Zobacz pełną wersję : Rzuciłem palenie...
...i pomyślałem sobie, że może ktoś z Was też próbował, próbuje, stara się - ale nie wychodzi. Jeśli po przeczytaniu tego posta choć jedna osoba też rzuci, to będzie znaczyło, że warto było go pisać.
Po kolei. Pierwszego papierosa zapaliłem, gdy miałem niecałe 18 lat. Od około ośmiu lat paliłem nałogowo, około jednej paczki dziennie (ostatnio nawet trochę więcej). Owszem, kilka razy próbowałem rzucać, ale na próbach się kończyło - zawsze (raz z powodu własnej głupoty - wytrzymałem ponad rok) wracałem do nałogu. W sumie przywykłem już do tego stylu życia i nie za bardzo chciałem coś w nim zmieniać.
Pod koniec września zdarzyło mi się zachorować (zapalenie oskrzeli), więc ruszyłem po 3 dniach do lekarza (oczywiście chory kopciłem nawet więcej). Przy którymś-tam-papierosie przeczytałem na paczce coś, co czytałem już tysiące razy - "Twój lekarz lub farmaceuta pomoże Ci...". Blabla, ciekawe jak mi pomoże. Postanowiłem zapytać. I zapytałem.
Poza receptą na antybiotyk dostałem receptę na TABEX - jakieś bułgarskie świństwo, rzekomo w połączeniu z odrobiną silnej woli pozwalające rzucić palenie. Koszt niewielki - 40zł za 100 tabletek. Co mi tam, spróbuję - pomyślałem. No i spróbowałem.
Kuracja jest dość upierdliwa - pierwsze trzy dni to tabletka co dwie godziny, sześć tabletek dziennie. Od 4 do 12 dnia 5 tabletek, co 2,5 godziny. I tak dalej zmniejsza się dawkę (nie rozpisuję się o szczegółach - google dla chętnych odkryje więcej informacji o tym specyfiku). Cała zabawa zaczęła się 4. dnia połykania tabletek (palić można do piątego włącznie, potem trzeba przestać by kuracja miała sens).
Czwartego dnia rano został mi jeden papieros. Z lubością i namaszczeniem został przeze mnie spalony. I się zaczęło - odliczałem czas do następnej tabletki (po jej połknięciu faktycznie czuć ulgę w "głodzie"). Po ostatniej wieczornej tabletce już miałem iść do sklepu - "przecież dziś jeszcze mogę..." - jarać mi się chciało jak ch... No, bardzo mi się chciało. Zamiast do sklepu poszedłem po prostu spać. Drugi dzień to już sporo mniejsze objawy abstynenckie, od trzeciego dnia niepalenia jest już absolutnie z górki. Teraz dym papierosowy zaczyna mi przeszkadzać (od szóstego dnia kuracji miałem do niego stosunek ambiwalentny). Do tego ostatnio byłem na weselu, więc kilka toastów się wznieść musiało (teoretycznie podczas kuracji się nie powinno) - i właśnie na tym weselu przekonałem się, że jestem "wyleczony". Pomimo tego, że zapomniałem o 4 tabletkach, to po kilku toastach dym zamiast kusić - irytował coraz mocniej.
Żeby nie było - to nie jest reklama tego konkretnego środka, raczej reklama sposobu rzucania - ten lekarz faktycznie może pomóc. Wcześniej żarłem Nicorette - doszło do tego, że żułem gumę po wypaleniu papierosa, by zniwelować zapach fajki...
I na koniec, najprzyjemniejszy aspekt rzucenia - pod choinką znajdę D700. Zasłużyłem. Sam sobie go sprawię w nagrodę za rzucenie. A miesięczna rata wyjdzie niższa niż kwota, którą do teraz wydawałem na fajki.
Wszystkim rzucającym życzę powodzenia i będę trzymał kciuki. Warto, dla samego siebie.
Heh, może mi się kiedyś też uda. Jednak wolę mam słabą, a tabex, czy nawet 'osławiony' zyban to taka przekąska... :D
hackermuz
20-10-2008, 20:50
szczęściarz :) może mi też się kiedyś uda
motylanoga
20-10-2008, 20:52
Jak za kilka lat nie będziesz pamiętał, że paliłeś, to znaczy, że naprawdę rzuciłeś ;-) Powodzenia w każdym razie, palenie to idiotyzm.
Askatebar
20-10-2008, 20:54
Jestem w trakcie, rozumiem....
rzucałem już z 10 razy za każdym razem się udawało....
I na koniec, najprzyjemniejszy aspekt rzucenia - pod choinką znajdę D700. Zasłużyłem. Sam sobie go sprawię w nagrodę za rzucenie.
:)
jakąś skuteczność tabex ma - nie paliłem 4 miesiące :)
ale nastała wtedy wiosna i plenerowe piwkowanie - i kiepki powróciły...
aktualnie nie jaram trzeci dzień - czas pokaże co z tego wyjdzie :)
pale bo lubie - nigdy nie rzuce jedyne co to ogranicze lub zwieksze - nie mogl bym sobie odmowic przyjemnosci ;)
powodzenia i wytrwania zycze :)
pale bo lubie - nigdy nie rzuce jedyne co to ogranicze lub zwieksze - nie mogl bym sobie odmowic przyjemnosci ;)
Też tak mówiłem, też tak myślałem i też tak podchodziłem do palenia. Na szczęście mi przeszło, bo bez zmiany podejścia w życiu by się nie udało.
Stock, powodzenia :) Ja za pierwszym razem (po tym jak nie paliłem ponad rok) też zacząłem "ot tak do piwka tylko". Teraz, bogatszy o to doświadczenie, mam nadzieję nie wdepnąć ponownie w nałóg.
puchbeary
20-10-2008, 21:17
Mija piąty rok jak nie palę. Nie mogę się sobie nadziwić że kiedyś paliłem. Dziś wszystko inaczej pachnie, inaczej smakuje. Będąc nad morzem trafiłem na plaży na budkę jakiejś organizacji pomagającej zerwać z nałogiem - robili pomiary zawartości czegoś tam w wydychanym powietrzu. Mam oddech człowieka który nigdy nie palił - wszystko w normie - i to jest moja największa nagroda. Polecam wszystkim.
ps: Pod koniec paliłem 2 paki dziennie.
psII: Uwędzony pocałunek śmierdzi. Teraz pocałunki smakują jak najlepsze lody malinowe :D .
zycze wytrwalosci.
podobnie pale od ok 8/9 lat.
z ta roznica, ze jedna paczka na dzien to absolutne minium,
mozliwe chyba tylko gdy polowe dnia przespie :D
po petach smierdza dlonie, wali z mordy, syfia sie zeby, dym leci w oczy lub kadr :) itp itp itp
nie ma absolutnie NIC co przemawialo by za paleniem i kazdy o tym doskonale wie.
tylko co z tego :D
jak na razie probowalem rzucic 4lata temu - plastrami nicorette i tabletkami (ale byly tak syfiaste,
ze gdy napoje nie pomagaly 'przepic syfu', trzeba bylo zapalic:D)
suma sumarum, nawet toto dzialalo przez 2 tygodnie do czasu jak nie rozbilem auta :)
ok roku temu ktos z rodziny polecil mi akupunkture - zabieg po, ktorym 'reka odjal! natychmiast, bedziesz mial wsret do papierosow' !
pomyslalem sobie, fajnie brzmi - wstret VS. moja slaba wola - to moze zadzialac.
zabieg wygladal tak, ze w pokoju siedzialo ok 4 osob - na krzeselkach w okregu.
nastepnie pan fachman od igielek opowiadal jakies bzdury zwiazane z jego sukcesami w medycynie. sic!
oczywiscie wypytal kazdego jak wyglada jego zycie. slowem - nic zwiazanego z paleniem.
po godzinie pierd%$# farmazonow kazal kazdemu wypalic jednego papierosa (przy oknie, rotlf)
po czym zabral sie do rzeczy, akupunktury samej w sobie :D
powbijal kilka igielek, po 5 min pozegnal sie ze wszystkimi i zyczyl wytrwalosc, sic! po raz kolejny.
reasumujac - 2stowki i ok 2godzin w plecy.
oczywiscie pierwsze co zrobilem po wyjsciu - zapalilem :)
downunder
20-10-2008, 21:24
Jak za kilka lat nie będziesz pamiętał, że paliłeś, to znaczy, że naprawdę rzuciłeś ;-) Powodzenia w każdym razie, palenie to idiotyzm.
Boję się, że nie masz racji. Palaczem zostaje się do końca życia. Znam ludzi, którzy wracali do nałogu jedna po 6 latach, druga po 10.
Ostatnio rozmawiałem z siostrą i ją nagle naszła ochota na dymka po 15 latach niepalenia. :shock:
axer gratuluję tak trzymać!!!
Sam również rzucałem wielokrotnie. Wypróbowałem wszystkie znane metody.
Też, kiedyś nie paliłem 6 miesięcy i wydawało mi się, że już jestem wyleczony.
Dziś wiem, że nie ma powrotu, bo jak już znajdę usprawiedliwienie dla pierwszego papierosa, to też znajdę dla każdego następnego. ;)
Ja rzuciłem bo obiecałem dziecku. Nie powiem pierwsze dwa tygodnie było cholernie cieżko. We wszystkie następne soboty na weselach również ... do dziś kilka razy dziennie "złe myśli" wracają.
Dobrze, że założyłeś ten wątek, jak będzie mi ciężko to najpierw tutaj zajrzę w celach terapeutycznych. :mrgreen:
ps: Pod koniec paliłem 2 paki dziennie.
Co to jest.. ;-)
Mija piąty rok jak nie palę. (..)
psII: Uwędzony pocałunek śmierdzi. Teraz pocałunki smakują jak najlepsze lody malinowe :D .
Hmm.. całowałeś się i całujesz sam ze sobą? :D
puchbeary
20-10-2008, 21:34
Co to jest.. ;-)
To dwie paki niebieskich L&M-ów. A do tego jeszcze z przyjaciółmi bardzo często fajkę pykałem - Czarna Amphora była cudna!!
Hmm.. całowałeś się i całujesz sam ze sobą? :DNie, z kobietą. Ale wreszcie czuje smak tych pocałunków. Spróbuj kiedyś - warto ;)
Też paliłem po dwie paki pod koniec kariery palacza. Teraz od kilku już lat (nie liczę, ale tak ze sześć - osiem, to już będzie) ani jednej faji. Poradzę tyle każdemu: nie napinaj się na rzucenie dożywotnie, ostatecze i absolutne.
Nie pal dzień. Nazajutrz pomyśl sobie, że szkoda już tego jednego dnia abstynencji, i jak się da, to nie pal drugi dzień, Nie na siłę, ściskając pośladki do bólu... Powiedz sobie - dało się jeden dzień, może da się i drugi.
Jak wytrzymasz, powiedz sobie za 3 dni tak: szkoda tych 3 dni męki; może nie sikając z wysiłku p[o nogach dałoby się jeszcze ze 3 dni wytrzymać. W razie czego nawet te 3 dni to zysk, a może da sięz tydzień.
Po 2 tygodniach powiedz sobie mniej więcej to samo. Nie zauważysz pewnie, kiedy miną kolejne 4 miesiące, a szkoda przecież tego, co juz się przeszło, tym bardziej że im dalej w las z czasem to będzie bardziej z górki.
I tak, w miarę spokojnie i nie sprężając się na siłę rzuciłem całkowicie, co dawniej wydawało mi się nadludzkim i tytanicznym wysiłkiem.
Nie, z kobietą. Ale wreszcie czuje smak tych pocałunków. Spróbuj kiedyś - warto ;)
E tam, ciągle próbuję, każda ma ten sam smak.. może to jednak fajki? :D
nigdy nie paliłem, nie palę i palić nie będę...
Ja po 10 latach ciężkiego palenia 25-40 dziennie lub na imprezach do 60 w 2002 1 maja przestałem na plastry. To znaczy na jeden bo rano dnia następnego stwierdziłem że jak moge z plastrem to mogę i bez. I już tak 6 lat nie palę. Smak węch to coś czego palacze nie mają. Początkowo tak mi się węch wyostrzył, że siedząc na balkonie wiedziałem kiedy kot w łazience stawia klocka do kuwety.
Wiem, że jestem nałogowcem i kiedy zapalę choć jednego to po mnie. Polecam to nie boli a zysk jest wielki.
Jedyna wada to waga ciała.
Ja rzuciłem bo obiecałem dziecku.
A ja wolałem uniknąć pytań w stylu "tata, a co to jest?", "tata, a ja mogiem?". Moja córa na szczęście jeszcze tyle nie gada ;)
Dobrze, że założyłeś ten wątek, jak będzie mi ciężko to najpierw tutaj zajrzę w celach terapeutycznych. :mrgreen:
:) :) :)
Jedyna wada to waga ciała.
No właśnie słyszałem te rewelacje o podwajaniu swej objętości, ale odpukać i poprzednio, i teraz waga leci na ryj zamiast rosnąć.
Ja teraz by się zredukować piję matę, trochę działa.
gratulacje
:)
mi pomógł biorezonans
podaje bo i moze komus pomoze
wydatek kilkadziesiąt złotych
Kundzior
20-10-2008, 22:02
Paliłem 9 lat później na studiach 3 nie paliłem i znów pale od 3 niecałych lat. I dokładnie smak inny węch też...głupota ta sama, wystarczyło jedną fajkę zapalić i w nałogu znów tkwię. Rzuciłem na plastrach świetna sprawa, przymierzam sie do następnego rzutu.
downunder
20-10-2008, 22:04
A po rzuceniu śniło wam się, albo śni wam się, że palicie? :shock:
Ja już nie raz obudziłem się w nocy, zlany potem. :lol:
A po rzuceniu śniło wam się, albo śni wam się, że palicie? :shock:
Nie zdarzyły mi się takie koszmary ;)
Tak sie naczytalem i ide zapalic
taki sen to koszmar.
Nie pale cztery lata, wcześniej paliłem dwa po siedmiu niepalenia. Tak jak powiedziałeś downunder - palaczem jest się do końca życia.
Kwestia niepalenia moim zdaniem tkwi w mózgu - jak masz motywacje i chcesz to nie palisz. Nigdy nie korzystałem z żadnej farmakologii. Raczej, jeżeli już to motywacja finansowa, ale " z wyprzedzeniem ". Tzn - kupuje sobie coś z N na raty i tyle mam nie palić!
tak miałem d70, mam sb800 i teraz d300 - żeby wyszło na zero zostało mi jeszcze rok niepalenia. Następny bedzie 70-200 lub jego następca.
Boję się, że nie masz racji. Palaczem zostaje się do końca życia. Znam ludzi, którzy wracali do nałogu jedna po 6 latach, druga po 10.
"Palczem zostaje się do końca życia" ....niestety ale taka jest prawda. Rozpoczełem palenie w wieku 15 lat (wiem,wiem byłem głupi) łącznie przepaliłem ok. 30 lat swojego życia. 17 lat temu rzuciłem palenie po raz pierwszy (nie liczę wielu kilkudniowych prób). Wytrzymałem ok. 4,5 roku. Byłem pewny tej swojej abstynencji nikotynowej jak mało kto. Przerażające było z jaką łatwością ponownie stałem się palaczem. Po prostu ktoś poczęstował mnie a ja nie odmówiłem. Spaliłem tylko jednego, i dzisiaj już wiem że to był ten moment w którym straciłem kontrolę nad swoim nałogiem. Dwa tygodnie póżniej zapaliłem drugiego, ponieważ byłem przekonany że nie palę i dam sobie z tym radę. Myliłem się i to bardzo. Tydzień pózniej kupiłem już papierosy to było 10 lat temu. W grudniu minie rok jak nie palę, i już doskonalę wiem że nie ważne jak długo, wystarczy jeden ... i po sprawie, to tylko kwestia czasu.
Co prawda coraz rzadziej ale jak widzę jak ktoś pali najchętniej wyrwałbym mu papierosa i by móc zaciągnąć się .
Jak rzuciłem ? to proste :-D Jeżeli nie poukładamy sobie pewnych spraw w mózgownicy to nic z tego nie będzie. I nie pomogą żadne farmaceutyki, medykamenty itp. I wiem to przez własne doświadczenie. Po powrocie do nałogu każda następna próba jest trudniejsza. Palaczem zostanę już do końca życia... niestety i nie tylko ja bynamniej.
Valdek_Tychy
20-10-2008, 22:31
pale bo lubie - nigdy nie rzuce jedyne co to ogranicze lub zwieksze - nie mogl bym sobie odmowic przyjemnosci ;)
Wiesz, kiedyś też tak mówiłem.Paliłem dziennie po 2 paki/25szt każda i czasami było mało.
Nie dotknąłem papierosa (dosłownie) od 3 lat 11 miesięcy 20 dni i 8 godzin i do końca swoich dni będę w stanie dokładnie co do minuty powiedzieć jak długo to trwa, dlaczego ? To świństwo,dosłownie przeniosło mnie na tamten świat.Zawał z zatrzymaniem akcji serca,reanimacja zabieg kardiochirurgiczny,dzialanie lekarzy z kliniki kardiologii w Katowicach Ochojcu uratowały moje życie.Kiedy doszedłem do siebie lekarz który mnie naprawiał powiedział mi,że moja krew śmierdziała nikotyną.Nastąpila u mnie taka blokada psychologiczna,że nigdy od tego czasu nawet nie pomyślałem o tym żeby zapalić,dzisiaj boję się dotknąć papierosa.I jeśli czegokolwiek mogę być pewny z życiu to na pewno tego,że już nigdy nie zapalę.
A kiedyś uważałem,że to przyjemność
Dziś wszystko inaczej pachnie, inaczej smakuje. Będąc nad morzem trafiłem na plaży na budkę jakiejś organizacji pomagającej zerwać z nałogiem - robili pomiary zawartości czegoś tam w wydychanym powietrzu. Mam oddech człowieka który nigdy nie palił - wszystko w normie - i to jest moja największa nagroda.
Uwędzony pocałunek śmierdzi. Teraz pocałunki smakują jak najlepsze lody malinowe :D .
Dokładnie tak.
nigdy nie paliłem, nie palę i palić nie będę...
I tak trzymaj
to jeszcze dodam, że jak zaczynasz palić po przerwie(dłuzszej lub krótszej) to i tak odpalisz się za okres abstynencji tzn.palisz dużo wiecej i przy kazdej okazji i bez okazji...
Valdek_Tychy bo to cholera jest przyjemność... pamiętem jeszcze błogi stan jak zapaliłem sobie guluaza przy porannej kawie...
Valdek_Tychy bo to cholera jest przyjemność... pamiętem jeszcze błogi stan jak zapaliłem sobie guluaza przy porannej kawie...
Niech Cie jasna .... musisz szczuć i przypominać, musisz ? :mrgreen::mrgreen:
mi pomógł biorezonans
najsilniejszy i jedyny skuteczny środek na rzucenie palenia to środek głowy.
paliłem jakieś 11-12 lat z czego żadnych "lajtów" a po każdej wizycie w stanach miałem żelazny zapas "lakistrajków" i cameli - bez filtra.
decyzja o rzucaniu palenia dojrzewała powoli.
najpierw zacząłem kojarzyć palenie z nieprzyjemnościami, brakiem komfortu. mijany w przejściu podziemnym bezdomny cuchnął niczym innym jak papierosami. zadyszałem się wchodząc po schodach - na pewno od fajek. nie udała mi się potrawa (bardzo lubię gotować) - tracę smak - pewnie przez fajki.
któregoś dnia byłem lekko podziębiony i fajek mi słabo wchodził. wbiłem sobie do łba, że to od papierochów.
rzuciłem "do jutra". tak jak radzi bombel. żadne tam na wieki i do końca życia. to się nie uda.
nie palę papierosów cztery, może pięć lat. nigdy o tym nie myślałem.
nie utyłem, nie miałem ciągot, nic.
po rzuceniu zdarzyło mi się kilka razy zapalić smakowy tytoń z fajki wodnej - tzw. sziszy. bez wpływu na efekt.
i na koniec najlepsza motywacja dla panów.
odkąd rzuciłem palenie z pobłażliwością patrzę na namiętnych nikotynowców.
po rzuceniu palenia, po jakimś czasie, na stałe podnosi się sprawność seksualna - sprawdzone empirycznie ;-)
axer - nie jaraj, mówię Ci: niewarto.
po rzuceniu zdarzyło mi się kilka razy zapalić smakowy tytoń z fajki wodnej - tzw. sziszy. bez wpływu na efekt.
a mnie ona "pomogla" palic po siedmiu latach abstynencji... trwało to dwa lata, ale o dwa za długo.
"""Napisał nin
pale bo lubie - nigdy nie rzuce jedyne co to ogranicze lub zwieksze - nie mogl bym sobie odmowic"""
Nie lubisz.Twoj nalog "każe" Ci myslec , ze lubisz.A raczej mechanizmy uzaleznienia.Tak jak w alkoholizmie.Jak spytasz pijacego alkoholika , ktory pije na przyklad na melinach rozne swinstwa tez odpowie , ze "pije bo lubie"(pomijam inne pseudopowody jego picia).Poza tym w paleniu papierosow nie ma nic do lubienia. Tak realnie podchodzac: co moze byc do lubienia we wciaganiu do swojego organizmu kilku tysiecy toksycznych zwiazkow chemicznych, ktore nie robie doslownie nic dobrego w tym organizmie?Ani w tym blonnika,ani witamin.
Slyszalem kiedys takie powiedzenie ,ze jakby Matka Natura chciala zebysmy palili to by nam na glowach kominy rosly ;-).
Duzo madrych slow tu napisano i jest wlasnie dokladnie tak, ze nalezy wystrzegac sie pierwszego papierosa.Nie jest latwo-ale nie jest tez trudno.Jest tak ,ze jest do przezycia.A z kazdym dniem,tygodniem i miesiacem coraz latwiej poradzic sobie z glodem nikotynowym.Gdzies kiedys czytalem i zreszta sprawdzilem na sobie , ze glod nikotynowy trwa maks do 10 minut wiec istotne by "wytrzymac" tylko te 10 minut i ma sie na jakis czas spokoj-do nastepnego glodu :-).Z kazdym dniem te momenty spokoju sa coraz dluzsze a umiejetnosc radzenia sobie z nim(glodem) tez wieksza.Na poczatku dobrym sposobem na radzenie sobie z tym trudnymi momentami jest zmienianie mysli poniekad "na sile".Bo zanim siegnie sie po papierosa to najpierw jest mysl "siegne po papierosa".Gdy sie ona pojawia trzeba ja "wyrzucic"" z glowy.Dobrym sposobem jest zaczac cos czytac lub pisac.Zrobic cokolwiek by zmienic myslenie.Chocby isc sie wykapac i nie wazne ze to trzeci raz dzisiaj :-).Po chwili zapomina sie ,ze chcialo sie zapalic.Ja na poczatku kazdego ranka,bo rano bylo najgorzej, pisalem po sto razy na kartce "dzis nie zapale papierosa".Pomysl zapozyczony z terapii leczenia alkoholizmu gdzie tez planuje sie dzien bez alkoholu.Rzecz wydaje sie glupia i bez sensu ale ma niesamowicie pozytywny wplyw na podswiadomosc no i wiem ,ze to mi naprawde pomoglo.
Generalnie sposoby do osiagniecia wolnosci sa rozne i kazdy , ktory prowadzi do osiagniecia celu-jest dobry.
Zycze wszystkim rzucajacym wytrwalosci bo naprawde warto.I nie tylko o pieniadze chodzi.
Chodzi o to ,ze dobrze byc wolnym czlowiekiem i samemu kierowac swoim zyciem a nie pozwalac aby kierowaly nim jakies chemiczne, do niczego niepotrzebne badziewia.
jeśli zdrowie pozwoli to do śmierci ;) tak mało człek ma przyjemności...:D
"""Napisał nin
pale bo lubie - nigdy nie rzuce jedyne co to ogranicze lub zwieksze - nie mogl bym sobie odmowic"""
Nie lubisz.Twoj nalog "karze" Ci myslec , ze lubisz.A raczej mechanizmy uzaleznienia.
bzdury...lubiłem od pierwszego Visanta...a nie ma nic fajniejszego niż 4 rano nad wodą, dymek Camela i duży karp na haku :D
"""bzdury...lubiłem od pierwszego Visanta...a nie ma nic fajniejszego niż 4 rano nad wodą, dymek Camela i duży karp na haku"""
bzdury:-)...fajniejsze jest moc tam byc i nie zasmierdzac sie zadnym swinstwem;-)
downunder
20-10-2008, 23:50
jeśli zdrowie pozwoli to do śmierci ;) tak mało człek ma przyjemności...:D
Z jednej strony to masz rację ... bo w końcu i tak wszyscy pójdziemy do piachu.
Dodatkowo moja siostra od 6 lat wojująca z rakiem z przekorą mówi, że to dobra choroba, bo daje czas by rozliczyć się ze sobą i z życiem. Ja mimo wszystko wolę umrzeć zdrowszy. ;) :shock:
bzdury...lubiłem od pierwszego Visanta...a nie ma nic fajniejszego niż 4 rano nad wodą, dymek Camela i duży karp na haku :D
Tu już poważniej powiem bzdury!!! Już wiem, że nie ma nic przyjemniejszego niż brak porannego kaszlu ... takiego co wybałusza oczy i odruchu wymiotnego przy porannej kawie. ;)
bzdury...lubiłem od pierwszego Visanta...a nie ma nic fajniejszego niż 4 rano nad wodą, dymek Camela i duży karp na haku :D
O!
I świete słowa padły.
IMHO dzisiaj palenie jest dla ludzi z charakterem. Wkolo same reklamy w stylu piosenki Bukartyka "nie pal, nie pij, nie tnij obić...".
A trza miec charakter, zeby pomimo tej nagonki wsadzic lape w wewnetrzna kieszen skory, wyjac camela i przypalic go sobie tylko znana kombinacja ruchow zapalnica zippo.
I tak - pale bo lubie, i nawet jezeli to moj nalog mi tak mowi - nie zmienia to faktu, ze tak to wlasnie odczuwam.
A tak nawiasem mowiac - ide zapalic;)
"""bzdury...lubiłem od pierwszego Visanta...a nie ma nic fajniejszego niż 4 rano nad wodą, dymek Camela i duży karp na haku"""
bzdury:-)...fajniejsze jest moc tam byc i nie zasmierdzac sie zadnym swinstwem;-)
od razu widać, że nie byłeś w takiej sytuacji :D i nie wiesz jak śmierdzi człowiek po alkoholu, po przejedzeniu itp ;)
akceptuję swój nałóg, czasem mi pomaga, czasem szkodzi...staram się nie narzucać z nim innym, ale wkurzają mnie te bzdurne zakazy...czemu nikt nie zakazuje picia alkoholu w knajpach?
...i jeszcze coś...nałóg dał mi drugie życie, więc choć to pewnie wypadek wyjątkowy, to jednak :D
ALF - przecież to, że zarzygany gość nie pachnie najpiękniej nie jest argumentem, że spaliny tytoniowe pachną. :)
Oba zapachy traktuję jako przykre (teraz), a to że są jeszcze bardziej przykre nie stanowi, żeby polubić spaliny. Z tym, że mimo że już nie palę, nie stałem się szowinistą wyganiającym palaczy skąd się da*.
* Nie muszę ich wyganiać - sami wymrą, wystarczy poczekać... :)
"""Z tym, że mimo że już nie palę, nie stałem się szowinistą wyganiającym palaczy skąd się da*."""
Ale jednak o wiele przyjemniej siedzi sie w pubie/kawiarni/dyskotece gdzie panuje zakaz palenia w srodku.Tak jak w Szwecji.
Terrorysta
21-10-2008, 00:48
Mało co irytuje mnie tak jak zapach petów, jestem wtedy w stanie zabić :twisted:
ech... z tym wyleczeniem to tak różnie... ja mam silna wolę i potrafię sobie w każdej chwili powiedzieć od dzisiaj nie palę, i od tego momentu nie tykam fajek... prawdą jest, że dym szybko zaczyna denerwować.... nie paliłem już 2x pół roku i raz przez rok... zawsze w głupi sposób wracam a bo wypije i ktoś mnie namówi a bo powiem sobie ciekawe czy mi jeszcze to może smakować i takie tam... oecnie od 3ch dni nie palę ale to tak dla zdrowia przerwa koło miesiąca na regenerację, a może rzuce na stałe czort wie... ja nie mam potrzeby palenia mnie np nie ciągnie palę bo lubię sprawia mi to przyjemność i co najważniejsze odstersowuje....
powodzonka
sprocket
21-10-2008, 02:44
Po 3 latach nie palenia wyczuwam dym palacego czlowieka jadacego przedemną w samochodzie:)
Duzo juz zostało napisane o paleniu wiec od siebie dodam ze duzo duzo łatwiej jest rzucić palenie dla kogos kto póżno wszedł w nałóg.
Valdek_Tychy
21-10-2008, 08:18
Po 3 latach nie palenia wyczuwam dym palacego czlowieka jadacego przedemną w samochodzie:)
Dokładnie tak.
Dodam,że jako osoba nie paląca rozumiem palących bo sam byłem nałogowcem przez 27 lat ale nawet jako palący przestrzegałem pewnych zasad np.nie paliłem w miejscu gdzie byli niepalący.Dziś, kiedy dym tytoniowy mi przeszkadza,śmierdzi mimo,że nie jestem ortodoksyjnym przeciwnikiem tytoniu jestem przeciwny paleniu w miejscach publicznych i cholera mnie bierze kiedy jestem z żoną na kawie w kawiarni a obok w miejscach dla palących kopcą ile się da, tak jakby dym nie miał możliwości przemieszczania się.
Jak ktoś ma słabą wolę, plastry i cudawianki nie działają, a chce rzucić, polecam też "Prosta metoda jak skutecznie rzucić palenie - Allen Carr
Ponad 230 stron facet rozkminia samooszustwa i absurdy związane z paleniem.
Mi ten biorezonans pomógl, ale żonka się jeszcze męczyła, no i ta książka jej pomogła
Książka jest dodatkiem do jakiegoś kosztownego kursu za kilka stów z (ponoć gwarancjami zwrotu), obyło się bez kursu.
książkę wyhaczyłem na allegro
cytat: "wszyscy palący w głębi serca wiedzą że są frajerami. wiedzą, że nie potrzebowali papierosów, póki się nie uzależnili."
;)
szczyt sadyzmu?
zamknąć na 24 palacza, dać mu fajka, ale nie dać ognia
;)
A po rzuceniu śniło wam się, albo śni wam się, że palicie? :shock:
Ja już nie raz obudziłem się w nocy, zlany potem. :lol:
Oj tak, to było straszne. Pare razy się zdarzyło, nawet po 5-8 latach od rzucenia.
Nie palę ca 13 lat.. Rzucałem sam wielokrotnie bez sukcesu. Nicoretkę żułem paląc papierosa albo fajkę.. Akupunktura nie pomagała.. I trafiłem wreszcie na ukraińskiego bioenergoterapeutę. Zabieg tzw. "kodowania". To wreszcie zadziałałało. Nie mogę teraz zrozumieć, że mogłem palić, nawet uprawiając wyczynowo sport. Po rzuceniu wrócił smak, zapach, życie stało się piękniejsze:-). Jedyny minus: jestem zaciekłym wrogiem palenia, smród dymu przeszkadza mi okropnie.. Potrafię być nieprzyjemny dla palaczy..
Podobno płuca regenerują się po ok 7 latach po rzuceniu palenia...
I trafiłem wreszcie na ukraińskiego bioenergoterapeutę. Zabieg tzw. "kodowania". To wreszcie zadziałałało.
Rany... Mam nadzieję, że to nie było takie (http://forum.nikon.org.pl/showpost.php?p=514241&postcount=1378) kodowanie. Już chyba wolałbym palić. ;)
A tak całkiem serio - gratuluję :)
motylanoga
21-10-2008, 12:51
akceptuję swój nałóg, czasem mi pomaga, czasem szkodzi...staram się nie narzucać z nim innym, ale wkurzają mnie te bzdurne zakazy...czemu nikt nie zakazuje picia alkoholu w knajpach?
Bo gdy ktoś koło mnie pije alkohol, nie robię się od tego pijana. A gdy ktoś pali to i śmierdzi, i dymi, i szkodzi...
I korzystając z okazji:
Chciałam bardzo uprzejmie podziękować wszystkim palaczom, którzy byli w Bieszczadach. Spore grono niepalących zauważyło, że WSZYSCY wychodziliście na fajkę na dwór (mimo dość rześkich nocy ;-)).
Wielkie dzięki, naprawdę. Nie ma to jak czuć w swetrze płyn do płukania, a nie popielniczkę. :-)
Chciałam bardzo uprzejmie podziękować wszystkim palaczom, którzy byli w Bieszczadach. Spore grono niepalących zauważyło, że WSZYSCY wychodziliście na fajkę na dwór (mimo dość rześkich nocy ;-)).
Dziękuję w imieniu wszystkich, ale przyznam się szczerze, że wychodziliśmy bo ... w knajpie był zakaz palenia :P Ale Wy, niepalący, nie zwracacie na to uwagi... :D
Inna inszość, że staram się nie przeszkadzać swoim nałogiem innym ludziom.
motylanoga
21-10-2008, 13:06
piba, knajpa i tak była cała nasza. Zakaz palenia mogliście olać tak jak zakaz przynoszenia własnych trunków, albo taki tam drobiazg: w piątek wychodziłam z knajpy po 3 (i chyba nie ostatnia)... a kartka na drzwiach głosiła: czynne 8-21. :D
Spoko :) W każdym razie miło, że zobaczyliście w palaczach ... ludzi :D
To tylko jako przyczynek (nie zachętę :)) przytoczę, co usłyszałem od Sztaudyngera:
Kto zabija palacza
Temu Pan Bóg wybacza.
:)
Też paliłem po dwie paki pod koniec kariery palacza. Teraz od kilku już lat (nie liczę, ale tak ze sześć - osiem, to już będzie) ani jednej faji. Poradzę tyle każdemu: nie napinaj się na rzucenie dożywotnie, ostatecze i absolutne.
Nie pal dzień. Nazajutrz pomyśl sobie, że szkoda już tego jednego dnia abstynencji, i jak się da, to nie pal drugi dzień, Nie na siłę, ściskając pośladki do bólu... Powiedz sobie - dało się jeden dzień, może da się i drugi.
Jak wytrzymasz, powiedz sobie za 3 dni tak: szkoda tych 3 dni męki; może nie sikając z wysiłku p[o nogach dałoby się jeszcze ze 3 dni wytrzymać. W razie czego nawet te 3 dni to zysk, a może da sięz tydzień.
Po 2 tygodniach powiedz sobie mniej więcej to samo. Nie zauważysz pewnie, kiedy miną kolejne 4 miesiące, a szkoda przecież tego, co juz się przeszło, tym bardziej że im dalej w las z czasem to będzie bardziej z górki.
I tak, w miarę spokojnie i nie sprężając się na siłę rzuciłem całkowicie, co dawniej wydawało mi się nadludzkim i tytanicznym wysiłkiem.
Właśnie tak rzucałem palenie 4,5 roku temu. Wytrzymałem pierwszy dzień, to miałem motywację żeby wytrzymać kolejny i kolejny i tak przez jakiś czas. Potem już przestałem liczyć. Czasami nachodzi mnie ochota na dymka, ale szkoda mi tych kilku lat dla chwili..... no właśnie czy po tylu latach pierwszy fajek byłby przyjemnością?? chyba nie koniecznie i nie palę dalej :)
Ja nie stosowałem żadnych wspomagaczy, po prostu któregoś dnia powiedziałem sobie, że nie będę się zmuszał w pracy na czekanie na windę, nie będę stał poza wiatą przystanku autobusowego gdy pada deszcz a mnie najdzie ochota na papierosa (co prawda jeżdżę nałogowo samochodem, ale argument był :)), że w końcu zaoszczędzę na kilka rolek filmu miesięcznie. O zdrowiu, kondycji, kaszlu nie wspomnę.
Najgorszych, a zarazem najfajniejszych było kilka pierwszych dni. Najgorszych bo: głód fizyczny, głód psychiczny (w pracy jak miałem problem to szedłem na fajka a jak wracałem, rozwiązanie problemu miałem już w głowie). Najfajniejsze było jednak to, że przez kilka pierwszych dni raczyłem się pierwszymi ciepłymi i słonecznymi dniami roku (to był kwiecień) i natlenienie spowodowało że czułem się jak naćpany :D
Redskull
21-10-2008, 14:03
Jarałem 7 lat, niepalilem 5. Zaczeło się razem z drugą działanością gosp. Drugi stres, godziny spedzone za kolkiem itp...No to ja do wspolnika, daj zajarac. I tak to rok trwało. Rzucilem 8.10.2008 i nie jest zle. Nie brakuje mi nikotyny, tylko nie wiem co z rekami zrobic...gumy wyciagnely mi wszystkie plomby, slonecznik zostaje w zebach, żrę wszystko i zawsze mi mało...TRAGEDIA, taki los sobie człowiek zgotował :(
Podobno płuca regenerują się po ok 7 latach po rzuceniu palenia...
Niestety, nie masz racji. One ( płuca ) nie regenerują się już nigdy. Mam znajomego " zimnego chirurga " i gdy widzi mnie kopcącego zawsze zaprasza na sekcję, żeby pokazać mi płuca palacza lub osoby, która nawet kilkadziesiąt lat temu przez rok paliła. On jest w stanie to rozpoznać od razu.
Nie zdecydowałem się jeszcze na taką wizytę, ale zaczynam powoli dojrzewać do tego, aby pójść w ślady axera.
Nawiasem mówiąc - gratuluję i życzę wytrwania :)
Ja teraz by się zredukować piję matę, trochę działa.
o!!! mateista:) trzeba by nowy wątek o herbatce założyć :) yerba faktycznie smakuje-na początku-jak wywar z petów więc jakiś tam substytut fajek jest:) ale z yerba jak z fajami jak ktoś polubi to ciężko zrezygnować, na szczęście to samo zdrowie:)
na szczęście to samo zdrowie:)
Do czasu aż "amerykańscy" naukowcy nie stwierdzą że jest inaczej ;)
Do czasu aż "amerykańscy" naukowcy nie stwierdzą że jest inaczej ;)
taaa nauka radziecka zna i takie przypadki:)
Bo gdy ktoś koło mnie pije alkohol, nie robię się od tego pijana. A gdy ktoś pali to i śmierdzi, i dymi, i szkodzi...
no co Ty...na prawdę? nikt nie wszczął burdy, nikt pijany nie potrącił Twojego znajomego, nikt pijany...to, że nie śmierdzi nie przeszkadza Ci w tym, ze siedzący obok przepija pensję zamiast dać na chleb rodzinie?...ale przeciwko piciu jakoś nie słychać protestów, na butelkach alkoholu nie ma wielkich napisów o jego szkodliwości itp, itd...ot taka hipokryzja społeczna...
Śmierdzą też palone w piecach plastiki, gumy i takie tam różności, śmierdzi i dymi węgiel brunatny, śmierdzi i dymią samochody ze źle wyregulowanymi silnikami, napędzane benzyną...tyle, że palacza łatwiej namierzyć bo jest pod ręką...
motylanoga
21-10-2008, 16:10
no co Ty...na prawdę? nikt nie wszczął burdy, nikt pijany nie potrącił Twojego znajomego, nikt pijany...
Ale to jest przecież zakazane. Wzywa się wtedy policję.
to, że nie śmierdzi nie przeszkadza Ci w tym, ze siedzący obok przepija pensję zamiast dać na chleb rodzinie?...
A to już jego prywatny problem, mnie nic do tego. Fajnie byłoby aby każdy biedny palacz rzucił nałóg, który przecież też bezpłatny nie jest...
ale przeciwko piciu jakoś nie słychać protestów, na butelkach alkoholu nie ma wielkich napisów o jego szkodliwości itp, itd...ot taka hipokryzja społeczna...
Tu się zgadzam, ale skoro obie rzeczy są szkodliwe, to skoro jedną się piętnuje bardziej od drugiej mamy obu im odpuścić żeby było sprawiedliwie? To dopiero absurd.
Śmierdzą też palone w piecach plastiki, gumy i takie tam różności, śmierdzi i dymi węgiel brunatny, śmierdzi i dymią samochody ze źle wyregulowanymi silnikami, napędzane benzyną...tyle, że palacza łatwiej namierzyć bo jest pod ręką...
Gumy, plastików etc. zwykle nie pali się w miejscach publicznych i ogólnodostępnych. Na źle wyregulowane silniki też są paragrafy...
To palacze mają problem, ja jestem zdrowa. Nie widzę powodu, dla którego mam na siłę uczestniczyć w ich chorobie, tylko dlatego, że jest ich dużo.
Na szczęście znam sporo osób plących, które to rozumieją i nie ma problemów gdy w knajpie muszą wstać i iść gdzieś zapalić, z szacunku do osób takich jak ja, które nie palą i mają węch. ;-)
Jarałem 7 lat, niepalilem 5. Zaczeło się razem z drugą działanością gosp. Drugi stres, godziny spedzone za kolkiem itp...No to ja do wspolnika, daj zajarac. I tak to rok trwało. Rzucilem 8.10.2008 i nie jest zle. Nie brakuje mi nikotyny, tylko nie wiem co z rekami zrobic...gumy wyciagnely mi wszystkie plomby, slonecznik zostaje w zebach, żrę wszystko i zawsze mi mało...TRAGEDIA, taki los sobie człowiek zgotował :(
dobry sposob to najtansze lizaki-takie po20gr/szt
Marian K
21-10-2008, 18:11
Sukces to jest mój ogromny!
Jestem nie palącym ( kilka lat) nałogowcem.
Od smrodu trudno jest się odgrodzic.
Każdego dnia niepalenia wrzucaj do słoika piątaka. Jeśli po kilku miesiącach najdzie Cię ochota na dymka - przelicz... Może okazać się, że "znikąd" masz kasę na wczasy (albo na coś podobnego). Wtedy ma się dylemat: palic? niepalić? Mi sknerstwo pomagało, gdy silna wola zaczynała szwankować.
Koszmary z paleniem miałem i ja - jeszcze po 3 latach od rzucenia. Ostatnio już nie (5 lat).
motylanoga - trochę się uśmiałem...zaśpiewałbym Ci piosenkę wrocławskiego kabaretu Elita :D
a niech tam...z dedykacją dla Ciebie :D
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.wrzuta.pl/audio/sTvcUNmm7E/jan_kaczmarek_-_oj_naiwny)
motylanoga
22-10-2008, 10:39
ALF, a jakby dało się bardziej łopatologicznie, tak dla naiwnych blondynek? Może być na PM, bo mam dziwne podejrzenia, że rozmowa z Tobą o paleniu to jak z niektórymi o polityce czy religii. ;-)
a ja nie pale ......... bo mi sie fajki skończyły.......
co do rzucania to mam praktyke, moge zostać nauczycielem rzucałem ze 20 razy
Nie palę, nie toleruję. Współczuję ludziskom co chcą rzucić, a nie udaje się im.
Za młodu oczywiście popalałem od przypadku do wypadku
(pewnie mało kto nie próbuje chociaż raz). Śmierdziało strasznie,
szczypało w oczy, robiło się niedobrze, ale byłem gość, bo jarałem z kumplami.
Jak rzuciła dziewczyna kupiłem paczkę i "wypaliłem" w pół godziny :-)
taka to była rozpacz. No poprostu dziecinada. Ale od tej dziecinady się przecież zaczyna.
Wiem wiem, banały, ale jakby dzieciaki nie paliły to potem problem byłby mniejszy.
Akcje, hasła, teksty na paczkach a dzieciory jak palą tak palą, ciekawe
czy chociaż jest jakaś tendencja malejąca?
Aha i jeszcze, ojciec pali, brat pali, dlaczego ja nie?
Czy tylko mi to śmierdziało i odrzucało, czy poprostu nie przekroczyłem
tej granicy, po której głód nikotynowy jest już silniejszy od woli?
Pozdrawiam i życzę powodzenia w rzucaniu.
Hmm.. a może jednak spróbuję, i nie kupię następnej paczki? Ciekawe, czy otoczenie to przeżyje :D
Hmm.. a może jednak spróbuję, i nie kupię następnej paczki? Ciekawe, czy otoczenie to przeżyje :D
Zafunduj im urlop i wyślij bardzo, bardzo daleko od siebie. Chociaż wiem, że jesteś spokojnym człowiekiem . :)
Zafunduj im urlop i wyślij bardzo, bardzo daleko od siebie. Chociaż wiem, że jesteś spokojnym człowiekiem . :)
Ja? Spokojny? Hmm... :D
Gratuluję!
Ja obiecałem żonie, że rzucę palenie jak kupię sobie nowy aparat :)
Zaraz po nowym roku planuję zakup D90 - wtedy podobno mam rzucić ;)
Hmm.. a może jednak spróbuję, i nie kupię następnej paczki? Ciekawe, czy otoczenie to przeżyje :D
ooo nie tylko nie to ... zbanuje wszystkich jak nic ;p
wojtek_em
23-10-2008, 14:47
GRATULACJE! Tak trzymać. Ja nie palę teraz jakieś 2 lata, co więcej dym mnie poprostu mierzi. Wcześniej (parę lat temu) nie paliłem ok 1 rok i pomyślałem, że do piwka to już mogę...g...no prawda, wszystko wróciło...Najlepszą metodą okazała sie moja narzeczona (ukochana żona, obecnie :)) którą poznałem właśnie 2 lata temu. Nie wywierała żadnej presji, poprostu doszedłem do wniosku, że:
1. Dlaczego Ona ma całować się z popielniczką?
2. Szkoda zdrowia
3. Szkoda kasy
P.S. W nagrodę kupiłem sobie Nikkorka 17-55 2.8 :)
Pozdrawiam i życzę powodzenia
P.S. W nagrodę kupiłem sobie Nikkorka 17-55 2.8 :)
Może to sposób? Przeliczyć ile na miesiąc idzie na fajki i za taką cenę skonstruować raty - zamówić jakiegoś 24-70 na przykład i spłacać :)
Paliłem 16 lat - z roczną przerwą jakieś dwa lata temu. Nie palę od dwóch miesięcy i już zaczynam się łamać. Najgorsze jest to że lubię palić... Niestety dla astmatyków palenie raczej nie jest zalecane. Najbardziej zdołowała mnie moja rodzicielka - 30 lat nie pali i swego czasu walnęła - ale bym sobie zapaliła. To był jeden z powodów dla których wróciłem do palenia po roku - pomyślałem że jak mam się tak męczyć przez kilkadziesiąt lat do końca życia - to już wolę palić. Ale znowu walczę! A oszczędność było nie było jest! Boję się tylko wychodzenia do knajpy na piwko. Na razie daję radę...
DZIS NIE PALILEM CALY DZIEN!!!!
bo nie mialem czasu... :D
ide zapalic - o kurde jaka to przyjemnosc mmmm..... :D
DZIS NIE PALILEM CALY DZIEN!!!!
bo nie mialem czasu... :D
ide zapalic - o kurde jaka to przyjemnosc mmmm..... :D
dzięki :P
Palenie niezdrowe
piwo niezdrowe
piędziesiątka czystej niezdrowa
pomidorowej nie lubie
z rzeczy na P zostało mi piep***enie .....głupot
Szacun dla tych co rzucili i nie wrócili do nałogu!
Może to sposób? Przeliczyć ile na miesiąc idzie na fajki i za taką cenę skonstruować raty - zamówić jakiegoś 24-70 na przykład i spłacać :)
W moim przypadku będzie to albo D700 (miesięczna rata sporo mniejsza niż to co puszczałem z dymem), albo D700 + 24-70 (tutaj musiałbym dołożyć jakieś 30zł/miesiąc).
Niestety dla astmatyków palenie raczej nie jest zalecane.
Palenie nie jest zalecane nikomu ;)
No to co, Mikołaju? Kiedy D700? :)
No to co, Mikołaju? Kiedy D700? :)
A cholera, sam nie wiem. Miało być "w okolicach choinki", ale jak patrzę na to co wyprawia dolar... ;)
Przy niektórych z Was to żaden ze mnie palacz :) Zacząłem 3 lata temu, kiedy wziąłem dziekankę i pojechałem do pracy do Irlandii - wiadomo, budowlańcy, pierwszy fajek z ciekawości, drugi dla towarzystwa i tak się zaczęło (o dziwo, zacząłem palić, kiedy za fajki musiałem płacić po 6 euro, czyli 24 zł za paczkę :) ) Obiecałem sobie, że jak wrócę do Polski to przestanę - no i dupa. Na początku 3-4 papierosy dziennie, ostatnio paczka max na półtora dnia, jak miałem dużo zajęć.
Od tygodnia bez papierosa. Tic-tac'i jem pudełkami, ale jest dobrze i powinienem wytrzymać. Po tygodniu 40 zł w kieszeni więcej - można zabrac narzeczona na pizze i do kina :)
Pozdrawiam :)
Palenie nie jest zalecane nikomu ;)
Heheh też prawda, jak zaczynałem palić astmy nie miałem, po 12 latach kurzenia dostałem astmę w prezencie - teraz muszę wdychać co dzień jakieś g.... było nie palić.....
Absolutnie zgadzam się że palenie to koszmar. Palacze denerwują mnie, denerwuje mnie zapach dymu, denerwują mnie ci co palą, w ogóle generalnie traktuję palaczy jak ludzi gorszej, niższej klasy i kategorii. Papieros kojarzy mi się z menelami i zakaszlonymi i zniszczonymi prostytutkami....
Jednak nie zawsze tak było. Palenie rzuciłem 15 lat temu, a w okresie szczytowym paliłem paczkę dziennie. Pamiętam że nic tak nie działało stymulująco na mózg i kreatywność jak papieros. Nic tak nie smakowało jak papieros w schronisku na zboczu góry gdzie w piecu szalał ogień, a za oknem szalała zamieć śnieżna. Nic tak nie smakowało jak papieros nad zimnym jeziorem z herbatą w blaszanym kubku o wschodzie słońca na biwaku. Nic tak nie działało kojąco a jednocześnie stymulująco jak papieros w krytycznym momencie rozwiązywania zagadnień matematycznych albo informatycznych.
Tak, stare czasy. Ale to już było i nie wróci więcej. I choć tyle się zdarzyło to do przodu wciąż wyrywa głupie serce ..
Absolutnie zgadzam się że palenie to koszmar. Palacze denerwują mnie, denerwuje mnie zapach dymu, denerwują mnie ci co palą, w ogóle generalnie traktuję palaczy jak ludzi gorszej, niższej klasy i kategorii. Papieros kojarzy mi się z menelami i zakaszlonymi i zniszczonymi prostytutkami...
Przeginasz i generalizujesz. Tolerancji to jednak Ci brakuje, i to sporo.
Tak, stare czasy. Ale to już było i nie wróci więcej. I choć tyle się zdarzyło to do przodu wciąż wyrywa głupie serce ...
Zamiast papierosów zacząłeś palić coś innego? ;)
Tolerancji to jednak Ci brakuje, i to sporo.
Oj, to prawda! :)
Zamiast papierosów zacząłeś palić coś innego? ;)
Nic nie palę. Wdycham świeże powietrze. Może to Maryla powoduje że wpadam w trans jakbym się naćpał.... :)
downunder
23-10-2008, 23:37
Hmm.. a może jednak spróbuję, i nie kupię następnej paczki? Ciekawe, czy otoczenie to przeżyje :D
Dasz radę. Jak taki nałóg jak ja daje radę to każdy da radę. :)
2 tygodnie po rzuceniu rodzina, a przede wszystkim żony miała mnie kompletnie dość. Powiedziała, że albo się uspokoję albo żebym zaczął ponownie palić. To zadziałało jak magiczna różdżka. Powiedziałem jej, że nie po to się męczyłem tyle czasu by ponownie zacząć palić! Od tego czasu jest mi jakoś lżej. ;) :lol:
Absolutnie zgadzam się że palenie to koszmar. Palacze denerwują mnie, denerwuje mnie zapach dymu, denerwują mnie ci co palą, w ogóle generalnie traktuję palaczy jak ludzi gorszej, niższej klasy i kategorii. Papieros kojarzy mi się z menelami i zakaszlonymi i zniszczonymi prostytutkami....
Jednak nie zawsze tak było. Palenie rzuciłem 15 lat temu ...
JaPierdziu, podziwiam cię, że potrafisz żyć z tak strasznym brzemieniem. :shock:
Wszak w swoim mniemaniu też byłeś człowiekiem gorszej, niższej klasy i kategorii, jak menel czy zakaszlona i zniszczona prostytutka ... ;) :mrgreen:
Dla mnie jesteś typowym ex palaczem jak większość moich znajomych "ex" (całe szczęście, że są wyjątki).
Takim trochę psem ogrodnika. :lol:
Mam nadzieję, że ja taki się nie stanę, że uda się mi pozostać tolerancyjnym dla prawa palaczy do palenia, tak jak inni byli dla mnie kiedyś tolerancyjni. ;)
Mam nadzieję, że ja taki się nie stanę, że uda się mi pozostać tolerancyjnym dla prawa palaczy do palenia, tak jak inni byli dla mnie kiedyś tolerancyjni. ;)
Poczekamy! :)
Poza tym musimy zauważyć że zmieniła się kultura. Jeszcze dwadzieścia lat temu wszyscy palili. A przynajmniej prawie wszyscy. Podobnie wszędzie można było palić. A przynajmniej prawie wszędzie.
Palenie było standardem towarzyskim. Obecnie jest na odwrót. Przynajmniej u nas, zauważyłem że Europa dalej pali o wiele więcej niż Ameryka. U nas palą już tylko ci co mieszkają w trailerach, czyli prawie wyłącznie nie-edukowana część społeczeństwa. Nie znam ludzi z poza trailerów którzy palą. Nie widziałem takich już przez ostatnich kilkanaście lat.
Inna kultura. To co było standardem i klasą kiedyś, teraz jest wstydem.
Czyli nie jest to kwestia psa ogrodnika. Po prostu zmieniają się czasy, także zmienia się mądrość człowieka. Czy jeśli Ty wagarowałeś w szkole, zawalałeś naukę i z podejrzanymi kolesiami obalaliście alpagi w krzakach, a prawie każdy chłopak przeszedł przez taki głupi okres, to znaczy że teraz w imię tolerancji, oraz w imię nie-bycia psem ogrodnika, pozwolisz swojemu dziecku na identyczne zachowania?
takie pieprzenie ze sie wyraze
ludzie pala bo lubia nie zaleznie od klasy spolecznej
jezeli ktos nie lubi to nie bedzie palil - proste jak slonce :D
takie pieprzenie ze sie wyraze
ludzie pala bo lubia nie zaleznie od klasy spolecznej
jezeli ktos nie lubi to nie bedzie palil - proste jak slonce :D
Podobnie ludzie pierdzą i bekają niezależnie od klasy. Zapowietrzenie się nie jest wadą wyłącznie nie-edukowanych...
A te czynności są przynajmniej zdrowe. A palenie już nie jest. Pal sześć jak sam się trujesz, ale zostaw w spokoju innych...
P.S. jest to wątek o paleniu to piszę to co piszę. Ale poza tym jak ktoś ma ochotę palić to niech se pali jak komin. Aby nie przy mnie. I aby nie pytał mnie o zdanie....
Nigdy nie paliłem, chociaż za młodu próbowałem, jak pewnie wielu. W wojsku pracowałem wśród samych palaczy, aż w oczy gryzło. Nie było szansy, abym się w to wciągnął. Smród papierosów, a nawet ślad smrodu, przeszkadza mi straszliwie. Potrafiłem, przyjechawszy w środku nocy do domu, wyczuć, że przyszła na chwilę listonoszka, chociaż ona wchodziła do domu bez papierosa. Pamiętam czasy, gdy np. wolno było palić w autobusach PKS; były nawet w nich popielniczki.
Uważam, że powinno być bardzo surowo karane palenie w obecności dzieci - choćby po to, aby nie wychowywać następnych pokoleń palaczy.
downunder
24-10-2008, 00:17
swiatło powszechnie wiadomo, że amerykanie to naród hipokrytów. Na zewnątrz głoszą inaczej, a w zaciszu domowym postępują inaczej. :mrgreen:
Nie mieszajmy tu relacji rodzice - dzieci bo to kompletnie inny temat. Wiadomo, że rodzic będzie się starał chronić swoje dzieci przed błędami, które czynił w swojej młodości. ;)
nin no coż, dla mnie przyjemność palenia skończyła się dość szybko. Później był już tylko przymus. ;)
nin no coż, dla mnie przyjemność palenia skończyła się dość szybko. Później był już tylko przymus. ;)
Nie wierzę w przymus dotyczący tak śmierdzącego nałogu.
Już, zdaje się, H. Balzac powiedział - "pocałować kobietę, która pali - to jak wylizać popielniczkę".
swiatło powszechnie wiadomo, że amerykanie to naród hipokrytów. Na zewnątrz głoszą inaczej, a w zaciszu domowym postępują inaczej. :mrgreen:
bla-bla-bla. Zresztą może tak powiem - pewien współforumowicz o żeglarskim nicku już kilkakrotnie tutaj udowodniał że jankesi to naród debili podludzi. Po prostu naród kompletnych kretynów i niedorozwiniętych i niedouczonych imbecyli. W przeciwieństwie, oczywiście, do tego niezwykle wykształconego i bardzo inteligentnego forumowicza... :)
Bardzo proszę o odstąpienie od wszczynania kolejnej awantury. Nie będę prosił dwa razy.
Nie wierzę w przymus dotyczący tak śmierdzącego nałogu.
Już, zdaje się, H. Balzac powiedział - "pocałować kobietę, która pali - to jak wylizać popielniczkę".
Haha, absolutna racja! Nie wiem, może jestem pokręcony, ale jak widzę dziewczynę palącą to jest ona dla mnie całkowicie zdyskwalifikowana. Całkowicie i bezpowrotnie.
Choćby nie wiem jaką by była laską przedtem, po tym jak ją widzę z papierosem to staje się ona automatycznie odpychająca.
Podobnie jest u mnie z tatuażami. Sorry, taki pokręcony jestem... :)
Bardzo proszę o odstąpienie od wszczynania kolejnej awantury. Nie będę prosił dwa razy.
Haha, sam w niej uczestniczysz! :) :)
I teraz nas ganisz! :)
O, już wiem, piszesz o moim poście o głupawych jankesach. Sorry, mea culpa! :)
mi pomogla jak rzucalem palenie zmiana myslenia z "rzucam palenie wiec NIE MOGE ZAPALIC" na " rzucam palenie wiec MOGE NIE ZAPALIC" ...drobna roznica a tak naprawde wiele znaczy :-)
GRATULUJE DLA KOLEGI.
Niby się trochę tyje, bo inaczej je, smak się poprawia, ogólna ,,rewolucja" w organiźmie.
Najlepiej dołożyć do tej rewolucji 2 x razy więcej sportu niż dotychczas i sprawa z głowy
Ja 3 lata jak nie palę :-)))))))))))))))
W sumie nie palę 5 lat ale po 2 latach wróciłem na 2 miesiące (więc reset liczenia) - miałem wypadek samochodowy i przed szpitalem skusiłem się i zapaliłem papierosa i poszło :-(....i musiałem rzucać od nowa udało się i teraz od tamtego momentu 3 lata.
Ten powrót do papierosa po wypadku uświadomił mnie, że nigdy nie rzucamy, tylko kontrolujemy by nie palić. Dziś nie palę ale wiem, że trzeba cały czas walczyć, mówić sobie o tym, uważać. Trudne sytuacje (wypadek, śmierć, rozstanie, problemy....nawet nie widzimy kiedy i powrót)
Życzę koledze by w tym ,,uważaniu" trwał, niczym się nie zrażał. Gratuluje tak trzymać.
Im rzadziej papieros w dłoni tym częściej aparat ;-)
(niby można jednocześnie... no ale zawsze coś na wdechu, lub wydechu, lub podczas podpalania....może nam umknąc ;-) )
Haha, absolutna racja! Nie wiem, może jestem pokręcony, ale jak widzę dziewczynę palącą to jest ona dla mnie całkowicie zdyskwalifikowana. Całkowicie i bezpowrotnie.
Choćby nie wiem jaką by była laską przedtem, po tym jak ją widzę z papierosem to staje się ona automatycznie odpychająca.
Podobnie jest u mnie z tatuażami. Sorry, taki pokręcony jestem... :)
W życiu różnie bywa. Mam kolegę, który ma takie zdanie jak Ty. A jednak poznał kobietę z tatuażam na plecach i trochę popalająca. Przeszkadza mu to, owszem. Ale jak mówi ,,ona ma tyle innych ważnych plusów, że te rzeczy tak bardzo mi nie przeszkadzają, ja też mam pewne minusy...."
nie pale od lutego, rzucilem od reki i do dzisiaj sie trzymam, na spokojnie - zadnych glupich akcji, zadnego ssania... chociaz lubilem jarac naprawde lubilem :)
Marian K
24-10-2008, 20:23
Haha, absolutna racja! Nie wiem, może jestem pokręcony, ale jak widzę dziewczynę palącą to jest ona dla mnie całkowicie zdyskwalifikowana. Całkowicie i bezpowrotnie.
Choćby nie wiem jaką by była laską przedtem, po tym jak ją widzę z papierosem to staje się ona automatycznie odpychająca.
Podobnie jest u mnie z tatuażami. Sorry, taki pokręcony jestem... :)
Wydaje się że "pokręcony"jest teraz w opozycji.
Dorzuc jeszcze: kolczyki , cwieki ,złote i "złote" łańcuchy itp.
W przyrodzie to nic nowego.Altannik-ptak chcący wyróżnic się budowaną altanką.
Gody i tak odbywają się na gałęzi.
Axer gratulacje!!!
Pamiętam jak na studiach mówiłeś, ze stwierdzisz ze rzuciłeś palenie jak wytrzymasz rok bez papierosa. Udało ci się i niestety wróciłeś do palenia. Trzymam teraz kciuki :)
ALF, a jakby dało się bardziej łopatologicznie, tak dla naiwnych blondynek? Może być na PM, bo mam dziwne podejrzenia, że rozmowa z Tobą o paleniu to jak z niektórymi o polityce czy religii. ;-)
Proste...Twoje ideały są jak najbardziej szlachetne i niestety utopijne...stąd piosenka :D
Może i masz rację, ale wnerwia mnie, że pozwalają pić piwo na stadionach, a palić nie można...wkurza mnie każda nierówność...ostatnio ta, że faceci są nagminnie dyskryminowani, już nie tylko w prawie rodzinnym, ale również w modzie...palę i nie będę się chował za krzakami, nie będę hipokrytą udającym, że chcę rzucić, bo nie chcę...może kiedyś...;)
ZNOW DZIS POL DNIA NIE PALE!!
z lenistwa - bo nie chce mi sie jechac do sklepu i z braku czasu - bo znow dzis pracowalem duzo :D
i teraz najwazniejesze - nie odczuwam potrzeby palenia choc srednio normalnie pale prawie paczke dziennie
to doskonaly dowod na to ze pale bo lubie to robic i jest to moim nalogiem bo tego chce a nie ze tego chca papierosy
szczerze powiedziawszy mogl bym juz w ogole nie palic bo zwyczajnie nie czuje potrzeby moze inaczej nie czuje ogromnej potrzeby
zapalenia sobie ale nie bede rzucal bo po co? odmawiac sobie przyjemnosci? tej chwili gdzie mozna sobie isc zapalic, podumac, psa wyprowadzic
wspolczuje tym ktorzy musza z tym walczyc
ktorzy chca i staraja sie a jednak ciagnie ich
zeby nie bylo podstaw do mojego obecnego stanu
to dodam jako wytlumaczenie ze biore od jakiegos czasu
tabletki psychotropowe wiec moze to tez dla tego nie odczuwam nalogu
Również rzuciłem "na Tabex'ie". Choć nie tylko.
Paliłem od 14go roku życia. W sumie bez przerw. Zdarzyło się oczywiście kilka 2-3 dniowych epizodów związanych z poprzednimi próbami rzucenia ale to wszystko. Średnio 1-1,5 paczki dziennie. Davidoff Lights. Pycha. Rzucałem wspomagając się wszystkim co było dostępne na rynku. Tabex, Zyban, Nicorette, Niquitin, Tobacoff i inne, przelotnie dostępne cuda. Jako farmaceuta-chemik (bo farmaceutów dzielimy na chemików, biologów oraz niespełnionych lekarzy ;) ) wierzę w to co mi zapcha receptory więc innych sposobów nie testowałem. I ZONK. Więc sobie radośnie paliłem dalej. W sumie oprócz smrodu ubrań i walenia z gęby to mi to szczególnie nie przeszkadzało. A poranna gazetka na kiblu po mixie kawki i papierosa - bezcenne...
Aż tu nagle zachciało mi się dzieci. Detalicznie mnie na tym punkcie posrało. I nic. Prawie dwa lata starań, sex z radosnej zabawy stał się smutnym obowiązkiem (Eee, nie, dziś nie możemy, za 9dni mam owulację, musisz zbierać chłopaków... Ooo, dziś musimy, i jutro, a dla pewności pojutrze też, najlepiej o 17:23 to sobie zarezerwuj czas... :evil: ) W końcu wściekły na siebie i żonę (niekoniecznie w tej kolejności) zawlokłem się do androloga. Pierwsze pytanie - pali pan? Dużo? Długo? Aaaa, no to proszę tutaj zostać w pokoiku, proszę kubeczek, rozumie pan. Kubeczek pojechał na testy. I wyszło. Gdyby żona zaszła, jak nic byłaby to sprawka listonosza, noooo, może sąsiada... Moja z pewnością nie. Rozmowa z lekarzem, żoną, postanowienie. Tabex (najsensowniejszy z chemicznego pktu widzenia :) ) i biorezonans wymyślony przez moją żonę. Ja w to nie wierzyłem ale co tam, drogie nie jest a żona się ucieszy. Nie ma sprawy, od tego zacznę. I szok. Polazłem tam z krzywym uśmieszkiem po czym nie paliłem tydzień. Pierwszy cały tydzień bez fajka od 16tu lat, Masakra. Ale wróciłem do dymka. Stres na uczelni, papieros od koleżanki. Poszło. Więc jadę jeszcze raz. Tym razem trzymało krócej, nie chciało mi się palić 4 dni. Później z powrotem. Ale dało to jeden pozytywny skutek, bardzo ograniczyło mi odruchy i "rytuały" związane z fajkami. Kawa+fajek lub piwo+fajek to oczywistao-czywistość ale nie pamięta się o pierdołach w typie wychodzę z autobusu więc pet - siup, Zippo - cyk, i dymek leci. A po tym już niekoniecznie. Więc przyszedł czas na Tabex. Bolało, ale dałem radę. Po 3 miesiącach bez fajka pojechałem z kubeczkiem. Wiedząc troszkę więcej o powstawaniu życia cudów się nie spodziewałem. Ale się doczekałem. Po odebraniu wyników werdykt - nie jest źle, drobna kuracja witaminkowo-mineralna i będzie super. I jest. Nie palę dwa lata (minęło przedwczoraj), od niespełna siedmiu miesięcy jestem ojcem Zuzi. Zdrowej i ślicznej. I mam po tym wszystkim do przyszłych ojców/matek pytanie. Czy uważacie że chwile "przyjemności" są warte późniejszych problemów, starań, rozterek. I strachu. Czy dziecko uda się donosić i urodzić? Jeśli się uda - czy będzie zdrowe, czy będzie zbiorem wad i genetycznych pomyłek? Każdy odpowie sobie sam, ja uważam że nie warto było zaczynać... Ale warto było skończyć. Trzymam kciuki za wszystkich którzy rzucili, rzucających oraz jeszcze palących. Wierzę że kiedyś im się uda.
P.S. Czasami nadal aż mnie ściska jak widzę jak ktoś pali, są dni kiedy "dymek" puszczony przez przechodnia pachnie lepiej niż najlepsze perfumy. Niestety, raczej już do końca życia będę musiał się pilnować. Ale myślę że dam radę.
Niestety, raczej już do końca życia będę musiał się pilnować. Ale myślę że dam radę.
Jakiego końca życia? U mnie symptomy trwały nie więcej niż dwa lata. Potem przechodzi bezpowrotnie.
Jakiś rok po rzuceniu przyjechał do mnie funfel który palił, więc wyszedł na ganek bo w domu oczywiście absolutny zakaz, ja z nim wyszedłem aby mu towarzyszyć, i pociągnąłem sobie z dwa trzy razy. Rzygałem potem przez godzinę.
Był to dobry znak że już po roku trzeba chcieć aby wrócić.
"""(...)ja uważam że nie warto było zaczynać... Ale warto było skończyć."""
lepiej tego nie mozna bylo ujac :-)
przy okazji gratuluje i rzucenia..i malej Zuzi :-)
Jakiego końca życia? U mnie symptomy trwały nie więcej niż dwa lata. Potem przechodzi bezpowrotnie.
Jakiś rok po rzuceniu przyjechał do mnie funfel który palił, więc wyszedł na ganek bo w domu oczywiście absolutny zakaz, ja z nim wyszedłem aby mu towarzyszyć, i pociągnąłem sobie z dwa trzy razy. Rzygałem potem przez godzinę.
Był to dbry znak że już po roku trzeba chcieć aby wrócić.Ja do używek wszelakich mam słabą wolę, więc muszę się pilnować... Ale pociecha jakaś to jest. :)
przy okazji gratuluje i rzucenia..i malej Zuzi :-)Dziękować, dziękować... :mrgreen:
też rzuciłem miesiąc temu, polecam...
Ja nie palę już... 5 dzień... ;)
Bombel mnie zmotywował swoją metodą próbowania... Spróbowałem jeden dzień nie palić, potem 2, 3...
Narazie jestem przy piątym dniu, owszem, chce się palić, zwłaszcza w sytuacjach stresowych i "rutynowych" (czyli przed jedzeniem, po jedzeniu, przed tv, przed spaniem i po spaniu, przed kibelkiem i po kibelku, słowem prawei ciągle), ale bez ciśnienia, sam się sobie dziwię, ale wytrzymuję, nie chodzę po ścianach i nie wariuję, bo powtarzam sobie, że ja nie rzuciłem palenia, że tylko próbuję nie palić, a jak mi się mocno zachce to moge przecież kupić i zapalić...
Dziś poczułem, że odzyskałem węch (spacerek drogą przy lesie sprawił mi niewymowną radość) i smak... narazie jem w normie, obym nie zaczął więcej...
Dzięki Bomblu, trzymaj za mnie kciuki, za swoją "metodę" rzucania ;)
Tak trzymaj!
Może dorzuć jeszcze motywację finansową? Kup sobie coś extra i odliczaj kasę jaką wydałbyś na fajki. Nawet się nie zorientujesz jak szybko "zamortyzuje się" Ci się zakup.
Marku, chciałem domotywować się tą metodą (to zdaje się Ty stosowałeś taką metodę, prawda?), ale mam w firmie dość niepewną sytuację finansową i nie wiem co będzie za kilka miesięcy, czy będe tu jeszcze pracował i jak będzie z zarobkami, a mam inne raty, i tylko to mnie powstrzymuje przed taką metodą, inaczej już bym miał w torbie D700+24-70 ;)
Wiesz, tak naprawdę to stosuję ją cały czas - obecnie amortyzuje się d300, ale już nie odczuwam głodu nikotynowego - nie ma takiej sytuacji, abym pomyślał o paleniu. W moim przypadku kryzys przyszedł po ok. pół roku niepalenia i trwał tak ok. miesiąca.
Moim zdaniem nie musi to być od razu taki zestaw o jakim pisałeś. Na dzień dobry może coś drobniejszego? Jakiś filtr, dodatkowa karta? Cokolwiek. Czas "amortyzacji" będzie krótszy, ale małe kroki też prowadzą do celu.
Na początek to byłby i tak albo 24-70 albo 14-24 :) Innej opcji nie ma. Ewentualnie któreś z tych szkieł od razu w zestawie z D700. Coś tańszego wolałbym kupić za gotówkę. Jeśli dotrwam do wiosny w tej firmie, to może dotrwm do bilansówki, wtedy będzie kasa na szkiełko. A spłacać mam co w tej chwili, od lipca jeżdzę pięknym srebrnym paskiem, ale raty za niego wynoszą majątek... a będę je spłacał przez 4 lata...
Tak naprawdę to wszystko jest w głowie - jak nie będziesz chciał palić to nie będziesz!
W każdym razie życzę wytrwałości i powodzenia w walce z nałogiem!
a ja wlasnie sobie robie przerwe na fajke ;).
MarekMarek
29-10-2008, 15:11
3 stycznia 09 minie 3 rok od rozstania się z papierosami,
paliłem 12 lat.
wybrałem poranki bez kapcia w ustach i jak narazie odpowiada mi to.
a ja wlasnie sobie robie przerwe na fajke ;).
i przy okazji policz co, za np. rok palenia mógłbyś sobie kupić ;)
a ja wlasnie sobie robie przerwe na fajke ;).
Lubisz wsadzić próbującym nie palić szpilkę :)
Lubisz wsadzić próbującym nie palić szpilkę :)
A mnie to nie rusza :)
KIlka razy dziennie schodzę do koleżanki na "koronki" (czyli pogaduchy), ona stoi ze mną, pali, pogadamy sobie i mnie nawet nie ciągnie... sam się sobie dziwię, że nie kusi mnie.
i przy okazji policz co, za np. rok palenia mógłbyś sobie kupić ;)
marku... rownie dobrze moznaby liczyc co bym mial jakbym sobie odmowil browarka co jakis czas i dyskoteki raz na miesiac, zobacz co mialbym rezygnujac z wedlinki na kanapkach...
Zycie jest za krotkie, zeby sobie prostych przyjemnosci odmawiac;).
Yoora - nie mialem takiego zamiaru. Ale wszyscy tak o fajkach w tym watku jakos...;).
Tak mnie naszlo;).
Yoora - nie mialem takiego zamiaru. Ale wszyscy tak o fajkach w tym watku jakos...;).
Tak mnie naszlo;).
Mnie tam wszystko jedno. Sam jestem palącym i to jak stara lokomotywa ( jeszcze ). Ale coraz częściej myślę żeby to świństwo trzepnąć w diabły. Boję się o stan swoich nerwów a w konsekwencji o bliskich. Jak oni by to wytrzymali?
A metoda Marka z jakimś wspomaganiem może się sprawdzić ( casus Grysona ) :)
marku... rownie dobrze moznaby liczyc co bym mial jakbym sobie odmowil browarka co jakis czas i dyskoteki raz na miesiac, zobacz co mialbym rezygnujac z wedlinki na kanapkach...
Zycie jest za krotkie, zeby sobie prostych przyjemnosci odmawiac;).
pewnie , że życie jest za krótkie, żeby odmawiać sobie przyjemności, ale cholera, to moim zdaniem zbyt kosztowne. I nie mówię teraz o pieniądzach... paliłem dużo, śmierdziałem jeszcze gorzej, czwarte piętro stawało się wyzwaniem, po wódeczce kac nikotynowy był zaj....ty, nie kupowałem dobrych perfum, bo po co jak i tak śmierdziałem nikotyną, w mieszkaniu starałem się nie palić, ale co to za przyjemność pić kawę i palić osobno?!
Zdrowie jest najważniejsze, a finanse? Moim zdaniem trzeba też wziąć pod uwagę. 365 dni w roku i przy przeciętnym spalaniu tyluż paczek np cameli... to będzie...? Nie bardzo wiem, ile teraz kosztuje paczka, ale pewnie coś ok.8 pln to daje 2920,00...
No i wyszło mi, że co roku puszczałbym z dymem niezłe szkiełko, a dwa lata 70-200vr poszedłby z dymem...
Dla mnie, gdybym palił bilans byłby ujemny...
Wszystko jest w głowie i żadne argumenty nie pomogą jak naprawdę nie chcesz przestać palić. Ja chciałem. Świadomie zrezygnowałem z tej przyjemności w życiu.
Gratuluje wszystkim którzy rzucili. Bez obrazy ale dla mnie palenie to oznaka słabego charakteru.
downunder
30-10-2008, 01:37
Dwa wieczory ostatniego weekendu miałem kiepskie, cholernie chciało mi się palić!!!
Nic, tylko wybrałem się autem w podróż bez celu, tak długo, aż mi nie przeszło.
Świadomość, że dalej nie palę - bezcenna!!!
Za paliwo zapłaciłem kartą Mastercard, a wyszło znacznie drożej niż za 2 paczki papierosów. :D
pewnie , że życie jest za krótkie, żeby odmawiać sobie przyjemności, ale cholera, to moim zdaniem zbyt kosztowne. I nie mówię teraz o pieniądzach... paliłem dużo, śmierdziałem jeszcze gorzej, czwarte piętro stawało się wyzwaniem, po wódeczce kac nikotynowy był zaj....ty, nie kupowałem dobrych perfum, bo po co jak i tak śmierdziałem nikotyną, w mieszkaniu starałem się nie palić, ale co to za przyjemność pić kawę i palić osobno?!
Zdrowie jest najważniejsze, a finanse? Moim zdaniem trzeba też wziąć pod uwagę. 365 dni w roku i przy przeciętnym spalaniu tyluż paczek np cameli... to będzie...? Nie bardzo wiem, ile teraz kosztuje paczka, ale pewnie coś ok.8 pln to daje 2920,00...
No i wyszło mi, że co roku puszczałbym z dymem niezłe szkiełko, a dwa lata 70-200vr poszedłby z dymem...
Dla mnie, gdybym palił bilans byłby ujemny...
Wszystko jest w głowie i żadne argumenty nie pomogą jak naprawdę nie chcesz przestać palić. Ja chciałem. Świadomie zrezygnowałem z tej przyjemności w życiu.
Musze Ci przyznac racje w kwestii finansowej, ale tylko czesciowo. Faktycznie, gdyby wrzucac te 10 pln dziennie do sloiczka, to po roku jakies szkielko moznaby nabyc, czy tak jak mowisz po 2 latkach jakiegos 70-200 VR.
Ale! To bylby wydatek jednorazowy, a 10 dziennie jest dla mnie niemal niezauwazalna. I tak robie zakupy codziennie wiec 10 w te czy w tamte mnie nie robi roznicy.
Dalej - mowisz o zdrowiu - wazny argument, ale wychodzac z tego zalozenia - najlepiej byloby sie zamknac w jakims bunkrze, pod namiotem tlenowym - bo przeciez chodzenie po ulicach szkodzi na zdrowie. Mozesz byc zdrowy jak ryba, nie palic, biegac rano, a przyjdzie moment, ze wpadniesz pod tira i co? I nic...
Chodzi mi o to, ze tak czy inaczej wszelkie drogi prowadza do ziemi.
Ja akurat pale w mieszkaniu, malo tego, mam kadzidelka o zapachu tytoniu - bo po prostu bardzo lubie ten aromat.
Cuchniecie nikotyna? No moze jest w stopniu zauwazalnym "dzien po" ale kto po ostrej imprezie nie smierdzi? Ja nie mowie o sytuacji, gdzie ktos wciaga 2 czy wiecej paczek dziennie, ja pale paczke dziennie i nie odczuwam problemow ze smrodem czy tez z wchodzeniem na 4 pietro. Malo tego, ostatnio trafila mi sie fucha przy kladzeniu dachu - 3 dni naprawde ostrej meki i... nawet nie dostalem zadyszki. A pale juz zdaje sie ponad 8 lat.
Ja wiem, ze ta polemika moze miec tyle argumentow, ile wlosow na glowie, a kazdy z rozmowcow i tak wie swoje.
Ja tam szanuje gdy ktos nie pali, w towarzystwie jezeli znajduja sie osoby niepalace staram sie ograniczac lub odchodzic zeby zapalic - co mnie naprawde wkurza to to, ze palaczy sie w tej chwili dyskryminuje.
Ot - chocby jak powiedzial calme - "ludzie ze slabym charakterem". Osad wydany na podstawie jednego tylko i wylacznie - bo pali.
:). No offence, ja uwazam tych co rzucili za slabych charakterem;), bo dali sie zmanipulowac ogolnej modzie niepalenia;).
carl00s po prostu się różnimy w podejściu do palenia i wybierania dla siebie przyjemności - tak jak już napisałem ja chciałem rzucić, chciałem nie palić i wcale nie dałem się zmanipulować, tylko wybrałem to co uważałem dobre dla siebie. I żeby było jasne: nigdy nie oceniam ludzi po tym czy palą czy nie. Mam wspaniałych znajomych, którzy palą, ale to ich wybór i mnie nic do tego.
Na zakończenie odniosę się tylko do jednej kwestii. Napisałeś "...A pale juz zdaje sie ponad 8 lat..." właśnie podobną przerwę miałem (ok. siedmiu lat), gdy po kilkunastu latach palenia udało mi się nie palić. Niestety wróciłem do nałogu i paliłem kolejne lata. Mam nadzieje, że teraz uda mi się na dobre rozstać z nałogiem. Bo palaczem jest się niestety do końca życia.
Bo palaczem jest się niestety do końca życia.
Absolutna nieprawda! :) Pod wielu latach palenia trzynaście lat temu rzuciłem palenie i oświadczam że jestem obecnie stuprocentowym niepalaczem! :)
Ale na moją obronę muszę powiedzieć że bardzo pomaga to że nikt w moim otoczeniu nie pali. Tak naprawdę to muszę przyznać że już nawet nie pamiętam kiedy widziałem kogokolwiek palącego.
:). No offence, ja uwazam tych co rzucili za slabych charakterem;), bo dali sie zmanipulowac ogolnej modzie niepalenia;).
Nie dalej jak przedwczoraj robiłem zdjęcia mojemu znajomemu. To zdjęcia szczególne, bo prawdopodobnie są to jego ostatnie zdjęcia z włosami - od dzisiaj zaczyna "chemię" po stwierdzeniu guzów w płucach i usunięciu przed tygodniem nerki z przerzutem. Palił do tej pory.
Wiem - każdy myśli: "mnie to nie dotyczy, to zdarza się wyłącznie innym, jak wypadki drogowe". Niestety, ale to jest uliczka jednokierunkowa - gdy się w niej już znajdziesz, nie można zawrócić. Przemyślcie to.
ekonet_pth wlasnie tego nie lubie. Wszyscy traktuja palaczy jako nieswiadome zombie ubezwlasnowolnione i napedzane tylko i wylacznie przez nalog, ktory kaze im isc, i popsuc sobie zdrowie.
A tymczasem (przynajmiej ja) jestem palaczem swiadomym. Wiem co mi grozi, co moze grozic, czego moge sie bac itp. Pracuje w bliskich kontaktach ze sluzba zdrowia, mam wielku znajomych lekarzy pulmonologow, bywalem przy zabiegach, w ktorych lekarze dziwili sie, ze ten koles jeszc ze "dycha" bo tak ma fajne brazowo-fioletowawe pluca...
Wiec - straszenie rakami, guzami, nowotworami (jak zwal tak zwal) to nie jest najszczesliwszy pomysl.
Wszyscy traktuja palaczy jako nieswiadome zombie ubezwlasnowolnione i napedzane tylko i wylacznie przez nalog, ktory kaze im isc, i popsuc sobie zdrowie.
A tymczasem (przynajmiej ja) jestem palaczem swiadomym. Wiem co mi grozi, co moze grozic, czego moge sie bac itp.
Ja też byłem "palaczem świadomym", wiedziałem co mi grozi i że to tylko mój wybór, że jak tylko bedę chciał... a gdy "zechciałem", okazało się że jestem zombiakiem ubezwlasnowolnionym i napedzanym przez nalog... który na początku ze mną wygrywał... upadlałem się nawet do tego stopnia, że czasami paliłem pety... może to i słaba wola...
Z Tobą pewnie jest całkiem inaczej. Mam nadzieję.
Prawda jest taka: zmieniła się kultura. Od lat jeszcze 80-tych kiedy to palenie było towarzyskim standardem kultura dokonała zwrotu o pełne 180 stopni.
Nagle palenie stało się atrybutem marginesu społecznego, osobistego niechlujstwa i niskiego poziomu. Tak się stało i uważam że słusznie że tak się stało. Palenie jest niszczące dla palaczy, jeszcze bardziej dla towarzyszącym im niepalaczy, dla dzieci, w ogóle dla wszystkich. Nienawidzę kiedy jestem na ulicy i czuję nagle zapach dymu. Jest to znak że jakiś menel gdzieś tam się zaczaił.
Bardzo dobrze że palacze są dyskryminowani, i powinni być dyskryminowani jeszcze bardziej. Ta dyskryminacja jest znakiem obecnej kultury i ja się pod tym podpisuję.
Byłbym jeszcze bardziej zachwycony jakby podobna dyskryminacja i zwrot kulturowy dokonał się przeciwko pijaństwu, nastoletniemu seksowi oraz narkotykom.
Mam nadzieję że tak się powoli będzie dokonywać.
downunder,
trzymaj się chłopie i nie wracaj do palenia. Wiem, jak to ciężko rzucić, paliłem też dwadzieścia kilka lat...
Pozdrawiam, QuadMan
I na koniec, najprzyjemniejszy aspekt rzucenia - pod choinką znajdę D700. Zasłużyłem. Sam sobie go sprawię w nagrodę za rzucenie. A miesięczna rata wyjdzie niższa niż kwota, którą do teraz wydawałem na fajki.
Wszystkim rzucającym życzę powodzenia i będę trzymał kciuki. Warto, dla samego siebie.
I jak Ci idzie?
Tez bym chcial i pewnie podejme probe. Tylko nie wiem czy ta kuracja dziala na cygara. Wyprobuje to napewno :)
I jak Ci idzie?
O paleniu praktycznie nie myślę. Czując dym nie czuję potrzeby zapalenia, czasami mi on przeszkadza, częściej jest mi obojętny. Łapię się jeszcze na tym, że w sytuacjach w których zawsze paliłem, zastanawiam się gdzie zostawiłem paczkę. Ot, przyzwyczajenie.
Niestety, nagrody w postaci D700 nie będzie. Zostaje mi jedynie satysfakcja.
Tez bym chcial i pewnie podejme probe. Tylko nie wiem czy ta kuracja dziala na cygara. Wyprobuje to napewno :)
Jeśli się chce to jest to już przynajmniej połowa sukcesu. Powodzenia, Piotrze.
Cuchniecie nikotyna? No moze jest w stopniu zauwazalnym "dzien po" ale kto po ostrej imprezie nie smierdzi? Ja nie mowie o sytuacji, gdzie ktos wciaga 2 czy wiecej paczek dziennie, ja pale paczke dziennie i nie odczuwam problemow ze smrodem czy tez z wchodzeniem na 4 pietro.
Też tak sobie to kiedyś tłumaczyłem ale uwierz mi. Śmierdzisz jak cap. I każdy palący. Bez obrazy proszę. Musi być dobitnie.
Śmierdzisz cały, śmierdzi całe twoje ubranie.
Niestety może to stwierdzić jedynie niepalący bo gdyby palacze czuli jak capią pewnie chętniej i efektywniej rzucali by palenie.
Tomek Konopka
31-10-2008, 17:32
ja palę pakę dziennie od dawna , i daje wam słowo że od 01-11-2008 r kończę z tym dziadostwem ,składam tu obietnicę wam na tym forum ,i liczę na wasze wsparcie..........
Ja wypalam jedna paczke w miesiac, czasem jeszcze dluzej. Pale dla towarzystwa, lubie sobie czasami wieczorem przy piwku zapalic z kolega. Nieraz zdaza sie, ze 1-2 tygodnie nie pale z braku okazji / towarzystwa.
Tomek Konopka
31-10-2008, 17:48
właśnie wypaliłem ostatniego papierosa ,reszta co została w paczce ,wywaliłem do kosza ,mam nadzieję że teraz będzie lepiej,:-D
ja palę pakę dziennie od dawna , i daje wam słowo że od 01-11-2008 r kończę z tym dziadostwem ,składam tu obietnicę wam na tym forum ,i liczę na wasze wsparcie..........
Wszystko w Twojej głowie! tak trzymaj!
Tomek Konopka
31-10-2008, 17:54
Wszystko w Twojej głowie! tak trzymaj!
wielkie dzięki za pierwsze słowa wsparcia.
właśnie wypaliłem ostatniego papierosa ,reszta co została w paczce ,wywaliłem do kosza ,mam nadzieję że teraz będzie lepiej,:-D
Idź wyrzucić śmieci. I nie kupuj więcej fajek. Będzie dobrze :)
TOMEK K przecież jakiś pet nie będzie Tobą rządził!
Swiat naprawdę jest piękny bez fajek - szybko zaczniesz inaczej czuć i smakować!
dokladnie Tomek....bardzo dobra decyzja, ktorej nie bedziesz zalowal.Rzucasz palenie wiec czasami nie bedzie latwo ale co tam.Dasz rade!
downunder
01-11-2008, 21:24
właśnie wypaliłem ostatniego papierosa ,reszta co została w paczce ,wywaliłem do kosza ,mam nadzieję że teraz będzie lepiej,:-D
Trzymaj się. Na początku zapewne nie będzie łatwo, ale jak to przetrzymasz to dasz radę.
Zobacz ilu nałogom na forum się to udało. :D
Mi jutro mija 9 tydzień i już coraz rzadziej wracają myśli o papierosach.
Już czasami na ulicy zaczynam czuć, jak kiedyś musiałem śmierdzieć. :roll:
Lubię ten wątek, bo dla mnie, ma on działanie terapeutyczne. :mrgreen:
Quadman dzięki za wsparcie. :)
właśnie wypaliłem ostatniego papierosa ,reszta co została w paczce ,wywaliłem do kosza ,mam nadzieję że teraz będzie lepiej,:-D
Ja też tak rzuciłem z dnia na dzień. Będzie już jakieś 6 lat temu :)
Powodzenia ci życzę. Staraj się bo naprawdę warto.
downunder, ja miałem kryzys po sześciu miesiącach i to dwukrotnie;) , ale teraz jestem silniejszy i to między innymi siłą z Was...
Żeby dodatkowo Was zmobilizować: kupiłem sobie za nie wypalone fajki najpierw d70s (obok posiadanego F70), później sb800 a teraz leci d300. Następnie będzie FF...
Szkła to już dodatkowy bonus
I jeszcze powiem Wam , że nie bardzo uśmiecha mi się życie z rurką tracheotonomiczną....
A co do śmierdzenia - poczekaj jeszcze chwilę - śmierdzącego palacza poznasz na odległość i pomyśl sobie, że kiedyś tak śmierdziałeś....
Jeżeli macie mało motywacji zróbcie małe doświadczenie: do pustej butelki szklanej wdmuchajcie tyle dymu z peta ile możecie(zmieści się dużo), zakręćcie i zostawcie na dwa, trzy tygodnie, może miesiąc - zobaczycie wtedy, co tłoczycie do płuc!!!
a ja wprowadzilem sam sobie ( i innym) takie zasady:
zero palenia w domu - wychodze na klatke schodowa, balkon, korytarz - zima jest swietnie
zero palenia w samochodzie
ograniczenia sa tak wielkie ze pale tylko symbolicznie i niezbyt czesto. czasem ( to juz 4 lata takiej jazdy) ani jednego dziennie.
poza jakimis imprezami poza domem 2-3 dziennie max. a palilem jak smok:-)
olo
To ja też coś dorzucę.
1. Osoba uzależniona od nikotyny, czy jakiegokolwiek innego narkotyku, zresztą alkoholu też, z medycznego punktu widzenia pozostaje uzależnioną do końca życia, niezależnie czy kontynuuje nałóg.
2. Na raka oskrzela chorują w zdecydowane większości osoby palące. 1/3 osób umrze z powodu nowotworu, 1/3 z nich na raka oskrzela.
3. 5-letnia przeżywalność- <10%
4. W chwili rozpoznania większość osób nie kwalifikuje się do jedynego leczenie dającego szansę- operacji. Ktoś wspominał o rurce tracheostomijnej? Optymista.
5. Nie ma badań przesiewowych; myślenie "będę palił, ale się będę regularnie badał"- błąd.
6. W przeciwieństwie do alkoholu szkodzi KAŻDY wypalony papieros, rzucając palenie z roku na rok szansa na raka spada z czasem do poziomu ogólnej populacji.
7. Aha, byłbym zapomniał; papierosy= również inne nowotwory tytoniozależne, typu rak trzustki, itd, itp...
8. A przewlekła obturacyjna choroba płuc (POChP)? Mało się o niej mówi, cóż niewystarczająca kampania informacyjna w społeczeństwie- chlubne 5. miejsce na liście częstości zgonów.
9. Wiem, że palacze płacą wysoką daninę na rzecz państwa w akcyzie, ale imo powinni i tak płacić większą składkę zdrowotną, bo kto za to płaci? Pani płaci, Pan płaci...
10. Tak trochę zasiałem... z zawodowego obowiązku. Zdrowia życzę.
a jak radzicie sobie z problemem podjadania przy rzucaniu?
a jak radzicie sobie z problemem podjadania przy rzucaniu?
Ja narzuciłem sobie dietę i to dość drakońską - schudłem ok. dziesięć kilogramów po rzuceniu palenia.
Teraz wróciło wszystko do normy a nawet lekko przytyłem ;), ale bilans wyszedł na plus.
Właśnie dojrzewam do tego, aby znów zrzucić parę kilogramów, ale o papierosach nawet nie myślę....
a jak radzicie sobie z problemem podjadania przy rzucaniu?
Poprzednie rzucanie (na studiach) sprzyjało odchudzaniu. Jak mnie naszła ochota na fajkę - wsiadałem na rower i jechałem w góry. A że często chciało mi się palić, to dość szybko schudłem jakieś 8 - 10kg, pomimo "pdjadania" o którym piszesz.
Teraz niestety nie jest tak wesoło - życie zawodowe skutecznie uniemożliwia mi tak dużą aktywność fizyczną, ale póki co nie podjadam - po prostu mnie nie kusi. Fakt, posiłki zjadam trochę większe niż zazwyczaj i przez miesiąc przytyłem 0,3kg. Na szczęście to jest niecałe 0,3% mojej wagi :)
A ja goraco dziekuje za zainspirowanie, testuje wspomniany tabex i obecnie mija 5 dzien zupelnego niepalenia, czyli o 2 dni przekroczony moj rekord przy rzucaniu, zazwyczaj 3-go dnia lecialam biegiem do kiosku po fajki niemalze trzesac sie zeby juz, juz zapalic :(
Plasteki na mnie nie dzialaly, przy naklejaniu nawet 2 na raz, liczba wypalanych papierosow malala nieznacznie i w koncu dawalam sobie spokoj.
Najwazniejsze w tej chwili jest to, ze nie mam glodu papierosowego. Moge siedziec obok palacej wlasnie osoby i nie ciagnie mnie. Co smieszne, dzisiaj mi przeszkadzalo jak mama zapalila w samochodzie - a dotychczas to ja zawieszalam w aucie siekiere:)
Nie mowie, ze wogole mnie nie ciagnie, bo raz na jakis czas (powtarzam, raz na jakis czas, mniej wiecej raz, dwa razy dziennie) przemknie mi przez glowe mysl o zapaleniu, ale mam na to metode, jesli siedze to wstaje :) i ide do kuchni czy drugiego pokoju, biore gazete, lub nalewam sobie soku, lub po prostu sama do siebie mowie, ze przeciez rzucam i musze byc dzielna, no cokolwiek byle by te chwilowa mysl od siebie odsunac :) albo patrze na zegar i kontroluje czy juz nie czas na pigulke :)
A propos - ciezko mi pilnowac harmonogramu przyjmowania tabletek, zdarza sie ze zapomne, wezme 2 godziny po czasie, ale pomimo tego nie odczuwam tego koszmarnego "ssania". Troche tez sie nie posluchalam ulotki, bo piatego dnia zapalilam jeszcze 2 papierosy i dopiero od 6-go zupelnie nie pale.
Nie mowie, ze JUZ mi sie udalo, ale jestem szczesliwa, ze o dwa dni dluzej niz dotychczas nie pale, ze nie mysle co 3 minuty o pobiegnieciu do kiosku, ze naprawde moge siedziec przed kompem nie odpalajac jednego od drugiego (akurat to wydawalo mi sie niewykonalne, tak jak niepalenie w aucie).
Tak wiec... mam zamiar dalej sie trzymac i tym razem wytrwac. :)
czego sobie zycze :)
downunder
02-11-2008, 21:26
Tak wiec... mam zamiar dalej sie trzymac i tym razem wytrwac. :)
czego sobie zycze :)
Trzymam kciuki za to, że też dasz radę. :D
Hmm.. czytam to wszystko jeszcze raz.. słaby jestem, ale spróbuję znowu nie kupić następnej paczki (czy już raz nie kupiłem? nie, ale już raz próbowałem :D)
downunder
02-11-2008, 22:31
Hmm.. czytam to wszystko jeszcze raz.. słaby jestem, ale spróbuję znowu nie kupić następnej paczki (czy już raz nie kupiłem? nie, ale już raz próbowałem :D)
Ileż to ja takich wieczornych postanowień czyniłem, a nastepnego dnia raniutko biegłem po papierosy. :lol:
Jednak warto próbować bo nigdy nie wiadomo, już za kolejnym razem może się udać dotrzymać postanowienia. :D
Trzymam kciuki, że będzie to już tym razem. ;)
Tomek Konopka
03-11-2008, 10:59
dziś trzeci dzień bez fajek ,jak mnie wszystko wk...... ,ciekaw jestem ile dni potrwa ten szok ,nikotynowy.:evil:
U mnie także dziś dzień trzeci. Dobrze idzie. Poranne espresso przeszło na luzie samo. Bez fajka, cukierków, biernego palenia, nikoretki, plastrów...
Po prostu - metodą Bombla ;)
Nie przypuszczałem, że tak tym wątkiem "narozrabiam" :mrgreen:
Za wszystkich rzucających oczywiście trzymam kciuki. Mnie nie ruszyło już nawet to, że nie będzie D700 pod choinką, że tabletki się skończyły, że znowu o 4:30 trzeba wstawać do roboty i że Nikon bezpodstawnie podniósł ceny. Za to czuję, jak wcześniej musiało ode mnie walić fajkami...
nie palę ponad 2 miechy i żarłem tabex... podobnie jak axer postanowiłem i wziąłem puszkę d 80 i dwa słoiki na raty...... nawet mojej żonie się to spodobało a jest niepaląca..... pozdrawiam all
Kraftsman
03-11-2008, 12:02
Paliłem 8 lat nałogowo. Od 10 lat nie palę. Nie mam jednak złudzeń. Jestem nikotynistą, który stara się kontrolować swój nałóg.
U mnie motywacja siadła, bo nowa puszka już jest, nowych obiektywów nie potrzebuję... Ale taki mam fikuśny rok postanowień, bo skoro schudłem o 20 kg to i przestanę palić :]
Jakoś idzie.
Tomek Konopka
03-11-2008, 12:56
Nie przypuszczałem, że tak tym wątkiem "narozrabiam" :mrgreen:
na pewno nie narozrabiałeś ,a raczej pomogłeś,
Tomek Konopka
07-11-2008, 14:27
postanowiłem wyciągnąć ten wątek ,bo składałem tutaj obietnicę o rzucaniu palenia, i dziś mija tydzień jak jestem wyzwolony od tego szajsu:twisted: nawet nie myślałem że to tak poleci fajnie:-D
Hyhy, a dzisiaj jest pierwszy piatek miesiaca, a wiec spotkanie ze znajomymi przy pokerku:D
A wiec bedzie troche piwa, troche wodeczki, no i oczywiscie jakies cygaro "cyckane cala noc".
Nie wiem tylko na co sie zdecydowac - jakas Aurore, czy moze Bolivara jakiegos... ;)
no i jak idzie rzucanie tym , ktorzy postanowili zerwac z tym dziadostwem ?
no i jak idzie rzucanie tym , ktorzy postanowili zerwac z tym dziadostwem ?
ciezko, mimo ze paczka 5 euro prawie to i tak ciezko;/
no i jak idzie rzucanie tym , ktorzy postanowili zerwac z tym dziadostwem ?
Nie jest źle - nie ciągnie mnie do fajek wcale. Nie czuję też, bym coś stracił, za to wiem, że sporo zyskałem.
Dwa miesiące bez fajki i:
w kieszeni jakieś 600zł więcej niż zwykle,
zauważalnie lepsza kondycja,
smaki i zapachy poznaję na nowo.
Warto było.
...przeczytanie tego watku ...
... kosztowalo mnie 2 godziny - moze i dlugo,ale chcialem wczuc sie w osoby ktore "koncza ",
...spaleniem paczki fajek,
...klotnia z zona,ze tyle pale,
.. a przede wszystkim stwierdzeniem,ze jestem jakis porabany,
Mimo tego,ze jestem od niedawna tu zarejestrowany,dosc dlugo jako "gosc" sledze zycie na forum.
Jestem pod wrazeniem: kolezenstwo,pomoc itd -" nie bede zachwalal bo sie popsuje ".
Wracajac do tematu
nie raz przelecial mi ten watek przed oczami - ale zostal jakos zignorowany.
Pale od 17 roku zycia czyli 23 lata....srednio 35-40 sztuk dziennie ...
Moglbym za ta kase jezdzic juz jakims "wypasem" , miec x-set nowiutkich D3 z najlepszymi szklami,
mieszkanie wlasnosciowe - moze pewnie tez.. zdrowszy organizm...
...ja to wszystko wiem ale co z tego , jak fajura jest silniejsza i mna kieruje.
Myle , ze i ja w koncu powiem nie - jak moj ojciec po prawie 30 letnim palenu 3 paczek "Radomskich" - wstajac w nocy by zapalic-powiedzial.
Nie pali juz 8 lat mimo wielu sytuacji stresowych min. smierc zony a mojej mamy....
Mysle,ze i ja pomimo swego wieku - do tego dorosne...
Najdziwniejsze jest to ,ze chce a tez i nie chce - bo smakuje... :) rzekomo :)
Pozdrawiam wszystkich - palacych i nie palacych
10 lat strzeliło od chwili gdy rzuciłem - jestem bardzo szczęśliwy z tego powodu. I choć trudno w to niektórym bedzie uwierzyć była to pierwsza i skuteczna próba bez "wspomagania". Paliłem blisko 15 lat ... To NAPRAWDĘ DA SIĘ ZROBIĆ :)
Półtora miesiąca bez papierosa :) Jestem z siebie dumny :)
ciezko, mimo ze paczka 5 euro prawie to i tak ciezko;/
i Ty kolego zdążyłeś już zacząć przygodę z tytoniem? :neutral:
postanowilem. rzucam od stycznia, zobaczymy jak tym razem wydzie. ;]
Valdek_Tychy
03-12-2008, 09:05
postanowilem. rzucam od stycznia, zobaczymy jak tym razem wydzie. ;]
Marnie to widzę :] jeśli zaczynasz od takich postanowień,to nigdy nie działa.Zanim nadejdzie ten styczeń znajdziesz milion powodów żeby tego nie zrobić.Przestać trzeba natychmiast, od teraz i to definitywnie a nie zmniejszając dawki.Albo sie nie pali, albo się pali,nie można być trochę w ciąży ;)
Tak nawiasem, po prawie 30 latach palenia od 4 lat (1grudnia 2004) nie dotknąłem nawet papierosa.
Marnie to widzę :] jeśli zaczynasz od takich postanowień,to nigdy nie działa.Zanim nadejdzie ten styczeń znajdziesz milion powodów żeby tego nie zrobić.Przestać trzeba natychmiast, od teraz i to definitywnie a nie zmniejszając dawki.Albo sie nie pali, albo się pali,nie można być trochę w ciąży ;)
Tak nawiasem, po prawie 30 latach palenia od 4 lat (1grudnia 2004) nie dotknąłem nawet papierosa.
zgadzam się w 100%!!! albo chcesz rzucić albo nie. pamiętam jak jakiś czas temu czytałem ten temat. wów czas nie do końca wierzyłem że da się tak po prostu rzucić palenie, nie wierzyłem do końca w te tabletki. jakieś trzy tygodnie temu rzuciła palenie moja znajoma dzięki tabexowi;
wówczas odpaliłem google wklepałem "tabex" i proszę sami poczytajcie:
http://www.biomedical.pl/komentarze/niepale-dzieki-tabletkom-tabex-1659.html
to było rano jak czytałem treść tego linka, jeszcze przed pracą pojechałęm do apteki po te tabletki i zacząłem kuracje natychmiast. nie pale jakieś 2 tygodnie, a był to mój największy problem nie wyobrażałem sobie że kiedykolwiek uda mi się rzucić palenie. te tabletki są rewelacyjne. proporcje według mnie w jakich udział w rzucaniu mają tabletki to 90% dla tabexu a 10% to chęci palacza, żeby skończyć z nałogiem.
i Ty kolego zdążyłeś już zacząć przygodę z tytoniem? :neutral:
no zdążylem, zdążylem. a zaczelo sie od '' no tylko sprobuje'' i tak probuje do dzisiaj;/
puchbeary
03-12-2008, 11:26
Do papierosów mnie nie ciągnie - od samego początku rzucania mnie nie ciągnęło. Ale czasem żal mi fajki :( Dobrej kawy, dobrej książki i do tego fajki nabitej choćby wiśniową Amforą w jakiejś przytulnej kawiarence... Ale to da się na szczęście opanować :)
fakt w niektórych sytuacjach papieros po prostu smakuje. ale ja niestety juz nie mogę sobie pozwolić na tą przyjemność
Przestać trzeba natychmiast, od teraz i to definitywnie a nie zmniejszając dawki.Albo sie nie pali, albo się pali,nie można być trochę w ciąży ;)
ale ja nic takiego nie napisalem. podalem termin od kiedy rzucam, bo wczesniej chce sie spokojnie skonsulotwac z lekarzem, a i termin grudniowy ze wzgledu na uklad towarzysko-uczelniano-zawodowy raczej nie przejdzie.
kiedys juz z identycznym postanowieniem nie palilem przez pol roku, wiec sadze, ze teraz sie uda.
btw: gratuluje wszystkim, ktorzy juz niepala.
aaaa i dziekowac za wszystkie pm'ki. ;]
podalem termin od kiedy rzucam, bo wczesniej chce sie spokojnie skonsulotwac z lekarzem, a i termin grudniowy ze wzgledu na uklad towarzysko-uczelniano-zawodowy raczej nie przejdzie.
Jeśli lekarz odradzi Ci rzucenie palenia, to możesz spokojnie rzucić lekarza.
A układ towarzysko-zawodowy-itd. jest tylko wymówką - i dobrze o tym wiesz.
(...) te tabletki są rewelacyjne. proporcje według mnie w jakich udział w rzucaniu mają tabletki to 90% dla tabexu a 10% to chęci palacza, żeby skończyć z nałogiem.
Pirko.Zebys sie od Tabexu nie uzaleznil teraz.Leczenie duzo trudniejsze.Zreszta wczesniej czy pozniej bedziesz sie musial zmierzyc ze swoim uzaleznieniem bez tabletek czy innej chemii.Przeciez chodzi oto by byc wolnym a nie by byc wolnym tylko od papierosow ;-).
Jeśli lekarz odradzi Ci rzucenie palenia, to możesz spokojnie rzucić lekarza.
A układ towarzysko-zawodowy-itd. jest tylko wymówką - i dobrze o tym wiesz.
Dokladnie.
Pirko.Zebys sie od Tabexu nie uzaleznil teraz.Leczenie duzo trudniejsze.Zreszta wczesniej czy pozniej bedziesz sie musial zmierzyc ze swoim uzaleznieniem bez tabletek czy innej chemii.Przeciez chodzi oto by byc wolnym a nie by byc wolnym tylko od papierosow ;-).
aktualnie biorę jedną tabletke rano i to tylko i wyłącznie dlatego że o niej pamiętam. w ciągu dnia zdarzy mi się zażyć też ale to raczej jest przypadek. btw prawie w ogóle już ich nie biorę. powód? zapominam o tabletkach
[...] czasem żal mi fajki :( Dobrej kawy, dobrej książki i do tego fajki nabitej choćby wiśniową Amforą w jakiejś przytulnej kawiarence... Ale to da się na szczęście opanować :)
Widze, ze sa i fajczarze :) Nie ma jak fajeczka i dobry tyton... Piekny zapach, nic nie wali... tak jak to gowno pakowane do papierosow.
hackermuz
01-01-2009, 14:19
ja z kolei zamiast tabletek uwierzyłem w siebie, zobaczymy co z tego wyjdzie, przeczytałem też częściowo :P książkę Allana Carra nie ma, że za zaoszczędzone pieniądze kupie to i to, nie ma żalu, że nie będzie fajki do piwka. Jaki człowiek głupi jest, narkotyzować się na własne życzenie, oby NIGDY więcej, pozdrawiam wszystkich na etapie rzucania palenia
motywacja fajna, chyba zacznę palić, potem jak będę rzucał to będę mógł sobie w końcu zmienić body ;)
hackermuz
01-01-2009, 15:00
motywacja fajna, chyba zacznę palić, potem jak będę rzucał to będę mógł sobie w końcu zmienić body ;)
Taka motywacja jest właśnie zgubna...
ja tez rzucilem o godzinie 00:00 :) mam nadzieje ze tym razem wytrzymam
hackermuz
01-01-2009, 15:44
no ostatnio klientka mówiła, że jej mąż tak rzucił i nie pali już 3 lata :) mamy szansę :)
Zachęcony tym postem spróbuję rzucić :)
Przeczytałem cały wątek i chyba też się dołączę do rzucających, a raczej kontrolujących się, żeby nie zapalić:)
Już kiedyś nie paliłem rok, później pół roku a ostatnio sobie tygodniową przerwę zrobiłem. Zawsze metodą "bombla" i bez plasterków, pastylek, gum itp.
Minął kac po sylwestrze, dzisiaj rano tylko jednego zapaliłem i miałe teraz sobie zapalić, ale odpuszczam sobie:) Miłego wieczoru! i zobaczymy czy mi sie uda....
downunder
02-01-2009, 00:27
Trzymajcie się bo możecie dać radę. :D
Oto mój krótki raport po 4 miesiącach, 8 dniach 3 godzinach i 57 minutach nie palenia. ;)
Paliłem 29 lat.
Na początku było ciężko, dziś, czasami jeszcze też (myśli o papierosie wracają kilka razy dziennie) ale szkoda mi wysiłku włożonego w rzucanie.
Wcześniej wielokrotnie już rzucałem, stosowałem wszelkie dostępne wspomaganie, tym razem wystarczyła silna wola i obietnica złożona córce.
Cieszę się z każdego dnia, w którym nie palę - martwią mnie koszmary, w których śnię, że palę, bądź kupuję papierosy. :lol:
wczoraj nie paliłem dziś i jutro też zamierzam nie palić, wiem że po 15 latach palenia nie będzie łatwo ale dam rade
jajacek44
02-01-2009, 10:58
No to ja też się pochwalę.
Po 28 latach palenia (ostatnio 2 paczki to często było mało) rzuciłem 6 grudnia 2008
i nie palę do dziś. Łatwo nie jest, ale póki co daję radę.
Wszystkiego dobrego w nowym roku :-D
paczki nie kupilem juz 2 miesiace, tak zapalilem sobie na kilku imprezach, jeszcze mnie ciagnie, ale 2-3 papierosy to nie cala paczka, na sylwestra tez 3 poszly wiec postowienie noworoczne aby oduczyc sie popalania nawet tych 3 na imprezach ;)
tez mi sie fajki snią po nocach a palilem tylko 7 lat;)
zalety:
swiezy oddech
brak syfu rano w gebie
lepsza kondycha (przy bieganiu)
portfel
rece nie smierdza tak fajami, i lepsze krazenie ;)
jacoslavgth
02-01-2009, 11:41
ja juz drugi dzien bez fajki, tyle ze motywacja bardzo silna - kobieta :) mam nadzieje ze tym razem dam rade :)
ja pierwszy... zobaczymy jak pójdzie.. ale pewnie zacznę się wspomagac tabexem :)
paczki nie kupilem juz 2 miesiace, tak zapalilem sobie na kilku imprezach, jeszcze mnie ciagnie, ale 2-3 papierosy to nie cala paczka, na sylwestra tez 3 poszly wiec postowienie noworoczne aby oduczyc sie popalania nawet tych 3 na imprezach ;)
tez mi sie fajki snią po nocach a palilem tylko 7 lat;)
zalety:
swiezy oddech
brak syfu rano w gebie
lepsza kondycha (przy bieganiu)
portfel
rece nie smierdza tak fajami, i lepsze krazenie ;)
2-3 papierosy to tez PALENIE :) albo palić albo nie
ja bede 4 stycznia miał 4 lata bez papierosa. Rzuciłem bez pomocy plastrow etc.. Na początku tj jakies 3 m-sc to był koszmar dla mnie. Ciągle jakies omamy miałem , że czuje dym. Wzrok przytepiony - cięzko było.
Codziennie wrzucałem do puszki równowartosc 2 paczek a weekendy 3 paczek.
Po roku kupiłem upragniona rame zjazdową :).
Kiedys obliczałem ile przepaliłem przez 10 lat to mnie głowa rozbolała :).
Do rzucania palenia polecam sport - statycznie cięzko rzucic :)
hackermuz
02-01-2009, 16:25
ja juz drugi dzien bez fajki, tyle ze motywacja bardzo silna - kobieta :) mam nadzieje ze tym razem dam rade :)
też miałem taka motywację kiedyś, ale potem motywacja odeszła a nałóg wrócił...chyba najlepszą motywacją jest, że robi się to tylko i wyłącznie dla siebie :)
drugi dzień bez fajki, skręca mnie, ale nie dam się :)
ja juz drugi dzien bez fajki, tyle ze motywacja bardzo silna - kobieta :) mam nadzieje ze tym razem dam rade :)
ja kiedys z tego powodu rzucielm palenie na jakies 1,5roku .. potem nadrobilem z nawiazka :D
na dzien dzisiejszy pale jak mi sie zachce mniej wiecej raz na dwa-trzy tyg jakies cygarko lub fajeczke.. a i to z tego co zauwazylem coraz rzadziej
Ja powoli schodze z 5 cygar do 4-ech dziennie. Na koniec stycznia postaram sie spalic gora dwa a do konca lutego moze juz calkowicie sie uwolnie od nalogu.
He he a ja nigdy nie paliłem i nie będę.
Valdek_Tychy
02-01-2009, 16:54
Ja powoli schodze z 5 cygar do 4-ech dziennie. Na koniec stycznia postaram sie spalic gora dwa a do konca lutego moze juz calkowicie sie uwolnie od nalogu.
Piotrze i Ty palisz ??????????
chyba najlepszą motywacją jest, że robi się to tylko i wyłącznie dla siebie :)
drugi dzień bez fajki, skręca mnie, ale nie dam się :)
Pod każdym względem zgadzam się z Tobą:) ja też drugi dzień bez papierosa i na razie jest nawet ok:)
hackermuz
02-01-2009, 18:27
dzięki niewychodzeniu na fajkę z zakładu jestem jakieś 5 zeskanowanych slajdów do przodu, ot klient dostanie szybciej :D kolejny plus hahah
za 5 godzin zaczynam 3 dzien bez papierosa, kurde ciezko strasznie ale dam rade... musze
Kraftsman
02-01-2009, 20:02
Widzę, że rośnie rola naszego forum w terapii antynikotynowej członków :-). Trzymam kciuki za wszystkich, którzy jeszcze zmagają się z tym gównem.
A.n.d.r.e.V
02-01-2009, 20:15
Dzień drugi bez papierosa właśnie mija...
za 5 godzin zaczynam 3 dzien bez papierosa, kurde ciezko strasznie ale dam rade... musze
To ile Ty masz lat, że tkwisz już tak mocno w szponach nałogu...?
Tomek Konopka
02-01-2009, 21:37
ja tam w 2008 roku, najpierw nie paliłem od lutego do kwietnia, następnie jakoś w lato ze trzy tygodnie no i ostatnio od 1 listopada przez 2 tygodnie, ale teraz się tak wk......... że powiedziałem , tym razem naprawdę koniec nie palę od 2 dni ,ale kryzys się zaczyna w 2-3 tygodniu i wtedy jest najgorzej.:evil:
puchbeary
02-01-2009, 21:37
Krzysztofie - rok wystarczy w zupełności :( . Wiem po własnym przykładzie.
Szczęśliwie jestem już uwolniony.
Tomek Konopka
02-01-2009, 21:43
Krzysztofie - rok wystarczy w zupełności :( . Wiem po własnym przykładzie.
Szczęśliwie jestem już uwolniony.
niekoniecznie ,palacz zawsze zostawi cos w zobie z palacza , rok czy cztery lata i wystarczy niewinne cygarko ,i koniec ,wiem to po sobie bo rekord w niepaleniu t 3-latka ,ale człowiek ..... że zaczyna na nowo.
puchbeary
02-01-2009, 21:53
jak już wcześniej gdzieś pisałem - zaczynam 6 rok bez papierosa - do fajki i dobrego tytoniu to mnie może i czasem ciągnie ale to dla przyjemności posiedzenia przy kawie. Od papierosów mnie odrzuca - zero chcicy.
jak już wcześniej gdzieś pisałem - zaczynam 6 rok bez papierosa - do fajki i dobrego tytoniu to mnie może i czasem ciągnie ale to dla przyjemności posiedzenia przy kawie. Od papierosów mnie odrzuca - zero chcicy.
Nikotynizm to nałóg, którego nie rozumiem. Mogę pojąć uzależnienie od pieniędzy, od pracy, od seksu, od alkoholu (dobrego) nawet... Ale od czegoś tak cuchnącego?! Podam rękę palaczowi i czuję to nawet po dwukrotnym umyciu (może nie chirurgucznym) rąk. Ubrania kupione w sklepie, gdzie ekspedienci palą, są dla mnie nie do użytku. Gdy w wojsku pracowałem w centrali telefonicznej, miałem za współpracowników cywilów - nałogowych palaczy. Kopcili okropnie, non-stop. Próbowałem też parę razy palić, ale po prostu zawsze mnie odrzucało.
Konkluzja? Nie da się zrozumieć tego nałogu i tych, którzy to lubią i w tym tkwią.
downunder
02-01-2009, 23:51
Konkluzja? Nie da się zrozumieć tego nałogu i tych, którzy to lubią i w tym tkwią.
Szczęściarz z ciebie. :mrgreen:
Hi
Jest nas w pracy trzech i boss i tak postanowilismy od 31 grudnia przestac palić. Dlaczego od 31-go? To najlepsza metoda sprawdzenia sie: impreza na sylwestra tyle pokus aby zapalić a ty mówisz - NIE. I nie paliliśmy. Dzisiaj mija już 2 styczeń i jak dotąd nie palimy . ciekawe jak długo???.
Ja juz mialem kilka takich okresow w swoim zyciu ze nie palilem ale jakoś koledzy, towarzystwo, wypad do pubu i jakoś znalazł sie papieros w ustach. Ale tym razem mam nadzieje, że nie zapale....
Pozdrowienia dla wszystkich.
Valdek_Tychy
03-01-2009, 12:05
Nikotynizm to nałóg, którego nie rozumiem. Mogę pojąć uzależnienie od pieniędzy, od pracy, od seksu, od alkoholu (dobrego)
Każdy nałóg jest taki sam,różnica polega na "uzależniaczu".Żeby zrozumieć uzależnionego należałoby być uzależnionym od tego,ja to wiem bo paliłem 25 lat z okładem
Podam rękę palaczowi i czuję to nawet po dwukrotnym umyciu (może nie chirurgucznym) rąk. Ubrania kupione w sklepie, gdzie ekspedienci palą, są dla mnie nie do użytku.
Po niepaleniu przez 4 lata 1 miesiąc i 3 dni, też to mam.
a szysza sie liczy ? :D :D :D
hackermuz
07-01-2009, 13:33
no i jak tam Panowie (i Panie? :) )wam idzie? Ja już 7 dni bez fajki :)
jacoslavgth
07-01-2009, 13:39
no i jak tam Panowie (i Panie? :) )wam idzie? Ja już 7 dni bez fajki :)
ja tez, ogólnie jest całkiem spoko - 13 lat paliłem, mam nadzieje ze juz ani jednego dnia więcej :)
diZaster
07-01-2009, 13:48
od 22lat nie mialem papierosa w ustach.
lukasz
lat 22
:razz:
no i jak tam Panowie (i Panie? :) )wam idzie? Ja już 7 dni bez fajki :)
Trzy miesiące. I całe szczęście nie ciągnie mnie do nałogu.
Tomek Konopka
07-01-2009, 14:47
no i jak tam Panowie (i Panie? :) )wam idzie? Ja już 7 dni bez fajki :)
no to jedziemy razem:-D
Ja miałem trochę inną metodę. Przede wszystkim pomogła mi dziewczyna bo padło postanowienie, koniec z paleniem. Ale nie było mi łatwo więc trzeba było się ukrywać, a że dość dużą część dnia spędzałem z nią to nie było czasu na palenie. W zasadzie nie kupowałem już swoich, widząc się z kumplami sępiłem fajki co z czasem ich zaczęło denerwować. Wkrótce wyjechałem z dziewczyną na tydzień trochę odpocząć od szarości miasta i nie miałem wyjścia, tydzień bez palenia, po powrocie zapaliłem może z 2 papierosy i padło w końcu wewnętrzne postanowienie że to koniec. W niedługim czasie przekonałem się że niesie to ze sobą tylko same plusy: więcej pieniędzy w kieszeni ;), cera się poprawiła :P (jak paliłem czułem sie czasem jakbym był gąbką która wszystko wchłania), płuca jakby lżejsze i guma do żucia już nie potrzebna ;) Niestety a może stety odbiło się to na mojej wadze. W moim przypadku okazało sie to pozytywnym skutkiem rzucania palenia bo cierpiałem na niedowagę (zły tryb życia, papierosy, mało snu, mało jedzenia), a teraz mimo że piwa nie pije moje gabaryty sie powiększają :P
Wiem że mój przypadek jest specyficzny i ciężko być akurat w takiej sytuacji jak ja ale mam kilka spostrzeżeń z kilku wcześniejszych prób rzucania palenia:
- kawa czy piwo z kumplami którzy palą są największa próbą dla rzucającego, sam odruch sięgania po papierosa jest trudny do zwalczenia,
- zakłady z kumplami o to kto rzuci też są trudne do zrealizowania, kiedyś tak próbowałem, było nas 4. Ja padłem po 2 dniach, jeden po tygodniu, dwóch wytrzymało 4 miesiące przy czym wydaje mi się że nie była to czysta rywalizacja,
- postanowienie rzucenia palenia powinno zajść w samym palaczu i nie być wywołane czyjąś radą czy nakazem, to jest rywalizacja z samym sobą,
- nie bać się przyrostu wagi, bo nawet jak te kilka kilogramów przybędzie to i tak po kilku miesiącach satysfakcja że się rzuciło palenie i jest sie wolnym to zrekompensuje,
- nie dać się kumplom jeżeli będą namawiać do zapalenia i mówić że to i tak się nie uda.
Powodzenia,
PS krótka kalkulacja na zachętę:
8zł - 1 paczka papierosów
dla nałogowca - 1 paczka papierosów dziennie (w porywach do 1,5 paczki)
w skali miesiąca 8zł x 1,5 x 30 dni = 360zł a zakładając że czasem się więcej wypali bo to impreza itp.dodamy z 5 paczek więcej więc = 400zł
Oczywiście są osoby które palą paczkę na 2 dni, ale to i tak jest kupa pieniędzy. Przy moich obliczeniach po 4 miesiącach można pomyśleć nad nowym obiektywem ;)
PS2
Nie pale już 1,5 roku ale pieniędzy nadal nie widzę w kieszeniach :P
hackermuz
07-01-2009, 15:52
no to jedziemy razem:-D
Oby nigdy więcej, najgorszy był dzisiejszy sen, jadę samochodem i za chwilę trzymam w ustach papierosa, nie wiedząc kiedy go wziąłem i cały wysiłek poszedł na marne...oby nigdy więcej takich koszmarów...
7 dzień leci bez papierosa ... podoba mi sie tak ... bez :)
A ja nie palę ponad miesiąc, a jak rzuciłem ?
Długo zastanawaiałem się jak tu zmienić puszkę na nową. Do tej pory używałem Canona uh wiem sorki nie bijcie :p. Wraz z kolegą dumaliśmy aż stwierdziliśmy, że rocznie przepalamy prawie całego nikona D700 no i decyzja była prosta. Stwierdziliśmy, że rzucamy i rzucilismy.
Problem był taki, że w dniu, w którym stwierdziłem, że rzucam kupiłem 2 paczki, ale dopaliłem je i po 3 dniach jak brakło, po wypaleniu ostatniej fajki zrobiłem sobie z tego mały rytuał: wymyłem popielniczkę odniosłem ją do kuchni jak samuraj składający miecz i tak od rana już byłem niepalącym :)
Najgorzej jest w chwilach nerwów ale teraz mam już nową puszkę D700 z obiektywem Nikkora 50mm F1.4 i o%$!#@%#lę nie żałuję decyzji co to robi za fotki ajjjjjj warto było heh. no to gwoli powitania bo w sumie to nowy jestem na tym forum :).
Pozdrawiam wszystkich :)
ja tez 7 dzien bez papierosa, ale za chwile jade do Zakopca na zlot i ... zobaczymy czy mam silna wole:)
ja tez 7 dzien bez papierosa, ale za chwile jade do Zakopca na zlot i ... zobaczymy czy mam silna wole:)
Ja na pewno nie będę Cię tam kusił :)
fotoMichal
07-01-2009, 17:56
Ja nie palę od ... 25 lat :)
nie piję od 2 :)
A ja nie palę ponad miesiąc, a jak rzuciłem ?
Długo zastanawaiałem się jak tu zmienić puszkę na nową. Do tej pory używałem Canona uh wiem sorki nie bijcie :p. Wraz z kolegą dumaliśmy aż stwierdziliśmy, że rocznie przepalamy prawie całego nikona D700 no i decyzja była prosta. Stwierdziliśmy, że rzucamy i rzucilismy.
Problem był taki, że w dniu, w którym stwierdziłem, że rzucam kupiłem 2 paczki, ale dopaliłem je i po 3 dniach jak brakło, po wypaleniu ostatniej fajki zrobiłem sobie z tego mały rytuał: wymyłem popielniczkę odniosłem ją do kuchni jak samuraj składający miecz i tak od rana już byłem niepalącym :)
Najgorzej jest w chwilach nerwów ale teraz mam już nową puszkę D700 z obiektywem Nikkora 50mm F1.4 i o%$!#@%#lę nie żałuję decyzji co to robi za fotki ajjjjjj warto było heh. no to gwoli powitania bo w sumie to nowy jestem na tym forum :).
Pozdrawiam wszystkich :)
no brawo - gratulacje i witamy :D
Długo zastanawiałem się czy zabrać głos ale co mi tam, nie twierdzę że nie próbowałem palić. Kiedy miałem dziewięć lat byłem niezłym urwisem, miałem nawet obniżone zachowanie na świadectwie szkolnym, co w pierwszej połowie lat sześćdziesiątych, naprawdę było rzadkością.
Widzę że wielu z rzucających palenie, pomyślało być może po raz pierwszy o swoim otoczeniu, żonie, dzieciach, współpracownikach. Nie chodzi mi o to ze dłużej Was będą mieli, ale o to że oni będą zdrowsi. Robienie sobie z tego tytułu prezentów to już hipokryzja, ale jak nie mam innej motywacji, co mi tam nie ja płacę ;-)
Niepalący całe życie, niestety zbyt często zmuszany do ich towarzystwa :mrgreen:. To wszystko co na ogół powyżej palący napisali, to mz w celu samousprawiedliwienia się. Z pewnością jest im lepiej.
Mimo wszystko życzę rzucającym ten wstrętny śmierdzący nałóg powodzenia.
PS. Palenie postarza :)
miron19j
07-01-2009, 19:39
postanowiłem też zabrać głos w dyskusji. Rzuciłem palenie po prawie 25 latach. Nagle i mam nadzieję nieodwracalnie. Nie palę już 4 lata. Pewnego dnia, gdy syn miał wolne w szkole, poszliśmy razem na basen. On przepłynął cały, ja stanąłem w połowie długości. Po jego pytaniu " tato, co ty, basenu nie przepłyniesz?" zrobiło mi się naprawdę głupio. Po wyjściu wyrzuciłem paczkę do śmieci. Od tamtej pory nie palę.
Moim zdaniem, wymyślanie sobie motywacji nie ma sensu. Rzucę, to zaoszczędzę pieniądze, będę zdrowszy itd itp nie ma szans na powodzenie. To musi byś wewnętrzne postanowienie. Wiem coś tym, sam rzucałem co najmniej kilkanaście razy. Za każdym razem się udawało. Tyle, że na miesiąc, dwa.
david555
08-01-2009, 00:11
Ja na pewno nie będę Cię tam kusił :)
Kusił, powiadasz. ;)
Oj Ty, Ty. :D
A ja nie palę ponad miesiąc, a jak rzuciłem ?
/wstępne/ gratulacje...
niestety, jeszcze nie rzuciłeś... :neutral:
... ale rzucisz, jeśli tylko będziesz chciał! Powodzenia, w każdym razie!
(miesiąc niepalenia to już niezły wstęp do rzucenia tego nałogu)
ja z dnia na dzień rzuciłem po 6 latach palenia i już nie palę 5 lat. sama silna wola wystarczyła
a mi cholernie ciezko idzie :( od nowego roku do dzis spalilem jedna paczke, jest to znaczacy postep gdyz zapale sobie z 1 papieroska dziennie choc bywaja i takie kiedy nic nie zapale. mimo wszystko bede probowal dalej i nadejdzie taki moment kiedy dziennie wypije jedna cole wiecej ( moj kolejny nalog :mrgreen: ) niz zapale :)
a mi cholernie ciezko idzie :(
Bo to łatwe nie jest. Ja przez pierwsze 2 miesiące przechodziłem gehennę! Gdyby nie wspomagacze ("zyban" chyba), to nie wiem czy rzuciłbym... Tym, co rzucili wydaje się to proste, ale nie oszukujmy się - to nie jest proste! Objawy rzucania palenia są różne, jednym przychodzi to łatwiej, innym trudniej... Ja przechodziłem cięzko (szczegóły Wam daruję :mrgreen:), ale warto było!
Dodam tylko, że ta "cięzkość" pomaga mi utrzymać się przy niepaleniu (już coś ponad 5 lat)... bo jak sobie przypomnę, co musiałbym przechodzić przy ponownym rzucaniu palenia przy (ewentualnym) powrocie do nałogu... Brrr
edit:
W moim przypadku powrót do papierosów skutkowałby chyba paleniem do końca mych dni - nie mam zbyt silnej woli i raczej nie zdecydowałbym się na ponowne katusze związane z (ponownym) rzucaniem palenia.
a mi cholernie ciezko idzie :( od nowego roku do dzis spalilem jedna paczke, jest to znaczacy postep gdyz zapale sobie z 1 papieroska dziennie choc bywaja i takie kiedy nic nie zapale. mimo wszystko bede probowal dalej i nadejdzie taki moment kiedy dziennie wypije jedna cole wiecej ( moj kolejny nalog :mrgreen: ) niz zapale :)
czy mnie sie zdaje czy ty jestes gdzies w srodku liceum??? jesli w tym wieku jestes nalogowym palaczem to wielkie wyrazy wspolczucia. pytanie kto ci fajki sprzedawal pomijam.
hackermuz
08-01-2009, 16:24
czy mnie sie zdaje czy ty jestes gdzies w srodku liceum??? jesli w tym wieku jestes nalogowym palaczem to wielkie wyrazy wspolczucia. pytanie kto ci fajki sprzedawal pomijam.
znam takiego co od 2 klasy podstawówki pali...
Artjablo
09-01-2009, 19:12
Nie palę już miesiąc. Zaczynałem z plastrami ale już nie są mi potrzebne. To wszystko jest w głowie...
A ja nie palę juz 16 lat, a paliłem zaledwie 4,5 roku jedną paczuszkę dziennie - ale było ciężko na początku. A i tak się tego nie zapomina, do dziś dnia czasami mam chęć zapalić np. jak czytam ten wątek.
15 lat miale jak mnie tego swinstwa nauczyli palic..... , 3 miesiac bez paczki, na sylwka tylko 3 fajki spalone bo fazka bo zabawa bo mialem ochote... a tak to ani widu ani slychu nie zamierzam tracic na to kasy... tym bardziej ze mam na co tracic... , cwicze, 3mam diete aby nie przytyc przy rzucaniu, poki co zlecialem jakies 8 kilo w dol ;) zmienilem w przeciagu 3 miesiecy kupilem 4 pary nowych dposni w tym 2 z nich juz sie nie nadaja bo za duzeee;) zrobilem sobie cel aby po rzucenia fajek pokusic sie o w miare plaski miesien piwny ;)
Valdek_Tychy
09-01-2009, 21:00
zrobilem sobie cel aby po rzucenia fajek pokusic sie o w miare plaski miesien piwny ;)
Tato,mama mówi,że ten brzuch to masz od piwa.Nie synku,ten brzuch to jest NA PIWO :D
czy mnie sie zdaje czy ty jestes gdzies w srodku liceum??? jesli w tym wieku jestes nalogowym palaczem to wielkie wyrazy wspolczucia. pytanie kto ci fajki sprzedawal pomijam.
mozna powiedziec ze niedlugo bede mogl zaczynac studia :) tutaj gdzie jestem troche inaczej wyglada sposob nauczania. Co do palenia to pale od 17 lat, i zalyje tego jak niczego innego ( no moze przesadzilem ). w kazdym badz razie od paru dni nie zapalilem i tak jak mnie ciagnelo takk mnie nie ciagnie, az w szoku jestem. jutro bede mial dzien kiedy bede praktycznie rpzebywal w towarzystwie palacych, rano w pracy ( ale tam to nie jest tak strasznie ) a wieczorem w klubach takze zoabczymy czy wytrzymam.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.