Zawsze miałem osłonę na obiektywie. Nigdy nie przeszkadzała, nigdy nie zacieniała kadru. Z lampą czy bez. Jak robisz w pomieszczeniu to lampa do góry i już, no ale o tym, to nie muszę chyba pisać. Na wprost, w normalnej pozycji również było ok. Piszę w czasie przeszłym, bo szkło, ze względu na ciężar i wielkość zmieniło właściciela. Super optyczne, bezduszne, ciężkie i wielkie zwłaszcza z osłoną.
A teraz ad rem, czyli słowo do autora wątku. Moim zdaniem 24-70 zupełnie wystarczy do portretu. To szkło ma małą odległość ostrzenia i moim zdaniem będzie ok. Wiem, że są różne preferencje, ale zauważyłem (dość późno), że portret z bliska to zupełnie inna bajka niż robiony długim obiektywem (70-200II). Miałem oba szkła, oba super optyczne, wielkie i ciężkie zwłaszcza na wyjazdach. Nikona 70-200II w zasadzie niczym się nie zastąpi - jest genialne, no może 200/2,0 ale to już zupełnie inna liga. 180/2,8 super szkło, miałem, ale af to był kulawy ślimak. Bardzo prawdopodobne, że miałem jakiś walnięty egzemplarz.
Do FX, moim zdaniem tylko VRII. Miałem i VRI i VRII. Dla mnie winietowanie nie do zaakceptowania, dwójka jest szybsza i ostrzejsza, daje lepszy obrazek - ale to już moja sugestywne opinia.
Szukaj




Odpowiedz z cytatem
Skontaktuj się z nami