szczerze?
probuje o tym myslec na zasadzie, ze facet mial wizje i po prostu zaszalal. bo mi to daje zaje... inspiracje, zeby samemu wstac z wyra o jakiejs barbarzynskiej porze, tluc sie autem kilkadziesiat kilometrow i zapolowac na wymarzone ujecie. dlatego, ze najwieksza roznice robi tu nie to czym i za ile, tylko pomysl i zaparcie, zeby go zrealizowac.
oczywiscie, ze mozna to wszystko sprowadzic do teorii spiskowej i z gory uznac za kant. tylko po co? zeby sobie cos udowodnic? ja wole "lyknac" ten kit i wykorzystac podziw jaki mam dla faceta, zeby przechylac szale watpliwosci ilekroc budzik mnie torturuje o 5.00 i waham sie, czy ruszyc d* z cieplego wyra na mroz, wiatr i najprawdopodobniej beznadziejna pogode![]()
Szukaj





Skontaktuj się z nami