Mała foto-anegdotka, bo trochę się dzisiaj uśmiałem, bo jako zagorzały psychofan superzoomów z długimi ogniskowymi przeglądnąłem sobie folder ze zdjęciami ze skituru, o którym pisałem wcześniej. Okazało się, że ze zdjęć na długich ogniskowych, które nie poleciały w kosz, kilka zostało na 120mm, jedno na 160 i parę sztuk "dokumentacyjnych" na 200, gdzie prawdopodobnie i crop ze 120 by wystarczyłTrochę się zaskoczyłem tym, co mi się wydaje, że focę w stosunku do tego, co ostatecznie zostaje ze mną po odsianiu zdjęć. W wolnym czasie wrócę też do innych wycieczek. I zerknę, co bym stracił na "skróceniu ogniskowej".
Wrzucę też parę sampli, bo jednak prowadząc dyskusję z samym zastanawiam się, jaki bym miał uzysk przesiadając się na eSkę, do takiego spacerowego pstrykania:
1.
2.
3.
4.
5.
6.
7.
8. Panoramka, jedna z dwóch, gdzie 24mm już za cholerę nie wystaraczało (a i tak nie chciało mi się wyciągać 17-35 z plecaka)
9. Jedno z "telezdjęć". Zły jestem na siebie, że pod wpływem chwili nie domknąłem obiektywu, żeby wydłużyć czas naświetlania... Kadry z większych zbliżeń poszły w kosz przez ten zastygły rotor.
W moim przypadku, może wrócę do tych rozterek, kiedy zacznie mi się udawać poranne wstawanie na łapanie prawdziwego landszaftu zamiast takich spaceropstryków. Z drugiej strony... kiedy idę sam, tylko po to, żeby robić zdjęcia, to i stałki im tak nie wadzą, nie mam takiego pośpiechu....
Szukaj



Odpowiedz z cytatem

Skontaktuj się z nami