No ale jak ktoś nie wie co to prawdziwa fotografia przyrodnicza, nie wie co to czuć odór swego potu po dojsciu do czatowni czy zmarzniete i zastale konczyny po parunastu godzinach czatowania, to skad moze wiedziec ze szkło moze zaparowac ?

Swoją drogą jak tak mialem pod koniec sierpnia, ze jak szkło było wystawione od ok 4 rano i trwalo dzielnie do 5.10, tak gdy juz mozna bylo dzialac - 5.18 - wsio zaszło "mgiełka" - nie tylko filtr, lecz jeszcze przednia soczewka. Masakra A nastepnego dnia juz modeli nie bylo ale to jest urok dzikiej, nie parkowo-ohazetowej fotografii