Close

Strona 1 z 2 12 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 10 z 13
  1. #1

    Domyślnie Via Ferrata do Rifugio Monzino (Alpy-Aosta)

    Witam
    Kilka luźniejszych dni pozwoliło mi nadrobić zaległości i usiąść do kolejnej relacji z alpejskiego letniego wypadu do Włoch.

    Ukłony dla Modów za zbyt dużą ilość zdjęć, zwyczajowo do reportażu pasowało.

    Zapraszam:

    Dwa dni po Breithornie (opis tutaj: http://forum.nikoniarze.pl/showthread.php?t=234661) i przekroczeniu bariery 4 tys metrów przymierzamy się do spróbowania pierwszej, łatwej Via Ferraty (z włoskiego "żelazna droga") - to nic innego jak ubezpieczony szlak turystyczny, wyposażony dla celów autoasekuracji w linę stalową, stopnie, drabinki itp.

    Wieczór wcześniej ślęcząc nad mapą, z pomocą naszego Przyjaciela Stefano, wybieramy wycieczkę do Refugio Franco Monzino położonego na wysokości 2.578m npm. Rejon najwyższych alpejskich szczytów gwarantować będzie niezapomniane widoki. Przymiarka do trasy poprzedzona była małym szkoleniem z podstawowych zasad posługiwania się lonżą i asekuracji na Via Ferracie.



    Z Turynu wyjeżdżamy jeszcze po ciemku i kierujemy się na autostradę A5 - kierunek Aosta.
    Do Courmayeur przyjeżdżamy w słonku a błękit nieba wyraźnie kontrastuje z bielą śniegu i lodu na okolicznych szczytach. Zatrzymujemy się na chwilkę i podziwiamy z tej ulicznej perspektywy potężny masyw Monte Bianco – naprawdę robi wrażenie.



    1.


    2.


    Zostawiając wylot tunelu pod masywem kierujemy się na drogę doliną Val Veny i po 20 min parkujemy naszego wypożyczonego fiata na leśnym parkingu.


    Przebieramy butki ruszamy wg drogowskazów na drugą stronę rwącego górskiego potoku.



    3.


    Początek drogi typowo leśny i raczej nie ciekawy pokonujemy szybkim tempem docierając do dużego odkrytego pola kamieni i skał... ścieżka wije się wśród głazów. Oznaczenie szlaku marne ot co jakiś czas żółta kropka na kamieniu malowana jakby od niechcenia. Słonko zaczyna grzać a my, sądząc z natężenia dźwięku, zbliżamy się do górskiego rwącego strumienia. Pamiętamy z wczorajszych opowiadań Kasi, że to dość problematyczny odcinek szlaku. Trzeba szukać wąskiego brodu by przejść na drugą stronę a przy wysokiej często wodzie jest to czasem nie możliwe. Po kilku minutach nasze obawy rozwiewa widok wąskiego mostku przerzuconego między brzegami. Fakt woda jest nie mała a prąd wartki, poślizgnięcie się przy przejściu na drugą stronę miało by fatalne skutki.


    4 .


    W mocnym słonku i wyższej temperaturze podchodzimy wijącą się ścieżką i powoli zdobywamy wysokość.



    5.


    Dochodzimy do znaku wyznaczającego początek drogi wspinaczkowej. Troszkę się spieszymy aby wyminąć dość liczną grupę młodzieży.



    6.


    Zakładamy kaski ale po lustracji drogi jeszcze nie decydujemy się na uprzęże wraz z lonżami. Rzeźba skały jest wystarczająco łatwa a cała ścianka lekko się kładzie... u nas pewnie nie byłoby żadnych zabezpieczeń a tu stalowe stopnie wkute w skałę i to jeszcze zbyt gęsto co naszym zdaniem wcale nie ułatwia wspinaczki ... czasem pewne chwyty w skale są zdecydowanie lepsze.


    7.


    8.


    9.


    Po przejściu pierwszego progu ścieżka znów się kładzie i zakosami podprowadza nas pod pionową ścianę zapowiadającą prawdziwą wspinaczkę. Zakładamy uprzęże i zaczynamy.


    10.


    11.

    Pierwsze wpięcia w stalową linę, przepinka przy przelocie i tak co kilka metrów... sam system asekuracyjny raczej intuicyjny i łatwy do opanowania a ruchy raczej intuicyjne nie nastarczały większych trudności.



    12.


    Fotografując otoczenie i siebie wchodzimy na próg doliny, ponownie ścieżka się wypłaszcza i nie konieczna jest asekuracja... wraz z wysokością robi się chłodniej ... wyszły drobne chmurki zasłaniając słońce.



    13.


    14.


    15.


    16.


    Murowany bok schroniska wraz z powiewającą flagą na maszcie widoczny jest z daleka... jeszcze kilka minut i po schodach wchodzimy na taras widokowy.



    17.


    18.


    Delektujemy się widokiem głównie na strzelistą i gładką ścianę Aiguille Noire de Peuterey.


    19.


    20.


    Kombinacją angieslko-włoską Witamy się z Barmanką a w odpowiedzi słyszymy pytanie: Italiano? No Polaco i po chwili wraca z trzema leżakami ... siadamy jak goście!



    21.


    Również w łamanym angielskim informuje nas abyśmy niczego nie kładli na murku okalającym ... powód: wkrótce przyleci Heli i będzie wiało – mamy więc dodatkową atrakcję.



    22.


    Fotografujemy czekając na poprawę pogody gdyż górne partie szczytów są w lekkich chmurach i mgle. Zasiadamy do piwa – podanego w eleganckich kuflach ... zaczyna nam się tutaj bardzo podobać


    23.


    Maciek wcina paste a my z Jackiem pozostajemy przy kanapkach. Schronisko ma typowo wysokogórski klimat i ciepłe przytulne wnętrze. Na jednej ze ścian duża fotografia JPII spacerującego po śniegu powyżej schroniska – widać i On bywał tutaj częstym gościem.
    Ponownie wychodzimy na taras wypatrywać śmigła...w schronisku poruszenie, wychodzi również kucharz o lekko azjatyckich rysach... głośny warkot oznajmia nadlatująca maszynę kierującą się na lądowisko powyżej schronu. Szefowa miała rację, mocno dmuchnęło przy nawrotce.



    24.


    Śmigłowiec gładko przyziemił, wyskoczyła dwójka ratowników i maszyna poderwała się do lotu... obrała kierunek na przysłonięty masyw Mont Blanc.
    Odprowadziliśmy go wzrokiem, po długości lotu w kierunku bezpośrednim na ścianę dociera do nas jaki to ogrom przestrzeni... obserwuję mały punkcik przez tele 300mm... zwis w powietrzu przez dłuższą chwilę oznacza desant ratownika w ścianę-rekonesans jako podstawowa procedura.
    Po kilkunastu minutach śmigło wraca i ponownie mamy powtórkę lądowania, tym razem z wyłączeniem silników. Cztero-osobowa załoga schodzi do schroniska, wita się serdecznie z obsługą i zasiadają na kawę. Wnioskujemy oczekiwanie na poprawę pogody w górze oraz wyniki rekonesansu.


    25.


    Więcej zdjęć z tej akcji również w tym miejscu-zapraszam: http://forum.nikoniarze.pl/showthrea...94#post3285594

    Znów z łamanej angielszczyzny z włoskim dowiadujemy się, że akcja trwa... z dwójki alpinistów jednemu się zasłabło więc wszystko pod kontrolą i powinno być ok.


    26.Czoło lodowca Broulliard


    Powoli na głównym masywem pokazuje się błękit nieba a po mgłach i chmurkach ani śladu.


    27.


    28.


    29.


    Wychodzimy na zdjęcia powyżej lądowiska ... jest pięknie... przedłużamy jak możemy moment decyzji o powrocie... to takie miejsce, z którego na wyciągnięcie ręki mamy dach Europy więc klimat jest odpowiedni... delektujemy się widokami na Mont Blanc oraz spływający w naszą stronę olbrzymi lodowiec Broulliard.


    Akcja ratownicza trwa ... po poprawie pogody śmigło ponownie się poderwało i w ciągu kilkunastu minut zrobiło aż trzy kursy w kierunku kopuły szczytowej i wierzchołka Monte Bianco di Curmayeur... jest po 16 więc powoli ruszamy w dół... poniżej schroniska obserwujemy jeszcze szybowce korzystające z dobrej termiki w tym rejonie.


    30.


    31.


    Zbiorowa fotka pożegnalna przy kopczyku i zbiegamy w kierunku urwiska... ponownie wpinamy się w ferratę i w zachodzącym słońcu pokonujemy trudniejszy fragment szlaku.

    32.

    33.

    34.

    35.

    36.

    Foteczki pamiątkowe i ponownie jesteśmy na wygodnej ścieżce. Przed nami ostatni łatwy odcinek i ponownie wchodzimy w złomowisko skalne... słońce schowane za lewą stroną masywu oświetla jeszcze wierzchołek Białej Góry pokazując nam na koniec piękne widowisko.

    37.

    Szybkim krokiem przebiegamy przez mostek ( uff... dobrze, że jest i nie trzeba szukać brodu do przejścia bo nogi zmęczone i ryzykowne kroki niemile widziane)

    38.

    Koło 18 docieramy do samochodu. Nasz fiacik (dobrze, że nie zdecydowaliśmy się na Pandę) bezpiecznie prowadzony przez Maćka w 2h zawozi nas do Turynu.

    Tym dzisiejszym dniem kończymy nasz pobyt na włoskiej ziemi. Dzisiejsza łatwa i widowiskowa droga pozwala ostrzyć sobie apetyty na podobne wypady w kolejne ciekawe alpejskie miejsca – plany są, a czas pokarze co uda się zrealizować.


    Jeśli kogoś z Was kiedykolwiek drogi zaprowadzą właśnie w te okolice to śmiało, dzisiejszą wycieczkę polecam wszystkim. Widoki i klimat miejsca są wystarczającą nagrodą – pozwalają znakomicie „naładować” akumulatory, a zdjęcia pozostają niezapomnianą pamiątką.

    Pozdrawiam z Krakowa
    GMilk
    Ostatnio edytowane przez milk ; 02-01-2014 o 14:36
    Teraz Lady Ku

  2. #2

    Domyślnie

    Łza się w oku kręci....
    Dobrze naładować się z początkiem roku i do pracy..
    Relacja jak zwykle na 5+.
    Jacek..

  3. #3
    Oszczędny w słowach Awatar vegetables
    Dołączył
    02 2013
    Miasto
    Bielsko-Biała
    Posty
    169

    Domyślnie

    Świetna relacja, bardzo fajnie to podajesz.
    Rejon piękny. Dobrze widać wasze zażenowanie na 7 ilością tego żelastwa Fota 36 świetna. Jakiej trudności to ferrata ?

  4. #4

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez vegetables Zobacz posta
    Świetna relacja, bardzo fajnie to podajesz.
    Rejon piękny. Dobrze widać wasze zażenowanie na 7 ilością tego żelastwa Fota 36 świetna. Jakiej trudności to ferrata ?
    Dzieki
    Wcale bym się nie zdziwił jeśli byłby to najniższy stopień-łatwa. Jedyne określenia jakie znalazałem o stopniu trudności to : Difficoltà Escursione: EE Difficoltà Ferrata: PD, samej "żelaznej drogi" jest 300m
    Teraz Lady Ku

  5. #5
    Gaduła Awatar zgera
    Dołączył
    06 2011
    Miasto
    Siedliska, Podkarpacie
    Posty
    3 112

    Domyślnie

    Mogę tylko pozazdrościć takiej wyprawy, wspaniałe widoki.
    NIKON D3100, NIKKOR 18-55 VR II, 18-105 VR,

  6. #6

    Domyślnie

    Piękna fotorelacja i pięknie pokazana, Ciebie tutaj nikt nie pobije w wyprawach, tylko pozazdrościć.
    Mam kilka pytań
    Czy wszystko organizowaliście sami w PL, czy ktoś Wam pomagał?
    Asekurację wypożyczaliście? (choć przypuszczam, że była Wasza)
    Pisałeś o słabym oznakowaniu, więc jak sobie radziliście?
    Czy taka wyprawa jest trudna do zorganizowania?
    Dzięki i pozdrawiam

    D7100+N 18-105; S10-20; S17-50 2,8; N50 1.8G+BENRO A1695F
    Kilka moich zdjęc i jeszcze kilka

  7. #7

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez bajcy Zobacz posta
    Piękna fotorelacja i pięknie pokazana, Ciebie tutaj nikt nie pobije w wyprawach, tylko pozazdrościć.
    Mam kilka pytań
    Czy wszystko organizowaliście sami w PL, czy ktoś Wam pomagał?
    Asekurację wypożyczaliście? (choć przypuszczam, że była Wasza)
    Pisałeś o słabym oznakowaniu, więc jak sobie radziliście?
    Czy taka wyprawa jest trudna do zorganizowania?
    Dzięki i pozdrawiam
    Dzięki za miłe słowa

    Wyjazd z ułatwieniami:
    -znajomi nas gościli w Turynie
    -od jakiegoś czasu uprzęży i lonży wypożyczalnie nie oferują - jak dobrze poszukasz to komplet obowiązkowy kask, uprząż, lonża w granicach 600-700zł
    -słabo w porównaniu z naszymi szlakami ale zgubić się tam raczej nie da
    - myślę że zorganizowanie plus troszkę logistyki + finanse i da się!

    Bilety lotnicze w zależności od wyprzedzenia zakupu 200-500 zł w dwie strony.
    Wypożyczenie samochodu ok 750zł na 5 dni ( paliwo oczywiście osobno, drogo do 2E/l)
    Autostrady też troszkę pochłaniają odcinki w zależności od długości 8-23E

    Poszperaj po sieci informacji o ferratach jest tego dużo - można znaleźć naprawdę ciekawe i mocno ekscytujące miejsca w niedalekich odległościach od siebie. Później poszukaj hotelu lub pensjonatu aby nie dojeżdżać zbyt daleko ( nas to troszkę kosztowało odległość od Turynu+paliwo+autostrady i czas na przejazdy)

    Z ciekawostek nocleg w opisywanym schronisku dość drogo - 60-70E/os/noc

    W razie pytań służę pomocą ...
    Teraz Lady Ku

  8. #8

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez milk Zobacz posta
    Dzięki za miłe słowa

    Wyjazd z ułatwieniami:
    -znajomi nas gościli w Turynie
    -od jakiegoś czasu uprzęży i lonży wypożyczalnie nie oferują - jak dobrze poszukasz to komplet obowiązkowy kask, uprząż, lonża w granicach 600-700zł
    -słabo w porównaniu z naszymi szlakami ale zgubić się tam raczej nie da
    - myślę że zorganizowanie plus troszkę logistyki + finanse i da się!

    Bilety lotnicze w zależności od wyprzedzenia zakupu 200-500 zł w dwie strony.
    Wypożyczenie samochodu ok 750zł na 5 dni ( paliwo oczywiście osobno, drogo do 2E/l)
    Autostrady też troszkę pochłaniają odcinki w zależności od długości 8-23E

    Poszperaj po sieci informacji o ferratach jest tego dużo - można znaleźć naprawdę ciekawe i mocno ekscytujące miejsca w niedalekich odległościach od siebie. Później poszukaj hotelu lub pensjonatu aby nie dojeżdżać zbyt daleko ( nas to troszkę kosztowało odległość od Turynu+paliwo+autostrady i czas na przejazdy)

    Z ciekawostek nocleg w opisywanym schronisku dość drogo - 60-70E/os/noc

    W razie pytań służę pomocą ...
    Na razie to ja Tatry muszę przejść, a dopiero później będę szukał dalszych wypraw
    Byłem po prostu ciekaw, jak to jest organizacyjnie, zwłaszcza jeśli chodzi o góry na obczyźnie
    to Mont Blanc kiedy?

    D7100+N 18-105; S10-20; S17-50 2,8; N50 1.8G+BENRO A1695F
    Kilka moich zdjęc i jeszcze kilka

  9. #9

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez bajcy Zobacz posta
    Na razie to ja Tatry muszę przejść, a dopiero później będę szukał dalszych wypraw
    Byłem po prostu ciekaw, jak to jest organizacyjnie, zwłaszcza jeśli chodzi o góry na obczyźnie
    to Mont Blanc kiedy?
    spoko szybko Ci zleci ... Taterki malutkie są

    A Biała Góra musi poczekać... z należytym szacunkiem trzeba do tego podejść a jeszcze jesteśmy za ciency
    Teraz Lady Ku

  10. #10

    Domyślnie

    Zawsze wchodząc na Twoje relacje z gór ma się pewność że będzie ciekawie Kolejny raz kawał dobrej roboty, zarówno tam na ściankach jak i fotograficznej

    ps. milk używasz lonży Easy Rider Black Diamond?

Strona 1 z 2 12 OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •