Szukaj
Ostatnio edytowane przez Matey3000 ; 17-11-2011 o 23:47
D4,D700+grip,N14-24&24-70&70-200/2.8,50/1.4g,85/1.4g,sb-900
No jakoś specjalnie tanie to to nie jest
Warto jednak zauważyć, że w przypadku komputerów mobilnych ma to pewien sens.
Jeśli będziesz np. w Meksyku i udasz się ze swoim notebookiem do serwisu Apple to naprawią Ci go w ramach gwarancji na podstawie numeru seryjnego. Nic więcej Ci nie będzie potrzebne. Rękojmia słabo się tu sprawdzi
Jest to opcja. Kupujesz lub nie.
Inna sprawa, że tylko rok podstawowej gwarancji producenta to IMHO lekka kpina![]()
Pozdrawiam,
Tomek
Co działa na myszce? Gładzik to myszka? Bo nie rozumiem. Napisałeś, że może warto spróbować, bo gładzik jest super. Ja nie chcę próbować, bo używam myszki, chyba, że w Applu gładzik i myszka to to samo.
Nie lubię jak ktoś pisze, że coś jest najlepsze dla wszystkich, bo dla niego jest najlepsze. Dla mnie wind'a jest najlepsza, ale oczywiście zaraz wyskoczy Tom, że to "bzdura", bo nie jest. Dlatego piszę. Ja stawiam komputery na równi. Tak jak większość zwykłych użytkowników.
a Nikon daje wieczysta gwarancjeno bez przesady...
w Polsce sprzet Apple jest "kosmicznie" drogi w stosunku do zarobkow, ale wszedzie indziej na swiecie juz tak nie jest. ot poprostu sprzet komputerowy tak jak kazdy inny.
zlozenie sprzedawcy jest takie, ze ma zarobic, a jaki ma w tym sens dawanie dlugiej gwarancji. zepsuje sie to trzeba kupic nowy. mi akurat zwisa i powiewa dluzsza gwarancja bo sprzet zarabia na siebie...
efekt jest zupełnie inny
- u sprzedawcy reklamujesz niezgodność z umową, czyli wadę która istniała w momencie sprzedaży - jak się sprzęt zepsuje po roku użytkowania to musisz Ty wykazać, że ta wada istniała w momencie zakupu
- w przypadku gwarancji oddajesz po prostu do naprawy gwarancyjnej, bo producent gwarantował załózmy 2 lata bezawaryjnej pracy
- i największa różnica - kupując to nie jako Jaś Kowalski tylko jako np. Fotograf Jaś Kowalski na fakturę VAT nie masz wcale dwóch lat odpowiedzialności sprzedawcy bo to jest zarezerwowane tylko dla konsumentów
czyli przykładowo samochód też może mieć gwarancję np. 1 rok, albo jeszcze lepiej pół? no bo przeciez też na siebie zarania- oj chyba nienajrozsądniej - to już nawet hamerykanie by nie udźwignęli wymiany samochodu co rok, bo się popsuł i stary wywalamy
Ostatnio edytowane przez Erie ; 18-11-2011 o 00:18
szkoda, że to już nie to samo forum...
Sendilkelm
http://youtu.be/AhqlTMJbgvk
D4,D700+grip,N14-24&24-70&70-200/2.8,50/1.4g,85/1.4g,sb-900
Przyglądam się tej dyskusji z wielkim zaciekawieniem, prawdę przyznam, bardzo dużo się dowiedziałem przy okazji. Nawet momentami jest zabawnie, choć czasem też niesmacznie. Moglibyście sobie czasem oszczędzić złośliwości. Wyluzujcie trochę.
Ale nie o tym chciałem...
Pewną ciekawostkę chcę przytoczyć. Tak trochę stanę w obronie Windy, która jest prze niektórych z Was uważana za mega podatną na dewastację. Otóż sobie teraz robię porządek w swoim sieciowym stadku w robocie i tak mnie tknęło, żeby sprawdzić jeden komp... Z win XP. Pracuje przy nim moja żona, która jest osobą taką powiedzmy, średnio świadomą (nie jakimś komputerowym imbecylem, generalnie wie czego się nie powinno, ale często najpierw kliknie, a potem woła mnie i się pyta co kliknęła). I ten jej komputerek chodzi sobie z tym XPekiem od 6 lat. Fakt, w międzyczasie system położył się tak, że trzeba było korzystać z płytki celem naprawienia go, mieliśmy z rok temu dosyć srogą akcję z jakimś mikrobem, którego ktoś wpuścił w sieć z gwizdka i poszłooo. Nie niszczyło danych, ale było cholernie upierdliwe i trudne do wyplenienia... A nawet ostatnio się okazało, że 10 GB partycja na system jest już ciut mała i kombinowałem, jak ją tu w locie powiększyć. No i nawet się udało. Generalnie był taki moment, że musiałem przy tym kompie ja posiedzieć i myślałem, że go przez okno wyrzucę. Teraz go już trochę doprowadziłem do stanu używalności, odśmieciłem, odysfiłem i chodzi w miarę ok, jak na ponad 6-cio letni komputer (nie pamiętam nawet, czy to jest pierwsza instalacja systemu na nim, czy był kiedyś przeinstalowywany, to zbyt dawno temu było). Czyli da się tak zrobić, żeby laik pracował przy PCie na Windzie i niekoniecznie oznacza to, że po pół roku system się posypie. Weźmy jeszcze pod uwagę, że to XP, a nie 7-ka, która pod wieloma względami jest lepiej dopracowana.
Tyle gwoli ciekawostek.
A tak w ogóle, to myślę nad zmianą tego komputera. No kurde, bedzie mu... Póki co żonie jakoś bardzo nie daje się we znaki, ale przypuszczam, że za jakiś czas zacznie. W każdym razie myślałem o jakimś Miniaku dla niej lub iMacu... Jeżeli zostaniemy przy Win, to będzie to na pewno jakiś laptop 17". Ale Mini i iMac to są jakieś alternatywy. Generalnie chodzi o to, żeby jak najmniej miejsca zajmował. Biurko jest wiecznie zawalone dokumentami, pod nogami nie bardzo jest gdzie postawić skrzynkę, więc teraz leży ona na biurku (to taka mała desktopwa obudowa miniATX ), na niej monitor. No coś bym wykombinował, żeby kobicie trochę zoptymalizować przestrzeń do pracy.
Tylko z Makówkami jest w moim przypadku jeden podstawowy problem. Oprogramowanie windowsowe. Kadry, księgowość, Płatniki, PEFRONy i inne darmozjady... Nie ma wersji tych programów pod Maca. Pytanie, czy da się jakoś magicznie zrobić, żeby odpalać je w środowisku makówkowym? Tylko nie chodzi mi odpalenie zwirtualizowanego Windowsa, a raczej o coś, jak linuxowy Wine. To ma być proste. Klikam w ikonkę w docku i pyk, odpala mi się Płatnik. Kolejna rzecz, to czy orientuje się ktoś, jak działa Mac w Windwsowym środowisku domenowym (Win2k8R2)?
Ale mówiłeś o gładziku, a tu nawet sam tytuł wskazuje, że to myszka.
Generalnie od razu widzę, że dla mnie ta myszka jest za cienka, tak czy siak. Wypróbowałem tyle myszek do trzymania, że mam jedną od 7 lat i nadal działa tak dobrze, że nie czuję że ją trzymam i na razie na nic bym jej nie zamienił.
Dlatego żaden gładzik na myszce mnie nie interesuje.
Skontaktuj się z nami