Szukaj
Prosze jeszcze zdradzic co tytul oznacza, ...
Fota robi wrazenie, jednak mgła w tym przypadku chyba maskuje to co najistotniejsze...? (ekspozycję mam na mysli )
NIKON
Fajne fajne, ale bez mgły mogłoby być jeszcze lepsze - wtedy pewnie widać by było te 700m![]()
K5 + S10-20 + 40/2.8 Ltd + 70/2.4 Ltd + 15/4 Ltd + T70-200/2.8 + Lee Filters
http://bartekkw.deviantart.com/
"Dwanaście świetnych fotografii każdego roku to wspaniały plon" Ansel Adams
Model chyba miał pełne pory podchodząc do krawędzi, pewnie jeszcze zawiewało? Nie dziwię się. Drugie pytanie mi sie nasunęło... ciągnęliście losy kto gdzie będzie stał ?![]()
NIKON
700 metrów do tafli wody, którą Jacek ma tam daleko we mgle utopioną. A miejsce to Troltunga.
To miał być żelazny punkt programu. W drodze pierwotnej pogoda niezbyt sprzyjającą była, więc postanowiliśmy zrobić ją na końcu.
Cykorię lekką miałem, gdyż do wielce wysportowanych homo sapiensów nie należę. Ale pomysł szatański w mojej głowie się narodził, aby język trolla zaatakować o świcie.
Wybrali się zatem w podróż o godzinie 23.
Na początek schody, a właściwie drabina, a właściwie dwie deski na których poprzybijano poprzeczne ala szczebelki. I tych szczebelków było ze 2720, a i barierki brak.
A pochyłość taka, że na górnym odcinku na czworakach musiałem ten trakt forsować, bo plecak przeciążał do tylu, że lekką cykorię miałem.
Tak około 1,5 godziny i jesteśmy na górze, a tu bagatela jeszcze 12 kilometrów przed nami.
Całość trasy to około 25 km, przewyższenie ok 1000m. Łatwo nie było, oj nie. Jakby tak mało jeszcze było, to noc wyjątkowo ciemna jak na Norwegię była. Ciężko było znaki na szlaku odnaleźć. Do tego zakotłowało się i zaczęło lekko padać.
Po siedmiu godzinach dopadliśmy Trolltungę. Wyjątkowo się rozeźliła, że z rana ją ktosik niepokoi. Niesprzyjająca pogoda osiągnęła swoje apogeum. Deszcz, wiatr, zimno i do tego wszystko w gęstych chmurach spowite. Ale po trzy foty i tak żeśmy sobie zrobili. Ciekawe uczucie to, jak stoisz na takim wypustku, a dookoła wszędzie mgła-chmura się rozpościera. Zdjęcie nr 1.
Złupani byliśmy okrutnie i lekko już wyczerpani. Zimno zaczynało sie robić. Ostatnie batony do paszczy i trzeba wracać póki organizm jeszcze chciał współpracować. Po 1,5 godziny powrotnej niebo się rozdziera i widok zapiera dech w piersi. Piękne jezioro w tumanach groźnych chmur i mgieł, muskane ciekawym światłem gdzieś tam majaczy kilkaset metrów na dole. I siły jakoś się odnalazły. Klamoty w łapy i dawaj rejestrować ten wspaniały spektakl. Trwał może 10 minut. Ale warto było.
Czas pomyśleć o dalszej drodze. Jeszcze po dwie kromeczki+pasztecik i idziemy. Jackowi cosik kolano odmawia współpracy. Zejście wcale łatwiejszym od wspinaczki nie jest. Poszukał kijka i o lasce na dół wędrował. Dotarli do schodów. I co dalej? Jacek usiadł i zasnął
. Nie no, trzeba iść, bo zaraz też zasnę. Schodami-drabinami szans nie było, więc szlakiem obok trzeba było. A do najbardziej łagodnych on nie należał, oj nie
. Po zejściu jakby tak ktoś nas nagrał, to kawał ciekawego materiału by miał. Dwóch paralityków, dziadów po nie udanej rehhabilitacji. Jacek ze sztywną nogą o kiju, ja z nogami jak galareta we wszystkie strony świata latającymi. Ale szczęśliwi ! Czas wycieczki: 15 godzin. Wspomnienia bezcenne
. Zszedłszy, drinka sobie wypili - jednego - , i tak się nawalili jak zwierzę
. Jacek stwierdził, że trochę szlaków zaliczył, łącznie z Tatrami, ale takiego czegoś to jeszcze nigdy nie miał okazji zakosztować. Ja nie wiem sam jak dałem radę i to jeszcze ciężki plecor taszcząc na sobie. Mega przeżycie, którego nigdy nie zapomnę
.
Polecam gorąco.
Dobre, ale bez skały po lewej byłoby bardziej klimatycznie.
Bardziej tajemniczo![]()
Dzięki, Pawle
I to jest swietne, bardzo klimatyczne - teraz czuc tajemniczosc!
Kawał dobrej krajobrazowo - reportażowej roboty, świetnie się ogląda i czyta. Mam nadzieję, że CDN...![]()
LED ZEPPELIN
Skontaktuj się z nami