Stary kawał z życia wzięty mi się przypomniał. Było, nie było, wart powtórki:
Koszarawa, powiat żywiecki...
Babcinka w autobusie PKS pcha się do kierowcy i pyta:
- w Zimnej Wodzie staje???
- chyba kaczorowi!
Szukaj
Stary kawał z życia wzięty mi się przypomniał. Było, nie było, wart powtórki:
Koszarawa, powiat żywiecki...
Babcinka w autobusie PKS pcha się do kierowcy i pyta:
- w Zimnej Wodzie staje???
- chyba kaczorowi!
SPAM nadal rządzi! Do spółki z Homerem… i Skiperem
U nas w Kieleckiem krążyły dwa inne:
Babcia (jeszcze w świętokrzyskiej zapasce) wsiada do autobusu ze Starachowic do Kielc przez Nową Słupię i Bodzentyn. Zaraz po wejściu krzyczy do kierowcy:
- Panie, na Słupie?
Kierowca
- Nie. Na kołach.
Gdzieś w siedemdziesiątych lub na początku osiemdziesiątych lat ubiegłego wieku w autobusach podmiejskich założono kasowniki. Bilet kupowało się na dworcu (a nie u kierowcy) i po wejściu do wozu należało go skasować.
Babcia wsiada do autobusu i pyta:
- Panie, jak to sie kasuje?
- A dokąd Pani jedzie? - pyta kierowca
- Do Pasztowy Woli - (powinno być Pasztowej Woli ale tak to u nas wymawiali, zwłaszcza starsi ludzie)
- No to niech pani włoży bilet w tę dziurę na wierzchu, powie dokąd i pociągnie za tę wajchę...
Babcia wkłada nie bez problemu bilet w otwór kasownika, schyla się nieco i na cały autobus krzyczy:
- DO PASZTOWY WOLI!
I z całej siły pociąga rączkę kasownika.
pozdrawiam, Wojtek
Ty piszesz o latach siedemdziesiątych - kilka lat temu, jeszcze w LO (czyli pewnikiem jakieś 7-8 lat temu) podczas wyjazdu do teatru taka wychuchana Panienka, która calutkie życie spędziła pod kloszem rodziców, rozkminiała w autobusie jak działa kasownik, no to ją kumpel poinstruował, więc grzecznie wsadziła bilet i wyszeptała do niego - KATOWICEZlewkę do dzisiaj z niej mamy
![]()
Pozdrawiam wszystkich - Piotr Kobylski
To ja mam taką autentyczną sytuację.
Starszy synek, Janek, miał wtedy jakieś 4 lata, młodszy jeszcze w wózku. U znajomych w bloku, żeby wejść do windy, trzeba najpierw pokonać kilkanaście schodków na wysoki parter. Posłałem Jasia przodem, prosząc, żeby zawołał windę, a sam wózek z młodszym w ręce i za nim. Dochodzę na miejsce, a tam Jasio z niepewną miną stoi przed drzwiami i cicho woła: Windo! Wiindooo!
Kiedyś pociągi podmiejskie były żółto - niebieskie (w kazdym razie w moich stronach).
Na peron wpada zdyszany facet i pyta innego pasażera.
-Panie, jaki pociąg przed chwilą odjechał?
- żółty
... - ale dokąd! ???
- do połowy.
i drugi, jest taka miejscowość Tłuszcz.
Sytuacja podobna, lecz pociąg jeszcze stoi przy peronie:
- Panie, ten pociąg to na Tłuszcz?
- nie, na prąd.
zdjęcie życia jeszcze przede mną
Skontaktuj się z nami