Witajcie
Jeśli nie znudziły się Wam relacje z poprzednich wypadów to zapraszam na kolejną
Dużo zdjęć i tekstu więc cierpliwość wskazana
Tym razem projekt „Tatry w poprzek” Zamiar przejścia ze Smokowca do Chaty Teryego w Dolinie Pięciu Stawów Spiskich następnie wspinaczka na Lodową Przełęcz - najwyżej położoną przełęcz w Tatrach, na którą prowadzi znakowany szlak turystyczny i zejście Doliną Jaworową do Tatrzańskiej Jaworzyny.
Taki plan wymaga samochodu z kierowcą, który będzie oczekiwał po drugiej stronie gór.
Moja Pani się poświęciławięc mamy wariant luksusowy… zwyczajowo wyjeżdżamy z Krakowa o 3.30, jedziemy moim fiacikiem. Mały i silny zespół to Maciek z Milanówka-nie mylić z W-wą
(znów nie spał), Mariusz, mój syn Paweł i ja.
Na 6 rano meldujemy się w Smokowcu. Błękit nieba, warunki idealne. Jesteśmy gotowi do wyjścia. Magda z odpowiednimi instrukcjami rusza w swoją „drogę”i sam nie wiem kto się bardziej stresuje…
My ruszamy w kierunku Hrebienka… idąc wzdłuż torów kolejki w 25 min jesteśmy przy górnej stacji. Dalej wybieramy wariant „szybki” czyli omijamy Wodospady Zimnej Wody i idziemy Magistralą, po kilkunastu minutach dochodzimy do przepięknego, imponującego Wyżniego Wodospadu tzw. Olbrzymiego – dwudziestometrowa struga wody spadająca pionowo wśród głazów… ostatnio, gdy tu byliśmy, to zaczynało świtać dopiero w tym miejscu.
Po chwili wychodzimy z lasu - szlak otoczony jest przez kosodrzewinę, limby oraz gigantyczne złomy skalne. Wkrótce szlak ostro zakręca i wówczas odsłania nam się wnętrze doliny Zimnej Wody. Wchodzimy znów do lasu. Po kilku minutach docieramy do skrzyżowania szlaków, skręcamy w lewo wraz ze szlakiem zielonym i po chwili wchodzimy na werandę Schroniska Zamkovskiego (Zamkovského chata 1475m).
Czas na postój, odpoczynek i śniadanko.
Wchodząc w Dolinę Zimnej Wody od schroniska idziemy przez chwilę lasem, potem zaczynają się kosodrzewiny, limby, brzozy i jarzębiny. Od lewej strony Dolinę Zimnej Wody ogranicza Pośrednia Grań, a od prawej - masyw Łomnicy. Po przejściu niewysokiego progu doliny idziemy przez płaskie jej dno, porośnięte kwiatami i trawą. Wyciągam aparat i zaczynam fotografować w świetle coraz cieplejszego słońca. Możemy przyjrzeć się temu, co nas czeka: przed sobą widzimy skalny, wysoki na 300m próg następnego piętra doliny, a na górze można nawet wypatrzeć kamienne Schronisko Téry'ego (Téryho Chata).
1.Z lewej Żółta Ściana, centralnie Lodowy i na pierwszym planie próg doliny ze Złotą Siklawą.
Idziemy dobrym, nie za szybkim tempem, gdyż robi się stromiej. Przy dobrej pogodzie, takiej jaką mamy właśnie dziś, słońce praży tu bezlitośnie – trzeba chronić głowy… Szlak skręca w lewo i wchodzi w ścianę progu. W centralnej jego części mijamy niedużą siklawę. Ścieżka pnie się mozolnie, zakosami po płytach i usypiskach skalnych. Po lewej stronie w „cieniu” Pośredniej Grani mamy trójkątną turnię o jednej ścianie całkiem pionowej. Jest to Żółta Ściana (Žlatá stena, 2182m) – bardzo popularne miejsce wspinaczkowe, aczkolwiek dziś jest pusta i nie słychać charakterystycznych odgłosów wspinających się tu często Taterników.
2.
3. Za nami Dolina Małej Zimnej Wody (Mala Studena Dolina)
Widoczne ze ścieżki schronisko wydaje się być już niedaleko. Widzimy je pozornie tuż przed nami, jednak skręcamy w następny zakos i idziemy, idziemy, idziemy, a po dziesięciu minutach widzimy, że jest ono tak samo daleko, jak przedtem. Kiedy wychodzimy z ostatniego zakosu, otwiera się nam widok w głąb Doliny Pięciu Stawów Spiskich, nad którą, w centralnej części góruje potężny masyw Lodowego Wierchu. Z prawej strony zamyka ją Łomnica a z lewej niejako nad schroniskiem Pośrednia Grań.
4.
Téryho Chata (2010m), Schronisko Téry'ego, nazwane tak na cześć założyciela i działacza węgierskiego Towarzystwa Turystów, ma już przeszło sto lat i tak jak Chata Zbójnicka i Chata pod Rysami, zaopatrywane jest przez nosiczów, wnoszących wszelkie potrzebne rzeczy na plecach.
5.
6.
Jest godzina 9.30 od parkingu idziemy równe 3 godziny. Mile zaskoczeni ofertą lanego Zlatego Bażanta ( ostatnio było tylko puszkowe) zasiadamy z kuflami na werandzie… słonko, temperatura i otoczenie sprawiają, że smakuje jak nigdy…
7. Zdrowie Tych, co tym razem nie mogli być z nami …
Na sesje foto i drugie śniadanko lub zupkę, jak kto woli, przeznaczamy ok. 30 min, po czym ruszamy dalej …
8.Na pierwszym planie Durny Szczyt 2.556 m npm, z prawej wierzchołek Łomnicy towarzyszący nam od Parkingu, aż do zejścia z Lodowej Przełęczy.
9. „Auto” czwórki
10.Otoczenie Doliny to masyw głównie Lodowego Szczytu 2627 m npm, po lewej Mały Lodowy Szczyt 2462 m npm.
Od schroniska szlak zielony wraz z żółtym wiedzie pomiędzy stawami-wszak jesteśmy w Dolinie Pięciu Stawów Spiskich. Przepiękne tafle wypełniają polodowcowe zagłębienia skalne, idąc możemy się im przyjrzeć z bliska. Wcześniej jeszcze, przed schroniskiem mijaliśmy Mały Staw Spiski, a teraz na prawo najpierw Pośredni i Wielki, a wyżej na lewo od ścieżki widzimy Niżni .
11. Wielki Staw Spiski
12. Łomnica, Durny, Pośredni i Mały Staw Spiski oraz schronisko tuż nad krawędzią …
Ścieżka wspina się w górę zakosami, pośród kamieni, na ramię Kopy Lodowej .
13.Próg Doliny z widoczną ścieżką szlaku podejścia, Chata Teryego, Niżni, Pośredni i Mały Staw Spiski
Przekraczamy Lodową Grań i schodzimy w dziką i pustą Dolinkę Lodową (Dolinka pod Sedelkom). Gorące słońce reguluje postoje gównie pod „uzupełnienie” płynów…
14. Centralnie Mały Lodowy Szczyt… po lewej stronie na krawędzi skały małe punkciki(czerwone kropki) … to ludzie wspinający się najtrudniejszym szlakiem Tatr czyli wejściem na Czerwoną Ławkę ( opis drogi z września 2009 tutaj: http://forum.nikoniarze.pl/showthread.php?t=115915) po prawej stronie wierzchołka mamy dzisiejszy nasz cel czyli Lodową Przełęcz.
Zatrzymujemy się przy rozwidleniu szlaków: żółty odchodzi w lewo na Czerwoną Ławkę (Priečne Sedlo, 2352m ), a w prawo nasz zielony na Lodową Przełęcz.
15.Zdjęcie reportażowe bez pozowania …
16.A to powód zadzierania głowy w górę… mały punkcik(czerwone kropki) u dołu podejścia- to jedyny człowiek przed nami…
Wchodzimy na następny próg doliny, za którym leży Modré Pleso (Lodowy Staw, 2157m ), najwyżej położony niewysychający staw w Tatrach. Podchodzimy teraz piarżyskiem, ścieżką wijącą się zakosami po usypisku kamieni. Jest ona, mówiąc najoględniej, paskudna: przypomina chodzenie po torze kolejowym, tylko że nachylonym pod kątem 45stopni. Drobny tłuczeń usypuje się spod nóg, wzbija się pył, mozolnie i powoli nabieramy wysokości.
17.
18.
Ostatnie kilkanaście metrów przed przełęczą szlak ubezpieczony jest kilkoma łańcuchami. Jest godzina 12 stajemy na Przełęczy Lodowej (Sedielko, 2376m)
19. W pierwszej kolejności widok w stronę, z której przyszliśmy : Łomnica, Pośrednia Grań i w dole mijane wcześniej Modre Pleso
Szybkie oddechy w prażącym słonku, lekki wiaterek i widok, który jest tak piękny, szeroki i niezwykły, z nawiązką wynagradza uciążliwość podejścia.
20.
Ściana Jaworowych; na lewo od nich, w drugim rzędzie, wznoszą się potężne masywy Gerlacha i Staroleśnej; na wprost mamy Wysoką, Rysy, pomiędzy nimi skrawek Krywania, dalej Mięguszowieckie Szczyty, Cubrynę…
21. Zbiorówka z ręki … nie było kogo poprosić…
Rozsiadamy się wygodnie… na przełęczy jest praktycznie pusto dwie, trzy osoby. Ciszę „zakłóca” wiaterek i … wiadomo szum maszynki gotującej wodę na zupki i kawę. Pogoda jest pewna więc nie musimy się spieszyć… oczekując na wrzątek robię zdjęcia we wszystkich możliwych kierunkach…
22. Jak to zwykle bywa najczęściej wzrok kieruje się na najwyższy szczyt czyli Gerlach, wcześniej Ostry i wierzchołki Jaworowych.
23.Centralnie na środku Przełęcz Waga, z jej prawej Rysy, z lewej Wysoka.
24.Łomnica ze stacją kolejki.
Kawa była pyszna ... tym razem nikt nie narzekał
25.Całkiem niepozorna nasza, polska: Orla Perć.
26. Przed rozpoczęciem zejścia musieliśmy tradycyjnie „ pozować”
Na Przełęczy spędziliśmy prawie 2h, żal było schodzić przy takich warunkach… nie daliśmy się również namówić apelom Mariusza, aby skoczyć na Mały, który dopiero później okazał się Kopą
27.
Ruszamy w drogę, bo do końca dzisiejszej trasy mamy jeszcze spory kawałek. Schodzimy w głąb Doliny Jaworowej. Początek zejścia jest mało przyjemny, gdyż wijąca się zakosami stroma ścieżka jest pokryta odłamkami kamieni.
28.
Krajobraz jest surowy, co w połączeniu z brakiem ludzi, wpływa na bardzo pozytywny odbiór dzikiej przyrody.
Ogromne wrażenie robią na nas półkilometrowe ściany Jaworowego Szczytu. Tutaj, w ścianie Jaworowego, w 1910r. uległ wypadkowi taternickiemu Stanisław Szulakiewicz, a podczas akcji ratowniczej zginął zabity przez lawinę kamienną Klimek Bachleda, "Król przewodników tatrzańskich”.
29.
Docieramy w pobliże Żabiego Stawu Jaworowego (1878m) - bardzo pięknego, otoczonego złomami skalnymi.
30.
Kilkadziesiąt metrów niżej wypatrujemy pojedynczą Kozicę… krótki obiektyw zapięty nie sięgnie… nie ma rady trzeba podbiec, więc 200m sprint na dół, przyczajka za kamieniem, zmiana szkła na bardziej stosowne… kilkadziesiąt już spokojniejszych kroków i mamy spotkanie w cztery oczy.
31. Troszkę więcej jest tutaj : http://forum.nikoniarze.pl/showthrea...13#post2885113
Szybkim tempem schodzimy za następny próg na dno Zadniej Doliny Jaworowej – która o tej porze jest wyjątkowo pięknie zielona i bujnie ukwiecona. Nawet po wąskiej ścieżce można sądzić, że niewiele osób tutaj zagląda.
32.
33. Wchodzimy w piętro kosodrzewiny.
Dalej szlak biegnie przez las i nieliczne polany z wysokimi trawami.
34. W jednym z „okien widokowych” żegnamy się z „Naszym Lodowym” .
35.Pasmo Tatr Bielskich z Muraniem będzie nam towarzyszyć do samego końca drogi…
Docieramy do drogi jezdnej… na której obracając się raz po raz wyłaniają się przepiękne widoki na pasmo szczytów od Jagnięcego, przez Kołowy, Durny, Baranie Rogi do Lodowego.
Dolina Jaworowa jest długa, pokonaliśmy ją dość szybkim tempem co kosztowało nas spory nakład sił. Widoki i spokój, którego można zaznać w tym mało uczęszczanym miejscu są warte tego, aby tu jeszcze kiedyś wrócić.
36. O 17.00 docieramy do samochodu… Magda, która od rana zdążyła się wyspać, opalić, przypiec, poczytać książkę i troszkę ponudzić, robi nam zdjęcie i jak widać po minach raczej wyglądamy całkiem dobrze jak na przebyte 25km.
Według wykonanych obliczeń wyprzedziliśmy czas przewodnikowy o 1h więc nie jest jeszcze z nami tak źle
Około 8h drogi i niecałe 3h odpoczynków, z czego 2h na Przełęczy Lodowej.
Ruszamy w kierunku Łysej Polany przed, którą obowiązkowy postój i zaprowiantowanie, bo jak niektórzy określili już im „wyschło” z poprzedniego wyjazdu. Zakupy zakończyły się oczywiście degustacją, bo było zimne, smaczne itd. tym razem Grześ był najbardziej poszkodowany…
37. I kto ma najwięcej?
Ruszamy w kierunku Krakowa, gdzie docieramy na 20.15. Ja mogę usiąść do Bażanta, a Maciek ma przed sobą jeszcze 300 km.
Serdeczne podziękowania całej „silnej” ekipie – Panowie daliśmy radę!
Piękny dzień, świetna droga i doborowe Towarzystwo złożyło się na bardzo dobre i miłe wspomnienia. Lodowa Przełęcz 2012 to już dla nas historia, choć zawsze może pozostać wariant w drugą stronę… choć taki był planowany z Jackiem w 2008 i od tamtego czasu jakoś się nie składało…
Buziak dla mojej Pani za cierpliwość i poświęcenie, choć jak stwierdziła po takich pustych i dobrych drogach to jest zawsze do dyspozycji
Pozostaje obszerny materiał zdjęciowy jako pamiątka.
Zaglądającym na moje relacje, czytającym do końca i nie tylko, dziękuję i mam nadzieję, że czasem komuś taki foto-opis się przyda.
Pozdrawiam z Krakowa
Grzegorz vs Milk
Szukaj




Odpowiedz z cytatem

Skontaktuj się z nami