Szukaj
Jeśli mówimy już o "dziwnych" pomysłach na zdjęcia - co nie wyklucza takich zwykłych ujęć z życia obcych ludzi - aparat ma znaczenie, ale nie decydujące.
Nasze nastawienie jest równie ważne. Nie ma jednej recepty. Mario w jednym z wywiadów też o tym opowiadał. Wydaje mi się, że z czasem nabędzie się na tyle doświadczenia, żeby w miarę komfortowo robić zdjęcia nawet w bliskim kontakcie, z kilku centymetrów.
A czasem i parę metrów jest za mało, żeby się dobrze rozpędzić rozpoczynając ucieczkę…
Łukasz, Darek - długo by gadać, mi się GR podoba i tylko powiem, że chętnie bym spróbował, aby w szczegóły nie wchodzić...
No bez przesady, reakcja na mały kompakt czy dalmierz z naleśnikiem zawsze bedzie inna jak na lustro z gripem i podpiętym 14-24..
Völkchlor
No fakt, jest pewna wielkość granicznaJuż widziałem rozsądnej kubatury Amerykanów z D4 i 70-200/2.8 jak robią "streety" rozgarniając obiektywem ludzi stojących przed "targetem".
Chociaż chodziło mi bardziej o to, że i mały aparat, jeśli będziemy się nieodpowiednio zachowywać, nie pomoże.
I tak jak mówiłeś wcześniej - warto wiedzieć kiedy odpuścić. Kadry jeszcze się znajdą.
No to mały zdziś. Ciut za wcześnie strzelone, bo prawie wygląda jak sklejka, którą nie jest
Teleobiektywem to jest podglądactwo a nie street.
Co do wielkości aparatu i reakcji ludzi, to wiadomo że małym łatwiej, ale jak już wyżej napisano nie jest to czynnik decydujący. Dużym też się da, więc brak bardziej "dyskretnego" sprzętu nie powinien nikogo ograniczać.
U nas z reguły wystarczy wystarczy powiedzieć że "nie z Wyborczej" i ludzie od razu życzliwsi![]()
Nie chodzi o to, że się nie da, bo da się wszystkim od pinhola po LF. Chodzi o wpływ na otoczenie, na reakcje ludzi, na ich usztywnianie się i reakcję typu fotoreporter-zdjecia-robi. Jak masz DSLR to jesteś reporter, włącza się czerwona lampka, ze zdjęcie ktore zrobisz pewnie gdzieś wyląduje - w gazecie czy w internecie. A jak masz kompakt to sobie robisz fotki dla siebie na pamiątkę.
Robiłem zdjecia wszelakimi aparatami i wszelakie były reakcje, z LF przy co drugim zdjeciu ktoś mnie o coś pytał, przy TLR pojawiały się uśmiechy na twarzy, przy P-Siksie ze 180/2.8 lub C645 zdziwienie i zaintrygowanie, przy D/SLR reakcja typu o koleś z aparatem, a przy Ricohu zero zainteresowania![]()
Ostatnio edytowane przez pastwisko ; 01-03-2014 o 20:15
Völkchlor
Pastwisko, mówimy o sytuacji jakiejś imprezy religijnej, gdzie jest tłum ludzi i wielu typów z aparatami w każdym rozmiarze robiących non stop zdjęcia. W takich warunkach jest naprawdę wszystko jedno jak duży jest aparat bo po 10 minutach wszyscy mają totalnie w d. ludzi z aparatami i to co robią. Takie miejsca są wręcz zalecane początkującym w szkołach fotograficznych jako swego rodzaju poligony doświadczalne, bo dają możliwość robienia praktycznie wszystkiego bez oporu fotografowanych.
To że są sytuacje w których duży aparat będzie dużym problemem (choć też nie odbierającym szansy na zdjęcia), to oczywista oczywistość.
Właśnie reakcja na TLRy sprawia, że mam ochotę sobie jednego sprawić.
A że dziewczyny zwracają uwagę na długie obiektywy, to całkiem inna inszość…
Łukasz, ale to, że pozwolą na robienie zdjęć, że będą mieli mnie "totalnie w d." nie gwarantuje dobrego zdjęcia. Ważna jest też kwestia czysto obsługowa. Nie będę drążył tematu, bo wyczuwam pejoratywną aurę wobec podanego przeze mnie przykładu.
Zastanawia mnie - co to za szkoły fotograficzne, które polecają uroczystość religijną jako poligon doświadczalny dla początkujących? Możesz mnie pozostawić z tym pytaniem sam na sam![]()
Ostatnio edytowane przez Jai pur ; 02-03-2014 o 00:39
Skontaktuj się z nami