Jakoś nikogo nie dziwi, że w studio ludzie stosują światło sztuczne. To jest praktycznie norma i poza ekstremalnymi pomysłami, nikt tam nie kombinuje ze światłem zastanym. W macro też tak można, tyle że trzeba mieć tych lamp kilka, o różnej i regulowanej mocy, z różnymi modyfikatorami, a do tego różne blendy, dyfuzory, itp. Problem polega jednak na tym, że wszystko tam jest malutkie, czyli praktycznie nie da się postawić kilku sabinek, dyfuzorów i jeszcze jakiejś blendy - nie ma gdzie i jak tego poustawiać. Być może właśnie dlatego Nikon wiele lat temu zaproponował coś zupełnie innego, niż te proste lampy pierścieniowe. Zaproponował zestawy SB-R1 i SB-R1C1. Można oczywiście twierdzić, że za taką kasę to ....... i tamto ....., ale można też spróbować pobawić się z macro tak, jak ludzie bawią się w studio. Jeśli ktoś tak podejdzie do sprawy, to pisanie, że "lampy w macro do niczego się nie nadają" jest sporym nadużyciem. Z takimi małymi lampkami wyniki zależą głównie od pomysłu i umiejętności fotografa, a nie od tego, czy taka pierścieniowa lampa błyśnie lepiej, czy gorzej i czy PS dobrze poskłada to wszystko do kupy, czy nie.
Szukaj



Odpowiedz z cytatem


Skontaktuj się z nami