Close

Strona 6 z 7 PierwszyPierwszy ... 4567 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 51 do 60 z 65

Wątek: Ale jaja

  1. #51

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez ropusz Zobacz posta
    A to drugi kierunek coś daje?
    Dwa może nie, ale z pięć kierunków... Trzeba się przecież kształcić, rozwijać, a nie tylko narzekać!

    Ja na przykład jestem dumny, że płacę dwie składki zdrowotne (z etatu i z działalności gosp.) i zazdroszczę tym co płacą ich np. cztery, mając cztery działalności! Bo wiem, że te pieniądze idą do właściwego worka! W TV mówili, że tak ma być i tak jest dobrze dla mojego i naszego wspólnego dobra! I ja im wierzę! We wszystko wierzę!

  2. #52

    Domyślnie

    A ja jaja mam z wymiany.
    Jak jestem u rodziców na mazurach to jadę na wieś do zaprzyjaźnionego "rolinka", któremu zawożę rzeczy z których wyrósł mój synek, a które są w dobrym stanie i szkoda wyrzucać (ubrania zabawki itp)
    W zamian idziemy sobie na spacerek po gospodarstwie w poszukiwaniu jaj czy to w stodole, oborach czy innych zakamarkach.
    Jaja naturalne, niekształtne i często obesrane.
    Ale po rozbiciu na patelni żółtko jest żółte, a nie pomarańczowe jak z tych ze sklepu.
    Do tego można upolować jakaś kurę, gęś lub innego gospodarskiego stwora.
    Tylko babcia potem marudzi, że musi to z piór obdzierać, bo żony nie mogę do tego nakłonić
    nic...

  3. #53

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez pil74 Zobacz posta
    Tylko babcia potem marudzi, że musi to z piór obdzierać, bo żony nie mogę do tego nakłonić
    A dlaczego chciałbyś żonę z piór obdzierać?

  4. #54

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez ropusz Zobacz posta
    A dlaczego chciałbyś żonę z piór obdzierać?
    To w ramach wyjaśnienia
    "to" = ptak pałętający się po obejściu, z wkurzającym upierzeniem, które należy przed jedzeniem z bydlaka zedrzeć/opalić
    nic...

  5. #55

    Domyślnie

    A'propos męczenia zwierząt w procesie produkcji jedzenia, polecam obejrzeć: http://video.google.pl/videoplay?doc...rch&plindex=0#
    Kazimierz Król
    Oznaczenia obiektywów

  6. #56

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez pitbul60 Zobacz posta
    Witam odnosnie jaj,kiedys nie patrzylem jakie jajka kupuje czy z chowu klatkowego czy nie,ale zmienilo sie to jak tylko przeczytalem ze kury z chowu klatkowego sa w ciasnych klatkach zmiazdzone prawie,maja obciete... pazury i przyciete..uwaga..dzioby zeby sie nie poranic w tak ciasnych klatkach,szkoda mi tych maltretowanych zwierzat ,a dodatkowo faszerowane antybiotykami i bog jeden wie czym jeszcze,
    Niestety, świadomośc społeczna w tej kwestii została ukształtowana przez bandę niedouczonych pseudoekologów. Takie poglady, jak ten cytowany sa równie częste, co błędne. Nie jest to wina osób, które je mają, ale rzetelności dziennikarskiej, która nijak się ma do stanu faktycznego.
    Obraz chowu kur niosek przedstawiony w cytowanej wypowiedzi, to nic innego jak kłamstwo. Sedno problemu jest w tym, że opisuja go w mediach ludzie, nie mający kompletnie wiedzy, ani z zakresu biologii kur, ani ich anatomii, fizjologii i behawioryzmu. Humanizuja te zwierzeta i wmawiają, że powinny żyć jak ludzie. Dlatego, min. uchwalono wspomnianą na początku normę wprowadzającą nowe warunki utrzymania niosek w klatkach. Norma ta została skonstruowana przez jednego z największych producentów klatek na świecie, nie dlatego, że kurom było źle, czy gorzej. Powód był jeden. Po wynalezieniu obecnego systemu usuwania pomiotu z baterii klatkowych , radykalnie obniżyło się średnie stężenie amoniaku w powietrzu w kurniku, a przez to wydłużyła "żywotność" urzadzeń z cca.15 lat, do 30 i więcej. To była rewolucja w systemie bateryjnego utrzymania kur niosek w klatkach, tak samo wielka, jak wynalazek autofokusa przez Minoltę.
    - Skoro wymieniło się wszystkie urządzenia na nowe, to z czego będziemy zyli? - pomyśleli szefowie jednej z firm produkujących klatki
    - Trzeba znaleźć sposób, żeby wymienić je wcześniej. - zagaili szefowie drugiej firmy
    - A jak?
    - A może użyjmy "ekologów"? To banda idiotów, którym wystarczy dać dobry pretekst do walki, podsypać od czasu do czasu małymi finansami, oni za nas zrobią cała robotę.
    - Świetny pomysł. Lobbujmy.

    W ten sposób, do prawodawstwa trafił przepis, który nie ma nic wspólnego z ulepszeniem warunków bytowania kur. Wręcz przeciwnie. I potwierdzi to każdy, kto widział kurę nie tylko na talerzu, albo u babci na wsi. Miał na celu takie obostrzenie przepisów, aby urzadzenia, które mogłyby pracować jeszcze conajmniej 15 lat, trzeba było wymienic na nowe.
    Kury w klatkach mają lepsze warunki niz w tzw. chowach alternatywnych. I to jest fakt. Kto nie wierzy, niech posiedzi sobie 1 dzien w kurniku z klatkami i 3 godziny w kurniku tzw. "ściołowym" (czyt. "ekologicznym").

    Cytat Zamieszczone przez pil74 Zobacz posta
    A ja jaja mam z wymiany.
    Jak jestem u rodziców na mazurach to jadę na wieś do zaprzyjaźnionego "rolinka", któremu zawożę rzeczy z których wyrósł mój synek, a które są w dobrym stanie i szkoda wyrzucać (ubrania zabawki itp)
    W zamian idziemy sobie na spacerek po gospodarstwie w poszukiwaniu jaj czy to w stodole, oborach czy innych zakamarkach.
    Jaja naturalne, niekształtne i często obesrane.
    Ale po rozbiciu na patelni żółtko jest żółte, a nie pomarańczowe jak z tych ze sklepu.
    Do tego można upolować jakaś kurę, gęś lub innego gospodarskiego stwora.
    Tylko babcia potem marudzi, że musi to z piór obdzierać, bo żony nie mogę do tego nakłonić
    Jaja od wszystkich kur z ferm wielkotowarowych maja taki sam skład, a "pomarańczowe" i "żółte" żółtko wynika z ilości beta-karotenu w paszy (suszona marchewka).
    Kurom podaje się antybiotyki TYLKO w sytuacji wystąpienia choroby, a jaja od takich kur ida ZAWSZE do utylizacji, z zachowaniem okresów karencji. DO chorób na fermach się generalnie nie dopuszcza. Profilaktyka przy obsadach rzędu 100 - 500 tys. niosek jest duzo tańsza niż straty wywołane jakąkolwiek chorobą. Czysta ekonomia.
    Do tego, każda ferma, gdzie jest ponad 350 szt. niosek podlega stałemu nadzorowi służb weterynaryjnych, które systematycznie kontrolują poziomy bakterii chorobotwórczych, skład paszy, warunki termiczno-wentylacyjne i ogólny stan zdrowia kur. Z weterynarzami nie ma zabawy, jak im się coś nie podoba, to zarządzają kwarantanny, walą kary, że mandat za 160 km/h w terenie zabudowanym to pikuś, a nawet zamykaja fermy.
    Kontrolują bardzo skrupulatnie, co kurom jest podawane w wodzie i w paszy, czy nie ma tam substancji niedozwolonych (antybiotyki, hormony, maczki mięsno-kostne etc.). Od ponad 20 lat nie uzywa hormonów w paszach, ale do dziś można usłyszeć, że brojlery dlatego tak szybko rosną bo sa faszerowane hormonami. Siła plotki.

    Oczywiście, skład paszy ma ogromny wpływ na smak jaja. Dlatego jaja wiejskie będa zawsze smakowały inaczej. Nie znaczy to jednak, że mają większe walory żywieniowe, a już na pewno nie mają wyższych walorów zdrowotnych. Co kilka lat naukowcy z róznych uczelni na świecie, w Polsce również, wykonują niezależne badania przesiewowe, monitorujace zawartość metali ciężkich i substancji szkodliwych w jajach. Wszystkie te badania od kilkudziesięciu lat dowodzą, że najbardziej higieniczne i najmniej szkodliwe sa jaja od kur z klatek. Kura w klatce dostaje czystą paszę, czystą wodę, nie ma kontaktu z własnymi odchodami (sorry, obecność dodatkowego wyposażenia klatek, wymagana nowymi przepisami, juz nie dają tej gwarancji), oddycha świeżym powietrzem bez amoniaku. Jest zdrowa - śmiertelnośc na poziomie do 2% w całym okresie życia, a nieśność nawet 97% - jeśli ktoś tu w ogóle rozumie, co znaczą te dane - odizolowana od warunków zewnętrznych. Kura z klatki nie "dziubie trawki przy szosie na Łomżę", ani oleju wyciekłego z ciągnika, ani farby z płotu sasiada, ani żadnych innych. To właśnie jaja z chowów przyzagrodowych są w dużo wiekszym stopniu nośnikiem zagrożeń dla konsumenta, niż jaja z ferm klatkowych.

    Ale tego się nie mówi w mediach, ani nie pisze w gazetach. Dużo większe "łał" zrobi się zapraszając do programu o jajach "eksperta" w postaci pana Piroga, czy pani Weldmann, niz np. profesora Wężyka. Kiedy Weldmann ciska jajami o podłoge studia TVN to oglądalność zdecydowanie bardziej wzrasta, jak i kiedy Piróg toczy łzę po swym śliczniutkim licu, niż kiedy pan profesor w podeszłym wieku, który zjadł zęby na hodowli i chowie drobiu mówi rzeczy stawiające wspomnianych "celebrytów" na poziomie bezmyślnych lemingów.

    Dlatego dowiadujecie się, że klatki sa "złe, be, nununu", a jaja z nich trujące. Bo nie chodzi o Wasze zdrowie ani dobre samopoczucie. Chodzi o biznes, który na tym, że jesteście oszukiwani kręci się, jak żyroskop.

    P.S. Cena jaj w sklepach jest taka tylko i wyłacznie dlatego, że aktualnie produkcja jaj w Europie jest mniejsza, niż popyt na nie. Za pół roku, kiedy odbudowane będa stada rodzicielskie i wylęgi piskląt osiągną poziom sprzed 1,5 roku, cena znowu wróci do poprzednich poziomów.
    Ostatnio edytowane przez ekonet ; 23-03-2012 o 16:01 Powód: pis.

  7. #57

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez mirekkania Zobacz posta
    zapraszając do programu o jajach "eksperta" w postaci pana Piroga, czy pani Weldmann
    Chodzi o Dorotę Wellman?
    Krzysztof Paszkiewicz

  8. #58

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez ekonet Zobacz posta
    Chodzi o Dorotę Wellman?
    Tak. Przepraszam za błąd w nazwisku.
    Oczywiście, chodzi o Dorotę Wellmann, "słynną specjalistkę od drobiarstwa tudzież wszystkiego innego", która rzucała trującymi jajami w jednym ze swoich programów "o wszystkim i o niczym", a głównie o niczym.

    Pirog, to oczywiście Michał Piróg. Główna postać w tym klipie http://www.youtube.com/watch?v=BsTxaa9VLlQ który jest jednym wielkim kłamstwem.
    Ostatnio edytowane przez mirekkania ; 23-03-2012 o 16:09

  9. #59
    Gaduła Awatar Art Erie
    Dołączył
    03 2008
    Miasto
    Prochowice/The Dark Side Of The Moon
    Posty
    4 182

    Domyślnie

    To wszystko co piszesz kolego mirekkania, to oczywiście prawda. Niestety jest to żywność "przemysłowa" i takie jaja w stanie surowym, czy też smażonym poprostu śmierdzą. Można ich użyć do ciast, makaronów itp. ale na bezpośrednie spożycie nie dam się namówić


  10. #60

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Art Erie Zobacz posta
    takie jaja w stanie surowym, czy też smażonym poprostu śmierdzą.
    Mógłbys rozwinąć?
    Czasami w paszach stosowany jest olej rzepakowy, który służy bilansowaniu energii w stosunku do białka. Wprowadza on rzeczywiście charakterystyczny zapach. Kiedyś, zanim usunięto z rzepaku pewien gen, był to zapach rybny. Nie mniej, jest nadal nieczęsto używany
    To, jak pachną jaja, jest zależne od składników paszy. Znam fermy, z których jaja są absolutnie nie do odróznienia od tzw. "jaj wiejskich" (tych naprawdę wiejskich). I wcale nie jest takich ferm mało.
    Problem jest tez ten, ze wiekszośc jaj dostepnych w sklepach typu biedronka, lidl, real, tesco, etc. pochodzą w zasadzie od 6-ciu najwiekszych grup producenckich. Skupiają one pod swoim szyldem fermy, które zaopatrują w produkowane przez własne wytwórnie pasze. I wszystkie takie jaja smakują, pachną podobnie. Jeśli kupujemy tylko w tzw. hipermarketach, jemy jaja tylko od tych największych producentów i nagle porównamy swoje doświadczenia z jajami produkowanymi na innych paszach, rzeczywiście wrażenia smakowe i zapachowe mogą być niezwykle odmienne. Podobnie, jak spędziwszy kilka dni w kwiaciarni, nagle odkrywamy, jak cudownie pachnie zwykła, zaorana ziemia.
    Ostatnio edytowane przez mirekkania ; 23-03-2012 o 16:53

Strona 6 z 7 PierwszyPierwszy ... 4567 OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •