Tak.
Mam znajomego, zapalonego fotografa - kolekcjonera. Ma możliwości, więc testuje, zmienia, szuka swojego Graala
Zachwycił się Ikonem, kupił. Po kilku podróżach rozregulował mu się dalmierz - wystarczyło najlżejsze puknięcie, żeby aparat to odczuł. Trzeba go było systematycznie i pieczołowicie przeglądać, regulować i serwisować.
Chciałbym, żeby to była nieprawda, bo sam napalałem się na Ikona, ale delikatność tego sprzętu każe uważać i to bardzo... A to z kolei przeszkadza w swobodnym używaniu tego narzędzia w warunkach miejsko-podróżniczych.
Nie zmienia to faktu, że Ikon jest pięknym aparatem, stwarzającym możliwość używania znakomitej optyki.
Zdaje się, że kol Kichu jest posiadaczem - może coś na ten temat więcej powiedzieć.
Dla mnie (to tylko moje zdanie) atrakcyjne są dwie opcje:
1. Bezkompromisowa i droga - Leica (jak już kupować Leicę, to z oryginalnymi obiektywami, więc dałbym sobie spokój z Voigtlanderem)
2. Kompromisowa(kompromis między "rasowością" - czy jak to nazwać a ceną, z pozostawieniem jakości obrazowania na wysokim poziomie) - G2.
Co do Bessy - zupełnie mnie nie przekonuje... Ktoś wcześniej zresztą pisał, że przypomina zabawkę...
Podkreślam - to jest tylko moje zdanie, nie chcę strugać mędrca ani urazić niczyich uczuć czy przekonań.
Dalmierze mają w sobie magię - od Tripa i XA po cudowną MP, która prawie u mnie zagościła (Mario, zrobiłeś mi smaka)
Pozdrawiam wszystkich analogowców i ludzi muśniętych anielskim skrzydłem prawdziwej pasji. Cieszę się, że mogę jakoś być wśród Was
Pat
Szukaj




Odpowiedz z cytatem
Skontaktuj się z nami