poniewaz dostalam juz kilka PW w tej sprawie, to zeby nie pisac indywidualnie, odpowiem tutaj
mysle, ze sporo zalezy tutaj od poszczegolnych urzedow pracy w roznych miastach, np. w Łodzi, "Jednorazowe środki na podjęcie własnej działalności gospodarczej" bo tak sie to nazywa (w ramach progamu bodajze "kroki do zatrudnienia"), skierowane to jest do osob powyzej 25 roku i bedacych zarejestrowanych jako bezrobotni do 24 miesiecy (potem podlega sie pod inne programy jako dlugotrwale bezrobotni).
Wszystkich napalonych od razu poinformuje, ze tego wszystkiego nie da sie zalatwic zbyt szybko, poza tym im wieksze miasto, tym dluzej to trwa.
Juz tlumacze dlaczego.
Otoz. Na poczatku trzeba sie udac do urzedu, odnalezc odpowiedni dzial, czy osobe, ktora sie tym zajmuje. Dostaje sie wniosek, ktory nalezy wypelnic. Do tego przydadza sie wszelkie swistki, swiadectwa, dyplomy, zaswiadczenia o ukonczonych kursach (zeby wiedzieli ze ma sie jakies podstawy do podjecia dzialalnosci w takim czy innym kierunku). Akurat w łodzkim UP wniosek byl skonstruowany tak, ze zawieral w sobie cos na ksztalt biznes planu (co ulatwia jego wypelnienie i zlozenie). Znalezc tez trzeba lokal (chyba ze dzialalnosc prowadzic bedziecie w domu). Ale nie tak szybko.
Najpierw trzeba bylo odbyc kurs w UP z zakladania i prowadzenia dzialalnosci gospodarczej (w Łodzi byla taka kolejka i tyle zapisow, ze na swoja kolej czekalam 4 miesiace). Kurs trwal tydzien czasu (obecnosc obowiazkowa, zakonczony jakims bzdurnym "egzaminem"), sporo tematow na nim poruszanych bylo wzietych z kosmosu i kursantom nieprzydatnych, ale co tamwazne, ze tlumacza tam jak wypelnic ten wniosek, na jakich zasadach mozna sie rozliczac potem z US. Wiem, ze w mniejszych miastach kurs trwal 1 dzien i nie czekalo sie na niego az tak dlugo.
We wniosku sa rubryki do uzupelnienia, jaki sprzet, wyposazenie, czy programy juz posiadamy (wylicza sie ich wartosc) oraz te rzeczy, sprzet, programy czy inne cuda, ktore niezbedne nam sa do tego, by te dzialalnosc rozpoczac. Z tego co slyszalam, choc to niesprawdzona informacja, wartosci rubryk "mam" i "potrzebuje" powinny rozkladac sie mniej wiecej 50/50. Trzeba tez wybadac konkurencje na rynku w danym miescie i ocenic czy mimo tego mamy szanse dzialac i miec klientow. Ten biznes plan we wnisoku to tez nic strasznie skomplikowanego, robi sie takie wyliczenia (wg tabeli) ile zarobimy (w skali miesiaca i w skali roku), jakie koszty poniesiemy i na co, jakie podatki zaplacimy, ZUSy itp - zeby wiedzieli, ze nasza firma ma szanse przetrwania i dzialania i nie bedzie powodowala samych strat
Wiec luzik, wniosek straszny nie jest. Jak juz odbebnimy kurs, dostajemy "swiadectwo", wypelniamy wtedy wniosek i dolaczamy swiadectwo i wszystkie inne dyplomikiSKladamy wniosek i.... czekamy... az zbierze sie komisja, ktora zdecyduje czy kasiore dostaniemy.
Ja od momentu zebrania sie komisji do chwili otrzymania kasy czekalam poltora miesiaca, bo w miedzyczasie papierkologii byla masa. Umowy, poswiadczenia (i osobiste wizyty) osob "zabezpieczajacych" ewentualny zwrot dotacji.
Pieniadze wydac musicie zgodnie z tym co bylo we wniosku, przedstawic pozniej wszelkie faktury. Na zakupy macie miesiac czasu. Pozniej sie z nich rozliczacie.
Nie pamietam juz jaka kolejnosc dzialan byla jesli chodzi o podpisywanie umowy i otwieranie dzialalnosci, wazne, ze tej dzialalnosci nie mozecie otworzyc wczesniej niz wam powiedza.
Ale chyba bylo to tak, ze najpierw dostalam listem decyzje ze komisja zaakceptowala moj wniosek, zglosilam sie wiec do UP i tam (w czasie przygotowywania umowy) nakazali mi otworzenie dzialalnosci, zgloszenie regonu i zgloszenie do ZUS (wszystko datowane na ustalona na wizycie data rozpoczecia dzialalnosci).
Dotacja jest bezzwrotna, pod warunkiem prowadzenia dzialalnosci przez okres 12 miesiecy i wydania pieniedzy zgodnie z przeznaczeniem, w wymaganym terminie i ze wszystkimi fakturami.
Liczyc sie trzeba z tym ze: dostaniecie plakacik, ktory powiesic w firmie nalezy (ze dzialalnosc rozpoczeta z pomoca UE itd itp), naklejki na sprzet (glownie ten, ktorego wartosc przekracza 3500 zl, moje biedne oklejone D200), w razie kontroli nie ma tlumaczenia, ze naklejki nie ma bo zginela czy sie zniszczyla, jesli by to nastapilo, macie obowiazek natychmiast zglosic sie po nowa, no i wlasnie, mozecie liczyc sie z kontrola dzialalnosci Waszej firmy
jak sobie jeszcze cos przypomne to napisze
ewentualnie pytajcie
Szukaj



Odpowiedz z cytatem

Skontaktuj się z nami