Coś w ten deseń, w każdym razie u mnie powoduje torsje. Mieszkam z zagłębiu "jajcarskim" (teraz nieco upadłym, najwięcej kurników było w latach 70-tych ubiegłego wieku) i wszystkie sklepy zaopatrują się u okolicznych producentów, nie wiem czy z kolei oni zaopatrują się w pasze z tego samego żródła; nie śledzę tematu.
Zwykle od kiedy pamiętam w domu były "jaja do ciasta" ( z fermy ) i "do jedzenia" ( od baby ), póżniej kupowałem jajka od kolegi z sąsiedniej wioski, a jakiś czas temu inny kolega który ma małe rancho pod miastem namówił mnie na wspólna hodowlę. On kupił 10, ja 5 niosek... i wystarczy.
Szukaj




Odpowiedz z cytatem
Skontaktuj się z nami