Close

Strona 1 z 4 123 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 10 z 33
  1. #1

    Domyślnie Czerwona Ławka –Priecne Siedlo by milk

    Witajcie!

    Najtrudniejszy szlak turystyczny Tatr Słowackich-ogromna ekspozycja, bardzo długie łańcuchy ubezpieczające wąziutką zawieszoną nad przepaścią ścieżkę. Najpiękniejsza trasa dla miłośników stromej skały… nic dziwnego że ciągnęło nas tam już od dwóch lat.
    Od niedzieli siedziałem nad prognozami, w poniedziałek poszedł sms do Jacka i Mariusza, później wątek na Małopolskiej …”Dwa wolne miejsca …”
    Prognozy klarowały się coraz lepiej, zadecydowałem piątek g.3.00 wyjazd z Krakowa.
    Zespół Marek(Canon), Marcin(Nikon-Rial), Jacek(Nikon-Jacek5001), Mariusz i ja.
    W czwartek leje, odbieram telefony: jedziemy? –oczywiście bo pogoda ma być!
    Środek nocy , wyjeżdżamy z Kraka, humory dopisują….aż do Zdiaru, gdzie Mariusz mówi: no to masz pogodę, wali żabami, wycieraczki na maksa! „Spoko” rzucam z tylnego siedzenia. „Tak miało być to opady konwekcyjne maja ustać nad ranem”
    Do Starego Smokowca docieramy koło 5, autko stawiamy niedaleko kolejki, wysiadamy…jest cicho, mglisto i czarno jak diabli… organizator nie przewidział godziny świtu. Zakładamy plecaki, odpalamy czołówki i zabieramy się za szukanie szlaku… na początku mylimy zielony z niebieskim ale za chwilę jesteśmy już na właściwej drodze. Snopy światła przecinają mgłę i czarną noc… rozgrzewamy się powoli dochodząc do Hrebienoka.
    Pod drogowskazem próbujemy pierwsze zdjęcie… komórką bo nikomu się do plecaka sięgać nie chce…lipa i tak nic nie wyszło…dalej po ciemku wchodzimy na szlak czerwony i mijamy Staroleśną Polanę i gdzieś tam Reinerową Hatę –najstarsze schronisko w Tatrach. Powoli zaczyna się rozjaśniać na mostku pod Olbrzymim Wodospadem próbujemy ISO 1600 szkło 2.8 ale efekty też marne, mgła swoje robi. Ruszamy dalej, ptaszki zaczynają śpiewać a nam się marzy już śniadanie…po pół godzinie docieramy do Schroniska Zamkowskiego.
    Gorąca herbatka z cytrynką i kanapeczki przywracają chęci do dalszej drogi.
    Zmieniamy szlak na zielony i wchodzimy w Dolinę Małej Zimnej Wody. Już po pierwszych zakrętach humory się poprawiają, gdyż rozwiewana co chwilę mgła pokazuje nam w górze zapowiedzi dzisiejszych widoków…

    Z góry sorki za ilość ale tak do opowiadania pasowało …

    1.
    Od lewej strony Dolinę Zimnej Wody ogranicza Pośrednia Grań a od prawej masyw Łomnicy. Po przejściu niewysokiego progu doliny idziemy przez płaskiej jej dno…co chwila mgła się przejaśnia i możemy przyjrzeć się temu co nas czeka: przed sobą widzimy skalny, wysoki na 300m próg następnego piętra doliny, a na górze można nawet wypatrzeć kamienne Schronisko Teryego
    Mijamy Żółtą Ścianę, widoczne ze ścieżki schronisko wydaje się być już niedaleko, widzimy je pozornie przed nami, jednak skręcamy w następny zakos, idziemy , idziemy a po dziesięciu minutach widzimy że jest ono tak samo daleko jak przedtem.

    2.
    3.
    Wychodzimy z ostatniego zakosu, schronisko mamy jak na dłoni ale odwracamy się w kierunku z którego przyszliśmy, gdyż mamy wspaniały spektakl, słońca , błękitu, mgieł, skał i wiatru…fotografujemy…obrazy zmieniają się jak w kalejdoskopie…

    4.
    5.
    6.
    7.
    Dochodzimy do popularnie zwanej Terinki, jesteśmy w Dolinie Pięciu Stawów Spiskich, które przepięknie wypełniają zagłębienia wyrzeźbione w skale przez lodowiec. Dolina otoczona jest przez Łomnicę, Lodowy i Pośrednią Grań.
    Na werandzie schroniska w pięknym słonku jemy drugie śniadanko. Słowom zachwytu nad okolicą i warunkami jakie zastaliśmy nie ma końca. Już nikt nie pamięta deszczu po drodze, czarnej nocy, mgły…od Jacka dostaje obiecanego Złotego Bażanta, nie muszę dodawać, że smakuje jak nigdy… Niestety nie wszystko może być tak pięknie….czuję lewe kolano i zastanawiam się nad dalszą drogą której przed nami jeszcze spory odcinek. Podobne dylematy ma Marcin, dobija Go ten środek nocy i brak snu…

    8.
    9.
    10.
    11.
    Za schroniskiem robimy fotkę zbiorową z widokiem na Czerwoną Ławkę … Całą piątką ruszamy dalej. Szlak zielony wraz z żółtym wiedzie między stawami więc możemy się im przyjrzeć z bliska. Ścieżka wspina się pod górę zakosami pośród kamieni na ramię Kopy Lodowej.

    12.
    13.
    W najwyższym punkcie zatrzymujemy się na odpoczynek. Cel-Czerwoną Ławkę mamy przed sobą. Czerwone punkciki na foto to ludzie idący szlakiem…za jakiś czas również tam dotrzemy…

    14.
    Schodzimy w dziką i pustą Dolinkę Lodową…

    15.
    Po prawo wyraźne zakosy szlaku na Lodową Przełęcz …. Może kiedyś się uda…

    Na dnie dolinki rozejście szlaków zielony w prawo na Lodową Żółty w lewo na Czerwoną Ławkę. Marcin decyduje, że wraca (od początku zakładał taki wariant).Ma pół dnia na samotny plener fotograficzny i obiad w Terince. Spotkamy się później w okolicach Hrebienoka… Ja decyduję iść dalej droga powrotna z tego miejsca jest trochę dłuższa ale myślę, że dam radę

    Przez chwilę podchodzimy zakosami po piargu, po czym zaczyna się podejście niemal pionową ścianą, bardzo eksponowaną i ubezpieczoną paręsetmetrowym łańcuchem.

    16.
    Odpoczynek na półce skalnej z widokiem na Lodowy Staw.

    Cdn.
    Teraz Lady Ku

  2. #2

    Domyślnie

    Dalsza droga to prawdziwa ekstaza dla kogoś kto lubi ekspozycję i skałę…

    17.
    18.
    Mamy komfortowe warunki wspinaczki…wspaniała pogoda i prawie zupełny brak ludzi. Przed nami dwie trzy osoby …za nami jakaś grupka, jak na to miejsce to rzeczywiście luksus! Po pół godzinie wchodzenia po łańcuchach docieramy na przełęcz Czerwona Ławka 2352 m npm

    19.
    Jest ciasno nasza grupka to już tłum stąd fotka z fisha w tle masyw Łomnicy.
    Przełęcz ograniczona jest z jednej strony pionową turnią o nazwie Sponga z drugiej zaś ukośną płytą skalną. Rozciąga się z niej widok na Dolinę Zimnej Wody, którą właśnie opuściliśmy, Łomnicę i Durny Szczyt. NA drugą stronę otwiera się nam widok na Dolinę Staroleśną i otaczające ją szczyty: Sławkowski, Małą Wysoką, Jaworowy a za nimi Gerlach i Wysoką.

    20.
    Schodzimy po stromej kamienistej ścieżce, po półkach i piarżyskach. Dookoła dzikie, kamieniste krajobrazy i usypiska głazów pokrytych porostami.
    Szukamy odpowiedniego miejsca na biwak i zasłużoną kawę. Każdemu pasuje co innego ale w końcu dochodzimy do porozumienia i rozsiadamy się jak najwygodniej…słonko świeci…jest cisza … pięknie… dla takich chwil warto żyć … 

    21.
    22.
    23.
    Mijamy Siwe Stawy i kierujemy się szlakiem żółtym w stronę schroniska Zbójnicka Chata.
    Szlak przewija się po usypiskach na zboczu Jaworowego Szczytu. Traci na stromości ale nadal prowadzi po głazach… moje lewe kolano daje mi się we znaki… Jacek z Mariuszem pobiegli szybciej… ja kuśtykam powoli, z przodu Marek dotrzymuje mi towarzystwa…

    24.
    25.
    Przerwy na zdjęcia dają ulgę…po 1.5h docieramy powoli do Schroniska…

    26.
    27.
    Siadamy na zewnętrznej ławeczce. Zupka i browarek oraz podziwianie wspaniałych krajobrazów Doliny Staroleśnej. Oglądamy ten sam łańcuch turni Pośredniej Grani który rano widzieliśmy z Terinki po drugiej stronie. Robi się zimno choć słońce świeci mocno na bezchmurnym niebie…

    Rozpoczynamy ostanie zejście. Zbójnicka Chata jako jedno z trzech słowackich schronisk zaopatrywana jest przez nosiczów, wnoszących wszelkie potrzebne rzeczy na plecach. Musimy na nich uważać gdyż właśnie w porze popołudniowego cienia podchodzą do Chaty z zaopatrzeniem. Należy ustępować im drogi i miejsca na głazach, na których siadają aby odpocząć.

    28.
    29.
    Zejście dla mnie to prawdziwa mordęga, kolano boli jak diabli przy każdy zgięciu, próbuje iść na sztywnej nodze ale wiadomo że na takiej ścieżce to trudne…
    Ostatni odcinek przedłużam o prawie 20 min w stosunku do czasu przewodnika, Marek dzielnie mi towarzyszy kilkanaście kroków z przodu….porządny chłop 

    30.
    Prawie jak nasze Trzy Korony…
    Docieramy do połączenia szlaków przy Staroleśnej Polanie, stąd ostatnie 30 min do górnej stacji kolejki Hrebienok. Tuż przed wsiadaniem do wagonika ostatni widok w stronę Łomnicy w zachodzących słońcu…na wyświetlaczu meteo podają, że na szczycie tylko 3 stopnie… niedługo będzie biało…

    31.
    Docieramy do samochodu, w nogach czujemy przebyte 20km… to był wspaniały dzień… jeszcze tylko zakupy w Potravinach gdzie zniknął cały asortyment z jednej półki i jedziemy w stronę Jurgowa.
    Zdjęcia pozostaną jako pamiątka…a reszta obrazów w naszych głowach…czy jeszcze tam wrócimy?
    Jak to Jacek powiedział oby do następnego …” Dwa wolne miejsca w aucie… piątek…Tatry Słowackie”…

    Serdeczne dzięki całej ekipie!

    Pozdrawiam z Krakowa
    Grzegorz Mleczko
    Teraz Lady Ku

  3. #3

    Domyślnie

    Grzesiu wspaniały reportaż a o zdjęciach to już nie mówię bo mi się wielkie gały zrobiły jak to wszystko zobaczyłem , po prostu bajka
    Pozdrawiam
    Bogdan

  4. #4

    Domyślnie

    Wspaniały reportaż. Przypomniał mi się mój urlop z początku września. Też udało mi się przejść ten szlak - ale pogodę miałem "troszkę" gorszą - na samej przełęczy padał śnieg!!!. A w jakim dniu konkretnie byłeś na tym szlaku???
    D610. 50/1.8D, 24-120/4. www.zbyczo.com

  5. #5

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez zbyczo Zobacz posta
    Wspaniały reportaż. Przypomniał mi się mój urlop z początku września. Też udało mi się przejść ten szlak - ale pogodę miałem "troszkę" gorszą - na samej przełęczy padał śnieg!!!. A w jakim dniu konkretnie byłeś na tym szlaku???
    Miniony piątek 25.09.09
    Teraz Lady Ku

  6. #6

    Domyślnie

    Czytałem i oglądałem z zapartym tchem. Tęsknie do tatr, jednak fundusze mi nie pozwalają na jesienną wyprawę. Podziwiam Twoją wytrwałość mimo problemów z nogą. Wielki szacunek Grzegorzu.

  7. #7

    Domyślnie

    Wspaniały reportaż i zdjęcia. Przejść taki szlak to jest wyczyn! Szacun!

  8. #8

    Domyślnie

    Świetnie Grzesiu, podziwiam i strasznie zazdroszczę, śledziłem wątek z planem wyprawy od początku, ale moja kondycja jest zbyt kiepska na taką wyprawę, gratulacje.

  9. #9

    Domyślnie

    brawo za reportaż - aż naszła mnie ochota na wyprawę w góry - myślę, że nie tylko ja mam takie odczucia po obejrzeniu i przeczytaniu tego reportażu...brawo!
    Pozdrawiam
    Tomek

  10. #10

    Domyślnie

    Wiedziałem, że będzie z tego wypadu niezła relacja i się nie zawiodłem. Dobra robota milku. Może kiedyś się odważę skorzystać z tego wolnego miejsca w aucie choć na razie mam podobne odczucia jak Kuba.

Strona 1 z 4 123 ... OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •