Od 09.09 będę w Tatrach, zobaczę jak będzie.... Czy ktoś chce się dołączyć do 1 dniowych eskapad ?
Szukaj
Np ja. Khem khem..W sezonie, w schroniskach, też jest sporo fajnych ludzi.
Ale tak serio, to całkowicie się zgadzam - nie mam problemu, żeby w sezonie porozmawiać sobie fajnie z ludźmi, nawet na turystycznych "niskich" miejscach w stylu Wielkiej Polany, Przysłopu, Sarniej, Czarnego Stawu, czy Goryczkowych.
Gorzej jest w okolicy Kasprowego, można powiedzieć, że negatywna energia promieniuje od górnej stacji kolejki, głównie w stronę Świnicy i Murowańca. Mimo wszystko nie nastawiałbym się na to, że każdy spotkany to "stonka" która tylko zaśmieca Tatry i psuje mi odpoczynek - to niszczy urlop. Chociaż, z drugiej strony, trochę "szowinizmu wysokościowego" ( im wyżej, tym lepsze traktowanie innych ) chyba nie zaszkodzi![]()
Ostatnio edytowane przez ekonet ; 09-08-2013 o 11:18 Powód: pis. (Ja--->ja, nazwy geograficzne)
d70s + N18-70 + N55-200
No tak, trochę niesprawiedliwy jestem i nie powinienem generalizować, w każdym razie wiadomo o jaki typ "stonki" mi chodziAle zauważalne jest zjawisko, że im wyżej jesteś lub na trudniejszym szlaku, tym częściej ludzie na szlaku pozdrawiają się.
A Kasprowy to faktycznie emanuje jakąś negatywną mocą. Leźliśmy raz w październiku, w czasie koszmarnego wiatru od Czerwonych Wierchów. Brody i wąsy pokryte soplami lodu, woda zamarzła w manierkach. Doszliśmy do schroniska, znaleźliśmy jakieś miejsce, przycupnęliśmy i robimy sobie herbatę. W pewnym momencie wjeżdża kolejka, wysypuje się tłum różnej maści "ziomów" (wiecie, łyse, z grubym karkiem, ubrani na sportowo). Popatrzyli się dookoła i rzucili komentarz" "Do dupy tu, nawet nie ma porządnego sklepu czy pizzerii". Pokręcili się jeszcze chwilę, ponarzekali głośno (używając typowych w Polsce znaków przestankowych), wsiedli do wagonika i pojechali na dół. My ruszyliśmy dalej...
I tak sam dość szybko się zmyłem dalej w trasę, więc zbyt długo bym tego towarzystwa nie znosił.
Jeszcze przypominam sobie jedną, osobliwą sytuację z tego roku. W Morskim, w maju, jakiś "karczek" ze złotym łańcuchem postanowił pochwalić się pływaniem w oblodzonym jeziorze. Wskoczył sobie do Morskiego Oka, popływał, wlazł na lód, pomachał i wrócił na brzeg. Wszystko ku uciesze zgromadzonej gawiedzi. Jakby nie patrzeć, troszkę wiocha...
Nic mnie nie wkurza bardziej, niż to cholerne "cześć" od uczestników wycieczek szkolnych czy innych tego typu
Przecież ten zwyczaj wywodzi się z czasów, gdy mało kto chodził po górach, a spotkanie z innym człowiekiem, to było może nie tyle szczęście, ale na pewno coś wyjątkowego.
Centralnie mnie rozwala od środka jak idę na Rysy czy Czerwone i po jakieś 278 razy na godzinę mówię "cześć"![]()
Ja tam lubię, ale wysoko w trasie, gdzie za dużo ludzi nie ma. Zawsze można zagadać, popytać o warunki na szlaku, w schronisku itp. Czasem można nawet poszlifować obcy językAle faktycznie, na uczęszczanych szlakach tego się już nie robi.
Zauważyłem jednak, że podobny zwyczaj kultywowany jest też w innych górach, nawet w Pd-Wsch. Azji.
Panikujecie, od grzecznego odezwania się jeszcze nikt nie umarł.![]()
Krzysztof Paszkiewicz
MOko to ja się staram omijać jak najszerszym łukiem, bo to co się tam wyprawia, to już nawet turystyką nie można nazwać.
Ja wiem, że ludzie przyjeżdzają z całej Polski, ba nawet i Europy żeby zobaczyć to piękne miejsce, niestety w wielu przypadkach zapominaja, że trzeba zabrać ze sobą jakąś kulturę osobistą. Wyrzucanie śmieci, poprzyklejanie wlepki(Dziwi mnie tylko, że najczęscię spotykam wlepki fanów Wisły). Jaki jest sens jakiegoś osła, który napisze lub wyryje na drzewie JA TU BYŁEM z datą i godzina lub popisze sprayem(chodźby jak ostatnio kibice), tak samo jest z zachowaniem ludzi, krzyki, śpiewy, jak by szli na jakąś impreze. Czasem siedze i obserwuje zachowanie ludzi i tak sie zastanawiam, jaki mają cel idąc na szlak, po co im to, bo wielu z nich nawet nie zachowuje się tak, jak by chcieli poczuć piękno natury. Nie wiem, może dla zdjęcia na facebook'a z napisem "byłam/em na Moku,oczywiście nie pisząc już ze było się tak strudzonym wycieczką, że aż musiało się jechać koniem.
Może faktycznie gdyby zlikwidowali konie i ludzie chodziliby na nogach, to wtedy zaczęliby inaczej patrzeć na to piękne miejsce, które tak zostało zniszczone przez człowieka.
Skontaktuj się z nami