Close

Strona 1430 z 1948 PierwszyPierwszy ... 430930133013801420142814291430143114321440148015301930 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 14 291 do 14 300 z 19477

Wątek: Humor

  1. #14291

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez mirekkania Zobacz posta
    [...]Na podanych przykładach, razi jedynie, idiotyczne poddanie polskiej gramatyce słowa obcego.
    Bo powinno być: sandwicze.


    A skoro już piszę, to przepraszam za poprzedni link, który okazał się być nie na tema (źle zrozumiałem o co kaman).


    Tylko, dajcie już spokój temu OT, to naprawdę nie jest fajne wciąż zaglądać do wątku humor i czytać nieśmieszne dyskusje, albo równie nieśmieszne stwierdzenia, że to poprzednie było śmieszne.

    Przenieśmy tę dyskusję do innego wątku i możemy sobie pogadać.




    Dla (małej) rehabilitacji dzisiejszy bash:

    <Mathiej> Lubię grube książki.
    <Mathiej> Jak je czytam wyobrażam sobie, ze jestem mądry.
    To, co widzisz, nie jest tym co widzisz.

  2. #14292

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez mirekkania Zobacz posta
    Sandwicz jest spolszczoną nazwą własną i pochodzi od nazwiska John Montagu, hrabia Sandwich, który wymyślił kanapkę.
    Jeszcze niedawno językoznawcy twierdzili, że jest to równolegle poprawna forma nazywania kanapki, w języku polskim. Nie wiem, czy coś się w tej kwestii nie zmieniło.
    Na podanych przykładach, razi jedynie, idiotyczne poddanie polskiej gramatyce słowa obcego.
    "Sandwicz" to dopuszczalna forma. Dopuszczalna - nie równa się elegancka. Do literackiej polszczyzny temu słowu daleko.


    Cytat Zamieszczone przez Travis6Strong Zobacz posta
    Pewne małżeństwo, w którym mężczyzna nie mógł niestety mieć dzieci, postanowiło skorzystać z usług tzw. zastępczego ojca. Po dokonaniu wszelkich niezbędnych ustaleń i formalności małżonek wyszedł na golfa, zostawiając żonę w oczekiwaniu na przybycie "specjalisty". Przypadek sprawił, że w tym samym dniu w miasteczku zjawił się objazdowy fotograf, specjalizujący się w zdjęciach dzieci. Zadzwonił do drzwi w nadziei na zarobek.

    - Dzień dobry, madame, ja jestem...

    - Ależ wiem, oczekiwałam pana - odpowiada kobieta i prowadzi go do środka.

    - Ooo, doprawdy? - zdziwił się fotograf. - Ja, widzi pani, specjalizuję się w dzieciach...

    - Wspaniale, właśnie o to chodziło mężowi i mnie. - mówi kobieta i po chwili pyta spłoniona z emocji:

    - To gdzie zaczniemy?

    - No cóż – odpowiada fotograf - myślę, że może pani zdać się zupełnie na mnie. Mam duże doświadczenie. Z reguły zaczynam w kąpieli, tak ze dwa - trzy razy, później zwykle ze dwie pozycje na kanapie, w fotelu i z pewnością parę w łóżku. Nieraz doskonałe efekty osiąga się na dywanie w salonie... Naprawdę można się wyluzować... "Dywan w salonie..." - Myśli kobieta. - "Nic dziwnego, że mnie i Harry'emu nic nie wychodziło..."

    - Droga pani, nie mogę gwarantować, że każde będzie udane. - kontynuuje fotograf. – Ale jeżeli wypróbuje się kilkanaście pozycji, jeżeli strzelę z sześciu - siedmiu różnych kątów, wówczas jestem pewien, że będzie pani zadowolona z rezultatu... Kobieta z wrażenia zaczęła wachlować się gazetą, a facet nawija dalej:

    - Musi się pani również liczyć z tym, że w tym zawodzie, podczas roboty, człowiek cały czas jest w ruchu. Kręcę się tu i tam, wchodzę i wychodzę nieraz kilkanaście razy w ciągu minuty, ale proszę mi wierzyć, że rezultaty mojej pracy rzadko zawodzą oczekiwania... Kobieta usiadła przy otwartym oknie, spocona z wrażenia...

    - Ha! A żeby pani widziała, jak wspaniale wyszły mi pewne bliźniaki! Zwłaszcza biorąc pod uwagę trudności, jakie ich matka robiła mi przy współpracy...

    - Taka była trudna? - spytała mdlejącym głosem kobieta.

    - Straszliwie... Żeby uczciwie zrobić robotę, musieliśmy pójść do parku. Ale był cyrk! Ludzie tłoczyli się dookoła ze wszystkich stron, żeby zobaczyć mnie w akcji... TRZY GODZINY! Proszę sobie tylko wyobrazić: TRZY GODZINY ciężkiej fizycznej pracy! Matka cały czas się darła i jęczała tak głośno, że z trudem mogłem się skoncentrować. W końcu musiałem się spieszyć, bo zaczynało się robić ciemno. Ale naprawdę się wkurzyłem, kiedy wiewiórki zaczęły mi obgryzać sprzęt...

    -Sprzęt... - głos kobiety był ledwo słyszalny. - Chce pan powiedzieć, że wiewiórki naprawdę obgryzły panu... khem.. sprzęt..?

    -Hehehe, a skądże, połamałyby sobie zęby, twardy jest jak hartowana stal... No cóż, jestem gotów, rozstawię tylko statyw i możemy się zabierać do roboty.

    - STATYW ?

    - No a jakże, musze na czymś oprzeć tę armatę, za ciężka jest, żeby ją stale nosić... Proszę pani! Proszę pani!!! Jasna cholera.................. ZEMDLAŁA..............!!!!
    Dziękuję. Tego żartu nie czytałem od jakichś 10 stron. Naprawdę. Dziękuję.

  3. #14293

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez mirekkania Zobacz posta
    Sandwicz jest spolszczoną nazwą własną i pochodzi od nazwiska John Montagu, hrabia Sandwich, który wymyślił kanapkę.
    Jeszcze niedawno językoznawcy twierdzili, że jest to równolegle poprawna forma nazywania kanapki, w języku polskim. Nie wiem, czy coś się w tej kwestii nie zmieniło.
    Na podanych przykładach, razi jedynie, idiotyczne poddanie polskiej gramatyce słowa obcego.
    Gwoli ścisłości, kanapkę wymyślił Mikołaj Kopernik.
    Be obscure clearly...

  4. #14294

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Tomasz Dudrak Zobacz posta
    Gwoli ścisłości, kanapkę wymyślił Mikołaj Kopernik.
    Chyba "wymyśliła".
    Wszak najwięcej mówią ci, którzy mają najmniej do powiedzenia...

  5. #14295

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Psycholog Zobacz posta
    Chyba "wymyśliła".
    Jak kto woli...
    Be obscure clearly...

  6. #14296

    Domyślnie

    SANDWICZA ciag dalszy:

    http://www.sjp.pl/sandwicz i http://www.sjp.pl/sandwich [czytaj: sandłicz]

    SANDWICZ wiecznie zywy

    A'propos takich kwiatkow jezykowych, mialem w sumie zabawna historie w Wawie kupujac gyros. Obslugujaca mnie panienka uzywala tylko zdbnien wiec dostalem, gyrosika, z ryzykiem, salateczka z kapustki pekinskiej a do polania keczupik. A zapomnialbym wszystko bylo na papierowym talerzyczku z platkiowym widelczykiem ... Miejsce zakupu, Galerijka Mokotow.

    A z angielsko-emigracyjnego podworka, wszystkie polskie Katarzyny w UK przedstawiaja sie jak Kasia (Kasha). Mozna poczuc sie jak w przedszkolu majac grubo ponad 30 lat na karku.

    Nie jestem geniuszem jezykowym jak prof. Miodek, ale pewne zasady wpojono mi w ogolniaku i zeby bola od takich tworkow-potworkow.
    Ostatnio edytowane przez gALL ; 20-11-2012 o 15:05

  7. #14297

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez gALL Zobacz posta
    A z angielsko-emigracyjnego podworka, wszystkie polskie Katarzyny w UK przedstawiaja sie jak Kasia (Kasha). Mozna poczuc sie jak w przedszkolu majac grubo ponad 30 lat na karku.
    Chyba nie oczekujesz, że potem taki angol będzie umiał wypowiedzieć Katarzyna?

  8. #14298

    Domyślnie

    Mam znajomą Kasię w Dublinie, której firma musiała zapłacić opłatę za zmianę nazwiska na bilecie w Ryanair. Zarezerwowali bilet, a dopiero potem się zorientowali, że Kasia to nie jest imię, które widnieje na dokumentach.
    Pozdrawiam!
    Tomasz Zych
    tomzych.com
    analogowiortodoksi.pl

  9. #14299

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Tomasz Dudrak Zobacz posta
    Gwoli ścisłości, kanapkę wymyślił Mikołaj Kopernik.
    Czyli od dzisiaj jadam: kanapki, sandwicze i kopernice.

  10. #14300

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez gALL Zobacz posta
    ...A z angielsko-emigracyjnego podworka, wszystkie polskie Katarzyny w UK przedstawiaja sie jak Kasia (Kasha). Mozna poczuc sie jak w przedszkolu majac grubo ponad 30 lat na karku...
    Znałem gościa o nazwisku Dziundziewicki. W UK mówili na niego Gin & Whisky.

Strona 1430 z 1948 PierwszyPierwszy ... 430930133013801420142814291430143114321440148015301930 ... OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •