Szukaj
D3s, D3, D800 | 14-24, 24-70, 70-200 VR2, S 35/1.4, N 50/1.4D, S 85/1.4, T 90Di, PC28 | SB910, SU800, PIXEL KING | Man 055 ProB + 410 | LowePro 650, Tamrac exp 8x
www.SALDAT.pl
D3s, D3, D800 | 14-24, 24-70, 70-200 VR2, S 35/1.4, N 50/1.4D, S 85/1.4, T 90Di, PC28 | SB910, SU800, PIXEL KING | Man 055 ProB + 410 | LowePro 650, Tamrac exp 8x
www.SALDAT.pl
To co Pan pisze na swoim przykładzie to margines. Normą w Windows jest konieczność zamykania niepotrzebnych aplikacji i od czasu do czasu resetowanie sprzętu dla zdrowotności. Najlepiej po robocie. Ilu ludzi usypia Windows a ilu zamyka? Inaczej dzieją się dziwne rzeczy o zamuleniu nie mówiąc. W Windows Vista usypianie było domyślnie włączone. W ogóle nie było guzika zamknięcia. Trzeba to było od razu wyłączać i przywracać guzik wyłącznika, bo po tygodniu np Word zaczynał fiksować. W Windows 7 Microsoft wrócił do sprawdzonego rozwiązania. System już się domyślnie nie usypia, w menu zamknięcia jest wyłączanie a nie usypianie. Ciekawe zmiany co? Zastanawiające dlaczego...
Często ludzi w OSX zaskakuje, że na moich 9 pulpitach jest non stop odpalonych 25 aplikacji pomimo, że większości z nich potrzebuję tylko raz na jakiś czas. Nie potrzebuję w tej chwili jakiejś, nie zamykam, lokuję na innym pulpicie i sobie leży. Na przykład edytor i pisany artykuł. Rzucam okiem na niego co jakiś czas, piszę, wracam do innych zajęć ale nie zamykam. Żeby było bardziej nierzeczywiście nawet nie zapisuję na dysku. Po prostu wracam do innej roboty na innym pulpicie. Najnowsza edycja OSX nie wymaga w ogóle zapisywania otwartych prac. Co więcej nie ma nawet takiej opcji jak "zapisz". Tzn jest, ale pojawia się kontekstowo, przy nowym pliku, żeby nadać mu miejsce na dysku i nazwę. Potem nie ma. I wcale nie mówię o autozapisie znanym z Windows. Nie zapisuję w ogóle prac a mam stały dostęp co WSZYSTKICH historycznych wersji swojego dokumentu.
Kondycja pracy z jedną czy 25 aplikacjami nie zmienia się w sposób odczuwalny, operowanie wieloma pulpitami jest intuicyjne, nie ma więc potrzeby ich zamykać. A jeśli system zechce resetu po aktualizacji, po ponownym uruchomieniu odpala wszystko tak jak było, aplikacje i otwarte pliki. Przywraca po prostu stanowisko pracy w takim stanie jak było przez resetem. Analogia do odejścia od normalnego biurka i powrocie do niego za chwilę. Wszystkie papiery leżą jak leżały.
Reasumując, działający niezawodnie stan usypiania i nie resetowania Windows jest niezwykłą rzadkością. Najlepszym dowodem jest choćby fakt, że bardzo rzadko kto zaryzykuje uśpienie Windows bez zapisania efektów swojej pracy. Czym to jest jak nie wspomnianym wcześniej wymuszaniem zwrócenia uwagi na ograniczenia systemu? W OSX nie ma czegoś takiego. Uśpienie jest naturalne, tak jak odejście na chwilę od biurka. W ogóle nie konieczności wyłączania aplikacji, systemu ani resetowania. Wyłączanie OSX jest w ogóle dziwne. To tak jakby rozbierać biurko po robocie.
Co tak bardzo dziwnego jest w optymistycznych opiniach zadowolonych użytkowników? Dlaczego od razu łatka fanatyków? Pojawił się Windows 7 i posypały się hurraoptymistyczne opinie. Mnie się ten system wywalił w godzinę po instalacji na porządnej firmowej stacji roboczej na której działała od lat Vista. I co, mam pisać o Windziarzach od siódemki, że to fanatycy, bo lecą na bajery i nie widzą jakiego "g" używają?
Ostatnio edytowane przez Tom01 ; 01-11-2011 o 12:32
Zawodowo zdjęć nie robię już ze 25 lat, ale coś tam zostało. Teraz rozwiązuję problemy innych fotografów.
monitory.mastiff.pl - masz problem z kolorem, wal śmiało
Więc tu widzę sporą różnicę. Rzeczywiście kiedy użyć dużo mocniejszego PC zaczynają się one zacierać. Ale kiedy na tym samym komputerze pracować na dwóch różnych systemach ale w podobny sposób to wygodniej taki sposób pracy uprawia się na OS X.
To Ty nie wiesz o czym piszesz w takim razie.
Zawodowo zdjęć nie robię już ze 25 lat, ale coś tam zostało. Teraz rozwiązuję problemy innych fotografów.
monitory.mastiff.pl - masz problem z kolorem, wal śmiało
Klopot w tym ze nie postawisz jablkowego oesa na kazdym komputerze, wiec takie porownanie nie ma sensu. Jaki wynik moze byc z systemu zoptymalizowanego pod konkretny zestaw z niezoptymalizowanym? Rownie dobrze bez testow mozna powiedziec ze Windows bedzie wydajniejszy bo zadziala na pierwszym lepszym skladaku a macOS nie i nie chodzi mi o zadne magiczne sztuczki z instalowaniem hacintoshow bo z tym to przecietny uzytkownik i tak nie da sobie rady.
Tu wlasnie jest klopot w postrzeganiu calej roznicy i "otoczki", ludzie porownuja zoptymalizowany hardwarowo i softwarowo sprzet ze skladakami z garazu w dodatku z zainstalowanymi sterownikami beta bo niby graficznie wydajnosc podskoczy i wszelkiego typu smieciami typu ramboostery wyciagajace z 2gb ramu 8.
Dobra gotowa maszynka z Windowsem i konkretnymi sterownikami dziala tak samo stabilnie jak Macki, mozna nie wylaczac tygodniami, nie wyskakuja blescreeny ani klopoty z oprogramowaniem i jest stabilna. Na nieszczescie Toma wszystko dziala bez stawiania systemu co dwa tygodnie tak jak on widzi windy a najzabawniejsze jest to ze wciaz wychodzi to taniej, ale gdyby bylo drozej to nie mialby racji bytu koronny argument fanboyow "bo Cie nie stac"![]()
Posiadam tylko marzenia, rozsiałem je u twych stóp. Stąpaj lekko, gdyż stąpasz po moich marzeniachâ W.B.Yeats
Skontaktuj się z nami