Zobacz pełną wersję : Wszystko o ślubie w kościele
photoaction
06-01-2011, 01:05
a czy ktoś w ogól upomina się o ten papier?
bo mi się jeszcze ani razu nie zdarzyło dlatego nie robię.
jacoslavgth
06-01-2011, 01:15
otóż to, podejście, jeżeli uda się nawiązać nić porozumienia to i zdjęcia lepiej się robi, nikt nie jest spięty, sztywny, oczywiście jak się robi duuuuuuuzo imprez to pewnie nie ma na to czasu...
photoaction
06-01-2011, 01:37
Mam pytanie w temacie ale z innej beczki:
czy fotografując slub, bierzecie czynny udział w ceremonii? Mam na myśli klękanie, śpiewanie i dawanie na tecę :D (Znak krzyża podczas przechodzenia na drugą stronę.. )
jacoslavgth
06-01-2011, 01:48
Mam pytanie w temacie ale z innej beczki:
czy fotografując slub, bierzecie czynny udział w ceremonii? Mam na myśli klękanie, śpiewanie i dawanie na tecę :D (Znak krzyża podczas przechodzenia na drugą stronę.. )
ja akurat stoję po drugiej stronie barykady, ale generalnie jak nie biorę udziału to przynajmniej nie przeszkadzam, nie klękam nie daje na tacę bo to niezgodne z moimi przekonaniami, a poza tym jestem w pracy :)
photoaction
06-01-2011, 01:52
Raz mi się zdarzyła sytuacja gdzie ksiądz zapytał mnie dlaczego nie biorę udziały w nabożeństwie. Zgłupiałem i nie wiedziałem co mu odpowiedzieć. Mam tysiąc innych mysli w głowie podczas fotografowania a nie kiedy się przezegnac, kleknac itd..
jacoslavgth
06-01-2011, 01:57
Raz mi się zdarzyła sytuacja gdzie ksiądz zapytał mnie dlaczego nie biorę udziały w nabożeństwie. Zgłupiałem i nie wiedziałem co mu odpowiedzieć. Mam tysiąc innych mysli w głowie podczas fotografowania a nie kiedy się przezegnac, kleknac itd..
ostatnio fotografowałem chrzciny i ksiądz chciał zabłysnąć dowcipem i mówi ze moge pstrykać, jestem cięky na księży więc mu odpowiedziałem ze nie pstrykam tylko robię zdjęcia - zmieszał się i dał spokój, ale generalnie nigdy mnie żaden nie zaczepiał, on robi swoje ja swoje, najważniesze zeby nie przeszkadzać - być neutralnym
"lepiej nosić, niż się prosić" :) przygotujesz się na ślub , a okaże się, że ksiądz wymaga dokumentu i nie pozwoli na zdjęcia.
Jaco - tak się zastanawiam, bo jestem ateistą, z wiekiem coraz bardziej anty. Jak reagują księża, jak się im mówi dzień dobry i proszę pana, a nie w katolickim slangu?
Zdarza mi się sporadycznie robić śluby i jeszcze rozmowy żadnej nie miałem - ciekaw jestem, czy macie jakieś z tym doświadczenia.
Ja w zupełnie neutralnej sytuacji zostałem przez takiego gościa oburkany: nie proszę pana, tylko proszę księdza - na co odparłem - nie proszę pana, tylko proszę fotografa i rozmowa się skończyła. Kumpel kiedy indziej na hasło synu odrzekł zachowując powagę - tak, tato? tyle że to wszystko, jak wspomniałem, na neutralnym gruncie...
Mam pytanie w temacie ale z innej beczki:
czy fotografując slub, bierzecie czynny udział w ceremonii? Mam na myśli klękanie, śpiewanie i dawanie na tecę :D (Znak krzyża podczas przechodzenia na drugą stronę.. )
A fotografowałeś już kiedyś na ślubie...?
Zaśpiewaj stojąc blisko operatora kamery, no, zaśpiewaj. W ogóle odezwij się.
Widzę, że jednak te nieszczęsne kursy w kuriach są potrzebne niektórym.
OK jesteś niewierzący ,ale gdy wszyscy klękają możesz chociaż przykucnąć i przejrzeć sobie kadry w puszce. Śpiewanie i rzucanie na tace sobie odpuść bo nie po to tam jesteś. Niekiedy trafia się kieco z którym są problemy, ale warto się ugryźć w język bo nie wiadomo kiedy znowu na niego trafisz. Agrest, zamiast dzień dobry możesz na wejściu się przedstawić i podać rękę np: "AGresT Gaduła jestem, młodzi wynajęli mnie żebym fotografował tą uroczystość (i podajesz rękę)", do tego możesz się zapytać co wolno, a czego nie w tym kościele i już jest dobrze. Prowadź tak dialog, żeby nie używać "proszę Pana" i tyle. Obydwoje z księdzem zarabiacie kasę na młodych biednych ludziach więc wypadało by się dogadać przynajmniej ze względu na to ,że to oni was wynajęli :D
Ateiści z tego co wiem, nie wierzą w boga, nie wyznają wiary... ale w księdza chyba wierzą? W jego istnienie... Wypadałoby się odnosić uwzględniając jego status społeczny (czy jak to zwał), podobnie jak idąc do lekarza, zwracamy się "doktorze", ewentualnie z dodatkiem "panie", ale odnosząc się do tytułu.
Wierna, czy nie wierna, nie widzę powodu, by wszem i wobec okazywać swoje niezadowolenie z kleru i poniżać ich "panem".
Na mszy klękam, nie śpiewam, pracuję, ale z szacunkiem dla miejsca, w którym to robię. Nie lubię zwracać na siebie uwagi, a i goście nabierają więcej zaufania ;) Nie znasz dnia, ani godziny, nie wiesz kiedy trafisz ponownie na tego samego księdza i w zależności od jego charakteru i podejścia, może się zachowywać tak, że utrudni Ci pracę, np. zasłaniając momenty, lub każe stać tak, by cię nie widział. Lepiej zadbać o przyjemną współpracę od razu :P
Prowadź tak dialog, żeby nie używać "proszę Pana" i tyle. Obydwoje z księdzem zarabiacie kasę na młodych biednych ludziach więc wypadało by się dogadać przynajmniej ze względu na to ,że to oni was wynajęli :D
Jak najbardziej - ponad 10 lat temu robiłem zdjęcia na ślubie przyjaciela na Podlasiu. Na miejscu okazało się, że ksiądz zażądał - a fotograf niech przyjdzie - po czym wygłosił tyradę, czego to sobie nie życzy itd. Postałem grzecznie, przytaknąłem kilka razy - tak jest - i już. Kilka ostatnich razy uprzedzałem młodych podczas umawiania się, że nie posiadam kwitka i żeby porozumieli się w tej sprawie z księdzem. Za każdym razem nie było żadnego problemu. Tym bardziej, że wiem jak w takich miejscach się zachowywać.
Bardziej byłem ciekaw, czy macie do opowiedzenia jakieś konkretne sytuacje "na styku kultur". ot takie ploteczki...
Wierna, czy nie wierna, nie widzę powodu, by wszem i wobec okazywać swoje niezadowolenie z kleru i poniżać ich "panem".
Czemu poniżać? Jak mówią Pan Bóg, czy Pan Jezus to też poniżają?
Przecież jeżeli chcemy uhonorować kogoś dodatkowo, to mówimy panie profesorze, a nie proszę profesora.
Dodatkowo - pal licho ateistów, ale wyznawcy innych religii, Żydzi np. mają mówić "niech będzie pochwalony Jezu Chrystus"? a Katolicy "Hare Kryszna"?
Zawsze w przy takiej rozmowie mi się przypomina KMN i Wizyta Księdza:
http://www.youtube.com/watch?v=0qWxw3ZN608
photoaction
06-01-2011, 11:04
Ateiści z tego co wiem, nie wierzą w boga, nie wyznają wiary... ale w księdza chyba wierzą?
Jestem wychowany 'normalnej' wierzącej rodzinie, wierzę w Boga ale nie wierzę w księży.
Może kiedyś prawdziwi istniei, dziś mój proboszcz ma córkę i rozbija się po pijaku na rondach peugeotem 607.
Niestety dla nich liczą się TYLKO I WYŁĄCZNIE pieniążki. Gdy chodzą po kolędzie zapisują sobie w notesiku ile kto dał.. :| a do tego zdarza się, że wiążą się z uczennicami z liceum i gwałcą ministrantów. to są księżą? Pośrednicy między mną a Bogiem?
a żeby było weselej: na moim bieżmowaniu proboszcz wygłosił z ambony że szerzę pornografię i rozprowadzam narkotyki (a w życiu narkotyków nie widziałem).
nie mam szacunku do księży.
Ale to już nie w temacie.
photoaction
06-01-2011, 11:12
Ale to nie jest obowiązkowe!
Jestem wychowany 'normalnej' wierzącej rodzinie, wierzę w Boga ale nie wierzę w księży.
Może kiedyś prawdziwi istniei, dziś mój proboszcz ma córkę i rozbija się po pijaku na rondach peugeotem 607.
Niestety dla nich liczą się TYLKO I WYŁĄCZNIE pieniążki. Gdy chodzą po kolędzie zapisują sobie w notesiku ile kto dał.. :| a do tego zdarza się, że wiążą się z uczennicami z liceum i gwałcą ministrantów. to są księżą? Pośrednicy między mną a Bogiem?
a żeby było weselej: na moim bieżmowaniu proboszcz wygłosił z ambony że szerzę pornografię i rozprowadzam narkotyki (a w życiu narkotyków nie widziałem).
Kolego photoaction,piłeś coś dzisiaj lub wciągałeś??:mrgreen:
Ale to nie jest obowiązkowe!
Jest. Kościół jest terenem KK i to oni decydują, czy możesz tam robić zdjęcia, czy nie. Tak samo jak np. w teatrze, zakładzie pracy czy centrum handlowym. Nawet jak masz papier, to ksiądz może się nie zgodzić, żebyś robił zdjęcia i ma do tego prawo - czy nam się to podoba, czy nie.
Może przekleić do wątku ślubnego?
jacoslavgth
06-01-2011, 11:38
widzicie, ja nawet nie jestem ateistą, stoję mocno po drugiej stronie, ale staram się uszanować okoliczności, oczywiście nie klękam ale tak jak ktoś wspomniał powyżej , przysiąde i obejrze foty na aparacie, nie pokazuje swojjego niezadowolenia, swoich przekonań, kursów nie kończyłem ale tak wychowali mnie rodzice, nie będe przyklękał ale nie będe tez pokazywał swojego niezadowolenia, zresztą i tak nie ma na to czasu :)
kolego photoaction nie mozna popadac w skrajnosc i wrzucac wszystkich do jednego worka , gwaltu , przemocy i wierzenia w pieniadz ... jestesmy tylko ludzmi , w kazdej grupie spolecznej mozesz sie natknac zarowno na ludzi prawych jak i bez czci i sumienia ... :) wiecej pozytywnego myslenia
Jesli chodzi o zachowanie podczas mszy to warto Godnie i z Wyczuciem , warto zamienic sie w kogos niewidzialnego , to nie My jestesmy glownym daniem na ceremonii slubu , chociaz czasem niektorzy maja " parcie na szklo " , a raczej podkreslenie swojej osobowosci
Dokładnie, jesteśmy w pracy więc nie ma tam czasu na wyznawanie swoich przekonań. Zachowujemy się stosownie i nie narażamy się klechom więc nie będzie problemu że przy następnym ślubie nam nie pozwoli fotografować do czego niestety ma prawo.
Też uważam Photoaction, że mógłbyś czytać to co później wysyłasz do sieci. Sprowadzanie dyskusji na takie tory może jedynie spowodować jej wyczyszczenie/zamknięcie.
Nikt nas nie zmusza do fotografowania ślubów, więc wchodząc do kościoła/bożnicy czy innej świątyni należy brać pod uwagę w jakich znajdujemy się okolicznościach. Uważam jednak, że fotograf, nawet wierzący, w takiej sytuacji absolutnie nie uczestniczy w nabożeństwie (jak podczas pracy w teatrze nie uczestniczy w spektaklu) i dobrze jest, jeśli pracuje w sposób możliwie niezauważalny.
photoaction
06-01-2011, 12:31
Ale ja nie uogólniam, tylko opisuje doświadczenie z życia wzięte.
Wszystkie historie które wypisałem wyżej są prawdziwe i pochodzą z mojego miasta.
Swoją drogą - zaświadczenie z kurii. Nic nie daje tak naprawdę a zaplacic trzeba.
Koledzy, nie bierzecie jeden rzeczy pod uwage. Przez takie rozmowy tak naprawde gotujemy sie we wlasnym sosie. Jestesmy raptem jedna grupa spoleczna, ktora narzeka, ze jest jej zle. A tak naprawde kto do tego prowadzi? Napisalbym, ze my sami, ale uogolniajac mozna powiedziec, ze rynek*.
1. Gdzie naprawicie swoj samochod: na autoryzowanej stacji diagnostycznej, czy u znajomego Zenka za 1/4 ceny (ba, moze ten Zenek wpusci Was na te stacje po godzinach i nie wystawi rachunku)
2. Ilu z Was prosi o pomoc wujka/znajomego, ktory polozy plytki w lazience zamiast u specjalisty za 40zl/m2?
3. Gdzie drukujecie swoje prace? W drukarni, czy w necie? A moze po prostu na Allegro, gdzie czasami ceny ulamkiem tej "normalnej".
4. Ogolnie piszac, kazdy z nas "zalatwia" cos od znajomego, czy rodziny za pol ceny kosztem kogos innego.
A pozniej gdzie nie pojdziemy, to slyszymy "Panie, jest ciezko".
*Ja mam na to wszystko jedno wytlumaczenie: niska placa. Naprawde, inaczej podchodzilbym do tego, ze mam wydac w serwisie 700zl, gdyby to byl tylko ulamek mojej pensji (dlatego pojechalem do ojca i wspolnymi silami zaoszczedzilem kilka stow). Niestety, zyjemy w kraju w jakim zyjemu i musimy kombinowac. Na nic zdaje sie tlumaczenie, ze piekne zdjecia, ze klimat, ze pamiatka. Wydanie 2kzl na fotografa to dla wiekszosci niepotrzebny wydatek ("wiesz, co mozna miec za tysie?"). A dobijajacy jest juz fakt "stania sie" fotografem. Zobaczycie, ze jeszcze troche czasu, a kazdy z nas bedzie lekarzem czy prawnikiem. Rozumiecie, prawda?
moim bieżmowaniu proboszcz wygłosił z ambony że szerzę pornografię i rozprowadzam narkotyki (a w życiu narkotyków nie widziałem).
To całkiem możliwe, na "bieżmowaniu" mogą się różne rzeczy dziać, nigdy nie byłem na czymś takim. ;)
Kolega !AGresT całkiem sensownie podsumował.
Idąc do kościoła na fotografowanie ślubu robimy to dobrowolnie. Stajemy się w ten sposób częścią szeroko rozumianej ekipy, której zadaniem jest sprawne przeprowadzenie uroczystości i sprawienie, aby przebiegła ona sprawnie i w taki sposób, aby główni bohaterowie zapamiętali ten dzień jako miły, podniosły i piękny. Chcąc czy nie musimy współpracować ze sobą - ksiądz, operator kamery, fotograf i inne gady. Osobiste uprzedzenia i przekonania należy w tym czasie schować do kieszeni - do cech człowieka kulturalnego należy umiejętność dostosowania własnego zachowania do miejsca i zadania, które przyszło nam wykonać. Nikt jeszcze nie stracił niczego na byciu uśmiechniętym, życzliwym, konkretnym i gotowym do współpracy. Im bardziej wszyscy uczestnicy uroczystości będą sobie brać do serca powyższe fakty, tym będzie lepiej. W dobrym tonie, wręcz obowiązkowym jest przywitanie się przed ślubem z gospodarzem miejsca, czyli z księdzem, i zapytanie, choćby zdawkowe, o ograniczenia i możliwości, a po uroczystości powiedzenie słowa "dziękuję" (nieraz zdarza się, że ksiądz z uśmiechem poda mi rękę, schodząc po mszy do zakrystii).
A nakręcanie się własną niechęcią do księży z pewnością kiedyś może zaprocentować, ale na pewno nie w sposób, którego byśmy sobie życzyli. To mówiłem ja, bezbożnik, chociaż nie poganin. ;)
Obojętnie czy to do księży czy do młodych czy do kogokolwiek innego staram się odnosić tak jak chciałbym aby inni odnosili się do mnie. Nikt nikomu nie każe robić zdjęć ani w kościele ani na przyjęciu ani w plenerze. Robimy to sami z własnej i nieprzymuszonej woli więc nie obarczajmy całego świata związanymi z tym problemami.
A koledze photoaction proponuję ugryźć się w język, sorki w palec. Bo gdyby te teksty czytał ktoś znajomy tego księdza to mógłby mieć trochę nieprzyjemności z tego powodu.
Amen.
photoaction
06-01-2011, 13:58
Mam prawo powiedzieć co chcę - żyjemy w wolnym kraju gdzie obowiązuje wolność słowa. Tym bardziej, że prawdę mówię. Moje nieprzyjemności - moja sprawa.
Mam prawo powiedzieć co chcę - żyjemy w wolnym kraju gdzie obowiązuje wolność słowa. Tym bardziej, że prawdę mówię. Moje nieprzyjemności - moja sprawa.
Jednocześnie wypowiadasz się na forum, na którym obowiązują pewne zasady - choćby taka, że staramy się wypowiadać na temat. Wolność słowa nie polega na tym, ze możemy mówić zawsze i wszędzie wszystko co tylko myślimy. Omawianie prywatnego życia księży jest tutaj po prostu całkowicie nie na miejscu. Znasz przypadki przestępstw popełnionych przez konkretne osoby? Twoim obowiązkiem jest poinformować o tym policję - zatajenie takich wiadomości to też przestępstwo. Nie masz co do faktu ich wystąpienia konkretnej wiedzy? - nie wypowiadaj się, tym bardziej publicznie.
To mimo wszystko forum fotograficzne. Wypowiadam się tak teraz, ponieważ to ja rozpocząłem dyskusję na temat stosunków (bez skojarzeń) fotograf-ksiądz. Trzymajmy się głównego tematu, to nie onet. Naprawdę interesują mnie wasze doświadczenia dotyczące takich sytuacji, jednocześnie nie obchodzi mnie co ksiądz (czy fotograf) robi prywatnie.
photoaction
06-01-2011, 14:20
Nie będę się z koniem kopał.
Mam pytanie w temacie ale z innej beczki:
czy fotografując slub, bierzecie czynny udział w ceremonii? Mam na myśli klękanie, śpiewanie i dawanie na tecę :D (Znak krzyża podczas przechodzenia na drugą stronę.. )
Swoją drogą - zaświadczenie z kurii. Nic nie daje tak naprawdę a zaplacic trzeba.
Z jednej strony pytasz czy bierzemy czynny udział w ceremonii, a za chwilę, że odbycie kursu (otrzymanie zaświadczenia) nic nie daje...
Wydaje mi się, że jednak daje, skoro takie pytania zadajesz. Na kursie w kurii te kwestie akurat poruszają i omawiają, a jak nie poruszą to się można dopytać i tyle.
Trzy lata temu byłem na takowym kursie, niewiele się nowego dowiedziałem, bo zanim odważyłem się fotografować na ślubie za darmo jako drugi fotograf to wiele się dopytałem od znajomych, z netu, a nawet poszedłem do Kościoła i poprosiłem księdza by mi powiedział co nieco zanim odbędę kurs (był u nas raz w roku).
Widziałem kilka razy np. kamerzystów w krótkich spodenkach, z gumą w gębie... i gdybym był księdzem to bym takiego delikwenta wywalił na zbity pysk. A jeśli miał odbyty kurs i "papierek" to bym zrobił wszystko by mu to zaświadczenie cofnęli.
Można nie szanować Kościoła, księży etc... ale skoro podejmujemy się fotografować ślub to dostosujmy się do zasad jakie Kościół narzuca. Okażmy też szacunek parze młodej, którzy płacą nam za pracę i mają prawo wymagać, byśmy znali zasady i wyglądali należycie do sytuacji.
Można nie szanować Kościoła, księży etc... ale skoro podejmujemy się fotografować ślub to dostosujmy się do zasad jakie Kościół narzuca. Okażmy też szacunek parze młodej, którzy płacą nam za pracę i mają prawo wymagać, byśmy znali zasady i wyglądali należycie do sytuacji.
Podpisuje sie pod tym!
Tak się zastanawiam. Na ile praca fotografa ślubnego jest zajęciem dla samego siebie a na ile że się tak wyrażę służbą innym. Wydaje mi się, że wielu szczególnie tych młodszych wiekiem kolegów w swoim butnym zapatrzeniu w siebie zapomina czym jest ten dzień i dla kogo, że to jednak PM grają tu pierwsze skrzypce a cała reszta ma tak poprowadzić sprawy, żeby tego dnia za szybko nie musieli żałować. Drażni mnie arogancja i czasem chamstwo zwłaszcza wśród ludzi, którzy jako taki poziom powinni reprezentować. A do takich chcę zaliczać forumowiczów z n.pl.
Co do wspomnianej wolności. Przede wszystkim należy pamiętać, że na drugiej stronie medalu widnieje napis ODPOWIEDZIALNOŚĆ. Dosłownie i w przenośni. Mogę robić wszystko ale jestem gotów ponieść tego działania konsekwencje. Tak to wygląda.
Wielu fotografów już wie, że nie zawsze wystarczy być dobrym fotografem, żeby robić dobrą fotografię ślubną. Inni z czasem do tego dojdą.
To tak mi się zrefleksowało ;)
"Jak się weszło między wrony trzeba krakać jak i ony"
Tak się zastanawiam. Na ile praca fotografa ślubnego jest zajęciem dla samego siebie a na ile że się tak wyrażę służbą innym. Wydaje mi się, że wielu szczególnie tych młodszych wiekiem kolegów w swoim butnym zapatrzeniu w siebie zapomina czym jest ten dzień i dla kogo, że to jednak PM grają tu pierwsze skrzypce a cała reszta ma tak poprowadzić sprawy, żeby tego dnia za szybko nie musieli żałować. Drażni mnie arogancja i czasem chamstwo zwłaszcza wśród ludzi, którzy jako taki poziom powinni reprezentować. A do takich chcę zaliczać forumowiczów z n.pl.
Co do wspomnianej wolności. Przede wszystkim należy pamiętać, że na drugiej stronie medalu widnieje napis ODPOWIEDZIALNOŚĆ. Dosłownie i w przenośni. Mogę robić wszystko ale jestem gotów ponieść tego działania konsekwencje. Tak to wygląda.
Wielu fotografów już wie, że nie zawsze wystarczy być dobrym fotografem, żeby robić dobrą fotografię ślubną. Inni z czasem do tego dojdą.
To tak mi się zrefleksowało ;)
no podziwiam za taką refleksję, bo ona jest obca wielu ludziom, niestety
lukaszD1x
06-01-2011, 17:52
Dużo zależy od charakteru danej osoby można mieć 40i być nieodpowiedzialnym :)znam takiego fotografa, klient dzwoni do niego w niedzielę czy może przyjechać pogadać o ślubie a on do niego ''w niedzielę to się odpoczywa'' to nie wiek jest wyznacznikiem odpowiedzialności.
mateo912
06-01-2011, 18:12
Jest. Kościół jest terenem KK i to oni decydują, czy możesz tam robić zdjęcia, czy nie. Tak samo jak np. w teatrze, zakładzie pracy czy centrum handlowym. Nawet jak masz papier, to ksiądz może się nie zgodzić, żebyś robił zdjęcia i ma do tego prawo - czy nam się to podoba, czy nie.
Może przekleić do wątku ślubnego?
Tu się mylisz. Teoretycznie oczywiście. Bo jeśli masz papier to musi pozwolić, bo "siły wyższe" od niego wystawiły papier a kościół to nie jest jego własność. Gdyby się nie zgodził to możesz zadzwonić do kurii i powiedzieć co i jak to "upomną" księdza. W praktyce jest inaczej oczywiście ;)
Gdyby się nie zgodził to możesz zadzwonić do kurii i powiedzieć co i jak to "upomną" księdza.
Nie upomną.
Ludzie, przestańcie pisać bzdury. To jest tylko zaświadczenie o ukończeniu kursu i o tym, że jesteście gotowi na fotografowanie w kościele np. na ślubie.
Ksiądz nie ma obowiązku pozwolić Wam fotografować ślub i tak naprawdę do niego należy ostatnie słowo.
Nie słyszałem o przypadku, by bez powodu zakazał fotografować, jak się pójdzie przed mszą, zapyta czy ksiądz ma jakieś wyjątkowe obostrzenia co do zdjęć etc.. to nie ma żadnego problemu.
I jeszcze coś. Każdy ksiądz przed ślubem ma obowiązek sprawdzić czy takie zaświadczenie posiadamy. W praktyce spotkałem się chyba tylko raz, że zapytał o zaświadczenie, ale nawet nie chciał obejrzeć czy rzeczywiście mam.
Z tego co wiem kilka lat temu wszyscy księża w parafiach dostali takie wytyczne, żeby jednak ten "papier" sprawdzić.
enthropia
06-01-2011, 18:24
Jest. Kościół jest terenem KK i to oni decydują, czy możesz tam robić zdjęcia, czy nie.
Popatrz, a mi się zawsze wydawało, że kościół należy do Kościoła, a Kościół to wierni, a wierni to wspólnota, a wspólnota to także własność wspólna. ;)
I nie żebym się kłócił, w żadnym wypadku.
Popatrz, a mi się zawsze wydawało, że kościół należy do Kościoła, a Kościół to wierni, a wierni to wspólnota, a wspólnota to także własność wspólna. ;)
I nie żebym się kłócił, w żadnym wypadku.
MI też się wiele rzaeczy wydaje, ale fakty są takie, że to dany ksiądz tak naprawdę decyduje czy nam pozwoli fotografować, a zaświadczenie to tylko dokument, który stwierdza, że kurs w kurii odbyliśmy.
mateo912
06-01-2011, 18:32
Nie upomną.
Ludzie, przestańcie pisać bzdury. To jest tylko zaświadczenie o ukończeniu kursu i o tym, że jesteście gotowi na fotografowanie w kościele np. na ślubie.
Ksiądz nie ma obowiązku pozwolić Wam fotografować ślub i tak naprawdę do niego należy ostatnie słowo.
Nie słyszałem o przypadku, by bez powodu zakazał fotografować, jak się pójdzie przed mszą, zapyta czy ksiądz ma jakieś wyjątkowe obostrzenia co do zdjęć etc.. to nie ma żadnego problemu.
I jeszcze coś. Każdy ksiądz przed ślubem ma obowiązek sprawdzić czy takie zaświadczenie posiadamy. W praktyce spotkałem się chyba tylko raz, że zapytał o zaświadczenie, ale nawet nie chciał obejrzeć czy rzeczywiście mam.
Z tego co wiem kilka lat temu wszyscy księża w parafiach dostali takie wytyczne, żeby jednak ten "papier" sprawdzić.
Dziwne bo mi na kursie mówili co innego ;)
Specjalnie ktoś z sali się o to pytał i tłumaczyli nam że jeśli mamy zaświadczenie to ksiądz nie może zabronić nam wykonywać swojej "pracy". A jeśli coś takiego by się zdarzyło albo np ksiądz ma "swoją" ekipę i nie zgadza się na żadną inną to też nie ma ku temu prawa.
Proboszcz, a tym bardziej zwykły ksiądz, nie jest właścicielem kościoła a tylko nim zarządza, więc "musi" słuchać się "rozkazów z góry" a właśnie czymś takim jest zaświadczenie o odbyciu kursu pozwalającego na foto/video w kościele wydawane przez kurie(czyli "siły wyższe" dla księdza/proboszcza)
Dziwne bo mi na kursie mówili co innego ;)
Specjalnie ktoś z sali się o to pytał i tłumaczyli nam że jeśli mamy zaświadczenie to ksiądz nie może zabronić nam wykonywać swojej "pracy". A jeśli coś takiego by się zdarzyło albo np ksiądz ma "swoją" ekipę i nie zgadza się na żadną inną to też nie ma ku temu prawa.
Proboszcz, a tym bardziej zwykły ksiądz, nie jest właścicielem kościoła a tylko nim zarządza, więc "musi" słuchać się "rozkazów z góry" a właśnie czymś takim jest zaświadczenie o odbyciu kursu pozwalającego na foto/video w kościele wydawane przez kurie(czyli "siły wyższe" dla księdza/proboszcza)
Ale co to znaczy rozkazów z góry? Co masz napisane na zaświadczeniu? "Przepustka na fotografowanie w kościele" ?
A jeśli coś takiego by się zdarzyło albo np ksiądz ma "swoją" ekipę i nie zgadza się na żadną inną to też nie ma ku temu prawa.
No takie coś to już przegięcie. Chyba nawet na naszym forum ktoś opisywał, że zna małą wieś, gdzie ksiądz ma "swego" fotografa i tylko go dopuszcza do fotografowania. I wcale bym się nie zdziwił jakby ten proceder trwał i nikt z tym nic nie zrobił...
mateo912
06-01-2011, 18:55
Ale co to znaczy rozkazów z góry? Co masz napisane na zaświadczeniu? "Przepustka na fotografowanie w kościele" ?[...]
"ukończył kurs fotografowania i filmowania podczas celebracji liturgii zorganizowany przez Legnicka Kurię Biskupią. Upoważniony jest do wykonywania tych czynności na terenie polski do dnia 1 kwietnie 2014."
A Ty co masz?
"ukończył kurs fotografowania i filmowania podczas celebracji liturgii zorganizowany przez Legnicka Kurię Biskupią. Upoważniony jest do wykonywania tych czynności na terenie polski do dnia 1 kwietnie 2014."
A Ty co masz?
Ukończył kurs lit.-pastoralny dla operatorów sprzętu audiowizualnego, fotografowanie i filmowanie celebracji liturg. Wymaga uprzedniej zgody miejscowego proboszcza lub rektora kościoła.
ps. Na szczęście moja kuria wystawia je bezterminowo.
mateo912
06-01-2011, 19:00
No i właśnie ;) widać co kraj to obyczaj.
No i właśnie ;) widać co kraj to obyczaj.
Na to wygląda.
Tak czy siak.. tak jak wspomniałem wcześniej, jak ma się olej w głowie, wygląda się należycie, pójdzie przed mszą do księdza to nie ma siły by robił problemy :)
Należy pamiętać po pierwsze i po najważniejsze, że skoro młodzi decydują się na ślub w kościele to tego chcą. To oni o tym decydują a nie fotograf. Gdyby nie chcieli mogli by wziąć np. ślub cywilny. Istotą ślubu kościelnego jest zawarcie sakramentu małżeństwa. Jest to jeden z sakramentów gdzie Para ślubuje sobie a ksiądz to tylko pieczętuje. Rolą fotografa jest grzeczne utrwalenie tego na zdjęciach w sposób godny tego miejsca w którym pracuje. Na pewno ślub nie jest po to aby fotograf z tego skorzystał i mógł porobić sobie zdjęcia i przy okazji skasować należność za wykonywaną pracę. Nikt go nie zmusza do wykonywania tej pracy lub podejmowania takich zleceń. Praca fotografa ślubnego wiąże się z tym (tu strzelam), że 95% zleceń na których jesteśmy to wesela które są następstwem ślubów w kościele (u mnie trochę inaczej bo połowę robię w cerkwi). Nie pasuje nie robimy. Pasuje uszanujmy to i zasady jakie w kościele obowiązują.
lukaszD1x
06-01-2011, 19:20
Ksiądz może zabronić nawet jeśli mamy ''papier'' w jakimś numerze DFV był o tym artykuł właśnie
Ksiądz może zabronić nawet jeśli mamy ''papier'' w jakimś numerze DFV był o tym artykuł właśnie
Komuś z was zdarzyło się kiedyś coś takiego??? Nie słyszałem jeszcze o takim przypadku, przynajmniej wśród moich znajomych z branży i mojego otoczenia.
Komuś z was zdarzyło się kiedyś coś takiego??? Nie słyszałem jeszcze o takim przypadku, przynajmniej wśród moich znajomych z branży i mojego otoczenia.
Parafia to proboszcza teren - może cie wywalić i nic mu nie zrobisz :D Możesz wymachiwać kursem z kurii, a nawet Watykanu i tak ostatnie słowo należy do proboszcza :D
Wiele ślubów w życiu nie zrobiłem - w tym roku pod koniec sezonu przekroczyłem dopiero 200. Na te 200 ślubów - żeby nie skłamać 3 razy zapytano mnie czy mam pozwolenie (powtarzam zapytano). Odpowiedziałem, że tak i nawet nigdy nie musiałem tego pokazywać czy przypinać sobie do klapy marynarki. W tym roku nie zdarzyło mi się to ani razu. Przepraszam już w zeszłym.
Wiele ślubów w życiu nie zrobiłem - w tym roku pod koniec sezonu przekroczyłem dopiero 200. (..)
to bez kitu świeżak z ciebie :D
to bez kitu świeżak z ciebie :D
Też pomyślałem, że dopiero się chłopak rozgrzewa (pewnie jest jeszcze na etapie darmowych dla rodziny/znajomych) a już się tak "wymandrza" ;)
Nie chodzi o to. Dziwi mnie tylko skąd u niektórych jakieś nieuzasadnione obawy, że ksiądz jest po to w kościele aby nas wygonić, zabronić czy przerwać w najmniej oczekiwanym momencie wykonywanie naszej pracy. Zresztą jak umiemy się zachowywać i ksiądz to normalna osoba, a nie jakaś chora psychicznie to wiadomo, że nawet przez głowę mu nie przejdzie aby posunąć się do takiego kroku i wygonić nas ze mszy. A nawet gdyby w zakrystii przed mszą powiedział mi coś takiego to myślę, że było by to w obecności młodej pary lub miałbym czas aby ich o tym fakcie jeszcze powiadomić i był by to ich problem a nie mój. Ja pojechał bym na kebaba, ewentualnie posiedział 40min na ławce przed kościołem i po sprawie. Myślę, że młodzi nie mieli by nic do mnie - a ja bym był albo mniej zmęczony albo bardziej najedzony i oczywiście niesmak by pozostał do danej parafii.
Wiele ślubów w życiu nie zrobiłem - w tym roku pod koniec sezonu przekroczyłem dopiero 200.
a to ciekawe, 200 ślubów to kupa roboty za Tobą kolego. Ja mam dużo mniej, raz musiałem pokazać licencję, to było na jakiejś głębokiej wsi - grzecznie pokazałem, byłem miły, proboszcz zapewnił mnie że w kościele będzie mega jasno... i były faktycznie dwa mocarne halogeny skierowane na.... samego księdza. Wszystko poza prezbiterium, włącznie z PM zostawało w głębokim cieniu ciemnego kościoła... nikomu nie życzę takich "ekspozycji". Ale to 1 taki przypadek, zazwyczaj księża umożliwiają mi pracę... dużo gorzej jest z kamerunami ale to nie ten wątek.
Też jestem zdania, że proboszcz jest panem we własnej parafii... A ponieważ my mamy dobrze wykonywać swoją pracę postarajmy się opanować podstawy socjotechniki w tym zakresie. Niektórzy nazywają to zaciskaniem zębów, ja jednak wolalbym gdybyśmy na to spojrzeli socjotechnicznie, napewno poczujemy się lepiej, a jeśli zdobędziemy sympatię księdza, jestem przekonany że będzie to miało wpływ na zadowolenie PM z tyt. wykonanego w kościele materiału.
tomekzi może te 200 ślubów robiłeś w jednym kościele i dlatego :D Osobiście byłem świadkiem jak ksiądz wywalił firmę dekorującą kościół - cały ślub się przesunął o 30min bo dopiero interwencja matki młodej (100zł ofiary) złamała księdza i pozwolił dokończyć robotę.
Kilka lat już robię a prawosławie też licznik nabija - czasem bardziej nawet. piątek i niedziela to jednak więcej niż sama sobota. Chociaż to też już się zmienia. Katolicy też rezygnują z soboty na rzecz np. niedzieli ale lepszej sali itp.
jacoslavgth
06-01-2011, 20:25
ja licencji jeszcze się nie dorobiłem, ale mam nadzieje ze około marca, kwietnia będe miał, dlatego - pomimo mojego odmiennictwa w zakresie wiary - zawsze staram się wypaść pozytywnie przed księdzem, nie jestem oportunistą, ale mam nadzieje dobrze wychowanym człowiekiem i nigdy - pomimo braku kursu - nie miałem problemów z księżmi, zawsze zagadam - w wielu przypadkach na temat architektury samego kościoła, bo takie mam wykształcenie i o dziwo zawsze ksiądz podchwyci temat i jest ok, staram się nie myślec ze to ksiądz, traktuje go jako człowieka i urzędnika, nie ma o co kruszyć kopii, a dobre relacje jeszcze nigdy nie zaszkodziły :)
Firmy dekorujące kościół to i owszem lub kamerzysta rozstawiający jakieś swoje statywy naprzeciwko ołtarza, ale fotograf. Wiem, że są tacy co stawiają parasolki i inne bajery tego typu w kościele, ja nie stawiam i nie stawiałem więc do czego mógłby się przyczepić. Do mojej skromnej osóbki w czarnym garniturku z aparacikiem w ręku który od czasu do czasu przykucnie przed PM?
i był by to ich problem a nie mój. Ja pojechał bym na kebaba, ewentualnie posiedział 40min na ławce przed kościołem i po sprawie. Myślę, że młodzi nie mieli by nic do mnie - a ja bym był albo mniej zmęczony albo bardziej najedzony i oczywiście niesmak by pozostał do danej parafii.
no widzisz... a ja bym pewnie nie uzyskał od siebie odpowiedzi czy zrobiłem wszystko, żeby zostać w tym kościele i wykonać materiał. I pozostałbym w niesmaku.... do siebie. Podejrzewam że po 200 ślubach wciąż jednak nie będę PM a ich zadowolenie będzie skutkowało nowymi zleceniami. Czego sobie i wszystkim podobnie myślącym życzę.
Ja myślę dokładnie tak jak Ty. Ale gdybyś został na starcie wygoniony zanim zdążysz się przedstawić to co byś zrobił? Ja sobie też takiej sytuacji nie życzę i nikomu, ale jak mówiłem, to nie moja wina ani nie mój problem w tym konkretnym przypadku. Rozumiem gdyby wyprosił mnie podczas liturgii - wtedy to tylko wyrzuty do siebie samego.
Ja mam takie doświadczenie - im mniejsza mieścina tym większa szansa, że kapłan poprosi o świstek.
Ksiądz nie jest urzędnikiem...jest tylko kapłanem.
W skrócie osoba pracująca lub pełniąca funkcję w administracji publicznej. Stanowisko urzędnicze może przybrać formę urzędnika służby cywilnej, pracownika samorządowego lub inną.
Ale pewnie na Twojej planecie panują inne reguły.
Ja myślę dokładnie tak jak Ty. Ale gdybyś został na starcie wygoniony zanim zdążysz się przedstawić to co byś zrobił?
Zawsze wydawało mi się, że mam wybujałą wyobraźnię. Nie sięga ona jednak tego "Ale gdybyś został na starcie wygoniony zanim zdążysz się przedstawić"... no chyba że przyszedłbym pijany albo w krótkich spodenkach. Trudno mi sobie wyobrazić, że w innym przypadku ksiądz wyprasza mnie na starcie.
jacoslavgth
06-01-2011, 20:43
nazwałem księdz urzędnikiem bo jako osoba udzielająca ślubu, co udokumentowane jest kwitem, pełni poniekąd kunkcję urzędnika - jak zwał tak zwał, tyle że chodzi do kościoła :):):)
niemniej jednak nie zwalnia to nas fotografujących do należytego zachowania bez względu na odmienną wiare, przekonania i światopogląd.
Gdyby mnie ksiąd wyprosił jeszcze przezd ceremonią zgłośiłbym to PM a wtedy niech oni rozmawiają z księdzem, bo we mnie krew zawrzeć może i jeszcze pogorszę sytuacje, nie ja jestem organizatorem tylko osobą wynajętą i nie mi roztrzygać tego typu kwestie
Ale pewnie na Twojej planecie panują inne reguły.
Jakie inne. Ja mówię tylko to co doświadczyłem przez kilka lat mojej pracy. Nigdy nikt mnie nie legitymował, nigdy nie wygonił. Rozumiem że jakimś szczęściarzem jestem. Przykro mi, że u was to inaczej wygląda.
nie ja jestem organizatorem tylko osobą wynajętą i nie mi roztrzygać tego typu kwestie
I to są święte słowa.
Pershing
06-01-2011, 20:54
Ja papierka do tej pory nie miałem, w tym roku zamierzam wreszcie odbyć ten kurs, choć bedę musiał na samą Jasną Górę uderzyć, bo tam moja rejonizacja. W ubiegłym roku chciałem w Sosnowcu zrobić ale mnie tamtejszy organizator czyli Kuria Sosnowiecka nie dopuściła ze względu na miejsce zamieszkania i nie ważne było tłumaczenie że mieszkałem tu 30 lat, że nadal pracuję. Co do sytuacji podbramkowych robiłem ślub w Krynicy Górskiej. sama ceremonia była w zabytkowym drewnianym kościółku z XVI wieku z ikonami na ścianach i takimi tam. (nota bene cimno jak w ...) obowiązywał bezwzględny zakaz uzywania lampy. Podobno tydzień wczesniej proboszcz wyrzucił w trakcie ceremoni fotografa.
Uczulony przez Młodych że ksiądz jest trudny poszedłem przed mszą na zachrystię, przedstawiłem się grzecznie i poprosiłem o zgodę na fotografowanie i jakie ewentualnie ksiądz ma uwagi. Pierwsze pytanie brzmiało "ma pan pozwolenie z kurii" - odpowiedziałem że niestety nie posiadam takowego, ale jestem katolikiem i potrafię się zachować w Kościele, dodałem że wiem o zakazie używania lampy i oczywiście się dostosuję. Byłem niezwykle grzeczny jak na mnie i starałem się nie pokazać po sobie, że jeszcze słowo i się wkur... Walka trwała ze dwadzieścia minut, ja swoje on że bez papierka nie wolno. W końcu wygłosiłem mowę końcową skazańca, że w sumie ja tu jestem tylko w pracy i to raczej Młodym będzie przykro że nie beda mięli pamiątki z ceremonii zaślubin, że to ich święto. Po tym wymiękł i pozwolił. Po zakończonej mszy sam mnie zaprosił na zachrystię do podpisania papierów przez Młodych i świadków a na sam koniec usłyszałem do zobaczenia.
Prawda jest taka, że z papierkiem czy bez to ksiądz jest gospodarzem i on rozdaje karty, więc zawsze lepiej ugryźć się w język i być nader miłym, bo nigdy nie wiemy czy nie przyjdzie nam kiedyś jeszcze ze sobą współpracować.
U mnie jest problem jeszcze tego typu, że moje zaświadczenie jest wydawane co roku i co roku płacę 50zł za odnowienie mimo tego, że nigdy mnie nikt nie legitymował. A i zaświadczenie jest tylko ważne na terenie Archidiecezji Białostockiej. Dziwi mnie, że te przepisy nie są w jakiś sposób ujednolicone skoro niektórzy mają wydane na kilka lat a niektórzy bezterminowo z innych Archidiecezji. U nas kiedy się nie wyrobi jest ważne do końca kwietnia roku następnego.
mateo912
06-01-2011, 21:07
U mnie jest problem jeszcze tego typu, że moje zaświadczenie jest wydawane co roku i co roku płacę 50zł za odnowienie mimo tego, że nigdy mnie nikt nie legitymował. A i zaświadczenie jest tylko ważne na terenie Archidiecezji Białostockiej. Dziwi mnie, że te przepisy nie są w jakiś sposób ujednolicone skoro niektórzy mają wydane na kilka lat a niektórzy bezterminowo z innych Archidiecezji. U nas kiedy się nie wyrobi jest ważne do końca kwietnia roku następnego.
To pojedź na kurs do innej kurii. Zaświadczenie jest ważne( a przynajmniej powinno być) na całym terytorium Polski.
Jakie inne. Ja mówię tylko to co doświadczyłem przez kilka lat mojej pracy. Nigdy nikt mnie nie legitymował, nigdy nie wygonił. Rozumiem że jakimś szczęściarzem jestem. Przykro mi, że u was to inaczej wygląda.
I to są święte słowa.
Ale ja nie miałem Ciebie na uwadze. Spojrzyj na podpis pod avatarem @jacoslavgth :]
Dlaczego legitymują w małych miasteczkach? Księża mają tam "swoich" i zazwyczaj opierdziela śluby miejscowy/wi fotografowie, każdy inny jest intruzem. Ale nie ma co się dziwić - całkiem możliwe, że takim miejscowym fotografem jest syn lub córka proboszcza - a my, wiadomo, konkurencja:)
Jeśli byśmy nie mieli wtedy papiera z automatu wyskoczy z konfesjonału gotowy do pracy miejscowy kamerun
:]
hehhehehehehe
Należy pamiętać po pierwsze i po najważniejsze, że skoro młodzi decydują się na ślub w kościele to tego chcą. To oni o tym decydują a nie fotograf. Gdyby nie chcieli mogli by wziąć np. ślub cywilny. Istotą ślubu kościelnego jest zawarcie sakramentu małżeństwa. Jest to jeden z sakramentów gdzie Para ślubuje sobie a ksiądz to tylko pieczętuje. Rolą fotografa jest grzeczne utrwalenie tego na zdjęciach w sposób godny tego miejsca w którym pracuje. Na pewno ślub nie jest po to aby fotograf z tego skorzystał i mógł porobić sobie zdjęcia i przy okazji skasować należność za wykonywaną pracę. Nikt go nie zmusza do wykonywania tej pracy lub podejmowania takich zleceń. Nie pasuje nie robimy. Pasuje uszanujmy to i zasady jakie w kościele obowiązują.
Pozostaje mi się tylko dopisać do tej wypowiedzi.
po najmniejszej linii oporu
Nie ma czegoś takiego.
Prawidłowa forma to: "po linii najmniejszego oporu".
pietrobas
07-01-2011, 12:26
Pershing, na Jasną Góre ? A od kiedy do zgromadzenia zakonne włączają się w działania księży diecezjalnych ? :)
Ponadto pracując bez zaświadczenia nie zdziw sie, gdy trafisz na księdza, który się zaprze i bez zaświadczenia z kurii nie dopuści Cię do ołtarza. Ja bym tak zrobił, chcesz żeby ksiądz płacił podatki, ale samemu nie potrafisz wyrobić jednego więcej papierka w tym zbiurokratyzowanym w negatywnym znaczeniu kraju? Polegającego zapewne na siedzeniu przez 2 godziny na jakimś wykładzie ? Typowy Polakko.
Nie ma czegoś takiego.
Prawidłowa forma to: "po linii najmniejszego oporu".
Wow. Pierwszy raz spotykam sie z osoba, ktora o tym wie :mrgreen:
Jak probuje wytlumaczyc, ze linia nie moze byc "najmniejsza" to patrza na mnie jak:
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2011/01/confusedcathuh-1.jpg
źródło (http://1.bp.blogspot.com/_1NP7icVK7tE/S7L5M31RzYI/AAAAAAAABow/8_Mq-6MpdBE/s1600/confused+cat+huh.jpg)
EDIT:
Ekonet, w ramach cwiczen sprobuj wytlumaczyc ludziom zagadke "cegla wazy kilo i pol cegly. Ile wazy cegla?" Facepalm murowany ;)
Fotograf też człowiek - ma granice cierpliwości ... :(
Ostatnie spotkanie z młodymi, drugie już z nimi... drugie długie spotkanie i co... i dzień po spotkaniu wysyłają entego już maila, zadają te same pytania o cenę, ilości wszystkiego itd, chociaż wszystko już mieliśmy obgadane dokładnie :| Dalej nic nie pamiętają... Może trzeba napisać załącznik do umowy z detalami swojej pracy - ile zdjęć zrobię w każdych 5 minutach zlecenia, ile za każde zdjęcie policzę, dlaczego w ustalonej cenie oddaję 70 odbitek a nie 170, dlaczego pliki na płycie to max. 300 a nie 700... ech:(
Czy też miewacie takich problematycznych klientów? Ile jesteście w stanie znieść?
ile zdjęć zrobię w każdych 5 minutach zlecenia
LOL, :shock:
Poważnie o takie coś ktoś Cię zapytał?
jacoslavgth
07-01-2011, 15:02
hmmm, takich klientów to nie miałem, generalnie jak nie podoba sie cena, to już nie dzwonią, jeżeli przystają na warunki finansowe wysyłam mailem umowę, aby wypełnili dane osobowe itd, wówczas mają czas na zapoznanie się z ogólnymi warunkami, jeżeli jest ok odsyłają uzupełniona umowę , ja ją drukuje i spotykamy się, aby dogadać szczegóły, zawsze wspominam o powolnym nakładaniu obrączek, niezasłanianiu twarzy podczas obrzucania ryżem, o wujkach z aparatami w kościele itd, staram sie młodym zawsze do bólu powtarzać pewne rzeczy zeby weszło im w krew.
trzeba było odpowiedzieć że brazylion zdjęć na sekundę
jacoslavgth
07-01-2011, 15:11
trzeba było odpowiedzieć że brazylion zdjęć na sekundę
i wszystkie biliardon zdjęć wywołane do albumu w formacie 100 x 200 cm z dołączonym dzwigiem do przewracania kart :):):):) i wszystkie srylion zdjęć zamiast na dvd to na dysku 100000000000000000000 tera :)
Jaco - nie dość, że Twoim klientom nie podoba się cenato, to jeszcze mają wójków :)
i dzień po spotkaniu wysyłają entego już maila, zadają te same pytania o cenę, ilości wszystkiego itd, chociaż wszystko już mieliśmy obgadane dokładnie :| Dalej nic nie pamiętają... Czy też miewacie takich problematycznych klientów? Ile jesteście w stanie znieść?
Kilka razy Panie pytały się czy mogą dostać wszystkie zdjęcia. Panowie są zazwyczaj mniej zaangażowani choć zdarzają się wyjątki. Ja się zawsze umawiam, że pytania najlepiej na maila i sporadycznie ktoś napisze... aha zawsze drugie spotkanie umawiam parę dni przed ceremonią -może dlatego;)
LOL, :shock:
Poważnie o takie coś ktoś Cię zapytał?
w kilkudziesięciu już mailach wałkowane jest to samo... w kółko, na okrągło i do bólu... Na spotkaniach było to samo... dalej jest to samo...
Mam wrażenie, że nie z ludźmi piszę... ich pytania, moja odpowiedź i znowu ich pytania tylko zadane od tyłu, a dokładnie o to samo...
Jeśli mam omówione ileś razy fakty: cena, a w niej ilość i rozmiar odbitek, ilość plików na DVD, ilość albumów, czas pracy, czas oddania, i wszystko, absolutnie wszystko co trzeba omówić od samego początku, a po wspomnianej ilości maili znowu mam pytania o to samo, to chyba coś nie teges? :???:
Żeby to był pierwszy raz... to bym się dziwiła, ale ja chyba już przyciągam Waszych niedoszłych? :D
jacoslavgth
07-01-2011, 15:27
Jaco - nie dość, że Twoim klientom nie podoba się cenato, to jeszcze mają wójków :)
bo pracuje i sie spieszę :):):) dzięki za poprawienie byków
a po wspomnianej ilości maili znowu mam pytania o to samo, to chyba coś nie teges?
"credka" Ty pewnie ładna jesteś dlatego oni tak się z Tobą kontaktują;)
Myślisz, że para szuka... ej, to nie ten wątek :P
bo pracuje i sie spieszę :):):) dzięki za poprawienie byków
Gdy Ekonet śpi, budzą się agresty (jakkolwiek by to nie brzmiało :) )
@Credka - jak mam tego typu (może nie aż tak drastyczne) sytuacje, to odpowiadam, że wszystko już zostało ustalone i czekam na decyzję, czy się zgadzają, czy nie i ucinam dalsze przepychanie się korespondencją(u mnie dotyczy to głównie innego rodzaju klientów). Często takie działanie jest zwodzeniem nas (niby się decydujemy, ale), które ma nas skłonić do ewentualnych kompromisów. Doświadczenie nauczyło mnie, że tego typu klient może przynieść więcej kłopotów niż korzyści.
jacoslavgth
07-01-2011, 15:42
"credka" Ty pewnie ładna jesteś dlatego oni tak się z Tobą kontaktują;)
a nie jest? :):):) credka a masz juz z nimi umowę? ja nie chcę krakać ale może być masakra przy oddaniu zdjęć, będą nosem kręcić, a to źle, a to niedobrze, oby skończyyło się na mailach, mówi się że klientów trzeba traktować z należytym szacunkiem, bo mogą polecić innym, ale czasami chyba trzeba odpuścić.
Często takie działanie jest zwodzeniem nas (niby się decydujemy, ale), które ma nas skłonić do ewentualnych kompromisów. Doświadczenie nauczyło mnie, że tego typu klient może przynieść więcej kłopotów niż korzyści.
dokładnie, szczególnie jeśli chodzi o końcowy materiał, nie wspominając o negocjacjach cenowych na sam koniec. Ja na szczęście nie miałem takich przypadków, ale kolega z większym bagażem doświadczeń w tym fachu trafił na kilku takich.. że tu jestem nie ładna, że tam za gruba, że to że tamto....
Taa, letni ślub robiłam przyjacielowi... jego żona dała mi taki popis przy odbieraniu zdjęć (przez miesiąc miałam co robić przez jej widzimisie i nie widzi), że nauczyłam się odmawiać. Niestety wciąż mam anielską cierpliwość i nie wiem w którym momencie podziękować.
W tym przypadku, mieliśmy już podpisać u mnie umowę (na koniec drugiego spotkania, przypominającego wszystko co było na pierwszym, czyli omówienie wszystkiego), ale młodzi nie znali dokładnych adresów, a co gorsza, nie pomyśleli, żeby takie informacje przygotować... Od tego się zaczęło... No więc dałam im umowę do domu, niech spokojnie wypełnią, przesłałam schemat pakietu jaki wybrali, czyli dostali na papierze to o czym była dotąd mowa... Dalej zadają pytania o to samo :|
jacoslavgth
07-01-2011, 16:13
może trzeba sprawę postawić jasno, wiadomo że to kasa, ale czy warto nerwy tracić? kiedyś dostałem zlecenie graficzne z elementami fotografii, o dziwo odrazu dostałem całą kwote, ale strasznie babka marudziła, w pewnym momencie skończyły mi sie pomysły więc stwierdziłem ze oddam częśc kasy ale nie będe się juz tym zajmował.
Upierdliwy klient jest najgorszy, nie sądze zeby wyszło z tego coś dobrego, ja też nie potrafie odmawiac i rozmawiać o pieniądzach, ale powoli się tego ucze :)
Niestety ale z upierdliwymi PM to się zabawa najczęściej zaczyna na dobre PO oddaniu zdjęć. Jakieś bzdurne wpisy na forach, marudzenie, narzekanie, pretensje. Szkoda, ze nie do samych siebie. Ile szkody mogą przynieść bzdetne opinie nie muszę mówić. Na jednym z ubiegłorocznych plenerów PM zdążyli sobie trochę poprawić humorki napojami chłodzącymi i rozgrzewającymi oczywiście nie niskoprocentowymi (jak wygląda twarz w lipcu po kilku piwach wie chyba każdy). Jak ich zobaczyłem to myślałem, że mnie szlag trafi, tym bardziej, że kawał drogi musiałem do nich dojechać tak że cały dzień poszedł się ... . Oczywiście po plenerze pytanko na kiedy będą zdjęcia i zdziwienie z pretensją że nie na jutro !!! Później przez trzy dni "przypominające" telefony i po odbiorze pretensje, że nie to że nie tamto. O jakiejkolwiek rozmowie nt. wykorzystania zdjęć do prezentacji oczywiście już nie było nawet mowy. Przez kilka dni śledziłem lokalne fora ślubne w poszukiwaniu komentarzy. Tym razem jeszcze się udało. szkoda, ze często takich klientów nie wyłapie się jeszcze przed podpisaniem umowy.
znajomi, przyjaciele - dobrze, że są - to ułatwia start, ale jak się ma miękkie serce to się z automatu szufladkuje na określoną półkę cenową (dużo o tym na forum) No bo jak ślub dla przyjaciela zrobiłem za tysiaka to kolejni znajomi chcieliby to samo. Na szczęście ostatnio uratował mnie już wcześniej zarezerwowany "normalny" termin;) Gdzie moja asertywnosć???
Na szczęście ślub dla przyjaciela nie był za tysiaka, ale był za free... Więc nie spodziewam się zażaleń od ewentualnych poleconych, że podniosłam cenę, bo będzie to bezpodstawne :P
McSimus, czyli do umowy dopisujemy, że stan modeli nie może wskazywać na spożywanie napojów alkoholowych + zabieramy ze sobą alkomat, oraz robimy odpowiednie kursy, po których będziemy upoważnieni do ich użycia na klientach? :D
McSimus, czyli do umowy dopisujemy, że stan modeli nie może wskazywać na spożywanie napojów alkoholowych + zabieramy ze sobą alkomat, oraz robimy odpowiednie kursy, po których będziemy upoważnieni do ich użycia na klientach? :D
Może wystarczy zapis o możliwości "nieodbycia się" pleneru z winy klienta?
lukaszD1x
07-01-2011, 17:51
Panowie ludzi są straszni i nie słuchają co się do nich mówi sam miałem taki przypadek mówie do świadkowej Pani stanie bliżej świadka on chyba nie ugryzie :) na co ona do mnie ale mąż patrzy(ślub cywilny tylko).Mam pytanko jakich toreb lub plecaków lżywacie , ja Lowepro nova 200AW
jacoslavgth
07-01-2011, 17:59
Panowie ludzi są straszni i nie słuchają co się do nich mówi sam miałem taki przypadek mówie do świadkowej Pani stanie bliżej świadka on chyba nie ugryzie :) na co ona do mnie ale mąż patrzy(ślub cywilny tylko).Mam pytanko jakich toreb lub plecaków lżywacie , ja Lowepro nova 200AW
ja tez używam lowepro nova 200, mieszcze co prawda dwa body ale wszystko dosyc upchane, z drugiej strony nie lubie wielkich majtających sie toreb, a na plenery Tamrac Expedition 7
A ja mam właśnie problem, mam szczerze dość biegania z kolosem Tamrac 12, a lowepro mini trekker nie mieści mi wszystkiego. Zastanawiałem się nad expedition, jacoslawgh jak to ci się sprawdza na ślubie? Plecak to jednak motanka ze szkłami.
jacoslavgth
07-01-2011, 23:09
A ja mam właśnie problem, mam szczerze dość biegania z kolosem Tamrac 12, a lowepro mini trekker nie mieści mi wszystkiego. Zastanawiałem się nad expedition, jacoslawgh jak to ci się sprawdza na ślubie? Plecak to jednak motanka ze szkłami.
do plecaka pakuje wszystko, dwa body, dwie lampy, 5 szkieł w tym sigme 100-300 a mała nie jest, do tego monopod, tyle ze to ciężkie jest dlatego tylko w plener, ogólnie uwazam ze expedition tamraca jest świetny.
ogólnie uwazam ze na ślub i wesele lepiej sprawdza się torba naramienna, lepiej wygląda do marynary czy garniaka a i bardziej poręczna
Ja chyba też w końcu wymienię swój plecak Flipside 300 na torbę, albo tylko dodam pas. Podobno te skórzane warto kupować?
naramienna lowepro stealth reporter D300 AW. Mogłaby być trochę większa bo drugie body ciężko zmieścić. Najbardziej w niej cenię to że nawet jak nie jest zamknięta na zatrzask to się nie otworzy, więc ryzyko wypadnięcia bebechów jest zminimalizowane. I wodoodporna, kiedyś stała na podłodze w wodzie kilkanaście minut (gość na zabawie zrzucił duży wazon w pobliżu naszego stolika a ja zajęty pracą na parkiecie zapomniałem że na podłodze przy stoliku zostawiłem torbę) W środku była sucha, nic się nie przedostało;)
Najlepsza torba jaką miałem to Tenba Travelite S6 (http://www.adorama.com/catalog.tpl?op=detailsdisc&sku=TBS6BY). Niestety już nie produkują tej serii. Kiedyś na forumowej giełdzie udało mi się wyrwać drugą nówkę sztukę :D
robin102
08-01-2011, 15:57
Najlepsza torba jaką miałem to Tenba Travelite S6 (http://www.adorama.com/catalog.tpl?op=detailsdisc&sku=TBS6BY). Niestety już nie produkują tej serii. Kiedyś na forumowej giełdzie udało mi się wyrwać drugą nówkę sztukę :D
Miałem S5, a tą S6 wyrwałeś mi sprzed nosa ! nie zapomnę Ci tego ;)
ale fakt to moim skromnym zdaniem były najlepsze torby do częstych zastosowań prawie profesjonalnych powiedzmy ;) Może jeszcze gdzieś da sie kupić S6 ?
niemalże identyczne torby to Tamrac Pro 12 najlepsza torba jaka miałem i mam nadal a uwierzcie mi przewineło sie tego troszkę , domków nie miałem wiec sie na ten temat nie wypowiadam
Popatrz, a mi się zawsze wydawało, że kościół należy do Kościoła, a Kościół to wierni, a wierni to wspólnota, a wspólnota to także własność wspólna. ;)
Wszystko się zgadza. Zupełnie jak we wspólnocie mieszkaniowej. Jako członek wspólnoty masz obowiązek opłacać administratora i stosować się do jego zaleceń.:wink:
Może to i obciachowo wygląda przy "markowym" sprzęcie ale u mnie Hama Defender 210 - dwa body, dwie lampy, komplet szkiełek i innych pierdół. Statyw też można przytroczyć ale wolę go trzymać oddzielnie w samochodzie. Pasek bardzo wygodny.
lukaszD1x
09-01-2011, 14:05
wywar no całkiem fajna torba:)
Może to i obciachowo wygląda przy "markowym" sprzęcie ale u mnie Hama Defender 210 - dwa body, dwie lampy, komplet szkiełek i innych pierduł. Statyw też można przytroczyć ale wolę go trzymać oddzielnie w samochodzie. Pasek bardzo wygodny.
Nie jestem ślubniakiem chyba że "muszę", ale o Hamie Defenderze same dobre słowa mogę rzec. Mam mniejszą siostrę, 180-tkę. Wygodna, doskonała, wspaniała.
Cytując ostatniego maila od (niedoszłej) klientki:
"nasz klient-nasz pan"
mam do Was pytanie - na ile pozwalacie sobie na takie traktowanie przez klientów?
Czytając takie "założenie" przypomniały mi się czasy mojej jakże ciężkiej pracy w hipermarkecie sprzed wieeeluu lat, kiedy to uczono mnie, że faktycznie, klient panem i on tu rządzi, a ja praktycznie nie mam nic do gadania.
Czy zdarzyło Wam się spotkać parę, której się wydaje, że bez niej zginiecie i powinniście zrobić wszystko, czego żądają jeszcze przed podpisaniem umowy!?!
:mrgreen:
Czy zdarzyło Wam się spotkać parę, której się wydaje, że bez niej zginiecie i powinniście zrobić wszystko, czego żądają jeszcze przed podpisaniem umowy!?!Zdarzyc sie moze -- nikt raczej temu nie zaprzeczy... Ale kto Ci zabroni spuscic ich z drzewa? Jakis tam szacunek dla siebie trzeba jednak miec...
bialogardzianin
11-01-2011, 10:12
W kontekście "nasz klient-nasz pan", trzy razy w poprzednim sezonie zostałem na plenerze zaskoczony obecnością osób trzecich (2x mamuśka z partnerem, 1x tatuś i koleżanka młodej). Przyjmowałem to z pokorą, że "tak musiało być", że przecież nie pogonię rodziców, bo młodzi złapią doła, że się szarogęszę, a starzy obrażą się i potem będą wszystko na nie przyjmować i młodych podburzać. Za namową robina102, w tym roku zawieram w umowie klauzulę, że jedyną osobą trzecią (czwartą właściwie) na sesji plenerowej będzie mój asystent od światła i noszenia plecaka. Odpowiednią rozmowę w tym temacie przeprowadzę każdorazowo z młodymi przed zleceniem. Źle mi z tą "asystą" było, ale doprawdy, każdy raz traktowałem jako wyjątkowy, niepowtarzalny i w szoku byłem, że to się powtarza (zapewne młodzi nie luzowali się w towarzystwie mamuś lub tatusia). Czy ktoś miał podobnie? Czy zabieracie na plenery np. świadków, stanowiących "dodatkowy walor" na zdjęciach?
Mnie do dzisiaj odbija się czkawką klient - wielkie paniska.
Takie przygody sądzę, że są potrzebne. Dzięki temu jest się twardszym, nieustępliwym i szanuje się bardziej swoją pracę.
To bardzo dobrze też działa na klienta, a w dużej mierze są to klientki. Jak większość z Was wie kobiety lubią zdecydowanych mężczyzn, a to one najczęściej kontaktują się z fotografem. Wniosek - na spotkaniu warto sobie rozpiąć koszulę jednym zamaszystym szarpnięciem tak żeby guziki strzelały... :) No i bober na torsie musi być.
bialogardzianin
11-01-2011, 11:58
Cytując ostatniego maila od (niedoszłej) klientki:
"nasz klient-nasz pan"
mam do Was pytanie - na ile pozwalacie sobie na takie traktowanie przez klientów? Czytając takie "założenie" przypomniały mi się czasy mojej jakże ciężkiej pracy w hipermarkecie sprzed wieeeluu lat, kiedy to uczono mnie, że faktycznie, klient panem i on tu rządzi, a ja praktycznie nie mam nic do gadania...
Zainspirowany Twoim postem, przypomniałem sobie jak przed wielu laty kelnerowałem w "elitarnej" szczecińskiej restauracji oraz kierowałem działem w hiperze. Takie miejsca (wykonywane zawody) uczą pokory, wymuszają wysoką kulturę osobistą wobec nierzadko humorzastych klientów, dają możliwość otwarcia się na ludzi. Nie oznacza to jednak, że należy przyjmować policzki, a potem, na szczerym polu wydzierać się dla wyżycia (choć Japończycy m. in. w ten sposób odreagowują stres). ;) Sztuką jest tak pokierować klientem, aby nie doszło do sytuacji kryzysowych, a jeśli one się pojawią, należy umiejętnie wybrnąć, w granicach ogólnie przyjętych norm społecznych- w końcu to my jesteśmy paniami/panami sytuacji, nie? Wielokrotnie w restauracji miałem do czynienia z ludźmi, którzy chcieli okazać wyższość, ale umiejętnie wspierałem proces zamówienia potraw oraz doglądałem konsumujących tak, aby nie "podkładać się". Odnośnie relacji z narzeczonymi, przyszłymi klientami, myślę, że mamy nad nimi tą przewagę, że jesteśmy dla nich autorytetami w tym co robimy. Skoro wiemy, na czym stoimy, wiemy co możemy dać, możemy tak nimi pokierować, aby świadomie dokonali właściwego wyboru lub grzecznie odpowiedzieć, że dane życzenie wykracza poza nasze możliwości. Trzeba mieć również w zanadrzu błyskawiczną alternatywę, która może się okazać atrakcyjniejsza od koncepcji narzeczonych. Fajny ze mnie teoretyk, co nie? ;) ;) ;)
O w mordę, a ja bobra nie mam ;( ;)
tak z ciekawosci bo przegladam zdjecia ślubne, wy robicie jeszcze zdjęcia grupowe? ;-) bo nigdzie ich nie ma...
No to przy okazji grupowych i imprezowych. Na jakiej zasadzie umieszczacie w galeriach zdjęcia rodziny i gości weselnych. Młodzi - wiadomo - podpisują zgodą. A pozostali ???
Ja robię ale nie umieszczam na stronie bo i tak już mi jeden wytknął że ziutkiem jestem he he he. Czasami jest tak ,że to młodzi się domagają takich zdjęć.
Ja robię, bo zawsze chcą, nawet jeśli wcześniej o tym nie wiedzieli, to po fakcie się wyda... Mi osobiście się nie zdarzyło, ale co się nasłuchałam o takich "klient płaci - to wymaga"... Szkoda, że nie wymagali w czasie pracy fotografa, tylko przy oddawaniu materiału :D
Ja robię ale nie umieszczam na stronie bo i tak już mi jeden wytknął że ziutkiem jestem he he he. Czasami jest tak ,że to młodzi się domagają takich zdjęć.
to jest jakiś obciach dzisiaj robić grupowe ? ;-) naprawdę?
Wg magazynu... do zdjęć obciachowych zaliczamy: PM podskakuje, młoda chlapie wodą młodego, młodzi szwendają się po torach, młodzi szwendają się z walizką, młoda łapie okazje na pustej drodze, wszystko czarno białe a młoda ma kolorowe oczy i już na sam koniec zdjęcie grupowe ;-)
Że tak zapytam, jakiego magazynu ? Po pierwsze
A po drugie ponawiam pytanie o zamieszczanie zdjęć w galeriach.
robin102
11-01-2011, 14:09
tak z ciekawosci bo przegladam zdjecia ślubne, wy robicie jeszcze zdjęcia grupowe? ;-) bo nigdzie ich nie ma...
Robię zawsze, bo to przecież to fotografia pamiątkowa jest, albo w sali weselnej, albo pod kościołem zawsze przy użyciu statywu żebym też mógł się załapać do zdjęcia :p
Nie robię za to klasycznego z nóżką gdzie Pan Młody przechyla Młoda przegiętą w pół i ją obcałowuje. Robię odwrotnie Panna Młoda przegina przez ramię Pana Młodego do tyłu czy na bok i zagląda mu pod koszulę, a on w tym czasie nóżką obejmuje ją :mrgreen:
ja robię grupowe a do tego tez mała sesyjke na sali. Mniej więcej około 22-23 w czasie przerwy informujemy ze jak ktos chce to może zrobić sobie foty z młodymi (młodzi-rodzice, młodzi-świadkowie, młodzi-dziadkowie, młodzi-kobiety, młodzi-męźczyźni, młodzi-cokolwiek). Kto chce to robi. Dwie lampki na statywach i do dzieła. Fajna zabawa i potem pamiątkę mają. A nawet jak nie wykorzystają to mnie o te 20 klatek na karcie korona z głowy nie spadnie. Póki co robie na sali bez tła, ale zastanawiam się nad tłem. Ino nie wiem czy to nie będzie kiczowato wyglądac.
lukaszD1x
11-01-2011, 15:08
Fotka grupowa to czasem podstawowe zdjęcie :) Ostatnio tak miałem:)
Wg magazynu... do zdjęć obciachowych zaliczamy: PM podskakuje, młoda chlapie wodą młodego, młodzi szwendają się po torach, młodzi szwendają się z walizką, młoda łapie okazje na pustej drodze, wszystko czarno białe a młoda ma kolorowe oczy i już na sam koniec zdjęcie grupowe ;-)
No ale czasem tak wygląda większość albumów:)
jacoslavgth
11-01-2011, 15:53
na poczatku robiłem w większości zdjęcia tylko PM, potem nauczony doświadczenniem robiiłem coraz więcej zdjęc także rodzinie i znajomym PM, grupowe sporadycznie, ale w miarę wczesnie bo potem wszyscy naprani jak szpadle i sie nie da do kupy zebrać:)
robin102
11-01-2011, 16:43
na poczatku robiłem w większości zdjęcia tylko PM, potem nauczony doświadczenniem robiiłem..........
Osttanio rozmawiałem z parką którzy to wcześniej byli u fotografa celem rozeznania (u 5 byli w sumie ) i opowidali, że ten jegomość na prawie wszystkich kadrach ma Państwa Mlodych. Pytali czemu tak, a on, że PM są najważniejsi dla niego :)
jegomość na prawie wszystkich kadrach ma Państwa Mlodych
Bo może ma zgodę na pokazywanie TYLKO zdjęć na których są TYLKO PM.
Bo może ma zgodę na pokazywanie TYLKO zdjęć na których są TYLKO PM.
Kurcze nikt nie chce odpowiedzieć, kolega McSimus już trzeci raz nawiązuje, a sam chętnie bym się dowiedział jak jest u Was? Młodzi wyrażają zgodę i teoretycznie (zgodnie z literą prawa) powinien każdy kto zostanie umieszczony w galerii tak? Myślę, że ten podpis PM w domyśle jest przez większość z nas traktowany jako zgoda na cały reportaż.
jacoslavgth
11-01-2011, 23:53
Kurcze nikt nie chce odpowiedzieć, kolega McSimus już trzeci raz nawiązuje, a sam chętnie bym się dowiedział jak jest u Was? Młodzi wyrażają zgodę i teoretycznie (zgodnie z literą prawa) powinien każdy kto zostanie umieszczony w galerii tak? Myślę, że ten podpis PM w domyśle jest przez większość z nas traktowany jako zgoda na cały reportaż.
nigdy nie było z tym problemu, w większości zdjęć na stronie jest z PM lub jak osoby trzecie to w towarzystwie PM, sporadycznie osoby trzecie same, ale nigdy nie było problemu, mozna zrobic zapis w umowie, chociaż młodzi nie moga odpowiadać za innych
Ok, rozumiem. Czyli tak jak ze wszystkim w tym kraju. Prawo sobie a życie sobie. Wrzucamy fotki wszystkiego i wszystkich i na dodatek wszędzie gdzie się tylko da a jak nawet ktoś się na nich znajdzie niezadowolony to w najgorszym wypadku zdjęcie usunie się z galerii. To w takim razie po co to całe pianie z ochroną wizerunku, umowami, zgodami straszenie sądami i kursy/szkolenia z tematu za grube pieniądze ...
Prawo dżungli normalnie
(..) młodzi nie moga odpowiadać za innych
W sumie to młodych impreza. A co do umieszczania osób trzecich...jak nie umieścimy kogoś w niekorzystnej sytuacji np. jak tańczy w obszczanych spodniach, biega w samych majtach z draską na oczepinach albo jak wali z gwinta przy jakiejś konkurencji to powinno być spoko :D
arturherda
12-01-2011, 18:24
Ateiści z tego co wiem, nie wierzą w boga, nie wyznają wiary...
Ha, to nie takie proste i oczywiste :) Może być ateista, który nie wierzy w Boga, lub ateista, który wierzy, że Boga nie ma :) Różnica jest gigantyczna, wiem, że prawdziwych ateistów jest bardzo niewielki odsetek na świecie, ale tym tematem zajmuje się moja kochana małżonka na KULu :)
Denwer77
12-01-2011, 22:40
tak z ciekawosci bo przegladam zdjecia ślubne, wy robicie jeszcze zdjęcia grupowe? ;-) bo nigdzie ich nie ma...
Ja też staram się robić zdjęcia grupowe, z rodzicami i świadkami. Jednak zawsze na spotkaniu ustalam z PM szczegóły (np. czas wykonania).
Ja robię zdjęcie "watahy" ;) jak po pierwsze jest na to ciśnienie ze strony zleceniodawcy.
Po drugie jeśli są ku temu odpowiednie warunki - czyli coś na co mogę się wpierniczyć i zrobić fajne ujęcie wszystkich weselników z góry.
Oczywiście powyższe naprzemiennie łączę i mieszam :) Np nie było mowy o grupowym, a są fenomenalne warunki ku temu to skrzykuję ludziska i BAM! BAM!
Z grupowym to hardkor jest - ludzie ostatnio nawet nie składają życzeń tylko do fur i sruu na wesele - zagrycha i wóda czeka!
Z grupowym może być ciężko, kiedy każdy ma swoją wizję odpowiedniego miejsca do takiego zdjęcia... Na jednym z wesel miałam kilkadziesiąt osób do ogarnięcia (wyjątkowo mało, a tym samym trudno), zaczęło się od zapraszania gości do zbiorowej pamiątki, do sposobów, coraz głośniej, potem chórem wołaliśmy żeby się ludzie ogarnęli i w jedno miejsce ustawili... Trwało to dosyć długo, a wyglądało komicznie, kiedy np. jeden z gości ubzdurał sobie na tle krzaczka i zaczął tam gości ustawiać, nie słysząc co się mówi. mniej ogarnięci słuchali, z drugiej strony podjazdu ta sama sytuacja, w sumie 3 grupy ludzi ustawiających się do wspólnego zdjęcia w różnych miejscach :D Jedyne wytłumaczenie, to że robiliśmy to po kilku toastach ;) Tzn. goście byli po toastach :mrgreen:
to jest normalne...ja mam tak z każdym zbiorowym dlatego użyłem słowa wataha ;)
Najlepszy czas na grupowe (jeśli takie sobie życzą) to zaraz po wyjściu z kościoła. Jeszcze przed składaniem życzeń.
prz3mo, nie mogę się zgodzić :D Jakoś tak trafiam, że po naszych mszach są następne, a po nich jeszcze następne (ksiądz nie może narzekać ;) ), więc goście między sobą się gubią...
Ha, to nie takie proste i oczywiste :) Może być ateista, który nie wierzy w Boga, lub ateista, który wierzy, że Boga nie ma :) Różnica jest gigantyczna, wiem, że prawdziwych ateistów jest bardzo niewielki odsetek na świecie, ale tym tematem zajmuje się moja kochana małżonka na KULu :)
Trochę namieszałeś. Jaka jest to różnica? Ateista po prostu uważa/zakłada/przyjmuje za pewnik, że Boga nie ma. Czym jest w takiej sytuacji jego wiara? - pewnością, ze takowa istota nie istnieje. Gdzie ta różnica, poza semantyką oczywiście. Chyba, że mylisz ateistów z agnostykami.
Z całym szacunkiem - trudno spodziewać się, że naukowiec z KULu będzie wychodził z innego założenia. Uwierz mi jednak, że nawet w Polsce nie stanowimy marginesu dziwaków w rezerwacie. Naprawdę wśród ludzi świadomie zastanawiających się nad tym zagadnieniem bardzo wielu jest ateistami.
Ale to chyba nie miejsce na taką dyskusję.
Witam
Mam prośbę, znajomi w sobote mają ślub, nie będą korzystali z zawodowego fotografa, tylko rodzinni pstrykacze z kompaktami. Poprosili mnie dodatkowo o zrobienie paru fotek przed kościołem przed i po ceremonii. Mam od niedawna D300s i N16-85. Potrzebuje sugestii jak się za to zabrać, ślub odbędzie się o 12-tej w południe. Czy w razie słabego światła zwiększać iso , czy próbować z lampą wbudowaną? Będę robił te fotki nie zobowiązująco i na free, ale nie chciał bym ich całkiem sknocić. Boję się warunki , bo wiadomo teraz zima i ze słońcem kicha.
jacoslavgth
13-01-2011, 10:19
podnieśc iso, absolutnie nie włączać lampy, tymbardziej wbudowanej bo masakra będzie, ustawić - co łatwe nie jest - ludzi w najbardziej oświetlonym mmiejscu, ale twarzami w stronę słońca, mocne nie będzie więc przepałów brak
najlepiej sobie ustaw autoISO z najdłuższym akceptowalnym czasem powiedzmy na poziomie 1/125s i z czułościa do ISO 3200 i do dzieła. Nie powinienes miec żadnych problemów. No i nie przymykaj szkła do f11. Staraj się operowac na największych dziurach, nie masz szkła 1.2 więc o papierowa głebię ostrości sie nie martw. Bedzie dobrze.
Mam jeszcze pytanko , będę na pewno focił w RAWach i nie wiem czy odszumianie i d-lighting powyłączać? nie do końca rozumiem ich działania w przypadku RAW.
robin102
13-01-2011, 10:46
... Jeszcze przed składaniem życzeń.
Oj to chyba u Ciebie jacyś bardziej rezolutni goście weselni bywają. Bo u mnie po wyjsciu z kosciola czy cerkwi pierwsza rzecz jaka każdy chce zrobić to zielsko wcisnąć w ręce PM i jakąś kopertę i szybko ......
Zdjęcie grupowe jest do zrobienia dopiero po życzeniach. Przed życzeniami tłum jest nie do opanowania.
cheyenne
13-01-2011, 10:49
Witam
Mam prośbę, znajomi w sobote mają ślub, nie będą korzystali z zawodowego fotografa, tylko rodzinni pstrykacze z kompaktami. Poprosili mnie dodatkowo o zrobienie paru fotek przed kościołem przed i po ceremonii. Mam od niedawna D300s i N16-85. Potrzebuje sugestii jak się za to zabrać, ślub odbędzie się o 12-tej w południe. Czy w razie słabego światła zwiększać iso , czy próbować z lampą wbudowaną? Będę robił te fotki nie zobowiązująco i na free, ale nie chciał bym ich całkiem sknocić. Boję się warunki , bo wiadomo teraz zima i ze słońcem kicha.
jak na pierwszy raz najbezpieczniej będzie:
ustaw priorytet przysłony (zacząłbym bezpiecznie bo gwarantujące ostrość 5.6)
balans bieli na 5500 k
ustaw ISO 400 (zwiększona czułość pozwoli na zarejestrowanie większej ilości szczegółów)
ostrz tylko środkowym punktem unikniesz zdjęć nietrafionych
nie używaj lampy
robsonzbydzi
13-01-2011, 10:59
poruszaliście 2 tematy
1)zdjęcia w porfolio na których są goście, jeśli na zdjęciu jest kilka osób można spokojnie publikować nie pytając o zgodę, prawo dopuszcza publikację wizerunku osoby bez jej zgody jeśli jest częścią większego zgromadzenia. Przykładowo jeśli na zdjęciu widać 1 wydurniającą sie osobę lepiej nie publikować, ale jeśli w kadrze załapie sie oprócz niej choć 2-3 inne a sytuacja nie jest jej uwłączająca to nikt nigdy się nie przyczepi
2) zdjęcie grupowe, najlepiej pod kościołem ale zaraz po wyjściu ciężko nad ludźmi zapanować bo zazwyczaj zawsze ktoś chce być pierwszy do życzeń i w kilka sekund robi się za nim kolejka, a wtedy już niezręcznie ludzi rozganiać do zdjęcia, z kolei po życzeniach zazwyczaj ludzie uciekają do samochodów i zasuwają do knajpy żeby załapać sie na miejsca na parkingu, takie życie. Często gęsto robię więc grupówki przed knajpą w przerwie między blokami muzycznymi, ma to tę zaletę że gośćz orkiestry może skutecznie przez nagłośnienie wywyłać nawet bardzo opornych do zdjęcia. Sprawdza się to zwłaszcza z knajpkami w stylu retro lub wiejskim jakie przynajmniej u nas są ostatnio bardzo modne, taka knajpa w tle wygląda całkiem ok i stanowi fajną pamiątkę dla młodych, rzecz jasna nie mają na zdjęciu wtedy gości którzy byli tylko w kościele ale to w sumie nie moja sprawa. Generalnie młodzi decydują czy w ogóle chcą grupówkę i kiedy ja przedstawiam im tylko opcje
robsonzbydzi
13-01-2011, 11:01
jak na pierwszy raz najbezpieczniej będzie:
balans bieli na 5500 k
ustaw ISO 400 (zwiększona czułość pozwoli na zarejestrowanie większej ilości szczegółów)
ostrz tylko środkowym punktem unikniesz zdjęć nietrafionych
nie używaj lampy
balans to lepiej na auto i nic nie ruszać, zabawa z balansem jest raczej dla bardziej doświadczonych userów. A ISO tak jak napisano wcześniej na autoISO z minimalnym akceptowalnym czasem
bialogardzianin
13-01-2011, 11:14
Oj to chyba u Ciebie jacyś bardziej rezolutni goście weselni bywają. Bo u mnie po wyjsciu z kosciola czy cerkwi pierwsza rzecz jaka każdy chce zrobić to zielsko wcisnąć w ręce PM i jakąś kopertę i szybko ......
Zdjęcie grupowe jest do zrobienia dopiero po życzeniach. Przed życzeniami tłum jest nie do opanowania.
Popieram. Zawsze goście wychodzą pierwsi, ustawiają się wokół wejścia (lub obok w przypadku wymijania się ślubów) i czekają na młodych, żeby ich obsypać i/lub złożyć życzenia. Bywa też tak, że ksiądz na koniec ceremonii ogłasza, że młodzi przyjmą życzenia na sali weselnej. Zatem, w pierwszym przypadku, fotograf umawia się wcześniej z młodymi i świadkami, aby po złożeniu życzeń wszyscy ustawili się do grupowego (świadkowie i fotograf na koniec życzeń gromkim głosem zapraszają). Jest najczęściej tak, że goście i tak czekają na koniec życzeń i raczej nikt nie jedzie do sali weselnej, bo przecież PM jedzie w orszaku jako pierwsza (mało kto wie gdzie będzie zabawa), więc raczej sporadycznie może się zdarzyć, że kogoś zabraknie. W drugim przypadku, zdjęcie grupowe będzie mogło być zrealizowane na sali weselnej (lub na zewnątrz jeśli warunki na to pozwalają), a jedyną konsekwencją będzie to, iż na zdjęciu nie będzie zawiadomionych. Oczywiście, fotograf towarzyszący PM może na sam koniec życzeń zawiadomionych (zaproszeni udali się do samochodów, autobusów) rzucić pomysł mini grupowego z udziałem tychże. Na koniec dodam, że życie pisze także inne scenariusze. ;)
robsonzbydzi
13-01-2011, 11:45
Jest najczęściej tak, że goście i tak czekają na koniec życzeń i raczej nikt nie jedzie do sali weselnej, bo przecież PM jedzie w orszaku jako pierwsza (mało kto wie gdzie będzie zabawa), więc raczej sporadycznie może się zdarzyć, że kogoś zabraknie.
widocznie w Bydgoszczy i okolicach ludzie żyją w takim pędzie albo są wychowani żeby być zawsze przed wszystkimi że w orszaku nikt prawie nie jedzie wszyscy pedzą do knajpy. Na ponad połowie wesel po życzeniach zostaje garstka osób i kilka samochodów a reszta gości zasuwa ile fabryka dała do knajpy. Choć przyznaję w mniejszych miejscowościach i wioskach gdzie nieraz focę ludzie karnie zasuwają w orszaku skutecznie blokując mi często przedostanie się przed samochód z młodymi.
bialogardzianin
13-01-2011, 12:04
widocznie w Bydgoszczy i okolicach ludzie żyją w takim pędzie albo są wychowani żeby być zawsze przed wszystkimi że w orszaku nikt prawie nie jedzie wszyscy pedzą do knajpy. Na ponad połowie wesel po życzeniach zostaje garstka osób i kilka samochodów a reszta gości zasuwa ile fabryka dała do knajpy. Choć przyznaję w mniejszych miejscowościach i wioskach gdzie nieraz focę ludzie karnie zasuwają w orszaku skutecznie blokując mi często przedostanie się przed samochód z młodymi.
Co miasto, to obyczaj. ;) Pisałem głównie z myślą o Koszalinie, tam tak najczęściej miałem, choć w przypadku Czarnego (koło Człuchowa) było tak jak Ty napisałeś. Z tym blokowaniem przez orszak to prawda, ciężko wyprzedzić, wszyscy jadą jeden za drugim, panuje ogólna radocha, rozluźnienie, a tu człowiek się spina i rżnie Hołka, żeby PM wyprzedzić i razem z rodzicami, chlebem i solą nowożeńców przywitać. ;) Musimy się dostosować, przecież Młodzi/ Rodzice nie będą pod nas tworzyć harmonogramu tego uroczystego dnia. ;)
robin102
13-01-2011, 12:11
Przy transporcie pomoże duża podłużna kartka za przednią i tylną szybą naszego auta z napisem FOTOGRAF :) albo PRESS :mrgreen:
robsonzbydzi
13-01-2011, 12:20
Przy transporcie pomoże duża podłużna kartka za przednią i tylną szybą naszego auta z napisem FOTOGRAF :) albo PRESS :mrgreen:
haha, a potem powiedzą że się fotograf lansuje
prz3mo, nie mogę się zgodzić :D Jakoś tak trafiam, że po naszych mszach są następne, a po nich jeszcze następne (ksiądz nie może narzekać ;) ), więc goście między sobą się gubią...
Wszystko jest kwestią dobrej organizacji. Nawet jak jest msza po mszy.
Oj to chyba u Ciebie jacyś bardziej rezolutni goście weselni bywają. Bo u mnie po wyjsciu z kosciola czy cerkwi pierwsza rzecz jaka każdy chce zrobić to zielsko wcisnąć w ręce PM i jakąś kopertę i szybko ......
Zdjęcie grupowe jest do zrobienia dopiero po życzeniach. Przed życzeniami tłum jest nie do opanowania.
Goście nie słuchają się fotografa, ale pary młodej i owszem. Po wyjściu z kościoła PM mówi, że wszyscy teraz, jeszcze przed życzeniami, ustawiamy się do zdjęcia.
Moim zdaniem właśnie po życzeniach tłum jest do nieopanowania, a poza tym połowa "tłumu" już pojechała do do domu weselnego...
Tyle ode mnie w tym temacie. Każdy robi jak uważa.
bialogardzianin
13-01-2011, 12:37
Wszystko jest kwestią dobrej organizacji. Nawet jak jest msza po mszy. Goście nie słuchają się fotografa, ale pary młodej i owszem. Po wyjściu z kościoła PM mówi, że wszyscy teraz, jeszcze przed życzeniami, ustawiamy się do zdjęcia. I tyle w temacie.
Słuchają, słuchają, wierz mi, że czasem można elegancko, z uśmiechem pokierować gośćmi, bo w wirze wydarzeń i emocji czasem wszelkie scenariusze zawodzą (także świadkowie są pozytywnie zakręceni). Czyli prze3mo umawiasz się tak z młodymi, że jak goście przestaną sypać tym i owym i młodzi zbiorą wszystkie grosiki, wówczas komunikują gościom o zdjęciu grupowym, po którym nastąpią życzenia, tak?
Czyli prze3mo umawiasz się tak z młodymi, że jak goście przestaną sypać tym i owym i młodzi zbiorą wszystkie grosiki, wówczas komunikują gościom o zdjęciu grupowym, po którym nastąpią życzenia, tak?
Tak. W moim przypadku się to sprawdza.
arturherda
13-01-2011, 12:43
Ja jeśli tylko jest pogoda wyciągam całą watahę na zdjęcia podczas przyjęcia. Pomaga mi w tym zespół. Oczywiście wszystko uzgadniam z młodymi wcześniej - niektórzy z nich nie są zainteresowani takimi ujęciami, wówczas odpuszczam sobie. A poniżej dwa przykłady grupówek selekcjonowanych, czyli młodzi z najbliższymi oraz młody z samymi paniami. Te zdjęcia mam akurat na serwerze stąd zamieszczam właśnie te przykłady.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.fotografiaslubna.lublin.pl/albums/They/4m.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.fotografiaslubna.lublin.pl/albums/They/k8.jpg)
Oba na wysokim ISO 1600, oba robione na cropie jeszcze S5Pro, oba bez lampy, oba wykonane około godziny 21 w majowym wieczornym już słońcu.
Ogólnie uważam, że o ile jest taka możliwość właśnie przerywnik weselny jest świetnym czasem na grupowe fotki. Inna sprawa, że organizowanie grupowej fotki na imprezie trwa szmat czasu (bo ciocia Krysia gdzieś poszła, gdy wróci ciocia Krysia, to znów Antek przepadł i tak w kółko) ale to jest świetny czas by odpocząć szczególnie gdy wesele zaczyna się dość wcześnie.
pozdrawiam
bialogardzianin
13-01-2011, 13:21
Myślę, że sporym wyzwaniem w zdjęciach grupowych, jest takie ustawienie gości i kontrola kadru, aby wszyscy byli widoczni, jeśli to tylko możliwe i nie piję tu do Ciebie, Arturze, bo sam mam z tym problemy. Pamiętajmy o tym po prostu przed naciśnięciem spustu, wołając uprzednio z uśmiechem na twarzy "Pani szatynki w różowej garsonce nie widzę". :)
bialogardzianin
13-01-2011, 13:28
Pozwolę sobie w tym miejscu, w nawiązaniu do poprzedniej wypowiedzi, wkleić zdjęcie grupowe z komentarzem:
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.iv.pl/)
Mimo, że atutem było moje umiejscowienie na schodach, nie udało mi się wszystkich dopilnować. Oczywiście wyjściem z sytuacji jest wielokrotne powtórzenie ujęcia, tym bardziej, że goście nie stoją w bezruchu. 4-6 ujęć załatwia sprawę i wszyscy mogą siebie odnaleźć.
arturherda
13-01-2011, 14:34
Jeśli chodzi o rozstaw i złapanie wszystkich, zgadza się to jest sztuka której ja akurat nie opanowałem jeszcze i już powątpiewam, że kiedykolwiek opanuję tę sztukę, chyba brakuje mi nieco cierpliwości, niby zwracam uwagę, niby tłumaczę, proszę o przesunięcie się, ale jak przesunięta ciotka za chwilę znów się schowa mi się już po prostu nie chce znów upominać, lub jak robię dwudziestą klatkę. Ale tam... :)
A teraz uwaga godna wzięcia pod rozwagę.
Nie są istotne w tym momencie kadry, obróbka czy inne cechy zdjęć wklejonych przez nas powyżej lecz nastrój ludzi. Ludzie bezpośrednio po ceremonii kościelnej są sztywni i na zdjęciach to widać, natomiast podczas przyjęcia panuje całkowicie inny nastrój wśród gości, zdecydowanie większe rozluźnienie co pozytywniej przekłada się na samą fotografię oczywiście. Dlatego zawsze o ile to możliwe będę zwolennikiem grupowych fotografii podczas przyjęcia. No chyba, że mamy ludzi nadzwyczaj majętnych, oni wypadają wyśmienicie w każdym momencie. Ach to życie... :)
cheyenne
13-01-2011, 15:22
balans to lepiej na auto i nic nie ruszać, zabawa z balansem jest raczej dla bardziej doświadczonych userów. A ISO tak jak napisano wcześniej na autoISO z minimalnym akceptowalnym czasem
jest to błędne myślenie
jeśli dla całej uroczystości na dworze użyjemy jednego ustwienia balansu bieli to korektę możemy zrobić zbiorowo dla wszystkich kadrów
polecam na dwór 5500 K
jeđli użyjemy auto WB to korektę robimy pojedyńczo i mamz masę zabawy i różne kolorystycznie kadry
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.fotografiaslubna.lublin.pl/albums/They/4m.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.fotografiaslubna.lublin.pl/albums/They/k8.jpg)
ale z kolorami to pojechałeś
i te wypalone białe niebo
co na to klienci? - nieświadomi pewnie :)
jest to błędne myślenie
jeśli dla całej uroczystości na dworze użyjemy jednego ustwienia balansu bieli to korektę możemy zrobić zbiorowo dla wszystkich kadrów
polecam na dwór 5500 K
jeđli użyjemy auto WB to korektę robimy pojedyńczo i mamz masę zabawy i różne kolorystycznie kadry
ale z kolorami to pojechałeś
i te wypalone białe niebo
co na to klienci? - nieświadomi pewnie :)
pokaż lepsze
bialogardzianin
13-01-2011, 15:33
jest to błędne myślenie
jeśli dla całej uroczystości na dworze użyjemy jednego ustwienia balansu bieli to korektę możemy zrobić zbiorowo dla wszystkich kadrów
polecam na dwór 5500 K
jeđli użyjemy auto WB to korektę robimy pojedyńczo i mamz masę zabawy i różne kolorystycznie kadry...
Brzmi rozsądnie, czy inni uważają podobnie?
ale z kolorami to pojechałeś i te wypalone białe niebo co na to klienci? - nieświadomi pewnie :)
Daj spokój cheyenne, tu jest właściwszy dział http://forum.nikoniarze.pl/forumdisplay.php?f=106 ;) Artur zaprezentował sposób ustawienia. ;)
EDIT: Osobiście bardziej do gustu przypadają mi grupowe na jak najdłuższej ogniskowej, z oczywiście odpowiednim oddaleniem od grupy, perspektywa fajniejsza. Czasem jednak trzeba szerokim ująć.
poruszaliście 2 tematy
1)zdjęcia w porfolio na których są goście, jeśli na zdjęciu jest kilka osób można spokojnie publikować nie pytając o zgodę, prawo dopuszcza publikację wizerunku osoby bez jej zgody jeśli jest częścią większego zgromadzenia. Przykładowo jeśli na zdjęciu widać 1 wydurniającą sie osobę lepiej nie publikować, ale jeśli w kadrze załapie sie oprócz niej choć 2-3 inne a sytuacja nie jest jej uwłączająca to nikt nigdy się nie przyczepi
Dzięki robson za zainteresowanie. Widzę jednak, że jest to raczej śliski temat i większość woli go unikać. Z czego to wynika? Nie wiem, może z nieznajomości prawa. A uważam, że sprawa wcale taka błaha nie jest, bo przy pewnej dozie uporu można tym nawet podkopać konkurencję albo i zaszkodzić sobie.
mateo912
13-01-2011, 15:59
Dzięki robson za zainteresowanie. Widzę jednak, że jest to raczej śliski temat i większość woli go unikać. Z czego to wynika? Nie wiem, może z nieznajomości prawa. A uważam, że sprawa wcale taka błaha nie jest, bo przy pewnej dozie uporu można tym nawet podkopać konkurencję albo i zaszkodzić sobie.
A wiesz co to jest zgoda domniemana?
Zapewne gdybym wiedział to nie potrzebowałbym nabijać postów na forum ;)
OO tu coś znalazłem na ten temat :) http://www.odo.wortale.net/64-Czy-fotografowanie-lub-filmowanie-osob-bez-ich-zgody-jest-zabronione-czy-dozwolone.html
Szczególnie komentarze są praktycznie wartościowe poprzez swoje przykłady, zwłaszcza weselny .
bialogardzianin
13-01-2011, 16:11
Z innej parafii: przechodząc często (mam po drodze) koło zakładu fotograficznego, widzę za szybą masę pozowanych zdjęć studyjnych, przy czym z doświadczenia własnego (kiedy brałem ślub nie myślałem o reportażu) i relacji znajomych wiem, że właściciel, z dyplomem mistrzowskim wiszącym na ścianie, nie zawiera z nowożeńcami jakiejkolwiek umowy, nie wspominając nawet o zgodzie. Czy ma prawo do publikacji zdjęć, także tych z udziałem świadków? Tak na prawdę nigdy nie powiedziano dosłownie i konkretnie tu na forum jak to jest z tymi grupowymi (ostatnio był fajny wątek ze zdjęciami ze studniówki). Ja wychodzę z założenia, że skoro członkowie Polskiego Stowarzyszenia Fotografów Ślubnych (kto jak kto, ale oni mają wszystko na tip top poukładane) publikują w portfolio zdjęcia z gośćmi weselnymi, to znaczy, że wiedzą co robią, czyli że można. ;)
EDIT: Rozmawiamy tu o zdjęciach grupowych ślubnych/ weselnych, więc wszyscy wiedzą o co chodzi (że będą na zdjęciach). ;)
A przeczytaj sobie komentarze do mojego linka. Odpowiedź masz jasna i konkretną.
O a tu jeszcze coś ciekawego http://kontika.superhost.pl/infoaz/poradyprawne/?zgoda-na-fotografowanie-obcych-osob-ochrona-prywatnego-wizerunku-i-prawo-autorskie,52
Oj coś mi się wydaje, że chyba co poniektórzy nadużywają i nie do końca właściwie interpretują pojęcie "zgody domniemanej".
bialogardzianin
13-01-2011, 16:40
...Oj coś mi się wydaje, że chyba co poniektórzy nadużywają i nie do końca właściwie interpretują pojęcie "zgody domniemanej".
"Oj, coś mi się wydaje, że chyba" zbyt daleko idący wniosek poczyniłeś. ;)
1) odwiedź galerie tych, co w stopkach mają odnośniki do nich
2) odwiedź FFŚ, PSFŚ, FRŚ
3) zrób rundkę w swym mieście po wszystkich studiach fotograficznych, które mają witryny na ulicę
4) odwiedź wszelkie katalogi linkujące do stron fotografów ślubnych
i zadaj każdemu fotografowi pytanie który zapytał wszystkich ze zdjęć o zgodę na publikację. ;)
Na przyszłość, w trakcie ustalania z narzeczonymi warunków zlecenia, poproś o adresy pocztowe/ mailowe wszystkich gości. Następnie, po wykonaniu zlecenia i przekazaniu nowożeńcom utworów fotograficznych, a przed wzbogaceniem publicznego portfolio, roześlij do gości (nie zapominając o księdzu) listy z zapytaniem czy dane ujęcia możesz wykorzystać na swej stronie www lub w tematycznym katalogu stron. Powodzenia! Uff... ;)
Ale ja nie jestem prawnikiem, natomiast z brutalną literą prawa miałem niestety okazję się zetknąć ( i nie mówię tu o mandacie za przekroczenie prędkości).
To, że robi tak Kowalski i Nowak wcale nie znaczy, że jest to już usankcjonowane prawo zwyczajowe.
Natomiast ludzie często nie dochodzą swoich roszczeń bo nawet nie są ich świadomi. Do czasu aż znajdzie się jakiś przysłowiowy Zenek ...
mateo912
13-01-2011, 16:53
Ale ja nie jestem prawnikiem, natomiast z brutalną literą prawa miałem niestety okazję się zetknąć ( i nie mówię tu o mandacie za przekroczenie prędkości).
To, że robi tak Kowalski i Nowak wcale nie znaczy, że jest to już usankcjonowane prawo zwyczajowe.
Natomiast ludzie często nie dochodzą swoich roszczeń bo nawet nie są ich świadomi. Do czasu aż znajdzie się jakiś przysłowiowy Zenek ...
Ten prawnik chyba miał coś zły dzień.
Bo od kiedy trzeb pytać kogokolwiek przed zrobieniem zdjęcia? Zdjęcia można robić zawsze wszędzie i wszystkim.
Upubliczniać nie wolno (z wyjątkami)
A na Zgodzie domniemanej bazuje cała fotografia reportażowa i streetowa. Więc kto się myli? jeden prawnik czy wszyscy streetowcy?
bialogardzianin
13-01-2011, 16:59
Mogę mieć do Ciebie McSimusie prośbę? Oddaj nam tu wszystkim przysługę i zorientuj się jak ów problem prawny został rozwiązany w poszczególnych państwach unijnych, w Stanach Zjednoczonych czy w Australii i zdaj nam proszę z tego relację. A nuż wyniknie z tego jakaś obywatelska inicjatywa ustawodawcza, może jak się ślubniacy z całej Polski zbiorą (musi być 100 tys., legalnych i/lub robiących na czarno- wsio rawno), to zmienimy niedoskonałą ustawę. Zawsze też można lobbować Posłów RP, szczególnie próbować dotrzeć do tych, co mają córki/ synów na wydaniu. ;)
siwyozzman
13-01-2011, 23:04
Mam jeszcze pytanko , będę na pewno focił w RAWach i nie wiem czy odszumianie i d-lighting powyłączać? nie do końca rozumiem ich działania w przypadku RAW.
To zależny w jakim programie wywołujesz Rawy...Jeżeli Adobe, Bibble lub innej firmy nie Nikon to nie ma znaczenia i chyba lepiej wyłączyć. Jeżeli soft Nikona a w zasadzie Nik Software (Capture NX lub View NX) to można włączyć ponieważ te programy wiedzą jak te ustawienia zinterpretować i wyświetlą dokładnie w takiej formie jak w podglądzie aparatu... Można wtedy np.zmieniać stopień active d-lighting a jeżeli ta funkacja będzie wyłączona to nie...
jacoslavgth
13-01-2011, 23:55
powiem wam tak - w umowie mam zapis odnośnie dyspozycji wizerunkiem PM w celach reklamowych, obejmujących stronę, reklamę itp. jest to szczególowo opisane, nie spotkałem się z zapisem odnośnie gości, uważam że jest to bzdura ponieważ każdy z zaproszonych musiałby postawić parafke że się zgadza, generalnie gdybym nie mógł umieszczać zdjęc z osobami trzecimi to na stronie miałbym tylko kilka zdjęc z samymi młodymi, bo zawsze ktoś w kadr się wkręci, moim zdaniem nie ma o co kruszyć kopii i stwarzać sztucznych problemów, oczywiście nie umieszczam zdjęc na których ktoś wyszedł jak rysiek z klanu, zdjęcia podlegają selekcji i zanim cokolwiek wrzucę na stronę PM to widzi i akceptuje.
lukaszD1x
14-01-2011, 08:56
I miał byś na umowie 120podpisów:)
Po przebrnięciu przez CAŁY wątek, mam kilka pytań:
- jak wygląda u Was kwestia płatności za robotę; czy klienci płacą zaliczki (ile?); czy są kłopoty z płatnościami (długi czas oczekiwania na przelew, itp przygody)
- czy KAŻDY z Was ma założoną firmę??
- jeśli ktoś zakładał to czy starał się o dofinansowanie (ciekawi mnie jak chętnie dają kasę na coś czym, podobno, zajmuje się już cała armia ludzi)
A tak przy okazji: Dzwoniłem wczoraj do Kurii w moim mieście. Znudzony księżu oznajmił, że tak, że owszem, są kursy liturgiczne dla foto-video. Tzn. będzie jakiś na wiosnę. Na razie zgłosiło się 2 chętnych!! Kasa: co łaska na seminarium duchowne. Następnie przystąpiłem do infiltracji rynku ślubno-fotograficznego w mojej najbliższej okolicy. To co tam zobaczyłem przyprawiło mnie o palpitację serca. Takiego papudruństwa (zna ktoś to słowo??) dawno nie widziałem. Nie twierdze, że jestem jakimś Richardem Avedonem, czy innym Robertem Capą, ale takiego amatorki się nie spodziewałem. Robiłem zdjęcia na zaledwie kilku weselach i wiem, że to nie łatwa robota. Człowiek się napoci, nabiega, nakombinuje, a i tak nie wiadomo czy PM nie będzie marudzić. Warto chyba jednak zawsze trochę pomyśleć co zrobić żeby było ciekawiej, niż tylko błyskać lampą do przodu.
Podsumowując: wychodzi na to, że Rydzyktown i jego najbliższa okolica to dziewiczy teren! Przeczytałem tu mnóstwo opinii na temat tego jak to ciężko w tej branży, że nieuczciwa konkurencja, że kameruny, że 8 stów za robotę, że skórzane kamizelki i wąsy pod nosem, itp, itd. Panowie! Przyjeżdżajcie do Kujawsko-Pomorskiego! Pracujcie! Bogaćcie się! Bądźcie piękni!
Tylko zostawcie kawałek tego tortu dla mnie
Sam sobie wywalcz.
Rozeznanie online to zaledwie część - popracuj (legalnie!) a dowiesz się, że jest jeszcze x firm, których nie znalazłeś wklepując ,,fotograf ślubny moje miasto''. nie pozycjonują się bo nie muszą, albo nie umieją. A istnieją i realizują zlecenia. Fotografów obsługujących młode pary jest cały zalew. Wraz z falą dotacji nastąpił wysyp. Skutek - ,,matysiaki'' i zepsucie rynku.
Sam sobie wywalcz.
Kapitalista! Pewnie że wywalczę! I na pewno legalnie.
Rozeznanie online to zaledwie część - popracuj (legalnie!) a dowiesz się, że jest jeszcze x firm, których nie znalazłeś wklepując ,,fotograf ślubny moje miasto''. nie pozycjonują się bo nie muszą, albo nie umieją. A istnieją i realizują zlecenia. Fotografów obsługujących młode pary jest cały zalew. Wraz z falą dotacji nastąpił wysyp. Skutek - ,,matysiaki'' i zepsucie rynku.
Rozumiem, że nadal dofinansowują. To dobrze, bo nie wiem skąd miałbym wziąć kasę na dokupienie gratów. Przygód z komercyjnymi kredytami na razie mi starczy.
Tym co napisałem w poprzednim poście chciałem pokazać, że w okolicy może i jest iluś-tam Zenków fotografistów, ale nadal jest brak kogoś kto potrafi zrobić foty na przyzwoitym poziomie. Może to jest właśnie ta luka/nisza, którą warto byłoby zapełnić?
robsonzbydzi
14-01-2011, 11:23
Podsumowując: wychodzi na to, że Rydzyktown i jego najbliższa okolica to dziewiczy teren! Przeczytałem tu mnóstwo opinii na temat tego jak to ciężko w tej branży, że nieuczciwa konkurencja, że kameruny, że 8 stów za robotę, że skórzane kamizelki i wąsy pod nosem, itp, itd. Panowie! Przyjeżdżajcie do Kujawsko-Pomorskiego! Pracujcie! Bogaćcie się! Bądźcie piękni!
Tylko zostawcie kawałek tego tortu dla mnie
Tylko pogratulować samozadowolenia koledze, zrobiłeś kilka ślubów i obrosłeś w piórka że aż strach. Polecam ci odwiedzenie najbliższych targów za (2 tygodnie) ślubnych w toruniu i bydgoszczy to zobaczysz ile stoisk foto-video się wystawia, w ubiegłym roku w toruniu było koło 10-15 stoisk foto a w bydgoszczy myślę że około 40 co najmniej. A znam przynajmniej kilku fotografów którzy mają na tyle zaplanowany kalendarz ślubów że nie muszą się wystawiać.
Sądzę, ze jeżeli stronę www zaadresujesz w stylu bloga, klienci będą walić drzwiami i oknami.
Powodzenia! Jak na starcie liczysz głównie na dotację ,,bo przecież za coś muszę kupić sprzęt'' to zacząłeś od właściwej strony....
robsonzbydzi
14-01-2011, 11:41
zajrzałem do twojego bloga, z takim nastawieniem do świata mógłbyś focić ślub chyba tylko nergalowi....
lukaszD1x
14-01-2011, 11:45
Dotacja:) Ja nic ie mam do ludzi co dostali kase z dotacji ale denerwuje mnie jak przychodzi jakiś koleś który nie mam zielonego pojęcia o sprzęcie dostał dotacje kupuje d700 i 24-70 i nazywa się Pan fotograf a robi taką lipe za 700zł troche powagi czasem samemu trzeba dojść do czegoś i się szanować a nie utrzymywać się przez rok na rynku żeby kasy nie zwracać ,Jeśli ktoś zrobił 2-3śluby i mówi że wie coś na ten temat to ja dam mu negatyw niech pokaże co umie! (przepraszam za błędy ortograficzne ale jestem dyslektykiem ma na to papier:) )
I77 nie musisz mieć D3 i szkła 2.8 żeby robić dobre foty.
przepraszam za błędy ortograficzne ale jestem dyslektykiem ma na to papier
Masz też w przeglądarce funkcję podkreślania błędów. Na tym forum pilnujemy możliwie poprawnego języka - też mam poważne problemy z ortografią i gramatyką, jednak przy odrobinie wysiłku, chęci i nowym technologiom (przeglądarka lub edytor) udaje mi się publikować prawidłowe posty. Papier nie tłumaczy lenistwa.
lukaszD1x
14-01-2011, 12:16
Masz też w przeglądarce funkcję podkreślania błędów. Na tym forum pilnujemy możliwie poprawnego języka - też mam poważne problemy z ortografią i gramatyką, jednak przy odrobinie wysiłku, chęci i nowym technologiom (przeglądarka lub edytor) udaje mi się publikować prawidłowe posty. Papier nie tłumaczy lenistwa.
Super nie zauważyłem wcześniej Dziękuje:)
przepraszam za błędy ortograficzne ale jestem dyslektykiem ma na to papier:)
Przepraszam, że się wtrącę, ale takie zdania doprowadzają mnie do szewskiej pasji. Z myślenia ten papier też Cię zwalnia? Przy obecnych możliwościach (automatyczne sprawdzanie pisowni przez przeglądarkę) taka wypowiedź, jak Twoja, to wyraz kompletnego lenistwa i ignorancji.
"przeglond", "bendzie", "wrucił", "oglondasz", "zawiudł", "wziołem", "prubować" - jak można? JAK MOŻNA!?!?!
lukaszD1x
14-01-2011, 12:32
Naprawde nie zauważyłem wcześniej tej opcji.
Tylko pogratulować samozadowolenia koledze, zrobiłeś kilka ślubów i obrosłeś w piórka że aż strach.
W którym miejscu??
Polecam ci odwiedzenie najbliższych targów za (2 tygodnie) ślubnych w toruniu i bydgoszczy to zobaczysz ile stoisk foto-video się wystawia
Wiem o tej imprezie i na pewno się wybiorę.
, w ubiegłym roku w toruniu było koło 10-15 stoisk foto a w bydgoszczy myślę że około 40 co najmniej. A znam przynajmniej kilku fotografów którzy mają na tyle zaplanowany kalendarz ślubów że nie muszą się wystawiać.
Nadal uważam, że warto próbować.
zajrzałem do twojego bloga, z takim nastawieniem do świata mógłbyś focić ślub chyba tylko nergalowi....
Bardzo mi miło, że zajrzałeś. Tylko co ma piernik do sześciostrzałowego rewolweru??
robsonzbydzi
14-01-2011, 13:19
tyle co fuckoff przepraszam fuckart do fotografii ślubnej, panie moderatorze pora chyba na przeczyszczenie wątku
tyle co fuckoff przepraszam fuckart do fotografii ślubnej, panie moderatorze pora chyba na przeczyszczenie wątku
Hahaha całkiem nieźle skarżypyto. Czy ktoś w ogóle rozumie o co robsonowi chodzi??
wracajmy do tematu ślubnego a całą reszte załatwiajcie na pw ;-)
edit:
co robicie gdy trafi się wam para, której nie podoba się żaden pomysł na sesje plenerową, nie chcą stanąć w danym miejscu, usiaść bo się pobrudzą, a tutaj ludzie na nich patrzą ;-)
Wtedy ja siadam.... i płaczę:)
bialogardzianin
14-01-2011, 14:07
Ludzie, to nie Korea Północna, niech każdy czyni co chce, byle by to było zgodne z prawem, ogólnie uznawanymi normami, kodeksami etycznymi, itp. a że będzie boleć- trudno. ;) "Po owocach ich poznacie".
EDIT: to Moderatorze odnosiło się do wypowiedzi postu nr 681, treść wisiała niezatwierdzona, a jak zatwierdziłęm to już przywołałeś porządek. ;)
Wtedy ja siadam.... i płaczę:)
Pomaga?
robsonzbydzi
14-01-2011, 15:27
co robicie gdy trafi się wam para, której nie podoba się żaden pomysł na sesje plenerową, nie chcą stanąć w danym miejscu, usiaść bo się pobrudzą, a tutaj ludzie na nich patrzą ;-)
ja ma dwie metody
1) pytam czy w ogóle chcą zdjęcia plenerowe, bo jeśli nie zgadzają się na moje pomysły a nie mają własnych to innego rozwiązania nie widzę
2) idę z parą gdzieś na rozluźnienie, w lecie na piwko, jak chłodniej do kawiarni na kawkę, ma to 2 plusy, kolejna miejscówka do zdjęcia, czas upływa napięcie opada, po tym jak młoda wejdzie w sukni do knajpy/ogródka piwnego robi wokół siebie taką sensację że potem zdjęcia już łatwiej przychodzą.
Ba:)
Najprostsze rozwiązania najlepiej działają ;)
Kobiety o tym wiedzą od tysiącleci :)
ja ma pytanko: czy można się dużo nauczyć na warsztatach ślubnych?? czy dużo daje taki kurs?? czy jednak lepiej aby uczyć się fotografii ślubnej w praktyce?
to zależy u kogo.Na przykład u Błyskotliwych doszlifujesz tylko swój warsztat obróbkowy raczej nic więcej, reszta niech się wypowie również swoim doświadczeniem
Repoglamour - byłem w 2009 roku i nie warto, teraz może coś się zmieniło. Znikoma ilość informacji o pracy przy zdjęciu, na moim szkoleniu chyba 3 zdjęcia przerobiliśmy. Szkoda czasu i kasy.
robsonzbydzi
16-01-2011, 20:41
Repoglamour - byłem w 2009 roku i nie warto, teraz może coś się zmieniło. Znikoma ilość informacji o pracy przy zdjęciu, na moim szkoleniu chyba 3 zdjęcia przerobiliśmy. Szkoda czasu i kasy.
a to ciekawa opinia, możesz rozwinąć temat? Bo jesteś chyba jedyna niezadowoloną osobą na jakiej opinię natrafiłem.
A co chcesz wiedzieć. Nic ale to nic się nie dowiedziałem czego bym nie wiedział. Liczyłem bardziej na obróbkę zdjęć, a tam tak jak wspomniałem. To tyle co mogę powiedzieć o tych warsztatach.
A co chcesz wiedzieć. Nic ale to nic się nie dowiedziałem czego bym nie wiedział. Liczyłem bardziej na obróbkę zdjęć, a tam tak jak wspomniałem. To tyle co mogę powiedzieć o tych warsztatach.
a czy podczas szkolenia trzymali się chociaż tematów z broszurki?
Powiem tak, generalnie broszurki się trzymali, wszystko było ok, tylko każdy jadący tam liczy na choć odrobinę tajników z obróbki a tam to jest akurat bardzo marginalne. Może teraz jest inaczej. Kurs ten jest dobry dla kogoś kto zrobił max dwa, trzy ślubu jako drugi fotograf, lub w rodzinie. Jeżeli ktoś się zajmuje robieniem zdjęć i bierze za to pieniądze to nie warto moim zdaniem - większość będzie wiedział. Na plenerze para która jest do dyspozycji też wie jak ma się zachowywać. Oni pozują, łądnie się wyginają, patrzą, śmieją. To nie jest rzeczywistość gdzie trafią się dwa kołki i masz wielki problem jak ich zmusić do współpracy. Mówię, jeżeli ktoś zamierza wejść w robienie ślubów to warto - te warsztaty są właśnie dla nich, jeżeli ktoś już to robi to chyba strata kasy. Ale to tylko moje odczucie.
Chyba miałeś jakiś niefart :p Na mojej edycji obrobiliśmy z 10 zdjęć ;) Byłem w styczniu 2010.
Powiem tak, generalnie broszurki się trzymali, wszystko było ok, tylko każdy jadący tam liczy na choć odrobinę tajników z obróbki a tam to jest akurat bardzo marginalne. Może teraz jest inaczej. Kurs ten jest dobry dla kogoś kto zrobił max dwa, trzy ślubu jako drugi fotograf, lub w rodzinie. Jeżeli ktoś się zajmuje robieniem zdjęć i bierze za to pieniądze to nie warto moim zdaniem - większość będzie wiedział. Na plenerze para która jest do dyspozycji też wie jak ma się zachowywać. Oni pozują, łądnie się wyginają, patrzą, śmieją. To nie jest rzeczywistość gdzie trafią się dwa kołki i masz wielki problem jak ich zmusić do współpracy. Mówię, jeżeli ktoś zamierza wejść w robienie ślubów to warto - te warsztaty są właśnie dla nich, jeżeli ktoś już to robi to chyba strata kasy. Ale to tylko moje odczucie.
Nie mogę nie ustosunkować się do powyższej opinii o naszych warsztatach, bo chociaż to zupełna oczywistość, że nie zadowolimy każdego i krytyczne opinie, pomimo naszych starań zdarzać się będą.
Ale do rzeczy – stwierdzenie, że pokazywaliśmy obróbkę tylko 3-4 zdjęć zwyczajnie mija się z prawdą. Zawsze pokazujemy minimum 10 zdjęć z różnych sytuacji które w pełni ilustrują wachlarz naszych technik i na żadnych warsztatach nie było od tego odstępstwa. Na edycji, w której uczestniczyłeś, też nie - spytałam 3 osoby z którymi mam kontakt, a które odwiedziły nas na tej samej edycji. Część pokazujemy krok po kroku, dostosowując tempo pracy do najwolniejszego warsztatowicza. Część pokazujemy opowiadając co zrobiliśmy aby dany efekt osiągnąć, a kolejne etapy naszej pracy można obserwować na rzutniku.
Taki dwupodział sprawdza się najlepiej, bo każdy może się nauczyć czegoś nowego – i stary wyjadacz i nowicjusz.
Poruszasz temat – dla kogo są to warsztaty sugerując, że dla osób co zrobiły jeden - dwa rodzinne śluby.
Takie osoby też do nas przychodzą i myślę, że mogą sporo wynieść. Pokazujemy cały nasz know-how i bazujemy na bardzo prostej technice obróbki.
Natomiast warsztaty od samego początku były zaprojektowane dla ludzi, którzy w fotografii poszukują. Mają opanowane podstawy i chcą się czegoś nowego nauczyć. Są otwarci na wiedzę. I myślę, że ten podział jest właściwszy – czy chcesz się nauczyć czegoś nowego vs uważasz że już wszystko wiesz o fotografii ślubnej, niż podział na początkujących i doświadczonych.
I tak na przykład kiedy w bloku poświęconym wizerunkowi opowiadamy o tym, jak łatwo zniechęcić wymagającego klienta banalnym i sztampowym opisem zaczynającym się od słów „fotografia to moja wielka pasja” - do jednych to trafia, a do innych nie, bo wiedzą lepiej. I tak jest z dziesiątkami tematów. Można wiedzieć lepiej.
Dalej – piszesz, że para wie jak się zachować, pozuje, etc.
Marta i Christoph – bo to oni byli na Twoich warsztatach, są parą, która nigdy nie miała żadnego doświadczenia z obiektywem na sesji. Fotografowałam im ślub, więc wiem najlepiej – nawet nie mieli ze mną sesji plenerowej.
Do tego Christoph nie mówi po polsku, więc komunikacja z nim była utrudniona.
A mówisz, że śmiali się, wyginali, patrzyli? Może dlatego, że pokazywaliśmy jak się się pracuje z parą młodą, jakich trików używamy, by rozładować atmosferę, by ich rozsztywnić, by w pannie młodej „rozbudzić gwiazdę”?
Jeszcze chciałabym nawiązać do części obróbkowej.
To prawda, że wcześniej było na nią przeznaczone mało czasu. Takie było założenie warsztatów. Że nie są to warsztaty stricte obróbkowe, tylko warsztaty z fotografii ślubnej. Więc i teoria, i rozmowa o zdjęciach i robienie zdjęć i obróbka.
Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom powiększyliśmy blok obróbkowy – dziś jest całodzienny, nie ma natomiast sesji plenerowej (opowiadamy o niej tylko).
Techniki jakie stosujemy są dosyć proste – nie są żadną wiedzą tajemną. To co „sprzedajemy” to pomysły na to, jak można wykorzystać te proste chwyty, by swoje zdjęcia przenieść w nowy wymiar.
Wielokrotnie po warsztatach spotkamy się z reakcjami „rany! To przecież jest takie proste, czemu ja tego nie robiłem?!”.
Uczestniczyli także w naszych warsztatach graficy mający w małym palcu Photoshopa i dużo bardziej zaawansowane techniki niż te, na których bazujemy, a jednak uznawali nasze metody, nasze spojrzenie na sposoby wykorzystywania popularnych technik, za odkrywcze dla nich.
Może dlatego, że chcieli się czegoś nauczyć:)
Szybka riposta. niecałe 2h ;)
robin102
17-01-2011, 11:13
nie ma natomiast sesji plenerowej (opowiadamy o niej tylko)....
Jakie były tego powody ?
(...) Mówię, jeżeli ktoś zamierza wejść w robienie ślubów to warto - te warsztaty są właśnie dla nich, jeżeli ktoś już to robi to chyba strata kasy. Ale to tylko moje odczucie.
Tomku - zastanawia mnie to, co napisałeś. Ja robię zdjęcia od 20 lat i do dzisiaj większość spotkań z pracą innych fotografów pozwala mi nauczyć się czegoś nowego. Anka i Adam są zdecydowanie w czołówce naszych fotografów ślubnych i trudno mi sobie wyobrazić, żeby poznanie ich warsztatu mogło nie być inspirujące. Inną kwestą jest, co chcemy osiągnąć, w którą stronę się rozwinąć - sam znam ludzi, którym bardzo nie podobały się zdjęcia Kaliny. Jest to jednak kwestia gustu, nie warsztatu, a to o niego przecież na kursie chodzi.
Może moja prośba jest nie na miejscu, ale ciekaw jestem Twojego portfolio ślubnego - nie żebym rzucał wyzwanie w stylu "nie podoba się, to pokaż swoje", tylko z czystej ciekawości. Mieliśmy na forum przypadki osób, których warsztat po tych zajęciach zmienił się niebywale na korzyść - część z nich poszła w naśladownictwo, część znalazła własną drogę. Ciekaw więc jestem, jak to wygląda w Twoim przypadku.
bialogardzianin
17-01-2011, 11:51
... Dalej – piszesz, że para wie jak się zachować, pozuje, etc.
Marta i Christoph – bo to oni byli na Twoich warsztatach, są parą, która nigdy nie miała żadnego doświadczenia z obiektywem na sesji. Fotografowałam im ślub, więc wiem najlepiej – nawet nie mieli ze mną sesji plenerowej.
Do tego Christoph nie mówi po polsku, więc komunikacja z nim była utrudniona.
A mówisz, że śmiali się, wyginali, patrzyli? Może dlatego, że pokazywaliśmy jak się się pracuje z parą młodą, jakich trików używamy, by rozładować atmosferę, by ich rozsztywnić, by w pannie młodej „rozbudzić gwiazdę”?...
MZ nie jest to tak oczywiste. Nie brałem udziału w organizacji Waszych warsztatów, ale wydaje mi się, że zrekrutowana na potrzeby warsztatów para inaczej będzie zachowywać się na plenerze niż para nowożeńców, najczęściej zestresowanych wyjątkowością dnia ślubu. Pary warsztatowe z natury podchodzą do pozowania na luzie, tym bardziej kiedy uczestniczą w plenerze warsztatowym, realizowanym w zgoła odmiennych warunkach. Chętna do pozowania para zgłasza się na warsztaty, dostaje za to kasę lub nie (tego nie wiem), nie jest zmęczona zabawą weselną, ma z założenia większe parcie na szkło niż naturalna para nowożeńców (są oczywiście wyjątki). Dlatego wydaje mi się, że te "triki" inaczej zagrają z warsztatowymi a inaczej prawdziwymi. Tak samo na warsztatach u Emina Kuliyewa było i jest, zatrudnia pary robiące wygibasy i podskoki oraz całusy i przytulaki, bo pary te zwyczajnie odgrywają role, za które im Emin płaci, on tam żadnych tricków stosować nie musi. :)
---------------
Spotkałem się też taką nieetyczną praktyką "absolwenta" repoglamour, który pozyskuje klientów stosując jakże oczywistą, prostą konstrukcję (to nie cytat) w stylu "cena za usługi wynosi więcej niż u lokalnych konkurentów, bo używa się profi sprzętu, 10 obiektywów wszelkiej maści oraz przedsięwzięcie jest legalne, a nie na czarno". Czyli X, Y i Z są tańsi, bo... wiadomo co juz sobie klient dopowie. :(
Nie chciałbym, aby odebrano moją wypowiedź za atak na organizatorów, wszak nie odpowiadają oni za późniejsze poczynania absolwentów, ale nie wydaje mi się, aby takich niecnych praktyk uczono na warsztatach.
Problem bierze się stąd, że wielu kursantów oczekuje gotowej recepty na sukces. Magicznego dotknięcia Midasa. Dla wielu samą wartością będzie poznanie know how Kaliny i Adama.
białogardzianin - myślałem, że napiszesz o ,,nieetycznym'' promowaniu oferty ,,jestem droższy, bo skończyłem warsztaty...'' co byłoby śmieszne i straszne. To, że ktoś argumentuje swoje ceny sprzętem....też naciągane, ale nie nieetyczne. Bez przesady.
Ocena pracy z parą - myślę, że tutaj mają prawo do ocen jedynie uczestnicy warsztatów, skoro Kalina wyjaśniała, że radzą jak ,,odblokować'' młodych. Może wystarczy po prostu uważnie słuchać prowadzących - nie wiem, nie korzystałem z warsztatów.
To, że modele (,,para'') będą dobrze pracować z fotografem na warsztatach to dla mnie dość oczywiste.
robin102
17-01-2011, 11:57
za zimno teraz jest ;-)
Ajjj tam serio pytałem bo sesja plenerowa, czy zwąc to inaczej zdjęcia w plenerze z okazji ślubu to prawie kwintesencja tej całej fotografii ślubnej. Wiele PM właśnie do tego przywiazuje największą wagę, czasem na równi ze zdjeciami z ceremonii, bo zdjęcia reportażowe to prawie same ;) się robią i nie są już tak ważne dla PM. Poza tym realizacja w plenerze należy do najtrudniejszej cześci moim zdaniem. Z jednej strony obiektywu fotograf z drugie PM którzy zazwyczaj robią to pierwszy raz i ostatni ;) z całym ogromem ułomności i niezdolności wszelakich wynikających z tego faktu. A wszyscy przecież chcieli by mieć ładne, ciekawe zdjęcia, nawet fotograf ;). Praca z parą w plenerku czy w studio i możliwość podpatrzenia za pieniądze nawet duże najlepszych w tym temacie to rzecz bezcenna. Z takich warsztatów można naprawdę dużo wynieść. Obróbka, jej sposób to tylko moda chwilowa, a praca z ludźmi zawsze bedzie ważna jak nie najważniejsza. Dobrego zdjęcia nie da się zabić nawet wymyślnymi eksperymentami obróbkowymi. Przetrwa wszystkie mody i trendy.
No to robin - zapytaj Adama czy się zgodzi asystować ci na 4-5 plenerach....Ludzie chcecie gotowych recept? Litości.
Jak wyobrażasz sobie organizację warsztatów na wedle twoich wyobrażeń? Jaki miałby być ich koszt? Warsztaty na całym świecie, w każdym fachu to możliwość podejrzenia fragmentu warsztatu wykładowcy - nigdy nie jest to gotowa recepta na sukces.
bialogardzianin
17-01-2011, 12:05
No to robin - zapytaj Adama czy się zgodzi asystować ci na 4-5 plenerach....Ludzie chcecie gotowych recept? Litości.
Jak wyobrażasz sobie organizację warsztatów na wedle twoich wyobrażeń? Jaki miałby być ich koszt? Warsztaty na całym świecie, w każdym fachu to możliwość podejrzenia fragmentu warsztatu wykładowcy - nigdy nie jest to gotowa recepta na sukces.
Czort swoje, a Pop swoje. ;) Bynajmniej w wypowiedzi robina102 nie doszukałem się błagania o receptę, on pisze zupełnie o czym innym.
EDIT:
Problem bierze się stąd, że wielu kursantów oczekuje gotowej recepty na sukces. Magicznego dotknięcia Midasa. Dla wielu samą wartością będzie poznanie know how Kaliny i Adama.
białogardzianin - myślałem, że napiszesz o ,,nieetycznym'' promowaniu oferty ,,jestem droższy, bo skończyłem warsztaty...'' co byłoby śmieszne i straszne. To, że ktoś argumentuje swoje ceny sprzętem....też naciągane, ale nie nieetyczne. Bez przesady.
Ocena pracy z parą - myślę, że tutaj mają prawo do ocen jedynie uczestnicy warsztatów, skoro Kalina wyjaśniała, że radzą jak ,,odblokować'' młodych. Może wystarczy po prostu uważnie słuchać prowadzących - nie wiem, nie korzystałem z warsztatów.
To, że modele (,,para'') będą dobrze pracować z fotografem na warsztatach to dla mnie dość oczywiste.
Nie napisałem o uzależnianiu ceny od ilości posiadanych obiektywów, ale o nieetycznych technikach sugerowania potencjalnym klientom, że kto jest tańszy, ten zapewne ma 1 obiektyw i robi na czarno, a to daleko idące (śmieszne) nadużycie. Ja nie przeczę, że Kalina i Adam uczą jak odblokowywać pary. Napisałem, co niejako robin102 rozwinął, że inaczej pracuje się z parami warsztatowymi a inaczej z prawdziwymi. Nie ukrywam, że chętnie poznałbym te tricki repoglamourowe w rzeczywistym plenerze z prawdziwą młodą parą, ale to nie będzie możliwe. Więcej zapewne dowiedziałbym się z dwóch części "Masters of wedding photography".
robin102
17-01-2011, 12:07
No to robin - zapytaj Adama czy się zgodzi asystować ci na 4-5 plenerach....Ludzie chcecie gotowych recept? Litości.
Jeszcze co ! na moich plenerach jest tylko: JA i PM, wszystkim postronnym wstęp wzbroniony bez znaczenia jakie by chcieli za to zapłacić pieniądze :p wyjątków nie ma nawet dla sław ukształtowanych na tym forum :)
A byłem na warsztatach uczących fotografowania i bycia z ludźmi, były bezpłatne, ale z perspektywy czasu wiem, że jakby kosztowały nawet 10tys zł warto by je nawet wydać. Dzień fotografowania z prawdziwym mistrzem u jego boku w plenerze jest bezcenny po prostu. Wszystko inne moim zdaniem psu na buty się zda.
tu się zgadzam
obrobka to kwestia wtórna, bo kazdy ma inne spojrzenie na nią, no i moda się też zmienia ;-)
. Poza tym realizacja w plenerze należy do najtrudniejszej cześci moim zdaniem. Z jednej strony obiektywu fotograf z drugie PM którzy zazwyczaj robią to pierwszy raz i ostatni ;) z całym ogromem ułomności i niezdolności wszelakich wynikających z tego faktu. A wszyscy przecież chcieli by mieć ładne, ciekawe zdjęcia, nawet fotograf ;). Praca z parą w plenerku czy w studio i możliwość podpatrzenia za pieniądze nawet duże najlepszych w tym temacie to rzecz bezcenna
Białogardzianin – teoria nieoznaczoności Heisenberga mówi, że obserwowany obiekt zmienia się pod wpływem obserwacji. Rozciągając tę teorię szerzej na fotografię i plenery ślubne i warsztatowe: tak, myślę, że para młoda „obserwowana” przez 12 fotografów pewnie zachowuje się inaczej niż „obserwowana” przez jednego.
Czy na warsztatach jest łatwiej? Mogłabym się upierać, że trudniej – bo 12 fotografów nieźle peszy i robi się niezłe przedstawienie. Trema, kompleksy, nieśmiałość – wszystko mnoży się przez 12.
Ale nie będę forsować tej tezy, bo myślę, że jest po prostu inaczej. Z jednej strony trudniej (trema) z drugiej łatwiej – jeśli para ma predyspozycje, może wpaść we flow i może im się spodobać takie show jakie robi 12 fotografów i para modeli.
Założeniem naszym było, że nie wybieramy par jakoś szczególnie – właśnie po to, żeby pokazać jak się pracuje ze „zwyczajną” parą. Były pary świetnie pozujące, ale prawie nigdy nie ma nic od razu – trochę trzeba się napracować, by rozbudzić w dziewczynie gwiazdę:)
Ale i były pary, gdzie prowadząc swoją część pleneru czułam się jakbym balansowała na linie zawieszonej na wysokościach – że jak tylko przestanę mówić do PM i ją „nakręcać”, to zgaśnie i cały trud na nic, i nie będzie co fotografować.
Będę się jednak upierać, że tricki pokazywane na warsztatach zagrają dla par na „zwyczajnych” plenerach – w końcu stamtąd pochodzą – z naszych pomysłów na rozruszanie naszych par.
Co do nieetyczności tego jak zdobywają klientów inni fotografowie – dużo by mówić.
Wiele zależy od formy w jakiej się to podaje.
Ja często odpowiadam na podobne pytanie (a czemu tak drogo, a u XY jest 3 razy taniej) używając podobnych argumentów. Że sprzęt, którego używam, jest z najwyższej półki, że mam legalną firmę i płacę podatki. Przy tej okazji można jeszcze powiedzieć wiele różnych rzeczy, o których też mówimy na warsztatach:)
Jednak wchodzenie w takie szczegóły to już na dalszym etapie rozmowy, nigdy na starcie - wręcz odradzamy przechwalanie się sprzętem na starcie.
A czemu nie ma pleneru? Rzeczywiście zima jest pod tym względem zniechęcająca. Ale chcieliśmy też wyjść naprzeciw oczekiwaniom, że wciąż za mało obróbki.
Jeśli któryś z absolwentów ma niedosyt technik pracy w plenerze, zgłasza się do asystowania mnie czy Adamowi. Praktycznie nie zdarza się żebyśmy odmówili, jeśli sesje z asystowaniem nie dochodzą do realizacji, to tylko z powodów logistycznych.
Być może latem wrócimy do formuły z plenerem.
robin102
17-01-2011, 13:48
Być może latem wrócimy do formuły z plenerem.
Być może warto by zrobić warsztaty w dwóch oddzielnych formułach. Jedne tylko dla obrabiaczy-podrabiaczy ;) plików, drugie tylko dla fotografujących (bardziej praktyczne, nie opowiadane). ???
robin ale Ty już chyba warsztatów nie potrzebujesz ;)
kalina - ja napisałęm, że nie warto dla kogoś kto to robi zawodowo i robi to od jakiegoś czasu. Za dużo moim zdaniem było opowiadania o sprawach ogólnie wiadomych typu co fotografować na ślubie, jak zachować się w kościele, jak zgrywać dane z kart, gdzie je przetrzymywać, że trzeba mieć www itp. to każdy wie przecież. A nad obróbką zdjęć ile posiedzieliśmy??? ostatnie - 2h gdzie każdy już był znużony i co chwila jakiś komp nie wyrabiał u niektórych i nie nadążali z pracą. Ja uważam, że większość idących na warsztaty jest pod wrażeniem Twoich fotek i chce podobne robić i ma nadzieję że tam mu te tajniki zostaną zdradzone. Owszem zostały, ale procent czasu poświęcony obróbce powinien być większy.
Dodam jeszcze, że jest tutaj na forum wątek o "pastelach z nikona czy jakoś tak". I proszę mi nie pisać, że biorący udział w tym wątku nie oczekują na gotową receptę na ładne zdjęcie, a co dopiero uczestnicy warsztatów za kasę. Oni chcieli by to uzyskać za darmo tu na forum najlepiej właśnie od Adama czy Kaliny i nawet jest to tam sugerowane. Idąc na warsztaty za kasę chhba można się tego spodziewać. Więc wypowiedzi typu, "Problem bierze się stąd, że wielu kursantów oczekuje gotowej recepty na sukces" też chyba są trochę nie na miejscu w przypadku płatnych kursów.
robin102
17-01-2011, 16:05
robin ale Ty już chyba warsztatów nie potrzebujesz ;)
Jak najbardziej potrzebuję i chętnie się wybiorę, możemy razem gdzieś skoczyć, ale na takie strikte fotograficzne zmieniające podejście do fotografowania w trakcie fotografowania ;), pokazujące coś nowego, a jednak nie burzące mego pojmowania estetyki, utrwalające wartości w fotografii które są dla mnie ważne. Uczyć się trzeba cały żywot. Obróbkowe też by się przydały, ale nie w komiksowych klimatach tylko coś lekkiego, zwiewnego, bez olejnej mazaniny.
Tylko gdzie ?
Adam Trzcionka
17-01-2011, 16:57
kalina - ja napisałęm, że nie warto dla kogoś kto to robi zawodowo i robi to od jakiegoś czasu. Za dużo moim zdaniem było opowiadania o sprawach ogólnie wiadomych typu co fotografować na ślubie, jak zachować się w kościele, jak zgrywać dane z kart, gdzie je przetrzymywać, że trzeba mieć www itp. to każdy wie przecież. A nad obróbką zdjęć ile posiedzieliśmy??? ostatnie - 2h gdzie każdy już był znużony i co chwila jakiś komp nie wyrabiał u niektórych i nie nadążali z pracą. Ja uważam, że większość idących na warsztaty jest pod wrażeniem Twoich fotek i chce podobne robić i ma nadzieję że tam mu te tajniki zostaną zdradzone. Owszem zostały, ale procent czasu poświęcony obróbce powinien być większy.
Dodam jeszcze, że jest tutaj na forum wątek o "pastelach z nikona czy jakoś tak". I proszę mi nie pisać, że biorący udział w tym wątku nie oczekują na gotową receptę na ładne zdjęcie, a co dopiero uczestnicy warsztatów za kasę. Oni chcieli by to uzyskać za darmo tu na forum najlepiej właśnie od Adama czy Kaliny i nawet jest to tam sugerowane. Idąc na warsztaty za kasę chhba można się tego spodziewać. Więc wypowiedzi typu, "Problem bierze się stąd, że wielu kursantów oczekuje gotowej recepty na sukces" też chyba są trochę nie na miejscu w przypadku płatnych kursów.
Tomku, tak się składa, że pamietam dobrze Twoją edycję, skontaktowałem się z ludźmi, którzy brali w niej udział, potwierdzają, że obrabialiśmy około 10 zdjęć. to moim zdaniem - jeśli ktoś słucha uważnie i ma podstawy - wystarczy. zaręczam, że np Radzik nie widział więcej. program i formuła warsztatów była jasna - obróbka była jedną z części, istotną, ale nie wiodącą. w tegorocznej odsłonie program wygląda zupełnie inaczej, pracy obróbkowej i organizacji workflow poświęcamy cały dzień, 50% czasu i jest około 20 przykładów na chyba każdą możliwą sytuację. ale jasno o tym mówimy - można liczyć na dużo obróbki - właściwie nie skłamię jeśli powiem: pokazujemy wszystko.
dostawaliśmy masę maili dotyczących samej obróbki i wyszliśmy naprzeciw oczekiwaniom, co mnie prawdę mówiąc - jako tendencja - smuci. każdy chce poznać tajemnice obróbki. ale już tego jak zrobić dobre zdjęcie chce posłuchać mało kto. ilustruje to dobrze przykład z rzucania kwiatów w "pastelowym wątku" i bardzo rzeczowa analiza kadrów dokonana przez kolegę z Olkusza http://forum.nikoniarze.pl/showpost.php?p=2225987&postcount=243
kolory, kolory... no tak.. to ciekawe, ale jak zadbać o swoją www, jak edytować materiał jako całość już mniej. to jest "oczywiste". mam przed sobą dwa moje ulubione zdjęcia z ostatnich tygodni - obydwa BW, to BW jest zrobione bardzo prostą metodą. i osobiście wolę je od większości kolorowych. i chyba wolałbym wiedzę: jak je zrobić, niż ja je obrobić.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img690.imageshack.us/img690/6995/setnikon.jpg)
mówisz, że padały tam oczywiste rzeczy jak te, że "trzeba mieć www". słabo słuchałeś. mówiłem na przykład dużo o podstawach edycji i gradacji zdjęć w portfolio, jakimi zabiegami wciagnać i zachwycić oglądacza, czego nauczyłem się od Tomaszewskiego, co jest moim zdaniem podstawą podstaw dużo przed kolorami. zaglądam do twojej WWW i widzę, że to zignorowałeś. i nie tylko to, przykłady mogę mnożyć. wiesz lepiej. a ja sie wcale nie upieram, że ja wiem lepiej - ja po prostu opowiadam o tym dzięki czemu przyciągam do swojej oferty ciekawych klientów.
naturalnie masz prawo do krytyki. uprzedzam, że znam jeszcze kilku innych niezadowolonych. niewielu, aż dziw, że ledwie kilku. mimo, że dostali jak na dłoni dokładnie to, czego im moim zdaniem najbardziej brak, uważają, że oczekiwali czegoś innego. i wolno im :)
pozdrawiam
Obserwując wątek "repoglamour" jestem coraz bliżej podjęcia decyzji do zapisania się na te warsztaty, bo potrzebę to czułem od samego początku;)
...realizacja w plenerze należy do najtrudniejszej cześci moim zdaniem. Z jednej strony obiektywu fotograf z drugie PM którzy zazwyczaj robią to pierwszy raz i ostatni ;) z całym ogromem ułomności i niezdolności wszelakich wynikających z tego faktu. A wszyscy przecież chcieli by mieć ładne, ciekawe zdjęcia, nawet fotograf ;). Praca z parą w plenerku czy w studio i możliwość podpatrzenia za pieniądze nawet duże najlepszych w tym temacie to rzecz bezcenna.
Czy na warsztatach jest łatwiej? Mogłabym się upierać, że trudniej – bo 12 fotografów nieźle peszy i robi się niezłe przedstawienie. Trema, kompleksy, nieśmiałość – wszystko mnoży się przez 12.
Zgadzam się z robinem, że plener to najtrudniejsza część. Szczególnie wykonywany w innym dniu niż ślub, bo wtedy jest czas, bo wtedy nie można zwalić winy, że PM byli zestresowani i nie wyszło. Miałem to szczęście, że pierwsze śluby (pierwsze reportaże z wyłączeniem sesji plenerowych) wykonywałem pod okiem doświadczonego fotografa - to było bezcenne doświadczenie. Jeśli chodzi o plenery, byłem z nim dwa razy już jako w miarę świadomy "reportażysta" i tak naprawdę nic mi to nie dało. Plener to zupełnie inna filozofia - uważam, że w tym przypadku najważniejsza jest osobowość fotografa - to w jaki sposób podejdzie do PM, czy mu zaufają i uwierzą że jest profesjonalistą i to co im sugeruje jest dla nich najlepsze. Sam mam z tym wielki problem i uważam, że lepiej spędzić ten czas na rozmowie i zapewne cennych wskazówkach od organizatorów niż udawać się na plener z 12 fotografami i albo czekać na swoją kolej albo "bezmyślnie trzepać" foty z tego samego miejsca co pozostali. Wolałbym dostać wędkę z instrukcją obsługi po polsku niż rybki w puszcze, gdyż dobrze użyta wędka sprawi, że nie umrę z głodu w przyszłości.
kalina - ja napisałęm, że nie warto dla kogoś kto to robi zawodowo i robi to od jakiegoś czasu. Za dużo moim zdaniem było opowiadania o sprawach ogólnie wiadomych typu co fotografować na ślubie, jak zachować się w kościele, jak zgrywać dane z kart, gdzie je przetrzymywać, że trzeba mieć www itp. to każdy wie przecież.
Otóż to jest chyba sedno sprawy. Zakładając, ze wszystko wiesz, zamykasz się na wiedzę.
Ja prowadzę kursy m.in. z obsługi aparatów wielkoformatowych dla profesjonalistów. Na początku zawsze znajdzie się kilku, którzy przy podstawach zaczynają narzekać - to oczywiste, wszystko wiemy. Na szczęście mam na taką okoliczność przygotowany zestaw prostych pytań, które udowadniają, w większości przypadków, że jest inaczej. W 99% wydaje im się, że wiedzą a jednocześnie nawet jeśli, to nie rozumieją. Jednak takie podejście do nauki powoduje, że nie potrafią skorzystać z wiedzy. Najbardziej znudzonych i "kontestujących" wybieram do pierwszych zadań praktycznych, na których wykładają się straszliwie.
Na kursach fotograficznych nie dowiesz się wiedzy magicznej ani tajemnic niebywałych. Istotne są właśnie niuanse, drobiazgi, precyzja i wiele innych elementów. Przecież cała teoria fotografii to: korelacja czas/przysłona/czułość + ostrość + kadr. I już. Reszta to drobiazgi :)
Sapphiron
17-01-2011, 21:44
Hmmm, erber, ja mam dość przeciwne wrażenia z sesji plenerowych. Jest to dla mnie najlepsza z części zlecenia, uwielbiam wręcz pracować poza studiem. Młodzi są wyluzowani, jest czas na eksperymenty, jest czas na przekąskę w trakcie, ciągłe żarty, ciągłe uśmiechy na twarzach młodych - to jest to. Nie lubię presji, Młodzi też nie lubią presji. Pracuje z nimi tak jak ONI tego chcą, ciągle rozmawiamy o zdjęciach i wiele razy wpadali na iście genialne pomysły z których byli potem niebywale zadowoleni... Jeszcze nie zdarzyło mi się żeby młodzi byli zawiedzeni plenerem.
Co do masowego focenia młodych... Doświadczyłem tego na "warsztatach" u Andrzeja Fetisha Frankowskiego. Podczas Festiwalu Fotomotif w Olsztynie były jego pokazowe warsztaty z aktu w plenerze... Siedziałem na trawce lub stałem gdzieś na uboczu rozmawiając z Andrzejem patrząc sie przy tym jak grupa ponad 20 osób rzuca się i wręcz pożera wzrokiem i aparatami biedną Dagmarę... Wg mnie jest to najgorsze co może być i zalatywało żałosnością na kilometr...
marszull
17-01-2011, 22:02
bardzo przepraszam przepraszam za OT ale moze kogos to tez zainteresuje
i pozniej bedzie chcial w taki sposob uwieczniac mloda pare ;)
!AGresT - mozesz cos napisac o tych warsztatach?
Hmmm, erber, ja mam dość przeciwne wrażenia z sesji plenerowych. Jest to dla mnie najlepsza z części zlecenia, uwielbiam wręcz pracować poza studiem. Młodzi są wyluzowani, jest czas na eksperymenty, jest czas na przekąskę w trakcie, ciągłe żarty, ciągłe uśmiechy na twarzach młodych - to jest to.
I Twoje podejście jest to właściwe;)
jacoslavgth
18-01-2011, 00:39
ja lubie plenery i to nie tylko ślubne własnie za spontan, może miałem okazje robić zdjęcia fajnym osobom, także takim które juz mnie znają, mam spore poczucie humoru więc to także wpływa na atmosferę, w repo mam stres czy uda się wszystko uchwycić, w plenerze jest spokojniej, jak wyżej pisano, kawke można wypić i pogadać, PM są bardziej wyluzowani, ale dużo wcześniej pisano też o tym że zdarzają się ludzie sztywni, nie potrafiący współpracować, różnych miałem klientów - nie tylko w fotografii - w ekstremalnej sytuacji zwróciłem część pieniędzy rezygnując ze zlecenia - miałem dosyć ciągłych fochów i niezadowolenia
Sapphiron
18-01-2011, 01:09
Ja jakiś czas temu rozruszałem tak pewnego sztywniaka że aż się młoda zdziwiła...
Zaczął marudzić, że już mu sie nudzi itp. To wziąłem gościa na stronę, powiedziałem mu tak: "Arek, kurde człowieku. po pierwsze przecież to Twoja kasa jest, płacisz za ten plener wkońcu co nie? Poza tym, jak wisi Ci kasa to ulżyj sobie i mi, zrobimy to dobrze to i Tobie i mi nie będzie truła Twoja wybranka nad głową że zdjęcia nie takie, że zachowywałeś się niestosownie, że co sobie fotograf pomyśli bla bla bla. Wolisz się raz spiąć i po krzyku, czy spinać się za kazdym razem jak ci żona będzie wypominać? Zróbmy to raz a porządnie, będziemy obaj mieli z głowy"
Uśmiechnął się tylko, do końca sesji był potulny jak baranek (trwała jeszcze 3 godziny) ale i ja byłem zadowolony (premia do zlecenia) i on był zadowolony bo żona fotograficznie zadowolona :)
Wszystko drodzy państwo zależy od podejścia. Jak się będzie mrukiem to i dupne zdjęcia wyjdą nawet jak się ma warsztat opanowany. Jak się podejdzie do tego na luzaka, tak jak do ludzi to odrazu i zdjęcia inaczej wychodzą :)
Ja jakiś czas temu rozruszałem tak pewnego sztywniaka że aż się młoda zdziwiła...
Zaczął marudzić, że już mu sie nudzi itp. To wziąłem gościa na stronę, powiedziałem mu tak: "Arek, kurde człowieku. po pierwsze przecież to Twoja kasa jest, płacisz za ten plener wkońcu co nie? Poza tym, jak wisi Ci kasa to ulżyj sobie i mi, zrobimy to dobrze to i Tobie i mi nie będzie truła Twoja wybranka nad głową że zdjęcia nie takie, że zachowywałeś się niestosownie, że co sobie fotograf pomyśli bla bla bla. Wolisz się raz spiąć i po krzyku, czy spinać się za kazdym razem jak ci żona będzie wypominać? Zróbmy to raz a porządnie, będziemy obaj mieli z głowy"
Ja to samo mówię, tylko, że dziewczynom.;)
bardzo przepraszam przepraszam za OT ale moze kogos to tez zainteresuje
i pozniej bedzie chcial w taki sposob uwieczniac mloda pare ;)
!AGresT - mozesz cos napisac o tych warsztatach?
Chwilowo są zawieszone - przeorganizowują je - można wziąć nieco dofinansowania z Unii :)
Warsztaty są bardziej rozległe - ja się zajmuję technikaliami, teorią fotografii, omawianiem sprzętu, zajęciami praktycznymi i LF. Bardziej w sensie "łamańce" bo pracujemy głównie na Linhofah M679, więc w sumie średniak, ale są też Cambo i Sinary. Ogólnie to trzy dni praktyczno-teoretycznych, w dużym studio z kupą sprzętu. Aktualnie mamy patronat Linhofa (jako jedyni w Polsce), Hensla, Hassela i PhaseOne (przystawki i oprogramowanie).
Jestem już umówiony, że jak będzie następna edycja, to wykupimy tu ogłoszenie :)
Jakbyś chciał wiedzieć coś jeszcze, to pisz na PM.
marszull
18-01-2011, 01:50
Chwilowo są zawieszone - przeorganizowują je - można wziąć nieco dofinansowania z Unii :)
Warsztaty są bardziej rozległe - ja się zajmuję technikaliami, teorią fotografii, omawianiem sprzętu, zajęciami praktycznymi i LF. Bardziej w sensie "łamańce" bo pracujemy głównie na Linhofah M679, więc w sumie średniak, ale są też Cambo i Sinary. Ogólnie to trzy dni praktyczno-teoretycznych, w dużym studio z kupą sprzętu. Aktualnie mamy patronat Linhofa (jako jedyni w Polsce), Hensla, Hassela i PhaseOne (przystawki i oprogramowanie).
Jestem już umówiony, że jak będzie następna edycja, to wykupimy tu ogłoszenie :)
Jakbyś chciał wiedzieć coś jeszcze, to pisz na PM.
Brzmi ciekawie, w takim razie czekam na ogloszenie
mam tylko nadzieje ze cena nie zabija ;)
i juz nie offtopuje ;)
robsonzbydzi
18-01-2011, 10:59
tak z innej beczki, ile zdjęć dajecie do portfolio, mam ochotę dać około 100 sztuk na każdą z kategorii przygotowania/ceremonia/impreza/plener nie będzie za dużo? W poprzedniej mojej stronie miałem po ok 40 na kategorię ale w tym sezonie jakaś młoda mi wypaliła że za mało mam zdjęć na stronie, więc siedzę i kombinuję.
Boję się że przy takiej ilości nikt nie przebrnie do końca galerii.
lukaszD1x
18-01-2011, 11:00
A pytanko fotki w kościele z lampą czy może bez lampy a ISO 3200:)?
LordRamzes
18-01-2011, 11:03
tak z innej beczki, ile zdjęć dajecie do portfolio, mam ochotę dać około 100 sztuk na każdą z kategorii przygotowania/ceremonia/impreza/plener nie będzie za dużo? W poprzedniej mojej stronie miałem po ok 40 na kategorię ale w tym sezonie jakaś młoda mi wypaliła że za mało mam zdjęć na stronie, więc siedzę i kombinuję.
40 z każdej kategorii wystarczy , chyba ,że narzekasz na brak ślubów
A pytanko fotki w kościele z lampą czy może bez lampy a ISO 3200:)?
Wg mnie z lampą bo żeby zdjęcia nie były ciemne. Głowiczka lampy do przodu aby dobrze oświetliła młodych. Tyłem i gośćmi sie nie przejmuj nadrobisz potem na tańcach. Zamiast iso 3200 lepiej 200 nie bedzie ziarna.
jacoslavgth
18-01-2011, 11:44
tak z innej beczki, ile zdjęć dajecie do portfolio, mam ochotę dać około 100 sztuk na każdą z kategorii przygotowania/ceremonia/impreza/plener nie będzie za dużo? W poprzedniej mojej stronie miałem po ok 40 na kategorię ale w tym sezonie jakaś młoda mi wypaliła że za mało mam zdjęć na stronie, więc siedzę i kombinuję.
Boję się że przy takiej ilości nikt nie przebrnie do końca galerii.
ja w sumie nie mam podziału na ceremonię wesele itp. mam jakojedna galerię i jakieś 70-80 zdjęć, wydaje mi się zze więcej nie ma sensu, zainteresowani przy duzej ilości zdjęć nie będą oglądali do końca, może się mylę ale jeżeli dasz po 40 ciekawych zdjęc do każdej kategorii powinno wystarczyć, przynajmniej takie jest moje wrażenie
No, ale jak ktoś chce 2k zdjęć z imprezy to i 200 w galerii będzie za mało ;)
Tomek Konopka
18-01-2011, 12:10
A pytanko fotki w kościele z lampą czy może bez lampy a ISO 3200:)?
oczywiście że bez :) powinno się wprowadzić całkowity zakaz błyskania w kościele :)
robsonzbydzi
18-01-2011, 12:46
40 ciekawych zdjęc do każdej kategorii powinno wystarczyć, przynajmniej takie jest moje wrażenie
Widzisz też takie miałem, ale jak mi młoda wysunęła takim tekstem to zacząłem się zastanawiać, tym bardziej że jak każdy ma problem z selekcją które odrzucić....
Jak kumasz lampy to błyskaj jak jesteś noga - broń Boże nie błyskaj :]
arturherda
18-01-2011, 13:43
ale z kolorami to pojechałeś
i te wypalone białe niebo
co na to klienci? - nieświadomi pewnie :)
słuszna uwaga, ale są to zdjęcia obrabiane pod wydruk w labie stąd są mocno rozjaśnione (większość na stronie mam właśnie przygotowywanych pod wydruk - czas to zmienić ale jakoś nie chce mi się na nowo obrabiać starocia :) )
co robicie gdy trafi się wam para, której nie podoba się żaden pomysł na sesje plenerową, nie chcą stanąć w danym miejscu, usiaść bo się pobrudzą, a tutaj ludzie na nich patrzą ;-)
zazwyczaj mi wtedy zdjęcia wychodzą bardzo lipne, a te pary i tak najczęściej korzystają z naszych usług gdyż taka jest "procedura" ślubna więc są zawsze zadowolone
(...) jakaś młoda mi wypaliła że za mało mam zdjęć na stronie, więc siedzę i kombinuję (...)
Daruj sobie uwagi jednej damy. Ja kiedyś usłyszałem: "Panie w tej cenie to inni dają 700 a nawet 1000 zdjęć na płycie, a nie 300" I nadal daję około 300.
oczywiście że bez :) powinno się wprowadzić całkowity zakaz błyskania w kościele :)
Jestem wprost przeciwnego zdania. Wysokie ISO dla światła zastanego i bardzo delikatny błysk w celu wyjęcia pierwszego planu - to jest to. Niemniej jednak to rzecz gustu. Ostatnie zdjęcie (wprawdzie nie ślubne ale zasada ta sama) przykład wysokiego ISO i dobłysku:
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.fotografiaslubna.lublin.pl/choinka.jpg)
zresztą dla mnie w lampie mistrzem jest Stig
pozdrawiam
no to dla kumatych dla przypomnienia, a dla nóg lektura obowiązkowa
http://foto.jasiu.pl
jakby ktoś jeszcze jakimś cudem tego nie wiedział;)
Nie sposób dodać http://tadgawin.blogspot.com/2010/02/01.html
słuszna uwaga, ale są to zdjęcia obrabiane pod wydruk w labie stąd są mocno rozjaśnione (większość na stronie mam właśnie przygotowywanych pod wydruk - czas to zmienić ale jakoś nie chce mi się na nowo obrabiać starocia :) )
zazwyczaj mi wtedy zdjęcia wychodzą bardzo lipne, a te pary i tak najczęściej korzystają z naszych usług gdyż taka jest "procedura" ślubna więc są zawsze zadowolone
Daruj sobie uwagi jednej damy. Ja kiedyś usłyszałem: "Panie w tej cenie to inni dają 700 a nawet 1000 zdjęć na płycie, a nie 300" I nadal daję około 300.
Jestem wprost przeciwnego zdania. Wysokie ISO dla światła zastanego i bardzo delikatny błysk w celu wyjęcia pierwszego planu - to jest to. Niemniej jednak to rzecz gustu. Ostatnie zdjęcie (wprawdzie nie ślubne ale zasada ta sama) przykład wysokiego ISO i dobłysku:
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.fotografiaslubna.lublin.pl/choinka.jpg)
zresztą dla mnie w lampie mistrzem jest Stig
pozdrawiam
No wszystko fajnie, bo było od czego odbić błysk.
Dla mnie WB jest w kosmosie na tym zdjęciu, ale to subiektywne odczucie:)
zimno jak cholera to fakt...
Dla mnie również, różowo - niebiesko się zrobiło...
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.