Kwestia doboru słów. Inaczej można powiedzieć, że taka osoba wydaje na hobby, żeby po godzinach normalnej pracy zrobić coś dla odrobiny satyfakcji. Bo to lubi.
Przerażające jest to, że kolejny wątek się bez potrzeby polaryzuje. Poprzedni który śledziłem skończył się na święci pracodawcy i nieroby pracownicy (lub odwrotnie, zalezy kto pisał), a teraz mamy najbardziej umęczonych na działalności i spokojnie sobie żyjących na etacie (najlepiej fizyczny robotnik), którzy swoim hobby zabierają zlecenia tym pierwszym.
Żałosne to jest. Kilkuletnie dzieci uczą się, że świat nie jest czarno-biały·
Szukaj





Skontaktuj się z nami