Kiedyś trenowałem Teakwondo - na zawodach zdarzało się, że i ludzie z niebieskim pasem (czyli tak w połowie drogi do czarnego pasa) potrafili wygrywać z takimi co już mieli mistrzowskie dany (czyli jeszcze po czarnym pasie).
Szukaj
Kiedyś trenowałem Teakwondo - na zawodach zdarzało się, że i ludzie z niebieskim pasem (czyli tak w połowie drogi do czarnego pasa) potrafili wygrywać z takimi co już mieli mistrzowskie dany (czyli jeszcze po czarnym pasie).
Dawno takich pierdół nie czytałem -- z całym szacunkiem dla Lee.
Z tego samego aktorskiego podwórka (nawet mieli wspólny epizod w Drodze smoka)… najlepszym przykładem jest Chuck Norris (bez głupawych uśmieszków poproszę), posiadacz czarnych pasów w Taekwon-do, Tang Soo Do i Karate (jeśli dobrze pamiętam trenował także BJJ), co nie przeszkodziło mu w zostaniu siedmiokrotnym mistrzem świata we wspomnianym Karate.
To jest chyba największy błąd jaki można popełnić -- oceniać przeciwnika po kolorze pasa. Piszesz o pasie niebieskim… ja na zawodach wielokrotnie widziałem ludzi z białymi paskami, operującymi lewym prostym, ap-chagi i dollyo-chagi lejącymi tak okrutnie czarnych, że aż żal było patrzeć. Nic nowego.Ale nie o tym rozmawiamy…
Na dechach?![]()
Ostatnio edytowane przez swider ; 13-09-2011 o 15:00
Oj nie zgodzę się, że pasy dostaje się za nic - powiedzmy powyżej niebieskiego to już trzeba mieć w Taekwondo spore umiejętności techniczne (przynajmniej w moim odłamie tak było). Chłopaki z czerwonymi czy czarnymi pasami to na prawdę potrafili niesamowite rzeczy zrobić, ale dokładnie tak jak Świder pisze nie zawsze takie rzeczy przekładały się potem na turniejowych walka na konkrety.
Same umiejętności nawet w walce turniejowej to za mało (nie mówiąc już o walce ulicznej) - liczy się jeszcze doświadczenie i "to coś". Jak wszędzie są teoretycy i praktycy. Co z tego, że umiesz fajnie kopnąć jak brakuje Ci np. silnej psychiki aby poradzić sobie gdy przeciwnik zaczyna mieć przewagę.
Poza wszystkim to i tak prawda jest taka, że najlepiej z walk turniejowych różnorakość styli weryfikuja walki w klatce, a tam doskonale widać, że techniki łapane sprawdzają się znacznie lepiej niż uderzaneJeśli Bruce tak cenił sobie wszechstronność to mógł brać udział w takich walkach i szybko zweryfikować wszechstronność swojego stylu.
Samego Bruca nie znam - dla mnie jest to po prostu aktor i nigdy nie słyszałem o jego zawodniczych osiągnięciach więc się nie wypowiadam, ale ogólnie niepotwierdzone historie czy walki pokazowe do mnie osobiście nie przemawiają.
Jeszcze tylko tak od siebie dodam, że każdy kto kiedykolwiek stanął na macie do walki w formule full contact wie jak się ma technika do rzeczywistości - i tak 95% ciosów to najprostsze uderzenia bez finezji - liczy się tylko aby jak najmocniej trafić przeciwnika. Technika po prostu pomaga kopać szybciej i mocniej, a 1/2 trenowanych uderzeń nie jest w ogóle stosowane na turniejach.
Nie jestem tu ekspertem bo sam trenowałem bardzo krótko (jakieś 1,5 roku), raczej rekreacyjnie i walczyłem tylko na wewnętrznych sparingach, ale pamiętam jak taka walka weryfikuje to co się człowiek naoglądał w filmach![]()
Nie, nie, nic z tych rzeczy -- nie to było moim zamiarem, wcale nie chciałem Cię przekonywać. Nikt nie przeczy, że był rewelacyjny w tym co robił. Ja tylko chcę przekazać, że walka sportowa, to co innego, niż sala gimnastyczna. Nie pisząc już o starciu w realnej walce, na ulicy.
Piękna jest Twoja wiara.Niestety tak różowo nie jest, może akurat udało Ci się trafić (należy się z tego bardzo cieszyć) na rzetelnych trenerów, placówkę… Wszystko zależy od sekcji, nie jest ważne czy to Taekwon-do (na którym zjadłem zęby) i jaka federacja -- ITF, WTF, TI, GTF, ICTF -- obojętne, Soo-Bak, czy Karate… zawsze znajdą się sekcje w których liczy się prestiż i kasa, a nie realne umiejętności zawodników. Przykre, ale prawdziwe.
Pamiętaj tylko, że to nie styl walczy, a człowiek.
PS.
To już jest OT z OT, lepiej skończmy bo sam sobię będę musiał dać ostrzeżenie, a tłumaczenie, że to Cafe nie pomoże. Zamykam dziób na kłódkę.![]()
Ostatnio edytowane przez swider ; 13-09-2011 o 17:28
@swider odnośnie umiejętności i pasów - to faktycznie jestem w stanie uwierzyć, że pasy różnie są rozdawane, ale u mnie w sekcji raczej było tak, że kolega z wyższym pasem raczej umiał więcej/trenował dłużej niż taki z niższym. Oczywiście zdarzały się przypadki wyjątkowo zdolnych ludzi, którzy mieli niskie pasy bo w mojej sekcji do egzaminu na belkę można było przystąpić raz na pół roku, więc nawet mając niesamowite umiejętności nie można było zdobywać pasów szybciej. Z drugiej strony jednak w przypadku wyższych pasów to już nie było tak oczywiste, że ktoś za pół roku będzie miał o jedną belkę wyżej pas bo trener po prostu nie dopuszczał do egzaminów kogoś, kto np. nie przychodził na treningi etc. Ogólnie muszę przyznać, że w mojej sekcji pas coś znaczył - może były z 2-3 osoby z czerwonym pasem, a tylko trener miał czarny i z tego co pamiętam chyba 2-ego dana.
Ale przyznam szczerze, że środowiska kompletnie nie znałem - tak jak pisałem dla mnie to była czysto rekreacyjna sprawa i ogólnie do spraw technicznych nie przywiązywałem dużej wagi.
Natomiast na samych sparingach czy podczas turniejów okazywało się, że "pas nie walczy". Miałem w sekcji chłopaka, który miał żółty pas i nie był zbyt dobry technicznie, ale miał szybkość, nie bał się starć i potrafił sparować jak równy z równym nawet z chłopakami z czerwonymi belkami. Egzaminu na czerwoną belkę by w życiu nie zaliczył, bo same układy i techniki na egzaminie były naprawdę trudne technicznie, ale na macie był na prawdę niezły.
Z trzeciej strony jak trenowałem to byłem młodym chłopaczkiem i może wtedy inaczej na świat patrzyłem
Co do stylu to faktycznie styl nie walczy, ale statystyki walk w klatkach są jakie są (przynajmniej z okresu, gdy jeszcze ludzie walczyli swoimi stylami, a nie tak jak jest teraz, gdzie każdy wie, że trzeba być wszechstronnym).
Ostatnio edytowane przez swider ; 13-09-2011 o 17:51 Powód: „na prawdę” ;)
Taekwondo skończyłem trenować po 5 latach z czarną belką. I faktem jest, wszystkiego (poza formami) uczysz się do niebieskiego pasa. Potem siła i technika. I co najważniejsze - umiejętność improwizacji. Walka z 2 czy 3 przeciwnikami. Na zawodach liczyły się krótkie, szybkie kopnięcia. Nikt nie będzie robił yop chagi 360, bo ma większą siłę. Pamiętam na niższym stopniu dostawałem wiele razy w plecy, gdy ćwiczyliśmy kopnięcia z pół obrotu. Dłużej trenujący koledzy byli po prostu szybsi.
A walki pokazowe...na pokazach faktycznie pokazują wszystkie wydumane techniki i kopnięcia, ale to pokazówa.
Co do kasy, to się zgodzę, są i tacy którzy nie umiejąc nic mieli wyższe stopnie - ale nie mnie to kwestionować.
Nie wiedziałem świderku, że taki z Ciebie kopacz![]()
"Am Anfang schaute ich mich um, konnte aber den Wagen, von dem ich träumte, nicht finden. Also beschloss ich, ihn mir selber zu bauen." F.Porsche
Skontaktuj się z nami