Ale z was bufony!!!
Niby dlaczego ten facet ma zrobić produkt gorszy niż jakiś "niby profi ślubniak z zadęciem"? Jeśli gość jest dobry w tym co robi, to wcale nie musi być tak źle jak tu piszecie. Powiem więcej, może być dużo lepiej, bo do filmu można wmontować zdjęcia i zrobić z nich fajną animację, która film uzupełni. W albumie też można umieścić stopklatki z filmu i zrobić coś, czego "profi ślubniak" nie zrobi, bo nie ma jak albo nie potrafi. Co prawda ma możliwość filmowania w aparacie, ale nigdy tego nie robi, bo uważa to za niezbyt "profesjonalne". Kiedyś widziałem takie produkty z jednego zaprzyjaźnionego ślubu i powiem wam, że wyszło to dużo lepiej, niż myślałem, wyraźnie lepiej niż te cudowne i niby modne popisy "profesjonalistów" z papierową GO i super zbliżeniami bucików.
Dziś ludzie nie potrzebują (w dużej części) zdjęć ostrych jak brzytwa. Nie rozumieją tej maniery. Nie potrzebują "niby poezji" przelanej na papier. Oni często chcą zwykłej pamiątki, oddania nastroju, a nie "wątpliwego arcydzieła". Co z tego, że coś nie jest ostre, że jest kiepsko naświetlone, że jest ze smartfona, jeśli przedstawia ukochaną ciocię w śmiesznej sytuacji. Czasem właśnie to jest ważne, a nie ten bufonowaty, nadęty niby "profesjonalizm".
Gazety zwalniają fotografów i publikują zdjęcia z komórek. W necie to praktycznie norma, a stopklatki z kamery są na porządku dziennym. Dziś nikogo to nie razi. Nie przeszkadza ludziom waląca się architektura, zła kompozycja, czy szum. Dlaczego niby ma być inaczej w przypadku ślubów. Takie są obecne tendy i nic na to nie poradzicie. Wypada poczekać, zobaczyć efekty pracy tego faceta i wtedy zapytać młodych, czy im się to podoba. I nie jest wykluczone, że możecie się mocno zdziwić.
Szukaj



Odpowiedz z cytatem

Skontaktuj się z nami