Może po prostu wynika to z jednej strony z lenistwa, a z drugiej ze... wstydu? Z lenistwa dlatego, że w zawodzie (np. stolarza, rymarza, dekarza) trzeba po prostu się nauczyć wielu rzeczy, a efektem są fizyczne, materialne ustroje, które można łatwo ocenić (np. rozpadająca się podłoga czy piszczące krzesło jasno pokazują, że fachowiec jest raczej słaby). Osoba, która na studia poszła tylko po to, by mieć papierek i zaszyć się gdzieś w urzędzie, jest dużo bezpieczniejsza - ewentualne braki w wykształceniu nie wyjdą szybko na jaw, a nawet jeśli (pozdrowienia dla pewnej pani z pewnego urzędu), to i tak jest się bezkarnym.
A ze wstydu dlatego, że - jak ja pamiętam z czasów, gdy kończyłem podstawówkę - do zawodówki było "wstyd iść, bo tam to tylko idą trójkowicze". Osoba "z ambicjami" musi wybrać co najmniej technikum, ale najlepiej liceum... Taka była presja rodziny i otoczenia, a i ja sam tak to widziałem.
Szukaj




Odpowiedz z cytatem
Skontaktuj się z nami