Fajne, po ile stoi?
Szukaj
Fajne, po ile stoi?
Umysł ludzki jest jak spadochron, użyteczny jest tylko wtedy gdy jest otwarty.
Umysł ludzki jest jak spadochron, użyteczny jest tylko wtedy gdy jest otwarty.
na nikonrumors jest konkurs na najlepszy "projekt" d4..
mi się najbardziej podoba ten :
nie widać obrazka, więc link:
http://www.flickr.com/photos/nikonrumors/6022481542/
FUJI
--------------------------------------------------------------------
https://fotopiotrblog.wordpress.com
"Zasłyszane":
15 lipca 1410 roku. Wstaje świt. W lesie budzi się polski obóz. Poranny
> posiłek, modlitwa.
> Jagiełło staje przed namiotem, powiadomiony o przybyciu posłów
> krzyżackich.
>
> - Panie, Wielki Mistrz, Ulrich von Jungingen, proponuje, by zamiast
> toczyć tu krwawą bitwę i stracić kwiat rycerstwa, wyznaczyć jednego z
> każdej ze stron.
>
> Niech oni stoczą pojedynek, a który z nich zwycięży, tego strona uznana
> zostanie za zwycięską w całej bitwie. Po chwili namysłu Jagiełło się
> zgodził. Posłowie odjechali, a Jagiełło podążył do namiotów rycerzy.
>
> - Słuchaj Zawisza, zamiast bitwy będzie pojedynek - pójdziesz walczyć o
> wygraną bitwę?
>
> - No wiesz Władek, pojutrze tak. No może jutro... Ale dziś nie dam rady.
> Rozumiesz, imprezka była, daliśmy czadu no i ... po prostu nie dam
> rady...
>
> Król udał się więc do kolejnego rycerza:
> - Powała, pójdziesz walczyć w pojedynku o wygraną bitwę?
> - Sorki Władek, wczoraj była imprezka u Zawiszy. Daliśmy czadu no i
> wiesz.... Pojutrze spoko, dziś nie dam po prostu rady....
>
> Udał się więc Jagiełło do kolejnego namiotu:
> - Zbyszko, pójdziesz walczyć o wygraną bitwę?
>
> - Królu złoty, nie dam rady. Była imprezka ..
> - Tak, tak, wiem - u Zawiszy.
> Kto jeszcze tam był?
> - No chyba wszyscy...
> - Zwołaj wojska, niech się ustawią w szeregu pod lasem.
> Stanęło więc polskie wojsko pod lasem, naprzeciw króla.
> - Słuchajcie, będzie pojedynek o wygraną bitwę. Czy ktoś z was jest w
> stanie stanąć do niego?
>
> Siedzą rycerze w kulbakach, każdy łypie na drugiego, głowy pospuszczali.
> Nikt nie chce ... Nagle słychać:
>
> - Ja ! Ja ! Ja chce !!! Ja pójdę !!!
> Rozglądają się i widzą: stary dziad z brodą do pasa, ubrany w jakiś taki
> jutowy worek, łachmany.
> - Ło jeju, nie ma nikogo innego ????
> No i nikogo innego nie było.
> Dali więc dziadkowi długi dwuręczny miecz. Idzie dziadek przez pole,
miecza nie dał rady dźwignąć więc ciągnie go za sobą.... Patrzą Polacy,
> a z przeciwnej strony wyjeżdża na koniu wielkim jak stodoła, zakuty cały
> w lśniącą zbroję wielki jak dąb rycerz. Jagiełło chwyta się za głowę i
> jęczy, a Polacy wrzeszczą:
>
> - Dziaaaadeeeeek !!! W nooooogiiiiii !!! W noooooogggiiiiiiiiiiiiiii!!
> Rycerz niemiecki jednak już ruszył, dopadł dziadka, który w ogóle nie
> zamierzał uciekać, podniósł się tuman kurzu. Nic
> nie widać tylko jakieś jęki. Po chwili wiatr oczyścił pole z pyłu.
> Patrzą Polacy, a tam koń bez nóg, Krzyżak bez nóg, a dziadek stoi i
> trzęsącą się ręką, trzyma miecz na gardle Niemca. I mówi:
>
> ...- Masz szczęście ****u, że krzyczeli "w nogi" bo bym ci łeb
> u*******ił!!
Kiedy Neil Armstrong jako pierwszy stanął na Księżycu, nie tylko wypowiedział swoje słynne zdanie: "Jeden mały krok dla człowieka, jeden gigantyczny skok dla ludzkości", lecz dodał kilka zwyczajnych uwag, którym czasami wymieniał się z innymi astronautami i Kontrolą Lotów. Tuz przed wejściem z powrotem do lądownika, powiedział wyjątkowo enigmatyczne zdanie:
"Good Luck, Mr. Gorsky! Good luck".
Wielu ludzi w NASA sądziło, ze była to zwyczajna uwaga dotyczącą jakiegoś sowieckiego kosmonauty, z którym Armstrong rywalizował. Jednak po sprawdzeniu, okazało się, ze nie ma żadnego Gorsky´ego ani w programie kosmicznym Rosji, ani Stanów Zjednoczonych.
Przez lata wielu ludzi pytało Armstrong, co znaczyło owe tajemnicze zdanie, ale on się tylko uśmiechnął. Dopiero parę lat temu (5 czerwca 1995 roku w Tame Aby na Florydzie) Neil odpowiadał na pytania po wygłoszeniu swej przemowy. Wtedy właśnie pewien reporter odgrzebał to dwudziestoszescioletnie pytanie i zadał je. Tym razem Armstrong wreszcie odpowiedział. Zaznaczył, że Pan Gorsky umarł i dlatego czuje, że może odpowiedzieć na to pytanie.
Otóż:
Kiedy był mały, grał ze swym przyjacielem w baseball na podwórku. Jego przyjaciel uderzył piłkę, która wylądowała przed oknem do sypialni sąsiadów Państwa Gorsky. Kiedy Neil schylił się, by podnieść piłkę, usłyszał Panią Gorsky krzyczącą na Pana Gorsky´ego:
- Seks oralny! Chcesz seksu oralnego?!? Będziesz miał seks oralny, gdy dzieciak sąsiadów będzie chodził po Księżycu!
Ostatnio edytowane przez popi ; 18-08-2011 o 23:48
"Któż jak BÓG!" - Św.Michał
Milicjant z drogówki zatrzymuje luksusowego Bentley'a za przekroczenie
dopuszczalnej prędkości.
Bentley zatrzymuje się majestatycznie, bezszelestnie opuszcza się przyciemniana szyba.
- Inspektor Pietrow. Poproszę dokumenty.
Z okna wysuwa się ręka z pięciotysięczno-rublowym banknotem. Inspektor zręcznym ruchem umieszcza banknot w kieszeni swojego munduru.
Milicjant:
- Wszystkiego najlepszego! Proszę się postarać na przyszlość nie przekraczać
dopuszczalnej prędkości...
Z okna wysuwa się ponownie ręka z banknotem.
- I proszę uważać, bo za następnym zakrętem stoi druga ekipa...
Kolejny banknot znika niepostrzeżenie w kieszeni munduru.
- Pracuję tutaj we wtorki i czwartki od 8 rano do 15.00. Zapamiętałem pański numer, w te dni może Pan jeździć spokojnie, tak jak Pan lubi...
Następne 5 tysięcy rubli znika w kieszeni milicjanta.
- Szczęścia życzę, zdrowia Panu i rodzinie, mądrych dzieci, powodzenia w biznesie, żeby piesek zostawał championem na wystawach międzynarodowych...
Znowu ręka w kieszeni z banknotem.
Inspektor stoi kilka chwil z bardzo zamyśloną miną. Po chwili uśmiecha się i
mówi:
- A teraz powiem wierszyk...
Niesmaczne fotki (wchodzisz na własną odpowiedzialność) http://thechive.com/2011/08/18/gross...tch-32-photos/
Z raportów MO:
* Był to pies marki wilczur.
* W czasie interwencji leciały na nas wyzwiska w postaci ch** i s*********.
* Poszkodowany doznał wybicia zębow w postaci sztucznej szczeki.
* Podkomendny twierdzil że kupił skaradziony samochód w celu odzyskania.
* Własciciel bił konia aż do zdechniecia.
* Patrolujac ulice zauważyłem spokój.
* Na miejscu zdarzenia spotkałem trzech denatow, z których dwoje dawało oznaki życia w postaci przekleństw, a trzeci był całkiem nieżywy
* Przybywszy zastalem zezwlok krowy trudny do ustalenia plci ponieważ nie posiadała głowy i tylnej czesci ciala.
* W miejscu zgwalcenia ustalilem w kroczu pokrzywdzonej obłych rozmiarów ogorek.
* Na miejscu libacji zastaliśmy nierząd w postaci nieprzestrzegania WC.
* W lesie zastaliśmy drzewa, krzaki oraz towary niewiadomego pochodzenia.
* Powódka skarzyła sie na impotencje policji i wymiaru sprawiedliwosci.
* Była gwałcona doustnie i doodbytniczo - prawdopodobnie pedal lub gej.
* Podkreślam ponownie, że patrol pieszy nie jest w żaden sposób skutecznie ujać i zatrzymac uciekający samochód.
* Przestalem go scigać bo wbił mi w noge widły.
* Za odstapienie od czynnosci służbowych zaproponowala mi obciagniecia tak zwanego druta.
* Poszukiwany udawał, że nie wiedzial że jest poszukiwany.
* Rozpytywany nie widzial poszukiwanej, ani niczego bo byl niewidomy.
* Oswiadczam, ze sluzbowy pies "Pluton" bedacy na moim stanie zagryzl kure
poszkodowanego prywatnie, kiedy nie był już na służbie.
* Wspolnie z psem sluzbowym podjelismy poscig.
* Przyjechałem z matką, która urodziła sie w Gdansku w celach turystycznych.
Komentatorzy:
1. "Biegnie Smolarek lewą stroną, po prawej puszcza Bąka."
2. "Adam Małysz skoczył 125 metrów. Czy Janne Ahonen go przeleci?"
3. "Jadą! Całym peletonem. Kierownica obok kierownicy, pedał obok pedała."
4. "Trener Włoch rozkłada ręce, trzymając się za głowę."
5. "Nawet nie pseudokibiców a bandytów, bo tak trzeba nazwać tych dżentelmenów".
6. "Zawodnicy są tak zaangażowani w walkę, jak aktorki filmów porno w dialogi"- Jerzy Kulej.
7. "Mecz zaczyna się za 15 minut, a wynik ciągle jest ten sam."
8. "Podczas meczu piłkarskiego nad stadion opada gęsta mgła. Jak państwo widzą, zawodników już nie widać!"
9. "Ta radość jest niesamowita. Ludzie się bawią, tańczą się.."-Tomaszewski
10. "Kibiców szwedzkich nie ma zbyt dużo, ale za to nie grzeszą urodą" - Andrzej Zydorowicz
11. "Dostałem sygnał z Warszawy, że mają już państwo obraz, więc możemy spokojnie we dwójkę oglądać mecz."
12. "Pani Szewińska nie jest już tak świeża w kroku, jak dawniej."
13. "Mówię państwu, to jest naprawdę niezwykła dziewczyna. Dwie ostatnie noce spędziła poza wioską."
14. "Na trybunach nie ma żony Michała Bąkiewicza. Może dlatego, że nie jest żonaty."
15. "Zawodniczka nawiązała łączność z koniem."
16. "Siatkarze plażowi są często samotni, bo nie mają czasu na założenie rodziny. Ale są za to bardzo rodzinni."
17. "Obrona Mike'a coraz bardziej śmierdzi. Jak dworcowa knajpa."
18. "Polak walczy z Murzynem - to ten w czerwonych spodenkach."
19. "Szurkowski, cudowne dziecko dwóch pe*ałów."
20. "Na stadionie nikt nie siedzi, nikt nie stoi - wszyscy stoją."
21. "Nogi piłkarzy są ciężkie jak z waty.
22. "Można to wyczytać z wyrazu twarzy konia, gdy jest zbliżenie."
23. "Teraz widać, ile kręci się tu dziwnych owadów podobnych do nietoperzy."
24. "Jeśli Tyson podniesie się po tym ciosie, to będzie największy cud od zmartwychwstania Łazarza"
Państwowa przychodnia specjalistyczna. Do kierownika dzwoni telefon:
- Dzień dobry, policja się kłania, otrzymaliśmy sygnał, że koło was jest jakaś manifestacja, zamieszki... chcemy się upewnić, czy to nie jakiś żart?
- Jakby to panu powiedzieć... I tak, i nie. Otworzyliśmy zapisy do reumatologa na listopad.
Jak to jest, że kiedy twoja żona albo dziewczyna zajdzie w ciążę to zaraz zlatują się wszystkie koleżanki, macają ją po brzuchu i składają gratulacje, a żadna ch*lera nie pogłaszcze cię po fiucie, mówiąc "dobra robota"?
Pani zapytała dzieci kim są ich rodzice i ile zarabiają. Zgłasza się Ola i mówi:
- Moja mama jest prostytutką. Wychodzi do pracy tylko wieczorem, w domu zawsze jest obiad no i mamy kupę kasy.
Następnie zgłasza się Karol i mówi:
- Mój tato jest policjantem. Zawsze może sobie dorobić na boku, więc nie narzekamy na brak kasy.
W końcu zgłasza się Jasiu i mówi:
- Mój tato jest kierowcą TIR-a i gdyby nie k**wy i policjanci, to też mielibyśmy kupę kasy.
Potrójny filtr Sokratesa
W starożytnej Grecji Sokrates był szeroko znany ze swojej mądrości. Pewnego razu ten wielki filozof spotkał swojego znajomego, który biegł właśnie do niego by mu coś powiedzieć:
- Sokratesie czy ty wiesz, co właśnie usłyszałem o jednym z twoich studentów?
- Zaczekaj chwilę - przerwał mu Sokrates - zanim mi to powiesz chciałbym, byś przeszedł pewien test. Nazywa się testem "Potrójnego filtru"
- Potrójny filtr?
- Dokładnie - kontynuował Sokrates - Zanim powiesz coś o moim studencie, spróbujmy przefiltrować to, co chcesz mi powiedzieć. 1-Pierwszy filtr to prawda. Czy upewniłeś się, że to co słyszałeś o moim studencie jest w 100% prawdziwe?
- No nie, właściwie to tylko to słyszałem...
- Dobrze, czyli właściwie nie wiesz czy to jest prawda czy fałsz...Przejdźmy do filtru drugiego, filtr dobroci. Czy to, co chcesz mi powiedzieć jest czymś dobrym?
- Raczej nie, właściwie to coś przeciwnego
- Czyli chcesz mi powiedzieć o nim coś złego, nie wiedząc nawet czy to jest prawda.
Mężczyzna potrząsnął ramionami z zawstydzeniem a Sokrates kontynuował:
- Nadal możesz pomyślnie zdać ten test, bo mamy trzeci filtr: użyteczności. Czy to co chcesz mi powiedzieć o moim studencie jest dla mnie użyteczne?
- Nie specjalnie.
- Zatem - podsumował Sokrates - jeżeli chcesz mi powiedzieć coś, o czym nie wiesz czy jest prawdziwe, ani dobre ani też użyteczne dla mnie... To po co mi to w ogóle mówić?
Mężczyzna poczuł porażkę i był zawstydzony.
To jest powód, dla którego Sokrates był uważany za najwybitniejszego filozofa i darzony takim wielkim szacunkiem.
To również wyjaśnia, dlaczego nigdy się nie dowiedział, że Platon posuwał jego żonę.
Dwóm przyjaciółkom po długich namowach, udało się wreszcie przekonać mężów, żeby zostali w domu i same wychodzą na kolacje do knajpy, żeby przypomnieć sobie "dawne czasy".
Po zabawnie spędzonym wieczorze, dwóch butelkach białego wina, szampanie i buteleczce wódki opuszczają restaurację całkowicie pijane!
W drodze powrotnej obie nachodzi "nagła potrzeba", może dlatego, że dużo wypiły. Nie wiedząc gdzie iść się wysikać, bo było już bardzo późno, jedna wpada na pomysł i mówi do drugiej:
- Wejdźmy na ten cmentarz, tutaj na pewno nikogo nie będzie.
Wchodzą na cmentarz, najpierw jedna ściąga majtki, sika, wyciera się tymi majtkami i oczywiście je wyrzuca... Widząc to, druga od razu sobie przypomina, że ma na sobie drogą, markową bieliznę i szkoda by ją było tak wyrzucić. Ściąga więc majtki, wkłada je do kieszeni, sika i zrywa kokardę z pierwszego lepszego wieńca, żeby się "podetrzeć". Na drugi dzień mąż pierwszej, dzwoni do męża drugiej:
- Jurek, nawet sobie nie wyobrażasz co się stało! To koniec mojego małżeństwa!
- Dlaczego?
- Moja żona wróciła o 5-tej rano kompletnie pijana i na dodatek bez majtek. Od razu wywaliłem ją z domu.
Na to drugi:
- Marek, to jeszcze nic, wiesz co do wykombinowała moja? Nie tylko przyszła pijana i bez majtek, ale miała włożoną w tyłek czerwona kokardę z napisem: "Nigdy Cię nie zapomnimy. Łukasz, Ignaś, Staszek i pozostali przyjaciele z siłowni"
Gość baraszkował w najlepsze z kochanką, gdy usłyszał, że samochód jej męża wjeżdża na podjazd. Niewiele myśląc złapał swoje ubranie i wyskoczył przez okno, mimo że na zewnątrz padał deszcz. Traf chciał, że ulicą przebiegał właśnie maraton. Postanowił dla niepoznaki dołączyć do zawodników.
- Zawsze biegasz nagi? - zapytał go po przebiegnięciu kilku kilometrów jeden z biegaczy.
- Tak - odparł. Czuję się wtedy naprawdę wolny, a powiew wiatru przyjemnie chłodzi moją skórę.
- To, dlaczego biegniesz z ubraniem pod pachą? - dopytuje się sportowiec.
- Po zakończonym biegu mogę od razu ubrać czyste ciuchy - wyjaśnił.
- A zawsze biegasz z nałożoną prezerwatywą? - zapytał zawodnik.
- Nie, tylko, kiedy pada...
Nie ma to jak sobie zapalić po dobrym seksie - pomyślał Bogdan włączając piec do kremacji.
Żonaty facet przyszedł do spowiedzi.
- W trakcie mówi: mam romans z pewną kobietą.
- A coś bliżej? - zaciekawia się ksiądz.
- No spotykamy się, ale ocieramy tylko o siebie,
...jeszcze nigdy nie doszło do penetracji!
- Tarcie to jest to samo co włożenie - synu!
- Odmówisz 5. zdrowasiek i dasz na ofiarę 100 zł.
- Gość odmówił modlitwę i kieruje się do wyjścia,
a ksiądz cały czas go obserwuje,
wybiega z konfesjonału i krzyczy:
- Widziałem! Nie wsadził pan 100 zł. na ofiarę!
- No nie, ale potarłem 100 - wką o puszkę, sam ksiądz mówił,
że tarcie to to samo co włożenie!!!
Wg statystyk:
10% kobiet uprawiało sex w pierwszej godzinie swojej pierwszej randki
20% mężczyzn odbyło stosunek w jakimś zaskakującym miejscu
36% kobiet akceptuje nagość
45% kobiet preferuje ciemnych mężczyzn z niebieskimi oczami
45% kobiet ma doświadczenia z seksem analnym
70% kobiet preferuje poranny sex
80% mężczyzn nie uczestniczyło w relacjach homoseksualnych
90% kobiet lubi sex w lesie
99% kobiet nigdy nie kochało się w biurze
Wnioski: Statystycznie rzecz biorąc, łatwiej o stosunek analny, wczesnym rankiem, z nieznajomą kobietą, w lesie - niż o udany sex w biurze pod koniec dnia.
Morał: Nie zostawaj do późna w pracy. Nic dobrego Ci się tam nie przydarzy!
Jest króliczek i miś. Miś ma sklep. Pierwszego dnia przychodzi króliczek do sklepu i pyta się:
- Czy są zgniłe marchewki?
- Nie ma - odpowiada miś
Na drugi dzień znowu przychodzi i się pyta:
- Czy są zgniłe marchewki?
- Nie ma - odpowiada miś.
Gdy króliczek wyszedł miś pomyślał, że przyniesie mu te zgniłe marchewki.
Na trzeci dzień przychodzi znów i się pyta:
- Czy są zgniłe marchewki?
- Są - odpowiada miś.
- Mam cię kanalio, sanepid!
Re: Tylko dobre kawałyRozmawiają dwaj koledzy:
- No i jak się skończyła twoja awantura z teściową? - pyta jeden.
- Aaa! Przyszła do mnie na kolanach!
- Tak? No i co powiedziała?
- Wyłaź spod łóżka, ty tchórzu!
Rosjanie brak umiejętności picia kompensują rozwiniętą sztuką chlania.
Panowie! Zejdźcie na ziemię. Żaden facet nie jest w stanie mieć pełnej kontroli nad swoją kobietą... Tak samo jak barometr nie ma kontroli nad pogodą..
Ewa wiedziała, że jest z Adamem w raju sama, ale na wszelki wypadek co noc przeliczała mu żebra…
Denerwować się, to mścić się na własnym zdrowiu za głupotę innych.
Elegancko ubrana kobieta weszła do ekskluzywnego salonu Opla. Od razu jej uwagę przyciągnela piękna, czarna, błyszcząca Omega. Wśród szumu klimatyzacji i kojących dźwięków muzyki w salonie podeszła do samochodu, otworzyła drzwi i nachyliła się nad fotelem obitym czarnym, miękkim welurem. Kiedy go delikatnie dotknęła, nagle... niespodziewanie... wymknął jej
się głośny *P*****! Wyraźnie zawstydzona, szybko się wyprostowała i obróciła się, żeby sprawdzić czy ktoś tego nie usłyszał! Okazało się, że cały czas tuż za jej plecami stał sprzedawca.
- W czym mogę pani pomóc? - zapytał z grobową miną.
Kobieta szybko rzuciła pytanie aby zatuszować wpadkę:
- Ile kosztuje ten samochód?
- Jeśli *P*****�a się pani tylko dotykając go, to po usłyszeniu ceny z pewnością się pani zes*a...
Siedzi facet przy grobie i krzyczy:
- Dlaczego musiałeś umrzeć! Dlaczego musiałeś umrzeć? Dlaczego musiałeś umrzeć? Podchodzi drugi i pyta:
- Panie! Kogo pan tak żałuje? Ojca, syna?
- Pierwszego męża mojej żony.
Ile dostałeś? - pytają w więziennej celi nowego
- Piętnaście. Za kłusownictwo
- Za kłusownictwo tyle nie dają!
- Rybkę łowiłem dynamitem. Na początku wynurzyły się karasie, potem szczupaki, potem sumy a na koniec kilku płetwonurków...
Po słusznie nawilżanej imprezie imieninowej, gospodarze zbierają się do spania, nagle w sypialni słychać głośny łomot.
-co to było , do cho*ery?!! - pyta żona
-koszula mi spadła - odpowiada mąż
-a skąd ten łomot ?
-bo jeszcze jej nie zdjąłem
Pan Kowalski udał się do szpitala po wyniki badań żony. Pracownik
szpitala mówi:
- Bardzo nam przykro, ale mieliśmy tu trochę zamieszania i niestety
wyniki pańskiej żony wróciły z laboratorium razem z wynikami jakiejś
innej pani Kowalskiej i teraz nie wiemy, które są które. Szczerze
mówiąc, ani te, ani te nie są nadzwyczajne.
- Co to znaczy?
- Jedna z pań ma Alzheimera, a druga uzyskała pozytywny wynik testu na
AIDS.
- Ale chyba badania można powtórzyć?!
- Teoretycznie można, ale te badania są bardzo drogie, a Narodowy
Fundusz Zdrowia nie zapłaci za dwa testy dla tego samego pacjenta.
- To co ja mam robić?
- Narodowy Fundusz Zdrowia zaleca w takiej sytuacji, by zawiózł pan żonę
do śródmieścia i tam zostawił. Jeżeli trafi sama do domu, to po prostu
proszę zrezygnować ze współżycia.
Kochanie ! Ja dzisiaj idę na wyścigi konne to wrócę później.
- Nie fatyguj się. Dzwoniłam do tej klaczy ... dzisiaj nie pobiegnie ...
W pewnym ogrodzie zoologicznym żyła młoda małpa bardzo rzadkiego i cennego gatunku. Któregoś dnia, podczas rutynowego badania, weterynarz stwierdził, że małpa jest w stanie silnej depresji, która nieleczona doprowadzi ją do niechybnej śmierci. Powodem depresji jest brak partnera. Niestety ani w krajowych, ani zagranicznych ogrodach zoologicznych nie było samca tego gatunku. W końcu dyrektor zoo przypomniał sobie o panu Mieciu, który karmił małpę i czyścił jej klatkę.
-Może on, w końcu z małpą zżyty... - pomyślał i postanowił zaproponować panu Mieciowi trzysta złotych za stosunek z małpą. Wezwał go na dywanik i tłumaczy, że małpa musi mieć seks, inaczej zdechnie.
-Czy zgadza się pan to zrobić za trzysta złotych?
Pan Miecio na to, że i owszem, ale ma trzy warunki:
-Po pierwsze: może przy tym być tylko jeden świadek, bo wstydliwy jestem. Po drugie: będę ją brał od tyłu.
-Ok, panie Mieciu, one lubią tylko od tyłu, sprawę świadka też załatwimy. A jaki jest trzeci warunek? - pyta lekko zaniepokojony dyrektor.
-Chodzi o pieniądze... Te trzy stówy dam wam dopiero po wypłacie...
W pociągu wygodnie rozparty siedzi kowboj. Popala drogie cygaro puszczając kółka z dymu. Raz większe, raz mniejsze. Obserwuje go siedzący obok Indianin i wreszcie mówi:
- Powiedz jeszcze jedno słowo, a przysięgam że dostaniesz!
Bóg, patrząc na grzeszną Ziemię, zauważył zły stosunek społeczeństwa do lekarzy. Chcąc podnieść reputację całego personelu medycznego, zszedł był na Ziemię i zatrudnił się jako lekarz w przychodni rejonowej. Pierwszy dzień pracy, siedzi w izbie przyjęć, przywożą mu sparaliżowanego chorego (20 lat na wózku inwalidzkim). Bóg wstaje, kładzie choremu na głowę swoje dłonie i mówi:
- Wstań i idź!
Chory wstaje, wychodzi na korytarz. Na korytarzu tłum
oczekujących, wszyscy pytają:
- No i jak nowy doktor?
- Doktor jaki doktor, k*rwa nawet ciśnienia nie zmierzył...
Facet baraszkuje w łóżku z piękna blondynką. Nagle dziewczyna pyta:
- Ale nie masz AIDS, co?
- Oczywiście, że nie!
- Dzięki Bogu! Nie chciałabym znowu tego złapać.
Przez całą lekcję Jasiu wpatruje się w panią. Pod koniec lekcji podchodzi do nauczycielki i mówi:
- Zakochałem się w pani.
- Jasiu, ale ja nie lubię dzieci.
- OK., a kto je lubi, będziemy uważać.
- Po co w nosie przegroda?
- żeby nie kusiło
"ślina"
Gość idzie do więzienia dostaje ostatnią radę, nigdy ale to nigdy nie schylać się w łazience po mydło,
minęło trochę czasu gość się myje nagle bęc mydło wypadło, rozgląda się lewo...prawo.. nikogo nie ma, no to sięga powoli,
nagle słyszy że ktoś biegnie i bach.... czuje dwie ręce na pośladkach i głos:
"chcesz ze śliną czy bez?",
myśli myśli .. no co... "ze śliną",
a za sobą słyszy głos "ślina chodź mamy chętnego"
rozkminka:
jeżeli ktoś Tobie włoży palec w D, to kto ma palec w D ty czy on?
co złego to nie ja![]()
Skontaktuj się z nami