Jeśli parking nawet prywatny jest rano otwarty a nie zamknięty np. szlabanem, łańcuchem (Kościeliska, Chochołowska) to nie powinno być podstawy prawnej za egzekwowanie płatności.
Szukaj
Wiecie, góral jest sprytny i zawsze sobie poradzi. Kilka lat temu w Wiśle sfotografowałem taką tabliczkę (teraz jest już zmieniona)
Ja tam kocham nasze góry, a przede wszystkim stoki ;p
Ja też, ale...ale niestety górale i ich pazerność psuje całokształt. Ostatnio nie wiem czy czytaliście, ale Tatry okazują się być najbardziej obleganym zakątkiem wypoczynkowym w Polsce. Na ironię zakrawa szlak na Giewont z tłumem ludzi stojących w kolejce aby na niego wejść... Po stronie słowackiej spokój i delektowanie się ciszą.
Ale jak wejść na Giewont od strony słowackiej? Rozumiem, że to skrót myślowy i chodzi ogólnie o Tatry na Słowacji
Ja jednak trochę górali rozumiem. Taki sztucznie naśnieżany stok narciarski, czy prowadzące do niego trasy dojazdowe/ścieżki, czasami wchodzące na pole/łąkę, "na dziko", to nie jest z ich punktu widzenia fajna sprawa. Ale z drugiej strony, jak nie potrafią się ze sobą dogadać, aby wspólnie działać i zarabiać... to już inna kwestia. Ja nie jestem tak jednoznaczny w ich ocenie.
Oczywiście że sprawa Giewontu nie od strony słowackiej
Ja na nich patrzę przez pryzmat chociażby dojazdu do Zakopanego, wieczne kłótnie i zero wzajemnej inicjatywy aby w tym zakresie coś poprawić.
Osobna kwestia to ceny za przejazdy w doliny, może to i jedyne źródło dochodu albo i nie, ale raz męczą te konie a na mrozie tak długo będzie stał bo negocjować nie będzie. Marznie koń i woźnica... Kto ich tak rozbuchał ?
Dlatego, jak wcześniej pisałem, swój kontakt z Zakopanem ograniczam do niezbędnego minimum. Jeśli tylko mogę, to przesiaduję w schroniskach i oczywiście na szlaku. Na narty to ruszam do Wisły. Mam tam darmową bazę noclegową, tanie i w miarę luźne stoki do jazdy rekreacyjnej. W Zakopcu zarabia na mnie głównie TPN i jeden bar mleczny przy Krupówkach (dokładniej przy Weteranów Wojny) :P
Eeee, właściwie tłumy są tylko podczas wakacji i długich weekendów, i wtedy nie jadę w Tatry.
W pozostałe okresy nawet jak są ludzie to nie są to ludzie z przypadku, a wiedzą po co poszli w góry, więc da się z nimi pogadać i pośmiać potem w schroniskach.
Skontaktuj się z nami