Najpierw gratulacje dla Nikona za dwie nowe bardzo dobre puszki i FF.
Juz bralem mocno pod uwagę zakup D3 (zamiast jednej z puszek 5D), ale zastanowila mnie jedna rzecz. Dla mnie krytyczny jest AF (oprocz pracy przy bardzo niskim poziomie swiatla zastanego). I o ile zawsze podobal mi sie moduł AF z serii D2 i stawialem go za wzor dla Canona, to teraz przy D3 mam mieszane uczucia. Z jednej strony 51 pol, 15 krzyżowych. Wspaniale marketingowo wygląda. Z drugiej strony przerabialem to w praktyce w 1D2N Canona. Wszystkie krzyżowe skupione na środku. To jest bardzo efektywne przy sportach i łapaniu obiektu całą strefą. Jednak brakuje wyraźnie tego co było olbrzymią zaletą D2 - czujników krzyżowych na brzegach klatki. Przy pracy na pełnej klatce i jasnych obiektywach (f1.2/1.4), gdzie trzeba precyzjnie łapac ostość, krytyczne znaczenie dla mnie ma praca skrajnych czujnikow, nie tylko środka. Zwlaszcza przy malej ilości światła i pracy w pionie, np. na pokazach mody czy tańcu. I tutaj widzę krok do tyłu. Nikon, dlaczego nie ma cross-type sensors na bokach?? Paradoksalnie to Canon teraz rozrzuca krzyżowe po całej klatce (1DIII czy nawet nowe 40D) a Nikon je pakuje na środku. Odwrócenie ról?
Co o tym sądzicie?
pozdrawiam
amber
Szukaj



Odpowiedz z cytatem

Skontaktuj się z nami