Close

Strona 2 z 5 PierwszyPierwszy 1234 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 11 do 20 z 43
  1. #11

    Domyślnie

    Nie nie nie, głupotą jest udawanie skruszonego i przepraszanie!! To utwierdza ludzi tylko w ich ignorancji. Ja niedawno robiłem zdjęcia "spotkanemu" na śmietniku kalendarzowi na 2006 rok i przypieprzył się do mnie cieć z budynku który był obok, że niby co ja tam robie i że mi nie wolno, tak jakby to była jego sprawa. Wyjaśniłem mu że niezwykle mało mnie obchodzi czy jego zdaniem wolno mi czy nie bo znam prawo i wiem że mi wolno. Zamknął swoją wstrętną paszcze i zaszył się w swoim "biurze" Gdyby ktoś w takiej sytuacji rzucił się do mnie z łapami a co gorsza uszkodził mi sprzęt to bym poprzestawiał kości....Zawsze jak chodze ze sprzętem do porządnie wiąże glany, bo jak bez to niekoniecznie

  2. #12

    Domyślnie

    Nie chodzi mi o przepraszanie, ale raczej o załagodzenie sprawy, można człowieka potraktować z przymrożeniem oka. Tacy ludzie są i tego nie zmienimy, ale kłócąc sie z takim „strażnikiem” nic nie zyskamy. Chciałbym takie sytuacje zupełnie odwracać, facet zaczyna do mnie mówić więc jest jakiś punkt do nawiązania rozmowy, w przypadku który opisałem pewnie wyszłoby mi to na plus. Nie jestem jakimś paparazzi, intruzem, który ma denerwować ludzi, ośmieszyć ich na zdjęciach, czy „zaglądać im do garów” jeśli sobie tego nie życzą, w streetphoto chodzi o cos zupełnie innego. Trudno jest znaleźć receptę na to ja się zachować, ale wydaje mi się ze nie raz jeszcze będę w podobnych sytuacjach i na pewno popróbuję różnych zachowań. Grunt to dystans do tego.

  3. #13

    Domyślnie

    ja zawsze mowie ze to miejsce publiczne i ide dalej usmiechajac sie hehe tyle ze ja duzy jestem podobno
    d700 d3 14-24 28 35 50 85 135

  4. #14

    Domyślnie

    Ja podobnie ale grzeczniej .. poprostu jak ktos zaczyna sie burzyc to grzecznie sie usmiecham, mowie przepraszam odwracam sie na piecie i dostojnym ( lub szybszym jak gonia ) krokiem oddalam sie z miejsca kaźni

    OK to czas na jedną z moich historyjek

    Jak jeszcze kiedys bylem idealistą to zdawalem na foto do filmowki, na drugim etapie był reportaz a tytuł "moj dom" ... zaczełem focic bezdomnych, ćpunow i giganciarzy na dworcu centralnym w warszawie. Wlasnie fotografowalem dziewczyne ktora zapewne po braunie byly w kompletnym amoku narkotycznym i z reklamowka "reala" siedziala pod dworcem gdy nagle pojawila sie jej nacpana kolezanka ( tylk ze ta miala sily chodzic i to jak). Nagle pojawila sie w kadrze i widze prze wizjer jak biegnie w moja strone, nawet nie zdazylem wstac gdy mnie walnela w reke i potoczyl sie stek bluzgów, dlaczego fotografuje jej kolezanke .. ja bylem w takim szoku ( bo zaczela leciec z pazurami ) ze stalem jak skamienialy, z jednej strony ludzie na przestanku zaraz za mna ... z drugiej strony zaczeli zbierac sie bezdomni i giganciarze ... i wtedy stwierdzilem ze czas sie zbierac trzeba uwazac .. dobrze że ze strzykawką do mnie nie podleciala

    POzdrawiam:
    AMI
    D3,D750,D80,N14-14,N24,N24-70,N70-200VRII,N50,Z16,S85,SB-80,800,900
    www.mariuszlinkiewicz.pl (w przebudowie)

  5. #15

    Smile

    ja również staram się w uprzejmy sposób wyperswadować własne prawa do robienia zdjęć i w sytuacji konfliktu w identyczny sposób z uśmiechem na twarzy opuścić dane miejsce...jako student 1 roku stosunków międzynarodowych dyplomacja nie jest mi obca co może mi się posłużyć w przyszłości choćby w łagodzeniu takowych konfliktów. Ale wiecie co chyba najbardziej urzekające w street photography jest właśnie to przełamywanie siebie i bycie z ludźmi . Ostatnio się wybrałem pocykać ze swoimi nikonkiem D50 i 2 obiektywami w torbie (kochany 18-55mm nikkor...i mniej kochana luneta soligor 28-300mm którą używam bardzo rzadko zwłaszcza że mam od niedawna) no i taki rozochocony wybrałem się na spacerek....aż tutaj lunęło jak cholera...najbliżej miałem pod dach tesco gdzie się schowałem i z nikonkiem na szyi czekałem z dobrą godzinkę aż przejdzie ta ulewa...w między czasie udało mi się zamienić kilka słów z obcymi ludźmi choćby na temat pogody...(trudno żebym się nie rzucał w oczy 187cm wzrostu i aparacik na szyi) toteż jakoś poprostu przykuwałem uwagę i ludzie ze mną rozmawiali...i tutaj próbowałem pstryknąć jakieś fotki i udało mi się pstryknąć 2 z których szczerze nie byłem zadowolony..bo w chwili gdy się z kimś rozmawia trudno pstrykać cokolwiek z tajniaka...i tutaj nagle super kadr..starsza pani o kulach w moherowym berecie w ulewie męczy się aby dojść do miejsca gdzie są wózki...jakoś poprostu nie miałem sumienia wykorzystać tego momentu..i poprostu pobieglem pomóc tej biednej kobiecie...ten dzień może do udanych pod względem zdjęć nie należał...ale napełnił mnie małym procentem radości że mogłem komuś pomóc przy czym lepiej zaobserwować ludzi i w małym stopniu zrozumieć co niektórych....

  6. #16

    Domyślnie

    ja dosc dugo nie moglem sie przelamac do streetfoto. teraz to bym najchetniej caly dzien latal po miescie

    czasami wiedze zebraków, potzrbyjacych - robie foto - daje 5-taka i wszyscy sa zadowolenii.
    wczoraj pewien bezdomny uciekal przedemna w las (kradl drzewo- pewnei myslal ze ukarze za to

    ps. nawet nie wiedzialem ze starsi ludzie potrafią tak szybko biegać
    d50, 18-55 DX + coolpix 4100 na zapas
    www.mielczarek.com.pl

  7. #17

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez lukaszMM Zobacz posta
    ja dosc dugo nie moglem sie przelamac do streetfoto. teraz to bym najchetniej caly dzien latal po miescie

    czasami wiedze zebraków, potzrbyjacych - robie foto - daje 5-taka i wszyscy sa zadowolenii.
    wczoraj pewien bezdomny uciekal przedemna w las (kradl drzewo- pewnei myslal ze ukarze za to

    ps. nawet nie wiedzialem ze starsi ludzie potrafią tak szybko biegać
    Lukasz ja cie rozumiem i bron Boże nie oceniam...ale jakos tak nie moge dawac kasy za zdjecia biednym ludzią ... poprostu to jak kupowanie danej chwili ... ale to moje subiektywne odczucie i jak wspomniałem nie widze w tym nic zlego.. Poprostu kiedys szedlem jerozolimskimi, byl zachod slonca a pod sciana stal niewidomy proszac co laska, mial niesamowity wyraz twarzy...i te oczy zaszle bielmem wpatrzone w gore ... trzymal w reku blaszany garnuszek na pieniadze ... ludzie w garniturach przechodzi obojetnie .. poprostu zajebiste zdjecie ... ale nie moglem go zrobic ... bo chcialem dac mu poprostu te piec zlotych... pozniej sobie plulem w twarz ... ale jakos nie moglem( tak jak kolega ktory wolal pomoc babci w deszczu zamiast zrobic super zdjecie - bravo iron_gecko !!! ) .

    Ale to wszystko to IMHO

    Pozdrawiam:
    AMI
    Ostatnio edytowane przez AMI ; 12-01-2007 o 12:04
    D3,D750,D80,N14-14,N24,N24-70,N70-200VRII,N50,Z16,S85,SB-80,800,900
    www.mariuszlinkiewicz.pl (w przebudowie)

  8. #18

    Domyślnie

    AMI thanks! No poprostu każdy fotografujący tak ma...że jest pewna granica moralności i dobrego smaku...człowiek który choć trochę jest wrazliwy potrafi zrobić z tego dobry uczynek...niestety obawiam się że ta granica dobrego smaku jest coraz częściej przełamywana (tak jak to można zaobserwować w mediach...i tutaj przytocze pewną sytuację...pamiętacie zdjęcie które zbulwersowało całą opinię publiczną jak i mnie...fotografia dotycząca nieżyjącego świetnego dziennikarza Waldemara Milewicza...w tym wypadku o moralności nie ma mowy...a granica tzw. dobrego smaku została zatracona... (w tym wypadku chodziło o zbiciu kasy na czyjejś tragedii....co jest częste szczególnie ostatnio w mediach) .... Moim zdaniem w fotografii ulicznej której dewizą jest brak reguł ...mimo wszystko każdy powinnien pamiętać o czymś takim jak moralność...poprostu trzeba wiedzieć kiedy można zrobić zdjęcie...a kiedy ze względów etycznych lepiej go nie robić...przymnajmniej ja tak mam i tego się trzymam

  9. #19

    Domyślnie

    Na pewno jest wiele prawdy w tym, co mowicie... Ale z drugiej strony street to fotografia reporterska, to dokumentowanie zycia takim, jakie jest. A jakie jest kazde widzi - bywaja piekne momenty, ale codziennosc najczesciej jest szara, brudna, blagajaca o pomoc. Sytuacji, o ktorych piszecie, nie uwazam za przekraczanie granic dobrego smaku. Bo to samo zycie przekracza te granice... Oczywiscie sa sytuacje, w ktorych sama mysl o zrobieniu zdjecia napawa wstretem - jak chocby sytuacja opisana przez Groseba jakis czas temu na forum (cafe), kiedy stal sie on uczestnikiem sytuacji, ktora mial fotografowac. Ja tez nie zrobilbym zdjecia, gdyby dziecko umarlo trzymajac mnie za reke...
    Ale street, o jakim piszecie, to co innego. Moim zdaniem warto robic takie zdjecia, a potem je pokazywac, pokazywac i jeszcze raz pokazywac. Jesli choc jeden czlowiek w garniturze po zobaczeniu takiego zdjecia wrzuci niewidomemu zebrakowi jakas monete, to juz bylo warto... Jesli nie chcecie robic takiego streeta, to moze wogole nie warto go robic...?

    Wszystkim, ale to wszystkim fotografom (zwlaszcza tym, szukajacym sensu), goraco polecam jeden z filmow reklamowych BMW, rezyserowany przez Alejandro Gonzaleza Inarritu, "Powder Keg", z doskonala kreacja Clive'a Owena.
    Ostatnio edytowane przez Jakubas ; 12-01-2007 o 15:20
    forum.niekojarze.pl

  10. #20

    Domyślnie

    AMI - to nie wygladą tak, ze podchodze do bezdomnego i mówie "jak sie pan ladnie usmiechnie dostanisz 5 zlotych"

    czasami ci ludzie nawet nie widzą ze je fotografuje. tyle ze podczas robienia zdjcia jakos robi mi sie żal tych ludzi.
    d50, 18-55 DX + coolpix 4100 na zapas
    www.mielczarek.com.pl

Strona 2 z 5 PierwszyPierwszy 1234 ... OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •