Nie chodzi nawet o to, jaka to firma, ale o koncept wycieczki objazdowej. Co się*nie najesz, to się*nie naliżesz. Myślę, że Marcinowi chodziło o to, że cały czas gonisz. Cóż z tego, że zobaczysz mnóstwo rzeczy. O każdym miejscu będziesz mógł powiedzieć, że byłeś i tyle. Do tego intensywne podróżowaanie autokarem wykańcza, mnie przynajmniej. 16 stopni w autobusie, 40 na zewnątrz, nóg nie rozprostujesz. Po takim dniu padasz jak przecinek. Do tego zdarza się (nie mówię, że w tym przypadku), że dla oszczędności przewodnik nie ma uprawnień na jakieś konkretne obiekty, więc nie może oprowadzać. Nie wynajmują lokalnego przewodnika, więc "własny" mówi więc wszystko przed bramą i jazda dalej samemu.
Szukaj



Odpowiedz z cytatem

Skontaktuj się z nami