PDA

Zobacz pełną wersję : Opony zimowe obowiązkowo



Strony : 1 2 [3] 4

freefly
16-08-2012, 20:05
Ech żałosne, ale spokojnie - jak setki razy powtórzysz coś w kółko to sam zaczniesz w to wierzyć.

Nie ma zwolenników przymusu, są zwolennicy rozsądku w przeciwieństwie do anarchistów - lepiej się rozmawia, jak się wzajemnie wyzywać będziemy? Kultura wypowiedzi iście doskonała.

Akurat raczej wśród zwolenników zimówek w zimie przeważają nie nieodpowiedzialni szczyle tylko ludzie, którzy znają swoje ograniczenia, którzy mimo przejechanych wielu kilometrów wciąż uważają, że sporo jeszcze przed nimi do nauczenia się. Tak więc definiując swoich adwersarzy jako "popitalających w zimie" najwyraźniej próbujesz ich ośmieszyć, bo po prostu zabrakło argumentów rzeczowych. Większość z nas (po obu stronach) i tak korzysta w zimie z zimówek, a cała dyskusja sprowadza się do tego, że ktoś chce nakazać pewne rzeczy i nagle święte Polaków oburzenia.


To z całej Waszej dyskusji wynika, że rozsądek chcecie zastąpić oponami zimowymi. Jeśli zmniejszenie prędkości i zachowanie ostrożności nie jest argumentem, to co jest ? Tak wiem żałosne. Uwierzyłem w to.

Me_how
16-08-2012, 20:11
To z całej Waszej dyskusji wynika, że rozsądek chcecie zastąpić oponami zimowymi. Jeśli zmniejszenie prędkości i zachowanie ostrożności nie jest argumentem, to co jest ? Tak wiem żałosne. Uwierzyłem w to.

Nie rozsadek, tylko jego brak.

Erie
16-08-2012, 20:18
To z całej Waszej dyskusji wynika, że rozsądek chcecie zastąpić oponami zimowymi. Jeśli zmniejszenie prędkości i zachowanie ostrożności nie jest argumentem, to co jest ? Tak wiem żałosne. Uwierzyłem w to.

Boże Ty naprawdę doskonale się bawisz w słówka Freefly. Nikt z nas nie mówił o tym że chcemy pędzić w zimie na zimowych oponach. Właśnie chcemy, aby została polepszona trakcja wszystkich pojazdów, aby dało się płynnie jeździć, ale wcale nie szybko. To Ty wmawiasz nam obrażając dodatkowo, że chcemy pędzić na zimówkach (na których notabene ni cholery nie da się sensownie jeździć szybko).

Chcemy zachowywać ostrożność zanim nawet wyruszymy w trasę - dlatego chcemy tych zimówek, chcemy również poprawy dróg, ale w przeciwnieństwie do nawiedzonych histeryków zdajemy sobie sprawę z tego, że jest to mało realzne pod względem finansowym. Jezeli uważasz to za brak rozsądku to pokaż mi gdzie zabezpieczanie samego siebie jest nierozsądne. A że przy okazji wymagać chcemy, aby inni też zabezpieczyli nas to inna sprawa. Cóż nam bowiem przyjdzie z tego że obłożymy się poduszkami, obijemy dodatkową blachą, zafundujemy sobie najlepsze zimówki i cholera wie jakei jeszcze aktywne i pasywne zabezpieczenia użyjemy jak jakiś geniusz wrąbie się w nas.

Statystyka policyjna i tak wykaże niedostosowanie prędkości do warunków jazdy, nie wskaże że to przyczyną były letnie kapcie w zimie (zadałem sobie trud i pogadałem z kumplem policjantem - praktycznie zawsze wpisuje się taki powód, dopiero pęknięcie opony lub wręcz jej eksplozja są zapisywane jako "problem z oponami"). Ale nam to niewiele da, kto będzie miał wówczas rację bo mimo naszego rozsądku, ostrożności i zabezpieczeń będziemy przykładowo ranni lub martwi.

Tom01
16-08-2012, 20:25
A że przy okazji wymagać chcemy, aby inni też zabezpieczyli nas to inna sprawa.

Właśnie. Dlaczego uzurpujecie sobie prawo do zmuszania innych innych co mają robić?

Me_how
16-08-2012, 20:35
Dla dobra ogółu.

Tom01
16-08-2012, 20:43
Dla dobra ogółu.

Wydawało mi się, że ten system rządów już się skończył.

Erie
16-08-2012, 20:43
Właśnie. Dlaczego uzurpujecie sobie prawo do zmuszania innych innych co mają robić?

Dla tego samego dla czego kiedyś wprowadzono kodeks drogowy. Wcześniej była pełna samowolna i niestety w warunkach europejskich się ona nie sprawdzała. Dla bezpieczeństwa większości użytkowników dróg, a nie indywidualistów. Możesz się Tomaszu z tym nie zgadzać, ale dla interesu 1% społeczeństwa nie będzie się uprzykrzać życia pozostałym 99%.

Przewrotnie zadam pytanie - dlaczego ten 1% ma zmuszać te 99% do stosowania się do ich racji?


Wydawało mi się, że ten system rządów już się skończył.

I dlatego lepsza będzie anarchia, aby tylko nie słuchać się przepisów, bo słuchanie się przepisów to takie passe, prawda Tomaszu?

Tom01
16-08-2012, 20:46
Dla tego samego dla czego kiedyś wprowadzono kodeks drogowy. Wcześniej była pełna samowolna i niestety w warunkach europejskich się ona nie sprawdzała. Dla bezpieczeństwa większości użytkowników dróg, a nie indywidualistów. Możesz się Tomaszu z tym nie zgadzać, ale dla interesu 1% społeczeństwa nie będzie się uprzykrzać życia pozostałym 99%.

Nie mówię o zbiorze zasad ogólnych przy poruszaniu się po drogach. Jak choćby określenie kierunku, oznaczeń itd. Rozróżnijmy jednak, co będę powtarzał do znudzenia, regulacje usprawniające ruch od bezsensownych a wręcz szkodliwych.


I dlatego lepsza będzie anarchia, aby tylko nie słuchać się przepisów, bo słuchanie się przepisów to takie passe, prawda Tomaszu?

Nie, nie prawda. Chyba że to zły przepis, sprzeczny z innym, niejednoznaczny, powodujący zmniejszenie bezpieczeństwa. Wówczas obowiązkiem obywatelskim jest zaangażowanie się w jego poprawienie lub zniesienie.

Me_how
16-08-2012, 20:50
Wydawało mi się, że ten system rządów już się skończył.

Jaki system rządów według Ciebie się skończył?

Tom01
16-08-2012, 20:53
Jaki system rządów według Ciebie się skończył?

To był sarkazm.

Me_how
16-08-2012, 21:02
To był sarkazm.

I już? A coś konkretnego oprócz ironii i niczym nie popartych tez o szkodliwości, sprzecznościach, itp.?

Tom01
16-08-2012, 21:03
I już? A coś konkretnego oprócz ironii i niczym nie popartych tez o szkodliwości, sprzecznościach, itp.?

Konkretów było w tym wątku dużo.

Erie
16-08-2012, 21:05
Nie mówię o zbiorze zasad ogólnych przy poruszaniu się po drogach. Jak choćby określenie kierunku, oznaczeń itd. Rozróżnijmy jednak, co będę powtarzał do znudzenia, regulacje usprawniające ruch od bezsensownych a wręcz szkodliwych.

Szkodliwych wg Ciebie, pomocnych wg mnie - kto ma rację? Masło jest zdrowsze od margaryny czy odwrotnie? Na tym poziomie jest teraz dyskusja. Nie wykazałeś w żaden sposób szkodliwości tego przepisu, za to Twoi przeciwnicy pokazali, że jest on przydatny. Padały tu już różne bzdury jak np. lepsze wyszkolenie prowadzi do zwiększonej liczby wypadków, więc mało co mnie może tu zaskoczyć.


Nie, nie prawda. Chyba że to zły przepis, sprzeczny z innym, niejednoznaczny, powodujący zmniejszenie bezpieczeństwa. Wówczas obowiązkiem obywatelskim jest zaangażowanie się w jego poprawienie lub zniesienie.

Ty walczysz już z różnymi przepisami, więc jeden więcej czy mniej nie grają różnicy.

Tom01
16-08-2012, 21:12
Szkodliwych wg Ciebie, pomocnych wg mnie - kto ma rację? Masło jest zdrowsze od margaryny czy odwrotnie? Na tym poziomie jest teraz dyskusja. Nie wykazałeś w żaden sposób szkodliwości tego przepisu, za to Twoi przeciwnicy pokazali, że jest on przydatny.

No widzi Pan. A ja widzę że udowodniono całkiem coś przeciwnego.


Ty walczysz już z różnymi przepisami, więc jeden więcej czy mniej nie grają różnicy.

To trochę nie tak. Po prostu nie mogę ścierpieć perfidii pomysłodawców przepisów mających komuś napchać kieszenie.

Me_how
16-08-2012, 21:13
Konkretów było w tym wątku dużo.

Akurat na poparcie tez przez Ciebie głoszonych - żadnych (słownie zero). Jeżeli potrafisz wykazać, że opona zimowa jest bardziej szkodliwa w warunkach zimowych (nie tylko śniegowych) niż opona letnia, to możemy mówić o konkretach. W przeciwnym przypadku mamy do czynienia z biciem piany (delikatnie mówiąc).

Tom01
16-08-2012, 21:18
Akurat na poparcie tez przez Ciebie głoszonych - żadnych (słownie zero).

Chyba czytamy inny wątek. Ma Pan sporo informacji z bibliografią oraz podanych w taki sposób, że bez problemu znajdzie Pan potwierdzenie w wiarygodnych źródłach.


Jeżeli potrafisz wykazać, że opona zimowa jest bardziej szkodliwa w warunkach zimowych (nie tylko śniegowych) niż opona letnia, to możemy mówić o konkretach. W przeciwnym przypadku mamy do czynienia z biciem piany (delikatnie mówiąc).

Każdy jeden test opon wykazuje, że opona śniegowa kiedy nie ma śniegu, ma gorsze własności niż letnia. Ponadto, jak potwierdziło kilku piszących w tym wątku, bez wysiłku można to sprawdzić samodzielnie.

freefly
16-08-2012, 21:26
To z całej Waszej dyskusji wynika, że rozsądek chcecie zastąpić oponami zimowymi. Jeśli zmniejszenie prędkości i zachowanie ostrożności nie jest argumentem, to co jest ? Tak wiem żałosne. Uwierzyłem w to.

Nie rozsadek, tylko jego brak.


Rozumiem, brak rozsądku u siebie zastąpiłeś już tymi oponami.;)

Erie
16-08-2012, 21:30
Chyba czytamy inny wątek. Ma Pan sporo informacji z bibliografią oraz podanych w taki sposób, że bez problemu znajdzie Pan potwierdzenie w wiarygodnych źródłach.

Wiarygodność źródeł jest jaka jest, więc może z tym skończmy. Wiarygodność artykułu z IEEE jest coraz mniejsza, więc jaka wiarygodność jest artykulików, które cytujesz? Po raz kolejny również wracam do masła i margaryny - tysiące profesorów udowadniają wyższość jednego nad drugim - komu mamy wierzyć? Skąd mamy wiedzieć że podane przez Ciebie źródła są wiarygodne? Bo Ty tak powiedziałeś? Marcin już podał statystyki policyjne i one są wiarygodne, ale do momentu jak zaczniemy wysnuwać na ich podstawie wnioski bez uwzględnienia innych czynników, które nie są ujęte w danych liczbowych (sam o tym zresztą pisałeś).


Każdy jeden test opon wykazuje, że opona śniegowa kiedy nie ma śniegu, ma gorsze własności niż letnia. Ponadto, jak potwierdziło kilku piszących w tym wątku, bez wysiłku można to sprawdzić samodzielnie.

No ja samodzielnie stwierdziłem, że w mojej renówce jednak lepiej w zimie w praktycznie dowolnych warunkach jeździ mi się na zimowej niż na letniej. Co do "każdego testu" to jak sam wiesz z działki monitorów (o czym tam wielokrotnie wspominasz)... testy są takie, aby wykazać z góry założoną przez (sponsora/redaktora/osobę decyzyjną) tezę.

Notabene przestań używać wielkich kwantyfikatorów - każdy = bez żadnego wyjątku, czyli wystarczy znaleźć jeden test, który twierdzi inaczej, aby Twoje "każdy" było warte tyle co nic.

Me_how
16-08-2012, 21:30
Każdy jeden test opon wykazuje, że opona śniegowa kiedy nie ma śniegu, ma gorsze własności niż letnia. Ponadto, jak potwierdziło kilku piszących w tym wątku, bez wysiłku można to sprawdzić samodzielnie.

Bardzo proszę o pokazanie chociaż jednego testu przeprowadzonego w warunakach zimowych przy temperaturach od minus nieskończoności do plus 10, na jezdniach suchych (zamarzniętych) i mokrych, które to wykazują.
Bo istotnie testów porównujących opony letnie i zimowe przy +15-20stC jest trochę - ale tego nikt nie neguje.

Ja już sprawdziłem - opona zimowa jest skuteczniejsza.

Tom01
16-08-2012, 21:32
Rozumiem, brak rozsądku u siebie zastąpiłeś już tymi oponami.;)

Nie obrażajmy się nawzajem, w końcu nie jesteśmy a usenecie ani forum onetu.

Faktem jest natomiast że wielu ludzi apeluje, że ustawowy nakaz używania opon nie jest potrzebny i dodatkowo istnieją poważne dowody mówiące że może być wręcz szkodliwy. Zgadzamy się praktycznie wszyscy, że śniegowa opona ma poważne zalety w pewnych warunkach i większość z nas ich używa. Nie rozumiem jednak uporu żeby koniecznie wprowadzić nakaz. Koniecznie chcecie np w ciepły słoneczny marzec przy temperaturze +10stC dostać od nadgorliwego Policjanta 500 zł mandatu? Czy może będziecie twardo trzymać zimówki na kołach pomimo wszelkiej logiki kiedy zima nie zechce przyjść albo szybko nastanie wiosna? W drugim wypadku nakaz jest zarówno uciążliwy, kosztowny, bo opony zimowe będą się szybciej zużywać i niebezpieczny bo letnie w takich warunkach są lepsze. Naprawdę nie rozumiem dlaczego nie chcecie sami decydować kiedy jaka opona jest potrzebna.

Erie
16-08-2012, 21:33
Bardzo proszę o pokazanie chociaż jednego testu przeprowadzonego w warunakach zimowych przy temperaturach od minus nieskończoności do plus 10, na jezdniach suchych (zamarzniętych) i mokrych, które to wykazują.
Bo istotnie testów porównujących opony letnie i zimowe przy +15-20stC jest trochę - ale tego nikt nie neguje.

Ja już sprawdziłem - opona zimowa jest skuteczniejsza.

-273,15 C jest najniższą temperaturą w tym Wszechświecie, więc może bez ekscesów ;)

Tom01
16-08-2012, 21:37
Bardzo proszę o pokazanie chociaż jednego testu przeprowadzonego w warunakach zimowych przy temperaturach od minus nieskończoności do plus 10, na jezdniach suchych (zamarzniętych) i mokrych, które to wykazują.

Po co? Żeby miał Pan pożywkę do podważania, że złe opony testowano, albo warunki testowe nieodpowiednie? Przecież jest oczywiste, że opona zimowa, a poprawniej ŚNIEGOWA jest tylko na śnieg. Nie na suche ani na mokre. Powtarza Pan czyjeś wcześniejsze stereotypy zachowań w kilkunastu stron wstecz. Sprzeczka dla samej sprzeczki.

Uważa Pan, że zimówka jest lepsza w ogóle? Pana prawo, proszę sobie ich używać jak Pan chce i kiedy chce. Nic mi/nam do tego. Ale skoro sam ma Pan takie prawo wyboru, to nie ma Pan żadnego nakazywać innym postępować po swojemu.

freefly
16-08-2012, 21:38
Akurat na poparcie tez przez Ciebie głoszonych - żadnych (słownie zero). Jeżeli potrafisz wykazać, że opona zimowa jest bardziej szkodliwa w warunkach zimowych (nie tylko śniegowych) niż opona letnia, to możemy mówić o konkretach. W przeciwnym przypadku mamy do czynienia z biciem piany (delikatnie mówiąc).

Eeee, chwilę. Tobie chodzi o to, czy opony zimowe są lepsze od letnich zimą. Są lepsze. Nie mam żadnych wątpliwości. W związku z tym co tu udowadniać w tej materii. Zgadam się w tej kwestii z Tobą.
To Ty wykaż nam, że dzięki zimowym oponom było mniej kolizji i wypadków w polskich realiach. Wykażesz, czy jest to bicie piany (delikatnie mówiąc).

I w ogóle, czy jest na forum ktoś, komu opony zimowe w sposób niekwestionowany uratowały życie i na jakiej podstawie wyciągnął takie wnioski.

Me_how
16-08-2012, 21:39
Rozumiem, brak rozsądku u siebie zastąpiłeś już tymi oponami.;)
Zaczynamy się obrażać? OK. Widzisz, ja mam na tyle rozsądku aby zmieniać opony z letnich na zimowe. Niestety Twój brak rozsądku trzeba będzie uzupełnić regulacją prawną. Możesz się nie czuć osamotniony w tym względzie. Według badań CBOS takich kierowców jest 5%.

till
16-08-2012, 21:43
Naprawdę uważacie, że w ciepły listopad, przy temperaturze np. +10 stopni opona zimowa będzie lepsza niż letnia? Jeżeli tak, to po co są letnie - wprowadźmy całoroczny nakaz jazdy na zimówkach, skoro są one lepsze niż letnie na śniegu, mokrym i suchym asfalcie. I będzie po problemie.

Tom01
16-08-2012, 21:47
Widzisz, ja mam na tyle rozsądku aby zmieniać opony z letnich na zimowe. Niestety Twój brak rozsądku trzeba będzie uzupełnić regulacją prawną.

Dlaczego wiąże Pan brak rozsądku ze świadomą decyzją kierowcy? To też jest obraza. Co Panu do tego, że ktoś wyjedzie na lodowisko na letnich. Ma do tego prawo. Będzie co najwyżej stał pod górką. Jeśli stworzy zagrożenie to naruszy przepisy ruchu drogowego i dostanie mandat. Jego decyzja i jego ewentualne konsekwencje. Swoją drogą kiedyś nie było zimowych, ludzie kombinowali ale jakoś jakoś jeździli. Teraz się nie da i trzeba nakazu bo ludzie wg Pana nie rozumieją, że się nie da.

Erie
16-08-2012, 21:48
Naprawdę uważacie, że w ciepły listopad, przy temperaturze np. +10 stopni opona zimowa będzie lepsza niż letnia? Jeżeli tak, to po co są letnie - wprowadźmy całoroczny nakaz jazdy na zimówkach, skoro są one lepsze niż letnie na śniegu, mokrym i suchym asfalcie. I będzie po problemie.

Nprawdę zaczynam tracić cierpliwość. Nie uważamy że w ciepły (+10 stopni) listopadowy dzień zimówka będzie lepsza. Cały czas powtarzamy, że przepis "od daty do daty" ma wady, ale największą zaletą tego rozwiązania jest łatwość wprowadzania i stosowania. Czysty pragmatyzm, o którym cały czas mówię. Bowiem w przypadku uznaniowości kierowców będzie sytuacja taka że część przejeździ nawet śnieżną zimę w letnich bo i tak im będzie "lepiej".

Me_how
16-08-2012, 21:56
Eeee, chwilę. Tobie chodzi o to, czy opony zimowe są lepsze od letnich zimą. Są lepsze. Nie mam żadnych wątpliwości. W związku z tym co tu udowadniać w tej materii. Zgadam się w tej kwestii z Tobą.
To Ty wykaż nam, że dzięki zimowym oponom było mniej kolizji i wypadków w polskich realiach. Wykażesz, czy jest to bicie piany (delikatnie mówiąc).

Świetnie, to mamy nić porozumienia :-) A poważnie mówiąc nie rozumiem, w takim razie o jakich sprzecznościach i szkodliwości pisałeś.
Oczywiście, że nie wykaże. Jak sobie takie badania wyobrażasz? Wytypujsz próbkę kierowców, połowie każesz jeżdzić na oponach ziomowych, a połowie na letnich? Takie badania robi się po zmianie warunków. Podobnie jak po wprowadzeniu pasów bezpieczeństwa, zagłówków, poduszek powietrznych itp.
Skoro uznaliśmy że opony ziomewe są lepsze, to dlaczegoż nie maja pozytywnie wpłynąć na bezpieczeństwo?

freefly
16-08-2012, 21:59
Zaczynamy się obrażać? OK.

Nie, nie obraziłem się.;)



Widzisz, ja mam na tyle rozsądku aby zmieniać opony z letnich na zimowe. Niestety Twój brak rozsądku trzeba będzie uzupełnić regulacją prawną. Możesz się nie czuć osamotniony w tym względzie. Według badań CBOS takich kierowców jest 5%.

A ja zmieniam z zimowych na letnie i nie jest to bynajmniej spowodowane rozsądkiem. Po prostu pora zimowa kończy się, a jak sama nazwa wskazuje opony zimowe służą do jeżdżenia zimą.:wink:
Jak widać cześć społeczeństwa nie jest w stanie żyć bez statystyk. Posługiwać się statystykami tylko dlatego, ze są, bez zagłębiania się jakiej metodyki statycznej użyto w badaniu, to........(nie napiszę co, bo społeczeństwo strasznie wrażliwe i obraża się z byle powodu).

ekonet
16-08-2012, 22:02
Dlaczego wiąże Pan brak rozsądku ze świadomą decyzją kierowcy? To też jest obraza. Co Panu do tego, że ktoś wyjedzie na lodowisko na letnich. Ma do tego prawo. Będzie co najwyżej stał pod górką. Jeśli stworzy zagrożenie to naruszy przepisy ruchu drogowego i dostanie mandat. Jego decyzja i jego ewentualne konsekwencje. Swoją drogą kiedyś nie było zimowych, ludzie kombinowali ale jakoś jakoś jeździli. Teraz się nie da i trzeba nakazu bo ludzie wg Pana nie rozumieją, że się nie da.
A to mi do tego, że taki osobnik może we mnie wjechać i uczynić mnie kaleką albo moje dzieci sierotami. To za mało? Czy tak trudno to zrozumieć?

Dopóki nie wprowadzono nakazu całodobowego używania świateł, to słyszałem najdziwniejsze tłumaczenia - no bo zmierzch to jeszcze nie teraz, za 15 minut. Bo ja widzę, to po co mi światła? Bo w czasie deszczu nie trzeba świateł, bo przecież widzę. I tak dalej, co jeden mędrek, to głupsze tłumaczenia. A tak jest porządek i tyle. Nakażą jeździć bez świateł - będziemy jeździć. Zabronią jeździć na zimowych oponach - no to też nie będziemy jeździć. PROBLĘ? Nie. ;)

Erie
16-08-2012, 22:02
Dlaczego wiąże Pan brak rozsądku ze świadomą decyzją kierowcy? To też jest obraza. Co Panu do tego, że ktoś wyjedzie na lodowisko na letnich. Ma do tego prawo. Będzie co najwyżej stał pod górką. Jeśli stworzy zagrożenie to naruszy przepisy ruchu drogowego i dostanie mandat. Jego decyzja i jego ewentualne konsekwencje.

Ech to w takim układzie od jutra jeżdzę 200 km/h po mieście - moja decyzja i moje ewentualne konsekwencje, tak?


Swoją drogą kiedyś nie było zimowych, ludzie kombinowali ale jakoś jakoś jeździli. Teraz się nie da i trzeba nakazu bo ludzie wg Pana nie rozumieją, że się nie da.

A kiedyś ludzie jeździli furmankami i w siodle, a jeszcze wcześniej pieszo łazili. Samochodów jest teraz od cholery, to nie te same czasy co był jeden polonez i trzy maluchy na osiedlu.

Umbra
16-08-2012, 22:09
Nigdy nie jeździłem na zimówkach i nie miałem problemu (Seicento).

prz3mo
16-08-2012, 22:13
Dlaczego wiąże Pan brak rozsądku ze świadomą decyzją kierowcy? To też jest obraza. Co Panu do tego, że ktoś wyjedzie na lodowisko na letnich. Ma do tego prawo. Będzie co najwyżej stał pod górką. Jeśli stworzy zagrożenie to naruszy przepisy ruchu drogowego i dostanie mandat. Jego decyzja i jego ewentualne konsekwencje. Swoją drogą kiedyś nie było zimowych, ludzie kombinowali ale jakoś jakoś jeździli. Teraz się nie da i trzeba nakazu bo ludzie wg Pana nie rozumieją, że się nie da.

Masakra... A jeśli konsekwencją nie będzie mandat tylko np. spowodowanie czyjejś śmierci?
Dawno nie widziałem tak egoistycznego i bezmyślnego podejścia do sprawy.

Tom01
16-08-2012, 22:13
A to mi do tego, że taki osobnik może we mnie wjechać i uczynić mnie kaleką. To za mało?

Wykaże Pan, że jest faktycznie takie zagrożenie i nakaz je zmniejszy? Nie musi Pan odpowiadać, wiadomo że nie.

Działa jak widzę populistyczny mechanizm: "Jeśli pomoże ocalić choć jedno życie to warto wprowadzić". Dokładnie tak jak ze światłami. A CO JEŚLI ZASZKODZI? Jakim prawem chce Pan wprowadzać regulację która ma wpływ na zdrowie i życie bez wszechstronnego zbadania korzyści i ryzyka? Przecież bez zbadania nie wiemy co będzie. Przecież może równie dobrze nakaz spowodować więcej poważnych wypadków, bo ktoś nie wyhamował na zimówkach przy mocno dodatniej temperaturze. To oczywiście hipotezy, ale nie trzeba być wróżką, aby bez większego błędu założyć, że jak słoneczko przygrzeje, ludziom robią się cięższe stopy. Ale auta będą na zimówkach bo jeszcze marzec. Kiedy wypadek może mieć gorsze skutki? Na lodowisku, kiedy ktoś komuś wjedzie w kuper bo nie zahamuje na światłach, czy przy ładnej pogodzie i siłą rzeczy większej prędkości? Podpowiem przy tym, z danych Policji wynika, że WIĘKSZOŚĆ wypadków zdarza się właśnie przy dobrej pogodzie, czyli istnieje poważna przesłanka, że ryzyko się zwiększy bo przez część niezimowych okresów ludzie będą jeździli na zimówkach.

Me_how
16-08-2012, 22:14
Dlaczego wiąże Pan brak rozsądku ze świadomą decyzją kierowcy? To też jest obraza. Co Panu do tego, że ktoś wyjedzie na lodowisko na letnich. Ma do tego prawo. Będzie co najwyżej stał pod górką. Jeśli stworzy zagrożenie to naruszy przepisy ruchu drogowego i dostanie mandat. Jego decyzja i jego ewentualne konsekwencje. Swoją drogą kiedyś nie było zimowych, ludzie kombinowali ale jakoś jakoś jeździli. Teraz się nie da i trzeba nakazu bo ludzie wg Pana nie rozumieją, że się nie da.

O rozsądku to zaczął pisać kolega.
A co mi do tego już wyjaśniam:
1. na przykład nie mam ochoty stać w zimie w kilometrowym korku spowodowanym przez blokujace drogę, ślizgające się na letnich (i/lub) łysych oponach samochody.
2. jak taki delikwent spowoduje kolizję i wypadek, to ja za to zapłacę. Raz, bo towarzystwo ubezpieczeniowe odbije sobie poniesione koszty odszkodowań zwiększonymi składkami ubezpieczeniowymi, a dwa bo kasa z moich podatków zamiast na przykład na dożywianie dzieci w szkołach, pójdzie na leczenie takiego gamonia.

Uwaga, ja ani zapewne nikt ze zwolenników tego przepisu nie odmawia Ktosiowi prawa do niestosowania się do niego. Tyle, że musi być gotowy na poniesienie konsekwencji. To tak jak z każdym rygorem prawnym zresztą. Natomiast ideą każdego przepisu, regulaminu, kodeksu, przykazania, jest określenie co jest dopuszczalne, a co nie w danej społeczności. Zakładając, że opony zimowe mają pozytywny wpływ (a o tym jestem przekonany), to nie ma lepszego sposobu przekonania malkontentów niż regulacja prawna.

freefly
16-08-2012, 22:15
A to mi do tego, że taki osobnik może we mnie wjechać i uczynić mnie kaleką albo moje dzieci sierotami. To za mało? Czy tak trudno to zrozumieć?

Dopóki nie wprowadzono nakazu całodobowego używania świateł, to słyszałem najdziwniejsze tłumaczenia - no bo zmierzch to jeszcze nie teraz, za 15 minut. Bo ja widzę, to po co mi światła? Bo w czasie deszczu nie trzeba świateł, bo przecież widzę. I tak dalej, co jeden mędrek, to głupsze tłumaczenia. A tak jest porządek i tyle. Nakażą jeździć bez świateł - będziemy jeździć. Zabronią jeździć na zimowych oponach - no to też nie będziemy jeździć. PROBLĘ? Nie. ;)

A jak już wszyscy będą obowiązkowo jeździć na oponach zimowych, a ludzie będą w dalszym ciągu będą w "siebie" nawzajem wjeżdżać, to mam nadzieję, że poprzesz mój wniosek, żeby ustawowo zadekretować MYŚLENIE.:wink:

ekonet
16-08-2012, 22:18
Wykaże Pan, że jest faktycznie takie zagrożenie i nakaz je zmniejszy? Nie musi Pan odpowiadać, wiadomo że nie.
Tak samo Kolega nie wykaże, że takiego zagrożenia nie ma.

Tom01
16-08-2012, 22:18
Dopóki nie wprowadzono nakazu całodobowego używania świateł, to słyszałem najdziwniejsze tłumaczenia - no bo zmierzch to jeszcze nie teraz, za 15 minut. Bo ja widzę, to po co mi światła? Bo w czasie deszczu nie trzeba świateł, bo przecież widzę. I tak dalej, co jeden mędrek, to głupsze tłumaczenia.

Czyli 95 do 98% ludzkiej populacji, w tym ludzie w krajach które wyprzedają nas o klasę jeśli chodzi o ilości wypadków go głupi mędrkowie? Naprawdę ma Pan problem z dostrzeżeniem obiektu wielkości samochodu nawet w warunkach nieidealnej widoczności? Jeśli tak, to jakim cudem zauważa Pan pieszego czy rowerzystę? Bo zauważa Pan prawda? Spokojnie mogę więc założyć że światła "pomagają" szybciej i z większej odległości zauważyć samochód. Czuje się Pan bezpieczniej, zgadłem? Problem w tym że takie zachowania są najlepszym przykładem że światła należy znieść, bo każdy kto podzieli poglądy wyżej wyrażone jest realnym zagrożeniem na drodze.

Tom01
16-08-2012, 22:19
Tak samo Kolega nie wykaże, że takiego zagrożenia nie ma.

Oczywiście, że nie wykażę bo trzeba przeprowadzić bezstronne i wiarygodne badania. A skoro ich nie ma, to takiego nakazu NIE WOLNO wprowadzać. Vide przysięga Hipokratesa.

ekonet
16-08-2012, 22:20
A jak już wszyscy będą obowiązkowo jeździć na oponach zimowych, a ludzie będą w dalszym ciągu będą w "siebie" nawzajem wjeżdżać, to mam nadzieję, że poprzesz mój wniosek, żeby ustawowo zadekretować MYŚLENIE.:wink:
Ależ oczywiście, że jestem zagorzałym zwolennikiem myślenia.
Niestety, praktyka pokazuje, że z tym jest u nas źle i niektórym trzeba myślenie zastąpić nakazem, twardo egzekwowanym. Bo tworzyć teorie i filozofować jesteśmy w stanie, ale zachować się racjonalnie w wielu sytuacjach - już nie.

Tom01
16-08-2012, 22:21
Masakra... A jeśli konsekwencją nie będzie mandat tylko np. spowodowanie czyjejś śmierci?

Trochę umiaru i realizmu w wypowiedzi może zaproponuję. Co się dzieje na letnich na oblodzonej nawierzchni? Auto ledwo jedzie. Jakie zatem wprowadza zagrożenie? Stłuczki co najwyżej.

Sendilkelm
16-08-2012, 22:21
A skoro ich nie ma, to takiego nakazu NIE WOLNO wprowadzać. Vide przysięga Hipokratesa.
Jak to nie wolno? A kto im zabroni? Ty?

Tom01
16-08-2012, 22:23
Ech to w takim układzie od jutra jeżdzę 200 km/h po mieście - moja decyzja i moje ewentualne konsekwencje, tak?

Przepisy zabraniają, ale może Pan tak zrobić. Kwestia tzw "szkodliwości społecznej". Jeśli przy tej prędkości spowoduje Pan tragedię, to skutki (i konsekwencje) będą dużo większe niż stworzenie korka pod górką przez auto na letnich oponach.

ekonet
16-08-2012, 22:24
Czyli 95 do 98% ludzkiej populacji, w tym ludzie w krajach które wyprzedają nas o klasę jeśli chodzi o ilości wypadków go głupi mędrkowie? Naprawdę ma Pan problem z dostrzeżeniem obiektu wielkości samochodu nawet w warunkach nieidealnej widoczności? Jeśli tak, to jakim cudem zauważa Pan pieszego czy rowerzystę? Bo zauważa Pan prawda? Spokojnie mogę więc założyć że światła "pomagają" szybciej i z większej odległości zauważyć samochód. Czuje się Pan bezpieczniej, zgadłem? Problem w tym że takie zachowania są najlepszym przykładem że światła należy znieść, bo każdy kto podzieli poglądy wyżej wyrażone jest realnym zagrożeniem na drodze.
Makiawelizm. Nawet mi się podoba. Ale to nie ma nic wspólnego z logiką. ;)
Przyjmuję z zadowoleniem każdy wynalazek i regulację, która może się przyczynić do zwiększenia bezpieczeństwa. Wcale nie odczuwam przy tym, że jest bezpieczniej i mogę sobie dlatego na więcej pozwolić. To subtelna cezura i niełatwa do zrozumienia, ufam jednak, że zostanę w pewnej mierze zrozumiany, gdyż bez wątpienia mam do czynienia z człekiem inteligentnym, który postanowił przewrotnie zasiać pewien ferment.

Tom01
16-08-2012, 22:24
Jak to nie wolno? A kto im zabroni? Ty?

Tak, ja. Jeśli będzie próba wprowadzania takiego nakazu z chęcią się zaangażuję w jego zablokowanie.

ekonet
16-08-2012, 22:25
Trochę umiaru i realizmu w wypowiedzi może zaproponuję. Co się dzieje na letnich na oblodzonej nawierzchni? Auto ledwo jedzie. Jakie zatem wprowadza zagrożenie? Stłuczki co najwyżej.
Wprowadźmy zatem między auta biorące udział w stłuczce pieszego, przemykającego między autami w mieście. I będzie "co najwyżej"?

Tom01
16-08-2012, 22:26
Przyjmuję z zadowoleniem każdy wynalazek i regulację, która może się przyczynić do zwiększenia bezpieczeństwa.

Światła wg Pana zwiększają bezpieczeństwo? Poproszę o twarde dowody zatem. Przy okazji wyjaśnienie dlaczego prawie cały świat, z wyjątkiem grupy krajów postkomunistycznych nie używa świateł w dzień. Biedni zacofani głupi mędrkowie?


Wprowadźmy zatem między auta biorące udział w stłuczce pieszego, przemykającego między autami w mieście. I będzie "co najwyżej"?

Ilu pieszych ginie i zostaje ranionych przez samochód zimą a latem? Pokusi się Pan o sprawdzenie?

ekonet
16-08-2012, 22:27
Tak, ja. Jeśli będzie próba wprowadzania takiego nakazu z chęcią się zaangażuję w jego zablokowanie.
Jakie masz środki, aby skutecznie zabronić?

Tom01
16-08-2012, 22:30
Jakie masz środki, aby skutecznie zabronić?

Bezpośrednio nikłe, ale przez posłów większe. A projekt będzie czytany, więc i pewnie głosowany, czyli od posłów zależy czy zostanie przyjęty i w jakiej postaci. Niestety jak już wielokrotnie powiedziano, za nakazem stoi potężne lobby, które, jak już nie raz było, może po prostu kupić ustawę.

ekonet
16-08-2012, 22:31
Światła wg Pana zwiększają bezpieczeństwo? Poproszę o twarde dowody zatem. Przy okazji wyjaśnienie dlaczego prawie cały świat, z wyjątkiem grupy krajów postkomunistycznych nie używa świateł w dzień. Biedni zacofani głupi mędrkowie?
Tak samo, jak wielu z nas tutaj uważa, że światła i opony nie zwiększają marginesu bezpieczeństwa, tak ja uważam, że jest przeciwnie. Obserwuję moje reakcje i wiem, że to łatwiej mi ze światłami. Jeśłi zlikwidują obowiązek, pewnie się nie dostosuję, jeśli zabronią jazdy na światłach w dzień - będę musiał. I nie będę tracił pary na wojowanie o przywrócenie tego obowiązku; pozostawię mój żal dla siebie. To jest proste.

Tom01
16-08-2012, 22:34
Tak samo, jak wielu z nas tutaj uważa, że światła i opony nie zwiększają marginesu bezpieczeństwa, tak ja uważam, że jest przeciwnie.

Ło jeżu. To w końcu zwiększają bezpieczeństwo czy nie?


Obserwuję moje reakcje i wiem, że to łatwiej mi ze światłami.

Może Pan opisać ten mechanizm? Jak łatwiej, w jakich sytuacjach?

ekonet
16-08-2012, 22:36
Bezpośrednio nikłe, ale przez posłów większe. A projekt będzie czytany, więc i pewnie głosowany, czyli od posłów zależy czy zostanie przyjęty i w jakiej postaci. Niestety jak już wielokrotnie powiedziano, za nakazem stoi potężne lobby, które, jak już nie raz było, może po prostu kupić ustawę.
Więc nie używajmy frazeologii typu "zabronię". Mówmy prawdę o tym, że chcemy wpływać poprzez demokratyczną drogę legislacyjną. Płynnie przeszedłeś od obywatelskiego nieposłuszeństwa do naciskania na posłów. Ale to dobrze, tak ewoluuje myśl społeczna.

Boryszuk
16-08-2012, 22:36
Może Pan opisać ten mechanizm? Jak łatwiej, w jakich sytuacjach?

Widać lepiej. Kropka. Czego nie rozumiesz? Uważasz, że Ty zawsze widzisz lepiej? Fantastycznie, gratuluję sokolego wzroku. Albo szczęścia. Bo mi kilka razy zdarzyło się, że idiota jedzie o świcie bez świateł. Bo nikt mu nie kazał.

Erie
16-08-2012, 22:37
Trochę umiaru i realizmu w wypowiedzi może zaproponuję. Co się dzieje na letnich na oblodzonej nawierzchni? Auto ledwo jedzie. Jakie zatem wprowadza zagrożenie? Stłuczki co najwyżej.

Pierdoły Tom opowiadasz - wyobraź sobie pewną sytuację - jedziesz ciemną, odśnieżoną drogą - załóżmy 45 km/h i wjeżdzasz w kawałek drogi, gdzie został nawiany śnieg z pola. Jedzies zna letnich i wpadasz w poślizg zjeżdzając na sąsiedni pas, gdzie akurat jedzie inny samochód również 45 km/h - zderzenie czołowe i kumulacja pędów - troszkę więcej niż stłuczka, prawda? I dlatego między ionnymi takich mądrych jak Ty toerytyków należy emilinowac nakazami. Bo z wyobraźnią owszem całkiem nieźle, ale niestety tylko do doktoryzowania się i wymyślania różnych powodów, dlaczego przepis jest zły.

ekonet
16-08-2012, 22:38
Ło jeżu. To w końcu zwiększają bezpieczeństwo czy nie?



Może Pan opisać ten mechanizm? Jak łatwiej, w jakich sytuacjach?
Moim zdaniem zwiększają bezpieczeństwo. Ale nie zwiększają u mnie poczucia bezpieczeństwa. Czego tu nie można zrozumieć.
O burej nieoświetlonej masie trudnodostrzegalnej w lusterku pisałem już wcześniej i brak mi sił na ponowne opisywanie, odsyłam do lektury wcześniejszych postów.

Tom01
16-08-2012, 22:38
Więc nie używajmy frazeologii typu "zabronię".

Osobiście mogę wyrazić swój protest? Mogę.


Mówmy prawdę o tym, że chcemy wpływać poprzez demokratyczną drogę legislacyjną. Płynnie przeszedłeś od obywatelskiego nieposłuszeństwa do naciskania na posłów. Ale to dobrze, tak ewoluuje myśl społeczna.

Naciskania? Przecież posłowie są, a przynajmniej mają być, przedłużeniem woli obywateli. Jeśli wpływają wnioski że coś z czymś trzeba zrobić to poseł ma obowiązek reprezentować stanowisko swoich wyborców.

Tom01
16-08-2012, 22:40
Widać lepiej. Kropka. Czego nie rozumiesz? Uważasz, że Ty zawsze widzisz lepiej? Fantastycznie, gratuluję sokolego wzroku. Albo szczęścia. Bo mi kilka razy zdarzyło się, że idiota jedzie o świcie bez świateł. Bo nikt mu nie kazał.

Widać lepiej i co z tego? A tego "idiotę" było widać czy był niewidzialny?

ekonet
16-08-2012, 22:41
Widać lepiej i co z tego? A tego "idiotę" było widać czy był niewidzialny?
Wystarczy, że był trudniej zauważalny niż reszta.

Boryszuk
16-08-2012, 22:41
Było widać kiedy był raptem kilkadziesiąt metrów ode mnie. Gdyby miał zapalone światła nie zacząłbym wyprzedzać.

ekonet
16-08-2012, 22:42
Osobiście mogę wyrazić swój protest? Mogę.



Naciskania? Przecież posłowie są, a przynajmniej mają być, przedłużeniem woli obywateli. Jeśli wpływają wnioski że coś z czymś trzeba zrobić to poseł ma obowiązek reprezentować stanowisko swoich wyborców.
Całkowicie jestem zgodny i się pod tym podpisuję.

Jak wcześniej mówiłem, ja się dopiero uczę i mojej opinii być może nie należy brać zbyt serio. Niemniej jednak mam do niej prawo, przynajmniej tak myślę.

Tom01
16-08-2012, 22:46
Pierdoły Tom opowiadasz - wyobraź sobie pewną sytuację - jedziesz ciemną, odśnieżoną drogą - załóżmy 45 km/h i wjeżdzasz w kawałek drogi, gdzie został nawiany śnieg z pola. Jedzies zna letnich i wpadasz w poślizg zjeżdzając na sąsiedni pas, gdzie akurat jedzie inny samochód również 45 km/h - zderzenie czołowe i kumulacja pędów - troszkę więcej niż stłuczka, prawda? I dlatego między ionnymi takich mądrych jak Ty toerytyków należy emilinowac nakazami. Bo z wyobraźnią owszem całkiem nieźle, ale niestety tylko do doktoryzowania się i wymyślania różnych powodów, dlaczego przepis jest zły.

Dlaczego mamy rozważać same czarne scenariusze? Posuwamy się do metodologii z reklam opon gdzie przed każdym przejściem, po których oczywiście idą dzieci, jest wielka kałuża i reklam świateł dziennych gdzie każdy samochód wyjeżdża z czarnej dziury.

Mówimy o sytuacjach różnych. Takich jak Pan opisał nie można wykluczyć, ale nie można wykluczyć opisanej wcześniej przeze mnie, kiedy ktoś nie opanuje auta na zimówkach w ciepły marzec. Których sytuacji jest, lub może być więcej "bez" lub "z" nakazem? Przecież ani Pan ani ja nie wiemy! Nie może więc Pan robić założeń, że na pewno Pański scenariusz stanie się plagą i zimówki będą wybawieniem. Tym bardziej, że od wielu lat dane Policji dowodzą, że w trudnych zimowych warunkach drogowych jest NAJMNIEJ wypadków i ofiar w całym roku. Gdzie Pan zatem szuka niebezpieczeństw? Tam gdzie ich nie ma?

Erie
16-08-2012, 22:47
Osobiście mogę wyrazić swój protest? Mogę.

Ależ oczywiście, że możesz, tylko nie używaj stwierdzeń że "zabronisz" bo są śmieszne. Nie masz takiej mocy sprawczej aby to uczynić.


Naciskania? Przecież posłowie są, a przynajmniej mają być, przedłużeniem woli obywateli. Jeśli wpływają wnioski że coś z czymś trzeba zrobić to poseł ma obowiązek reprezentować stanowisko swoich wyborców.

Tylko pamiętaj o jednym - to są demokratyczni posłowie i jako tacy mają obowiązek reprezentować większość, więc jeśli większość powie, że mają być opony zimowe w zimie to sie mniejszość będzie musiała podporządkować.

Tom01
16-08-2012, 22:50
Wystarczy, że był trudniej zauważalny niż reszta.

Ale widoczny czy niewidzialny? Przecież obaj wiemy, że BYŁ WIDOCZNY. Co więcej, był tak samo widoczny jak wszystkie inne obiekty oświetlone naturalnym światłem dziennym. Pisano już o tym wielokrotnie. Nie ma żadnej uzasadnionej przyczyny do poprawiania natury. Spowodowanie aby się samo zauważało, jest realnie niebezpieczne, więc nie powinno mieć miejsca. Większość krajów opowiedziała się przeciwko takiej regulacji. U nas przedstawia się jako zbawienne. To tak jakby w USA zalecano słodzić herbatę a u nas solić i po obu operacjach herbata ma być słodka.

Erie
16-08-2012, 22:52
Tym bardziej, że od wielu lat dane Policji dowodzą, że w trudnych zimowych warunkach drogowych jest NAJMNIEJ wypadków i ofiar w całym roku.

Ty naprawdę grasz mniej inteligentnego niż jesteś Tom i nie wiem co ma to na celu. Z jednej strony powołujesz się na to, że bez kontekstu trudno wypowiadać się o liczbach, by potem używać tych liczb bez kontekstu jako dowodu czegoś. Paranoja. W zimie jest bezwględnie mniej wypadków bo jest mniejszy ruch, ale względnie do ruchu wcale nie jest mniej wypadków. To już się od dłuższego czasu w wątku pojawia, ale w swym doktoryzowaniu się i wybiórczym postrzgabiu rzeczywistości starasz się tego nie zauważać.

Tom01
16-08-2012, 22:52
Tylko pamiętaj o jednym - to są demokratyczni posłowie i jako tacy mają obowiązek reprezentować większość, więc jeśli większość powie, że mają być opony zimowe w zimie to sie mniejszość będzie musiała podporządkować.

Proszę pamiętać też o tym, że jeśli ktoś odpowiednio opłaci fachowców od prania mózgów, ci z chęcią wmówią ludziom wszystko. To proste, tylko musi być odpowiednia ilość zer. A to już nie jest demokracja ani wolny wybór tylko manipulacja. Robi się to z taką skutecznością, że ludzie nabierają nabytych przekonań jako własnych. Tak zrobiono ze światłami.

Boryszuk
16-08-2012, 22:56
Proszę pamiętać też o tym, że jeśli ktoś odpowiednio opłaci fachowców od prania mózgów, ci z chęcią wmówią ludziom wszystko. To proste, tylko musi być odpowiednia ilość zer. A to już nie jest demokracja ani wolny wybór tylko manipulacja.

Rozumiem, że Ty i kilku 'buntowników' wypowiadających się chociażby w tym wątku jesteście ludźmi inteligentnymi i odpornymi na manipulację a ja i reszta zwolenników przepisów, które mają choćby cień szansy poprawić bezpieczeństwo jesteśmy ciemną, zmanipulowaną masą lemingów.

Erie
16-08-2012, 22:57
Proszę pamiętać też o tym, że jeśli ktoś odpowiednio opłaci fachowców od prania mózgów, ci z chęcią wmówią ludziom wszystko. To proste, tylko musi być odpowiednia ilość zer. A to już nie jest demokracja ani wolny wybór tylko manipulacja. Robi się to z taką skutecznością, że ludzie nabierają nabytych przekonań jako własnych. Tak zrobiono ze światłami.

Tak, tak, już wiem, że jestem lemingiem i debilem, nie musisz mnie po raz kolejny uświadamiać. Zostałem przekonany przez reklamy i zapropgramowany przez fachowców od prania mózgów. A teraz wybacz - idę zjeść swoją kukurydzę bonduelle, bo słyszałem przed chwilą na youtube deszczową piosenkę i mnie zapropgramowało ;).


Rozumiem, że Ty i kilku 'buntowników' wypowiadających się chociażby w tym wątku jesteście ludźmi inteligentnymi i odpornymi na manipulację a ja i reszta zwolenników przepisów, które mają choćby cień szansy poprawić bezpieczeństwo jesteśmy ciemną, zmanipulowaną masą lemingów.

Tak, podobnie jak i ja jesteś lemingiem (i tylko pytanie czy tym fajnym z lat 90tych czy też tym dennym 3D, który nie ma ikry). ;)

Tom01
16-08-2012, 22:59
W zimie jest bezwględnie mniej wypadków bo jest mniejszy ruch, ale względnie do ruchu wcale nie jest mniej wypadków

Interesuje nas ilość wypadków a nie natężenie ruchu, bo to pierwsze jest ważniejsze. Regulacje związane z bezpieczeństwem mają na celu zmianę ilości wypadków/ofiar a nie natężenia ruchu. No więc, skoro wypadków jest najmniej w trudnych warunkach a znacznie więcej w dobrych, to naprawdę nie trzeba być jasnowidzem, aby przewidzieć, że zmuszenie ludzi do jazdy na zimówkach jak jest ciepło zwiększy odsetek na większej liczbie. A procent od większej liczby to większa ilość bezwzględna. Czyli bezpieczeństwo spadnie. Nie mam co do tego najmniejszych wątpliwości. Tak wskazuje logika.

Czornyj
16-08-2012, 23:01
Jedzies zna letnich i wpadasz w poślizg zjeżdzając na sąsiedni pas, gdzie akurat jedzie inny samochód również 45 km/h - zderzenie czołowe i kumulacja pędów - troszkę więcej niż stłuczka, prawda?

Prędkości przy zderzeniu samochodów o tej samej masie się nie sumują. Zakładając, że współczesne samochody pozwalają wyjść bez szwanku ze zderzenia do prędkości 60km/h, przy 45km/h uczestnicy zderzenia będą niedraśnięci.

Sytuacja zmienia się, gdy przywalimy ciężkim autem w małego bzyka, wtedy możemy komuś zrobić ziazi - może zatem zakażemy jeździć zbyt lekkimi/ciężkimi samochodami? To z miejsca poprawi bezpieczeństwo 100x bardziej, niż zmuszenie 5 procent kierowców do zmiany opon na zimówki.

Oczywiście jeśli troska o bezpieczeństwo naprawdę leży nam na sercu, to najprościej wprowadzić prohibicję, albo hardware'owe ograniczenie prędkości pojazdów do 50km/h.

Tom01
16-08-2012, 23:02
Rozumiem, że Ty i kilku 'buntowników' wypowiadających się chociażby w tym wątku jesteście ludźmi inteligentnymi i odpornymi na manipulację a ja i reszta zwolenników przepisów, które mają choćby cień szansy poprawić bezpieczeństwo jesteśmy ciemną, zmanipulowaną masą lemingów.

Nieistotne co myślę o masach. Żeromski w "Przedwiośniu" zresztą opisał to bardzo trafnie i zgadzam się z jego wizją. Jednakowoż decyzji o wprowadzeniu świateł nie podjęto demokratycznie, tylko podjęła ją wąska grupa ludzi a kampania miała na celu "złagodzenie oporu społecznego". Agencja PR która tego dokonała chwali się tym oficjalnie, jako swój duży sukces.

Erie
16-08-2012, 23:07
Prędkości przy zderzeniu samochodów o tej samej masie się nie sumują. Zakładając, że współczesne samochody pozwalają wyjść bez szwanku ze zderzenia do prędkości 60km/h, przy 45km/h uczestnicy zderzenia będą niedraśnięci.

Przepraszam, a co się dzieje z tymi prędkościami? Znikają? Zasada zachowania pędu nie istnieje bo masy obiektów zderzających są takie same?

Zderzenie z prędkością 60 km/h samochodu jakiegoś kierowcy z tyłkiem stojącej przed przejściem Thalii mojego brata skończyło się tym, że z tyłka Thalii zostały strzępy, więc nie wiem jak z tym "bez szwanku". To jest właśnie bzdura, w którą wierzą naiwni. Potem może faktycznie doprowadza to do sytuacji takiej, że jeździ się mniej roztropnie bo się w takie banialuki wierzy.

freefly
16-08-2012, 23:09
Pierdoły Tom opowiadasz - wyobraź sobie pewną sytuację - jedziesz ciemną, odśnieżoną drogą - załóżmy 45 km/h i wjeżdzasz w kawałek drogi, gdzie został nawiany śnieg z pola. Jedzies zna letnich i wpadasz w poślizg zjeżdzając na sąsiedni pas, gdzie akurat jedzie inny samochód również 45 km/h - zderzenie czołowe i kumulacja pędów - troszkę więcej niż stłuczka, prawda? I dlatego między ionnymi takich mądrych jak Ty toerytyków należy emilinowac nakazami. Bo z wyobraźnią owszem całkiem nieźle, ale niestety tylko do doktoryzowania się i wymyślania różnych powodów, dlaczego przepis jest zły.

Prawdopodobieństwo, że wpadanę w poślizg to zmienna losowa, więc jest gdybanie co by było, gdyby było w stylu:
– Wczoraj jechałem tędy, tych domów jeszcze nie było.– Tak mówicie? A gdyby tutaj staruszka przechodziła do domu starców, a tego domu wczoraj by jeszcze nie było, a dzisiaj już by był, to wy byście staruszkę przejechali, tak? A to być może wasza matka!– Jak ja mogę przejechać matkę na szosie, jak moja matka siedzi z tyłu?;-)A kumulacja to może być np. w Lotto. :smile:

Tom01
16-08-2012, 23:09
Potem może faktycznie doprowadza to do sytuacji takiej, że jeździ się mniej roztropnie bo się w takie banialuki wierzy.

Przecież w trudnych warunkach, wówczas kiedy zdarzają się takie wypadki, jest ich NAJMNIEJ w całym roku. Za przeproszeniem, ale teraz to Pan pisze i chyba wierzy w banialuki.


Przepraszam, a co się dzieje z tymi prędkościami? Znikają? Zasada zachowania pędu nie istnieje bo masy obiektów zderzających są takie same?

A co to ma za znaczenie? Procent od większej czy procent od mniejszej liczby da większą wartość? Proszę o odpowiedź na proste pytanie.

Czornyj
16-08-2012, 23:23
Przepraszam, a co się dzieje z tymi prędkościami? Znikają? Zasada zachowania pędu nie istnieje bo masy obiektów zderzających są takie same?
http://autokult.pl/2010/08/07/mechanika-zderzen-samochodowych


Zderzenie z prędkością 60 km/h samochodu jakiegoś kierowcy z tyłkiem stojącej przed przejściem Thalii mojego brata skończyło się tym, że z tyłka Thalii zostały strzępy, więc nie wiem jak z tym "bez szwanku". To jest właśnie bzdura, w którą wierzą naiwni. Potem może faktycznie doprowadza to do sytuacji takiej, że jeździ się mniej roztropnie bo się w takie banialuki wierzy.
No kto by pomyślał - przecież pospolicie wiadomo, że Thalia ma silnik i strefy kontrolowanego zgniotu w bagażniku, a ich skuteczność Renault doprowadził do perfekcji przeprowadzając testy zderzeniowe na wstecznym biegu...

RobertMiernik
16-08-2012, 23:25
A co to ma za znaczenie? Procent od większej czy procent od mniejszej liczby da większą wartość? Proszę o odpowiedź na proste pytanie.

Wypadki powodowane w zimie są wszystkie powodowane przez kierowców na letnich oponach (całe 100%) a w marcu 10% wypadków powodowanych jest przez kierowców na zimowych oponach.
W zimie ilość wypadków jest dwa razy mniejsza niż w marcu, to co obowiązek jazdy na zimówkach zmniejszy bezpieczeństwo czy zwiększy?

A może masz dane, które dobitnie świadczą o tym, że podane przeze mnie procentowe wartości są błędne?

"Proszę o odpowiedź na proste pytanie."

Sam gdybając próbujesz na nas wymusić podanie konkretnych i definitywnych danych...

Tom01
16-08-2012, 23:39
Wypadki powodowane w zimie są wszystkie powodowane przez kierowców na letnich oponach (całe 100%) a w marcu 10% wypadków powodowanych jest przez kierowców na zimowych oponach.

Poproszę o źródło.


W zimie ilość wypadków jest dwa razy mniejsza niż w marcu, to co obowiązek jazdy na zimówkach zmniejszy bezpieczeństwo czy zwiększy?

W dobrych warunkach zdarza się 70% wypadków, ginie i zostaje rannych 70% ogólnej liczby ofiar. W trudnych warunkach pozostałe 30%. Zatem aby w ogóle korzyść z nakazu wyszła na zero, zimówki musiałby przyczynić się do zmniejszenia prawie 2,5 raza ilości wypadków zimą niż zwiększenia ryzyka z powodu ich używania w dobrych warunkach. Nie wiadomo czy korzyści byłyby 2,5 raza wyższe niż negatywne skutki. A to tylko zero. Czyli ile razy musiałyby pomóc żeby nakaz okazał się słuszny? Wróżymy z fusów? Eksperymentujemy czyimś życiem?

Erie
16-08-2012, 23:40
http://autokult.pl/2010/08/07/mechanika-zderzen-samochodowych

I tak i nie - jeżeli będą to takie same samochody, z taką samą strefą zgniotu, uderzą się idealnie centralnie na czołówkę to skompensują się ładnie strafy zgniotu i będzie sytuacja jak przy uderzeniu w nieruchomą przeszkodę, bez sumowania się prędkości. Tylko ile jest takich przypadków? Niestety niewiele, najczęściej "czołówki" są z przesuunięciem, bo przecież obaj kierowcy próbują uniknąć zderzenia i wówczas te wspaniałe strefy zgniotu wcale tak idealnie nie działają.


No kto by pomyślał - przecież pospolicie wiadomo, że Thalia ma silnik i strefy kontrolowanego zgniotu w bagażniku, a ich skuteczność Renault doprowadził do perfekcji przeprowadzając testy zderzeniowe na wstecznym biegu...

Marcinie napisałeś: "współczesne samochody pozwalają wyjść bez szwanku ze zderzenia do prędkości 60km/h, przy 45km/h uczestnicy zderzenia będą niedraśnięci" - nie było mowy o silniku i strefach kontrolowanego zgniotu. To jest właśnie twórcze wybiórcze postrzeganie rzeczywistości. W pewnych okreslonych warunkach, przy określonym typie zderzenia, przy określonych kątach te strefy zgniotu zadziałają tak jak mają zadziałać. Niestety w innych wypadkach już nie koniecznie, ale nie przeszkadza to używac argumentów jak wyżej podałeś.

RobertMiernik
16-08-2012, 23:47
Wróżymy z fusów? Eksperymentujemy czyimś życiem?

No widzisz, czyli dało się przyznać, że OBAJ wróżymy z fusów?...

Nie wiem tylko dlaczego moje wróżenie uważasz za gorsze od swojego, to znaczy w zasadzie wiem, zawsze swoje własne jest lepsze...

Czornyj
16-08-2012, 23:52
I tak i nie - jeżeli będą to takie same samochody, z taką samą strefą zgniotu, uderzą się idealnie centralnie na czołówkę to skompensują się ładnie strafy zgiotu i będzie sytuacja jak przy uderzeniu w nieruchomą przeszkodę, bez sumowania się prędkości. Tylko ile jest takich przypadków? Niestety niewiele, najczęściej "czołówki" są z przesuunięciem, bo przecież obaj kierowcy próbują uniknąć zderzenia i wówczas te wspaniałe strefy zgniotu wcale tak idealnie nie działają.
Tak się składa, że producenci wpadli na to kilka lat temu i wyciągnęli na tą okazję stosowne wnioski. Jedyny problem to zbyt ciężkie lub zbyt lekkie samochody - Mordercy! Ryzykanci! Zakazać, bezzwłocznie zakazać!!!


Marcinie napisałeś: "współczesne samochody pozwalają wyjść bez szwanku ze zderzenia do prędkości 60km/h, przy 45km/h uczestnicy zderzenia będą niedraśnięci" - nie było mowy o silniku i strefach kontrolowanego zgniotu. To jest właśnie twórcze wybiórcze postrzeganie rzeczywistości. W pewnych okreslonych warunkach, przy określonym typie zderzenia, przy określonych kątach te strefy zgniotu zadziałają tak jak mają zadziałać. Niestety w innych wypadkach już nie koniecznie, ale nie przeszkadza to używac argumentów jak wyżej podałeś.
Odnosząc się do twojego przykładu z czołowym zderzeniem. To jest postrzeganie rzeczywistości bez popadania w paranoję - wypadki, w których ktoś robi nam garaż z d... mimo wszystko nie należą dlaczegoś do najczęstszych.

Tom01
16-08-2012, 23:56
No widzisz, czyli dało się przyznać, że OBAJ wróżymy z fusów?...

Nie wiem tylko dlaczego moje wróżenie uważasz za gorsze od swojego, to znaczy w zasadzie wiem, zawsze swoje własne jest lepsze...

Moje wróżenie jest bardziej prawdopodobne, bo zakłada, że korzyści może nie być w takim zakresie jak się to próbuje lansować. Jest to znacznie bardziej bezpieczne założenie, niż optymistyczne przekonanie, że na pewno będzie lepiej. Tym bardziej, że jeśli nakaz "dołoży" się do statystyk wypadków, a przecież jesteśmy zgodni że w jakiś sposób się dołoży, to jest duże prawdopodobieństwo, że negatywny wkład w 70% wypadków będzie wyraźniejszy niż pozytywny w 30%. Nie znamy tylko konkretnych procentów tego "wkładu" ale powtarzam, lepiej w ciemno nie zakładać wariantów optymistycznych bo za pesymistycznymi kryją się czyjeś tragedie.

Czornyj
16-08-2012, 23:57
No widzisz, czyli dało się przyznać, że OBAJ wróżymy z fusów?...

Mnie np. gentralnie g... obchodzi czy z fusów wróżysz ty, on, ja, albo ktokolwiek w tym wątku. Mnie ciekawi wyłącznie to, z czego wróżył ustawodawca.

Tom01
16-08-2012, 23:58
Mnie np. gentralnie g... obchodzi czy z fusów wróżysz ty, on, ja, albo ktokolwiek w tym wątku. Mnie ciekawi wyłącznie to, z czego wywróżył to cudo*ustawodawca.

Kurde, no, przecież to jest najłatwiejsze pytanie jakie padło w tym wątku. ;)

RobertMiernik
16-08-2012, 23:59
Centralnie g... mnie obchodzi czy z fusów wróżysz ty, on, ja, ktokolwiek w tym wątku. Mnie ciekawi wyłącznie to, z czego wywróżył to cudo*ustawodawca.

To nawet dojrzale.
Nie na tym dyskusja polega przypadkiem, że dzielimy się swoim zdaniem na dany temat? Jeśli moje zdanie Cię obchodzi tyle to proszę Cię nie dyskutuj ze mną.

Erie
17-08-2012, 00:01
Tak się składa, że producenci wpadli na to kilka lat temu i wyciągnęli na tą okazję stosowne wnioski. Jedyny problem to zbyt ciężkie lub zbyt lekkie samochody - Mordercy! Ryzykanci! Zakazać, bezzwłocznie zakazać!!!

Ech Marcinie, i oczywiście wszystkie samochody poruszające się po drogach to są te, w których producenci wyciągnęli "odpowiednie wnioski", prawda? Tekst o mordercach i zakazach pozwolę sobie litościwie pominąć, bo to ponizej Twojego poziomu.


Odnosząc się do twojego przykładu z czołowym zderzeniem. To jest postrzeganie rzeczywistości bez popadania w paranoję - wypadki, w których ktoś robi nam garaż z d... mimo wszystko nie należą dlaczegoś do najczęstszych.

Nie wiem może i nie - jak narazie trzy wypadki/ poważne stłuczki (zarysowań na parkingach nie liczę) w jakich uczestniczyłem lub uczestniczyli najbliżsi członkowie rodziny to był właśnie garaż z d..., zatem ta statystyka jak dla mnie jest odrobinę nieadekwatna.

Sabvel
17-08-2012, 00:04
Nie uważacie, że Ken się postarzał?
;))

Czornyj
17-08-2012, 00:39
To nawet dojrzale.
Nie na tym dyskusja polega przypadkiem, że dzielimy się swoim zdaniem na dany temat? Jeśli moje zdanie Cię obchodzi tyle to proszę Cię nie dyskutuj ze mną.

A gdzie napisałem, że nie interesuje mnie twoje zdanie? Napisałem, że nie interesuje mnie kto z nas wróży lub nie wróży z fusów, bo ma to - z całym szacunkiem - niewielki ciężar gatunkowy.

Interesowało by mnie natomiast z czego wróżył spiritus movens tej hecy, bo z wypowiedzi posłanki wynika, że kierowała się równie merytorycznymi argumentami co te, które padły w tym wątku.

Czornyj
17-08-2012, 00:52
Ech Marcinie, i oczywiście wszystkie samochody poruszające się po drogach to są te, w których producenci wyciągnęli "odpowiednie wnioski", prawda? Tekst o mordercach i zakazach pozwolę sobie litościwie pominąć, bo to ponizej Twojego poziomu.
Wyciągnęli wnioski dość dawno, ale istotnie - zabronić jazdy starszymi samochodami, które mogą być mniej bezpieczne to również niezła myśl. Dziwi mnie twój niesmak - na prostych przykładach pokazuję konsekwencje brnięcia w bzdurę bezmyślnego wprowadzania przepisów mających na celu poprawę bezpieczeństwa. A może łudzisz się, że zrównanie masy pojazdów nie uchroniłoby przed śmiercią setek istnień?


Nie wiem może i nie - jak narazie trzy wypadki/ poważne stłuczki (zarysowań na parkingach nie liczę) w jakich uczestniczyłem lub uczestniczyli najbliżsi członkowie rodziny to był właśnie garaż z d..., zatem ta statystyka jak dla mnie jest odrobinę nieadekwatna.
10,7% ubiegłorocznych wypadków - chyba macie pecha.

freefly
17-08-2012, 02:08
Interesowało by mnie natomiast z czego wróżył spiritus movens tej hecy, bo z wypowiedzi posłanki wynika, że kierowała się równie merytorycznymi argumentami co te, które padły w tym wątku.



Która posłankę masz namyśli ? Beatę Bublewicz z PO, posłankę z Olsztyna, przewodniczącą parlamentarnego Zespół ds. Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, która w końcu coś postanowiła zrobić dla swojego miasta i polobbować na rzecz fabryki Michelin.
Pani posłanka, która po zatrzymaniu przez policję za wykroczenie drogowe zasłaniała się immunitetem, ma liczne propzycje zmian kodeksie drogowym zwłaszcza w karaniu kierowców.
Np. całkowita likwidacja tolerancji pomiarów. Inny pomysł omawiany na komisji: kara za wykroczenie na drodze powinna być nakładana w trybie administracyjnym na właściciela pojazdu", nawet jeśli nie on był kierowcą. Właściciel auta będzie musiał w ciągu 14 dni wskazać, kto prowadził samochód i jeżeli dobrowolnie ureguluje mandat, to dostanie 20-procentową bonifikatę.
Podobno to wszystko w ramach projektu ONZ pt. "Światowa Dekada Działań na Rzecz Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego 2011-2020", którego celem jest poprawa bezpieczeństwa na drogach całego świata.

Tom01
17-08-2012, 02:38
Gdyby miał zapalone światła nie zacząłbym wyprzedzać.

Czyli nie zastosował Pan elementarnej zasady zachowania szczególnej ostrożności przez najbardziej niebezpiecznym manewrem. Sam Pan stworzył, być może, niebezpieczną sytuację i próbuje zwalać na brak świateł, które jak wspomniano pełnią głównie rolę ułatwiacza. Równie dobrze mogła jechać furmanka, iść pielgrzymka albo jechać czołg bez świateł. Wjechanie, albo prawie wjechanie, w kogoś przy wyprzedzaniu, bo kierowcę "zaskoczył" brak świateł, świadczy dobitnie o szkodliwym oddziaływaniu na percepcję kierowcy. Pisałem o tym wcześniej. Podświadomie spodziewał się Pan świateł. Nic nie świeciło więc zdecydował się Pan na wyprzedzanie. Takie zachowania u wielu kierowców nasiliły się po 2007 roku i bez cienia wątpliwości można stwierdzić, że stwarzają poważne zagrożenie. Jeszcze większym zagrożeniem są ludzie którzy ulegają wspomnianym skłonnościom i próbują, jak Pan w tej chwili, zwalić z siebie winę. Grubym problemem wielu ludzi jest niezrozumiały opór przed nie uświadamianiem sobie struktury zaobserwowanego zjawiska, zależności przyczynowo-skutkowych. To nie brak świateł był przyczyną tej sytuacji, tylko Pańskie oczekiwanie, że jak coś jest na drodze to świeci.

Kurtz
17-08-2012, 02:57
Rownie dobrze mozna powiedziec ze kolega Boryszuk stworzyl niebezpieczna sytuacje wyjezdzajac na droge. Ten samo poziom logiki. Chcialem napisac, ze czegos innego, ale nie wypada.

Równie dobrze mogła jechać furmanka, iść pielgrzymka albo jechać czołg bez świateł. Wjechanie, albo prawie wjechanie, w kogoś przy wyprzedzaniu, bo kierowcę "zaskoczył" brak świateł, świadczy dobitnie o szkodliwym oddziaływaniu na percepcję kierowcy.
Nie widze tutaj nigdzie "zaskoczenia", jedynie informacje o tym ze pojazd ten byl slabo widoczny, a to, moim zdaniem juz tylko jego wina. To "oczekiwanie" na to ze pojazd bedzie widoczny, nie jest chyba niczym calkowicie abstrakcyjnym? Najlepiej nie wyjezdzac na ulice. Wtedy tylko jakis kretyn w letnych oponach w zimie zabije nas tracac przyczepnosc na zakrecie, kiedy bedizemy szli z dziecmi do kosciola. roflmao.

Jezeli prawo nakazuje posiadanie wlaczonego oswietlenia w danych warunkach, to tego tez, automatycznie sie oczekuje. Tak samo jak oczekuje sie ruchu prawostronnego, jazdy w jednym kierunku na rondzie czy zatrzymywania sie na czerwonym, oraz czerwonych swiatel z tylu pojazdu a bialych z przodu.

Tom01
17-08-2012, 03:16
Rownie dobrze mozna powiedziec ze kolega Boryszuk stworzyl niebezpieczna sytuacje wyjezdzajac na droge.

Jeśli wyjeżdża na drogę i zakłada, że wszystko co na niej spotka ma świecić i jest zaskoczony, że coś nie świeci, dodatkowo nazywając idiotą, to faktycznie jest zagrożeniem.


Nie widze tutaj nigdzie "zaskoczenia", jedynie informacje o tym ze pojazd ten byl slabo widoczny

Napisał że zaczął wyprzedzać przy niebezpiecznie małej odległości od pojazdu z naprzeciwka. Nie zacząłby jakby widział jego światła. Jak wielu, nie widział świateł, nie zadał sobie OBOWIĄZKOWEGO trudu upewnienia się, że nic nie jedzie i zaczął wyprzedzać. Zaczął ale nie napisał że skończył, więc manewr nie był w pełni ani poprawny ani bezpieczny. Trudno mówić o czymś innym jak zaskoczeniu w trakcie jego wykonywania.


a to, moim zdaniem juz tylko jego wina.

Jeśli jechał jak napisano, o świcie, to nie ma żadnej winy. Świt, jak wiadomo jest jeszcze sporo przed wschodem słońca i są to już naturalne normalne warunki oświetleniowe, w których zdrowy okulistycznie kierowca nie może nie widzieć bryły wielkości auta z odległości pozwalającej na bezpieczne manewry. Co więcej, ponad 40 lat temu udowodniono naukowo, że w warunkach dobrej widoczności ludzie widzą samochód z odległości conajmniej 3 kilometrów. Trzeba tylko patrzeć a nie czekać, aż się "samo" zauważy.


To "oczekiwanie" na to ze pojazd bedzie widoczny, nie jest chyba niczym calkowicie abstrakcyjnym?

Abstrakcyjnym i niedopuszczalnym jest oczekiwanie świateł. Czyżbym naprawdę tak niejasno pisał?


Jezeli prawo nakazuje posiadanie wlaczonego oswietlenia w danych warunkach, to tego tez, automatycznie sie oczekuje.

BŁĄD! A gdzie zasada ograniczonego zaufania? Nigdy nie można zakładać, że jeśli nic nie świeci to nic nie ma. Trzeba dopuścić inne możliwe scenariusze. Niczego nie wolno zakładać z góry. Tłuką to w każdym podręczniku bezpiecznej jazdy. W bardziej wymagających rodzajach przemieszczania się, np żeglarstwie, obowiązkowo tworzy się wręcz plany alternatywne dla każdego manewru. Po to właśnie aby nie zostać zaskoczonym.

freefly
17-08-2012, 04:21
Rownie dobrze mozna powiedziec ze kolega Boryszuk stworzyl niebezpieczna sytuacje wyjezdzajac na droge. Ten samo poziom logiki. Chcialem napisac, ze czegos innego, ale nie wypada.

Nie widze tutaj nigdzie "zaskoczenia", jedynie informacje o tym ze pojazd ten byl slabo widoczny, a to, moim zdaniem juz tylko jego wina. To "oczekiwanie" na to ze pojazd bedzie widoczny, nie jest chyba niczym calkowicie abstrakcyjnym? Najlepiej nie wyjezdzac na ulice. Wtedy tylko jakis kretyn w letnych oponach w zimie zabije nas tracac przyczepnosc na zakrecie, kiedy bedizemy szli z dziecmi do kosciola. roflmao.

Kolega Boryszuk stworzył niebezpieczną sytuację wyjeżdżając na drogę, bo każdy, kto wyjeżdża na drogę jest potencjalnym sprawcą wypadku, a samochód to urządzenie, które może zabić w pewnych okolicznościach.
Jak jedziesz samochodem, to nie bierzesz pod uwagę, że mogą wystąpić czynniki losowe? Z 15 lat temu jechałem, a ktoś z samochodu jadącego przede mną na lewym pasie wyrzucił palącego się kiepa, który wpadł mi przez okno za koszulkę. Odruch bezwarunkowy zrobił swoje i niewiele brakowało, a byłby przyłożył w auto jadące z mojej prawej strony. Zajechałem mu gwałtownie drogę. Bo nagle zacząłem myśleć o parzącym mnie w plecy niedopałku, a nie o tym co się działo na drodze tylko dlatego, że chciałem zatrzymać się, żeby pozbyć parzącego kiepa.

Jak jadę przez las to zastanawiam się, czy jakiś zwierz nie wyskoczy przed maskę, jak zbliżam się do przejazdu kolejowego z podniesionymi zaporami, to zastanawiam się, czy przypadkiem nie będzie jechał pociąg, a jak zbliża się z naprzeciwka samochód to zastanawiam się, czy przypadkiem nie zjedzie na pas po którym jadę, albo czy w nocy nie jedzie ktoś bez świateł pod prąd.
Jak wyjeżdżam na drogę, to nie zastanawiam się, czy inni jadą zgodnie z przepisami, tylko obserwuję co się dzieje na drodze, bo to są właśnie warunki drogowe, do których trzeba dostosować jazdę.
Często obserwuję u siebie na skrzyżowaniu sytuacje, że ktoś wymusza pierwszeństwo, a ten , któremu zajechano drogę zamiast hamować lub próbować omijać przeszkodę, trąbi i z ręka na klaksonie robi dzwona. Nie wiem na co liczy taki, że ten kto wymusił zniknie mu nagle, rozpłynie się w powietrzu? No i co mu po tym, że miał pierwszeństwo? Miał mózg, więc nie mógł pomyśleć i zwolnić, bo z bocznej uliczki może nagle wyjechać jakiś oszołom. A tak ma satysfakcję, że to nie jego wina, tylko tego drugiego.





Jezeli prawo nakazuje posiadanie wlaczonego oswietlenia w danych warunkach, to tego tez, automatycznie sie oczekuje. Tak samo jak oczekuje sie ruchu prawostronnego, jazdy w jednym kierunku na rondzie czy zatrzymywania sie na czerwonym, oraz czerwonych swiatel z tylu pojazdu a bialych z przodu.

Ruch drogowy i odruchy Pawłowa, to nie jest dobre połączenie.

Kurtz
17-08-2012, 05:23
BŁĄD! A gdzie zasada ograniczonego zaufania? Nigdy nie można zakładać, że jeśli nic nie świeci to nic nie ma. (...) Niczego nie wolno zakładać z góry.
Idac tym tropem, trzeba zakladac, ze samochod jadacy z przeciwnego kierunku wpadnie na nas i zrzuci nas do rowu, trzeba zakladac, ze z kazdej uliczki, moze wypasc szaleniec jadacy 200kmph uciekajacy przed policja? Strach wyjezdzac na ulice. Ja bym sie nie odwazyl przy takich zalozeniach nigdy wyjecahc czymkolwiek na ulice. Ba, balbym sie wyjsc z domu.
Nie panujemy nad tym czy ktos przestrzega prawa czy nie.
Nie zakladajac niczego z gory, ciezko byloby egzystowac jednostce. Oznaczaloby to nieskonczenie wiele alternatywnych mozliwosci w zaleznosci od wynikow wszystkiego co robimy, co sie wokol nas dzieje.
Nie zakladajmy z gory ze nasz komputer bedzie dzialal po powrocie ze zlecenia, kupmy 2. I 3, bo 2 tez sie mzoe zepsuc. No i 4, bo 3,2 i 1 przeciez moga pasc naraz. Wiadomo co dalej, 5. A na koncu, to wypadaloby miec 2 dom, bo nie mozemy z gory zalozyc ze bedzie on stal jak wrocimy. W koncu moze sie spalic.
Mowienie ze nie wolno zakladac czegos z gory jest samo w sobie po prostu bez sensu, bo nie mowi o rzeczywistym swiecie i funkcjonowaniu w nim. Naturalne dla nas jest uzywanie prawdopodobienstwa. Slubni biora 2 body na wesele, bo prawdopodobienstwo ze obydwa padna jest juz na tyle male, ze moga zaryzykowac. Wracaja do domu do komputera i zakladaja jednak ze ten sprzet sie nei zepsuje, a dom bedize stal, bo prawdopodobienstwo jest zbyt niskie. Co nie znaczy ze nie staraja sie minimalizowac zagrozen, jednak wszystko, opiera sie o zakladanie z gory ze taka i taka szansa jest dla nas wystarczajaca zeby uwazac to za pewne.
Zeby chociaz troche nawiazac do tematu - dla mnie prawdopodobienstwo, ze zginie sporo ludzi, bo inni, nie beda jezdzic w oponach dostosowanych chociaz troche lepiej dow arunkow niz letnie do zimy, jest wystarczajaco duze zeby zmuszac wszystkich kierowcow do takiego zakupu.


Jak wielu, nie widział świateł, nie zadał sobie OBOWIĄZKOWEGO trudu upewnienia się, że nic nie jedzie i zaczął wyprzedzać.
Obowiazkowe to chyba byly swiatla. Ciekawe zjawisko, wszyscy wiedza lepiej co kolega pomyslal, co zrobil i jak to wygladalo. Zupelnie jakby siedzieli w jego glowie.


Świt, jak wiadomo jest jeszcze sporo przed wschodem słońca i są to już naturalne normalne warunki oświetleniowe, w których zdrowy okulistycznie kierowca nie może nie widzieć bryły wielkości auta z odległości pozwalającej na bezpieczne manewry. Co więcej, ponad 40 lat temu udowodniono naukowo, że w warunkach dobrej widoczności ludzie widzą samochód z odległości conajmniej 3 kilometrów. Trzeba tylko patrzeć a nie czekać, aż się "samo" zauważy.
Kolejne teorie nie majace wiele wspolnego z rzeczywistoscia na drogach. Na 3 kilometry, albo na troche wiecej jak jest dobra widocznosc i rpzejzystosc, albo na 'troche' mniej jak podnosza sie mgly, jest jeszcze szaro - o swicie, mamy swiatlo ktore nie jest dla naszych oczu najwygodniejsze. To Nie jest normalne oswietlenie. ( Chyba nawet teraz jest swit, a widocznosc bardoz bardzo taka sobie. Wszystko szare i bure, zlewa sie w jedna plame ) W zaleznosci pod jakim katem do padajacego swiatla znajdujemy sie my nadz badany obiekt, mozemy uzyskac bardzo rozne rezultaty jezeli chodzi o widocznosc.
Dodajmy do tego drzewa przy drodze, ruch wszystkich obiektow dookola i powstaje zupelnie inny problem, ktory zupelnie inaczej trzeba badac.


Jak jedziesz samochodem, to nie bierzesz pod uwagę, że mogą wystąpić czynniki losowe?
Wypadki losowe, sa nie do przewidzenia. Mozna sie oczywiscie przygotowywac, ale w wiekszosci przypadkow, trzeba wtedy liczyc glownie na szczescie. Mozna zmniejszac ryzyko, ale tak na prawde na wiele sie nei zdadza wszelkie madre slowa, wszelkie madre przemyslane sytuacje, kiedy wpadnie na nas samochod jadacy powyzej 120kmph. Trzeba jezdzic ostroznie i brac pod uwage istnienei wypadkow losowych, oraz to ze inni kierowcy sa skrajnie nieodpowiedzialni i w deszczu jada 1 pasmowa droga 200kmph, etc, ale zapobiec wszystkiemu, przewidziec wszystkiego po prostu nie mozna. Jazda samochodem, patrzac z tego pkt widzenia to pewien kompromis. Wszyscy wiemy, ze wypadki sa, ze bardzo czesto 1 strona uczestniczaca w wypadku nie zrobila nic zle. Jak napisalem, w takiej sytuacji, kiedy wypadek powoduje nieodpowiedzialnosc czy glupota kogos innego - patrz jezdzenie na letnich oponach, bez wlaczonych swiatel, etc, niewiele mozemy zrobic.


Miał mózg, więc nie mógł pomyśleć i zwolnić, bo z bocznej uliczki może nagle wyjechać jakiś oszołom.
Takie stwierdzenie toche podwaza sens istnienia zasad ruchu drogowego. Zawsze cos takiego sie moze zdarzyc, ale juz widze ruch w wiekszym miescie, gdy wszyscy sie panicznie zatrzymuja, badz mocno zwalniaja przed kazda mala uliczka. Bo moze nagle wyjechac jakis oszolom.


Ruch drogowy i odruchy Pawłowa, to nie jest dobre połączenie.
Niestety nie widze zbyt wielkiego sensu w tym zdaniu. Widzi Pan czerwone swiatlo, zatrzymuje sie Pan - odruch pawlowa. Dla mnie to calkiem sensowne.
Mowilbym raczej o braku myslenia na drodze.

ekonet
17-08-2012, 08:40
Wypadki powodowane w zimie są wszystkie powodowane przez kierowców na letnich oponach (całe 100%)
W to nawet ja nie uwierzę. ;)

Czornyj
17-08-2012, 09:12
Która posłankę masz namyśli ? Beatę Bublewicz z PO, posłankę z Olsztyna, przewodniczącą parlamentarnego Zespół ds. Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, która w końcu coś postanowiła zrobić dla swojego miasta i polobbować na rzecz fabryki Michelin.
Pani posłanka, która po zatrzymaniu przez policję za wykroczenie drogowe zasłaniała się immunitetem, ma liczne propzycje zmian kodeksie drogowym zwłaszcza w karaniu kierowców.
Np. całkowita likwidacja tolerancji pomiarów. Inny pomysł omawiany na komisji: kara za wykroczenie na drodze powinna być nakładana w trybie administracyjnym na właściciela pojazdu", nawet jeśli nie on był kierowcą. Właściciel auta będzie musiał w ciągu 14 dni wskazać, kto prowadził samochód i jeżeli dobrowolnie ureguluje mandat, to dostanie 20-procentową bonifikatę.
Podobno to wszystko w ramach projektu ONZ pt. "Światowa Dekada Działań na Rzecz Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego 2011-2020", którego celem jest poprawa bezpieczeństwa na drogach całego świata.

Zgadza się. Jako dziecko podziwiałem kunszt rajdowy jej śp. ojca. Trasa Rajdu Polskiego przebiegała naonczas obok naszej letniej hacjendy i rokrocznie mieliśmy idealny punkt do kibicowania przy lekkiej hopie, z napięciem wyczekując brawurowego przelotu infernalnej, biało-czerwonej Ściery Cosworth, mknącej niczym rydwan samego Belzebuba.

Dziwi mnie nie tyle fakt, że pani posłanka zasłaniała się imunitetem, co że policji udało się ją zatrzymać...

P. Beata w wywiadzie dot. wprowadzenia obowiązku podniosła niezwykle ważkie argumenty:
"Wystarczy wyobrazić sobie, że nasze dziecko przechodzi po pasach i nikt chyba nie powinien mieć wątpliwości, że należy opony zmieniać."

"Tato miał kilkaset opon. Nigdy nie pozwoliłby mi wyjechać letnimi na śnieg"

Erie
17-08-2012, 09:33
Wyciągnęli wnioski dość dawno, ale istotnie - zabronić jazdy starszymi samochodami, które mogą być mniej bezpieczne to również niezła myśl. Dziwi mnie twój niesmak - na prostych przykładach pokazuję konsekwencje brnięcia w bzdurę bezmyślnego wprowadzania przepisów mających na celu poprawę bezpieczeństwa. A może łudzisz się, że zrównanie masy pojazdów nie uchroniłoby przed śmiercią setek istnień?

Marcinie brniesz w abstrakcję, tylko po to by wyśmiać mnie, jak Ci to sprawia radochę ok, prosze bardzo - baw się dobrze.


10,7% ubiegłorocznych wypadków - chyba macie pecha.

Nie wiem, czy mamy pecha czy nie mamy - zapewne tak, bo inaczej nie byłoby wcale tych wypadków. Pokazałem Ci jednakże tylko tyle i aż tyle, że statystyka działa tylko i wyłącznie dla dużej populacji. Dla szczególnych przykładów już niekoniecznie.

Napisałem sporo więcej, ale po namyśle stwierdzam, że nie ma sensu.

prz3mo
17-08-2012, 09:53
Idac tym tropem, trzeba zakladac, ze samochod jadacy z przeciwnego kierunku wpadnie na nas i zrzuci nas do rowu

I bardzo często tak właśnie zakładam i staram się być przygotowany by odbić w lewo...
Miałem kiedyś stłuczkę, pijany kierowca wyjechał mi z podporządkowanej, uderzył w bok mojego auta. Jechałem wtedy z bardzo chorym dziadkiem, nie miałem możliwości go gonić, sprawca uciekł. Gdy odwiozłem dziadka wróciłem na miejsce, wezwałem policję, niby szukali sprawcę, ale nie znaleźli... A raczej nie chcieli znaleźć.
Tak czy siak, NIE UFAM NIKOMU na drodze.

elanek
17-08-2012, 09:54
Pierdoły Tom opowiadasz - wyobraź sobie pewną sytuację - jedziesz ciemną, odśnieżoną drogą - załóżmy 45 km/h i wjeżdzasz w kawałek drogi, gdzie został nawiany śnieg z pola. Jedzies zna letnich i wpadasz w poślizg zjeżdzając na sąsiedni pas, gdzie akurat jedzie inny samochód również 45 km/h - zderzenie czołowe i kumulacja pędów - troszkę więcej niż stłuczka, prawda?
Czyli generalnie wychodzi na to, że dzięki oponom zimowym w zimie można będzie mniej uważać i szybciej jeździć? Pozwalać sobie na nonszalancję, nie przewidywać, ufać technice?
Jeśli wjedzie się na nawiany śnieg z pola i nie będzie specjalnie hamować i kręcić nerwowo kierownicą, to żadnego poślizgu nie będzie.
Straszenie ekstremalnymi sytuacjami świadczy o mizerii innych argumentów.


Rozumiem, że Ty i kilku 'buntowników' wypowiadających się chociażby w tym wątku jesteście ludźmi inteligentnymi i odpornymi na manipulację a ja i reszta zwolenników przepisów, które mają choćby cień szansy poprawić bezpieczeństwo jesteśmy ciemną, zmanipulowaną masą lemingów.
Użyte przez Ciebie słowo: "buntowników" wskazuje, jak wielki sukces osiągnęła agencja PR-owa w związku z tą proponowaną zmianą. Dziwię się, że jeszcze nie padło określenie: "terroryści", "piraci drogowi", bądź nawet "potencjalni zabójcy". Takie określenie przeciwnika, daje zwolennikom "bezpieczeństwa" moralną siłę i wręcz poczucie misji do walki o nasz (ich również) wspólny bezpieczny byt. A jak wiadomo ogólnie bezpieczeństwo kosztuje, bo musi kosztować. A skąd wiadomo, że musi? No powszechnie wiadomo!


Równie dobrze mogła jechać furmanka, iść pielgrzymka albo jechać czołg bez świateł. Wjechanie, albo prawie wjechanie, w kogoś przy wyprzedzaniu, bo kierowcę "zaskoczył" brak świateł, świadczy dobitnie o szkodliwym oddziaływaniu na percepcję kierowcy.
Sprawa jest wręcz kryminalna. Jak się nie ma całkowitej pewności, to się nie wyprzedza. Nie zauważył samochodu, nie zauważy dzieci, łosia czy furmanki.


To nie brak świateł był przyczyną tej sytuacji, tylko Pańskie oczekiwanie, że jak coś jest na drodze to świeci.

Bardzo słuszne stwierdzenie.
Ogólnie mam wrażenie, że ta cała "poprawa bezpieczeństwa ruchu" w pewien sposób degeneruje umiejętności kierowców i niejako zwalnia ich od odpowiedzialności.

1. Po co w zimie ma wolniej jechać skoro ma świetne opony zimowe, które się świetnie trzymają drogi. Po co ma myśleć i przewidywać, skoro ciut wcześniej zahamuje, niż ten co na innych oponach. W marcu (ciepłym) koleś u mnie we wsi wydzwonił w zadek poprzedzającego samochodu. Jego wypowiedź (przytaczam za policjantami): Panie, jak nie wiem jak to się stać mogło! Ja mam porządne zimówki!

2. Po co przewidywać wyprzedzanie i upewniać się kilkukrotnie czy coś z przeciwka nie jedzie? Przecież auto z przeciwka powinno mieć światła! Czyli zerknięcie kątem oka już wystarczy do podjęcia decyzji o wyprzedzaniu? Z obowiązku posiadania świateł przez pojazdy tak właśnie wynika! Piesi i zwierzęta będą musieli bardziej uważać.

3. Sygnalizacja pojazdu w martwej strefie - przecież wyprzedzanie będzie wymagać od kierowcy sporo mniej uwagi, no bo go komputer poinformuje, że coś źle robi.

4. Radar na podczerwień - przecież wykrywanie zagrożeń na drodze w nocy (ludzi i zwierząt) tylko i wyłącznie zachęci do szybszej jazdy dając złudne poczucie bezpieczeństwa!

Erie
17-08-2012, 09:56
I bardzo często tak właśnie zakładam i staram się być przygotowany by odbić w lewo...
Miałem kiedyś stłuczkę, pijany kierowca wyjechał mi z podporządkowanej, uderzył w bok mojego auta. Jechałem wtedy z bardzo chorym dziadkiem, nie miałem możliwości go gonić, sprawca uciekł. Gdy odwiozłem dziadka wróciłem na miejsce, wezwałem policję, niby szukali sprawcę, ale nie znaleźli... A raczej nie chcieli znaleźć.
Tak czy siak, NIE UFAM NIKOMU na drodze.

Przemek, ale nie popadajmy w paranoję. Nnotabene o to się oskarża zwolenników przepisu o oponach zimowych, że są paranoikami, a z drugiej strony jak argument pasuje do przyjętej linii to nakazuje się zachowywać paranoicznie - ot taka mała niekonsekwencja Toma.

RobertMiernik
17-08-2012, 09:59
W to nawet ja nie uwierzę. ;)

Założenie pokazujące niedostatki informacji zbieranych przez policję, nie wiemy tego...
(no i ja też w to nie wierzę, ale.... <muzyka z Archiwum X>)

Erie
17-08-2012, 10:02
Czyli generalnie wychodzi na to, że dzięki oponom zimowym w zimie można będzie mniej uważać i szybciej jeździć? Pozwalać sobie na nonszalancję, nie przewidywać, ufać technice?

To jest akurat Twoja nadinterpretacja. No chyba, że mówisz na własnym przykładzie. Jakoś nie zauważyłem u żadnego ze swoich znajomych, aby po wymianie opon w zimie na zimowe przyspieszali i mniej ostrożnie jeździli.


Jeśli wjedzie się na nawiany śnieg z pola i nie będzie specjalnie hamować i kręcić nerwowo kierownicą, to żadnego poślizgu nie będzie.

Nieprawda, ale jak zwykle najlepiej wiesz. Są sytuacje w których wcale tak miło nie jest.


Straszenie ekstremalnymi sytuacjami świadczy o mizerii innych argumentów.

Ach, a straszenie ograniczaniem waszej wolności o czym świadczy? O mizerii ogórkowej? ;)


Użyte przez Ciebie słowo: "buntowników" wskazuje, jak wielki sukces osiągnęła agencja PR-owa w związku z tą proponowaną zmianą. Dziwię się, że jeszcze nie padło określenie: "terroryści", "piraci drogowi", bądź nawet "potencjalni zabójcy". Takie określenie przeciwnika, daje zwolennikom "bezpieczeństwa" moralną siłę i wręcz poczucie misji do walki o nasz (ich również) wspólny bezpieczny byt. A jak wiadomo ogólnie bezpieczeństwo kosztuje, bo musi kosztować. A skąd wiadomo, że musi? No powszechnie wiadomo!

Jak sądzę "butownicy" (wzięci w cudzysłów, jako osoba wykształcona wiesz co to oznacza) wzięli się z wypowiedzi wczesniej o buncie przeciwko przepisom, a nie z sukcesu agencji PR.

prz3mo
17-08-2012, 10:07
Przemek, ale nie popadajmy w paranoję. Nnotabene o to się oskarża zwolenników przepisu o oponach zimowych, że są paranoikami, a z drugiej strony jak argument pasuje do przyjętej linii to nakazuje się zachowywać paranoicznie - ot taka mała niekonsekwencja Toma.

Heh... to nie jest tak, że ja jadę jak na szpilkach, a jak ktoś z naprzeciwka jedzie to się spinam.... Jednakże w tym czasie staram się maksymalnie skupić, by móc w razie czego jak najszybciej zareagować. A to, że nikomu innemu na drodze nie ufam... no cóż... życie :)
W swojej 18 letniej karierze kierowcy z własnej winy miałem jedną stłuczkę, zagapiłem się i wjechałem komuś w tyłek. Jednakże u niego kompletnie nic się nie stało. Moje auto miało nisko maskę i niejako weszło pod jego zderzak...
Resztę stłuczek miałem z czyjejś winy. Nic groźnego, ale uczuliło mnie to i ograniczone zaufanie ma dla mnie wyjątkowe znaczenie.

ekonet
17-08-2012, 10:08
Ogólnie mam wrażenie, że ta cała "poprawa bezpieczeństwa ruchu" w pewien sposób degeneruje umiejętności kierowców i niejako zwalnia ich od odpowiedzialności.

1. Po co w zimie ma wolniej jechać skoro ma świetne opony zimowe, które się świetnie trzymają drogi. Po co ma myśleć i przewidywać, skoro ciut wcześniej zahamuje, niż ten co na innych oponach. W marcu (ciepłym) koleś u mnie we wsi wydzwonił w zadek poprzedzającego samochodu. Jego wypowiedź (przytaczam za policjantami): Panie, jak nie wiem jak to się stać mogło! Ja mam porządne zimówki!
To są błędne założenia. Ja rozumiem te sprawy inaczej - jeśli mam do dyspozycji środki pomagające zminimalizować różne zagrożenia lub ich konsekwencje, to chcę z nich korzystać. Jeśli mam dobre opony, to nie uprawnia mnie do szybszej jazdy. Nadal siedzę za kółkiem jak trusia i mam jedynie nadzieję, że jakoś utrzymam się na drodze. Nie przesuwam sobie marginesu bezpieczeństwa uznając, że można szybciej jechać. Jadę podobnie.

elanek
17-08-2012, 10:54
To są błędne założenia. Ja rozumiem te sprawy inaczej - jeśli mam do dyspozycji środki pomagające zminimalizować różne zagrożenia lub ich konsekwencje, to chcę z nich korzystać. Jeśli mam dobre opony, to nie uprawnia mnie do szybszej jazdy. Nadal siedzę za kółkiem jak trusia i mam jedynie nadzieję, że jakoś utrzymam się na drodze. Nie przesuwam sobie marginesu bezpieczeństwa uznając, że można szybciej jechać. Jadę podobnie.

Czyli mam rozumieć z Twojej wypowiedzi, że niezależnie od rodzaju opon jakie ma samochód, w zimie jeździsz z taką samą prędkością, a tylko wzrasta Twoje poczucie bezpieczeństwa? No bo tak to zrozumiałem.
Idąc dalej tym tokiem myślenia chcecie, by w imię Waszego poczucia bezpieczeństwa wszyscy mieli takie opony? O to chodzi?

Sendilkelm
17-08-2012, 11:02
Idąc dalej tym tokiem myślenia chcecie, by w imię Waszego poczucia bezpieczeństwa wszyscy mieli takie opony? O to chodzi?
Skoro uważasz to z bzdurę, to rozumiem, że czułbyś się bezpiecznie nie nosząc broni, gdyby nie było nakazu posiadania pozwolenia? Przecież Ty nie masz broni, a każdy rozumny wie, że nie wolno chodzić i strzelać gdzie popadnie. Niech sobie noszą.

ekonet
17-08-2012, 11:03
Czyli mam rozumieć z Twojej wypowiedzi, że niezależnie od rodzaju opon jakie ma samochód, w zimie jeździsz z taką samą prędkością, a tylko wzrasta Twoje poczucie bezpieczeństwa? No bo tak to zrozumiałem.
Idąc dalej tym tokiem myślenia chcecie, by w imię Waszego poczucia bezpieczeństwa wszyscy mieli takie opony? O to chodzi?
Po pierwsze, nie "chcecie", bo nie uważam się w żadnej mierze za jakikolwiek czynnik sprawczy. Po drugie nie powiedziałem, że wzrasta moje poczucie bezpieczeństwa. Powiedziałem jedynie, że nie przesuwam sobie marginesu bezpieczeństwa.

elanek
17-08-2012, 11:14
Jakoś nie zauważyłem u żadnego ze swoich znajomych, aby po wymianie opon w zimie na zimowe przyspieszali i mniej ostrożnie jeździli.
No to o co do wąła chodzi? Skoro wszyscy jeżdżą tak samo. O to Wasze poczucie bezpieczeństwa? Skoro w ziemie jeżdżą tak samo a wypadków jest mniej, to raczej nie przez opony. Tylko przez mniejszy ruch i większe skupienie na drodze.
A teraz każdy, kto sobie prawie w ziemie nie jeździ, a jak już to po czarnym w mieście, będzie musiał 1000 zł na oponki wydać.


Są sytuacje w których wcale tak miło nie jest.
Cały rok są sytuacje na drodze w których miło nie jest.

Jak już powiedziałem, mam autko co hamuje sporo gorzej niż osobówka, ma ponad 2 tony. I co mnie na razie chroni przed wjechaniem komuś w tyłek czy potrąceniem kogoś, kto może wleźć na drogę? Myślenie, przewidywanie i świadomość, że mogę komuś krzywdę zrobić. Nie kolejny system "bezpieczeństwa", kontroli trakcji, nie najdroższe opony dające mi metr czy dwa przy hamowaniu, nie montaż nowoczesnych hamulców.
I wiem jak się zachowuję gdy wsiadam do szybkiego, lekkiego auta. Jadę po prostu sporo szybciej. Dlatego, że mam możliwości, sterowność, skuteczne hamulce.

Zejdźcie proszę ze swojego Olimpu idealnej jazdy, odpowiedzialnego zachowania na drodze, ogólnego ordungu bo:
a) I tak Wam nie wierzę, że jesteście idealni i przepisowi.
b) Nawet jeśli tacy jesteście czasem tacy, to w żadnym wypadku nie jesteście średnią krajową, a Wasze wyobrażenia i roszczenia wobec przepisów doprowadzą do degeneracji umiejętności kierowców, zrzuceniu odpowiedzialności na sprzęt, no i dopuszczeniu za kółko rozkojarzonych, czy niedowidzących.

Erie
17-08-2012, 11:32
No to o co do wąła chodzi? Skoro wszyscy jeżdżą tak samo. O to Wasze poczucie bezpieczeństwa? Skoro w ziemie jeżdżą tak samo a wypadków jest mniej, to raczej nie przez opony. Tylko przez mniejszy ruch i większe skupienie na drodze.
A teraz każdy, kto sobie prawie w ziemie nie jeździ, a jak już to po czarnym w mieście, będzie musiał 1000 zł na oponki wydać.

O to do "wała" chodzi, że mimo że jeździmy bezpiecznie, że staramy się zabezpieczyć to zawsze mamy szansę trafić na geniusza na letnich, który w imię źle rozumianych swobód obywatelskich wjedzie nam w d... (jak przykładowo mi).


Cały rok są sytuacje na drodze w których miło nie jest.

Tak, ale względnie niewielkim kosztem można przynajmniej to poprawić.


Jak już powiedziałem, mam autko co hamuje sporo gorzej niż osobówka, ma ponad 2 tony. I co mnie na razie chroni przed wjechaniem komuś w tyłek czy potrąceniem kogoś, kto może wleźć na drogę? Myślenie, przewidywanie i świadomość, że mogę komuś krzywdę zrobić. Nie kolejny system "bezpieczeństwa", kontroli trakcji, nie najdroższe opony dające mi metr czy dwa przy hamowaniu, nie montaż nowoczesnych hamulców.
I wiem jak się zachowuję gdy wsiadam do szybkiego, lekkiego auta. Jadę po prostu sporo szybciej. Dlatego, że mam możliwości, sterowność, skuteczne hamulce.

Dobrze, ale to że Ty się zachowujesz tak, a nie inaczej wcale nie oznacza, że reszta populacji się zachowuje tak samo. A jak paru geniuszy dostanie po kieszeni to się może zastanowi na przyszłość. Bowiem jak widać rozsądek trzeba im wbić przez dupę do głowy.


Zejdźcie proszę ze swojego Olimpu idealnej jazdy, odpowiedzialnego zachowania na drodze, ogólnego ordungu bo:
a) I tak Wam nie wierzę, że jesteście idealni i przepisowi.
b) Nawet jeśli tacy jesteście czasem tacy, to w żadnym wypadku nie jesteście średnią krajową, a Wasze wyobrażenia i roszczenia wobec przepisów doprowadzą do degeneracji umiejętności kierowców, zrzuceniu odpowiedzialności na sprzęt, no i dopuszczeniu za kółko rozkojarzonych, czy niedowidzących.

ad a) szczerze to mam w nosie Twoje wierzenia, to jest Twoja indywidualna sprawa - możesz wierzyć w kosmitów, w naszą bezpieczną lub nie jazdę, w krasnoludki czy co tam chcesz
ad b) no i właśnie w tym rzecz, że z jednej strony stwierdzacie że lepsze wyszkolenie kierowców pogorszy bezpieczeństwo (bo wówczas będą bardziej pędzić), a następnie znów odwrotnie - umiejętności muszą być - to jak w końcu, zdecydujcie się i bądźcie konsekwentni

Tom01
17-08-2012, 11:38
Idac tym tropem, trzeba zakladac, ze samochod jadacy z przeciwnego kierunku wpadnie na nas i zrzuci nas do rowu, trzeba zakladac, ze z kazdej uliczki, moze wypasc szaleniec jadacy 200kmph uciekajacy przed policja? Strach wyjezdzac na ulice. Ja bym sie nie odwazyl przy takich zalozeniach nigdy wyjecahc czymkolwiek na ulice. Ba, balbym sie wyjsc z domu.

Oczywiście że trzeba tak zakładać. Drogi są bardzo niebezpiecznym miejscem. Rocznie ginie na nich ilość ludzi, która mogłaby stworzyć małe miasto. W każdej chwili to może być Pan lub ja. Jedynym sposobem minimalizacji zagrożenia są oczy do dokoła głowy i próby przewidzenia każdej sytuacji która może się zdarzyć. Jak pisze David Hough, autor polecanego na całym świecie poradnika dla motocyklistów, "musisz jechać tak aby widzieć punkt gdzie się bezpiecznie zatrzymasz w razie pojawienia się czegokolwiek nieoczekiwanego". Zresztą motocykliści wiedzą znacznie więcej o bezpieczeństwie niż "puszkarze". Wysiłek włożony w myślenie o większej ilości czynników i myślenie za innych daje motocyklistom wyobrażenie o ilości zagrożeń co czasem próbują wytłumaczyć "puszkarzom", którzy chcieliby w zasadzie tylko "czuć się bezpiecznie" i świadomie i celowo odganiają myśli o zagrożeniach.


Obowiazkowe to chyba byly swiatla. Ciekawe zjawisko, wszyscy wiedza lepiej co kolega pomyslal, co zrobil i jak to wygladalo. Zupelnie jakby siedzieli w jego glowie.

Obowiązkowe było dokładnie to co napisałem. Reszta wniosków wynika z tego co napisał sam Boryszuk.


Kolejne teorie nie majace wiele wspolnego z rzeczywistoscia na drogach.

Ale konkretnie o co chodzi? Nie zgadza się Pan z tym co to jest świt albo podważa wyniki badań naukowych? W obu wypadkach muszę po prosić o kontrargumenty, najlepiej poparte czymś wiarygodnym. Oczywiście nie wiemy precyzyjnie jakie były warunki oświetleniowe w sytuacji w jakiej znalazł się kol. Boruszuk, ale słowo "świt" coś mówi oraz stwierdzenie że "gdyby widział jego światła nie zacząłby wyprzedzania". Czyli samochód BYŁ widoczny, tylko kol Boryszuk błędnie założył, że będzie świecił. A nie świecił.


Na 3 kilometry, albo na troche wiecej jak jest dobra widocznosc i rpzejzystosc, albo na 'troche' mniej jak podnosza sie mgly

W czasie mgły zawsze istniał obowiązek włączenia świateł. Mówimy o normalnych warunkach. Choćby i świcie, ale normalnym.


jest jeszcze szaro - o swicie, mamy swiatlo ktore nie jest dla naszych oczu najwygodniejsze. To Nie jest normalne oswietlenie. ( Chyba nawet teraz jest swit, a widocznosc bardoz bardzo taka sobie. Wszystko szare i bure, zlewa sie w jedna plame ) W zaleznosci pod jakim katem do padajacego swiatla znajdujemy sie my nadz badany obiekt, mozemy uzyskac bardzo rozne rezultaty jezeli chodzi o widocznosc.
Dodajmy do tego drzewa przy drodze, ruch wszystkich obiektow dookola i powstaje zupelnie inny problem, ktory zupelnie inaczej trzeba badac.

Myślę że każde naturalne oświetlenie jest normalnym. Również nocne od Księżyca. Nazywanie czegoś nienormalnym jest grą słowną sugerującą konieczność poprawienia. Każde światło występujące na Ziemi jest naturalne i normalne. Kwestia kiedy zmniejszony kontrast i ilość światła jest taka, że korzyść z zapalonych świateł przeważa wady. Bo światła mają wady, ważne aby mieć tego świadomość. Nawet kiedy są bardzo potrzebne czyli w nocy trzeba o tym pamiętać, bo światła wykazują silne wady w postaci powodowania chwilowej utraty widzenia przy wymijaniu. Światła są koniecznością, ale nie panaceum. Nie bez powodu od chwili wynalezienia światła, używa się go głównie od zmierzchu do świtu i powinno się sztuczne światło świecące w oczy ograniczać w warunkach kiedy z pozytywów daje niewiele lub nic.

Tom01
17-08-2012, 11:52
Ogólnie mam wrażenie, że ta cała "poprawa bezpieczeństwa ruchu" w pewien sposób degeneruje umiejętności kierowców i niejako zwalnia ich od odpowiedzialności.

Oczywiście że tak jest. Kierowca mimowolnie czuje się zwolniony z myślenia bo przepis "myśli" za niego. Można się oburzać i protestować ale tak właśnie jest.


Jak sądzę "butownicy" (wzięci w cudzysłów, jako osoba wykształcona wiesz co to oznacza) wzięli się z wypowiedzi wczesniej o buncie przeciwko przepisom, a nie z sukcesu agencji PR.

Samo zaistnienie grup zagorzałych "zwolenników" i paranoidalnych "buntowników" jest świadectwem sukcesu kampanii.

elanek
17-08-2012, 11:54
Skoro uważasz to z bzdurę, to rozumiem, że czułbyś się bezpiecznie nie nosząc broni, gdyby nie było nakazu posiadania pozwolenia? Przecież Ty nie masz broni, a każdy rozumny wie, że nie wolno chodzić i strzelać gdzie popadnie. Niech sobie noszą.

Nie ma nakazu posiadania zezwolenia. Czuję się na tyle bezpiecznie, że nie potrzebuję broni. Niech sobie nosi ktoś broń jak chce - to nie mój biznes.
Paradoksalnie ludzie noszący broń, tacy posiadający zezwolenie, więc nie karani, sprawni umysłowo, znający przepisy i zagrożenia płynące z użycia broni są gwarantem bezpieczeństwa publicznego. W USA, w stanach, gdzie można ze sobą nosić broń, wskaźnik napadów jest niższy, bo bandzior zastanowi się zanim napadnie kogoś na ulicy. Osoba napadnięta może broń wyjąć, albo zawsze może pomóc w sprawie jakiś przechodzeń.

Czy Ty byś czuł się bezpieczniej wiedząc, że wszystkie samochody mają sprzętowo ograniczoną prędkość do nakazów administracyjnych?


Po drugie nie powiedziałem, że wzrasta moje poczucie bezpieczeństwa.
No to o co Ci chodzi?


Powiedziałem jedynie, że nie przesuwam sobie marginesu bezpieczeństwa.
Czy w takim razie jeździsz szybciej, skoro zakres bezpieczeństwa jest większy i ten margines możesz przesunąć?



O to do "wała" chodzi, że mimo że jeździmy bezpiecznie, że staramy się zabezpieczyć to zawsze mamy szansę trafić na geniusza na letnich, który w imię źle rozumianych swobód obywatelskich wjedzie nam w d... (jak przykładowo mi).
A, więc chodzi o indywidualne przeżycia i traumy.
Więc walnąłby lżej gdyby miał zimówki?

gregory63
17-08-2012, 11:55
Mieszkam w górach(strome zjazdy, podjazdy) i dbam o swoje bezpieczeństwo na drodze, zmieniam opony kiedy uważam, że jest to niezbędne. Nie podoba mi się pomysł narzucania tego ustawą, gdyż kalendarzowa zima nie pokrywa się z faktyczną i tu jak wyznaczyć termin wymiany w tej ustawie. Chodzi wyłącznie o kasę, którą będziemy musieli płacić w formie mandatów, jeśli minie termin wymiany na zimówki, a my będziemy jechali na letnich w słoneczny dzień listopada.

Sendilkelm
17-08-2012, 11:57
Nie ma nakazu posiadania zezwolenia. Czuję się na tyle bezpiecznie, że nie potrzebuję broni. Niech sobie nosi ktoś broń jak chce - to nie mój biznes.
Paradoksalnie ludzie noszący broń, tacy posiadający zezwolenie, więc nie karani, sprawni umysłowo, znający przepisy i zagrożenia płynące z użycia broni są gwarantem bezpieczeństwa publicznego. W USA, w stanach, gdzie można ze sobą nosić broń, wskaźnik napadów jest niższy, bo bandzior zastanowi się zanim napadnie kogoś na ulicy. Osoba napadnięta może broń wyjąć, albo zawsze może pomóc w sprawie jakiś przechodzeń.
Nie zrozumiałeś tego napisałem. Nie pisałem o sytuacji jaka teraz jest.


Czy Ty byś czuł się bezpieczniej wiedząc, że wszystkie samochody mają sprzętowo ograniczoną prędkość do nakazów administracyjnych?
Myślałem, że w kontekście samochodów rozmawiamy o oponach a nie ograniczaniu prędkości.

freefly
17-08-2012, 12:01
To są błędne założenia. Ja rozumiem te sprawy inaczej - jeśli mam do dyspozycji środki pomagające zminimalizować różne zagrożenia lub ich konsekwencje, to chcę z nich korzystać. Jeśli mam dobre opony, to nie uprawnia mnie do szybszej jazdy. Nadal siedzę za kółkiem jak trusia i mam jedynie nadzieję, że jakoś utrzymam się na drodze. Nie przesuwam sobie marginesu bezpieczeństwa uznając, że można szybciej jechać. Jadę podobnie.

Ekonet, nikt nie broni Ci korzystać z tych środków. Ja również korzystam z niektórych. Ale nikt w tym kraju nie wykazał do tej pory (nawet najtęższe umysły) związku przyczynowo skutkowego, pomiędzy użytkowaniem opon letnich zimą , a wypadkami.
Tadeusz Jarmuziewicz, wiceminister infrastruktury, odpowiedział posłance, że policyjna ewidencja wypadków nie precyzuje, w jakie opony były wyposażone samochody, a to nie pozwala na ocenę „wzrostu zagrożenia bezpieczeństwa ruchu drogowego w okresie zimowym przez kierujących pojazdami wyposażonymi w opony inne niż zimowe”.
Instytucje zajmujące się bezpieczeństwem ruchu drogowego nie wiedzą, a Ty wiesz lepiej i kilka inny osób również, bo wg producentów zimowe są lepsze w zimie. Są lepsze no i co z tego.
Ja być może jestem lepszym kierowcą od Ciebie, lub odwrotnie, ale czy to legitymuje któregokolwiek z nas, żeby drugiemu powinienem odmówić prawa poruszania się po drogach.
Ktoś, kto nie cierpi na zaburzenia widzenia stereoskopowego (ocena odległości), zaburzenia pola widzenia, akomodacji, i ma kłopoty z widzeniem zmierzchowym jest lepszy, niż Ci którzy, którzy zaburzenia posiadają. Tylko co z tego, skoro Ci drudzy jeżdżą po drogach. Nie poczuwam się do tego, żeby im tego prawa odmówić, bo kryterium jest zdrowie, a nie fakt, że przez 20 lat nie spowodowali żadnej kolizji lub wypadku.

Tom01
17-08-2012, 12:16
Paradoksalnie ludzie noszący broń, tacy posiadający zezwolenie, więc nie karani, sprawni umysłowo, znający przepisy i zagrożenia płynące z użycia broni są gwarantem bezpieczeństwa publicznego. W USA, w stanach, gdzie można ze sobą nosić broń, wskaźnik napadów jest niższy, bo bandzior zastanowi się zanim napadnie kogoś na ulicy. Osoba napadnięta może broń wyjąć, albo zawsze może pomóc w sprawie jakiś przechodzeń.

Broń w rękach cywilów jest środkiem zapobiegawczym, więc jest normalnym, a nie paradoksalnym, że w miejscach gdzie jest do niej swobodny dostęp, jest mniejszy odsetek przestępstw którym ona może zapobiec. W Szwajcarii, najbezpieczniejszym kraju na świecie każdy mężczyzna po przeszkoleniu wojskowym ma obowiązek trzymać w domu państwowy karabin. W USA w Keensaw hrabstwie gdzie w każdym domu jest przepisowy nakaz posiadania nabitej broni, jest najmniej włamań i tym podobnych przestępstw w całym kraju. W stosunku do niektórych innych różnica jest większa niż dwa razy. Również w USA niedawno jeden dziennikarz policzył, że średnia liczba ofiar w masakrach powstrzymywanych zbrojnie przez policję jest ok. 6-krotnie wyższa niż wtedy, gdy takie incydenty są przerywane przez uzbrojonych cywili.

Erie
17-08-2012, 12:25
A, więc chodzi o indywidualne przeżycia i traumy.
Więc walnąłby lżej gdyby miał zimówki?

Nie, nie chodzi o indywidualne traumy - to był podany tylko przykład. Na zimówkach facet by się zatrzymał, co stwierdził patrol policji, który przyjechał wystawiając mandat "parkującemu". Ty masz tylko wydumane teorie i statystyki, których nawet nie potrafisz analizować. Ja podaję przykład rzeczywisty, że jednak jest inaczej niż Twoje analizy statystyk twierdzą.

elanek
17-08-2012, 14:32
Nie zrozumiałeś tego napisałem. Nie pisałem o sytuacji jaka teraz jest.
Gdyby nie było nakazu posiadania pozwolenia czułbym się bezpieczniej nie nosząc broni. Wystarczy? (dalej nie wiem o co Ci chodziło).


Na zimówkach facet by się zatrzymał, co stwierdził patrol policji, który przyjechał wystawiając mandat "parkującemu".
GRATULUJĘ AUTORYTETÓW! Wydaje mi się, że patrol Policji nie jest uprawniony do tego rodzaju twierdzeń. Chyba tylko biegły sądowy, po oględzinach i wprowadzeniu danych do programu PCCrash.


Ty masz tylko wydumane teorie i statystyki, których nawet nie potrafisz analizować.
Nie podawałem statystyk. Teorie moje po części potwierdzają inni użytkownicy. Kliknij na link z wywiadem i go przeczytaj. Zdaję sobie sprawę, że trudno pewne rzeczy udowodnić naukowo, jak choćby wpływ manipulacji na postawę i poglądy osobników jej poddanych, ale jeśli mówi to profesor z wieloletnim dorobkiem naukowym, to bardziej wierzę jemu, niż kłótliwemu, młodemu mężczyźnie z forum fotograficznego.


Ja podaję przykład rzeczywisty, że jednak jest inaczej niż Twoje analizy statystyk twierdzą.
Jeśli zdarzenie drogowe z Twoim udziałem i zdaniem policjantów wlepiających mandat sprawcy jest dla Ciebie rzeczywistym przykładem tego, że zdarzeniu winny był brak opon zimowych to z tak pokrętną logiką trudno dyskutować.
Ja uważam, że gdyby miał łańcuchy to by wyhamował, stąd brak łańcuchów uważam za przyczynę tej, jakże traumatycznej stłuczki :):):)

Sendilkelm
17-08-2012, 14:40
Gdyby nie było nakazu posiadania pozwolenia czułbym się bezpieczniej nie nosząc broni. Wystarczy? (dalej nie wiem o co Ci chodziło).
Czułbyś się bezpiecznie wiedząc, że ktoś obok może, a prawdopodobnie na pewno, ma broń i zaraz może do Ciebie strzelić?

[quote=elanek;2899500]GRATULUJĘ AUTORYTETÓW! Wydaje mi się, że patrol Policji nie jest uprawniony do tego rodzaju twierdzeń. Chyba tylko biegły sądowy, po oględzinach i wprowadzeniu danych do programu PCCrash.
Hmm. Oceniasz inteligencje funkcjonariusza po tekście na forum? To w takim razie i ja odp.:
GRATULUJE AUTORYTETÓW! Biegły sądowy, phi. Zobacz to: http://www.wykop.pl/link/1232587/wyrzucil-psa-z-drugiego-pietra-sad-go-uniewinnil/

Może się okazać, że ten policjant akurat wie więcej niż biegły sądowy.

Tom01
17-08-2012, 14:56
Czułbyś się bezpiecznie wiedząc, że ktoś obok może, a prawdopodobnie na pewno, ma broń i zaraz może do Ciebie strzelić?

Elanek napisał "nakazu" a nie "zakazu". A poza tym praktycznie nie ma przestępstw z użyciem legalnie posiadanej broni. Czasem tylko robi się wrzawa w mediach kiedy, np przykład sprzed chyba 2 lat, facet, ojciec rodziny strzelił w nocy do włamywacza we własnym domu z własnej legalnie kupionej broni. Niestety unieszkodliwił go nieco zbyt skutecznie. W stresie ciężko o precyzyjne celowanie. Oczywiście media z biednego Bartka (włamywacza) zrobiły obiecującego młodzieńca, który miał przed sobą piękna przyszłość a broniącego się sąsiedzi chcieli zlinczować. Facet dostał wyrok za "przekroczenie granic obrony koniecznej" i przez napiętnowanie w swoim miasteczku, musiał się wyprowadzić. O świadomości że zabił człowieka, z którą będzie musiał żyć, nie mówiąc. Ale do choroby, kto tą sytuację spowodował? Kto w tym zajściu był prawdziwym przestępcą?

Rafał_Sz
17-08-2012, 14:58
Hehe, szkoda, że na forum nie można siąść przy flaszce i wyjaśnić sobie tematu. Pewnie już dawno na tym wątku piekły by się kiełbaski. ;)

Sendilkelm
17-08-2012, 15:03
Elanek napisał "nakazu" a nie "zakazu". A poza tym praktycznie nie ma przestępstw z użyciem legalnie posiadanej broni.
Ale to ja pisałem o broni, a nie on. I przy drugim poście zrozumiał o co chodziło i nie chodziło o nakaz ani zakaz, a brak nakazu pozwolenia :) Więc wszystko jest w porządku.

Tom01
17-08-2012, 15:05
brak nakazu pozwolenia :)

Kurza noga... zbyt zawiły termin jak na mnie. :)
Znaczy można czy nie? :)

Sendilkelm
17-08-2012, 15:09
Kurza noga... zbyt zawiły termin jak na mnie. :)
Znaczy można czy nie? :)

Co można?

Tom01
17-08-2012, 15:10
Co można?

No.... gdyby był "brak nakazu pozwolenia" to można mieć broń bez pozwolenia czy z pozwoleniem? ;)

Sendilkelm
17-08-2012, 15:11
No.... gdyby był "brak nakazu pozwolenia" to można mieć broń bez pozwolenia czy z pozwoleniem? ;)
Można mieć broń bez pozwolenia.

freefly
17-08-2012, 15:23
[

Hmm. Oceniasz inteligencje funkcjonariusza po tekście na forum? To w takim razie i ja odp.:
GRATULUJE AUTORYTETÓW! Biegły sądowy, phi. Zobacz to: http://www.wykop.pl/link/1232587/wyrzucil-psa-z-drugiego-pietra-sad-go-uniewinnil/

Może się okazać, że ten policjant akurat wie więcej niż biegły sądowy.

Chyba coś Ci się pomyliło z tą inteligencja. Co ma kompetencja w ocenie zdarzeń drogowych do inteligencji funkcjonariusza. Policjant jest od stwierdzenia zaistniałego faktu, a każdy ma prawo nie zgodzić się z nim i odmówić przyjęcia mandatu.

Czy to się podoba, czy też nie, policjanci są tylko świadkami oskarżenia. Policjant może być laureatem nagrody Nobla w dziedzinie oceny wypadków drogowych. Strona przeciwna ma prawo podważyć jego wiedzę, a sąd może się do tego przychylić, wyznaczając swojego biegłego. I co? sąd w ten sposób ocenia inteligencję tego funkcjonariusz, bo nie bierze jego zeznań pod uwagę.

Na szczęście to nie Ty decydujesz komu ma dać wiarę sąd.

Erie
17-08-2012, 15:25
GRATULUJĘ AUTORYTETÓW! Wydaje mi się, że patrol Policji nie jest uprawniony do tego rodzaju twierdzeń. Chyba tylko biegły sądowy, po oględzinach i wprowadzeniu danych do programu PCCrash.

Na pewno jest to większy autorytet niż forumowy kłótliwy Elanek.


Nie podawałem statystyk. Teorie moje po części potwierdzają inni użytkownicy. Kliknij na link z wywiadem i go przeczytaj. Zdaję sobie sprawę, że trudno pewne rzeczy udowodnić naukowo, jak choćby wpływ manipulacji na postawę i poglądy osobników jej poddanych, ale jeśli mówi to profesor z wieloletnim dorobkiem naukowym, to bardziej wierzę jemu, niż kłótliwemu, młodemu mężczyźnie z forum fotograficznego.

Moje teorie tez potwierdzają inni użytkownicy, więc co? 1:1? Ja równiez daje sobei sprawę, że trudno udowodnić naukowo, że pewnym osobnikom na mózg padło i uważają się za niewiadomo jakich znawców wszystkiego, a swoją odwagę wyrażają na forum. Ciekawe czy w sytuacji zdarzenia drogowego też byś był taki odważny i pewny siebie. Chociaż znając Twój temperament i zamiłowanie do słownych pyskówek zapewne jest to możliwe.


Jeśli zdarzenie drogowe z Twoim udziałem i zdaniem policjantów wlepiających mandat sprawcy jest dla Ciebie rzeczywistym przykładem tego, że zdarzeniu winny był brak opon zimowych to z tak pokrętną logiką trudno dyskutować.
Ja uważam, że gdyby miał łańcuchy to by wyhamował, stąd brak łańcuchów uważam za przyczynę tej, jakże traumatycznej stłuczki :):):)

Nie wiem coś się czepił tak tej traumy, może jakieś doświadczenia z przeszłości. Ja miałem tylko rozbity samochód i trochę kosztów i upierdliwości. Akurat traumy tutaj nie było. Dodatkowo ponownie - bardziej logiczne dla mnie jest to co stwierdziła policja na miejscu niż Twoje gdybanie. Jak sądzę dla sprawcy również bo bez komentarzy mandat przyjął, przeprosił i wszystko grało. Jak sądzę gdybyś to Ty wjechał mi w tyłek w analogicznwej sytuacji to może bym jeszcze po pysku dostał.

elanek
17-08-2012, 15:27
Czułbyś się bezpiecznie wiedząc, że ktoś obok może, a prawdopodobnie na pewno, ma broń i zaraz może do Ciebie strzelić?
Matko...
Czy czułbyś się bezpiecznie wiedząc, że ktoś obok może, a prawdopodobnie na pewno ma nóż albo żyletkę i zaraz może Ci podciąć gardło?
Poziom żenujący.


Hmm. Oceniasz inteligencje funkcjonariusza po tekście na forum? To w takim razie i ja odp.:GRATULUJE AUTORYTETÓW! Biegły sądowy, phi. Zobacz to: http://www.wykop.pl/link/1232587/wyrzucil-psa-z-drugiego-pietra-sad-go-uniewinnil/
Może się okazać, że ten policjant akurat wie więcej niż biegły sądowy.
Biegły sądowy ma wiedzę i narzędzia do oceny zdarzeń drogowych. Nie oceniam inteligencji funkcjonariusza, kwestionuję jego uprawnienia i wiedzę do wydawania opinii.

Mam pytanie - gdzie w tekście zalinkowanym użyto słowa biegły sądowy. Nie rozróżniasz pojęć, piszesz niezrozumiale. Nie chcę Ci robić przykrości, ale przeczytaj to, co napisałeś przed wysłaniem. Czy przypadkiem nie pomyliłeś sędziego z biegłym sądowym, a prokuratora z policjantem?



A poza tym praktycznie nie ma przestępstw z użyciem legalnie posiadanej broni.

No co Ty, "nie znasz się", "nie umiesz interpretować statystyk", "masz tylko wydumane teorie" :) :) :)
Wystraszonych i tak nie przekona żadna statystyka.

Sendilkelm
17-08-2012, 15:32
Matko...
Czy czułbyś się bezpiecznie wiedząc, że ktoś obok może, a prawdopodobnie na pewno ma nóż albo żyletkę i zaraz może Ci podciąć gardło?
Poziom żenujący.
Taki sam jak ograniczanie wolności poprzez zmianę ogumienia na zimę.



Biegły sądowy ma wiedzę i narzędzia do oceny zdarzeń drogowych. Nie oceniam inteligencji funkcjonariusza, kwestionuję jego uprawnienia i wiedzę do wydawania opinii.

Mam pytanie - gdzie w tekście zalinkowanym użyto słowa biegły sądowy. Nie rozróżniasz pojęć, piszesz niezrozumiale. Nie chcę Ci robić przykrości, ale przeczytaj to, co napisałeś przed wysłaniem. Czy przypadkiem nie pomyliłeś sędziego z biegłym sądowym, a prokuratora z policjantem?

A gdzie ja napisałem, że to był biegły sądowy, a nie sędzia? Napisałem tylko, abyś zobaczył tamto, jak daleko może iść inteligencja osób na konkretnych stanowiskach.


Chyba coś Ci się pomyliło z tą inteligencja. Co ma kompetencja w ocenie zdarzeń drogowych do inteligencji funkcjonariusza. Policjant jest od stwierdzenia zaistniałego faktu, a każdy ma prawo nie zgodzić się z nim i odmówić przyjęcia mandatu.

Czy to się podoba, czy też nie, policjanci są tylko świadkami oskarżenia. Policjant może być laureatem nagrody Nobla w dziedzinie oceny wypadków drogowych. Strona przeciwna ma prawo podważyć jego wiedzę, a sąd może się do tego przychylić, wyznaczając swojego biegłego. I co? sąd w ten sposób ocenia inteligencję tego funkcjonariusz, bo nie bierze jego zeznań pod uwagę.

Na szczęście to nie Ty decydujesz komu ma dać wiarę sąd.

Nic mi się nie pomyliło, bo odniosłem się do ukrytego sensu w stwierdzeniu. GRATULUJE AUTORYTETÓW! I na ten temat pisałem.

elanek
17-08-2012, 15:35
Na pewno jest to większy autorytet niż forumowy kłótliwy Elanek.
No tak, biegły sądowy w swojej dziedzinie powinien mieć autorytet.



Jak sądzę gdybyś to Ty wjechał mi w tyłek w analogicznwej sytuacji to może bym jeszcze po pysku dostał.
Wjechałbym, zapytał czy są ranni, podpisał oświadczenie o spowodowaniu kolizji, a jeśli by Cię nie zadowalało to poczekał na przyjazd Policji.
Nie stosuję przemocy fizycznej.

Tom01
17-08-2012, 15:37
Czy czułbyś się bezpiecznie wiedząc, że ktoś obok może, a prawdopodobnie na pewno ma nóż albo żyletkę i zaraz może Ci podciąć gardło?

A co mówić o zagrożonych kobietach, które non stop przebywają obok mężczyzn, którzy każdy jeden na pewno przedmiot do sprawienia gwałtu! ;)

freefly
17-08-2012, 15:39
Nic mi się nie pomyliło, bo odniosłem się do ukrytego sensu w stwierdzeniu. GRATULUJE AUTORYTETÓW! I na ten temat pisałem.

Wyrabianie sobie opinii, na podstawie artykułu jakiegoś "grafomana", trzepiącego artykuliki na akord jest żałosne. Idź do sądu, zapoznaj się aktami sprawy i wypowiadaj się.

Sendilkelm
17-08-2012, 15:43
Wyrabianie sobie opinii, na podstawie artykułu jakiegoś "grafomana", trzepiącego artykuliki na akord jest żałosne. Idź do sądu, zapoznaj się aktami sprawy i wypowiadaj się.

Hmmm. ciekawe, jakiego artykułu? To jest to o czym pisałem wcześniej. Jak się chce podać argumenty, to nawet czornyj chyba z wyborczej dawał artykuły. Jak się artykuł nie podoba, to się mówi, że media piszą bzdety. To jest dopiero śmieszne. Podpierać się artykułami, a później pisać o innych artykułach, że są bez sensu.
Mi wystarczy, że zdarzenie jest faktem, a tekst do którego się odnosiłem był nie z artykułu a osoby z tego forum. Faktem jest to, że zdarzają się osoby na poważnych stanowiskach mniej inteligentni i to chciałem pokazać. Tylko to albo aż to.

freefly
17-08-2012, 15:48
Hmmm. ciekawe, jakiego artykułu? To jest to o czym pisałem wcześniej. Jak się chce podać argumenty, to nawet czornyj chyba z wyborczej dawał artykuły. Jak się artykuł nie podoba, to się mówi, że media piszą bzdety. To jest dopiero śmieszne. Podpierać się artykułami, a później pisać o innych artykułach, że są bez sensu.
Mi wystarczy, że zdarzenie jest faktem, a tekst do którego się odnosiłem był nie z artykułu a osoby z tego forum.

Dlatego nie rozumiem, skąd mania podawania jako wiarygodnych źródeł gazet, portali i TV. Wszystko jest spłycono i zmanipulowane do tego stopnia, ze człowiekowi nawet nie chce się po nie sięgać.
Oglądasz wiadomości z czterech różnych stacji TV i jesteś skołowany.

Sendilkelm
17-08-2012, 15:51
Dlatego nie rozumiem, skąd mania podawania jako wiarygodnych źródeł gazet, portali i TV. Wszystko jest spłycono i zmanipulowane do tego stopnia, ze człowiekowi nawet nie chce się po nie sięgać.
Oglądasz wiadomości z czterech różnych stacji TV i jesteś skołowany.

Ja też nie, ale mi nie chodziło o szczegóły, a ogół i nie wierzę, że takie zdarzenie nie miało miejsca. Mogłem podać sam nagłówek. Media przekręcają wiele faktów albo coś pomijają, ale raczej to, że ktoś wyrzucił i go uniewinnili jest prawdą. I tylko o to chodziło.

freefly
17-08-2012, 16:02
Ja też nie, ale mi nie chodziło o szczegóły, a ogół i nie wierzę, że takie zdarzenie nie miało miejsca. Mogłem podać sam nagłówek. Media przekręcają wiele faktów albo coś pomijają, ale raczej to, że ktoś wyrzucił i go uniewinnili jest prawdą. I tylko o to chodziło.

Oceniaj czyn faceta, które w ten sposób postąpił z psem, a nie sąd.
My tu gadu-gadu, tymczasem tysiące takich "nerwusów" jeździ po drogach. Psychopatów i socjopatów. I naprawdę sądzisz, że opony zimowe, to jest to, co jest priorytetem w bezpieczeństwie ruchu drogowego.

Sendilkelm
17-08-2012, 16:04
Oceniaj czyn faceta, które w ten sposób postąpił z psem, a nie sąd.
My tu gadu-gadu, tymczasem tysiące takich "nerwusów" jeździ po drogach. Psychopatów i socjopatów. I naprawdę sądzisz, że opony zimowe, to jest to, co jest priorytetem w bezpieczeństwie ruchu drogowego.

A czy któraś z osób, które bronią tego pisała, że jest to priorytetowe?

freefly
17-08-2012, 16:09
A czy któraś z osób, które bronią tego pisała, że jest to priorytetowe?

Zacięcie z jakim bronią tego, można odebrać, że tak.

Sendilkelm
17-08-2012, 16:12
Zacięcie z jakim bronią tego, można odebrać, że tak.

Ja to odebrałem inaczej. Nawet chyba ktoś wspomniał, że jeśli ma to uratować kilka dodatkowych żyć w ciągu roku to jest za. A to chyba nie oznacza WIELKIEGO priorytetu.

Erie
17-08-2012, 16:12
Oceniaj czyn faceta, które w ten sposób postąpił z psem, a nie sąd.
My tu gadu-gadu, tymczasem tysiące takich "nerwusów" jeździ po drogach. Psychopatów i socjopatów. I naprawdę sądzisz, że opony zimowe, to jest to, co jest priorytetem w bezpieczeństwie ruchu drogowego.

Nie, nie jest priorytetem. Tylko włąśnie problem rozchodzi się o to, ż enawet dla tak trywialnego zagadnienia niektórzy są w stanie własną piersią bronić "wolności" jak niepodległości. Dodatkowo wciąż wraca ten agrument finansowy - tutaj byłaby mała poprawa za śmieszne grosze, na większą poprawę trzeba by było wydać astronomicznie większą kasę.

Sendilkelm
17-08-2012, 16:15
Nie, nie jest priorytetem. Tylko włąśnie problem rozchodzi się o to, ż enawet dla tak trywialnego zagadnienia niektórzy są w stanie własną piersią bronić "wolności" jak niepodległości. Dodatkowo wciąż wraca ten agrument finansowy - tutaj byłaby mała poprawa za śmieszne grosze, na większą poprawę trzeba by było wydać astronomicznie większą kasę.

No właśnie. Dla mnie to jest taka błahostka taka, że nawet olałem artykuły o tym. Wejdzie, to będę zmieniał. Nie wejdzie to i tak będę zmieniał. Koniec, kropka.
Mogę nawet śmiało przypuścić, że w życiu 80% jeżdżącej społeczności nic się nie zmieni poza sztywnymi datami zmiany tychże opon.

Tom01
17-08-2012, 17:22
Nawet chyba ktoś wspomniał, że jeśli ma to uratować kilka dodatkowych żyć w ciągu roku to jest za.

A jeśli zamiast tego spowoduje kilka gwałtownych zejść? Zagwarantuje Pan, że nie?

Sendilkelm
17-08-2012, 17:54
A jeśli zamiast tego spowoduje kilka gwałtownych zejść? Zagwarantuje Pan, że nie?
A czemu ja mam to gwarantować?

Tom01
17-08-2012, 17:57
A czemu ja mam to gwarantować?

Ale tak na poważnie, może Pan zagwarntować czy nie? Ewentualnie ten którego Pan cytował może zagwarantować?

Erie
17-08-2012, 18:14
A jeśli zamiast tego spowoduje kilka gwałtownych zejść? Zagwarantuje Pan, że nie?

Każde działanie może spowodowac parę gwałtownych zejść - np. podwyżka VATu mogłą zagwarantować większą śmiertelność, większą zachorowalność (ludzie jedza mniej owoców i warzyw), więc też powinna być prawnie zakazana - w paranoję popadamy? Ustawa o sprzedaży konsumenckiej mogła zagwarantować parę dodatkowych zejść u sprzedawców narażonych na straty i tak sobie gdybać możemy, prawda? Masz jakiegolwiek weryfikowalne dowody za lub przeciw?


(a podobno to my zwolennicy zimowych kapci mamy paranoję)

Tom01
17-08-2012, 18:36
Każde działanie może spowodowac parę gwałtownych zejść

Skupmy się na oponach. Ktokolwiek może zagwarantować że na pewno pomogą jak zimno i na pewno nie zaszkodzą jak ciepło?

Erie
17-08-2012, 18:41
Skupmy się na oponach. Ktokolwiek może zagwarantować że na pewno pomogą i nie zaszkodzą?

Nie zagwarantuję, że nie zaszkodzą, bo nie mogę dać gwarancji nawet na to, że folder który zaprojektuję i wydrukuję nie zaszkodzi (np. dzieciak go połknie i się rozchoruje). Mogę jednak założyć na swoim przykładzie, że pomogą - a) będzie można spokojnie w zimie wyjechać z osiedla Kopernika w Gliwicach, b) jest spora szansa że jednak policjant się nie mylił i jakby były inne opony w "parkującym" samochodzie to parkingu by nie było. Żądacie od nas udowodnienia że opony zimowe poprawią bezpieczeństwo, to może udowodnijcie że pogorszą. Podajcie choć jeden przykład sytuacji rzeczywistej, w której opona zimowa spowodowała wypadek. Tylko uważajcie na swoją broń - żadne stwierdzenia policjantów, osób postronnych, żadnych artykułów tylko dowody poparte przez biegłych sądowych.

Sendilkelm
17-08-2012, 18:41
Skupmy się na oponach. Ktokolwiek może zagwarantować że na pewno pomogą jak zimno i na pewno nie zaszkodzą jak ciepło?

Ja mogę zagwarantować, że pomogą jak zimno, bo zmieniam i mi pomagają, z własnego doświadczenia wiem. Zresztą czemu wszyscy, którzy są przeciw tej ustawie zmieniają na zimówki skoro to nic nie gwarantuje?

Czornyj
17-08-2012, 18:44
czemu wszyscy, którzy są przeciw tej ustawie zmieniają na zimówki skoro to nic nie gwarantuje?

dla wygody

Sendilkelm
17-08-2012, 18:46
dla wygody

Wygody czego?

Tom01
17-08-2012, 18:46
Nie zagwarantuję, że nie zaszkodzą

No właśnie...


Ja mogę zagwarantować, że pomogą jak zimno

A druga część pytania?

Nie bawmy się w ciuciubabkę. Ta polemika zatacza kolejne kółka. Nie można pozwolić aby wprowadzono nakaz kiedy nie wiemy jaki będzie jej wpływ na bezpieczeństwo. Tak samo było ze światłami. Obiecywano 20% spadki. I co? Nie było spadku. Okazało się, nie tylko że nie pomogły, ale i szkodzą. Zaburzają percepcję powodują powstawanie niebezpiecznych zachowań. Ilości wypadków/zabitych/rannych poszła w górę. Iluś ludzi leży w piachu bo ktoś nie sprawdził i zrobił eksperyment.

Kurtz
17-08-2012, 18:47
Skupmy się na oponach. Ktokolwiek może zagwarantować że na pewno pomogą jak zimno i na pewno nie zaszkodzą jak ciepło?
Powiedzial ten ktory mowil glownie o o oponach.

Stawianie tego typu pytan to demagogia. Ludzkosc nie dziala w ten sposob, ze wzystko jest gwarantowane i 100% pewne. Wszystko ma lepsze i gorsze strony. Jaka gwarancje ze pomoga "jak zimno" Pan chce? Kazde badanie obejmuje tylko konkretne warunki, obarczone jest mniejszym lub wiekszym bledem i NIGDY nie daje 100%, nigdy nie daje gwarancji.
Prawidlowym pytaniem jest to czy obnizy to ilosc wypadkow i osob ginacych na drogach.


Nie można pozwolić aby wprowadzono nakaz kiedy nie wiemy jaki będzie jej wpływ na bezpieczeństwo.
W ten sposb mozna by blokowac wprowadzenie kazdego nakazau, zakazu czy regulacji. Demagogia pseudoanarchistycznej wolnosci i najwieksza wada demokracji.

Erie
17-08-2012, 18:48
No właśnie...

No właśnie... czekam na odpowiedź do drugiej części. Nie wybieraj sobie na co chcesz odpowiedzieć, a na co nie. 1 przykład kiedy zaszkodziła opona zimowa, podaj 1.

Tom01
17-08-2012, 18:48
Prawidlowym pytaniem jest to czy obnizy to ilosc wypadkow i osob ginacych na drogach.

Powoływałem dwukrotnie przysięgę Hipokratesa? Jak ona brzmi?

Kurtz
17-08-2012, 18:50
Powoływałem dwukrotnie przysięgę Hipokratesa? Jak ona brzmi?

A co mnie ona obchodzi? :) co to ma do rzeczy w tym przypadku?

Tom01
17-08-2012, 18:50
1 przykład kiedy zaszkodziła opona zimowa, podaj 1.

Nie prowadzę statystyki tego typu. Jeśliby ode mnie zależało wprowadzanie regulacji które maja wpływ na bezpieczeństwo z pewnością zażądałbym takich od organów które je mogą prowadzić. A jeśliby ich nie było, zleciłbym drobiazgowe badania. Ale nie pod kątem czy pomoże, tylko CZY NIE ZASZKODZI!

Czornyj
17-08-2012, 18:50
Wygody czego?

Wygody sprawnego poruszania się po śniegu, ruszania z parkingu pod stokiem itp.

Sendilkelm
17-08-2012, 18:51
Wygody sprawnego poruszania się po śniegu, ruszania z parkingu pod stokiem itp.

A co jest niewygodne w robieniu tego na letnich? Co się dzieje podczas tego "niewygodnego" poruszania się po śniegu?

Tom01
17-08-2012, 18:52
A co mnie ona obchodzi? :) co to ma do rzeczy w tym przypadku?

To dlaczego zabiera Pan głos po stronie chwalących wprowadzenie nakazu? Zamierza Pan tak jak dwóch poprzedników robić eksperymenty na ludziach?

freefly
17-08-2012, 18:52
Nie zagwarantuję, że nie zaszkodzą, bo nie mogę dać gwarancji nawet na to, że folder który zaprojektuję i wydrukuję nie zaszkodzi (np. dzieciak go połknie i się rozchoruje). Mogę jednak założyć na swoim przykładzie, że pomogą - a) będzie można spokojnie w zimie wyjechać z osiedla Kopernika w Gliwicach, b) jest spora szansa że jednak policjant się nie mylił i jakby były inne opony w "parkującym" samochodzie to parkingu by nie było. Żądacie od nas udowodnienia że opony zimowe poprawią bezpieczeństwo, to może udowodnijcie że pogorszą. Podajcie choć jeden przykład sytuacji rzeczywistej, w której opona zimowa spowodowała wypadek. Tylko uważajcie na swoją broń - żadne stwierdzenia policjantów, osób postronnych, żadnych artykułów tylko dowody poparte przez biegłych sądowych.

Jak ktoś mnie zmusza do nabycia jakiegoś produktu, to jego obowiązkiem jest odpowiedzieć na moje pytanie i uzasadnić, że w sposób niekwestionowany mi to pomoże i poprzeć to dowodami. To ja mam udowadniać, że mi nie pomoże?

Erie
17-08-2012, 18:54
Nie prowadzę statystyki tego typu. Jeśliby ode mnie zależało wprowadzanie regulacji które maja wpływ na bezpieczeństwo z pewnością zażądałbym takich od organów które je mogą prowadzić. A jeśliby ich nie było, zleciłbym drobiazgowe badania. Ale nie pod kątem czy pomoże, tylko CZY NIE ZASZKODZI!

Do jasnej cholery Tom nie baw się w sofizmaty tylko odpowiedz na proste pytanie. Podaj jeden przykład - możesz się bawić z googlem, z biblioteką (lubisz to), ze znajomymi i znajdź jeden głupi przykład, że zaszkodziły. Kurde ludzie UFO widzieli, ale szkodzącej zimowej opony jakoś nie.


Wszystko może zaszkodzić, więc takei gdybanie możesz sobie w bajki włożyć.

Erie
17-08-2012, 18:56
Jak ktoś mnie zmusza do nabycia jakiegoś produktu, to jego obowiązkiem jest odpowiedzieć na moje pytanie i uzasadnić, że w sposób niekwestionowany mi to pomoże i poprzeć to dowodami. To ja mam udowadniać, że mi nie pomoże?

Ty podobnie jak Tom twierdzisz, że zaszkodzi, więc dopomóz Tomaszowi w szukaniu. Podam Ci adres dla ułatwienia - www.google.pl

freefly
17-08-2012, 18:56
A co jest niewygodne w robieniu tego na letnich? Co się dzieje podczas tego "niewygodnego" poruszania się po śniegu?

Na letnie opony zakładam łańcuchy? więc o co chodzi z tą jazdą po śniegu?

Czornyj
17-08-2012, 18:58
A co jest niewygodne w robieniu tego na letnich? Co się dzieje podczas tego "niewygodnego" poruszania się po śniegu?

Podczas "niewygodnego" poruszania się po śniegu na oponach letnich mamy 25% siły ciągu zimówki, przez co tracimy więcej czasu na wygrzebywanie się z śniegu, przyspieszanie, podjazdy (o ile wogóle uda nam się podjechać). Mamy też mniej skuteczne hamowanie i gorszą sterowność, przez co trzeba się wlec.

Sendilkelm
17-08-2012, 18:58
Na letnie opony zakładam łańcuchy? więc o co chodzi z tą jazdą po śniegu?
O to chodzi, że czornyj odpowiedział, że zakłada więc jego zapytałem czemu.


Podczas "niewygodnego" poruszania się po śniegu na oponach letnich mamy 25% siły ciągu zimówki, przez co tracimy więcej czasu na wygrzebywanie się z śniegu, przyspieszanie, podjazdy (o ile wogóle uda nam się podjechać). Mamy też mniej skuteczne hamowanie i gorszą sterowność, przez co trzeba się wlec.
Czy mniej skuteczne hamowanie i gorsza sterowność nie jest przypadkiem bardziej niebezpieczna niż lepsze hamowanie i lepsza sterowność?

Tom01
17-08-2012, 19:00
Do jasnej cholery Tom nie baw się w sofizmaty tylko odpowiedz na proste pytanie. Podaj jeden przykład - możesz się bawić z googlem, z biblioteką (lubisz to), ze znajomymi i znajdź jeden głupi przykład, że zaszkodziły. Kurde ludzie UFO widzieli, ale szkodzącej zimowej opony jakoś nie.

Czy przykłady z google mają być rzetelną podstawą do uzasadnienia wprowadzenia przepisu wpływającego na bezpieczeństwo? Bo ani po stronie przeciwników ani zwolenników innych argumentów nie ma. Tylko widzimisizm. A jak nie ma twardych dowodów, to musi zadziałać zasada "przede wszystkim nie szkodzić". MOŻE SZKODZIĆ jest znacznie ważniejsze niż MOŻE POMÓC. Jeśli w praktyce okazałoby się, że nie pomoże, to nic się nie stanie, ale jeśli zaszkodzi to ktoś ucierpi.

Kurtz
17-08-2012, 19:00
Do jasnej cholery Tom nie baw się w sofizmaty tylko odpowiedz na proste pytanie. Podaj jeden przykład - możesz się bawić z googlem, z biblioteką (lubisz to), ze znajomymi i znajdź jeden głupi przykład, że zaszkodziły. Kurde ludzie UFO widzieli, ale szkodzącej zimowej opony jakoś nie.


Wszystko może zaszkodzić, więc takei gdybanie możesz sobie w bajki włożyć.

Uwazaj Erie, bo nieprecyzyjnie sie wypowiadasz. Niedlugo Pan Tom znajdzie Ci przypadek gdzie opona zimowa spadla z balkonu i zlamala kregoslup biednej staruszce. Winosek bedzie oczywisty i banalny nawet dla najwiekszego ignoranta - pony zimowe szkodza!


To dlaczego zabiera Pan głos po stronie chwalących wprowadzenie nakazu? Zamierza Pan tak jak dwóch poprzedników robić eksperymenty na ludziach?

Ale co to ma do tego watku? Co przysiega lekarska ma do tego wsszystkiego? Bo nie widze zwiazku. Tez moge zacytowac czy powolac sie na pare rzeczy. Moze jakies hasla marines, tez fajnie brzmia.

Czornyj
17-08-2012, 19:01
Czy mniej skuteczne hamowanie i gorsza sterowność nie jest przypadkiem bardziej niebezpieczna niż lepsze hamowanie i lepsza sterowność?

Zależy od prędkości jaką uda lub też nie uda się rozwinąć. Mogę cię solennie zapewnić, że - będąc starym, niepoprawnym piratem drogowym - na oponach zimowych jestem potencjalnie dużo bardziej niebezpieczny niż na letnich.

Tom01
17-08-2012, 19:02
Ale co to ma do tego watku? Co przysiega lekarska ma do tego wsszystkiego? Bo nie widze zwiazku.

Nie sądziłem że trzeba wszystko podawać na talerzu. Podstawowa zasada etyki lekarskiej brzmi: "Przede wszystkim nie szkodzić".

Kurtz
17-08-2012, 19:05
Tak samo było ze światłami. Obiecywano 20% spadki. I co? Nie było spadku. Okazało się, nie tylko że nie pomogły, ale i szkodzą. Zaburzają percepcję powodują powstawanie niebezpiecznych zachowań. Ilości wypadków/zabitych/rannych poszła w górę. Iluś ludzi leży w piachu bo ktoś nie sprawdził i zrobił eksperyment.
Swoja droga, wczesniej powolywal sie Pan na opracowania z ktorych duza czesc mowila o zmniejszeniu ilosci pewnych rodzajow wypadkow kolo 10-15%. Nie wiem skad bierze Pan te twierdzenia, ale nie zgadzam sie z tym co Pan mowi.


Nie sądziłem że trzeba wszystko podawać na talerzu. Podstawowa zasada etyki lekarskiej brzmi: "Przede wszystkim nie szkodzić".
Alez ja wiem jak brzmi i czym jest przysiega hipokratesa. Pytalem sie o zwiazek z tematem. Ciagle nie widze zadnego zwiazku.

Tom01
17-08-2012, 19:06
Swoja droga, wczesniej powolywal sie Pan na opracowania z ktorych duza czesc mowila o zmniejszeniu ilosci pewnych rodzajow wypadkow kolo 10-15%. Nie wiem skad bierze Pan te twierdzenia, ale nie zgadzam sie z tym co Pan mowi.

Wszystko jest w raportach Policji. Nie ma żadnego znaczenia czy się Pan zgadza czy nie.

Sendilkelm
17-08-2012, 19:06
Zależy od prędkości jaką uda lub też nie uda się rozwinąć. Mogę Cię zapewnić, że - będąc starym, niepoprawnym piratem drogowym - na oponach zimowych jestem potencjalnie dużo bardziej niebezpieczny niż na letnich.

Właśnie, zależy od prędkości. Skoro prędkość jest już uregulowana prawnie, a wiele osób jej nie przestrzega to czy jeśli nakażemy im założyć opony w zimie, to nie zmniejszymy o jakąś część złej sterowności i złego hamowania?

Kurtz
17-08-2012, 19:08
Wszystko jest w raportach Policji. Nie ma żadnego znaczenia czy się Pan zgadza czy nie.

Opracowania przez Pana podane, w wiekszosci nie popieraja tej tezy jak narazie, a sa bazowane na statystykach takich samych na jakich bazuje Policja w danym kraju.

Erie
17-08-2012, 19:09
Podczas "niewygodnego" poruszania się po śniegu na oponach letnich mamy 25% siły ciągu zimówki, przez co tracimy więcej czasu na wygrzebywanie się z śniegu, przyspieszanie, podjazdy (o ile wogóle uda nam się podjechać). Mamy też mniej skuteczne hamowanie i gorszą sterowność, przez co trzeba się wlec.

Moment jak to? Gorsze hamowanie? Skąd to wiesz? Masz opinię biegłego sądowego? Gorsza sterowność? Brak możliwości podjechania? Przecież to niemożliwe, czytaj powyżej. Brniesz Marcinie w pułapkę absurdu, w którą wtrącają Cię wypowiedzi przeciwników tego nakazu.

freefly
17-08-2012, 19:10
Ty podobnie jak Tom twierdzisz, że zaszkodzi, więc dopomóz Tomaszowi w szukaniu. Podam Ci adres dla ułatwienia - www.google.pl (http://www.google.pl)

Ja twierdzę, że zaszkodzi? Stwierdziłem, że mi nie pomoże. Jeśli dla Ciebie "brak pomocy" i "szkodliwość" to wyrazy o tym samym znaczeniu, to.....zastanawiam się czy nie dyskutuję z kolegą mojej dziewięcioletniej córki z klasy.

Erie
17-08-2012, 19:12
Uwazaj Erie, bo nieprecyzyjnie sie wypowiadasz. Niedlugo Pan Tom znajdzie Ci przypadek gdzie opona zimowa spadla z balkonu i zlamala kregoslup biednej staruszce. Winosek bedzie oczywisty i banalny nawet dla najwiekszego ignoranta - pony zimowe szkodza!

Niech znajdzie i taki przykład, ale jak narazie to zastosował klasyczny wybieg już wczesniej prezentowany. On nie będzie tego szukał, bo nie.


Ale co to ma do tego watku? Co przysiega lekarska ma do tego wsszystkiego? Bo nie widze zwiazku. Tez moge zacytowac czy powolac sie na pare rzeczy. Moze jakies hasla marines, tez fajnie brzmia.

No cóż... idąc tym tropem nie będzie rozwoju leczenia, bo podczas testów klinicznych też się szkodzi (nawet jesli lek pomaga, to grupa kontrolna dostaje placebo). A hasło Marines owszem fajne :).

Tom01
17-08-2012, 19:12
Alez ja wiem jak brzmi i czym jest przysiega hipokratesa. Pytalem sie o zwiazek z tematem. Ciagle nie widze zadnego zwiazku.

Lekarze podejmują decyzje mające wpływ na czyjeś zdrowie i życie i mają obowiązek nie szkodzić. Mogą nie pomóc, ale nie mogą zaszkodzić. Manipulujący przepisami drogowymi wpływającymi na bezpieczeństwo, a więc też na zdrowie i życie ludzi podejmują takie samo wyzwanie. Dlaczego więc mają się kierować innymi zasadami? Przecież jeśli jakaś grupa wykorzystując tylne drzwi do przeforsowania ustawy, która spowodowała że zaraz po jej wprowadzeniu zdarzyło się 6% więcej wypadków, zginęło i zostało rannych więcej ludzi, powinna odpowiadać za przestępstwo przeciwko życiu.

Erie
17-08-2012, 19:14
Ja twierdzę, że zaszkodzi? Stwierdziłem, że mi nie pomoże. Jeśli dla Ciebie "brak pomocy" i "szkodliwość" to wyrazy o tym samym znaczeniu, to.....zastanawiam się czy nie dyskutuję z kolegą mojej dziewięcioletniej córki z klasy.

Nie, dyskutujesz z jej młodszym kolegą, debilem i lemingiem. Nie ruszają mnie te inwektywy, co najwyzej świadczą o braku argumentów. Ciągle powtarzacie, że opony szkodzą w warunkach marca i listopada, więc proszę o jeden, maleńki, jedniusi, tyci tyci przykład (nawet z tym wypadnięciem z balkonu).

Tom01
17-08-2012, 19:14
Opracowania przez Pana podane, w wiekszosci nie popieraja tej tezy jak narazie, a sa bazowane na statystykach takich samych na jakich bazuje Policja w danym kraju.

.... i nikt nam nie wmówi że czarne jest czarne a białe jest białe....

Sorry, ale skończyła się możliwość dyskutowania z kimś kto twierdzi że 29 tys jest mniejsze od 26 tys.

Czornyj
17-08-2012, 19:16
Właśnie, zależy od prędkości. Skoro prędkość jest już uregulowana prawnie, a wiele osób jej nie przestrzega to czy jeśli nakażemy im założyć opony w zimie, to nie zmniejszymy o jakąś część złej sterowności i złego hamowania?

Co do mnie to przestrzegam prędkości (a nawet jadę wolniej) bodaj wyłącznie wtedy, gdy jadę zimą na letnich oponach. Lubię brawurę, ale nie jestem samobójcą.

Tom01
17-08-2012, 19:16
Ciągle powtarzacie, że opony szkodzą w warunkach marca i listopada

MOGĄ, kurde, MOGĄ zaszkodzić! Czy to takie ciężkie do pojęcia? Bo mi już brakuje sił.

Erie
17-08-2012, 19:16
Lekarze podejmują decyzje mające wpływ na czyjeś zdrowie i życie i mają obowiązek nie szkodzić. Mogą nie pomóc, ale nie mogą zaszkodzić. Manipulujący przepisami drogowymi wpływającymi na bezpieczeństwo, a więc też na zdrowie i życie ludzi podejmują takie samo wyzwanie. Dlaczego więc mają się kierować innymi zasadami? Przecież jeśli jakaś grupa wykorzystując tylne drzwi do przeforsowania ustawy, która spowodowała że zaraz po jej wprowadzeniu zdarzyło się 6% więcej wypadków, zginęło i zostało rannych więcej ludzi, powinna odpowiadać za przestępstwo przeciwko życiu.

Dowody poprosimy, że to wprowadzenie tej ustawy zwiększyło o te 6% liczbę wypadków. Jesli nie masz dowodów to nie powołuj się na te statystyki, notabene co jakis czas zmieniając wartości. Wczesniej wspominałeś o innych.

Tom01
17-08-2012, 19:18
Dowody poprosimy, że to wprowadzenie tej ustawy zwiększyło o te 6% liczbę wypadków. Jesli nie masz dowodów to nie powołuj się na te statystyki, notabene co jakis czas zmieniając wartości. Wczesniej wspominałeś o innych.

Wzrosła ilość wypadków? Wzrosła. Wprowadzono akurat w tym roku ustawę? Wprowadzono. MOGŁO zaszkodzić? MOGŁO!

PS. Liczby podawałem cały czas te same. Pomijając przykłady. Jeśli ma Pan inne, proszę śmiało...

Erie
17-08-2012, 19:18
MOGĄ, kurde, MOGĄ zaszkodzić! Czy to takie ciężkie do pojęcia? Bo mi już brakuje sił.

Może zaszkodzić cukier w herbacie, może zaszkodzić bagnet w aparacie, może zaszkodzić widelec w łapie, może zaszkodzić morze, może... człowieku masz chyba paranoję. Leki mogą zaszkodzić, więc wycofajmy aspirynę (część ludzi jej nie toleruje), wycofajmy antybiotyki (sa niestety po nich zgony).

Erie
17-08-2012, 19:20
Wzrosła ilość wypadków? Wzrosła. Wprowadzono akurat w tym roku ustawę? Wprowadzono. MOGŁO zaszkodzić? MOGŁO!

Dowody, proszę o dowody, a nie gdybanie. Może to był wpływ plam na Słońcu? Może masowy przemarsz jeży, plaga komarów i muszek.

Sendilkelm
17-08-2012, 19:22
Co do mnie to przestrzegam prędkości (a nawet jadę wolniej) bodaj wyłącznie wtedy, gdy jadę zimą na letnich oponach. Lubię brawurę, ale nie jestem samobójcą.

Właśnie, jeśli chodzi o Ciebie, ale problem jest globalny, a nie lokalny i jednostkowy. Ty nie jesteś samobójcą, ale inny pewnie tak i wydaje mi się, że w tej ustawie chodzi o to aby chronić nie tych co zakładają opony tylko innych uczestników drogi.
Tak jak pisałem wyżej, że śmiało mogę przypuszczać, iż dla 80% społeczeństwa nic się nie zmieni, bo i tak zmieniają te opony na zimowe. Szczerze, to mi wisi ta ustawa i dziwie się, że większości, która się tutaj przyznała, że też zmieniają te opony, nie wisi.

A propos prędkości, to akurat robisz jak ja. Potrafię jechać na ograniczeniu do 70 km/h np. 100 km/h. W zimę zkolei niestety często na znakach do 50km/h jeżdżę 30 km/h, bo na tyle pozwalają mi warunki.

Tom01
17-08-2012, 19:28
Dowody, proszę o dowody, a nie gdybanie.

Jeszcze raz: Wprowadzono ustawę światłową. Miało być 20% mniej ofiar. Było? Niestety nie. Za to był wzrost liczb wypadków, rannych i zabitych. Wszystkich trzech wskaźników bezpieczeństwa jednocześnie. Pierwszy raz od wielu lat. Wzrost taki wystąpił tylko w krajach wprowadzających światła. W 2007 roku wraz z Polską światła nastały w Czechach i Rumunii. Żaden inny kraj ujęty we wcześniej wspomnianym raporcie bezpieczeństwa transportu EKG ONZ nie zanotował w tym roku wzrostu ilości wypadków/zabitych/rannych. Identyczny scenariusz powtórzył się w każdym kraju w których w ostatnich latach wprowadzono nakaz używania świateł. Znamienne jest że takie eksperymenty pojęto tylko w demoludach po intensywnych kampaniach za którymi stały firmy elektrotechniczne i petrochemiczne. Co to może oznaczać? Że światła pomagają w poprawianiu bezpieczeństwa? Naprawdę ktoś jest na tyle naiwny żeby w to wierzyć po zapoznaniu się z faktami?

Cytowany wiele stron wstecz fragment z podsumowania badań austriackiego profesora który badał wpływ świateł na bezpieczeństwo ruchu drogowego, mówi wyraźnie, że bilans korzyści ze świateł i ryzyka jest ujemny. Jak kogoś interesuje, dysponuję pełnym opracowaniem, zarówno w oryginale jak i tłumaczeniem. Po przeprowadzeniu tych badań rząd Austrii zniósł nakaz jazdy na światłach. Dla formalności dodam, że po tym ruchu skokowo ilość wypadków spadła.

Sendilkelm
17-08-2012, 19:36
Jeszcze raz: Wprowadzono ustawę światłową. Miało być 20% mniej ofiar. Było? Niestety nie. Za to był wzrost liczb wypadków, rannych i zabitych. Wszystkich trzech wskaźników bezpieczeństwa jednocześnie. Pierwszy raz od wielu lat. Wzrost taki wystąpił tylko w krajach wprowadzających światła. W 2007 roku wraz z Polską światła nastały w Czechach i Rumunii. Żaden inny kraj ujęty we wcześniej wspomnianym raporcie bezpieczeństwa transportu EKG ONZ nie zanotował w tym roku wzrostu ilości wypadków/zabitych/rannych. Identyczny scenariusz powtórzył się w każdym kraju w których w ostatnich latach wprowadzono nakaz używania świateł. Co to może oznaczać? Że światła pomagają w poprawianiu bezpieczeństwa? Cytowany wiele stron wstecz fragment z podsumowania badań austriackiego profesora który badał wpływ świateł na bezpieczeństwo ruchu drogowego, mówi wyraźnie, że bilans korzyści ze świateł i ryzyka jest ujemny. Jak kogoś interesuje, dysponuję pełnym opracowaniem, zarówno w oryginale jak i tłumaczeniem. Po przeprowadzeniu tych badań rząd Austrii zniósł nakaz jazdy na światłach. Dla formalności dodam, że po tym ruchu skokowo ilość wypadków spadła.

http://www.statystyka.policja.pl/portal/st/1302/76562/Wypadki_drogowe__raporty_roczne.html
W latach kiedy nie jeździło się na światłach jest więcej wypadków.

Tom01
17-08-2012, 19:38
W latach kiedy nie jeździło się na światłach jest więcej wypadków.

Ciekawym jak Pan doszedł to takiego wniosku.

Kurtz
17-08-2012, 19:40
Powiazanie wzrostu liczby wypadkow, etc z ta ustawa jest troche dziecinne. Ma na to wplyw tak wiele czynnikow - np wieksza dostepnosc samochodow, nizsze ceny, wiecej szybkich aut na drogach inne warunki atmosferyczne w porownaniu z ubieglym rokiem, etc, ze wyciaganie wniosku na podstawie tych 2 jedynie faktow ( wprowadzenia ustawy i zwiekszenie liczby wypadkow ) przeczy wszelkim metodologia analizy...
Swoja droga, czemu w nastepnych latach, 2008, 2009 2010 zmniejszala sie ilosc wypadkow? Wzial Pan pod uwage wzrost liczby samochodow w 2007 roku?

Sendilkelm
17-08-2012, 19:40
Ciekawym jak Pan doszedł to takiego wniosku.

http://dlakierowcow.policja.pl/download/15/54343/Wypadki_19752011.doc
(http://dlakierowcow.policja.pl/download/15/54343/Wypadki_19752011.doc)

Czy naprawdę trzeba prowadzić za rączkę do konkretnych plików?

Tom01
17-08-2012, 19:42
Powiazanie wzrostu liczby wypadkow, etc z ta ustawa jest troche dziecinne. Ma na to wplyw tak wiele czynnikow - np wieksza dostepnosc samochodow, nizsze ceny, wiecej szybkich aut na drogach inne warunki atmosferyczne w porownaniu z ubieglym rokiem, etc, ze wyciaganie wniosku na podstawie tych 2 jedynie faktow ( wprowadzenia ustawy i zwiekszenie liczby wypadkow ) przeczy wszelkim metodologia analizy...
Swoja droga, czemu w nastepnych latach, 2008, 2009 2010 zmniejszala sie ilosc wypadkow? Wzial Pan pod uwage wzrost liczby samochodow w 2007 roku?

Dziecinne jest udawanie, że nie widzi się zależności. Fakt że w latach po 2008 jest dalszy spadek świadczy tym bardziej, że za zaburzeniem w 2007 mogą stać światła.

Tom01
17-08-2012, 19:43
http://dlakierowcow.policja.pl/download/15/54343/Wypadki_19752011.doc

No i? W 1935 było mniej wypadków niż teraz a nie jeździło się na światłach? Czego to dowodzi?

Sendilkelm
17-08-2012, 19:44
No i? W 1935 było mniej wypadków niż teraz a nie jeździło się na światłach? Czego to dowodzi?

Taka rozmowa nie ma sensu, bo w 1200 w ogóle nie było, a jeździli na światłach.

Kurtz
17-08-2012, 19:44
Dziecinne jest udawanie, że nie widzi się zależności. Fakt że w latach po 2008 jest dalszy spadek świadczy tym bardziej, że za zaburzeniem w 2007 mogą stać światła.
Gdyby prawa dzialaly tlko jako chwilowe zaburzenia.
Widzenie zbyt wielu zaleznosci moze byc obiawem schizofrenii ^^
Nie odniesie sie Pan do faktu zwiekszenia ilosci samochodow?
A jak z predkoscia funkcji opisujacej ilosc wypadkow? Jak wygladala przed i po 2007 roku?

Tom01
17-08-2012, 19:45
Taka rozmowa nie ma sensu.

Oczywiście bo wyciąga Pan argumenty bez sensu. Proszę sobie porównać ostatnie dziesięciolecie. Jest trend spadkowy, zaburzony w roku w którym wprowadzono światła. A przecież światła miały pomagać a nie szkodzić.

Sendilkelm
17-08-2012, 19:49
Oczywiście bo wyciąga Pan argumenty bez sensu. Proszę sobie porównać ostatnie dziesięciolecie. Jest trend spadkowy, zaburzony w roku w którym wprowadzono światła. A przecież światła miały pomagać a nie szkodzić.

Jakie argumenty? Ja nie podałem żadnych. Podałem statystyki ze strony policyjnej na której jest ewidentny spadek wypadków po wprowadzeniu. Czemu zawężasz statystyki do miesiąca, od kiedy to statystykę opiera się na małej próbie? Zobacz na 5-10 lecie przed i po wprowadzeniu.

Tom01
17-08-2012, 19:52
Gdyby prawa dzialaly tlko jako chwilowe zaburzenia.

W 2007 roku bezsprzecznie pojawił się nowy czynnik wpływający na bezpieczeństwo. Bez powodu wskaźniki nie były rekordowe. Musiał to być od tego momentu czynnik stały do linia trendu od 2007 jest na wyższym poziomie. Jeśli światła wprowadzi się od jakiegoś roku, to oczywiste, że w latach kolejnych dokładają jakąś liczbę do ilości wypadków. Ujemną jeśli pomagają lub dodatnią jeśli szkodzą. Jeśli to światła stoją za wzrostem w 2007 to dokładają jakąś stałą dodatnią liczbę do ilości wypadków. Z grubsza taką samą co roku, czyli trend jest jak był, tylko poziom jest wyższy.


Nie odniesie sie Pan do faktu zwiekszenia ilosci samochodow?

Przybywa ich co roku mniej więcej tyle samo. Są lata gdzie przybywało ich więcej niż w feralnym 2007r a ilości wypadków spadały zgodnie z trendem.

Kurtz
17-08-2012, 19:53
@Sendikelm
Problem w tym, ze tom rozpoczal dyskusje o rzeczy ktorej nie da sie faktycznei zmierzyc bez bardzo bardzo mocnych aparatow statystycznych, bez wziecia pod uwage bardzo wielu czynnikow, obliczenia bardzo wielu wspolczynnikow i sporego bledu statystycznego.Mozemy sie o to bic do konca, ale mnie, argumentami na poziomie takich jakich przedstawial wczesniej nie przekona, bo sa to wnioski pomijajace wiekszosc czynnikow. Sens takiej dyskusji jest jeden - Ludzie przeczytaja i pomysla, ze przeciez skoro ktos pokazuje statystyki, powoluje sie na bibliografie, uzywa takiego jezyka ( ze na 100%, jest pewien, na pewno, badania to pokazuja, etc ) to na pewno tak jest i swiatla szkodza na drodze! Dla tego przestana je uzywac. Bo to i zarowek szkoda, pradu wiecej zuzywamy, raza ludzi w oczy. Same szkody.
Mam takie wrazenie ze Pan tomasz, jako ze tak swiecie bronis woich racji zacznie niedlugo sam nie zapalac swiatel, lamiac przepisy zeby dac stanowczy opor uzurpatorskiemu, ograniczajacemu panstwu, ktore zabiera mu jego wolnosc i zmniejsza bezpieczenstwo na droga. Mam tylko nadzieje ze to nie ja wpadne na taka osobe o zmroku.

Tom01
17-08-2012, 19:56
Podałem statystyki ze strony policyjnej na której jest ewidentny spadek wypadków po wprowadzeniu.

Czyli liczba wypadków w 2007 jest mniejsza niż w 2006? Co fajnego tam pijecie?

Sendilkelm
17-08-2012, 19:57
o zmroku.

O świcie :wink:

Sendilkelm
17-08-2012, 19:58
Czyli liczba wypadków w 2007 jest mniejsza niż w 2006? Co fajnego tam pijecie?
A czy w całym 2007 były światła? I czemu bierzesz tylko pod uwagę te 2 lata? Bo tak Ci wygodnie? W roku 1995 było jeszcze mniej samochodów, a więcej wypadków.

Tom01
17-08-2012, 19:59
Problem w tym, ze tom rozpoczal dyskusje o rzeczy ktorej nie da sie faktycznei zmierzyc bez bardzo bardzo mocnych aparatow statystycznych

Da się. Napisałem wystarczająco informacji żeby przeprowadzić zupełnie poprawne wnioskowanie albo analizę statystyczną.


Mam takie wrazenie ze Pan tomasz, jako ze tak swiecie bronis woich racji zacznie niedlugo sam nie zapalac swiatel

Gwoli informacji, nie używam świateł w warunkach dobrej widoczności.

Tom01
17-08-2012, 20:02
A czy w całym 2007 były światła?

A nie?


I czemu bierzesz tylko pod uwagę te 2 lata? Bo tak Ci wygodnie? W roku 1995 było jeszcze mniej samochodów, a więcej wypadków.

Dałem inny przykład z rokiem 1935. Jaki ma związek sytuacja na drogach w 1935 czy 1995 z wprowadzeniem świateł w 2007? Czy Pan mierząc swoją wagę po obfitym obiedzie odniesie się do wagi sprzed godziny czy z ubiegłych wakacji?

Erie
17-08-2012, 20:07
Dziecinne jest udawanie, że nie widzi się zależności. Fakt że w latach po 2008 jest dalszy spadek świadczy tym bardziej, że za zaburzeniem w 2007 mogą stać światła.

O niczym nie świadczy. Patrzę na te dane i ni cholery nie widzę tego trendu, o którym mówiłeś jak to niesamowicie spadała liczba wypadków, aby nagle w roku 2007 wzrosnąć. Jest delikatna anomalia w przejściu z 2006 na 2007, ale raczej dlatego, że anomalnym był rok 2006. Poniżej wykres i pokaż mi na nim jak to się niesamowicie zwiększyła liczba wypadków w 2007 i że jest to akurat wynik świateł, a nie np. liczby dni śnieżnych w Polsce (wykres 2) - w roku 2007 było mniej dni śnieżnych, więcbył większy ruch, więcej możliwych kolizji i wypadków.


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://erie-design.pl/erie/wykres_1.png)


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://erie-design.pl/erie/wykres_2.jpg)

I teraz udowodnij ,która z przyczyn jest ważniejsza? Światła, czy dni śnieżne? A może do jasnej cholery po prostu przyznaj się że nie wiesz i udowadniasz coś co do czego masz bardzo mało do powiedzenia, a tylko się doktoryzujesz i zgrywasz niewoadomo jakiego znawcę.

Kurtz
17-08-2012, 20:08
Napisałem wystarczająco informacji żeby przeprowadzić zupełnie poprawne wnioskowanie albo analizę statystyczną.
To widac nie wie Pan o czym Pan mowi. A nie, przepraszam, wydawalo mi sie ze widzialem tam slowo "rzetelna". Zwracam honor w takim arzie, powszechnie wiadomo, ze wszselka statystyka sluzy uprawomocnieniu klamstw.

Obowiazek jezdzenia na swiatlach zostal wprowadzony 14 kwietnia 2007 roku, o ile mnie pamiec nie myli. Biorac to pod uwage, niech Pan jeszcze raz raczy przeczytac dane o rozkladzie wyapdkow w 2007 roku.
Najwiekszy wzrost - styczen 2007 roku - az o 1599 wiecej wypadkow niz w roku poprzednim ( ok 60% calkowitej roznicy miedzy rokiem 2006 a 2007 )
Do marca, roznica w iloscu wypadkow wynosila 2492 wypadkow czyli ok 94% calkowitej roznicy.


Gwoli informacji, nie używam świateł w warunkach dobrej widoczności.
Pozostaje tylko miec nadzieje, ze nie spowoduje Pan w tych warunkach wypadku.

Sendilkelm
17-08-2012, 20:09
Dałem inny przykład z rokiem 1935. Jaki ma związek sytuacja na drogach w 1935 czy 1995 z wprowadzeniem świateł w 2007? Czy Pan mierząc swoją wagę po obfitym obiedzie odniesie się do wagi sprzed godziny czy z ubiegłych wakacji?

Jeśli rozpatruje wypadki drogowe, które zależą nie tylko od zjedzenia obfitego obiadu, a od wielu innych czynników, to muszę rozszerzyć okres.

Erie
17-08-2012, 20:11
Da się. Napisałem wystarczająco informacji żeby przeprowadzić zupełnie poprawne wnioskowanie albo analizę statystyczną.

Doktor biometrii właśnie się uśmiał z tego co bredzisz i przekazał, że pije Twoje zdrowie. Ty powinieneś natychmiast zmienić zawód ze sprzedawcy monitorów na analityka giełdowego - z takim talentem do analiz będzie miliarderem w tydzień.

RobertMiernik
17-08-2012, 20:16
A nie?

Nie.


Dałem inny przykład z rokiem 1935. Jaki ma związek sytuacja na drogach w 1935 czy 1995 z wprowadzeniem świateł w 2007? Czy Pan mierząc swoją wagę po obfitym obiedzie odniesie się do wagi sprzed godziny czy z ubiegłych wakacji?

Niestety jak zam wcześniej zauważyłeś nie można wprost porównywać rok do roku, bo takie zestawienie jest mocno wrażliwe na błędy, jeśli chcemy porównywać, to jak sam zauważyłeś trzeba by porównywać trendy, 2002 - 2007 i 2007 - 2012 na przykład. Przy takim porównaniu teoria o zgubnym działaniu świateł traci sporo z pozornej dokumentacji liczbami.

Dodatkowo były inne lata w których ilość wypadków wzrastała w stosunku do roku poprzedniego mimo braku zmian w oponach/światłach więc nie można wiązać jednoznacznie zwiększenia tej liczby ze światłami/oponami.

Piszecie, że nie można wprowadzać nakazu bo opony zimowe MOGĄ zaszkodzić, ale tak samo prawdziwe jest założenie, że MOGĄ pomóc.
Dodatkowo według mnie, a żeby nie było, że to moje wróżenie, według logiki i suchych danych.
Przy czym rozumiem to jako pominięcie części (która moim zdaniem) jest bredniami o tym, że zimówki dadzą mylne przekonanie o większym bezpieczeństwie jednocześnie powodując bardziej brawurową jazdę.
Logika i dane wskazują, że opony stworzone do jazdy w warunkach zimowych spowodują nie spadek a wzrost "bezpieczeństwa" w warunkach, które w naszym klimacie są właśnie zimą.

Erie
17-08-2012, 20:20
Notabene jak się powiąże dane czasowe z obu wykresów + to co w policyjnych statystykach było ujete o wzroście wypadków w sezonie zimowym 2007 to zauważyć można, że ta ilość dni śnieżnych zwiększa wypadki - popatrzmy na lokalne maksima dni śnieżnych w okresach 1996 oraz 2007 i te lokalne maksima ilości wypadków. Nie jestem na tyle upowazniony aby wyciagać nieuzasadnioe wnioski i w przeciwieństwie do Toma nie będę kategorycznie stwierdzał, ż ejest to jedyna przyczyna, ale daje to do zastanowienia.

Tom01
17-08-2012, 20:21
O niczym nie świadczy. Patrzę na te dane i ni cholery nie widzę tego trendu, o którym mówiłeś jak to niesamowicie spadała liczba wypadków, aby nagle w roku 2007 wzrosnąć. Jest delikatna anomalia w przejściu z 2006 na 2007, ale raczej dlatego, że anomalnym był rok 2006. Poniżej wykres i pokaż mi na nim jak to się niesamowicie zwiększyła liczba wypadków w 2007 i że jest to akurat wynik świateł, a nie np. liczby dni śnieżnych w Polsce (wykres 2) - w roku 2007 było mniej dni śnieżnych, więcbył większy ruch, więcej możliwych kolizji i wypadków.

Wspominał ktoś że jest masa czynników itd? To sobie teraz proszę dośpiewać jakie grube zmiany były w latach 90-tych w Polsce i w całej Europie. Stabilnie jak widać z wykresu zaczęło się od początku wieku i wyklarował się stały trend spadkowy. Dopiero od tego momentu można próbować jakiejkolwiek analizy danych.


I teraz udowodnij ,która z przyczyn jest ważniejsza? Światła, czy dni śnieżne? A może do jasnej cholery po prostu przyznaj się że nie wiesz i udowadniasz coś co do czego masz bardzo mało do powiedzenia, a tylko się doktoryzujesz i zgrywasz niewoadomo jakiego znawcę.

Jeśli chce Pan ze mną rozmawiać proszę o zachowanie minimum kultury wypowiedzi.

Wpływ pogody jest bardzo duży. Głównie dlatego widzi Pan skoki na wykresie. Światła nie są znaczącym czynnikiem. Jeśli mam rację i moje wcześniej podane obliczenia są prawidłowe, mogą wpływać na wzrost do około 11% wypadków. O tyle właśnie szlag trafił trend w 2007 roku.

Oczywiście nie mam monopolu na prawdę objawioną, ale staram się wyciągać wnioski z dostępnych danych. A te mówią że nawet jeśli światła nie zaszkodziły i w 2007 były wyjątkowe warunki pogodowe, to bez wątpienia nie ma obiecywanego 20% spadku.

Ponadto, pominął Pan po raz trzeci fakt o wzrostach w innych krajach. Jeśli 2007 był taki wyjątkowy pogodowo to w innych krajach też powinno się to odbić na statystykach. I odbiło się. W krajach w których w tym roku wprowadzono światła. W żadnym innym. Może i nie mam racji, ale zwyczajnie nie wierzę w takie zbiegi okoliczności.

Kurtz
17-08-2012, 20:25
Dopiero od tego momentu można próbować jakiejkolwiek analizy danych.
Na tej podstawie mozemy wylaczac dowolna czesc danych z analizy. Na tym wlasnie polega klamstwo statystyki. bardzo latwo znalezc wymowki zeby wylaczyc czesc danych z analizy.


A te mówią że nawet jeśli światła nie zaszkodziły i w 2007 były wyjątkowe warunki pogodowe, to bez wątpienia nie ma obiecywanego 20% spadku.
Obiecywanie takiego spatku bylo po prostu glupie, bo dokladnych warunkow pogodowych, etc przewidziec sie nie da. Jak wczesniej pokazalem, w styczniu czyli przed wprowadzeniem obowiazku swiatel wypadkow bylo najwiecej.

Tom01
17-08-2012, 20:26
Biorac to pod uwage, niech Pan jeszcze raz raczy przeczytac dane o rozkladzie wyapdkow w 2007 roku.

Już o tym pisałem i szczegółowo wyjaśniłem. Odszukać post czy sam Pan to zrobi?


Pozostaje tylko miec nadzieje, ze nie spowoduje Pan w tych warunkach wypadku.

Propaguję bezpieczne zachowania na drodze i nie stwarzam zagrożenia. Zachowuję się NORMLANIE. Dokładnie tak samo jak znakomita większość ludzi na całym świecie.

Erie
17-08-2012, 20:29
Wspominał ktoś że jest masa czynników itd? To sobie teraz proszę dośpiewać jakie grube zmiany były w latach 90-tych w Polsce i w całej Europie. Stabilnie jak widać z wykresu zaczęło się od początku wieku i wyklarował się stały trend spadkowy. Dopiero od tego momentu można próbować jakiejkolwiek analizy danych.

Aha, czyli jak dane pasuja do założonej tezy to można analizować i wusnuwać wnioski, a jak nie to gorzej dla danych.


Jeśli chce Pan ze mną rozmawiać proszę o zachowanie minimum kultury wypowiedzi.

Tak, zaraz po Tobie i Twoich lemingach. Więc kolejny raz 1:1?


Wpływ pogody jest bardzo duży. Głównie dlatego widzi Pan skoki na wykresie. Światła nie są znaczącym czynnikiem. Jeśli mam rację i moje wcześniej podane obliczenia są prawidłowe, mogą wpływać na wzrost do około 11% wypadków. O tyle właśnie szlag trafił trend w 2007 roku.

Ilość dni śnieżnych z roku na rok zmieniłą się o ponad 100%, więc może jednak to jest dominującą przyczyną, a nie światła?


Oczywiście nie mam monopolu na prawdę objawioną, ale staram się wyciągać wnioski z dostępnych danych. A te mówią że nawet jeśli światła nie zaszkodziły i w 2007 były wyjątkowe warunki pogodowe, to bez wątpienia nie ma obiecywanego 20% spadku.

To nie zachowuj się tak jakbyś miał ten monopol.


Ponadto, pominął Pan po raz trzeci fakt o wzrostach w innych krajach. Jeśli 2007 był taki wyjątkowy pogodowo to w innych krajach też powinno się to odbić na statystykach. I odbiło się. W krajach w których w tym roku wprowadzono światła. Może i nie mam racji, ale zwyczajnie nie wierzę w takie zbiegi okoliczności.

Nie mam danych o innych krajach, w każdym razie poakzałem Ci, że przyczyn może być więcej. Na Twoim miejscu spasowałbym już i nie brnął dalej bo stajesz się pośmiewiskiem. Doktor biometrii stwierdza że patrząc na te dane nie ma szans twierdzić z całą pewnością o wpływie jednego czynnika na ilość wypadków, a już na pewno nie może stwierdzić o jaką wartość ten czynnik mógł spowodowac wzrost ilości wypadków (Ty zaś podajesz w zalezności od postu raz 6%, raz 11%). Opanuj się trochę bo bredzisz.

Tom01
17-08-2012, 20:31
Na tej podstawie mozemy wylaczac dowolna czesc danych z analizy. Na tym wlasnie polega klamstwo statystyki. bardzo latwo znalezc wymowki zeby wylaczyc czesc danych z analizy.

Na tym polega rzetelność analizy. Jeśli nie przemawiają do Pana zaburzenia wynikające z przemian politycznych, gospodarczych to pomogę Panu to zrozumieć. Proszę sobie wyobrazić, że ogląda Pan statystyki wypadków z kraju ogarniętego wojną która się skończyła w 2000 r. Jaka byłaby wartość analityczna wyliczająca trendy w bezpieczeństwie drogowym, obejmująca dane z okresu kiedy trwała wojna? To stan nienormalny i jest oczywiste, że jakakolwiek analiza jest bezwartościowa.


Jak wczesniej pokazalem, w styczniu czyli przed wprowadzeniem obowiazku swiatel wypadkow bylo najwiecej.

Czyli w lato powinno być mniej. W sumie ilość wypadków powinna być taka jak wynika z trendu.

RobertMiernik
17-08-2012, 20:32
Oczywiście nie mam monopolu na prawdę objawioną, ale staram się wyciągać wnioski z dostępnych danych. A te mówią że nawet jeśli światła nie zaszkodziły i w 2007 były wyjątkowe warunki pogodowe, to bez wątpienia nie ma obiecywanego 20% spadku.


No popatrz to już się okazuje, że jednak nie zaszkodziły?

A czy to źle, że nie było 20 procentowego spadku tylko mniejszy?

To, że nie zginęło o 100 osób mniej tylko o 60 osób mniej to wada rozwiązania? Te 60 osób to nie sukces, bo ważniejsze były tamte 40 były fajniejsze?

Tom01
17-08-2012, 20:37
Aha, czyli jak dane pasuja do założonej tezy to można analizować i wusnuwać wnioski, a jak nie to gorzej dla danych.

Proste pytanie. W 2007 roku jest spadek?


Ilość dni śnieżnych z roku na rok zmieniłą się o ponad 100%, więc może jednak to jest dominującą przyczyną, a nie światła?

I od roku 2007 co roku są wyjątkowe zimy? Chyba sam Pan w to nie wierzy.


Nie mam danych o innych krajach

Ma Pan. Podałem. I co z tym dalej? Dlaczego w tych krajach gdzie się wprowadza światła rośnie ilość wypadków a w tych gdzie się znosi spada?


Ty zaś podajesz w zalezności od postu raz 6%, raz 11%

Test z uważnego czytania. Czego dotyczyło 6% a czego 11%?

Tom01
17-08-2012, 20:38
A czy to źle, że nie było 20 procentowego spadku tylko mniejszy?

Nie było spadku. Był wzrost. Jak u licha można podważać proste rzeczy?

Tom01
17-08-2012, 20:39
No popatrz to już się okazuje, że jednak nie zaszkodziły?

To było zdanie warunkowe. Nawet jeśli to nie światła zaszkodziły tylko co innego, to na pewno nie pomogły.

Erie
17-08-2012, 20:42
Proste pytanie. W 2007 roku jest spadek?

Nie ma, jest lokalne maksimum, ale nie masz podstaw do tego by twierdzić z całą odpowiedzialnością, że przyczyną były światła. Szczególnie że jak Ci już wskazano wzrost był bardzo duży przed wprowadzeniem obowiązkowych świateł.


I od roku 2007 co roku są wyjątkowe zimy? Chyba sam Pan w to nie wierzy.

Ależ ja nie mam wcale w to wierzyć, bo tak nie było i nigdy o tym nie mówiłem. Pokazałem Ci tylko, że mogła istnieć inna przyczyna niż światła, aby w roku 2007 było lokalne maksimum wypadków. Jesli tego nie rozumiesz no cóż... trudno


Ma Pan. Podałem. I co z tym dalej? Dlaczego w tych krajach gdzie się wprowadza światła rośnie ilość wypadków a w tych gdzie się znosi spada?

Nie mam - nie mam danych o innych możliwych przyczynach, stąd też jako osoba wykształcona kierunkowo nie będę się wypowiadał w sposób autorytarny, że jest tak, anie inaczej bez dowodów. A już na pewno nie będę z siebie błazna robił i pokazywał na słupkach coś czego nie rozumiem.

Tom01
17-08-2012, 20:53
Nie.

Rany, ręce do ziemi. W CAŁYM 2007 roku obowiązywał nakaz jazdy na światłach.


Niestety jak zam wcześniej zauważyłeś nie można wprost porównywać rok do roku

Nic takiego nie mówiłem. Jeśli zmiana czegoś wystąpiła w jakimś roku to porównanie robi się do roku poprzedzającego a jeszcze lepiej do trendu z większej ilości lat. Im większej z dającym się wyznaczyć trendem tym lepiej.


Piszecie, że nie można wprowadzać nakazu bo opony zimowe MOGĄ zaszkodzić, ale tak samo prawdziwe jest założenie, że MOGĄ pomóc.

Proszę zatem rozważyć dwa scenariusze. Kiedy pomogą albo zaszkodzą. Uwzględniając stosunek 30/70 ilości wypadków w trudnych i normalnych warunkach. Nawet jeśli pomogą tyle samo co zaszkodzą to w efekcie zaszkodzą.


Przy czym rozumiem to jako pominięcie części (która moim zdaniem) jest bredniami o tym, że zimówki dadzą mylne przekonanie o większym bezpieczeństwie jednocześnie powodując bardziej brawurową jazdę.

Efekt Peltzmana. Każdy mechanizm zwiększający bezpieczeństwo prowokuje do bardziej niebezpiecznych zachowań. Efektem jest spadek bezpieczeństwa. Sam efekt jest hipotezą, ale jego działanie jest jak najbardziej realne i mierzalne. Padł nawet rekord. Pewien profesor na uniwersytecie w Oxfordzie zbierał dane odnośnie pewnego zjawiska związanego z efektem Peltzmana 18 lat (sic!) i udowodnił niezbicie że taka zależność istnieje.


Doktor biometrii właśnie się uśmiał z tego co bredzisz i przekazał, że pije Twoje zdrowie.

Doktor ortpedii też się właśnie uśmiał i przekazał żebyście tam mniej palili tego zielska bo się z Wami nie da normalnie gadać. ;)

Erie
17-08-2012, 21:01
Doktor ortpedii też się właśnie uśmiał i przekazał żebyście tam mniej palili tego zielska bo się z Wami nie da normalnie gadać. ;)

ach no tak, tryb piaskownica sią włączył? mój tata jest większy od twojego taty? żałosne w wykonaniu Tomasza, żałosne

zapytałem na GG kolegę - doktora biometrii o to czy można taki wniosek wysnuś na podstawie danych jak w wątku, odparł że nie - nie ma podstaw do tego, notabene każda hipoteza która się statystyczne udowadnia ma określony przedział nieufności i nie ma szans aby tak radykalnie jak to czynisz stawiać wnioski - potem sie trochę z Ciebie ponabijał

no to mały tomaszek wygarnął tekst o ortopedzie - dziecinada

samek
17-08-2012, 21:01
...Nic takiego nie mówiłem...

Tom - wciąż trzymam kciuki. Ale nie dasz rady. Wmówią, że coś mówiłeś i co się tylko da. A jak się odrobinę wychylisz to i zawoalowaną groźbę przez PM prześlą. Powoli myślę, że taka musi być kolej rzeczy.

Sendilkelm
17-08-2012, 21:02
Wmówią, że coś mówiłeś i co się tylko da. A jak się odrobinę wychylisz to i zawoalowaną groźbę przez PM prześlą.

I vice versa, ale tego już nie widzisz.

samek
17-08-2012, 21:05
I vice versa, ale tego już nie widzisz.

Edyta: Łamię własne postanowienia. Bezsens. Już mnie tu nie ma.

Erie
17-08-2012, 21:05
Rany, ręce do ziemi. W CAŁYM 2007 roku obowiązywał nakaz jazdy na światłach.

od 17 IV 2007, więc coś nie bardzo z tymi rękami - Zgodnie z nowelizacją Ustawy Prawo o Ruchu Drogowym, od 17 kwietnia 2007 obowiązek ten rozciągnięto na cały rok, przy czym za dnia w zastępstwie świateł mijania dopuszcza się stosowanie świateł do jazdy dziennej.

Tom01
17-08-2012, 21:07
Nie ma, jest lokalne maksimum, ale nie masz podstaw do tego by twierdzić z całą odpowiedzialnością, że przyczyną były światła.

Przecież nigdzie tak nie twierdzę. Światła mogły być tą przyczyną. Nie znamy żadnego innego czynnika który by się pojawił w 2007 roku i miał stały wpływ na zmianę w bezpieczeństwie. Łącząc to z faktem, że miały pomóc i to o 20%, okazuje się że korzyści nie ma na pewno a istnieją przesłanki mówiące że mogą szkodzić. Przeprowadzone badania w Austrii wskazują bezpośrednio że szkodzą. Tego samego dowodzą liczne wypowiedzi zaświadczające jak ludzie ulegają zakłóceniom percepcji.


Szczególnie że jak Ci już wskazano wzrost był bardzo duży przed wprowadzeniem obowiązkowych świateł.

Były duże wzrosty wcześniej, ale jak wspomniałem, były w tym okresie wszędzie w całej Europie i nie były związane ze światłami.


Ależ ja nie mam wcale w to wierzyć, bo tak nie było i nigdy o tym nie mówiłem. Pokazałem Ci tylko, że mogła istnieć inna przyczyna niż światła, aby w roku 2007 było lokalne maksimum wypadków. Jesli tego nie rozumiesz no cóż... trudno

Owe inne przyczyny leżą u podstaw zmian w całym okresie kiedy było już w miarę stabilnie. W 2007 stało się coś co spowodowało, że wieloletni trend przestał istnieć. Interesuje mnie co to było, bo nie mogło to być nic błahego i jak jak widać jest wpływ tego zagadkowego czynnika w kolejnych latach. Gdyby to była po prostu jednorazowa anomalna sytuacja to w 2008 liczby spadłyby poniżej 2006. A nie spadły, czyli czynnik dalej istnieje. Nie wiem co to mogłoby być poza światłami. Czas wprowadzenia, sposób i czas oddziaływania, badania naukowe nad ich potencjalnym wpływem i eksperymenty na drodze idealnie pasują.


Nie mam - nie mam danych o innych możliwych przyczynach, stąd też jako osoba wykształcona kierunkowo nie będę się wypowiadał w sposób autorytarny, że jest tak, anie inaczej bez dowodów. A już na pewno nie będę z siebie błazna robił i pokazywał na słupkach coś czego nie rozumiem.

Czyli nie może Pan przeprowadzić prostego wnioskowania? Dlaczego? Nawet nie zastanawia Pana zaskakujący zbieg zdarzeń?


obowiązek ten rozciągnięto na cały rok

A co ja u licha napisałem?


zapytałem na GG kolegę - doktora biometrii o to czy można taki wniosek wysnuś na podstawie danych jak w wątku, odparł że nie - nie ma podstaw do tego, notabene każda hipoteza która się statystyczne udowadnia ma określony przedział nieufności i nie ma szans aby tak radykalnie jak to czynisz stawiać wnioski - potem sie trochę z Ciebie ponabijał

Mam nadzieję że ów "doktor" nie ma wpływu na ważniejsze dziedziny życia innych. W wątku mamy dużo informacji oraz podane są bardzo obszerne źródła. Wystarczające nie tylko do poprawnego wnioskowania ale i do przeprowadzenia analizy statystycznej. Żeby nie było, już takie robiono. Jest też masa informacji dodatkowych, przesłanek i rzecz które można wiarygodnie połączyć w pary przyczyna-skutek. Ponadto nawet jeśli czegoś komuś brakuje, można przeprowadzić zupełnie poprawne wnioskowanie na podstawie wiedzy niepełnej lub niepewnej, bo nie można z góry zakładać że to czego nie wiemy jest nieprawdą. Uczą tego studentów, wiec "doktor" też powinien wiedzieć.

Erie
17-08-2012, 21:22
Przecież nigdzie tak nie twierdzę. Światła mogły być tą przyczyną. Nie znamy żadnego innego czynnika który by się pojawił w 2007 roku i miał stały wpływ na zmianę w bezpieczeństwie. Łącząc to z faktem, że miały pomóc i to o 20%, okazuje się że korzyści nie ma na pewno a istnieją przesłanki mówiące że mogą szkodzić. Przeprowadzone badania w Austrii wskazują bezpośrednio że szkodzą. Tego samego dowodzą liczne wypowiedzi zaświadczające jak ludzie ulegają zakłóceniom percepcji.

No jak kurde nie znamy - podałem Ci jeden z tym śniegiem, zapewne jakby zapytać meteorologów to pewnie jeszcze inne pogodowe czynniki by się znalazły. Może jak się sprawdzi u drogowców to się nagle okaże, że było od cholery remontów w tym roku i potem śpieszący się kierowcy próbowali nagdaniać? Nie masz prawa i podstaw do swoich autokratycznych twierdzeń, ale jak widzę już spuszczasz z tonu - wczęsniej udowadniałeś naukowo za pomocą cytowanej bibliografii, że na pewno światła były przyczyną, teraz już tylko mogły?


Były duże wzrosty wcześniej, ale jak wspomniałem, były w tym okresie wszędzie w całej Europie i nie były związane ze światłami.

Chodzi o wzrosty liczebności wypadków w roku 2007 w miesiącach przed wprowadzeniem świateł. One po zsumowaniu w całym roku wpłynęły na wzrost liczebności wypadków w całym roku. Ale to juz nie pasuje do Twojej teorii, więc to pomijasz.


Owe inne przyczyny leżą u podstaw zmian w całym okresie kiedy było już w miarę stabilnie. W 2007 stało się coś co spowodowało, że wieloletni trend przestał istnieć. Interesuje mnie co to było, bo nie mogło to być nic błahego i jak jak widać jest wpływ tego zagadkowego czynnika w kolejnych latach. Gdyby to była po prostu jednorazowa anomalna sytuacja to w 2008 liczby spadłyby poniżej 2006. A nie spadły, czyli czynnik dalej istnieje. Nie wiem co to mogłoby być poza światłami. Czas wprowadzenia, sposób i czas oddziaływania, badania naukowe nad ich potencjalnym wpływem i eksperymenty na drodze idealnie pasują.

Tak pokazałem Ci że ten wieloletni trend został zaburzony w latach gdzie było maksimum dni śnieznych. Nie interesuje Cię bynajmniej "zagadkowy czynnik" - Ty go na samym poczatku podałeś - są to światła i koniec. Spadek nie jest liniowy więc po zaburzeniu w roku 2007 wcale w roku 2008 nie musiałobyć to mniej niż w 2006, a jak widać w kolejnych latach 2009, 2010 już spada zgodnie z długookresowym trendem i oczekiwaniem (wciąż nie liniowo, ale spada).


Czyli nie może Pan przeprowadzić prostego wnioskowania? Dlaczego? Nawet nie zastanawia Pana zaskakujący zbieg zdarzeń?

Właśnie dlatego, że nauczono mnie analitycznego myślenia nie zakładam z góry, że określony czynnik musiał spowodować dany skutek. Jezeli to do Ciebie nie trafia to jest mi bardzo przykro, ale tego nie zmienię. U Ciebie jest to widzenie jednokierunkowe, a ja staram Ci się pokazać, że wcale tak nie musi być. Postaraj się bardziej - powiąż inne dane, np. o tych robotach drogowych, o opadach atmosferycznych, o mgłach, o ilości imprez itd itp. Może wówczas dopiero zobaczysz całościowo temat. Ja nie chcę tego robić, bo nie mam czasu, ale z całą stanowczością stwierdzam że nie można przypisać tego jednemu czynnikowi.

Jesli by tak było to co jest przyczyną w latach 1997? Na pewno nie światła, może to, że w roku 1997 była powódź stulecia, w której zginęło moich dwóch kumpli i ojciec jednego z nich? Może zupełnie inna przyczyna, może wiele różnych.


A co ja u licha napisałem?

napisałeś że obowiązek jazdy na światłach był przez cały rok 2007, a to nieprawda - obowiązek jazdy na światłach został wprowadzony 17.04.2007


Mam nadzieję że ów "doktor" nie ma wpływu na ważniejsze dziedziny życia innych. W wątku mamy dużo informacji oraz podane są bardzo obszerne źródła. Wystarczające nie tylko do poprawnego wnioskowania ale i do przeprowadzenia analizy statystycznej. Żeby nie było, już takie robiono. Jest też masa informacji dodatkowych, przesłanek i rzecz które można wiarygodnie połączyć w pary przyczyna-skutek. Ponadto nawet jeśli czegoś komuś brakuje, można przeprowadzić zupełnie poprawne wnioskowanie na podstawie wiedzy niepełnej lub niepewnej, bo nie można z góry zakładać że to czego nie wiemy jest nieprawdą. Uczą tego studentów, wiec "doktor" też powinien wiedzieć.

Analizę statystyczną zawsze przeprowadza się z określoną niepewnością. Jaka zatem jest niepewność podawanego przez Ciebie wyniku?

Kurtz
17-08-2012, 21:35
Szkoda z Panem dyskutowac, bo po prostu glupoty Pan gada. Analize statystyczna mozna przeprowadzic i na szacunkach w dokaldnosci do 50%, tylko ze takie badania nie beda pokazywac tylko zaklamywac obarz rzeczywistosci.
Analizowac i wyciagac wnioski mozna ze wszystkiego, poprawnosc tych wnioskow, zalezy jednak wlasnie od danych o ktore sie opieramy i ich kompletnosci.
Biorac pod uwage oc o Pan chce opierac i opiera swoje wnioski, nie dziwie sie ze sa one tak abstrakcyjne.

Tom01
17-08-2012, 21:38
No jak kurde nie znamy - podałem Ci jeden z tym śniegiem, zapewne jakby zapytać meteorologów to pewnie jeszcze inne pogodowe czynniki by się znalazły. Może jak się sprawdzi u drogowców to się nagle okaże, że było od cholery remontów w tym roku i potem śpieszący się kierowcy próbowali nagdaniać?

Już o tym pisałem. Jeśli wystąpił czynnik lub ich grupa w 2007 to utrzymuje się w latach następnych. Znamy różne czynniki jakie mogły mieć wpływ a pojawiły się w 2007 r, jak na przykład ustawa radarowa, ale radary nie zwiększają ilości wypadków. Nie znamy jednak żadnego poza światłami, który mógłby mieć wpływ negatywny i zadziałał tak jak to widać po raportach Policji.


Nie masz prawa i podstaw do swoich autokratycznych twierdzeń, ale jak widzę już spuszczasz z tonu - wczęsniej udowadniałeś naukowo za pomocą cytowanej bibliografii, że na pewno światła były przyczyną, teraz już tylko mogły?

Jeżeli dla kogoś jest nieprawdopodobne, że światła szkodzą to przynajmniej wykazuję, że nie pomagają. Metoda małych kroków.


Chodzi o wzrosty liczebności wypadków w roku 2007 w miesiącach przed wprowadzeniem świateł. One po zsumowaniu w całym roku wpłynęły na wzrost liczebności wypadków w całym roku. Ale to juz nie pasuje do Twojej teorii, więc to pomijasz.

Drugi raz Pan o tym wspomniał a ja dwa razy mówiłem że już to szczegółowo opisałem. Wzrost w zimie i brak oczekiwanego spadku wiosną i latem jest wyraźnym dowodem że czynnik negatywnie wpływający na bezpieczeństwo pojawił się właśnie w wiosną. Wielu ludzi nie rozumie dlaczego tak jest. Dużo wcześniej opisałem mechanizm.


Tak pokazałem Ci że ten wieloletni trend został zaburzony w latach gdzie było maksimum dni śnieznych.

Nie powtarzajmy się. Pogoda ma większy wpływ na wypadki niż światła. Ale pogoda występuje w kratkę co widać na Pana wykresie pogodowym a na wykresie wypadków widoczny jako zęby. Nie daje jak widać stałego wzrostu zapoczątkowanego w 2007.


jak widać w kolejnych latach 2009, 2010 już spada zgodnie z długookresowym trendem i oczekiwaniem (wciąż nie liniowo, ale spada).

Jasne, że spada. Przecież spadał przed 2007 więc jeśli nie pojawiło się więcej czynników zakłócających to ma spadać dalej. Tyle że "poziom zerowy" w 2007 r przesunął się do góry. Niech Pan sobie skopiuje fragment po 2008 i przyłoży tak jakby czynnika zakłócającego nie było. Pięknie pasuje do wcześniejszego trendu.


Jesli by tak było to co jest przyczyną w latach 1997? Na pewno nie światła, może to, że w roku 1997 była powódź stulecia, w której zginęło moich dwóch kumpli i ojciec jednego z nich? Może zupełnie inna przyczyna, może wiele różnych.

Może. Nie były to na pewno światła, więc mnie nie interesuje.


napisałeś że obowiązek jazdy na światłach był przez cały rok 2007, a to nieprawda - obowiązek jazdy na światłach został wprowadzony 17.04.2007

Czyli od 01.01.2007 nie trzeba było jeździć na światłach? Czy może zapalone przepisem "zimowym" światła były inne niż te po 17.04.2007?


Analizę statystyczną zawsze przeprowadza się z określoną niepewnością. Jaka zatem jest niepewność podawanego przez Ciebie wyniku?

Błąd przy pomiarach i analizach dotyczących bezpieczeństwa drogowego przyjmuje się do 4%. Nie wiem czy to jest "niepewność", nie jestem analitykiem.


Analize statystyczna mozna przeprowadzic i na szacunkach w dokaldnosci do 50%

Odpowiedzi z prawdopodobieństwem 50% odnośnie bezpieczeństwa w ruchu drogowym udzieli Panu z powodzeniem szympans.


Analizowac i wyciagac wnioski mozna ze wszystkiego, poprawnosc tych wnioskow, zalezy jednak wlasnie od danych o ktore sie opieramy i ich kompletnosci.

Bzdura na resorach i chyba darujmy sobie bo nie potrafię u Pana wyzwolić nawet iskierki zainteresowania tematem.

Kurtz
17-08-2012, 21:46
Czyli od 01.01.2007 nie trzeba było jeździć na światłach? Czy może zapalone przepisem "zimowym" światła były inne niż te po 17.04.2007?
Dobrze ze wreszcie stara sie Pan wyjasnic. Caly czas mowilismy o wprowadzeniu obowiazku jazdy na swiatlach ktora nastapila w 2007 roku. Z tego co sie orientuje to byla jedna taka zmiana w tym roku, wiec logicznym zalozeniem bylo ze chodzi o jazde na swiatlach mijania. Jak widac Pan teraz stara sie odwrocic uwage od brakow w swojej "argumentacji".


łąd przy pomiarach i analizach dotyczących bezpieczeństwa drogowego przyjmuje się do 4%. Nie wiem czy to jest "niepewność", nie jestem analitykiem.
A jaki to jest blad? Skoro nie jest Pan analitykiem to tym bardziej nie ma Pan prawa w ten sposob wypowiadac swoich analiz i opini na temat analizy danych statystycznychw jaki sposob czyni Pan to teraz. Ciekawy jestem kiedy ostatnio robil Pan jakies sprawozdanie z badan jakiegos zjawiska, szczegolnie zmiennego w czasie.

Erie
17-08-2012, 21:51
Czyli od 01.01.2007 nie trzeba było jeździć na światłach? Czy może zapalone przepisem "zimowym" światła były inne niż te po 17.04.2007?

Światła przed 17.04.20007 trzeba było mieć zapalone do końca marca jeśli mnie pamięć nie myli (albo do końca kalendarzowej zimy czyli 21.03), czyli od tego czasu do 17.04.2007 był okres bez świateł - zatem nie cały rok to raz, dwa, że wykazujesz że to wpływ wprowadzonego obowiązku jazdy na światłach był przyczyną zwiększonej liczby wypadków, czyli tak naprawde powinieneś skupić się na miesiącach w których to doszło - od 17 marca do listopada i o tych miesiącach się wypowiadać. Czy wówczas nastąpił jakiś raptowny wzrost liczby wypadków tak jak twierdzisz?




Błąd przy pomiarach i analizach dotyczących bezpieczeństwa drogowego przyjmuje się do 4%. Nie wiem czy to jest "niepewność", nie jestem analitykiem.

Czyli wg tych informacji będzie to wspominane 11% +/-4 pkt procentowe, czyli tak naprawdę zakres od 7 do 15%? Czy też te 4% policzyć mamy od wartości 11?

Nie jesteś analitykiem, ale pozwoliłeś sobie ośmieszać doktora analityki (tym jest biometria) na forum publicznym. I Ty miałeś czelność mówić o kulturze wypowiedzi, bosko. :D


Nie powtarzajmy się. Pogoda ma większy wpływ na wypadki niż światła. Ale pogoda występuje w kratkę co widać na Pana wykresie pogodowym a na wykresie wypadków widoczny jako zęby. Nie daje jak widać stałego wzrostu zapoczątkowanego w 2007.

Nie ma żadnego stałego wzrostu zapoczątkowanego w 2007 - jest tylko anomalia w 2007 zakłócająca trend spadkowy, którego oczekujesz. Przeprowadź sobie prostą regresji i zobaczysz, że ten trend jest dalej w latach 2008-2011.


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://erie-design.pl/erie/wykres_3.png)


Może. Nie były to na pewno światła, więc mnie nie interesuje.

Dopiero co twierdziłeś, że jesteś zainteresowany jaki to był czynnik który spowodował wzrost w 2007, a teraz stwierdzasz, że to Cię nie interesuje bo to nie były światła. A może to był dokładnie ten sam czynnik np. aktywność słoneczna wpływająca na samopoczucie kierowców? Brak konsekwencji Tomaszu.

Amadeusz
17-08-2012, 22:05
Może zaszkodzić cukier w herbacie, może zaszkodzić bagnet w aparacie, może zaszkodzić widelec w łapie, może zaszkodzić morze, może... człowieku masz chyba paranoję. Leki mogą zaszkodzić, więc wycofajmy aspirynę (część ludzi jej nie toleruje), wycofajmy antybiotyki (sa niestety po nich zgony).

Może zaszkodzić cukier, bagnet w aparacie, widelec w łapie, morze i wiele innych rzeczy również może zaszkodzić. Jednym zaszkodzi innym nie. Dlatego nie ma nakazu jedzenia cukru, używania bagnetu, widelca, morza. Wg tego co piszesz powinno się to nakazać.


jako osoba wykształcona kierunkowo nie będę się wypowiadał w sposób autorytarny, że jest tak, anie inaczej bez dowodów.

Wypowiadasz się w sposób autorytarny, że nakaz opon wpłynie na bezpieczeństwo nie mając żadnego na to dowodu.

Erie
17-08-2012, 22:10
Wypowiadasz się w sposób autorytarny, że nakaz opon wpłynie na bezpieczeństwo nie mając żadnego na to dowodu.

Ależ mam dowody, choćby w skali lokalnej własnego "podwórka". Może są to przypadki szczególne, a może nie są, ale w tych konkretnych przykładach opony zimowe poprawiają bezpieczeństwo (czy też w jednym konkretnym poprawiłyby, gdyby były). Prosiłem o pokazanie choćby jednego przykładu, że jest inaczej - choćby coraz bardziej mitycznego zwiększonego aquaplanningu na zimówkach w marcu, który doprowadziłby do kolizji. Przecież wg przeciwników tego nakazu powinno być od cholery takich przykładów, a tu jakoś nic :(.

RobertMiernik
17-08-2012, 22:23
Wydawało mi się, że już ze dwadzieścia stron temu zostało ustalone, że 'przeciwnicy' nie są przeciwko oponom, tylko przeciwko 'nakazowi' i że zgadzają się i przyznają rację, że 'w zimie jeżdżą na oponach zimowych, bo tak jest ''lepiej''' tylko są przeciwni nakazywaniu tego a woleli by sami 'zdecydować'.

Dlaczego znów wraca temat tego, CZY w ogóle opony zimowe poprawiają bezpieczeństwo, skoro to już zostało wyjaśnione??

Coraz bardziej dyskusja zmienia się w bełkot, jakby się komuś chciało zrobić przegląd pewnie wyszłoby, że co 15 stron kończą się argumenty i dyskusja wraca do początku. Bardzo mnie dziwi, że nikt jeszcze nie został przyrównany do Hitlera i jak na razie w dyskusji pojawiają się tylko 'buntownicy' i 'bezmózgie lemingi'.

Najlepsze natomiast jest wybiórcze traktowanie argumentów 'zwolenników', niektóre są całkowicie ignorowane (w zasadzie większość) a te, na które (jak się wydaje 'przeciwnikom') kontrargumenty są niewątpliwe i miażdżące są non stop wywlekane i 'zbijane'.

Czy 'przeciwnicy' zmieniają front i już nie twierdzą, że w zimie jeżdżą na 'zimówkach' a są przeciwni tylko nakazowi ich stosowania?

Tom01
17-08-2012, 22:33
Dobrze ze wreszcie stara sie Pan wyjasnic. Caly czas mowilismy o wprowadzeniu obowiazku jazdy na swiatlach ktora nastapila w 2007 roku. Z tego co sie orientuje to byla jedna taka zmiana w tym roku, wiec logicznym zalozeniem bylo ze chodzi o jazde na swiatlach mijania. Jak widac Pan teraz stara sie odwrocic uwage od brakow w swojej "argumentacji".

Zupełnie nie rozumiem o co Panu chodzi. Uścislając, od 2007 roku włącznie nakaz obowiązywał cały rok. Wyłączając ok 2 tygodnie kiedy coś nie zagrało w przepisach, ale nie sądzę żeby one miały jakiekolwiek znaczenie.


A jaki to jest blad? Skoro nie jest Pan analitykiem to tym bardziej nie ma Pan prawa w ten sposob wypowiadac swoich analiz i opini na temat analizy danych statystycznychw jaki sposob czyni Pan to teraz. Ciekawy jestem kiedy ostatnio robil Pan jakies sprawozdanie z badan jakiegos zjawiska, szczegolnie zmiennego w czasie.

Prawdopodobnie na uczelni. Jeśli usiłuje mi imputować brak kompetencji to proszę bardzo. Nie jestem analitykiem, nie jestem okulistą ani psychologiem czy neurologiem. Umiem jednakże samodzielnie myśleć, wnioskować i ocenić wartość przedstawianych danych. Dlaczego uczepił się Pan mnie, a nie wymienionych wcześniej badań na temat świateł, które były robione przez ludzi będących specjalistami w swoich dziedzinach. Wspomniane badania są identyczne z moimi wnioskami. Wspomniałem o oszukiwaniu oczu/mózgu - bez echa. Mówiłem o niebezpiecznych odruchach - zero komentarzy. W zamian słyszę że jakiś "doktor" się śmieje. Żenujące. Może żeby wejść na bardziej merytoryczny poziom, zacytuję niekwestionowany autorytet:

Prof. dr inż. Ernst Pfleger, Instytut Kompleksowego Badania Wypadków i Bezpieczeństwa:

Jazda z włączonymi światłami w ciągu dnia zwiększa bezpieczeństwo w ruchu drogowym
wówczas, kiedy warunki zewnętrzne nie są sprzyjające (słabe światło dzienne, niewyraźne
tło, zmniejszone kontrasty). W takim przypadku korzyści wynikające z szybkiego
dostrzeżenia światła reflektorów są duże.

W przypadku jazdy z włączonymi światłami przy sprzyjających / optymalnych warunkach
oświetleniowych (sucha nawierzchnia, doskonała widoczność) trudno jednak mówić o
realnych korzyściach, ponieważ wcześniejsze dostrzeżenie nadjeżdżającego pojazdu nie
odgrywa tu istotnej roli. Kierowca bowiem dłużej zatrzymuje w tym przypadku wzrok na
włączonym reflektorze.

Analizy wskazują jednak wyraźnie, że większa liczba oraz długość spojrzeń powoduje, że
kierowca dysponuje mniejszą ilością czasu na wykonywanie innych ważnych czynności
związanych z kierowaniem pojazdem. W pojedynczych przypadkach włączone w ciągu dnia
światła powodowały, że kierowca zapominał o priorytetach w czasie jazdy, koncentrując
uwagę na włączonych reflektorach nadjeżdżającego pojazdu, odrywał spojrzenie od osób,
pojazdów czy też obiektów.

W szczególności w przypadku zakrętów w lewo oraz prostych odcinków drogi, włączone
światła mijania wielokrotnie oślepiały kierowców. Wpływ tego zjawiska na zdrowie i
zdolność prowadzenia pojazdu musi być jednak jeszcze udowodniony przez odpowiednie
ekspertyzy neurologiczne i okulistyczne.

O pochodnych wyżej wspomnianych zachowań mówiłem. Słucham kontrargumentów.


czyli tak naprawde powinieneś skupić się na miesiącach w których to doszło - od 17 marca do listopada i o tych miesiącach się wypowiadać.

Nie rozumie Pan mechanizmu działania. Proponuję cofnąć się do postu nr 460. Jest to tam wyjaśnione.


Nie jesteś analitykiem, ale pozwoliłeś sobie ośmieszać doktora analityki (tym jest biometria) na forum publicznym. I Ty miałeś czelność mówić o kulturze wypowiedzi, bosko. :D

O, przepraszam. Nie ja zacząłem.


Przeprowadź sobie prostą regresji i zobaczysz, że ten trend jest dalej w latach 2008-2011.

Znów błąd. Dlaczego nie od 1935? Doktor poszedł spać? Analizę trzeba zacząć od okresu kiedy kiedy nie ma gwałtownych nieprzewidywalnych zjawisk, czyli od 1999 r. Funkcją regresji do aproksymowania przebiegu trendu wykorzystał jeden znajomy: http://dadrl.pl/forum/viewtopic.php?f=7&t=906


Dopiero co twierdziłeś, że jesteś zainteresowany jaki to był czynnik który spowodował wzrost w 2007, a teraz stwierdzasz, że to Cię nie interesuje bo to nie były światła. A może to był dokładnie ten sam czynnik np. aktywność słoneczna wpływająca na samopoczucie kierowców? Brak konsekwencji Tomaszu.

Wręcz przeciwnie, żalazna konsekwencja. Interesuje mnie wpływ świateł na bezpieczeństwo, więc skoro nie mogły wpłynąć w latach kiedy nie było nakazu ich używania to interesują mnie lata kiedy "działają".

Erie
17-08-2012, 22:50
Zupełnie nie rozumiem o co Panu chodzi. Uścislając, od 2007 roku włącznie nakaz obowiązywał cały rok. Wyłączając ok 2 tygodnie kiedy coś nie zagrało w przepisach, ale nie sądzę żeby one miały jakiekolwiek znaczenie.

Podpowiem o co może chodzić - o to abyś swoje analizy na temat zgubnego wpływu nakazu całorocznej jazdy na światłach odnosił do okresu, w którym wczesniej nie obowiązywał ten nakaz, czyli od marca do listopada. W pozostałe miesiące jak zauważałeś wybiórczo sam nic się nie zmieniło. Pokaż zatem że w tych miesiącach drastycznie wzrosła liczba wypadków. Jakoś nie widze takich danych. W miesiącach zimowych przecież tak samo występowało to niepożądane zjawisko nasycania uwagi przez bodźce, czy to było przed czy po wprowdzeniu obowiązku jazdy na światłach. A to właśnie w tych zimowych miesiącach wzrosła najbardziej liczba wypadków, co potem rzutowało na cały rok.


Prawdopodobnie na uczelni. Jeśli usiłuje mi imputować brak kompetencji to proszę bardzo. Nie jestem analitykiem, nie jestem okulistą ani psychologiem czy neurologiem. Umiem jednakże samodzielnie myśleć, wnioskować i ocenić wartość przedstawianych danych. Dlaczego uczepił się Pan mnie, a nie wymienionych wcześniej badań na temat świateł, które były robione przez ludzi będących specjalistami w swoich dziedzinach. Wspomniane badania są identyczne z moimi wnioskami. Wspomniałem o oszukiwaniu oczu/mózgu - bez echa. Mówiłem o niebezpiecznych odruchach - zero komentarzy. W zamian słyszę że jakiś "doktor" się śmieje.

Nie usiłuje Ci sie imputowac braku kompetencji - Ty ich po prostu nie masz, a udajesz wszechwiedzącego. Doktor nie śmieje się z tych specjalistów których cytujesz tylko z Twojego wnioskowania, które jest nieuzasadnione w świetle statystyki. Tylko tyle i aż tyle.


Nie rozumie Pan mechanizmu działania. Proponuję cofnąć się do postu nr 460. Jest to tam wyjaśnione.

Ech.


O, przepraszam. Nie ja zacząłem.

Nie, skądże - o lemingach i porównaniach do nich to zapewne duchy były. Doczepiłeś się do "cholery" w mojej wypowiedzi i skrytykowałeś mnie, aby następnie samemu wyśmiewać osobę a) której nie znasz, b) która ma zdecydowanie większe kompetencje od Ciebie w zakresie analizy danych statystycznych.

Tom01
17-08-2012, 22:52
Ależ mam dowody, choćby w skali lokalnej własnego "podwórka".

Dziecko mojego znajomego zostało potrącone przez kierowcę który zeznał Policji że oślepiły go światła pojazdu z naprzeciwka i nie zauważył. W słoneczny dzień. Więc z doświadczeń mojego podwórka wynika że nakaz ich używania jest zły. Jednak odwrotnie do Pana, staram się spojrzeć na sprawę wielopłaszczyznowo, wypunktować wady i zalety, przypisać im wagi i ocenić prawdziwą przydatność, bez uprzedzeń.


Przecież wg przeciwników tego nakazu powinno być od cholery takich przykładów, a tu jakoś nic :(.

Każdy test opon zimowych/letnich. Byle nie sponsorowany.

Kurtz
17-08-2012, 22:52
Slucha Pan kontrargumentow do czego?
Jasno jest powiedziane ze:


Wpływ tego zjawiska na zdrowie i zdolność prowadzenia pojazdu musi być jednak jeszcze udowodniony przez odpowiednie
ekspertyzy neurologiczne i okulistyczne.

Skoro sam autor nie chce mowic o bezposrednim wplywie i twierdzi ze musi zostac przeprowadzonych wiele ekspertyz, to Pan wnioskuje cos czego on nie mowi, na podstawie kawalka jego pracy? Czy sie w czyms pomylilem?

Tom01
17-08-2012, 22:57
Podpowiem o co może chodzić - o to abyś swoje analizy na temat zgubnego wpływu nakazu całorocznej jazdy na światłach odnosił do okresu, w którym wczesniej nie obowiązywał ten nakaz, czyli od marca do listopada. W pozostałe miesiące jak zauważałeś wybiórczo sam nic się nie zmieniło. Pokaż zatem że w tych miesiącach drastycznie wzrosła liczba wypadków. Jakoś nie widze takich danych. W miesiącach zimowych przecież tak samo występowało to niepożądane zjawisko nasycania uwagi przez bodźce, czy to było przed czy po wprowdzeniu obowiązku jazdy na światłach. A to właśnie w tych zimowych miesiącach wzrosła najbardziej liczba wypadków, co potem rzutowało na cały rok.

Do postu 460 marsz, bo nie zamierzam dyskutować o całkach z kimś kto nie rozumie podstaw tabliczki mnożenia. To nie inwektywa, proszę się nie obrażać, po prostu musimy ustalić punkty wyjściowe. Inaczej będziemy się spierać do końca świata.



Nie usiłuje Ci sie imputowac braku kompetencji - Ty ich po prostu nie masz, a udajesz wszechwiedzącego. Doktor nie śmieje się z tych specjalistów których cytujesz tylko z Twojego wnioskowania, które jest nieuzasadnione w świetle statystyki. Tylko tyle i aż tyle.

Po prostu wiem ile wiem. I odwrotnie wiem czego nie wiem, biorę na to poprawkę.


skrytykowałeś mnie, aby następnie samemu wyśmiewać osobę a) której nie znasz, b) która ma zdecydowanie większe kompetencje od Ciebie w zakresie analizy danych statystycznych.

Być może, ale proszę zauważyć, że przekazana wypowiedź tej osoby miała na celu ośmieszenie mnie. Jak Kuba Bubie. Nie jestem Chrześcijaninem, wyznaję starotestamentowe oko za oko.

Erie
17-08-2012, 22:57
Znów błąd. Dlaczego nie od 1935? Doktor poszedł spać? Analizę trzeba zacząć od okresu kiedy kiedy nie ma gwałtownych nieprzewidywalnych zjawisk, czyli od 1999 r. Funkcją regresji do aproksymowania przebiegu trendu wykorzystał jeden znajomy: http://dadrl.pl/forum/viewtopic.php?f=7&t=906

Ależ prosze bardzo:


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://erie-design.pl/erie/wykres_4.png)

W jaki sposób w tym linku było to estymowane? Może podasz sposób? Wg liniowej aproksymacji w roku 2009 jest zgodnie z trendem, w latach 2010 i 2011 jest nawet lepiej jeśli chodzi o liczbę wypadków, więc jak to z tym jest? Liczba pojazdów wzrasta, a liczebność wypadków maleje?


Wręcz przeciwnie, żalazna konsekwencja. Interesuje mnie wpływ świateł na bezpieczeństwo, więc skoro nie mogły wpłynąć w latach kiedy nie było nakazu ich używania to interesują mnie lata kiedy "działają".

Czyli dokałdnie to co napisałem wczesniej, olewasz fakty jeśli się nie zgadzają z postawioną na początku tezą. W latach przed 2007 nie mółbyś mówić o wpływie nakazu świateł, więc oczywiście wyciąłeś te lata z analiz. Dlaczego nie przyjmujesz do wiadomości tego, że w 2007 mogło się powtórzyć to samo zjawisko co w latach wczesniejszych (gdzie też było lokalne maksimum liczebności wypadków)?

Tom01
17-08-2012, 23:04
Skoro sam autor nie chce mowic o bezposrednim wplywie i twierdzi ze musi zostac przeprowadzonych wiele ekspertyz, to Pan wnioskuje cos czego on nie mowi, na podstawie kawalka jego pracy? Czy sie w czyms pomylilem?

Brawo, naprawdę się cieszę. Włożył Pan w końcu trochę starań w przeczytanie tego co się Panu pisze. Ze streszczenia wynika że następuje degradacja postrzegania ale potrzebne są jeszcze analizy okulistyczne, neurologiczne itp.

Proszę bardzo, fragment wypowiedzi światowej sławy okulisty prof. Petera Heiliga z Instytutu Optometrii Uniwersytetu w Wiedniu:

Ustawodawca wyszedł z następującego założenia, że stosowanie świateł w ciągu dnia (DRL), zwiększa widoczność wskutek sygnalizacyjny (polepszona staje się widoczność i w ten sposób zwiększa się bezpieczeństwo pojazdów z załączonymi światłami). Nie uwzględniono jednak przy tym faktu, że w wyniku tego zabiegu, pogorszona zostaje widoczność, a co za tym idzie bezpieczeństwo wszystkich innych nieoświetlonych obiektów, będących równolegle w ruchu drogowym.


Ależ prosze bardzo:

No i kolejny błąd. Przedszkolny. Co ma pokazywać ta funkja? Proszę sobie zrobić do 2006 czyli kiedy nie było świateł a potem przedłużyć. Będzie miał Pan przebieg aproksymowany, symulujący co by było gdyby w 2007 nie było nic zakłócającego. Wówczas zobaczy Pan że lata 2007 i późniejsze są anormalne.

Wygląda to tak:


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2012/08/file-1.php?id=386
źródło (http://dadrl.pl/forum/download/file.php?id=386)


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2012/08/file-1.php?id=397
źródło (http://dadrl.pl/forum/download/file.php?id=397)

Widać jak na dłoni że od 2007 stale coś podwyższa ilość wypadków?


Wg liniowej aproksymacji w roku 2009 jest zgodnie z trendem

Zrobił Pan odwrotnie, dopisał trend do danych. A poprawnie trzeba zrobić inaczej. Obliczyć trend i zobaczyc czy od 2007 do niego pasuje. Do dzieła. Doktor może pomoże.


Dlaczego nie przyjmujesz do wiadomości tego, że w 2007 mogło się powtórzyć to samo zjawisko co w latach wczesniejszych

Bo się nie powtórzyło. Proste?

Kurtz
17-08-2012, 23:20
Brawo, naprawdę się cieszę. Włożył Pan w końcu trochę starań w przeczytanie tego co się Panu pisze. Ze streszczenia wynika że następuje degradacja postrzegania ale potrzebne są jeszcze analizy okulistyczne, neurologiczne itp.
Uszczypliwosci tego typu moze Pan sobie darowac. Czytalem streszczenia wiekszosci tych badan jak tylko je Pan zamiescil, a podsumowanie tego szczegolnie. Jako z espotkalem sie juz z podobnymi opiniami i badaniami, nie jest to dla mnie cos nowego.
Z tego streszczenia wynika to co Pan napisal, w okreslonych warunkach, nastepuje degradacja postrzegania. Ale nie ma nic o wplywie tej degradacji na rzeczywisty ruch drogowy i liczbe wypadkow.



Nie uwzględniono jednak przy tym faktu, że w wyniku tego zabiegu, pogorszona zostaje widoczność, a co za tym idzie bezpieczeństwo wszystkich innych nieoświetlonych obiektów, będących równolegle w ruchu drogowym.
To rownie zzaskakujace nie jest. Z tego co sie orientuje, w tej chwili pojazdy poruszajace sie po drogach - wszystkie, od rowerow do czolgow musza posiadac oswietlenie drogowe, wiec zgodnie z zasadami wprowadzonymi, nie ma to wiekszego wplywu, bo wszelkie pojazdy powinny byc oswietlone.


Bo się nie powtórzyło. Proste?
Bo tak! <tupie i podskakuje> :D


Widać jak na dłoni że od 2007 stale coś podwyższa ilość wypadków?
A predkusc funkcji w takim razie nie powinna sie zmieniac? Bo oprocz jednej dosc krotkotrwalej zmiany, widze jednak dosc podobna predkosc obydwu funkcji.

Tom01
17-08-2012, 23:23
Z tego streszczenia wynika to co Pan napisal, w okreslonych warunkach, nastepuje degradacja postrzegania. Ale nie ma nic o wplywie tej degradacji na rzeczywisty ruch drogowy i liczbe wypadkow.

Może mi Pan wyjaśnić, dlaczego kiedy są światła i "lepiej widać" to na pewno jest bezpieczniej ale jeśli jest udowodniona degradacja widzenia to nie?

RobertMiernik
17-08-2012, 23:23
Proszę bardzo, fragment wypowiedzi światowej sławy okulisty prof. Petera Heiliga z Instytutu Optometrii Uniwersytetu w Wiedniu:

Ustawodawca wyszedł z następującego założenia, że stosowanie świateł w ciągu dnia (DRL), zwiększa widoczność wskutek sygnalizacyjny (polepszona staje się widoczność i w ten sposób zwiększa się bezpieczeństwo pojazdów z załączonymi światłami). Nie uwzględniono jednak przy tym faktu, że w wyniku tego zabiegu, pogorszona zostaje widoczność, a co za tym idzie bezpieczeństwo wszystkich innych nieoświetlonych obiektów, będących równolegle w ruchu drogowym.
Na szczęście oni nas NIE INTERESUJĄ, bo bezpieczeństwo miało być zwiększone w kategorii ruchu samochodów, jeśli stwierdzamy, że są niedostatki w innych kategoriach - korygujmy je.


No i kolejny błąd. Przedszkolny. Co ma pokazywać ta funkja? Proszę sobie zrobić do 2006 czyli kiedy nie było świateł a potem przedłużyć. Będzie miał Pan przebieg aproksymowany, symulujący co by było gdyby w 2007 nie było nic zakłócającego. Wówczas zobaczy Pan że lata 2007 i późniejsze są anormalne.


Nigdy i w żadnym okresie czasu prognoza nie będzie się zgadzała z rzeczywistością, bo tak właśnie działa prognozowanie. Nie wmawiaj ludziom oczywistych nieoczywistości.


Bo się nie powtórzyło. Proste?

Dlaczego kobieta w czasie okresu gotuje 16 litrów barszczu?
BO TAK!!!

Proste...

P.S. Naucz się wreszcie cytować i odpowiadać w jednym poście, bo czytanie całych stron postów Tom za Tomem jest irytujące i utrudnia śledzenie tematu.

Erie
17-08-2012, 23:26
No i kolejny błąd. Przedszkolny. Co ma pokazywać ta funkja? Proszę sobie zrobić do 2006 czyli kiedy nie było świateł a potem przedłużyć. Będzie miał Pan przebieg aproksymowany, symulujący co by było gdyby w 2007 nie było nic zakłócającego. Wówczas zobaczy Pan że lata 2007 i późniejsze są anormalne.

ależ proszę (nawet się spodziewałem tego, że ten tekst będzie) - chce Pan obcinać zakresy, aby pasowało (najpierw od dołu do 1999, potem od góry do 2006), ale niestety zonk:


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://erie-design.pl/erie/wykres_5.png)

wciąż tylko anomalne są lata 2007 (w którym to roku może przyczyną była ta ilość śnieżnych dni) i 2008 - same wykresy niewiele się zmieniły (celowo zostawiłem wartości)


Zrobił Pan odwrotnie, dopisał trend do danych. A poprawnie trzeba zrobić inaczej. Obliczyć trend i zobaczyc czy od 2007 do niego pasuje. Do dzieła. Doktor może pomoże.

widzę że szpileczki wbijamy dalej? kultura przede wszystkim, prawda? ;)

Kurtz
17-08-2012, 23:29
P.S. Naucz się wreszcie cytować i odpowiadać w jednym poście, bo czytanie całych stron postów Tom za Tomem jest irytujące i utrudnia śledzenie tematu.
Jak dla mnie, jeden to za duzo. No ale nie badzmy juz tacy niemili... ;)


Może mi Pan wyjaśnić, dlaczego kiedy są światła i "lepiej widać" to na pewno jest bezpieczniej ale jeśli jest udowodniona degradacja widzenia to nie?
Bo nigdzie nie jest udowodniony wplyw tej degradacji widzenia na bezpieczenstwo drogowe. Moze mimo tego ze widzi sie gorzej, to oswietlone pojazdy jednak widzi sie znacnzie lepiej i generalnie, wychodzimy in plus?

ekonet
17-08-2012, 23:31
stosowanie świateł w ciągu dnia (DRL), zwiększa widoczność wskutek sygnalizacyjny
Coś strasznie bełkotliwi są w tej Kanadzie.

Tom01
17-08-2012, 23:31
Na szczęście oni nas NIE INTERESUJĄ, bo bezpieczeństwo miało być zwiększone w kategorii ruchu samochodów, jeśli stwierdzamy, że są niedostatki w innych kategoriach - korygujmy je.

Brawo, ale tym razem w wersji negatywnej. Powiedział Pan głośno to co wielu myśli. Podobnie też myśli paru egoistów z ITS wysmarowując raport o rzekomym wzroście bezpieczeństwa. Owszem, zderzeń czołowych i tym podobnych którym światła mogą pomóc jest mniej, ale więcej jest tych co Pana nie interesują. Są mniej ważni? Niech jednych ginie więcej aby innych ginęło mniej? I proszę pamiętać, że te liczby nie są równe bo tych
nie interesujących w piachu leży chyba ze 300 rocznie więcej. Jeśliby Pan czytał wcześniej podane wyniki badań, szczególnie skandynawskich, to rzuciłoby się Panu na oczy że w wielu badano wyłącznie wpływ na bezpieczeństwo samochodów ignorując innych. A tymczasem, jak już mówiliśmy, motocykliści +40%. Pikuś...


Dlaczego kobieta w czasie okresu gotuje 16 litrów barszczu?
BO TAK!!!

A powtórzyło się coś z lat poprzednich? Zaprzeczanie dla samego zaprzeczania jest niepoważne. Nie ma Pan argumentu, wystarczy nic nie pisać.


Coś strasznie bełkotliwi są w tej Kanadzie.

Nie ja to tłumaczyłem.


ależ proszę

Ale co? Ciągle robi Pan ten sam błąd.


chce Pan obcinać zakresy, aby pasowało (najpierw od dołu do 1999, potem od góry do 2006)

Nie "obcinać zakresy" tylko przeprowadzić analizę na latach na których ma to sens. Edytowałem wczesniejszy post nr 751 i ma Pan to zrobione prawidłowo. Proszę się zapoznać.


widzę że szpileczki wbijamy dalej? kultura przede wszystkim, prawda? ;)

A co, niemiło jeździć po łysej kobyle? Na drugi raz proszę ważyć słowa i ograniczyć się z ośmieszaniem rozmówcy z użyciem wunderwaffe-doktora.

Kurtz
17-08-2012, 23:41
A powtórzyło się coś z lat poprzednich? Zaprzeczanie dla samego zaprzeczania jest niepoważne.
Jak i potwierdzanie dla samego potwierdzania "bo tak!". Oczywiscie, idealnie tak samo nic sie nigdy nie powtarza, a przynajmniej my nie mozemy tego zbadac. Tylko prosze, nie zaglebiajmy sie w mechanike kwantowa, to zupelnie nie moja dziedzina i srednio wiem jak powiazac to z iloscia wypadkow...


Brawo, ale tym razem w wersji negatywnej. Powiedział Pan głośno to co wielu myśli. Podobnie też myśli paru egoistów z ITS wysmarowując raport o rzekomym wzroście bezpieczeństwa. Owszem, zderzeń czołowych i tym podobnych którym światła mogą pomóc jest mniej, ale więcej jest tych co Pana nie interesują. Są mniej ważni? Niech jednych ginie więcej aby innych ginęło mniej? I proszę pamiętać, że te liczby nie są równe bo tych
nie interesujących w piachu leży chyba ze 300 rocznie więcej. Jeśliby Pan czytał wcześniej podane wyniki badań, szczególnie skandynawskich, to rzuciłoby się Panu na oczy że w wielu badano wyłącznie wpływ na bezpieczeństwo samochodów ignorując innych. A tymczasem, jak już mówiliśmy, motocykliści +40%. Pikuś...

Od czego tu zaczac? Motocyklisci ze swiatlami, sa chyba niewiele gorzej widoczni niz samochod prawda? Byla mow o sygnalizacyjnej funkcji swiatel, wiec tutaj roznice nie beda az takie duze. A wszelkie inne jednostki ktore nie posiadaja wystarczajacego oswietlenia, nie powinny sie na tej drodze znalezc.


Nie "obcinać zakresy" tylko przeprowadzić analizę na latach na których ma to sens. Edytowałem wczesniejszy post nr 751 i ma Pan to zrobione prawidłowo. Proszę się zapoznać.
Zmniejszajac zakres danych, a szczegolnie ograniczajac je czasowo dostaje sie coraz bardziej znieksztalcone wyniki, badajac jakas tendencje w czasie. To przeciez podstawa. Im mniejszy wycinek calosci widzimy, tym mniej mozemy o niej powiedziec. Pan patrzy z perspektywy 2 czy 3 czynnikow na zjawisko na ktore wplywaly znaczacych czynnikow dziesiatki, setki, a moze tysiace.
Kto wyznacza na ktorych latach przeprowadzanie tej analizy ma sens? Czlowiek ktory sam twierdzi ze nei zna sie na analizie? ^^