Warszawiacy mają okazję obejrzeć jak Nikon postanowił reklamować D40 - na silverscreenie na Puławskiej wisi (wisiał?) wielki D40 z niebieską L na lampie. Hasła nie pamiętam ("I Ty możesz mieć lustrzankę"?, "Twoja pierwsza lustrzanka"?), ale pamiętam promocję - przy zakupie D40 dorzucają podręcznik do nauki fotografii. I jest to dla mnie jasne. Ktoś kto chce się bawić w bycie fotografem - nie kupi D40, bo poczyta fora, opinie, dowie się o silniczku i wyświetlaczu... pomyśli chwilę i kupi D50 lub wyżej, bo nowe szkła, bo wyświetlacz... Ale są też ludzie, którzy mają ochotę mieć lustrzankę i do pełni szczęścia starczy im kit i może jakiś zoom, i tyle. Nie będą widzieli różnicy w jakości zdjęć z różnych obiektywów, nie będzie im przeszkadzał brak wyświetlacza... Statyw kupią albo i nie, w końcu te z ręki nie są takie złe... Jasne, że każdej takiej osobie doradzałabym jakąś wypasioną hybrydę, ale skoro chcą?
Inny rodzaj usera, i tyle.
Zapewne część posiadaczy D40 wpadnie w jakąś odmanę sprzętowego onanizmu czy najzwyczajniej pokocha fotografię - wtedy zacznie pluć sobie w brodę i pomyśli o czymś co jest 100% Nikonem, ale pewnie nie wszyscy... Kwestia wymagań i odpowiedzenia sobie "po co mi aparat".
Szukaj



Odpowiedz z cytatem

Skontaktuj się z nami