efekt z takiego powodu. W naszym przypadku nic takiego nie miało miejsca, był bardzo dobry projekt typografii wrocławskiej artystki Julity Gielzak. Ale prawdziwą perełką był druk. Użyliśmy farby czarnej, niebieskiej, srebrnej i żółtej (tylko w typo). Światła drukowane srebrnym wyglądały fantastycznie, podobnie partia cieni pogłębione niebieskim.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/11/gallery_168102_613_1027243-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_1027243.jpg)
Teraz lista płac. Przy kalendarzu pracowaliśmy w trójkę, czyli oprócz mnie Tomek Zieliński i Piotrek Gielec. Nazwiska modelki niestety nie pamiętam. Projekt graficzny Julita Gielzak, opracowanie komputerowe Tomek Piotrowski. Na zakończenie jeszcze okładka - czy coś Wam się skojarzyło?
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/11/gallery_168102_613_850138-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_850138.jpg)
Pozdro
Wiesiek
Carlos_lo
14-11-2016, 08:42
Polar potrafi;)
Kojocisko
14-11-2016, 13:07
Skojarzenie z jednym z odcinków Bonda.
Skojarzenie z jednym z odcinków Bonda.
Czy ten odcinek był przed 1998?
bo jak nie to znaczy, że ściągnęli od nas!
Pozdro
Wiesiek
Carlos_lo
17-11-2016, 00:01
no tymi krawedziami to mi po raz kolejny zaimponowales, pomysly masz Pan, i niech holywoodcy czarodziej sie ucza;)
Kojocisko
17-11-2016, 01:05
Czy ten odcinek był przed 1998?
bo jak nie to znaczy, że ściągnęli od nas!
GoldenEye 1995 - https://youtu.be/mSvuHSqqGSw?t=87
Miałem teraz zaplanowane, że napiszę o kolejnym kalendarzu Polaru. Ponieważ jednak był to chyba najbardziej odjechany koncepcyjnie projekt jaki w życiu zrobiłem, a brakuje mi czasu aby tym się solidnie zająć, to na szybko zamieszczę dwa obrazki nawiązujące do przedostatniego tematu. Zobaczcie ile można jeszcze zrobić z wyjściowym materiałem (fota butelki też jest moja)...
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/11/gallery_168102_613_2637830-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_2637830.jpg)
Dopiero teraz, z pewnym zaskoczeniem widzę, że redakcja wykorzystała inne alternatywne zdjęcie buta. Mam wrażenie, że tamte też gdzieś widziałem (w druku).
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/11/gallery_168102_613_324265-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_324265.jpg)
Pozdro
Wiesiek
Po pierwszym - semiotycznym i drugim - aktowym przyszła pora na trzecie podejście. Wymyśliłem sobie...
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/11/med_gallery_168102_613_49807-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/med_gallery_168102_613_49807.jpg)
W skrócie Polart. Czyli nie istniejącą galerię z nieistniejącymi dziełami sztuki. Oczywiście te nieistniejące prace w jakiś sposób miały nawiązywać do istniejącej listy produkcyjnej. Zapomniałem dodać, że autorzy podpisani pod pracami też byli nieistniejący i też mieli nawiązywać. Już okładka była odlotowa. Wystąpił na niej Tomek Zieliński - szef mojego studia foto - prezentując podbite oczko. W komplecie z okładką macie 14 stronę z notkami autorskimi nieżyjących artystów.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/11/gallery_168102_613_2264870-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_2264870.jpg)
Pierwsza praca Zam Schaffa nawiązuje do takich typowych chwytów surrealistycznych, jakieś szuflady (z zamrażarki szafkowej), naleśniki wstawione w renesansowy krajobraz. To jest klasyczna fotografia troszkę tylko retuszowana. Rzeźba została wstawiona w patio Muzeum Narodowego we Wro, naleśniki były położone na metalowych prętach z małą podstawą i te elementy zostały usunięte. Kolor pomieszczenia to naturalny dzienny a rzeźbę oświetliłem reflektorami żarowymi. Druga praca z nurtu Optical Art, autorem był Mike Rofaley i nosiła one oznaczenie KM 235G.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/11/gallery_168102_613_930686-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_930686.jpg)
Trzeci praca miała taki komentarz: "Pol Arow to jeden z czołowych twórcą dadaizmu. Prezentowany kolaż powstał w 1918 roku i pochodzi z cyklu "panna młoda rozbierana przez kawalerów". Seria ta pokazuje maszyny lub ich fragmenty. (...) nie ma pewności do czego służyła ta maszyna polaryzująca. Czwarta (fotografia), dla mnie najbardziej udana z całego kalendarza, namalowana przez Jacksona Pollara (dla nie wtajemniczonych nawiązuje do Jacksona Pollocka). Pomijając, oczywiste nawiązanie do ekspresjonizmu niegeometrycznego, zwróćcie uwagę na znikającą przestrzenność tej pracy. Wystarczy przesłonić prawy bok i mamy płaski obraz i na odwrót robiąc to z lewej przestrzeń powraca.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/11/gallery_168102_613_11599846-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_11599846.jpg)
Szósta była praca anonimowego twórcy z okresu ZM-Realizmu (1949-56) tytuł "Kadet i pomoc kuchenna". Było to znów rodzinne zdjęcie - Krzysiek (kierownik studia DTP) i Aneta (szefowa działu marketingu) zostali bohaterami tej pracy o raczej oczywistych inspiracjach. Obok jest praca konceptualna Lo Cesty (nie będę to przytaczał manifestu). Zwróćcie uwagę, że kalendarium jest tutaj składnikiem dzieła.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/11/gallery_168102_613_1870384-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_1870384.jpg)
Kolejny był Pablo Piekacco. I nie ma pytań o co chodziło w kubizmie. Obok Witrynacy (też z "rodziny") a tekst mówił o ekstrawaganckich zachowaniach artysty.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/11/gallery_168102_613_770187-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_770187.jpg)
Po lewej było tak: "AGD-ART to nurt niezwykle popularny w latach 60-tych. Odwoływał się do codziennego otoczenia człowieka epoki konsumpcji i posługiwał się językiem kultury masowej. W Polsce był długo popularny i jeszcze w latach 70-tych można było spotkać galerie z charakterystycznym szyldem ART AGD. Prezentowana Praca Pola Richtensteina Powstała z przerysowania i powiększenia fragmentu komiksu "Romans w pralni" i pochodzi z 5 lutego 1963 roku.". Po prawej był o-kapizm czyli nurt konstruktywizmu.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/11/gallery_168102_613_242993-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_242993.jpg)
Kolejny był supralkatyzm. - Kazimierz Milewicz. Proponuję tutaj zajrzeć do Wiki pod pojęcie suprematyzmu i Kazimierza Malewicza. Zakończyła to fotograficzna lista płac gdzie zrobiliśmy sobie rodzinne zdjęcie z eventu Jana Chłodziarko. Tutaj nie muszę przepisywać tekstu bo możecie sami sobie przeczytać notkę prasową. Dodam tylko, że było to dzieło z okresu po-land-artu. Na samej focie są ludzie z naszej agencji. Za kamerą oczywiście znany dokumentalista Wujot. Przy realizacji w grafikach i projektach udzielały się Beata Koleśnik, Julita Gielzak, w fotografiach wspomniany Tomasz Zieliński, Piotrek Gielec.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/11/gallery_168102_613_2244666-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_2244666.jpg)
To najbardziej odjechany większy komercyjny projekt jaki zrobiłem. Tym razem nie było za to nagród ;) . Jak rozmawiałem z jurorami to w paru przypadkach mieli zastrzeżenia do poszczególnych prac. Dało mi to asumpt do przemyśleń i wniosków wśród których był i ten żeby nie opuszczać obszaru gdzie jestem w miarę mocny (czyli foto).
W zasadzie ten kalendarz wybiega poza zakres tego wątku ale ponieważ czeka Was jeszcze kilka (no dokładnie to trzy) kolejnych odsłon Polaru, a tamte z absolutną pewnością siedzą w temacie, to logiczne było zaprezentowanie całego "cyklu".
Pozdro
Wiesiek
Carlos_lo
19-11-2016, 18:33
dobre to pane...
Następny kalendarz miał być na 2000 rok. Okrągła liczba i sporo rozważań na temat drugiego i trzeciego milenium tworzyły bardzo korzystne otoczenie dla wszelkiej maści kalendarzy. Postanowiłem, że tym razem "zawalczę" o palmę pierwszeństwa (to w sumie nic nowego). Widać też było, że stopniowo mogłem odchodzić od produktów bo miałem coraz więcej swobody w działaniu. Pozostało tylko zabrać się za koncepcję. Myśląc w kategoriach mileniów, cywilizacji i kultury i mając gdzieś w tle mojego klienta skonstatowałem, że ortogonalność to jakaś tak bardzo cywilizacyjna cecha. Albo mniej elegancko mówiąc - wszędzie prostopadłościany czyli pudła. I pomyślałem, że następna opowieść będzie o "dzieciach Kartezjusza" i ich dążeniu do porządku. Postanowiłem sobie, że ukłonem w stronę Polaru będą tylko delikatne cytaty. W końcu myśląc kategoriami cywilizacyjnymi i historią rozwoju ludzkości nie można zbytnio koncentrować się na pojedynczym XX wiecznym producencie.
Na początek okładka i lista płac. Tutaj było nic i wszystko. Sama stopka - dla mnie rewelacja.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/11/gallery_168102_613_200225-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_200225.jpg)
W środku coś jednak trzeba było zrobić. Na początek zarysowaliśmy żywioły. To dość "uczciwa" fotografia. Lód to była zamrożona bryła, coś tam poprzenosiliśmy z sąsiednich ścianek ale ogólnie fota, podobnie z ogniem. Zapalony szkielet i otwarty ogień został zderzony z rozgrzanymi palnikami (montaż).
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/11/gallery_168102_613_726810-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_726810.jpg)
Na trzeciej i czwartej stronie było budownictwo kamień i układy linowe. Do lewego zdjęcia trzeba było przywieźć kilkaset kilo kamieni brukowych. Zwiane przez wiatr zdjęcie okapu było kontrapunktem. Cytat w czwartej pracy nie był już tak udany - odbyło się to "po formie". Jak widzicie to już klasyczne roboty studyjne polegające na przygotowaniu aranżacji plus światło.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/11/gallery_168102_613_2029726-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_2029726.jpg)
Kolejne kartki opowiedziały o epoce stali i papieru.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/11/gallery_168102_613_1948216-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_1948216.jpg)
O ile praca z papierem nie wymaga dopowiedzeń bo wszystko widać to bardzo ciekawie została zrobiona ta z bębnem. Otóż bęben (znacznych rozmiarów) został zawieszony za prostopadłościanem - relacja wielkości wynikała z perspektywy. W postprodukcji wystarczyło zastąpić kawałek kątownika odpowiednim fragmentem bębna. A to było bardzo łatwe do zrobienia - druga fota powstała po ściągnięciu z planu prostopadłościanu. Po wgraniu na warstwy 20 s i po robocie. Jako tło zagrały drzwi do mojego ówczesnego studia. W kwestii cytatów jak widzicie było tu bardzo dyskretnie.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/11/med_gallery_168102_613_230090-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/med_gallery_168102_613_230090.jpg)
Następna była opowieść o drewnie i pewnej ażurowości tego materiału. I była to po prostu makietka. Obok druga - epoka elektroniki. Cytat znajdziecie tu bezproblemowo. Pamiętam, że miałem jakiś spory problem z tłem. Piasku nie mogłem zastosować (dlaczego? zaraz to wyjdzie) więc zrobiłem coś mocno nieokreślonego a była to folia nrc potraktowana czarnym sprayem.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/11/gallery_168102_613_1872862-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_1872862.jpg)
Dziewiąta praca była wyzwaniem bo chodziło o wodę. Ale samą - czysty prostopadłościan z wody. Do tego jeszcze sobie wymyśliłem, że wszystko będzie na dnie jeziora czy tam morza. Na koniec kropla wpadająca do wody i... odbicie fragmentu pralki w tafli (dla spostrzegawczych). Sporo tego! Problemy były na różnym poziomie. Aby uzyskać wrażenie samej wody wystarczyło na komputerze usunąć ścianki "akwarium". Teraz światło, tutaj nie pamiętam, którą drogą poszliśmy bo mogła to być jakaś powierzchnia od której odbiliśmy światło, ale też możliwe, że było to płaskie akwarium przez które świecił reflektor. I raczej było to drugie. Odbicie - chyba po prostu postawiona pralka. Krople to już błahostka. Wodzie towarzyszyło światło - filozofii tu nie ma. Warto tylko zauważyć, że obrysowywana była lodówka. Zasłonięta linia została dorobiona po ściągnięciu lodówki z planu.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/11/gallery_168102_613_269880-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_269880.jpg)
Przedostatnia praca to był obszar sztuki i jest to po prostu obiekt wykonany na zamówienie. Zamykało to trochę abstrakcyjne dowiązanie do obszaru teatralno-filmowo-fotograficznego bo tematem było stanie w świetle reflektorów. Z jednego szkieletu powstały trzy różne punkty widzenia i plątanina linii (w środku jeszcze smakowity cytacik). Prostopadłościan rozmnożył się w nieoczekiwane formy i było to fajnym zakończeniem tej ortogonalnej podróży przez wieki.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/11/gallery_168102_613_653221-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_653221.jpg)
Nad kalendarzem pracowało całe moje ówczesne studio czyli Piotr Gielec, Łukasz Rajchert, Tomasz Zieliński. Projekt graficzny Katarzyna Chir, opracowanie komputerowe Tomasz Piotrowski (TOP67), Michał Rycerz, Tomasz Skrzekut, rzeźba J. Bokrzycki.
I jeszcze. Kolorystyka zdjęć odbiega od właściwej - miałem je zapisane jako CMYK (i tak są wyświetlane) po konwersji na RGB nic się nie zmieniło - nie chciało mi się dochodzić o co chodzi i puściłem je tak.
Pozdro
Wiesiek
No i jeszcze bym zapomniał - znów był to najlepszy polski kalendarz (oczywiście w opinii 6 panów co tworzyli jury). Jak z nimi gadałem to mówili, że już po pierwszej kartce widzieli, że to profesjonalny, bardzo mocny produkt. Miłe. Zapomniałem też Wam powiedzieć, że fota z dziewczyną wciąganą przez okap (ta z drugiego kalendarza) została ogłoszona za najlepszą przetwarzaną komputerowo fotografię reklamową 1998 r na bardzo wtedy szumnej branżowej imprezie w Krakowie (przyznającej tytuły Tytanów ;)
Carlos_lo
24-11-2016, 23:40
tyle tylko powiem, ze mozg mi siada od wrazen, troche jakbym ogladal nowoczesne filmy petera grenewaya, ale to juz inna historia, o ktorej kiedys pogadamy jak tylko skoncze zupe...
To był nasz piąty Polarowski kalendarz. Jak prześledzicie dotychczasową drogę to było to stopniowe zrywanie z dyktatem przedmiotu. Z roku na rok mogłem sobie pozwolić na coraz "luźniejszą" koncepcję. Doszedłem wreszcie do czystego , nie obciążonego zbytnimi zobowiązaniami, punktu startu. Było to o tyle łatwe, że wspólnie z klientem postanowiliśmy wydać 2 kalendarze - produktowy i "artystyczny". W tym drugim miałem wolną rękę (choć koncepcję oczywiście musiałem przedstawić i wytłumaczyć). Postanowiłem jednak, że dalej będę gdzieś w tle głowy miał firmę produkującą miliony białych prostopadłościanów...
Po dłuższym procesie myślowym, zdecydowałem się na pociągnięcie dalej "białych pudełek". Tym razem jednak miałyby to być alegorie naszej kultury rozumianej w najbardziej szerokim kontekście. To zostało zderzone z gołym Homo Barbarus. Gołym i w sensie przenośni ale oczywiście dosłownie. Na płaszczyźnie idei byłoby to więc badanie związków jakie zajdą między tym "nagim" człowiekiem (rozumianym jako tabula rasa, instynkt) a tym wszystkim co, jak okowy, nas otacza. Biała forma jawi się więc jako rodzaj swoistego więzienia w którym zostaliśmy zamknięci. Na płaszczyźnie wizualnej były to akty czarnego mężczyzny. W jakimś sensie jest to powrót, repryza tego kalendarza z 1998. W zasadzie pomysł z podobnej bajki, w bezkompromisowym tym razem wykonaniu.
Na początek jak zawsze okładki, na ostatniej stronie daliśmy kalendarz na 2002 rok.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/11/gallery_168102_613_31208-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_31208.jpg)
Pierwszy obraz to było symboliczne więzienie w którym jesteśmy zamknięci. Dramat pełen wewnętrznego napięcia. Obok syzyfowa, znojna praca, taszczenie balastu (czyli nadbudowy) przygniatającego nas ponad siły.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/11/gallery_168102_613_1193918-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_1193918.jpg)
Trzecia praca to była próba okiełznięcia, zaczarowania tej formy. Całkiem udane wyjście ponad ograniczenia. Obok jest gorzej, choć jest szansa wyjścia.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/11/gallery_168102_613_824367-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_824367.jpg)
Temat wyjścia został dalej pociągnięty w lewej pracy. Znów powiało troszkę optymizmem. Jeśli w prawej coś Wam się kojarzy to prawidłowo. Sacrum to kolejny obszar "ciosający" naszego bohatera.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/11/gallery_168102_613_1169569-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_1169569.jpg)
Teraz dwie bardzo ważne (dla mnie) prace. Lewa to akceptacja, człowiek bez buntu. Ale do końca tego nie jestem pewien - może rozbije ramy? Bo skąd takie napięcie? Obok jest konflikt pozorny, coś co wygląda na coś innego. Bohater rozpaczliwie podtrzymuje białą formę. Rozpaczliwie bo jego wysiłek niczemu nie służy poza tworzeniem pozoru... Czy coś z doświadczeń Wam się kojarzy?
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/11/gallery_168102_613_1886532-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_1886532.jpg)
Poniżej mamy egzemplifikację męskiego pierwiastka. Z pewnością jest obszar gdzie chętnie byśmy wyskoczyli ponad krępujące nas wzorce. I ta napięta, cokolwiek falliczna praca jest hołdem jaki składam nam wszystkim prawdziwym facetom. I jest to moja ulubione zdjęcie.obok po raz któryś wyjście z ram, tym razem całkiem udane.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/11/gallery_168102_613_254803-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_254803.jpg)
Po lewej inna wersja więzienia z nieśmiałym wyjściem poza formę. Jakże to przypomina różne bunty - wysunąć choćby palec, nie zdając sobie jak bardzo jest to żałosne i smutne. Praca obok, końcowa, wymaga specjalnego komentarza - bezpośrednio nawiązuje do Myśliciela Rodina (choć nie jest kopią). I w jakimś sensie stoi całkowicie w opozycji do 12 pozostałych (ostatnia będzie później). Tamte w jakimś sensie pesymistyczne, ukazujące beznadziejność wysiłków pełne ruchu i usiłowań. Ostatnia spokojna, pełna zadumy to momenty gdy forma staje się wygodnym oparciem. Jest to zdecydowanie życzeniowa "programowo", optymistyczna praca gdy rozum pozwala opanować konstrukcje kulturowe. Teraz w te 16 lat później chyba bym takiego zamknięcia jednak nie dał... Reszta jest OK.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/11/gallery_168102_613_1216679-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_1216679.jpg)
Teraz chciałbym omówić kwestię relacji ideologia - forma. Jest raczej oczywiste, że tylko maleńka część odbiorców odczyta ten "kulturowo-artystyczny bełkot" jaki Wam zaserwowałem. Choć ku mojemu zdumieniu przekonałem się, że są takowi i choćby z tego powodu warto o tym poziomie pamiętać. Ale zakładam, że nawet po odcięciu nadbudowy ideologicznej pozostałe płaszczyzny odbioru prac powinny się bronić. Czyli dla tych 99% powinien być to po prostu dobry akt. I znów, z tych 99% połowa to faceci i część z nich nie jest zainteresowana oglądaniem tyłków innych facetów (szczególnie ciemnych tyłków). Dlatego od razu oświadczyłem - to kalendarz dla babek. I wszyscy to kupili.
Teraz poopowiadam o realizacji. Nie chciałem klasycznego ciemnoskórego modela - zależało mi na jakiejś mieszance tak aby było to uniwersalniejsze. Znalezienie takiego w Polsce nie było łatwe - wytropiła i ściągnęła go Magda Lewicka odpowiedzialna też za make-up. Bardzo pomogło też zaproszenie choreografa z Wrocławskiego Teatru Pantomimy - Zbyszka Szymczyka, który zmusił modela do ostrego galopu, pracując nad detalami o których nie miałem pojęcia. Projekt graficzny był Beaty Koleśnik, tradycyjnie na planie pracowało całe studio foto czyli TomeK Zieliński, Piotr Gielec i Łukasz Rajchert. Jakkolwiek to są niemontowane fotografie to w toku opracowania komputerowego tło zostało zdecydowanie rozjaśnione tak aby była silniejsza opozycja bieli i czerni. Nie pamiętam czy wyjściowym materiałem był slajd czy negatyw cz-b (bardzo prawdopodobne, że zrobiliśmy jedno i drugie). Formatu też nie pamiętam ale mogło to być 4"x5". Dekoracje były wykonane ze styroduru i pomalowane na biało. mimo lekkiego materiału to były całkiem ciężkie.
Jak, być może zarejestrowaliście, produkt był kwadratem. Format 70 x 70 cm naprawdę robił wrażenie. Szczególnie, że druk był dwoma odcieniami szarego (jasny i ciemny) i oczywiście czarny i pomarańczowy Pantone. Raster był niewidoczny, czerń głęboka a szczegóły w jasnych tonach idealnie oddane. Na polskie warunki to była awangarda bo nawet opracowanie krzywych do separacji to było nietuzinkowe zagadnienie.Resztkę, która została z arkusza drukarskiego wykorzystałem i zrobiłem taki "paskowy" kalendarz. Zamieniliśmy tam okładkę z pierwszą pracą i możecie w ten sposób zobaczyć tę 13 (tez troszkę falliczną) wcześniej sygnalizowaną pracę.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/11/gallery_168102_613_1140017-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_1140017.jpg)
Na konkursie nasz kalendarz poległ jury (też 6 osób) na czele z Szymonem Kobylińskim nagrodziło jakieś "nikifory", dla mnie maksymalnie tandetne. Po konkursie podeszło do mnie paru projektantów i usłyszałem, że gdyby zamienić podpisy z pokazywanym obok premierowo kalendarzem Pirelli (to zawsze towarzyszyło konkursowi) to nikt by się nie połapał. I prawdę powiedziawszy też miałem takie przekonanie. Teraz po latach na to patrzę i pytam się - jak to w tym kraju mogło się udać???
Pozdro
Wiesiek
Carlos_lo
26-11-2016, 08:51
w sumie malo osob tu sie udziela, sporo czyta, postawiles wysoko poprzeczke i pewnie nikt nie chce sie wyglupic klapiac jezorem bez pomyslunku; tak przeszlo mi przez mysl, po tym kalendarzu, czy nie moglbys zrobic zajawki kolejnego tematu, ale same foty - poczekac z 2-3 dni na aktywnosc paru osob - jak oni interpretuja i odbieraja obraz/przekaz, a pozniej na deser przedstawic swoja wersje; wyczytac mozna na forum, ze kazdy chce sie rozwijac, doskonalic i w takim watku ma swietna okazje i mozliwosc zapytac, wykazac co robi ze swoimi slomianymi checiami/zapalami; kolega Wiesiu nie gryzie z natury jak nie musi;) i bardzo sie cieszy na kazdy odzew nawet krytyki; no chyba, ze to ja teraz wyskakuje przed orkiestre i zaburzam zycie watku;)
dla kazdego autora/artysty wazny jest feedback, wiec pokarmy karma artystow bo to wroci jak to karma;) (nie wierze w karmy i inne takie gusla dla rozwiania watpliwosci); ale Wujotowi nalezy sie od zagladajacych do tego watku, nawet nie podziekowanie ale podzielenie sie wrazeniami i pytaniami, no chyba, ze wszystko jest jasne, milego weekendu, a ja wracam do obierania ziemniakow
Taki rodzaj fotografii nie leży w kręgu moich zainteresowań, mimo to zaglądnąłem tu kilka razy i jestem naprawdę pod wrażeniem. Dziękuję kolego Wujot za to że dzielisz się tak hojnie swoją wiedzą.
w sumie malo osob tu sie udziela, sporo czyta, postawiles wysoko poprzeczke i pewnie nikt nie chce sie wyglupic klapiac jezorem bez pomyslunku; tak przeszlo mi przez mysl, po tym kalendarzu, czy nie moglbys zrobic zajawki kolejnego tematu, ale same foty - poczekac z 2-3 dni na aktywnosc paru osob - jak oni interpretuja i odbieraja obraz/przekaz, a pozniej na deser przedstawic swoja wersje; wyczytac mozna na forum, ze kazdy chce sie rozwijac, doskonalic i w takim watku ma swietna okazje i mozliwosc zapytac, wykazac co robi ze swoimi slomianymi checiami/zapalami; kolega Wiesiu nie gryzie z natury jak nie musi;) i bardzo sie cieszy na kazdy odzew nawet krytyki; no chyba, ze to ja teraz wyskakuje przed orkiestre i zaburzam zycie watku;)
dla kazdego autora/artysty wazny jest feedback, wiec pokarmy karma artystow bo to wroci jak to karma;) (nie wierze w karmy i inne takie gusla dla rozwiania watpliwosci); ale Wujotowi nalezy sie od zagladajacych do tego watku, nawet nie podziekowanie ale podzielenie sie wrazeniami i pytaniami, no chyba, ze wszystko jest jasne, milego weekendu, a ja wracam do obierania ziemniakow
No to spróbujemy - pamiętaj, że jako wnioskodawca w przypadku braku feedbacku będziesz musiał coś naskrabać ;) . Ale wielkie dzięki za obecność, dialog, propozycje i etc. Zgodnie z sugestią wrzucę zajawkowe dwie foty i zadam pytania: ile tu fotografii a ile komputera (czyli jak zrobione)? Czy Wam się to widzi? I zaległe pytanie do poprzedniego kalendarza - czy kupujecie tą całą filozoficzną nadbudowę?
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/11/gallery_168102_613_1195240-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_1195240.jpg)
Pozdro
Wiesiek
Carlos_lo
30-11-2016, 11:40
ta... plomienne zorze, budza mnie ze snu... ;) wieczorem usiade do dokladniejszego przyjrzenia, poszukam inspiracji i oderwania od rzeczywistosci;)
Strasznie trudno zmusić Was do jakiejś aktywności :) :) :)
To może dlaczego zdjęcie z pralką sprawia wrażenie podwodnego? Górnolotnie pisząc - jaki zestaw środków został tam użyty?
pozdro
Wiesiek
Carlos_lo
01-12-2016, 14:56
nic na sile, ja od wczoraj nie siadlem do kompa, na malym ekranie ciezko o szczegoly, na pierwszy rzut oka tlo wklejane, i swiatelka kolorowe (zelowe, celofanowe? z wzorem), w srodku ala sabinka?
No to dorzucę w takim razie jeszcze dwa zdjęcia do spokojnej analizy
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/12/gallery_168102_613_142455-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_142455.jpg)
Pozdro
Wiesiek
Carlos_lo
03-12-2016, 00:23
swiatlo leje sie strumieniami, widze spoty, maski, nie wiem jak to policzyc, ile ich bylo, dosc silnie odbija material swiatlo, troche wyglada ja dodatki spotlight z PS, mialem podobny efekt przy fotografowaniu kominow, gdzie swiatlo 'dziwnie' sie zachowywalo, ale taki byl rodzaj farby czy tynku, jakby przepaly, pozwole sobie wrzucic dla zobrazowania:
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/12/komin-1.jpg
źródło (http://smooth.photography/gallery/komin.jpg)
widac, ze cegly maja w miare normalny kolor, za to kominy - sam juz nie wiem ;) dla utrudnienia dodam, ze nie mozna tego wyprowadzic w zaden normalny sposob ;) a zeby byly jeszcze smieszniej, z jakiego kata by sie nie robilo - efekt ten sam
Jak wrócę to napiszę więcej - pora zapomnieć już o Polarze i wrócić do advertorialu.
Pozdro
Wiesiek
Na początek zacznę według doskonale znanego Wam schematu.
Pomysł na kalendarz "produktowy" powstał prze 2000 rokiem kiedy zauważyliśmy, że rozjeżdżają się oczekiwania sieci sprzedaży i szeroko pojętego PR. Powstał wtedy pierwszy kalendarz prezentujący czysto katalogowo wybrane urządzenia AGD. Towarzyszyło temu kalendarium z "rodziną polarowską". Wyglądało to bardzo, bardzo zwyczajnie. W kolejnym roku zaproponowałem, żeby nawet w tej ograniczonej użytkowością formie zrobić coś troszkę ambitniejszego. Opracowałem zestaw środków do których należało:
- śmiałe operowanie kontrastami kolorystycznymi
- kreatywne światło
- wykorzystanie możliwości aparatu wielkoformatowego w zakresie kształtowania stref ostrości
- możliwość odejścia od kompozycji centralnej pod warunkiem pokazania jednak większości wyrobu
Oznaczało to ni mniej ni więcej jak wykorzystanie możliwości wizualnych jakie daje fotografia. Na realistyczny prostopadłościan został nałożony "filtr" (nie zrozumcie tego dosłownie) przyjętych środków. W tego typu realizacji podstawowa sprawa to wrażliwość i kultura wykonawcza. Bardzo łatwo jest zrobić kicz i w tym konkretnym wypadku był to "taniec na linie" bo granica jest płynna. Uważam, że moje ówczesne studio pod wodzą Tomka Zielińskiego (z udziałem Piotra Gielca i Łukasza Rajcherta) dobrze a momentami świetnie poradziło sobie z tym zadaniem. Ponieważ brałem udział tylko przy pierwszych zdjęciach a większość po prostu konsultowałem (Tomek przynosił polaroidy) to będę pisał o tym co po prostu widzę.
Zacznę od tego, że to "czyste" foty czyli nie było znaczącej postprodukcji. Na początek jednak jak zawsze okładka - grafika symbolizująca linie produkcyjne zakładu.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/12/gallery_168102_613_1135076-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_1135076.jpg)
Pierwsze zdjęcia widzieliście ale przytoczę je powtórnie aby były przy komentarzu. Praca z lewej to taka wariacja zimno-ciepła. Przemieszane strefy zimnego z ciepłym, jakieś fale. Dlaczego kolor został odwrócony??? Dalibóg nie pamiętam, może chodziło aby nie być już tak dosłownym? Może decydowały względy kompozycyjne (przyciągnięcie wzroku)? Realizacyjnie w takich zdjęciach ciekawe jest to, że nie ma najmniejszej potrzeby zakładania kolorowych foli na reflektory. Jest to co prawda najlepsze, ale wygodniej jest założyć filtr na obiektyw (np czerwony) dokonać ekspozycji wyłączyć ten komplet światła, zmienić filtr i włączyć drugi zestaw świateł i dokonać ekspozycji na tej samej klatce. I tak podejrzewam te foty były zrobione. Na prawym zdjęciu mamy "podwodny" efekt. Aby zaistniało takie skojarzenie wystarczyła ptasia perspektywa, fluktuacje świetlne na górnej powierzchni, morska tonacja w głębi i efekt oświetlonego iluminatora. Jak widzicie niezależnie od "wizualnego" charakteru pracy można znaleźć tutaj także "kreatywne" aspekty.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/11/gallery_168102_613_1195240-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_1195240.jpg)
Lewa praca jest już czysto formalna - psychodeliczne kolory dobrze kojarzą mi się co prawda z promieniowaniem mikrofalowym - ale to już chyba dość abstrakcyjne jest. Ale możecie pobawić się zagadnieniem co bym w tej pracy zmienił (zachowując sobie zasadniczo styl). Ja bym usunął plamę światła z bocznej ścianki robiąc ją granatową. Ale jak widać Tomkowi tak pasowało i tak jest. Praca z prawej powstała na wystawie sklepowej i dlatego daruję sobie jej opisywanie.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/12/gallery_168102_613_684499-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_684499.jpg)
Kompozycja obrazka z kuchenką oparta jest na czterech skośnych liniach tworzących zastanawiający rytm. Można mieć zastrzeżenia (poważne) do fluktuacji świetlnych na boku kuchenki i tych obok na tle. Lodówka obok jest bardzo fotograficzna i malarska zarazem. Nie wiem co mnie tak łapie za oko - zderzenie malarskich plam z niebieskim monolitem? Odbicia w szkle? Oglądam to i próbuję ciągle zrozumieć...
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/12/gallery_168102_613_1948783-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_1948783.jpg)
Praca z lewej zderza realistyczny (fotograficzny) kawałek przedmiotu z malarską resztą. Fotograf na jednej ścianie wykreował jakieś roślinne struktury a drugą ściankę po prostu ukrył. Okap został zawieszony, złapany w locie. Kolor nie jest tutaj nadany powierzchniowo, są fluktuację i widzę (jak sądzę) pracę pędzla świetlnego. O płaszczyznach ostrości i deformacjach się nie wypowiadam - jest jako jest. Po prostu
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/12/gallery_168102_613_1262038-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_1262038.jpg)
Kolejne prace są nierówne. Lewa - no cóż słabo. Zabrakło pomysłu (albo inaczej, gdzieś zniknął). Pewnie otwarcie drzwiczek było do wygrania - inny kolor i kąt i byłoby lepiej. Pamiętam, że "puściłem" tą fotę bo zdanie innych nie było już tak krytyczne. I w końcu coś zawsze bywa słabsze. Prawa fota znów zderza czytelny realizm z malarskością. Łuk zastosowany w zamknięciu z góry fantastycznie koreluje z dołem. Jedyne czego nie jestem pewien to koloru tej plamy. Pewnie poszukałbym czegoś innego.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/12/gallery_168102_613_580747-2.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_580747.jpg)
Dwóch ostatnich prac nie będę analizował - myślę, że idąc tropem dotychczasowych rozważań poradzicie sobie doskonale z tym zadaniem.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/12/gallery_168102_613_142455-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_142455.jpg)
Pozdro
Wiesiek
Carlos_lo
15-12-2016, 23:46
probuje to wszystko co piszesz ogarnac rozumem, ale widze, ze nie da sie;) blokada chyba jest w wyrazaniu emocji a przeciez mam swoje wewnetrzne przemyslenia;) chlapne z tego wszystkiego jakas abstrakcyjna plame, chociaz moj synek wytlumaczyl mi juz, ze abstrakcja to uproszczenie, bloody hell
probuje to wszystko co piszesz ogarnac rozumem, ale widze, ze nie da sie;) blokada chyba jest w wyrazaniu emocji a przeciez mam swoje wewnetrzne przemyslenia;) chlapne z tego wszystkiego jakas abstrakcyjna plame, chociaz moj synek wytlumaczyl mi juz, ze abstrakcja to uproszczenie, bloody hell
Miał być w zasadzie już koniec tego polarowskiego skręcenia ale Twój post sprowokował mnie do pociągnięcia rozważań o tym kiedy obraz jest interesujący. Od razu powiem, że o ile na poletku poszczególnych fotografii czuję się dość pewnie i mam to dość poukładane to teraz wejdę na teren który staram się od długiego czasu zrozumieć. Z umiarkowanym skutkiem. I być może "chlapnę z tego wszystkiego jakąś abstrakcyjna plamę" ;)
Skorzystam z paru "starych" bo sprzed 20 lat projektów. na początek takie zestawienie:
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/12/gallery_168102_613_112513-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_112513.jpg)
To dla mnie podstawowy podział - między " konceptualizmem" a wizualizmem. Miedzy myślą, pomysłem a ładnym obrazkiem. Jakoś od zawsze ceniłem to pierwsze i niezbyt to drugie. Oczywiście chcąc żyć z fotografii nie sposób nie umieć produkować ładnych obrazków. Ale zdecydowanie wolę produkować intrygujące pomysły jak dekoracje ścian. Z tego powodu ten kalendarz co go pokazałem jako ostatni traktowałem w kategoriach zgrabnego produkcyjniaka. Po latach stwierdzam, że na poziomie rzemiosła został bardzo zgrabnie zrobiony. A Waszą sprawą jest rozstrzygnięcie czy to "usprawiedliwia" fakt powstania tej produkcji (pomijając, że wystarczającym usprawiedliwieniem jest fakt zapłacenia faktury). Projekt z lewej jest oczywiście dobry tylko wtedy gdy odczyta się ten wywalony przez pralkę jęzor (z gorącym żelazkiem - w domyśle).
Czasem ta koncepcja nie musi być tak dokładnie "wyjaśnialna". popatrzcie na tę serię stojaków.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/12/gallery_168102_613_371955-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_371955.jpg)
Łączy je (poza constansem projektowym) zestawienie produktów z warzywami. O ile w rzodkiewkach intryguje zestawienie puste-pełne to "zielone móżdzki marsjan" (bo tak to przedstawiłem klientowi) na półkach lodówki już nie są tak oczywiste. Z innej bajki jest kapusta imitująca pranie. O co chodzi - do końca nie wiem - ale drażni.
Łatwo wyjaśnić za to kolejny projekt. To moja ulubiona technika. kodowanie znaczeń na różnych poziomach. Przypomina to wkładanie fiszek bibliotecznych do różnych szufladek naszego mózgu. Tutaj kluczem było pojęcie "linia".
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/12/gallery_168102_613_893159-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_893159.jpg)
Na poziomie semantycznym mamy tu nową linię produkcyjną (duże wydarzenie dla fabryki) oraz związane z tym nowe możliwości designerskie. Te ostatnia pozwalały na wprowadzenie płynnych (jak na tamte czasy) linii projektowych. Na poziomie wizualnym zastosowałem dwa zabiegi - fotografia eksponowała linie w obiekcie a w projekcie typograficznym oprócz nietypowej płynnej szpalty zastosowałem też takiż układ zdjęć.
Ostatni przykład pokazuje co się uzyskuje wychodząc od silnych znaczeń (i skojarzeń). Ideę wymyślił Maciek Szozda - nasz ówczesny copywriter. Był to pierwszy w naszym kraju przypadek zaprzęgnięcia do roboty marketingowej rewolucji październikowej (później milion razy skopiowany). Pomysł od razu został rozciągnięty na Powstanie Listopadowe i stan wyjątkowy. Jak do takich idei skonstruować stronę wizualną? Z rewolucją było dość łatwo - skopiowaliśmy "NEP-owską" typografię i zastosowaliśmy żabią (też charakterystyczną) perspektywę. Łuna w tle, konstrukcja koszyka przypominająca jakieś przemysłowe formy i otwierająca się brama (jak w promie) zrobiły ze zmywarki coś zupełnie innego. Czerwony kolor dopełnił całości. Z okapami by ł poważny problem bo nic mi się nie kojarzyło. Wyszedłem z założenia, że skoro mi się nie kojarzy to i innym też pewnie nie. Zielony kolor wybrałem kontrapunktowo do czerwieni a grupa została pokazana tak aby wyeksponować czapki (daszki). Ze stanem wojennym skojarzyły mi się szeregi ZOMO-wców, niepewna nocna pora, ekrany telewizorów w których ludzie szukali odpowiedzi. To wszystko jest obecne w tej fotografii.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/12/gallery_168102_613_183822-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_183822.jpg)
Jakkolwiek ocena pomysłu i jego oddziaływania wybiega chyba poza wizualno-koncepcyjny charakter wątku to powiem, że Rewolucja nie wzbudziła jakiejś negatywnych kontrowersji. Powstanie za to sprowokowało sporo reakcji, dostałem list gdzie nauczycielka i 26 podpisanych dzieci wyrażały swoje oburzenie. Już to widzę Pani latająca z naszym "obrazoburczym" obrazkiem i pytająca się dzieci. Jesteście oburzone? Tak to podpiszcie. Klient też odebrał sporo telefonów ale bynajmniej go to nie ruszyło. Bo o ten odzew chodziło. Ludzie reklamy to jednak sępy a właściwie to branża - żywi się padliną myśli, idei. wszystko strawi i przerobi... Rozegraliśmy to zresztą dalej ale to już zdecydowanie wykracza poza temat.
Zobaczcie, ze kolor w tych projektach pełni zupełnie inną rolę zamiast optymistycznego kontrastu - stygmatyzuje. Jeden przedmiot dwie wizje
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/12/gallery_168102_613_96810-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_96810.jpg)
Pozdro
Wiesiek
Carlos_lo
17-12-2016, 02:05
zastanawiam sie w tym co piszesz jak koncept artystyczny przeklada sie krew, czyli kase w krwioobiegu sprzedazy i docenienia kunsztu, artyzmu, czyli jak oprocz nadwrazliwych o ktorych wspomniales, to co wszystko swietnie robisz, przeklada sie na postrzeganie przez tzw szara mase widac dzieki twej pracy np wzrost sprzedazy, zysk, podziekowanie, bo widza w tym twoj udzial? ja np nie jestem medialny, nie ogladam tv, nie wiem jakie sa trendy, reklamy ignoruje, twoj post mnie przyciagnal bo jest cos pod skora i sie mnie to panie podoba z roznych wzgledow o ktorych juz nie napisze bo malo wylewno-emocjonalny jezdem;) w tym wszystkim zalewie medialnym dotarla do mnie sieczka o nowych star wars, ale jesli bedzie to taki gniot jak ostatnia czesc, to zmienie sobie twarz na podobna zupelnie do nikogo
zastanawiam sie w tym co piszesz jak koncept artystyczny przeklada sie krew, czyli kase w krwioobiegu sprzedazy i docenienia kunsztu, artyzmu, czyli jak oprocz nadwrazliwych o ktorych wspomniales, to co wszystko swietnie robisz, przeklada sie na postrzeganie przez tzw szara mase widac dzieki twej pracy np wzrost sprzedazy, zysk, podziekowanie, bo widza w tym twoj udzial? ja np nie jestem medialny, nie ogladam tv, nie wiem jakie sa trendy, reklamy ignoruje, twoj post mnie przyciagnal bo jest cos pod skora i sie mnie to panie podoba z roznych wzgledow o ktorych juz nie napisze bo malo wylewno-emocjonalny jezdem;) w tym wszystkim zalewie medialnym dotarla do mnie sieczka o nowych star wars, ale jesli bedzie to taki gniot jak ostatnia czesc, to zmienie sobie twarz na podobna zupelnie do nikogo
Uczciwie powiem, że nie wiem. Jak pokazałem na przykładzie pierwszego Polaru badania pokazały tam skuteczność takiego a nie innego projektu. Mam też potwierdzenia, że reklama działa z innych obszarów. Ale np w takim advertorialu? Raczej nie mam złudzeń, że jak mnie wymienią na "nowszy model" to ktokolwiek to zauważy - może redaktorzy czy dyrektor artystyczny - ale jakoś się to przykryje. Ale oczywiście jak za chwilę wymienisz jeszcze redaktorów i grafików to jednak pismo może glebnąć. Dlatego jak coś działa to działa - lepiej zbytnio z tym nie eksperymentować. Każdy stara się robić w miarę dobrze swoją robotę, dać coś z siebie bo na jednym wózku jedziemy.
Oddzielną kwestią jest jak długo ten wózek pojedzie. Jestem przygotowany na wszystkie (w tym najgorsze scenariusze) a moje zaufanie do zawodu fotografa wynosi ZERO.
Jutro postaram się wrócić do wątku. :)
pozdro
Wiesiek
Jako, że jutrzejszy dzień spędzę pewnie na inspirujących robotach domowych pomyślałem sobie, że ten temat będzie na rzeczy. A ponieważ ostry nóż może być nam jutro szczególnie przydatny, wybrałem więc trzy zdjęcia a'propos. Wybór ten pozwoli nam znów zastanowić się jak tworzyć interesujące obrazy w oparciu o różne "techniki". I tak porównamy rozwiązanie oparte na kreacyjnym podejściu (jukstapozycja), dalej na łamaniu codziennych przyzwyczajeń i ruchu, a trzecie rozwiązanie jest natury wyłącznie estetycznej.
Kandydat numer jeden:
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/12/gallery_168102_613_580636-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_580636.jpg)
Typowo katalogowa prezentacja została przełamana obecnością warzywa. Zestawienie jest uzasadnione na poziomie formalnym (kompozycja i kształt) ale dodatkowym wspólnym mianownikiem jest "ostrość". Czerwony kolor jest kontrapunktem dla metalicznej reszty. Oświetlenie składa się z dwóch punktów - starannie dobranego reflektora górnego (ustawionego niecentralnie) oraz płaskiej strugi znad horyzontu z lewej. Reflektor górny ma wyraźną "gorącą plamę" i jest nie za duży. Myślę, że była tam po prostu blenda transparentna a za nią parabol. Taki układ pozwolił uzyskać maksymalną plastykę w tym płaskim układzie. Przy takich fotach warto pamiętać o wodzie - rozbija to monotonię i zbyt "maszynowy" charakter zdjęcia.
Kandydat numer dwa:
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/12/gallery_168102_613_1801761-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_1801761.jpg)
To zdjęcie oparte na paradoksie - noże tańczące na czubeczkach jak baletnice trochę łamią nasze przyzwyczajenia. Sprawdzamy czy może nie są po prostu wbite w deskę. Ale nie! Ten momencik decyduje o zaplątaniu naszego wzroku. Reszta to wizualizmy i smaczki. A więc dobrze dobrany stół, jakieś śmieci, odbicia w lakierze. Zawieszenie noży w powietrzu daje oczywiście szansę na dojście ze światłem a przedmioty są samograjem. Widać, że zastosowałem tutaj trochę większą (na wysokość) powierzchnię. Lewy kierunek zdecydowanie wyróżniłem i jest on silniejszy ale przede wszystkim "jawny". Drugi ma charakter bardziej lokalny bo nawet nie oświetla wszystkich noży, pełni więc taką funkcję poprawiana niedostatków bez specjalnego afiszowania się swoją obecnością. Dalszy plan utopiłem w czerni - jest przestrzeń, ale nie ma konkurencji dla tematu.
Kandydat numer trzy:
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/12/gallery_168102_613_44021-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_44021.jpg)
Tutaj nie ma pomysłu ani w sferze koncepcyjnej czy choćby łamania stereotypów. To po prostu układanka. Nie cenię zbytnio takich konceptów więc aby coś się zadziało wprowadziłem linię ostrego światła - coś na kształt błysku klingi szabli. Oświetleniowo było to akurat najtrudniejsze zdjęcie bo po pierwsze trzeba było uzyskać bardzo równe światło wypełniające (to które daje jednolity ton zdjęcia) a jednocześnie nie manifestuje się odblaskami. Teraz przyszło zrobić kreskę światła - o niezbyt dużej szerokości ale lekko za granicą prześwietlenia. I w dodatku siedzącą w kompozycji - pamiętam, że było z tym trochę zabawy. Ostatnie kontrowe (względem wypełniającego niskie światło spod horyzontu to chyba moja firmowa wizytówka. Dodam jeszcze tutaj wszystkie warianty jakie na życzenie klienta zrobiłem.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/12/gallery_168102_613_86276-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_86276.jpg)
Ponieważ poza Carlosem, który chyba czuje się już w obowiązku coś odpisać, reszta moich czytelników woli się nie wypowiadać, to nie pytam się już, która z tych "metod" tworzenia obrazów Wam się najbardziej spodobała. Ale być może warto się zastanowić nad tym dlaczego czasem fota łapie nas za gały i co za tym stoi.
Pozdro
Wiesiek
Carlos_lo
27-12-2016, 22:40
ja sie juz nie bede powtarzac, zaden moj psi obowiazek:) tych mam pod dostatkiem, wprost przeciwnie, ja tu zagladam z prawdziwa przyjemnoscia :) natomiast zadaje sobie pytanie jak Wujot to zrobil? wyglada raczej na skladanke z pojedynczych nozy, brakuje mi jednak tego pazura w uchwyceniu wszystkich jednym chlapnieciem swiatla, sterczace, dajace glebie sa wg mnie debestimus:) ale i tak mi juz wystarczajaco ruszyles wyobraznie wiec nie marudze, widzialbym je bardziej w krwawym przekazie lecacych w strone miecha...:)
Carlos!
Troszkę prowokuję, bo jednokierunkowy przekaz jest trochę mało inspirujący a tak to się zastanawiam jaki jest sens tego pisania (a w sumie to trochę czasu zajmuje). Fajnie, że się odzywasz a jeśli robisz to bez "przymusu" to tym bardziej miłe. W kwestii tych noży powyżej to jakoś nie mogę się zdecydować czy wolę pierwsze czy drugie zdjęcie. Za tym drugim przemawia jakość realizacyjna a za pierwszym skromność środków i jakiś pomysł. Pierwsze jest graficzne a drugie fotograficzne. I między tymi biegunami rozciąga się moje myślenie.
Kontynuując temat "okołokulinarny" zamieszczę realizację z początku mojej advertorialowej roboty. Idąc za Twoją radą na razie nie napiszę nic o realizacji.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/12/gallery_168102_613_517055-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_517055.jpg)
Pamiętając, że robię bardzo prostą fotografię zadam zagadkę - jak to zrobiłem?
Pozdro
Wiesiek
Carlos_lo
28-12-2016, 06:29
to ciekawe, na szybie podswietlone czewronymi lampkami choinkowymi i swiatlem z prawej strony + biale z gornego lewego kata, brak dymu, ale pierwsze wrazenie jest: jak to dotknac, podniesc?;)
A mi to wyglada galaretke a podcnia jakies paski led ;) + swiatlo od gory tak jak pisze Carlos ale ja to amator jestem wiec za duzo wiedzy szczegolnie o studio nie mam ;)
Sent from my iPhone using Tapatalk
Troszkę Was jeszcze pomęczę.
Szyba o tyle nie jest tutaj właściwa, że widać , że światło było dokładnie górne i w dodatku dość spore. Aby "minąć" odbicie światła w szybie trzeba byłoby ją znacząco pochylić lub alternatywnie - ustawić ukośnie wszystkie przedmioty. To drugie byłoby dużo łatwiejsze. Ale jest drugi problem - w szybie odbiłyby się boki przedmiotów. I znów można z tym coś zrobić - po pierwsze wyretuszować. Można też załatwić to polaryzacją źródeł światła i polaryzatorem na obiektywie. Kiedyś się tak bawiłem i efekty były naprawdę dobre. Ale nie mam teraz foli na światła ( i nawet nie wiem do jakich obiektywów mam filtry polaryzacyjne) a i też pamiętam, że to nie jest proste do ustawienia. Czyli przedmioty nie zostały ustawione na szybie (jakkolwiek można byłoby tak teoretycznie zrobić).
Szyba jednak występuje w tym zdjęciu jako podłoże pod węgiel. Macie ważną wskazówkę - dlaczego tak zrobiłem?
I jeszcze druga wskazówka - zdjęcie jest co prawda troszkę przemontowane ale nie jest to istotne dla realizacji. Istotny jest za to daleko idący retusz.
Pozdro
Wiesiek
Carlos_lo
28-12-2016, 15:00
Szyba jednak występuje w tym zdjęciu jako podłoże pod węgiel. Macie ważną wskazówkę - dlaczego tak zrobiłem?
no jak dlaczego, zeby od spodu chlusnac czyms mocnym, dalej stawiam na male zaroweczki wcisniete, kabelki wyretuszowane;)
Lampek nie było...
W ogóle to zrobię rzecz "niepedagogiczną" (bo w zasadzie nigdy nie pokazuję półproduktów, wyłączywszy ten wątek) ale za to ciekawą bo pokażę gotową fotę przed retuszem. W dodatku na zdjęciu wszystko widać - tuby pod szybą (a właściwie to pod poliwęglanem komorowym bo raczej szyb mineralnych prawie nie używam), pod nią były wsadzone ze 2-3 lampy z czerwonym filtrem. Na górze chyba słoneczko. Miałem poważny problem jak zamocować te przybory grillowe bo te siatkowe były ciężkie. Rozwiązaniem był kawał kraty co go miałem pod ręką. Zdecydowanie lepszy byłby równoległy układ cienkich prętów z rozkładanej suszarki na ciuchy ale... musiałbym po nią pojechać. Uznałem, że szybciej wyjdzie krata z retuszem.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło ( http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_1028347.jpg)
Patrząc lifestylowo - widać, że to był okres gdy dużo siedziałem w studio i aby czuć się bardziej domowo chodziłem bez butów. To zresztą też ważna sprawa - mieć tak zorganizowane studio aby się w nim czuć komfortowo. W swoim tak mam a nawet to zbyt dobrze się w nim czuję i nie zawsze chce mi się z niego szybko ewakuować.
Wracając do zdjęcia, pierwszy etap to było usunięcie kratki. Nie jest to specjalnie trudne tylko troszkę upierdliwe. Reszta to już była czysta przyjemność - parę pędzli zmieniających nasycenie i kontrast i pozornie znikąd powyłaziły szybciutko "lampki" (to nie było specjalnie dziwne bo czerwień wszędzie siedziała w tle). W paru miejscach coś tam skopiowałem. Na końcu trzy elementy na górze po zduplikowaniu i wyprostowaniu zamieniły się w ten rytm sześciu. Ogólnie uważam to jednak za podretuszowane zdjęcie.
Można zadać sobie pytanie dlaczego np nie zrobiłem na płasko układu i nie dodałem np tła. Otóż jak sprawdzicie krawędzie (rozjaśnienia, bliki) to wszystko się tutaj zgadza. Dołożyć coś takiego przy montażu to już wymaga sporo myślenia i nawet roboty - w przeciwieństwie do usuwania kratki.
Zdecydowanie bardziej ufam PS (i sobie) w dziedzinie usuwania jak dokładania. Co zresztą bardzo widać w tym wątku.
Pozdro
Wiesiek
J nie pytam się już, która z tych "metod" tworzenia obrazów Wam się najbardziej spodobała. Ale być może warto się zastanowić nad tym dlaczego czasem fota łapie nas za gały i co za tym stoi.
z racji tego ze przerobilem wiele kolekcji nozy, niestety zadna. pomysly i aranzacje ok, niestety swiatlo i obrobka na nich lezy. a juz masakrycznie wygladjaja odciski palcow na nozach i wyschnieta papryczka. kiedys przy butelce obgadamy co i jak :)
Carlos_lo
29-12-2016, 01:35
moznaby obgadac to tutaj, na czym chyba Wiesiowi w miare zalezy, ale milo sailor, ze wdepnales, pogromco odciskow;)
moznaby obgadac to tutaj, na czym chyba Wiesiowi w miare zalezy, ale milo sailor, ze wdepnales, pogromco odciskow;)
czasem wdeptuje i podziwiam ze Wieskowi sie chce. Mi na szczescie przeszlo :D noze, garnki, materialy metalowe to temat paskudny jak wszyskto blyszczace i na czym zostaja slady. trzeba alb postprodukcji albo starannosci przy robieniu, a najlepiej jednego i drugiego.
Carlos_lo
29-12-2016, 19:45
kobiety tez sa blyszczace i tez maja slady, ale zaraz zeby paskudne?;) szczegolnie te metalowane...
Co do zastrzeżeń do staranności wykonania niektórych moich realizacji to akurat Sailor ma rację. Bywało, że zdarzały się dni gdzie miałem 4 tematy na dzień a nawet dwa nieoczywiste zdjęcia to jest już dużo. Po trzecim już człowiek tylko myśli - kiedy wyjdę??? Przyczyny tego stanu rzeczy były niejako "obiektywne" a to opóźnienie kuriera, a to jakiś premierowy okaz sprzętu (i ma się wtedy dosłownie godziny na odesłanie bo inni czekają) a to jakiś fotograf wypadł albo doszedł nowy artykuł. I można ewentualnie odmówić realizacji albo wbić zęby w ścianę. I w takich chwilach zdarzały się niedoróby. Nie pomaga też to, że sporo rzeczy jest z showroomów i prawdę powiedziawszy czasem nie powinny w ogóle być brane do zdjęć. Wychodziłem z założenia, że skoro jestem wmanewrowany w takie wariactwo to klient ma siły i środki aby coś ewentualnie zauważyć i samemu poprawić lub zwrócić do poprawy. W końcu tam są mądrzejsi ode mnie. I w druku z reguły było OK.
Jest olbrzymia różnica między pracą w reklamie a advertorialu. Po pierwsze są dużo niższe stawki (zakładam,że 50-60%), po drugie wariackie terminy. Dalej w porównaniu z klientami reklamowymi wydawnictwa to hurtownie jeden taki zleceniodawca może wystarczyć do utrzymania fotografa co tłumaczy, dlaczego mimo niskich stawek i jednostkowych rozwiązań - warto. Z reguły współpracuje się z też z dużo bardziej kompetentnymi ludźmi - w reklamie najbardziej dość miałem głupich panienek z działów marketingu (bo kobiety tam przeważnie pracują, nieliczni faceci byli chyba jeszcze gorsi). Kolejna różnica jest po stronie fotografii - jest sporo kreatywnych (w miarę) rozwiązań. Bardzo ważne jest tutaj aby nie powielać pomysłów z branży reklamowej. Dlatego tutaj np moje światło jest "inne" jak te które musiałbym zastosować pracując nad katalogiem. Nawiasem mówiąc - mogę zrobić każde światło jakie zechcę (to ad vocem do "oceny" moich rozwiązań w tym zakresie).
Co do mnie, mam świadomość, że mogłem być dobrym fotografem. Poziom realizacji polarowskich osiągnąłem po pięciu latach zawodowej pracy ale już w drugim roku dostawałem znakomite oceny od zagranicznych odbiorców. Później przyszły inne fascynacje (przede wszystkim strategia i kreacja, także projektowanie i tekściarstwo). Do advertorialu, po 6 letniej przerwie, trafiłem przez przypadek (ktoś znał moje stare zdjęcia). Było tam parę lat intensywnej pracy i rezultaty tego oglądacie. Ale po paru tąpnięciach przestałem temu rynkowi ufać. I słusznie bo to jest równia w dół. W tym roku nawet trochę porobiłem fajnych zdjęć (niektóre opisałem jako Zdzisie) ale od dwóch miesięcy cisza - ani jednej foty... Co to oznacza przy stałych kosztach studia i działalności nie muszę tłumaczyć. Na szczęście mam już rozkręcone inne, ciekawsze pomysły więc trochę wolnego czasu mi się bardzo przydało. Tak, że z 25 lat mojej niby fotograficznej roboty na czysto, intensywnie, może wyjdzie 10. Więc chyba już nie zdążę się nauczyć robienia zdjęć. Zresztą wcale z tego powodu nie będę płakał. Jak fotografia mi tak to ja jej też tak. Podziwiam tych co jak Piotr na tym rynku się utrzymali pracując, zakładam, godziwie.
Może za to zdołam powrócić za to na obszar "artystycznego" hobby (z czego zresztą wyszedłem). Pomysłów mam tam na drugie życie. ;)
Pozdro
Wiesiek
czasem wdeptuje i podziwiam ze Wieskowi sie chce. Mi na szczescie przeszlo
To mi przypomina kawał:
mówi (trochę starszy pan):
- mówili mi, że jak będę miał tyle lat co mam to nie będę mógł. A mnie się po prostu nie chce.
;)
Pozdro
Wiesiek
Carlos_lo
30-12-2016, 20:21
wazne Wiesiu w tym wszystkim jest to, ze niektorym sie juz nie chce, nie oplaca itd a Tobie sie chce i niech sie mlodsi ucza, zreszta czlowiek cale zycie sie uczy a ... nie bede sie juz powtarzac, zycze szczesliwego nowego roku i zaparcia niepokulinarnego;)
zycze szczesliwego nowego roku i zaparcia niepokulinarnego;)
Dzięki, Tobie i Wszystkim Forumowiczom życzę aby ich kochanka Fotografia dała im w tym 2017 wiele powodów do satysfakcji a czasem przyprawiła o palpitację serca.
Na zakończenie 2016 wstawię zagadkę. Tym razem chciałbym abyście solidnie zastanowili się i wyszli z tarczą z tego starcia. Zadanie nie jest znów bardzo trudne - w końcu na zdjęciu wszystko widać (autor miał kapkę gorzej bo musiał to wymyśleć). Dla ułatwienia powiem, że jest to czysta fotografia z nieistotnym retuszem (jakieś syfy). Zastosowałem 1 MYK (wynikał on z analizy zidentyfikowanego problemu).
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/12/gallery_168102_613_2298653-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_2298653.jpg)
Widać, że opublikowano inne zdjęcie (wyszło nieporozumienie bo przygotowałem klasyczne A4 a okazało się, że potrzebna jest wąska kicha). Realizację, jak widać, po prostu powtórzyłem. Ale nie ma to dla naszej zagadki znaczenia - choć porównując obie fotografie uzyskujecie dodatkową małą wskazówkę.
Pozdro
Wiesiek
Carlos_lo
31-12-2016, 11:50
no dobrze, ale jak brzmi zagadka? czy to juz jest zagadka?
no dobrze, ale jak brzmi zagadka? czy to juz jest zagadka?
To jest zagadka - jak zostało zrobione to zdjęcie - bo chyba nie sądzisz, że zapakowałem mikser owocami jak podczas robienia koktajlu ? ;)
Pozdro
Wiesiek
Kojocisko
31-12-2016, 16:25
Zamroziłeś wkład miksera z dodatkiem wody. Dało to ci odstępy między warstwami wkładu i ładne przenikanie światła. Albo użyłeś żelatyny i zrobiłeś przezroczystą galaretkę. Po namyśle - opcja 2.
Zamroziłeś wkład miksera z dodatkiem wody. Dało to ci odstępy między warstwami wkładu i ładne przenikanie światła. Albo użyłeś żelatyny i zrobiłeś przezroczystą galaretkę. Po namyśle - opcja 2.
Dobrze zauważyłeś problem ale zaproponowane rozwiązania są nietrafione. Można to zrobić łatwiej. Ale kierunek bardzo dobry a Twoje pomysły być może doprowadziłyby do dobrego skutku (choć obstawiam, że byłby problem z wolną wodą czy tam żelem).
Pozdro
Wiesiek
Kojocisko
31-12-2016, 20:10
Prawdopodobnie kielich blendera nie jest wypełniony, masz tylko warstwę owoców na ściance.
Prawdopodobnie kielich blendera nie jest wypełniony, masz tylko warstwę owoców na ściance.
Dokładnie. Jak najwygodniej to osiągnąć?
Pozdro
Wiesiek
Dokładnie. Jak najwygodniej to osiągnąć?Postawić blender poziomo a nie pionowo:wink:
Postawić blender poziomo a nie pionowo:wink:
To dobre rozwiązanie (pozwala wykonać taką fotę). Dobre ale nie bardzo dobre. Pomyślcie nad modyfikacją tego pomysłu aby było lepiej. A ponieważ to jest dość łatwe to poproszę jeszcze o uzasadnienie (dwa powody) dlaczego powinno się tak zrobić.
Pozdro
Wiesiek
Carlos_lo
01-01-2017, 12:37
nie wiem czemu ale wg mnie wszedzie wciskasz lampy;) tu wcisnales do blendera, zeby owoce mialy oparcie i wewnetrzna slodkosc bije od nich swym blaskiem nieskazitelnym z delikatna nuta przegryzajacych sie fantazji kolorystycznych;) dodatkowo zmroziles to spojrzeniem captaina morgana, przez co podkresliles i zalamales swiatlo w blizej nieokreslonej formie karaibskich koktaili:)
A mi sie wydaje ze tu jest pojemnik w pojemniku wsadzony i ten srodkowy jest troche mnieszy i dociska nam owoce do scianek a na dodatek zawsze mozna do niego wsadzic pozniej cos co rozswietli i uwidoczni nam owoce ;)
Sent from my iPhone using Tapatalk
Blender w poziomie, widoczną na zdjęciu ścianką do dołu. Owoce ułożone na ściance, która w tym momencie znajduje się od spodu. Wewnątrz źródło światła, którego efekty oprócz na owocach widać także obok pokrętła i przycisków blendera. Zdjęcie zrobione od spodu.
No to mi wygląda...
Blender w poziomie, widoczną na zdjęciu ścianką do dołu. Owoce ułożone na ściance, która w tym momencie znajduje się od spodu. Wewnątrz źródło światła, którego efekty oprócz na owocach widać także obok pokrętła i przycisków blendera. Zdjęcie zrobione od spodu.
No to mi wygląda...
Prawidłowo odgadłeś... ale blender nie był w poziomie.
Wiem, że Was troszkę męczę ale przy realizacji czasem niewielka zmiana zasadniczo może zmienić robotę. Na przykład ten projekt w pionie byłby mordęgą a w poziomie już jest spoko. Powstaje pytanie czy coś jeszcze można "ulepszyć".
Pozdro
Wiesiek
No to jeszcze dwa naprowadzenia:
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2017/01/gallery_168102_613_12537-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_12537.jpg)
I pytanie - dlaczego realizacja w poziomie w ogólności a spod obiektu w szczególności jest dla fotografa niepożądana?
W poście wyżej napisałem, że realizacja w poziomie jest spoko - w zasadzie to jest nieścisłe - realizacja jest do zrobienia (szczególnie gdy nie ma innego pomysłu). Ogólnie fotografowanie w poziomie jest niewygodne i dość upierdliwe.
Pozdro
Wiesiek
Zacznijmy od początku czyli od momentu gdy staje przed nami takie zadanie. Bez większego zastanawiania się wiemy, że tylko światło prześwietlające owoce da dobry skutek. Jakiej grubości powinna to być warstwa? W zasadzie jak najmniej - lepiej umieścić też dwie, trzy cienkie warstwy za sobą - jak jedną grubszą. Da to efekt wypełnienia. Doświadczalnie można to ocenić na łącznie nie więcej jak 2 cm. To jest zasadnicza konkluzja.
Wchodzimy w fazę realizacji.
Jak zbudować taką "ścianę" z owoców? Wprost owoc na owocu raczej się nie da. Włożyć między klosz a stożkowe wypełnienie z jakiegoś przezroczystego materiału? Może i możliwe ale wypełnienie tej wąskiej przestrzeni byłoby sporym wyzwaniem. A może położyć w poziomie ułożyć warstwy i teraz albo tak sfotografować albo przygotować ten plastik docisnąć i podnieść do pionu. Mamy dwa pierwsze kierunki. Przeanalizujmy je. Pierwszy łatwy do przygotowania ale później będzie mało wygodnie - kłopot z zastosowaniem dłuższej ogniskowej i plan wiszący nad aparatem. Co nigdy nie jest pożądane bo a nuż coś spadnie. Przyjrzyjmy się drugiemu pomysłowi - może tak, może nie. Parcie owoców z góry może zmasakrować dolne warstwy. Trzeba by było bardzo dokładnie trzymać szerokość ściany z owoców i liczyć, że tarcie zniweluje to zjawisko. A gdyby ten plastik dociskający miał jakieś "półeczki"? Nie, nie to się robi znów trudne. Czyli poziom wydaje się optymalny...
Ale skoro już wspomnieliśmy o tarciu, to właściwie jaki jest kąt tarcia wewnętrznego owoców? Czyli przy jakim kącie będą się zsuwały na dół? Sprawdzam to i stwierdzam, że całkiem nieźle się trzymają przy nachyleniu typu 35-40 stopni, szczególnie, że niewielki opór dawany przez poprzednią warstwę (i poprzednią, a na dole blender) zatrzymuje zjazd następnej. Przy 45 stopniach mam lawinę na kształt śnieżnej. Ale te 35 stopni całkowicie mnie satysfakcjonuje - odsunąłem aparat od planu a warstwy ładnie (i naturalnie) się dociskają jedna do drugiej. Mogę sobie nawet pozwolić na położenie dwóch malin na krawędzi blendera (co w poziomie by nie wyszło). I w ten sposób mam upieczone dwie pieczenie - prawidłowy układ pod światło i dość łatwą realizację.
Czasem nie da się tego zrobić w jednym strzale
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2017/01/gallery_168102_613_121965-2.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_121965.jpg)
i trzeba to zmontować z komponentów
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2017/01/gallery_168102_613_2028716-2.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_2028716.jpg)
Ale zasadnicza myśl jest ta sama.
Pozdro
Wiesiek
Hehehehe. Ubawiłem się trochę. Nie myślałem o analizie tarcia owoców, a wbrew pozorom, jak się przeczyta Twój opis, to podstawowa sprawa. Czyli defacto - modyfikacja - złoty kompromis pomiędzy pionowym a poziomym ułożeniem blendera. Fakt. Teraz wydaje się to oczywiste ;) popadanie ze skrajności w skrajność to nigdy nie jest najlepsze rozwiązanie ;)
Pozdrawiam
Tomek
Carlos_lo
04-01-2017, 01:02
sila tarcia owocow tez mnie urzekla, nikt by tego lepiej nie napisal, a Wiesiu jak zada zagadke to tylka taka jak Frodo Baggins, co ja mam w kieszeni...;)
Morał
W czasach gdy majtki w zębach przytrzymywałem zawsze był na końcu morał. Jak patrzę na obecne to zmieniło się o tyle, że teraz przeważnie durnowaty wniosek niczego nie kończy lecz raczej rozpoczyna. Bo nikt nie zakłada, że czytelnik przebrnie przez dłuższy tekst. U mnie jednak będzie po staremu, na końcu - myślę, że ten przykład dowiódł wartości planowania. Zawsze warto poświęcić dłuższą chwilę czasu na zastanowienie się czy można to zrobić szybciej, lepiej. Już chyba pisałem, że każda godzina poświęcona na planowanie zaoszczędza dwie godziny roboty. To może wyglądać na takie gadanie ale po prostu tak jest i warto to sobie w głowie zakonotować.
Tak się zastanawiam co dalej - trochę mi się kulinarne tematy przejadły. Będę chciał jeszcze powrócić do związku fotografii kulinarnej z projektowaniem (ale to troszkę później). Na razie wrzucę dwie foty będące kontynuacją tych powyżej dla których później mogę nie mieć pretekstu do pokazania. To już fotograficzne ilustracje gdzie do fotografii dodano troszkę grafiki. W pierwszym grafikę dołożyła redakcja. Drugie jest całkowicie moje.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2017/01/gallery_168102_613_497104-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_497104.jpg)
W tej realizacji mamy połączenie makietki (czyli realna papryka w którą włożyłem realny palnik) z grafiką - płomień i sylwetka są dołożone. Starałem się tak zrobić światło aby było to realistyczne. Jak będziecie chcieli to mogę wrzucić to gołe zdjęcie.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2017/01/gallery_168102_613_1019743-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_1019743.jpg)
I na zakończenie pytanie do tego miksera z pigułkami. Zakładając, że fotograf jest maksymalnie leniwy, nie cierpi zbytnio pracy na komputerze, - jak zostało przygotowane to zdjęcie??? Aby nie było nieporozumień - centralny fragment efektu "wiru" jest oczywiście z PS. Ale jak została zrobiona reszta?
To trochę kontynuacja poprzedniej zagadki, mam nadzieję, że Wam się spodoba.
Pozdro
Wiesiek
Być może znów jest to niezbyt oczywiste rozwiązanie, albo zbyt oczywiste, albo pytanie jest niezrozumiałe. Zamieszczę więc zdjęcie po minimalnym retuszu.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2017/01/gallery_168102_613_89438-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_89438.jpg)
Jak widzicie aby uprościć sobie robotę z kształtowaniem wiru po prostu dopóki się dało to układałem tabletki. Co już się nie dało przykleiłem minimalnymi kawałkami plasteliny fotograficznej do ścianek. Te wiszące w powietrzu podłączyłem do drucików. W ten sposób jest od razu gotowe zdjęcie. Parę ruchów kolistych odpowiednim narzędziem i koniec.
Pozdro
Wiesiek
Wyobraźcie sobie takie tematy okulary słoneczne albo butelka ludwika jako kroplówka albo parę cienkich gadżetów. Wspólną cechą tych tematów ma być to, że to istotne zdjęcia otwierające materiał. W moim przypadku te realizacje połączył też wspólny pomysł na wybrnięcie z drobnego kanału jakim jest zrobienie czegoś z niczego. Na początek
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2017/01/gallery_168102_613_731110-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_731110.jpg)
Niewiele tutaj jest, ale wszystko ładnie gra. Po pierwsze ostre, żółte tło (pasuje zarówno psychologicznie jak i formalnie). Zwróciłbym też uwagę na światło w fotografii - to projekt z dwoma bardzo ostrymi (punktowymi) reflektorami. Pierwsze jest oczywiste i buduje prawie całe zdjęcie. Drugie zaś wpływa tylko na ramkę i zamiast smolistej czerni mamy biały. Możecie też przemyśleć sobie temat - fotografia a projekt. Mnie osobiście drażni to wejście na cień. Wolałbym nawet mniejsze zdjęcie ale bez tak mocnej kolizji. Za to bardzo fajny jest chwyt z "przezroczystością" ramki tekstowej - znów drobiazg ale dokładnie trafiony. Ogólnie mam często spore zastrzeżenia do tego jak graficy traktują przestrzeń. Dlatego wstawiam też taką realizację.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2017/01/gallery_168102_613_1048767-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_1048767.jpg)
Czyściutki projekt, którego największą zaletą jest przestrzeń i ruch. I znów to pomysł, który odczytujemy dzięki relacji przedmiot-cień. Nie zależało mi w tak subtelnym projekcie na zbyt smolistym cieniu i jest on taki, że jest i nie jest. W projekcie przez nadmierne kadrowanie sporo z tego znikło. Albo nawet i wszystko. Jakkolwiek pokazanie, że to bardzo płaskie urządzenia oczywiście wyszło. Od czasu do czasu jak patrzę na efekt mojej pracy w druku to mam odczucia ambiwalentne. Z drugiej strony nie zakładam, że graficy robią to złośliwie - po prostu uważają, że tak jest lepiej. Ja to staram się zrozumieć ale moja stylistka Donata już tego nie odpuszcza i czasem punktuje winowajców.
Na zakończenie temat z ludwikiem. Wydawało mi się to tak beznadziejne, że tylko zrobienie jakiegoś labiryntu wydawało mi się wyjściem.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2017/01/gallery_168102_613_2992468-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_2992468.jpg)
Dziwnym "zbiegiem okoliczności" białe przewody pokazane są na ciemnym tle a istotne cienie na rozjaśnieniu tła. W rozkładówce było tak
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2017/01/gallery_168102_613_1928007-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_1928007.jpg)
I tutaj nie mam żadnych zastrzeżeń do kadrowania. Ale alternatywnie, być może lepiej, można było nanieść tekst na obciętą z lewej część zdjęcia. zostałaby wtedy spora przestrzeń a zdjęcie stałoby się najważniejszym kawałkiem projektu.
Jak widzicie o ile fotoreporter musi nie raz znieść widzimisie redaktorów kwalifikujących foty do reportażu to fotograf studyjny nieraz zastanawia się dlaczego ktoś masakruje jego robotę. W moim przypadku raczej przeważnie jestem bardzo zadowolony z projektów redakcji. Ale jak widać nie zawsze.
Wracając do tematu przewodniego. Powiedziałbym, że podejście i wykorzystanie cieni to jeden z wyróżników advertorialowych realizacji. W skodyfikowanej fotografii katalogowo-reklamowej przeważnie cień nigdy nie występuje, tutaj możemy uznać go czasem za pierwszoplanowego gracza.
Pozdro
Wiesiek
Carlos_lo
06-01-2017, 23:18
tak to jest z redaktorami, cos o tym wiem;) w tym wszystkim faktycznie brakuje czasu na zrozumienie i wykonanie, dlatego rozwijamy sie po lebkach;) uzywamy skrotow myslowych majac nadzieje, ze ktos wie o czym mowimy, nie zawsze tak jest, i znajdz pan teraz czas na tlumacznie idei? Wiesiek, cholero jedna chociaz pieknie sobie tu odbijesz... nie wiem czy mi sie uda znalezc dobrego tlumacza na wspolczesna lacine, ale gdybys mial gdzie te texty w ynglysz to moglblym to bezecnie wykorzystac, chociaz... mam takiego pijaka nauczyciela, anglika, kumpla, moze uda mi sie go na chwile oderwac od nalogu...
Ciekawe zagadnienie poruszyłeś z tym cieniem. W niektórych zdjeciach, szczególnie podróżniczych, fotografii ulicznej i tym podobnych, bywa głównym tematem a nawet i jedynym elementem zdjęcia. Tam jakby łatwiej o posłużenie się tym elementem światła. W Twojej dziedzinie fotografii cienie mogłyby się wydawać niepożądane. A jednak, co pokazałeś, cienie z powodzeniem tworzą kompozycję (okulary), wrażenie przestrzenności (telefony, w tym przypadku także uzupełniają kompozycję), oraz... w tym ostatnim przypadku, nadają zdjęciu ładunku emocjonalnego - dramaturgii.
Głowa pełna pomysłów - coś czego kupić nie sposób. [Taka myśl mi się nasunęła, po tej lekcji z cieniem]
Pozdrawiam, Tomek
. A jednak, co pokazałeś, cienie z powodzeniem tworzą kompozycję (okulary), wrażenie przestrzenności (telefony, w tym przypadku także uzupełniają kompozycję), oraz... w tym ostatnim przypadku, nadają zdjęciu ładunku emocjonalnego - dramaturgii.
Postanowiłem wobec tego pociągnąć rozważania o cieniu. Przygotowałem parę kolejnych przykładów. Zaczniemy od anegdoty. W poniższej opowieści cień jest logicznym uzupełnieniem podstolikowych prowokacji. Podkreśla wartość bohatera, Nie bez znaczenia jest też zabudowanie przestrzeni gdzie było trochę łyso.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2017/01/gallery_168102_613_1534740-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_1534740.jpg)
A teraz pora na porę. Długość cieni (powiązana z kolorem) zdradza nam wieczór lub poranek. Od razu powiem, że zawsze mam drobny problem jak precyzyjnie je zróżnicować (bo tak naprawdę mogą wyglądać identycznie). Z reguły przyjmuję, że przy zachodzie jest większa różnica kolorystyczna (bardziej żółte światło kierunkowe i bardziej niebieskie wypełniające). W takim ujęciu sytuacja, którą tu widzicie byłaby już poranna.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2017/01/gallery_168102_613_2394697-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_2394697.jpg)
Kontynuując aspekt pory w poniższym zestawieniu leżak byłby sfotografowany w środku dnia. Co ciekawe cytryna mimo, że pokazana przy identycznym kącie światła górnego jest już wieczorowo-nocna. Wynika to oczywiście z "teatralnego" reflektora (prowadzącego czy tam PC). Ten schemat świecenia pozwala na tworzenie bardzo atrakcyjnych obrazów - silnych graficznie, opartych na mocnych kontrastach.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2017/01/gallery_168102_613_1960375-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_1960375.jpg)
Ciągnąc dalej temat pory - na co dzień bardzo często spotykamy się z kolizją cieni. Współczesne oświetlenie architektoniczne jest wielopunktowe, co ciekawe, takie myślenie jest nam fotografom bardzo obce. Już nawet jeden cień jest często problemem (np w portrecie - zajmę się może tym w przyszłości). Poniżej macie projekt w którym musiałem dopasować się do miejsca ( i niejako wieczorowej pory). Kolizja cieni jest więc tutaj zabiegiem uzasadnionym.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2017/01/gallery_168102_613_3064572-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_3064572.jpg)
Obok miało być przedstawienie zegarków - zrobiłem je lewitujące (no bo skoro stronę wcześniej "idą" na jednej nodze...). Ale cienie poległy przy układance graficznej.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2017/01/gallery_168102_613_1311519-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_1311519.jpg)
Na zakończenie cieniowe rozwiązanie zagęszczające obraz z jednej strony i wskazujące na wieczorową porę (choć pewny tego na 100% nie jestem).
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2017/01/gallery_168102_613_3364459-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_3364459.jpg)
I kończąc - można znów powtórzyć, że cień w przekazie, nawet (a może należałoby powiedzieć też) w robocie studyjnej jest ważnym czynnikiem pozwalającym przekazać określone treści lub wrażenia
Pozdro
Wiesiek
pees - wg mojej numeracji to 50 mój tekst w tym wątku - sprawdziłem, ze najstarsza rocznica (dębowa) jest na 80-kę. Może zdołam do niej dociągnąć. ;)
Carlos_lo
12-01-2017, 00:29
skromnie to podsumowales, mi brakuje slow na opisanie tego co piszesz, czytam i kontempluje ;) moze za malo szukam, ale naprawde jestes ewenementem, u mnie jest swietny park debowy, gdyby go zobaczyc i ujac Twoim okiem mozna by wiele napisac;) wrzuce za jakis czas pare miernych spostrzezen, poki co wracam do tyrania
Po trzecim już człowiek tylko myśli - kiedy wyjdę???
owszem zdarza sie :)
jednak odbiorce / klienta malo to interesuje niestety
Nawiasem mówiąc - mogę zrobić każde światło jakie zechcę (to ad vocem do "oceny" moich rozwiązań w tym zakresie).
dyskutowalismy na ten temat kiedys i nie chcialbym wracac do dosc burzliwej klotni :D mam swoje zdanie w temacie wyboru swiatla - po prostu mi sie podoba cos innego, ale grunt ze sie sprzedaje. tym bardziej ze gdy decyduje klient to wszelkie aspekty merytoryczne przestaja miec znaczenie.
Podziwiam tych co jak Piotr na tym rynku się utrzymali pracując, zakładam, godziwie.
nie ma co podziwiac.. sytuacji gdy chcialem rzucic foty bylo milion, tym bardziej ze nie brakuje mi pomyslow na zycie, a zawodow wyuczonych pare tez sie znajdzie. ale kocham robic zdjecia :)
prawde mowiac fotorgafia to wyjatkowo niewdzieczny zawod i przyznam ze strasznie mnie dziwi ze ludzie gromadami pakuja sie w ten biznes.
prawde mowiac fotorgafia to wyjatkowo niewdzieczny zawod i przyznam ze strasznie mnie dziwi ze ludzie gromadami pakuja sie w ten biznes.
można tak powiedzieć o wielu zajęciach z których są pieniądze
można tak powiedzieć o wielu zajęciach z których są pieniądze
naprawde uwazasz ze z fotografii sa pieniadze?
trzeba naprawde miec mnostwo szczescia, znajomosci i poswiecic mnostwo pracy by z fotografii miec rozsadne pieniadze. tak w przeliczeniu na roboczogodziny, a nie na zasadzie ze zrobienie zdjecia to tylko nacisniecie spustu migawki.
ja wiem ze jest niski prog wejscia i szara strefa, w szczegolnosci w fotografi slubnej. ale chcac to robic legalnie, nie liczac na dotacje z pup i tani zus, na przyzwoitych stawkach - zaczynaja sie schody. Przy czym zarowno dotacje jak i szara strefa od lat zabijaja uczciwy rynek. No ale kazdy sternikiem swojej lodzi :)
Piszesz "rozsądne pieniądze" a ja piszę "zawód" = "pieniądze" inaczej jest to hobby
Przy czym nie podaję kwot, kosztów, zysków, itp
Chodziło mi tylko o to, że w wielu zawodach/pracach jest podobnie, nie napracujesz się, nie masz szczęścia, to nie masz kasy. Bo dokładnie to co opisałeś w stosunku do prowadzenia działalności fotograficznej można odnieść do wielu innych działalności. Przykładowo projektowanie instalacji elektrycznych czy prowadzenie sklepu z bułkami. Jak policzysz wszystkie koszty, masz legalne programy, płacisz zus/podatki/czynsze a masz to nieszczęście, że nie masz zleceń/klientów, to jesteś na minusie.
chyba nie do konca zrozumiales co chcialem powiedziec, ale to niewazne. oczywiscie masz racje w tym co napisales powyzej. tylko ze mi chodzilo o stosunek nakladu pracy do efektu. i nie pisze tu o etacie bo z tym zupelnie nie ma porownania tylko o prowadzeniu dzialanosci. milego dnia :)
chyba nie do konca zrozumiales co chcialem powiedziec, ale to niewazne. oczywiscie masz racje w tym co napisales powyzej. tylko ze mi chodzilo o stosunek nakladu pracy do efektu. i nie pisze tu o etacie bo z tym zupelnie nie ma porownania tylko o prowadzeniu dzialanosci. milego dnia :)
no to właśnie ty też nie zrozumiałeś, bo ja cały czas o tym samym, czyli o tym, że w innych zawodach (nie na etacie) też bywa trudno
również miłego dnia
Dla mnie głównym problemem przy uprawianiu zawodu fotografa jest płytkość mojego wrocławskiego rynku. Jak w każdej działalności liczą się koniec końców klienci zamawiający sesję za sesją a nie raz do roku. Jeszcze 10 lat temu na opisywanym poletku advertorialowo-edytorialowym były 4 wydawnictwa systematycznie zamawiające zdjęcia. Pracowało dla nich paru fotografów (akurat ich wszystkich znałem i nikt już w fotografii nie pracuje). Z tych czterech wydawnictw obecnie tylko jedno ciągle zamawia dedykowaną fotografię. Ale nawet tam suma zamówień lekko licząc spadła do 40% i naprawdę trudno liczyć, że dalej nie będzie ten trend się utrzymywał. Można zadać sobie pytanie czy warto taką wyrwę zasypać poprzez rozpaczliwe poszukiwania nowych klientów siłą rzeczy z poletka reklamy. Uznałem, że wysiłek nijak nie będzie wart zachodu. Zdecydowanie łatwiej jest mi zarobić w działalności wydawniczej, strategicznej czy reklamowej i to zarówno własnej jak i na zlecenie. I w tym sensie 100% zgadzam się z Sailorem.
Absolutnie nie żałuję jednak tych "paru" lat pracy na tym poletku fotografia okazała się na początku kochanką wdzięczną, inspirująca i satysfakcji było sporo i jest duża szansa, że ktoś też może taką drogę odbyć. Z czasem uwarunkowania się zmieniły, zmalała bariera wejścia ale kluczowe było cięcie kosztów m.in poprzez fotografię stockową. W zasadzie to nawet jestem wdzięczny wydawnictwu, że ostrzegawcze tąpnięcie sprzed 3 lat uzmysłowiło mi, że pora ewakuować się z tego poletka. Akurat był czas na nowe pomysły - dały mi one nawet więcej satysfakcji niż te dotychczasowe. Nie zmienia to jednak, że wdzięczny jestem za tę odbytą drogę. I na pewno dalej będę się w jakimś zakresie fotografią zajmował.
Obiektywnie rzecz biorąc to myślę, że przy moim zaangażowaniu i dociekliwości na każdym innym polu miałbym porównywalną satysfakcję i myślę, że lepszą kasę.
Pozdro
Wiesiek
no to właśnie ty też nie zrozumiałeś, bo ja cały czas o tym samym, czyli o tym, że w innych zawodach (nie na etacie) też bywa trudno
również miłego dnia
Owszem, jednak specyfika fotografii jako zawodu polega na tym, że w przeciwieństwie do większości zawodów, zajmuje się nią miliardpińcet amatorów chcących sobie dorobić. Hydraulik nie zmieni Ci uszczelki, żeby mieć do portfolio :)
Ok, portfolio nie, ale nie znaczy to, że tylko w fotografii jest ciężko
Ok, portfolio nie, ale nie znaczy to, że tylko w fotografii jest ciężko
Wiele branż zmieniło się diametralnie, fotografowie nie mają nawet specjalnych powodów do narzekania. W takiej architekturze to dopiero zaszła rewolucja. Albo taki zawód redaktora to jest skrajna pauperyzacja. Jako konsumenci zyskujemy, jako świadczący usługi dostajemy po tyłku. Fotografia w jakimś sensie przestała być zawodem a stała się umiejętnością (nie oceniam zasadności tego). Zresztą znaczna część produkcji foto nie wymaga specjalnej wiedzy czy pomysłowości co połączone z niską barierą wejścia daje ostrą konkurencję. Jeden chciałby żyć za powiedzmy 10 K a drugiemu wystarczy 2 K - jak przekonać go do tego aby miał większe ambicje? Po stronie klienta prymat kosztów (nieraz absurdalny) zaciska pole manewru.
Na pewno nie jest problemem początkujący fotograf "pracujący za portfolio". Klienci, którzy mają takie oczekiwania nie są warci obsługi - szkoda dla nich czasu. Nie są warci nawet rozmowy. Ci którzy potrzebują większej ilości zdjęć są skłonni coś już zapłacić. Problemem jest jednak ilość solidnych klientów czyli głębokość rynku. Wcale tej roboty nie ma zbyt dużo (przy ilości tych co potrafią ją przyzwoicie zrobić). No i stocki zabierają multum roboty.
Ale nikt nie każe grać w tę grę. Jak komuś nie podoba się to co jest to powinien się uważnie rozglądnąć...Nawet gdy fotografia ma dla niego nieprzeparty urok.
Pozdro
Wiesiek
Carlos_lo
17-01-2017, 21:00
dlatego prosze sluchac i czytac i ogladac Wiesia opowiesci, a co kto przygarnie i co z tym zrobi to jego sprawa:) ja znam hydraulikow co robia portfolia z roboty i dobrze na tym wychodza;) mnie koledzy w pracy katuja pornem dla informatykow;) no i ... fajnie;)
Sent from my iPhone using Tapatalk
dlatego prosze sluchac i czytac i ogladac Wiesia opowiesci, a co kto przygarnie i co z tym zrobi to jego sprawa:) ja znam hydraulikow co robia portfolia z roboty i dobrze na tym wychodza;) mnie koledzy w pracy katuja pornem dla informatykow;) no i ... fajnie;)
Ja to rozumiem jako: bierz się do roboty.
:) :) :)
Piękna brzydota
Dzisiaj na przykładzie edytorialu zajmiemy się piękną brzydotą. Ten temat zawsze mnie męczył - jako młody chłopak biegałem po "trójkącie bermudzkim", "pijackiej górce", dzielnicy Chojny, słowem po różnych niezbyt przyjemnych miejscach, w różnych miastach południowej Polski. I zawsze miałem jakiś dysonans - zdjęcia, mimo wysiłków, nie były dość "ostre". Jakoś ta fotografia wyglądała inaczej niż rzeczywistość. Po części to szybko zrozumiałem - smród rynsztoków nie był widoczny na fotach. Ot jakaś kałuża z resztkami żarcia. Ospa ścian i grzybów stawała się frapującą graficzną fakturą. Ale nie do końca pojmowałem daremność moich wysiłków.
Później u Sontag znalazłem taki fragment:
Jeżeliby powtórzyć słowa Whitmana: „każdy przedmiot, sytuacja, związek lub proces ujawniają nam swe piękno", to bardzo powierzchownym zabiegiem byłoby wyszukiwanie ładnych przedmiotów, a odrzucanie brzydkich. Jeżeli „ważne jest wszystko, co się robi i myśli", to całkiem arbitralnym zabiegiem staje się traktowanie niektórych chwil życia jako ważnych, a innych - jako trywialnych. Fotografia ma nadawać wagę temu, co przedstawia. Prawdopodobnie nie ma takiej rzeczy, której nie dałoby się upiększyć: a więcej - nie ma sposobu, aby wyplenić tendencję obecną we wszystkich fotografiach, a polegającą na tym, że wartość czegoś, co sfotografujemy, automatycznie rośnie.
O tej nieznośnej cesze fotografii jaką jest upiększanie, pisali zresztą też inni autorzy ale nie bardzo mogłem sobie przypomnieć inne konkretne lokalizacje i pozostaniemy przy Sontag. Fotografia zawodowa ma we krwi to upiększanie. Przeważnie to cały proces - wybór pięknego przedmiotu, aranżacja, stylizacja, kompozycja, światło i postprodukcja. Wszystko nowe, lśniące, bez fałdki, słowem idealne. Poniższe zdjęcia dowiodą, że nawet rezygnując z części tych zabiegów wynik i tak może być "ładny".
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2017/01/gallery_168102_613_2032500-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_2032500.jpg)
w gazecie wyglądało to tak:
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2017/01/gallery_168102_613_1977425-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_1977425.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2017/01/gallery_168102_613_487877-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_487877.jpg)
Przedmioty, które wyrzucilibyśmy na śmietnik bez sekundy refleksji są tutaj pełnoprawnymi aktorami. Po części nie bez znaczenia jest tutaj zastosowany bardzo wysoki kontrast (i to zarówno przy świeceniu jak i wywoływaniu) - dało to silny efekt graficzny. Doskonale sprawdza się tu cytowany fragment Sontag (kto nie czytał to lektura obowiązkowa). Z ciekawostek realizacyjnych - zniszczenie koła rowerowego nie jest takie łatwe - tu udało się to przy pomocy podnośnika hydraulicznego. Pękło z donośnym hukiem.
Pozdro
Wiesiek
Carlos_lo
26-01-2017, 23:41
a co tu tak cicho? Wiesiu, zyjesz?;) ja czytam po cichu, zeby nie przeszkadzac innym; czy ktos uaktualnia pdfa? chyba znajdlem tlumaczke... ale musze nad nia popracowac;)
Sent from my iPhone using Tapatalk
Chyba wszyscy czytają książkę Sontag. Zacząłem - dziękuję za polecenie.
ufff... ostatnie 2 dni (w przerwach w robocie;) ) czytałem ten wątek...
Jakoś mi wcześniej umknął - nad czym ubolewam!
Bardzo fajnie się to czyta i mam nadzieję, że wujot kontynuuje wątek!
Wujot - wielkie dzięki za to że Ci się chciało już tyle tutaj napisać!
ufff... ostatnie 2 dni (w przerwach w robocie;) ) czytałem ten wątek...
Jakoś mi wcześniej umknął - nad czym ubolewam!
Bardzo fajnie się to czyta i mam nadzieję, że wujot kontynuuje wątek!
Wujot - wielkie dzięki za to że Ci się chciało już tyle tutaj napisać!
Miło mi, że o mnie pamiętacie. Po prawdzie to po pierwsze bardzo intensywnie pracuje nad stroną mojego nowego przedsięwzięcia. Mam tam tak ze 100 tekstów do napisania/umieszczenia - na początek. Po drugie zastanawiam się czy nie jest większy sens dołożyć tam też gdzieś obok te moje realizacje studyjne. Co prawda niezbyt pasuje (bo tamto to jest o Dolnym Śląsku - turystyka aktywna, krajobrazy, architektura itd) ale ewentualny ruch pracowałby na pozycję strony. Jedyny minus to jest utracenie odzewu od Was (bo nie mam zamiaru zajmować się usuwaniem spamu, troli czy jakiś niedozwolonych treści).
Powiedzmy, że spróbuję na razie, chociaż od czasu do czasu, dalej coś tutaj wrzucić. Jak się obrobię z robotą i zobaczę jakie zainteresowanie jestem w stanie uzyskać na swojej stronie to być może wstawię tam też tutejsze tematy i podejmę decyzję gdzie dalej pisać.
Ponieważ "zagadki" całkiem w tym wątku się sprawdzały to spróbuję znów nauczyć Was jak myśli fotograf studyjny.
Taka fota
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2017/01/gallery_168102_613_1639327-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_1639327.jpg)
Pytanie - w jaki sposób przygotowalibyście plan do fotografii? Czyli to co się dzieje przed oświetlaniem czy nawet komponowaniem.
Pozdro
Wiesiek
A co mi tam;)
Warzywa na jakieś druty żeby stały na baczność, ale nie w równym rzędzie. Tło daleko, żeby światło odbite od niego nie oświetlało warzyw. Główne światło z prawej lekko z góry, sugeruje to cień pietruszki na cukini. Chyba też drugie światło z lewej, lekko z przodu ale dużo słabsze.
Bardzo się pomyliłem?
CzlowieQ
28-01-2017, 16:19
Wydaje mi się, że niektóre warzywa były doklejane (np. światło odbite od ogórka na pietruszkę jest białe, a niektóre cienie nie do końca się zgadzają) więc na początku na pewno trzeba dokładnie zaplanować na które warzywa pada cień, gdzie ma być imitacja światła odbitego od innych warzyw itp.
Cienie mogą się nie zgadzać bo warzywa nie są w jednej linii, niektóre są bliżej, inne dalej od aparatu. Taka jest moja teoria.
Cienie mogą się nie zgadzać bo warzywa nie są w jednej linii, niektóre są bliżej, inne dalej od aparatu. Taka jest moja teoria.
Zarówno światło jak i kompozycje rozpoznaliście prawidłowo - pytanie jednak było jak sobie wygodnie przygotować taki plan. Jeszcze co do światła - poza głównym i tłowym było słabe światło z lewej tak aby coś w cieniach na ogórku i kabaczku się odbiło.
Rozumowanie fotografa studyjnego jest takie:
- nie ma potrzeby montować tego zdjęcia (szkoda czasu pomijając, że zawsze zależy mi na tym aby to było autentyczne - czyli obiekty wpływały na siebie)
- plan powinien być tak zrobiony aby dało się swobodnie manewrować warzywami
Przez swobodne manewrowanie rozumiem regulacja pozycji przód/tył i na boki oraz wyregulowanie pionu czyli pochyły (bo trzeba prostować warzywa jedno do drugiego). Oznacza to możliwość przesuwania dosłownie o milimetry i kąty obrotu typu 1 stopień.
Jak byście to osiągnęli???
Aby odciąć pomysły typu nabicie na kolec i podstawki to od razu powiem, że to jest zła droga. Z paru powodów - po pierwsze praktycznie nigdy nie niszczę rekwizytów. Zawsze może zdarzyć się poprawka za dzień lub dwa i nie trzeba będzie znów jeździć po halach warzywnych i wybierać najładniejsze warzywa. Po drugie po akceptacji (i okresie karencji) zabiorę sobie rekwizyty do domu gdzie staną się składnikami - szkoda niszczyć przyniesione i zakupione jedzenie. Po trzecie prawie nie widzę szansy na sensowne bardzo dokładne operowanie warzywem przy takim rozwiązaniu - będziecie podkładali papierki od 1 mm do 5 cm?
Zagadka jest więc natury Adam Słodowy. Jak to szybko i fajnie zrobić? Mnie przygotowanie planu do wygodnej pracy zajęło 5 min. Trochę dłużej zajęło mi wymyślenie tego rozwiązania (bo takich rzeczy nie ma w literaturze). Ale odbyło się to podczas krótkiej przerwy na posiłek.
Czyli jeszcze raz powtórzę pytanie. Jak wygodnie zamontowalibyście to na planie? Dopuszczalny jest lekki retusz (np jakiegoś uchwytu). Choć da się to zrobić dosłownie na czysto.
Pozdro
Wiesiek
Obciąć końcówki warzyw i postawić na płaskim stoliku? Poza bananem wszystkie powinny trzymać pion po takim ustawieniu.
Albo zawiesić na sznurku a potem obrócić aparat o 180 stopni (albo samo zdjęcie) ;-)
Obciąć końcówki warzyw i postawić na płaskim stoliku? Poza bananem wszystkie powinny trzymać pion po takim ustawieniu.
Albo zawiesić na sznurku a potem obrócić aparat o 180 stopni (albo samo zdjęcie) ;-)
Pierwszy pomysł moim zdaniem (podkreślam moim) raczej nie wypali bo musiałoby to być mistrzowskie cięcie. Pamiętaj, że dokładność w płaszczyźnie pionowej musi być typu 1 stopień - czyli na poziomej tyle samo. To taki pomysł po którym już nic się nie zrobi. Za to powieszenie w pionie to bardzo ciekawa opcja. Bardzo - nieszablonowe myślenie. Z regulacją na wysokość nie powinno być problemów, podobnie na boki i przód-tył. za to wyosiowanie nie będzie łatwe bo mogą a nawet na pewno ustawią się skosy.
Oddzielną kwestią jest to, że komponowanie huśtającego się planu jest kłopotliwe i jeśli tylko mogę to nie buduję takich planów..
Moje rozwiązanie jest bardzo proste i spełnia wszystkie wcześniej opisane przez mnie przesłanki.
Pozdro
Wiesiek
Oj, tam bo wezmę co mam w lodówce, poobcinam końce, ustawię na stole, nie przesadzaj, że aż tak ci się ręce trzęsą, żeby nie obciąć na tyle równo ;-)
co do wieszania to właśnie opcja zmiany ustawień jak dla mnie na całkowity plus i znów bym nie przesadzał, że się będzie wahało na prawo i lewo, może trochę, ale da się uspokoić w miarę szybko
Ale do meritum, innych pomysłów nie mam ;-(
Bo położenie warzyw na czymś matowym i światłem od spodu mi nie pasuje, bo by się krawędzie świeciły a na takim porze na przykład to już w ogóle by była poświata, a nie lekki cień od lewej
Tym bardziej, że początkowo myślałem o tym, że brak cieni za warzywami jest spowodowane odsunięciem białego tła a górne światło robi krótkie cienie i ich nie widać
Carlos_lo
29-01-2017, 23:38
mysle, ze zelazny karzel o imieniu Wasyl z tym by sie nie bawil, wlozylby to wszystko w .... imadlo... ;) ale jak juz poznalismy czesc pokretnych sztuczek Wujota, to pewnie znowu nas czyms zaskoczy... moze bialy...? ;)
Ha, też myślałem może nie o imadle ale o jakimś takim wielgachnym spinaczu jak na deskach kreślarskich czy do prezentacji
- imadło
- wielki spinacz
Coś w rodzaju "ścisku stolarskiego", działającego na zasadzie dużej żabki do bielizny? Po ściśnięciu banana mógłby nie zostać spełniony warunek pozostawienia przedmiotu bez uszkodzeń, ale mogłoby się sprawdzić. Moje pierwsze skojarzenie to też było coś w rodzaju deski z gwoździami. Imadło: może pewna modyfikacja, np. "imadło" z dwóch desek, przedmioty owinięte gąbką w miejscu chwytu (zapewni opór i wyrówna średnice na tyle, żeby całość ścisnąć między dwoma deskami bez uszkadzania przedmiotów).
Powsaszałbym te warzywa do butelek / słoików, zaś usztywnił gąbką - nowe do zmywania naczyń.
Ściśnięcie deskami w imadle wydaje się ok, choć trochę brutalne ;)
mysle, ze zelazny karzel o imieniu Wasyl z tym by sie nie bawil, wlozylby to wszystko w .... imadlo... ;))
Przy asyście wiewiórki Łysej Skórki, ofkors.
Carlos_lo
30-01-2017, 09:48
hehe, i tradycyjnie zrobilby pogrzebaczem trepanacje owocow, ale tego juz nam Wujot nie pokaze
Sent from my iPhone using Tapatalk
Powsaszałbym te warzywa do butelek / słoików, zaś usztywnił gąbką - nowe do zmywania naczyń.
Ściśnięcie deskami w imadle wydaje się ok, choć trochę brutalne ;)
Pomysł bardzo fajny bo jest nieinwazyjny, wyznaczenie pionu też powinno być łatwe. Pewien problem byłby z dobraniem średnicy ale wygląda perspektywicznie. Najmniej mi się podoba regulacja wysokości a właściwie jej brak - trzeba by dobierać podkładki. Będzie też lekki problem z bananem ale można go potraktować oddzielnie.
Jak widać z Waszych odpowiedzi może być wiele dróg do przygotowania planu. Możliwości wyznaczają pomysłowość fotografa i wyposażenie studia. Do Waszych pomysłów dorzucę zaraz jeszcze jeden. Moim konikiem jest budowa planów możliwie "ażurowych" i oczywiście z tego co mam "pod ręką". Do tego oczekuję, że bez większych problemów będę mógł szybko i swobodnie przemieszczać rekwizyty i dowolnie je oświetlać. Teraz fota, nie jest z planu, bo najnormalniej tak się spieszyłem, że nie zdążyłem :)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2017/01/gallery_168102_613_973777-1.jpg
źródło (http://www.skiforum.pl/uploads//gallery/album_613/gallery_168102_613_973777.jpg)
Już chyba pisałem, że 2 m statywy reporterskie w cenie 30 zł/szt to fantastyczny (bo lekki i mały) gadżet. Na zdjęcia wyjazdowe potrafię zabrać jeden solidny wysoki statyw z poprzeczką, drugi wysoki i np 5 takich maluchów. Na jednym postawię jakąś niższą i słabszą lampę, na dwóch kolejnych oprę wysokie blendy a kolejne dwa robią za murzyny. Cały zestaw nie jest ciężki ani duży a można zrobić wszystko, nawet zaimprowizować drugą poprzeczkę. Tutaj też pokazały klasę - złożone w ten sposób pozwalają włożyć się jeden w drugi - można zagęścić nawet tak aby warzywa wręcz zachodziły na siebie (druga fota). Regulacja wysokości idealna. Do przymocowania kawałek druta. Plan można zbudować w dwie-trzy minuty. Pod warunkiem wszak posiadania takich statywów (karzełki też mogą być). Naprawdę warto je kupić (chociaż z 5) - najlepszy mój zakup - uwzględniając relację cena/użytkowanie.
Banana (i bakłażan) przywiązałem w środku a drut wyretuszowałem.
Następna relacja będzie z planu, który był przeciwieństwem tego (pod względem mobilności) i będzie dowodem na to, że czasem trzeba się mocno na chleb napracować.
Pozdro
Wiesiek
Genialne w swojej prostocie :)
Twoją przewagą nad nami jest doświadczenie. Na co dzień spotykasz się z różnymi problemami i wymyślasz rozwiązania, po czasie masz już gotowe recepty na różne zagwozdki.
Tym bardziej wielkie dzięki że się tym wszystkim z nami dzielisz!
Genialne w swojej prostocie :)
Twoją przewagą nad nami jest doświadczenie. Na co dzień spotykasz się z różnymi problemami i wymyślasz rozwiązania, po czasie masz już gotowe recepty na różne zagwozdki.
Tym bardziej wielkie dzięki że się tym wszystkim z nami dzielisz!
Masz rację - 10 lat pracy dla magazynów naprawdę dużo mnie nauczyło. Najważniejsze jest to, że tam rzadko kiedy tematy i podejście powtarzają się. Jak coś idzie 4 czy 5 raz w podobnej konwencji to już jesteśmy chorzy. Jak się ma takie doświadczenia to wszystko wydaje się oczywiste i człowiek patrzy na to - jak to możliwe, że inni tego nie widzą? Ale pewnie za kolejne 10 lat gdybym spojrzał na swoje obecne realizacje to też dostrzegłbym dziś pominięte aspekty. Staram się nie przyjmować mentorskiej pozy - zresztą jest mi to o tyle obce, że życie nieraz mnie przeczołgało i nie mam specjalnie wybujałego ego. Te zgadywankowe posty są próbą wciągnięcia Was w dyskusję - chciałbym też od Was się uczyć (choćby tego o czym i jak pisać). Jeśli czasem zdarzy mi się oceniać uzyskane odpowiedzi (i np je zanegować) to wynika to przeważnie z tego "balastu" realizacji i tego, że sporo pomysłów wykonawczych przećwiczyłem. Mam nadzieję, że takich sytuacji nie odbieracie jako "wymądrzanie się" ale jeśli kogoś coś trochę ubodło to przepraszam.
Postanowiłem też, że przeniosę stopniowo dotychczasowy materiał na swój kolejny blog. Znając siebie to pewnie go przy okazji umaję i przeredaguję tak aby była motywacja do powtórnych odwiedzin. Nowe tematy będą i tu i tam. Prawdopodobnie, w celu propagowania nowego bloga (który tak naprawdę będzie podpięty do mojej "krajoznawczo-turystycznej" firmowej strony), będę zamieszczał w wersji blogowej jakieś ekstrasy.
Pozdro
Wiesiek
Carlos_lo
01-02-2017, 02:23
ja bym chetnie widzial kondensat barwy i kompozycji (bede niedlugo o tym mowic i przydalaby sie sciaga;) )
Sent from my iPhone using Tapatalk
ja bym chetnie widzial kondensat barwy i kompozycji (bede niedlugo o tym mowic i przydalaby sie sciaga;) )
Sent from my iPhone using Tapatalk
No to Waść masz życzenia! O ile jeszcze o kompozycji można spróbować napisać coś względnie zwięzłego - szczególnie w opozycji do propagowanych w fotografii żałosnych zasad trójpodziału, mocnych punktów - to o barwie ludzie tomy pisali. Jak będę miał czas to wrzucę fragment książki PWN (podręcznik z zakresu psychologii reklamy) i rozdział o obrazie, przy którym pomagałem autorowi - Krzysztofowi Albinowi (po uzyskaniu jego zgody). Najogólniej - kompozycja jest zawsze pochodną komunikatu (wrażenia jakie chcesz wykonać). To zagadnienie psychologiczne a nie geometryczne. A szczególnie jest to widoczne w fotografii. To jest taki temat, którym chciałbym zająć za lat parę - jak mi się uleżą i ukształtują poglądy.
O barwie pomyślę w następnym życiu.
Pozdro
Wiesiek
Carlos_lo
01-02-2017, 13:28
no to ja juz nie mam wiecej zyczen;) poki co...
Sent from my iPhone using Tapatalk
W 3 wieczory łyknąłem cały temat, a wciągnął lepiej niż niejedna książka. Znaczący w tym wszystkim jest język jakim się Wieśku posługujesz, lekki, a zarazem ciekawy, przy niektórych sformułowaniach i opisach nawet nie musiałem patrzeć na zdjęcie aby je zobaczyć :)
Na razie czekam na ciąg dalszy, tego wspaniałego serialu :)
Dzisiejszy Zdziś (jeszcze ciepły) to bardzo ciekawa realizacja i to na paru poziomach. Na początku będzie trochę gadania ale to tło jest ważne. Zaczęło się tak tutaj http://forum.nikoniarze.pl/showthread.php?t=274205&page=6&p=3758126&viewfull=1#post3758126 . Zdaliśmy sobie sprawę , że ta formuła (płaska) zaczyna nam ciążyć. Z jednej strony to oczywiście wygodne i łatwe w realizacji ale... gdybym szukał powtarzalnej fotografii to pracowałbym w packshotach! Opracowałem sobie już jeden pomysł, co go jeszcze nie było okazji zrobić, ale też zasialiśmy (z Donatą) ferment. Jak więc trafił się temat sportowych ciuchów to już wszyscy chcieli mieć coś innego. Donata zaproponowała aby zrobić to na skakankach. Od słowa do słowa skakanki zamieniły się na silikonowe taśmy do ćwiczeń (Power Bands) co to od pewnego czasu robią furorę. Pomysł został klepnięty ciuchy zostaną nanizane na taśmy, szefowa jeszcze tylko powiedziała
- aby to tylko nie wyglądało jak pranie w Dubrowniku. Dyrektor artystyczny zażyczył sobie trzech kwadratowych pionów i jednej długiej pionowej kichy. I temat dla (prawie) wszystkich się skończył.
Pomysł bez wątpienia jest świeży, być może jesteśmy pierwsi, którzy postanowili w ten sposób zmierzyć się z tematem. Ale, ale, tak dokładnie - jest małe ale - na końcu to fotograf zostaje z tym genialnym pomysłem (ma na szczęście ręce i głowę stylistki do pomocy). Myślę wpierw na poziomie realizacyjnym, czyli jak to rozpiąć. Ponieważ szacuję, że plan będzie miał 2 m szerokości a ja chcę wykorzystać przekątne a taśmy będą miały wyjściową długość 1,5 i 2 m to będę musiał je rozciągnąć co najmniej 2x. Jest zresztą prawdopodobne, że jeszcze bardziej. Czyli pierwszy problem to spore występujące siły. Mam w głowie rozwiązanie tego problemu - dlatego muszę przyjść do roboty jakąś godzinę przed Donatą. Z przygotowania planu zrobię zagadkę dla moich wiernych czytelników (przypomnę to na końcu). Ten problem ma dwa podproblemy - przeniesienie sił i mocowanie samych taśm. Teraz myślę sobie o Dubrowniku - chętnie bym tam pojechał... Dochodzę do wniosku, że "problem Dubrownika" jest w równoległym prowadzeniu taśm. Od razu zakładam więc ambitny przestrzenny układ krzyżujących się form. Czyli będzie to 3D. Jakkolwiek mam w głowie już plan realizacyjny to gołym okiem widać, że to strasznie niewdzięczna praca. Przewlec taśmy uzyskać jakiś efekt naciągnąć, dołożyć drugi przedmiot, naciągnąć , zobaczyć. Odczepić pierwszy, przesunąć o centymetry, naciągnąć, zahaczyć, popatrzyć, odczepić drugi, poprawić, naciągnąć, popatrzeć, dołożyć trzeci, naciągnąć, odczepić pierwszy, poprawić, naciągnąć, to samo z drugim, za chwilę to samo z trzecim i z powrotem pierwszy. Znudziło się Wam to czytać??? No nie dziwę się, ale czytanie jest tak pewnie z 50 x szybsze od robienia. To się nazywa proces iteracyjny. Mówię więc Donacie
- jak zrobimy to w 6 godzin to będzie świetnie ale może być dłużej. Ponieważ będzie to sobota oboje mamy jakieś plany. Moje można tak streścić
- nie chciałabym tym razem lecieć do teatru z wyciągniętym językiem - powiedziała moja żonka. Spektakl jest o 20.00, przyjmuję, że o 18.00 muszę skończyć robotę. Postanawiam przyjść na 9.00, Donata na 10.30. Ale już na początku mamy 1,5 godziny obsuwy bo silikony nie chcą się trzymać i Donata jedzie po małe klamry biurowe, które okazują się idealne ale których mi brakuje. Mamy po jednej stronie stos gum, po drugiej luźne szmaty. Szkicujemy sobie układy. Bardzo sprawdza się moja inżynierska część duszy - od razu widzę układ sił, który powinien dobrze naciągnąć ciuchy. Pierwsze są leginsy.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2017/02/WHWJQ_71311024x754-1.jpg
źródło (http://polandtravel.info/jurewicz/wp-content/uploads/2017/02/WHWJQ_7131-1024x754.jpg)
Długie spodnie idą nam względnie szybko ale gdzie dołożyć gacie? Wszędzie wyglądają paskudnie - ich dosłowność kładzie fotę. Na szczęście po dłuższym boju dochodzimy do wniosku, że deformacja ciucha będzie odsieczą. Gotowe! Z efektu jestem bardzo zadowolony. Może dalej pójdzie łatwiej. Bierzemy teraz torbę i buty. Tutaj dla odmiany problem widzimy po stronie kompozycji. Trzy pierwsze składowe robimy błyskawicznie ale z czwartym jest męczarnia. Próbujemy położyć but jak na równoważni , później kładziemy parę i jeszcze parę innych pomysłów. Koniec końców zmęczyliśmy. Teraz biustonosze. To jest dopiero kanał. Oczywiście z kompozycją zero problemu - prosi się ta kicha zamówiona przez Maćka. Ale jak dobrze poukładać ramiączka i inne tasiemki. Coś tam podpinamy, coś tam wkładamy do środka i po długim boju Donata jest zadowolona. Teraz koszulki. Tutaj problem jest wszędzie i po stronie kompozycji, mechaniki. wymiarów całości. Na początku mamy na planie 4 ciuchy ale wywalamy jeden z nich i udaje nam się ułożyć to co widzicie. Jest 18.45 - jestem wdzięczny żonce, że się nie odzywa - w tym momencie dokładnie dzwoni i mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że właśnie wychodzę.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2017/02/WHWJQ_71661024x760-1.jpg
źródło (http://polandtravel.info/jurewicz/wp-content/uploads/2017/02/WHWJQ_7166-1024x760.jpg)
W domu jest nawet 15 min czasu i tyleż samo jesteśmy przed spektaklem. Dogorywam na krześle bo zmęczony jestem okrutnie a nudy nieprzeciętne - płaska fabuła i dialogi jak od polonisty. Ale wiem, że robota wyszła pięknie i nikt mi tego (i Donacie) nie odbierze.
Razem zaś wygląda tak
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2017/02/WHWJQ_713141024x377-1.jpg
źródło (http://polandtravel.info/jurewicz/wp-content/uploads/2017/02/WHWJQ_71314-1024x377.jpg)
I na zakończenie pytanie - jak zbudowalibyście plan? Tym razem pamiętałem o backstage - umieszczę za parę dni na blogu.
Pozdro
Wiesiek
Kojocisko
02-02-2017, 18:10
IMO dowolna rama. 4 belki. 2 belki i dwie drabiny/solidne statywy. Gdyby nie wielkość planu także duża obręcz.
IMO dowolna rama. 4 belki. 2 belki i dwie drabiny/solidne statywy. Gdyby nie wielkość planu także duża obręcz.
Moja rama była prostopadłościanem - kto ma pomysł jak taki prostopadłościan wykonać?
Wymiar to 2 x 2 x 1 m i była troszkę za mała.
Pozdro
Wiesiek
Kojocisko
02-02-2017, 23:42
Nie wiem co miałeś po ręką. Wszystko co da się skręcić na proste kątowniki lub wręcz kątowniki (najlepiej perforowane). Profile aluminiowe do systemów wystawienniczych? Statywy i belki do teł?
Carlos_lo
02-02-2017, 23:47
Wujot Slodowy :) rama do blendy moze byc troche gietka, ale juz to co Wiesiu zawsze wozi z soba czyli statywy ekonomiczne z belka (kijem) od szczotki (do mycia okien na wysokosciach) i drutami mogly by sie sprawdzic;) gdyby do tych drutow doprowadzic napiecie elektryczne, pewnie by jeszcze zesztywnialy umacniajac konstrukcje...;)
Sent from my iPhone using Tapatalk
Wujot Slodowy :) rama do blendy moze byc troche gietka, ale juz to co Wiesiu zawsze wozi z soba czyli statywy ekonomiczne z belka (kijem) od szczotki (do mycia okien na wysokosciach) i drutami mogly by sie sprawdzic;) gdyby do tych drutow doprowadzic napiecie elektryczne, pewnie by jeszcze zesztywnialy umacniajac konstrukcje...;)
Tym razem pomyłka - żadnej improwizacji! Taka klatka wokół zdjęć to w niektórych sytuacjach jedyne dobre rozwiązanie. Dlatego preferuję rozwiązania systemowe a nie prowizorkę. Na początek postulowałbym:
- solidność
- łatwe dostosowanie rozmiaru do planu
- możliwie mały wymiar (aby nie przeszkadzało oświetlaniu)
- szybki montaż
Na szczęście są systemy na których można się oprzeć. W żadnym wypadku nie będą to klasyczne wystawiennicze (typu oktanorma). Ja zakupiłem łączniki z systemu kulowego. Na gotowe rury już się nie zdecydowałem bo srebrne i za słabe (amelinium). Zakupiłem za grosze stalowe rury średnicy 25 mm ze ścianką 1,5 mm i pomalowałem na czarno. W ten sposób mogę budować klatki nawet o wymiarze 3,5 m x 2 m x 2 m. Mimo sporych wymiarów są bardzo ażurowe i wytrzymałe. Mam też drugi system -ARMY na rurach stalowych pokrytych białym ABS na średnicy 28 mm - oba są częściowo ze sobą kompatybilne. Są też bardzo fajne systemy poręczowe ale koszty łączników są abstrakcyjne.
Montaż takich planów w dwie osoby to sekund 5, samemu (jak ja) zajmuje to znacznie więcej czasu ale przygotowanie sporego planu to powiedzmy 20 min - łącznie z rozpakowywaniem, segregowaniem itd.
Pozdro
Wiesiek
Tak jak napisałem uruchomiłem swój fotograficzny blog. Podpięty jest do mojej strony turystycznej (też z blogiem). Przenosząc pierwsze teksty z forum znacząco je zmodyfikowałem, dodałem nowe ilustracje - zapraszam do ponownej lektury. Link w stopce
Carlos
o temacie kompozycyjnym nie zapomniałem - mam już zgodę autora do publikowania fragmentów książki. Mam też pdf-a co zdecydowanie ułatwi robotę. Może jutro coś skrobnę.
Pozdro
Wiesiek
Carlos_lo
10-02-2017, 14:59
to cudownie, w weekend przysiade i poprzegladam wszystko, poki co tyroowa ciezka;)
Sent from my iPhone using Tapatalk
to cudownie, w weekend przysiade i poprzegladam wszystko, poki co tyroowa ciezka;)
U mnie też potop roboty a do tego jeszcze sezon w pełni. Napisałem "zamówiony" tekst o kompozycji. Mam pewien problem co zrobić z tym wątkiem bo to podwójna robota. Szczególnie, że na swoim blogu mam narzędzia przy których te tutaj to bieda. Ważne jest to, że mogę zawsze coś dodać, poprawić. No ale tutaj jest możliwość dyskusji. Czyli liczę na odzew - szczególnie, że temat jest bardzo ciekawy.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2017/02/MiC582osz101280x640-1.jpg
źródło (http://polandtravel.info/jurewicz/wp-content/uploads/2017/02/Mi%C5%82osz-10-1280x640.jpg)
Zagadnienie kompozycji w fotografii jest dość starannie omijane – z reguły umieszcza się zasadę złotych punktów (lub podobną trójpodziału) i w ten sposób jest po temacie. Zdecydowanie lepiej byłoby napisać – nie mam nic do powiedzenia. Pierwsza fundamentalna wątpliwość jest na poziomie na ile kompozycja w malarstwie a w fotografii jest tożsamym zagadnieniem. Na moje zbieżność jest taka sama jak pojęcia światła w studiu TV a studiu foto. Ogólnie to samo a w szczegółach wszystko inaczej. Czyli analizy z zakresu malarstwa nie wprost pomogą nam w fotografii. A szkoda bo jest parę fajnych pozycji. Zacznę jednak z zupełnie innej strony.
Na początek definicja z Wiki
„Kompozycja – układ elementów zestawionych ze sobą w taki sposób, aby tworzyły one harmonijną całość. Kompozycją określa się również samo dzieło, zawierające połączone ze sobą składniki.
Celem kompozycji jest osiągnięcie zamierzonego efektu plastycznego poprzez umiejętne dobranie kolorów, kształtów, proporcji, faktur i położenia przedstawianych elementów, czasem na drodze porządkowania podobnych do siebie składników, a kiedy indziej poprzez zestawianie ich na zasadzie kontrastu. W kompozycji wykorzystuje się też często pewne konstrukcje znane z geometrii takie jak symetria czy złoty podział. Odpowiednie operowanie tymi narzędziami daje efekt w postaci różnych nastrojów, uczuć, przeżyć jakich może doświadczyć odbiorca – można uzyskać na przykład zarówno odczucie statyczności, porządku, równowagi, harmonii, jak i dynamiki, chaosu czy nierównowagi.”
Najistotniejsze jest ostatnie zdanie. Kompozycja ma czemuś służyć. I zdecydowanie są to kategorie psychologiczne. W mojej króciutkiej definicji za kompozycję w fotografii uznałbym zestaw środków (relacji) przestrzennych przeniesionych na płaszczyznę i służących wywołaniu określonego stanu psychologicznego u odbiorcy.
Popatrzcie na poniższe ilustracje – przygotowaliśmy je kiedyś do podręcznika akademickiego PWN – „Reklama – przekaz, odbiór, interpretacja”, autor Krzysztof Albin.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2017/02/Albin146-1.jpg
źródło (http://polandtravel.info/jurewicz/wp-content/uploads/2017/02/Albin-146.jpg)
„Środki formalne oparte na stosunkach wielkości wzajemnego położenia elementów. Nawiązują do potocznego rozumienia pojęcia kompozycji. Wynikają z przestrzennych cech informacji. Decydują o szybkości identyfikacji ważności elementów przekazu. Stosunki wielkości oraz proste relacje wynikające z wzajemnego położenia poszczególnych części komunikatu, wpływają na interpretację jej znaczenia na poziomie konkretnym. Natomiast w powiązaniu z regułami formalnymi, określającymi stosunki jasności oraz konwencję kolorystyczną, powodują ukierunkowanie kolejności i dynamikę percepcji poszczególnych części przekazu, kodowanych wizualnie. Określają też w sposób zasadniczy pojemność informacyjną komunikatu. Od ich pojemności zależy siła ekspresji przekazu oraz stopień jego sugestywności. Decydują o ładunku emocjonalnym całej wiadomości, jak i jej części. W konsekwencji akcentują istotne dla interpretacji znaczenia poszczególnych elementów. Podstawowe dla konstrukcji wizualnej warstwy wiadomości środki formalne klasyfikować można następująco:
1,
symetria
2,
asymetria
3,
równowaga
4,
napięcie
5,
analogia
6,
kontrast
7,
ciągłość
8,
fragmentaryczność
9,
wieloelementowość
10,
detaliczność
11,
hierarchiczność
13,
związek między elementami tworzącymi znaczenie na poziomie konkretnym
14,
związek między elementami oparty na wieloznaczności
15,
związek oparty na skojarzeniach
16,
związek oparty na elementarnych relacjach logicznych (wielkość, odpowiedniość, przyczynowość)
Stosunki wielkości i położenia w wizualnej warstwie przekazu są podstawowym narzędziem określania natężenia emocji kodowanych w komunikatach. Ustalają rytm, powtarzalność i tempo odczytu informacji. Decydują o kierunku percepcji poszczególnych elementów przekazu, np. od osi wiadomości do tła, od lewej do prawej, od detalu do grupy elementów wizualnych, od grupy elementów do detalu, etc.”
Od razu powiem, że nie do końca odpowiadają mi podziały zastosowane tu przez Krzysztofa Albina. i to na dwóch poziomach – jedno to mam wątpliwość czy ta lista jest kompletna, dwa to, że jest to opowieść po relacjach geometrycznych a nie psychologicznych (co postulowałem). Teraz dopiero autor przechodzi do dalszych doprecyzowań i:
„Na przykład symetria w większości wypadków uzupełniana jest przez zestawienie o charakterze zrównoważonym i analogicznym. Asymetrię charakteryzuje występowanie napięcia kontrastu lub hierarchiczności. W efekcie ta sama, uzasadniona pozycjonowaniem produktu, treść komunikatu może być zapisana na wiele sposobów, każdy z nich nadaje wiadomości inną strukturę i określa inny kierunek percepcji argumentacji, mimo iż jej treść może być zbliżona. Wymiary te wchodzą w interakcję z innymi środkami formalnymi, między innymi z pracą światła.”
Czyli jak widać relacje przestrzenne to dopiero początek. Na to należałoby nałożyć światło i barwę. Pytanie co jeszcze składa się na kompozycję? Dla mnie to jeszcze to wszystko co siedzi w naszych głowach – czyli wiedza o temacie zdjęcia. W tym emocje, schematy kulturowe. Jak spojrzymy tak szeroko to kompozycja = komunikacja
I w ten sposób to pojmuję. Oczywiście można to rozumieć też na poziomie organizacji relacji przestrzennych ale jak wykazałem odbiór na poziomie psychologicznym wskakuje nam tutaj sam.
Bardzo ciekawie o tym napisał Władysław Strzemiński w „Teorii widzenia” – jeszcze szerzej – jako o stanie świadomości wizualnej. Lekturę tej niełatwej książki polecam każdemu ambitniejszemu fotografowi. Nie mogę przeboleć, że komuna dosłownie zagłodziła i wpędziła w chorobę tego wielkiego człowieka. Rozważania kończą się na postimpresjoniźmie, zaginął gdzieś rozdział o Picasso. No i gdyby żył dłużej to może napisałby coś o fotografii. Wielka, wielka szkoda – Strzemiński wyprzedził swoimi rozważaniami tak o 50 lat innych późniejszych autorów, musiał też nadać swojej książce dialektyczną otoczkę bo w ogóle by się nie ukazała. Perła, którą zmarnowaliśmy…Teraz ukazała się świetna reedycja „Teorii” – nie trzeba już płacić 150-300 zł za stare wydania – i ma doskonały wstęp.
Nie czuję się za bardzo na siłach kontynuowania tematu kompozycji bo to jest jak wrzucanie kolejnych kamieni do stawu. Wszystko interferuje ze sobą a wiatr do tego wieje. A moja papierowa łódka w tym wszystkim gdzieś lawiruje niebezpiecznie przesiąkając. Ale zanim porzucę ten niebezpieczny akwen to popatrzcie na to zdjęcie – bardzo spokojny układ… ale łódki są w ruchu. Wyłapujemy to poprzez naszą wiedzę – zdeformowane cienie i delikatne szare prążki pokazują wodną toń. Te maleńkie składniki budują zaplanowany wymiar emocjonalny zdjęcia będąc kto wie czy nie kluczowym składnikiem kompozycji. W wymiarze psychologicznym byłoby to – pod naszym przywództwem (bo to dla uczelni zrobiłem) spokojnie pożeglujesz i ble ble ble.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2017/02/WSHWJH_5631v31012x1024-1.jpg
źródło (http://polandtravel.info/jurewicz/wp-content/uploads/2017/02/WSHWJH_5631v3-1012x1024.jpg)
Na tym małym nadgryzieniu tematu kompozycji w fotografii poprzestanę.
Zrobiłem za to małe ćwiczenie z tego zakresu. Zapraszam na moją stronę i to nie tylko dlatego żeby zwiększyć tam ruch, ale przede wszystkim można przełączać zdjęcia.
Pozdro
Wiesiek
Przeczytałem od dechy do dechy. Napisane ciekawie - jak zwykle. O niektórych rzeczach bym nie pomyślał, tzn wie się o tym podświadomie, ale ciężko to wszystko zebrać i wyartykułować.
Poruszyłeś ważny aspekt. Jako zwykły użytkownik nie masz możliwości edycji napisanych tekstów. W propozycjach zmian w forum był poruszany aspekt możliwości edycji przez autorów wątków. Gdzie jak gdzie, ale tu Tobie byłoby to bardzo przydatne.
No i Carlos mnie załatwił bo zamiast robić jakieś pożyteczne rzeczy to sięgnąłem po literaturę i nie tylko aby sobie przypomnieć Strzemińskiego ale zmierzyłem się z Historią Obrazów Davida Hockneya (znany malarz, scenograf itd), która spokojnie się kurzyła od dłuższego czasu. I stwierdzam, że jest naprawdę świetna i w jakimś sensie alternatywna a jednocześnie uzupełniająca do tej pierwszej.
W każdym razie to bardzo bardzo fotograficzna pozycja, choć poglądy na temat realizmu fotografii pewnie dla 99,99% czytelników będą zaskakujące. Bardzo mi się spodobała też demitologizacja samego wynalazku fotografii jako czegoś niespodziewanego i rewolucyjnego - to akurat jest dla mnie oczywiste - napisałem kiedyś pracę z estetyki o tym. Ale oficjalna historia jest heroiczna a w jakimś sensie to tylko ulepszenie.
Hockney zauważył też, że fotografia traci na naszych oczach walor realizmu (w tym sensie, że większość ją za takową ma). I z powrotem wraca w okolice malarstwa. To zresztą widać na paru poziomach. Wszystko to jest mocno skomplikowane i frapujące.
W każdym razie zachęcam do lektury.
Pozdro
Wiesiek
A tak a'propos - czy ktoś z Was sięgnął do "Teorii Widzenia"?
Carlos_lo
26-02-2017, 20:52
teoretycznie widze co napisales:) ale przymierzam sie do tlumaczenia Twoich wiekopomnych dziel na potrzeby mojego klubu, ktory wypalil nadzwyczaj swietnie i ktory mnie w tej chwili pochlania; fotografia ma wiele aspektow i wciagam historie fotografii w tej chwili, ale juz dopisuje kolejne pozycje do listy, dziekuje, Wujot dzieki Tobie swiat staje sie lepszy:) pozdrowienia od sandyphotoclub.uk ;) zapraszam do udzielania sie po angielsku na fb stronie, jestem ciekaw czy latwo ja znalezc
Sent from my iPhone using Tapatalk
Carlos_lo
26-02-2017, 21:38
odnosnie tlumaczenia wolisz piekne nie wierne, czy wierne nie piekne? reszta bedzie na priv
Sent from my iPhone using Tapatalk
odnosnie tlumaczenia wolisz piekne nie wierne, czy wierne nie piekne? reszta bedzie na priv
Sent from my iPhone using Tapatalk
wolę piękne i niewierne
Pozdro
Wiesiek
Piękne i niewierne - to fotografia reklamowa - komercja.
Wierne i niepiękne - to reportaż, w sumie też komercja.
Piękne i wierne - to sztuka :)
Nawiązując do fragmentu mojej ulubionej książki, Benno Wundshamera - anegdota o portrecie króla.
Jedni malowali króla naturalnie - z zezowatym okiem i bez jednej nogi... Prawdziwie i niepięknie. Drudzy wykonywali retusz - Nieprawdziwie, ale pięknie. Przyszedł artysta - posadził na konia i dał kuszę... Było pięknie i prawdziwie ;)
Bardzo ładny przykład - dowód na to, że koncepcja jest górą. Jak widać można wyjść poza szablony i poszukać własnego rozwiązania.
posadził na konia i dał kuszę... Było pięknie i prawdziwie
Mocno prawdziwie - król z jedną nogą to niezbyt na tym koniu dawałby sobie radę a z zezem w nic by nie trafił. Czyli malarz też pochlebca tyle tylko, że sprytniejszy.
Mam wrażenie, że to mi coś przypomina...
;) ;) ;)
Pozdro
Wiesiek
Nie wiem, czy dobrze zrozumiałem interpretację?
Jaki był cel użycia konia i kuszy? Należałoby sprecyzować - ubytek dolnej kończyny nie był dokładnie określony, czy to od kolana czy od biodra w dół. W każdym razie - była techniczna możliwość posadzenia króla na koniu. Do czego w takim razie koń i kusza?
Myślałem, że anegdota jest znana. W każdym razie niedopowiedzenie tworzy fajną zagadkę ;)
Pozdrawiam Tomek
Nie wiem, czy dobrze zrozumiałem interpretację?
Jaki był cel użycia konia i kuszy? Należałoby sprecyzować - ubytek dolnej kończyny nie był dokładnie określony, czy to od kolana czy od biodra w dół. W każdym razie - była techniczna możliwość posadzenia króla na koniu. Do czego w takim razie koń i kusza?
Myślałem, że anegdota jest znana. W każdym razie niedopowiedzenie tworzy fajną zagadkę ;)
Pozdrawiam Tomek
Z taką podpowiedzią to robi się jasne - pewnie kuszę miał przy oku.
Choć technicznie byłoby to niezmiernie trudne bo to pozycja, którą model może przyjąć na bardzo krótko. Pewnie dlatego nie ma takich obrazów. Ten co to wymyślił nie znał metodologii tworzenia dzieł malarskich. Dlatego mógł na to wpaść. Czyli jest drugie dno. Ignorancja!
Ale wniosek jest raczej oczywisty - nie należy się poddawać - zawsze jest szansa na inne rozwiązanie.
Pozdro
Wiesiek
Czy ta anegdota rzeczywiście miała miejsce, czy jest kompletnie zmyślona, tego nie wiem. Taką anegdotę przytoczył Benno Wundshamer w swojej książce.
Najważniejsze to morał i ukazanie różnych sposobów podejścia. Podejścia prawdziwego, wiernego rzeczywistości. W konfrontacji z podejściem nieprawdziwym - manipulacją, dorysowaniem, przekształceniem, a na dzień dzisiejszy z retuszem. Te dwa podejścia zostały skonfrontowane z pomysłowym podejściem... Podejściem kogoś, kto potrafi pokazać rzeczywistość ze swej najlepszej strony. Jednak rzeczywistość. A jednak piękną.
Król namalowany w takim kierunku, że jedyna noga była w strzemionie. Brak drugiej zasłaniał koń. Krótko mówiąc - król narysowany z tej "piękniejszej" strony, brak / wada, sprytnie ukryty. Król mierzył z kuszy - zezowate oko było przymróżone. Krótko mówiąc - gdy wady nie da się ukryć - trzeba ją uzasadnić, choć z drugiej strony można powiedzieć, że w rezultacie także ukryć.
Czy to dałoby się zrealizować? Stwierdziłeś, że w malarstwie nie. Jesteś ostatnią osobą na forum, którą bym o to podejrzewał. XD Moim zdaniem jest to do namalowania jak najbardziej.
Na słynnej "Bitwie pod Grunwaldem", na szybko na telefonie naliczylem dwóch strzelców z łuku. Jeden celował z przymróżonym okiem. Przecież wystarczy posadzić króla na koniu, dać kuszę do przymiarki. Znaleźć najlepszą, najdogodniejszą, wyglądającą na najbardziej naturalną i efektowną pozycję. Żeby komponowało się to optymalnie. Odłożyć kuszę. Narysować całość - konia, tło, nogę itd do wysokości brzucha. Powrócić do pozowania z kuszą, żeby król ją trzymał do strzału. Na sam koniec, gdy zostanie do dokończenia już to przymróżone oko, poprosić o przymrużenie i je dorysować. Żaden malarz nie każe przecież trzymać kuszy i mróżyć oka przez kilka godzin, aż on konia narysuje XD To nie byłby malarz, tylko sadysta ;)
No w każdym razie, to moja ulubiona anegdota, pokazująca że można pogodzić prawdę i piękno. Że trzeba do tego... Pomysłu, koncepcji.
Jak w Twoim wątku :)
Podejrzewałem, że przywołasz malarstwo batalistyczne. Myślę, że dokładność odwzorowania twarzy jest tam dużo mniejsza jak w portrecie. W każdym razie obrazy powstawały podczas wielu długich sesji. Jeśli występował ruch czy dynamiczny układ modeli podpierano, podwieszano. Zauważ, że jest bardzo dużo statycznych póz. To nie przypadek. Zmieniało się to zresztą na przestrzeni dziejów i tacy impresjoniści w plenerze potrafili stosunkowo szybko przygotować paletę kolorów plus znaczniki i "zachować" w głowie obraz. Po czym go domalowywali przez ileś godzin. Ale tak czy tak temat portretu z kuszą byłby bardzo trudny. Malarstwo realistyczne to niezwykle wolny proces.
Zgadzam się, że pewnie znalazłoby się paru mistrzów, którzy daliby sobie radę z tematem. Te rozważania o malarstwie to zresztą dygresja bo anegdota jest o czymś innym. Na ile takie podejście jest piękne i prawdziwe to już każdy może sobie odpowiedzieć. W sensie koncepcji jest piękne, ale prawdy - być może król był na tym koniu w tej sytuacji tylko raz. Myśląc współcześnie i fotograficznie pewnie większość uzna - nie ma problemu. Patrząc na to jednak malarsko i realistycznie - czyli suma prawdy o człowieku - jest to 100% manipulacji. Chyba, bo musiałbym się cofnąć 300 lat w tył i być malarzem aby to ocenić.
Poruszając tę malarską analizę chciałem jedynie zwrócić uwagę, że można doszukać się drugiego dna. Nie jest przypadkiem, że fotograf opowiada historię nie ze swojej branży czyli mówi o czymś czego nie praktykuje. A wszyscy to bez problemu łykają. Analogie są czasem strasznie zwodnicze.
Pozdro
Wiesiek
Pod adresem http://polandtravel.info/jurewicz/torebki-nie-dla-fotografa/ przeczytacie o kolejnym Zdzisiu. Napisałem go trochę zainspirowany dyskusjami z sąsiednich wątków. Macie tam plan na którym powinno być 6 świateł (jest 5) i raczej mniej się nie da. Czyli głos w dyskusji czy jedno światło i ekran załatwia wszystkie problemy. Zamieściłem poszczególne składowe. Zaralleg może podejrzeć sobie pracę na jednej blendzie przechodzącej i drugiej użytej w roli ekranu. do tego praca z filtrami niebieskimi.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2017/03/BackstageC59AwiatC582oWJQ_7982M1024x683-2.jpg
źródło (http://polandtravel.info/jurewicz/wp-content/uploads/2017/02/Backstage%C5%9Awiat%C5%82oWJQ_7982M-1024x683.jpg)
Pozdro
Wiesiek
Carlos_lo
08-03-2017, 22:01
O rany, Wiesiu, staram sie nie wyskakiwac przed orkiestre a tu buch tytul o kompozycji dla Carlosa na Twojej stronie, dziekuje za wyroznienie. Temat ten mnie trapi podobnie jak i pozostale zagadnienia, ktore poruszasz, z oddzialywaniem, manipulacja uderzaniem w czlowieka za pomoca fotografii i sily z nia idacej. Niestety temat ten narosl przez tysiaclecia w naszej Kulturze, mam na mysli Czlowieka w ewolucji, oddzialywanie ma niego sytuacji egzystencjalno-bytowo-kulturowej czyli to co sie sklada na Czlowieka. Wnioski mam mieszane niczym ostatnio wypita herbata z kawa z cukrem i mlekiem;), bo widze rozwodnienie mozgow popkultury, a zarazem wybitne jednostki, ktore musza sie przez to przebijac. Raczej postrzegam obecnie fotografie jako technike tworzenia obrazu ograniczona wlasnymi mozliwosciami. Zeby te mozliwosci poszerzac, trzeba sie wysilic, postudiowac, posluchac madrzejszych o przeszlosci, malarstwie, historii i wielu innych dzialach zycia ludzkiego. Dlatego jeszcze raz dzieki za Twoj wklad a pozostalym czytelnikom zycze wytrwalosci odnajdowaniu siebie w fotografii. Jesli to sie robi bo jest fala i moda na to, to oklapnie, a jak robi sie z pasja to gratuluje. Milego weekendu:)
Sent from my iPhone using Tapatalk
Muszę powiedzieć, że wpadłem pod rynnę z robotą i dosłownie przez miesiące nie było czasu na nic. Na razie celem numer jeden jest uzupełnienie mojej blogowej strony. Wrzuciłem tam tekst, który już znacie... ale podczas przenoszenia naszły mnie jakieś nowe refleksje i coś dodałem. Jak macie ochotę na odgrzanego kotleta to zapraszam.
http://polandtravel.info/jurewicz/tworzenie-serii-miedzy-constansem-a-zmiennoscia/
Pozdro
Wiesiek
Kurcze. Plan zrealizowany. Zdjęcia na czasie i w dzisiejszych trendach. 5/5 albo i 6/6. A ja sto lat przed mamutami. Coś czuję, że tak bym nie wykoncypował - nie uzyskał takiego efektu. Nawet mogąc się wzorować.
Wujot Niesamowite zdjęcia, zwłaszcza prace dla Polara robią ogromne wrażenie, pierwszy kalendarz bardzo odważny, elegancki genialnie oświetlenie.
Każdy następny coraz bardziej kreatywny. Jestem pełen podziwu dla dbałości o detale, pomysłowości, techniki oświetleniowej oraz temu jak rozwiązujesz i radzisz sobie z najróżniejszymi problemami.
Wczoraj do 12 w nocy czytałem Twój blog, dziś pierwsze 12 stron tego tematu.
Chciałem przeczytać całość zanim coś napisze ale jest tego tyle że nie chce iść po łebkach a cieszyć oko pięknymi pracami i ciekawymi opisami. Zarazem mam obawę że jak dojdę do końca to zapomnę połowę rzeczy o które chciałbym spytać.
Jeżeli można spytać to czy gdy planujesz aranżacje, oświetlenie i te wszystkie detale to czy udaje ci się to zrealizować w 100% tak jak sobie to wyobrażałeś?.
tzn czy zdjęcie wygląda dokładnie tak jak chciałeś zanim postanowiłeś je wykonać?.
Czasami sam planuje jakąś sesje produktu i jak już ją wykonuje to nigdy nie jest tak jak chciałem.
Dlatego chciałbym spytać czy to doświadczenie decyduje na ile procent jesteśmy w stanie przewidzieć tyle zmiennych czy po prostu to tylko bardziej szkic i punkt wyjścia?
Drugie pytanie to o łamanie balansu bieli za pomocą folii w przypadku gdy chcesz uzyskać efekt słonecznego światła.
Mógłbyś coś więcej o tyn napisać, np jakich dyfuzorów i proporcji najlepiej użyć by uzyskać takie światło.
albo jak uzyskać ciekawe wczesnoporanne światło itp. jeżeli to nie tajemnica oczywiście.
3. W tym wątku pada kilka razy tekst o Twojej książce czy jest już dostępna?
Jeśli nie to czy mógłbyś polecić jakieś pomoce naukowe albo jakiś innych ciekawych fotografów z takiej tematyki.
4. Wracając do pierwszej sesji z polarem i innych które wykonujesz na czarnym tle lub w low-key.
To chciałbym spytać o technikę jak naświetlasz takie zdjęcia.
tzn. czy naświetlasz by już podczas zrobienia zdjęcia uzyskać pożądany efekt (czyli histogram leci mocno w lewą stronę) czy naświetlasz na środek a później ściemniasz ekspozycje do pożądanego efektu?.
Mam jeszcze kilka pytań ale nie chce być nachalny dlatego wracam dalej do lektury.
pozdrawiam i jeszcze raz wielkie gratulacje za taki warsztat i głowę pełną genialnych pomysłów.
Cieszę się z Twojego (i poprzedniego) postu raz, że - jednak ktoś to czyta i analizuje. Dwa to te pytania są istotne.
1. Mam kumpla fotografa, który mówi, że jestem jak komputer. Rozkładam zabawki i krok po kroku realizuję swoją koncepcję. Na końcu zwijam i nic więcej mnie nie interesuje. I po prawdzie przeważnie tak jest. Taka postawa wynika jednak głównie z faktu, że bardzo szanuję swój czas - klienci płacą mi za wynik a nie przebywanie w studiu. Jednak są realizacje które wyłamują się z tego schematu. Dotyczy to szczególnie układanek z grupy przedmiotów. Tutaj zaczynam od kompozycji co jest procesem iteracyjnym (szukaniem ładu).
2. Światło słoneczne ranne uzyskuje jasną żółtą folią (powiedzmy, że druga w tym próbniku)
http://www.teatrum.com.pl/p,CalColor-Flash-Pack,439,7473.htm
Sprawdza się lepiej od klasycznego R1,5. Wtedy w cieniach stosuję B1,5 . W przypadku słońca zachodzącego używam R 1,5 lub R 3.0 na "słońce", cienie podobnie jak wyżej czasem B 3.0. Teoretycznie wystarczy odpowiednio silniej filtrować jedno źródło i zmienić balans... ale robię tak jak napisałem. Zakładam, że światło zachodzące jest bardziej płaskie (niższe) czyli daje silniejsze cienie jak wschodzące. Oczywiście jest to efekt psychologiczny bo światło poranne i zachodzące pewnie jest bardzo podobne. Dlaczego wprowadzam więc rozróżnienie na poranne i zachodzące - bo najnormalniej w niektórych fotach jest to istotne a w briefie możecie to dostać w opisie.
3. Książka foto to coraz odleglejsza perspektywa (w tym roku robię 3 duże pozycje kulinarne obok masy innych projektów i najnormalniej nie mam nawet czasu na rower czy narty a to priorytety). Nie mniej jednak jak nic się nie zdarzy to jednak kiedyś napiszę. Tematem miało być światło i praca w studio ale od strony idei a nie przepisów kucharskich na konkretną fotę. Mam też sygnały, że ta "advertorialowa" tematyka się podoba i że też byłby to dobry temat. Na razie to moje pisanie służy uporządkowaniu myśli, może zebraniu jakiegoś odzewu. Z wykonanej pracy zawsze jest jakaś korzyść i tutaj też tak jest.
4. Polar był robiony na slajdzie i to są po prostu zwykłe skany gdzie nie było nic robione. W dobie techniki cyfrowej stosuje następującą procedurę. Histogram do prawej co jest oczywiste ale nie jest oczywiste kształtowanie rozpiętości tonalnej czyli de'facto używanego kontrastu oświetlenia. Wraz z matrycami cyfrowymi zdecydowanie zmniejszyłem ten kontrast tak aby cienie raczej przyciemniać niż coś z nich wydobywać. Fotografuję więc relatywnie "miękko" (w sensie kontrastu, bo w sensie funkcjonalnym fotografuję często skrajnie ostrym światłem) i dość agresywnie wołam. Teraz to ma mniejsze znaczenie ale jeszcze parę lat temu było bardzo istotne. Przy Low key zastosowałbym światła kluczowe i wypełniające powiedzmy o 4-5 EV słabsze aby nie mieć jakiś tandetnych efektów na granicy świateł i cieni.
Pozdro
Wiesiek
Doczytałem jeszcze pytanie
"Dlatego chciałbym spytać czy to doświadczenie decyduje na ile procent jesteśmy w stanie przewidzieć tyle zmiennych czy po prostu to tylko bardziej szkic i punkt wyjścia?"
Doświadczenie pozwala bardzo dużo przewidzieć a choćby zidentyfikować miny. Jak widzisz realizuję bardzo nieszablonowe tematy, praktycznie nic mi się nie powtarza w zasadzie od początku tak było. Tyle tylko, że wtedy brałem jako źródło inspiracji coś na przykład z Commercial Book Brona i próbowałem osiągnąć równie dobry efekt. Potrafiłem robić fotę... trzy dni. Później dwa, a z czasem szybciej. Bardzo ale to bardzo przydaje mi się ścisłe wykształcenie i dobra znajomość fizyki czasem dla odmiany kiedy trzeba uruchamiam myślenie artystyczne (też mam studia z tego zakresu). Ale powstaje pytanie ile tej kontroli jest potrzebne i czy efekt powinien być perfekcyjny do końca.
Uczę się wprowadzania jakiegoś elementu przypadku, jakiś brudów. To jest dla mnie dość nowe ale na pewno jakiś potencjał tu tkwi.
Najogólniej uważam, że nie ma uniwersalnej drogi - każdy powinien wypracować metody i styl zgodne z jego predyspozycjami.
Pozdro
Wiesiek
Wujot bardzo ci dziękuje za odpowiedz.
Przeczytałem cały temat i późniejsze zdjęcia polara to jakiś kosmos dla mnie. Zwłaszcza bardzo podobały mi się zniekształcenia perspektywy oraz mocna kolorystyka.
Bardzo odważne zdjęcia w dobie jakby nie patrzeć standardowej poprawności. Przykuwają uwagę zaskakują i są oryginalne.
Oglądając cały ten proces od pierwszego zlecenia do ostatniego widać że warto fotografowi dać wolną rękę w jego wizjach. Ja nie miałbym tyle odwagi by zrealizować tak śmiałe wizje.
Taka książka o jakiej piszesz byłaby na pewno jedną z najlepszych pozycji w tej tematyce. Mam kilka pozycji Eberharda Schuy ale próżno tam szukać smaczków jak np zawiesić kroplę na krawędzi albo inne sztuczki czysto techniczne.
Wiem że np potrawy się pryska, maluje itp zabiegi robi by wyglądały atrakcyjnie.
Ale co i jak również ciężko coś znaleźć.
Wracając jeszcze do Twoich prac, moją uwagę przykuło też kilka innych rzeczy. Bardzo finezyjne ułożenie sznurówek w butach, detal, czystość oraz piękna kolorystyka.
Jak udaje ci się mieć taką "czystość" skoro rozciągasz dynamikę tonalną podczas obróbki?. Do tego taka głęboka czerń która nie ma tych schodów tonalnych z którymi od lat walczę bezskutecznie.
I i II w Systemie strefowym
Mógłbyś pokazać jakiś przykład takiego zdjęcia z naświetlaniem o jakim piszesz oraz efektem końcowym?
Ja zawsze naświetlam tak jakbym chciał by gotowe zdjęcie wyglądało. Później muszę ciągnąc detal z cieni i choć aparat pięknie to robi. To przy zapisie do 8Bitowego pliku do internetu tak mi zdjęcie masakruje że czasem nie mogę nic z tym zrobić poza odcięciem czerni.
Ty natomiast wykonujesz druk który jakby nie patrzeć jest jeszcze bardziej rygorystyczny zwłaszcza taki o jakim piszesz na pierwszych stronach.
Kolejny kosmos tak jak na 18 stronie te buty i koło. Są czernie absolutne jest przejście tonalne ale nie ma tego syfu cyfrowego. Tak samo napisy na rakiecie tenisowej niesamowite jaka tam jest czystość i brak schodów i degradacji.
Duże wrażenie na mnie zrobiły Twoje zdjęcia właśnie przez te detale i staranność. Sam czasami siedzę godzinami nad jednym przedmiotem i skacze dookoła i nie potrafię zapanować nad odbiciami a Ty robisz takie złożone kompozycje gdzie światło gra a detale tańczą.
Można Też Ciebie poprosić o kilka rad w ocenie moich prac?
Pokażę tylko dwa zdjęcia by nie zmieniać tematyki wątku.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2017/05/34549664416_831d0342b8_b-1.jpg
źródło (https://flic.kr/p/UD34xf)Monkey Shoulder Blended Malt Scotch Whisky (https://flic.kr/p/UD34xf) by Jakub 90s Pyrdek (https://www.flickr.com/photos/90s/), on Flickr
Tutaj idealnie widać moje problemy. Oryginał w 16bitach ma piękne przejścia tonalne, w 8 nawet dodanie dużego ziarna nie rozwiązuje problemu.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2017/05/31131190205_e41c2801ed_b-1.jpg
źródło (https://flic.kr/p/PqXufH)Vanishing (https://flic.kr/p/PqXufH) by Jakub 90s Pyrdek (https://www.flickr.com/photos/90s/), on Flickr
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2017/05/34549664416_831d0342b8_b-1.jpg
źródło (https://flic.kr/p/UD34xf)Monkey Shoulder Blended Malt Scotch Whisky (https://flic.kr/p/UD34xf) by Jakub 90s Pyrdek (https://www.flickr.com/photos/90s/), on Flickr
Odpowiem od razu, ze fota dla mnie jest bardzo OK w sensie realizacyjnym (po stronie fotografii). Doskonała tonacja, porządnie zrobione przejścia od oświetlenia, dobrze uwypuklona nazwa. Zestawienie starej mapy z tym produktem celne. Ale w sferze koncepcyjnej można trochę podrążyć. No bo widzę dwa kierunki
- rzeczywiście "historyczny"
- współczesne wnętrze i czasy
Jeśli historyczny to trzeba mapę wyciągnąć spod szkła, może coś dodać: plamy, rozlania, może gęsie pióro. Problemem będzie pewnie faktura (nieautentyczna) tego reprintu. Wbrew pozorom osiągnięcie perfekcyjnego efektu nie będzie łatwe. Czyli jednak współczesność a jeśli tak to podróba historyczna to troszkę mało aby mnie kupić. Bo to zgrzyta trochę - dobry alkohol ale szklany stolik i pofałdowana reprodukcja (nawet jak tego sobie nie uświadamiasz to pewnie każdy tak to bezbłędnie odczytuje). No to może opowiedzieć jakąś historię. Możesz wady przekuć w zalety np na szkle uzyskać jakieś bliżej nieokreślone ciepłe odbicia od niewidocznego w kadrze światła. Od razu kupisz tym uwagę widza może na pół sekundy ale jednak, bo będzie to deszyfrował. To już będzie opowieść o wnętrzu. W szkle można zresztą odbić zarys okna, przedmiotów a nawet ludzi. Możesz jednak opowiedzieć bardziej konkretną historię, dodanie dwóch kieliszków będzie proste i opowie o męskiej przyjaźni. Fajka, kapciuch, rozsypany tytoń i kieliszek to chwila relaksu i zadumy. Rozmazana (w ruchu) ręka będzie dysonansem i przeniesieniem w obszary artystyczne. Możesz przykleić na butelkę żółtą kartkę 3M i napisać tam "zrobić fotę" ;) i będzie to anegdota dla fotografów. Słowem masz dobre światło, dobrą kompozycję, niezłe przedmioty ale to jest 50% zdjęcia.
Pozdro
Wiesiek
Genialna analiza takie komentarze to prawdziwy skarb, świetne rozpracowanie techniki. Ciekaw jestem ile osób zauważyło że mapa jest pod szybą.
Te lekkie nierówności mapy miały utrudnić tego odczytanie.
Jestem znowu pod ogromnym wrażeniem jak skomplikowany a zarazem twórczy proces myślowy zachodzi w Twojej głowie. Doskonale to widać w dalszej części komentarza o odbiciach z poza kadru o tej historii z dwoma szklankami, cygarem.
Co pomysł to lepszy.
Ja niestety jestem od lat na etapie walki ze światłem i ekspozycją. Temu poświęcam 90% uwagi. Zaczyna się oczywiście od pomysłu który jak już pisałem nigdy nie udaje się zrealizować zgodnie z założeniem.
Potem walczę z odblaskami, odbiciami itp. Tutaj czasami pół dnia idzie na to.
Nie lubię składać zdjęć dlatego staram się wszystko świecić aby jak najlepiej wyszło. Czasami jednak muszę złożyć broń i tak robić.
Druga sprawa że najbardziej skomplikowane układy u mnie to maksymalnie 3 elementy.
Jakieś proste techniki trójkąta, krzywych, mocnych punktów itp.
Stąd brak właśnie takiego głębokiego wejścia w temat i historię jak Ty tutaj opisałeś.
Jak można jeszcze pytać to jak dokonujesz analizy podłoża jakie wybierasz do projektu?
Jakich technik używasz w układaniu kompozycji wieloelementowych?
tzn czy ustawiasz je względem kolorów dopełniających, przeciwstawnych? wielkości? .... jak takie zadanie w ogóle ugryźć by ruszyć ?
pozdrawiam i bardzo dziękuje za odpowiedzi.
...
3. W tym wątku pada kilka razy tekst o Twojej książce czy jest już dostępna?
Jeśli nie to czy mógłbyś polecić jakieś pomoce naukowe albo jakiś innych ciekawych fotografów z takiej tematyki...
Wujot - Odpowiedziałeś już na temat Twojej książki. Żeby nie było - też jestem czujny w tym temacie.
...
3. Książka foto to coraz odleglejsza perspektywa (w tym roku robię 3 duże pozycje kulinarne obok masy innych projektów i najnormalniej nie mam nawet czasu na rower czy narty a to priorytety). Nie mniej jednak jak nic się nie zdarzy to jednak kiedyś napiszę. Tematem miało być światło i praca w studio ale od strony idei a nie przepisów kucharskich na konkretną fotę. Mam też sygnały, że ta "advertorialowa" tematyka się podoba i że też byłby to dobry temat. Na razie to moje pisanie służy uporządkowaniu myśli, może zebraniu jakiegoś odzewu. Z wykonanej pracy zawsze jest jakaś korzyść i tutaj też tak jest...
Najlepiej się chyba sprawdzi taka forma jak w tym wątku. Czyta się przyjemnie jak książkę przygodową. Co jest bardzo wciągające. Do tego świetne przykłady zdjęciowe. Dla mnie to byłaby najlepsza zawartość. Nie wiem czy, albo raczej obawiam się, że forma książki kucharskiej jest coraz bardziej powszechna. Podpisywanie zdjęć parametrami exif... Jest już chyba w każdej nowej książce... Pomyślałem sobie - kucharskiej. Nie, o fotografii rzecz jasna. Czasem spotyka się backstage.
Z mojej strony, bardzo nie lubię niepotrzebnego marnowania papieru. Wiele nowych fotograficznych pozycji na siłę powiększa objętość, jakby sugerując ogrom wiedzy. Podczas gdy zasoby papieru są niepotrzebne marnowane. Dobrze wykorzystane miejsce w książce, powoduje, że łatwiej i chętniej chce się ją gdzieś zabrać do poczytania.
90s - widziałem wątek z Twoimi pracami. Żebyś nie myślał też że przechodzi nieoglądany. Trzeba jednak trochę czasu na swoją analizę i żeby złożyć kilka sensownych zdań. Zresztą, tu analizę dogłębną już żeśmy przeczytali. Muszę trochę poczekać, żeby pozapominać i wrócić do tamtych zdjęć na nowo.
Ja niestety jestem od lat na etapie walki ze światłem i ekspozycją. Temu poświęcam 90% uwagi. Zaczyna się oczywiście od pomysłu który jak już pisałem nigdy nie udaje się zrealizować zgodnie z założeniem.
Potem walczę z odblaskami, odbiciami itp. Tutaj czasami pół dnia idzie na to.
Nie lubię składać zdjęć dlatego staram się wszystko świecić aby jak najlepiej wyszło. Czasami jednak muszę złożyć broń i tak robić.
Druga sprawa że najbardziej skomplikowane układy u mnie to maksymalnie 3 elementy.
Jakieś proste techniki trójkąta, krzywych, mocnych punktów itp.
Zacznę od anegdoty, przepracowałem kiedyś sporo miesięcy na cmentarzu, to były zresztą piękne studenckie czasy. Grabarze (to była elita) przyjeżdżali do pracy (taksówkami) już często na gazie. Na kwatery szli zygzakiem ale mogiłę kopali jak z komputera, idealny prostopadłościan w tempie nie do uwierzenia. Mimo korzeni, kamieni było błyskawicznie i perfekcyjnie. Zawsze nas to szokowało. Kopanie rowów uczy kopania rowów, podobnie uruchamianie głowy. Obecne czasy są paradoksalne - fantastyczne rozwiązania z całego świata dostępne są na klik. Jest to tak łatwe, że prowadzi w skutkach do sytuacji albo coś skopiuję albo już nic nie wymyślę. Wygląda, że w dziedzinie zdolności kreatywnych człowiek jest już na równi w dół i od 10 000 lat jest regres. Który jeszcze przyspieszy. Myślenie jest w odwrocie. To globalnie, ale nikt nie zakazuje myślenia lokalnie. Choć to bardzo energochłonny proces.
Czytając Twoją drogę aż się uśmiechnąłem bo to była moja droga. Też na początku oświetlenie i kompozycja były sprawami najważniejszymi. Analizowałem foty innych pod kątem kierunków mocy i charakteru oświetlenia z dociekliwości Sherlocka Holmesa, swoje robiłem do upadłego. I to jest konieczny etap do zrobienia bo światło i kompozycja dla fotografa zawodowego to abecadło. W momencie gdy uznałem, że jako tako daję sobie radę przyszła refleksja - dobra koncepcja (pomysł) przenosi mnie w zupełnie inny obszar. To był bardzo ważna konkluzja bo do dzisiaj to mi przyświeca. uderzyć w punkt gdzie najmniejszym wysiłkiem najwięcej osiągnę. Ten 2-3 rok to był czas poszukiwania nietuzinkowych rozwiązań. Pracowałem wtedy dla JTT i część projektów (robiona techniką analogową) broni się i dzisiaj mimo pewnych niedoskonałości technicznych. Dalsze etapy to było pójście w projektowanie. Moment gdy zdjęcie staje się tylko składnikiem całości jest bardzo uczące - to powinien zrozumieć każdy fotograf. Później nastał czas komunikacji - zostałem dyrektorem kreatywnym. Przestałem bezpośrednio fotografować - robiłem projekty nad którymi biedzili się inni a bywało, że przez parę godzin przygotowywali plan po czym przyłaziłem i spijałem śmietankę dopracowując efekt. To myślenie w kategoriach perswazji/komunikacji/celu zrobiło wtórnie ze mnie bardziej kompletnego fotografa. Cały ten proces trwał ok. 6 lat. Byłem gotowy na Polar. Ten klient i ludzie z którymi tam pracowałem (Agata Lepkowska i Andrzej Krowiński) dali mi szansę naprawdę dziejową. Nie przyszło to samo, ciężko walczyłem o pozycję i zaufanie co mógłby potwierdzić mój wspólnik. To byłby pierwszy etap. Patrząc z perspektywy kolejnych 20 lat - niewiele jeszcze wtedy wiedziałem, zresztą dalej tak jest. Dokonajmy więc rekapitulacji:
- 0-2 lata technika oświetleniowa, kompozycja
- 2-4 lata koncentracja na poszukiwaniu nieszablonowych pomysłów na fotografię
- 5 wejście w projektowanie graficzne
- 6 kreacja jako fragment procesu reklamowego (zostałem dyrektorem kreatywnym)
- 7-12 teksty (zacząłem sporo pisać), dodatkowo strategie (zostałem dyrektorem od spraw strategii produktowych), cały czas byłem szefem studia fotograficznego
Tak po 12 latach agencja reklamowa mi się znudziła (powody były złożone choć to naprawdę był dom wariatów). Zostałem wydawcą produktów opartych o fotografię - moje kalendarze, moje albumy. Naprawdę nieźle mi szło. Jednocześnie fotografia sama upomniała się o mnie dyrektor artystyczny dobrze rozwijającego się wydawnictwa czasopism znający moje prace polarowskie zaprosił mnie do współpracy. Zaczęło się kopanie rowów. Pytasz się jak można tak szybko w ułamku sekundy widzieć uwarunkowania realizacyjne, komunikacyjne, artystyczne. Bardzo prosto - sztuka przeżycia, trzy skomplikowane zdjęcia dziennie i albo robisz w terminie albo wypadasz. Nikt się tam nie patyczkował, płacili dobrze (nawet bardzo dobrze na początku) ale nietrafiony niuans i szła zj...ka. Kupa ludzi wypadała po jednej, maks dwóch sesjach...
Z istotnych innych spraw miałem (i mam) sporo kontaktów z branżą artystyczną, pracowałem "społecznie" też dla różnych artystek. I właśnie to kobiety bardzo uwrażliwiły mnie na detale, niuanse kolorystyczne. Jako facet dotąd rąbałem siekierą, nauczyły mnie, ze czasem dłutko warto wziąć a nawet coś delikatniejszego. Oddzielnym nurtem były aspekty psychologiczne i socjologiczne ciągle dużo na ten temat czytam.
Moim zdaniem nie warto zbyt głęboko wchodzić wyłącznie w fotografię, jest takie pojęcie getta fotograficznego i to jest prawda. To forum zresztą jest gettem. Po opanowaniu niezbędnego minimum trzeba koniecznie spojrzeć z zewnątrz. Z jakich kierunków to już sam musisz sobie znaleźć ale jest tego multum - sztuki wizualne, psychologia, reklama, socjologia, architektura, kultura, design, film, nawet w literaturze pięknej mogą być odniesienia, dalej słuchać niezwykle dokładnie innych - mam kumpli z branży reklamowej (o fotografii mają tylko pewne pojęcie) czy wspomniane artystki - to pierwsi recenzenci i króliki doświadczalne. Dalej pozytywna energia, umiejętność pokierowania ludźmi też podstawowe. Wchodzisz na plan i musisz pokazać, że tu rządzisz i jesteś kompetentny ale jednocześnie zmobilizować każdego aby pracował na Ciebie - także swoją głową. Ogólnie to życzę wiadro pokory bo człowiek zawsze okazuje się głupszy jakby chciał być. I jeszcze pracowitości. Cierpliwości.
Każdy ma swoją drogę i chyba nie ma sensownych skrótów. To droga stopniowego rozwoju i chyba to jest najpiękniejsze.
Pozdro
Wiesiek
pees spróbuję odnieść jeszcze do innych aspektów z Waszych postów bo jest tam parę bardzo ciekawych zagadnień, trochę to potrwa bo nie wiem kiedy znajdę znów chwilę czasu. Proszę więc o cierpliwość i wyrozumiałość
Carlos_lo
17-05-2017, 20:20
dobrze, ze Wiesiu na plener nie pojedzie, bo by wszystkim popsul i cala uwaga na nim sie skupila:) szkoda, ze tak krotko bede w pl w czerwcu, moze w drugiej polowie lipca zakrece sie na poludniu Polski i dorwe kreature:)
Sent from my iPhone using Tapatalk
Wujot: świetnie się czyta, gdzie tu się plusa daje czy coś
Piszesz o fotografii, a ja czuję, że te cechy o których piszesz jak cierpliwość, zdobywanie wiedzy ciężką pracą czy uczenie się z różnych źródeł, że to można odnieść do wielu innych dziedzin życia zawodowego (łączonego często z pasją)
Dzięki, pisz więcej ;-)
FelTom dziękuje i będę wyczekiwał :) zresztą wiem jak jest. Staranna analiza zdjęcia i jakaś ciekawa uwaga która nie opiera się na tych standardowych książkowych radach jest dość trudna i wymaga większego zastanowienia się.
Wujot bardzo podoba mi się to o czym piszesz, to już ten najwyższy poziom fotografii gdzie sama technika wykonania schodzi na drugi plan a ważniejsze staje się przesłanie. Masz opracowany warsztat który daje ci pewność siebie i pozwala celowo łamać wszelkie zasady by uzyskać pożądany efekt.
Do tego niesamowita wiedza z oddziaływań i różnych dziedzin które niekoniecznie są bezpośrednio powiązane z fotografią oraz doświadczenie.
Słyszałem że jakoś niebawem ma odbyć się pierwszy w historii przeczep ludzkiej głowy. Daj znać gdy ci się Twoja znudzi:)
Ja na razie czerpie wiedzę artystyczną z malarstwa, obecnie analizuje dzieła Rembrandta i moja partnera mi pomaga. Jest po szkle plastycznej i zawodowo zajmuje się malarstwem.
Jednak mam cały czas wrażenie że gdzieś jeszcze robię jakiś bardzo duży błąd w swoich zdjęciach, dlatego pytałem Cię o te zdjęcia jak naświetlasz i tak brnę w stronę techniczną przy rozmowie z Tobą bo mam cały czas blokadę że coś jeszcze nie tak z moim warsztatem.
Pozwolę sobie wrzucić jeszcze 3 zdjęcia do Twojej oceny jeżeli nie masz nic przeciwko, są to zdjęcia z projektu kalendarza jaki robiłem dla jednej z lokalnych firm i również postaram się opisać mój prosty tok myślenia.
Niestety kalendarz został skatowany w drukarni więc nie ma się czym chwalić.
Tak więc skoro kalendarz i 12 zdjęć to chciałem uzyskać wrażenie pór roku w tle oraz jakoś zgrać je z wyborem danych produktów.
Oczywiście pomogłem sobie zasadami oddziaływań kolorów, za tło robiły obrazy mojej partnerki poza pierwszym gdzie był czysty błękit z lekkim gradientem, w sumie mogłem trochę sztucznego śniegu dodać albo zrobić coś na wzór Twojego koła rowerowego i zębatki ale kiedyś przechodziłem walkę z uzyskaniem takiego pięknego przeźroczystego lodu.
Wiesz może jak oni taki uzyskują? bo przerabiałem wodę destylowaną, filtrowałem, gotowałem po 5 razy i zawsze efekt był średni. Skończyłem ze szkłem i plastikiem co obecnie za bardzo zdradza tandetne rekwizyty.
Najbardziej podobał mi się drugie zdjęcie, myślałem że dadzą go na grudzień w końcu nowy rok. Jednak trafił na listopad który uświetnia rocznicę tzw. spisku prochowego i na grudzień nie było nic co by pasowało jak to.
Na odbiciu widać też jakieś spalone szczątki, miałem to czyścić ale ostatecznie pomyślałem że dodaje realizmu i zostawiłem, teraz myślę że jakbym na pierwszym miał trochę śniegu, krople wody w jesieni to by miało sens. a tak na tle całej reszty to wygląda jak niewyczyszczony syf.
Tak przeglądam sobie raz po raz Twoje zdjęcia i dziwi mnie tak mały odzew w tym temacie. Jest to jeden z najciekawszych wątków jaki w ogóle spotkałem z masą kapitalnych zdjęć. Nie wiem czy po prostu w dobrym miejscu on się znajduje bo sam trafiłem tutaj przypadkowo.
pozdrawiam serdecznie i nie zasypuje już gradem pytań:)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2017/05/31063680835_b465800280_b-1.jpg
źródło (https://flic.kr/p/PjZu54)Marmite Calendar 2017 April (https://flic.kr/p/PjZu54) by Jakub 90s Pyrdek (https://www.flickr.com/photos/90s/), on Flickr
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2017/05/31063682205_aa024f30b3_b-1.jpg
źródło (https://flic.kr/p/PjZutF)Marmite Calendar 2017 November (https://flic.kr/p/PjZutF) by Jakub 90s Pyrdek (https://www.flickr.com/photos/90s/), on Flickr
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2017/05/30921370552_0af41b9408_b-1.jpg
źródło (https://flic.kr/p/P7q7bu)Marmite Calendar 2017 December (https://flic.kr/p/P7q7bu) by Jakub 90s Pyrdek (https://www.flickr.com/photos/90s/), on Flickr
@Wujot (http://forum.nikoniarze.pl/member.php?u=28629) ,
FelTom skierował mnie tu, przejrzałem część, i szczenę z gleby zbieram! :-D
[MENTION=17572]
Prześlij link albo zamieść tu resztę kalendarza - na pewno pomoże w odpowiedzi.
Problem jest złożony - Twoje kłopoty nie wynikają z błędów warsztatowych ale raczej nie uwzględnienia procesu reprodukcyjnego (dotyczy szczególnie CMYK) i psychofizjologii widzenia. Chyba kiedyś o tym pisałem więc postaram się odszukać ten tekst.
Pozdro
Wiesiek
Wujot - ja podobnie jak puch24 przyszedłem tu po tym jak napisał mi o Twoim wątku FelTom i... echh, jak by to napisać? Przedziwne mam odczucie - mieszanina absolutnego podziwu, ale i powątpiewania co ja tu robię :) Kapitalne zdjęcia, kapitalne zdolności, kapitalna forma przedstawienia jednych i drugich. To wszystko sprawia, że gdzieś tam po głowie błąka mi się myśl, że to stanowczo za wysokie progi jak dla mnie, jednak - piszesz tak ciekawie, a Twoje prace są tak urzekające, że oderwać się nie mogę :)
"Twoje kłopoty nie wynikają z błędów warsztatowych ale raczej nie uwzględnienia procesu reprodukcyjnego (dotyczy szczególnie CMYK) i psychofizjologii widzenia" Wujot bardzo ci dziękuje za poświęcany czas i postaram się jakoś zrewanżować w przyszłości.
Gdzieś na pierwszych stronach opisywałeś wytyczne jakie muszą spełniać Twoje prace w druku do takich gazet. O ten tekst chodzi?
Niebawem dodam kolejne zdjęcia z tego kalendarza, niestety teraz zaczynam swoją drugą pracę, dlatego postaram się zrobić to jutro najpóźniej w poniedziałek.
pozdrawiam
kiedyś przechodziłem walkę z uzyskaniem takiego pięknego przeźroczystego lodu.
Wiesz może jak oni taki uzyskują? bo przerabiałem wodę destylowaną, filtrowałem, gotowałem po 5 razy i zawsze efekt był średni.
Opisz dokładnie proces, być może będę w stanie pomóc.
Merde będę wdzięczny bo temat lodu bardzo mi się podoba.
Ogólnie mam dużo różnych form do lodu, problem w tym że lód zawsze był albo biały albo z jakimiś wadami.
Sprawdziłem 3 metody
Mroziłem wodę destylowaną,
przegotowaną kilka razy
oraz filtrowałem jakimś tanim filtrem do wody przed zamrożeniem.
Wujot wrzucam kolejne kilka fotek, z kalendarza są dwie pierwsze.
Dwie ostatnie to projekt na kartkę świąteczną a ostatnia to taka wizja "artystyczna".
Dodam też że te wady na etykietach są fabrycznym nadrukiem.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2017/05/34369644620_c50ab4af90_b-1.jpg
źródło (https://flic.kr/p/Un8pVE)Marmite Calendar 2017 Bovril (https://flic.kr/p/Un8pVE) by Jakub 90s Pyrdek (https://www.flickr.com/photos/90s/), on Flickr
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2017/05/34369644460_03908a66c3_b-1.jpg
źródło (https://flic.kr/p/Un8pSU)Marmite Calendar 2017 Gunness (https://flic.kr/p/Un8pSU) by Jakub 90s Pyrdek (https://www.flickr.com/photos/90s/), on Flickr
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2017/05/34369644190_8cba7db2aa_b-1.jpg
źródło (https://flic.kr/p/Un8pNf)Marmite snow (https://flic.kr/p/Un8pNf) by Jakub 90s Pyrdek (https://www.flickr.com/photos/90s/), on Flickr
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2017/05/31027792966_a206d5bd04_b-1.jpg
źródło (https://flic.kr/p/PgPxRG)Marmite the perfect crime (https://flic.kr/p/PgPxRG) by Jakub 90s Pyrdek (https://www.flickr.com/photos/90s/), on Flickr
pozdrawiam
reszta to, jeden projekt na kartę świąteczną drugi taka wizja "artystyczna".
Zawsze jednak efekt był średni, w końcu odpuściłem.
Merde będę wdzięczny bo temat lodu bardzo mi się podoba.
Ogólnie mam dużo różnych form do lodu, problem w tym że lód zawsze był albo biały albo z jakimiś wadami.
Sprawdziłem 3 metody
Mroziłem wodę destylowaną,
przegotowaną kilka razy
oraz filtrowałem jakimś tanim filtrem do wody przed zamrożeniem.
Czystość wody jest ważna, ale wygląda na to że zapomniałeś o mieszaniu wody podczas zamrażania. Mam rację?
Wysłane z mojego GT-I9301I przy użyciu Tapatalka
Merde Mieszanie? Tego nie robiłem a co w przypadku form zamkniętych ? I jak ten proces wygląda ?
Merde Mieszanie? Tego nie robiłem a co w przypadku form zamkniętych ? I jak ten proces wygląda ?
Szczerze powiedziawszy nie wiem czy są jakieś patenty na zamrażanie wody w zamkniętej formie.
Generalnie kolega, który takie rzeczy robi zarobkowo podpowiada, że mrozić trzeba od dołu do góry i woda musi być w ruchu.
Czyli jakaś pompka albo mieszadło w górnej części pojemnika, więc zamrażanie trzeba przerwać zanim lód dotrze do urządzenia mieszającego.
Merde dziękuje sprawdzę te metodę. Może obracanie formy co kilka minut pomoże. Jeszcze takie pytanie jakiej wody użyć albo jak ją przygotować.
Merde dziękuje sprawdzę te metodę. Może obracanie formy co kilka minut pomoże.
Nie sądzę. Woda powinna być w ciągłym ruchu.
Jeszcze takie pytanie jakiej wody użyć albo jak ją przygotować.
Wystarczy, żeby była czysta. Przefiltrowanie powinno wystarczyć, ale i tak pewnie czeka cię trochę eksperymentów.
Nie jest to taki prosty temat jak by się mogło wydawać. Szczególnie jeśli robi się bloki lodowe po 100 czy więcej kg ;-)
Gdzieś na pierwszych stronach opisywałeś wytyczne jakie muszą spełniać Twoje prace w druku do takich gazet. O ten tekst chodzi?
W odpowiedzi na społeczne zainteresowanie napisałem tekst o tworzeniu silnych wizualnie obrazów.
http://polandtravel.info/jurewicz/jak-tworzyc-mocne-wizualnie-obrazy-cz1/
Myślę, że pozwoli Ci on zrozumieć dlaczego zdjęcie towarzyszące temu z butelką nie będzie budzić emocji i zainteresowania. Co do kalendarza to przyjąłeś mało wdzięczną koncepcję w zasadzie bez szans powodzenia. Najogólniej - nie należy się pakować w realizacje gdzie nie ma szans na dobry wynik. No chyba, że świetnie płacą ;)
Później napiszę analizę tego projektu i wskaże Ci kierunki myślenia na przyszłość.
Pozdro
Wiesiek
@ Umbra testowałem, niestety nie do końca sprawdza się.
Wujot bardzo dziękuje za ciekawy artykuł.
Po Twoim ostatnim poście gdzie wspominasz o moich problemach z reprodukcyjną i psychofizjologią widzenia, postanowiłem odrobić zadanie domowe i na pierwszy ogień poszła właśnie psychofizjologia.
Poczytałem o tych czopkach, pręcikach i reszcie w sumie podstaw tej tematyki.
Niestety wiedza by była wartościowa to trzeba też wiedzieć jak jej użyć. I nie będę ukrywał że nie wiedziałem jak wykorzystać te informacje. Twój artykuł świetnie tłumaczy zagadnienie a zarazem pokazujesz zastosowanie.
Szkoda że jest tylko kilka przykładów. Zresztą może i dobrze bo i tak muszę Twój tekst przeczytać jeszcze kilka razy i dokładnie przeanalizować.
Ostatnio też sporo myślałem o Twoich radach i pomysłach na temat mojej butelki.
Bardzo spodobał mi się pomysł z odbiciem z poza kadru. Jest genialny i postanowiłem sobie coś zaplanować i wykonać w taki sposób. Skupić się na przekazie a nie technice.
Ale powstał problem i to nie techniczny (na razie) a właśnie z dziedziny o której piszesz.
Tzn. wiem że jakbym robił takie zdjęcie dla Ciebie to odbicie byłoby drugoplanowe albo jako smaczek, taki ukryty przekaz podprogowy.
Ale jakby to miało być zdjęcie które ma trafić do jak największej grupy odbiorców, to czy to odbicie nie musiałoby by być pierwszoplanowe w mocnym punkcie i tak duże że aż zdominować zdjęcie by nie zostało przeoczone?
Tutaj pojawiłby się problem gdzie odbicie staje się tematem a temat tłem.
I takie moje pytanie do Ciebie, jak traktować widza? jak człowieka wrażliwego spostrzegawczego czy jak owce i nachalnie za rękę go kierować w punkt na który ma patrzeć?.
Trudno nie zauważyć że świat fotografa i zwykłego człowieka jest skrajnie inny.
Więc na tym prostym przykładnie odbicia jak temat zrealizować by przekaz był subtelny a zarazem czytelny dla każdego?
I jak Ty widzisz oraz traktujesz odbiorcę swoich zdjęć?
pozdrawiam
Wujot bardzo dziękuje za ciekawy artykuł.
Ostatnio też sporo myślałem o Twoich radach i pomysłach na temat mojej butelki.
Bardzo spodobał mi się pomysł z odbiciem z poza kadru. Jest genialny i postanowiłem sobie coś zaplanować i wykonać w taki sposób. Skupić się na przekazie a nie technice.
Ale powstał problem i to nie techniczny (na razie) a właśnie z dziedziny o której piszesz.
Tzn. wiem że jakbym robił takie zdjęcie dla Ciebie to odbicie byłoby drugoplanowe albo jako smaczek, taki ukryty przekaz podprogowy.
Ale jakby to miało być zdjęcie które ma trafić do jak największej grupy odbiorców, to czy to odbicie nie musiałoby by być pierwszoplanowe w mocnym punkcie i tak duże że aż zdominować zdjęcie by nie zostało przeoczone?
Tutaj pojawiłby się problem gdzie odbicie staje się tematem a temat tłem.
I takie moje pytanie do Ciebie, jak traktować widza? jak człowieka wrażliwego spostrzegawczego czy jak owce i nachalnie za rękę go kierować w punkt na który ma patrzeć?.
Trudno nie zauważyć że świat fotografa i zwykłego człowieka jest skrajnie inny.
Więc na tym prostym przykładnie odbicia jak temat zrealizować by przekaz był subtelny a zarazem czytelny dla każdego?
I jak Ty widzisz oraz traktujesz odbiorcę swoich zdjęć?
Zaczniemy od drugiego tematu. Podstawą jest tutaj zrozumienie, że odbiorca nic nie musi. Dlaczego miałby chcieć w ogóle nas oglądać? O jego uwagę trzeba ostro zawalczyć. Pamiętaj, że w polu wizualnym są setki bodźców, nawet na stronie gdzie jest już fota obok grafik walnie tabelkę, kolorowy tytuł. Gdzie tu miejsce na subtelności? Dlatego pisałem o łupaniu zdjęć siekierą, ale nie w sensie tandety, tylko siły środków wyrazu. Wszystkie siły na pokład aby wyrwać widzowi te ułamki sekund. Czyli niczego od niego nie mogę oczekiwać. Co najwyżej mogę spróbować go złapać na haczyk. A tam trzeba nadziać coś smakowitego. Coś dobrze i skutecznie wymyślonego. Przy masowym odbiorcy nie mogą być to inteligenckie "gombrowiczowskie" androny (to na wystawie). I nie dlatego, że jest durny, tylko po prostu mu się nie chce doszukiwać drugiego, trzeciego dna. Albo wpatrywać w jakieś niuanse. Oczywiście, może być drugie, trzecie dno dla tych co się w to wgłębią. Zdjęcie powinno być jak ogry (cebula ;)
Zastanów się czy np powiesiłbyś prywatnie kalendarz, który zrobiłeś. Ja tak zawsze robię - pokazuje moim niezainteresowanym znajomym projekty i zadaje dokładnie to pytanie. I czy wytrzyma to miesiąc na ścianie bez wk....Fakt uzyskania zamówienia to za mało aby uznać, że wystarczy coś zrobić. Trzeba zrobić maksimum. I to nie z powodu etyki zawodowej tylko pragmatyki. Bo jak zrobisz dobrą robotę to jednak to wraca (czasem). Taki przykład sprzed dwóch dni, robiłem sesję, przyglądał się temu właściciel sporego kompleksu restauracyjnego. W czasie sesji podszedł do mnie i mówi:
- widzę, że pan bardzo profesjonalnie podchodzi do pracy, ja mam taki problem, robiliśmy już tutaj wiele sesji ale z niczego nie jesteśmy zadowoleni, czy mógłby pan przejść się ze mną i zobaczyć czy nic się nie da zrobić
- z przyjemnością jak skończę sesję to porozmawiamy
Po sesji było może 10 min, zidentyfikowałem problem (rzeczywiście był) na szybko strzeliłem cztery szkice, wysłałem z uwagami co należałoby jeszcze dopracować przy powtórkach. Następnego dnia dzwoni:
- córka powiedziała nareszcie mamy i czy mógłby pan zrobić mi te zdjęcia i też resztę i kiedy.
Każda Twoja sesja, każde opublikowane zdjęcie to szansa na robotę. I jeśli nie chcesz zajmować się łażeniem po prośbie (czyli tzw marketingiem) to trzeba to dobrze wykorzystać.
W kwestii odbicia, mam wrażenie, że ustawiasz wóz przed koniem. Masz całkiem dobry projekt, dobrze pokazany produkt i fajną tonację. Nie zepsuj tego, dodaj trochę smaczków i trochę opowieści. Ja bym poszedł w świece (w odbiciach) aby podkreślić wytworność wnętrza i coś na stolik - np otwarty klaser ze znaczkami ze świata, może lupa. Wykonawczo nie ruszy Ci to tonacji i stylu a merytorycznie klei się doskonale. Jeśli jest obawa, że filateliści nie piją podczas oglądania zbiorów to butelką zostaw zamkniętą a kieliszek pusty. Będzie to dodatkowa przyjemność dyskretnie czekająca na końcu. Wtedy należałoby sprawy wokół znaczków rozegrać w centrum kadru a butelka powinna być troszkę z boku. Nie martw się i tak będzie najważniejsza.
Chyba, że projektujesz zupełnie inną fotę. Wtedy musisz sobie odpowiedzieć co chcę pokazać i zacząć od początku.
Jeśli chcesz abym zajął się analizą kalendarza to napisz.
Pozdro
Wiesiek
To co piszesz to takie jajko kolumba dla mnie. Niby oczywiste a nie wpadłem na to. Czytając Twoje wypowiedzi można dojść do wniosku że 90% Twojej pracy polega na pomyśle jak coś pokazać a reszta to już tylko czysta formalność.
Muszę spróbować takiego podejścia bo do tej pory robiłem dokładnie odwrotnie, szybki pomysł i już się tylko skupiałem na problemach technicznych.
Jeśli chcesz abym zajął się analizą kalendarza to napisz.
Jeżeli nie to nie problem to bardzo chętnie poczytam Twoje cenne uwagi i rady.
Co mi się podoba w Twoich wypowiedziach, to że nie skupiasz się tylko na ocenie danego zdjęcia a wskazujesz daną tematykę związaną z problemem.
Coś jak ktoś komentujący czyjeś zdjęcie i piszący że kadrowałoby bardziej w lewo, prawo itp. Zamiast jak ty to robisz, poczytaj o trójpodziale bo tutaj zadziałałaby taka zasada...
Takie uwagi są bardzo uczące, bo te pierwsze nic nie wnoszą do wiedzy zainteresowanego poza tym jednym danym przypadkiem.
Nie chce też marnować Twojego czasu i by ta rozmowa była jednokierunkowa, bo nie lubię brać nie dając nic od siebie.
Więc mam taki pomysł może Ci się spodoba i ktoś jeszcze będzie zainteresowany się przyłączyć.
Co powiesz na zadanie? takie zlecenie od Ciebie zgodnie z tym jak to wygląda w rzeczywistości.
Może jakiś przedmiot codzienny albo coś niedrogiego do kupienia w razie czego.
pozdrawiam
Czytając Twoje wypowiedzi można dojść do wniosku że 90% Twojej pracy polega na pomyśle jak coś pokazać a reszta to już tylko czysta formalność.
Muszę spróbować takiego podejścia bo do tej pory robiłem dokładnie odwrotnie, szybki pomysł i już się tylko skupiałem na problemach technicznych.
Jeżeli nie to nie problem to bardzo chętnie poczytam Twoje cenne uwagi i rady.
Co powiesz na zadanie? takie zlecenie od Ciebie zgodnie z tym jak to wygląda w rzeczywistości.
Może jakiś przedmiot codzienny albo coś niedrogiego do kupienia w razie czego.
Spróbuję to wszystko zmiksować. Ale po kolei.
Aspekt 1
Rzeczywiście, każda godzina poświęcona na zastanowienie się jest bezcenna. To po pierwsze oszczędność czasu przy realizacji ale co ważniejsze to przede wszystkim szansa na zrobienie czegoś odkrywczego/innego. Czyli są dwa wymiary ten innowacyjny ale też realizacyjny. Wpierw myślę w kategoriach koncepcji później czy da się to łatwo/względnie łatwo zrealizować i czy obarczony jest ryzykiem niepowodzenia.
Aspekt 2
Te prace w kalendarzu od strony realizacyjnej są po prostu dobrze zrobione, nie powalają ale trudno się przyczepić. Najsłabsza jest tam koncepcja - wielki (na zdjęciu) słój i to niezbyt ładny. Powiedz z ręką na sercu powiesiłbyś sobie to nad łóżkiem? Do tego powtórzone to ileś razy bez twórczej zmiany. Po prostu nuda. Szczerze mówiąc co byś nie zrobił wokół słoika to szanse na dobry wynik marne. Na tyle marne, że nie chciałbym męczyć się z tą koncepcją.
Aspekt 3
Ponieważ z realizacją dajesz sobie radę to należy pracować nad tym co jest najsłabsze. Szczególnie, że i tak tam można osiągnąć najwięcej. W ramach ćwiczeń o których wspomniałeś proszę Ciebie i innych chętnych do zabawy o przygotowanie co najmniej 10 koncepcji kalendarza. Warunek jest taki - musi występować tam opakowanie. Produkt powinien być w jakimś sensie pierwszoplanowy i nie dopuszczamy udziału modeli. Każdy z uczestników powinien najlepiej przygotować parę pomysłów - bo dopiero to uczy myślenia. Zrobimy listę koncepcji a później głosowanie. Na dobry początek coś od mnie :) . Ale reszta ma być od Was.
Lista
koncepcja 1. Wujot
Ujęcie z góry pod kątem 45 stopni, blat stołu (za każdym razem inny), na stole raz deska do krojenia, innym razem talerz, serweta. Na desce wielka (koniecznie wielka) kromka chleba za każdym razem inna, Kwadratowa, podłużna, biały chleb, razowiec, może być bułka itd. Kromka jest posmarowana tym smarowidłem. A na tym starannie palcem, nożem, widelcem naniesiony rysunek. A to sympatyczna krowa, a to uśmiech, a to napis typu "smacznego", może ludziki grające w siatkówkę, słoneczko, zegar-budzik z zaznaczoną godziną i "dzwoniący", może być też abstrakcja - fale, wirki. Nie chce mi się dalej wymyślać bo widać, że się da. Ale to jest dokładnie taka kromka, którą chcielibyście dać dziecku na śniadanie albo ukochanej osobie tak aby się uśmiechnęła na początku dnia. I to właśnie będzie tytuł "kromka dla najbliższych". A gdzie słoiczki? Chyba nie muszę tego wyjaśniać bo miejsca w kadrze nie zabraknie.
koncepcja 2. 90s
koncepcja 3.
Pozdro
Wiesiek
Zabawne bo to co uznałeś za wadę ja przyjąłem za jedną z najważniejszych cech:) tzn by była spójność. Ale faktycznie wieje nudą jakby nie patrzeć.
Tak więc skoro nasza fotografia produktowa opiera się na pomyślę bez elementów jej wykonania to mam takie dwie koncepcje.
Są skromne ale nie chce fantazjować a raczej skupić się na pomysłach które byłbym wstanie wykonać.
koncepcja 2.
Piwo :) dość oklepane ale piwo jest bardzo ciekawym przedmiotem które można fajnie oświetlić.
1. ujęcie standardowe butelka piwa oświetlona konturowym światłem do tego podświetlony trunek. jednolite tło z lekkim gradientem.
2. ujęcie zgniecionej puszki jakby ktoś wyciskał ją jak cytrynę i została ostatnia kropla na skraju puszki. tło w/w
3. makro ujęcie kapsla z kilkoma kroplami który uderza o blat stołu, w tle kawałek butelki. tło ala bar.
4. Kufel, ujęcie z góry pod kontem 45% piana wypełnia niemal cały kadr jedynie widać jedną stronę kufla po którym spływa trochę piany. Drewniany blat
5. Puszka rozdarta w połowie w której widać kufel złociście oświetlony. mocne światło w tle rozświetlając kontury i tło od centrum na boki
6. Nalewający się browar do kufla na ultra krótkim błysku. Czarne tło
7. Ujęcie kufli od spodu, zdjęcie na szklanym blacie który ma też kilka rozlanych plam wody. tło czarne albo białe.
8. Dwie zderzające się butelki w gestie"na zdrowie" z których ulewa się trochę piwa. tło barowe albo same blinki
9. Puszka butelka i kufel oświetlone konturowo tło białe albo cale zdjęcie ala czarne na czarnym, tylko kontury przedmiotów białe.
10. Butelka leży w zroszonym chmielu zdjęcie z góry.
3 Koncepcja.
Guziki
np.
1. zapinanie rękawa koszuli, bardzo ciasny kadr gdzie widać tylko rękaw, rękę zapinającą guzik a tło to jedna ze stron garnituru.
2. Ekspozycja duzy guzik zrobiony z małych guzików.
3. Czerwony Guzik z kawałkiem białej nitki na czarnym tle.
4. Guzik przy torebce macro ujęcie.
5. Ujęcie z góry, setki guzików o różnych wielkościach i kolorach.
6. Guzik przy spodniach znowu macro.
7. Trzy guziki które zamyka zamek błyskawicznym.
8. Ujęcie pionowe filiżanka kawy i guzik udający ciastko.
9. Okulary które zamiast szkieł mają duże dwa guziki.
10.wpadające guziki jak płatki kukurydziane do miski z mlekiem.
ps. Są jakieś publikacje o psychofizjologii widzenia które poza tym że opisują temat to jeszcze dają przykłady jak to Ty ostatnio zrobiłeś?
pozdrawiam
Kurcze może jasno tego nie powiedziałem - chodzi oczywiście o te smarowidła. Kalendarz z smarowidłami. Pracujemy nad tym konkretnym przykładem. Inaczej byłoby zbyt prosto ;)
Pozdro
Wiesiek
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.