Zobacz pełną wersję : Stolikowy advertorial i edytorial
Wujot na prawdę czuje się wyróżniony Twoimi słowami, chociaż obawiam się że nigdy tak się nie stanie. Patrząc na Twój dorobek, drogę którą przeszedłeś, wiedzę jaką zdobyłeś nie mam się co nawet łudzić że się zbliżę do poziomu jaki ty reprezentujesz. Nawet nie mówię o Twoim warsztacie technicznym jak oświetlenie, a właśnie samym procesie tworzenia pomysłów, aranżacji i wywieranie pożądanych efektów wizualnych. Może jakbym był Twoim asystentem przez kilka lat to bym podciągnął się w tym wszystkim patrząc i codziennie asystując w Twojej pracy.
Dziękuje też za wskazanie ciekawych publikacji które pomogą mi podciągnąć się tam gdzie obecnie najbardziej kuleje mój warsztat. Nie będę ukrywał że ciężko zdobywa się te książki. Ale będę szukał bo dochodzi do mnie to od czym piszesz od samego początku. Pomysł, aranżacja itd. a nie jak to do tej pory u mnie było że technika, oświetlenie, jakość.
Co do low key to pisałeś już trochę na ten temat, w nawiązaniu do moich pytań o problemy z jakością wynikające z wad matryc cyfrowych z rejestracją niedoświetlonych zdjęć.
Wracając do tematu książek to z wymienionych mam tylko "Światło w fotografii, Magia i Nauka" i jest to jedna z najlepszych publikacji jaką mam i nie mogę się doczekać kiedy wpadną mi w ręce te które stawiasz wyżej od niej.
pozdrawiam i jeszcze raz dziękuje za czas jaki poświęcasz dla nas, dzieląc się swoimi przemyśleniami oraz wiedzą.
W zasadzie wszystko jest dość łatwe do kupienia, ceny też spoko.
https://allegro.pl/listing?string=Maria%20Rzepi%C5%84ska%20-%20Historia%20koloru&utm_source=google&utm_medium=cpc&utm_campaign=DSA&gclid=EAIaIQobChMIm-2R6dma1wIVQuAZCh2-ZAvvEAAYASAAEgJSM_D_BwE&order=m&bmatch=ss-base-relevance-floki-5-nga-hcp-cul-1-4-1003
http://www.taniaksiazka.pl/sztuka-i-percepcja-wzrokowa-psychologia-rudolf-arnheim-p-428855.html
https://www.olx.pl/oferta/swiatlo-w-filmie-kazimierz-konrad-CID751-IDmVmlS.html
http://allegro.pl/witold-dederko-oswietlenie-w-fotografii-i6955904827.html?reco_id=f6bee99d-be2a-11e7-bec4-246e96321100&bi_c=Product&bi_s=archiwum_allegro&bi_m=reco
Kup jeszcze koniecznie "Historię obrazów" Hockneya - są na allegro za 70-80 zł. Tanio jak za piękno tej książki.
Jest ciągle np. w Empiku Allan Starski "Scenografia" - rewelacyjna książka - też obowiązkowa, trochę wniosków przeniesiesz wprost do studia foto.
O Strzemińskim już pisałem - jest w Muzeum w Łodzi. To akurat trudna lektura.
Uwaga ogólna to są niektóre książki z tych co na nie trafiłem. Niejako z mojego pokolenia, podejrzewam, że teraz znalazłyby się lepsze (albo i nie). Na przykład "Światło w filmie" Konrada to trochę archaiczna pozycja bo zmieniły się i źródła i oprawy. Mnie nauczyła ona myśleć w kategoriach technicznych. Być może znalazłoby się teraz coś lepszego i aktualniejszego. Ale wydaje mi się, że trzeba spojrzeć na zagadnienie z różnych kierunków i różnych dziedzin. Szczególnie, że fotografia pojmowana branżowo jest bardzo zaściankowa. Dlatego czytam bardzo szeroko, w tym najmniej z "klasycznych" pozycji fotograficznych. W sporej mierze wynika to z pozycjonowania tych publikacji. Ale też ujęcie tematu przeważnie mi nie odpowiada.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Zapraszam na blog. Całkiem nowy tekst i siedzi akurat w temacie rozmowy o świetle.
http://polandtravel.info/jurewicz/jak-sobie-radzic-z-wieloelementowymi-kompozycjami-esej-2/
pozdro
Wiesiek
Wujot Ślicznie dziękuje kolego za pomoc, ja na "Professional Lighting Technique Broncolor" ponad miesiąc polowałem i o włos nie kupiłem niemieckiej wersji. Poprosiłem już by mi zamówiono to wszystko co przylinkowałeś. Przeczytałem też bloga. Jak zawsze poza dokładnym zapoznaniem się z treścią starałem się zgadywać kompozycje oświetleniowe. Na pierwszym zdjęciu rozpoznaje temat o którym mi kiedyś tutaj opowiadałeś, czyli filtry kolorystyczne, ciepły który robi poranne oświetlanie z ponad horyzontu i zimne, błękitna folia na cienie. Do tego kawa ma również nawiązywać do porannego przeznaczenia kosmetyków które znajdują się na zdjęciu. Mam nadzieje że dobrze czytam to zdjęcie?.
Temat z poduszką rónież kapitalny, samym światłem zrobiłeś historię i z mdłego obrazu stworzyłeś coś co przykuwa oko. Gobo zagrało kapitalnie podkreślając realizm sceny. Jeżeli w ogóle gobo robił efekt liści.
Wujot Na pierwszym zdjęciu rozpoznaje temat o którym mi kiedyś tutaj opowiadałeś, czyli filtry kolorystyczne, ciepły który robi poranne oświetlanie z ponad horyzontu i zimne, błękitna folia na cienie. Do tego kawa ma również nawiązywać do porannego przeznaczenia kosmetyków które znajdują się na zdjęciu. Mam nadzieje że dobrze czytam to zdjęcie?.
Temat z poduszką rónież kapitalny, samym światłem zrobiłeś historię i z mdłego obrazu stworzyłeś coś co przykuwa oko. Gobo zagrało kapitalnie podkreślając realizm sceny. Jeżeli w ogóle gobo robił efekt liści.
Poranną kawę dobrze odczytujesz - przynajmniej takie były intencje. Ale muszę powiedzieć, że z porami dnia to zawsze mam problem. Powiedzmy, że takie światło panowałoby rano na tarasie. Ale jak pokazać porę we wnętrzu? W zdjęciu z tą poduszką zostawiłem neutralną kolorystykę (no bo tak byłoby w rzeczywistości), później przyszło mi do głowy, że można byłoby zrobić jakąś dominantę wskazującą na kolor wnętrza np delikatnie różową (bo kobieca) albo jakąś inną.
Zastanowił mnie bardzo efekt z tej Twojej foty
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2017/09/36555883474_7cbffe59a9_o-1.jpg
źródło (https://farm5.staticflickr.com/4388/36555883474_7cbffe59a9_o.jpg)
Takie światło w naturze występuje o zmierzchu - te psychodeliczne różo-fiolety występują na niebie na wschodzie (przeciwnie do słońca, pod warstwą cyjanu). Ale oczywiście w cieniach się tego nie zobaczy. Czyli z odczytywaniem pory po kolorze to jest bardziej skomplikowane. Wracając na chwilę do poduszki to się wydaje proste bo z definicji będzie się kojarzyć z porankiem bądź zmierzchem. To drugie jednak już przy oświetleniu sztucznym. Czyli poduszka w białym równomiernym świetle będzie poranna. Z kawą to też jest łatwo bo pije się ją rano więc psychologicznie będziemy w odbiorze faworyzować to skojarzenie.
Teraz na tapetę bierzemy znów Twoją herbatę. Moja żona uznała, że to pora wieczorowa. Dociśnięta "zeznała", że raz, że herbata ale dwa ciemno i na pewno nie jest to poranek . Czyli jest kolejny wniosek poranek jest jasny, prześwietlony a zmierzch ciemny. I znów miałoby to umocowanie w psychologii (a nawet fizjologii) bo niezależnie, że fotometrycznie pewnie nie ma różnicy to jednak otwierając oczy po śnie jesteśmy oślepieni a o zachodzie jest odwrotnie dostrzegamy spadający poziom jasności.
Jak widać nie tylko kolorystyka, motywy ale nawet histogram ma określony wpływ na deszyfrowanie fotografii. Tę konkluzję dedykuję wszystkim miłośnikom "prawidłowej" tonacji, wzorników kolorów itd. Nie ma prawidłowej tonacji - jest interpretacja.
Najogólniej ciągle zmagam się z tymi porami dnia - jak widzisz zidentyfikowałem jakieś zależności. Jest jeszcze na szczęście weryfikacja - pokazujesz pracę innym i pytasz się jaka to pora i wiesz czy dobrze zrobiłeś.
W tym Twoim zdjęciu irytuje mnie to odbicie nad dzióbkiem - w pierwszej chwili łapię to, że niby para ale coś nie tak z nią jest. I to denerwuje. Oklapnięta rączka - też tego unikam.
---------------------------------------------------------------
Teraz gobo - ciekaw jestem jak rozumiesz to pojęcia. Bo patrząc wąsko to wkładka do reflektora profilowego lub spoota. W fotografii końcówki takie są rzadkie a te które znam kiepskie (chromatyzmy) w roli projektora. Zawsze mi się marzyło mieć ze dwie profilówki ale rozmiary, cena, waga raczej skutecznie zniechęcają (dlatego mam tylko PC). Szkoda, że nie ma zgrabnych mniejszych konstrukcji pod stolik fotograficzny. Taka końcówka z obcinaczami (każdy przesuwany niezależnie), przesłona irysowa i ramka na gobo byłaby idealna. Oczywiście w cenie do 3000 PLN ;) .
Skoro nie można mieć prawdziwego gobo, to trzeba improwizować i u mnie pojęcie gobo rozszerzyło się na włożenie "czegoś" w skierowany strumień światła. Rezultaty są niezłe bo reflektor odsuwasz daleko a maskę montujesz przy planie i można mieć jej ostry obraz. Zmieniając relacje przestrzenne można zmiękczyć cień półcieniem. Zresztą zwrócę Ci uwagę, że "prawdziwe" gobo stosowane jest tam gdzie nie ma możliwości bliskiego podejścia do planu. I w takim ujęciu na focie z poduszką rzeczywiście jest gobo a roślinki zerwałem przed studiem.
Pozdro
Wiesiek
Tekst odnośnie światła i pory dnia genialny w swojej prostocie i faktycznie mający sens w odniesieniu do realiów. Tak do tego tematu nigdy nie podochodziłem. Porę dnia uznawałem za kąt padania, rozproszenia i temperaturę.
Faktycznie uzyskałem efekt odwrotny od zamierzonego bo nie wziąłem pod uwagi mocy światła. Bardzo cenna lekcja za którą dziękuje.
Co do gobo to dla mnie też jest szerokim pojęciem. I uznajmy że to wszystko co stawiamy pomiędzy światłem a obiektem bu uzyskać pożądany cień będzie gobo:). Przerabiałem samodzielnie robione folie stawiane przed lampami aż w końcu zrobiłem sobie takie coś.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2017/11/b427c4e28e23077cmed-1.jpg
źródło (https://www.fotosik.pl/zdjecie/b427c4e28e23077c)
Tak więc doskonale Ciebie rozumiem z tym tematem.
Nawiązując do czajnika i tego odbicia to był efekt przypadkowy i mnie też zaczął irytować po publikacji zdjęcia, natomiast co do rączki to nie chciałem by wyszło sztucznie. Dlatego ją położyłem co mogło popsuć estetykę obrazu. Dziękuje też za szczegółową analizę i obowiązkowo proszę podziękować małżonce:)
Postaram się niebawem wrzucić coś nowego bo mam już przygotowane rekwizyty tylko właśnie etap planowania kadru bardzo słabo mi idzie.
Nawiązując do czajnika i tego odbicia to był efekt przypadkowy i mnie też zaczął irytować po publikacji zdjęcia, natomiast co do rączki to nie chciałem by wyszło sztucznie. Dlatego ją położyłem co mogło popsuć estetykę obrazu. Dziękuje też za szczegółową analizę i obowiązkowo proszę podziękować małżonce:)
Postaram się niebawem wrzucić coś nowego bo mam już przygotowane rekwizyty tylko właśnie etap planowania kadru bardzo słabo mi idzie.
Powinieneś pracować na zlecenie - trzeba mieć dużą dyscyplinę aby robić wymagające zdjęcia "dla siebie". Najlepiej uczyć się za pieniądze klientów - to zawsze była i jest moja dewiza.
W kwestii rączki to masz rację - nie obejrzałem jej zbyt dokładnie. Normalnie to nie mam skrupułów - widz nie zna szczegółów konstrukcji i jak zablokuję rączkę to na pewno weźmie to za dobrą monetę. Ale tutaj z oczywistych względów byłby to błąd. Ale czegoś mi w tym zdjęciu brakuje. Jakoś jest tak zbyt oczywiście. Sprawdziłem, że rzeczywiście nie używają talerzyków pod filiżankę ale znalazłem fajne "serwetki". Ale w ogóle to dzieje się w "parterze". Może powinna być ptasia perspektywa? No i jednak przestrzeń z reguły jest mocno otwarta. I trochę historii brak. Hmmm. Dużo pytań. Nie jest to łatwa fota.
Ładny spoot. Skąd wytrzasnąłeś wziąłeś ten obiektyw - jakiś projektor? Czego?
Pozdro
Wiesiek
Po raz kolejny zgadzam się z Twoją oceną. Staram się robić obrazy z minimalną ilością przedmiotów co faktycznie może powodować efekt że czegoś brakuje w opowieści. Zamiast skupić się na historii skupiam się na estetyce.
Co do zleceń i uczenia się na klientach to niestety nauka taka na portrecie nie okazała się dobrym pomysłem, co do zleceń z tego typu fotografii poza kilkoma sytuacjami nie mam takich możliwości.
U mnie leży marketing i reklama która wynika z niskiej samooceny swojej pracy. Kiedyś było odwrotnie ale wynikało to z niewiedzy jak wyglądają dobre prace. Czym więcej wiem tym bardziej się wycofuje widząc tylko ścianę jaka mnie czeka zanim uzyskam pożądany poziom.
Co do spota to tylna część to strumienica, przednia jakiś stary projektor kupiony za kila funtów. Na ebayu jest masa tego za grosze.
https://www.ebay.co.uk/itm/VINTAGE-1930S-METAL-SLIDE-ROLL-FILM-PROJECTOR-FOR-RESTORATION-EUROPE/352198155949?hash=item5200a55ead:g:nFkAAOSwjyhZ-Iu3
Wkłady robię sobie sam z plastikowych wieczek od pudełek śniadaniowych z nożem wypalonymi wzorami. Mam też od niedawna starą lampę projektor Elfo ze setką płytek więc nic tylko używać:)
Obecnie pracuje nad takim projektem i może byś mógł mi pomóc w rozważaniach jak ten pomysł zrealizować.
Opisze na jakim etapie planowania jestem, pierwsze próby wyszły poniżej moich oczekiwań dlatego zaprzestałem pracy nad tym zdjęciem co widać po jabłku i detalach. Teraz bogatszy o Twoje uwagi chce skupić się na szkicu zamiast lecieć z aparatem i czas tracić na próby.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2017/11/a7afd8656a4501a1gen-1.gif
źródło (https://images82.fotosik.pl/884/a7afd8656a4501a1.gif)
Przede wszystkim chce zmienić koncepcje, bo nie ma tutaj historii i jest pół pomysłu na zdjęcie, góra butelki nie sprawdza się jako rączka od kufla chyba że bym ją wymodelował w PS i zrobił z niej ucho. Sam pomysł dolnej części jako kufla z pianą lekko wylewającą się jest tematem i myślę że dobrze się sprawdza.
Problem widzę w 5 elementach:
1. Historia
2. Kąt patrzenia
3. Podłoże
4. Kolor
5. Tło
6. I siła światła wynikająca z wczorajszej naszej rozmowy:)
Tematem jest cydr jabłkowy o bardzo ładnym kolorze matowej zieleni, płyn nie jest przeźroczysty co powinno ułatwić oświetlenie tematu.
Kolorem przeciwstawnym jest czerwień lub fioletowy. Takie pytanie czy tło robić w kolorze przeciwstawnym czy np takie drewno będzie dobrym posunięciem?
Kolejnym pomysłem jaki mam to by zrobić efekt spadającej górnej części butelki uderzającej o podłoże, chce też złapać rozbryzg wody w tym uderzeniu. Muszę mieć też kąt by widać było wnętrze tej butelki i jabłko jak na tym zdjęciu. Myślę że to fajne nawiązanie do tego z czego jest piwo zrobione.
Mam problem z tłem jego kolorem i tematem na nim. Mam gobo drzewa, mógłbym puścić taki efekt na tło albo na stół gdzie znajduje się kompozycja.
Sprawdzałem też efekt jabłek znajdujących się na stole ale wyszło mi już za wiele elementów w kompozycji, nie ma też nic co by wyjaśniało dlaczego butelka jest przecięta. Nie mam też nic co by czyniło z tego zdjęcia historię.
Na razie jedyny efekt zatrzymania widza to efekciarstwo.
Wiem co chce zrobić a nie za bardzo wiem jak to zrealizować już na pierwszym etapie. Nie wiem czy robić na wprost z niskiej perspektywy co by rozwiązało problem podłoża ale straci się element zaciekawienia uzyskanego perspektywą.
Czy trzymać się takiej perspektywy i dokładać sobie kolejnych problemów z podłożem i zlaniem go z tłem.
Mam poważne wątpliwości czy w ogóle w tym pomyśle jest potencjał aby się nim dalej zajmować.
Zauważ, że w pierwowzorze mieliśmy butelkę przecinaną nożem (jak krojenie jabłka). Jednak nie z przypadku butelka była butelką bo pozostała prawie cała. Po odcięciu góry robi się z tego zagadka. Dół to przecież robi się szklanka, góra to jakiś lejek. Razem rebus - chyba zbyt wiele oczekujesz od odbiorcy. Myślę, że dołożenie noża może też nie pomóc. Jak widać pozornie drobna zmiana i całość się wali.
Wejdźmy na poziom wyżej. Nie jest dla mnie do końca zrozumiałe po co w ogóle tym się zajmujesz. Podejrzewam, że na bazie interesującego projektu i opanowanej technologii chciałbyś zrobić coś własnego. Ale pomysł jest dość zamknięty. pomijając kwestie realizacyjne (które ja osobiście zasadniczo bym zmienił tak aby to był nowoczesny plakat a nie pseudorealistyczna fotografia) to potencjału tam nie widać. Ale być może należałoby odwrócić rozumowanie. Chciałbym zrobić plakat o sile nie mniejszej jak wzorcowy, który także by w zgrabny sposób łączył elementy butelki i jabłka. I to jest zupełnie inne zagadnienie. Mogę Ci podpowiedzieć koncepcje, które przyszły mi do głowy:
- lewitująca nad płaszczyzną butelka z wyrazistym cieniem, kształt cienia to oczywiście jabłko prawdopodobnie z małym listkiem
- podobnie (zawieszona abstrakcyjnie butelka ale zamiast denka ma połówkę jabłka
- albo wyobraź sobie butelkę oplecioną jedną bardzo długą obierką od jabłka. Zaczyna się nad kapslem i wijąc ląduje na dole
Prawdę powiedziawszy jak chwilę nad tym myślę to pojawiło mi się kilkanaście potencjalnych dróg i ich analiza i dopracowanie pochłonęłaby sporo czasu. W każdym razie każdy z tych trzech projektów jest designerski i lekki. I każdy wymaga kultury wykonawczej. Np w pierwszym projekcie należałoby się bardzo dokładnie zastanowić czy chodzi tylko o ordynarną podmiankę cienia czy może jednak przemodelowanie częściowo przezroczystego kształtu jaki da butelka. W drugim projekcie istotne jest aby zgubić podwójną ściankę butelki tak aby nie był to owoc dołożony do butelki, Wystarczy przeciąć owoc o średnicy butelki, obciąć dno, nalać trochę płynu (aby fotografować przez warstwę płynu) i wyretuszować podwójną krawędź szkła. A później zrobić całą butelkę i zmontować. Trzeci projekt jest najwdzięczniejszy i najsympatyczniejszy i dość łatwy w realizacji. I myślowo mi najbliższy. Jasne nic nie wnoszące tło i butelka, którą obierasz niby jabłko. Piękna jukstapozycja.
Jeśli już koniecznie musisz się zajmować pociętą butelką to uruchom myślenie w innym kierunku. Np potnij ją na plasterki (powiedzmy 10). Ułóż z tego niedbałą wieżę i zadbaj aby było widać powierzchnię płynu (bez piany) ale jabłka już sobie daruj. Za dużo grzybków w jeden cydr.
Pozdro
Wiesiek
Dziękuje za przemyślenia, podoba mi się pomysł z plastrami chociaż z technicznego punktu widzenia raczej nie do zrobienia poza Photoshopem. Ale myślę że udzieliłeś mi najlepszej rady by uwolnić się od koncepcji która jest problematyczna. Mam już ciekawy pomysł który łączyłby element prostoty, historii w plakatowej formie. Zobaczymy jeszcze jak z realizacją sobie poradzę.
Przecięta butelka jest ciekawym obiektem ale faktycznie na siłę nie ma co iść tą drogą.
Niebawem wrócę oby tylko z dobrym zdjęciem do oceny:)
Nic więcej z siebie nie wycisnę na obecnym etapie, zamiast marnować czas skupię się na razie na portrecie i wrócę do tematu jak przeczytam polecane przez Ciebie książki. Brak dobrego pomysłu ciągnie za sobą słabe starania na podłożu technicznym. Efektem końcowym wiadomo co jest.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2017/11/26470309929_eea66665ff_b-1.jpg
źródło (https://flic.kr/p/Gk6fVX)
Zdjęcia jak zdjęcie - widać chyba ten brak serca do dobrego wykończenia - to gobo mocno niedopracowane. Ale zastanowiło mnie co innego - ten efekt nieprzezroczystości płynu. Trochę to wygląda jakby butelka była wypełniona mlekiem. Zastanawiam się skąd się to wzięło - ustawiłeś ekran za butelką?
Pozdro
Wiesiek
Wujot to piwo ma właśnie taki mętny kolor zieleni dlatego go wybrałem https://www.google.co.uk/search?q=thatchers+haze&dcr=0&tbm=isch&source=lnms&sa=X&ved=0ahUKEwinkdH1pLLXAhWB66QKHdWGCoUQ_AUICygC&biw=1920&bih=1091&dpr=1#imgrc=upZLYo0iRwA61M: Jest na tyle mętne że nawet tło nie miało wpływu na jego wygląd. Resztę zrobiło boczne oświetlenie.
Co do serca to masz racje, doszło do mnie to o czym piszesz tutaj od dłuższego czasu, po prostu mam braki na poziomie samej idei i planowania, dlatego chce zrobić pauzę bo jak sam widzisz powielam się i zdjęcia robię na jedno kopyto. Mam nadzieje że po przeczytaniu tych książek które mi poleciłeś coś ruszy w mojej głowie na tym poziomie. Ale jest też bardzo pozytywny aspekt rozmów z Tobą i tym tematem, mianowicie przełożyłem sobie sporo Twoich rad na portret i doszedłem do wniosku że są genialne i świetnie będą się sprawdzać w tej dziedzinie. Teraz tylko przekuć to na monetę czyli wdrożyć w życie co za łatwe nie będzie. Ale jak się uda to myślę że moje portrety zyskają bardzo duży zastrzyk którego im brakowało. Zwłaszcza że wskazałeś mi zupełnie nowy kierunek którego do tej pory nie zauważałem.
W między czasie jak sobie produkt pauzuje to jeszcze raz przeczytam cały Twój blog i ten temat, bo to wyjątkowa skarbnica wiedzy.
Pozdrawiam i w kontakcie rzecz jasna:)
Wujot co tak temat ucichł? Masz może jakieś nowe zlecenia? Ja wertuje sobie strony Twojego tematu i czytam polecane przez Ciebie pozycje. 3 książki już mam za sobą, zostały mi już tylko konkrety, historia koloru i sztuka i percepcja wzrokowa. Więc po nowym roku powinienem wrócić z czymś ciekawym (oby):)
Pozdrawiam i Wesołych Świąt oraz szczęśliwego Nowego Roku kolego:)
Wujot co tak temat ucichł? Masz może jakieś nowe zlecenia? Ja wertuje sobie strony Twojego tematu i czytam polecane przez Ciebie pozycje. 3 książki już mam za sobą, zostały mi już tylko konkrety, historia koloru i sztuka i percepcja wzrokowa. Więc po nowym roku powinienem wrócić z czymś ciekawym (oby):)
Pozdrawiam i Wesołych Świąt oraz szczęśliwego Nowego Roku kolego:)
I jak lektura? Znalazłeś coś interesującego? Napisz może krótkie recenzje.
Spróbuję w przyszłym tygodniu napisać coś całkiem nowego (choć na razie priorytetem jest przeniesienie przepracowanego wątku na blog). Będzie to reakcja na temat obok. Wygrzebałem dość ciekawe zdjęcie noży i na jego przykładzie pokażę jak w takich nieoczywistych oświetleniowo tematach myśli fotograf taki jak ja.
Pozdro
Wiesiek
Wujot Sporo rzeczy wiedziałem ale jest też bardzo dużo tematów na które nie zwracałem uwagi jak np. "światło którego nie widać" nie pamiętam jak to się nazywało oryginalnie ale tak sobie to zapamiętałem:)
Poza tym co poleciłeś kupiłem sobie też dwie extra. "pracownia fotograficzna, fotografia portretowa" kapitalna pozycja oraz do kolodionu.
Myślę że najważniejsze są te dwie ostatnie pozycje ta od koloru i te którą zacząłem. Tak więc nic odkrywczego jeszcze nie napiszę.
Bardzo się cieszę że poruszysz temat noży i coś nowego napiszesz, bo szczerze mówiąc Twój temat dla mnie jest świetnym uzupełnieniem do tematyki technicznej i obejmuje zagadnienia których w książkach się nie spotyka.
Tak więc wyczekuje kolejnych Twoich postów.
pozdrawiam
[MENTION=28629]
Bardzo się cieszę że poruszysz temat noży i coś nowego napiszesz, bo szczerze mówiąc Twój temat dla mnie jest świetnym uzupełnieniem do tematyki technicznej i obejmuje zagadnienia których w książkach się nie spotyka.
Mam nadzieję, że uda mi się trochę przyspieszyć. W kolejce oprócz priorytetowych uzupełnień całkiem sporo nowych tematów. Dzisiaj nie tylko świeżaczek ale w dodatku w nawiązaniu do pobliskiego nożowego (zdechłego już) wątku
Zapraszam do przeczytania tam (http://polandtravel.info/jurewicz/noze-w-garsc/) i do dyskusji tutaj.
Pozdro
Wiesiek
Pierwszy raz widzę Twoją kuchnie jak gotujesz fotki:) faktycznie co do tematu to masz tutaj wszystko, metal, drew, powierzchnie płaskie i z teksturą. Do tego sporo odbić bezpośrednich bo i lakierowane drewno sporo światła potrafi odbijać i od czerni rękojeści po prawej do jasnego drewna po lewej.
Wszystko sensownie rozłożone by jak najmniej kombinować z oświetleniem. Jak na trzy lampy i 6 przedmiotów to i tak świetna robota nawet jak to składak. Ja lubię w metalowych przedmiotach właśnie mocne kontrasty i gradienty. Na pierwszym nożu od lewej jest taki właśnie gradient świetnie pokazujący kształt ostrza. Nie myślałeś też by dać konturowe oświetlenie na górę noży? by jeszcze wyraźniej je wyciąć na tle tła?
Idą święta więc nie jest to najlepszy czas do takich akcji:) ale jak coś nowego się pojawi to proszę o poinformowanie:)
pozdrawiam i dziękuje za ciekawy tekst.
ps. Planowanie rozłożenia noży zacząłeś od analizy kolejności ich ułożenia ze względu na moc odbijanego światła? czy jeszcze inne czynniki brałeś pod uwagę?
Co do świateł konturowych to kiedyś miałem taką manierę, że dawałem je zawsze w takich tonacjach niejako "z automatu". Ponieważ staram się rozpoznawać swoje przyzwyczajenia i je zwalczać (też niejako z automatu) to to podejście mocno zweryfikowałem. Teraz skupiam się na mniej inwazyjnym podejściu - nawet jak mam 6 świateł to ma to wyglądać na prosty układ np. typu światło główne i kontra. Unikam więc jak ognia kolizji cieni (kiedyś mi to nie przeszkadzało) czy zbyt "kluczowego" światła. W tym konkretnym przypadku troszkę myślałem o scenicznym układzie (czyli boki i góra na kontrach) bo temat sam się do tego prosi. Jednak od tego pomysłu odszedłem z dwóch powodów:
- po pierwsze konieczność zastosowania ślizgającego się po płycie osb światła. Swoją drogą to jest naprawdę idiotyczne, że układ oświetleniowy w takiej realizacji wyznacza taki element. Ale płyta oświetlona płasko ma interesującą teksturę a jednocześnie może być ciemna nie stanowiąc zbytniej dominanty obrazowej. Światło główne stało się bardzo boczne (co nie jest takie normalne) a w takim układzie prawa kontra nie ma sensu. Lewa jest z automatu wskazana. I teraz powstaje pytanie czy dać górę? Nie jest to takie oczywiste bo krawędzi do podświetlenia jest mało a traci się ten prosty układ (dwa odczytywane światła).
- zasadniczym powodem rezygnacji z górnej kontry była jednak obawa, że na tym świetle najbardziej "skorzysta" piła. Na tym najmniej mi zależało bo i tak zrobiłem wszystko aby nie zdominowała kadru.
Zasadniczo to realizację dałoby się zrobić z jednego strzału poprzez zmniejszenie powierzchni reflektora z lewej, prawidłowe naświetlenie na piłę i silniejsze wyciągnięcie cieni w reszcie zdjęcia. Nie lubię jednak forsować cieni (a raczej przeciwnie wolę pogłębić). Przy nowych matrycach to przyzwyczajenie jest coraz mniej aktualne ale i tak wolę skorzystać z DRI.
Odpowiadając na drugie pytanie. W kompozycji uwzględniłem podział strony i miejsce na opisy (więcej z lewej od góry). Najciemniejsze noże miały być bliżej głównego reflektora bo od razu zauważyłem, że światło muszę mieć pod osb (czyli albo lewe albo prawe). Dlatego też chciałem sflekować koncepcję proponując warsztatowy stół roboczy albo np. deskę od rusztowań warszawskich (grube ranty, szary kolor, może jakieś zacieki). Ale redakcji płyta osb wydawała się odpowiednia a być może nowoczesna albo się zafiksowali na jakimś wzorcu. Wyraziłem swoje zdanie odrębne (że to już wiocha) ale uznałem, że da się to zrobić dobrze i jak chcą tę płytę to OK. Myślałem, że może ją przeciągnę na czarno i będę miał swobodę oświetlania z przednich kierunków (ale wtedy stracę teksturę). Koniec końców poszedłem pokazaną drogą.
Nieraz zastanawiam się czy przesunięcie o dzień, dwa spowodowałoby istotne różnice w realizacji. Z jednej strony mam coraz większy kaganiec (bo nikt nie ma czasu na rozmowę), coś zobaczą , coś klepną i dają do realizacji a z drugiej strony coraz większy luz psychiczny (bo robię te foty dla przyjemności i nie są one ani pierwszo ani drugoplanowe w moim budżecie). I wychodzę z założenia, że każdy temat może mnie czegoś nauczyć i mogę go przekręcić na swoje, mając nawet ten kaganiec o którym wspomniałem.
Pozdro
Wiesiek
Dziękuje za obszerny opis, faktycznie wybór tej płyty nie do końca trafiony, bardziej pasował by tutaj spory kawał gałęzi moim zdaniem.
Ja obecnie przerabiam siły ciężkości, grawitacji i różnice postrzegania lewej i prawej strony. Niestety stawiam też swoją stronę od zera i na tym spędzę święta i nowy rok z tego co widzę.
Ja wygrzebałem sobie Ittena (którego kiedyś trochę zbyt po łebkach przeleciałem) i spokojnie sobie studiuję - szkoda, że nie mam (bo nie wydali) pełnego opracowania "Sztuki Barwy". Naprawdę świetna pozycja. Trafiłem jednocześnie w necie polską stronę, która w przystępny bardzo sposób mówi o różnych teoriach barwnych - zajrzyjcie koniecznie (http://historiasztuki.com.pl/NOWA/30-00-01-KOLOR.php). Doskonale klei się to właśnie z czytaną lekturą.
Na zakończenie taki piękny obrazek Katarzyny Dobrogowskiej (który też jest w temacie)
2387
Gapię się w to cudo jak zahipnotyzowany - w myśl klasyfikacji Ittena mamy tu kolor w aspekcie psychicznym (ekspresyjnym). Nie mogę uwierzyć, że jest takie realistyczne a jednocześnie tak abstrakcyjne. Mój wzrok biega po lokalnych zmiennościach (liszaje, odchodzące płaty farby) by za chwilę znów zogniskować się na twarzy. Wzrok mam splątany i zahipnotyzowany. Widzę, że lewa oświetlona część twarzy jest w żółto-niebieskiej palecie (jak w teorii u Gothego) i do tego ostra. Prawa, zacieniona, złamana niebieskim, tonem tonie w fioletach, rozpływa się w przestrzeni. Jak ona to robi?
Patrząc na takie obrazki czuję zazdrość bo fotografia jawi mi się tak przeraźliwie dosłowna i toporna... A jak gubi impresyjny realizm to staje się nudna...
Jej siła jest jednocześnie słabością.
Pozdro
Wiesiek
Rewelacyjna praca, moja połówka też maluje obrazy
https://www.artpaintingannabulka.com/portrait?lightbox=image_9kx
Też zazdroszczę malarzom zwłaszcza tej swobody tworzenia i nieograniczania się zasadami i trendami jak to ma miejsce w fotografii.
Jak to mówią malarz operuje materią a fotograf energią i w obu przypadkach ma to swoje plusy i minusy.
Ciekawe książki mi poleciłeś, obym tylko potrafił to przełożyć na swój warsztat. Bo nie wiem czy aż tak wnikliwe analizy potrafię przeprowadzić na etapie planowania jak w opisanej książce.
Czy może po prostu większość utalentowanych osób robi te czynności podświadomie.
Też zazdroszczę malarzom zwłaszcza tej swobody tworzenia i nieograniczania się zasadami i trendami jak to ma miejsce w fotografii.
Jak to mówią malarz operuje materią a fotograf energią i w obu przypadkach ma to swoje plusy i minusy.
Ciekawe książki mi poleciłeś, obym tylko potrafił to przełożyć na swój warsztat. Bo nie wiem czy aż tak wnikliwe analizy potrafię przeprowadzić na etapie planowania jak w opisanej książce.
Czy może po prostu większość utalentowanych osób robi te czynności podświadomie.
Fotografia jest strasznie rutynowa, w jakimś sensie po stu pięćdziesięciu latach rozwoju - skostniała. W wymiarze artystycznym także.
Co do literatury to nie jest istotne czy od razu się to przeniesie na warsztat. Jestem zwolennikiem wielopłaszczyznowego rozwoju - wychodzę z założenia, że w zazębiających się dziedzinach można znaleźć o wiele więcej niż grzebiąc ciągle w fotograficznym getcie. A przynajmniej chociaż ma się świadomość klatki w której się poruszamy. Na pewno analizując wielopłaszczyznowo nabiera się w tym wprawy. Jeśli chodzi o zawodowy wymiar mojej pracy to widzę, że w jednej chwili łapię różne poziomy. Co pozwala mi dość skutecznie poruszać się na, w sumie niezbyt wymagającym, poziomie zawodowej fotografii.
Pozdro
Wiesiek
Bardzo mądrze prawisz kolego, jest to ciekawy kierunek i jak najbardziej słuszny. Zważywszy że Twoje prace potwierdzają to o czym piszesz. Równolegle z w/w książką czytam też "Historia fotografii" Juliet Hacking. Wielkim zaskoczeniem dla mnie była jej treść, zwłaszcza z początków istnienia fotografii. Niektóre prace jakie się tam znajdują powodowały u mnie zazdrość z geniuszu ich wykonania. Od abstrakcyjnych prac po jakieś kolaże o montowaniu wielu-ujęciowych składaków nie wspominając i to wszystko w pierwszych latach fotografii. Dziś faktycznie jak się patrzy na zdjęcia w sieci to dominuje jeden trend. Brak indywidualizmu oraz odważnych prac które by czym przykuwały uwagę. Dominuje bezpiecznie miękkie oświetlenie, stonowana kolorystyka mała głębia ostrości i śliczne modele, w Krajobrazie przesycona kolorystyka z ogromną dynamiką i wielką scenerią.
Ja ostatnio zachwycam się krajobrazami tego autora.
https://www.google.co.uk/search?q=leonard+misonne+photography&dcr=0&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0ahUKEwjmpriFiqDYAhXCUlAKHXkFBO4Q_AUICigB&biw=1920&bih=1088
Tak samo starymi portrecistami. Więcej też myślę nad podstawami swojej fotografii, kierunkiem i zasadami jakimi chcę się w niej kierować. Taki kryzys twórczy. Doszedłem też do wniosków z obserwacji że dziś lepszy efekt osiąga inność jak doskonałość. Wiele zdjęć technicznie i przez wykonanie oraz osoby lub miejsca które się na nich znajdują wyglądają idealnie. Przez co zaciera się ten efekt.
Podobnie mam gdy oglądam zdjęcia ze sesji, najbardziej przykuwają moją uwagę te zdjęcia gdzie np jedna lampa nie błysnęła, albo się coś wydarzyło nieoczekiwanego. Na tle setki poprawnie wykonanych te ze skazą interesują mnie najmocniej.
W malarstwie nadal powstają nowe gatunki chociaż jest stara jak ludzkość, myślę że i w fotografii jest jeszcze wiele rzeczy do stworzenia.
Jest jakiś chichot historii - fotografia w ciężkich bojach wyrzuciła kiedyś do lamusa swoje "malarskie" kompleksy. Modernizm zmiótł piktorialne odłamy (takie jak nasza fotografia ojczysta). Tymczasem widzę renesans tego na potęgę. Zamiast dawnych pończoch na obiektyw, gum w ciemni i kolorowanek mamy to samo w nowym wydaniu - długie czasy, ckliwa obróbka, mała GO. Czyli przybornik współczesnego piktorialisty. Nie ma nic do powiedzenia ale obrazek owszem wyprodukuje.
Do tego rzesze kopistów, patrzysz i wszystko jest jednakie. Przekolorowane krajobrazy, portrety spod jednej sztancy - rozbielone i w jednej tonacji. Marsz lemingów.
Cały czas zastanawiam się jak się w tym znaleźć. Ograniczam retusz, koncentruję się na treści. Buduję anegdotę. Staram się myśleć i zadawać pytania. W tym pędzie wejść na ogrodzenie i chociaż przepatrzeć dokąd to gna.
Czasem coś mi wychodzi własnego...
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2017/12/PC582awnaMuzeumPrzesiedlonychWJS_653912k-1.jpg
źródło (http://polandtravel.info/jurewicz/wp-content/uploads/2017/05/P%C5%82awnaMuzeumPrzesiedlonychWJS_653912kadrM-1.jpg)
Pozdro
Wiesiek
Właśnie sporo uwagi na początkach fotografii zajęły rozważania nad tym czy fotografię można nazwać w ogóle sztuką. Bardzo ciekawa była też argumentacja po obu stronach barykady.
Myślę że zasadniczy wpływ na to jak odbieramy fotografię i sztukę ma nasze otoczenie.
TV, media społecznościowe są przepchane tandetą, doskonale to też widać po kinie i muzyce jaką się lansuje i puszcza wszędzie dookoła. Więc trudna decyzja i wysoka samoświadomość iść pod prąd. Zwłaszcza gdy jeszcze poruszamy trudną tematykę.
To już trzeba się liczyć że łatwego życia i wielkiej klienteli nie będzie.
Widzę też po osobie że najlepsze pracę nie znalazłem w galeriach internetowych lub tutorialach popularnych fotografów a w archiwach i starych publikacjach. Nadal są też świetni fotografowie jak Sebastiao Salgado ale trzeba wiele trudu by odkrywać takie osobowości i siedzieć w temacie.
Dla zwykłego zjadacza chleba taka fotografia nie istnieje.
Też fajnym przykład podobnej tematyki, kiedyś a dziś. To zdjęcie zaliczono też jako jedno z przełomowych dla fotografii.
http://www.itsliquid.com/wp-content/uploads/2014/11/00325.jpg
http://quoteauthor.com/wp-content/gallery/finger-art/finger_love_by_missvio-d4s8s2t.jpg
Ogólnie bardzo mi się ta książka podoba bo pokazuje że wszystko już było, jest też masa zdjęć jakich się nie spotyka a które budzą podziw. Wątpię by jakieś teraz popularyzowane zdobyły taki status. To tak jakby meble z Ikei kiedyś nazywana antykami, wątpię że do tego czasu się utrzymają:).
Nawiązując jeszcze do Twojego zdjęcia to doskonale się je czyta, aż rzekłbym że zbyt jasno:). Ale ponownie trzeba zadać sobie pytanie czy to przez to że tak mało uwagi się poświęca na przeglądanie zdjęć czy widz jest już tak mało spostrzegawczy że jakby ta tablica znajdowała się w innym miejscu to mogłaby zostać pominięta a opowieść niezrozumiała?.
To zdjęcie mnie zdumiało jak je pierwszy raz zobaczyłem, gdy przeczytałem jego analizę to byłem pod ogromnym wrażeniem tego jak to zostało zaplanowane i wykonane.
Zapomniałem dodać zdjęcia:)
https://notquiteinfocus.files.wordpress.com/2014/12/oscar-gustave-rejlander_two_ways_of_life.jpg
Carlos_lo
23-12-2017, 22:41
dobrze, ze Wiesiu umie sie cieszyc zyciem[emoji4] i ma do moich wnioskow podobne swoje przemyslenia; smacznego karpia (a jak ktos nie lubi - trudno) zycze wszystkim czytajacym ten watek
Sent from my iPhone using Tapatalk
dobrze, ze Wiesiu umie sie cieszyc zyciem[emoji4] i ma do moich wnioskow podobne swoje przemyslenia; smacznego karpia (a jak ktos nie lubi - trudno) zycze wszystkim czytajacym ten watek
Sent from my iPhone using Tapatalk
No i zrobiło nam się w wątku słodko :)
Poddam się temu nastrojowi. Drodzy współkreatorzy i czytelnicy - pikantnego barszczyku, krągłych uszek i worka z D5!
Smacznego
Wiesiek
Również życzę wszystkim zdrowych i wesołych Świąt oraz szczęśliwego Nowego Roku. Bezostnego karpia i masy prezentów:).
Wrzucę jeszcze moją choinkę, prezentów w tym roku nie ma ale po świętach sobie coś choineczką popstrykam:)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2017/12/c1916db56f661040gen-1.jpg
źródło (https://images81.fotosik.pl/945/c1916db56f661040.jpg)
Z okazji Świąt Bożego Narodzenia, składam serdeczne życzenia, dużo zdrowia i radości, ciepła i szczęścia rodzinnego. Sukcesów i stabilizacji w życiu zawodowym.
Tego samego życzę w nadchodzącym Nowym 2018 roku !!
Jednocześnie dziękuję, za ten fascynujący wątek, ogrom wiedzy, którą chcecie się z innymi dzielić.
Pozdrawiam, Tomek. Jeden z pasjonatów tego wątku.
Z prawdziwą przyjemnością zapraszam Was na kolejną powtórkę co nie jest już powtórką (http://polandtravel.info/jurewicz/taksonomia-advertarialowej-fotografii-kosmetycznej-cz1/). Po ponad roku dostrzegłem coś co mi kompletnie umknęło a jest chyba i ciekawe i ważne.
Którą fotografię wolicie - dla kobiet czy dla facetów?
Pozdro
Wiesiek
Carlos_lo
27-12-2017, 21:57
dla kobiet, dla facetow doluje mnie uklad w dol, czyli od wiekszej do mniejszej, ale pomysle zolnierski podoba mi sie, chociaz w dzisiejszym swiecie przekaz nie musi byc tak oczywisty...;)
Sent from my iPhone using Tapatalk
Dla mnie kobiece układy, oświetlenie i same przedmioty wydają się bardziej atrakcyjne. Ale myślę że to właśnie przez ciekawy wygląd i kolorystykę perfum.
W gazecie wypadły kapitalnie. Męskie natomiast same perfumy nie są już tak atrakcyjne wizualnie i chociaż oświetlenie i ułożenie jest równie dobre to jednak pierwsza grupa większe wrażenie na mnie robi.
Ostatnie zdania Twojego tekstu mnie zastanawiają, tzn że softboxy nie nadają się do tworzenia charakterystyk. Myślę że odpowiednio blisko ustawiony softbox nadaje się równie dobrze jak sam klosz itp. Ale z ciekawością poczekam na rozwinięcie tematu bo pewnie coś źle interpretuje.
Zapowiada się ciekawy temat i dziękuje za ten tekst.
Na początek wspomnę tylko, że w końcu mogę jak człowiek oglądać strony internetowe, w związku z tym, z niekłamaną przyjemnością, przeczytałem artykuł od dechy do dechy.
Moje luźne przemyślenia:
1. Pierwsze zdjęcie. Ktoś kiedyś powiedział mi, że cień jest niepożądany... To zapewne ktoś, kto całe życie spędził z softboxem... W przypadku pierwszego zdjęcia byłbym skłonny się z tym zgodzić. Mniej istotne cienie wynurzają mi się z fotografowanych obiektów, pchając na pierwszy plan... Coś, moja percepcja, mówi mi "nie". "Cień, gdzie się tam pchasz przed szereg?" Wszystkie 4ry kompozycje relatywnie skupione w grupce. Idąc jednak dalej, do zdjęcia nr3, gdzie zostały one umieszczone już w miejscu docelowym - no pasują wyśmienicie. Te same zdjęcia, na których cienie trochę mi przeszkadzały. Dlaczego? Wydaje mi się, że przez rozkład - brak pustej przestrzeni w kadrze, która była na pierwszym zdjęciu, która cienie wyolbrzymiała, nadawała im zbyt dużego znaczenia. Na stronach czasopisma te cienie giną, nikną.
2. Na drugim zdjęciu oprócz rozkładów ukośnych, perfumy zostały inaczej oświetlone. Cienie są słabsze. Zmieniłeś coś w oświetleniu?
3. Zdjęcia w miejscu docelowym. Brawo. Ręce same składają się do oklasków.
4. Układ z niskiej perspektywy - świetne.
5. Wysoka perspektywa - rozkład "męski". Jest w tym zestawieniu jakaś siła. Niestety głównie na "silę" i "porządek" następuje tu nacisk. Perfumy wydają się temu układowi podporządkowywać. Główny temat to rozkład, nie perfumy. Nie o to chyba chodzi w tego typu zdjęciach? Kojarzy mi się to z reklamą pewnego dezodorantu, w której to model pręży mięśnie przez cały czas. Może kogoś to rusza, mnie niestety nie. W tamtej reklamie model "gwiazdorzy" zupełnie odwracając uwagę od dezodorantu. Główny przedmiot ginie. Tu może nie tak samo, jednak w pewnym sensie się podporządkowuje. Główny motyw schodzi na drugi plan. Ten "żołnierski porządek" nie leży mi jakoś. A może to moja natura nie lubi porządku? Tak tu napisałem, że te zdjęcia w szyku żołnierskim, mi nie odpowiadają... Ale pewnie jak by je zobaczyć już w miejscu docelowym, na stronach czasopisma / książki, to na pewno będą pasowały jak ulał.
6. Rozkład świateł. No nareszcie :)
Na początek wspomnę tylko, że w końcu mogę jak człowiek oglądać strony internetowe, w związku z tym, z niekłamaną przyjemnością, przeczytałem artykuł od dechy do dechy.
Moje luźne przemyślenia:
1. Pierwsze zdjęcie. Ktoś kiedyś powiedział mi, że cień jest niepożądany... To zapewne ktoś, kto całe życie spędził z softboxem... W przypadku pierwszego zdjęcia byłbym skłonny się z tym zgodzić. Mniej istotne cienie wynurzają mi się z fotografowanych obiektów, pchając na pierwszy plan... Coś, moja percepcja, mówi mi "nie". "Cień, gdzie się tam pchasz przed szereg?" Wszystkie 4ry kompozycje relatywnie skupione w grupce. Idąc jednak dalej, do zdjęcia nr3, gdzie zostały one umieszczone już w miejscu docelowym - no pasują wyśmienicie. Te same zdjęcia, na których cienie trochę mi przeszkadzały. Dlaczego? Wydaje mi się, że przez rozkład - brak pustej przestrzeni w kadrze, która była na pierwszym zdjęciu, która cienie wyolbrzymiała, nadawała im zbyt dużego znaczenia. Na stronach czasopisma te cienie giną, nikną.
2. Na drugim zdjęciu oprócz rozkładów ukośnych, perfumy zostały inaczej oświetlone. Cienie są słabsze. Zmieniłeś coś w oświetleniu?
3. Zdjęcia w miejscu docelowym. Brawo. Ręce same składają się do oklasków.
4. Układ z niskiej perspektywy - świetne.
5. Wysoka perspektywa - rozkład "męski". Jest w tym zestawieniu jakaś siła. Niestety głównie na "silę" i "porządek" następuje tu nacisk. Perfumy wydają się temu układowi podporządkowywać. Główny temat to rozkład, nie perfumy. Nie o to chyba chodzi w tego typu zdjęciach? Kojarzy mi się to z reklamą pewnego dezodorantu, w której to model pręży mięśnie przez cały czas. Może kogoś to rusza, mnie niestety nie. W tamtej reklamie model "gwiazdorzy" zupełnie odwracając uwagę od dezodorantu. Główny przedmiot ginie. Tu może nie tak samo, jednak w pewnym sensie się podporządkowuje. Główny motyw schodzi na drugi plan. Ten "żołnierski porządek" nie leży mi jakoś. A może to moja natura nie lubi porządku? Tak tu napisałem, że te zdjęcia w szyku żołnierskim, mi nie odpowiadają... Ale pewnie jak by je zobaczyć już w miejscu docelowym, na stronach czasopisma / książki, to na pewno będą pasowały jak ulał.
6. Rozkład świateł. No nareszcie :)
Wielkie dzięki za feedback - uwagi zwrotne są dla mnie bardzo cenne i też motywujące. Po drugie - pokazuję Wam różne opcje czasem lepsze, czasem gorsze, niekiedy po prostu inne. Fotografia katalogowa czy reklamowa jest koszmarnie nudna wręcz normowa. W advertorialu jak widzicie jest zdecydowanie więcej swobody. Ale to też jest problem bo, przynajmniej ja, staram się robić antyfotografię katalogową czy reklamową. Odcina to część oczywistych, ale za to ładnych, rozwiązań. Ponieważ programowo katalog jest bezcieniowy to przynajmniej ten jeden punkt jest dość stałym środkiem wyrazu, który mogę stosować. Anegdota (jukstapozycja), układy które czymś zaskakują to jeszcze inne środki. Istotne jest też to, że foty zdecydowanie bardziej są składnikami projektu i ten ostatni potrafi naprawdę dużo dobrego zrobić. Ale w ogóle nie mam tutaj ochoty "bronić" moich fot. Pokazuję co zrobiłem, że świadomością, że zawsze można to zrobić lepiej, a co z tego wyniesiecie to wasze. Możecie wysnuć sobie wnioski np - ja tak fotografować nie będę! Każda realizacja to dla mnie nauka i jak napisałem, chyba już nie zdążę opanować fotografii.
2. Tutaj światło jest zupełnie inne jak w 1. Wynika to z dwóch przesłanek - skosy i odbicia. Jeśli decyduję się na odbicie jako środek wyrazu to rezygnuję z cieni - u mnie jest to zero-jedynkowe. Aby wprowadzić troszkę pazura dodałem więc trochę ruchu (przez skosy). Jeszcze wracając do cieni wolę te przechodzące przez przezroczyste obiekty a nie takie klocki jak trzecia grupa. Jak widać jak się bliżej przyjrzeć to wybór takiej a nie innej drogi jest całkiem nieprzypadkowy.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2017/12/26-1.jpg
źródło (http://polandtravel.info/jurewicz/wp-content/uploads/2017/12/26.jpg)
5. Projekty strony
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2017/12/4042STYL_zapachy31024x683-1.jpg
źródło (http://polandtravel.info/jurewicz/wp-content/uploads/2017/12/4042-STYL_zapachy-3-1024x683.jpg)
Pozdro
Wiesiek
Zapraszam na cz2 (http://polandtravel.info/jurewicz/taksonomia-advertarialowej-fotografii-kosmetycznej-cz2/) "taksonomii".
Pozdro
Wiesiek
Dla mnie kobiece układy, oświetlenie i same przedmioty wydają się bardziej atrakcyjne. Ale myślę że to właśnie przez ciekawy wygląd i kolorystykę perfum.
W gazecie wypadły kapitalnie. Męskie natomiast same perfumy nie są już tak atrakcyjne wizualnie i chociaż oświetlenie i ułożenie jest równie dobre to jednak pierwsza grupa większe wrażenie na mnie robi.
Ostatnie zdania Twojego tekstu mnie zastanawiają, tzn że softboxy nie nadają się do tworzenia charakterystyk. Myślę że odpowiednio blisko ustawiony softbox nadaje się równie dobrze jak sam klosz itp. Ale z ciekawością poczekam na rozwinięcie tematu bo pewnie coś źle interpretuje.
Zapowiada się ciekawy temat i dziękuje za ten tekst.
Też jestem ciekaw, co to tam dalej będzie o tym oświetleniu. Karl Taylor kiedyś pokazywał, jak zamienić softboxy w "hardboxy".
Męskie kosmetyki czasami też mają ciekawe flakony: https://gombrowitch.files.wordpress.com/2015/02/dsc_0160acr.jpg
Też jestem ciekaw, co to tam dalej będzie o tym oświetleniu. Karl Taylor kiedyś pokazywał, jak zamienić softboxy w "hardboxy".
Męskie kosmetyki czasami też mają ciekawe flakony: https://gombrowitch.files.wordpress.com/2015/02/dsc_0160acr.jpg
Napisz coś o tych "hardboxach" - mam nadzieję, że nie chodzi o ściągnięcie szmaty ;)
Pozdro
Wiesiek
https://www.youtube.com/watch?v=aWSgsu9MCTg
Umbra
Z pewną zazdrością popatrzyłem sobie na wyposażenie studia i powiem q... dlaczego ja takiego nie mam!!! Reszta po prostu elementarna. Z metodologi pracy - ja stosuję dodatkowe zastawki (nie tylko przed aparatem) tak aby ograniczyć sianie światłem.
Już mi się "dopieszczanie" tych kosmetyków nudzi ale możecie poczytać sobie kolejny odcinek cz3 (http://polandtravel.info/jurewicz/taksonomia-grupowej-advertarialowej-fotografii-kosmetycznej-cz3/). Czwartą część też już prawie skończyłem. Później zrobię 5 i 6 i - vivat kosmetyki będą z głowy! Jest szansa, że będzie to pora na opisanie czegoś zupełnie nowego.
Pozdro
Wiesiek
Fajną sesję robił też przy użyciu picolight czy czegoś takiego.
https://www.youtube.com/watch?v=eLlR56ZUD4w
Fajną sesję robił też przy użyciu picolight czy czegoś takiego.
https://www.youtube.com/watch?v=eLlR56ZUD4w
Warto to obejrzeć i uważnie przeanalizować na paru poziomach. Podzielę się swoimi przemyśleniami i ciekaw jestem co Was zainteresowało.
Najciekawszy jest poziom realizacyjny. Plan został zbudowany ergonomicznie i tak aby swoboda realizacji oświetlenia była pełna. To ostatnie najbardziej nas tu interesuje. Mamy trzy większe powierzchnie świecące (i trzy doświetlenia punktowe). Na początku zajmę się tą poziomą bo tak spory ekran na jednym statywie z poprzeczką i przy zachowaniu poziomu to zaskakujące, i warte zapamiętania, osiągnięcie. Warto zapamiętać też te pionowe - rozwijane. Wszystkie trzy powierzchnie są zdecydowanie za duże na potrzeby tego zdjęcia ale pewnie fotograf miał to łatwo dostępne a uznał, że nie będzie to zbytnio przeszkadzało w realizacji. Bardzo ciekawe są za to zastosowane reflektory punktowe. Sprawdziłem oczywiście ceny i delikatnie mówiąc są wysokie. W zasadzie to miniaturowe odpowiedniki klasycznego spota teatralnego bo mają fresnele. Takie światło jest niestety czasem potrzebne (ale nie na tyle często aby aż tyle inwestować) a trudno je obejść bez sporych nakładów pracy. Choć się da (choćby przez gobo). Kiedyś zbudowałem sobie precyzyjny system oparty na świetle stałym, teraz nadzieją na tanie i dobre końcówki byłyby po prostu diody. W najtańszym rozwiązaniu wysokiej klasy latarki. Tutaj jednak był absolutny full wypas bez kompromisów i z łatwą regulacją. I znów poczułem lekką zazdrość. Sam dobór kierunków i kątów w tej realizacji jest samonarzucający. Kulturę wykonawczą autora mogliśmy za to docenić w kompozycji i użyciu plam wody. Razem wyszedł ładny obrazek.
Zdecydowanie mniej dobrego powiem o koncepcji. Prawdę powiedziawszy to archaizm. Odkąd pamiętam fotografię zawodową to tożsame realizacje kosmetyków na czarnych lustrach zawsze były żelaznym repertuarem różnych materiałów dydaktycznych (w tym i Brona). Bo prawdę powiedziawszy to jest bardzo proste a efektowne. W tle człowiek się zastanawia czy tak naprawdę nie chodzi tutaj o to aby "sprzedać" ten zestaw mini spotów. Razem więc mocno passe.
Pozdro
Wiesiek
Witam i przepraszam za zaniedbanie tematu ale całe święta i nowy rok spędziłem na budowie nowej strony www i jeszcze nie skończyłem.
Na wstępie witam kolegę Umbra w temacie, widzę że rozszerzasz swoje zainteresowania o nowe odłamy fotografii, to bardzo dobry kierunek, zwłaszcza taka fotografia. Najlepsza do nauki oświetlenia i komponowania.
Do tego widzę że Karl przypadł ci do gustu. Ma też na swoim blogu kilka ciekawych portretów i krajobrazów.
Wujot dziękuje za kolejny ciekawy materiał dydaktyczny, po raz kolejny pokazujesz świetne prace i to co najważniejsze w tej pracy a tak często pomijane.
Nawiązując do Twojego ostatniego wpisu to Karl jest ambasadorem Hasselblada i Broncolor chociaż co do ostatniego to 100% pewności nie mam.
Dodatkowo promuje swoją stronę z tutorialami i serwisem więc kręcąc takie blogi kręci te trzy biznesy.
Ogólnie jak się obecnie patrzy na rynek to robienie zdjęć to 10-20% biznesu znaczna większość to PR, marketing co widać po właśnie dużej aktywności blogów, warsztatów itp rzeczy.
Co do samego materiału i zadanego przez Ciebie pytania to dla mnie kwestie oświetlenia i wykonania realizacji spadły na drugi plan. Widać tutaj to o czym często piszesz i powtarzałeś mi wielokrotnie. Najważniejsza część pracy została wykonana przed przystąpieniem do realizacji. Doskonale to widać po ułożeniu przedmiotów które podczas realizacji nie zostały przesunięte nawet o 1mm, tak samo ułożenie kamery, jej kąt i itd, dodatkowo nawet krople były w zamyślę autora od samego początku a nie wynikiem potrzeby lub chęci wynikłej podczas pracy . Wszystko zostały zaplanowane już na etapie planowania a układanie świateł to już tylko kosmetyka, której celem było nadać ostatnich szlifów dlatego jest taka precyzyjna i doskonale przeprowadzona.
Co do samych spotów to gobo z własnoręcznie wycinanymi zastawkami moim daniem sprawdzi się tak samo, można nawet włożyć przed zastawkę małą lupę fresnelowską jak chce się takie rozproszenie światła. Raczej problem wynika z chęci i potrzeby tego wykonania.
Natomiast co do podłoża z luster szyb itd. to pamiętam jak już pisałeś że tak się już nie robi, ja natomiast też bardzo je lubię we swoich zdjęciach i tak się teraz zastanawiam właśnie nad tym "efektem". Myślę że mamy tutaj ten paradoks magika. Gdzie ktoś wykonuje bardzo prostą styczkę ze znikającą kartą która robi wrażenie na publiczności a dla innego magika jest żenująco prosta do wykonania i jego zdaniem nie warta już pokazywania. Dodatkowa różnica pomiędzy tym zdjęciem a Twoimi ostatnimi np to przeznaczenie ostateczne. Tutaj mamy obrazek który musi robić efekt samodzielnie będąc wyświetlonym na ekranie. Twoje na rozkładówce gazety z tekstem dostają dodatkowego pazura. Nawet jak jakieś uważałem za tylko dobre to po zobaczeniu ich z miejscem docelowym to ściągałem czapkę i klaskałem uszami brawa dla Twojego warsztatu:)
Drugą ciekawą rzeczą z materiału są słowa Karla właśnie o współczesnej fotografii produktowej gdzie się stakuje zdjęcia i mocno manipuluje przy nich w PS. obserwuje też takich magików https://www.youtube.com/user/Photigy
Doszedłem do wniosku że skoro fotograf to magik a zdjęcia to magiczne sztuczki to trzeba sobie zadać pytanie czy odbiorcami mają być magicy czy publiczność, bo jak robimy dla publiczności to o czym on mówi nie ma znaczenia bo laik nie dostrzeże takich niuansów.
Sam skłaniam się obecnie do użycia wszelkich środków by uzyskać pożądany efekt z naciskiem oczywiście na jak najlepsze wykonanie zdjęcia, ale mając tylko dwa spoty nie widzę sensu dokupować kolejnych dwóch by zrealizować taką aranżację.
Jednak nadal największym problemem dla mnie to właśnie ten element o którym tylko Ty piszesz ani Karl ani nikt inny nie porusza. Cała reszta jest już banałem jak się wie co chce się dokładnie zrobić. Wtedy to już można latarkami świecić i czym się zechce bo wiemy że mamy problem i pomysł jak go rozwiązać to już tylko nasza pomysłowość.
Pozdrawiam i szczęśliwego Nowego Roku Koledzy, oby 2018 przyniósł masy pięknych realizacji na każdej płaszczyźnie życia.
Spot projector daje chyba o wiele ostrzejsze krawędzie niż gobo (a dodatkowo gobo też można w nich używać) i możliwość regulowania tej ostrości poprzez soczewkę. Profoto ma też taką zabawkę. Mogłoby się przydać do portretu, ale ceny zabijają.
Gobo to tylko nazwa umowna przeszkody stawianej pomiędzy źródłem światła a obiektem. Ja zrobiłem sobie coś takiego https://www.fotosik.pl/zdjecie/b427c4e28e23077c głowa jest od starego projektora i zmieniasz sobie nią ostrość cienia, jak ją całkiem wyciągniesz to masz bez soczewek spot. Do tego montujesz płytkę z wyciętym wzorem i robisz to samo co on ma.
Nasadki wycinam z grubszego plastiku jak pokrywki od pojemników rozgrzanym nożem. Jedyna zaleta takich pro to łatwość i dostępność wielu końcówek oraz system odprowadzania ciepła. Snoot i taki projektor potrafi zabić halogeny przy dłuższym świeceniu pilotami.
Tam nie ma nic nadzwyczajnego ale tak jak Karl powiedział chodzi tylko o precyzje i wygodę pracy.
Spot projector daje chyba o wiele ostrzejsze krawędzie niż gobo.
Niekoniecznie. Odsuwasz po prostu reflektor do tyłu a zastawkę dajesz przed planem. W portrecie spoko do zastosowania.
edit - widzę, że Kuba już odpowiedział
90s
Poruszyłeś wiele ciekawych kwestii. Odniosę się do niektórych. Na początek dowód, że nie jestem całkiem wolny od "czarnego lustra". Fota gdzieś mi się zapodziała ale mam gotową stronę.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2018/01/MH200904036Alfagadzety-1.jpg
źródło (http://polandtravel.info/jurewicz/wp-content/uploads/2018/01/MH-2009.04036-Alfa-gadzety.jpg)
Zdecydowałem się na takie rozwiązanie ze względów formalnych. Doszedłem do wniosku, że czarna golarka i końcówki z przezroczystego, ciemnego plastiku będą dobrze wyglądały jedynie na ciemnym. Oświetleniowo patrząc jedno nieduże światło na górze i co ciekawe, jeśli mnie pamięć nie myli był to parabol z plastrem miodu oraz chyba trzy światła z horyzontu.
Teraz kwestia metod osiągania wyniku. Otóż zastosowanie 3 punktowych spotów "na raz" dla mnie niczym nie różni się od nałożenia trzech kolejnych ekspozycji jednego spota przekładanego w trzy pozycje. Idąc dalej - w zasadzie to przecież nie musi być spot bo zamiast używać wyciętych masek mogę "zasłonić" to w Ps. Czyli wymaskować tę część planu, której wcześniej nie oświetlałem reflektorem. Czym różni się maskowanie optyczne od komputerowego? Niczym - wszystkie trzy podejścia dadzą ekwiwalentny wynik - każdy będzie jednakowo prawdopodobny. A właściwie nieprawdopodobny bo przecież poza studiem fotograficznym nigdy taki efekt nie powstanie. Dlatego będę nazwę go nierealnym realizmem. W każdym z tych trzech podejść przedmioty będą na siebie wpływały. Ten aspekt jest dla mnie bardzo ważny. Teraz rozpatrzmy inny sposób - montaż (sklejankę) gdzie poskładamy jakieś obrazy cząstkowe nie dbając zupełnie o wspomniany nierealny realizm. Powstanie więc nierealny nierealizm. Powiedzmy, że ten wynik będzie się podobał 99% procentom odbiorców i nie będzie odbiegał znacząco od akceptacji wcześniejszych projektów. Pierwszy wniosek jest jeden - liczy się tylko obraz. Wszak druga droga jest o tyle ryzykowna, że część odbiorców podświadomie (a nieliczni świadomie) może jednak zarejestrować niezgodności i uznać, że coś jest nie tak. Na pewno nie wzmocni to oddziaływania. Czyli wniosek, że liczy się tylko obraz należałoby rozszerzyć, że najbardziej liczy się najlepszy obraz. I przy tej konkluzji pozostańmy. Metoda realizacji nie powinna być usprawiedliwieniem dla robienia tandety.
Kwestia dla kogo robimy zdjęcia? Ja robię zdjęcia dla siebie, albo lepiej, jak dla siebie. Oczywiście klient musi być zadowolony (bo inaczej kopnie mnie w zadek) ale chcę mieć przekonanie, że zrobiłem absolutnie wszystko na co mnie stać aby osiągnąć najlepszy możliwie wynik. A ponieważ to ja się znam na fotografii (klient się nie zna, bo gdyby się znał, to sam by je robił) to ja jestem dla siebie supervisorem. Wobec tego tandetne sztuczki z kartami dla gawiedzi mnie nie interesują bo wolę robić te ambitniejsze dla koneserów. Ale wcale mi nie przeszkadza, że ktoś robi te pierwsze.
Coś muszę w życiu robić ale nie będę wyrobnikiem, co przychodzi do roboty aby odbębnić chałturę, nawet jeśli będę miał z tego 3x więcej kasy. Kocham fotografię i jakkolwiek moja kochanka jest skąpa i niestała w uczuciach to jednak dalej mnie kręci i przy niej wytrwam (choć to niejedyna moja miłość).
Pozdro
Wiesiek
pees - dzięki Panowie za Wasze ostatnie posty.
Wujot kapitalne zdjęcie, idealnie dobrane podłoże do tematyki oraz piękny pokaz warsztatu. Uwielbiam takie prace. Zawsze kojarzą mi się z produktem luksusowym i idealnie pasuje czarne na czarnym, Do takiego podłoża lubię też szkło konturowo oświetlone i metaliczne powierzchnie z gradientem.
Pamiętasz może jeszcze jak wyglądał Twój proces analizy i przygotowania tego zlecenia? mam na myśli samo planowanie, rozłożenie przedmiotów, kąta widzenia, element psychologiczny itd.
Co do Twoich słów to w pełni popieram i zazdroszczę drogi jaką obrałeś. Sam bym tak chciał:)
Cenie sobie Twoją swobodę twórczą która daje ci wolność tworzenia niczym artyście.
Odpowiadając na pytanie to pamiętam, że uznałem, że to badziew jest. Ani maszynka ale przede wszystkim końcówki dobrze nie wyglądały. Na takie sytuacje trzymam tonację low key w zanadrzu. Można wtedy pokazać tylko wybrane elementy, nie ma problemów kolorystycznych. Już kiedyś pisałem, że jest to "naturalna" tonacja fotograficzna bo automatycznie ustawia górne światła obiektu jako najjaśniejsze elementy sceny a tandetne plastiki chowamy w cieniach. Tę "broń" trzymam w odwodzie na tematy w których obawiam się klęski w innych tonacjach.
A ponieważ programowo skupiam się na jasnych tonacjach (bo gazeta nie może być pogrzebowa) więc jak mówię:
- Maćku to trzeba zrobić na czarno bo inaczej będzie słabo wyglądało
to dostaje zielone światło. Parę stron ciemnych zawsze jest potrzebnych (aby przełamać monotonię) czyli po stronie projektowej nie ma oporu. Celnie zauważyłeś, że czarny kojarzy się z szlachetnością i górną półką i pomaga takim produktom jak ten.
Co do realizacji to nie pamiętam co mi tam w głowie siedziało ale zauważ, że układ jest po skosie aby nie mieć problemów z GO (mały plan). I to na pewno nie jest przypadek. Reszta to poszukiwanie ładu.
Najsłabszym punktem foty jest to, że skupia się na prostej estetyce. Być może, że jest tak, że ponieważ stosunkowy łatwo przychodzi mi wizualizm (czyli ładnościowe podejście) to go nie cenię. Zresztą zarówno po pytaniach ale też Twoich wypowiedziach (no i fotach) widzę, że kierunek masz podobny. Bo prawdę powiedziawszy nie ma sensu koncentrować się na niuansach realizacji i dopieszczaniu efektu powiedzmy z 90% na 99% jeśli poprzez świetny pomysł możemy mieć 3x lepszy efekt. Strategia rozwoju powinna być taka;
- osiągnięcie podstawowej swobody realizacyjnej (obejmuje takie elementy jak kreowanie światła w tym posługiwanie się wieloma reflektorami, duża swoboda kompozycyjna, przygotowanie planu)
- analiza dostępnych rynków, plan rozwoju
- katorżnicza praca nad koncepcją rozumianą jako komunikacja za pomocą obrazu (to jest ********** frustrująca robota bo człowiek widzi jak bardzo jest ograniczony)
- równolegle podnoszenie kultury realizacyjnej, praca nad ergonomią
- styl, wyraz artystyczny
Ktoś powie ale po co ci ta wyboldowana umiejętność skoro i tak, czy w reklamie, czy w advertorialu będziesz trybikiem w machinie i dochody będą mało od tego zależeć? Ta kompetencja daje szansę na własne, satysfakcjonujące, duże projekty. Jako autor o szerokich umiejętnościach będziesz mógł zastąpić pracę wielu osób i zaproponować lepsze rozwiązania. Z tym powinny wiązać się niezłe pieniądze i maksymalna satysfakcja. Tak jest u mnie - robię advertorial ale co jakiś czas mam duże samodzielne projekty. Niektóre z nich (np "Wyrwać z przezroczystości") to najlepsze (i najważniejsze) rzeczy jakie zrobiłem w życiu. Dlatego uciekaj do przodu, detale i mieszanie w fotograficznym getcie zostaw innym. Jest sporo pięknych tematów do ugrania. Ale trzeba mieć coś do powiedzenia i nad tym pracuj.
Pozdro
Wiesiek
Celowo pominąłem sam przedmiot :) ale dzięki zdjęciu i decyzją przez Ciebie podjętych został bardzo dobrze pokazany.
Natomiast co do najsłabszego punktu zdjęcia według Twojej opinii to myślę że jest to jej mocna strona. Ze swojej obserwacji świata dochodzę do wniosku że prostota daje bardzo mocne obrazy gdy zaskakuje i budzi zainteresowanie.
Chociaż samo stwierdzenie prostota można rozbić na kilka kategorii jak np proste zdjęcie Edwarda Westona Papryka i proste zdjęcia z małą rozpiętością tonalną i stonowaną kolorystyką.
W pierwszym przypadku jest prosty przedmiot i proste zdjęcie z mocnym ładunkiem przykuwającym uwagę, w drugim obcięcie dynamiki tonalnej i ścięcie palety barw by nieciekawy lub chaotyczny obraz był łatwiejszy w odbiorze.
Podobnie widzę to w muzyce gdy prosty tekst idzie w parze z prostą nutą zapętloną i dzieloną 4x2, mamy w ten sposób cała muzykę rozrywkową dla mas.
Stąd pewnie taki rozłam się tworzy pomiędzy koneserami a zwykłymi odbiorcami.
Z Twojej listy na chwilę obecną uznałem punkt pierwszy za ukończony, punkt drugi odpuściłem bo całą uwagę skupiam na 3 aspekcie. I szczerze powiedziawszy czuje blokadę niczym malarz który nauczył się mieszać farby, używać pędzla i ma pełną pracownie pustych płócien a nie ma wizji co malować. Do tej pory skupiałem się tylko na warsztacie, technicznych aspektach oświetlenia, produkcji itd. Teraz całą uwagę kieruje na myślenie, planowanie i nowe kierunki jakie mi pokazałeś. Bardzo mocno wziąłem sobie do serca stwierdzenie że zdjęcie powstaje zanim się weźmie aparat do ręki. W przypadku krajobrazów i portretu jest to bardzo prosta sprawa do zrobienia. W przypadku takiej tematyki sprawy się mocno komplikują, w dwóch pierwszych to my musimy się dostosować do tematu, tutaj panujemy nad wszystkim i każda decyzja zależy od nas.
Pozmieniałem priorytety, wiem co chce robić, muszę jeszcze swoją wiedzę rozszerzyć jak to osiągnąć. Co ciekawe to najlepsze moje zdjęcia w mojej opinii to te gdy miałem dobry pomysł pomimo że warsztatowo słabo wypadły. Dlatego zgadzam się z Twoją opinią co jest tutaj najważniejsze i stąd ta chwilowa mam nadzieje blokada.
Przypomniał mi się też fragment z książki jednego z fotografów produktowych gdzie nawet kilka dni spędzał z przedmiotem w ręce myśląc o jego przeznaczeniu, mocnych stronach i tym jak go ciekawie pokazać. Później to już było planowanie a samo wykonanie zdjęcia to już była tylko formalność.
Kolejny odcinek serialu (http://polandtravel.info/jurewicz/taksonomia-grupowej-advertarialowej-fotografii-kosmetycznej-cz4/)
Pozdro
Wiesiek
Po raz kolejny świetny pokaz warsztatowy. Zgadzam się co do Twoich obaw odnośnie kompozycji z piaskiem. Pierwsze moje wrażenie że to rozsypany puder albo coś w tym stylu. Seria z mydłami i saszetkami kapitalna, zwłaszcza jak już się znalazł tekst w około to aż miło było całość podziwiać.
Ja już prawie skończyłem stronę www, całe święta i Nowy Rok się z tym męczyłem do teraz. Ale myślę że została kosmetyka jak slajdery rozbudować i zrobić poprawki oraz uzupełnić sklep. Wdzięczny będę za wyłapanie wszelkich niedociągnięć tekstowych jak i technicznych.
www.s999.co.uk zapraszam:)
Ani jednej rady lub sugesti?
Kuba!
Nie jestem pewnie najlepszą osobą do recenzji bo ze wszystkich moich pomysłów (także z innych niefotograficznych moich firm) adresowanych do indywidualnego klienta zawsze się wycofywałem. A to chyba Twój segment. Ale mam parę spostrzeżeń, które być może coś wniosą.
Zacznę od koncepcji - postrzegałbym Was jako duet, którego siłą jest zestawienie fotografia - plastyka i kobieta-mężczyzna. Można z tego zrobić piękne story a zamiast tego ustawiłeś jakiegoś grata fotograficznego. No dobra nie grata ale w sumie nic ważnego (dla Twoich klientów). Zresztą dla dobrego zdjęcia też nic ważnego. Ale może się mylę i dla Twoich klientów ten aparat to wielkie WOW dla którego do Ciebie przyjdą. Choć przyznasz, że to głupie na wejściu mówić - mam aparat i to jest moje największe osiągnięcie. Ale gdyby, przez chwilę założyć, że budujemy wokół Was, to można przepiękne obrazki wykombinować. Najprostszy to portret podwójny gdzie zdjęciowa część (z Tobą) płynnie zmienia się w obraz z Twoją partnerką. Ale pomysłów które można zrobić jest milion i zdecydowanie szybciej przychodzą mi do głowy niż byłbym w stanie o nich opowiadać. Z tej komunikacji podstawowej należałoby zejść na poziomy niżej (czyli konkretne usługi) ale tam też warto byłoby pomyśleć o jakimś akcencie dowiązującym do głównej myśli przewodniej, którą można streścić w sloganie "dwa spojrzenia, jeden duch"
Na poziomie realizacyjnym mnie nie przekonuje forma tableaux a już absolutnie zbędne są powtórzenia, które się zdarzają. Ale jest to wtórne bo koncepcja komunikacji (czyli jak chciałbyś aby Cię widziano) jest sprawą kluczową. A tu brak pomysłu.
Pozdro
Wiesiek
Ślicznie dziękuje za opinie i faktycznie ma to sesn, problem leży w tym że poprzednie dwie strony były skupione tylko na naszych pracach a że mamy je bardzo zróżnicowane to wychodził z tego chaos bez składni. Dlatego zdecydowaliśmy się zmienić podejście i uprościć formę, oraz mocno ograniczyć galerie. Co do grata i pierwszej strony to celem było ukazanie walorów technicznych. Stąd ta cała symbolika 8K HDR itd. Wiem że dla fotografa wygląda to komicznie ale nasza grupa docelowa to zwykli ludzie. Więc sam aparat im nic nie mówi, za to symbole dają jakieś pojęcie. Stąd cyfry by sobi mogli porównywać jak ma to miesce gdy wybierają smarphona lub telewizor. Nie ważne są dla nich aplikacje tylko ile ma rdzeni procesor. Wiem że w fotografii liczy się zdjęcie ale i tutaj z oceną dobrego zdjęcia i słabego mają problemy, bo brak im doświadczenia stąd tak modne dziś porównania i kierowanie się 4 jest lepsze od 2.. Co do Twojego pomysłu to musielibyśmy zrobić sobie jakiś specjalny projekt pod stronę. A my jak tem szewc w dziurawych butach chodzimy. Ale myśle że warto coś zrealizować a z tego zrobić drugą albo ostatnią stronę. Ślicznie jeszcze raz dziękuje za szczerą i cenną radę.
Pytanie ile w naszym życiu powinno być marketingu a ile nas samych. Na krótką metę mogą być korzyści np z komunikacji takiej jak opisałeś (czyli dla tych niezorientowanych i niewymagających) na dłuższą będzie to ograniczenie w rozwoju. Z drugiej strony nadmierne aspiracje też mogą być zabójcze. Mnie się sprawdziło ciągnięcie w górę. Praca dla dołów nie jest strategicznym kierunkiem. A już na pewno satysfakcjonującym.
Opowiem historię - mój kierownik studia fotograficznego (kumpel i bardzo dobry fotograf) Tomasz Zieliński po tym jak się posypał rynek reklamowy i fotograficzny (powiedzmy 2000 r), w momencie gdy likwidowałem duże studio jakie miałem, powiedział:
- Wiesiek wiem, że takich zdjęć jak robiliśmy dla Polaru już nigdy w życiu nie zrobię. Miarą pesymizmu Tomka było, że nazwał swoją nową firmę packshot studio i tak ją pokazywał. Ja dokładnie odwrotnie nawet nie miałem ochoty robić katalogówek. Skutek był taki, że Tomek zmienił branżę i wypadł z rynku foto (czego nie żałował) a ja Polar traktuję jako jeden z etapów po którym było parę równie udanych a najlepsze mam chyba jeszcze przed sobą.
Mimo zmian to nadal jest rynek gdzie można mieć kupę satysfakcji, z forsą bez szału, ale bez tragedii. Na zakończenie dedykuję Tobie i Wam wszystkim taki piękny tekst przy którym zawsze mnie ściska:
Wybrałem ciebie bo...
Tak właściwie to nie wiem
dlaczego ciebie wybrałem.
Chciałem tylko, żebyś był fajny.
I żeby ktoś kiedyś mógł powiedzieć:
Był Noe,
Noe, gość co się czasem spinał,
ale uwierzył
i gdy szedł po gnoju
smród już się go nie imał
Płyń, chłopaku, płyń!
płyń, nie odwracaj główki
chłopaku, Ty płyń!
A ja
Utopię waszą utopie.
Utopię w potopie.
Zarządzam pełne zanurzenie.
to jest od Boga, a piosenka z repertuaru Lao Che
Pozdro
Wiesiek
Wiesiek 10 lat sie miotam z fotografią, wiele różnych jej aspektów przerabiałem, wiele poświęciłem na filozofię, naukę różnych technik i wydałem oszczędności życia na sprzęt. I szczerze to jak czytam Twoje wypowiedzi to jedyne co mogę to tylko się tylko z Tobą zgodzić. Po kilka razy czytam to co piszesz by wyłapać każdy poruszony przez Ciebie aspekt. Jesteś niesamowicie inteligentnym człowiekiem z ogromną kreatywnością i wyobraźnią. Po raz kolejny też zwracasz moją uwagę na rzeczy które do tej pory pomijałem. Wszystko co mi dziś napisałeś przemyśle wraz z Anią, już on tym rozmawiamy i oboje ci racje przyznajemy. Co jest dość niezwykle bo mamy swoją wizje i cenimy indywidualizm. Jestem bardzo ci wdzięczny za każdy post bo otwierasz mi nimi nowe kierunki w których widzę jak wiele jeszcze pracy mnie czeka. Wiem też że mógłbym spędzić kolejne 10 lat robiąc to samo co ostatnie i nie ruszyłbym z nimczym nawet o krok, pomimo że nie czuje się mocny w tym wszystkim. Mam nadzieje że będzie mi dane osiągnąć cel i osobiście ci podziękować za pomoc w jego zrealizowaniu. Myśle też że pomimo problemów z jakimi się zmagam od kilku miesięcy 2018 może być rokiem wielu zmian.
pozdrawiam serdecznie.
Moja kumpela mówi mi:
- ty jesteś od mnie mądrzejszy o 9 lat (tyle jest młodsza)
Z wiekiem zyskuje się na trafnej ocenie spraw, klarowności. Z resztą spraw jest niestety gorzej.
Co do kreatywności to jest element nad którym zawsze bardzo pracowałem. Można się tego nauczyć, są opisane różne techniki a też jest to dobre pole na znalezienie własnych metod. Najogólniej - jak z kopaniem rowów, jak kopiesz to ci wychodzi. Trzeba na początku wbić zęby w ścianę a liczy się nie to co szybko wymyślisz tylko to co przyjdzie do głowy w momencie gdy już masz absolutne przekonanie, że nic się nie da więcej zrobić. Trzeba się tym zajmować ciągle - teraz dokładnie też to robię - wśród stada książek co nam spadły pod choinkę są "Pułapki myślenia" noblisty Kahnemana. I sobie to czytam. Książki mnie zbudowały i ukształtowały - co prawda w bardzo specyficzny sposób je czytam i zarządzam zasobami pamięci.
Przechodząc na poziom wyżej okazało się, że całe życie stosowałem filozofię Kaizen (ale dowiedziałem się o tym całkiem niedawno, czyli wymyśliłem to sobie sam). Codziennie maleńki kroczek do przodu. Może być całkiem malutki ale we właściwym kierunku. Kiedyś zawsze wieczorem robiłem sobie bilans - czego się w danym dniu nauczyłem. To jest naprawdę zdumiewające gdy 100 codziennych tiptopków daje 30 metrowy skok. Przy takiej filozofii z jednej strony nie mogę sobie pozwolić na luksus tracenia całego dnia na jakieś bzdury ale nie wymagam od siebie zbyt dużo. Nie wyznaczam konkretnych celów, nie rozbudzam ambicji, nie ma mety. Jest gdzieś horyzont przede mną a dokąd zajdę nie wiem.
Pozdro
Wiesiek
Jak to mówią, prawdziwa nauka zaczyna się wtedy, kiedy wynika z naszej chęci poznania. Ostatnie lata dla mnie to właśnie taki czas. Sam sporo czytam, tylko problem ile z tego potrafię zapamiętać. Żałuje że tak późno się za to wszystko zabrałem.
Wujot, czy możesz polecić jakiś zestaw żeli dobrej jakości? Pytam bo na pewno używasz;)
Znalazłem coś takiego:
https://www.foto-net.pl/sklep/produkt/Zestaw-33-filtrow-korekcyjnych-Rosco-CalColor.html
Mam jeszcze pytanie natury technicznej. Czy umiejscowienie filtra żelowego ma znaczenie dla intensywności zabarwienia światła? Chodzi mi o to czy żel założony na palnik lampy studyjnej zafarbi światło w taki sam sposób jak duży żel założony bezpośrednio na modyfikator światła?
:) :) :)
http://forum.nikoniarze.pl/showthread.php?t=276114&p=3755261&viewfull=1#post3755261
Oferta dalej jest aktualna.
Używam różnych folii filmowych w rolkach (nie wiem czy żele), pewnie Rosco czy Lee, a oprócz tego mam też mniejszy zestaw podobny do tego co zlinkowałeś. Miejsce założenia nie ma znaczenia z punktu widzenia charakterystyki uzyskanego światła ale używany z bliższej odległości będzie mniej trwały. W świetle błyskowym nie ma to znaczenia - dlatego ja używam wewnątrz lamp lub w typowej ramce. Dlatego ten rozmiar jest OK
To byłaby zresztą odpowiedź na zastrzeżenie fafniak z następnego posta.
Pozdro
Wiesiek
Dziekuję Wujot;)
Ja również mam mniejszy zestaw filtrów Rogue z tym, że ich wielkość nie pozwala na montaż na lampie studyjnej a jedynie systemowej.
Wyślę wieczorem priv.
Zapraszam Was do lektury dwóch końcowych (ufff) odcinków "Taksonomii ...". W pierwszym (http://polandtravel.info/jurewicz/taksonomia-grupowej-advertarialowej-fotografii-kosmetycznej-cz5/) jest sporo nowych szczegółów realizacyjnych ale co ważniejsze jest wstępem do końcowych rozważań. W ostatniej szóstej części (http://polandtravel.info/jurewicz/taksonomia-grupowej-advertarialowej-fotografii-kosmetycznej-cz6/) zajmuję się "związkami" fotografii i poezji (oczywiście na przykładzie grupowej fotografii kosmetycznej). To całkiem nowy tekst, mocno autorski. Nie ukrywam, że byłbym niezmiernie rad gdybyście chwycili za pióro i dali mi jakiś feedback. Nie musicie mi pucować ale choćby powiedzieć czy to jest interesujące/zaskakujące/nowe lub coś tam innego. Albo trochę więcej co o tym sądzicie.
Dla zachęty i aktywizacji wrzucę fotkę co już czeka do opisu - nie ma tu zbytniej filozofii... ale realizacja jest mimo wszystko bardzo interesująca. Mam nawet jakieś foty z planu co je Donata zrobiła.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2018/01/Buty21-1.jpg
źródło (http://polandtravel.info/jurewicz/wp-content/uploads/2018/01/Buty-21.jpg)
Czyli Panowie (i Panie) klawiatura w garść!
Pozdro
Wiesiek
Nurtuje mnie od pewnego czasu pewna kwestia, czy aby ocena samych zdjęć nie jest pochylaniem się tylko nad fragmentem a nie całością? Przeczytałem oba teksty, zobaczyłem wszystkie zdjęcia i moją uwagę zwróciły zdjęcia kosmetyków na szczotkach. Ogólnie pierwsze wrażenie było dość niepokojące że nie do końca mi się one podobają, ale już w gazecie z tekstem nabrały innego wyrazu. Teraz takie pytanie do Ciebie drogi kolego, jaka relacja tutaj zachodzi? Wątpię by tekst ratował âsłabe zdjęcieâ ale jeżeli nawet tak jest, to czy może osłabić dobre? Czy tekst jest jak ramka która ma nadać âwzniosłościâ?, czy ułożenie kolumn oddziałuje na widza? Czyli idąc dalej by mieć pełen obraz, czy kolejny krok jakim jest ustawianie kolumn nie jest równie ważne jak zdjęcie które jest tylko tłem w takim układzie?
Jeżeli więc stwierdzamy układ to czy aby poznać jego działanie nie musimy zapoznać się z całą konstrukcją i jej budową?
Wspominasz o tym fakcie w swoim tekście, ale czy nie jest on wart głębszej analizy?
A to ja tam mam prawie z wszystkimi zdjęciami w tym wątku. Same w sobie są często niezrozumiałe, przeważnie mi się nie podobają, czasami zdają się trochę... trącić myszką. Takimi latami 90'. Ale potem widzę gotowy projekt i wtedy jest już git. Niełatwa dziedzina.
...
5. Projekty strony
http://polandtravel.info/jurewicz/wp-content/uploads/2017/12/4042-STYL_zapachy-3-1024x683.jpg
źródło (http://polandtravel.info/jurewicz/wp-content/uploads/2017/12/4042-STYL_zapachy-3-1024x683.jpg)
Pozdro
Wiesiek
Hahaha :)
wiedziałem :) Ten żołnierski szyk, który na zdjęciu mnie tak nie ujął, na stronach czasopisma prezentuje się wyśmienicie !!! Wiedziałem, że tak będzie. Że takie rozmieszczenie będzie spełniało jakiś cel. Coś, co samo w sobie nie wydawało się najbardziej atrakcyjne, w innym otoczeniu, wydaje się najlepszym rozwiązaniem. Chyba wiedziałeś, że Twoje zdjęcia będą miały współgrać z powyższymi rysunkami? Jeśli tak, to lepiej chyba tego nie można było zrobić. Kiedy zdjęcie jest częścią większej kompozycji, jedno z mniej atrakcyjnych (w moim odczuciu) rozwiązań, wydaje się najlepszym lub jednym z najlepszych (w moim odczuciu). Dla tego układu, jak na stronie docelowej - 5 Projekt strony, żadne z poprzednich (lepszych jako pojedyncze zdjęcie, w moim odczuciu) czyli 1. Damskie z cieniami, 2. Damskie ze skosami, 4. Męskie z niskiej perspektywy. Żadne z nich nie pasowałoby do tej strony tak świetnie, jak te "żołnierskie" kompozycje.
Powyższą wypowiedź napisałem jakiś czas temu, ale nie było kiedy dokończyć.
Widzę, że koledzy powyżej też zauważyli tę "względność" / "relatywność". Otoczenie wpływa na obiekt, a obiekt na otoczenie. Wiadomo od wieków. Inny jest odbiór mrówki w mrowisku, inny na źdźble trawy, a inny na słoniu. ;)
Ten nieatrakcyjny sam w sobie dla mnie szyk żołnierski, przypomniał mi jeszcze pewną rzecz. Fundamentalną jak dla mnie. Największą wartością fotografii (jak dla mnie), jest jej dokumentalny charakter. Możliwość powrotu w czasie i przestrzeni, do osób i miejsc, które wcześniej chciało się zapamiętać, zaś później przywrócić. Generalnie staram się znaleźć najlepsze ujęcie / perspektywę. A to pułapka myślowa. Ten przykład z kosmetykami uzmysłowił mi, że warto poszukać kilku różnych ujęć / koncepcji / kompozycji. Nawet tych mniej korzystnych. Pomijając ewentualną możliwość wykorzystania ich w różnych / innych zastosowaniach (na różnych stronach czasopisma jak w tym przypadku, na wydruku lub tv), pozostają jeszcze dwa aspekty. Pierwszy to różnorodność - możliwość lepszego / bardziej obiektywnego przedstawienia osoby / miejsca / przedmiotu. Drugi to możliwość stworzenia opowieści - różnorodne ujęcia chętniej i lepiej się ogląda.
Pozdrawiam, Tomek
Bardzo fajne są te Wasze uwagi. Szkoda, że nie można pogadać tak przy piwie. Bo tutaj to jakieś masakryczne elaboraty wychodzą.
Zacznę od tego, że do mojej roboty mam chłodny stosunek. Kiedyś odszedłem z reklamy bo dość miałem tematów typu margaryna. A tutaj wpadłem pod rynnę (na początku było jeszcze sporo edytorialu, co mi bardzo pasowało) bo zajmuję się zawoalowaną reklamą. Czyli jeszcze gorzej. To taki rodzaj prostytucji umysłowej, co mi średnio odpowiada. Szczególnie, że mam zupełnie inne priorytety życiowe. W moim "normalnym" życiu bywa, że druga para skarpetek to luksus a kostka mydła wielkości kciuka, ułamana szczoteczka i 10 ml pasty wystarczają na dłuższy pobyt. Zresztą ta sprzeczność taki mi doskwierała, że postanowiłem się "przebranżowić" i w tej chwili 80% mojej działalności związana jest z turystyką (możliwie aktywną).
Wracając do advertorialu - patrzę na to jako sztukę manipulacji. I z tego punktu widzenia nie jest trywialnym zadaniem gdy bierzecie stos gratów z Waszej półki łazienkowej i z tego wielkiego nic musicie zrobić wielkie coś na rozkładówkę. Musicie, mieć też świadomość, że jestem trybikiem w machinie. Jest szefowa, dyrektor artystyczny, redaktorzy, graficy, styliści, producenci i też, czego nie do końca czujecie, branża. Czyli wzorce z dziesiątków pism gdzie równie duże zespoły codziennie zastanawiają się jak Wam do głowy wcisnąć ten cały shit. Na wynik który oglądacie pracuje więc w pewnym sensie duże stado ludzi. Czasem nasze rozwiązania są w miarę oryginalne, częściej wtórne. Z pewnej odległości są rutynowe, bo prezentują bardzo określony sposób myślenia.
Teraz zejdźmy do poziomu projektu - skoro powiedzieliśmy, że to co robię jest zawoalowaną reklamą to należy analizować ja też na odpowiednim gruncie. W zasadzie wydawałoby się, że ten wątek mógłby nazywać się "fotografia reklamowa". Tyle tylko, że skoro w piśmie są klasyczne strony reklamowe to powstaje pytanie jak zróżnicować układ redakcyjny od agencyjnych? Jak widzicie pole manewru fotografa nie jest wielkie bo wygodne wzorce z fotografii katalogowej i reklamowej są niepożądane. Troszkę większą swobodę mają redaktorzy bo mogą znacznie więcej treści zawrzeć. Ale ilość treści też się zmniejsza więc advertorial niebezpiecznie przybliża się do reklam. Z tego punktu widzenia raczej oczywiste jest, że moja część roboty, czyli fotografia, jest tylko składnikiem całości i w zasadzie nie ma sensu pokazywać jej oddzielnie. To zresztą byłaby odpowiedź na "zarzut" Umbra w kwestii "podobania się lub nie". I to samo odpowiedziałbym 90s. Publikuję jednak foty bo to jest zasadniczo moja robota a to forum fotograficzne. Czasem są to trudne warsztatowe realizacje, czasem inne alternatywne spojrzenia a czasem "dziwadła". Czasem jestem autorem, czasem wyrobnikiem, czasem kopistą.
Prowadzę ten wątek tak, że oprócz zagadnień fotografii "warsztatowej" sporo jest tu spraw komunikacyjnych. Zresztą świetnie to w swoich komentarzach wyłapaliście. Podobnie jak w reklamie wartość komunikatu rodzi się ze zderzenia obrazu i słowa, to jest proces. I nie chodzi tu o jakąś redundancję tylko rzeczywiste zderzenie. Stąd fotografia może być czasem dziwna. W zasadzie to powinna być dziwna. Bo zwróci uwagę ale oczywiście widz musi dostać szybkie wyjaśnienie. Rzeczywistość jest coraz bardziej obrazkowa, fotografowie dostali historyczną szansę. 100 lat temu fotografia była małym dopełnieniem do szpalt tekstu, teraz jest odwrotnie.
Co można z tego wynieść? Ano sporo bo albo nasze zdjęcia będą interpretowali, zderzali ze słowem inni, albo my. W pierwszym przypadku zostaniemy wiecznymi podwykonawcami z rolą i stawką podwykonawcy a w drugim będziemy decydowali o całokształcie (z lepszą stawką i satysfakcją). Od dawna moje reklamowe czy advertorialowe spojrzenie staram się przenosić na inne obszary (teraz na turystykę). Robię dużą (360 stron) publikację, której połowa jest zrobiona bez ramek w identyczny sposób jakbym projektował reklamę. A w drugiej już z klasycznym układem (ramka, szpalta) skupiłem się na treściach zdjęć czyli też na komunikacji. To jest to co Tomek napisał:
"Ten nieatrakcyjny sam w sobie dla mnie szyk żołnierski, przypomniał mi jeszcze pewną rzecz. Fundamentalną jak dla mnie. Największą wartością fotografii (jak dla mnie), jest jej dokumentalny charakter. Możliwość powrotu w czasie i przestrzeni, do osób i miejsc, które wcześniej chciało się zapamiętać, zaś później przywrócić. Generalnie staram się znaleźć najlepsze ujęcie / perspektywę. A to pułapka myślowa. Ten przykład z kosmetykami uzmysłowił mi, że warto poszukać kilku różnych ujęć / koncepcji / kompozycji. Nawet tych mniej korzystnych. Pomijając ewentualną możliwość wykorzystania ich w różnych / innych zastosowaniach (na różnych stronach czasopisma jak w tym przypadku, na wydruku lub tv), pozostają jeszcze dwa aspekty. Pierwszy to różnorodność - możliwość lepszego / bardziej obiektywnego przedstawienia osoby / miejsca / przedmiotu. Drugi to możliwość stworzenia opowieści - różnorodne ujęcia chętniej i lepiej się ogląda"
Z tym, że ja na to patrzę trochę inaczej - nie dokumentuję rzeczywistości ale ją opowiadam lub tworzę. Chciałem pokazać wybitnego kucharza (co studiuje stare książki, jeździ po świecie z pokazami) to wymyśliłem muzeum z ekspozycją XIX-wiecznej ceramiki i kazałem mu ją podziwiać. Jestem przekonany, że jest to prawdziwa opowieść o tym Panu mimo, że została 100% wymyślona. Prawdziwa jest oczywiście choćby z tego powodu, że koniec końców był w tym muzeum i rzeczywiście podziwiał. Ale jest prawdziwsza od kuchni w której na co dzień zapindala bo coś o nim dopowiada.
Chyba każdy fotograf musi sobie odpowiedzieć na pytanie o swój stosunek do rzeczywistości.
A jak jest z tym u Was?
pozdro
Wiesiek
To nie był zarzut z mojej strony, tylko pewna refleksja na temat tego, jak inna jest to dziedzina fotografii. Tutaj nie myśli się o zdjęciu jako o skończonej całości, tylko części czegoś większego. Zupełnie inne podejście do fotografowania.
To nie był zarzut z mojej strony, tylko pewna refleksja na temat tego, jak inna jest to dziedzina fotografii. Tutaj nie myśli się o zdjęciu jako o skończonej całości, tylko części czegoś większego. Zupełnie inne podejście do fotografowania.
Nie odebrałem tego jako zarzutu - stąd cudzysłów. To myślenie całościowe, moim zdaniem, powinno dotyczyć każdej fotografii. Bo sam fakt prezentacji w taki a nie inny sposób i w takim a nie innym miejscu już rzutuje na zdjęcia. To się nazywa efektem źródła. Poniżej zaproszę Was do takiego projektu (http://www.jurewicz.eu/index.php/duze-projekty/wyrwac-z-przezroczystosci/koncepcja) napisałem tam o wyjściowej tryptykowej koncepcji. Opracowałem tę wizję przed naciśnięciem migawki. Od razu zbieraliśmy też materiał "słowny" od beneficjentów ich wiersze, opowieści, cytaty. I wplotłem to w całość - dla mnie ma siłę rażącą. Jak Was zainteresuje to kliknijcie na ten link (http://www.equal.org.pl/download/produktAttachments/org9250zalacznik_3.11__katalog.pdf) i ściągnijcie sobie katalog w formie pdf. Zrobiony był o tyle niezwykle, że część stron wydrukowałem na matowej foli, niektóre obrazy nakładały się na siebie gubiąc obraz. Stawały się zrozumiałe dopiero po obróceniu strony. Jeszcze niezwyklej było z okładką gdzie był przezroczysty negatyw i normalny pozytyw. Razem dawało to czarną stronę tytułową i dopiero przerzucenie pierwszej okładki odsłaniało dość optymistyczny początek albumu.
Czy można stworzyć coś takiego jadąc ad hoc z aparatem na robotę i robiąc zdjęcia w gruncie rzeczy normalnym ludziom???
Dlatego warto widzieć całość. Nawet w fotografii katalogowej. Nawet w pejzażu.
Pozdro
Wiesiek
Carlos_lo
13-01-2018, 08:21
w koncu czlowiek wystapil jako produkt;) z przyjemnoscia ogladnalem Wiesia portreciste-konceptyste;)
Sent from my iPhone using Tapatalk
Przepraszam za kilka dni ciszy, zmieniałem operatora internetu a że pisane z telefonu to żadna radość to wolałem przemilczeć:)
Wujot również jak kolega Umbra swoją opinie pisałem kierowany ciekawym moim daniem spostrzeżeniem a nie uwagami odnośnie Twojej pracy. Pamiętam też Twoją wypowiedź w jednym z tematów odnośnie ramek w zdjęciach. Była bardzo ciekawa i nie spotkałem się też wcześniej z taką argumentacją. Pisałeś o tym jak oko reaguje na linie proste itd.
Dlatego tak bardzo mnie zainteresował temat tych kolumn tekstu i tego jaki mają wpływ na obraz. Myślę że jest tu coś na rzeczy, ale nie będę drążył może coś wywnioskuje z dalszej obserwacji Twojej pracy.
Natomiast co do pytania to ja mam skrajne podejście i wszystko co robię traktuje indywidualnie. Stąd jak ktoś się nawet o sesje portretową pyta to nie potrafię podać konkretnej kwoty bo może być skrajnie różna w zależności od środków i kosztów.
Ludzie nie lubią takiego podejścia ja natomiast nie lubię powielać się.
Nawiązując jeszcze do portretu bo tutaj myślę że najłatwiej swoją idee przedstawić. Lubię pokazywać ludzi jakimi są, chcą być lub mogliby by być w moich oczach. Wszystko zależy od nich samych, bo zawsze sesje poprzedza spotkanie gdzie dyskutujemy co robimy. Później jest okres przygotowania a na końcu sesja.
W produktowej natomiast celem jest sam produkt i jak najlepsze go ukazanie, tak było do póki na Ciebie nie trafiłem, teraz wszystko jest względne od oczekiwań. Techniczne aspekty muszą zostać też podciągnięte pod nowe wytyczne. Ale jest nad czym pracować.
Ogólnie jakbym miał się określić to wolny duch, myślę że czas zrzucać kajdany poprawności i perfekcji na rzecz mocnego obrazu. Tego bym sobie życzył bo od słowa do czynu długa droga.
Na koniec,dostałem ostatnio buteleczkę, więc jak już tradycyjna moja nakazuje, jak coś fajnego w ręce mi wpada to zawsze musi zostać sfotografowane.
Nie do końca jest efekt jaki sobie założyłem ale myślę że jeszcze wrócę do koncepcji jak zamówię żyłki itd. Chyba że macie jakieś ciekawe koncepcje jak podwieszać szkło to chętnie sprawdzę:)
Tutaj poszły zwykłe nici
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2018/01/24838493327_d85fc49eae_b-1.jpg
źródło (https://flic.kr/p/DQTLGX)
... Poniżej zaproszę Was do takiego projektu (http://www.jurewicz.eu/index.php/duze-projekty/wyrwac-z-przezroczystosci/koncepcja) napisałem tam o wyjściowej tryptykowej koncepcji. Opracowałem tę wizję przed naciśnięciem migawki. Od razu zbieraliśmy też materiał "słowny" od beneficjentów ich wiersze, opowieści, cytaty. I wplotłem to w całość - dla mnie ma siłę rażącą. Jak Was zainteresuje to kliknijcie na ten link (http://www.equal.org.pl/download/produktAttachments/org9250zalacznik_3.11__katalog.pdf) i ściągnijcie sobie katalog w formie pdf. ...
OGROMNA szkoda, że nie dołożyłeś jakiegokolwiek zdjęcia, do tego zaproszenia!!! Nie wiem, czy na forum fotograficznym znajdą się chętni do klikania w linki... Przeczytałem koncepcję, ale zanim zabiorę się do albumu, czekam na trochę więcej czasu i spokoju, żeby mieć możliwość głębszej refleksji. To OGROMNIE WAŻNY PROJEKT !!! Nie wiem, czy dopuszczasz dyskusję na ten temat w tym wątku? Czy zamierzasz założyć inny, specjalnie poświęcony temu projektowi? Ten projekt chyba trochę tu nie pasuje, a na pewno można mu poświęcić więcej niż tylko jeden wątek na forum, książkę, czy nawet wiele książek - całe biblioteki. No we mnie, to aż kipi, żeby o tym projekcie porozmawiać.
90s - dla mnie rewelacja. Ciekawe, co napisze Wujot?
Dziękuje FelTom, domyślam się co będzie krytykowane ale nie chce wyprzedzać faktów. Sam też bardzo ciekaw jestem opinii Mistrza.
Dziękuje FelTom, domyślam się co będzie krytykowane ale nie chce wyprzedzać faktów. Sam też bardzo ciekaw jestem opinii Mistrza.
Nie czuję się mistrzem co najwyżej starszym kolegą. A będzie raczej do rozmowy.
Na płaszczyźnie warsztatowej jest bardzo dobrze. Widać, że umiesz robić "ładne" foty. Trudno byłoby do czegokolwiek się przywalić. I trudno byłoby to zrobić równie elegancko.
Na poziomie kompozycji chyba miałbym wątpliwości czy dobrze są rozegrane rytmy i podziały. Troszkę drażni mnie statyczny układ butelki i te w gruncie identyczne koniakówki. Ale zaraz, zaraz czy ja się nie zabieram do analizy od d... strony?
Zróbmy to po bożemu. Czyli zaczniemy od tego po co jest ta fotografia? Autor nie ułatwił (albo wprost przeciwnie ułatwił) nam zadania i możemy sobie pozgadywać. Przygotowałem cztery hipotezy:
- chcę zrobić reklamę tego alko
- chcę pokazać moją maestrię fotograficzną
- chcę zrobić advertorial do tekstu o kulturze picia
- chcę sprawdzić co o tej fotografii powiedzą inni
Hipoteza 1
Format projektu to oczywiście cała fota, po prawej szpalta z tekstem. Slogan musiałby chyba nawiązywać do motywu "2x". Czyli leżakowane dwa razy dłużej, podwójne doznania. Rozwinięcie czyli to w szpalcie musiałoby być dość długie. Razem widać, że bez problemu zrobi się z tego reklamę. Pomijając, że nie jestem pewien czy spełniałaby ona wymogi ustawy, nawet zakładając, że to alkohol "kolekcjonerski". Wyglądałoby to dobrze i wystarczająco przykuwałoby uwagę. Zauważcie, że w takim układzie butelka jest najważniejsza. To jest niezwykle istotne.
Hipoteza 2
Czy ta fota dobrze świadczy o mnie jako fotografie? I tak i nie. Bo jak się trafi na takiego malkontenta jak ja to się usłyszy - " to jest sprzed 20 lat". Ale to też nie jest problem, tylko ciut mało jest tutaj WOW. OK jeden kieliszek jest OK (zgodnie z grawitacją) to może drugi powinien łamać przyczynowość i mieć inny kierunek płynu. To potrafisz łatwo zrobić. Teraz butelka - czemu ona tak grzecznie stoi. I czy też musi mieć wektor zgodny z pierwszym kieliszkiem? Ogólnie te trzy elementy powinny nas na tyle wciągnąć aby nas zaplątać na dłużej. Czyli uznałbym, że trzeba popracować nad nieszablonowym i łatwo nierozpoznawalnym trikiem. Zauważcie, że w takim układzie układ trzech elementów jest najważniejszy.
Hipoteza 3
Tu byłoby trochę znaków zapytania. Np. chcielibyśmy napisać o tym że przy butelce można wiele spraw załatwić. Kieliszki powinny być wtedy mniej przechylone, zdecydowanie bliżej siebie (niby toast). Butelkę zepchnąłbym troszkę na plan dalszy (np przez mniejszą ostrość). W takim układzie układ kieliszków jest najważniejszy. Po tych zmianach powinno być dobrze.
Hipoteza 4
Czyli będziemy tu mieli metaanalizę ;)
Jak widać zaproponowana fota jako fotografia reklamowa jest dobra (czyli spoko do użycia), jako prężenie muskułów fotografa chyba nie dość imponująca, zaś advertorial wymagałby poprzekładania kompozycji i akcentów.
Wniosek jest taki, że to warunki brzegowe a w tym szczególnie ustalenie hierarchii informacji decydują o tym jak konstruujemy fotę. Widać zresztą, że autor sprawy warsztatowe ma z grubsza za sobą a pora jest szukać wyzwań na wyższym (komunikacyjnym) poziomie. Myślę, że to dobry moment na współpracę z agencją reklamową, dyrektorami artystycznymi, plastykami słowem tymi z którymi można tworzyć koncepcje. Moim zdaniem w rozwoju fotografa kluczowy jest moment gdy uwolni się od klątwy robienia pojedynczych zdjęć (ja to nazywam zbieractwem fotograficznym). Wystawa, sekwencja, pokaz "slajdów", album - słowem większe formy czy samodzielnie, czy z kimś.
Nie wiem czy to czytaliście (http://www.jurewicz.eu/index.php/teksty-o-fotografii/choroba-o-nazwie-fotografia) - napisałem to z 10-15 lat temu i można się trochę pośmiać z siebie.
Pozdro
Wiesiek
"Charakteryzuje je estetyzm i wizualizm oraz poprawność kompozycyjna. Można jednak mówić o ubóstwie emocjonalnym i braku oryginalności. Chorzy są wybredni, do swoich kolekcji włączają tylko nieliczne prace. Okupione jest to wielkim wysiłkiem fizycznym przy dużym zużyciu czasu. Kolekcje przypominają jednak zbiór przypadkowo wyrwanych stron z różnych książek. Ta chaotyczność i brak wizji przewodniej stawia pod znakiem zapytania sensowność tej pracy."
No wypisz wymaluj ja:) stwierdzam III etap choroby:), a tak szczerze to bardzo fajny tekst, świetne odniesienie do choroby. W sumie IV etap choroby również nie wygląda obiecująco, są jakieś zapatrywania na V etap? Nie widziałem tego tekstu wcześniej a myślałem że dokładnie przewertowałem wszystko co publikujesz.
Dziękuje też za wnikliwą analizę mojej pracy oraz słuszne spostrzeżenia, słowa mistrz i kolega nie wykluczają się wzajemnie tak w woli ścisłości:).
Postaram się też rozwinąć myśl przewodnią oraz etapy jakimi się kierowałem podczas ostatniego zdjęcia.
Twoja książka przynosi myślę pierwsze efekty chociaż jestem w jej połowie bo nie będę ukrywał że to trudna lektura.
1. Sprawdziłem różnie ułożenia szklanek, najpierw były tak jak sugerowałeś, w ułożeniu toastu ale problem wynikł że kompozycja rozlazła się, jak dałem nachodzące na siebie szklanki na wysokości napisu to zatracałem nazwę, była opcja wyżej albo niżej która również kompozycyjnie wprowadzała niepokój przez mocne przykuwanie uwagi nachodzącymi na siebie krawędziami szkła
2. Więc wybrałem symetryczną równowagę, obrócenie trunku w jednej ze szklanek również mogłoby wprowadzić efekt zbyt dużej manipulacji obrazem.Do tego dość sporym byłoby wyzwaniem nałożenie światłocienia w PS. jest też opcja sklejenia kompozycji ale to już takie rozważania techniczne.
3. Jak już wcześniej wspominałeś podstawą sprawą jest dostosowanie zdjęcia do miejsca i typu w jakim będzie publikowane. Ja w swoich fotkach wychodzę z założenia że to mają być samograje plakatowe z ewentualnie jakimś hasłem reklamowym. Stąd tak je wykonuje.
4. Kierowałem się ku prostocie i minimalizmowi który nie angażuje a cieszy. Efekt nad temat. Myślałem by lać płyn pomiędzy szklankami co by dodało jeszcze większej dynamiki ale nie chciałem przesadzić.
To co piszesz w swoim tekście o IV etapie to właśnie to nad czym zaczynam się koncentrować, więc mam już zarys kolejnego projektu do albumu jak na razie który myślę że idealnie wpasuje się do tego o czym piszesz.
Mam też ostatnie pytanie do Ciebie, jak zacząć szukać ludzi którzy mogliby pomóc mi zapaść w IV fazę tej choroby która drąży mnie już tyle lat?
masz może jakieś rady, sposoby lub wskazówki które mogłyby być pomoce?, nie mam zielonego pojęcia o tym świecie i nawet nie wiem jak do tego podejść.
pozdrawiam
OGROMNA szkoda, że nie dołożyłeś jakiegokolwiek zdjęcia, do tego zaproszenia!!! Nie wiem, czy na forum fotograficznym znajdą się chętni do klikania w linki... Przeczytałem koncepcję, ale zanim zabiorę się do albumu, czekam na trochę więcej czasu i spokoju, żeby mieć możliwość głębszej refleksji. To OGROMNIE WAŻNY PROJEKT !!! Nie wiem, czy dopuszczasz dyskusję na ten temat w tym wątku? Czy zamierzasz założyć inny, specjalnie poświęcony temu projektowi? Ten projekt chyba trochę tu nie pasuje, a na pewno można mu poświęcić więcej niż tylko jeden wątek na forum, książkę, czy nawet wiele książek - całe biblioteki. No we mnie, to aż kipi, żeby o tym projekcie porozmawiać.
Ok - odszukam projekt zrobię z niego jakąś sensowną galerię (aby się dobrze oglądało), wrzucę to na blog. Zrobię jeszcze raz zaproszenie. Co do dyskusji to chyba sens będzie to zrobić tutaj bo gdzie indziej???
Bardzo się cieszę, że Ci się spodobał ten projekt. Miałem z niego masę niesamowitych odzewów ale racze ze środowisko pozafotograficznych.
90s
Odpiszę Ci później
Pozdro
Wiesiek
1. Sprawdziłem różnie ułożenia szklanek, najpierw były tak jak sugerowałeś, w ułożeniu toastu ale problem wynikł że kompozycja rozlazła się, jak dałem nachodzące na siebie szklanki na wysokości napisu to zatracałem nazwę, była opcja wyżej albo niżej która również kompozycyjnie wprowadzała niepokój przez mocne przykuwanie uwagi nachodzącymi na siebie krawędziami szkła
2. Więc wybrałem symetryczną równowagę, obrócenie trunku w jednej ze szklanek również mogłoby wprowadzić efekt zbyt dużej manipulacji obrazem.Do tego dość sporym byłoby wyzwaniem nałożenie światłocienia w PS. jest też opcja sklejenia kompozycji ale to już takie rozważania techniczne.
3. Jak już wcześniej wspominałeś podstawą sprawą jest dostosowanie zdjęcia do miejsca i typu w jakim będzie publikowane. Ja w swoich fotkach wychodzę z założenia że to mają być samograje plakatowe z ewentualnie jakimś hasłem reklamowym. Stąd tak je wykonuje.
4. Kierowałem się ku prostocie i minimalizmowi który nie angażuje a cieszy. Efekt nad temat. Myślałem by lać płyn pomiędzy szklankami co by dodało jeszcze większej dynamiki ale nie chciałem przesadzić.
To co piszesz w swoim tekście o IV etapie to właśnie to nad czym zaczynam się koncentrować, więc mam już zarys kolejnego projektu do albumu jak na razie który myślę że idealnie wpasuje się do tego o czym piszesz.
Mam też ostatnie pytanie do Ciebie, jak zacząć szukać ludzi którzy mogliby pomóc mi zapaść w IV fazę tej choroby która drąży mnie już tyle lat?
masz może jakieś rady, sposoby lub wskazówki które mogłyby być pomoce?, nie mam zielonego pojęcia o tym świecie i nawet nie wiem jak do tego podejść.
pozdrawiam
Czyli jak widać sprawdziła się ładnie hipoteza 1. I bez dwóch zdań fota spokojnie do pokazania w AR. Jeszcze jedna uwaga do przemyślenia - skoro butelka jest najważniejsza i wszystko się tu kręci wokół niej to być może warto byłoby dołożyć trzecie szkło (z tyłu). Myślę, że nie ma potrzeby tłumaczenia co się zyska - to szkło nawet nie musi być specjalnie widoczne.
Znacznie ważniejsza jest kwestia wbicia się w rynek zawodowy np współpraca z wydawcami i agencjami. W etapie pierwszym musisz ich zidentyfikować (namierzyć) - to akurat jest najłatwiejsze. Chodzi oczywiście o firmy z wygodnej dla Ciebie okolicy np 100 km. Dalej ustalić osoby odpowiedzialne za fotografię - dyrektor artystyczny, fotoedytorzy, kreatywni. Wbić się na rozmowę - nie dać się odepchnąć. Nawet jak powiedzą, że niczego nie potrzebują to jest nieprawda bo potrzebują zawsze. I zawsze zobowiązani są aby poznać ofertę tak zdolnego, pracowitego i elastycznego fotografa jak Ty.
1. Na początek AR
Istotne jest co powiedzieć na spotkaniu a tu warto znać tryb pracy AR. Otóż agencja zawsze najchętniej kupi groszowe foty ze stockarni i ewentualnie dorzuci tam indywidualizację w postaci packshotów od klienta. Bo to nic nie kosztuje. Ale czasem fajnie byłoby przygotować darmowy, jednak zindywidualizowany projekt. Fotografowie usadowieni na rynku raczej niezbyt chętnie wchodzą w takie prace. Oczywiście jeśli zamówienie jest później na 20 sesji to nawet sami zaproponują taką sesję próbną ale jeśli chodzi o jedną fotę to jest problem. To byłoby chyba miejsce dla Ciebie na początek - zostaw telefon i oświadcz, że jesteś gotów wspomóc agencję w walce o klienta poprzez darmową pracę. Warunek jest tylko jeden - jak projekt przejdzie to stawka będzie bardzo dobra. Taka metoda jest gorsza niż się wydaje bo jeśli sprzedasz co 5-tą fotę to będzie bardzo dobrze. Nie mniej jednak jak masz robić wprawki dla siebie a jednak foty jak pod zamówienie to różnica jest kolosalna. W tle budujesz relację a nie czarujmy się to jest niezwykle ważne. Ważniejsze chyba nawet od maestrii fotograficznej.
2. Teraz wydawcy (prasa, internet) - pomijając, że nie wiem czy ich w pobliżu znajdziesz to podstawowy jest profil. Zawsze jednak nawet w gazecie w której wydawałoby się, że nie ma dla Ciebie miejsca może być reklama dla jakiejś lokalnej firmy. Więc dyrektor artystyczny lub fotoedytor (a najlepiej obaj) powinni mieć Twój kontakt. Stawki są tutaj na pewno niższe jak w AR ale skale to rekompensują.
3. Dla mnie ciekawym źródłem okazali się wydawcy książek, co prawda tylko cztery projekty nie były moje (moich było dużo więcej) ale nawet one to były dziesiątki sprzedanych zdjęć. Dostałem te roboty bo raz poleciła mnie autorka, dwa razy wydawca chciał mnie bo znał mnie z okresu reklamowego, raz pracowałem dla szkoły co była wydawcą
4. Firmy i instytucje o istotnych potrzebach. Sprawdzić szczególnie te drugie (szkoły wyższe, instytucje publiczne)
Podsumowując. Powinieneś z precyzją CSI ustalić wszystkich istotnych graczy w branży foto w promieniu, który założyłeś. Dokładnie ustalić ich potrzeby i poznać poziom dotychczasowych fotograficzny. Pamiętaj, że w każdym miejscu już ktoś jest. Ale nie oznacza to, że nie możesz się wbić. Teraz polityka cenowa - uważam, że można zaryzykować pracę bez gwarancji sprzedaży (czyli próbnie) ale sprzedawać należy od razu za dobre stawki. Później już nie zdołasz podnieść cen. I jeszcze per saldo liczą się tylko klienci o realnych potrzebach jedna, dwie sesje w miesiącu, książka od czasu do czasu, katalog produkcyjny dwa razy w roku. Z innych pomysłów warto budować przymierze z innymi drobnymi usługodawcami z rynku około reklamowego - składacze, plastycy, reklama zewnętrzna. Zasada jest prosta Ty dajesz im cynk i robotę oni Tobie. Być może jest na twoim rynku doświadczony fotograf co chciałby się powoli wycofać - rola asystenta czy partnera ;) być może jest do obsadzenia.
Ogólnie nie wiem na ile te moje rady są aktualne w ogóle a szczególnie aktualne dla Twojego rynku. Jak widzisz nie ma w nich działań w ramach sieci. Mi się o wiele lepiej sprawdziło budowanie tete-a-tete. Z sieci to zawsze było byle co, początkujący, niezorientowani. Ale świat się zmienia więc nie wiem, może facebook Tobie się sprawdzi. Ale w komunikacji bezpośredniej powinieneś zwrócić uwagę na wiarygodność, jak czegoś nie wiesz na 100% to obiecaj, że sprawdzisz, zastanowisz się, ustalisz. Dopytuj niezwykle dokładnie o szczegóły - tło, miejsce na grafikę czy projekt, kolor, styl. W trakcie pracy warto się konsultować (plan demontujemy dopiero gdy mamy 100% pewności, że jest OK). Występuj z pomysłami, opcjami. Chyba nie muszę mówić, że jeśli za strategiczny kierunek uważasz reklamę, advertorial czy edytorial to nie zaprzątasz sobie głowy komuniami, ślubami czy reporterką. Ale np praca przy dokumentacji dzieł sztuki jest bardzo dobra. Patrzysz po prostu na ile jest to zbieżne z miejscem do którego dążysz.
Tyle mi przyszło do głowy.
Pozdro
Wiesiek
Dziękuje Wiesiek za cenne rady, nie wygląda to ani obiecująco ani perspektywicznie. Ale trzeba będzie spróbować bo jak słusznie zauważyłeś z samego takiego pstrykania nie ma nic poza stratą czasu.
Zaczynam więc kombinować i zobaczymy co się z tego urodzi:).
Dziękuje Wiesiek za cenne rady, nie wygląda to ani obiecująco ani perspektywicznie. Ale trzeba będzie spróbować bo jak słusznie zauważyłeś z samego takiego pstrykania nie ma nic poza stratą czasu.
A co mam Ci napisać, że highlife ;)
Sam ani przez chwilę nie kombinowałem aby moje dzieci do tego zachęcać (mimo, że mój najmłodszy miał do fotografii świetną rękę). Droga mocno niepewna. Ale jeśli ktoś to naprawdę to lubi to coś w życiu trzeba robić. Lepsza ścieżka wyboista ale własna jak bycie wyrobnikiem od-do. Ale oczywiście można być wyrobnikiem a po godzinach zajmować się fotografią. To też całkiem sensowny model bo fotografia zawodowa też ma swoje minusy. Ja po godzinach zakładam deski lub wsiadam na MTB - spędzam na tym pewnie tyle czasu co na planie. Zawód odebrał mi prostą radość fotografowania. Ale ogólnie z takiej a nie innej ścieżki życiowej jestem bardzo zadowolony - porównuję się z moimi kumplami inżynierami - ani materialnie ani satysfakcją z pracy jakoś nie odstaję. Za to omija mnie gros idiotyzmów i zagrożeń zawodowych. Taka dobra droga dla outsiderów takich jak ja - nie lubię zbytnio dymać innych ale też sam nie lubię być dymany. A w większych układach bez tego się nie obejdzie.
pozdro
Wiesiek
Ja tam prosty człowiek jestem i dla mnie te latające szklanki są nieco przekombinowane. :P
Za to ostatnio widziałem coś takiego, co super pasowało do etykiety:
https://static1.squarespace.com/static/51ce36b1e4b05d425c820ea0/51ce58b1e4b08819bd7ca637/582b7953725e252df1cae276/1515078811300/Red-Wine-Splash-Brian-Rodgers-Jr-Digital-Art-That-Rocks-commercial-photographer-south-bend.jpg?format=2500w
Ja tam prosty człowiek jestem i dla mnie te latające szklanki są nieco przekombinowane. :P
Za to ostatnio widziałem coś takiego, co super pasowało do etykiety:
https://static1.squarespace.com/static/51ce36b1e4b05d425c820ea0/51ce58b1e4b08819bd7ca637/582b7953725e252df1cae276/1515078811300/Red-Wine-Splash-Brian-Rodgers-Jr-Digital-Art-That-Rocks-commercial-photographer-south-bend.jpg?format=2500w
Koncepcja super - realizacja słaba (na gruncie fotorealizmu).
Pozdro
Wiesiek
Zgadzam się z Wujot fajnie pomyślane ale tragicznie wykonane. stakowane i sztucznie naniesione światła. Zresztą zerknij na uniesioną rękę, widać że etykieta została przeciągnięta w tym miejscu, do tego nie ma żadnej ciągłości światła na etykiecie chociaż idzie przez całą linię butelki.
Więc co najmniej 3 różne zdjęcia zostały sklejone. Do tego sam barwnik jest ścięty w wielu miejscach i pędzlem tonowany. Ale tak jak już tutaj pisano dobry pomysł i słabe wykonie daje lepszy efekt jak odwrotnie.
Twoja książka przynosi myślę pierwsze efekty chociaż jestem w jej połowie bo nie będę ukrywał że to trudna lektura.
Pewnie zauważyłeś, że książki są dla mnie niezmiernie ważne - oczywiście nie same dla siebie, tylko dla pełnej i usystematyzowanej wiedzy, jaką w zasadzie tylko tam, można znaleźć. Widać też, że jestem zwolennikiem bardzo "szerokiego pola" - czyli poszerzania kontekstu naszej branży. W zasadzie najmniej interesują mnie te warsztatowo fotograficzne. Ostatnio znalazłem spektakularne potwierdzenie tej drogi w... Łódzkiej Szkole Filmowej. Na wszelki wypadek przypomnę, że polscy operatorzy od zawsze są uważani za czołówkę światową a szkoła lokuje się w pierwszej dziesiątce na świecie. Co jest bezprecedensowym sukcesem uwzględniając czynniki zewnętrzne. Otóż w opinii rektora zasadniczym czynnikiem tego sukcesu jest odmienny model kształcenia w porównaniu do innych tego typu uczelni. Oprócz strony technicznej (co jest oczywiste) zasadniczy nacisk kładziony jest na takie obszary jak znajomość historii, psychologii, estetyki, sztuki. Operator kształcony jest nie na techniczne ramię reżysera tylko partnera umiejącego podjąć dialog w tych zasadniczych kwestiach.
Stosując kalkę - może fotograf nie powinien być prostym dostarczycielem obrazków dla dyrektora artystycznego (czy w AR czy w wydawnictwie), redaktorów, marketingowców tylko "reżyserem treści fotograficznej"? Zastanawiając się w tył doszedłem do wniosku, że miałem niesamowite szczęście, że w PRL studiując na WSF (pierwsza i jedyna Wyższa Szkoła Fotograficzna w tamtej epoce) uczyłem się według identycznego klucza. I oprócz przedmiotów technicznych (dla mnie już wtedy niezbyt istotnych) były niesamowite zajęcia z Urszulą Czartoryską z estetyki fotografii, Wandą Mossakowską z historii fotografii, czy kustoszem Muzeum Narodowego Adamem Sobotą i jeszcze paroma czołowymi osobistościami krytyki sztuki. Szkoda, że tak słabo wykorzystałem możliwość jakie stwarzało WSF - jedna 30 osobowa grupa zamknięta w ośrodku wśród pól, cały czas z grupą wykładowców... Już przed szkołą czytałem wszystko z obszaru sztuki, po latach o tyle się to zmieniło, że teraz chyba połowa moich książek jest z obszaru psychologii. Sporo jest filmu i krytyki fotograficznej.
90s
Ty się z tym czytaniem sprężaj ;) bo mam dla Ciebie pewnie kolejnych kilkadziesiąt pozycji do przestudiowania.
Pozdro
Wiesiek
Wujot w pełni popieram i sam skłaniam się ku takiemu podejściu, stało się ono dla mnie wręcz zasadnicze. Teraz widzę że pytania natury technicznej jak coś oświetlono to pułapka. Nie ważne jak świecono najistotniejsze jest dlaczego. Wiedząc co się chce osiągnąć, natura techniczna to nic nieznaczący szczegół. W końcu wiele jest dróg by osiągnąć dany efekt.
Brzmi to jak banał, ale tak podchodząc teraz do zagadnienia w zupełnie inny sposób zaczynam rozumować fundamentalne kwestie. Tak samo będąc przez lata niewolnikiem szlifowania i nauki różnych technik oraz dążenia do perfekcji zatraciłem istotę tego co najważniejsze.
Książkę męczę ale nie mam tak obszernej wiedzy z malarstwa dlatego każde odwołanie do malarzy i danych dzieł muszę sprawdzać i analizować. A po niej czekają mnie jeszcze dwa tomy historii koloru. Oraz oświetlenie filmowe. Drugim problemem że od ponad 3 miesięcy żyję pod dość dużym stresem a początek 2018 przyniósł mi kolejne niechciane problemy.
Ale na pewno będę kolejne polecane publikacje od Ciebie kupował i poszerzał swoje horyzonty, zwłaszcza że sam jestem zwolennikiem książek ponad to co w internecie pokazują.
Zazdroszczę też kierunku studiów i tego co tam się nauczyłeś, ja niestety jestem samoukiem a jak wiadomo czas oraz intensywność takiej nauki nie jest tak efektowna i obszerna jak studia w dodatku z tak znakomitymi wykładowcami i podejściem.
pozdrawiam serdecznie
ps. Myślę że warto byłoby wrzucić Twój tekst o chorobie na blog bo jest bardzo fajnie napisany. Może nawet pomyśleć nad tematem dzień z życia fotografa jak odskocznia od tematyki.
Wujot w pełni popieram i sam skłaniam się ku takiemu podejściu, stało się ono dla mnie wręcz zasadnicze. Teraz widzę że pytania natury technicznej jak coś oświetlono to pułapka. Nie ważne jak świecono najistotniejsze jest dlaczego. Wiedząc co się chce osiągnąć, natura techniczna to nic nieznaczący szczegół. W końcu wiele jest dróg by osiągnąć dany efekt.
Brzmi to jak banał, ale tak podchodząc teraz do zagadnienia w zupełnie inny sposób zaczynam rozumować fundamentalne kwestie. Tak samo będąc przez lata niewolnikiem szlifowania i nauki różnych technik oraz dążenia do perfekcji zatraciłem istotę tego co najważniejsze.
.
Każdy ma jakąś drogę - moja zaczęła się bardzo egzotycznie... od fotochemii. Już w szkole podstawowej syntezowałem barwniki, materiały wybuchowe - sporo chemii organicznej na uniwersyteckim poziomie. Dość szybko poszły za tym eksperymenty z chemii fotograficznej - metody żelazowe, chromowe, światłodruki (to już awangarda), wołanie fizyczne, wzmacnianie chromogenne i masa innych zaawansowanych zabaw. Na szczęście równolegle robiłem zdjęcia i podobnie jak Ty sporo było w tym koncentracji na technice. Drugim nurtem była działalność w stowarzyszeniu fotograficznym a co za tym idzie coraz bardziej interesowała mnie sztuka. Z tym o tyle miałem ciągłość, że w domu było multum albumów z tego zakresu, ojciec prenumerował Przegląd Artystyczny i później Sztukę (Fotografię i foto też) - były całe roczniki, które czytałem po lekcjach w 4 klasie podstawówki (jak zresztą wszystko co było w domu). Jakoś ta fotografia robiła się coraz ważniejsza i doszło do momentu gdy rzuciłem karierę inżyniera. Mniej więcej w tym czasie zacząłem studia na WSF - najwięcej mi dała moja praca dyplomowa. Wymyśliłem sobie ni mniej ni więcej temat "Organizacja studiów fotografii reklamowej w Europie". Studiów w sensie atelier. Mój promotor Andrzej Zygmuntowicz (szef komisji Artystycznej ZPAF) odradzał mi ten temat jako zbyt trudny i obszerny ale... nie miałem zamiaru go słuchać. Udało mi się zebrać całkiem obszerne informacje z tej materii (plany, wyposażenie, szczegóły). Oprócz sprzętologii prosiłem fotografów o przesłanie mi próbek swoich prac. To były czasy początków III RP bardzo niewiele o branży fotograficzno-reklamowej wiedzieliśmy. Te przesłane materiały otworzyły mi oczy na wiele aspektów. Jednym z fundamentalnych była moja konkluzja, że całych lat pracy trzeba aby dojść do takiego poziomu technicznego jaki prezentowali niektórzy. Pojąłem, że trzeba skoncentrować się na przekazie, pomyśle a warsztat zawodowy powinien być tylko wystarczający. Ten wniosek to był tak 1992 rok - po 11 latach coraz bardziej intensywnego zajmowania się fotografią. Jakoś nie wydaje mi się to oszałamiająco szybko (no gwoli prawdy na gruncie artystycznym doszedłem do tego 4 lata wcześniej na mojej pierwszej poważnej wystawie). Nie wiem ile lat bawisz się fotografią ale być może doszedłeś do tego szybciej. Już rok, dwa później powstały te foty, które na blogu są opisane jako fotografia analogowa.
Robiąc analizę ex post można później wyłapać te istotne punkty zwrotne - być może w takim jesteś i moje pisanie akurat dobrze trafia w Twoje obecne potrzeby. Mam nadzieję (a właściwie to wiem), że sobie poukładasz sensownie wszystkie sprawy - sam miałem wiele ciężkich momentów. Jak to Szwejk mówił - nigdy tak źle nie było aby jakoś nie było.
Wracając do naszego wątku - zrobił nam się tutaj dialog (fajnie, że nie monodramat) ale inni czytelnicy milczą zastanawiam się dlaczego? W każdym razie dla Umbra pociągnę dymowy wątek (oczywiście po swojemu). Myślę, że jest to technika niezbyt znana (a może nieznana bo sam ją opracowałem). Będzie bliżej warsztatu a nie filozoficznych rozważań. Choć nie wiem co ważniejsze.
Pozdro
Wiesiek
Wracając do naszego wątku - zrobił nam się tutaj dialog (fajnie, że nie monodramat) ale inni czytelnicy milczą zastanawiam się dlaczego?
Śledzę wątek od początku, niecierpliwie czekam na każdy kolejny wpis. Ciekawi mnie Twoja kreatywność, podejście do tematu fotografii i do życia, technikalia. Staram się czerpać ile się tylko da, nie przerywając.
Osobiście podoba mi się Twoja systematyczność i skrupulatność. Widać to też w tym temacie, zwłaszcza jak się prześledzi wszystkie strony. Widać że był czas gdzie odnieść można było wrażenie że publikujesz w próżnie bez odzewu. Ale kontynuowałeś to co zacząłeś stąd szacunek za tą skrupulatność. Doskonale rozumiem też Twoją chęć wciągnięcia do rozmowy większą ilość osób. Sam odnoszę wrażenie że prowadzimy tutaj dialog dwuosobowy a ciężko ustalić jakim dokładnie zainteresowaniem cieszy się Twój temat skoro nikt się nie wtrąca.
Może tak z ciekawości zróbmy listę kto śledzi ten wątek byś miał obraz dla jakiej grupy Twoje wpisy stały ważną częścią tego forum: Myślę że choć tyle mogą inni zrobić w podziękowaniu Tobie za to co robisz.
1.ecml
2.90s
3.
Ja w porównaniu do Ciebie nie mam takich początków, raczej rodzę się w bólu przez lata otoczony kiczem dnia codziennego, co doskonale widać też po wielu moich zdjęciach. Ce****e mnie umysł ściśle techniczny dlatego łatwo wchłaniam taką tematykę, za to moja partnerka to umysł artystyczny i ciągle docieramy się by móc się uzupełniać, chociaż często jest walka o kierunek w który dane pracę robimy.
Niestety nie mam też czym się pochwalić po prawie 10 latach jakie poświęciłem. Wielu w ułamek tego czasu osiągnęło dużo wyższy poziom. Ja natomiast sprawdziłem chyba każdy typ fotografii, od fotomontażu poprzez street i macro kończywszy na astro.
Ciągnie mnie też w te techniki od których ty zaczynałeś, czyli stare techniki chemiczne, na razie raczkuje w kolodionie ale podoba mi się klimat i niedoskonałość tych technik. Jest to dla mnie odskocznia od doskonałości jaką serwuje cyfrowy świat. Myślę że takie techniki jak i oświetlenie może być bardzo
kreatywnym narzędziem kreowania emocji i tak chciałbym do tego podchodzić.
Dla mnie Twoje wpisy są brakującym elementem tego czego szukałem, mógłbym nawet napisać że powrotem do początków i istoty o której zapomniałem. Dlatego tak entuzjastycznie podchodzę do tego tematu i Twoich wpisów, bo są mocnym bodźcem do rozważań i pochylenia się nad samym sobą.
Sporo filozofii, rozważań psychologicznych ale i głębszych refleksji na gruncie istoty tego dlaczego i po co chcemy robić zdjęcia.
Nie wiem czy pamiętasz jeszcze, ale na początku bardzo interesowałem się Twoimi technikami i sporo czasu poświęcałem na wypytanie się Ciebie o nie. Dziś jak widać podejście zupełnie odmienne więc coś już się zmienia w moim pojmowaniu:).
pozdrawiam i dziękuje za ten wątek.
Mam dosyc osobliwe podejscie do zagadnienia byc moze nieco odmienne od Wujot
Otoz uwazam, ze pisac o fotografii to tak jak fotografowac o literaurze , albo tanczyc o architekturze.
mamy do czynienie z bardziej lub mniej udanym opisem literackim na zadany temat ( np fotografii) , lub tez tancem.
To sa dziedziny niekoherentne.
To jest dzialalnosc literacka - nie fotograficzna .
Fotografia jest sztuka plastyczna.
Waznym jest rozbudzenie wrazliwosci i wyobrazni plastycznej.
Czy rozbudzajac wyobraznie i wrazliwosc np. muzyczna stajemy sie bardziej wrazliwi plastycznie ? - bedziemy lepiej fotografowqac ?
Czy rozbudzajac wrazliwosc literacka staniemy sie bardziej wrazliwymi plastycznie ?
Najczesciej Fotografia to " sprzedaz " wlasnej inteligencji.
W tym sensie podniesienie " ogolnej " erudycji sprzyja rozwojowi tego , co moznaby nazwac inteligencja ( nabyta / wrodzona ) jesli cos takiego istnieje.
Uwazam, ze ani muzyki , ani malarstwa nie mozna sie uczyc . To jest wrodzone . To co studiujemy to obsluga Instrumentarium.
O technice nie powinno sie dyskutowac , to jest warunek sine qua non , musi byc spelniony. Oczywiscie na forach w ramach wstepnej edukacji to sie czyni - w ramach nauki poslugiwania sie instrumentariom.
To co istotne , nie ma z Instrumentarium wiele wspolnego.
Ktos potrafi " od urodzenia" zaspiewac czysto nie falszujac , ktos inny nie bedzie nigdy w stanie .
Ktos jest uwrazliwiony przez nature / stworce/naczelna przyczyne sprawcza/przypadek ( wszystko jedno jak to nazwac ) , ktos inny nie.
Spotkalem wielu fotografow domniemanych artystow , wsrod nich tylko dwie osoby, o ktorych moglbym z pelnym przekonaniem powiedziec, iz sa artystami.
Jesli nie ma sie wrodzonej wrazliwosci plastycznej ( co mozna rozpoznac chocby juz w szkole podstawowej na lekcji rysunku) , to lepiej chyba nie wybierac tej drogi zawodowej , zawsze bedzie sie stac na przegranej pozycji w stosunku do tych , ktorzy taka wrazliwoscia sa obdarzeni. Im wczesniej sobie zdamy z tego sprawe tym lepiej.
pozdrawiam serdecznie i zycze przyjemnego sobotniego popoludnia.
Nican bardzo fajnie że przyłączyłeś się do dyskusji i przedstawiłeś swój punkt widzenia.
Pozwolę sobie odnieść do Twojej wypowiedzi.
"Czy rozbudzajac wyobraznie i wrazliwosc np. muzyczna stajemy sie bardziej wrazliwi plastycznie ? - bedziemy lepiej fotografowqac ?
Ostatnio czytałem o znakomitym tancerzu baletowym który został zamknięty w zakładzie psychiatrycznym i tam zaczął malować swoje obrazy.
Jednym z nich był taniec, więc myślę że odpowiedź na to pytanie będzie brzmiała tak.
Nawet patrząc na sztukę można wskazać dosłownie kilka osób którym przypisuje się talent od urodzenia, cała reszta to ludzie których życie i doświadczenia kształtowały i miały wpływ na ich "talent". Najciekawsze jest to że wielu z nich dopiero ujawniło swój potencjał po traumatycznych wydarzeniach.
Tak samo jest ze śpiewem, sam kiedyś byłem wokalistą i głos to instrument którym trzeba się nauczyć operować. Jedni rodzą się z predyspozycjami ale nikt z talentem którego nie trzeba rozwijać i trenować. Każdy może też opanować jego obsługę, jedni zrobią to szybciej i łatwiej innym zajmie to więcej czasu.
Tak więc trochę brzmi to jak poddanie się na staracie, mówienie że trzeba się z czymś urodzić. Rodzimy się tabula rasa i to otoczenie, rodzice i wiele innych czynników wpływa na nasz rozwój. Druga sprawa że samo życie to wieczna nauka. Myślenie że okres dorastania i szkoły to jedyny okres który nas skłania do rozwijania się jest dość wygodnym podejściem by móc usprawiedliwiać swój brak zaangażowania i chęci poszerzania swoich umiejętności.
Wrażliwością natomiast jest jak ze smakiem, jako dzieci zapychaliśmy się słodyczami, z wiekiem jednak nasze upodobania zaczęły się rozwijać. Tak samo myślę że jest ze sztuką i fotografią. Oglądając dobre prace, skupiając się na tym co robimy i czym się zachwycamy trenujemy swoje oko i wrażliwość.
Poza tym czym jest ten talent i ogólnie sztuka? jedni lubią realizm a inni zachwycają się prymitywizmem. Najważniejsze w sztuce to przekazywać swoje emocje i wizje niezależnie w jaki sposób. Jeżeli to wynika z nas samych a nie naśladownictwa to wtedy możemy mówić o sztuce.
pozdrawiam i jeszcze raz dzięki za ciekawy komentarz
Nican bardzo fajnie że przyłączyłeś się do dyskusji i przedstawiłeś swój punkt widzenia.
Pozwolę sobie odnieść do Twojej wypowiedzi.
powiem moze dosadniej i wprost.
pisac/ mowic o tym jak nalezy fotografowac , to tak samo jakby fotografowac jak nalezy pisac.
Jakby fotograf mowil zdjeciami pisarzowi , jak ten ma tworzyc literature .
nie da sie !
Dochodzimy do zdumiewajacej konkluzji - nie da sie powiedziec jak nalezy fotografowac !!.
tego nie powie oczywiscie zaden nauczyciel w szkole , poniewaz nauczyciele zyja z opowiadania / mowienia o fotografii.
Da sie mowic o instrumentarium - czyli technice .
Dlatego unikam wszelkich dyskusji na temat samej fotografii , gdyz nie mozna powiedziec jak fotografia ma wygladac - jako zjawisko plastyczne ( tak jak nie mozna zagrac jak ma wygladac powiesc literacka) .
Nican
Chyba w kwestii pojmowania fotografii różni nas więcej niżby się wydawało...
Otóż coraz mniej uważam fotografię za sztukę plastyczną. Owszem obrazek na ścianie może mieć walory dekoracyjne a może czasem nawet bardzo przypominać np. grafikę. Nie zmienia to postaci rzeczy, ze zasadnicza różnicą jest stosunek do "rzeczywistości" - fotografia w jakimś stopniu korzysta z rzeczywistości. I nawet jeśli jest to arbitralny wycinek w odpowiednio wybranym czasie (czyli interpretacja) to jednak nasi odbiorcy wiedzą, że to fotografia (czyli coś prawdziwie zakłamane). W takim sensie to więcej jak obrazek. Fotografia nigdy nie jest abstrakcyjna (nawet gdy weźmiesz dyfuzje kropli atramentu w wodzie i obrócisz ją do góry nogami to nie jest grafiką tylko obróconą kroplą. To siła i słabość fotografii. Dlatego tak bardzo patrzę na to komunikacyjnie. Zresztą krytyka fotograficzna (czyli literatura o fotografii) bardzo mocno to podkreśla. Popatrz na powiedzmy to zdjęcie Capy z rzeki i z całą odpowiedzialnością możesz to nazwać sztuką plastyczną?
Na poziomie tego co robię to wprost zajmuje się połączeniem fotografii z "literaturą". Jak pokazuję nie ma czasem sensu rozpatrywać tego oddzielnie (w reklamie zresztą też).
--------------------------
Co do osiągnięcia biegłości to nie wiem co sądzić. Twoje zdanie jest mi dość bliskie (że bez predyspozycji nic się nie osiągnie) ale... teoria 10 000 godzin wydaje się całkiem sensownie umotywowana. Między innym zbadano skrzypków i okazało się, że wirtuozami zostali tylko Ci co ciężej pracowali od rówieśników. W wielu przypadkach mieli gorsze predyspozycje od tych co o nich świat nigdy nie usłyszał. Czyli sukces to pracowitość. I w fotografii gdzie nie są szczególnie potrzebne jakieś uwarunkowania fizyczne (np rozpiętość palców) to skłaniałbym się do opinii, ze efekt będzie zależał od ilości pracy i zaangażowania.
Pozdro
Wiesiek
- - - - kolejny post - - - - - -
powiem moze dosadniej i wprost.
pisac/ mowic o tym jak nalezy fotografowac , to tak samo jakby fotografowac jak nalezy pisac.
Jakby fotograf mowil zdjeciami pisarzowi , jak ten ma tworzyc literature .
nie da sie !
Dochodzimy do zdumiewajacej konkluzji - nie da sie powiedziec jak nalezy fotografowac !!.
.
To raczej sofistyczne rozumowanie. Redukując je do absurdu nie da się powiedzieć jak zrobić makaron.
Język jest wszystkim co mamy, obrazowo mówiąc jestem językiem i pamięcią, możemy przekazać emocje, opowiedzieć świat. W tym i fotografię - na luzie - opisano tysiące zdjęć. A już na pewno można dyskutować o postawach, uwarunkowaniach itd. A choćby dać feedback - jak to rozumiem czy czuję a to dla nadawcy jest kluczową kwestią.
Pozdro
Wiesiek
Nican
Chyba w kwestii pojmowania fotografii różni nas więcej niżby się wydawało...
Otóż coraz mniej uważam fotografię za sztukę plastyczną. Owszem obrazek na ścianie może mieć walory dekoracyjne a może czasem nawet bardzo przypominać np. grafikę. Nie zmienia to postaci rzeczy, ze zasadnicza różnicą jest stosunek do "rzeczywistości" - fotografia w jakimś stopniu korzysta z rzeczywistości. I nawet jeśli jest to arbitralny wycinek w odpowiednio wybranym czasie (czyli interpretacja) to jednak nasi odbiorcy wiedzą, że to fotografia (czyli coś prawdziwie zakłamane). W takim sensie to więcej jak obrazek. Fotografia nigdy nie jest abstrakcyjna (nawet gdy weźmiesz dyfuzje kropli atramentu w wodzie i obrócisz ją do góry nogami to nie jest grafiką tylko obróconą kroplą. To siła i słabość fotografii. Dlatego tak bardzo patrzę na to komunikacyjnie. Zresztą krytyka fotograficzna (czyli literatura o fotografii) bardzo mocno to podkreśla. Popatrz na powiedzmy to zdjęcie Capy z rzeki i z całą odpowiedzialnością możesz to nazwać sztuką plastyczną?
Na poziomie tego co robię to wprost zajmuje się połączeniem fotografii z "literaturą". Jak pokazuję nie ma czasem sensu rozpatrywać tego oddzielnie (w reklamie zresztą też).
To raczej sofistyczne rozumowanie. Redukując je do absurdu nie da się powiedzieć jak zrobić makaron.
Język jest wszystkim co mamy, obrazowo mówiąc jestem językiem i pamięcią, możemy przekazać emocje, opowiedzieć świat. W tym i fotografię - na luzie - opisano tysiące zdjęć. A już na pewno można dyskutować o postawach, uwarunkowaniach itd. A choćby dać feedback - jak to rozumiem czy czuję a to dla nadawcy jest kluczową kwestią.
Pozdro
Wiesiek
1. fotografia jest sztuka plastyczna , w tym sensie ze jest obrazem odbieranym za pomoca zmyslu wzroku , ale jest obrazem plastycznym.
obrazem jest tez np druk , litery przy uzyciu ktorych zostala napisana ksiazka - ale to nie jest obraz plastyczny . Ten obraz jest tez odbierany za pomoca zmyslu wzroku , ale wymaga innego namyslu. Namysli literackiego. Fotografia to " namysl plastyczny"
2. oczywiscie istnieje cos takiego jak sztuka multimedialna , albo tez inaczej perswazja permamentna , czyli jednoczesne wielowatkowa percepcja przy uzyciu roznych zmyslow i roznego roczaju namyslu. Jak go zwal tak go zwal , ale to nie zmienia istoty samej fotografii.
3.
"To raczej sofistyczne rozumowanie. Redukując je do absurdu nie da się powiedzieć jak zrobić makaron."
oczywiscie , ze mozna powiedziec jak zrobic makaron i to jest ten aspekt techniczny. To jest nauka poslugiwania sie Instrumentarium.
Jesli wyrazisz smak tego makaronu za pomoca slow czyli opisu literackiego , to nie bedzi to smakiem , ale wlasnie literatura , tak jak za pomoca zmyslu smaku nie zrobisz literatury.
Od zdolnosci literackich zalezec bedzie jak ten smak opiszesz. To bedzie literatura - opis smaku makaronu , tak jak literatura bedzie opis zdjecia .
to od zdolnosci literackich zalezec bedzie jak przykonywujaco moze zostac odebrany opis " wlasciwej fotografii" . Ale to cos innego - to literatura - niekoherentna z fotografia.
Nie ma konfliktu , ale to cos zupelnie innego.
Jeszcze raz :
pisac o fotografii to tak jak tanczyc o architekturze .
Piekny taniec ma tyle wspolnego z architektura co opis z fotografia.
zaskakujace.
Jeczez raz :
pisac o fotografii to tak jak tanczyc o architekturze .
Piekny taniec ma tyle wspolnego z architektura , co opis z fotografia.
zaskakujace.
Z powtarzania argumentu nie wynika, że staje się on prawdziwy.
Susan Sontag nie umieściła w swojej książce ani jednej reprodukcji a jest to niezwykle ważka pozycja. Jak widać o fotografii można mówić bez fotografii. Zaskakujące. A co dopiero mówić o fotografii przy fotografii. Nie możesz, zakładać, że odbiór zdjęć zachodzi w jakimś niekoherentnym obwodzie mózgowym poza świadomością i językiem.
O metodach krytyki fotograficznej, w tym i też tych problemów na poziomie opisowym, możesz poczytać u Barretta w Krytyce fotografii (Jak rozumieć obrazy). Masz tam dość dogłębne studium typów krytyki i dziesiątki nazwisk z tej branży. Podstawowe cztery obszary krytyki, funkcje itd. A także odniesienie do literackiej twórczości fotograficznej jak nazywają siebie niektórzy krytycy. W wymiarze praktycznym istnieje więc potężna machina mówiąca o fotografii (zresztą o sztuce też).
Pozdro
Wiesiek
nie wynika tez , ze Argument jest falszywy.
to jest to co nazwalem wczesniej - " literatura na temat fotografii " W przypadku pani Sonntag byc moze " filozofia na temat fotografii".
mozna uprawiac fotografie na temat literatury.
czy cos z tego wyniknie dla literatury ?
czy cos z literatury na temat fotografii wynika dla samej fotografii? Czy bedziemy inaczej postrzegac , zmieni sie percepcja , namysl ?
"pisac o fotografii to tak jak tanczyc o architekturze .
Piekny taniec ma tyle wspolnego z architektura co opis z fotografia."
Najlepszym przykładem niech będzie matematyka i złoty podział. Jej zasady obowiązują w sztuce, fotografii i architekturze. W tańcu również można spotkać ruchy nawiązujące do niej. Niedawno widziałem też odniesienia złotego podziału do budowy galaktyk, muszli i setki innych rzeczy które nas otaczają.
Nawet gdzieś otarło mi się o uszy że złoty podział może mieć też coś wspólnego z liczbami pierwszymi.
Tak więc wychodzi na to że jedyną rzeczą która nas ogranicza to nasza wiedza i wyobraźnia. Oczywiście ktoś może zarzucić że stawia się tezę a później szuka pasujących do niej dowodów. Nie zmienia to faktu że dzieła sztuki i fotografii są szeroko analizowane opisywane i pomagają wielu w podnoszeniu swoich umiejętność. Wątpię by ktoś malujący miał pełną świadomość czynników zachodzących podczas tworzenia. Jednak nie ma rzeczy na tym świecie których nie można się nauczyć.
Mówisz też że nie da się powiedzieć jak należny fotografować. Nie jest to prawdą. Są setki książek mówiące jak fotografować od aspektów technicznych po artystyczne. Mało tego fotograf w odróżnieniu od malarza operuje energią a malarz materią. Więc fotografia opiera się na operowaniu fizyką i techniką. Aspekt artystyczny wynika już ze znajomość sztuki i wrażliwości którą można w sobie też wyuczyć.
Zauważ też że najwięksi fotografowie nie byli ani po szkołach ani nie urodzili się fotografami bo nie było czegoś takiego w czasie ich narodzin. Sami tworzyli podwaliny wiedzy czerpiąc garściami z literatury na temat sztuki.
Weźmy też na przykład kopistów i fałszerzy wielkich artystów, np Pabla Picassa, podobno w wieku 7lat poziomem realizmu dorównywał dziełom Michała Anioła. I ktoś potrafi skopiować jego obrazy, nanosić w taki sam sposób farby i ruchy pędzla. Czy urodził się takim samym geniuszem czy przestudiował i wytrenował się w jego technice?. Pablo uczył go kopiować samego siebie? a może to właśnie zapiski i wnikliwa analiza pozwoliła na osiągniecie takiego poziomu?
Wszystko da się opisać co nie zmienia faktu że odczyt zależeć będzie od poziomu wiedzy, wyobraźni i zrozumienia odbiorcy. I tutaj myślę że leży problem o którym piszesz. Bo jak ktoś mi pisze makaron to potrafię sobie wyobrazić jego kształt strukturę oraz smak. Ale to tylko dlatego że wiem co to jest, mam wiedzę i doświadczenie zdobyte na oglądaniu, gotowaniu i smakowaniu.
pozdrawiam
Myślę, że rozmawianie o fotografii jest jedyną możliwą drogą do jej doskonalenia. Może to być też oczywiście dialog wewnętrzny ale uwagi z zewnątrz zawsze są cenne.
Dzięki Umbra napisałem "na szybko" tekst o dymie (http://polandtravel.info/jurewicz/dym-jako-wygodne-narzedzie/).
Na zachętę wrzucę zdjęcie
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2018/01/MensWJI_7216v4kopiaM-1.jpg
źródło (http://polandtravel.info/jurewicz/wp-content/uploads/2018/01/MensWJI_7216v4-kopiaM.jpg)
Pozdro
Wiesiek
Temat dymu i kropli mocno przerabiałem swego czasu. Jest to bardzo obszerny temat i trzeba być uważnym przy realizacjach. Np by nie pomylić kondensacji na zewnątrz typowej dla zimnych cieczy z parowaniem i osadzaniem się kropli na wewnętrznej części naczynia typowych dla gorących cieczy czy też przedmiotów.
Sam dym też ma wiele "twarzy". Ja testowałem maszynę do dymu, cygaro, kadzidełka, ziemniaki i suchy lód. Każdy ma swoją naturę i różni się i inne efekt daje. Osobiście jako artystyczne najbardziej lubię tytoń i kadzidełka, za to największą masakrę robi maszyna do dymy, chyba że jest na suchy lód to wtedy efekt daje kapitalny i pięknie pełza po podłodze.
Chętnie poznam jeszcze jakieś ciekawe patenty jak ktoś ma do opowiedzenia. Od siebie dodam jeszcze by uważać jak się dymi w pobliżu lamp bo można sobie spalić cały sprzęt.
ps. Maseczka pierwsza klasa:)
Temat dymu i kropli mocno przerabiałem swego czasu. Jest to bardzo obszerny temat i trzeba być uważnym przy realizacjach. Np by nie pomylić kondensacji na zewnątrz typowej dla zimnych cieczy z parowaniem i osadzaniem się kropli na wewnętrznej części naczynia typowych dla gorących cieczy czy też przedmiotów.
Sam dym też ma wiele "twarzy". Ja testowałem maszynę do dymu, cygaro, kadzidełka, ziemniaki i suchy lód. Każdy ma swoją naturę i różni się i inne efekt daje. Osobiście jako artystyczne najbardziej lubię tytoń i kadzidełka, za to największą masakrę robi maszyna do dymy, chyba że jest na suchy lód to wtedy efekt daje kapitalny i pięknie pełza po podłodze.
Chętnie poznam jeszcze jakieś ciekawe patenty jak ktoś ma do opowiedzenia. Od siebie dodam jeszcze by uważać jak się dymi w pobliżu lamp bo można sobie spalić cały sprzęt.
ps. Maseczka pierwsza klasa:)
To może coś jeszcze więcej napisz - szczególnie zainteresowały mnie ziemniaki (gotowane? ;)
Pozdro
Wiesiek
Tak cały ziemniak ze skórą, bardzo długo paruje i trzyma ciepło. Idealnie i często używany do symulowania gorących potraw i napoi, daje delikatną i szybko ulatującą się pare wodną. Kadzidła i cygara mają piękna strukturę ale do takich celów nienadają się bo efekt nie jest naturalny. Maszyna do dymów jest brutalna i kopci chyba że wylot jest blokowany lub kierowany. Myśle że Twoje papryczki nią były robione:). Co jeszcze mogę napisać to że najbardziej w portrecie lubię suchy lód, daje taki sam efekt jak ciekły azot ale jest tańszy, bezpieczniejszy i więcej można nim szaleć. Są też różne typy maszyn do dymu, myślę że najlepsza to ta właśnie na zimny bo ta co ja mam daje efekt palarni gdzie można siekierę powiesić. Kiedyś planowałem kupić agregat iść do lasu i sobie mgłe pod krajobraz robić. W sumie to planuje to robić jak moje problemy się skończą:)
Kiedyś planowałem kupić agregat iść do lasu i sobie mgłe pod krajobraz robić. W sumie to planuje to robić jak moje problemy się skończą:)
W krajobrazie to użyłbym po prostu świec dymnych - przenośna maszyna chyba i tak nie dałaby dobrego efektu a już kupę kasy kosztuje. Mam takie słodkie zdjęcie ze Słowiankami gdzie się to sprawdziło.
Zepsuła mi się moja wytwornica dymu - patrzę, że to teraz grosze kosztuje i pewnie nie warto naprawiać - uważasz, że cięższy dym lepiej nadawałby się do tworzenia perspektywy powietrznej? Mam dylemat bo chciałem kupić coś normalnego.
Pozdro
Wiesiek
Świece testowałem i udało się zrobić fajne zdjęcie krajobrazowe. Nawet sam je zrobiłem. Ale też kopcą i szybko się kończą, chyba że mówimy o stadionowych to nie miałem okazji testować. Maszynka może robić spory strumień a płyn daje długotrwały efekt. Trzeba tylko nad wiatrem zapanować. Co do uzyskiwania perspektywy powietrznej, czyli ogólnego zadymienia to zwykła maszynka będzie w sam raz, jest tania i nie ma kombinowania jak z suchym lodem. Dym z niej unosi się bardzo długo więc możesz tak samo pracować jak z papryką, na dwie ekspozycje lub dmuchać tylko na tło. Gęstość można już sobie blendą regulować. Jak dobrze pamiętam te do pełzającego dymu są na zimo i poza płynem trzeba suchy lód. Więc koszta i wygoda pracy dużo mniejsza. Są też niby płyny do tych zwykłych maszynek co mają robić pełzający dym ale to ściema bo kupiłem i nie widzę różnicy.
"pisac o fotografii to tak jak tanczyc o architekturze .
Piekny taniec ma tyle wspolnego z architektura co opis z fotografia."
Najlepszym przykładem niech będzie matematyka i złoty podział. Jej zasady obowiązują w sztuce, fotografii i architekturze. .
pozdrawiam
NIE OBOWIAZUJA !!!!!!!!!!!!!
sama proporcja i liczba fi ok 1,62 jest znana od dawna , ciag fiboccianiego rowniez - od sredniowiecza.
Dopiero w oswieceniu probowano przeniesc znane prawa fizyki czy matematyki na grunt spoleczny , sadzac , ze wyjasnono tajemnice .
NIE! Nie jest uprawnionym osad jakoby proporcja 1,61 byly lepsza , ladniejsza , bardziej wartosciowa od dowolnej innej.
To tylko slowa " Zloty podzial , boska proporcka itp"
dobrze jest sie uwolnic od takiego myslenia. - proporcja jak kazdy inna.
- - - - kolejny post - - - - - -
Myślę, że rozmawianie o fotografii jest jedyną możliwą drogą do jej doskonalenia. Może to być też oczywiście dialog wewnętrzny ale uwagi z zewnątrz zawsze są cenne.
Pozdro
Wiesiek
mysle , ze nie jest jedyna droga.
gdybym musial tak radykalnie formulowac to powiedzialbym , ze jedyna droga do doskonalenia fotografii jest jej uprawianie. ( z zastrzezeniem aspektu technicznego )
rozmowa o fotografii to doskonalenie umiejetnosci retorycznych , literackich itp. Nie chce powiedziec ze nie ma sensu , ale to nie jest jedyna droga , a wkazdym razie nie najwazniejsza.
pytanie ktore postawilem na poczatku - czy podniesienie swojego ogolnego poziomu erudycji sprzyja rozbudzeniu wrazliwosci plastycznej.?
Decydujaca dla tego rodzaju fotgrafii o jakim piszemy w tym watku ( fotografii uzytkowo - estetyzujacej) jest jednak wrazliwosc plastyczna tworcy.
pytanie ktore postawilem na poczatku - czy podniesienie swojego ogolnego poziomu erudycji sprzyja rozbudzeniu wrazliwosci plastycznej.?
Decydujaca dla tego rodzaju fotgrafii o jakim piszemy w tym watku ( fotografii uzytkowo - estetyzujacej) jest jednak wrazliwosc plastyczna tworcy.
No właśnie dokładnie odwrotnie - chyba cały czas pokazuję w tym wątku, że na pierwszym miejscu jest znaczenie, umiejętne zestawienie przekazu słownego z obrazem. Względy estetyczne (to w mojej nomenklaturze byłoby tylko Twoje Instrumentarium) są istotne ale wtórne. O estetyce, nawet tej wywodzącej się z abstrakcji, zresztą też można rozprawiać - poczytaj Kandinsky'ego (a i Strzemińskiego). Moim zdaniem występuje na pewno nadrzędność języka, w myśl powiedzmy nierówności, język>> fotografia>>architektura. Nie traktuj tego dosłownie ale można to rozumieć tak językiem opowiesz sporo o fotografii a odwrotnie nie. Każda ale to absolutnie każda fotografia wymaga dopowiedzenia językowego (tych 6 podstawowych informacji typu kto, kiedy, gdzie, kto jest na zdjęciu itd). I przy takim rozumowaniu metafora, którą to parę razy powtórzyłeś jest bez sensu. Nie ma symetrii.
O prymacie estetyki nad innymi cechami obrazu może moglibyśmy mówić w przypadku forumowej fotografii krajobrazowej (i dlatego ten nurt kompletnie mnie interesuje). Ale i tam można byłoby łatwo podjąć wątek krytyczny (czyli miałkość i wtórność takiego podejścia) co być może zaskutkowałoby refleksją autorów i zmianą estetyki.
Jak widać nie o erudycję chodzi tylko refleksję. Zauważ, że nawet jeśli autor jest odcięty od zewnętrznej wymiany informacji (a czasem tak jest) to doskonalenie, nie odbywa się przez próby statystyczne tylko przez proces dialogu wewnętrznego. Jednak większość autorów ma feedback a otrzymuje go nie w postaci kontrfotografii tylko uwag, recenzji. O tym zresztą jak bardzo fundamentalna jest refleksja świadczy rozwój sztuki. Poczytaj manifesty (np futurystyczne), wspólne dyskusje dadaistów czy surrealistów, eventy impresjonistów. Taki kubizm, suprematyzm, pop art powstały poprzez świadome zanegowanie podstaw intelektualnych wcześniejszych epok. Rewolucje były więc przede wszystkim na gruncie językowym (świadome a nie podświadome).
Mam nadzieję, że tym razem przyłożysz się do odpowiedzi i znajdziesz argumenty a nie metafory.
Pozdro
Wiesiek
Przeczytałem raz jeszcze Twoje wpisy by zrozumieć czym cię tak zdenerwowałem. Bo jak widzę tekst pisany caps lockiem i mnogość wykrzykników to czuje że kończy się rozmówcy argumentacja i zaczynają krzyki. Wielkość liter nie sprawia że tekst staje się ważniejszy, dlatego proszę trzymajmy poziom bo to nie onet.
Odniosę się już tylko do pierwszego z nich i ostatniego.
"Spotkalem wielu fotografow domniemanych artystow , wsrod nich tylko dwie osoby, o ktorych moglbym z pelnym przekonaniem powiedziec, iz sa artystami."
Twoje twierdzenia jak ten tekst opierają się na subiektywnych odczuciach i przekonaniach, nie są obiektywne.
Zauważ że ocenę kto jest artystą a kto nie podejmujesz w oparciu o subiektywne odczucia. Równie dobrze możesz setki artystów prymitywizmu lub stylu gaga wyrzucić do kosza tylko dlatego że nie uważasz ich pracy za sztukę.
Natomiast co do złotego podziału to jest to narzędzie które ułatwiać ma tworzenie, czasami działa i się sprawdza czasami nie. Nie zmienia to faktu że stosuje się w każdej dziedzinie życia tak artystycznego tak technicznego.
Nikt nie twierdzi że jest to wymóg, albo że sprawdza się lepiej lub gorzej, bo o obrazie decyduje całość a nie jeden element. Są artyści którzy na początku tworzą szkielet strukturalny i go rozbudowują inni zaczynają tworzyć od krawędzi itd.
"rozmowa o fotografii to doskonalenie umiejetnosci retorycznych , literackich itp. Nie chce powiedziec ze nie ma sensu , ale to nie jest jedyna droga , a wkazdym razie nie najwazniejsza."
Nie zgodzę się też z tym punktem, pomijając fakt że skupiasz się na wycinkach a nie całości to ten temat jest dobrym przykładem że fotografia jak wiersz może być wieloznaczna i ma sens jeżeli skłania nas do refleksji i otwiera nam nowe drogi.
Tak jak już pisałem moim zdaniem w Twojej tezie problemem nie jest nadawca tylko odbiorca. Więc można pisać i mówić o fotografii i rozwijać wrażliwość plastyczną jeżeli nadawca pisze o tym a odbiorca potrafi przełożyć ten tekst na swoje potrzeby.
Można też rzucać grochem o ścianę prawdami fundamentalnymi bez żadnego efektu.
No właśnie dokładnie odwrotnie - chyba cały czas pokazuję w tym wątku, że na pierwszym miejscu jest znaczenie, umiejętne zestawienie przekazu słownego z obrazem. Pozdro
Wiesiek
Obraz wcale nie musi byc zestawiony z przekazem slownym .
Z czego taka koniecznosc mialaby wynikac ?
Mozna mowic o przekazie , czy tez metaforze POJECIOWEJ ( co nie oznacza z automatu slownej ) .
Przekazujemy pewne pojecia/wrazenia/mysli /doznania/idee za posrednictwem pewnej formy - w sztukach plastycznych formy plastycznej / obrazowej.
Owszem obraz moze zawierac pewne Idee pojeciowe , ale wcale nie sa one slowne - to jest sens obrazu - obraz nie slowo.
To jest wlasnie wrzaliwosc plastyczna - umiejetnosc przekazania pojec/wartosci / idei na sposob obrazu.
Nie da sie napisac jak ma wygladac obraz , bo kto mialby o tym zadecydowac ? - tak samo jak sie nie da sfotografowac jak ma wygladac opis literacki.
Carlos_lo
13-02-2018, 20:22
pewnie Wiesiu nam tu zaraz temat ostry zarzuci;)
Sent from my iPhone using Tapatalk
Kojocisko
13-02-2018, 22:45
Zloty podział to oczywiście proporcja jak inne. Tylko.....jakoś dziwnie dobrze pasuje naszemu gatunkowi. Akropol to częsty przykład, ale przedwojenne, nieco pudełkowe wille w Podkowie Leśnej mają własnie takie proporcje. I mimo upływu czasu dalej cieszą oko. Więc tej proporcji bym nie lekceważył.
Taka fota
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2018/02/Gotowe-1.jpg
źródło (http://polandtravel.info/jurewicz/wp-content/uploads/2018/02/Gotowe.jpg)
A jeśli chcecie jeszcze coś poczytać o realizacji to zapraszam (http://polandtravel.info/jurewicz/wzor-na-podeszwie/)
Pozdro
Wiesiek
Zloty podział to oczywiście proporcja jak inne. Tylko.....jakoś dziwnie dobrze pasuje naszemu gatunkowi. Akropol to częsty przykład, ale przedwojenne, nieco pudełkowe wille w Podkowie Leśnej mają własnie takie proporcje. I mimo upływu czasu dalej cieszą oko. Więc tej proporcji bym nie lekceważył.
w najlepszym wypadku efekt Placebo.
kiedys wciskano ciemnote i jesli juz nie mamy nic rozsadnego do powiedzenia o obrazie , to sie pieprzy o zlotym podziale.
jak wspomnialem w okresie oswiecenia probowano w sposob trywialny przeniesc pewne zaleznosci matematyczne na grunt spoleczny czy tez sztuki , uzsadaniajac w ten sposob istnienie jakoby obiektywnego kryteriium na istnienie piekna - zglebienie jego tajemnicy.
tutaj masz " najpiekniejsze wille":
http://www.bryla.pl/bryla/56,85298,22083683,najpiekniejsze-wille-na-swiecie-w-2017-roku-finalisci-world.html
ani jedna nie jest utrzymana w proporcjach " zlotego podzialu "
znajdziesz tyle samo pieknych obiektyw w dowolnej innej proporcji . Zawsze wyliczysz jakies odpowiadajace 1,62.
wiki podaje, ze przeanalizowane kilkaset proporcji obrazow , zdecydowana wiekszosc z nich nie odpowiada zlotemu podzialowi.
granica ciagu fibonacciego jest liczba 1,62 . Tak sie sklada ze proporcje zblizone do 1,62 wystepuja w naturze tak czesto jak kazda inna proporcja i mozna je wskazac.
skad sie bierze ta liczba ?
jesli utworzyc kolejna liczbe w ten sposob, ze jest ona suma dwoch poprzednich ( pierwsza i druga to 1 i 2 ) , to iloraz liczby nastepnej i poprzedniej zmierza do 1,62.
pobawmy sie dalej .
utworzmy ciag Taki, ze nastepna liczba jest suma trzech poprzednich - iloraz zmierza do ok 1,8
utworzmy ciag Taki , ze nastepna liczba jest suma czterech porzednich - iloraz zmierza do ok 1,9..
itd
itd
jesli utworzymy ciag Taki, ze nastepny wyraz jest suma kolejnych wielu liczb , to iloraz bedzie zmierzal ku 2.00
jesli utworzyc ciag skladajacy sie z granic ciagow tych ilorazow - wowczas granica tego ciagu jest liczba 2 .
to jest "super Zloty podzial ", " super boska liczba" , " nadboska liczba"
Zauwazmy jak czesto proporcja 2:1 wystepuje w naturze.
mamy 2 rece , 2 nogi , kopiety Maja 2 piersi , mezczyzni 2 zyciodajne jajka , itd.
I mozna tak naiwnie dalej argumentowac , ze jest to najwazniejsza proporcja w naturze i ja nalezy stosowac w sztuce.
Taki mniej wiecej byl tok rozumowania w odniesieniu do liczby 1,62.
Nie ma zadnych podstaw by uznac, ze zloty podzial jest bardziej sluszny od kazdego innego.
Jaka proporcja jest najlepsza ?
Kazda , na ktora zdecyduje sie Autor. To jest sens sztuki.
czupacabra
14-02-2018, 17:06
w najlepszym wypadku efekt Placebo.
kiedys wciskano ciemnote i jesli juz nie mamy nic rozsadnego do powiedzenia o obrazie , to sie pieprzy o zlotym podziale.
jak wspomnialem w okresie oswiecenia probowano w sposob trywialny przeniesc pewne zaleznosci matematyczne na grunt spoleczny czy tez sztuki , uzsadaniajac w ten sposob istnienie jakoby obiektywnego kryteriium na istnienie piekna - zglebienie jego tajemnicy.
tutaj masz " najpiekniejsze wille":
http://www.bryla.pl/bryla/56,85298,22083683,najpiekniejsze-wille-na-swiecie-w-2017-roku-finalisci-world.html
ani jedna nie jest utrzymana w proporcjach " zlotego podzialu "
znajdziesz tyle samo pieknych obiektyw w dowolnej innej proporcji . Zawsze wyliczysz jakies odpowiadajace 1,62.
wiki podaje, ze przeanalizowane kilkaset proporcji obrazow , zdecydowana wiekszosc z nich nie odpowiada zlotemu podzialowi.
granica ciagu fibonacciego jest liczba 1,62 . Tak sie sklada ze proporcje zblizone do 1,62 wystepuja w naturze tak czesto jak kazda inna proporcja i mozna je wskazac.
skad sie bierze ta liczba ?
jesli utworzyc kolejna liczbe w ten sposob, ze jest ona suma dwoch poprzednich ( pierwsza i druga to 1 i 2 ) , to iloraz liczby nastepnej i poprzedniej zmierza do 1,62.
pobawmy sie dalej .
utworzmy ciag Taki, ze nastepna liczba jest suma trzech poprzednich - iloraz zmierza do ok 1,8
utworzmy ciag Taki , ze nastepna liczba jest suma czterech porzednich - iloraz zmierza do ok 1,9..
itd
itd
jesli utworzymy ciag Taki, ze nastepny wyraz jest suma kolejnych wielu liczb , to iloraz bedzie zmierzal ku 2.00
jesli utworzyc ciag skladajacy sie z granic ciagow tych ilorazow - wowczas granica tego ciagu jest liczba 2 .
to jest "super Zloty podzial ", " super boska liczba" , " nadboska liczba"
Zauwazmy jak czesto proporcja 2:1 wystepuje w naturze.
mamy 2 rece , 2 nogi , kopiety Maja 2 piersi , mezczyzni 2 zyciodajne jajka , itd.
I mozna tak naiwnie dalej argumentowac , ze jest to najwazniejsza proporcja w naturze i ja nalezy stosowac w sztuce.
Taki mniej wiecej byl tok rozumowania w odniesieniu do liczby 1,62.
Nie ma zadnych podstaw by uznac, ze zloty podzial jest bardziej sluszny od kazdego innego.
Jaka proporcja jest najlepsza ?
Kazda , na ktora zdecyduje sie Autor. To jest sens sztuki.
Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
czupacabra
14-02-2018, 17:07
Ale mężczyźni mają tylko jedną fujarę. I czego twój tekst dowodzi ?
Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
"Obserwując rzeczywistość wokół siebie mam wrażenie, ze kopiowanie stało się główną strategią. Odszukać wzorzec, skopiować (nawet niekoniecznie specjalnie dobrze). Kiedyś było (chyba) większe parcie na bycie oryginalnym…"
Trafne spostrzeżenie Kolego.
Odnośnie samego tekstu to znaczna zmiana narracji, sama kuchnia nic z głębszej analiz ani spostrzeżeń jakie cechowały wcześniejsze Twoje teksty, mam nadzieje że to nie zmiana na stałe:)?
Cieszę się że pokazujesz jak pracujesz i zdradzasz tajniki, zwłaszcza że jak pierwszy raz trafiłem na Twój temat to bardzo ważne dla mnie to było. Z czasem jednak zacząłem doceniać to co piszesz przez co kuchnia przestała być istotna bo to był tylko wynik decyzji podejmowanych dużo wcześniej.
Pozdrawiam
"Obserwując rzeczywistość wokół siebie mam wrażenie, ze kopiowanie stało się główną strategią. Odszukać wzorzec, skopiować (nawet niekoniecznie specjalnie dobrze). Kiedyś było (chyba) większe parcie na bycie oryginalnym…"
Trafne spostrzeżenie Kolego.
Odnośnie samego tekstu to znaczna zmiana narracji, sama kuchnia nic z głębszej analiz ani spostrzeżeń jakie cechowały wcześniejsze Twoje teksty, mam nadzieje że to nie zmiana na stałe:)?
Cieszę się że pokazujesz jak pracujesz i zdradzasz tajniki, zwłaszcza że jak pierwszy raz trafiłem na Twój temat to bardzo ważne dla mnie to było. Z czasem jednak zacząłem doceniać to co piszesz przez co kuchnia przestała być istotna bo to był tylko wynik decyzji podejmowanych dużo wcześniej.
Pozdrawiam
Spoko raczej nie zmienię już stylu. ;)
Tu nie było o czym pisać bo to robota odtwórcza. Umieściłem ją bo to część mojej rzeczywistości a nie zamierzam jej pucować (a'propos przeczytaj sobie "Moja namiętność" Rolkego) Chciałem troszkę mocniej pociągnąć ten epigoński czy może naśladowczy wątek tekstu ale... sobie odpuściłem bo nie jest to też specjalny dla mnie problem. Advertorial w pewnym sensie traktuję coraz bardziej warsztatowo - to co miał mnie nauczyć to nauczył. Filozofowania jest coraz mniej bo nikt już nie ma czasu.
Co do mojego pisania to pomijając, że do przeredagowania i wrzucenia na blog (a to na poły pisanie od nowa) jest ze 30 tekstów to nierozliczone są zapowiedziane teksty np
- dotyczący iteracyjnej, nieliniowej metodologii pracy
- szukania ładu w kompozycjach wieloelementowych (pewnie dwa)
- tekst o "wyrwać z przezroczystości" - zamówiony przez FelTom
- i jeszcze parę innych
Ale jestem otwarty na tematy do dyskusji (oczywiście na te co uznam za sensowne). Rzuć temat a gotowym podjąć rękawice.
Pozdro
Wiesiek
Zapowiadają się bardzo ciekawe tematy na wysokim poziomie, już się nie mogę doczekać:).
Ja obecnie brnę w banałach i rozwodzę się sam ze sobą nad "szczerością w fotografii a tworzonymi obrazami"
Wiem że brzmi to jak frazes ale ostatnio wytypowałem swoje 3 najlepsze zdjęcia moim zdaniem i jedynie taki element wspólny potrafiłem wytypować.
Ciekawe jestem jak ty to widzisz, zwłaszcza że ostatni Twój akapit tekstu jakby nawiązywał do tego problemu.
Pozdrawiam
Zapowiadają się bardzo ciekawe tematy na wysokim poziomie, już się nie mogę doczekać:).
Ja obecnie brnę w banałach i rozwodzę się sam ze sobą nad "szczerością w fotografii a tworzonymi obrazami"
Wiem że brzmi to jak frazes ale ostatnio wytypowałem swoje 3 najlepsze zdjęcia moim zdaniem i jedynie taki element wspólny potrafiłem wytypować.
Ciekawe jestem jak ty to widzisz, zwłaszcza że ostatni Twój akapit tekstu jakby nawiązywał do tego problemu
Pozdrawiam
W sumie to nie bardzo rozumiem tą "szczerość". To jakbyś od pisarza oczekiwał, że będzie szczery. Tak naprawdę chodzi tylko o to czy jego historie są interesujące (nawet nie prawdziwe choć często jak prawdziwe). Oczywiście autentyzm może w tym pomagać tak jak naturszczikom w aktorstwie. Ale istotne jest to czy ma się coś do powiedzenia czy tam pokazania.
Z tego punktu widzenia już dawno powinieneś sobie zadać konkretny temat. Założyć jego ramy (np wystawa 30 zdjęciowa) i zrealizować całość. Dla mnie nie ma sensu koncentrować się na pojedynczym zdjęciu bo prawie niemożliwe jest opowiedzieć nim coś więcej. Jak ktoś mnie pyta co zrobiłem interesującego - to odpowiadam temat ten i ten a także ten i ten.
Pozdro
Wiesiek
Ja tylko slowo wtrace: zloty podzial (i jego pochodna- zlota spirala) sa odzwierciedleniem matematycznych regul wystepujacych w przyrodzie. To dlatego budynki, zdjecia lub obrazy oparte na tej regule sa mile dla oka. Proportio divina nie zostala przez Grekow wymyslona a jedynie zaobserwowana. Efekt placebo tez cos innego. Pzdr.
jurkarol
15-02-2018, 17:38
Ja tylko slowo wtrace: zloty podzial (i jego pochodna- zlota spirala) sa odzwierciedleniem matematycznych regul wystepujacych w przyrodzie. To dlatego budynki, zdjecia lub obrazy oparte na tej regule sa mile dla oka. Proportio divina nie zostala przez Grekow wymyslona a jedynie zaobserwowana. Efekt placebo tez cos innego. Pzdr.
doskonale to ująłes.
dodam tylko, że tak samo złoty ciąg Fibonacciego, fraktale, opisują spirale, piękno liścia czy kwiatu, drzewa, umaszczenie ogona szopa :)
Akurat na blogu doszedłem do, dla mnie, najciekawszych tematów. Kolejny nowy-stary temat (http://polandtravel.info/jurewicz/fotograficzne-kody-wizualne-cz-1/). Jest to o kodach wizualnych czyli tworzeniu specyficznego "podjęzyka" fotograficznego na potrzeby danej publikacji (wystawy, czegokolwiek). Jeśli nie jest Wam obce pojęcie SIW (systemu Identyfikacji Wizualnej) to jest to dokładnie takie same myślenie ale na polu fotografii (a nie grafiki). Po tym pierwszym będą jeszcze trzy kolejne odcinki. Abyście chcieli powtórnie przeczytać coś co już znacie dodałem zdjęcia a w szczególności portety (w tym i poniższy) co zrobiłem już po właściwej sesji.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2018/02/WJI_7879M1024x1024-1.jpg
źródło (http://polandtravel.info/jurewicz/wp-content/uploads/2018/02/WJI_7879M-1024x1024.jpg)
Jak sobie patrzę na tą realizacje to myślę, że oryginalności nie sposób jej odmówić. Choć nie wykluczam, że ktoś tam gdzieś kiedyś mógł zrealizować całkiem identyczny projekt.
Pozdro
Wiesiek
Wujot z tą szczerością to miałem na myśli że jeżeli mamy pomysł własny który czujemy to każde następstwo jak technika, oświetlenie itd. wynika mniej lub bardziej podświadomie z realizacji. Dlatego wady stają się zaletami a wybór np techniki lub modela dopełnieniem całości.
Odwrotny efekt uzyskuje się naśladownictwem. Tutaj kopiujemy dane elementy kompletnie nie rozumiejąc dlaczego ktoś ich użył w danym przypadku. Tak samo z modelem. Efektem jest nieprzekonywujący obraz w którym coś nie gra. Dlatego kopią zawsze brakuje czegoś. A że oceniamy obrazy całościowo to często ciężko wskazać co dokładnie jest przyczyną niezgodności.
Dobrym przykładem myślę że są portrety, po nich najbardziej to zauważyłem w moim przypadku. Tak samo produktowa gdzie technika przyćmiewała pomysł przez co technicznie dobrze całościowo słabo.
Ja tylko slowo wtrace: zloty podzial (i jego pochodna- zlota spirala) sa odzwierciedleniem matematycznych regul wystepujacych w przyrodzie.
proporcja zwana rowniez " zlota" ( dzisiaj powiedzielibysmy dla lepszego PR) wystepuje w przyrodzie .
To dlatego budynki, zdjecia lub obrazy oparte na tej regule sa mile dla oka. Proportio divina nie zostala przez Grekow wymyslona a jedynie zaobserwowana. Efekt placebo tez cos innego. Pzdr
to jest przesad.
z faktu , ze wystepuje taka proporcja w naturze ( zreszta znacznie rzadziej niz inne , ot dopatrzono sie rowniez takiej wsrod wielu innych ) , wcale nie wynika , iz nalezy ja stosowac w sztuce , ktora nie jest przeciez dzielem natury.
Dlatego, ze mamy zlota spirale ( kto ja w zyciu w ogole widzial w naturze ? ) , czy tez krolika rozmnazajacego sie w postepie fibonacciego , wcale nie wynika ze takie proporcje na obrazie sa ladniejsze, lepsze , bardziej wartosciowe od innych.
Tego dzisiaj nikt nie naucza - to przesad .
jak mawial Einstein przesad to zbior wiadomosci nabytych przed 18 - tym rokiem zycia.
Taki poglad powtarza sie chyba bodaj na forach fotograficznych.
w rzeczywistosci jest to taka ciekawostka - ot kiedys tak uwazano , tak jak kiedys uwazano iz dzieci biora sie z pioruna , albo ziemia jest plaska.
Wiekszosc , zdecydowana wiekszosc tworow ludzkich , ktore odbieramy jako wyjatkowo ladne nie Maja nic wspolnego ze zlota proporcja . pare przykladow , pierwszych z brzegu jakie mi sie nasuwaja .
Wspolczesner samochody - ferrari , porsche , sliczne konstrukcje lotnicze - mig 29 , szybowce , wysokie wiezowce itd itp. - Nie nosza ani sladu zlotej proporcji.
zlota proporcja to przesad , nawet nie sredniowieczny , tylko gorzej - z czasow oswiecenia - w porownaniu do srednioweiecza okresem mniej postepowym ( tak , tak ) .
Nican, ja nie mam pojecia o czym ty piszesz. Ty chyba tez. Zloty podzial jest przesadem nie z czasow oswiecenia. P.S zlota spirale w naturze widzial kazdy, kto lodzika (nautilusa) widzial.
Wujot z tą szczerością to miałem na myśli że jeżeli mamy pomysł własny który czujemy to każde następstwo jak technika, oświetlenie itd. wynika mniej lub bardziej podświadomie z realizacji. Dlatego wady stają się zaletami a wybór np techniki lub modela dopełnieniem całości.
Odwrotny efekt uzyskuje się naśladownictwem. Tutaj kopiujemy dane elementy kompletnie nie rozumiejąc dlaczego ktoś ich użył w danym przypadku. Tak samo z modelem. Efektem jest nieprzekonywujący obraz w którym coś nie gra. Dlatego kopią zawsze brakuje czegoś. A że oceniamy obrazy całościowo to często ciężko wskazać co dokładnie jest przyczyną niezgodności.
Dobrym przykładem myślę że są portrety, po nich najbardziej to zauważyłem w moim przypadku. Tak samo produktowa gdzie technika przyćmiewała pomysł przez co technicznie dobrze całościowo słabo.
A to Cię nie zrozumiałem - oryginalność (w tym sensie, że wypływające jest to z nas) to dla mnie podstawowa sprawa. Kopiowanie oczywiście może być uczące warsztatu ale wolałbym mówić choć o praktyce inspiracji. Lepsze jest 1% własnego spostrzeżenia niż 100% pięknej powtórki. Oddzielną sprawą jest to co kto rozumie pod pojęciem kopiowanie. Bo dla mnie np zdecydowana większość tzw krajobrazów jest kopiami samych siebie. Ta sam łzawość, nierealistyczne kolorki, skupienie na prostym wizualizmie. Wiele jest branż gdzie ciągle oglądasz kopie kopii. Setki jednakowych pięknych wyretuszowanych jednakowo buziek. Nie jest łatwo znaleźć kawałek siebie w świecie z taką nadprodukcją. Ale właśnie dlatego twierdzę, że fotografia zaczyna się w momencie gdy tworzysz większe całości. To zmusza do prawdziwego przyjrzenia się tematowi a także do autorefleksji - co ja mam do powiedzenia innym. Czasem ta autorefleksja może być smutna - nie mam niczego istotnego do powiedzenia...
Ta konkluzja jest zresztą w jaskrawej opozycji do praktyki gdzie każdy jest teraz nadawcą nieistotnych bzdetów.
Ale zamiast pesymizmu warto zakasać rękawy i po prostu zrobić jakiś temat do końca. Choćby to miał być codzienny portret przy goleniu. Może z tego wyjdzie jakaś prawda o świecie.
Pozdro
Wiesiek
pees o Twoich portretach chciałem Ci nawet napisać bo są bardzo nierówne (nie mówię o warsztacie bo jest więcej jak dobry)
Nican, ja nie mam pojecia o czym ty piszesz. Ty chyba tez. Zloty podzial jest przesadem nie z czasow oswiecenia. P.S zlota spirale w naturze widzial kazdy, kto lodzika (nautilusa) widzial.
krotki cytat z polskiej wiki , glebiej szukac nie musialem:
"Nowożytna historia złotego podziału zaczyna się od De divina proportione Luca Pacioliego z 1509 roku, które pobudziło wyobraźnię artystów, architektów, naukowców i mistyków matematycznymi i innymi własnościami złotego podziału."
w tym to okresie zaczyna sie swiadome stosowanie i zalecanie zlotego podzialu w sztuce .
dzisiaj powiedzielibysmy - dogmat . Nie ma najmniejszych podstaw by przyjac , ze sluszny.
sama proporcja byla znana znacznie wczesniej ( dobre prawie 2000 lat), ciag fibonacciego o ile pamietam to XIII wiek , choc pod inna nazwa. .
Dla rozluźnienia atmosfery taka moja fota
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2018/02/PKDolinaJezierzycyDolnyStawWJR_9583kadrM-1.jpg
źródło (http://polandtravel.info/wp-content/uploads/2017/07/PKDolinaJezierzycyDolnyStawWJR_9583kadrM-1280x640.jpg)
Czyli czasem przyroda ułoży się w ciąg fibonacciego. Ale jeślibyśmy chcieli tym opisać cały ruch ptaków to raczej grozi nam sromotna porażka. I dokładnie identyczna jest przydatność złotych podziałów, punktów mocnych przy analizie dzieł sztuki a szczególnie fotografii. Czyli żadna. W sumie to trochę o tym już pisałem w tekście dedykowanym Carlosowi.
Pozdro
Wiesiek
Nican, Polska lezy na peryferiach swiata, ale to nie znaczy, ze Polacy musza byc peryferyjni- cytat z anglojezycznej wikipedi: "(...) Euclid explains a construction for cutting (sectioning) a line "in extreme and mean ratio" (i.e., the golden ratio).[16] Throughout the Elements, several propositions (theorems in modern terminology) and their proofs employ the golden ratio (...)" Nie jest tez prawda, ze nie wyklada sie tego- wyklada i to pierwszym semestrze historii sztuki na kazdym uniwersytecie- np. Friedrich-Alexander-Universität Nürnberg-Erlangen.
I dokładnie identyczna jest przydatność złotych podziałów, punktów mocnych przy analizie dzieł sztuki a szczególnie fotografii. Czyli żadna. W sumie to trochę o tym już pisałem w tekście dedykowanym Carlosowi.
oczywiscie , kazdy moze sie sam przekonac przegladajac dziesiatki obrazow np picassa , klimta i innych wielkich. Nie zostaje nic z tych przesadow.
oczywiscie mozna znalezc takze dziela , gdzie Autor dotrzymuje zasady zlotego podzialu
Jesli mialbym jakos to okreslic , to dopatrzylbym sie " zasady spontanicznego lamania symetrii." Tzn zaden kierunek , punkt , miejsce nie sa a prori uprzywilejowne. Dopiero Autor komponujac obraz , czyli porzadkujac wyroznia pewne miejsca , kierunki , tworzy jakby przywileje
to cos jak olowek postawiony na szpicu . Nie musi upasc w zadnym okreslonym kierunku , ale jesli upadnie, to ten kierunek staje sie wyroznionym - kazdy moze zostac tym wyroznionym post Factum. Autor dokonuje takich wyroznien komponujac obraz , za kazdym razem byc moze roznych. Nie obowiazuje dogmat, iz ktorys z nich jest a priori jakoby lepszy od innych.
panowie, przestancie blaznowac i piszcie o czym macie pojecie http://www.barnstonestudios.com/blog/pablo-picasso-using-the-golden-section/ https://www.widewalls.ch/golden-ratio-examples-art-architecture-music/kazimir-malevich-golden-ratio/
Nican, Polska lezy na peryferiach swiata, ale to nie znaczy, ze Polacy musza byc peryferyjni- cytat z anglojezycznej wikipedi: "(...) Euclid explains a construction for cutting (sectioning) a line "in extreme and mean ratio" (i.e., the golden ratio).[16] Throughout the Elements, several propositions (theorems in modern terminology) and their proofs employ the golden ratio (...)" Nie jest tez prawda, ze nie wyklada sie tego- wyklada i to pierwszym semestrze historii sztuki na kazdym uniwersytecie- np. Friedrich-Alexander-Universität Nürnberg-Erlangen.
he, he , he
np tutaj masz cytat z niemieckiej wiki:
" Seit dem 19. Jahrhundert wurde er zunächst in der ästhetischen Theorie (Adolf Zeising) und dann auch in künstlerischer, architektonischer und kunsthandwerklicher Praxis als ein ideales Prinzip ästhetischer Proportionierung bewertet. Die Nachweisbarkeit einer derart besonderen ästhetischen Wirkung ist in der Forschung allerdings umstritten, desgleichen die historische Frage, ob der Goldene Schnitt auch schon bei der Proportionierung von Kunst- und Bauwerken älterer Epochen eine Rolle gespielt hat. "
w tlumaczeniu koncowka ,
Dowod szczegolnego estetycznego wplywu ( mowa o zlotym podziale) jest w badanich sporny, Rowniez historyczne pytanie czy zloty podzial odgrywal juz role w budownictwie z okresu starszych epok "
Nican, robisz sie smieszny
Die erste erhalten gebliebene genaue Beschreibung des Goldenen Schnittes findet sich im zweiten Buch der Elemente des Euklid (um 300 v. Chr.), der darauf über seine Untersuchungen an den platonischen Körpern und dem Fünfeck beziehungsweise dem Pentagramm stieß. Seine Bezeichnung für dieses Teilungsverhältnis wurde später ins Lateinische als „proportio habens medium et duo extrema“ übersetzt, was heute als „Teilung im inneren und äußeren Verhältnis“ bezeichnet wird.[15][* 5][16]
Als historisch gesichert kann heute gelten, dass der Goldene Schnitt bereits vor Euklid bekannt war. Umstritten ist, ob die Entdeckung auf Hippasos von Metapont (spätes 6. Jahrhundert v. Chr.) oder auf Eudoxos von Knidos (um 370 v. Chr.) zurückgeht.[17]
Poniewaz poza niemieckim i angielskim posluguje sie na co dzien (zona jest wloszka) jezykiem wloskim, moge cos po wlosku, ale mi cie zal...
Nican, robisz sie smieszny
Die erste erhalten gebliebene genaue Beschreibung des Goldenen Schnittes findet sich im zweiten Buch der Elemente des Euklid (um 300 v. Chr.), der darauf über seine Untersuchungen an den platonischen Körpern und dem Fünfeck beziehungsweise dem Pentagramm stieß. Seine Bezeichnung für dieses Teilungsverhältnis wurde später ins Lateinische als „proportio habens medium et duo extrema“ übersetzt, was heute als „Teilung im inneren und äußeren Verhältnis“ bezeichnet wird.[15][* 5][16]
Als historisch gesichert kann heute gelten, dass der Goldene Schnitt bereits vor Euklid bekannt war. Umstritten ist, ob die Entdeckung auf Hippasos von Metapont (spätes 6. Jahrhundert v. Chr.) oder auf Eudoxos von Knidos (um 370 v. Chr.) zurückgeht.[17]
Poniewaz poza niemieckim i angielskim posluguje sie na co dzien (zona jest wloszka) jezykiem wloskim, moge cos po wlosku, ale mi cie zal...
byc moze , ze jestes erudyta , natomiast nie grzeszysz kultura osobista.
wyraznie napisalem , ze sama proporcja zwana zlota jest znana od ponad 2000 lat.
jej " pochod " do sztuki rozpoczal sie znacznie pozniej - to wlasnie okres oswiecenia , gdzie probowano roznego rodzaju prawidlowosci matematyczne trywialnie przeniesc na warstwe spoleczna , czy sztuki.
Problem nie polega na tym czy Zloty podzial istnieje - nikt nie ma watpliwosci ze istnieje proporcja 1,62 :1 , natomiast nie ma najmniejszych podstaw , by twierdzic ze jest ona szczegolnie w sztuce jakas uprzywilejowana proporcja.
To przesad. jesli chcesz mozesz go uznawac - mnie nic do tego.
Nie wiem dlaczego Nican tak bardzo walczysz z czymś co dla wielu jest bardzo przydatnym narzędziem. Złoty podział w fotografii to wręcz baza od której warto zacząć pracę nad kadrem. Nie gwarantuje sukcesu ale ułatwia pracę.
Tak samo porównywanie sztuki i zaprzeczanie jej na przykładach samochód sportowych gdzie na pierwszym miejscu jest aerodynamika a nie spirala. Zleć wykonanie auta gdzie spirala będzie główną wytyczną. Ciekaw jestem efektów. To samo się tyczy tych klocków które nazwałeś najpiękniejszymi willami.
Współczesna architektura użytkowa. Modny minimalizm i modernizm. Warto zobaczyć architekturę Gaudiego dla przeciwwagi. Kto dziś miałby odwagę takie rzeczy robić?
Nikt też nie twierdzi że spirala to podstawa lub że są jakieś zasady w sztuce. W sztuce podstawą jest samorealizacja i przekaz. Podważasz za to udowodnione i wielokrotnie z pozytywnym skutkiem sprawdzone narzędzia. Takim samym narzędziem są kolory przeciwstawne.
sufenta szkoda że film z linku nie działa bo chętnie bym zobaczył.
Złoty podział w fotografii to wręcz baza od której warto zacząć pracę nad kadrem. Nie gwarantuje sukcesu ale ułatwia pracę..
a skad wiemy , ze od tego warto ?
kto o tym przesadza co warto , a co nie ?
gdyby ktos mnie zapytal powiedzialbym inaczej - zacznij od obcowania z dobrym obrazem.
rozwijaj swoja wrazliwosc plastyczna - to jest baza .
dogmaty schowaj do d...
90s kolega trafnie to ujal. ja od siebie raz jeszcze: zeby zasady lamac lub uznawac je za niedobre trzeba je znac najpierw. pozwole sobie 2 obrazy pana Picasso, ktory pozniej inaczej malowal 5003 5004 nie bede sie pastwil i pokazywal na zalaczonych przykladach jak obrazki skomponowane zostaly. Mozna tak w nieskonczonosc. A jak beda koledzy dalej glupio pyskowali, to zdjecia panow znanych fotografow pokaze i bedzie git. P.S. a tu Jackson Pollock 5006 a potem to juz tylko tak:5007
Wyrzuć młotek skrob w marmurze paznokciem, zwiększysz wrażliwość na materiał.
Przepraszam za przykład ale skoro dla Ciebie narzędzia ułatwiające pracę to dogmaty to tak to widzę.
Człowiek inteligenty wie kiedy zasada działa na jego korzyść a kiedy warto ją złamać. Nikt poza Tobą nie traktuje spirali itd jako boskiej wytycznej. Nikt tutaj poza Tobą nie ma z nią problemu by wiedzieć kiedy ją warto stosować kiedy nie. Można nawet odczuć że popadłeś w jakąś skrajność z jej podważaniem.
Twój świat twoje zasady, nie trzymają się kupy dla mnie ale skoro tak mocno w niej wierzysz to nie mam z tym żadnego problemu. Już dawno odpuściłem te rozmowę i niepotrzebnie znowu dałem się w nią wciągnąć.
Widać też że za wszelką cenę chcesz mieć ostatnie słowo jakiekolwiek by ono nie było.
Nie wiem dlaczego Nican tak bardzo walczysz z czymś co dla wielu jest bardzo przydatnym narzędziem. Złoty podział w fotografii to wręcz baza od której warto zacząć pracę nad kadrem.
Nie warto. To nic nie znaczące wtórne spostrzeżenie. Być może jest zgodne z naturalnym postrzeganiem harmonii ( harmonia jak i cały wizualizm jest wtórny w fotografii). Najważniejsze jest jednak, że to powinno działać w drugą stronę. Czyli tworzymy harmonijne obrazy i one czasem "trafią" w tę proporcję a nie umieszczamy coś gdzieś w 1/3 (no bo jest jeszcze równie dziwna zasada podziału na 3) i ma być dobrze. To jest właśnie to mechaniczne stosowanie reguł o którym mówiliśmy. W przypadku linearnego prostego obrazu jeszcze można bawić się w takie myślenie. Czyli na rysunku architektonicznym akropolu może jeszcze analiza ta ma jakiś sens. Ale teraz nałóż na to światłocień i już leży to w gruzach.
Przejrzałem pod kątem tej dyskusji Sztukę i percepcję wzrokową Arnheima - jest świetny kawałek o podziałach tyle tylko, że nie odcinka. 500 stron i autor nie wspomniał o tym fundamentalnym prawie? To żart bo nie jest ono fundamentalne, co najwyżej nieistotna ciekawostka.Te prace PP są najlepszym dowodem na nieistnienie złotego podziału, pierwszy obrazek można dowolnie podkadrować i dalej zachowa swoją siłę, w drugim wszystko co istotne jest na skraju rysunku. Autor tu wprost drwi z konwenansów i klasycznej równowagi.
O złotych podziałach piszą ci co nie mają nic istotnego do powiedzenia a mechanicznie stosują ci którzy nie mają wrażliwości. Aby ktoś się nie obraził to dodam do tego :) :) :)
Pozdro
Wiesiek
Nieżle kolego Wujot. Cieszę się, że ktoś z tak dużym autorytetem napisał to co ja zawsze w jakiś sposób podejrzewałem. Złoty podział nie zrobi z kiepskiego zdjęcia absolutnie nic lepszego, natomiast dobre zdjęcie obroni się i bez tego podziału.
mnie zdumiewa , wprowadza wrecz w oslupienie fakt , iz w 21 wieku , w ktorym od bodaj 100 lat obowiazkowo prawadzi sie edukacje szkolna , w tym matematyki , ciagle niektorzy uwazaja , iz istnieja jakies liczby oraz odpowiadajace im proporcje ladniejsze od innych. ( 1,6 ladniejsze od 2 , hi , hi , hi )
Rozumiem 2000 lat temu , jeszcze w wieku 18 tym ale dzisiaj ?
Zdumiewa mnie , ze z faktu iz jakies zwierze zyje w muszli o ksztalcie spirali logarytmicznej ( nawet nie dokladnie fibonacciego) , nalezy na obrazie stosowac proporcje zwana zlota.
Przeciez to przesad i zabobon w najczystszej formie. Jak dzisiaj w ogole mozna uzywac takiej argumentacji ?
Nie ma ani racjonalnego ani irracjonalnego uzasadnienia, iz Zloty podzial jest sluszny.
Nie mozna tego wykazac ani teretycznie , ani praktycznie.
Malarstwo do wieku XVII - najmniejszego sladu. Dominuje kompozycja centralna , jesli mocne punkty , czy Zloty podzial to jest to wynikiem przypadku , czy tez motywu.
Dopiero gdzies od wieku XVIII mozna dopatrzec sie czasami swiadomej kompozycji wedlug tej maniery - ale to ciagle rzadkosc.
Malarstwo wspolczesne - nie inaczej .
nauczanie tego jest szkodliwe:
szkodliwa jest wypowiedz , ze najpierw nalezy poznac zasady , aby je lamac. Lamanie zasad nie jest celem !
nauczanie tego prowadzi do skrepowania wyobrazni .
Nie jestem ani wrogiem ani milosnikiem tej zasady - ona dla mnie zwyczajnie jest bez znaczenia jako, ze nie znajduje najmniejszego uzasadnienia dla jej slusznosci , a znam troche jej geneze.
Tak sobie kiedys ( niemal 500 lat temu ) fascynacje pewnymi liczbami probowano przeniesc do sztuki.
Jesli liczba jest ciekawa , to zapewne jesli ja zastosujemy w sztuce , to sztuka tez bedzie ciekawa.
Naiwnosc ludzka nie zna granic, ale zdumiewa mnie , ze jeszcze dzisiaj - 500 lat pozniej.
mnie zdumiewa , wprowadza wrecz w oslupienie fakt , iz w 21 wieku , w ktorym od bodaj 100 lat obowiazkowo prawadzi sie edukacje szkolna , w tym matematyki , ciagle niektorzy uwazaja , iz istnieja jakies liczby oraz odpowiadajace im proporcje ladniejsze od innych. ( 1,6 ladniejsze od 2 , hi , hi , hi )
Rozumiem 2000 lat temu , jeszcze w wieku 18 tym ale dzisiaj ?
Zdumiewa mnie , ze z faktu iz jakies zwierze zyje w muszli o ksztalcie spirali logarytmicznej ( nawet nie dokladnie fibonacciego) ,.
Mnie nie zdumiewa - np wygląd muszli wynika z tempa procesu (stałego przyrostu masy ślimaka) i jeśli jest taka jaka powinna być to wiemy, że jej gospodarz jest zdrowy. Podobnie byłoby też w upodobaniu do struktur fraktalnych czy też oceny symetrii. Czyli pewne "upodobania" wynikają z właściwości (opisywalnych też matematycznie) świata. Nie mniej im więcej czytam o funkcjonowaniu mózgu tym bardziej jestem zdumiony stopniem jego skomplikowania. Dotyczy to też procesów percepcji.
Próba udowodnienia, że coś z bogatego i wielopoziomowego obrazu spełnia prostą proporcję przypomina zabiegi numerologiczne. I w tym sensie też podzielałbym zdumienie przedmówcy, że chciałoby się wyjaśnić świat jakąś magiczną liczbą. Ale tak jak numerologom nie uda się zbadać losu wszechświata z paru arbitralnie wybranych liczb tak samo nie wyjdzie nic z opisu prac artystycznych według analogicznego "numerologicznego" klucza.
Pozdro
Wiesiek
Mnie nie zdumiewa - np wygląd muszli wynika z tempa procesu (stałego przyrostu masy ślimaka) i jeśli jest taka jaka powinna być to wiemy, że jej gospodarz jest zdrowy. Podobnie byłoby też w upodobaniu do struktur fraktalnych czy też oceny symetrii. Czyli pewne "upodobania" wynikają z właściwości (opisywalnych też matematycznie) świata.
Wiesiek
to , ze muszla jest jaka jest nie podlega dyskusji i nie o przyczyne chodzii. Nie o wyjasnienie , dlaczego takiego jest ksztaltu - niech bedzie dowolnego .
Natomiast Wyciaganie wniosku z faktu, iz muszla jest spiralna nalezy stosowac w sztukach plastycznych Zloty podzial jest niczym nie usprawiedliwione.
To jest zabobon . To jest astrologia - jesli dwie planety znajda sie w jakiejs tam konfiguracji to wybuchnie epidemia cholery , albo wojna.
To sa poglady z XVI wieku , gdzie starano sie pewne zjawiska natury spolecznej trywialnie jak umiano wowczas opisac zaleznosciami liczbowymi .
Wlasciwie naiwnie przyporzadkowac pewne prawa fizyczne czy matematyczne zjawiskom spolecznym.
Poglad jakoby czlowiekowi zlota pororcja wydawala sie piekniejsza od innych jest nieusprawiedliwiony. To takie wyssana z palca bajdurzenie - jakoby chodzac po dym padole ziemskim naogladamy sie wystepujacych w naturze zlotych proporcji przez co wszystko co jest w stosunku 1,6:1 wydaje sie czlowiekowi ladniejsze.
To jest takie opowiadnie bajeczek.
Elaganckie przedmioty codziennnego uzytku rzadko i chyba tylko przez przypadek odpowiadaja tym proporcja. Komorka - niezwykle estetyczny przedmiot , z ktorym niemal kazdy jest konfrontowy - zaden z designerow nie wpadl na absurdalna Idee, iz nalezy sie dostosowac do zlotego podzialu.
( akurat moja ma proporcje 2:1 - i juz moznaby probowac wmawiac ciemnote, iz to jest dowodem na wyzszosc " nadboskiej proporcji " - o czym wczesniej fantazjowalem)
Nie ma zadnych , najmniejszych racjonalnych przeslanek , aby uznac, iz zlota proporcja jest jakos szczegolna. Ot takie PR-owe okreslenie - jakbysmy dzisiaj powiedzieli.
Znane sa inne liczby o zdumiewajacych wlasnosciach , wrecz niezwyklych , chocby liczby pierwsze i do dzisiaj nie udowodniona hipoteza Riemanna .
Tutaj dopiero moznaby bajdurzyc .
jurkarol
16-02-2018, 12:10
ta muszla czy inne naturalne twory powstawały tak, by miały odpowiednie właściwości, np. wytrzymałość, optymalny kształt. wykryto matematyczne zależności pomiędzy ich parametrami, a które potem starano się wykorzystać w budownictwie - bo skoro natura potrafi budować trwałe a także piękne (ale to tylko skutek uboczny) rzeczy, więc zaczęto wg tych wzorów tworzyć architekturę.
i nie ma tu magii ani zabobonow, tylko zależności i najlepszy przepis na trwałość.
'złote' proporcje w budowie żywych organizmów są po prostu optymalne.
natura odzwierciedla doskonale zasadę form follows function - nie ma tu miejsca na nieprzydatne, próżne piękno
ta muszla czy inne naturalne twory powstawały tak, by miały odpowiednie właściwości, np. wytrzymałość, optymalny kształt. wykryto matematyczne zależności pomiędzy ich parametrami, a które potem starano się wykorzystać w budownictwie - bo skoro natura potrafi budować trwałe a także piękne (ale to tylko skutek uboczny) rzeczy, więc zaczęto wg tych wzorów tworzyć architekturę.
i nie ma tu magii ani zabobonow, tylko zależności i najlepszy przepis na trwałość.
'złote' proporcje w budowie żywych organizmów są po prostu optymalne.
natura odzwierciedla doskonale zasadę form follows function - nie ma tu miejsca na nieprzydatne, próżne piękno
to zupelnie nie o to chodzi.
nie ma potrzeby w ogole wyjasniac jaka jest natura i dlaczego wlasnie taka ? nawet nie proboj.
Tylko , ze nie ma podstaw aby jakakolwiek zaleznosc matematyczna , ktora opisuje takze jakies zjawiska naturalne stosowac rowniez
w sztuce.
NIE MA TAKIEJ KORELACJI !!! to wymysl z XVI wieku - zwykly dogmat.
nie ma zadnych podstaw do przyjecia takiego zalozenia.
przyklad per analogia.
nie mamy chyba watpliwosci , ze kolorem najczesciej wystepujacym w naturze , z ktorym kazdy z nas jest niemal codziennie konfrontowny
jest kolor niebieski w roznych odmianach barwy nieba.
Nie ma zadnych podstaw aby uznac , iz skoro kolor ten wystepuje najpospoliciej w naturze , jest wiec najladniejszy, najlepszy i nalezy stosowac lub preferowac go w sztuce.
Nikt nie wpadl do tej pory na tak absurdalna ide dogmatu czy tez zabobonu , ze kolor niebieski jest tym najbardziej wlasciwym .
Skoro go niemal codziennie widzimy , wiec dla czlowieka jest on najladniejszy - oczywista bzdura . Taki bylby mniej wiecej tok rozumowania - skoro wystepuje w naturze 1,6 - to jest najbardziej odpowiednia proporcja w sztuce. Co za bzdura . ( zreszta ta proporcja wystepuje dosyc rzadko , najlatwiej jest ja zobaczyc w internecie w roznego rodzaju opisach )
I choc proporcja 1,6 ( wlasciwie to nigdy dokladnie taka , w naturze wystepuja przyblizenia ) wystepuje w naturze obok nieskonczonej liczby innych - dowolnych , nie ma zadnych podstaw aby przyjac , ze jest ona w sztuce Jakas lepsza , wlasciwa , wyrozniona.
Tego nie udowodniono ani teoretycznie , ani nie wskazuje na to praktyka.
Dla mnie złoty podział jak i cala reszta czyli oddziaływanie kolorów, spirala itd itd. to narzędzia do pracy nad kompozycją, kadrem czy też całym zdjęciem.
Czy to znaczy że nie mam nic do powiedzenia? albo że robię błąd?
Nie ignoruje żadnej wiedzy, za to staram się każdą użyć albo rozważyć i jak najwięcej jej zdobyć.
Kadrowanie centrale nie jest dla mnie błędem a najczęściej spotykanym układem, mając wiedze o tym świadomie użyje jej gdy uznam że praca na tym zyska. Tak samo jest ze spiralą i proporcjami.
Zabobonem natomiast uznaje twierdzenie że ktoś rodzi się z cechami jak artysta, fotograf, pisarz itd. jak padło tutaj na początku tej rozmowy.
I rozwinę Twój cytat Nican Einsteinia. prawdziwa nauka zaczyna się wtedy kiedy wynika z naszej chęci poznania nie obowiązku.
Rozważania nad podziałami czy też interpretacją są owocne gdy potrafimy to wykorzystać lub poszerzyć swoje postrzeganie świata.Tak samo jest z inteligencją, można mieć IQ180 i nie potrafić jej potencjału użyć dla własnych celów.
Sporo tutaj wrzucono różnych zdjęć i obrazów. Ja dam tylko dwa w których użyłem obu zasad.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2018/02/26610953191_b69d26b0b8_b-1.jpg
źródło (https://flic.kr/p/Gxw6gM)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2018/02/24044549878_d1368a8530_c-1.jpg
źródło (https://flic.kr/p/CCJAYN)
Czy te zdjęcia są dobre albo nader wybitne? nie są, są za to najlepsze jakie potrafiłem tego dnia wykonać bo największym ograniczaniem jest moja wiedza, kreatywność i wyobraźnia.
Dla mnie złoty podział jak i cala reszta czyli oddziaływanie kolorów, spirala itd itd. to narzędzia do pracy nad kompozycją, kadrem czy też całym zdjęciem.
Czy to znaczy że nie mam nic do powiedzenia? albo że robię błąd?
Nie ignoruje żadnej wiedzy, za to staram się każdą użyć albo rozważyć i jak najwięcej jej zdobyć.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2018/02/24044549878_d1368a8530_c-1.jpg
źródło (https://flic.kr/p/CCJAYN)
Czy te zdjęcia są dobre albo nader wybitne? nie są, są za to najlepsze jakie potrafiłem tego dnia wykonać bo największym ograniczaniem jest moja wiedza, kreatywność i wyobraźnia.
Na szczęście nikt nie weryfikuje zdjęć z linijką - metody nie są istotne a jedynie wyniki. Jeśli w pracy pomaga Ci to instrumentarium to je używaj. Ale swoją drogą w zdjęciu z kaczką nijak nie mogę znaleźć złotych podziałów.
Popatrzmy na to zdjęcie troszkę bardziej syntetycznie (czyli będzie a'la Hartwig). Przepraszam jeśli uznasz to za zbytnią ingerencję ale zostawiłem tylko to co jest tak naprawdę istotne z punktu widzenia analizy obrazu.
5034
I powiedz mi z ręką na sumieniu czy w tym układzie plam nadal widzisz zastosowanie dla złotego podziału???
pozdro
Wiesiek
Dla mnie rewelacja ale błędne założenie co do narzędzia. Widziałem to miejsce i formę jaką tworzy. Nie miałem w kieszeni szablonu spirali ale wiedziałem że ona tutaj będę kluczem mojej kompozycji.
Ale opisze dokładnie cały proces, jak ktoś uzna że zrobiłem zdjęcie i układam pod nie ideologię to już jego sprawa.
1. Miejsce jest dla mnie bardzo typowe i znane bo niedaleko mojego domu. Więc odpada element unikalności.
2. Pogoda nie tworzy efektów ani nie jest wyjątkowa.
3. Temat gęś i całą scena również typowa nic wielkiego.
Ale wybrałem ten kadr ponieważ.
To o czym już pisałem uwielbiam łuki, krzywizny i linie ukośne do tego wyznaje zasadę nieparzystych elementów.
Mała rozpiętość sceny ułatwiła kierowanie wzroku.
Gęś jest pierwszym elementem na którym ląduje wzrok jako najjaśniejszy element sceny, następnie po łuku odbicia mostu w wodzie która jest największym kontrastem dla gęsi, następnie most i wracam brzegiem do punktu wyjścia.Możemy powtórzyć czytanie idąc dwiema innymi drogami. jedną z nich jest ta niebieska ścieżka. Druga skosy na moście jako kolejny element kontrastujący z niebem.
Mogłem ułatwić czytanie robiąc coś jak ty pokazałeś czyli idąc w B&W zwiększenie kontrastów i narzucenie łopatologiczne. Ale scena była tak subtelna i wolna od rozpraszaczy kolorów i form że kolor moim zdaniem był idealnym rozwiązaniem.
5035
No spirala do głowy to by mi tu nie przyszła - za ciemny jestem. Ogólnie przy tym wywodzie podniósłbym brew i zadał sobie pytanie czy ktoś nie robi mnie w konia (tak się drzewiej wysławiano). A na poważnie. Też bardzo zastanawiam się nad kursowaniem wzroku po obrazku - to jest fundamentalne dla projektowania. Ale dokładanie do tego krzywej koszowej??? Nie kupuję tego. Ale nie przeszkadza mi ta Twoja idea ok nie takie dziwactwa ludzie opowiadają ;)
pozdro
Wiesiek
jurkarol
16-02-2018, 18:18
Wujot, a teraz bierz swoje produkcje pod szablon i zobacz na ilu z nich kompozycje nieświadomie zawarłes w złotych proporcjach. może w każdym, ha ;)
Dla mnie linie nad mostem były zbędne i niechcianym elementem. Temat tkwi w czerwonych liniach i tej ścieżce. Dla Ciebie dziwne ja uwielbiam szukać takich relacji.
Nie mam też zamiaru przekonywać Ciebie do swoich metod tylko dałem przykład jak pracuje nad kadrem.
Tutaj podobne relacje.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2018/02/15190102734_23c19b537b_c-1.jpg
źródło (https://flic.kr/p/p9ifk1)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2018/02/15858474131_2e7c69d159_c-1.jpg
[url=https://farm8.staticflickr.com/7462/15858474131_2e7c69d159_c.jpg]źródło (https://flic.kr/p/qamPRM)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2018/02/27918957125_9b458c237f_c-1.jpg
[url=https://farm8.staticflickr.com/7385/27918957125_9b458c237f_c.jpg]źródło (https://flic.kr/p/Jx6XgK)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2018/02/39053287695_29646ce066_c-1.jpg
[url=https://farm5.staticflickr.com/4720/39053287695_29646ce066_c.jpg]źródło (https://flic.kr/p/22v1iQt)
Fotki bardzo ładne...ale musisz mi wyrysować te spirale bo dalej ich nie widzę...
Staram się ale... nie wychodzi.
Wujot, a teraz bierz swoje produkcje pod szablon i zobacz na ilu z nich kompozycje nieświadomie zawarłes w złotych proporcjach. może w każdym, ha ;)
Może jakaś pomoc?
Pozdro
Wiesiek
Nie chodziło mi tylko o spirale a o pracę na zasadzie punktów odniesienia. Nie trzymam się sztywno zasad ale traktuje je jako drogowskazy i punkty odniesienia. Lepiej zacząć pracę od czegoś co znamy i eliminować kolejno różne drogi. Jak robić coś na ślepo w nadziei że coś się trafi.
Zresztą sam tak robisz już na etapie planowania. U Ciebie pewnie ze względu że od najmłodszych lata miałeś kontakt z takimi rzeczami później edukacja itd. Spowodowało że pewnie pewne rzeczy robisz nieświadomie lub odruchowo. Mnie musi to kosztować czas na głębszą analizę.
Na zdjęciach masz różne podejścia jak równowaga w kadrze, złote podziały itd. Z kaczką najłatwiej było mi pokazać spiralę. A i tak tego nie kupujesz więc nie widzę sensu rysować siatki dla każdego zdjęcia bo jak sam stwierdziłeś dziwy nad dziwami powstają:)
Troszkę się przekomarzam (mam nadzieję, że nie masz mi tego za złe) ale rzeczywiście w ogóle nie idę tym torem. Mnie zdecydowanie bliższe jest takie myślenie jak w tym tekście (http://polandtravel.info/jurewicz/kompozycja-dla-carlosa/) . Zobacz, że jest tam obrazek (a w zasadzie linia) w różnych "kadrowaniach" co dawało różne efekty. Od tego prosta już droga do wniosku, że nie chodzi o relacje geometryczne. Przeczytaj ten cytat z Krzysztofa Albina - to oczywiście jest też uproszczone ale daje pojęcie.
Zresztą dochodzimy do pytania co jest istotne w fotografii - dla mnie nie jest to estetyka (to wtórne, na takiej zasadzie na której buty na przyjęciu musisz mieć czyste).
pozdro
Wiesiek
Przeczytałem wpis, część znam już z wcześniejszych Twoich tekstów. Sam używasz wielu narzędzi oddziaływania podczas pracy nad swoimi zdjęciami. Dlatego śledzę Twoje teksty i ten temat bo jest to dla mnie bardzo ciekawe. Sam staram się jak najwięcej pracować głową a nie ręką. Mój punkt widzenia i pracy może być inny, nigdy nie pisałem że chce być taki jak Ty. Ale chce poznać Twoje metody które wzbogacą moją wiedzę bo są dla mnie czymś nowym. Podziały tak samo traktuje jak każde inne zagadnienie. Jako wiedzę i narzędzia do budowy lepszych obrazów. Obecnie czytam o tym co mi zadałeś z psychologi wzorku i tematyki koloru lub oświetlenia w filmie. Do tego też wracam do postaw dlatego pytałem Ciebie o szczerość w fotografii.
Bardzo dobrze opisuje rozwój książka Rudolfa Arnheima, nawet najlepszy nauczyciel może zablokować rozwój ucznia gdy nie jest on wynikiem naturalnego rozwoju. Pewnych rzeczy nie przeskoczysz trzeba samemu do nich dojść inaczej nie będą szczere tylko realizacją ambicji nauczyciela.
Może za 20 lat wrócę i ukorzę się za każdy tekst tutaj napisany, obecnie to jest mój max i mam świadomość że nadal to głęboka piwnica do tego co muszę jeszcze poznać.
Nie mam nic za złe a wręcz bardzo się ciesze że czas swój poświęcasz na te rozmowy za co ślicznie dziękuje. Bardzo się też cieszę że mam choć jeden punkt w którym nie muszę ci przytaknąć;)
Przeczytałem wpis, część znam już z wcześniejszych Twoich tekstów. Sam używasz wielu narzędzi oddziaływania podczas pracy nad swoimi zdjęciami. Dlatego śledzę Twoje teksty i ten temat bo jest to dla mnie bardzo ciekawe. Sam staram się jak najwięcej pracować głową a nie ręką. Mój punkt widzenia i pracy może być inny, nigdy nie pisałem że chce być taki jak Ty. Ale chce poznać Twoje metody które wzbogacą moją wiedzę bo są dla mnie czymś nowym. Podziały tak samo traktuje jak każde inne zagadnienie. Jako wiedzę i narzędzia do budowy lepszych obrazów. Obecnie czytam o tym co mi zadałeś z psychologi wzorku i tematyki koloru lub oświetlenia w filmie. Do tego też wracam do postaw dlatego pytałem Ciebie o szczerość w fotografii.
Bardzo dobrze opisuje rozwój książka Rudolfa Arnheima, nawet najlepszy nauczyciel może zablokować rozwój ucznia gdy nie jest on wynikiem naturalnego rozwoju. Pewnych rzeczy nie przeskoczysz trzeba samemu do nich dojść inaczej nie będą szczere tylko realizacją ambicji nauczyciela.
Może za 20 lat wrócę i ukorzę się za każdy tekst tutaj napisany, obecnie to jest mój max i mam świadomość że nadal to głęboka piwnica do tego co muszę jeszcze poznać.
Nie mam nic za złe a wręcz bardzo się ciesze że czas swój poświęcasz na te rozmowy za co ślicznie dziękuje. Bardzo się też cieszę że mam choć jeden punkt w którym nie muszę ci przytaknąć;)
Dla mnie też ta dyskusja okazała się ucząca. W pewnym momencie chlapnąłem sobie lekko o numerologii (co u mnie, no nie jest komplementem) a chyba powinienem oględniej napisać, że np nie stosuję. Na pewno wyniki Twojej pracy są bardzo ale to bardzo przyzwoite więc należy przyjąć z pokorą, że są różne drogi (co zresztą nie jest odkrywcze) do dobrego obrazu. W tym i ta o której dyskutujemy. Nie wynika z tego, że ją będę stosował (powiedzmy w tym momencie) bo problemy mam w innych aspektach. Ale bez dwóch zdań wyszło, że jestem mało tolerancyjny czy otwarty. I jakkolwiek uważam, że w dyskusji "artystycznej" jest miejsce na polaryzację i ostrą polemikę to tu w internecie ciut bardziej mogłem to wyważyć.
Kompletnie inne sposoby myślenia mogłem dobrze poznać przy moich kumpelach artystkach gdy konfrontowaliśmy ich oddolne, akcyjne intuicje z moim dokładnie odwrotnym liniowym, odgórnym procesem. Kiedyś mój kumpel fotograf powiedział - ty to pracujesz jak komputer - wchodzisz robisz swoje i wychodzisz. Ale wracając do dziewczyn jak padało pytanie - czy wszystko jest OK - a ja odpowiadałem ten kolor w tym fragmencie tu mi nie siedzi. Po czym było - no właśnie to mnie też męczyło! Co dowodzi, że gdzieś głęboko są wkodowane jakieś kanony piękna, harmonii. Mam co do tego absolutne przekonanie. I może te Twoje spirale też tam są.
Oddzielną kwestią jest czy ten aspekt harmonii jest rzeczywiście istotny w fotografii. Chyba w tym wątku widać, że nie traktuję piękna jakoś czegoś ważnego. Od dłuższego czasu zadaje sobie pytania o granice retuszu. Fotografowie w ślepym pędzie odbierają sobie walor autentyzmu przekolorowane o nierealnej tonalności krajobrazy, gładkie przeretuszowane modelki. Więc skoro wszyscy pędzą w tamtym kierunku to trzeba się cofnąć aby odzyskać wiarygodność. Teraz pracuję nad bardzo istotną dla mnie publikacją i tam po raz pierwszy w życiu tak bardzo mocno skupiłem się na opowiadaniu. Zdjęcia 100% aranżowane a jednocześnie są (chyba) bezpretensjonalnie reportażowe i w jakiś sposób dużo prawdziwsze niż gdybym je zrobił jak fotoreporter. Chyba czasem zapominamy o tej narracyjnej roli fotografii. A w pewnym sensie to najbardziej naturalna jej domena. Ciągle wracam do tego, że za pomocą fotografii można a nawet trzeba opowiadać o świecie.
Pozdro
Wiesiek
Sam zmagam się z problemami w wielu aspektach, do tego moja partnera jest artystą na pełnym etacie, więc mam co ty miałeś tylko że codziennie:). Ja ce****ę się tak jak myślę metodyką, staram się też technicznie podchodzić do zagadnień. Ona jest artystką więc kompletnie inaczej świat odbiera. Razem tworzymy dobry duet co myślę odbija się na pracach. Czasem robię dla niej szkielety strukturalne pod obrazy bo lubi tworzone przeze mnie podziały, czasem ja kompletnie nie rozumiem jej wizji obrazów lub zdjęć. Za to jej klienci się zachwycają nad tymi które ja krytykuje.
Dlatego tyle pokory we mnie i chęci nauki. Dlatego też bacznie jej słucham, obserwuje i staram się niczym nie ograniczać. Sam też swoją uwagę i rozwój kieruje w taką stronę.
Każde zdjęcie też oceniam indywidualnie, czasem z jednej sesji lub krajobrazu tworze kilka zupełnie innych wizji. Za każdym razem zaczynam od zera i idę inną drogą. Stąd napisałem jak trudne zwłaszcza dla mnie jest stworzenie spójnego setu.
Tak samo jest z każdym zdjęciem, moim zdaniem jeżeli tematem Twojego zdjęcia jest historia to ona jest najważniejsza nie podziały, zasady itd. Do dziś pamiętam jedno takie zdjęcie z WPF. Człowieka który się podpalił i skoczył z pomnika. Zdjęcie wykonane telefonem i bardzo słabej jakości.
Dla mnie to jasne że ta historia i moment jest najważniejszy i to zdjęcie jest dla mnie dowodem na to i jedynym jakie znam z WPF.
Inaczej podchodzę do zagadnienia jak mam stworzyć ładny w odbiorze obraz lub technicznie poprawny. Wtedy każdy etap staram się starannie zaaranżować i przygotować. Dlatego też taki duży nacisk kładę na jak najlepsze wykonanie zdjęcia. A wszystko to jest miarą mojej wiedzy i umiejętności.
Fotografia jest tak obszerna że jakiekolwiek ideologiczne lub techniczne ograniczenie to więzienie twórczego i indywidualnego podejścia do tematu.
Dlatego też czerpie garściami z Twoich tekstów bo otwierają inne drogi których jeszcze nie znałem, dlatego też bronię podziałów bo jest to dobra podstawa i baza oraz narzędzie, nic ponad to.
Natomiast co do współczesnych portretów i krajobrazów to się zgadzam z Tobą. Stały się jednolite i kreują wyidealizowany świat. Sam też takie mam. Dlatego ta gęś jest dla mnie takim małym przełomem ze względu na te wszystkie czynniki jakie wymieniłem i największą dumą bo traktuje ją jako pierwszy dojrzały krajobraz mojego autorstwa.
Portrety robię zwykłym ludziom w dziwny sposób ale i tutaj wiele różnych czynników nami targa.
Ale myślę że jest to dużo lepsza droga jak golenie wszystkich w taki sam sposób albo na jedno kopyto co widzę nagminnie wszędzie dookoła.
Staram się myśleć inaczej, działać inaczej i iść swoją drogą. Nawet jak powielam jakiś trend to robię to tylko dlatego by zaliczyć kolejny etap nauki, nie jest moim celem naśladowanie tylko opanowanie danych zagadnień i zrobienie kolejnego kroku naprzód.
Dlatego tyle pokory we mnie i chęci nauki. Dlatego też bacznie jej słucham, obserwuje i staram się niczym nie ograniczać. Sam też swoją uwagę i rozwój kieruje w taką stronę.
Odniosę się tylko do tego.
Być może za dużo jest w Tobie tej pokory. Czasem brak świadomości jest super sprawą bo pozwala bez kompleksów zacząć. Od lat mówię, że mam świetny zawód bo ciągle uczę się za pieniądze klientów. Jednak jest to zupełnie inną sprawą ciągnąć wózek na zlecenie. I nawet nie chodzi o pieniądze ale mobilizację. Tu nie można pozwolić sobie na wtopę.
Ze mną było raczej odwrotnie, zawsze byłem przekonany o swoim geniuszu, na to nałożyło się wiele lat sportu (raczej na górze). Całymi latami walczyłem potem z konfrontacyjną naturą - zadawałem sobie lekcje pokory (typu wywołać ostrą dyskusję a na końcu przyznać rację oponentom). Słowem waliłem się po główce ile wlezie szczególnie na prywatnym polu bo niektórzy szczerze mnie nie cierpieli. Ale w agencji oczywiście jak dochodziło do dyskusji z wygangowanymi facetami, na stole leżało parę baniek ( ja w jakiejś bluzie i z czerwonymi włosami) to wszyscy patrzyli jak ich spacyfikuję. Bycie dyrektorem kreatywnym to była najlepsza lekcja jaką sobie zafundowałem. Po tym już wszystko było lajtowe. Najogólniej to pokora jest dobra. Czasami.
Logiki zmian łatwo się nie przeskoczy to wiadomo. Ale też nie można tak sobie odpuszczać, czasem trzeba wysterować na kataraktę bo i tak nas tam rzuci. A skoro tak to środkiem i ostro wiosłować! Być może moją rolą jest bycie Twoim katalizatorem. Hmmm to by była całkiem niezła sprawa.
Pozdro
Wiesiek
Kto wie, na pewno tylu stron tutaj nie przegadaliśmy na marne. Wiele cenny rad z od Ciebie usłyszałem i sporo rzeczy do rozważań mi podsunąłeś. Bardzo będę się cieszył jak i ty coś ciekawego usłyszałeś ode mnie bo nie lubię brać nic nie dając w zamian.
Na początku też byłem pewny siebie i odważny w fotografii, jednak z czasem jak zacząłem wgłębiać się w temat to otworzyły mi się oczy. Trochę się cofnąłem z kreatywnością na rzecz techniki itd, ale czasem trzeba zrobić krok do tyłu by zrobić później dwa do przodu.
Obecnie skromność i stawianie rozmówcy wyżej z jego argumentami stawiam jako dobry start, w końcu jestem tutaj by się czegoś nauczyć więc słucham. Ciekaw jestem też kolejnych wpisów w tym temacie ,więc rób swoje Kolego i myśl nad książką bo marnujesz potencjał tak wiedzy jak i formy:).
Jak coś to ja jedną zamawiam z dedykacją pamiętaj:).
Pewnie jakaś logika mojej obecności tutaj oraz blogowej jest. Przede wszystkim to Ty i tych parę osób co mnie czyta. Ogólnie sukcesu jako autor raczej nie odnoszę. W naszym wątku jest powiedzmy 80 odsłon na post (a w takim o tłach winylowych 500 :) :) :) Na blogu w zasadzie powoli spadek - czy zbyt odjeżdżam z tematami? Nie zajmuję się specjalnie propagowaniem tej strony bo wychodzę z założenia, że jeśli ma istotne treści to ktoś to zauważy i stopniowo się rozejdzie. Ale jeśli książkę napiszę też dla 20-30 osób to sensu nie będzie.
Pisanie też pozwala zebrać mi myśli - bardzo to porządkuje. Z drugiej strony wrzucenie tekstu na stronkę zajmuje zdumiewająco dużo czasu. trzeba odszukać foty i projekty. Przerobić je wielkościowo i na jpg. Wrzucić w katalog (to już u mnie jakieś GB - chyba z 20 ). Dalej napisać, odplewić. Trudno uwierzyć ale 2 godziny to jest bardzo mało. A dokładnie czyta to 20 osób (liczę tych co czytają wszystko). Pytanie czy warto poświęcać 2-4 godz razy powiedzmy 100 tekstów?
Pozdro
Wiesiek
Carlos_lo
17-02-2018, 00:54
oj Wieslawie, ty tak tylko kokietujesz, nieprawdaz? sprytnie zauwazyles, ze po czesci robisz to dla siebie ja tylko moge Cie prosic, zebys dalej robil sobie dobrze i obnazal ta podla selfistyczna nature bo tu nie ma sie czego wstydzic - sami swoi[emoji6]
czasowo - wiadomo, czlowiek ciagle gasi pozary, ale sa momenty, ze masz ochote, zapal zeby to robic wiec gnaj i rob;) ja tak sobie robie a wiecej pogadamy jak sie znow spotkamy nicponiu!
Sent from my iPhone using Tapatalk
To już Ty musisz ocenić. Pasja nie ma logiki, czasami więc robi się rzeczy dla samych siebie i swojej satysfakcji. Ja dziś też sporo godzin poświęciłem na siedzeniu na forum i pisaniu tutaj komentarzy. Jednak to kropla do treści jaką ty już tutaj wrzuciłeś.
Natomiast co do książki to czytałem że ostatnio wydano książkę z największą liczbą pierwszą i już sprzedano 1500 sztuk . Tak więc myślę że i Twoja zbierze dużo większe grono. Zresztą poświęcisz może dużo więcej czasu ale i korzyści materialne i satysfakcje będziesz miał nieporównywalnie większą.
Co do Twojego pytania to dla mnie tematy jak i prowadzenie jest jak najbardziej w porządku. Pamiętaj jednak że wartościowe treści jak i te ciężkie nigdy nie skupiają wielkiego zainteresowania. Ludzie wolą lekką papkę a nie tężyznę umysłową.
Co do Twojego pytania to dla mnie tematy jak i prowadzenie jest jak najbardziej w porządku.
Zmierzyłem się powtórnie z tematem "polarowskim". Podałem to w odświeżonej formie (są też "nowe" obrazki). Opisałem użyty zestaw fotograficznych środków formalnych wraz z uzasadnieniem czemu to służyło. Na zachętę wstawiam takie zestawienie z bloga
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2018/02/CaC582oC59BC487tablouM1024x960-1.jpg
źródło (http://polandtravel.info/jurewicz/wp-content/uploads/2018/02/Ca%C5%82o%C5%9B%C4%87-tablou-M-1024x960.jpg)
Jak chcecie zobaczyć jak te znaki przekształcają się w fotografię to kliknijcie. (http://polandtravel.info/jurewicz/fotograficzne-kody-wizualne-cz-2/)
Jestem bardzo ciekaw, które prace zrobiły na Was największe wrażenie. Możemy przyjąć numerację poziomo (1-4, 5-8,9-12). Szukamy foty najładniejszej i najbardziej zaskakującej.
Pozdro
Wiesiek
Pamiętam temat i te ciekawostkę z bielą. Kapitalne prace, pomimo 20 lat robią nadal wrażenie. Tak samo tekst świetnie napisany, stara dobra szkoła Wieśka tak w fotografii jak i w prowadzeniu bloga.
Wszystkie Twoja zdjęcia dla Polara to dla mnie petardy, zwłaszcza te z wielkiego formatu z foliami kolorystycznymi i złamanymi perspektywami poprzez standardy. Dla mnie to geniusz oryginalności, pomysłowości i swobody twórczej. Do tego fakt że robiłeś to na błonach bez pomocy Photoshopa to już kwintesencja czym jest dobry fotograf.
Odświeżaj swoje najlepsze sesje bo warto do nich wracać i zawsze dołożysz coś nowego jak tym razem.
Każesz mi wybierać które zdjęcie najbardziej mi się podoba?, napiszę tylko że to jedno o którym wspominasz w tekście wyróżnia się, cała reszta zachwyca. Więc mam 11 faworytów:)
Odświeżaj swoje najlepsze sesje bo warto do nich wracać i zawsze dołożysz coś nowego jak tym razem.
Wrzuciłem kolejny nowy-stary tekst (http://polandtravel.info/jurewicz/fotograficzne-kody-wizualne-cz-3/) Dość zdecydowanie rozszerzyłem komunikacyjny aspekt tego projektu. Patrząc na główny projekt
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2018/02/SIW31024x636-1.jpg
źródło (http://polandtravel.info/jurewicz/wp-content/uploads/2018/02/SIW-3-1024x636.jpg)
można zastanawiać się na ile wypływał on z tej wcześniejszej polarowskiej realizacji. Co prawda to poprzednie tableaux zrobiłem na potrzeby tekstu (nie funkcjonowało w reklamie) ale myślenie sekwencyjne było wykorzystywane czy w reklamie czy publikacjach. Z kolei po serduszkach był ten plakat o którym już w blogu pisałem.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2018/02/plakatKK32-1.jpg
źródło (http://polandtravel.info/jurewicz/wp-content/uploads/2017/03/plakat-KK-3-2.jpg)
Wszystkie te trzy realizacje bardzo łączy ich semiotyczny (znakowy) charakter. Widać jak czasem dana robota staje się punktem wyjścia do następnej a ta do dalszych. Prawdopodobnie można byłoby to łatwo przenieść na grunt "artystyczny" i podrążyć zdecydowanie głębiej.
Pozdro
Wiesiek
Zielone serduszka bardzo kreatywne zwłaszcza kaski i kubek. Świetnie wypatrzone a z tekstu wynika że i marketingowo strzał w 10.
W drugim zestawie podoba mi się ustawienie szpilek. Każda z opcji jest przeciwieństwem przekątnej.
Całość również wygląda spójnie i przykuwa uwagę ciekawymi układami.
OGROMNA szkoda, że nie dołożyłeś jakiegokolwiek zdjęcia, do tego zaproszenia!!! Nie wiem, czy na forum fotograficznym znajdą się chętni do klikania w linki... Przeczytałem koncepcję, ale zanim zabiorę się do albumu, czekam na trochę więcej czasu i spokoju, żeby mieć możliwość głębszej refleksji. To OGROMNIE WAŻNY PROJEKT !!! Nie wiem, czy dopuszczasz dyskusję na ten temat w tym wątku? Czy zamierzasz założyć inny, specjalnie poświęcony temu projektowi? Ten projekt chyba trochę tu nie pasuje, a na pewno można mu poświęcić więcej niż tylko jeden wątek na forum, książkę, czy nawet wiele książek - całe biblioteki. No we mnie, to aż kipi, żeby o tym projekcie porozmawiać.
90s - dla mnie rewelacja. Ciekawe, co napisze Wujot?
Wrzuciłem i omówiłem porządnie ten projekt (http://polandtravel.info/jurewicz/fotograficzne-kody-wizualne-cz-4/) na blogu. Mam nadzieję, że znajdą się chętni aby przez to przebrnąć (bo to książka przecie). Za Twoją radą wrzucę parę fot - może ktoś będzie chciał zagłębić się w meandry myślowe kolegi z forum. Może takie (co go nie wykorzystałem w publikacji)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2018/03/Wyrwani_WJB2211copym1024x685-1.jpg
źródło (http://polandtravel.info/jurewicz/wp-content/uploads/2018/03/Wyrwani_WJB2211-copym-1024x685.jpg)
i takie z pierwszej części
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2018/03/albumWNPv7_5M1024x929-1.jpg
źródło (http://polandtravel.info/jurewicz/wp-content/uploads/2018/03/album-WNP-v7_5M-1024x929.jpg)
to z drugiej
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2018/03/albumWNPv7_22M1024x929-1.jpg
źródło (http://polandtravel.info/jurewicz/wp-content/uploads/2018/03/album-WNP-v7_22M-1024x929.jpg)
z trzeciej może to
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2018/03/albumWNPv7_74M1024x929-1.jpg
źródło (http://polandtravel.info/jurewicz/wp-content/uploads/2018/03/album-WNP-v7_74M-1024x929.jpg)
z czwartej dam księdza Słowika
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2018/03/albumWNPv7_87M1024x929-1.jpg
źródło (http://polandtravel.info/jurewicz/wp-content/uploads/2018/03/album-WNP-v7_87M-1024x929.jpg)
a z zakończenia
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2018/03/Wystawa_WJB6146m1024x685-1.jpg
źródło (http://polandtravel.info/jurewicz/wp-content/uploads/2018/03/Wystawa_WJB6146m-1024x685.jpg)
Słaba jakość obrazu wynika, że album mam w postaci słabego pdf-a. W idealnej jakości mam pdf z wystawy (to część materiału) no i pewnie wyjściowe zdjęcia, które mogę odszukać. W każdym razie jeślibyście coś chcieli zobaczyć dokładniej to mogę wrzucić.
Pozdro
Wiesiek
Być może mój wątek dobiega kresu swojego życia jak każdy produkt, być może znudził się zainteresowanym (lub zrobił się nudny). Może czytelnicy są zapracowani? Po prawdzie ostatnio sporo było liftingowanych tematów a i rozważania dość ezoteryczne. Spróbuję wobec tego trochę po staremu i trochę po nowemu. Na początek będzie o tym "jak" a później opowiem "dlaczego" tak.
Nie da się ukryć, że w początkowej fazie rozwoju fotografa to pytanie "jak" jest ważne a umiejętność "czytania" fotografii to sprawa podstawowa dla zawodowców. Na początek wrzucę proste (tylko retuszowane) zdjęcie (otwierające dalszy materiał).
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2018/03/MHWJS_7881KME682x1024-1.jpg
źródło (http://polandtravel.info/jurewicz/wp-content/uploads/2018/03/MHWJS_7881-KME-682x1024.jpg)
Chciałbym abyście odpowiedzieli na dwa pytania.
1. Czy realizacja była w pionie czy w poziomie. I jak ktoś potrafi wyjaśnić to dlaczego tak.
2. Użyłem 4 świateł. Każde z bardzo dokładnie określonym zadaniem i tak aby nie wpływały na siebie nawzajem. Czy potraficie powiedzieć skąd świeci dany reflektor i co robi na zdjęciu?
Pozdro
Wiesiek
1. Tłem jest ściana jakaś czyli laptop wisi na żyłkach zapewne dlatego że ze względu na wagę tak łatwiej ustawić nad/przed tłem ?
2. Jedno na tło ale z boku, drugie od prawej strony daje zarys klapy i laptopa, trzecie na klapę od lewej strony lekko góra żeby powstał cień, czwarte światełko nie wiem.
1. Tłem jest ściana jakaś czyli laptop wisi na żyłkach zapewne dlatego że ze względu na wagę tak łatwiej ustawić nad/przed tłem ?
Wielki dzięki za odpowiedź.
Miło mi, że tło odbierasz jako ścianę - sam to przygotowałem z kawałka zakupionej blachy. Wniosek jest taki, że mogłem to położyć na ziemi na niewielkim podwyższeniu i nie musiałbym wieszać. Jednak przewierciłem blachę i zawiesiłem też laptop. Co uzasadnia takie postępowanie?
Pozdro
Wiesiek
To stolik lub coś w tym rodzaju. Laptop fotografowany z góry. Położony na czymś wysokim na jakieś... Kilkanaście cm. To coś znajduje się w centrum spodu laptopa i nie jest specjalnie szerokie.
Ze światłami będzie gorzej. Z lewa góry górne światło. Stąd ten cień. Wydaje mi się, że z tej samej strony świecone jest w stół. Podejrzewam też jakąś kontrę z drugiej strony... Jeszcze coś z góry lub dołu pod lapropa.
Analiza z 4" telefonu. Życie jest brutalne. Wątek zbyt uzależnia. Nie sposób wejść, obejrzeć i wyjść. Nie da się. Trzeba mieć więcej czasu. Te kilkanaście minut conajmniej. Nie wspominając o moich dwóch małych potomkach, którzy absorbują czas do wieczora... Zostają późne godziny na hobby. Jak do tego dodam konieczność przyswojenia nowego oprogramowania w mojej pracy zawodowej, czas wolny kurczy się niczym damska bielizna na przestrzeni dziejów. Przepraszam za to porównanie.
Będę chciał oczywiście wrócić do reportażu o ludziach doświadczonych życiowo - "Przezroczyści" jeśli dobrze pamiętam. Ale ten temat nie jest na pół godziny. Nie jest nawet na jeden dzień. Ciężko powiedzieć, czy jest w ogóle do ogarnięcia?
Wysłane z mojego LG-D722 przy użyciu Tapatalka
Źle oceniłem sytuację. Podejrzewam, że łatwiej operować lampami w takiej sytuacji, jak zastosowałeś?
Jako że jestem z natury wygodny / leniwy, wybrałbym jednak stół i męczył się z lampami.
Wysłane z mojego LG-D722 przy użyciu Tapatalka
Co uzasadnia zawieszenie przed tłem hmm... jedynie łatwiejsze operowanie światłem, samo zawieszenie laptopa też wygodniejsze niż ustawiać coś pod nim i aparat od góry plus oświetlenie gdzieś pod sufitem ustawiać, ja to tak widzę ale czy faktycznie o to chodziło ?
Źle oceniłem sytuację. Podejrzewam, że łatwiej operować lampami w takiej sytuacji, jak zastosowałeś?
Jako że jestem z natury wygodny / leniwy, wybrałbym jednak stół i męczył się z lampami.
Wysłane z mojego LG-D722 przy użyciu Tapatalka
Widzisz ja jestem... bardzo wygodny. I dlatego jak mogę to zawsze wieszam plan. Raz, że sobie siedzę jak panicho i wygodnie pracuję statywem. Dwa - co znacznie ważniejsze mogę dobrze operować światłem. I to nie tylko chodzi o to, że stawianie go nisko na podłodze jest upierdliwe. Najważniejsze jest, że mogę go postawić daleko od planu (prawo Lamberta się kłania).
Koniec końców powieszenie laptopa to była chwila, retusz też nie był trudny. Zyski bardzo przewyższają tę inwestycję w pracę.
Światło omówię jutro po południu. Do tego czasu jak ktoś ma ochotę to może jeszcze powalczyć. Odpowiedź poniżej nie do końca mnie satysfakcjonuje. Światło trzecie (dla mnie główne) rozpoznane jest prawidłowo. Należałoby tylko dodać, że jest skierowane (punktowe) i jest to zasadniczy pomysł na wyraz zdjęcia. Drugie w miarę OK - to rodzaj kontry z dokładnie określonym zadaniem. Dlaczego się znalazła?
2. Jedno na tło ale z boku, drugie od prawej strony daje zarys klapy i laptopa, trzecie na klapę od lewej strony lekko góra żeby powstał cień, czwarte światełko nie wiem.
Zostały więc jeszcze dwa. Jak widać zadanie wcale nie jest łatwe - wydaje się, że w zasadzie jedno światło a tu fotograf ustawił cztery. Po kiego grzyba?
Pozdro
Wiesiek
Światło dominujące myślę żeby był odpowiedni cień, reszta ma zrobić tło i kontury laptopa ?
Światło dominujące myślę żeby był odpowiedni cień, reszta ma zrobić tło i kontury laptopa ?
Dokładnie - cień to podstawa. To drugie robi rysunek laptopa. Trochę mnie zaskakuje, że nie rozpoznałeś trzeciego istotnego (w pewnym sensie najważniejszego) światła. Czwarte jest regulacyjne (reguluje kontrast).
Pozdro
Wiesiek
Teraz światła po kolei i w takich proporcjach jak były.
1. Światło główne. Robi cień, który tutaj uznałem za bardzo ważny. Za to reszta beznadziejna. Reflektor "punktowy"
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2018/03/WJS_7888ME682x1024-1.jpg
źródło (http://polandtravel.info/jurewicz/wp-content/uploads/2018/03/WJS_7888ME-682x1024.jpg)
2. Światło - nazwijmy je modelującym. Oddziela laptopa od cienia, pokazuje dobrze klawiaturę
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2018/03/WJS_7884ME682x1024-1.jpg
źródło (http://polandtravel.info/jurewicz/wp-content/uploads/2018/03/WJS_7884ME-682x1024.jpg)
3. Światło modelujące 2. Dla klienta niezmiernie ważne było aby pokazać wzmocnienia na rogach. Nad tym światłem długo pracowałem tak aby osiągnąć dobry efekt. To rozproszona powierzchnia okrągła tylko trochę większa od pokrywy. Użyta z odległości około 2 m.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2018/03/WJS_7886ME682x1024-1.jpg
źródło (http://polandtravel.info/jurewicz/wp-content/uploads/2018/03/WJS_7886ME-682x1024.jpg)
4. Światło wypełniające - z dużej powierzchni rozproszonej. Miało wydobyć najgłębsze cienie nie wpływając poza tym na charakter całości. Przeważnie to światło jest u mnie jaśniejsze. Tym razem było bardzo delikatne.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2018/03/WJS_7885ME682x1024-1.jpg
źródło (http://polandtravel.info/jurewicz/wp-content/uploads/2018/03/WJS_7885ME-682x1024.jpg)
Surowa fota to było.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2018/03/WJS_7883ME682x1024-1.jpg
źródło (http://polandtravel.info/jurewicz/wp-content/uploads/2018/03/WJS_7883ME-682x1024.jpg)
Jak widać, ze względu na ciężar (i koszt) laptop był bardzo solidnie zawieszony. Aby wymusić odpowiedni kąt to jeszcze go podparłem.
Jeśli nie będzie uwag czy pytań co do 'jak" to spróbuję odpowiedzieć na pytanie "dlaczego tak".
Pozdro
Wiesiek
Pora na główny materiał.
Zacznę tradycyjnie od wprowadzenia - przedmioty to "pancerne" gadżety. Takie co niezależnie od okoliczności wszystko wytrzymają. Oczywiście to grupówka czyli sporo rzeczy. Jak pokazać, że coś jest wytrzymałe? Gdyby chodziło o jeden przedmiot to można byłoby łatwo zbudować historię - np. zestawić go z połamanym młotkiem. Ale z grupą jest gorzej - miejsce należy zarezerwować dla głównych bohaterów i w zasadzie nic już nie zostaje. W dodatku wcale nie jest łatwo pokazać, że przedmiot jest wyjątkowo odporny bo oznacza to, że po "przeżyciach" dalej wygląda tak samo. Zaproponowałem tutaj rozwiązanie - "na chwilę przed upadkiem na ziemię". Podparte jakimś sloganem powinno pozwolić "opowiedzieć" o przedmiotach. Do rozwiązania były kwestie:
- lot w powietrzu
- kierunek lotu (skąd wiemy, że coś spada a nie leci w górę)
- tło zdarzeń
Sam "lot to sprawa już opanowana - kompozycja z różnymi kierunkami oraz cień na tle w jednej chwili zdradzają nam sytuację. Z kierunkiem jest troszkę gorzej - jak mamy tasiemki i inne lekkie elementy zostające z tyłu poruszającego się obiektu to jest to spore ułatwienie. Gorzej jest z sztywnymi bryłami - tutaj skłonni jesteśmy podążać za środkiem ciężkości. I tak poniższa lornetka raczej spada jak się wznosi. Ale z telefonem to nic nie wiadomo. Ostatnim elementem zdjęcia miało być tło. Zarezerwowaliśmy mu rolę jednak zdecydowanie ważniejszą jak przeważnie. Stalowa blacha zniszczona czasem (ale dalej bardzo mocna) miała ukierunkować nasze myślenie na aspekty związane z trwałością i czasem. Uważam, że działa to na wzór mechanizmu torowania opisanego w psychologii. Pierwszy wariant zrobiłem taki.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2018/03/MHWJS_7778ME1024x756-1.jpg
źródło (http://polandtravel.info/jurewicz/wp-content/uploads/2018/03/MHWJS_7778ME-1024x756.jpg)
Teraz naszły mnie wątpliwości. Czy to na pewno wyraźnie leci w dół? A jeśli nawet to może "nieuchronne" może mocniej zaakcentować? Dołożyłem więc podłogę. Wyszło tak.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2018/03/MHWJS_7778v2ME1024x857-1.jpg
źródło (http://polandtravel.info/jurewicz/wp-content/uploads/2018/03/MHWJS_7778-v2ME-1024x857.jpg)
W sumie to jak na mnie wyszło niesamowicie barokowo. Dawno już nie zrobiłem tak gęstego zdjęcia. I z jednej strony wygląda malowniczo a z drugiej chyba jest tutaj za dużo. Na szczęście to nie mój problem. Patrząc po czasie to chyba wybrałem zły kierunek blachy. Po odwróceniu linia pozioma w zgrabny sposób byłaby tą sugestią "końca". Podczas robienia zdjęcia "krople" rdzy zadecydowały o tym a nie innym kierunku ale chyba lepiej było to zlekceważyć. Jak widać w takim prostym zdjęciu jest całkiem sporo przemyśleń i dylematów (szczególnie uwzględniając jeszcze terminy)
Redakcja wybrała wariant pierwszy (przyciemniła jeszcze dół) a mnie pozostała niewątpliwa satysfakcja związana z fajnym wykonaniem postarzeń.
Pozdro
Wiesiek
Tutaj nie ma wątpliwości, że przedmioty należało powiesić. Z poprzednim laptopem... Mojego chyba nie miał bym jak powiesić. Trzeba mieć doświadczenie w wieszaniu przedmiotów, żeby się zdecydować na powieszenie czegoś tak relatywnie ciężkiego, nieporęcznego i drogiego.
O tych dwóch powyższych zdjęciach w zasadzie wszystko już napisałeś. Ujawniła się pułapka, w którą wpadają czasem ludzie, którzy długo i szczegółowo zajmują się jakimś tematem. Mianowicie tę płytę miałeś już tak opatrzoną, że wiedziałeś, w którym kierunku spłynęły krople farby. Źle się jednak składa, że blacha ściemniona jest u góry. Z perspektywy czasu, zauważyłeś ten szczegół. Zwykły czytelnik prędzej zwróci uwagę na przyciemnienie niż na krople. Dlatego bardzo często dobrze mieć możliwość, konsultacji swojej pracy, nawet z laikiem. Tzw "świeże spojrzenie", kogoś, kto nie brał udziału w tworzeniu. Gdy spojrzałeś po czasie, "chłodnym okiem", to prawie jak ta druga osoba, z którą można było efekty skonsultować. Często tej drugiej osoby po prostu mie ma, lub nie ma na to czasu. W mojej pracy bywa podobnie. Dlatego gdy zabrnę w taki dylemat odnośnie szczegółów, idę zrobić kawę lub herbatę. Albo zwyczajna przerwa na potrzeby fizjologiczne. Powrót do pracy pozwala spojrzeć z dystansu, łatwiej o obiektywne spojrzenie.
Jeśli chodzi o wybór redakcji. Drugie zdjęcie jest kompletne. Zauważyłem jednak, dzięki temu wątkowi, że w tego typu fotografii, wcale nie musi to być zaletą. Drugie lepiej pasuje na wystawę, oprawione w ramę, ramkę, jako kompletne zdjęcie. Pierwsze, bez uciętego elementu u dołu, lepiej będzie pasowało do tekstu. Zauważyłem, dzięki temu wątkowi, że w tej dziedzinie fotografii najbardziej pożądane są zdjęcia, gdzie żaden element nie zostaje ścięty na krawędzi kadru. Tutaj przydałaby się dyskusja o kompozycji. Jak rozumiem, w tej dziedzinie fotografii nie pasuje kompozycja otwarta. Gdy jakiś element jest ścięty na brzegu kadru, należałoby się tam domyślać dalszego ciągu, dalszych jego fragmentów... Podczas gdy tam znajduje się tekst. Czyli w zasadzie drugie zdjęcie ograniczyłoby redakcję do umieszczenia tego zdjęcia tylko na dole strony.
Przypomniał mi się fragment odnośnie perfum. Tam wszystko było świetnie wyjaśnione.
Pozdrawiam
Z wieszaniem laptopów nie ma problemów - bo 100% pewne jest przepuszczanie drutu wokół zawiasu. Reszta potrzebna jest do kąta i to może być byle co.
W mojej pracy najtrudniejsze jest to, że mam jednostkowe niepowtarzalne prace. Tutaj musiałem rozpracować postarzanie blachy a konkretnie to jak ją skorodować. Miałem na to jeden dzień - na próby i wykonanie. Nabyłem tylko jeden kawałek i małą resztkę do prób. Zrobiłem obie strony tak aby były różne. I być może następny taki temat będzie za 5 lat. Gdybym to robił drugi, trzeci, piąty raz to pewnie mógłbym sobie narysować jak ma wyglądać to tło. A tak ogólnie byłem bardzo zadowolony a w szczegółach miałem zastrzeżenia. Ta niepowtarzalność prac to jest zaleta i wada. Zaleta bo mam taką konstrukcję, że bardzo mnie męczy monotonia, do tego są to jednak wyzwania. Wadą jest stres towarzyszący mi prawie zawsze bo nigdy nie wiadomo czy uda się ładnie zrobić fotę, w tym przeważnie krótkim czasie. Oddzielną kwestią jest to, że czasem to tylko ja widzę, że coś mogłoby być lepiej zrobione. Redakcja patrzy na zdjęcia i jak się podoba to już nikt się temu nie przygląda. Bo to fabryka - trzeba wypuścić te 400 stron miesięcznie. I oglądając mój wątek macie taki niepicowany przegląd - pokazuję co robię na co dzień. Czasem są jakieś drobne niedoróby, czasem coś jest nie do końca trafione. To jakby ktoś w portfolio pokazywał zasadniczo każdy ślub. Pewnie uwag też byłoby sporo.
Co do kompozycji to przede wszystkim nie należy zamknąć drogi grafikowi. Bywa, wcale nie rzadko, że coś jest docięte do spadu. Ale to wychodzi dopiero podczas projektowania. Dotyczy to w zasadzie całej fotografii. Kadrowanie najlepiej zostawić sobie na koniec. Albo inaczej - do wymyślonego kadru dodać przynajmniej po 20% z każdej strony. Kiedyś na cyfrze było to niemożliwe (bo nie było zapasu jakości) a teraz jest bezproblemowe. Strasznie trudno było mi się oduczyć ciasnego kadrowania.
Pozdro
Wiesiek
Kiedyś marzyłem o takim zakupie , ale teraz mi to już przeszło
Wujot najmocniej cię przepraszam Kolego że tak długo się nie udzielałem. Mam obecnie spore problemy i walczę od miesięcy ze swoimi pracodawcami stąd brak mojej obecności.
Obiecuje że jak się ten horror skończy to wracam do tematu bo widzę że się to sporo dzieje ostatnimi czasy co mnie bardzo cieszy.
pozdrawiam i jeszcze raz przepraszam
Wujot najmocniej cię przepraszam Kolego że tak długo się nie udzielałem. Mam obecnie spore problemy i walczę od miesięcy ze swoimi pracodawcami stąd brak mojej obecności.
Obiecuje że jak się ten horror skończy to wracam do tematu bo widzę że się to sporo dzieje ostatnimi czasy co mnie bardzo cieszy.
pozdrawiam i jeszcze raz przepraszam
No to trzymam kciuki. Jak widzisz brakuje tutaj Ciebie. Mam specjalny sokowy temat (to pamiętając o Twoim cydrze), który oczywiście całkiem przekręciłem po swojemu. Jak się pojawisz to się pochwalę.
pozdro
Wiesiek
Carlos_lo
15-04-2018, 23:34
troche w kwestii teorii pojec i historii sztuki polecam i mam nadzieje, ze Wiesiu sie nie obrazi za wrzucenie tego tutaj i kopania dalej w celu ustabilizowania siebie[emoji6]od strony artystyczno-pojeciowej[emoji6] uprzedzam- dla ludzi o normalnych nerwach:)
https://youtu.be/FfYhqL9VV1M
Sent from my iPhone using Tapatalk
Carlos_lo
30-04-2018, 00:03
co tu, nikt nie dorzuca do pieca?
Sent from my iPhone using Tapatalk
co tu, nikt nie dorzuca do pieca?
Sent from my iPhone using Tapatalk
To dorzuć Waść choć trochę!
Pozdro
Wiesiek
Witam niestety mój cyrk nadal trwa i nie wiadomo kiedy to się skończy, ale wpadłem bo jednak brakuje mi tego temu.
Wiesiek wpadł ci ostatnio może jakiś ciekawy projekt? jak tam pracę nad książką idą?:)
pozdrawiam
Wiesiek wpadł ci ostatnio może jakiś ciekawy projekt? jak tam pracę nad książką idą?:)
Projekt ciekawy... a i owszem
9094
Tutaj zdjęliśmy narty (około 4100 m npm) dalej już była wspinaczka (prawie 200 m). Było nawet bardziej lufiasto jak to jest na focie.
A co do fotografii - 360 stronicowy album wszystkim się bardzo podoba (mnie też) - postaram się napisać coś o tym.
Pozdro
Wiesiek
Wujot wygląda jak klata z filmu Everest, co do albumu to chętnie zobaczę ,360 stron to sporo miejsca na dobre prace:)
Może mógłbyś coś doradzić mi w tym temacie, to takie gdybanie bo nadal mam problemy, ale czymś głowę zajmować muszę.
http://forum.nikoniarze.pl/showthread.php?t=289256
Pozdrawiam
Na razie udało mi się na mój blog (http://polandtravel.info/jurewicz/od-jak-do-dlaczego-tak/) wrzucić poprzedni temat. Trochę go przeredagowałem ale przede wszystkim wrzuciłem layout gazetowy.
Co do "Smaków Dolnego Śląska" to cały czas myślę jak to zrobić bo projekt jest olbrzymi i do tego wielowarstwowy. Zanim dojdę do fotografii to zapiszę się na śmierć. Może okroję to jakoś.
pozdro
Wiesiek
Przeczytałem jak zawsze z ciekawością. Bardzo słuszna uwaga o świetle wypełniającym. Sam przez długi czas go ignorowałem a ma kluczowe znaczenie w wielu sytuacjach. Dobry temat do rozwinięcia:)
Sama praca jak zawsze na świetnym poziomie, a po pokazaniu jak to wygląda z tekstem to już rewelacja. Ze smaczków które wpadły mi w oko to flara na krawędzi aparatu bardzo fajnie się prezentuje. Oraz dobranie koloru rdzy który jest w tej samej grupie co kolory przedmiotów harmonizuje to bogactwo.
Oj długo nie mogłem się zebrać aby napisać o "Smakach Dolnego Śląska". po prostu jest to bardzo rozbudowana całość i z wieloma niuansami. Ale jakoś poukładałem sobie to w głowie i w trzech częściach, o rozsądnej objętości, to zamknę. Pierwsza (http://polandtravel.info/jurewicz/smaki-dolnego-slaska-cz1/) poświęcona jest w zasadzie rozważaniom koncepcyjno-projektowym. Czyli o tym jak przyjęta koncepcja fotografowania wpływa na możliwości designerskie. A też na ogólny odbiór pracy (nowoczesność, tradycja). To są już takie dość zaawansowane rozważania i nie jestem pewien czy odbiorców zainteresowanych "jak zostało zrobione zdjęcie" zaciekawi odpowiedź na pytanie "dlaczego tak". Ale aby zejść poziom niżej to jakąś bazę trzeba zarysować.
Aby Was zaktywizować i zaprosić do jakiegoś forumowego życia na końcu tekstu zamieściłem takie obrazki.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2018/06/Wybranenanikoniarze52-1.jpg
źródło (http://polandtravel.info/jurewicz/wp-content/uploads/2018/06/Wybrane-na-nikoniarze-52.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2018/06/Wybranenanikoniarze62-1.jpg
źródło (http://polandtravel.info/jurewicz/wp-content/uploads/2018/06/Wybrane-na-nikoniarze-62.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2018/06/Wybranenanikoniarze51-1.jpg
źródło (http://polandtravel.info/jurewicz/wp-content/uploads/2018/06/Wybrane-na-nikoniarze-51.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2018/06/Wybranenanikoniarze36-1.jpg
źródło (http://polandtravel.info/jurewicz/wp-content/uploads/2018/06/Wybrane-na-nikoniarze-36.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2018/06/Wybranenanikoniarze61-1.jpg
źródło (http://polandtravel.info/jurewicz/wp-content/uploads/2018/06/Wybrane-na-nikoniarze-61.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2018/06/Wybranenanikoniarze44-1.jpg
źródło (http://polandtravel.info/jurewicz/wp-content/uploads/2018/06/Wybrane-na-nikoniarze-44.jpg)
I teraz zakładając, ze już częściowo wiecie (bo jednak zajrzeliście do tekstu) dlaczego przyjąłem taką metodę fotografowania (drugie dno będzie w drugim tekście) to spróbujecie zająć się rozszyfrowaniem metody fotograficznej. Zasadniczo chodzi o oświetlenie. Bo jest to autorski układ, którego chyba nie ma w literaturze. Ale inne uwagi też mile widziane.
Jak chcecie to mogę jeszcze tu wrzucić kolejnych 30 fot z żarciem. Myślę, że lodóweczki zostaną szybko nadruszone!
Pozdro
Wiesiek
Fatalnie, wręcz katastrofa u mnie 21:00 a tu takie zdjęcia że trzeba będzie złamać żelazną zasadę że od 18 już nie jem. Chętnie zobaczę też pozostałe wraz z zaawansowanym opisem. Specjalnie będę wchodził w wcześniejszych godzinach bo nie żartując ślinka leci jak się na te zdjęcia patrzy. Widać też staranność w kompozycji i detalach. Nawet na tych co jest niby bałagan to wygląda on schludnie. Na stronie też sporo ciekawych ujęć wraz z tymi regionalnymi. Kawał dobrej roboty Wiesiek, gratulacje.
Zapraszam Was do kolejnego tekstu (http://polandtravel.info/jurewicz/smaki-dolnego-slaska-cz2/). To jest o części kulinarnej albumu ale ruszyłem tam sporo wzajemnie oddziałujących spraw. Jest więc omówione dlaczego taka koncepcja a z tego przejście do stylizacji i jednocześnie oświetlenia. Jest trochę "psychotechniki" i organizacji sesji, jest o wygodnictwie fotografa, który jest jednocześnie projektantem albo lepiej projektanta co fotografuje. Dalej rozważania metodologiczne - jak kolejność pracy na planie wpływa na efekt. W sumie dość skomplikowane.
Nie bardzo wiedziałem w jakiej kolejności poruszać zagadnienia i pewnie dałoby się to czytelniej ustrukturyzować ale też nie mam czasu ani parcia na perfekcję. Zapraszam do tekstu i dyskusji.
Pozdro
Wiesiek
Carlos_lo
20-06-2018, 17:06
Bardzo mi sie podoba to przeksztalcanie energii, informacji w materie:)
Sent from my iPhone using Tapatalk
Bardzo mi sie podoba to przeksztalcanie energii, informacji w materie:)
Sent from my iPhone using Tapatalk
A przeczytałeś ostatni tekst? (pytanie kontrolne)
Pozdro
Wiesiek
Carlos_lo
20-06-2018, 17:47
Przeczytalem z przyjemnoscia i radoscia, malkontenci zawsze sie czegos przyczepia, ale ja nie z takich[emoji6]
za przyzwoleniem chcialbym te Wyartykuly podzielic tu i owdzie; niestety tlumaczenia nie bedzie - pani tlumaczka robi swoje zdjecia z gory[emoji20]
Sent from my iPhone using Tapatalk
Przeczytalem z przyjemnoscia i radoscia, malkontenci zawsze sie czegos przyczepia, ale ja nie z takich
Sent from my iPhone using Tapatalk
To napisz co Ci się podobało.
pozdro
Wiesiek
Może jestem dziwimy ale bardziej od potraw podobają mi się właśnie te krople i linie sosów:) .Kapitalnie oświetlone Wiesiek. Poza tym bardzo rozbudowane te aranżacje i mocne kąty pod jakimi patrzy kamera. Dynamicznie i estetycznie to wyszło. Gratulacje
Carlos_lo
22-06-2018, 00:11
powiem tak, wg mnie tymi fotografiami i opisem Wiesiu tworzy nowy swiatowy standard; pozostaja male kwestie kompozyjno-plastyczno-kolorystyczne - czasami za duzo sie dzieje, ale calosciowo cos innego, rzeczywiscie kreatywnego i samo w sobie intrygujace i dajace do myslenia a przede wszystkim zaskakujace, ze tak mozna zrobic - i to jest Sztuka[emoji4] i to tygrysy lubia najbardziej
Sent from my iPhone using Tapatalk
No Panowie gdyby nie to, że jestem skromny do bólu to chyba bym się zaczerwienił!
Może jestem dziwimy ale bardziej od potraw podobają mi się właśnie te krople i linie sosów:) .Kapitalnie oświetlone Wiesiek.
Właśnie płyny uznałem za "tajną broń". Zobaczcie fotę co ją wyrzuciłem z albumu. Dostałem dosłownie gołego grillowanego pstrąga - i pałuj się z tym. Normalnie tragedia a tu po twórczym dodaniu kropel (uznałem, ze rybki pływają więc jest w temacie) nawet wygląda. Gdyby dobrze przygotować cytrynę i jakieś sensowniejsze zioła to byłaby to fota spoko do użycia. Ale wracając do płynów to świetnie tu widać potencjał tego dość pomijanego elementu.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2018/06/ZC582otyPstrC485gWJR_2227M1024x683-1.jpg
źródło (http://polandtravel.info/jurewicz/wp-content/uploads/2018/06/Z%C5%82otyPstr%C4%85gWJR_2227M-1024x683.jpg)
Ale pociągając Was za język byłem ciekaw czy te opowiastki o stronie organizacyjnej, sposobie wywierania presji na moich partnerów uznacie za warte przedstawiania czy jednak koncentracja na warsztacie foto jest dla Was istotniejsza?
Pozdro
Wiesiek
ryby podaje sie smazone najlepiej na oleju.
grylowane mozna podac z dodatkiem czosnku / masla czosnkowego / oleju czosnkowego
jesli juz plyn, to ryba smazona/grylowana bardziej kojarzy mi sie z kroplami apetycznego oleju z oliwek niz woda
Zdjecie Bardziej kojarzy mi sie z rozlana woda mineralna na stole niz srodowiskiem i smakiem usmazonej ryby.
jedzac schabowego , nie kojarzy mi sie on ze srodowiskiem zycia swini czyli z chlewikiem.
to sa bardzio luzne asocjacje, co napisales , nie majace wiele wspolnego z odbiorem zdjecia , przynajmnniej w moim wypadku.
Carlos_lo
22-06-2018, 14:12
tak Wiesiu, opis presji i wspolpracy mnie interesuje
Sent from my iPhone using Tapatalk
Nican
Co można było zrobić w temacie przygotowania potrawy to wiem. Dania nie dałem do albumu i to mówi wszystko. Wrzuciłem tutaj tylko jako przykład pod kątem tego co można wyciągnąć z paru kropel wody.
Pozdro
Wiesiek
Ja natomiast informacje o wywieraniu presji potraktowałem czysto informacyjnie jako element tego konkretnego zlecenia. Natomiast sam próbowałem sobie takie zlecenie wyobrazić i jak ja bym od niego podszedł, i wychodzi że bym skomplikował jeszcze bardziej wszystko, jednocześnie podnosząc koszta i utrudniając komponowanie każdej potrawy. Np układałbym to na blatach, deskach z dodatkowymi rekwizytami, młynki butelki noże itd. Za to w rzucie pionowym. Tak więc myślę że Twoje prace to taki złoty środek który bardzo dużo pracy zaoszczędził a jednocześnie cieszy oko i pewnie portfel zleceniodawcy:) jednocześnie wprowadza spójność i estetykę.
Ja natomiast informacje o wywieraniu presji potraktowałem czysto informacyjnie jako element tego konkretnego zlecenia. Natomiast sam próbowałem sobie takie zlecenie wyobrazić i jak ja bym od niego podszedł, i wychodzi że bym skomplikował jeszcze bardziej wszystko, jednocześnie podnosząc koszta i utrudniając komponowanie każdej potrawy. Np układałbym to na blatach, deskach z dodatkowymi rekwizytami, młynki butelki noże itd. Za to w rzucie pionowym. Tak więc myślę że Twoje prace to taki złoty środek który bardzo dużo pracy zaoszczędził a jednocześnie cieszy oko i pewnie portfel zleceniodawcy:) jednocześnie wprowadza spójność i estetykę.
To jest prawdę powiedziawszy podstawowe - w tak dużym temacie (pewnie z 90 potraw) plus drugie tyle innych zagadnień i na rozpiętość całego województwa...
Pozdro
Wiesiek
No właśnie aby coś takiego zrobić na taką skalę to trzeba by było ogromnych nakładów i dobrze to zaplanować.
Znajomy ostatnio kupił thermomix i dostał dwie książki z przepisami. Muszę przyznać że zdjęcia bardzo dobre i właśnie tak urozmaicone. Każda potrawa ma własną aranżacje, kolory dopasowane tak samo dodatki. Robi to wrażenie dodatkowo widać też spójność pomimo tak zróżnicowanych kompozycji.
Świetny, profesjonalny wątek. Podziwiam.
Carlos_lo
02-08-2018, 00:08
Świetny, profesjonalny wątek. Podziwiam.
a bana chcesz? co tak malo napisales? [emoji6] Wiesiu dawno mi zryl musk podejsciem do fotografii i warsztatem; lata praktyki i otwartego myslu; czasem poswieci za mocno na zarciu, ale da sie przelknac[emoji6] wiadomo, kazdy fotograf by zrobil lepiej;) ale wg mnie dopiero po przejsciu szkoly Wujotka
Sent from my iPhone using Tapatalk
Sorry, że mało napisałem. Ten wątek obnaża. Łatwo się pisze o szumach, o nieostrosciach, czy innych technicznych apsektach fotografii. A tu mamy z jednej strony człowieka, który dzieli się warsztatem, bądź co bądź tajnikami. To mój szacunek budzi.
Z drugiej strony to erudyta i fachowiec. Zna się na większej ilości spraw niż się przyznaje i dlatego ludzie się krępują pisać ;-)
Smaki Dolnego Śląska pobiły mnie całkowicie, bo udowadniają że jedzenie może być sztuką. Co jest bardzo bliskie mojemu sercu.
O świetle i blyskaniu się nie wypowiadam, bo najzwyczajniej na świecie się nie znam.
Dla mnie też temat Wiesia to jeden z najbardziej wartościowych na całym forum. Przeczytałem go od dechy do dechy a to już całe 71 stron. Tak samo jego bloga. Skarbnica wiedzy i świetnych prac. Jakby się dało to bym wykupił prenumeratę:). Tak czy owak czekam na książkę i odkładam szekle na warsztaty:).
Dla mnie też temat Wiesia to jeden z najbardziej wartościowych na całym forum. Przeczytałem go od dechy do dechy a to już całe 71 stron. Tak samo jego bloga. Skarbnica wiedzy i świetnych prac. Jakby się dało to bym wykupił prenumeratę:). Tak czy owak czekam na książkę i odkładam szekle na warsztaty:).
Panowie prawie się zapłoniłem. No co prawda była szpilka od Karola (ale wiem za co ;) . Miałem taką nadzieję, że mój produkt tutaj cichutko umarł a tu... jednak pamiętają. Mam parę fajnych zaległych tematów, które mógłbym opisać, no wypadałoby skończyć Smaki (a tu zagwozdka bo nie wiem jak to do końca ugryźć). Jest też sterta takich ciekawostek - prac bez jakiś dogłębnych podtekstów, ale na swój sposób interesujących.
Mam o tyle problem, że na pisanie dwóch blogów po prostu nie mam czasu, a na tym drugim mam ruch pewnie ze 20 x większy. No i tam pracuję na pozycję eksperta od turystyki co jest celem strategicznym. Dokładając, że moje priorytety są teraz określone następująco:
- narty (powiedzmy, że 50-60 dni w sezonie w tym 2-3 większe wyprawy)
- rower (plan to 70 pełnych dni jazdy)
- jakiś rodzinny treking (no tu 7-10 dni)
- zarobienie na to (i emeryturę)
To nawet zastanawiam się czy ciągnąć fotografię studyjną (studio sporo kosztuje a zasadniczo to w nim fot prawie nie robię). Ale jak widzicie chętnie na nikoniarzach bywam. Jest tu parę całkiem fajnych osób (do których oczywiście się zaliczacie), których przyjemnie się czyta. Tak czy tak, jeśli coś będziecie drążyć to ja oczywiście odpiszę.
Pozdro
Wiesiek
Carlos_lo
03-08-2018, 22:29
juz tak nas nie kokietuj; zarzuciles taki poziom ze przez nastepne dekady nie bedziemy mogli zasnac spokojnie; MAO! chcemy wiec Twoich przemyslen i wynaturzen - bo jak nie - to skrzykniemy sie wszyscy we Wrocku i zrobimy Cie latwym za pomoca powszechnie dostepnego srodka a nastepnie wykorzystamy i Ciebie i Twoje studio w zacnych celach, z uzyciem wszystkiego pod reka[emoji6] a jak to nie pomoze, to zlapiemy Cie na stoku jak sie przewracasz i z tego sie nie wywiniesz tak latwo, no
Sent from my iPhone using Tapatalk
Ostatni dzień urlopu, a ja wpadłem w ten wątek jak śliwka w kompot. Całą sobotę przesiedziałem czytając.Autorze, ogromny szacun za chęć dzielenia się wiedzą. I podziękowanie. Mam nadzieję, że to jeszcze nie koniec.
Ostatni dzień urlopu, a ja wpadłem w ten wątek jak śliwka w kompot. Całą sobotę przesiedziałem czytając.Autorze, ogromny szacun za chęć dzielenia się wiedzą. I podziękowanie. Mam nadzieję, że to jeszcze nie koniec.
Cieszę się, że Ci się podoba. A z tym końcem to może różnie być - na razie zdecydowanie większy wzięciem cieszy się mój blog rowerowo-turystyczny - i staram się tam wstawiać teksty. A i tak mam tyły paromiesięczne. Ale jeśli tutaj padną pytania, jakaś dyskusja itp to postaram się odpowiedzieć.
Pozdro
Wiesiek
Carlos_lo
10-01-2019, 09:46
pozdrowienia dla Wiesia:) tak od rana; trzeba zaczac od poczatku czytac watek:)
Sent from my iPhone using Tapatalk
Witam moich wiernych czytelników. Nieopatrzne odezwanie się w wątku Kuby (pozdrawiam) zmusiło mnie do napisania tekstu. Okoliczności są takie, że to poniżej to pewnie moja ostatnia realizacja advertorialowa. W sumie 12 lat pracy... Chciałoby się to zakończyć jakimś fajerwerkiem a tymczasem to zwykła grupówka. Przegląd obiadowy - coś czego nie cierpię. Z drugiej strony jestem z tej realizacji bardzo zadowolony bo chyba z niczego zrobiliśmy coś. Ładnie się to też składa z wpisem 90s o kompozycjach wieloelementowych i zdradza też moją metodologię myślenia o obrazie.
Wklejam z mojej strony:
---------------------------------------
Dzisiaj zadanie jest bardziej karkołomne bo tematem są cztery grupy opakowań plus strona tytułowa. Poszczególne strony poświęcone są dietom a przy każdej będzie Autorka, która ją rekomenduje. Inne wytyczne:
- standardowe (czyli przedmioty mają być pokazane równocennie i dość duże, do tego tła kolorowe)
- dwa to, że w każdej z czterech grup żywnościowych ma znaleźć się dodatkowy przedmiot nawiązujący do charakteru Autorki
- trzy to komplikatory – mam ustalić liczbę opakowań w poszczególnych dietach tak abym mógł zrobić do tego dobrą okładkę. Ta nie składa się z przedmiotów. Ma to być liczba z warzyw, owoców czy pieczywa.
Czyli zadania są dwa – zrobienie 5 dobrych fotografii i ma to wyglądać na jeden styl. Na początek muszę ustalić liczbę na okładkę. Po rozlicznych próbach decyduję się na 54. Teraz dzielimy (pracuję z Donatą) to na cztery grupy. Wynik lepiej jest zatwierdzić bo powtarzanie roboty z powodu jakiegoś przemieszania produktów byłoby katastrofą.
Wysyłamy to do redakcji.
26035
26036
26037
26038
Dochodzi do nieporozumienia bo w gazecie ktoś przedstawia jako propozycje fotografa.
Dostaję sms „Co to k…a jest! Proszę o natychmiastowy kontakt. I podpis”. Nie mam zamiaru prostować takich debilnych pomyłek. Na głowie mam podstawowe zadanie – co z tą zbieraniną zrobić??? Czasem poradzenie sobie z takim niewdzięcznym zadaniem wydaje się ponad siły. Wszystko ni z gruchy, ni z pietruchy. A do tego jeszcze jakaś kaseta, haczka itp. Temat wydaje nam się ponad siły i zaliczamy z Donatą krótkiego doła. Mięso lata przez jakiś czas po studio.
Ale tanio skóry nie oddamy. Zabieram się do porządnej analizy. Jedyne środki jakie mi zostają to kompozycja i operowanie kolorem (tło). Może uratują mnie łamy – fotografie to rozkładówki… Mogę więc porozdzielać i po jednej stronie dać coś co razem pasuje i układa się, a na drugiej zrobić kontrolowany chaos. Zaczynamy układać podgrupy, dobieramy kolory tak aby się to harmonizowało. Teraz efekt końcowy i za chwilę dalsza analiza.
26039
Tutaj doskonale widać jak wiele możliwości dał ten prosty chwyt jakim jest podzielenie grupy. Udało się uporządkować i kolorystykę i formy. Nie wszędzie jest tak dobrze ale mimo wszystko to był świetny pomysł.
26040
26041
26042
Wpadamy na szczęśliwy pomysł użycia papieru pakunkowego tak aby narzucić spójne ramy dla podgrup. Ma to się kojarzyć z sytuacją jakby ktoś chaotycznie rozpakował zestaw. Ta anegdota (obojętne na ile uświadomiona) buduje silny pomysł na całość. Papier i rozsypania pozwolą ukryć też to, że na poszczególnych stronach są bardzo różne ilości produktów. Reszta to już warsztat fotograficzno-stylizacyjny. Te rytmy, taka a nie inna harmonia kolorów. To już jest łatwe.
Pora zabrać się za okładkę. Papier pakunkowy nagle staje się głównym łącznikiem między nią a pozostałymi projektami. I jeszcze te okruchy. I o dziwo razem siedzi. Wiem zresztą, że jeszcze troszkę mądrej pracy grafika i będzie ona uwerturką przed czterema kolejnymi częściami.
26043
Taki „zwykły” (dla czytelnika) materiał a tyle się nad tym rozwiodłem… Tak czasem punkt widzenia zależy od siedzenia
-------------------------------------------------
Nawet nie udało mi się zdobyć pdf z stronami czasopisma. Ale jestem pewien, że był to dobry materiał pod projekt. Zresztą wiem, że bardzo się ta robota spodobała.
Pozdro
Wiesiek
Kojocisko
07-06-2019, 20:32
żeby nie było, że nie czytamy...
jak zawsze z wypiekami (na twarzy)
tbogdanowicz
07-06-2019, 20:40
No cóż. Wyzwanie faktycznie było trudne. Dla mnie, najciekawiej wyszło 54 :-).
Wracam czytać wątek od początku :-).
Pomimo niklej dyskusji z mojej strony, z ciekawoscia sledze watek.
Na wstępie ślicznie dziękuje Wiesiu za pozdrowienia i nowy tekst. Bardzo miło znów móc poczytać o Twojej pracy i procesach jakie towarzyszą przy ich realizacji.
Mam nadzieje że to o ostatnim tekście to chodzi tylko o ten tydzień;) Może jak już nie swoje prace to może innych z którymi masz do czynienia? Nie pozwól umrzeć temu tematowi, proszę.
Muszę przyznać że świetnie się to czyta, nie ma zbędnego wodolejstwa a każde zdanie jest cenną informacją.
Patrząc na realizacje można dostrzec te wszystkie wytyczne zleceniodawcy i decyzje jakie wybrałeś podczas realizacji. Genialnie to "rozegrałeś" moim zdaniem.
Taka wieloelementowość to prawdziwy koszmar, a podział na produkty ułożone i chaos kontrolowany jest świetnym pomysłem którego nie znałem do tej pory.
Do tego arcy mistrzowsko komponuje się to w faktem że prace miały być rozkładówkami, jednocześnie świetnie to wygląda również jako całość.
Muszę przyznać że jestem pod ogromnym wrażeniem skompilowania zadania i tego jak z tego wybrnąłeś. Wybór kadrowania, pozostawiona przestrzeń na tekst. do tego elementy nachodzące na drugą połowę scalające wszystko jako całość. Szkoda że nie masz jeszcze prezentacji z gazety. Bo wtedy w dopełnieniu można podziwiać efekt końcowy.
Wracając jednak do samego zlecenia, to nie dziwi mnie że sporo nerwów i myślenia na to poszło. Wytyczne że wszystko jeszcze ma być powiązane, mnogość elementów. Do tego jeszcze mix opakowań, koszmar w biały dzień:).
Mam pytanie o wybór kolorów tła, masz jakąś metodykę działania? co decydowało o danych wyborach w tym projekcie, skoro miałeś taką mnogość kolorów różnych produktów? Wiem że wszystko zależy od wielu czynników. Ale dobrze mieć jakiś punkt od którego warto zacząć i jak to wyglądało w tym przypadku?
Podobają mi się też te drobne nawiązania do sportu. Stoper i zębatki rowerowe. Ja bym dał zamiast wieszaka np. metr krawiecki skoro to wszystko wokół diety się kręci.
Niemniej jednak kawał dobrej roboty i jeszcze raz dziękuje za nowy tekst i jeszcze jedno "Nieopatrzne odezwanie się w wątku Kuby". Jest odwrotnie, bardzo potrzebnie i zawsze mile widziane:).
Pozdrawiam i miłego weekendu dla Ciebie i naszego małego fanklubu wiernych czytelników:)
Bardzo dziękuję za wszystkie głosy. Postaram się w takim razie co jakiś czas (powiedzmy raz w miesiącu) coś tutaj wrzucić. Niezależnie, że praca w advertorialu, dla mnie, raczej się skończyła to zostało sporo niepokazywanych tu prac. Myślę, że jeszcze kilka, kilkanaście fajnych tematów się znajdzie.
Mam pytanie o wybór kolorów tła, masz jakąś metodykę działania? co decydowało o danych wyborach w tym projekcie, skoro miałeś taką mnogość kolorów różnych produktów? Wiem że wszystko zależy od wielu czynników. Ale dobrze mieć jakiś punkt od którego warto zacząć i jak to wyglądało w tym przypadku?
)
Odpowiadając zacznę trochę na okrętkę.. Mój stosunek do używania kolorowych teł jest ambiwalentny. W zasadzie to nie lubię tego rozwiązania. Jak być może pamiętacie z wcześniejszych tekstów jeśli już używałem barwy to przez folie na źródłach oświetlenia. Dawało to graficzny (dizajnerski) sznyt. Tak było przez lata bo w męskim piśmie dominowała szlachetna biel i ewentualnie czerń. Zmieniło się to jak zacząłem pracę dla Women's Health. Musiałem zarówno zmienić sposób świecenia, stylizacji ale przede wszystkim podejście do koloru. Nagle okazało się, że jest on w pewnym sensie ważniejszy od reszty. Od sytuacji gdy całkowicie dominuje do tej gdy jest "tylko" istotny. Pierwszy to agresywny, mocny i charakterystyczny psychologicznie i przedmiot, który tam się znajdzie. Jeśli to jest seria takich stron to mamy kolejne kolorystyczne maksymalne kontrasty. Troszkę przypomina to tabele Ittema. I nie jest ważne co fotografowaliśmy. Druga sytuacja to taka gdy kolor jest ważnym ale jednak składnikiem projektu, Wtedy zadania są dwa - zharmonizowanie palety kolejnych stron a dalej osiągnięcie wewnętrznego ładu. W takim przypadku używamy pastelowych barw. Obydwa zadania są równie ważne.
Muszę już wyjść, dokończę wieczorem
CDN
Świetna wiadomość Wiesiu za którą bardzo dziękujemy:).
Co to jest za tabela Ittema?
Z tego co ja widziałem to niektórzy korzystają z tabel kolorów dopełniających w dodatku w PS z próbnikiem mierzą wartości i precyzyjnie ustawiają kolor przeciwstawny z tabel barw. Ewentualnie zbliżona kolorystyka tła i tematu. W obu przypadkach dość prosto to stosować przy jednym przedmiocie lub grupie zbliżonej, ale jak w Twoim projekcie gdy mamy taki rozrzut wybór samego koloru tła lub sceny może być nie lada wyzwaniem.
Dlatego pytam jak Ty podchodzisz do takich tematów, ale widzę odpowiedź w psychologii, bardziej skupiasz się na oddziaływaniu niż konkretnych technicznych rozwiązaniach.
Myślę że kluczowy jest ten smak i zmysł który wyrabiałeś przez wszystkie te lata, dzięki któremu niektóre decyzje przychodzą automatycznie i trudno je nawet zdefiniować.
I w sumie ma to największy sens nie pytać jak tylko po co.
I tak wróciłem jeszcze do wcześniejszych Twoich prac
https://forum.nikoniarze.pl/threads/274205-Stolikowy-advertorial-i-edytorial/page12
Takie pytanie się zrodziło odnośnie polara bo np płyta grzewcza na czerwono wydaje się oczywistością, to jednak lodówka z czerwonym środkiem i błękitami na tle mnie intryguje. Celem było wywołanie tego efektu?, coś na zasadzie złamania banału i oczywistości?. Cały ten projekt by pasował też do tego co teraz napisałeś o tłach białych i czarnych. jako elemencie zaskoczenia i wywarciu mocnego wrażenia na widzu.
W przypadku prac typu plakat, kalendarz, samodzielny obraz. Tworzysz kosmos formy światła i koloru. Wszystko aby przykuć widza na jak najdłużej. W drugiej grupie jaką sobie zdefiniowałem patrząc na Twoje zdjęcia czyli, folderów, zdjęć do tekstu i całej reszty gdzie fotografia jest częścią większej całości, panuje większy spokój i harmonia poza kilkoma wyjątkami.
Dobrze ten podział rozumiem, czy to mylne wrażenie?
Świetna wiadomość Wiesiu za którą bardzo dziękujemy:).
1. Co to jest za tabela Ittema?
2. Z tego co ja widziałem to niektórzy korzystają z tabel kolorów dopełniających w dodatku w PS z próbnikiem mierzą wartości i precyzyjnie ustawiają kolor przeciwstawny z tabel barw. Ewentualnie zbliżona kolorystyka tła i tematu. W obu przypadkach dość prosto to stosować przy jednym przedmiocie lub grupie zbliżonej, ale jak w Twoim projekcie gdy mamy taki rozrzut wybór samego koloru tła lub sceny może być nie lada wyzwaniem.
Dlatego pytam jak Ty podchodzisz do takich tematów, ale widzę odpowiedź w psychologii, bardziej skupiasz się na oddziaływaniu niż konkretnych technicznych rozwiązaniach.
Myślę że kluczowy jest ten smak i zmysł który wyrabiałeś przez wszystkie te lata, dzięki któremu niektóre decyzje przychodzą automatycznie i trudno je nawet zdefiniować.
I w sumie ma to największy sens nie pytać jak tylko po co.
I tak wróciłem jeszcze do wcześniejszych Twoich prac
https://forum.nikoniarze.pl/threads/274205-Stolikowy-advertorial-i-edytorial/page12
3.Takie pytanie się zrodziło odnośnie polara bo np płyta grzewcza na czerwono wydaje się oczywistością, to jednak lodówka z czerwonym środkiem i błękitami na tle mnie intryguje. Celem było wywołanie tego efektu?, coś na zasadzie złamania banału i oczywistości?. Cały ten projekt by pasował też do tego co teraz napisałeś o tłach białych i czarnych. jako elemencie zaskoczenia i wywarciu mocnego wrażenia na widzu.
W przypadku prac typu plakat, kalendarz, samodzielny obraz. Tworzysz kosmos formy światła i koloru. Wszystko aby przykuć widza na jak najdłużej. W drugiej grupie jaką sobie zdefiniowałem patrząc na Twoje zdjęcia czyli, folderów, zdjęć do tekstu i całej reszty gdzie fotografia jest częścią większej całości, panuje większy spokój i harmonia poza kilkoma wyjątkami.
Dobrze ten podział rozumiem, czy to mylne wrażenie?
1. Itten to bardzo ciekawa postać. Wykładowca Bauhausu, Później miał swoją "szkołę barwy". Jak nie masz to kup sobie (obowiązkowo, to tylko 37 zł) jego "Sztukę Barwy". To cienka książeczka (konkretnie to popularyzatorski skrót z olbrzymiego dzieła życia autora) ale naprawdę warta bardzo dokładnego przestudiowania. Wiele zdań czytałem tam po parę razy. Aby nie wchodzić w elaboraty zacytuje piękny początek:
"Wszystkiego, czego można nauczyć się z książek albo od mistrzów, równa się podróży wozem", czytamy w pewnym miejscu w Wedzie. Dalej są słowa: "ale ten wóz jest przydatny tylko dopóty, dopóki jesteśmy w drodze. Kto dotrze do jej końca, zostawia wóz i idzie pieszo".
2. Rzeczywiście jakkolwiek mam pojęcie o różnych zestawieniach barw (a tak naprawdę dokładnie rozumiem rodzaje kontrastów) to pracuję dość intuicyjnie. Ale... okazuje się, że wyniki wcale intuicyjne nie są. Na potrzeby tej odpowiedzi otworzyłem książkę i ze zdumieniem zobaczyłem, że pewnie 90% zestawień tonów które stosowałem dla WH mieści się na ryc 10, opisanej jako kompozycje barw o największej świetlistości.
3. Ale szczęka mi opadła gdy zajrzałem na ryc 16, 17 i 20 które poświęcone są sposobom uzyskiwania najmocniejszego kontrastu temperatury i ten Polar o który pytałeś jest tam wypisz - wymaluj. To najmocniejsze zestawieni i nie chodzi tu tylko o oczywisty kontrast niebieski-czerwony ale też o ilościowe relacje koloru i barwy drugorzędowe co się tam pojawiają. Prawidłowo odgadłeś cel inwersji - w kuchence palniki są czerwone bo inaczej łatwo się nie dało. Ale w lodówce postanowiliśmy złamać oczywistość. W ogóle cały temat to było łamanie oczywistości. W końcu to były porażająco banalne przedmioty. Chciałbyś powiesić sobie lodówę na ścianie??? Robiąc tę robotę zadawałem sobie pytanie - czy ja bym to powiesił u siebie. Jak odpowiedź była, że tak lub ewentualnie tak to uznawałem to za sukces. Dwie prace bardzo wyraźnie były poniżej poziomu - jedna raczej nie do poprawienia ale druga jak najbardziej. Ale klient to klepnął zanim poprawiliśmy. A ponieważ i tak uważałem to za produkcyjniaka to machnąłem ręka.
4. Co do metodologii pracy to niestety nie ma tak lekko jak w malarstwie, że można sobie wymieszać co się chce. Od lat zbieram wszystkie kolorowe kartony jakie trafiłem. Tu problemem było, że musiałem mieć papier pakunkowy w podobnym tonie, dwa zestawy były trafione idealnie, żółty dostatecznie, zielony "obszedłem" celofanem. Wydaje mi się, że brak wyrazistego kontrastu w obu tłach był kluczem do sukcesu. Oczywiście zakładałem, że ewentualnie wyrówna się to na kompie. Ale jak widzisz zostało jak jest. Czasem "szum błędów" jest wskazany. I tak uważam, że pracuję zbyt "logicznie" i brakuje mi dozy szaleństwa (lub przypadku). Choć na tym "niższym" poziomie kompozycji trochę go wprowadzam. Do tych czterech zdefiniowanych podkładów dobraliśmy grupy opakowań patrząc trochę na tematykę.
Pozdro
Wiesiek
Ślicznie dziękuje za kolejną pozycje wartą poznania:)
Sam też zbieram różne rupiecie zwane, rekwizytami:). Obecnie poluje na starą ramę okienną albo paten jak coś takiego wykonać samodzielnie. Mam dużą szybę którą czasami chciałbym aby robiła za okno.
Wracając do kolorów to ja dość mocno żelami operuje i też uwielbiam zestawienie czerwieni z błękitem. Dla mnie wizualnie lepiej się to komponuje niż czerwień z zielenią.
Tak sobie wertuje Twój wątek i trafiłem na naszą rozmowę o świetlne dziennym i tych właśnie żelach.
Warto wracać do tego tematu bo w sumie dużo pozapominałem. Tak to jest gdy się nie utrwala wiedzy realizując jakieś zadania. A że jest już 72 strony tak więc jest co wertować.
Wiesiu w moim temacie wspominałeś coś o dużym projekcie, porównywalnym z Polarem. Możesz zdradzić coś więcej?
Pozdrawiam
Carlos_lo
10-06-2019, 21:39
po takich wpisach moge skrobnac tylko: Wiesiu ty jestes nasza Swietlistoscia:)
Dołączam się do "hymnów pochwalnych".
Dziękuję za już, z nadzieją czekam na więcej.
Ślicznie dziękuje za kolejną pozycje wartą poznania:)
Sam też zbieram różne rupiecie zwane, rekwizytami:). Obecnie poluje na starą ramę okienną albo paten jak coś takiego wykonać samodzielnie. Mam dużą szybę którą czasami chciałbym aby robiła za okno.
Wracając do kolorów to ja dość mocno żelami operuje i też uwielbiam zestawienie czerwieni z błękitem. Dla mnie wizualnie lepiej się to komponuje niż czerwień z zielenią.
Tak sobie wertuje Twój wątek i trafiłem na naszą rozmowę o świetlne dziennym i tych właśnie żelach.
Warto wracać do tego tematu bo w sumie dużo pozapominałem. Tak to jest gdy się nie utrwala wiedzy realizując jakieś zadania. A że jest już 72 strony tak więc jest co wertować.
Wiesiu w moim temacie wspominałeś coś o dużym projekcie, porównywalnym z Polarem. Możesz zdradzić coś więcej?
Pozdrawiam
Książka zamówiona, ciekawe co uda się z niej wyciągnąć:).
Książka zamówiona, ciekawe co uda się z niej wyciągnąć:).
Rzeczy, które wiesz ale nie wiesz, że wiesz. I takie o których nie wiesz ale się dowiesz.
Odpowiadając na Twoje pytanie w kwestii tematu nad którym pracuję to musisz uzbroić się w cierpliwość. Jest szansa, że za pół roku to opiszę. A właściwie to mam wielką nadzieję, że będę miał się czym pochwalić...
Pozdro
Wiesiek
Pół roku to masa czasu, jak dobrze pamiętam to już jakąś próbkę wykonałeś i się bardzo podobała. Więc skoro nie chcesz nic pokazać to może opisz w swoim stylu cały proces tworzenia pomysłu pod ten projekt.
Bo robi się bardzo tajemniczo i ciekawie zarazem. Dobrze wnioskuje że to będą zdjęcia reklamowe albo kalendarzowe z dużym naciskiem na walor wizualny i przykuwanie uwagi?
Napisałem tekst, który jest kontynuacją i rozwinięciem poprzedniego a w dodatku nawiązuje do teorii koloru w malarstwie.
TROCHĘ O HARMONII KOLORYSTYCZNEJ
Poprzedni tekst (a w szczególności dyskusja na forum) uzmysłowiły mi, że warto zająć się jeszcze jednym aspektem, który dotąd omijałem. Kolor. Trochę przez fotografów traktowany jako „właściwość” przedmiotu. Czyli sprawa na którą nie ma się większego wpływu. W dodatku w fotografii przedmiotowej najwygodniejsze tonacje są czarne lub białe… To także tłumaczy nasze mniejsze zaangażowanie na tym polu. Jakoś sobie nie przypominam nic z klasycznej literatury foto co omawiałaby funkcje impresyjne czy ekspresyjne (a tym bardziej symboliczne) koloru…
Za to w malarstwie kolor jest „wszystkim” i grube tomy o tym napisano – dlatego w dyskusji przywołałem pracę Ittena – „Sztuka Barwy”. W polskim wydaniu dostępny jest bardzo syntetyczny skrót zawierający wprowadzenie (a w nim np funkcje koloru oraz 7 podstawowych kontrastów). Najważniejsze, że mamy tam kilkadziesiąt barwnych tablic ilustrujących omawiane zagadnienia. Wśród nich jest jedno szczególnie ważne w mojej pracy. Czyli tytułowa harmonia.
ANALIZA PRZYPADKÓW
Od razu powiem, że analiza wykonana jest ex post. Czyli przyjrzałem się już wykonanym „intuicyjnym” pracom.
Ale zaczniemy od teorii. Już w pierwszej fundamentalnej książce Goethego (tak, tego od „Cierpień młodego Wertera”) pojawia się problem harmonii koloru. Wychodząc od koła barw jako harmonijne zostają zdefiniowane tony leżące po przeciwnej stronie (czyli dopełniające), oprócz tego trójtony (trójką równoboczny rozpięty na kole) oraz czterotony (kwadrat). Bardzo ważne jest aby te zestawienia miały jednakowe natężenie. W uzasadnieniu autor napisał, że po zmieszaniu dają barwę szarą (naturalnie wzorcową dla wzroku). Zgodne było to też z odczuciami widzów.
W wspomnianej wcześniej pracy Ittena zagadnienie zostało pogłębione. Autor stworzył zmodyfikowane koło.
27569
Po lewej mamy ustalone (w wyniku żmudnej pracy) harmonijne proporcje a po prawej zmodyfikowane koło barw. Itten zajmował się także sytuacją gdy barwy dopełniające są użyte w innych proporcjach. Poniżej ciekawa tablica.
27570
W prawym polu mamy zjawisko gdy kolor dopełniający dodaję głębi podstawowemu. Jak widać istotne jest nie tylko dobranie pasujących barw ale także ich proporcja. To nawiasem mówiąc nie do końca pasuje do przytoczonego wcześniej wytłumaczenia o harmonii barw dopełniających. Nie mniej jednak w oparciu o idee Goethego zbudowano internetowe generatory par, trójek i czwórek harmonijnych kolorystycznie. Korzystając z takiego generatora popatrzmy wpierw na realizację z poprzedniego felietonu.
27571
27572
27573
27574
27575
Zakładając, że wielokolorowe zestawy przedmiotów „uśrednimy” kolorystycznie to widać, że w większości zdjęć moglibyśmy znaleźć podstawowe akordy barw. Może poza ostatnim.
Pora na kolejne prace. Tematem były nieśmiertelne buty. Tym razem mieliśmy pokazać trzy razy po dwa buty na pionowych stronach. Miały być zestawione podeszwami i z miejscem na małe opisy obok. Z punkt widzenia fotografa były to pary przypadkowych i raczej nieciekawych przedmiotów. Tutaj nasze podejście było diametralnie odmienne od tego wcześniejszego. Zdecydowaliśmy się na plakatowe podejście, w którym atrakcyjność wizualna będzie zbudowana na kolorze. Jest to dość obce mi postępowanie, bo mam szacunek dla fotografowanych przedmiotów. Ale jestem też zobowiązany do tworzenia mocnych obrazów i jak nie można grać przedmiotem to trzeba szukać innych sposobów. Popatrzmy na wyniki końcowe.
27576
27577
Dokonując analizy przy pomocy opisanego narzędzia możemy wygenerować taką trójkę lub jak wolicie taki akord barwy, który dobrze, jak się okazuje, tłumaczy pierwszą fotę. Drugi byłby bardzo zbliżony.
http://polandtravel.info/jurewicz/wp-content/uploads/2019/07/Tr%C3%B3jk%C4%85t-1.jpg
Ciekawa była trzecia para – tutaj jakoś nam nie siedziało i zrobiliśmy taki zestaw.
27578
I dopiero pisząc ten tekst zdałem sobie sprawę, że nie sposób było tutaj zlekceważyć kolor butów i wcale nie mamy tutaj zestawienia trzech, tylko czterech, barw. I nieźle wyjaśnia użyte barwy figura kwadratu opisana u Goethego.
27579
Ale też widzę, że alternatywnie zamiast zielonego kartonika dać czerwony a tło zmienić na groszkowe i zbudować to na trójtonie.
http://polandtravel.info/jurewicz/wp-content/uploads/2019/07/Tr%C3%B3jk%C4%85t-2.jpg
WNIOSEK
Jakkolwiek bardzo sceptycznie podchodzę do „automatycznych” zbyt prostych reguł i wyjaśnień jak „działa” obraz to jednak nie sposób nie zauważyć, że nasza intuicyjna praca w obu opisanych realizacjach dobrze wpisała się w opisane przez Goethego i Ittena fundamentalne prawidła. Na pewno jest to dobry punkt startu do własnych poszukiwań, szczególnie jak ktoś nie czuje się zbyt mocny. Trzeba powiedzieć, że odwołałem się tutaj do bardzo podstawowych praw. W obu książkach znajdziecie wiele innych zestawień barw (np inne trójkąty).
METODA REALIZACJI
Przy takiej plakatowej formule nie można położyć butów na tle. Zresztą kładzenie czegokolwiek na kolorowym tle nigdy nie jest dobrym rozwiązaniem. Co najmniej z trzech powodów raz, że dostajemy silne zafarby na rzeczach, dwa nie możemy regulować jasności (i tonu) tła a także znika możliwość ciekawszego świecenia przedmiotów (po prostu część kątów jest niedostępna). Surowe foty wyjaśnią jak można zgrabnie obejść wszystkie te problemy.
27580
27581
Jak widać sztywna gumka była istotnym szczegółem. To kolejny przykład na to, że plan z realizacją w pionie jest wart dodatkowej pracy. Tak naprawdę to oczywiście nie ma dodatkowej pracy, bo zaoszczędzamy na kolejnych etapach. Radzę wszystkim co bawią się w studio dobrze to zapamiętać. Nawet przy reprodukcji obrazka lepiej jest go przykleić do pionowej powierzchni (lub oprzeć na dwóch małych gwoździkach) jak kłaść na ziemi.
Carlos_lo
11-07-2019, 10:36
dobrze sie czyta w podrozy:) pozdrawiam i dziekuje za tekst! lece dalej
Moglbys powiedziec cos wiecej o:
Zakładając, że wielokolorowe zestawy przedmiotów „uśrednimy” kolorystycznie to widać, że w większości zdjęć moglibyśmy znaleźć podstawowe akordy barw.
Nie bardzo rozumie co miales na mysli i w jaki sposob "usredniasz" kolory.
Moglbys powiedziec cos wiecej o:
Nie bardzo rozumie co miales na mysli i w jaki sposob "usredniasz" kolory.
Znasz zabawę - połącz kropki?
Te dwie poniższe kropki to próbki dominujących kolorów.
27571
Jak się je połączy jest się w środku.
Tzn środek figury wypada w środku.
Najpierw dla dwóch barw to środek odcinka. Później dla trzech trójkąta. A dla czterech kwadratu.
Moglbys powiedziec cos wiecej o:
Nie bardzo rozumie co miales na mysli i w jaki sposob "usredniasz" kolory.
Zacznę od tego, że należy to uznać za, niezbyt może udany, skrót myślowy. Czyli taka wizualna ocena tonu całej grupy. Powiedzmy jakby się to zlało z pewnej okoliczności. Ale:
1. Tekst napisałem do istniejących fot próbując odpowiedzieć jak one działają.
2. W pierwszym zestawie dopatrzyłem się harmonii opartej na barwach dopełniających. Przedmioty i tło pełniły równoważną rolę. Czyli barwa tła dopełniała barwę przedmiotów rozumianą jako ta "nieszczęsna" średnia.
3. W drugim zestawie "olaliśmy" kolor przedmiotów przygniatając to zagraniami kolorystycznymi, jak pokazałem opartymi na harmonii trój i czterotonu.
4. Nie twierdzę, że mam rację ze swoimi interpretacjami. Zakładam, że czytelnicy mogą kupić lub nie takie interpretacje. Szczególnie, że to wyrobieni odbiorcy forum fotograficznego. Ja napisałem a Wy macie swój rozum!
5. Ale zdecydowanie byłbym usatysfakcjonowany aby te moje nie do końca idealne przykłady i analizy stały się impulsem do sięgnięcia do literatury z tegoż zagadnienia.
pozdro
Wiesiek
Na razie poległem
Może wstanę
To jest mój nieosiągalny wymarzony ogier
KOLOR-
To jeszcze trochę pociągnę ten kolor. Oprócz tych opisanych harmonii są inne. Dotąd mówiliśmy o figurach równo bocznych rozpiętych na kole barw. Itten jako bardzo harmonijne opisał też trójkąty równoramienne i prostokąty.
27697
27698
Znalazłem gdzieś w necie taką tablicę zestawionych tonów. Jest w niej błąd, który być może wyłapiecie, ale zestawy są OK.
27694
Możecie sobie przeprowadzić śledztwo według jakiej zasady zestawiono trójtony a jakiej czterotony. szczególnie, że i trapez się znajdzie.
Może myślicie, że jest to skomplikowane. Otóż na razie jest prościutko bo rozważania są prowadzone tylko na tonach powstałych ze zmieszania czystych barw podstawowych. Pora na wprowadzenie bieli i czerni.
27699
Powstaje kula barw i należy to rozumieć dosłownie - kula, nie sfera. Czyli w środku mamy liczne tony pośrednie a nasze wcześniejsze rozważania byłyby horyzontalnym cięciem przez tę bryłę. Itten tak definiuje relacja które w niej powstają.
27700
Relacje a dalej możliwe harmonie. Robi się ciekawie szczególnie, że przecież przeważnie mamy do czynienia z tonami rozbielonymi lub z domieszką czerni. Wkraczamy na trudniejszy grunt, ale z narzędziem, które może dać sporo podpowiedzi.
Ale to już zdecydowanie wykracza poza line-up tematów forów fotograficznych :)
Pozdro
Wiesiek
Pees
Ależ ten edytor jest gówniany - nie mogę usunąć sam dodanych plików. W dodatku u mnie na kompie pliki są już obrócone dobrze a tu znów jest po staremu. Porażka dokumentna. Zaraz się skończy czas aby coś zmienić. Zostanie chyba jak jest. Chyba, że Mod poprawi.
Nie jest to latwy, przynajmniej dla mnie temat, ale ciesze sie ze go tu poruszyles.
Carlos_lo
14-07-2019, 01:24
wszystko jest proste, kwestia stanu skupienia... ;) lub rozproszenia dla odwrotnosci co w fotografii jest dosc popularne
Wujot bardzo przepraszam że dopiero teraz czytam Twój tekst i dziękuje za obszerny materiał. Fakt administracja powinna ulepszyć to forum. 8 dni leży tekst który mnie interesuje i dopiero dziś kątem oka widzę że są jakieś nowe treści.
Książkę już przeczytałem, bardzo ciekawa pozycja ale faktycznie wykastrowana maksymalnie bo bardzo malutka. Ale dobry wstęp i myślę że jak na moje potrzeby wystarczająca. Zwłaszcza że jeszcze mam te dwa tomy historii koloru Rzepińskiej.
Które swoją drogą też bardzo ciekawie opisują ewolucje i trendy na przestrzeni wieków i kultur.
Patrząc na Twoje pracę widać że to działa i jest dobrym punktem od którego warto zacząć jeżeli się chce kombinować.
Do tej pory robiąc produkt skupiałem się tylko na jego wiernym oddaniu pomijając relacje z tłem itd. A tu dostajemy bardzo mocne narzędzie dzięki któremu możemy tworzyć mocniejsze i przyjemniejsze w odbiorze obrazy.
Książka też uzmysłowiła mi jak dużym zagadnieniem i ważnym jest sam kolor, nie mówiąc jak ważnym i trudnym jest w malarstwie, modzie itd.
W portrecie też się te prawidła bardzo dobrze sprawdzają. Więc temat jest pomocny dla wszystkiego co w kolorze.
Te tablice zwłaszcza cyfrowe gdzie próbnikiem możemy te główne tony zaznaczać i dokładnie później ustalać tonacje dla tła to doskonałe narzędzie do prób i testów.
Myślę że i ten twój fragment o tym aby fotografować w pionie z dużym ostępem od tła to też nie bez powodu się tu pojawił.
Raz że separacja tła ułatwia pracę, dwa walka z zafarbem jeszcze pracując nad kolorem to zgroza.:)
Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuje Wiesiu za mocny materiał.
Książka też uzmysłowiła mi jak dużym zagadnieniem i ważnym jest sam kolor, nie mówiąc jak ważnym i trudnym jest w malarstwie, modzie itd.
W portrecie też się te prawidła bardzo dobrze sprawdzają. Więc temat jest pomocny dla wszystkiego co w kolorze.
.
Ja miałem to szczęście, że temat koloru wszedł mi na tapetę mocno jak zacząłem pracować dla WH (Women's Health). Na początku to nawet mnie wkurzało, że zamiast robić w szlachetnej bieli (lub czerni) to muszę jakieś jarmarki robić. Ale potraktowałem to jako wyzwanie (nie było wyjścia).
Pozdro
Wiesiek
Wujot no właśnie Wiesiu. Nie odnosisz wrażenia że moda w produktowej się zmieniła? Bo patrzę na moje zdjęcia i te właśnie szlachetne czaro białe tła, to w moim odczuciu trochę to już trąca myszką w porównaniu od obecnej mody.
Jak przeglądam Pinteresta to jest masa zdjęć produktowych i reklamowych które poza walorem wizualnym nie mają żadnego sensu, jeżeli chodzi o zestawienie przedmiotów w nich zawartych. Ale robią robotę jak obraz.
Ewentualnie mamy poemat wieloelementowy z małym GO.
Zmiany widzę nawet w sferze video i reklamy bo sam zacząłem coś tam składać i baczniej obserwować to co się pokazuje.
Ostatnio widziałem np. reklamę banku kręconą jak na instagrama z jakiś marny zafarbem ala filtr. Albo jedna z firm wrzuciła swój produkt jako FB story czyli 2 lub też 3 klatkową animacje.
Teraz pytanie czy dalej robić swoje czy się dostosować i robić to co jest modne?.
Ostatnio doszedłem do wniosku że czym bardziej się wyróżniasz to odstajesz.Takie mam bynajmniej wrażenie patrząc na swoje doświadczenia.
Mam też sporo starych książek o portretach i produktowej i tak czasem sobie coś przeglądam i np portrety z lat 90 wygląda bardzo słabo na dzisiejsze standardy. Ale już starsze hollywood portrait wyrywają z butów.
Więc jak z tą modą jest Twoim zdaniem?
Wujot no właśnie Wiesiu. Nie odnosisz wrażenia że moda w produktowej się zmieniła? Bo patrzę na moje zdjęcia i te właśnie szlachetne czaro białe tła, to w moim odczuciu trochę to już trąca myszką w porównaniu od obecnej mody.
Jak przeglądam Pinteresta to jest masa zdjęć produktowych i reklamowych które poza walorem wizualnym nie mają żadnego sensu, jeżeli chodzi o zestawienie przedmiotów w nich zawartych. Ale robią robotę jak obraz.
Ewentualnie mamy poemat wieloelementowy z małym GO.
Zmiany widzę nawet w sferze video i reklamy bo sam zacząłem coś tam składać i baczniej obserwować to co się pokazuje.
Ostatnio widziałem np. reklamę banku kręconą jak na instagrama z jakiś marny zafarbem ala filtr. Albo jedna z firm wrzuciła swój produkt jako FB story czyli 2 lub też 3 klatkową animacje.
Teraz pytanie czy dalej robić swoje czy się dostosować i robić to co jest modne?.
Ostatnio doszedłem do wniosku że czym bardziej się wyróżniasz to odstajesz.Takie mam bynajmniej wrażenie patrząc na swoje doświadczenia.
Mam też sporo starych książek o portretach i produktowej i tak czasem sobie coś przeglądam i np portrety z lat 90 wygląda bardzo słabo na dzisiejsze standardy. Ale już starsze hollywood portrait wyrywają z butów.
Więc jak z tą modą jest Twoim zdaniem?
Bez dwóch zdań bardzo celne spostrzeżenie. Moje zdanie jest takie, że trzeba iść z branżą. Jeśli teraz jest moda na "naturalność", pewną siermiężność to należy to uwzględnić. Zresztą to całkiem fajny kierunek. Oczywiście dotyczy to komunikacji masowej bo być może pracując np dla dentysty należy zrobić to inaczej. Oddzielną kwestią jest kto i jak pracując utrzyma się na rynku. A jeszcze z tego wyżyje.
Ja w każdym razie na fotografii postawiłem krzyżyk (albo ona na mnie). Jest bardzo prawdopodobne, że zlikwiduję swoje studio i zamknę ten rozdział. Więc chyba moje rady niewiele są już warte.
W sumie utrzymałem się prawie 30 lat w branży - to chyba nieźle?
Pozdro
Wiesiek
A jak przez te 30 lat Twoje pracy zmieniała się ta branża albo raczej zdjęcia? Domyślam się że cyfryzacjia przyniosła pierwsze większe zmiany. Teraz to portale internetowe wyrabiają „gusta”. Osobiście jestem mocno skołowany bo z jednej strony zawsze chciałem robić coś innego a z drugiej trzeba robić to co się ogółowi podoba jak chce się szekle zbierać.
Co do Twojego pytania to masz masę prac które wiecznie będą trzymać mistrzowski poziom ze względu na całokształt tak ich wykonania jak i pomysłu. A Twoje rady to złoto, bo dziś porusza się tylko walory techniczne lub po porostu pokazuje co jak się zrobiło.nikt nie mówi po co ani czemu. Już nie mówiąc o tematach jakie Ty poruszasz.
A jak przez te 30 lat Twoje pracy zmieniała się ta branża albo raczej zdjęcia? Domyślam się że cyfryzacjia przyniosła pierwsze większe zmiany..
Bardzo. U mnie wejście w cyfryzację było szybkie bo przecież od mniej więcej 1996 roku pojawiły się w miarę tanie cyfrowe skanery i PS. Cyfrowe matryce które wprowadzono parę lat później w zasadzie tylko skróciły dla mnie proces. Zresztą miałem pierwszą cyfrową MAVICĘ na dyskietki 1,44 (kto wie co to jest?). Nosiło się ze sobą torbę dyskietek. Ale dzięki temu miałem "od ręki" dokumentację np wystaw designerskich. Na skanowanie tego nie byłoby mnie stać (mimo, że świadczyliśmy zawodowo takie usługi). Przez pierwsze 4 lata kupowaliśmy kolejne cyfrówki co parę miesięcy, wyprzedając poprzednie. To w kwestii sprzętowej.
Obróbka cyfrowa była błogosławieństwem w obszarze utrzymywania czystości - wcześniej trzeba było bez przerwy wszystko czyścić po kilkanaście razy, używać nowych teł. Teraz można było pozwolić sobie na ostrzejsze światło (a nie maskujące softboxy). Kartonowe wygięte tło stało się passe, podobnie wcześniejsze lustrzane odbicia. Były olbrzymie oszczędności na rezygnacji z polaroidów (na które wydawałem majątek).
Co do edytorialu i advertorialu to prawdę powiedziawszy zacząłem to śledzić dopiero w 2006 roku ale nawet na przestrzeni tych lat widziałem spore zmiany. Jak jest teraz to nie wiem, przestało mnie to interesować...
Pozdro
Wiesiek
Zresztą miałem pierwszą cyfrową MAVICĘ na dyskietki 1,44 (kto wie co to jest?). Nosiło się ze sobą torbę dyskietek.
Dyskietki 1,44MB (3,5") to jeszcze gdzieś mam w kartonach. A może i 5,25" by się znalazło.
Ale co to ta cyfrowa Mavica?
Udało mi się swego czasu kupić dość szybko pendrive 64MB... Gdzie kolega biegał jeszcze z jedną lub dwoma paczkami dyskietek.
Ogromny przeskok pod względem wygody.
Ale co to ta cyfrowa Mavica?
29458
https://www.smartage.pl/sony-mavica-aparat-na-dyskietki/
Tak prawdę powiedziawszy nie jestem pewien czy nie mieliśmy jeszcze Mavicy na 3,5". W każdym razie to był tak mniej więcej 1995-6. Może TOP67 lepiej pamięta...
Zestaw aparatów był taki: Sinar (chyba Norma) do studia, Linhof Master Technica na wyjazdy, Hasselblad do mniej ważnej roboty i Mavica do dokumentacji dla siebie.
Pozdro
Wiesiek
Dziękuję za informację.
Ciekawa technicznie koncepcja. Ze wstydem przyznam, że nie wiedziałem.
Pozdrawiam
Wujot Wiesiu pozwolę sobie tutaj kontynuować naszą ostatnią rozmowę ze względu że temat jest bardzo wartościowy, jeżeli nie masz nic przeciwko oczywiście.
No więc próbowałem wykonać zdjęcie w wysokim kluczu o jakim ostatnio mi wspominałeś i nie udało mi się zrobić nic dobrego. Dało mi to do myślenia i przeanalizowałem cały swój warsztat i doszedłem do wniosków że pomimo zróżnicowania tematycznego jest bardzo monotematyczny ideologicznie i technicznie.
Później zacząłem myśleć co musi się składać na zdjęcie w wysokim kluczu aby było atrakcyjne a zarazem spójne.
Tutaj przyszły kolejne uwagi i różnice jakie zauważyłem u siebie i nie tyczy się to już tylko tego high key ale całokształtu.
Wyszczególniłem.
1. Separacja tła od tematu
2. "Dziury w płótnie"
3. Brak spójności akordów i tonów.
4. Schematyczność.
5.mocny kontrast.
Dodam też Twoje punkty rzeczy jakie obraz powinien spełniać.
- interesująca (czyli przekazywać treści istotne dla odbiorcy)
- budzić emocje
- kreatywna (inne spojrzenie)
- ładna
Posiedziałem na pintereście i wyznaczyłem kilka typów zdjęć jakie na mnie działają i chciałbym je z Tobą przeanalizować czy w dobrą stronę idzie moje rozumowanie.
29508
No więc to zdjęcie przykuło moją uwagę. Bardzo dobrym pomysłem które wiążę temat z tłem. Obraz jest spójny a zarazem wyrazisty dzięki kształtom. Przedmiot nie zlewa się z tłem pomimo tego samego koloru i tekstury. Gra światłem, skosy i mocne akcenty czynią te zdjęcie bardzo atrakcyjnym.
Pytanie o emocje, tutaj mam problem. Budowanie emocji kolorem, kształtami i światłem bez konkretnej historii to oddziaływanie na podświadomość widza? Bo jak budujesz scenę która coś opowiada do odnosisz się do jego wyobraźni i łatwiej ci sprecyzować czy obraz jest smutny czy radosny itd.
Chciałbym właśnie taką formą coś spróbować zrobić. tzn. Maksymalne wykorzystanie obrazu z absolutnym minimalizmem przedmiotowym. Tylko kolor światło i przedmiot.
Z drugiej strony czy to zdjęcie mówi coś o zapachu i samym produkcie?
Jest to dobra praca Twoim zdaniem? i jak ty je odbierasz?.
29509
Druga porcja zdjęć odnośnie naszej ostatniej rozmowy i książki jaką mi poleciłeś. Widzę tutaj na tych przykładach zasady spójnego obrazu akordów i tonów. Pomimo bardzo bogatej kolorystyki żadne kolor nie jest w mocniejszej i dominującej tonacji, wszystko spójne mówiące aby traktować dany obraz jako całość a nie szukać głównego tematu.
Jednak zauważyć można dominacje owoców zielonych i żółtych nad czerwonymi. tak samo fiolet jest równoważony większą ilością odcieni ciepłych.
Moje pytanie do Ciebie o narzędzia takiej kontroli lub normalizowania przestrzeni barw na zdjęciach?
Tak samo mam pytanie o tła. Bo chcąc ostatnio zrobić spójny przedmiot z tłem doszedłem do wniosku że tylko papier gładki da mi zadowalający efekt. Farbowanie światłem i foliami białego papieru nie spełniało założenia. Czy może w Photoshopie tak tło najlepiej przygotować?
29510
Ten set. odniosłem do uwagi o pazur na zdjęciu. Wybrałem prace które światłem i kompozycją dodają dynamiki i pazura.
Zauważyłem też różnice w stosunku do swoich prac w proporcjach i skali przedmiotów .
Ja np lubię pokazywać rzeczy małe z bardzo bliska aby były duże i wypełniały większość kadru, na zasadzie zaciekawienia i innego punktu widzenia. Na tych zdjęciach produkty są bardzo małe w stosunku do tła jakie je otacza i przedstawiają raczej realną skalę przedmiotu.
Oglądając więcej prac można zauważyć schemat takich proporcji przedmiotu do tła.
29511
Ostatni set to mnogość i bogactwo tutaj najlepsze jest pierwsze zdjęcie.
Mamy kolor przeciwstawny do tego jako przeciwieństwo pięknych rozwiniętych kwiatów postawiono bardzo prosty flakon.
Rodzi się więc też pytanie jak ocenić wartość przedmiotu do sceny jaką będziemy dla niego tworzyć?.
Zauważyłem że te lepsze produkty mają albo minimalistyczne albo bardzo bogate tła które do nich pasują. Są też produkty które pasują jak świni siodło pomimo że są to też np perfumy.
Teraz takie pytanie czy to projektant, butelki, etykiety itd. tworzy tak mocny przedmiot któremu pasuje wszystko jak pięknej kobiecie. Czy to raczej fotograf nie potrafi pokazać pięknie każdego produktu?.
Wujot Wiesiu pozwolę sobie tutaj kontynuować naszą ostatnią rozmowę ze względu że temat jest bardzo wartościowy, jeżeli nie masz nic przeciwko oczywiście.
No więc próbowałem wykonać zdjęcie w wysokim kluczu o jakim ostatnio mi wspominałeś i nie udało mi się zrobić nic dobrego. Dało mi to do myślenia i przeanalizowałem cały swój warsztat i doszedłem do wniosków że pomimo zróżnicowania tematycznego jest bardzo monotematyczny ideologicznie i technicznie.
Później zacząłem myśleć co musi się składać na zdjęcie w wysokim kluczu aby było atrakcyjne a zarazem spójne.
Tutaj przyszły kolejne uwagi i różnice jakie zauważyłem u siebie i nie tyczy się to już tylko tego high key ale całokształtu.
Wyszczególniłem.
1. Separacja tła od tematu
2. "Dziury w płótnie"
3. Brak spójności akordów i tonów.
4. Schematyczność.
5.mocny kontrast.
Dodam też Twoje punkty rzeczy jakie obraz powinien spełniać.
- interesująca (czyli przekazywać treści istotne dla odbiorcy)
- budzić emocje
- kreatywna (inne spojrzenie)
- ładna
Posiedziałem na pintereście i wyznaczyłem kilka typów zdjęć jakie na mnie działają i chciałbym je z Tobą przeanalizować czy w dobrą stronę idzie moje rozumowanie.
29508
.
Poruszyłeś wiele wątków postaram się sukcesywnie do nich odnosić. Raczej na zasadzie dyskusji niż sprawdzonych mądrości. I niekoniecznie będą to treści co ich oczekujesz. Choć się postaram.
1. Tło ogólne.
Prawidłowy jest wniosek, że masz dość jednostronny warsztat. Za to stoi on na bardzo dobrym poziomie. Myślę, że w dziedzinie "subtelnego wizualizmu" znacznie mnie przewyższasz. Faktem jest, że nie jest to coś co dla mnie warte jest aż takiej uwagi. Istotne jest jednak abyś dokładnie zrozumiał czym różni się fotograf od wydawcy, redaktora, reżysera czy blogera. Fotografowie mają nieznośne skupienie na obrazku. Dlatego kluczowe jest wyjście z tego getta. To forum da Ci relatywnie niewiele bo postawy jakie tu widzisz są tożsame z Twoją. Kluczowe jest aby odpowiedzieć sobie na pytanie czy produkujesz dekoracje na ścianę czy chcesz opowiadać historie. Czy to jako element zespołu czy samodzielnie. W tej chwili taka działalność to dla mnie podstawowe zajęcie - sprzedaje kompleksowe treści robiąc gazety (a też informacje do sieci) dla naszych lokalnych podmiotów. I działa to tak, że nawet nie szukam klientów bo sami się znajdują widząc co produkuję. I w tych moich opracowaniach są foty co tutaj na forum uznane by były za normalne, zrobione są o typowych godzinach (magiczna pora to wymysł fotografów i potrafiłbym udowodnić nieprzydatność takich fot). W moim ostatnim "dziecku" prawie połowę fot zrobiłem smartfonem i jestem na 100% pewien, że będzie to entuzjastycznie przyjęty produkt. W szeroko pojętej produkcji wydawniczej masz cały arsenał środków, których nie ma fotograf. Mam na myśli zestawienia fot ze sobą, fot z grafiką, z tytułem. Masz tam sytuację, że jest fota co mówi bardzo dobrze ale jest załóżmy na sporym kawałku nudna więc wrzucasz tam małe uzupełnienie drugą i robi się znakomicie. Słowem to inna bajka i musisz mieć świadomość, że z "zwykłą" fotą można dużo zrobić. "Zwykła" to nie oznacza jednak przypadkowa. To troszkę jakby krawiec szyjący garnitury na miarę nagle zauważył, że wszyscy chodzą w t-shirtach i można tam nieźle zarobić.
Powinieneś sobie zadać pytanie po co chcesz robić fotografię. Ale podstawowa sprawa jest taka, że do umiejętności produkowania pięknych wizualizmów trzeba dołączyć te inne kompetencje. I mogą to być te kreatywne, co jest wisienką na torcie (o tym później). Ale znacznie bardziej namawiałbym Cię na drogę tę co opisałem wyżej bo najnormalniej brakuje dostarczycieli kompleksowych treści. A ponieważ to strona wizualna obecnie dominuje to fotograf staje się ważniejszy od redaktora. U mnie to wygląda nieprawdopodobnie bo wpierw układam (dobieram) foty, robię ich hierarchie i patrzę na całość i na końcu mam gołą makietę wypełnioną kilkudziesięcioma zdjęciami. I jak mi coś nie pasuje bo słabo wygląda to to wywalam zagadnienie. Na końcu do fotografii (które coś pokazują) piszę testy. I "jakimś cudem" może on świetnie pasować do zdjęć. Oczywiście czasem coś wywalam, wymieniam bo to proces iteracyjny jest.
Wniosek jest taki, że albo możesz się skupić na produkowaniu coraz bardziej perfekcyjnych obrazków dla coraz węższego grona klientów (na kształt coraz droższych garniturów) albo myśleć nad tym co się sprzedaje. I niekoniecznie kierunek, który pokazałeś w swoim poście jest strategiczny. To będzie niszowe a pewnie i konkurencyjne.
2. Ale rozumiem, że zawężamy teraz pole do "kreatywnej" fotografii reklamowej (czy tam advertorialu) i o tym będziemy teraz dyskutowali. A konkretnie różnych elementów tego warsztatu.
3. High key
Zaczniemy od high key - też pamiętam moje pierwsze rozczarowania w tej materii. Są chyba dwie drogi: albo skupić się na kresce, albo światłach kluczowych. Pod pojęciem kreski rozumiem nieliczne ciemne linie budujące kompozycję na jasnym, zgoła białym tle. De'facto to podejście rysunkowe (bo tak, też można na fotografię patrzeć). Druga metoda, która jest łatwiejsza i częstsza to bardzo staranna kontrola tonów. Czyli zasadnicze partie nie są czysto białe ale gdzieś 5% (10%) i na tym ustawiasz nieliczne partie dochodzące do zera (lub jeśli są większe to 5%).
Wybacz, że pokazuje swoje prace (które tu już były) ale po prostu nie chce mi się szukać - kreska
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/09/gallery_168102_613_570392-1.jpg
Choć i tu jak widzisz zera w tle nie ma i jeszcze to
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/09/gallery_168102_613_891855-1.jpg
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/09/gallery_168102_613_1247838-1.jpg
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2016/10/gallery_168102_613_343706-1.jpg
I na koniec to - chyba jedna z fajniejszych moich prac
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2017/01/gallery_168102_613_1048767-1.jpg
Patrząc teraz na zbiorczo widzę wspólne cechy realizacyjne
a) światło
- światła kluczowe dające odblaski na najistotniejszych fragmentach zdjęć
- dużo światła wypełniającego czyli relatywnie niski kontrast oświetleniowy
b) dobór przedmiotów
- jasne
- z powierzchniami błyszczącymi
c) przestrzeń
To chciałbym podkreślić bardzo silnie. Z jakiś powodów przestrzeń jest dla mnie niezwykle ważna. Na gruncie poza zawodowym nie jest chyba przypadkiem, że jeżdżę na nartach w wyższych górkach i kocham to ze względu na pokonywaną i widzianą przestrzeń. Podobnie jest na rowerze. Być może z tego powodu jak popatrzysz na moje realizacje to prawie zawsze jest ona "otwarta w dal". Myślę, że chodzi tutaj nie tylko o moją "fobię" o której wspomniałem ale też o drugi aspekt. Jak nie daje się okazji do skupienia na tle to bardziej wydobywa się przedmiot. Dlaczego o tym napisałem - bo jest to myśl co mi się od razu rzuciła jak zobaczyłem pierwszą zlinkowaną pracę
4. Analiza foty
https://forum.nikoniarze.pl/attachment.php?attachmentid=29508&d=1566487979
a) koncepcja.
Koncepcja jest geometryczno- fakturalna. Fotograf chciał podkreślić bryłę i fakturę tego przedmiotu. Prawdopodobnie bał się, że wstawienie jakichkolwiek innych wartości odwróci uwagę. A ponieważ projektant opakowania czerpał z geometrii to fotograf zbudował spójną aranżację co mu znakomicie wyszło. Dopasowane są kąty, faktury i co jest warte podkreślenia tony.
b) światło
No cóż, dla mnie... słabo. Zbyt jasne górne powierzchnie trójkątów odciągające uwagę od obiektu. Ale kluczowe jest to wrażenie ciasnej wnęki z przedmiotem. Być może miało to jakoś nawiązywać do szafki, półki na której perfumy z reguły stoją i sięgania po nie. Może. Ale nigdy bym tego tak nie zrobił (mówię o poświeceniu - bo reszta jest świetna).
5. Konkluzja
Minimalna zmiana jaką byłoby przyciemnienie wspomnianych powierzchni i otworzenie górnej powierzchni moim zdaniem bardzo by zmieniła wyraz zdjęcia. I zobacz, że o ile low key w jakimś sensie zawsze otwiera przestrzeń to w high key już nie jest to tak oczywiste. Jak przejrzysz foty ze zestawienia co go przygotowałeś to zobaczysz te z otwartą przestrzenią i te z zamkniętą. I pierwsze są udane a drugie mniej. Oczywiście w mojej opinii. Być może warto byłoby to poddać jakiejś szerszej weryfikacji statystycznej. Albo robić po swojemu. Ale z mocną świadomością swoich uwarunkowań psychologicznych.
Pozdro
Wiesiek
Dziękuje Wiesiu za obszerny tekst poparty mocnymi materiałami.
Bardzo chce opuścić te strefę w której się znajduję ale jest to piekielnie trudne ze względu na to że nieważne co wezmę, jak zmienię. Finalnym efekt będzie bardzo zbliżony do tego co już robiłem poprzednio, pomimo obrania innych dróg i narzędzi. Nie mam higieny pracy, jakiegoś stylu z góry narzuconego lub sposobu tworzenia. To wychodzi samoczynnie w trakcie.
To co piszesz o swoich odczuciach i pasji do gór jest kluczowe w Twoich pracach, jedna z książek opisuje ten wpływ na prace artysty. U mnie wygląda na to że chowałem się w piwnicy. Bardzo często gdy oglądam histogram to mocno leci w lewą stronę. Uśrednienie wywołuje u mnie wrażenie zbyt jasnego. Prawa strona to już prześwietlenie. Do tego ciasnota kadrowania. Zagospodarowanie kadru jak kawalerki z trzema studentami. Jak mam przestrzeń to ją zapełniam przedmiotem.
Brak mi polotu w pracy, masz racje że nacisk na jakość i detale przytłamsza ekspresje wyrazu.
Pytasz co chce robić i tu mam wewnętrzną walkę. Na pewno chciałbym być wszechstronnie uzdolniony aby móc robić wszystko co zechce z obrazem i przedmiotem. Mam też wielką blokadę swobody operowania na każdej płaszczyźnie co też tłumaczy monotechniczność. Pomimo wali z nią.
Dlatego bardzo by mi zależało abyśmy wspólnie wykonali dwa projekty od A do Z abym zobaczył, zrobił i zachwycił się inną drogą. Samodzielnie pomimo wielu prób tkwię w martwym punkcie, co zresztą sam pewnie widzisz że pomimo czasu mój rozwój nie wiele się różni od tego co prezentowałem na początku naszej znajomości.
Wracając jednak do zdjęć. Bardzo mi się podobają Twój pierwszy set. Jak białe na białym lub czarne na czarnym. Tylko że kolor na kolor a zarazem jak piszesz kreska. Chciałbym zacząć od takiego projektu. Aby złamać mój schemat.
Wybrałem dwa przedmioty jakie mam w domu aby nie kupować perfum bo budżet biedny a te piękne są bardzo drogie.
29527
Myślisz że dam radę zrobić takie zdjęcie jak tego pachnidła w technice na kreskę? czy to musi być jednak szkło?
tutaj chciałbym właśnie zagrać wysokim kluczem, wraz z kolorem tła w wspólnej tonacji jak u Ciebie. Aby tony były zbliżone a całość lekka letnia i pogodna.
Mam też sztuczne róże które nawiązują do zapachu ale boje się że znowu przekombinuje z obrazem. Tym razem postawiłbym na minimalizm który dość ciężko mi wychodzi.
Na razie w ogóle chciałbym ruszyć z High key bo leżę i kwiczę. Zwłaszcza jak patrzę na te zdjęcia jakie dodałeś i te białe rozbłyski na materiałach i tłach.
Drugi produkt to jakieś stare mleczko po goleniu. Tutaj chciałbym opowiedzieć historię. Pomysł mam taki aby zrobić to na 3 kartkach z bloku technicznego. Niebawem przedstawiłbym ci szkic abyś mógł zobaczyć czy będzie to w ogóle wykonalne technicznie.
Pomysł jest tak aby zrobić szparę pomiędzy kartonami tła, jak na jednym ze zdjęć jakie dodałem wczoraj. Ważne aby przez szparę padało światło na jedną ze ścian na której malowałby się cień maszynki do golenia. Miałoby to nawiązywać do produktu i tego że stosuje się go po goleniu.
Dodatkowo chciałbym użyć kameralnego świtał głównego, spot z góry( fresnel), albo projektor na etykietę. Ważne aby butelka była w jaśniejszym kluczu i lśniła na tle szarości które będą je otaczać. Chciałbym też dać dużo więcej przestrzeni i aby cień oraz błysk pomiędzy blokami był tym pazurem zdjęcia.
Jak myślisz ten pomysł jest dobry? historia się trzyma kupy? czy można coś lepszego wymyślić?
Wracając do zdjęć które dodałeś. Drugi set również robi na mnie bardzo mocne wrażenie. Ta plama bieli na lewym robi bardzo dobrą robotę. Za to krople na prawym zdjęciu to sztuka już nie mówię o tym jak to zostało wszystko genialnie ułożone.
Ja nadal tkwię w pojedynczej kompozycji lub standardowo na trzy.
Dlatego bardzo by mi zależało abyśmy wspólnie wykonali dwa projekty od A do Z abym zobaczył, zrobił i zachwycił się inną drogą. Samodzielnie pomimo wielu prób tkwię w martwym punkcie, co zresztą sam pewnie widzisz że pomimo czasu mój rozwój nie wiele się różni od tego co prezentowałem na początku naszej znajomości.
Wracając jednak do zdjęć. Bardzo mi się podobają Twój pierwszy set. Jak białe na białym lub czarne na czarnym. Tylko że kolor na kolor a zarazem jak piszesz kreska. Chciałbym zacząć od takiego projektu. Aby złamać mój schemat.
Wybrałem dwa przedmioty jakie mam w domu aby nie kupować perfum bo budżet biedny a te piękne są bardzo drogie.
29527
Myślisz że dam radę zrobić takie zdjęcie jak tego pachnidła w technice na kreskę? czy to musi być jednak szkło?
tutaj chciałbym właśnie zagrać wysokim kluczem, wraz z kolorem tła w wspólnej tonacji jak u Ciebie. Aby tony były zbliżone a całość lekka letnia i pogodna.
Mam też sztuczne róże które nawiązują do zapachu ale boje się że znowu przekombinuje z obrazem. Tym razem postawiłbym na minimalizm który dość ciężko mi wychodzi.
Na razie w ogóle chciałbym ruszyć z High key bo leżę i kwiczę. Zwłaszcza jak patrzę na te zdjęcia jakie dodałeś i te białe rozbłyski na materiałach i tłach.
Kuba!
Oba przedmioty są wprost idealne bo tutaj klasa roboty albo je dobrze sprzeda albo nie. A jak masz kosmiczne opakowania to same w sobie się bronią.
Proponuję na razie skupić się na "perfumach". Etap pierwszy to opracowanie koncepcji. W tle głowy jest przyjęte założenie, że projekt powinien być jasny. Czy pion czy poziom - Ty decydujesz. Ale ponieważ pion jest samo narzucający to może poziom? Przyjmijmy też, że cechy o jakie nam chodzi to świeżość, lekkość, polot. Tonacja różowa. I teraz przygotuj pięć koncepcji na fotę. Ja przygotuję też pięć. Założenie jest aby zrealizować co najmniej trzy. Jedną wskazaną przez Ciebie, jedną przez mnie i co najmniej jedną przez kolegów z forum (jeśli będą mieli ochotę się włączyć). Nic nie stoi na przeszkodzie aby ktoś inny podał też kolejne koncepcje. Po wyborze koncepcji będziemy rozmawiać o koncepcji realizacyjnej (metodzie wykonania)
Później weźmiemy się za drugi przedmiot.
Pozdro
Wiesiek
Świetnie Wiesiu.
Masz rację od razu narzuca mi się pion i ciasne kadrowanie. Więc lecimy z poziomem i myślę że tym razem szeroko. Przygotuje 5 koncepcji.
Jutro góra w niedziele przedstawie swoje pomysły.
Udało mi się też dziś kupić różowy papier idealny do tego zadania. Oraz znalazłem sklep plastyczny który będzie mi bardzo pomocny w przyszłych pracach, zwłaszcza z kolorem itd.
No więc biorę się do myślenia nad wizjami i wracam do Ciebie z konkretnymi szkicami.
Pozdrawiam i udanego weekendu:)
(...)
No więc biorę się do myślenia nad wizjami i wracam do Ciebie z konkretnymi szkicami.
(...)
Powodzenia ;-)
Powodzenia ;-)
Dzięki:) Dorzuć swoje 5 pomysłów aby było weselej:)
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.