Zobacz pełną wersję : Opony zimowe obowiązkowo
Witam dla mnie to oczywista oczywistość na bezpieczeństwie nie da się oszczędzić a tu w tv debaty dyskusje sprzeciw przed wprowadzeniem obowiązku jazdy na oponach zimowych.
Co wy na to?
Rafał_Sz
31-07-2012, 19:16
Nie jesteśmy Skandynawią. Wystarczy porobić strefy w podgórskich rejonach, gdzie takie opony są obowiązkowe. Lobbyści producentów opon nich się pocałują w d... .
wasilewk
31-07-2012, 19:18
Ja jestem za. Pamietam męczarnię w Poldku na uniwersalnych. Teraz zakładam zimówki i można jeździć w miarę normalnie nawet po śniegu.
zielonek430
31-07-2012, 19:21
Takie strefy już są, np. w Górach Sowich, zgaduję, że w innych również.
Osobiście zmieniam opony lato/zima.
Nie podoba mi się jednak próba narzucenia regulacji tego przez urzędasów ze szczególnym ubraniem tego w sztywne ramy czasowe.
Zmiana opon zdecydowanie tak, narzucanie tego przepisami zdecydowanie nie.
Dlaczego, bo każda regulacja napisana przez tych baranów u koryta kończy się komplikacjami i mniejszymi lub większymi absurdami.
Podstawa tej ustawy maja byc dodatkowe wplywy do kasy rzadu.....nic innego, oczywiscie znowu beda doic najbiedniejszych.
To nie jest post polityczny, stwierdzam fakt i nie obchodzi mnie kto rzadzi.
Ja już nie wyobrażam sobie jazdy na letnich oponach w zimie, wręcz zimowe kupuję najlepsze na rynku bo różnica w jakości jest dużo większa moim zdaniem niż w oponach letnich.
Śnieg/Lód = Opony Zimowe
Rafał_Sz
31-07-2012, 19:33
Śnieg/Lud = Opony Zimowe
No, na lud trzeba uważać. Zwłaszcza jak jest lód na drodze. ;)
andrzej_laskowski
31-07-2012, 19:34
Ja już nie wyobrażam sobie jazdy na letnich oponach w zimie, wręcz zimowe kupuję najlepsze na rynku bo różnica w jakości jest dużo większa moim zdaniem niż w oponach letnich.
Śnieg/Lud = Opony Zimowe
Lud?? serio...? Po ludziach samochodem?
Zatem będziemy się domagali przy odbiorze auta z salonu kompletu opon na lato i zimę :) Ja odbierałem auto w końcu listopada i jechałem na letnich. Teraz zgodnie z nowymi przepisami nie wyjechałbym z salonu ;)
jarekf34
31-07-2012, 19:50
Nie podoba mi się jednak próba narzucenia regulacji tego przez urzędasów ze szczególnym ubraniem tego w sztywne ramy czasowe.
Zmiana opon zdecydowanie tak, narzucanie tego przepisami zdecydowanie nie.
Dlaczego, bo każda regulacja napisana przez tych baranów u koryta kończy się komplikacjami i mniejszymi lub większymi absurdami.
Jestem dokładnie tego samego zdania. Wystarczy, że narzucili jazdę na światłach całym rokiem... brak słów.
Są ludzie, którzy zimą, wyjeżdżają z garażu jak nie ma śniegu i temperatura przekracza 7 stopni (mam takich emerytów za sąsiadów), wiec po co im zimowe opony. A mało jest takich dni w okresie zimowym.
Dlaczego w takim razie nie iść dalej i zimą dopuścić do jazdy tylko i wyłącznie pojazdy z napędem na cztery koła.
wasilewk
31-07-2012, 19:56
...Dlaczego w takim razie nie iść dalej i zimą dopuścić do jazdy tylko i wyłącznie pojazdy z napędem na cztery koła.
A znasz taki kraj ?
miron19j
31-07-2012, 20:02
A znasz taki kraj ?
a co, nie możemy być pierwsi?
D_Z_I_A_D_E_K
31-07-2012, 20:05
a co w takim razie z oponami wielosezonowymi?
a co w takim razie z oponami wielosezonowymi?Oddać jakiejś grupie która z radością spali je pod Sejmem ;)
wasilewk
31-07-2012, 20:08
a co w takim razie z oponami wielosezonowymi?
Ja nie rozumiem o czym myślisz: bo jeśli o tych wielosezonowych (chyba D76 się nazywały) - to one nie są dobre ani na lato (30tys. - i nie dotrzymaja tego, bo sie prędzej zniekształcą) - ani na zimę (ślizgają się). Teraz mam oba komplety Michelina i jestem super zadowolony.
Pzdr.
Teraz mam oba komplety Michelina i jestem super zadowolony.
Pzdr.
Od kilku lat w terenówce do jazdy po asfalcie użytkuję wielosezonowe i też jestem zadowolony.
wasilewk
31-07-2012, 20:28
Od kilku lat w terenówce do jazdy po asfalcie użytkuję wielosezonowe i też jestem zadowolony.
No tak, ale Ty masz na uwadze prawdziwe wielosezonowe - na moje felgi nie wejdą..
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://forum.nikoniarze.pl/images/icons/icon10.gif)
Tej zimy poganiałem poldkiem ,na zwykłych i nie narzekałem, tylko niewolno naciskać gwałtownie hamulca i rozważnie wchodzić w zakręty!!!! Jak ustawa przejdzie to na pewno cena opon poszybuje parę złotych....
wasilewk
31-07-2012, 20:37
Tej zimy poganiałem poldkiem ,na zwykłych i nie narzekałem, tylko niewolno naciskać gwałtownie hamulca i rozważnie wchodzić w zakręty!!!! ....
Mnie najbardziej wkurzyły, gdy po przejechaniu 30tys. okazało się, że tylne zrobiły się nierówne - miejscami sie zużyły, bardzo nierównomiernie.
W tej chwili mam Micheliny i nie mam zamiaru kupić nowych przed przejechaniem 100tys.
Pzdr.
teraz kupiłem Golfa z zimówkami i w zimie, będę testował napęd na przód.... było troszkę nerwów by dupka poldka nie wyprzedziła mnie na zakręcie, ale dzięki temu nauczyłem się lepiej panować nad autem...
miron19j
31-07-2012, 20:44
tak się zapytam przez ciekawość, bo też mam dwa komplety:
to już nie robią porządnych wielosezonowych? Takich, na których można zrobić tak pod 100 tys. km
jarekf34
31-07-2012, 20:49
a co w takim razie z oponami wielosezonowymi?
Oddać jakiejś grupie która z radością spali je pod Sejmem ;)
Dobre :mrgreen::mrgreen::mrgreen:
ja akurat zmieniam ale kiedyś maluchem jeździłem na uniwersalnych i było dobrze :), lobbing zadziałał jak w przypadku gaśnic chore to jest, ja się domagam wprowadzenia NORM NA KIEŁBASĘ może to by się bardziej przydało niz opony.
To kiedy się zbieramy przed sejmem!!!!!!!!!!!!!!!
Jem tylko świnie na naturalnej karmie...przydała by się norma na urzędasów i osłów...
A może zwyczajnie to kolejny temat zastępczy. Wiadomo, że będzie wzbudzał emocje i dyskusje. Ale lepiej jak gadają o oponach, niż o rodzince w spółkach wszelakich. Ten temat chyba nikomu nie jest wygodny od czerwonych przez zielonych aż po czarnych.
SqvUVM9PERA
tak się zapytam przez ciekawość, bo też mam dwa komplety:
to już nie robią porządnych wielosezonowych? Takich, na których można zrobić tak pod 100 tys. km
są PIRELLI (sprawdzone) i co może niektórych zaskoczyć, nawet w strefach "opon zimowych" są dopuszczone do ruchu
andrzej_laskowski
31-07-2012, 21:19
Jako że sam troche handluje oponkami to nie rozumiem dlaczego nie wprowadzą obowiązkowych na wodę i silne upały, nie wspominając o szutrowych.
Toż to różnica w prowadzeniu taka jak między zimówkami i letnimi, więc dlaczego nie?
Muszę to gdzieś zgłosić, może przegłosują mój głos rozsądku w puszczy nonsensu?
D_Z_I_A_D_E_K
31-07-2012, 22:36
Ja nie rozumiem o czym myślisz: bo jeśli o tych wielosezonowych (chyba D76 się nazywały) - to one nie są dobre ani na lato (30tys. - i nie dotrzymaja tego, bo sie prędzej zniekształcą) - ani na zimę (ślizgają się). Teraz mam oba komplety Michelina i jestem super zadowolony.
Pzdr.
Mnie nie o to chodzi. wiem, że jeśli coś jest do wszystkiego to jest do niczego. Ciekaw jestem jak wejdzie nakaz zmiany opon letnich-zimowych to jak będą traktowali opony wielosezonowe(?), może wejdzie zakaz używania takich opon.
No dobra, mam w terenówce BF Goodrich All Terrain, jakie są - zimowe czy letnie?
Mój znajomy mówił (moja ulubiona sentencja) podczas szybkiej jazdy w zimie:
"W dobrym prowadzeniu samochodu najważniejsza jest wyobraźnia... Wyobrażamy sobie, że mamy zimowe opony i jedziemy!"
Mnie nie o to chodzi. wiem, że jeśli coś jest do wszystkiego to jest do niczego. .........
i właśnie na takich letnich oponach jeździmy, które mają być na deszcz, słońce, asfalt itp, itp, w tej chwili mamy prawie wszystko uniwersalne, o choć by nasze piękne cyfrowe nikony, z dopiętymi zoomami
Na tak zwanych "wielosezonowych" zrobiłem ponad 200tyś km (dwa komplety) - testowałem i porównywałem w różnych warunkach z zimowymi i letnimi - nie mogę stwierdzić, że są one do niczego, wszystko zależy od tego co się od nich wymaga
Michał Jędrak
01-08-2012, 01:54
No dobra, mam w terenówce BF Goodrich All Terrain, jakie są - zimowe czy letnie?
No ja mam podobny problem. Mam Maxxis Creepy Crawler 35" i te opony raczej sobie poradzą zimą, jednak nie pamiętam czy mają znaczek z płatkiem śniegu. Samochód ze stałym napędem na 4 koła w ogóle sobie i na kiepskich oponach poradzi, jednak zastanawiam się co będzie z takimi przypadkami jak ja, gdy wprowadzą ten niby obowiązek.
Podpowiem cos z podworka brytyjskiego, gdzie zimowe opony sa jak Yeti, podobno sa ale nikt ich nie widzial. Dobra, zmienia sie to powoli ale do rzeczy. 2 lata temu byla dosc ostra zima jak na brytyjskie warunki, u mnie na wsi snieg lezal przez miesiac. Wiele osob spanikowalo i zainwestowalo w opony zimowe (czesto z uzywane z Niemiec). Sprawa stala sie dla nich przykra w przypadku stluczki i dochodzenia odszkodowania od ubezpieczyciela. Ubezpieczyciele nie chcieli wyplacac odszkodowan, poniewaz auto uleglo modyfikacji (odstepstwo od specyfikacji producenta) a modyfikacja nie zostala zgloszona ubezpieczycielowi w momencie kiedy zaistniala. Teraz konia z rzedem temu, kto znajdzie w instrukcji do samochodu specyfikacje opon zimowych oraz zalecenie producenta auta kiedy takie opony nalezy zmieniac. Do tego ubezpieczyciele bezczelnie i wprost mowili, ze nie ma badan/testow przeprowadzonych przez niezalezne autoryzowane osrodki, ze opony zimowe pomagaja w warunkach brytyjskich.
wasilewk
01-08-2012, 13:25
Eeee tam !
Ja jestem z zimówek zadowolony, jeździ się zdecydowanie lepiej. Niech się ubezpieczyciel do mnie dostosowuje, bo mam rację a nie on --> najwyżej go zmienię.
Tu nie chodzi o to czy zimowe zimą są lepsze, czy gorsze, ale o przymus używania pod groźbą kary. Jak tak dalej pójdzie, będzie prawnie nakazane zakładanie ciepłych gatek zimą ( dla naszego bezpieczeństwa, czy tam zdrowia ) i oczywiście odpowiednie kary. Jak słyszę, że troszczą się o coś dla mojego dobra, to zbiera mi się na wymioty.
Czego sie czepiacie, przeciez panstwo jest opiekuncze i pro-rodzinne :D Dba o dobro obywatela.
Jak słyszę, że troszczą się o coś dla mojego dobra, to zbiera mi się na wymioty.
troszczą się o dobro tych których będziesz mijał swoim bolidem... np mnie jadącego z przeciwka na swoich zimówkach
po swoim torze jazdy
na letnich na śniegu ciężko jest mi ruszyć autem z miejsca, kierowalność znikoma w przeciwieństwie do drogi hamowania...
analogicznie - troszczą się zakazując jazdy pijanym - też bzdura ?
jedynie zapis z datami od/do nie jest najlepszym pomysłem, niemcy uzależnili to od warunków drogowych
Juz widze wysyp zimowek na Alledrogo z bieznikiem o glebokosci 2mm (wciaz powyzej limitu) po 5 sezonach w Niemczech za 200zl za komplet. Niech ktos mi wmowi, ze takie oponki sa bezpieczne, szczegolnie na sniegu lub blocie posniegowym. Bo na lod to nawet zimowki nie pomoga, tam potrzeba opon z kolcami.
Juz widze wysyp zimowek na Alledrogo z bieznikiem o glebokosci 2mm (wciaz powyzej limitu) po 5 sezonach w Niemczech za 200zl za komplet. Niech ktos mi wmowi, ze takie oponki sa bezpieczne, szczegolnie na sniegu lub blocie posniegowym. Bo na lod to nawet zimowki nie pomoga, tam potrzeba opon z kolcami.
limit dla zimówek to 4 mm - znaczniki zużycia takie są a nie masz prawa używać opony ze startym znacznikiem
krokus66
02-08-2012, 08:22
Ja jestem za. Pamietam męczarnię w Poldku na uniwersalnych. Teraz zakładam zimówki i można jeździć w miarę normalnie nawet po śniegu.
Przez ładnych parę lat tak jeździlem, znam tego stracha. Po wymianie na zimowe/ letnie jeździłem Polonezem w największe szklanki, codziennie. Olbrzymia rożnica. Niemniej tamten okres dał mi bardzo dużo.
Co do narzucania odgórnego - jestem na tak, nie podoba mi się tylko wyznaczanie "obowiązkowych terminów".
Sam mam kilka samochodów i do wszystkich mam 2 komplety opon lub kół ( zimowe i letnie ). Nie widzę żadnych oszczędności w posiadaniu tylko jednego kompletu - na dwóch robię 2x więcej kilometrów więc wydatki te same, a bezpieczeństwo ( szczególnie moje, ale też i innych ) inne nie wspominając o komforcie i w szczególnych wypadkach możliwość jazdy.
Zmiany to moja decyzja kiedy to robić tak aby było bezpiecznie i zgodnie z przepisami nie tylko w RP; bo jak jadę na narty w listopadzie w Alpy to mam obowiązek mieć zimowe i dodatkowo łańcuchy ( choć mam 4x4 ).
Nie przesadzajmy też z cenami bo opony letnie i zimowe są w podobnych cenach, więc tu nie znajdziemy oszczędności.
Do tych wszystkich którzy nie zmieniają - jak się robi ślisko to ja wtedy się martwię o "swoje tyły", wystarczy że muszę trochę mocniej zahamować:(.
Co do narzucania odgórnego - jestem na tak, nie podoba mi się tylko wyznaczanie "obowiązkowych terminów".
Wygląda mi to na sprzeczność logiczną. Godzisz się z ograniczeniem Twojej wolności ( wolnego wyboru ), tylko nie odpowiada Ci kalendarz.
Idąc tym tropem dalej ograniczmy prędkość. Będzie mniej wypadków i mniej dotkliwych w skutkach. Myślę, że tak do 20km/h, bo mniej nie warto - wtedy konno będzie szybciej i powstanie pytanie po co wynaleziono samochody. Zapalmy światła ostrzegawcze na narożnikach pojazdów ( przypominam, że obowiązkowe światła w dzień NIE przyniosły efektu ), klatki bezpieczeństwa w każdym aucie, oraz odzież ochronna ( podobna do motocyklowej + oczywiście kask ). Te absurdy można mnożyć, ale tą drogą idzie rozumowanie urzędnika ( światła ).
Samochód wynaleziono po to, aby było szybciej i wygodniej. Z pewnym obniżeniem bezpieczeństwa musimy się liczyć, ale nie za cenę ograniczenia wolności.
Wygląda mi to na sprzeczność logiczną. Godzisz się z ograniczeniem Twojej wolności ( wolnego wyboru ), tylko nie odpowiada Ci kalendarz.
Tą wolność to sobie już baaardzo dawno temu ograniczyłem zmieniając opony;)
Idąc tym tropem dalej ograniczmy prędkość. Będzie mniej wypadków i mniej dotkliwych w skutkach. Myślę, że tak do 20km/h, bo mniej nie warto - wtedy konno będzie szybciej i powstanie pytanie po co wynaleziono samochody. Zapalmy światła ostrzegawcze na narożnikach pojazdów ( przypominam, że obowiązkowe światła w dzień NIE przyniosły efektu ), klatki bezpieczeństwa w każdym aucie, oraz odzież ochronna ( podobna do motocyklowej + oczywiście kask ). Te absurdy można mnożyć, ale tą drogą idzie rozumowanie urzędnika ( światła ).
Samochód wynaleziono po to, aby było szybciej i wygodniej. Z pewnym obniżeniem bezpieczeństwa musimy się liczyć, ale nie za cenę ograniczenia wolności.[/QUOTE]
Przede wszystkim to opony zimowe w przeznaczonych do nich warunkach atmosferycznych powodują, że możemy jeździć szybciej i bezpieczniej, one również powodują że będzie ( jest ) mniej wypadków i ruch jest płynniejszy bo Ci na letnich nie tarasują drogi.
Zapalmy światła ostrzegawcze na narożnikach pojazdów ( przypominam, że obowiązkowe światła w dzień NIE przyniosły efektu ), klatki bezpieczeństwa w każdym aucie, oraz odzież ochronna ( podobna do motocyklowej + oczywiście kask ). Te absurdy można mnożyć, ale tą drogą idzie rozumowanie urzędnika ( światła ).
Samochód wynaleziono po to, aby było szybciej i wygodniej. Z pewnym obniżeniem bezpieczeństwa musimy się liczyć, ale nie za cenę ograniczenia wolności.
Wiesz, jakoś tak dziwnie się składa ( również czytając to forum ), że jesteśmy narodem który ma same "indywidualności", które wiedzą wszystko lepiej i na wszystkim się znają najlepiej. Do tego przepisy ( te które są ) lekceważą i ustanawiają swoje własne ( w myśl wolności ).
Jeżeli dla Ciebie odzież ochronna na motor jest absurdem to przepraszam, ale się nie dogadamy ( weź tylko wypadek Wałęsy - co by się stało jak by był w trampkach, dżinsach i podkoszulce - było gorąco, o normalnym chrabąszczu jadąc szybko nie wspomnę ).
Co do świateł - jakoś 80% samochodów na autostradach w Niemczech ( pomimo że nie jest to obowiązkowe ) jeździ na światłach;).
Owszem - "samochód wynaleziono po to, aby było szybciej i wygodniej" - co nie oznacza że ma być:
1. środkiem wyrazu indywidualnej osobowości
2. środkiem do podkreślania wolności i niezależności
3. itp - tu można jeszcze wiele wymieniać.
Do tych wszystkich którzy nie zmieniają - jak się robi ślisko to ja wtedy się martwię o "swoje tyły", wystarczy że muszę trochę mocniej zahamować:(.
Jak jest ślisko, to jeździ się ostrożnie i wolno, bo opony zimowe może z pół procenta poprawiają skuteczność "sterowania" pojazdem w takich warunkach.
Taki duży, a wierzy, że to dzięki oponom czuje się bezpiecznie.
Boryszuk
02-08-2012, 17:48
bo opony zimowe może z pół procenta poprawiają skuteczność "sterowania" pojazdem w takich warunkach.
Taki duży, a wierzy, że to dzięki oponom czuje się bezpiecznie.
Tak jak zazwyczaj lubie poczytac to co piszesz tak teraz sie zastanawiam czy w ogole masz prawo jazdy.
Czytam sobie ten watek z lekkim usmiechem i politowaniem dla tych, ktorzy wierza, ze zapalanie swiatel i zmiana opon to ograniczenie ich ulanskiej wolnosci.
jackrabbit
02-08-2012, 18:18
Jak jest ślisko, to jeździ się ostrożnie i wolno, bo opony zimowe może z pół procenta poprawiają skuteczność "sterowania" pojazdem w takich warunkach.
Taki duży, a wierzy, że to dzięki oponom czuje się bezpiecznie.
zgaduje ze nie jechales nigdy na oponach zimowych
Jak jest ślisko, to jeździ się ostrożnie i wolno, bo opony zimowe może z pół procenta poprawiają skuteczność "sterowania" pojazdem w takich warunkach.
Taki duży, a wierzy, że to dzięki oponom czuje się bezpiecznie.
uhm... pozwolę się nie zgodzić z twoją tezą, nie jest to oczywiście przyrost 100% lepiej, ale na pewno nie jest to 0,5%, jest o tyle lepiej że a) da się wyjechać bez problemu z zaspy, b) da się manewrować na śniegu bez większych problemów (nawet dla delikatnej kobiety jaką jest moje szczęście), c) da się w miarę sensownie wytracić prędkość bez wpadania w poślizg i bez wyprzedzania nas przez bagażnik z tyłu
nie powiem ile to jest dokładnie w procentach, ale zdecydowanie wystarczająco dużo, aby wydać rocznie na to ok. 300 zł (koszt wymiany i amortyzacji opon) - toż to przeciez równowartość 5 pizz z napojami, chyba więcej warte jest nasze życie, zdrowie i wygoda
Tak jak zazwyczaj lubie poczytac to co piszesz tak teraz sie zastanawiam czy w ogole masz prawo jazdy.
Czytam sobie ten watek z lekkim usmiechem i politowaniem dla tych, ktorzy wierza, ze zapalanie swiatel i zmiana opon to ograniczenie ich ulanskiej wolnosci.
Ja również uśmiecham się z politowaniem, gdy słyszę, że zmiana opon, a nie dostosowanie prędkości do warunków panujących na drodze decyduje o bezpieczeństwie w ruchu drogowym.
Średnio w Polsce ilości dni śnieżnych (wg. IMiGW) w ciągu roku jest 34. Ile czasu ten śnieg zalega na drogach?
Nawet jak spadnie i zaskoczy kierowców, to tylko na kilka godzin. A jak jest ślisko, nie deptać gazu i hamulca za mocno.
Skłonny jestem poprzeć coroczne obowiązkowe psychotesty, testy ze znajomości przepisów prawa drogowego, a nawet zwiększenie wysokości mandatów, a nie ratowanie budżetu przez rząd przy pomocy podatku VAT ze sprzedaży zimowych opon, po pozorem dbania o bezpieczeństwo.
PS. Prawo jazdy mam od 1988 a od 15 lat także uprawnienia do kierowanie niektórym statkami powietrznymi, więc daleko mi jest do tzw. ułańskiej fantazji, skoro żyję do tej pory.
Ja również uśmiecham się z politowaniem, gdy słyszę, że zmiana opon, a nie dostosowanie prędkości do warunków panujących na drodze decyduje o bezpieczeństwie w ruchu drogowym.
Średnio w Polsce ilości dni śnieżnych (wg. IMiGW) w ciągu roku jest 34. Ile czasu ten śnieg zalega na drogach?
Nawet jak spadnie i zaskoczy kierowców, to tylko na kilka godzin. A jak jest ślisko, nie deptać gazu i hamulca za mocno.
Skłonny jestem poprzeć coroczne obowiązkowe psychotesty, testy ze znajomości przepisów prawa drogowego, a nawet zwiększenie wysokości mandatów, a nie ratowanie budżetu przez rząd przy pomocy podatku VAT ze sprzedaży zimowych opon, po pozorem dbania o bezpieczeństwo.
PS. Prawo jazdy mam od 1988 a od 15 lat także uprawnienia do kierowanie niektórym statkami powietrznymi, więc daleko mi jest do tzw. ułańskiej fantazji, skoro żyję do tej pory.
Ach... bo Pan z Warszawy to u Was może i znika śnieg po paru godzinach, niestety nie wszyscy mieszkają w centrum dużego miasta i jeżdżą tylko drogami miejskimi - w wielu miejscach Gliwic jak spadnie śnieg dnia x to lezy sobie po kilkanaście i więcej dni bo zwierzątka zwane pługiem czy odśnieżarką występują tylko na głównych trasach. Nie chcę nawet mówić co się dzieje w wioskach lub małych miejscowościach.
Z tym podatkiem VAT i ratowianiem budżetu to już zupełnie bez sensu argument. Jesteś inteligentny, znasz matematykę to weź policz ile tego podatku VAT będzie, szczególnie, że pewnie ponad połowa kierowców sobie VAT odliczy. Większy VAT jest ze sprzedaży aparatów fotograficznych niż opon.
Kierowca jadący po śniegu na letnich oponach jest niebezpieczny dla otoczenia. Fakt, że jest głupi lub biedny nie jest żadnym pocieszeniem. Zresztą, argument, że właściciel samochodu jest za biedny żeby kupić opony jest co najmniej idiotyczny.
Mam nadzieję, że w końcu będą przepisy, które wszystkich kierowców zmuszą do zmiany opon, podobnie jak inne zmuszają ich do robienie przeglądów technicznych, wykupywania polis ubezpieczania OC, itd. Jeżeli kogokolwiek nie stać, to samochód na kołki i niech czeka do wiosny.
W kraju, w którym ludzie giną na drogach jak muchy, każda próba zredukowania zagrożenia w ruchu kołowym spotyka się z histerycznym sprzeciwem. Niepojęte, choć dość charakterystyczne dla społeczeństw postkomunistycznych. W Rosji, gdzie bywam zawodowo, pogarda dla wszelkich przepisów, a co za tym idzie dla życia, jest jeszcze większa.
Boryszuk
02-08-2012, 19:10
każda próba zredukowania zagrożenia w ruchu kołowym
Ograniczenie wolności!
jackrabbit
02-08-2012, 19:15
Ja również uśmiecham się z politowaniem, gdy słyszę, że zmiana opon, a nie dostosowanie prędkości do warunków panujących na drodze decyduje o bezpieczeństwie w ruchu drogowym.
retoryka jak u posla PISu, czy ktos tutaj pisal ze majac opony zimowe nie nalezy dostosowywac predkosci do warunkow?
krokus66
02-08-2012, 19:29
Nie wiem dlaczego wszyscy piszecie tylko o śniegu i zaspach. Jeździłem Polonezem po odśnieżonych drogach, po twardych i wyślizganych jezdniach. Po zmianie uniwersalnych na zimowe zauważyłem dużą poprawę bezpieczeństwa jazdy. Wiadomo, że same opony i ABS rozumu u kierowcy nie zastąpią, co dowodnie widać każdej zimy.
retoryka jak u posla PISu, czy ktos tutaj pisal ze majac opony zimowe nie nalezy dostosowywac predkosci do warunkow?
Nie. To jest moja retoryka, bo wolę nie ponosić kosztów dodatkowych opon i dostosowywać prędkość, a nie,..... ponieść koszta i dostosowywać prędkość do warunków drogowych.
Gdzie płacisz podatki ?
Ach... bo Pan z Warszawy to u Was może i znika śnieg po paru godzinach, niestety nie wszyscy mieszkają w centrum dużego miasta i jeżdżą tylko drogami miejskimi - w wielu miejscach Gliwic jak spadnie śnieg dnia x to lezy sobie po kilkanaście i więcej dni bo zwierzątka zwane pługiem czy odśnieżarką występują tylko na głównych trasach. Nie chcę nawet mówić co się dzieje w wioskach lub małych miejscowościach.
Erie, proszę Cię, to jest argument za przymusem jazdy na zimówkach w całym kraju. Równie dobrze można by wprowadzić przymus użytkowania sani i skuterów śnieżnych, wszędzie tam gdzie śnieg leży dłużej niż tydzień, bądź drogi są na samym końcu zimowego utrzymania lub zakaz poruszania się jakichkolwiek pojazdów. Czy to nie poprawiłoby bezpieczeństwa. Poprawiłoby i jeszcze jak, a tymczasem czym gorsza pogoda tym więcej aut widać na drogach. I co brak w tym logiki? :wink:
Z tym podatkiem VAT i ratowianiem budżetu to już zupełnie bez sensu argument. Jesteś inteligentny, znasz matematykę to weź policz ile tego podatku VAT będzie, szczególnie, że pewnie ponad połowa kierowców sobie VAT odliczy. Większy VAT jest ze sprzedaży aparatów fotograficznych niż opon.
Nie napisałem, że VAT z opon uratuje, a ratuje budżet, w koncu dla MF każdy grosz się liczy. Podwyżka stawek za wykroczenia w ruchu drogowym też nie uratują budżetu, ale określone kwoty zostały zadekretowane na papierze, więc trzeba znaleźć miejsca, gdzie kasa można zdobyć.
Jeszcze trochę to nakażą nam używania butów zimowych za kostkę od 1 września do 30 maja a wszystko przez to że banda osłów szybciej zadłuża nasz kraj niż toną Titanic. Ale co tam. Koryto najważniejsze. Słupki na właściwym poziomie. Ciemnogród zapłaci. Pewnie od nowego roku VAT pójdzie w górę. Ciekawe tylko o ile. Przy ostatniej podwyżce udało się sprytnie przemycić sporo artykułów z 5% na 23%. O tym się oczywiście nie mówi bo słupki polecą w dół.
jackrabbit
02-08-2012, 21:18
Nie. To jest moja retoryka, bo wolę nie ponosić kosztów dodatkowych opon i dostosowywać prędkość, a nie,..... ponieść koszta i dostosowywać prędkość do warunków drogowych.
Gdzie płacisz podatki ?
to wyobraz sobie taka sytuacje, jest gorka, zasniezona, na oponach zimowych spokojnie podjezdzasz na drugim biegu 20km/h.. natomiast na oponach letnich musisz sie rozpedzic bo inaczej nie podjedziesz, co jest bezpieczniejsze?
podatki place w uk jesli to ma jakies znaczenie :)
Boryszuk
02-08-2012, 21:18
Jeszcze trochę to nakażą nam używania butów zimowych za kostkę od 1 września do 30 maja
Naprawdę nie widzisz różnicy między ryzykiem skręcenia przez Ciebie kostki a wjechaniem autem w inny samochód lub kogoś na przejściu?
Opony zimowe oczywiście nie zastąpią zdrowego rozsądku i dostosowania prędkości do warunków panujących na drodze ale zdecydowanie skracają drogę hamowania i poprawiają kontrolę nad samochodem.
Nie. To jest moja retoryka, bo wolę nie ponosić kosztów dodatkowych opon i dostosowywać prędkość, a nie,..... ponieść koszta i dostosowywać prędkość do warunków drogowych.
Dziwna retoryka:(, a z matematyką nie ma wiele wspólnego. O jakich kosztach piszesz?
Na jednym komplecie opon letnich lub "wielosezonowych" przejedziesz połowę tego co na dwóch kompletach lato + zima; przy zakupie każdych płacisz Vat - i gdzie tu oszczędności; za to komfort i bezpieczeństwo duuużo większe.
Podatki płacę w RP:)
Naprawdę nie widzisz różnicy między ryzykiem skręcenia przez Ciebie kostki a wjechaniem autem w inny samochód lub kogoś na przejściu?
Opony zimowe oczywiście nie zastąpią zdrowego rozsądku i dostosowania prędkości do warunków panujących na drodze ale zdecydowanie skracają drogę hamowania i poprawiają kontrolę nad samochodem.
Chyba nie zrozumiałeś o czym piszę. Skoro 10 listopada jest jeszcze ciepło to dlaczego mam śmigać na zimówkach? Albo pod koniec marca? Bo jakiś osioł jeden z drugim tak sobie wymyślili? Jak już chcą walić mandaty za brak zimówek to tylko wtedy gdy ktoś jedzie jak leży śnieg albo są mrozy. Wtedy niech im będzie. Zresztą 500zł za brak opon to jakaś paranoja! Ale czego się nie robi dla załatania dziury budżetowej.
Zastanawiam się tylko czyje to jest lobby. Koncernów produkujących opony czy Niemiec bo trzeba im wyczyścić składowiska zużytych opon.
wasilewk
02-08-2012, 21:57
Zastanawiam się tylko czyje to jest lobby. Koncernów produkujących opony czy Niemiec bo trzeba im wyczyścić składowiska zużytych opon.
A jak ja zawsze kupuję nowe, to Niemcy mnie nie lubią ?
Chyba nie zrozumiałeś o czym piszę. Skoro 10 listopada jest jeszcze ciepło to dlaczego mam śmigać na zimówkach? Albo pod koniec marca? Bo jakiś osioł jeden z drugim tak sobie wymyślili? Jak już chcą walić mandaty za brak zimówek to tylko wtedy gdy ktoś jedzie jak leży śnieg albo są mrozy. Wtedy niech im będzie. Zresztą 500zł za brak opon to jakaś paranoja! Ale czego się nie robi dla załatania dziury budżetowej.
Zastanawiam się tylko czyje to jest lobby. Koncernów produkujących opony czy Niemiec bo trzeba im wyczyścić składowiska zużytych opon.
I tu zgadzam się z przeciwnikami tego pomysłu. Absurdalne w tym projekcie jest wyznaczanie dat od kiedy do kiedy trzeba jeździć na danym typie opon. Powinno być np. określona temperatura przez określoną liczbę dni sprzyjająca powstawaniu lodu na drogach i w drugą stronę określona temperatura w marcu/kwietniu albo bardziej dokładnie określone warunki na drogach i wówczas wymiana. Tylko wówczas będzie to dość słabo do egzekwowania bonusów w programie lojalnościowymi komendy wojewódzkiej, te wszystkie punkciki i bonusy finansowe.
Przyznam, że zdarzało mi się dłuuuugo jeździć na zimówkach (częściowo przez roztargnienie, a częściowo przez to jak pogoda figle płatała i potem się np okazywało, że kwiecień, a wciąż zimówki się przydają).
Dziwna retoryka:(, a z matematyką nie ma wiele wspólnego. O jakich kosztach piszesz?
Na jednym komplecie opon letnich lub "wielosezonowych" przejedziesz połowę tego co na dwóch kompletach lato + zima; przy zakupie każdych płacisz Vat - i gdzie tu oszczędności; za to komfort i bezpieczeństwo duuużo większe.
Podatki płacę w RP:)
Dlaczego nie kupisz sobie w takim razie dwóch komputerów. Jednego na lato, a drugiego na zimę. Pewnie wyjdzie taniej, a i pewniej dłużej posłużą jak będą miały raz w roku kilku miesięczny przestój. :wink:
Zamrażanie gotówki w " gumowych obwarzankach", to co to jest? a do tego koszty zmiany ogumienia lub zakup drugich felg. A co się dzieje później ze zużytymi oponami, to już Cię nie interesuje.
I jak dużo większe bezpieczeństwo. Czy jadąc 50km/h na zimówkach jesteś bardziej bezpieczny niż ktoś kto na nich nie jedzie, ale za to jego prędkość wynosi 40? Czy Twoja droga hamowania będzie krótsza?
miron19j
02-08-2012, 23:40
jak dużo większe bezpieczeństwo. Czy jadąc 50km/h na zimówkach jesteś bardziej bezpieczny niż ktoś kto na nich nie jedzie, ale za to jego prędkość wynosi 40? Czy Twoja droga hamowania będzie krótsza?
sorry freefly, ale gadasz, jak potłuczony. Albo celowo prowokujesz.
Jadąc 50 na zimówkach, zatrzymam się po np. 150m. Jadąc 40 na letnich, zatrzymam się na przechodniu. Demagogia podobna do Twojej.
Nie mieszaj, proszę, dwóch niezwiązanych ze sobą spraw. Mogę zarówno na zimówkach nie dostosować prędkości do warunków, jak i jadąc na letnich, prędkość tą dostosować. Z tym, że w drugim przypadku, ta prędkość będzie zdecydowanie niższa.
I, jeżeli jest szansa, że przymus zmiany opon ocali chociaż jednej osobie życie, jestem zdecydowanie za.
Dziwna retoryka:(, a z matematyką nie ma wiele wspólnego. O jakich kosztach piszesz?
Na jednym komplecie opon letnich lub "wielosezonowych" przejedziesz połowę tego co na dwóch kompletach lato + zima; przy zakupie każdych płacisz Vat - i gdzie tu oszczędności; za to komfort i bezpieczeństwo duuużo większe.
Podatki płacę w RP:)
przepraszam, ale jeśli piszesz, że to ten sam koszt - to piszesz głupoty
średni przebieg auta osobowego w naszym kraju to ok 15tyś rocznie, czyli przez 6 lat 90 tyś (u mnie w rodzinie nikt nie osiąga tak "dużego" przebiegu w ciągu roku), dlaczego piszę 6 lat - bo to tak zwany maksymalny okres używalności opony, więc u mnie opony wymienia się ze względu na wiek a nie przebieg, a ty piszesz, że jeśli dokupię drugi komplet, czyli w tym okresie będę zmuszony wymienić opony dwa razy, czyli koszt dwukrotnie większy, razy cztery samochody - to już naprawdę duży koszt nie licząc kupna dodatkowych felg i składowania tego
jeśli również negujesz opony całoroczne - to dla mnie znaczy, że nie miałeś do czynienie z dobrymi oponami tego typu
Tą wolność to sobie już baaardzo dawno temu ograniczyłem zmieniając opony;)
Różnica polega na tym, że zrobiłeś to dobrowolnie. Ja też używam opon zimowych w autach, którymi jeżdżę zimą ( 126p - mój ulubieniec - oczywiście nie może dotknąć śniegu, czy soli ), robię to bez przekonania, ale dobrowolnie.
Przede wszystkim to opony zimowe w przeznaczonych do nich warunkach atmosferycznych powodują, że możemy jeździć szybciej i bezpieczniej, one również powodują że będzie ( jest ) mniej wypadków i ruch jest płynniejszy bo Ci na letnich nie tarasują drogi.
Czyli jak założysz zimówki to możesz przycisnąć ? Tak pewnie podświadomie myśli wielu i dlatego są wypadki na drodze. Opony zimowe to nie jest cudowne rozwiązanie. Jeśli nawet są lepsze to pewnie o trochę.
Poza tym "szybciej i bezpieczniej" nadal - moim zdaniem - się wyklucza.
Wiesz, jakoś tak dziwnie się składa ( również czytając to forum ), że jesteśmy narodem który ma same "indywidualności", które wiedzą wszystko lepiej i na wszystkim się znają najlepiej. Do tego przepisy ( te które są ) lekceważą i ustanawiają swoje własne ( w myśl wolności ).
Jeżeli dla Ciebie odzież ochronna na motor jest absurdem to przepraszam, ale się nie dogadamy ( weź tylko wypadek Wałęsy - co by się stało jak by był w trampkach, dżinsach i podkoszulce - było gorąco, o normalnym chrabąszczu jadąc szybko nie wspomnę ).
Jeśli przepisy są w jakiejś mierze nieżyciowe to dobrze, że ludzie je naginają ( zawsze jeździsz 50/90 km/h ??? - tylko szczerze przyznaj się przed samym sobą ). Gdyby wszyscy jeździli absolutnie zgodnie z przepisami, to dopiero byłby chaos.
Motocyklem jeżdżę w naprawdę dobrych ciuchach ( BMW Atlantis IV + Schuberth C2 ), ale czynię to - na razie - dobrowolnie i to jest istotą w tym przypadku.
Na marginesie na Florydzie nie ma obowiązku jazdy w kasku i jakoś populacja motocyklistów tam nie wyginęła.
Co do świateł - jakoś 80% samochodów na autostradach w Niemczech ( pomimo że nie jest to obowiązkowe ) jeździ na światłach;).
Jeżdżę dużo po niemieckich autostradach i nie wydaje mi się żeby to było 80%. Myślę, że dużo mniej, ale podkreślam, ci co włączają robią to dobrowolnie.
W Austrii zniesiono ten przepis jako, że nie miał wpływu na bezpieczeństwo ( i dlatego nie wprowadzono go w Niemczech )
Owszem - "samochód wynaleziono po to, aby było szybciej i wygodniej" - co nie oznacza że ma być:
1. środkiem wyrazu indywidualnej osobowości
2. środkiem do podkreślania wolności i niezależności
3. itp - tu można jeszcze wiele wymieniać.
ad.1. Ależ on jest środkiem wyrazu indywidualnej osobowości - czemu masz BMW, a nie np. auto z Korei ?
ad.2. wolność i niezależność, to faktycznie bardziej motocykl.
Ciekaw jestem tylko, czy ktoś to wszystko przeczyta i nie zaśnie :)
ja mam ochote zatluc tych kierowcow ktorzy w zimie nie moga ruszyc spod swiatel bo zaoszczedzili i nie kupili zimowek, acha i tak, wiem ze w internecie kazdy potrafi plynnie ruszyc spod swiatel w zimie na letnich oponach.
miron19j
03-08-2012, 00:12
przepraszam, ale jeśli piszesz, że to ten sam koszt - to pisze głupoty
... to już naprawdę duży koszt nie licząc kupna dodatkowych felg i składowania tego
pozwolę sobie się nie zgodzić.
Mój samochód ma 13 lat, średni przebieg to ~13 tys/rok. Mam dwa komplety opon: letnie i zimowe.. Niestety, żadna z opon nie przeżyła założonych 6 lat. Zarówno letnie, jak i zimowe, doznawały uszczerbku. A to pękła osnowa i powstał bąbel, a to pękła część przylegająca do felgi. Ponieważ opony zmienia się parami, stare z tyłu wędrowały na przód (napęd), a stara i nowa na tył. Po następnej awarii, dwie w miarę nowe szły na przód, a stare na tył. Niestety, czasem było tak, że stara była już za stara i trzeba było kupić dwie nowe. Ostatniej zimy musiałem wymienić wszystkie opony, bo nie było już możliwości manewru. Więc pisanie o oszczędności nie ma sensu i nikt mnie nie przekona, że można przejechać na komplecie opon 6 lat.
A felgi stalowe kupiłem 13 lat temu używane. Dwa razy dawałem je do piaskowania. Koszt sumaryczny to 360 zł (na 13 lat). Ale za to zaoszczędziłem podczas wymiany opon. Wymiana kół jest tańsza. :-)
Aha, koła składuję w piwnicy, naprawdę nie zajmują dużo miejsca.
sorry freefly, ale gadasz, jak potłuczony. Albo celowo prowokujesz.
Jadąc 50 na zimówkach, zatrzymam się po np. 150m. Jadąc 40 na letnich, zatrzymam się na przechodniu. Demagogia podobna do Twojej.
Nie mieszaj, proszę, dwóch niezwiązanych ze sobą spraw. Mogę zarówno na zimówkach nie dostosować prędkości do warunków, jak i jadąc na letnich, prędkość tą dostosować. Z tym, że w drugim przypadku, ta prędkość będzie zdecydowanie niższa.
Czytaj wszystko co napisał w tym temacie, a nie wybiórczo. O jakiej demagogii z mojej strony piszesz?
Od samego początki twierdzę, że nie opony a dostosowanie jazdy do warunków panujących na drodze do zaniechania jazdy włącznie w fatalnych warunkach są praktycznie
A zimowe opony zapewniają lepszą trakcję na śniegu, ale nie skuteczność hamowania na śliskiej powierzchni, a z pewności nie mokrym błocie pośniegowym.
I, jeżeli jest szansa, że przymus zmiany opon ocali chociaż jednej osobie życie, jestem zdecydowanie za.
A nie lepiej po prostu zrezygnować z auta. Na 100% będziesz miał pewność, że potencjalnie ocalisz komuś życie.
ja mam ochote zatluc tych kierowcow ktorzy w zimie nie moga ruszyc spod swiatel bo zaoszczedzili i nie kupili zimowek, acha i tak, wiem ze w internecie kazdy potrafi plynnie ruszyc spod swiatel w zimie na letnich oponach.
"Zatłukiwanie" jest karalne. Musisz trzymać nerwy na wodzy :)
miron19j
03-08-2012, 00:29
Od samego początki twierdzę, że nie opony a dostosowanie jazdy do warunków panujących na drodze do zaniechania jazdy włącznie w fatalnych warunkach są praktycznie
a zdajesz sobie sprawę, że niektórzy muszą jechać, niezależnie od warunków? I że opony zimowe tą jazdę im umożliwiają.
A zimowe opony zapewniają lepszą trakcję na śniegu, ale nie skuteczność hamowania na śliskiej powierzchni, a z pewności nie mokrym błocie pośniegowym.a jechałeś kiedyś w naprawdę daleką trasę zimą? Nie tylko po Warszawie? Robię rocznie (służbowo) średnio 60-80 tys. km. I nie raz podczas podróży miałem trzy pory roku.
A nie lepiej po prostu zrezygnować z auta. Na 100% będziesz miał pewność, że potencjalnie ocalisz komuś życie.idąc tym tokiem myślenia, należałoby zabronić sprzedaży noży - bo ktoś się pochlasta. I chemii - bo ktoś to może wypić. Nie popadajmy w skrajności. :-)
a zdajesz sobie sprawę, że niektórzy muszą jechać, niezależnie od warunków? I że opony zimowe tą jazdę im umożliwiają.
To niech zaopatrują się w te opony. Nikt przecież nie broni. Napisałeś to zdanie w takim tonie, jakby dyskusja była o zakazie sprzedaży , podczas, gdy niektórym są niezbędne.
a jechałeś kiedyś w naprawdę daleką trasę zimą? Nie tylko po Warszawie? Robię rocznie (służbowo) średnio 60-80 tys. km. I nie raz podczas podróży miałem trzy pory roku.
Więc Ci co jeżdżą niech kupują opony zimowe. Ja jak będę chciał jeździć po śniegu to też kupię dobrowolnie, ale niech nikt mnie do tego nie zmusza dekretami.
Azazel85
03-08-2012, 00:48
Równie dobrze można by wprowadzić przymus użytkowania sani i skuterów śnieżnych, wszędzie tam gdzie śnieg leży dłużej niż tydzień, bądź drogi są na samym końcu zimowego utrzymania lub zakaz poruszania się jakichkolwiek pojazdów.
Pozwolę sobie tylko wtrącić, że choćby wspomniani Niemcy, bez większych ceregieli zamykają nieprzejezdne odcinki dróg, w tym autostrady - i jakoś nie ma wtedy stękania, że na około trzeba dojechać, albo że nie można dojechać, o interpretowaniu tego jako ograniczenie wolności nie wspomniawszy.
miron19j
03-08-2012, 01:10
To niech zaopatrują się w te opony. Nikt przecież nie broni. Napisałeś to zdanie w takim tonie, jakby dyskusja była o zakazie sprzedaży , podczas, gdy niektórym są niezbędne.
natomiast Ty napisałeś, jakoby te opony były całkowicie zbędne
Od samego początki twierdzę, że nie opony a dostosowanie jazdy do warunków panujących na drodze do zaniechania jazdy włącznie w fatalnych warunkach są praktycznie
Więc Ci co jeżdżą niech kupują opony zimowe. Ja jak będę chciał jeździć po śniegu to też kupię dobrowolnie, ale niech nikt mnie do tego nie zmusza dekretami.problem jest w tym, że Ty i Tobie podobnych jesteście nieliczni. Innym trzeba nakazać, bo z rozsądkiem to się rozminęli gdzieś tak na początku podstawówki.
Więc Ci co jeżdżą niech kupują opony zimowe.
Czemu mi mają kupować? Bardzo chętnie, podam rozmiar, ale skąd takie względy? Trochę się speszyłem, w sumie fajnie...
miron19j
03-08-2012, 01:18
Czemu mi mają kupować? Bardzo chętnie, podam rozmiar, ale skąd takie względy? Trochę się speszyłem, w sumie fajnie...
jeszcze nie skumałeś? Jesteś superq, więc się Tobie będą podlizywać. Włącznie z kupowaniem opon.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://forum.nikoniarze.pl/images/icons/icon10.gif)
jeszcze nie skumałeś? Jesteś superq, więc się Tobie będą podlizywać. Włącznie z kupowaniem opon.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://forum.nikoniarze.pl/images/icons/icon10.gif)
O, wreszcie jakieś profity z tego będą. Nie mogę się doczekać. ;)
Lubię Nokiany, lepszych nie ma na zimę. ;)
miron19j
03-08-2012, 01:30
O, wreszcie jakieś profity z tego będą. Nie mogę się doczekać. ;)
Lubię Nokiany, lepszych nie ma na zimę. ;)
nie przesadzasz czasem? Rozumiem Pirelli, Goodyeary, ale Nokiany???
A co to są Nokiany?
a zdajesz sobie sprawę, że niektórzy muszą jechać, niezależnie od warunków? I że opony zimowe tą jazdę im umożliwiają.
a jechałeś kiedyś w naprawdę daleką trasę zimą? Nie tylko po Warszawie? Robię rocznie (służbowo) średnio 60-80 tys. km.Sęk w tym, że inni nie muszą. A obowiązek ma dotyczyć wszystkich. Podam swój przykład. Ostatnio robię coraz mniej km. Rocznie z 7-8 tys, większość latem. Zimą zrobię z 1 tys km rocznie. ba. Jadę tylko po mieście, tak mniej więcej o godz 10, gdzie gdy nawet był śnieg, to juz go usunieto. Mieszkam w takim miescie, gdzie śnieg leży na szosach (w porywach) z 5 dni w roku.
Miałem zimówki do poprzedniego auta, odziedziczyłem je kupując samochód. I były ze 3 zimy gdzie ich nie założyłem - z lenistwa, ale i dlatego, że nie było śniegu, nie było po co tego robić. W ostatnich 10 latach śnieżnych zim były dwie (i to właściwie te ostatnie z zim).
Teraz mam następny samochód z oponami (fatalnymi) całorocznymi. Mam kupić letnie i zimowe, mimoo że w najbliższych paru latach zrobie zimą łacznie kilka tys km w mieście i to po suchych drogach?
Czując sie bezpieczniej jedzie się szybciej. Jak ktoś jest wariat to mu zimówki nie pomogą. A jak jest myślący to na śniegu na letnich będzie jechał wolno. Nie kwestionuję, że zimówki pomagają - gdy jest śnieg wzrasta przyczepność, tak ze 20% na moje oko. To sporo. Ale decyzje powinno się zostawić kierowcom, bo każdy to inny przypadek.
Mam garaż stojący w szeregu, obok jest ze 20 innych. Zimą tylko z kilku z nich ktoś wyjeźdża gdy jest śnieg. To widać po braku sladów opon przed garażem. Osiedle emerytów - zmuszać ich do kupna zimówek gdy wyjedzie 2x w miesiącu z garażu i to wtedy gdy jest sucho? Widzę też samochody przysypane śniegiem - te stojące pod gołą chmurką. Połowa z nich zimą, szczególnie gdy poprószy śnieg na 1 cm grubo :) się nie rusza. No i co teraz, gdy w grudniu czy styczniu nie ma śniegu, a on chce pojechać by zrobić swoje kilkanaście km? Musi mieć zimówki? Bezsens.
Sęk w tym, że inni nie muszą. A obowiązek ma dotyczyć wszystkich.
Jacku, zapomniałeś już jak było w Bydgoszczy zeszłej zimy:(; przez to że duuużo na letnich było to na skrzyżowaniach i pod górki nie mogli ruszyć i się straszne korki przez nich tworzyły:(; a czemu ci normalni mają się wtedy denerwować?
przepraszam, ale jeśli piszesz, że to ten sam koszt - to piszesz głupoty
średni przebieg auta osobowego w naszym kraju to ok 15tyś rocznie, czyli przez 6 lat 90 tyś (u mnie w rodzinie nikt nie osiąga tak "dużego" przebiegu w ciągu roku),
Nigdy na jednym komplecie nie jeździłem dłużej jak 3 lata
Czyli jak założysz zimówki to możesz przycisnąć ? Tak pewnie podświadomie myśli wielu i dlatego są wypadki na drodze. Opony zimowe to nie jest cudowne rozwiązanie. Jeśli nawet są lepsze to pewnie o trochę.
Poza tym "szybciej i bezpieczniej" nadal - moim zdaniem - się wyklucza.
Nie, nie mogę przycisnąć. Ale zamiast jechać 20km/h mogę jechać 40km/h i do tego bezpiecznie;
Jeśli przepisy są w jakiejś mierze nieżyciowe to dobrze, że ludzie je naginają ( zawsze jeździsz 50/90 km/h ??? - tylko szczerze przyznaj się przed samym sobą ). Gdyby wszyscy jeździli absolutnie zgodnie z przepisami, to dopiero byłby chaos.
No właśnie o tej "naszej" mentalności piszę:(. Wiesz jakie są drogi w Norwegii i jaki na nich panuje ruch? - a jakie jest ograniczenie ( pewnie kretyńskie z naszego punktu widzenia ), jest 70km/h poza obszarem zabudowanym - jakoś wszyscy tak jadą.
Przepisy nieżyciowe - rozmowa przez telefon komórkowy "przy uchu" jest zabroniona i co? .......:( większość olewa to i jeżdżą że strach. Ostatnio w TVN widziałem Panią co chciała nawet SMS pisać w trakcie prowadzenia:(:(:(
ad.1. Ależ on jest środkiem wyrazu indywidualnej osobowości - czemu masz BMW, a nie np. auto z Korei ?
ad.2. wolność i niezależność, to faktycznie bardziej motocykl.
Ciekaw jestem tylko, czy ktoś to wszystko przeczyta i nie zaśnie :)
ad 1. nie chodziło mi o markę samochodu, a o styl jazdy ( jeżdżę nie tylko BMW:) )
ad 2. motocykl - sprzedałem - chcę jeszcze pożyć, a przez "tych" kierowców co przepisy mają za "nieżyciowe" to parę razy miałem śmierć w oczach.
Owszem jeżdżę zgodnie z przepisami, bo życie jest piękne a nie mam ochoty go spędzać w odosobnieniu za to że moja fantazja spowodowała czyjąś tragedię - ale do tego dochodzi się z wiekiem.
Rafał_Sz
03-08-2012, 09:28
przepraszam, ale jeśli piszesz, że to ten sam koszt - to piszesz głupoty
średni przebieg auta osobowego w naszym kraju to ok 15tyś rocznie, czyli przez 6 lat 90 tyś (u mnie w rodzinie nikt nie osiąga tak "dużego" przebiegu w ciągu roku), dlaczego piszę 6 lat - bo to tak zwany maksymalny okres używalności opony, więc u mnie opony wymienia się ze względu na wiek a nie przebieg, a ty piszesz, że jeśli dokupię drugi komplet, czyli w tym okresie będę zmuszony wymienić opony dwa razy, czyli koszt dwukrotnie większy, razy cztery samochody - to już naprawdę duży koszt nie licząc kupna dodatkowych felg i składowania tego
jeśli również negujesz opony całoroczne - to dla mnie znaczy, że nie miałeś do czynienie z dobrymi oponami tego typuBardzo, ale to bardzo bym chciał, żeby mi komplet opon letnich starczył na cały sezon. :)
Jacku, zapomniałeś już jak było w Bydgoszczy zeszłej zimy:(; właśnie przez to Samochód wynaleziono po to, aby było szybciej i wygodniej duuużo na letnich była to na skrzyżowaniach i pod górki nie mogli ruszyć i się straszne korki przez nich tworzyły:(; a czemu Ci normalni mają się wtedy denerwować?
Jak szybciej i wygodniej, jeśli w tym kraju stałą zasadą jest, że czym gorsze warunki drogowe, tym więcej ludzi wozi tyłki w autach. Jak jest ładna i przyjemna pogoda, to przez cały dzień prawie cały parking w tygodniu usiany jest samochodami w mojej okolicy. Jak tylko pogorszy się, a najbardziej przy skrajnych warunkach pogodowych ludzie zamiast na przystanek autobusowy walą na parking i jadą do roboty autem. I korki tworzą się nie bynajmniej nie przez tych co mają problem z ruszeniem z pod świateł, a zwyczajnie, że nagle pojawia się w mieście dwa razy więcej samochodów niż zazwyczaj.
Co do wspomnianych przez Ciebie Korków. Od czego jest policja? Za blokowanie ruchu należy się mandat. Dostanie taki raz, drugi czy trzeci raz mandat i punkty karne, to albo kupi dobrowolnie opony zimowe, lub wsiądzie do komunikacji miejskiej jeśli nie będzie nosił się z zamiarem zakupu takowych.
Naprawdę uważasz, że trzeba wszystko kodyfikować. Mało ci przepisów w obecnym stanie? Wystarczy egzekwować te które są.
Mz. jazda zimą na letnich oponach jest dużo bardziej bezpieczna niż na zimowych - nikt jadąc w trudnych warunkach na letnich zanadto nie przyspieszy, bo nawet nie bedzie miał takiej fizycznej możliwości, tymczasem zimówki dają złudne poczucie bezpieczeństwa, podczas gdy na oblodzonej nawierzchni są tak samo daremne jak letnie. Zabija i rani wyłącznie prędkość - to, że ktoś nie może ruszyć na światłach, wlecze się na śliskich oponach, albo wjedzie komuś w zderzak nikomu realnie nie zagraża.
Swego czasu Jeremy Clarkson przytomnie zauważył, że wszystkie systemy bezpieczeństwa - poduszki, elektronikę, czteronapędy itd. - powinno się zastąpić długim szpikulcem sterczącym z kierownicy - wtedy wszyscy jeździliby bezwypadkowo.
Wszelkie przepisy na rzecz bezpieczeństwa i ekologii w 1% cokolwiek poprawiają, w 99% służą wyłudzeniu kasy. Przykładowo - ze statystycznych badań wynika, że wprowadzenie ekologicznych samochodów o mniejszym zużyciu paliwa sprawiło, że ich użytkownicy znacznie więcej nimi jeżdżą - całkowity bilans zużycia paliwa pozostaje niezmieniony. Swego czasu gdzieś w Stanach na autostradzie eksperymentalnie zniesiono limity prędkości - skutkiem było drastyczne zmniejszenie się ilości wypadków, bo ludzie przestali się zagapiać i zasypiać za kierownicą.
W Norwegii panuje niemal totalitarny zamordyzm, co być może nie przeszkadza protestanckiemu, purytańskiemu społeczeństwu mającemu kompletnie inną od naszej mentalność. Jeśli jednak o mnie chodzi, to tamtejszy stopień ograniczenia wolności napawa mnie niemą grozą...
Rafał_Sz
03-08-2012, 10:02
(...) Wystarczy egzekwować te które są.
No właśnie. Mieszkam w takiej okolicy, że zawsze co roku jest oponiarsko-śniegowy cyrk. Pierwszy lepszy przykład z brzegu to miejscowość Kaczorów. Spora górka, droga w bardzo dobrym stanie z dwoma pasami pod górę. I co z tego, jak debile zestawami (i nie tylko) przyjeżdżają na śmieciach nie oponach, bez łańcuchów i wyobraźni. Staje kilku nad ranem, bo lekko poprószyło. Potem kilku postanawia ich ominąć drugim pasem i też stoją. A mówimy o międzynarodowej trasie "3" która w tym miejscu nie ma alternatywy. O dalszym odcinku tej drogi, Szklarska Poręba - Jakuszyce nie wspomnę. Policja tylko straszy mandatami, czasami zrobią bramki i nie wpuszczają tych młotków. I tak w kółko...
Co do wspomnianych przez Ciebie Korków. Od czego jest policja? Za blokowanie ruchu należy się mandat. Dostanie taki raz, drugi czy trzeci raz mandat i punkty karne, to albo kupi dobrowolnie opony zimowe, lub wsiądzie do komunikacji miejskiej jeśli nie będzie nosił się z zamiarem zakupu takowych.
Naprawdę uważasz, że trzeba wszystko kodyfikować. Mało ci przepisów w obecnym stanie? Wystarczy egzekwować te które są.
Kończąc ( bo wiadomo że będą za i przeciw ) napiszę:
czy zawsze musimy usuwać skutki zamiast im zapobiegać?, lepiej wlepiać mandaty za blokowanie ruchu niż mieć możliwość wolniejszej lecz płynnej jazdy?.
No i jeszcze: urodziłem się w takiej części Polski co ma trochę ( nawet dużo ) wspólnego z " Ordnung muss sein".;)
Mz. jazda zimą na letnich oponach jest dużo bardziej bezpieczna niż na zimowych - nikt jadąc w trudnych warunkach na letnich zanadto nie przyspieszy, bo nawet nie bedzie miał takiej fizycznej możliwości, tymczasem zimówki dają złudne poczucie bezpieczeństwa, podczas gdy na oblodzonej nawierzchni są tak samo daremne jak letnie. Zabija i rani wyłącznie prędkość - to, że ktoś nie może ruszyć na światłach, wlecze się na śliskich oponach, albo wjedzie komuś w zderzak nikomu realnie nie zagraża.
Gdyby nie "nasza" ułańska fantazja to przyznałbym Ci rację; ale jest inaczej:(.
Czemu ten jedzie 40km/h a ja tylko 20km/h; jak on może to ja też:( no ale że tamten ma inne opony, samochód napęd no i często umiejętności - to nie ważne.
Mało widzisz takich relacjo powypadkowych?
Letnia a letnia opona to też bardzo duża różnica... ja w poprzednim aucie używałem letnich TOYO Proxess T1R http://www.oponeo.pl/model-opony/toyo-proxes-t1-r opona na suchą lub podeszczową nawierzchnię rewelacyjna, ale niestety jak tylko poczuje temperaturę około zera robi się twarda jak kamień i wtedy zero przyczepności, jak pewnego ranka poprószyło śniegiem to nawet z garażu nie wyjechałem. Nikt mi nie wmówi że spokojnie można na letnich jeździć w zimę, nie ten komfort i bezpieczeństwo. Teraz przede mną zima w nowszym autku i nowe oponki Nokian Wr A3 http://www.nokiantyres.com/opony-info?id=21399126&group=1.01&name=Nokian%20WR%20A3 podobno bardzo dobre w swojej klasie.
Reasumując jestem ZA szczególnie w dużych samochodach które to własnie najczęściej blokują większość górek w zimie.....
Gdyby nie "nasza" ułańska fantazja to przyznałbym Ci rację; ale jest inaczej:(.
Czemu ten jedzie 40km/h a ja tylko 20km/h; jak on może to ja też:( no ale że tamten ma inne opony, samochód napęd no i często umiejętności - to nie ważne.
Mało widzisz takich relacjo powypadkowych?
Przepisy niczego nie zmienią, bo osoba o "ułańskiej fantazji" i tak będzie je łamać, a osoba rozsądna nie stanowi zagrożenia dla innych uczestników ruch - nawet na slickach.
Co do relacji powypadkowych, to można by np. uznać za zagrożenie mocne, luksusowe SUV-y z napędem na cztery koła.
Samochód tego rodzaju idealnie przyspiesza i ma wzorową trakcję w warunkach, w których normalny samochód ma problem by ruszyć z miejsca, co daje złudne poczucie nieśmiertelności. Tymczasem arcyszerokie opony, olbrzymia masa i łatwość, z jaką rozwija nadmierną prędkość czynią z niego śmiertelne zagrożenie podczas awaryjnego hamowania, a już na oblodzonej nawierzchni przeobraża się w niszczycielski oręż Mrocznego Kosiarza.
Do tego w przypadku czołowego zderzenia różnica mas zawsze stawia na uprzywilejowanej pozycji właściciela cięższego pojazdu (za komuny najmniej śmiertelnych ofiar wypadków było wśród kierowców Warszaw, bo były zdecydowanie najcięższe), więc kierowcy 2-3 tonowych SUV-ów stanowią zagrożenie przede wszystkim dla innych uczestników ruchu, których pojazdy są zwykle 2x lżejsze i podczas kolizji spychane, przez co prędkość opóźnienia rośnie i staje się bardziej zabójcza.
Można by zatem - w imię św. bezpieczeństwa - zakazać Ci rozsądnej jazdy Twoim X6 tylko dlatego, że nasze drogi pełne są najgorszego autoramentu degeneratów, którzy nawet w kopnym śniegu rozwijają obłąkane prędkości...
Kończąc ( bo wiadomo że będą za i przeciw ) napiszę:
czy zawsze musimy usuwać skutki zamiast im zapobiegać?, lepiej wlepiać mandaty za blokowanie ruchu niż mieć możliwość wolniejszej lecz płynnej jazdy?.
No i jeszcze: urodziłem się w takiej części Polski co ma trochę ( nawet dużo ) wspólnego z " Ordnung muss sein".;)
Wilk, dając przyzwolenie władzy na takie ruchy, dajesz im przyzwolenie na wprowadzenie w przyszłości np. na uprawnienia na kierowanie pojazdem w nocy, we mgle, podczas deszczu, czy też temperaturze poniżej 10 stopni.
Albo zakaz kierowanie pojazdami mechanicznymi dla osób z bardzo rzadką grupą krwi. To również będzie " Ordnung muss sein":wink:
Dla mnie ważniejsza jest wolność jednostki, niż interes społeczny. Nie ma zwyczaju odgrywać psa pasterskiego, który pilnuje stada baranów.
Dla mnie ważniejsza jest wolność jednostki, niż interes społeczny. Nie ma zwyczaju odgrywać psa pasterskiego, który pilnuje stada baranów.
Tym bardziej, że w naszych realiach tzw. interes społeczny, bezpieczeństwo, czyste środowisko, dobro pacjenta to zwykle synonimy słów kasa, kasa, kasa oraz kasa.
krzysztofz24
03-08-2012, 10:53
Ja mam nadzieje, ze nie wyleja dziecka z kapiela. I to bedzie zakaz jazdy zima na oponach letnich. A nie nakaz jazdy na zimowych.
Ja osobiecie mwm wielozesonowe Goodyeary. Slono za nie zaplacilem. Wygrywaly prawie w kazdym tescie opon wielosezonowych, a w tescie opon tylko zimowych zawsze zajmowaly lokate blizej poczatku niz konca.
I nikt mi nie powie, ze sa gorsze niz jakies zimowki kupione byle taniej
Dobre wielosezonowe opony klasy premium, to troche co innego niz te dawniej montowane w polonezach:-).
A na lod to skutecznych opon jeszcze nie wynaleziono:-).
No I biorac pod uwage nasza ulanska fantazje I wypadkowosc w Polsce, to troche zamordyzmu nie zaszkodzi;-).
Wypada pamietac, ze nasza wolnosc jednostki jest ograniczona wolnoscia innych.
Dla mnie ważniejsza jest wolność jednostki, niż interes społeczny.
Piękne i nośne hasło. W imię tego pozwalajmy na wszystko - kraść, zabijać, dusić dzieci, upijać się i wąchać klej.
Brawo.
Wprowadzając przepis ( ustawę itp. ) otrzymujemy tylko to, że samochody będą miały opony zimowe. Pewnie też nie wszystkie, a duża część kupi nic nie warte najtańsze z odpowiednim znaczkiem ( chyba M + S ). Nadal będą te auta prowadzić ci sami ludzie. Będą wśród nich świetni kierowcy, ale również ci, którzy nie potrafią ruszyć na śliskiej nawierzchni na żadnych oponach, będą ci, którzy nie potrafią hamować w trudnych warunkach ( i wjadą innym w "tyłek" ) Tak na prawdę niewiele to zmieni, ale będzie można za coś nowego ludzi ukarać ( tylko o to w tym wszystkim chodzi ).
Widzę, że wielu się jeszcze nie połapało, a niektórzy chyba mają mentalność niewolnika ( dobry Pan o mnie dba, bo nakazuje/zakazuje różne rzeczy dla mojego dobra, a ja przecież jestem głuptasem nieumiejącym o siebie zadbać ).
Gdyby można było wszystko załatwić ustawą - to ludzkość dawno bałaby szczęśliwa.
Postuluję wprowadzenie ustawy o obowiązkowym, ogólnonarodowym szczęściu, dobrobycie i przepychu.
Pamiętajcie, że to była moja inicjatywa :))
Piękne i nośne hasło. W imię tego pozwalajmy na wszystko - kraść, zabijać, dusić dzieci, upijać się i wąchać klej.
Brawo.
Bardzo płynnie przeszedłeś od pomysłu obowiązkowej jazdy na oponach zimowych do tego co powożej, a tak w ogóle to właśnie ten wybitny pomysł można podciągnąć pod "kraść".
Piękne i nośne hasło. W imię tego pozwalajmy na wszystko - kraść, zabijać, dusić dzieci, upijać się i wąchać klej.
Brawo.
"Kraść, zabijać dusić dzieci" nie wolno ( dekalog ). Poza tym jak to wszystko zrobić za pomocą zimowej opony :).
Ale "upijać się i wąchać klej" to jak ktoś chce, to proszę bardzo.
A na lod to skutecznych opon jeszcze nie wynaleziono:-).
Chyba jednak wynaleziono... (http://www.automobilsport.com/norway-rally-pirelli-sottozero-winter-tyre-loeb-career-win-champion-tungsten-tipped---55808.html) ;)
Ja zawsze mam dwa komplety kol, na lato i na zime, wiec we mnie ten przepis jakos mocno nie uderza ;)
kolejna głupota by represjonować i karać społeczeństwo za coś.
Zamiast filozofować nad zasadnością takiego przepisu może warto się zastanowić nad wprowadzeniem przy kursie prawa jazdy obowiązkowe szkolenie w zakresie poślizgów i innych "ewolucji" na śliskim? 3/4 osób które w zimie "nie lata bokami" po placach nie wie jak się zachowa auto na lodzie i jak temu przeciwdziałać.
Ale cóż to jest Polska i jeszcze wiele absurdów czeka na odkrycie....
Piękne i nośne hasło. W imię tego pozwalajmy na wszystko - kraść, zabijać, dusić dzieci, upijać się i wąchać klej.
Brawo.
Nie ma przyzwolenia, a i tak to wszystko się dzieje. Ci którzy noszą się z zamiarem popełnienia tych czynów, żadne restrykcje nie odstraszą.
Typowe myślenie "każda liszka swój ogonek chwali"
Wyciągnąłeś błędne wnioski z tego testu. Opona zimowa tak naprawdę sprawdza się na śniegu, np. na mokrym sprawuje się znacznie gorzej od byle parchatej opony letniej. Najcudniejsza wielosezonowa na śniegu nie ma szans z zimówką, na suchym letnia skopie jej d...
Myślenie tego typu łatwo może doprowadzić do paranoi, że każdy kierowca codziennie powinien podjechać na pit-stop i zmieniać oponę na letnią, zimową, deszczową, szutrową, lodową w zależności od okoliczności.
Tymczasem wystarczy myśleć - tylko to ciężko nakazać ustawą (nie mówiąc o wyegzekwowaniu) i nie przełoży się na korzyści finansowe dla kasy państwa i oponiarzy.
Ja mam nadzieje, ze nie wyleja dziecka z kapiela. I to bedzie zakaz jazdy zima na oponach letnich. A nie nakaz jazdy na zimowych.
Ja osobiecie mwm wielozesonowe Goodyeary. Slono za nie zaplacilem. Wygrywaly prawie w kazdym tescie opon wielosezonowych, a w tescie opon tylko zimowych zawsze zajmowaly lokate blizej poczatku niz konca.
I nikt mi nie powie, ze sa gorsze niz jakies zimowki kupione byle taniej
Dobre wielosezonowe opony klasy premium, to troche co innego niz te dawniej montowane w polonezach:-).
A na lod to skutecznych opon jeszcze nie wynaleziono:-).
No I biorac pod uwage nasza ulanska fantazje I wypadkowosc w Polsce, to troche zamordyzmu nie zaszkodzi;-).
Wypada pamietac, ze nasza wolnosc jednostki jest ograniczona wolnoscia innych.
Dla mnie ważniejsza jest wolność jednostki, niż interes społeczny. Nie ma zwyczaju odgrywać psa pasterskiego, który pilnuje stada baranów.
A dla mnie interes społeczny, bo na drodze nie jestem i nie czuję się jak jednostka:( choć chciałbym mieć te drogi tylko dla siebie.
I niestety odgrywam rolę psa pasterskiego; często korzystam z nr 112 jak widzę idiotę za kierownicą z przekonaniem o swojej "wolności jednostki ".
A dla mnie interes społeczny, bo na drodze nie jestem i nie czuję się jak jednostka:( choć chciałbym mieć te drogi tylko dla siebie.
I niestety odgrywam rolę psa pasterskiego; często korzystam z nr 112 jak widzę idiotę za kierownicą z przekonaniem o swojej "wolności jednostki ".
Będziesz miał szansę wykazać się, jak przepchną ustawę.
Ja wyznaję Grzesiukową zasadę: skarżyć nie wolno, kapować nie wolno, odegrać się wolno.
Będziesz miał szansę wykazać się, jak przepchną ustawę.
Ja wyznaję Grzesiukową zasadę: skarżyć nie wolno, kapować nie wolno, odegrać się wolno.
Nie będę bo mam cały czas.
Każdy ma jakieś zasady; ja wolę swoje niż cudze;)
Będziesz miał szansę wykazać się, jak przepchną ustawę.
Ja wyznaję Grzesiukową zasadę: skarżyć nie wolno, kapować nie wolno, odegrać się wolno.
Ciekawe, jak zrealizujesz to na drodze? Prawo linczu? Poza tym to ciekawa wypowiedź ze strony gościa, który chce uchodzić za forumowego znawcę prawa.
Bo ja za Tadkiem - gdy niedawno trzy razy spotkałem się w ciągu pięciu minut z tym samym idiotą, zrobiłem mu w końcu zdjęcie, poświęciłem przeszło godzinę cennego czasu, pojechałem na pały i doniosłem na gnoja osobiście; uzyskałem status pokrzywdzonego. Uzbierał na ponad 20 punktów w parę minut, mam nadzieję, że będzie miał kłopoty, bo czułem się przez tego głupka osobiście zagrożony.
A co do opon - jest przepis i trzeba się będzie do niego dostosować, niezależnie od tego, czy się to nam podoba, czy nie. Nie szkoda nam tu czasu?
krzysztofz24
03-08-2012, 11:47
Chyba jednak wynaleziono... (http://www.automobilsport.com/norway-rally-pirelli-sottozero-winter-tyre-loeb-career-win-champion-tungsten-tipped---55808.html) ;)
Ja zawsze mam dwa komplety kol, na lato i na zime, wiec we mnie ten przepis jakos mocno nie uderza ;)
Mialem na mysli rzezbe bieznika imieszanke gumy bez udzialu metalu:-)
Ciekawe, jak zrealizujesz to na drodze? Prawo linczu? Poza tym to ciekawa wypowiedź ze strony gościa, który chce uchodzić za forumowego znawcę prawa.
Bo ja za Tadkiem - gdy niedawno trzy razy spotkałem się w ciągu pięciu minut z tym samym idiotą, zrobiłem mu w końcu zdjęcie, poświęciłem przeszło godzinę cennego czasu, pojechałem na pały i doniosłem na gnoja osobiście; uzyskałem status pokrzywdzonego. Uzbierał na ponad 20 punktów w parę minut, mam nadzieję, że będzie miał kłopoty, bo czułem się przez tego głupka osobiście zagrożony.
A co do opon - jest przepis i trzeba się będzie do niego dostosować, niezależnie od tego, czy się to nam podoba, czy nie. Nie szkoda nam tu czasu?
Znajomość prawa bardzo szybko prowadzi do braku wiary w jego słuszność i skuteczność.
W szczere intencje i kompetencje osób tworzący przepisy również śmiałbym wątpić - nawet jeśli to strata czasu.
Jacku, zapomniałeś już jak było w Bydgoszczy zeszłej zimy:(; przez to że duuużo na letnich było to na skrzyżowaniach i pod górki nie mogli ruszyć i się straszne korki przez nich tworzyły:(; a czemu ci normalni mają się wtedy denerwować?
Eee, to i tak macie luz. Mój brat mieszka w Zielonej Górze. Na zimę oprócz opon pakuje do bagażnika worek piasku i saperkę.
Już nie wspomnę o tych z Białegostoku. ;)
A w temacie obowiązku. Jestem, za obowiązkowymi oponami zimowymi gdy spadnie śnieg, a nie od daty do daty. Jak ktoś mieszka w mieście i odstawia samochód na zimę do garażu to po co mu opony? Czyli mandat wtedy, gdy jedzie na letnich po śniegu czy lodzie. Oprócz mandatów, ubezpieczyciele powinni również dochodzić zwrotu wypłaconych odszkodowań z OC i odmawiać tych z AC, jeśli sprawca nie miał opon zimowych.
Za bezsens uważam za to obowiązek całorocznej jazdy na światłach. Ale takich bezsensów jest sporo.
Jacku, zapomniałeś już jak było w Bydgoszczy zeszłej zimy:(;
Jak pisałem - w 10-ciulatach były takie 2 zimy. A mozna wtedy nie jeździć.
Nigdy na jednym komplecie nie jeździłem dłużej jak 3 lata
Bardzo, ale to bardzo bym chciał, żeby mi komplet opon letnich starczył na cały sezon. :)OK, nie polemizuję z tym, że jak kto ma duże przebiegi, mieszka w górach itp to powinien jeździć zimą na zimówkach. Zyskuje lepsze prowadzenie, nie traci finansowo, bo czy zuzywa jedną oponę czy drugą - wsio ryba. Ale ludziom powinno się zostawić te decyzje, bo każdy na inne uwarunkowania. Ja w kilka lat zrobie w zimę kilka tys km. I to nie jeżdżąc po śniegu.
Nie wszyscy muszą jeździć gdy są złe warunki do jazdy.
Patrzycie z punktu widzenia niemal zawodowych kierowców, a oni wiadomo - musza jeździć i dużo jeżdżą. Wtedy zimówki to oczywistość.
nakaz ma dotyczyć wszystkich. I to problem. Niech mają nakaz samochody zarejestrowane na firmę (ciężarówki, busy + taksówki), prywatne samochody nie. Niech mają nakaz samochody w obszarach górzystych. Ale nie wszyscy i wszędzie.
No właśnie. Mieszkam w takiej okolicy, że zawsze co roku jest oponiarsko-śniegowy cyrk. Pierwszy lepszy przykład z brzegu to miejscowość Kaczorów. Spora górka, droga w bardzo dobrym stanie z dwoma pasami pod górę. Niektórzy mieszkaja na płaskim terenie i prawie nie widzą sniegu na oczy. A jak go widzą to nie jadą. Przecież u nas nie leży śnieg przez 5 miesięcy! Leży mniej więcej tydzień - dwa. I nie trzeba wtedy jeździć. Przez 4,5 miesiąca ze wskazanego okresu mogę normalnie jeździć na letnich, a będe musiał robić ten 1 tys km na zimówkach?
Przepisy niczego nie zmienią, bo osoba o "ułańskiej fantazji" i tak będzie je łamać, a osoba rozsądna nie stanowi zagrożenia dla innych uczestników ruch - nawet na slickach...Dokładnie.
krokus66
03-08-2012, 12:20
Za bezsens uważam za to obowiązek całorocznej jazdy na światłach. Ale takich bezsensów jest sporo.
Czy rzucilo Ci się w oczy coś takiego: Jedzie sznur samochodów na światłach, a pomiędzy nimi bez. Tego samochodu nie widzimy, miałem to kilka razy. Teraz bardziej uważam, wymaga to dużego skupienia; gorzej jak jesteśmy zmęczeni.
Dlatego wszyscy na lub bez świateł.
Rafał_Sz
03-08-2012, 12:24
Niektórzy mieszkaja na płaskim terenie i prawie nie widzą sniegu na oczy.
Jacku, gwoli wyjaśnienia. Nie jestem zwolennikiem obowiązku używania zimówek, bo w naszym klimacie zima nie oznacza koniecznie kilku miesięcy śniegu i mrozów. Dla mnie wystarczającym by było zapisanie w kodeksie sankcji za utrudnianie ruchu ze względu na niewłaściwy stan ogumienia oraz stworzenie stref bezwzględnego używania zimówek lub łańcuchów. Nich każdy sam podejmie decyzję.
..Dla mnie wystarczającym by było zapisanie w kodeksie sankcji za utrudnianie ruchu ze względu na niewłaściwy stan ogumienia. Nich każdy sam podejmie decyzję.O, proszę bardzo - to dobry pomysł. Czy brak wypłaty z AC przy kolizji na letnich.
Czy rzucilo Ci się w oczy coś takiego: Jedzie sznur samochodów na światłach, a pomiędzy nimi bez. Tego samochodu nie widzimy, miałem to kilka razy. Teraz bardziej uważam, wymaga to dużego skupienia; gorzej jak jesteśmy zmęczeni.
Dlatego wszyscy na lub bez świateł.
Trochę OT, ale pociągnę. Pisze o bezsensie nakazu jazdy ze światłami latem. Gdyby to coś dawało, to w poprzednim systemie pierwszego dnia obowiązku (chyba 1 listopada) ilość wypadków powinna gwałtownie spadać. Nic takiego się nie działo.
Boryszuk
03-08-2012, 12:35
Za bezsens uważam za to obowiązek całorocznej jazdy na światłach. Ale takich bezsensów jest sporo.
Zapraszam do siebie na kilka dni. Pojedziesz ze mna rano do pracy i zobaczysz jak wielu kierowcow nie zapala swiatel o swicie. Bo nie ma obowiazku, bo on widzi.
Wiekszosc z Was koledzy przeciwnicy patrzy przez pryzmat swojego przypadku, doswiadczenia i zdrowego rozsadku. Ale niestety nie cale spoleczenstwo jest tak wspaniale i cudowne, nie kazdy potrafii zachowac kontrole nad autem i nerwami w sytuacji kryzysowej. Opony zimowe przesuwaja granice bledu kawalek dalej. Niestety, biorac ten watek za przyklad, widac, ze do niektorych rzeczy trzeba spoleczenstwo zmusic.
Nie mieszajmy pojęć. Obowiązek jazdy na światłach niczego nie komplikuje. Mamy jeździć przez cały rok i tyle, prosta sprawa. Wg mnie z sensem, bo poprawia to widoczność pojazdu na drodze. Szkoda, że spora część ma albo ustawione światła w kosmos lub nie wiedzieć czemu śmigają na długich.
W obowiązku zmiany opon jest dużo "ale". Wiadomo, pogoda bywa nieprzewidywalna, więc jak wtedy stosować sztywne przepisy do dynamicznie zmieniających się warunków? Ustawodawcy inteligencją nie grzeszą więc należy się spodziewać absurdów i komplikacji rzeczy oczywistych.
Boryszuk
03-08-2012, 13:35
Ustawodawcy inteligencją nie grzeszą więc należy się spodziewać absurdów i komplikacji rzeczy oczywistych.
Co nie zmienia faktu, ze sam zamysl jest sluszny (zarowno swiatla jak i zimowki). Wlasnie ze wzgledu na tych, ktorzy nie jezdza dobrze. Albo tych, ktorym sie wydaje, ze owszem.
Zapraszam do siebie na kilka dni. Pojedziesz ze mna rano do pracy i zobaczysz jak wielu kierowcow nie zapala swiatel o swicie. Bo nie ma obowiazku, bo on widzi.
Przyjedzcie do mnie wieczorem, zobaczycie co to znaczy jezdzic bez swiatel :twisted:
Przyjedzcie do mnie wieczorem, zobaczycie co to znaczy jezdzic bez swiatel :twisted:
No i nic wielkiego się nie dzieje. Zarówn u Ciebie jak i krajach arabskich. Byłem w zeszłym roku w Wietnamie. Obrazek z ulicy: skuter - z przodu junior ok. 6 lat, za nim ojciec rodziny, potem kolejny potomek i potem jeszcze mama. Za nią przytroczony bagaż, a tato prowadząc swój skuter w morzu innych pisze sobie SMS'a. I co i nic. Przez 2 tyg. Widziałem 2 przewrócone motorowery. Żadnych ofiar czy krwi. Wg. Naszych wyobrażeń trup powinien słać się gęsto.
Człowiek to jednak stworzenie rozumne i w to należy wierzyć.
Są oczywiście tchórze, którzy boją się wszystkiego i żądają wprowadzania regulacji myśląc, że to coś zmieni. Nadal zawsze znajdzie się ktoś, kto pomimo ABS, ASR, opon zimowych i cholera jeszcze wie czego nie pomyśli w porę i nie przewidzi i walnie w drugiego pomimo wszystkich świetnych przepisów.
A co ma sie dziac skoro praktycznie cala Azja kontynentalna tak jezdzi? Chodzi mi tylko o ilosc ludzi, nie o ilosc wypadkow ;)
I moze tu zakonczmy temat tego co sie dzieje za naszymi granicami bo bedzie mozna gadac o tym do konca zycia ;) zostanmy przy zimowkach w PL :D
PS. Wieze sa w zamkach i w szachach ;)
Zasadność zmiany opon jest słuszna co sezonowo widać u oponiarzy.
Ja mam tylko jedno pytanie: kiedy mam zmieniać? 1 listopada? Może w grudniu? Może jak się kalendarzowa zima zaczyna czy astronomiczna? Może weźmy warunki atmosferyczne i np spadki temperatury np z rana? Ale o której godzinie? Gdzie to ma być mierzone? We Wrocławiu czy Suwałkach?
Opony zim owe, to wymieniamy zimą. Będzie wymarzony prezent pod choinkę ;)
Te parę dni się przetelepie na letnich.
Rafał_Sz
03-08-2012, 15:26
Zapraszam do siebie na kilka dni. Pojedziesz ze mna rano do pracy i zobaczysz jak wielu kierowcow nie zapala swiatel o swicie. Bo nie ma obowiazku, bo on widzi.
Wiekszosc z Was koledzy przeciwnicy patrzy przez pryzmat swojego przypadku, doswiadczenia i zdrowego rozsadku. Ale niestety nie cale spoleczenstwo jest tak wspaniale i cudowne, nie kazdy potrafii zachowac kontrole nad autem i nerwami w sytuacji kryzysowej. Opony zimowe przesuwaja granice bledu kawalek dalej. Niestety, biorac ten watek za przyklad, widac, ze do niektorych rzeczy trzeba spoleczenstwo zmusic.jak mam jeździć po Anglii, to to mnie bardziej wkurza niż ruch po złej stronie. Piąta rano, mgła, a ci lecą sobie bez świateł. Co mądrzejsi zapalają.
Bo oni widzą przez mgłę. Dostosowali się.
Rafał_Sz
03-08-2012, 15:46
Być może. Ale świeże kwiaty przy drodze wcale nie są jakąś wielką rzadkością, a pielgrzymki to ja tam nie widziałem.
Amadeusz
04-08-2012, 13:20
Temat rzeka, ale... opony, światła, ograniczanie prędkości i inne wymysły nie są dla dobra obywateli ale widzę, że jest w narodzie spora grupa do kupienia :) Problem nie tkwi w "osprzęcie" naszych samochodów tylko w umiejętnościach kierowców. Kierowanie samochodem to nie to samo co zmienianie programów pilotem w telewizorze. Do prowadzenia samochodu jak do wielu innych rzeczy trzeba mieć tzw smykałkę. Albo się ma dar albo nie. Można się ewentualnie coś nauczyć ale na codzień każdy widzi jak wygląda nauka jazdy jadąc za eLką. Dramat. W większości to produkcja osłów za kółkiem za niemałą kasę - tu trzeba edukować. Użytkownicy samochodów to są dojne krowy, cyce aż szorują po ziemi.
Mieszkam w górach i jeżdżę cały rok na zimówkach już ze 3 lata. Jakieś pytania? :)
Rafał_Sz
04-08-2012, 13:38
Mieszkam w górach i jeżdżę cały rok na zimówkach już ze 3 lata. Jakieś pytania? :)
Ja Was KNT znam, Wy nie do takich rzeczy jesteście zdolni. Hej! ;):)
jackrabbit
04-08-2012, 13:51
Mieszkam w górach i jeżdżę cały rok na zimówkach już ze 3 lata. Jakieś pytania? :)
po blocie robie prawie rownie dobrze jak emteki :)
Mieszkam na nizinie i mam do pracy 34 km krajową jedynką, jeżdżę cały rok na letnich oponach.
Jakieś pytania?
;)
RobertMiernik
04-08-2012, 21:13
Mieszkam na nizinie i mam do pracy 34 km krajową jedynką, jeżdżę cały rok na letnich oponach.
Jakieś pytania?
;)
Zero, życzę Ci tylko, żebyś nie trafił w zimie na karambol, albo awaryjne hamowanie gościa przed Tobą.
Amadeusz
04-08-2012, 21:26
Ja Was KNT znam, Wy nie do takich rzeczy jesteście zdolni. Hej! ;):)
Hej, no coś w tym jest :) Ale tak na serio to zimówki mi ratują 4 litery. Gdybym ich nie miał to lepiej z domu nie wychodzić. Ale to specyfika terenu. Latem też mamy zimno :) Już obok w Krakowie jest wiosna przez cały rok, więc po co zimówki?
Zero, życzę Ci tylko, żebyś nie trafił w zimie na karambol, albo awaryjne hamowanie gościa przed Tobą.
Juz Ci odpowiadam: Kretyn w zimówkach myślał, że jest wiosna lub kretyn na letnich myślał, że są niepotrzebne. Wybierz sobie odpowiedź jaką chcesz. Raz byłem tym kretynem... intuicja i geniusz :) mnie uratowały ale do tej pory mam traumę. Dlatego jeżdżę w zimówkach cały rok :)
Dziękuję za troskę i piszę to bez ironii. Autem jeżdżę ponad 30 lat, kiedyś nie było opon zimowych i też jeździłem.
Mój wpis jest trochę przekorny, uważam, że nic na siłę i przepisem. Jest to kolejny krok na wyciągnięcie kasy od
narodu i nic więcej. Już niech "Oni" lepiej przestaną dbać o moje i cudze dobro, bo jak na razie to kiepsko to im wychodzi.
Faktem jest, że zimowe opony lepiej się zachowują w zimie. Ja ich nie używając, po prostu cały czas myślę jadąc i dostosowuję szybkość auta do warunków. Widziałem już wypadki, gdzie zimowe opony nie pomogły, ponieważ kierowca był tak mocno do nich przekonany, że się w tym przekonaniu zatracił. Ktoś powie "ale to bardziej bezpieczne", no i cóż z tego? Bezpieczniej jest także chodzić środkiem ulicy po warszawskiej Pradze, albo chodzić tylko do drewnianych kościołów, przynajmniej nam cegła na głowę nie spadnie.
Ja nikogo do niczego nie przekonuje i też na siłę nie bronię swoich racji. Proszę tylko dać mi możliwość wyboru :)
Dziękuję za troskę i piszę to bez ironii. Autem jeżdżę ponad 30 lat, kiedyś nie było opon zimowych i też jeździłem.
Kiedyś nie było tak dużego ruchu, kiedyś pod moim blokiem stały 2, może 3 auta, a teraz cały trawnik i każdy "wolny" kawałek w miarę płaskiego gruntu jest obstawiony. To tak w ramach historii nowoczesnej.
Ogólnie to powtórzę słowa mojego teścia - nie sztuką jest jeździć (wiemy przecież, że 99,999% udzielających się w tym wątku jeździ super i wogóle och ach, na letnich oponach po śniegu i lodzie potrafią mieć idealną trakcję itd.), sztuką jest nie dać się upolować przez innych użytkowników dróg. Bowiem co z tego że będziemy jeździć super, my będziemy mieli super opony jak ten ktoś z tyłu sierota będzie jechał na letnich i... dup tył do wymiany/ auto do kasacji. I właśnie o to chodzi, aby przymusić te sieroty do wymiany opon.
A jak kogoś nie stać na sensowne odpowiednie do warunków opony... sorry, ale nie musi jeździć. Nie ma w prawie obowiązku jeżdżenia. I tak, do cholery, martwię się o między innymi swoje bezpieczeństwo i moich najbliższych oraz egoisttycznie o mój portfel, a nie o bezpieczeństwo i zasobność portfela tych sierot za kółkiem. Może jeszcze skasujmy okresowe przeglądy, bo też głupi nieżyciowy przepis od urzędników. Przecież to też niepotrzebne.
Może jeszcze skasujmy okresowe przeglądy, bo też głupi nieżyciowy przepis od urzędników. Przecież to też niepotrzebne.
Dokładnie, przecież to też wyciąganie pieniędzy z portfeli biednych ludzi. Niech jeżdżą złomami bez hamulców ze zużytymi amortyzatorami bo biedni ludzie nie mają pieniędzy na nowe...
Fantastyczny wątek. Jakże współczesny.
Aby uniknąć zbędnych głosów powiem najpierw, że w ściśle określonych warunkach zimowych nie ma nic lepszego niż odpowiednia opona zimowa. W ściśle określonych warunkach letnich nie ma nic lepszego niż odpowiednia opona letnia. A w reszcie przypadków wystarczy odpowiednia opona całoroczna. Dla mnie ta reszta przypadków to ok. 99% roku.
ODPOWIEDNIA jest słowem kluczem na wszelki wypadek dopowiem.
Fantastyczny wątek. Jakże współczesny.
Aby uniknąć zbędnych głosów powiem najpierw, że w ściśle określonych warunkach zimowych nie ma nic lepszego niż odpowiednia opona zimowa. W ściśle określonych warunkach letnich nie ma nic lepszego niż odpowiednia opona letnia. A w reszcie przypadków wystarczy odpowiednia opona całoroczna. Dla mnie ta reszta przypadków to ok. 99% roku.
ODPOWIEDNIA jest słowem kluczem na wszelki wypadek dopowiem.
Dodajmy, że w w 99% opona letnia sprawdzi się niegorzej, niż całoroczna. Wystarczyłby zakaz jazdy na oponach letnich po zaśnieżonych drogach, no ale wtedy nie byłoby koperty od gumisiów...
krokus66
04-08-2012, 23:15
Dodajmy, że w w 99% opona letnia sprawdzi się niegorzej, niż całoroczna.
Ty to piszesz na poważnie?
Wiesz przecież jakie mają właściwości i jak się one zmieniają w zależności od temperatury.
Tych co twierdzą, że cały rok jeżdżą na letnich oponach zapraszam do Łodzi, na odśnieżone drogi. Wiem jednak, że napisać można wszystko, papier wszystko zniesie.
Wszelkie przepisy w ruchu drogowym powinny być zniesione, również te dotyczące alkoholu, zakazu skrętu i wjazdu. Codziennie widzę nagminne łamanie przepisów łącznie z wjazdem na czerwonym i wypadku jeszcze nie widziałem.
Jakim prawem ktokolwiek śmie ograniczać moją wolność, sam wiem co jest dla mnie najlepsze.
Amadeusz
04-08-2012, 23:28
Ty to piszesz na poważnie?
Wiesz przecież jakie mają właściwości i jak się one zmieniają w zależności od temperatury.
Tych co twierdzą, że cały rok jeżdżą na letnich oponach zapraszam do Łodzi, na odśnieżone drogi. Wiem jednak, że napisać można wszystko, papier wszystko zniesie.
Wszelkie przepisy w ruchu drogowym powinny być zniesione, również te dotyczące alkoholu, zakazu skrętu i wjazdu. Codziennie widzę nagminne łamanie przepisów łącznie z wjazdem na czerwonym i wypadku jeszcze nie widziałem.
Jakim prawem ktokolwiek śmie ograniczać moją wolność, sam wiem co jest dla mnie najlepsze.
Pomyśl na spokojnie ile zasad o ruchu drogowym potrzebujesz by się sprawnie poruszać po drogach. Jak się już zastanowisz to napisz je tutaj.
Ty to piszesz na poważnie?
Wiesz przecież jakie mają właściwości i jak się one zmieniają w zależności od temperatury.
Wiem - dlatego napisałem, co napisałem. Przestudiuj sobie wyniki testów opon i wyciągnij logiczne wnioski.
Zimówka jest faktycznie skuteczna na śniegu, beznadziejna na mokrym, kiepawa w wyższych temperaturach.
Letnia jest naprawdę beznadziejna na śniegu - na mokrym i w umiarkowanych temperaturach zachowuje się zdecydowanie lepiej niż zimówka. W niskich temperaturach na czarnym letnia jest nieco gorsza niż zimowa, ale nie są to różnice, których nie zniweluje 5-10km mniejsza prędkość.
Podsumowując - brak zimówek stanowi realne zagrożenie na śniegu, w pozostałych przypadkach to zawracokontrafałdyzm, większe znaczenie ma sto innych czynników. Przykładowo - w zimie, nawet po śniegu znacznie gorzej jeździło mi się*ciężkim kombi na szerszych (205) oponach zimowych, niż lekkim hatchbackiem na wąskich (175) oponach letnich.
I z całym szacunkiem - Łódź nie jest dla mnie wyznacznikiem niczego, mówię o jeździe w warunkach zimowych w Beskidach i Tatrach, a nie o jakichś popierdółkach.
Można się ewentualnie coś nauczyć ale na codzień każdy widzi jak wygląda nauka jazdy jadąc za eLką. Dramat. W większości to produkcja osłów za kółkiem za niemałą kasę - tu trzeba edukować.
Niestety eLki uczą jak zdać egzamin a nie uczą codziennej jazdy. Teraz egzamin możesz oblać bo nie pokazałeś gdzie się sprawdza stan oleju. Chore... Jak zatrzesz silnik to następnym razem jeden z drugim będzie wiedział. Zresztą jak można nauczyć się jeździć w 20 czy 30 godzin.
Władca Pixeli
04-08-2012, 23:55
Może jeszcze skasujmy okresowe przeglądy, bo też głupi nieżyciowy przepis od urzędników. Przecież to też niepotrzebne.
Mieszkam w kraju gdzie nie ma obowiązku okresowych przeglądów i... stan samochodów jest dużo lepszy niż w Polsce. :mrgreen:
jak ten ktoś z tyłu sierota będzie jechał na letnich i... dup tył do wymiany/ auto do kasacji. I właśnie o to chodzi, aby przymusić te sieroty do wymiany opon.
Mam rozumieć że jak zmieni opony na zimowe to już sierotą nie będzie tak ? :D nie ważne czym i na czym się jedzie a ważne by jeździć z głową :) i wszelkiego rodzaju nakazy uważam za ograniczenie swobody. Druga sprawa jest taka że gdzieś na forum czytałem jak to jeden przez drugiego się licytował że jaki to on nie jest kozak bo z punktu A do B śmiga tylko godzinke inny znowu że 45min, a tutaj lament i wyzywanie od osłów bo nie chcą zmienić opon :) i co jest bardziej niebezpieczne ? nadmierna prędkość i świrowanie czy dostosowanie prędkości i dowolne opony ?
Rafał_Sz
05-08-2012, 00:58
Mam rozumieć że jak zmieni opony na zimowe to już sierotą nie będzie tak ? :D nie ważne czym i na czym się jedzie a ważne by jeździć z głową :) i wszelkiego rodzaju nakazy uważam za ograniczenie swobody. Druga sprawa jest taka że gdzieś na forum czytałem jak to jeden przez drugiego się licytował że jaki to on nie jest kozak bo z punktu A do B śmiga tylko godzinke inny znowu że 45min, a tutaj lament i wyzywanie od osłów bo nie chcą zmienić opon :) i co jest bardziej niebezpieczne ? nadmierna prędkość i świrowanie czy dostosowanie prędkości i dowolne opony ?Wszystko jest ważne, każdy szczegół.
Mieszkam w kraju gdzie nie ma obowiązku okresowych przeglądów i... stan samochodów jest dużo lepszy niż w Polsce. :mrgreen:
Cieszę się, ż emieszkasz w kraju w którym jest lepiej, ale... nie mówimy o tym kraju tylko o Polsce, o polskich kierowcach i o olewaniu wszelkich zasad, a już szczególnie tych ograniczających "wolność osobistą". Tylko Ci wspaniali obrońcy praw obywatelskich, swobód wszelakich i cholera wie czego jeszcze zapominają o dwóch rzeczach a) wolność osobista kończy się w momencie naruszania wolności osobistej innych osób (stąd np. nie można kogoś w imię tej wolności pobić, czy też uszkodzić w inny sposób) i b) że może sie okazać, że zmienią zdanie o 180 stopni w momencie jak im w dupę wjedzie w zimie taki sam obrońca swobód, bo na letnich oponkach będzie miał o 10 metrów za długą drogę hamowania. I skończy się wówczas rumakowanie.
Mam rozumieć że jak zmieni opony na zimowe to już sierotą nie będzie tak ? :D nie ważne czym i na czym się jedzie a ważne by jeździć z głową :) i wszelkiego rodzaju nakazy uważam za ograniczenie swobody. Druga sprawa jest taka że gdzieś na forum czytałem jak to jeden przez drugiego się licytował że jaki to on nie jest kozak bo z punktu A do B śmiga tylko godzinke inny znowu że 45min, a tutaj lament i wyzywanie od osłów bo nie chcą zmienić opon :) i co jest bardziej niebezpieczne ? nadmierna prędkość i świrowanie czy dostosowanie prędkości i dowolne opony ?
Nie, sama wymiana opon na zimowe jeszcze nie uczyni nikogo "nie sierotą" za kółkiem. Jednakże taka wymiana opon jest jednym z elementów rozsądnej jazdy, czyli dostosowania sposobu użytkowania pojazdu do warunków panujących na drodze. Tak samo jak pada deszcz i jest ślisko zwalniamy mimo że np. ograniczenie prędkości jest do 90 albo do 140 na autostradzie. Jak jesteśmy senni to zatrzymujemy się i idziemy spać, a nie udajemy supermana po czym rozpieprzamy się na drzewie lub jeszcze gorzej na kimś.
Dlaczego np. w górach w zimie konieczne jest zakładanie łańcuchów i nie ma bata, aby wjechać na określony odcinek bez takowych łańcuchów? To też uznać należy za ograniczenie "wolności"?
PS Nikt nikogo w wątku osłem nie nazwał, więc polecam nie wciskać komuś nie jego słów w usta ;).
Cieszę się, ż emieszkasz w kraju w którym jest lepiej, ale... nie mówimy o tym kraju tylko o Polsce, o polskich kierowcach i o olewaniu wszelkich zasad, a już szczególnie tych ograniczających "wolność osobistą". Tylko Ci wspaniali obrońcy praw obywatelskich, swobód wszelakich i cholera wie czego jeszcze zapominają o dwóch rzeczach a) wolność osobista kończy się w momencie naruszania wolności osobistej innych osób (stąd np. nie można kogoś w imię tej wolności pobić, czy też uszkodzić w inny sposób) i b) że może sie okazać, że zmienią zdanie o 180 stopni w momencie jak im w dupę wjedzie w zimie taki sam obrońca swobód, bo na letnich oponkach będzie miał o 10 metrów za długą drogę hamowania. I skończy się wówczas rumakowanie.
A jak mi w dupę wjadą latem na letnich oponach? To jak to określisz.
A w jaki to sposób brak opon zimowych u kogoś narusza Twoją wolność osobistą.
I co ma spowodowanie kolizji z naruszeniem wolności osobistej.
Może tak w ogóle zdefiniuj sobie (a najlepiej wg słownika lub innej literatury), co oznacza słowo "wolność".
A jak mi w dupę wjadą latem na letnich oponach? To jak to określisz.
A w jaki to sposób brak opon zimowych u kogoś narusza Twoją wolność osobistą.
I co ma spowodowanie kolizji z naruszeniem wolności osobistej.
Może tak w ogóle zdefiniuj sobie (a najlepiej wg słownika lub innej literatury), co oznacza słowo "wolność".
Freefly, to może ty jako prawnik (a przynajmniej pozujący na takiego) zdefiniuj tą wolność, której tak bronisz. To przeciwnicy obowiązku wymiany opon w zimie na zimowe (między innymi Ty) mówią o ich naruszanej wolności, o przymusach itd. Ja tylko odbijam piłeczkę ;).
Moją (i kazdego innego użytkownika dróg) wolność osobistą na drodze narusza każdy bałwan, który na tej drodze nie potrafi się zachować i np. pędzie 100 km/h na drodze gdzie jest ograniczenie do 50 km/h, wymusza pierwszeństwo, wyprzedza w miejscu niedozwolonym zmuszając mnie do zjechania z prawidłowego pasa ruchu niemal do rowu i w końcu geniusz kierownicy, który zamiast założyć w zimie odpowiednie kapcie i trzymać się drogi tańcuje po tej drodze ślizgając się na lewo i prawo. Czy za każdym razem wsiadając do samochodu normalny odpowiedzialny człowiek ma się martwić czy jakiś nieodpowiedzialny kretyn nie uważa kodeksu drogowego za ograniczanie jego wolności? A następnie jeszcze zamiast ganić tego kretyna na forum o podobno wysokim poziomie zaczyna się dyskusja nad tym, że nakazy są ograniczaniem wolności.
Ja też mam pomysł na wolność - pozwólmy na samosądy - niech każdego takiego geniusza kierownicy zgodnie z prawem będzie można na miejscu za narażanie innych ludzi na utratę życia i zdrowia ukarać odpowiednio. Jak jeżdżę po Polsce to mam wrażenie że co najmniej połowa kierowców nigdy nie powinna siadać za kółkiem, bo przepisy mają w dolnej części pleców. Ot taka nasza przywara narodowa, chociaż dla niektórych to powód do dumy - przecież to taka walka z ciemiężcą urzędowym. Może jak nad sobą kierowcy będą mieli bat w postaci tego, że mogą zgodnie z prawem dostać w mordę za głupotę to się coś poprawi? Ot taki luźny pomysł... bo jak czytam niektóre wypowiedzi to mi gałki oczne z oczodołów wypadają.
A co to ma do rzeczy odnośnie nonsensu wprowadzenia nakazu stosowania opon zimowych w terminie od-do? Chcesz tych zidiociałych kierowców ukarać, czy coś w ten deseń?
Kolego Erie, przyhamuj trochę z epitetami, bo wygląda na to, że to Ty, w tej chwili jedziesz z jej poziomem na oponach niedostosowanych do pory roku. Trzymaj poziom dyskusji. Patrząc na Twój awatar, sądzę, że niedługo będziesz pałował za kulturalne przedstawianie poglądów. Jako jedynemu w tym wątku uciekł Ci tył auta na pobocze. Może za mało jeździsz a za długo w nim siedzisz orle kierownicy na białej czapce.
A ja tak nieśmiało zapytam - o ile procent spadła ilość wypadków na drodze od chwili wprowadzenia obowiązkowej jazdy na światłach w dzień? Od myślenia nikt nie zwalnia. Uważam również że opony zimowe nie wyleczą idiotów za kierownicą. Gdy jest gołoledź lub sypnie jak z koziej d...y to poprostu auto stoi w garażu. Ten kto musi jeździć 24 godziny na dobę niech zakłada opony zimowe.
Boryszuk
05-08-2012, 09:13
A ja tak nieśmiało zapytam - o ile procent spadła ilość wypadków na drodze od chwili wprowadzenia obowiązkowej jazdy na światłach w dzień?
A ja troche przekornie zapytam- ile wypadkow zapalone swiatla spowodowaly?
Od myślenia nikt nie zwalnia.
Mnie, kiedy bylem szczeniakiem, ojciec nauczyl jednej waznej rzeczy. Mianowicie tego, ze najwiecej dobrych plywakow/skoczkow/kierowcow/pilotow/wpisz dowolne jest na cmentarzu. Bo mysleli, ze sa dobrzy.
Ja juz sie wycofuje z dyskusji, wiekszego sensu ona nie ma. Bo opinia jest jak d**a i kazdy ma swoja.
Szerokosci i przyczepnosci.
kakersik
05-08-2012, 09:26
No dobrze, a co z oponami zimowymi do aut ciezarowych? Wymieniac i skladowac kola od osobowki (nawet czterech) to pikus. Zawsze znajdzie sie miejsce w piwnicy. A jak ktos ma 10-20, a nawet 100 i wiecej zestawow, a na nich 12 kol? To gdzie to niby ma skladowac? Zreszta kazdy wlasciciel firmy transportowej na pytanie o zimowki do ciezarowek patrzy na pytajacego jak na idiote.
Osobiscie uzywam w osobowce opon zimowych, i chociaz mam ponad milion km nalotu, uwazam, ze nie zwalniaja mnie one (te opony w sensie) z myslenia za kierownica.
A jak ktos ma 10-20, a nawet 100 i wiecej zestawow, a na nich 12 kol? To gdzie to niby ma skladowac?
To tak jakbyś zapytał gdzie masz np. parkować te 10-20 czy 100 i więcej zestawów.
No dobrze, a co z oponami zimowymi do aut ciezarowych? Wymieniac i skladowac kola od osobowki (nawet czterech) to pikus. Zawsze znajdzie sie miejsce w piwnicy. A jak ktos ma 10-20, a nawet 100 i wiecej zestawow, a na nich 12 kol? To gdzie to niby ma skladowac? Zreszta kazdy wlasciciel firmy transportowej na pytanie o zimowki do ciezarowek patrzy na pytajacego jak na idiote.
Osobiscie uzywam w osobowce opon zimowych, i chociaz mam ponad milion km nalotu, uwazam, ze nie zwalniaja mnie one (te opony w sensie) z myslenia za kierownica.
A kij ze składowaniem. Weź tu wymień tyle opon. Masakratyczne koszty. Takich opon nie kupuje się w markecie za 200-300zł. Zresztą sam o tym dobrze wiesz :) :) Wiem że w niektórych krajach zachodniej Europy jest wymóg posiadania zimówek na osi napędowej. Jak znam życie to u nas trzeba będzie mieć nawet na kole zapasowym....
A co to ma do rzeczy odnośnie nonsensu wprowadzenia nakazu stosowania opon zimowych w terminie od-do? Chcesz tych zidiociałych kierowców ukarać, czy coś w ten deseń?
Macin, poczytaj wcześniejsze moje wypowiedzi - nie jestem za wprowadzeniem od do (bo jak wiemy pogoda płata nam figle i może się okazać, że przykładowo w Wigilię będzie +16 stopni), tylko za wprowadzaniem wówczas jak są określone warunki. Jak widać z wątku niektórzy uważają wprowadzanie jakichkolwiek zmian to za zamach na ich swobody, więc... ja się z wątku wyłączam.
Notabene fajnie podsumował wątek Boryszuk - najwięcej tych co się uważali za wspaniałych kierowców, którzy poradzą sobie w każdych warunkach jest właśnie na cmentarzach i tylko szkoda osób które giną przy okazji. Wolałbym nie zostać taką osobą i stąd może moje poparcie dla wszelkich inicjatyw mających to bezpieczeństwo poprawić, nawet jesli poprawa będzie znikoma to po prostu będzie. Inna sprawa że skończy się za pewne w naszym kraju dokładnie tak samo jak obowiązek jazdy na światłach. Duża cześć uważa, że nie potrzebuje i tyle.
Kolego Erie, przyhamuj trochę z epitetami, bo wygląda na to, że to Ty, w tej chwili jedziesz z jej poziomem na oponach niedostosowanych do pory roku. Trzymaj poziom dyskusji. Patrząc na Twój awatar, sądzę, że niedługo będziesz pałował za kulturalne przedstawianie poglądów. Jako jedynemu w tym wątku uciekł Ci tył auta na pobocze. Może za mało jeździsz a za długo w nim siedzisz orle kierownicy na białej czapce.
Kolego Sabvel (o ile jesteś kolegą, bo moim na pewno nie) ja nikomu personalnie epitetami nie waliłem, więc nie życzę sobie abyś insynuował cokolwiek o mojej osobie na podstawie mojego awatara ani mnie obrażał. Może faktycznie wczoraj podniosło mi sie ciśnienie, ale wciąż nie widzę abym kogokolwiek personalnie obraził tak jak Ty to czynisz.
Macin, poczytaj wcześniejsze moje wypowiedzi - nie jestem za wprowadzeniem od do (bo jak wiemy pogoda płata nam figle i może się okazać, że przykładowo w Wigilię będzie +16 stopni), tylko za wprowadzaniem wówczas jak są określone warunki. Jak widać z wątku niektórzy uważają wprowadzanie jakichkolwiek zmian to za zamach na ich swobody, więc... ja się z wątku wyłączam.
Notabene fajnie podsumował wątek Boryszuk - najwięcej tych co się uważali za wspaniałych kierowców, którzy poradzą sobie w każdych warunkach jest właśnie na cmentarzach i tylko szkoda osób które giną przy okazji. Wolałbym nie zostać taką osobą i stąd może moje poparcie dla wszelkich inicjatyw mających to bezpieczeństwo poprawić, nawet jesli poprawa będzie znikoma to po prostu będzie. Inna sprawa że skończy się za pewne w naszym kraju dokładnie tak samo jak obowiązek jazdy na światłach. Duża cześć uważa, że nie potrzebuje i tyle.
Przeczytałem, i mz. stosujesz emocjonalny szantaż i uderzasz w alarmistyczny ton w sprawie, która wcale nie jest taka oczywista. Również polecam lekturę wcześniejszych postów w wątku.
Drogi w PL w 80% dni zimowych są czarne, pewnie też z 80% naszego nizinnego kraju jest płaskie, a z 80% mieszkańców zamieszkuje miasta, które odśnieżane są w pierwszej kolejności.
Zimówka znacząco podnosi bezpieczeństwo na białym, na czarnym nie ma kolosalnej różnicy, na mokrym staje się wyraźnie mniej skuteczna od letniej - biorąc więc pod uwagę, że przepis obliguje nas do tego by jeździć jesienią i wiosną, gdzie nieporównywalnie częściej zdarza się mokra niż zaśnieżona nawierzchnia paradoksalnie może zwiększyć ilość dzwonów.
Osobiście w hot-hatchu zwykle nie wymieniam opon na zimówki, bo jeżdżę nim po płaskich, odśnieżonych, miejskich drogach, a w górach na zimowych 225 tak czy owak jeździ się beznadziejnie. Po prostu świeżo po opadach śniegu nie wybieram się w trasy, a w góry jeżdżę drugim autem z węższymi zimówkami o miękkiej, typowo śniegowej mieszance. Nakaz zmieni tyle, że walną mnie na 2-2,5kpln (225/45/17Y nie są najtańsze), albo na kwoty mandatów za jazdę zimą na letnich.
Przepis to mz. typowe dojenie kasy z kierowców - mieszkańcy gór posiadający elementrany instynkt samozachowawczy i tak nie tkną się opony letniej, a całej reszcie statystycznie nie są one do szczęścia potrzebne. Nie ma też sensu bić w dzwon na trwogę, że artyści jeżdżący zimą letnimi na białym stanowią śmiertelne zagrożenie, bo to bzdura - przyspieszyć za bardzo się naonaczas nie da, auto bardzo wyraźnie się ślizga, więc tak czy owak się oni wleką. Potencjalnie zatem mogą spowodować niewielką stłuczkę, którą w dodatku będą musieli pokryć z własnego ubezpieczenia.
Zgoda na ograniczanie swobody w imię mętnych prób podnoszenia bezpieczeństwa niewiele zaś zmieni - poza naszym stanem konta.
Al Koholik
05-08-2012, 11:38
No dobrze, a co z oponami zimowymi do aut ciezarowych? Wymieniac i skladowac kola od osobowki (nawet czterech) to pikus. Zawsze znajdzie sie miejsce w piwnicy. A jak ktos ma 10-20, a nawet 100 i wiecej zestawow, a na nich 12 kol? To gdzie to niby ma skladowac? Zreszta kazdy wlasciciel firmy transportowej na pytanie o zimowki do ciezarowek patrzy na pytajacego jak na idiote.
Osobiscie uzywam w osobowce opon zimowych, i chociaz mam ponad milion km nalotu, uwazam, ze nie zwalniaja mnie one (te opony w sensie) z myslenia za kierownica.
Albo jak ma kurs w grudniu z Gdańska do Ankary
Przeczytałem, i mz. stosujesz emocjonalny szantaż i uderzasz w alarmistyczny ton w sprawie, która wcale nie jest taka oczywista. Również polecam lekturę wcześniejszych postów w wątku.
Drogi w PL w 80% dni zimowych są czarne, pewnie też z 80% naszego nizinnego kraju jest płaskie, a z 80% mieszkańców zamieszkuje miasta, które odśnieżane są w pierwszej kolejności.
Zimówka znacząco podnosi bezpieczeństwo na białym, na czarnym nie ma kolosalnej różnicy, na mokrym staje się wyraźnie mniej skuteczna od letniej - biorąc więc pod uwagę, że przepis obliguje nas do tego by jeździć jesienią i wiosną, gdzie nieporównywalnie częściej zdarza się mokra niż zaśnieżona nawierzchnia paradoksalnie może zwiększyć ilość dzwonów.
Osobiście w hot-hatchu zwykle nie wymieniam opon na zimówki, bo jeżdżę nim po płaskich, odśnieżonych, miejskich drogach, a w górach na zimowych 225 tak czy owak jeździ się beznadziejnie. Po prostu świeżo po opadach śniegu nie wybieram się w trasy, a w góry jeżdżę drugim autem z węższymi zimówkami o miękkiej, typowo śniegowej mieszance. Nakaz zmieni tyle, że walną mnie na 2-2,5kpln (225/45/17Y nie są najtańsze), albo na kwoty mandatów za jazdę zimą na letnich.
Przepis to mz. typowe dojenie kasy z kierowców - mieszkańcy gór posiadający elementrany instynkt samozachowawczy i tak nie tkną się opony letniej, a całej reszcie statystycznie nie są one do szczęścia potrzebne. Nie ma też sensu bić w dzwon na trwogę, że artyści jeżdżący zimą letnimi na białym stanowią śmiertelne zagrożenie, bo to bzdura - przyspieszyć za bardzo się naonaczas nie da, auto bardzo wyraźnie się ślizga, więc tak czy owak się oni wleką. Potencjalnie zatem mogą spowodować niewielką stłuczkę, którą w dodatku będą musieli pokryć z własnego ubezpieczenia.
Zgoda na ograniczanie swobody w imię mętnych prób podnoszenia bezpieczeństwa niewiele zaś zmieni - poza naszym stanem konta.
Marcinie, 90% mojego jeżdżenia to jeżdzenie po Śląsku (różnymi trasami, nie tylko autostradami i innymi trasami głównymi) i uwierz mi, drogi te w zimie na pewno nie są w 80% czarne. No chyba, że ja mam takiego pecha, że jak jadę to akurat chwilę wcześniej popadało i jak zwykle śnieg zaskoczył drogowców.
Ja nie mówiłem o tym że na letnich się przyspieszy, cały czas właśnie mówię o tym tańczeniu i o poślizgach w jakie na śniegu się wpada przy letnich oponach. Wcale nie prowadzi to jednak do tego, że tak wolno "miszczowie" kierownicy jeżdzą na tych letnich i że będzie co najwyżej delikatna stłuczka. Szczególnie jak potańcuje sobie taki geniusz na sąsiedni pas i będzie czołówka (wówczas po zsumowaniu prędkości obu pojazdów już tak różowo nie jest).
Nie wiem czy to jest alarmistyczny ton, ale jeżeli widzę ż ejest szansa wymuszenia poprawy bezpieczeństwa choć odrobinę to uważam to za słuszne i jak już wcześniej napisałem mam gdzieś to czy kogoś stać czy nie. Jak kogoś nie stać na użytkowanie samochodu to go sobie po prostu nie kupuje i tyle. Koszt samochodu i jego użytkowania to nie tylko to co płacimy w salonie i koszt wlewania odpowiedniej łatwopalnej cieczy do baku, ale właśnie wszelkie remonty, przeglądy, wymiany opon i piór do wycieraczek itd. Samodzielnie każdy z tych elementów ma jakiś tam mały lub większy wpływ na bezpieczeństwo, a sumarycznie zaniedbania w tym zakresie bardzo negatywnie wpływają na to bezpieczeństwo.
Tylko tyle i aż tyle. Szkoda tylko, że najczęściej nieodpowiedzialność kierowcy prowadzi do nieszczęścia innych osób, a nie samego kierowcy. Jakby się zabił tylko taki "miszcz" to jego wybór, ale potem żal innych osób.
Osobiście w hot-hatchu zwykle nie wymieniam opon na zimówki, bo jeżdżę nim po płaskich, odśnieżonych, miejskich drogach, a w górach na zimowych 225 tak czy owak jeździ się beznadziejnie. Po prostu świeżo po opadach śniegu nie wybieram się w trasy, a w góry jeżdżę drugim autem z węższymi zimówkami o miękkiej, typowo śniegowej mieszance. Nakaz zmieni tyle, że walną mnie na 2-2,5kpln (225/45/17Y nie są najtańsze), albo na kwoty mandatów za jazdę zimą na letnich.
A ja właśnie w hot-hatchu widzę kolosalną różnicę w zimie, pomiędzy zimówkami (225/45/17) a seryjnymi letnimi (235/40/18 ). Na letnich po prostu jest loteria w zależności od temperatury i "czarności" dróg.
...90% mojego jeżdżenia to jeżdzenie po Śląsku (różnymi trasami, nie tylko autostradami i innymi trasami głównymi) i uwierz mi, drogi te w zimie na pewno nie są w 80% czarne. No chyba, że ja mam takiego pecha, że jak jadę to akurat chwilę wcześniej popadało i jak zwykle śnieg zaskoczył drogowców...
No chyba masz pecha. Też jeżdżę po Śląsku. Co więcej dużo jeżdżę.
Gdy ładnych parę lat temu odbierałem autko dostałem go na jak najbardziej standardowych letnich oponkach. I już pierwszej zimy się zorientowałem jaka to może być masakra na śniegu. Zakupiłem drugi komplet kół i zmieniałem. Po którymś tam sezonie ujechałem na śniegu, obuty w zimowe kapcie, kasując na krawężnikach dwie felgi. I tu uwaga dla poniektórych wyznawców bezpieczności zimówek - są momenty, że nic nie pomoże.
Ponieważ stan obu kompletów w tym momencie i tak wskazywał na czas wymiany, a i nie miałem już wszystkich felg, to zdecydowałem o kupnie jednego kompletu całorocznego. Ot po prostu kupiłem bardzo dobre opony całoroczne. I do końca wspominanego autka na nich jeździłem. Ci co mnie znają wiedzą, że szwędam się po różnych miejscach. I dlatego bezczelnie twierdzę, że dobra opona uniwersalna jest wystarczająca w absolutnie większości przypadków. Ale też wolałbym sprzedawać 2 komplety zamiast jednego. Ale matematyki bym tu nie włączał - jest zrozumiałe, że jeżdżąc dużo i tak dwa komplety się ładnie rozkładają finansowo. Tyle, że większość wcale aż tak dużo nie jeździ. Ot np bliska mi osoba jeździ te kilkanaście tysięcy rocznie w okolicy generalnie płaskiej i dwa razy do roku zasuwa do warsztatu do wymiany targając wcześniej kółeczka pomiędzy garażem, a bagażnikiem. I tak też można. Tylko po co?
Właśnie wymieniłem pojazd bo na staruszka przyszedł czas. I pierwsze co planowałem, to jesienią podjazd do warsztatu i zakup dobrych uniwersalnych oponek (nie letnich na wszelki wypadek dopowiem). I coś mnie trafi jeśli nie będzie to respektowane przez być może zmienione prawo, ktore będzie ode mnie chciało zimówki.
RobertMiernik
05-08-2012, 12:53
Tylko nie rozumiecie jednego, wcale nie o Waszą wygodę chodzi i o to, że sobie nie poradzicie na letnich w zimie.
Chodzi o to, że od tego jak szybko jesteś w stanie się zatrzymać zależy nie Wasze życie ale życie innych na drodze.
Co z tego, że wiesz, że masz letnie i zachowujesz odstęp na drodze i jeździsz wolniej i w ogóle sama odpowiedzialność (nie wierzę, że można tak jeździć jeśli ktoś robi więcej niż 2k miesięcznie), skoro wystarczy dziecko wybiegające na drogę, albo auto wyjeżdżające z podporządkowanej...
Są przypadki i to wcale nie rzadkie, kiedy decyduje każdy metr drogi hamowania.
Tylko nie rozumiecie jednego, wcale nie o Waszą wygodę chodzi i o to, że sobie nie poradzicie na letnich w zimie.
Chodzi o to, że od tego jak szybko jesteś w stanie się zatrzymać zależy nie Wasze życie ale życie innych na drodze.
Co z tego, że wiesz, że masz letnie i zachowujesz odstęp na drodze i jeździsz wolniej i w ogóle sama odpowiedzialność (nie wierzę, że można tak jeździć jeśli ktoś robi więcej niż 2k miesięcznie), skoro wystarczy dziecko wybiegające na drogę, albo auto wyjeżdżające z podporządkowanej...
Są przypadki i to wcale nie rzadkie, kiedy decyduje każdy metr drogi hamowania.
Ponieważ napisałeś zaraz po moim wpisie, to biorę to do siebie.
I proponuję ponowną lekturę mojego wpisu.
Istnieje coś takiego jak opona uniwersalna wielosezonowa. Od paru lat nie używam tzw. opon letnich.
Marcinie, 90% mojego jeżdżenia to jeżdzenie po Śląsku (różnymi trasami, nie tylko autostradami i innymi trasami głównymi) i uwierz mi, drogi te w zimie na pewno nie są w 80% czarne. No chyba, że ja mam takiego pecha, że jak jadę to akurat chwilę wcześniej popadało i jak zwykle śnieg zaskoczył drogowców.
Ja nie mówiłem o tym że na letnich się przyspieszy, cały czas właśnie mówię o tym tańczeniu i o poślizgach w jakie na śniegu się wpada przy letnich oponach. Wcale nie prowadzi to jednak do tego, że tak wolno "miszczowie" kierownicy jeżdzą na tych letnich i że będzie co najwyżej delikatna stłuczka. Szczególnie jak potańcuje sobie taki geniusz na sąsiedni pas i będzie czołówka (wówczas po zsumowaniu prędkości obu pojazdów już tak różowo nie jest).
Prosta rzecz - musisz często jeździć w takich warunkach, kupujesz zimówki, bo jazda po białym na letnich to hardkor. Nikt nie potrzebuje ustawy do tego, by się przestać karać tego rodzaju rozkoszami. Ustawa jest potrzebna wyłącznie do tego, by zwiększyć sprzedaż zimówek wśród tych, którzy ich nie potrzebują.
Nie wmówisz mi, że rozpoznajesz na jakich oponach jedzie dany pacjent, że widziałeś dużo czołówek z udziałem tira i pojazdu na letnich, że miszczowie letnich są plagą dróg po których jeździsz, bo wszystko to niepodobieństwo i wyłącznie twoje domniemanie. Równie dobrze "tańczące" mogą być pojazdy na gównianych lub zużytych zimówkach, które (nawet na białym) są mniej skuteczne od nowej opony letniej, albo użytkownicy zimówek, którzy po prostu przegieli pałę lub wpadli na lód, gdzie - czy to zimówka, czy letnia - nie ma zmiłuj.
Nie ma co liczyć na to, że głupotę ograniczysz ustawą, bo głupota nie zna granic. Przepis to jedno, jego egzekwowanie to drugie - szczególnie na bocznych, wiejskich drogach śląskich.
A ja właśnie w hot-hatchu widzę kolosalną różnicę w zimie, pomiędzy zimówkami (225/45/17) a seryjnymi letnimi (235/40/18 ). Na letnich po prostu jest loteria w zależności od temperatury i "czarności" dróg.
Ja nie neguję faktu, że różnica na białym jest kolosalna. Po prostu zimą nie zapuszczam się hot-hatchem na białe i na śnieg biorę kombiaka na miękkich, mocno lamelowanych 195, którym i tak jeździ się 100x lepiej niż na zimowych 225 (na których nb. poza śniegiem jeździ się koszmarnie).
Tylko nie rozumiecie jednego, wcale nie o Waszą wygodę chodzi i o to, że sobie nie poradzicie na letnich w zimie.
Chodzi o to, że od tego jak szybko jesteś w stanie się zatrzymać zależy nie Wasze życie ale życie innych na drodze.
Co z tego, że wiesz, że masz letnie i zachowujesz odstęp na drodze i jeździsz wolniej i w ogóle sama odpowiedzialność (nie wierzę, że można tak jeździć jeśli ktoś robi więcej niż 2k miesięcznie), skoro wystarczy dziecko wybiegające na drogę, albo auto wyjeżdżające z podporządkowanej...
Są przypadki i to wcale nie rzadkie, kiedy decyduje każdy metr drogi hamowania.
Frazesy, frazesy, frazesy - naoglądałeś się reklam opon.
W życiu nie dopuściłem do tego, by musieć awaryjnie hamować przed wybiegającym na drogę gnojkiem, czy (co zdarza się znacznie częściej) nachlanym obszczymurem, modląc się o przyczepność, co - niezależnie od opony - zawsze będzie mooocno loteryjne. Jeśli kierowca dopuścił do takiej sytuacji, to znaczy że nie potrafił jej zawczasu przewidzieć, ocenić i uniknąć - a to na jakich jeździ oponach to akurat w tym kontekście jego najmniejszy problem. Od takich sytuacji jest przewidywanie, zwalnianie, unikanie, omijanie - awaryjne hamowanie to najgorsze, najbardziej kretyńskie z możliwych rozwiązań. Wogóle od niepamiętnych czasów nie zdarzyło mi się awaryjnie hamować z jakichkolwieksobie bądź powodów - pomimo faktu że jeżdżę brawurowo.
Idąc dalej Twoim tropem rozumowania mogę podać tysiąc aspektów zwiększających bierne bezpieczeństwo, z których akurat opona zimowa ma realnie najmniejszy wpływ na jego poprawę.
... (na których nb. poza śniegiem jeździ się koszmarnie).
Co masz na myśli używając słowa "koszmarnie"? Wiadomo, że w zimie (nawet poza śniegiem) to zawsze się jeździ dużo gorzej, ale dzięki zimówką da się takim autem normalnie jeździć (na letnich jest zupełnie nieużytkowe w zimie). Nawet spalanie mam w zimie o co najmniej 2L/100 mniejsze ;)
RobertMiernik
05-08-2012, 13:20
Ponieważ napisałeś zaraz po moim wpisie, to biorę to do siebie.
I proponuję ponowną lekturę mojego wpisu.
Istnieje coś takiego jak opona uniwersalna wielosezonowa. Od paru lat nie używam tzw. opon letnich.
Nie było to bezpośrednio do Ciebie, opony wielosezonowe są dobrym rozwiązaniem jeśli, ktoś jeździ mało i ma uraz do zmiany opon.
Tylko, że dobre opony wielosezonowe, kosztują niewiele mniej niż letnie + zimowe, więc w sumie prawie na jedno wychodzi.
Frazesy, frazesy, frazesy - naoglądałeś się reklam opon.
W życiu nie dopuściłem do tego, by musieć awaryjnie hamować przed wybiegającym na drogę gnojkiem czy (co zdarza się znacznie częściej) nachlanym obszczymurem, modląc się o przyczepność, co - niezależnie od opony - zawsze będzie mooocno loteryjne. Jeśli kierowca dopuścił do takiej sytuacji, to znaczy że nie potrafił jej zawczasu przewidzieć, ocenić i uniknąć - a to na jakich jeździ oponach to akurat w tym kontekście jego najmniejszy problem.
Idąc dalej tym tropem rozumowania mogę podać tysiąc aspektów zwiększających bierne bezpieczeństwo, z których akurat opona zimowa ma realnie najmniejszy wpływ na jego poprawę.
Nie wiem jakim cudem przewidujesz nieprzewidywalne, ale skoro umiesz to nie ma co dyskutować. Po prostu nie wszyscy umieją przewidzieć, kiedy im ktoś wyjedzie przed maskę czy pijany pieszy wtargnie na drogę.
Idąc tym tropem, pewnie że się da podać wiele więcej, ale co to ma do tematu?
Uważam, że obowiązek jazdy na zimowych oponach to dobry pomysł.
Uważam też, że powinny być dopuszczone niektóre mieszanki opon wielosezonowych.
Na koniec uważam też, że zimówki powinny być wymagane od pierwszego dnia z opadem śniegu do czasu aż przez tydzień z rzędu najniższa temperatura dobowa będzie wyższa niż 10 stopni.
Jeśli mało jeździcie to opony zimowe starczą wam na 3, 4 może i więcej sezonów, na prawdę jest się o co kłócić?
(a jeśli jeździcie dużo to tym bardziej nieodpowiedzialne jest niezmienianie opon na zimę)
Edit: co do reklam opon, to nie wiem czy poza "Janie Dębica" byłbym w stanie jakąkolwiek inną wymienić... Za to jeżdżę miesiąc w miesiąc koło 5 tysięcy kilometrów i różne rzeczy na drogach widziałem. Na pewno czułbym się bezpieczniej wiedząc, że gość jadący za mną i często nie zachowujący odpowiedniej prędkości jedzie na oponach zimowych...
Co masz na myśli używając słowa "koszmarnie"? Wiadomo, że w zimie (nawet poza śniegiem) to zawsze się jeździ dużo gorzej, ale dzięki zimówką da się takim autem normalnie jeździć (na letnich jest zupełnie nieużytkowe w zimie). Nawet spalanie mam w zimie o co najmniej 2L/100 mniejsze ;)
Na zimówkach jeździ się fatalnie kiedy temperatury są nieco wyższe, a jezdnia wilgotna lub - nie daj Boże - mokra ("pływają", są znacznie bardziej podatne na aquaplanning), co w okresie od jesieni do wiosny w Krakowie zdarza się znacznie częściej niż mróz. Na letnich po czarnym nawet w mroźne dni nie jeździ się tragicznie, realne problemy są na białym.
W zimie spalanie mam mniejsze niezależnie od opon, bo w zimie przestaję używać górnych rejestrów obrotomierza.
RobertMiernik
05-08-2012, 13:27
co w okresie od jesieni do wiosny w Krakowie zdarza się znacznie częściej niż mróz.
Masz rację, jeśli ktoś nie wyjeżdża poza miasto a na trasie nie ma górek, to niech sobie i na letnich jeździ, ale prawa się nie ustala dla jednostek, tylko dla ogółu, to nie wyjątki mają być pokryte tylko reguły...
Na zimówkach jeździ się fatalnie kiedy temperatury są nieco wyższe, a jezdnia wilgotna lub - nie daj Boże - mokra ("pływają", są znacznie bardziej podatne na aquaplanning), co w okresie od jesieni do wiosny w Krakowie zdarza się znacznie częściej niż mróz. Na letnich po czarnym nawet w mroźne dni nie jeździ się tragicznie, realne problemy są na białym.
W zimie spalanie mam mniejsze niezależnie od opon, bo w zimie przestaję używać górnych rejestrów obrotomierza.
Mimo to uważam, że podatność na aquaplanning to mniejszy problem od poważnych problemów z trakcją czy skutecznością hamowania na letnich (nawet przy "nie białym", ale temperaturze poniżej 0).
Co do spalania to wiem, że niższe spalanie nie jest spowodowane oponami. Pisałem to w kontekście możliwości jazdy zimą, w ogóle.
Nie wiem jakim cudem przewidujesz nieprzewidywalne, ale skoro umiesz to nie ma co dyskutować. Po prostu nie wszyscy umieją przewidzieć, kiedy im ktoś wyjedzie przed maskę czy pijany pieszy wtargnie na drogę.
Ile razy zdarzyło Ci się awaryjnie hamować w tego typu sytuacjach? Są one oczywiście plagą w reklamach Pirelli czy Continentala, ale w praktyce - ile istnień ocaliły twoje opony?
Idąc tym tropem, pewnie że się da podać wiele więcej, ale co to ma do tematu?To, że jedna paranoja pociągnie za sobą kolejne. Zużyte, stare lub kiepskiej jakości zimówki są mniej skuteczne od dobrych, nowych opon letnich - dlaczego więc nie wprowadzić przymusu wymiany opon na nowe co pół roku? To podwyższy bierne bezpieczeństwo w znacznie większym stopniu niż pomysł z zimówkami. A stan i jakość układów hamulcowych? Może zaczniemy badać drogę hamowania wszystkich pojazdów i eliminujmy te, które są mało skuteczne? Może zabronić zimą jeździć ciękimi limuzynami i SUV-ami na szerokich oponach, które zawsze na białym będą mieć przerażająco długą drogę hamowania? Czyż nie są to potencjalni mordercy wybiegających na drogę bachorów i pijaków?
Uważam, że obowiązek jazdy na zimowych oponach to dobry pomysł.
Uważam też, że powinny być dopuszczone niektóre mieszanki opon wielosezonowych.
Na koniec uważam też, że zimówki powinny być wymagane od pierwszego dnia z opadem śniegu do czasu aż przez tydzień z rzędu najniższa temperatura dobowa będzie wyższa niż 10 stopni.
Jeśli mało jeździcie to opony zimowe starczą wam na 3, 4 może i więcej sezonów, na prawdę jest się o co kłócić?
(a jeśli jeździcie dużo to tym bardziej nieodpowiedzialne jest niezmienianie opon na zimę)
Uważasz - a czy masz na poparcie tej tezy twarde, niezbite dowody? A może - paradoksalnie - okazuje się, że zimówki dają złudne poczucie bezpieczeństwa, pozwalają skuteczniej przyspieszać i prowadzą do zwiększenia ilości poważnych wypadków? Ja jestem pewien jedynie tego, że opłaci się to lobby oponiarskiemu i budżetowi.
Po 3-4 sezonach zimówki będą mniej skuteczne, niż nowe opony letnie. A jeśli będziemy zmieniać je przymuszeni do tego idiotycznym przepisem już na jesień, to zużyją się jeszcze szybciej.
To, że jedna paranoja pociągnie za sobą kolejne. Zużyte, stare lub kiepskiej jakości zimówki są mniej skuteczne od dobrych, nowych opon letnich - dlaczego więc nie wprowadzić przymusu wymiany opon na nowe co pół roku? To podwyższy bierne bezpieczeństwo w znacznie większym stopniu niż pomysł z zimówkami. A stan i jakość układów hamulcowych? Może zaczniemy badać drogę hamowania wszystkich pojazdów i eliminujmy te, które są mało skuteczne? Może zabronić zimą jeździć ciękimi limuzynami i SUV-ami na szerokich oponach, które zawsze na białym będą mieć przerażająco długą drogę hamowania? Czyż nie są to potencjalni mordercy wybiegających na drogę bachorów i pijaków?
Chyba zaczynasz uprawiać demagogie. Po pierwsze stan hamulców i układu kierowniczego jest między innymi przedmiotem corocznych badań technicznych. Po drugie nie ważna jest szerokość opony. Ważne aby była ona dostosowana do wielkości i masy pojazdu. Po trzecie pokaż mi normalnego, myślącego kierowce, który kupuje najlepszej jakości opony letnie i kiepskie zimówki.
Osobiście jestem za wprowadzeniem obowiązku jazdy na oponach zimowych.
Chyba zaczynasz uprawiać demagogie. Po pierwsze stan hamulców i układu kierowniczego jest między innymi przedmiotem corocznych badań technicznych. Po drugie nie ważna jest szerokość opony. Ważne aby była ona dostosowana do wielkości i masy pojazdu. Po trzecie pokaż mi normalnego, myślącego kierowce, który kupuje najlepszej jakości opony letnie i kiepskie zimówki.
Osobiście jestem za wprowadzeniem obowiązku jazdy na oponach zimowych.
Oczywiście, że uprawiam demagogię, by na jaskrawych przykładach wykazać demagogię straszenia mnie wybiegającymi dziećmi - w ten sposób można uargumentować i przepchnąć każdą bzdurę.
Mz. demagogią jest wprowadzenie tego nakazu pod pozorem poprawy bezpieczeństwa, bez twardych argumentów w postaci rzetelnych badań i statystyk nie uwierzę w prawdziwość tej przesłanki.
Potrafię sobie natomiast wyobrazić (podkreślam - wyobrazić, co nie znaczy że mam rację), że tego typu nakaz w praktyce może doprowadzić do pogorszenia bezpieczeństwa.
Statystyki wyraźnie wykazują, że do wypadków z rannymi i śmiertelnymi ofiarami dochodzi najczęściej w dobrych warunkach, przy wyższych temperaturach, na suchej nawierzchni, a powód jest przeważnie ten sam - niedostosowanie prędkości do warunków. Kiedy warunki są niesprzyjające, ludzie po prostu są bardziej uważni - rozwijają mniejszą*prędkość, są bardziej skoncentrowani i mniej skorzy do chojrakowania, co ma swoje bezdyskusyjne potwierdzenie w statystykach.
Logiczny wniosek jest więc taki, że wpływ opon na poprawę bezpieczeństwa w warunkach zimowych będzie nikły - oczywiście nie mam tu na myśli bezpieczeństwa tylnego zderzaka, tylko o potencjalnych rannych i zabitych. W zimie dochodzi do zwykle do niegroźnych stłuczek, prędkości są niższe, a w warunkach, w których opony zimowe naprawdę ukazują swe walory, ofiar wypadków jest zdecydowanie najmniej, więc podnoszenie argumentu o poprawie bezpieczeństwa jest conajmniej dyskusyjne.
Można też zacząć się zastanawiać, czy nakaz jazdy na zimówkach nie przełoży się*na to, że kierowcy ze względów finansowych nie zaczną jeździć na zimówkach przez cały rok, co mogłoby się przełożyć na realne zwiększenie liczby wypadków z ofiarami rannymi i śmiertelnymi - gdyż w warunkach, w których dochodzi do nich najczęściej sprawują się one najgorzej, można by analizować, czy niebezpieczne w skutkach wypadki częściej zdarzają się wśród kierowców jeżdżących zimą na oponach letnich i zimowych, ale nie będę popadał z jednej paranoii w drugą - nie jestem wrogiem opon zimowych, jestem przeciwnikiem bezmyślnych nakazów.
Marcin, ale wiesz, że wołasz po puszczy? Przeca w telewizji powiedzieli...
RobertMiernik
05-08-2012, 15:19
Ile razy zdarzyło Ci się awaryjnie hamować w tego typu sytuacjach? Są one oczywiście plagą w reklamach Pirelli czy Continentala, ale w praktyce - ile istnień ocaliły twoje opony?
Nie wiem ile opony a ile zimna krew, ale nie dalej jak tydzień temu jakaś pani radośnie wyjechała mi pod koła z posesji swojego domku przy trasie na Częstochowę, miałem do niej góra 20-30 m a dojechała do połowy pasa, zanim się zorientowała co robi (albo zanim klakson usłyszała).
Wcale nie rzadko spotykam takie 'kwiatki', może po prostu za mało jeździsz?
Zużyte, stare lub kiepskiej jakości zimówki są mniej skuteczne od dobrych, nowych opon letnich - dlaczego więc nie wprowadzić przymusu wymiany opon na nowe co pół roku?
Nie prawda...
Nie wiem czy wiesz, ale masz obowiązek wymieniać opony jeśli się zużyją, są do tego odpowiednie przepisy już teraz, więc kwestia całkowicie pomijalna i - frazes...
A stan i jakość układów hamulcowych? Może zaczniemy badać drogę hamowania wszystkich pojazdów i eliminujmy te, które są mało skuteczne?
A badania okresowe o których ktoś już pisał? Kolejny frazes?
Może zabronić zimą jeździć ciękimi limuzynami i SUV-ami na szerokich oponach, które zawsze na białym będą mieć przerażająco długą drogę hamowania? Czyż nie są to potencjalni mordercy wybiegających na drogę bachorów i pijaków?
Szerokie opony wcale nie powodują wydłużenia drogi hamowania, nie wiem skąd ten pomysł.
Uważasz - a czy masz na poparcie tej tezy twarde, niezbite dowody?
Dokładnie tak jak napisałem "Uważam", nie mam zwyczaju dorabiać twardych niezbitych dowodów do moich twierdzeń. Rozumiem, że dysponujesz badaniami mówiącymi coś innego niż zdrowy rozsądek i logika?
A może - paradoksalnie - okazuje się, że zimówki dają złudne poczucie bezpieczeństwa, pozwalają skuteczniej przyspieszać i prowadzą do zwiększenia ilości poważnych wypadków?
Myślę, że możesz mieć tutaj rację. Co nie zmienia faktu obiektywnej poprawy parametrów auta na zimówkach. Winę za czyjeś bzdurne złudzenia próbujesz zwalić na ustawodawcę?
Ja jestem pewien jedynie tego, że opłaci się to lobby oponiarskiemu i budżetowi.
Dobre opony wielosezonowe nie kosztują dużo mniej niż para letnie + zimowe, nikt na tym złotego interesu nie zrobi...
Po 3-4 sezonach zimówki będą mniej skuteczne, niż nowe opony letnie. A jeśli będziemy zmieniać je przymuszeni do tego idiotycznym przepisem już na jesień, to zużyją się jeszcze szybciej.
Do tego jest znacznik na bieżniku, dopóki go nie zedrzesz, wszystko jest ok i możesz jeździć na takiej oponie aż całkiem nie sparcieje...
Potrafię sobie natomiast wyobrazić (podkreślam - wyobrazić, co nie znaczy że mam rację), że tego typu nakaz w praktyce może doprowadzić do pogorszenia bezpieczeństwa.
Wyobraźnia nie ma tutaj nic do rzeczy, przeczenie logice też nie jest najszczęśliwszą drogą w dyskusji..
W zimie dochodzi do zwykle do niegroźnych stłuczek, prędkości są niższe, a w warunkach, w których opony zimowe naprawdę ukazują swe walory, ofiar wypadków jest zdecydowanie najmniej, więc podnoszenie argumentu o poprawie bezpieczeństwa jest conajmniej dyskusyjne.
A co tylko zgony nas interesują?
Jak się stukają ale nie giną to co, niech się stukają tak?
Dziwnie podchodzisz do bezpieczeństwa, jeśli nikt nie zginął to było bezpiecznie?
gdyż w warunkach, w których dochodzi do nich najczęściej sprawują się one najgorzej
Sam wcześniej pisałeś, że do większości wypadków dochodzi w trakcie dobrych warunków z powodu brawury. W takich warunkach zimówki wcale nie będą gorsze do letnich. Zimówki znacząco grosze od opon letnich są w zasadzie tylko przy opadach, bo nie potrafią skutecznie odprowadzić wody. Przy dobrych warunkach spisują się świetnie, bo dzięki miękkiej (w tej temperaturze) mieszance, mają większą przyczepność. Jedyna ich wada w lecie (przy dobrych warunkach atmosferycznych) to to, że przez miękkość bardzo szybko się ścierają. Wątpię, żeby istniało zagrożenie oszczędzania przez jazdę na zimówkach, bo jeśli ktoś jeździ więcej niż bardzo mało, zużyje opony w ciągu sezonu lub krócej - nie opłaca się.
nie jestem wrogiem opon zimowych, jestem przeciwnikiem bezmyślnych nakazów.
Akurat w przypadku tego zakazu nie znam żadnych rozsądnych popartych badaniami powodów, żeby określić go jako 'bezmyślny'. Jeśli znasz jakieś badania na ten temat, chętnie zerknę.
Statystyki wyraźnie wykazują, że do wypadków z rannymi i śmiertelnymi ofiarami dochodzi najczęściej w dobrych warunkach, przy wyższych temperaturach, na suchej nawierzchni, a powód jest przeważnie ten sam - niedostosowanie prędkości do warunków. Kiedy warunki są niesprzyjające, ludzie po prostu są bardziej uważni - rozwijają mniejszą*prędkość, są bardziej skoncentrowani i mniej skorzy do chojrakowania, co ma swoje bezdyskusyjne potwierdzenie w statystykach.
Pokażesz te statystyki, bo skoro się na nich opierasz to jak rozumiem masz do nich dostęp? A skoro nie masz do nich dostępu to nie powołuj się na jakiekolwiek dane statystyczne.
Owszem, kiedy warunki są gorsze zabezpieczamy się zwalniając, używając łańcuchów, innych opon itd. Jednakże niezależnie od tego jak zabezpieczymy się sami nie wpłynie to na fakt, że możemy zostać upolowani przez kogoś kto uważa, że zabezpieczać się nie musiał.
I po to są określone nakazy wraz ze środkami przymusu w postaci kar, aby tych chojraków ograniczyć (bo wyeliminować się nie da). Po to się ściga kretynów co prują po 200 km/h tłumacząc, że przecież oni są super kierowcami z refleksem spidermana, supermana czy innego superherosa i mają super samochody z och ach hamulcami, które wyhamują ich wozidło z 200km/h do zera w ułamku sekundy na odcinku centymetra.
Po to się przymusza ludzi, aby chociaż raz w roku sprawdzili swoje jeździdło w choć podstawowym zakresie - gwarantuję Ci, że jakby nie okresowe obowiązkowe przeglądy to większość kierowców wogóle by nie sprawdziłoby stanu swoich samochodów. Jeśli nie wierzysz (a tak ufasz statystykom) to sprawdź jak wygląda obecnie medycyna pracy. Jak duża część samozatrudnionych chodzi na okresowe badania - niemal nikt, a potem płacz, że za późno wykryto to i owo (przyznam, że samemu też zaniedbałem to z pewnych przyczyn). Nie ma przymusu = nie ma działania i tyle.
I po to między innymi chcą wprowadzić obowiązek jazdy na odpowiednich do warunków oponach, aby wymusić pewne określone zachowania zmierzające do poprawy bezpieczeństwa na drogach. Ogólnie życzę wszystkim wypowiadającym się w wątku (i jednej i drugiej) stronie, aby nigdy, przenigdy nie musieli się przekonać na skórze swoich bliskich kochanych osób, że jednak nie zawsze walczenie z urzędnikami, wprowadzającymi "chore i głupie" pomysły w celu jak to określane jest skorku na kasę, jest takie poprawne. Tylko aby się nie przekonali o tym dopiero chodząc do bliskich w celu zapalenia świeczki :(.
I jak chcecie możecie dalej uważać to za demagogię czy co tam chcecie.
Oczywiście, że uprawiam demagogię, by na jaskrawych przykładach wykazać demagogię straszenia mnie wybiegającymi dziećmi - w ten sposób można uargumentować i przepchnąć każdą bzdurę.
(...)
nie jestem wrogiem opon zimowych, jestem przeciwnikiem bezmyślnych nakazów.
No właśnie, tyle że przykłady nie są jaskrawe, przejaskrawione. W ten sposób można kontrargumentować każdy pomysł.
nie jestem wrogiem opon zimowych, jestem przeciwnikiem bezmyślnych nakazów.
I to jest znamienne w naszym narodzie. Jak dobrowolne, to dobre. Podejrzewam, że gdyby spytać o sens zakładania opon zimowych, to 99% głosów byłoby na tak. Ale jak opony mają być obowiązkowe, to już bee, głupie, itp.
Panowie - podyskutujcie sobie może z liczbami, bo mi się już odechciewa. Raport za rok 2011, strona 18. Dobre warunki atmosferyczne: 26710 wypadków, 2716 zabitych, 32 599 rannych. Opady śniegu, gradu: 743 wypadki, 87 zabitych, 957 rannych. Notabene podobna ilość ofiar była przy oślepiającym słońcu, więc prawdopodobnie nakaz stosowania okularów przeciwsłonecznych będzie mieć większy wpływ na bezpieczeństwo niż zimówki.
Podobnie jak w roku 2010, najwięcej wypadków wydarzyło się przy dobrych
warunkach atmosferycznych. W dobrych warunkach atmosferycznych kierujący
czują większy komfort jazdy, rozwijają większe prędkości, co w przypadku wystąpienia
wypadku daje tragiczniejsze skutki
http://dlakierowcow.policja.pl/download/15/90806/Segregator1.pdf
Panowie - podyskutujcie sobie może z liczbami, bo mi się już odechciewa. Raport za rok 2011, strona 18. Dobre warunki atmosferyczne: 26710 wypadków, 2716 zabitych, 32 599 rannych. Opady śniegu, gradu: 743 wypadki, 87 zabitych, 957 rannych. Notabene podobna ilość ofiar była przy oślepiającym słońcu, więc prawdopodobnie nakaz stosowania okularów przeciwsłonecznych będzie mieć większy wpływ na bezpieczeństwo niż zimówki.
http://dlakierowcow.policja.pl/download/15/90806/Segregator1.pdf
Ech i dlatego statystyką powinni się zajmowac ludzie, którzy z danych statystycznych potrafią wysnuwać wnioski. Jeżeli w zimie śnieg już jest na drodze, a nie pada, tylko ładne słoczeczko jest to są to DOBRE WARUNKI ATMOSFERYCZNE. Nikt nie pisał tutaj o jeździe w czasie gradu, nawalnego deszczu czy innych skrajnie negatywnych warunkach. Wybiórczo się bawisz w te "analizy" Marcinie.
Notabene większość z nas jeździ w ciągu dnia, kiedy są dobre warunki atmosferyczne i stąd większość wypadków, stłuczek ma miejsce w tym okresie. O tym zapewne w swej analizie też zapomniałeś, bo się z Twoją tezą nie zgadza.
Btw większość wypadków dzieci ma miejsce w domu - należy ZAKAZAĆ dzieciom przebywania w domu - taka sama analiza jak Twoja ;).
RobertMiernik
05-08-2012, 15:54
Panowie - podyskutujcie sobie może z liczbami, bo mi się już odechciewa. Raport za rok 2011, strona 18. Dobre warunki atmosferyczne: 26710 wypadków, 2716 zabitych, 32 599 rannych. Opady śniegu, gradu: 743 wypadki, 87 zabitych, 957 rannych. Notabene podobna ilość ofiar była przy oślepiającym słońcu, więc prawdopodobnie nakaz stosowania okularów przeciwsłonecznych będzie mieć większy wpływ na bezpieczeństwo niż zimówki.
http://dlakierowcow.policja.pl/download/15/90806/Segregator1.pdf
Dalej nie rozumiesz jednego.
Co ma do tego oślepiające słońce, co z tego, że okulary oszczędzą o 20 osób więcej, co tamci ludzie, którzy zginęli w zimie to są mniej ważni od tych co w lecie?
Nie rozumiem Twoich argumentów, "Bo więcej można inaczej", może i można, może i trzeba też inaczej poprawiać bezpieczeństwo. Ale co to za argument przeciwko oponom zimowym??
Ech i dlatego statystyką powinni się zajmowac ludzie, którzy z danych statystycznych potrafią wysnuwać wnioski.
To wyciągnij sobie wnioski ze strony 14 - czemu ilość wypadków w Styczniu czy Lutym jest prawie o połowę mniejsza niż w Czerwcu albo we Wrześniu?
Dalej nie rozumiesz jednego.
Co ma do tego oślepiające słońce, co z tego, że okulary oszczędzą o 20 osób więcej, co tamci ludzie, którzy zginęli w zimie to są mniej ważni od tych co w lecie?
Nie rozumiem Twoich argumentów, "Bo więcej można inaczej", może i można, może i trzeba też inaczej poprawiać bezpieczeństwo. Ale co to za argument przeciwko oponom zimowym??
Wysuwam argumenty przeciw tezie, że nakaz wymiany opon na zimowe poprawi bezpieczeństwo - mz. poprawi wyłącznie wyniki finansowe, a argument o bezpieczeństwie to zwykłe mydlenie oczu.
To wyciągnij sobie wnioski ze strony 14 - czemu ilość wypadków w Styczniu czy Lutym jest prawie o połowę mniejsza niż w Czerwcu albo we Wrześniu?
Nie wiem czemu, mogę tylko i aż GDYBAĆ. Nie podejmuję sie anlizować tych danych bo się na tym nie znam. I jak podejrzewam mało kto się zna z osób udzielających się w tym wątku (chociaż nie - biorąc pod uwagę to, że każdy Polak to multispecjalista znający sie na wszystkim to każdy w tym wątku potrafi ;) ). Trzeba by było porównać i nałożyć na siebie wiele tych danych: a) rozkład miesięczny tych wypadków, b) rozkład pogody w danym okresie, c) rozkład imprez (po których pijaczkowie wyłażą na ulicę), d) rozkład remontów drogowych, które utrudniają płynną jazdę i następnie "zmuszają" śpieszących się do nadganiania i wiele wiele innych czynników.
Poza tym gdybanie na temat rozkładu wypadków w danym roku jest obarczone stosunkowo dużym błędem. Przykładowo w roku x jest zero wypadków lotniczych w danej linii lotniczej, w roku x+1 są trzy wypadki, w roku x+2 jest 0 wypadków, a w roku x+3 jest 5 wypadków. O czym to świadczy? O niczym - nie znając powodów tych wypadków możemy obie gdybać tylko. Może się okazać że w roku x+2 było zero dlatego że wszystkie samoloty były uziemione, a w x+3 było aż 5 z uwagi na to, że pozwolono już im latać, a że były to stare truchła to się rozwalały. A może się okazać, że po prostu było 5 zawałów serca u pilotów, albo pięć burz, albo cokolwiek innego. Nie znając tych faktów możemy sobie osądzać na podstawie licz o tylko chcemy. Liczby nie kłamią, dopiero ich analiza i wyciagane wnioski tak.
Wysuwam argumenty przeciw tezie, że nakaz wymiany opon na zimowe poprawi bezpieczeństwo - mz. poprawi wyłącznie wyniki finansowe, a argument o bezpieczeństwie to zwykłe mydlenie oczu.
Marcin, Twoja żona jest księgową jak pamiętam - idź do niej i poproś o oszacowanie ile tego wpływu z podatków będzie i skończmy ten bzdurny argument. Licząc 5 milionów samochodów, po średniej cenie 1000 zł za komplet opon zimowych na 5 lat to ile będzie VATu? Dodatkowo spora część kierowców już kupuje te opony, więc przyrost będzie o ile? O połowe?
To w sumie ile to będzie 500 mln w ciągu 5 lat? Przeciez to grosze, które się przepija wodą mineralną na spotkaniach posłów i senatorów.
Oczywiście - nigdzie czarno na białym nie jest to napisane, ale patrząc na statystyki nijak nie mogę się w nich doszukać zimowej plagi zwolenników letnich opon mordujących inncy kierowców, dzieci i alkoholików. Nie bardzo też potrafię sobie wyobrazić zagrożenie, jakie owa grupa miałaby realnie stanowić.
Jeśli ktoś wyskakuje z takim pomysłem, to chciałbym zobaczyć rzetelne opracowanie dowodzące, że za decyzją stoją merytoryczne przesłanki. Bez tego wygląda to albo na próbę zarobienia na VATach i mandatach, albo na łapówę od oponiarzy, albo na festiwal pustych gestów mający poprawić wyniki sondażowe.
Oczywiście - nigdzie czarno na białym nie jest to napisane, ale patrząc na statystyki nijak nie mogę się w nich doszukać zimowej plagi zwolenników letnich opon mordujących inncy kierowców, dzieci i alkoholików. Nie bardzo też potrafię sobie wyobrazić zagrożenie, jakie owa grupa miałaby realnie stanowić.
Nikt nie mówił o pladze mordującej innych użytkowników. Pisałem o tym, że stanowią zagrożenie i stają sie przeszkodami (o czym też inni wypowiadający się w wątku wspominali). Parę dni temu oddano w Gliwicach nowy post z Kopernika na ul. Portową - ładny, elegancki, nowoczesny itd... i ma tylko jedno "ale" - jest dość duże nachylenie stoków, co skończy się tym że wystarczy jeden amator letnich opon w ziemie aby skutecznie zablokować most na dłuższy czas. Wyjazd w drugą stronę osiedla też kończy się górką płaczu jak to nazywają zdający egzaminy (dość strony podjazd) - na początku zimy stoi tam zawsze kolejka "ruszających", czy raczej tańczących na letnich oponach. Potem jak ludzie powymieniają je na zimowe o dziwo problem niknie. Sądzę, że każdy użytkownik dróg może znaleźć takich przykładów dziesiątki czy setki wokół siebie.
Jeśli ktoś wyskakuje z takim pomysłem, to chciałbym zobaczyć rzetelne opracowanie dowodzące, że za decyzją stoją merytoryczne przesłanki. Bez tego wygląda to albo na próbę zarobienia na VATach i mandatach, albo na łapówę od oponiarzy, albo na festiwal pustych gestów mający poprawić wyniki sondażowe.
Masz kupę rzetelnych opracowan dowodzących że masło jest zdrowsze od margaryny i innych, że margaryna jest zdrowsza od masła. Co do argumentu kasy - napisałem już żebyś poszedł do żony i poprosił o oszacowanie tych niewiadomo jak wielkich dochodów z VATu, a potem możesz spokojnie wsadzić go pomiędzy krasnoludki i elfy na pólce z bajkami. Teraz pojawił się jeszcze kolejny argument - sondaże ;), jak i to upadnie to co wymyślisz nowego? A skoro tak bardzo lubisz analizy to przedstaw analizę że wpłynie to na sondaże, bo mam wrażenie że właśnie wśród zwolenników miłościwie nam panujących miłośników słupków (z jednej bądź drugiej opcji politycznej) jest dużo osób przeciwnych nakazom, więc akurat byłby to strzał w kolano, ale to moje wrażenie.
Panowie czy te statystyki uwzględniają relacje wypadków do ilości aut na drodze w tym czasie. Wiadomo, że w dzień jest dużo więcej wypadków niż w nocy, ale o ile więcej aut jest na drodze w ciągu dnia w stosunku do nocy? Jak są kiepskie warunki drogowe czy w zimie to również jest mniej aut na drogach. Część osób w zimie nie jeździ w ogóle lub dużo rzadziej, co widać na parkingach osiedlowych. Więcej pieszych i rowerzystów (a to największy odsetek zabitych w wypadkach drogowych) jest "na drodze/przejściu" w czasie dobrej pogody niż w czasie ulewy, zamieci itp. Czy te statystyki to wszystko uwzględniają?
Władca Pixeli
05-08-2012, 18:07
http://dlakierowcow.policja.pl/download/15/90806/Segregator1.pdf
W 2011 roku, w porównaniu z rokiem 2010 nastąpił wzrost liczby ujawnionych kierujących pojazdami pod wpływem alkoholu (w stanie po użyciu oraz w stanie nietrzeźwości) o 17 603 osoby. (i wynosił ogółem 183 488 osoby)
Informacja mówi o ujawnionych a ile było wszystkich jadących pod wpływem alkoholu?
Jaki jest więc problem aby zakazać sprzedaży alkoholu i podnieść bezpieczeństwo nie tylko na drogach.
Tylko czy nie ważniejsze dla państwa są wpływy z wódeczki.
RobertMiernik
05-08-2012, 18:21
Dla państwa?
Rozumiem, że obywatel Władca jest za zakazem sprzedaży alkoholu?
Dla państwa?
Rozumiem, że obywatel Władca jest za zakazem sprzedaży alkoholu?
Ty naprawdę wierzysz, że te zakazy/nakazy to w trosce o dobro obywateli?
Władca Pixeli
05-08-2012, 18:29
Dla państwa?
Dochody z podatku akcyzowego od wyrobów alkoholowych przynoszą rocznie budżetowi państwa ponad 10 mld złotych.
RobertMiernik
05-08-2012, 18:36
Ty naprawdę wierzysz, że te zakazy/nakazy to w trosce o dobro obywateli?
Dochody z podatku akcyzowego od wyrobów alkoholowych przynoszą rocznie budżetowi państwa ponad 10 mld złotych.
A z dochodowego jeszcze więcej, co to ma do rzeczy.
Ludzie odrobinę realizmu,
Obowiązek zmiany opon na zimowe
- dla rozsądnych dużo jeżdżących ludzi - zero zmian
- dla nie rozsądnych ludzi - przymus poprawiający nasze wspólne bezpieczeństwo - koszt - komplet opon raz na 3-4 lata
- dla mało jeżdżących - komplet opon na x albo i xx lat lub opony wielosezonowe - koszt pomijalny w okresie czasu
A wy dajecie jako ekwiwalent zakaz sprzedaży alkoholu, no proszę was!...
Władca Pixeli
05-08-2012, 18:51
A z dochodowego jeszcze więcej, co to ma do rzeczy.
To, że ta cała bajeczka o podniesieniu bezpieczeństwa to tylko zasłona dymna a chodzi tylko o kasę.
Najprawdopodobniej jakiś znajomy z władzy chce rozkręcić biznes z oponami zimowymi i szuka się sposobu aby to zrobić jak najszybciej więc wprowadzamy przepis który zmusza obywateli do kupna.
wasilewk
05-08-2012, 18:55
To, że ta cała bajeczka o podniesieniu bezpieczeństwa to tylko zasłona dymna a chodzi tylko o kasę.
Najprawdopodobniej jakiś znajomy z władzy chce rozkręcić biznes z oponami zimowymi i szuka się sposobu aby to zrobić jak najszybciej więc wprowadzamy przepis który zmusza obywateli do kupna.
Ale jak się okaże, że to nie prawda z tym 'znajomym' - to po prostu napiszesz " mogę pisać co chcę ".
RobertMiernik
05-08-2012, 18:55
No i najważniejsze, nie wiedziałem, że w tej ustawie jest też zapisane u kogo trzeba kupić opony.
Wiesz jakie jest wysycenie rynku jeśli chodzi o firmy sprzedające opony? W każdej mijanej mieścince jest min jeden a często i dwa sklepiki z oponami, chcesz mi powiedzieć, że dzięki tej ustawie nagle powstanie jeden wielki monopolista?...
No to wytłumacz gdzie jest ta kasa, ile jej realnie może być.
To, że ta cała bajeczka o podniesieniu bezpieczeństwa to tylko zasłona dymna a chodzi tylko o kasę.
Najprawdopodobniej jakiś znajomy z władzy chce rozkręcić biznes z oponami zimowymi i szuka się sposobu aby to zrobić jak najszybciej więc wprowadzamy przepis który zmusza obywateli do kupna.
Oczywiście ten argument musiał się prędzej czy później pojawić :D.
Powiem Wam że to ja jestem tym znajomym i dlatego tak popieram ten pomysł... no prawie, bo a) nie mam znajomych u władzy, b) nie mam tyle kasy, aby rozkręcić interes z oponami, ale reszta się zgadza w 100% ;). Ech ludzie zacznijcie liczyć, popatrzcie po swoich znajomych ilu z nich do swoich samochodów ma komplety zimowych kapci. Ilu na sto znajomych nie ma zimowych opon? 10 na 100? 20 na 100? Po zmianie będzie przyrost sprzedaży o ile? Moze o 20%, czyli to będzie taki wielki skok na kasę, że hej, biorąc pod uwagę ilość sklepów z oponami to łoooo matko jak wygrana w totka dla każdego.
Masz kupę rzetelnych opracowan dowodzących że masło jest zdrowsze od margaryny i innych, że margaryna jest zdrowsza od masła. Co do argumentu kasy - napisałem już żebyś poszedł do żony i poprosił o oszacowanie tych niewiadomo jak wielkich dochodów z VATu, a potem możesz spokojnie wsadzić go pomiędzy krasnoludki i elfy na pólce z bajkami. Teraz pojawił się jeszcze kolejny argument - sondaże ;), jak i to upadnie to co wymyślisz nowego? A skoro tak bardzo lubisz analizy to przedstaw analizę że wpłynie to na sondaże, bo mam wrażenie że właśnie wśród zwolenników miłościwie nam panujących miłośników słupków (z jednej bądź drugiej opcji politycznej) jest dużo osób przeciwnych nakazom, więc akurat byłby to strzał w kolano, ale to moje wrażenie.
No to wytłumacz gdzie jest ta kasa, ile jej realnie może być.
No to wytłumaczcie w końcu, gdzie ta poprawa bezpieczeństwa. Bo powoli wspólnie dochodzimy do konkluzji, że kasa państwa na tym nie zyska, dla oponiarzy to betka, politycy nic na tym nie ugrają, a poprawa bezpieczeństwa jest iluzoryczna.
Chyba że geniusze, którzy wypuścili ten legislacyjny pierd nie mieli bladego pojęcia po jakiego ch... to wprowadzić, projekt jest całkowicie niepotrzebny, bez żadnych merytorycznych przesłanek, a powstał z braku lepszego pomysłu na zrobienie czegoś innego, w ramach działań politycznej "Spółdzielni Pracy Daremny Trud". W sumie bardzo to być może...
tbogdanowicz
05-08-2012, 19:09
Przeczytałem cały wątek i pewne argumenty postrzegam w kategoriach "liberum veto". Państwo nakazuje więc trzeba protestować.
Co roku gdy spadnie śnieg, dla treningu robię sobie zabawę w poślizgi (oczywiście nie na publicznej drodze) i doskonale znam różnicę w zachowaniu samochodu zależnie od opon. Nikt mnie nie przekona że opona zimowa nie poprawia warunków jazdy w zimie. Sprawdzałem tak wiele razy że jestem w 100% pewien tego co piszę.
Dodam, ze w Lublinie w styczniu przed świtem -20 stopni C (a bywa zimniej :-)) nie jest czymś wyjątkowym. Nieodśnieżone boczne drogi zarówno na osiedlach jak i poza miastem widuję każdej zimy. Bywa że śnieg na drogach pomiędzy wsiami leży MIESIĄC. Jeśli ktoś chce popróbować jazdy na letnich oponach to mogę podać adres. Również co do płaskości Polski, to jest to śmieszny argument. Na wschód od Wisły i na południe od Lublina, mało jest płaskich terenów. Zresztą nawet wjazd do Lublina od strony Warszawy każdej zimy, kilkukrotnie zostaje zablokowany przez KIEROWCÓW ciężarówek na letnich oponach.
Odnośnie statystyk, to dzięki mrozom i śniegowi, bardzo lubię jazdę w zimie. Na drogach jest 20-30% mniej samochodów, bo albo niedzielny kierowca się boi, albo samochód który jeździ mało lub tylko po mieście ma rano rozładowany akumulator i nie odpalił. W dodatku "dawcy narządów" dziwnie spokojnieją, a to właśnie brawura (często łączona z alkoholem i/lub innymi używkami) jest najczęstsza przyczyna wypadków. Wynik statystyczny powinno się podawać w przeliczeniu na ilość kierowców i ilość "zrobionych" przez nich kilometrów.
A o jakiej dodatkowej kasie na opony piszecie. Przecież przy założeniu ze ktoś na oponach robi x km to jak kupi opony zimowe to letnie będzie zmieniał 2 razy rzadziej. Po prostu przez np. 2 lata zużyje jeden komplet zimowej i jeden letnich zamiast dwóch kompletów letnich. Firmy oponiarskie zarobią na zimowych ale stracą na letnich.
Panie i panowie na Wiejskiej wsiadają do służbowych aut i mają gdzieś koszty związane z utrzymaniem samochodu.
A "Zespół parlamentarny ds. bezpieczeństwa ruchu drogowego" zapewne musiał się czymś wykazać, więc w ramach "poprawy bezpieczeństwa" poszli po najmniejszej linii oporu - coś nakazać i OK.
Ktoś tu dał dobrą propozycję - opony nie na siłę, ale niech ubezpieczyciele wezmą pod uwagę stan ogumienia w kolizjach drogowych zimą. To wystarczy.
Ja opony zmieniam. Jeżdżę w większości przypadków po mieście, ale czasem mam wyjazdy służbowe prywatnym autem czy jakieś dalsze wyprawy. Nie jestem zwolennikiem zamordzia, tylko myślenia.
RobertMiernik
05-08-2012, 19:15
No to wytłumaczcie w końcu, gdzie ta poprawa bezpieczeństwa. Bo powoli wspólnie dochodzimy do konkluzji, że kasa państwa na tym nie zyska, dla oponiarzy to betka, politycy nic na tym nie ugrają, a poprawa bezpieczeństwa jest iluzoryczna.
Sorry Czornyj ale jeśli po 20 strona wątku pytasz o argumenty to "nie mam pytań"...
Chcesz argumentów, to przeczytaj moje posty z ostatnich 3-4 stron.
Sorry Czornyj ale jeśli po 20 strona wątku pytasz o argumenty to "nie mam pytań"...
Chcesz argumentów, to przeczytaj moje posty z ostatnich 3-4 stron.
Wasze argumenty nie mają oparcia w faktach. Fakty są zaś takie, że w zimie statystycznie jest najbezpieczniej, a w raportach nie sposób doszukać się związku pomiędzy większą liczbą rannych i zabitych, a nie stosowaniem opon zimowych.
wasilewk
05-08-2012, 19:51
Wasze argumenty nie mają oparcia w faktach. Fakty są zaś takie, że w zimie statystycznie jest najbezpieczniej, a w raportach nie sposób doszukać się związku pomiędzy większą liczbą rannych i zabitych, a nie stosowaniem opon zimowych.
Oj ! Prosty przykład: ja sam w zimę dachowałem w rowie Fiatem 125p na uniwersalnych oponach. Następna zima była już na 'zimówkach' i wypadku żadnego nie miałem --> czy można to uogólnić i przenieść na ogół użytkowników ?
Pzdr.
tbogdanowicz
05-08-2012, 19:52
Czornyj, czy nie zauważyłeś ile mniej osób jeździ w zimie niż w lecie???
Oj ! Prosty przykład: ja sam w zimę dachowałem w rowie Fiatem 125p na uniwersalnych oponach. Następna zima była już na 'zimówkach' i wypadku żadnego nie miałem --> czy można to uogólnić i przenieść na ogół użytkowników ?
Pzdr.
A mój kolega zaliczył rów bo przeszarżował - mimo opon zimowych i przednionapędowego auta, o niebo łatwiejszego do prowadzenia zimą, niż kanciak.
Czornyj, czy nie zauważyłeś ile mniej osób jeździ w zimie niż w lecie???
Nie jeżdżą, nie powodują wypadków, są ostrożniejsi - nie ma problemu. Po cholerę zatem nakazy? Dla zasady, czy na wszelki wypadek?
Władca Pixeli
05-08-2012, 20:02
No i najważniejsze, nie wiedziałem, że w tej ustawie jest też zapisane u kogo trzeba kupić opony.
Wiesz jakie jest wysycenie rynku jeśli chodzi o firmy sprzedające opony? W każdej mijanej mieścince jest min jeden a często i dwa sklepiki z oponami, chcesz mi powiedzieć, że dzięki tej ustawie nagle powstanie jeden wielki monopolista?...
No to wytłumacz gdzie jest ta kasa, ile jej realnie może być.
Przykład świateł:
"Warto zatem prześledzić historię wprowadzenia tego nakazu i prób jego zlikwidowania. Nakaz używania w dzień świateł mijania został wprowadzony za rządów PiS, ale był inicjatywą posłów PO, którzy „przemycili” go w poprawce do ustawy dotyczącej zupełnie innego zagadnienia (uprawnień Straży Granicznej). Niektórzy posłowie sami potem przyznawali, że nie wiedzieli nad czym głosowali, a ówczesny poseł PiS (obecnie PO) Antoni Mężydło przyznał wręcz, że gdyby wiedział, to by głosował „za”, bo go „syn do tego przekonał”. Dziwny powód głosowania na „tak”, zwłaszcza gdy chodzi o przepis wpływający na życie i zdrowie ludzkie (jak się teraz okazuje, negatywnie). Warto dodać, że tylko 2 posłów PO głosowało „przeciw”, natomiast większość posłów PiS nie poparło tej poprawki.
Wprowadzenie tego przepisu w Polsce zostało przeprowadzone kampanią medialną, utworzono nawet „Koalicję Na Rzecz Jazdy Na Światłach Przez Cały Rok”, w skład której weszły takie firmy jak Bosch (producent żarówek i akumulatorów), Hella (producent światła do jazdy dziennej), czy BP i Total (producenci paliwa) oraz inne firmy i organizacje nie mające często nic wspólnego z bezpieczeństwem ruchu drogowego. Wspólnie z Krajową Radą Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego wynajęły one firmę PR, której zadaniem było przeprowadzenie kampanii mającej za zadanie złagodzenie społecznego oporu przeciwko planowanemu nowemu prawu."
tbogdanowicz
05-08-2012, 20:05
Piję do Twojej wypowiedzi o ilości wypadków, zresztą myślę że wiesz.
O przyczynie napisało wile osób - by ci którzy jeżdżą zimą robili to bezpieczniej. Z własnego doświadczenia wiem że najgorzej wygląda to w przypadku samochodów ciężarowych. Gdyby jednak objąć przepisem tylko określony typ samochodów np. powyżej 3,5 tony, zaraz prawnicy udając że działają dla ogółu (a nie na zlecenie firm transportowych) podnieśli by krzyk że to niekonstytucyjne różnicowanie obywateli i/lub podmiotów gospodarczych.
tbogdanowicz
05-08-2012, 20:14
Władca Pixeli - światła to inna sprawa. Co one dają w czerwcowe czy lipcowe południe?
Natomiast kwestia opon dotyczy tylko określonej pory roku. Można jedynie zastanawiać się czy nie powinno się zawęzić okresu np. do okresu od 15 listopada do 15 marca, ale czy to coś by zmieniało?
miron19j
05-08-2012, 20:49
Władca Pixeli - światła to inna sprawa. Co one dają w czerwcowe czy lipcowe południe?
chociażby to, że patrząc pod słońce masz szansę zauważyć nadjeżdżający samochód.
Wasze argumenty nie mają oparcia w faktach. Fakty są zaś takie, że w zimie statystycznie jest najbezpieczniej, a w raportach nie sposób doszukać się związku pomiędzy większą liczbą rannych i zabitych, a nie stosowaniem opon zimowych.
Nie, fakty nie są takie że w ziemie jest najbezpieczniej. To jest tylko Twoja analiza podanych danych liczbowych, bez kontekstu - zrozum to w końcu Marcin.
Po raz kolejny podam Ci przykład - wg Twojego rozumowiania najniebezpieczniej dla dzieci jest... w domu, bo tam jest najwięcej wypadków. Tak wyniknie bez wzięcia pod uwagę tego, że małe dzieci 90% czasu przebywają w domu, więc mają największą szansę coś tam uczynić dla siebie złego.
Podobnie z tą zimą - ludzie mniej w zimie jeżdzą, jeździ mniej ludzi - choćby jak popatrzę wśród znajomych - co najmniej 9 osób w zimie wsiada tylko do autobusu i koniec, bo się nie chcą martwić, bo się nie chce im odśnieżać samochodu, czekac aż sie nagrzeje itd. Więc statystycznie (tak bardzo lubisz statystyki ;) ) zmniejsza się szansa na wypadek choćby dla tych osób. Zakładam przy tym, że wśód twoich znajomych też znajdą się takie osoby. Dodatkowo jako ciepłolubne i wygodnickie osobniki wolimy w zimie nie jeździć w dłuższe trasy, nie ma zbyt wielu wypadów weekendowych nad jeziorko, do lasu na grzyby itd, gdzie można się np. napić i potem wracać z podkręconym trochę procentami humorkiem, bez uważania na drodzie. To tylko parę ewentualnych przyczyn mniejszej ilości obserwowanych w zimie (wg podanych danych) wypadków. Nie znaczy to jednakże wcale, że w zimie jest najbezpieczniej.
Nawet przyjmując twój tok rozumowania za prawidłowy - a nie mając danych przemawiających przeciwko lub za tej czy innej hipotezie nie mogę tego wykluczyć - nadal nie zmienia to faktu, że nie ma twardych dowodów na to, że nakaz stosowania opon zimowych przyniesie wymierną poprawę bezpieczeństwa na drogach.
miron19j
05-08-2012, 21:47
nie ma twardych dowodów na to, że nakaz stosowania opon zimowych przyniesie wymierną poprawę bezpieczeństwa na drogach.
a nie wystarczy, że jest takie prawdopodobieństwo?
Jak już ktoś pisał wcześniej, dla większości jeżdżących będzie to tylko usankcjonowanie tego, co sami robią. Dla większości pozostałych, trochę więcej roboty dwa razy w roku. Dla nielicznej garstki, cóż, nie wszyscy muszą jeździć samochodami. Tak, jak nie wszyscy muszą żeglować, nurkować czy latać.
kakersik
05-08-2012, 21:52
Kasa z opon zimowych do osobowek moze i bedzie duza. Ale mimo wszystko to bedzie cios dla firm transportowych. Jak Przemek pisal wczesniej, takich opon nie kupuje sie za 200-300 pln w markecie. Moj byly szef kupowal Micheliny za 1500 plnow ze znizka za ilosc - jednorazowy zakup 80-100 opon, ktore w zasadzie wystarczaly na kilka zestawow. A flota liczyla ponad setke. A co do blokowania podjazdow przez ciezarowki - osoba majaca pretensje powinna sama usiasc za kierownica takiego czterdziesto tonowego zestawu i jechac w trase.
tapniete
a nie wystarczy, że jest takie prawdopodobieństwo?
Prawdopodobnie obowiązkowe używanie żółtego koguta na dachu zmniejsza ryzyko wypadków. W końcu będziemy bardziej widoczni...
miron19j
05-08-2012, 22:11
Prawdopodobnie obowiązkowe używanie żółtego koguta na dachu zmniejsza ryzyko wypadków. W końcu będziemy bardziej widoczni...
a niewyjechanie w trasę zlikwiduje to ryzyko całkowicie.
Nie popadajmy w przesadę.
a nie wystarczy, że jest takie prawdopodobieństwo?
Jest też spore prawdopodobieństwo, że będzie wręcz przeciwnie.
I pewność, że będzie problem - kolejki w serwisach w momencie obowiązkowej wymiany, problemy z ubezpieczycielami, mandaty...
Władca Pixeli
05-08-2012, 22:23
a nie wystarczy, że jest takie prawdopodobieństwo?
Tylko dlaczego władza zajmuje się czymś co na liście niebezpieczeństwa znajduje się gdzieś na szarym końcu.
http://www.motofakty.pl/artykul/stan-drog-najczestsza-przyczyna-wypadkow.html
"Organizacje EuroRAP i Euro NCAP, które zajmują się bezpieczeństwem związanym z drogami i pojazdami w Europie, opublikowały raport, z którego wynika, iż najczęstszą przyczyną wypadków są niestety słabej jakości drogi."
Tyle, że likwidacja tego problemu to ogromne koszty, więc wymyśla się temat zastępczy oby odciągnąć uwagę od dużo ważniejszych i poważniejszych problemów.
Tylko dlaczego władza zajmuje się czymś co na liście niebezpieczeństwa znajduje się gdzieś na szarym końcu.
http://www.motofakty.pl/artykul/stan-drog-najczestsza-przyczyna-wypadkow.html
"Organizacje EuroRAP i Euro NCAP, które zajmują się bezpieczeństwem związanym z drogami i pojazdami w Europie, opublikowały raport, z którego wynika, iż najczęstszą przyczyną wypadków są niestety słabej jakości drogi."
Tyle, że likwidacja tego problemu to ogromne koszty, więc wymyśla się temat zastępczy oby odciągnąć uwagę od dużo ważniejszych i poważniejszych problemów.
Bo poprawa jakości dróg będzie kosztowała parę lub paręnaście rzędów wielkości więcej (przy czym jak wiemy kazdy rząd wielkości więcej to 10 razy tyle). I tak jeśli ta poprawa o parę procent kosztuje np. te szacowane 500 mln, to te 500 mln wystarczy na parę kilometrów autostrad, czyli kropla w morzu. Więc z punktu widzenia poprawy bezpieczeństwa wydanie tychże pieniędzy jest bardziej zasadne na te opony niż na drogi. Na drogi te pieniądze są po prostu zbyt małe.
I tak samo jak w domu w celu poprawy np. izolazji termicznej łatwiej wydać parę złotych na uszczelkę wokół okna niż na wymianę całych okien na nowe szczelne. Oczywiście poprawa w tym drugim przypadku byłaby lepsza, ale... droższa, więc skoro nie ma na to pieniędzy to wybiera się opcję 1.
Zwykły pragmatyzm
a dla mnie to metoda na wyciągnięcie pieniędzy - zaplanowano, że od zmotoryzowanych do wspólnej kasy wpadnie określona ilość pieniędzy, sprzedaż nowych aut spada, sprzedaż paliwa również (nawet euro nie pomogło) a zamierzony budżet trzeba zrealizować - ot tak a metod, zawsze w takich przypadkach jest mowa o ekologi i bezpieczeństwie (stałe frazesy) bo z ekologią to nie ma nic do czynienia (a wprost przeciwnie), a jeśli chodzi o bezpieczeństwo, to też problematyczna sprawa
a dla mnie to metoda na wyciągnięcie pieniędzy - zaplanowano, że od zmotoryzowanych do wspólnej kasy wpadnie określona ilość pieniędzy, sprzedaż nowych aut spada, sprzedaż paliwa również (nawet ero nie pomogło) a zamierzony budżet trzeba zrealizować - ot tak a metod, zawsze w takich przypadkach jest mowa o ekologi i bezpieczeństwie (stałe frazesy) bo z ekologią to nie ma nic do czynienia (a wprost przeciwnie), a jeśli chodzi o bezpieczeństwo, to też problematyczna sprawa
Kolejny z tym samym argumentem - może zamiast go używać oszacujesz jakie to niesamowite kwoty wpadną do budżetu - ja przynajmniej zadałem sobie ten trud - tego VATu będzie nawet nie na waciki, ale argument nośny jest, że to skok na kasę. Ech ludzie po co się wysilać z samodzielnym myśleniem, najłatwiej powiedzieć że to be i tyle, że rządzący chcą nas oskubać. A akurat w tym przypadku mało trafne to jest.
jak mało trafne - pisałem wcześniej, że wymieniam opony ze względu na wiek, a nie zużycie bo nie jestem w stanie i "dojeździć", pomnóż to x4 bo tyle mam pojazdów pod domem i ty mówisz, że to nie są koszty ?, plus dodatkowe dochody z usług i "połechtanie" firm oponiarski które zagościły u nas w kraju, ciekawe co powie mój szef, który ma prywatne muzeum i ok 40 samochodów - więc to jest nakręcanie wydatków, czyli zysk dla budżetu
RobertMiernik
05-08-2012, 23:33
jak mało trafne - pisałem wcześniej, że wymieniam opony ze względu na wiek, a nie zużycie bo nie jestem w stanie i "dojeździć", pomnóż to x4 bo tyle mam pojazdów pod domem i ty mówisz, że to nie są koszty ?, plus dodatkowe dochody z usług i "połechtanie" firm oponiarski które zagościły u nas w kraju, ciekawe co powie mój szef, który ma prywatne muzeum i ok 40 samochodów - więc to jest nakręcanie wydatków, czyli zysk dla budżetu
A teraz kto Ci każe wymieniać częściej?
Skoro się nie zużywają to nie musisz wymieniać.
Teraz jeździsz cały rok na letnich? (bo piszesz, że będziesz musiał dodatkowo płacić za wymianę - więc teraz nie płacisz).
Prywatne muzeum i każdym z tych aut jeździ tak? Do tego każdym jeździ w zimie.
No proszę Cię, były tu już "frazesy" i "komunały" ale to, to już mistrzostwo Świata i okolic...
jak mało trafne - pisałem wcześniej, że wymieniam opony ze względu na wiek, a nie zużycie bo nie jestem w stanie i "dojeździć", pomnóż to x4 bo tyle mam pojazdów pod domem i ty mówisz, że to nie są koszty ?, plus dodatkowe dochody z usług i "połechtanie" firm oponiarski które zagościły u nas w kraju, ciekawe co powie mój szef, który ma prywatne muzeum i ok 40 samochodów - więc to jest nakręcanie wydatków, czyli zysk dla budżetu
Jak szef ma muzeum 40 samochodów to znaczy, że ma muzeum, a nie flotę jeżdzących aut. I prawdopodobnie samochodów tych nie musi już nawet ubezpieczać obowiązkowym OC, ani tym bardziej wymieniać w nich opon. Nie rozumiem zatem co to za argument.
nie chodzi o mistrzostwo świata tylko o fakt, jeżdżę nieprzerwanie od 82 roku, przejechane ok 2mln km - przeżyłem, pasy, światła, apteczki, gaśnice, ABS i jeszcze kilka tak zwanych obowiązkowych ulepszeń by się znalazło - tylko teraz wytłumacz mojemu ojcu (emerytowi), że jego stare punto, które robi w roku 3000km w zimie nie wyjedzie do sklepu (5km) bo musi sonie kupić drugie felgi i opony, a nawet nie ma co się wybierać na przegląd w styczniu bo go nie przejdzie i, że to dla jego bezpieczeństwa (tylko się uśmiechnie bo jeździ od 70roku bez stłuczki) dlaczego na siłę mam być uszczęśliwiany, w firmie z którą współpracuję jest ZAREJESTROWANYCH ponad 200 samochodów w tym ponad 40 muzealnych, gdzie to choć by magazynować ? po prostu zasada, że znów KTOŚ wie lepiej - to tak samo jak przepisy obowiązujące motocyklistów ustanawiają osoby, które w większości nigdy na motorze nie siedziały
ps: każde z tych aut muzealnych jest zarejestrowane i gotowe do jazdy, właśnie na tym polega urok tego muzeum jak również ok 60 motocykli ze 160 zebranych)
chociażby to, że patrząc pod słońce masz szansę zauważyć nadjeżdżający samochód.
Prawdopodobnie obowiązkowe używanie żółtego koguta na dachu zmniejsza ryzyko wypadków. W końcu będziemy bardziej widoczni...
Właśnie, może jeszcze obowiązkowo trzeba by wprowadzić jakieś echosondy, systemy wczesnego ostrzegania przed zbliżającym się skrzyżowaniem i GPSową mapę z barami i przedszkolami...
Ludziom bije nieźle w dekiel jeśli pojawia się słowo "bezpieczeństwo". Osobiście im współczuję, że dali się zmanipulować firmom trzepiącym kasę pod egidą szeroko pojętego bezpieczeństwa. Zawsze prościej jest wystawić tyłek i portfel niż pomyśleć i wziąć częściową odpowiedzialność na siebie. Światła, opony, potem nie wiadomo co, może GPSy z ograniczeniami prędkości?
W ten sposób traci się wolność w imię bezpieczeństwa, w imię powiedzenia: "A gdyby wasza matka tędy przechodziła...".
Założę się, że niedługo niektórzy poprą pomysł zainstalowania chipa wewnątrz ciała, no bo jak nas zawał złapie to jest szansa na karetkę, a jako że zawały i inne zapaści się zdarzają w różnym wieku to zacznijmy chipować niemowlęta.
BTW, 2 tygodnie temu zwiedzałem XVII wieczną kopalnię srebra w Norwegii. W wagoniku wjeżdżającym w środek góry było ostrzeżenie, że jak się kratkę odsunie i wystawi rękę to może stać się krzywda. I tyle. Żadnych komputerowo sterowanych zamków, przesuwnych drzwi, ISO i innych badziewi. Proste ostrzeżenie w 3 językach. Trochę odpowiedzialności nie zaszkodzi.
Właśnie, może jeszcze obowiązkowo trzeba by wprowadzić jakieś echosondy, systemy wczesnego ostrzegania przed zbliżającym się skrzyżowaniem i GPSową mapę z barami i przedszkolami...
Ludziom bije nieźle w dekiel jeśli pojawia się słowo "bezpieczeństwo". Osobiście im współczuję, że dali się zmanipulować firmom trzepiącym kasę pod egidą szeroko pojętego bezpieczeństwa. Zawsze prościej jest wystawić tyłek i portfel niż pomyśleć i wziąć częściową odpowiedzialność na siebie. Światła, opony, potem nie wiadomo co, może GPSy z ograniczeniami prędkości?
W ten sposób traci się wolność w imię bezpieczeństwa, w imię powiedzenia: "A gdyby wasza matka tędy przechodziła...".
Założę się, że niedługo niektórzy poprą pomysł zainstalowania chipa wewnątrz ciała, no bo jak nas zawał złapie to jest szansa na karetkę, a jako że zawały i inne zapaści się zdarzają w różnym wieku to zacznijmy chipować niemowlęta.
BTW, 2 tygodnie temu zwiedzałem XVII wieczną kopalnię srebra w Norwegii. W wagoniku wjeżdżającym w środek góry było ostrzeżenie, że jak się kratkę odsunie i wystawi rękę to może stać się krzywda. I tyle. Żadnych komputerowo sterowanych zamków, przesuwnych drzwi, ISO i innych badziewi. Proste ostrzeżenie w 3 językach. Trochę odpowiedzialności nie zaszkodzi.
Aż się dziwiłem czemu Ciebie jeszcze w wątku nie ma ;). Powiedz mi tylko jedną rzecz - skoro i tak wymieniam opony na zimę bo jest mi wygodniej, bo jest lepiej to w czym tracę we wprowadzeniu tego przepisu? Że będzie troszkę bezpieczniej to strata? Hmmm dziwne podejście, ale cóż najlepiej w imię swobód paru osobników ograniczać innych, prawda? Aby pewnym ludziom przypadkiem nie zniszczyć ich urojeń wolności. Niestety tylko urojeń i to od dawien dawna jak jako gatunek zaczęliśmy żyć w społeczeństwie.
Powiedz mi tylko jedną rzecz - skoro i tak wymieniam opony na zimę bo jest mi wygodniej, bo jest lepiej to w czym tracę we wprowadzeniu tego przepisu?
Dziwi mnie Twój tok rozumowania: "skoro zakładam zimówki dla wygody to niech stanie się to przepisem...".
Może to egoizm. Może egocentryzm.
Ty nic nie tracisz. Ja też nie bo mieszkam w miejscu, gdzie zimówki się przydają i ich używam. Świadomie i dobrowolnie je zakładam. Wtedy kiedy są potrzebne, niezależnie od daty. Nie z powodu przepisów wymyślonych przez kolejne lobby.
Tracą ludzie tacy jak Czornyj, który będzie musiał wydać ze 3 tysie na oponki do swojej furki. Skorzysta państwo i producent opon, nie mówiąc o paru przekupnych gadach w partiach politycznych.
Że będzie troszkę bezpieczniej to strata?
Myślę, że autka powinny mieć radary połączone z systemami hamowania, bo to też będzie bezpieczniej, zwłaszcza jak czyjaś matka się zagapi i wejdzie na drogę. Nieważne, że będą kosztowały krocie, ale przecież dzięki temu będziesz się czuł bezpieczniej. No i GPSy połączone z licznikiem prędkości żeby jej przestrzegać.
Hmmm dziwne podejście, ale cóż najlepiej w imię swobód paru osobników ograniczać innych, prawda?
Czy inni są ograniczeni jeśli się im da wolność wyboru? Czy Ty jesteś ograniczony przez dotychczas obowiązujące przepisy?
Aby pewnym ludziom przypadkiem nie zniszczyć ich urojeń wolności. Niestety tylko urojeń i to od dawien dawna jak jako gatunek zaczęliśmy żyć w społeczeństwie.
Absolutnej wolności nie ma i nie było. Coraz to nowe rejony życia człowieka są zawłaszczane. Jeśli czujesz się bezpiecznie w tym to brnij sobie, w stadzie są nie tylko potulne owieczki. Możesz otworzyć portfel, wypiąć tyłek, brnąć w tę całą bezmyślną biomasę i czuć się w tłumie bezpiecznie. Proszę bardzo. W imię słowa "bezpieczeństwo".
Może to egoizm. Może egocentryzm.
Jak kogos zmiecie z jezdni samochod, ktory, minimalnie, o te ulamki przyczepnosci, wpadl w poslizg, to nie bedzie to tylko sprawa tego ktory oszczedzal na oponach zimowych. Ja, jako pieszy, czuje sie bezpieczniej, kiedy jezdzace obok mnie samochody jezdza nawet odrobine bezpieczniej.
To nie kwestia wolnosci, bo przeciez nie zmusza Pana nikt aby posiadal Pan samochod. Nie zgadza sie Pan z obowiazkami zwiazanymi z samochodem? Niech Pan sprzeda i kupi rower.
Zalatuje to oczywiscie demagogia, ale jest taka sama demagogia jak mowienie o ograniczaniu wolnosci i zmuszaniu do wydatkow. Pan nie ma innego wyjscia, bo potrzebuje Pan samochod. Moze po prostu zamiast doplacic do innego niz dostepny koloru, bedzie Pan musial kupic zimowki.
Myślę, że autka powinny mieć radary połączone z systemami hamowania, bo to też będzie bezpieczniej, zwłaszcza jak czyjaś matka się zagapi i wejdzie na drogę. Nieważne, że będą kosztowały krocie, ale przecież dzięki temu będziesz się czuł bezpieczniej. No i GPSy połączone z licznikiem prędkości żeby jej przestrzegać.
Moze kolega jeszcze dozyje. I nie takie krocie :)
Kolejny z tym samym argumentem - może zamiast go używać oszacujesz jakie to niesamowite kwoty wpadną do budżetu - ja przynajmniej zadałem sobie ten trud - tego VATu będzie nawet nie na waciki, ale argument nośny jest, że to skok na kasę. Ech ludzie po co się wysilać z samodzielnym myśleniem, najłatwiej powiedzieć że to be i tyle, że rządzący chcą nas oskubać. A akurat w tym przypadku mało trafne to jest.
To nie tylko opony. Weź pod uwagę, że to zwiększenie kosztów firmy transportowej, a one z pewnością będą miały pretekst, żeby podnieść ceny usług. Jak z paliwem. Tylko tam jeszcze państwo zarabia na akcyzie.
Zatem:
Większe koszty -> wzrost cen transportu -> wzrost cen wszystkiego, co jest przewożone transportem drogowym -> wzrost przychodów do budżetu z tyt. VAT.
Jak kogos zmiecie z jezdni samochod, ktory, minimalnie, o te ulamki przyczepnosci, wpadl w poslizg, to nie bedzie to tylko sprawa tego ktory oszczedzal na oponach zimowych.
To sprawa tego, który nie dostosował prędkości, a nie opon, ale ile razy można powtarzać... Ktoś, kto balansuje "o te ułamki przyczepności" na pewno przepisowo i bezpiecznie nie jeździ.
Ja, jako pieszy, czuje sie bezpieczniej, kiedy jezdzace obok mnie samochody jezdza nawet odrobine bezpieczniej.
Ja jako pieszy czułbym się bezpieczniej gdyby kierowcy mieli takie zwyczaje jak np. w Norwegii czy w Niemczech. Czułbym się bezpieczniej jakby w terenie zabudowanym było ograniczenie do 40 km/h, poza do 60, a na autostradach do 90. Ale w wyniku fobii i utraty rozumu poprzez opaczne zrozumienie ogólnego pojęcia - straszaka: "bezpieczeństwo" nie można terroryzować całego kraju. Jak ktoś nie czuje się bezpiecznie to niech nie wychodzi z domu. To jest sposób na uniknięcie niebezpiecznych samochodów.
To nie kwestia wolnosci, bo przeciez nie zmusza Pana nikt aby posiadal Pan samochod. Nie zgadza sie Pan z obowiazkami zwiazanymi z samochodem? Niech Pan sprzeda i kupi rower.
A jak mi się Polska nie spodoba to mam się wypisać?
Do tej pory wszyscy jakoś żyli, ale producenci stwierdzili, że dobrze jest nastraszyć Polaków i w trosce o ich własne bezpieczeństwo przetrzepać im portfele.
...No i GPSy połączone z licznikiem prędkości żeby jej przestrzegać...
Spokojnie. Wszystko będzie. W ktorymś beneluxie już była propozycja by w każdym nowo rejestrowanym autku był obowiązkowo wszczepiony gps. Na razie odrzucono. Kwestia odpowiedniego podania, a tłum popieraczy się znajdzie i zajadle wybroni.
To nie tylko opony. Weź pod uwagę, że to zwiększenie kosztów firmy transportowej, a one z pewnością będą miały pretekst, żeby podnieść ceny usług. Jak z paliwem. Tylko tam jeszcze państwo zarabia na akcyzie.
Zatem:
Większe koszty -> wzrost cen transportu -> wzrost cen wszystkiego, co jest przewożone transportem drogowym -> wzrost przychodów do budżetu z tyt. VAT.
Tak, wzrost cen pieluch też podniesie cenę transportu, bo przecież ludzie pracujący w firmach transportowych mają dzieci itd. Zapominasz o jednym - firmy transportowe nie mogą sobie ot tak podnosić cen, bowiem jest za duża konkurencja. Już teraz co chwilę dostajemy w firmie lepsze oferty z firm kurierskich, bo... coraz mniej się paczek wysyła i konkurencja działa. Lepiej im zarobić mniej, ale zarobić niż mieć wysokie ceny i pustki. Sądzę że te same prawa obowiązują w innych formach transportu.
Zapewne na początku będzie oczywiście spekulacja, tak samo jak było z cenami jajek po wprowadzeniu klatek unijnych - o dziwo podrożały jajka od chłopa, który... wogóle klatek nie miał, tylko kury z wolnego wybiegu. Ale powód do podniesienia cen był. Jednakże jak handlujący zobaczyli, że przegięli, bo mieli niższą sprzedaż to bardzo szybko ceny wróciły do normalności.
Sądzę zatem, że nie będzie to miało takiego wpływu na ceny usług transportowych, a przez to towarów jak usiłujesz sam sobie wmówić.
Spokojnie. Wszystko będzie. W ktorymś beneluxie już była propozycja by w każdym nowo rejestrowanym autku był obowiązkowo wszczepiony gps. Na razie odrzucono. Kwestia odpowiedniego podania, a tłum popieraczy się znajdzie i zajadle wybroni.
I rejestrator w samochodzie na bazie GPSa i ograniczeń prędkości na drodze.
Gliniarz zatrzyma, podepnie komputer, sprawdzi na jakim odcinku 'klient' popełnił wykroczenie, od razu wydrukuje mandat. 2000 zł i 20 pkt karnych proszę pana. Dziękuję za współpracę i polecam się na przyszłość.
;)
Tak, wzrost cen pieluch też podniesie cenę transportu, bo przecież ludzie pracujący w firmach transportowych mają dzieci itd. Zapominasz o jednym - firmy transportowe nie mogą sobie ot tak podnosić cen, bowiem jest za duża konkurencja. Już teraz co chwilę dostajemy w firmie lepsze oferty z firm kurierskich, bo... coraz mniej się paczek wysyła i konkurencja działa. Lepiej im zarobić mniej, ale zarobić niż mieć wysokie ceny i pustki. Sądzę że te same prawa obowiązują w innych formach transportu.
Zapewne na początku będzie oczywiście spekulacja, tak samo jak było z cenami jajek po wprowadzeniu klatek unijnych - o dziwo podrożały jajka od chłopa, który... wogóle klatek nie miał, tylko kury z wolnego wybiegu. Ale powód do podniesienia cen był. Jednakże jak handlujący zobaczyli, że przegięli, bo mieli niższą sprzedaż to bardzo szybko ceny wróciły do normalności.
Sądzę zatem, że nie będzie to miało takiego wpływu na ceny usług transportowych, a przez to towarów jak usiłujesz sam sobie wmówić.
Nic nie wmawiam sobie. Podchodzę do tematu analitycznie. Pracuję w firmie, gdzie korzystamy często z usług transportowych i to takich do 24t. I to codziennie. Najczęściej się zmienia cennik właśnie tych usług.
A wzrost cen pieluch będzie odzwierciedleniem wzrostu kosztów ich transportu do sklepów i hurtowni. ;)
Ja bym tu nie stawiał na równi firm kurierskich z autami o większych gabarytach. Zajrzyj na fakturę takiej firmy kurierskiej. Zobaczysz tam koszt usługi + dopłatę paliwową. O ile ceny samej usługi mogą być konkurencyjne, to resztę załatwia dopłata paliwowa. Ceny przesyłek kurierskich maleją też dlatego, że coraz więcej ludzi korzysta z ich usług. To nie to samo, co dziesięć lat temu. Firmy te mają więcej oddziałów, więcej pracowników i mogą dostarczyć więcej paczek. Sam negocjowałem ceny i wiem jak to wygląda.
To sprawa tego, który nie dostosował prędkości, a nie opon, ale ile razy można powtarzać... Ktoś, kto balansuje "o te ułamki przyczepności" na pewno przepisowo i bezpiecznie nie jeździ.
Nieprawda - jedziesz sobie zimą z prędkością 40 km/h, która na danym odcinku jest prędkością bezpieczną, odpowiednią do warunków i wjeżdżasz w obszar o odrobinę innej przyczepności (przecież śnieg nie jest równomierny). I teraz jak zachowa się samochód na zimówkach - pojedzie dalej, jak zachowa się na letnich? Ano potańczy sobie. Kiedyś jeszcze na letnich
Ja jako pieszy czułbym się bezpieczniej gdyby kierowcy mieli takie zwyczaje jak np. w Norwegii czy w Niemczech.
Fajnie by było jakby można się było czuć jak w Niemczech lub Norwegii, gdzie jak dochodzisz do przejścia to samochody zatrzymują się i przepuszczają Cię, gdzie pieszy, rowerzysta, wózek itd traktowany jest jak święta krowa w Indiach, z uwagi na to, że w zderzeniu z samochodem ma małe szanse na wyjście z tego cało. Jednakże żyjemy w Polsce, gdzie niemal wszyscy kierowcy mają to w plecach (dolnej części).
Czułbym się bezpieczniej jakby w terenie zabudowanym było ograniczenie do 40 km/h, poza do 60, a na autostradach do 90. Ale w wyniku fobii i utraty rozumu poprzez opaczne zrozumienie ogólnego pojęcia - straszaka: "bezpieczeństwo" nie można terroryzować całego kraju. Jak ktoś nie czuje się bezpiecznie to niech nie wychodzi z domu. To jest sposób na uniknięcie niebezpiecznych samochodów.
Znów demagogia ;). W wielu miejscach w terenia zabudowanym są znaki ograniczające prędkości do 40 km/h - wiesz z jakimi predkościami jeźdzą tam ludzie? 60-90 km, vide ul. Daszyńskiego w Gliwicach. Tak więc to raczej terroryzowani są mieszkańcy domów przy tej ulicy, a nie biedni kierowcy. Rozumiem że w imię między innymi Twojej swobody mają się zamknąć w domach, zamknąć dzieci w pokoju i wyprowadzać je na smyczy do ogródka.
A jak mi się Polska nie spodoba to mam się wypisać?
Do tej pory wszyscy jakoś żyli, ale producenci stwierdzili, że dobrze jest nastraszyć Polaków i w trosce o ich własne bezpieczeństwo przetrzepać im portfele.
Tak... żyli, szczególnie Ci w rubryce zabici podawanej przez Czornyja.
Ciekawi mnie jedno czy w zimie wszyscy tak chętnie jeździcie na letnich oponach? Naprawdę jest Wam wygodnie?
...Ciekawi mnie jedno czy w zimie wszyscy tak chętnie jeździcie na letnich oponach? Naprawdę jest Wam wygodnie?
O widzisz. Powolutku dobijasz do sensu. No czas by był zakończyć to swego rodzaju politykierstwo oparte o trwogę o bezpieczeństwo wszystkich nas ludzi. Ależ to piękne...
Jeśli czytałeś, to powienieneś wiedzieć, że z letnich korzysta Marcin - ale w ściśle określonych warunkach bo gdy trzeba to wie co to zimówka. Ja konsekwentnie jeżdżę na całorocznych. Elanek przed chwilą pisał także wyraźnie.
Tu się toczy dyskusja o pewnych zasadach, ktore najwyraźniej nie do wszystkich docierają. Część z nas ma ludzi za idiotów, którzy nie potrafią zadbać o siebie i innych.
O widzisz. Powolutku dobijasz do sensu. No czas by był zakończyć to swego rodzaju politykierstwo oparte o trwogę o bezpieczeństwo wszystkich nas ludzi. Ależ to piękne...
Jeśli czytałeś, to powienieneś wiedzieć, że z letnich korzysta Marcin - ale w ściśle określonych warunkach bo gdy trzeba to wie co to zimówka. Ja konsekwentnie jeżdżę na całorocznych. Elanek przed chwilą pisał także wyraźnie.
Tu się toczy dyskusja o pewnych zasadach, ktore najwyraźniej nie do wszystkich docierają. Część z nas ma ludzi za idiotów, którzy nie potrafią zadbać o siebie i innych.
Samek, zróbmy ankietę - zobaczymy ile osób jeździ na letnich w zimie - okaże się, że jest to np. 5% społeczności, że reszta i tak jeździ na zimowych bo jest im wygodniej i co pewnie dalej dziwi niektórych bezpieczniej. I potem wyjdzie że tak naprawdę przepis dotknie tych 5% społeczeństwa.
Ostatni taki sam raban był przy zakazie palenia w miejscach publicznych - też narzekanie na ograniczanie swobód itd. Tylko zapominacie wciąż o jednym - to nie wygoda tego ułamka się liczy, tylko wygoda i bezpieczeństwo większości. I tak sądzę, że czasem ludzie zachowują się jak wspomniani przez Ciebie idioci i nie potrafią zadbać o siebie (argument o badaniach kontrolnych już podawałem, popatrz na siebie i swoją rodzinę - robisz je regularnie? to samo pytanie do wszystkich). Dlaczego potem za nieodpowiedzialność określonych osób płacić ma ktoś inny?
RobertMiernik
06-08-2012, 10:00
W przypadku wprowadzania dowolnego zakazu jako kontrargumenty zawsze pojawiają się trzy kwestie:
- Badania wskazują na to, że to nic nie da
Ten argument po wyczerpaniu się i braku oczekiwanego zszokowanego poparcia przechodzi w:
- Ktoś kogoś przekupił i będzie zbijał na tym kasę
Po czym jak i to nie wystarcza okazuje się, że
- To zamach na świętą wolność
Podsumowując te fantastyczne rewelacje z wątku:
- Jeśli ktoś twierdzi, że dużo jeździ i letnie w zimie mu wystarczają - to jest ignorantem i powinno mu się ograniczyć wolność
- Jeśli ktoś mało jeździ niech kupi wielosezonowe zamiast letnich, nic go to nie będzie kosztowało
Najgorsze jest to, że wygląda na to, że wszyscy przeciwnicy to wspaniali kierowcy, z gigantycznym doświadczeniem, zawsze w zimie zmieniający opony, bo to przecież logiczne i odpowiedzialne ALE
a) wietrzący spisek z firmami oponiarskimi
b) posiadający dogłębną wiedzę o wyliczeniach i szacunkach dotyczących skuteczności tego zakazu
c) hipisi i anarchiści, którzy prędzej sczezną niż zegną kark przed 'prawem'
To takie polskie, że sami z siebie jesteśmy odpowiedzialni, przewidujący i dbający, ale jeśli to samo co robimy od lat pojawi się na liście obowiązków i jest nam narzucane, to nagle okazuje się, że to zło wcielone i koszmar...
miron19j
06-08-2012, 10:06
Właśnie, może jeszcze obowiązkowo trzeba by wprowadzić jakieś echosondy, systemy wczesnego ostrzegania przed zbliżającym się skrzyżowaniem i GPSową mapę z barami i przedszkolami...
Ludziom bije nieźle w dekiel jeśli pojawia się słowo "bezpieczeństwo".
możesz się nie zgadzać ze mną, ale mnie nie obrażaj. Dobrze?
A akurat o tym widzeniu pod słońce, to napisałem z własnego doświadczenia. Wyjeżdżałem z podporządkowanej na główną. Z lewej miałem słońce i nic nie widziałem. Nagle w tym słońcu coś mignęło i po chwili nadjechał samochód. Na światłach. Od tamtej pory jeździłem cały czas na światłach, chociaż nie było obowiązku.
A tak przy okazji. Na Tajwanie nie ma żadnych emerytur, ile sobie delikwent za życia uskłada, tyle będzie miał na starość. Skutek jest taki, że większość staruszków jest na utrzymaniu dzieci. Wyobrażasz sobie taką sytuację u nas?
Moze kolega jeszcze dozyje. I nie takie krocie :smile:
już są w VW czujniki zapobiegające zjechaniu z pasa i utrzymujące minimalny odstęp od samochodu z przodu
...A tak przy okazji. Na Tajwanie nie ma żadnych emerytur, ile sobie delikwent za życia uskłada, tyle będzie miał na starość. Skutek jest taki, że większość staruszków jest na utrzymaniu dzieci. Wyobrażasz sobie taką sytuację u nas?
A to nas akurat czeka mimo wpłacania na ZUS :(, ale to temat na inny wątek.
Al Koholik
06-08-2012, 10:14
(...) zróbmy ankietę - zobaczymy ile osób jeździ na letnich w zimie - okaże się, że jest to np. 5% społeczności, że reszta i tak jeździ na zimowych bo jest im wygodniej i co pewnie dalej dziwi niektórych bezpieczniej. I potem wyjdzie że tak naprawdę przepis dotknie tych 5% społeczeństwa(...)
Ja mam inną propozycję
Zróbmy ankietę i zobaczymy kto jeździ na zimówkach 01.11.20XX.
To nie zimówki są złe tylko daty od - do.
krokus66
06-08-2012, 10:19
do Amadeusz
Pierwszy przepis, który mnie jest całkowicie niepotrzebny, to zakaz jazdy po alkoholu bądź narkotykach. Przez ponad 20 lat codziennej jazdy tylko jeden raz byłem na lekkim rauszu. Czy to jest jednak wg. Ciebie wystarczający powód aby ten przepis znieść?
Wiem - dlatego napisałem, co napisałem. Przestudiuj sobie wyniki testów opon i wyciągnij logiczne wnioski.
Zimówka jest faktycznie skuteczna na śniegu, beznadziejna na mokrym, kiepawa w wyższych temperaturach.
Letnia jest naprawdę beznadziejna na śniegu - na mokrym i w umiarkowanych temperaturach zachowuje się zdecydowanie lepiej niż zimówka. W niskich temperaturach na czarnym letnia jest nieco gorsza niż zimowa, ale nie są to różnice, których nie zniweluje 5-10km mniejsza prędkość.
Podsumowując - brak zimówek stanowi realne zagrożenie na śniegu, w pozostałych przypadkach to zawracokontrafałdyzm, większe znaczenie ma sto innych czynników. Przykładowo - w zimie, nawet po śniegu znacznie gorzej jeździło mi się*ciężkim kombi na szerszych (205) oponach zimowych, niż lekkim hatchbackiem na wąskich (175) oponach letnich.
I z całym szacunkiem - Łódź nie jest dla mnie wyznacznikiem niczego, mówię o jeździe w warunkach zimowych w Beskidach i Tatrach, a nie o jakichś popierdółkach.
Wg. mojej wiedzy opony letnie zimą robią się bardziej twarde i sztywne. Ze względu na wielkość i kształt rowka gorzej odprowadzają błoto pośniegowe, które wciska się w oponę. Oczywiście zmienia się długość drogi hamowania.
Polonezem długo jeździlem na całorocznych a później na zimowych; różnica była bardzo wyraźna. Piszę o Łodzi gdyż w niej jeździłem codziennie, nawet w weekendy w największą szklankę. Drogi odśnieżone ale w dużym stopniu białe i wyślizgane.
...Dlaczego potem za nieodpowiedzialność określonych osób płacić ma ktoś inny?
Po wpisie powyższym mirona19j (emerytury) widać, że powoli zmierza to w konkretnym politycznym kierunku. Do tego zresztą musiało dojść. Tego typu zagadnienia są w dzisiejszym świecie polityką. I nie będę tego rozwijał. Wystarczy, że powiem, że kompletnie Cię nie rozumiem dlaczego za moją nieodpowiedzialność ma zapłacić ktoś inny. Na wszelki wypadek Ci powiem, że wiem bardzo dokładnie jaka będzie odpowiedź. Takie dyskuje na tym forum już były, co zaowocowało zakazem politykierstwa.
Nie przekonamy się. Różnimy się bardzo mocno światopoglądem. Jesteśmy na forum długo i sporo drażliwych tematów w tym czasię się przetoczyło. Ja mam dobrą pamięć i wiem, że nam poglądowo nie jest po drodze :)
Ja mam inną propozycję
Zróbmy ankietę i zobaczymy kto jeździ na zimówkach 01.11.20XX.
To nie zimówki są złe tylko daty od - do.
Dobrze, ale jak poczytasz wątek to ja akurat też nie zgadzam się z konkretnymi datami. W sensie takim, że ma to obowiązaywać od x do y, tylko np. powinno być uzależnione od pogody - spada temperatura do określonej - zmieniamy kapcie, przez określony czas wiosną jest cieplej niż jakaś tam temperatura - zmieniamy ponownie. Tylko że z tym jest dość dużo problemów stąd łatwiejszym rozwiązaniem jest od x do y - znów czysty pragmatyzm ustawodawców. Gdyby zostawić "uznaniowo" to za chwilę banda prawników miała by żer.
miron19j
06-08-2012, 10:35
Po wpisie powyższym mirona19j (emerytury) widać, że powoli zmierza to w konkretnym politycznym kierunku.
politycznym? Żartujesz sobie?
Akurat z polityką to żeśmy się dawno minęli. Napisałem o emeryturach w kontekście wypowiedzi niektórych forumowiczów. Mając świadomość, w jakim kraju żyjemy. A właściwie to jacy wszyscy jesteśmy. Jak już ktoś napisał, wystarczy czegokolwiek zakazać i od razu odzywa się chór cierpiętników za miliony. Bojowników o wolność jednostki. Nie ważne, że większość (np. kierowców) już dawno tak postępuje.
Ja osobiście jestem za obowiązkiem jeżdżenia na oponach zimowych zimą. Mam swoje przemyślenia, doświadczenie i nikt mnie nie przekona. Tym bardziej, że nie ma twardych, niepodważalnych argumentów ani za jedną, ani za drugą opcją. Więc wyrobiłem sobie swoje zdanie.
Jak napisałeś, wątek powoli zmierza w kierunku polityki. Zatem dziękuję Koleżeństwu.
Wg. mojej wiedzy opony letnie zimą robią się bardziej twarde i sztywne. Ze względu na wielkość i kształt rowka gorzej odprowadzają błoto pośniegowe, które wciska się w oponę. Oczywiście zmienia się długość drogi hamowania.
Podstawowa różnica między zimówką a letnią to jazda w śniegu - letnia ma 4x mniejszą siłę ciągu i znacznie gorzej hamuje. Na nawierzchni suchej różnice maleją, na mokrej zdecydowanie lepsza jest letnia.
Opony zimowe zachowują elastyczność przy niskich temperaturach dzięki dodatkowi krzemionki - tyle że wiele letnich również ją zawiera (np. moje Continentale w hatchu), więc zimą w warunkach miejskich nie ma tragedii.
Na śnieg zawsze biorę auto na zimówkach - jazda na letnich po śniegu jest po prostu strasznie upierdliwa.
RobertMiernik
06-08-2012, 10:45
Nawet przy braku śniegu opona letnia może przy odpowiedniej temperaturze być tak twarda, że równie dobrze, można by zamontować drewniane klocki.
To, że niektóre zawierają i niektóre nie twardnieją, nie jest argumentem.
A to, że ty jeszcze tragedii nie spowodowałeś, też nie jest argumentem, nie wszyscy prowadzą tak dobrze, co widać choćby rano na parkingach pod dużymi blokami.
Tu się toczy dyskusja o pewnych zasadach, ktore najwyraźniej nie do wszystkich docierają. Część z nas ma ludzi za idiotów, którzy nie potrafią zadbać o siebie i innych.
I to jest jeden ze sposobów na kontrolę nad społeczeństwem. Nastraszyć, wmówić mu, że zewsząd czają się zagrożenia, że dzieci, że matki akurat przechodzące przez drogę, że terroryści, kosmici, Saddam Husajn, roztocza i bakterie.
Dodatkowo robić z ludzi coraz większych ignorantów, uzależnionych od telewizji, reklam, nie potrafiących samodzielnie myśleć.
W USA większość obywateli wierzyła, że Saddam ich zaatakuje. Tak ich zmanipulowano, co dało bandyckim hordom z USA możliwość napadu na kraje w Afryce i Azji. Teraz w Polsce stosuje się podobne metody, które zaskakująco dobrze działają. Skala oczywiście mniejsza, ale to te same metody.
Po co człowiekowi samodzielne myślenie? Przecież ma płodzić, konsumować, płacić podatki i kopnąć w kalendarz przed emeryturą. A żeby mu bezpiecznie było, to cała masa firm już o to zadba. Najpierw nastraszy, a potem sprzeda środek na stracha.
RobertMiernik
06-08-2012, 11:12
A Ty w tym wieku myślisz, że ktokolwiek liczy się z Twoim zdaniem?
Że ta cała akceptacja wojen przez obywateli jest komukolwiek do czegoś potrzebna, że ktoś zwraca na to uwagę?
Prasa służy odwracaniu uwagi od tego co już się wydarzyło, im wcześniej zrozumiesz, że nie masz na to najmniejszego nawet wpływu, tym prościej i zdrowiej będzie Ci się żyło...
Tu się toczy dyskusja o pewnych zasadach, ktore najwyraźniej nie do wszystkich docierają. Część z nas ma ludzi za idiotów, którzy nie potrafią zadbać o siebie i innych.
Ale przeraszam, statystycznie, wiekszosc ludzi to sa idioci.
Dobrze, ale jak poczytasz wątek to ja akurat też nie zgadzam się z konkretnymi datami. W sensie takim, że ma to obowiązaywać od x do y, tylko np. powinno być uzależnione od pogody - spada temperatura do określonej - zmieniamy kapcie, przez określony czas wiosną jest cieplej niż jakaś tam temperatura - zmieniamy ponownie. Tylko że z tym jest dość dużo problemów stąd łatwiejszym rozwiązaniem jest od x do y - znów czysty pragmatyzm ustawodawców. Gdyby zostawić "uznaniowo" to za chwilę banda prawników miała by żer.
Dokladnie w tym problem. Zapisac od-do to jedno zdanie. Zapisac w prawie inne warunki, jak temperature, opady sniegu etc, to juz problem, a interpretacja tego id ecyzje ludzi to jeszcze wiekszy. Niestety idac w tym kierunku rozmowy bardzo szybko dotrzemy do polityki.
już są w VW czujniki zapobiegające zjechaniu z pasa i utrzymujące minimalny odstęp od samochodu z przodu
To akurat bardzo proste rzeczy, ale jest sporo systemow przetestowanych wykrywajacych sylwetke przed samochodem, czy duze przeszkody ( prosty sonar, kamera, etc + soft ). Sa tez samochody ktore potrafia jezdzic same po drogach, nie powodujac wypadkow ( jedna taka kolumna, cala sterowana przez komputery w samochodach przejechala ostatnio pare tysiecy KM, o ile mnie pamiec nie myli )
A Ty w tym wieku myślisz, że ktokolwiek liczy się z Twoim zdaniem?
Że ta cała akceptacja wojen przez obywateli jest komukolwiek do czegoś potrzebna, że ktoś zwraca na to uwagę?
Rozumiem cynizm, ale takie wlasnie podejscie jest samospelniajaca sie przepowiednia. Jezeli bedziemy tak uwazac i nic nie robic, to bedziemy stadem baranow narzekajacym ze nic sie nei da zrobic, bo nigdy nie robili. Myslenie bardzo szkodliwe z punktu widzenia systemu jaki u nas panuje - demokracji.
RobertMiernik
06-08-2012, 11:51
Rozumiem cynizm, ale takie wlasnie podejscie jest samospelniajaca sie przepowiednia. Jezeli bedziemy tak uwazac i nic nie robic, to bedziemy stadem baranow narzekajacym ze nic sie nei da zrobic, bo nigdy nie robili. Myslenie bardzo szkodliwe z punktu widzenia systemu jaki u nas panuje - demokracji.
Nie do końca rozumiesz.
To nie cynizm to realizm, jeśli chcesz coś osiągnąć to nie dyskutuj o tym na forum (per Ty ale chodzi o przypadek nie osobę) tylko zostań sołtysem/radnym/posłem/senatorem i coś zrób.
Amadeusz
06-08-2012, 13:21
do Amadeusz
Pierwszy przepis, który mnie jest całkowicie niepotrzebny, to zakaz jazdy po alkoholu bądź narkotykach. Przez ponad 20 lat codziennej jazdy tylko jeden raz byłem na lekkim rauszu. Czy to jest jednak wg. Ciebie wystarczający powód aby ten przepis znieść?
Generalnie przepisy o ruchu drogowym wystarczają by bezpiecznie poruszać się po drogach. Trzeba je tylko odpowiednio umiejscawiać i rzetelnie się do nich stosować.
Druga sprawa to wyposarzenie samochodów upoważnionych do jazdy po drogach (w tym te nieszczęsne opony) Wylicz sobie wszystkie wspomagacze, które wpływają na "bezpieczeństwo" i pomyśl, że mógłbyś ich wymagać od użytkowników samochodów. ABS już jest wymagany chyba? To wszystko nie ma nic wspólnego z bezpieczeństwem na drogach a z bezpieczeństwem tych, którzy się tego domagają.
Trzecia sprawa alkohol. Śliski temat bo to bardzo indywidualna sprawa. Tak samo alkohol wpływa na samopoczucie jak, zmęczenie, niewyspanie, zła dyspozycja, katar, ból głowy i masę innych rzeczy. Wystarczy, że będą istniały sensowne przepisy prawne regulujące stosunki międzyludzkie i inne. Okaleczysz, zabijesz, zdewastujesz - liczysz się z konkretną odpowiedzialnością. Samochód nie ma z tym nic wspólnego.
I to jest jeden ze sposobów na kontrolę nad społeczeństwem. Nastraszyć, wmówić mu, że zewsząd czają się zagrożenia, że dzieci, że matki akurat przechodzące przez drogę, że terroryści, kosmici, Saddam Husajn, roztocza i bakterie.
Dodatkowo robić z ludzi coraz większych ignorantów, uzależnionych od telewizji, reklam, nie potrafiących samodzielnie myśleć.
W USA większość obywateli wierzyła, że Saddam ich zaatakuje. Tak ich zmanipulowano, co dało bandyckim hordom z USA możliwość napadu na kraje w Afryce i Azji. Teraz w Polsce stosuje się podobne metody, które zaskakująco dobrze działają. Skala oczywiście mniejsza, ale to te same metody.
Po co człowiekowi samodzielne myślenie? Przecież ma płodzić, konsumować, płacić podatki i kopnąć w kalendarz przed emeryturą. A żeby mu bezpiecznie było, to cała masa firm już o to zadba. Najpierw nastraszy, a potem sprzeda środek na stracha.
Zgadzam się.
Rafał_Sz
06-08-2012, 14:09
Chyba prędzej przyjdzie zima, niż się dogadacie. ;)
krokus66
06-08-2012, 14:28
Chyba prędzej przyjdzie zima, niż się dogadacie. ;)
Do następnej też nie.
Demokracja jest dobra, ale ma swoje wady.:smile:
Macin, poczytaj wcześniejsze moje wypowiedzi - nie jestem za wprowadzeniem od do (bo jak wiemy pogoda płata nam figle i może się okazać, że przykładowo w Wigilię będzie +16 stopni), tylko za wprowadzaniem wówczas jak są określone warunki. .Sęk w tym, że nie bardzo jest jak wprowadzić takie mało sztywne ograniczenia. No bo jak? Ustawienie daty od-do daje się egzekwować. Więc tak zrobią, ale to jest głupota.
...Drogi w PL w 80% dni zimowych są czarne, pewnie też z 80% naszego nizinnego kraju jest płaskie, a z 80% mieszkańców zamieszkuje miasta, które odśnieżane są w pierwszej kolejności. Właśnie. I dlatego sztywny nakaz jest bez sensu dla osób korzystających z dróg sporadycznie (w dobrych warunkach, bez śniegu).
.Przepis to mz. typowe dojenie kasy z kierowców - mieszkańcy gór posiadający elementrany instynkt samozachowawczy i tak nie tkną się opony letniej, a całej reszcie statystycznie nie są one do szczęścia potrzebne..Dokładnie tak.
Marcinie, 90% mojego jeżdżenia to jeżdzenie po Śląsku (różnymi trasami, nie tylko autostradami i innymi trasami głównymi) i uwierz mi, drogi te w zimie na pewno nie są w 80% czarne. No chyba, że ja mam takiego pecha, że jak jadę to akurat chwilę wcześniej popadało i jak zwykle śnieg zaskoczył drogowców..No to wprowadźmy taki nakaz dla Śląska skoro chcesz, no i dla rejonów podgórskich. :) A reszcie dajcie spokój :)
Prosta rzecz - musisz często jeździć w takich warunkach, kupujesz zimówki, bo jazda po białym na letnich to hardkor. Nikt nie potrzebuje ustawy do tego, by się przestać karać tego rodzaju rozkoszami. Ustawa jest potrzebna wyłącznie do tego, by zwiększyć sprzedaż zimówek wśród tych, którzy ich nie potrzebują.Tak jest.
Nie ma co liczyć na to, że głupotę ograniczysz ustawą, bo głupota nie zna granic. Przepis to jedno, jego egzekwowanie to drugie - szczególnie na bocznych, wiejskich drogach śląskich..To też prawda.
Jeśli mało jeździcie to opony zimowe starczą wam na 3, 4 może i więcej sezonów, na prawdę jest się o co kłócić?
(a jeśli jeździcie dużo to tym bardziej nieodpowiedzialne jest niezmienianie opon na zimę)
.W 3-4 sezony to ja zrobię ze 3 tys km łącznie, a znam takich co zrobią mniej. W dodatku te 3 tys km zrobie zimą po czarnych drogach.
..- tylko teraz wytłumacz mojemu ojcu (emerytowi), że jego stare punto, które robi w roku 3000km w zimie nie wyjedzie do sklepu (5km) bo musi sonie kupić drugie felgi i opony, a nawet nie ma co się wybierać na przegląd w styczniu bo go nie przejdzie i, że to dla jego bezpieczeństwa (tylko się uśmiechnie bo jeździ od 70roku bez stłuczki) ..Dokładnie. Przepis ma być dla wszystkich, więc także dla osób mało zamożnych, dla mało korzystających z samochodów, dla korzystających z samochodów wyłącznie gdy są dobre warunki do jazdy itd.
..Ludziom bije nieźle w dekiel jeśli pojawia się słowo "bezpieczeństwo". Osobiście im współczuję, że dali się zmanipulować firmom trzepiącym kasę pod egidą szeroko pojętego bezpieczeństwa. Zawsze prościej jest wystawić tyłek i portfel niż pomyśleć i wziąć częściową odpowiedzialność na siebie. Światła, opony, potem nie wiadomo co, może GPSy z ograniczeniami prędkości?
W ten sposób traci się wolność w imię bezpieczeństwa, w imię powiedzenia: "A gdyby wasza matka tędy przechodziła...".
Założę się, że niedługo niektórzy poprą pomysł zainstalowania chipa wewnątrz ciała, no bo jak nas zawał złapie to jest szansa na karetkę, a jako że zawały i inne zapaści się zdarzają w różnym wieku to zacznijmy chipować niemowlęta.Pod tym się można jak najbardziej podpisac.
Dziwi mnie Twój tok rozumowania: "skoro zakładam zimówki dla wygody to niech stanie się to przepisem...".
Może to egoizm. Może egocentryzm.
Ty nic nie tracisz. Ja też nie bo mieszkam w miejscu, gdzie zimówki się przydają i ich używam. Świadomie i dobrowolnie je zakładam. Wtedy kiedy są potrzebne, niezależnie od daty. Nie z powodu przepisów wymyślonych przez kolejne lobby.
Myślę, że autka powinny mieć radary połączone z systemami hamowania, bo to też będzie bezpieczniej, zwłaszcza jak czyjaś matka się zagapi i wejdzie na drogę. Nieważne, że będą kosztowały krocie, ale przecież dzięki temu będziesz się czuł bezpieczniej. No i GPSy połączone z licznikiem prędkości żeby jej przestrzegać.
Czy inni są ograniczeni jeśli się im da wolność wyboru? Czy Ty jesteś ograniczony przez dotychczas obowiązujące przepisy?
Absolutnej wolności nie ma i nie było. Coraz to nowe rejony życia człowieka są zawłaszczane. Jeśli czujesz się bezpiecznie w tym to brnij sobie, w stadzie są nie tylko potulne owieczki. Możesz otworzyć portfel, wypiąć tyłek, brnąć w tę całą bezmyślną biomasę i czuć się w tłumie bezpiecznie. Proszę bardzo. W imię słowa "bezpieczeństwo".Znowu zgoda.
Ciekawi mnie jedno czy w zimie wszyscy tak chętnie jeździcie na letnich oponach? Naprawdę jest Wam wygodnie?No i tu problem, bo piszemy tu ciągle w zimie. A tak naprawdę chodzi o jazdę po śniegu.
Ja bym chciał zauważyć, że jest ocieplenie i u mnie większość zimy jest temperatura dodatnia. Ujemne są w nocy, ale w nocy nie jeżdżę.
I to jest jeden ze sposobów na kontrolę nad społeczeństwem. Nastraszyć, wmówić mu, że zewsząd czają się zagrożenia, że dzieci, że matki akurat przechodzące przez drogę, że terroryści, kosmici, Saddam Husajn, roztocza i bakterie.
Dodatkowo robić z ludzi coraz większych ignorantów, uzależnionych od telewizji, reklam, nie potrafiących samodzielnie myśleć.
W USA większość obywateli wierzyła, że Saddam ich zaatakuje. Tak ich zmanipulowano, co dało bandyckim hordom z USA możliwość napadu na kraje w Afryce i Azji. Teraz w Polsce stosuje się podobne metody, które zaskakująco dobrze działają. Skala oczywiście mniejsza, ale to te same metody.
Po co człowiekowi samodzielne myślenie? Przecież ma płodzić, konsumować, płacić podatki i kopnąć w kalendarz przed emeryturą. A żeby mu bezpiecznie było, to cała masa firm już o to zadba. Najpierw nastraszy, a potem sprzeda środek na stracha.Tak to działa, niestety.
Bardzo się zdziwiłem że kiedyś minister Kopacz nie kupiła szczepionki na grypę. Myślała, czy brak środków w budżecie - tego się nie dowiemy ;)
Prasa służy odwracaniu uwagi od tego co już się wydarzyło, im wcześniej zrozumiesz, że nie masz na to najmniejszego nawet wpływu, tym prościej i zdrowiej będzie Ci się żyło...Ale to chyba niestety nie jest nic pozytywnego.
Chyba prędzej przyjdzie zima, niż się dogadacie. ;)
Jest powiedzenie o kilku Polakach. Tu jest więcej niż kilku, więc się nigdy nie dogadamy :)
Sęk w tym, że nie bardzo jest jak wprowadzić takie mało sztywne ograniczenia. No bo jak? Ustawienie daty od-do daje się egzekwować. Więc tak zrobią, ale to jest głupota.
pragmatyzm, nie głupota
Właśnie. I dlatego sztywny nakaz jest bez sensu dla osób korzystających z dróg sporadycznie (w dobrych warunkach, bez śniegu).
Skoro argumentem przeciwników tego obowiązku jest, że jak mi sie nie podoba to mogę nie jeździć tylko sziedziec w domu, to wykorzystam ten sam w drugą stronę. Niech osoby, które jeżdzą sporadycznie w zimie zastanowią się nad tym, czy opłaca im się kupować te zimówki, odśnieżać samochód, ogrzewać itd, czy lepiej jest skorzystać z innych form transportu. Czasem po takiej analizie wychodzi, że taniej jest sprzedać samochód i korzystać z taksówek. Bowiem nawet jak samochód stoi pod domem to trzeba zapłacić za ubezpieczenie, za przeglądy, za konserwację, za parking itd. Może wcale niegłupie będzie pozbycie się rzeczy, z której niekorzystacie.
No to wprowadźmy taki nakaz dla Śląska skoro chcesz, no i dla rejonów podgórskich. :) A reszcie dajcie spokój :)
Ech Jacku, a jak wówczas przyjedziesz na ten Śląsk lub w góry? Na letnich? ;)
To też prawda.
Tak, głupota nie zna granic, stąd np. jeżdżenie na podwójnym gazie. Może zakaz prowadzenia po pijaku też wywalić z kodeksu? Przecież jak wiemy nikt z nas nie jeździ po pijaku, więc po co przepis? Ano dla tych co się jednak głupotą popisują i przynajmniej ten bat ich w jakimś zakresie hamuje.
W 3-4 sezony to ja zrobię ze 3 tys km łącznie, a znam takich co zrobią mniej. W dodatku te 3 tys km zrobie zimą po czarnych drogach.
Patrz wyżej - zastanów się nad sensownością posiadania samochodu. Może faktycznie wygodniej będzie zamiast tego korzystać z taksówek, komunikacji publicznej itd.
No i tu problem, bo piszemy tu ciągle w zimie. A tak naprawdę chodzi o jazdę po śniegu.
Ja bym chciał zauważyć, że jest ocieplenie i u mnie większość zimy jest temperatura dodatnia. Ujemne są w nocy, ale w nocy nie jeżdżę.
Nad ranem też nie jeździsz, wieczorem też nie (właściwie to patrząc na wypowiedź o 3-4 sezonach i 3k km to prawie wogóle nie jeździsz), ale inni owszem. Co do tego ocieplenia to tak sobie możemy pogdybać, bo część naukowców twierdzi coś przeciwnego.
Jest powiedzenie o kilku Polakach. Tu jest więcej niż kilku, więc się nigdy nie dogadamy :)
Gdzie n Polaków tam n+1 zdań ;).
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.