Jedynymi akumulatorami, które nie mają efektu pamięci są kwasowce i polimerowe. Opowiadanie, że nimh czy li-on nie ma efektu pamięci jest marketingowym bełkotem. Dodatkowe rozładowanie akumulatora ma jak najbardziej sens. Każde urządzenie elektroniczne ma dolny zakres napięcia przy, którym przestaje pracować, i jest to wartość wyższa niż napięcie rozładowania akumulatora (0,9V), więc aby zminimalizować efekt pamięci (pamiętamy o marketingowym bełkocie) należy akumulator dodatkowo rozładować, a następnie naładować. Oczywiście najlepszym sposobem ładowania akumulatora jest ładowanie małym prądem, wtedy ogniwa się nie grzeją i pracują w optymalnej charakterystyce ładowania. Nowoczesne ładowarki mają zabezpieczenie termiczne, które przerywa proces ładowania do momentu ostygnięcia akumulatorów. I tu wyłażą kolejne wady ładowania dużym prądem - wydłuża się czas ładowania, a sam proces jest przerywany - mimo, że nie powinien. Opowiadanie, że akumulator ładowany małym prądem nigdy nie zostanie do końca naładowany nie jest prawdą. Ładowarka ładuje akumulator do napięcia 1.5 V bez względu na wartość prądu. Mógłbym jeszcze opisać jak wygląda sam proces ładowania od strony charakterystyk, ale i tak już za długo smęcę. Wniosek: jeżeli dysponujęmy ładowarką z rozładowaniem, to najpierw rozładowujemy, a później ładujemy i najlepiej małym prądem. Pomijanie rozładowania i ładowanie dużym prądem powinniśmy stasować tyko w sytuacjach awaryjnych. Sam posiadam BC700 i uważam, że jest to świetne urządzenie, zaprojektowane przez inżynierów, a nie marketingowców, sprzedawców itp.
Szukaj





Odpowiedz z cytatem

Skontaktuj się z nami