Dla mnie C1 to taki mały ratunek od Adobe. Z wielkim żalem zostawiłem Capture NX2 – niestety, ale jakość odszumiania oraz gaszenia świateł / wyciągania cieni, miał już niedzisiejsze. Do tego trzeba było po prostu zacząć rozglądać się za następcą, ze względu na koniec tego softu. Jakoś próbowałem radzić sobie z CameraRAW (wolę jego, niż tą kobyłę LR, która na dodatek na moim kompie dziwnie wolno działa – testowałem już kilka wersji). Poza tym nie potrzebowałem tego całego steku bzdur, którymi obudowany jest LR. Ciągle nie mogłem przeskoczyć kwestii koloru skóry w mechanizmach Adobe. Wszystkie pyski wyglądają w nim tak samo. Jakby założyć jednolitą barwnie maskę w odcieniach czerwieni. W C1 jest pod tym względem znacznie lepiej, chociaż i tak nie przebija on CNX.
Praktycznie już się z nim zaprzyjaźniłem. Zbudowałem sobie własny bar narzędziowy, skonfigurowałem jak trzeba. Osobiście nie narzekam, chociaż z rozrzewnieniem wspominam u-pointy. Żadne mechanizmy korekcji lokalnej w sofcie innych producentów, nie są w stanie nawet zbliżyć się do tego, co oferował CNX. W tej kwestii to najgorsza porażka w mojej zawodowej pracy. Nigdy bym nie pomyślał, że mogę stracić tak genialne mechanizmy.![]()
Szukaj



Odpowiedz z cytatem



Skontaktuj się z nami