Ależ ja Strusa pytałem o wady, sam nie wątpiłem w ich istnienie

Wracając do tematu - wreszcie zawitał do mnie D600.
W tonie wątku byłoby fotografowanie białej ściany przy f:32 co drugi dzień, publikowanie paprochów, zgłaszanie reklamacji i w ogóle zachwyt masochisty i licytacja, czyj aparat gorszy i kto został gorzej potraktowany przez serwis. A ja pójdę pod prąd.

Na razie niewiele miałem czasu na zabawę ale już ucieszyłem się, że:
- wreszcie działa automatyka naświetlania przy moich starych, pełnoklatkowych szkłach.
- mam 180 stopni z rybiego oka Sigmy,
- bez żadnych cudeniek działa lampa błyskowa w trybie TTL przy użyciu manualnego obiektywu,
- dopasowanie Rubinara 500/5.6 by dał się założyć było prościutkie, wystarczyło wrócić do pierścienia M42 z adapterem m42/Nikon F, nawet nie musiałem korygować przeogniskowania,
- odzyskany pierścień z bagnetem F założyłem do Taira 300, dzięki temu oba ruskie szkiełka mogę montować wg woli bez konieczności posługiwania się śrubokręcikiem,
- w przypadku konieczności używania standardowego zoomu na pełnej klatce - mogę użyć obiektywu od mojego analoga (chociaż prościzna to i tanizna) a przy obcięciu do DX przecież Nikkor 18-105 nadal może mi posłużyć.
Wężyk od D90 powinien pasować, tak samo jak wyzwalacz IR, wszystkie filtry Cokin, pierścienie pośrednie. Właściwie znaczna większość osprzętu przechodzi bez problemu.
Niestety, energetyczne dodatki do dziewięćdziesiątki stają się zbędnym balastem: trzy akumulatory, grip.

Już zdążyłem zauważyć istotne różnice w strukturze menu D600 i D90, zajmę się więc przestudiowaniem instrukcji.

Tak, jak to bywa przy zakupie teleskopu, co zwykle sprowadza deszcz i długotrwałe zachmurzenie, tak i dzisiaj słońce od razu skryło się za chmurki a wieczorem ani gwiazdki. Ale to nic, jutro popróbuję z błyskiem, jeśli naturalne oświetlenie będzie ciemnawe.

Nie posiadam się z radości.