(Dla porządku - nie współpracuje z żadną redakcją) Dzisiaj mialem taką sytuację:
Wracam z wydziału, czekam sobie przy Placu Zawiszy na przyjazd mojego Busa (mieszkam poza Warszawą). Następuje wstrzymanie ruchu, blokady, policja - idzie demnstracja.
Pracownicy Polfy protestują przeciw bodajże prywatyzacji i idą do ministra. Ja, jako że widok niecodzienny to wyciągam co miałem pod ręką - akurat wtedy D2H + 24-70 z osłoną (dość pokaźny zestaw), robię kilka zdjęć z przodu, transparenty, jakims cudem wmieszałem się w fotoreporterów, dogrywam w międzyczasie notatki audio (za to warto kupić body Dx) tego co ktoś przez megafon mówi. Podchodzę do osoby która rozdawala ulotki ludziom również będącym ze mną na przystanku, chciałem poczytać o co dokładnie chodzi itd. Niestety osoba ta schowała za siebie ulotki, zagroziła straszną miną i zdecydowanie odmówiła. Nie pomogły tłumaczenia, że to dla siebie i wogóle.
I tu mam ogromny niesmak. Co to się w tym kraju porobiło, że widząc fotoreportera ludzie są tak wrogo nastawieni? Czy aż tak nisko upadł ten zawód?
Szukaj



Odpowiedz z cytatem

Skontaktuj się z nami