Taszczę czasem analogowego Hasselblada z kompletem obiektywów, statywem, zapasowymi kasetami, światłomierzem, filtrami i filmami w góry i tak sobie myślę: a może sprzedać to wszystko i kupić M9? Będzie wprawdzie drogo, ale lekko, łatwo i przyjemnieMam już M6 z 35-tką i 50-tką, więc obiektywy by były. M6 nie pozbędę się, bo czarno-białe zdjęcia nadal chcę robić analogowo.
Generalnie do cyfry podchodzę jak pies do jeża, ale te kolorki z M9 kuszą... Pełna klatka też kusi. No i wygoda - bez wywoływania, skanowania.
I choć szkoda efektów z velvii, czy innej provii, to się zastanawiam.
Co o tym sądzicie?
Szukaj



Odpowiedz z cytatem


Skontaktuj się z nami