Czemu nie… najpierw powiesić budkę ( u mnie wisi 5, więcej nie mam gdzie powiesić), potem zaprosić szpaki lub inne fruwacze, wszystkie budki muszą być na takiej wysokości i w takim miejscu żeby przy fotografowaniu zachować perspektywę, jak się wyklują pisklaki to ptaszory mają taką częstotliwość wlatywania do budki, że można pstrykać dowoli.
Napiszę jak ja to zrobiłem… najpierw przyzwyczaiłem ptaki do swojego widoku siedząc na tarasie i normalnie się poruszając, potem ustawiłem statyw z aparatem i tak stał pół dnia, jakieś 5m od budki, do puszki podłączyłem odpalanie migawki falami radiowymi, jak ptak usiadł na budce nastawiłem na nim ostrość i przerzuciłem ostrzenie na manual, teraz ustawiłem kadr tak żeby ptak dolatujący do budki zmieścił się w kadrze i jeszcze trochę miejsca zostało.
Pozostało, już tylko obserwowanie gałęzi, kiedy ptak zacznie lecieć z żarciem, jak wleciał w kadr to go pstryk, oczywiście nie patrząc przez wizjer tylko zdalnie na oko… ogniskową trochę zmniejszyłem żeby ptak zmieścił się ze skrzydłami i skrócił się czas.
Do takiego fotografowania jednak trzeba sporo światła, gdyż ptak nie jest śledzony obiektywem tylko całą jego szybkość trzeba zatrzymać w czasie… tu miałem za mało światła, słońce trochę za chmurami, zdecydowałem się jednak na fotografowanie, bo następna taka okazją może być dopiero w przyszłym roku.
Jeszcze taki numer, w kadrze było widać troszkę budki, po to żeby ptaka chwycić w ostatniej fazie lotu a ten fragment budki można łatwo występować i uzyskać więcej miejsca z przodu ptaka… wszystko to zadziała jak wcześniej nie powiesimy budki między gałęziami tylko na nieobrośniętym pniu drzewa a tło będzie na tyle daleko żeby się porządnie rozmyło.
To chyba tyle.
Szukaj




Odpowiedz z cytatem

Skontaktuj się z nami