Przepraszam, ale to jest dział Humor, a nie "filozofia fotografii"
Szukaj
Przepraszam, ale to jest dział Humor, a nie "filozofia fotografii"
Ja również przepraszam, ale to jest dział/temat "humor" a nie "wrzucamy linki do demotywatorów".
Pursue happiness with diligence
pokoj wielbiciela Windowsa
pozdr.
Kolega z innego forum mi przypomniał jedna genialną amerykańską akcjetrzy filmiki które należy obejrzeć po kolei:
http://www.youtube.com/watch?v=-PZNf...eature=related
http://www.youtube.com/watch?v=WLG3S5WzHig
http://www.youtube.com/watch?v=j_pFTAY7MF8
Powiem tylko jak niejaki siara: mają rozmach #$**$&%^$&
posiadam kuku na muniu, poszukuje wspólnika z fiksum dyrdum
Były trzy połączenia - otwockie, mińskie i wołomińskie. Za W-wą Wschodnią oddzielało się otwockie, a za Rembertowem oddzielały się wołomińskie od mińskiego. Linia wołomińska odchodziła od mińskiej przed Wesołą, na wysokości bagna Jacka. Na Tłuszcz to było połączenie wołomińskie.
Docelowe stacje były różne - na linii otwockiej jeździły pociągi do Otwocka i Pilawy. Do Puław żółto-niebieskie nie jeździły - to było dalekobieżne połączenie. Chociaż może tutaj nie za bardzo pamiętam i jakieś rzadkie żółto-niebieskie połączenie na Puławy było.
Linią mińską jeździły pociągi do Mińska i Siedlec, natomiast linią wołomińską jeździły pociągi do Wołomina i Tłuszcza.
Ostatnio edytowane przez swiatlo ; 08-02-2010 o 23:35
Słodkie to były czasy. Młody wtedy byłem, a w tych żółto-niebieskich pociągach to pół życia spędziłem. Codziennie dwa albo i więcej razy dziennie przez pierwsze trzydzieści lat życia. Te pociągi to było centrum towarzyskie - spotykało się tutaj kumpli z podstawówki, z liceum, ze studiów. Po trzydziestu latach jak wchodziłem na zatłoczony peron to byli sami znajomi.
Skoro tutaj jest wątek humorystyczny, to opowiem coś o linii siedleckiej. Otóż kiedyś z kumplem poszliśmy na skarpę wiślaną na piwo marki "Warszawskie", co w latach 80-tych było rarytasem. Tam się uchlaliśmy na umór i na stacji Powiśle kolega wstawił mnie do pociągu na Siedlce. Ja tylko wiedziałem że za 10 minut mam wysiąść w Rembertowie. Zaraz po ruszeniu pociągu zamnknąłem oczy na chwilkę. Jak otworzyłem to patrzę - jestem sam w pociągu, pociąg stoi, a dookoła egipskie ciemności. Wychodzę z pociągu, a tutaj same pola. Ciemno że oko wykol. Na horyzoncie były jakieś światła, więc tam poszedłem. Okazało się że to stacja Siedlce, a pociąg po prostu stał na bocznym torze. Czyli zamiast po 10 minutach wyjść z pociągu w Rembertowie, to ja przespałem trzy godziny.
Jak polami doszedłem na stację w Siedlcach to się okazało że druga nad ranem i następny pociąg do Warszawy jest o szóstej. Więc ułożyłem się wygodnie na ławce aby przeczekać - a tutaj podchodzi do mnie trójka sokistów.
Wzięli mnie za chabety na komisariat za to że brudzę ławkę. Gdzie brudzę? Tylko się położyłem!
Ale to był PRL, więc gadania nie było. I na komisariacie przesiedziałem potem połowę następnego dnia, dostałem mandat i jeszcze po kolegium mnie włóczyli. Za to że położyłem się na ławce.
I tak się skończyło picie piwa.
No taki był PRL...
to ja też przypomnę:
na Wileńskiej podchodzi babinka do zawiadowcy i pyta
Panocku, a której ten lokomotyw odchodzi?
Babciu, ale to jest lokomotywa.
O joj, toć ja jej pod spód nie zaglądała.
Skontaktuj się z nami