W zasadzie to ja tu tylko sprzątam, nie znam się i osoby siedzące głębiej w branży mogą mnie zjeść, ale... ja osobiście cenię sobie tego typu pokazanie przedmiotu. Chociażby dlatego, że sama padłam ofiarą zalando

, zamówiłam coś, co zostało oczywiście sfotografowane w sterylnie studyjnych warunkach, dużo rozproszonego, miękkiego światełka, cud miód. Oczywiście zero niedozwolonych chwytów - czysta gra perspektywą i światłem. Jak już przyszło to się zorientowałam, że padłam ofiarą złudzenia, a przecież jak już założę te buty (bo o buty się rozchodziło), to nie będę w nich paradować w laboratoryjnych warunkach, tylko wyjdę w nich do ludzi, często również na ostre słońce. Oni, jako sprzedawca, oczywiście wygrali, bo produkt został sprzedany. Co nie zmienia faktu, że to połowiczne zwycięstwo, bo towar odeślę.

A niesmak zostanie.
Anyway

Jeżeli towar się dobrze broni w świetle naturalnym, to dla mnie bomba. Jako klient sama chętniej oglądam produkty przedstawione w ten sposób.
Za to wydaje mi się, że mogłeś bardziej zadbać o tło - albo bardziej je rozmyć, albo je tak dobrać, żeby nie konkurowało z przedmiotem. Tu jakaś ławka, tu jakieś wzory na kostce brukowej, auta, tablice rejestracyjne... niewiadomo, gdzie patrzeć. Przykładowo - można było tak kadrować zdjęcie numer 1, aby chociaż nie właził ten znak z lewej strony, trochę by to wyczyściło odbiór. Takie mam odczucia.
Skontaktuj się z nami